IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac zabaw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Kwi 28, 2014 9:20 pm

Kiedy usłyszała, że ktoś nadciąga od razu zaczęła się rozglądać kto to i skąd idzie. Jej oczom okazała się szczupła blondynka, swoją drogą bardzo ładna. Jednak nie należała do tych co odzywają się jako pierwsi, to też tylko siedziała i lekko się bujała. Nie spodziewała się, że ktoś tak urodziwy się odezwie i nieco zmieszana odpowiedziała, no bo tak wypadało.
- He-hej... - Spojrzała na nią swoimi błękitnymi oczami. Gdyby miała jeszcze paluszki, to poczęstowałaby ją, no ale niestety sama wszystko zjadła.
- Jestem Lucinda, a ty? - Zapytała nieco nieśmiało, po tym jak dziewczę usiadło koło niej, chciała po prostu jakoś zagadać, by nie siedzieć w ciszy.
Zupełnie przypadkiem spojrzała w kierunku, gdzie stała srebrnowłosa. Nie widziała jej nigdy wcześniej, albo może widziała i po prostu nie pamiętała o tym... nie wiedziała tego.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Kwi 28, 2014 9:50 pm

Bujając się na huśtawce, czuła jak lekki wietrzyk przedostaje się przez ubrania. Na szczęście nie odczuwała tak zimna. Nieznajoma nie wydawała się być ani trochę podobna do wcześniejszej napotkanej osoby. Może tym razem dobrze trafiła i uniknie kłopotów. Przydała by się taka odskocznia. Na pewno dobrze by to jej zrobiło. Wyczuwając kolejną woń, spojrzała w stronę przybyłej. Srebrnowłosa okazała się być wampirzycą. Słysząc pytanie ludzkiej dziewczyny, spojrzała na nią.
- No tak, ja jestem Meli.
Wydawała się być lekko nieobecna. Nie potrafiła się skupić na czymkolwiek. Wszystkie dźwięki lekko ją drażniły. Kątem oka nadal obserwowała czystokrwistą. Kto wie co taka może zrobić? Skoczy nagle na nich i zacznie pożerać? Myśli blondynki składały się z samych takich "optymistycznych" scenariuszy.
- Co robisz o tej porze w takim miejscu?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 29, 2014 10:24 am

Nic dziwnego że została zauważona przez jedną a potem może i drugą dziewczynę. Wampiry się odnajdują nawet na odległość, dlatego też dla Roksany nie robiło to żadnej różnicy. Dwie nastolatki. Jakby nie mogły to być dorosłe kobiety. No nic. Zobaczymy jak to spotkanie im przyjemnie upłynie.
Zbliżyła się do siedzących na huśtawkach dziewczyn. Spojrzała pierw na ludzką, później na wampirzą.
- Macie papierosy?
Zagadała do nich nie przedstawiając się ani o pogodę nie pytając. Nie miała przy sobie żadnej torby ani kieszeni, to nie miała gdzie włożyć swoją paczkę papierosów. A co dopiero zapalniczkę. Mijała nawet sklepy, to nie pokwapiła się nawet o kradzież. Lepsza taka z cudzych kieszeni, niżeli robiąc zadymę w sklepie, gdzie to kamery wszystko zapisują.
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 29, 2014 3:54 pm

Lekko uśmiechnęła się do blondynki, ciesząc się, że udało jej się kogoś poznać. Jako że zaczynała huśtać się coraz wolniej odepchnęła się nogą od ziemi kilka razy.
Co ona tu robiła? Najzwyklej w świecie unikała powrotu do domu, jednocześnie robiąc sobie wycieczkę po mieście. Nie lubi przebywać w nim, ponieważ źle się tam czuje, a zwiedzanie miasta
- W sumie to zwiedzam sobie miasto... - odpowiedziała z lekkim uśmiechem na ustach - A ty? - Spojrzała na dziewczynę pytająco, znów odpychając się nogą od ziemi.
W tym samym czasie podeszła do nich srebrnowłosa kobieta i zapytała o papierosy. Lucinda nie była osobą palącą, ba nawet papierosa w ustach nie miała, więc jedynie pokręciła głową patrząc na kobietę. Spoglądając na kobietę zauważyła jej piękną, kobiecą figurę i... czerwone oczy, co wywołało u niej pewien niepokój.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 29, 2014 8:43 pm

Zwiedzanie miasta i tej porze dnia? Czy to aby na pewno było rozważne? Tym bardziej, że miasto w nocy do najbezpieczniejszych nie należy. Choć dziewczyna mogła o tym nie wiedzieć. W końcu nie każdy człowiek wiedział o istnieniu wampirów. Im mniej wiesz, lepiej śpisz...
- Zgubiłam się - odpowiedziała.
Nic innego poza powiedzeniem tego, nie przychodziło jej do głowy. W sumie i tak to była prawda. Nie wiedziała jak się tutaj znalazła. Jaką ścieżką przyszła, a tym bardziej nie miała pojęcia jak wrócić do Akademii czy centrum miasta. Widząc srebrnowłosą zmierzającą w ich stronę, przestała się bujać.
Pytała o papierosy? Meli wzruszyła ramionami. Sama nie paliła, więc nie miała papierosów.
- Posiadam tylko zapalniczkę, ale to chyba się nie usatysfakcjonuje - odparła.
Czerwone oczy wampirzycy rzucały się w oczy, nawet w ciemnościach. Zawsze ludziom można wmówić, że to są soczewki. Takie odblaskowe, aby być dobrze widocznym na drodze... Ach, te pomysły.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 29, 2014 11:50 pm

Nie miały więc przy sobie papierosów. Jedna pokręciła głową, za to wampirzyca odważyła się odpowiedzieć. Miło z jej strony.
- Szkoda. Mam ochotę zapalić a zapalniczka na niewiele pomoże.
Prawdą było, że sama zapalniczka jej nie usatysfakcjonuje.
Czystokrwista stała tak sobie przed nimi krzyżując ręce pod biustem.
- Nie za późno na nocne spacery? Powinnyście chyba być w swoich domach.
Zwróciła im uwagę, gdyby czasem straciły poczucie czasu i nie zauważyły, że to pora aby być już w domu a nie szlajać się po parkach, które szczerze powiedziawszy, nie były bezpieczne.
Roksana dostrzegła to przyglądanie się jej, a szczególnie oczom. Z natury ma czerwone, od urodzenia i nic tego nie zmieni. Ludziom można wmawiać że ma szkiełka, ale przy srebrnych włosach, to mogą ją nawet do albinosów porównywać. Cud taki, że obie dziewczyny na jej widok nie zwiały.
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Kwi 30, 2014 7:27 pm

Nigdy nie rozumiała tego, jak dorośli pytali, czy czasami nie jest na coś za późno. Tym bardziej kiedy to były osoby całkowicie jej obce, a nie uwierzy w to, że ktoś nieznajomy pyta o takie rzeczy z troski.
- Po co być w domu, skoro można być na dworze i poznać okolicę? - Spojrzała pytająco na srebrnowłosą - Poza tym... czy czasami palenie nie jest szkodliwe dla zdrowia? - najzwyklej w świecie zadała pytanie podobnego pokroju jak to wcześniejsze.
Osobiście nie lubiła dymu papierosowego, dusiła się czując go nawet na dworze. Cieszyła się wiec, gdy się okazało, że Meli fajeczek nie posiada.
Przestała się przyglądać kobiecie, nie chciała na nią się gapić, bo to jest niegrzeczne. Zastanawiała się czy jest ona albinoską, czy po prostu nosi soczewki kontaktowe, a włosy po prostu pofarbowała. Tego nie wiedziała, a pytać nie chciała.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Kwi 30, 2014 10:11 pm

Późno nie późno, wampirzyca musiała się przespacerować, aby nieco się uspokoić. Odepchnęła się lekko od ziemi, aby nieco się kołysać. Siedzenie w bezruchu nie było dla niej niczym ciekawym. Choć innego zajęcia nie potrafiła wymyślić.
- Mi tutaj jest dobrze - odpowiedziała.
Nawet gdyby chciała wracać do akademii, nie pamiętała drogi. Na razie nie miała ochoty nawet sobie jej przypominać. Zdecydowanie na razie wolała pozostać tutaj.
- A ty? Czego szukasz o takiej porze na placu zabawa? - zapytała.
Nieznajoma wyglądała na starszą niż Melka, choć głowy nie dałaby sobie uciąć, gdyby zakładała się o jej wiek. W końcu z wampirami różnie bywa, jeśli chodzi o wiek.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Kwi 30, 2014 10:20 pm

Odważne są te dziewczyny, skoro zaczęły zadawać pytania. Pierw jedna, zwróciła uwagę na szkodliwości z palenia papierosami, zaś druga o porę nocną.
- Dorosłym nie szkodzi.
Jest wampirem, to jej palenie nie szkodzi. Ale trzymając się praw kodeksu wampirzego, nie zdradziła swojej rasy. Zabawnie będzie mieć człowieka nieświadomego swojego zagrożenia, z przebywania z aż dwoma wampirami. A dokładniej - wampirzycami.
- Nudziło mi się w domu, więc szukam jakiegoś zajęcia i rozrywki.
Odpowiedziała wampirzycy, spojrzawszy na nią z ciekawością, gdzie to po chwili wzrok jej padł na biust jasnowłosej krwiopijczyni. Z parę sekund się mu tak przyglądała, jakby w głowie zaczynała zgadywać jaką ona może mieć miseczkę.
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Maj 01, 2014 12:54 pm

Zaczęła się huśtać i trwała w tym czasie w milczeniu. Co jakiś czas spoglądała to na jedną, to na drugą, ale nadal nic nie mówiła.
Podobnie jak Meli, jej też było tutaj dobrze i jakoś nie miała jeszcze ochoty opuszczać tego miejsca. Nie obchodzi ją to, jaka jest teraz pora dnia. Na dodatek nie czuła się zagrożona w towarzystwie dwóch pięknych kobiet.
- Palenie nie szkodzi dorosłym? Dobre sobie... - wyszło to bardziej niegrzecznie niż chciała i od razu spuściła swój wzrok. Po prostu Lucinda czasami nie myślała zanim coś powie bądź zrobi. Było jej nieco głupio, że tak się odezwała do kogoś starszego.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Maj 01, 2014 7:35 pm

Wampirzyca zaczęła się huśtać wyżej, ale musiała uważać na srebrnowłosą. Nie chciała jej uderzyć huśtawką czy nogami.
- Jakie macie imiona?
Skoro rozmawiały między sobą, to chyba mogły dowiedzieć się o sobie choć tyle. Co prawda blondynka mogła pierwsza się przedstawić, ale wolała wpierw poznać imiona rozmówczyń. Palenie nie szkodzi dorosłym? No cóż z tym nawet Melka nie mogłaby się zgodzić, ale nie poruszała tego tematu. W końcu wiedziała jak jest naprawdę. Widząc, że nowo poznana patrzy na jej biust, speszyła się nieco. Nie była przyzwyczajona do takich sytuacji i tym bardziej nie wiedziała za bardzo jak zareagować.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Maj 01, 2014 9:31 pm

Nie podchwyciły tego? Co za szkoda. Widocznie dobrze są wyuczone odnośnie palenia tytoniu. No trudno. Dyskutować na ten temat nie będą. I tak został zamknięty a młoda wampirzyca rzuciła całkiem inne pytanie.
- Kultura chyba wymaga samemu pierw podać swoje imię. Czyż nie?
Odpowiedziała jasnowłosej wampirzycy z uśmiechem na twarzy. Po czym wzrok przeniosła na ludzką dziewczynę.
- Nie nudzi Was to huśtanie? Możemy pójść gdzie indziej i się dobrze pobawić.
Nie miała na myśli piaskownicy, ale coś bardziej szalonego, wielkiego. Włamać się do jakiegoś miejsca i doprowadzić do takiego stanu, aby mieć z tego satysfakcję. Wampirzyca pewnie się zgodzi, ale co na to ludzka istota? Muszą jeszcze pomyśleć, jakie miejsce obrać za cel. Może sklep ze słodyczami?
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Maj 01, 2014 10:50 pm

Huśtała się tak dalej. Meli pytała o imiona - to dobrze, w końcu pozna imię srebrnowłosej kobiety. Była ciekawa, a sama w swojej główce zdążyła nadać jej już ze trzy. Osobiście nie miała nic przeciw temu, by przedstawić się przed blondynką, ale to może dlatego, że nie była obeznana na tyle dobrze z zasadami savoir-vivre.
- Ja jestem Lucinda... - powiedziała dość cichym głosem.
Czy huśtanie ją nudziło? No pewnie, że nie. Uwielbiała się huśtać i mogłaby spędzić tutaj kilka ładnych godzin, ale jeżeli towarzystwo będzie chciało gdzieś iść, zapewne grzecznie pójdzie za resztą. Jednak nadal nurtowała ją kwestia imienia srebrnowłosej kobiety, więc odważyła się ją zapytać.
- A Pani jak ma na imię...? - W tym momencie spoglądała na nią, a konkretniej w jej czerwone oczy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Maj 03, 2014 4:09 pm

- Kultura wymaga, aby odpowiadać na pytania.
Mogły to tak ciągnąć w nieskończoność, ale chyba nie o to chodziło? Wampirzyca przestała się całkowicie huśtać. Zaczynała nudzić ją już ta czynność. Chociaż nic innego tutaj nie mogłaby robić.
- Ja jestem Meli.
Słysząc pytanie srebrnowłosej, zamyśliła się chwilowo. W sumie i tak nic sobie nie planowała, a siedzenie cały czas na Placu Zabaw, po pewnym czasie by ją znudziło. Tak więc co zaszkodzi jej przystanąć na propozycję nowo poznanej? Ta noc raczej nie będzie należeć do spokojnych.
- To prowadź - powiedziała.
Nie wiedziała dokładnie co Roksanie chodzi po głowie. Wątpiła w to, że dziewczynie chodzi o jakiś spacer czy coś równie spokojnego i niewinnego. Wszystko okaże się później...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Maj 03, 2014 4:55 pm

A mogły ciągnąć w nieskończoność odpowiadania sobie nawzajem pytaniem na pytanie. Też fajna zabawa. A ile śmiechu przy tym może być! Tak czy inaczej, Ludzka istota ma na imię Lucinda. Zaś wampirza to Meli.
- Roksana. - Zdradziła im swoje imię, skoro tak bardzo chciały je znać.
Czystokrwista czekała na ich decyzję, czy pragną jakiejś ciekawej rozgrywki, w tym wielkim mieście. Jedna się zgodziła a to już było coś.
- Wspaniale.
Zadowolona z uśmiechem na twarzy, podeszła do nich i złapała za nadgarstki zmuszając obie do zejścia z huśtawek, po czym wyprowadziła je z parku aż na główną ulicę. Tam zatrzymała jakąś taksówkę i zaprosiła je do środka pojazdu. A potem, pojechały w głąb centrum miasta.


[z/t + Lucinda i Meli]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Lip 07, 2014 11:39 am

Powrót do domu należącego do Mężczyzny w okularach okazał się tak odległym pomysłem, że czarnowłosy wampir wcale się do niego nie przykładał. Wolał szukać coś, co będzie w stanie go na tyle zainteresować i zajmie czas z którym nie potrafił nic zrobić. Setki innych myśli nachodziło jego głowę przez co nie potrafił się w ogóle skupić i wymyślić cokolwiek, żeby się nie nudzić. I dosłownie błądził po mieście, jakby był w nim pierwszy raz, a przecież tak nie było! Ryon mieszkał tutaj już dosyć długo, że powinien się przyzwyczaić do okolic. Ale jego niemożność zapamiętywania szczegółów oraz wiecznie zajęta głowa, usunęła pamięć o terenach miasta i na nowo musi się wszystkiego nauczyć, co będzie trwało zaledwie chwilę. Aczkolwiek najdziwniejsze było to, że z zawiązanymi oczyma mógłby wrócić do domu łowcy. Tylko szkoda, że się na to na nic nie zanosiło.
Za to zatrzymał się na miejskim placu zabaw. Dziecięca dusza wampira szeptała do niego aby skorzystał z zabawek, bo przecież dzieckiem jest! Ryon z szalonego poziomu E przeistoczył się w małego chłopca, który pragnie szczęścia, beztroskiej zabawy. Ruji wyszedł z ciemnego kąta, czując triumf nad pozostałymi, a najbardziej nad Tiffani, wrednej suki, która chce wszystko i wszystkich dla siebie. Przeskoczył przez ogrodzenie, lądując sprawnie na nogach i rękach. Niemal jakby był zwierzęciem! A właściwie to może nim stał sie zwierzęcą istotą? Wszakże mu do człowieka jest za daleko. Zwinny krokiem podszedł do drabinek, na który natychmiast zaczął się wspinać. I owszem, jeśli przejdzie jakiś obywatel Japoński, może się nieźle zdziwić widząc stardzego chłopaka, który bawi się na placu zabaw. Zresztą i tak wzięto by go za świra. Sam wygląd Ryona mógł już budzić wszelkie wątpliwości co do jego zdrowego umysłu. Siedział wygodnie na drabinkach, obserwując szkarłarnymi ślepiami otoczenie.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Lip 07, 2014 8:37 pm

Mochi został wreszcie wypuszczony z ponurego zamczyska, które na krótką chwilę zmieniło się w jego więzienie. Nie miał pojęcia, co te wampiry mu uczyniły, ale pragnął, miał silną potrzebę powrotu do tamtego miejsca. Nie, nie znosił go, odpychało go. Bał się tego, kim się stawał za każdym razem, gdy jego noga tam stanęła. Pragnął jedynie wrócić do tej szlachetnej damy… Właściwie nie wiedział dlaczego. Nie znał jej mocy, zatem nie miał pojęcia, że napoiła go dziwną substancją jaka wypłynęła z jej warg. Teraz był przekonany, że zaserwowali mu jakiś narkotyk. Szybko, bardzo szybko się od niego uzależnił, skoro miał silną potrzebę powrotu do zamczyska. To, że nie wrócił tam od razu, tuż po tym, jak go stamtąd wyrzucono, był fakt, iż walczył wewnętrznie! Nie chciał tam wracać. Nie chciał znów mordować niewinnych istot. Te dziewczynki były jeszcze takie młode! A jedną tak okrutnie zamordował, pożerając.
Szedł właśnie, kierując się do domu. Właściwie to Mochi nie szedł, zataczał się, jakby był po wpływem silnych narkotyków albo pod wpływem alkoholu. Wiedział, że coś w nim pękło. Zmieniło się w nim coś. Stał się bardziej bezwzględny, już nie potrafił przejść obok kogoś obojętnie, gdy trawił go głód. A właśnie teraz taki odczuwał. Miał ochotę nie tylko na krew, ale także na pożarcie jakiegoś wampira! To wszystko go przerażało. Zagubił się i nie potrafił sobie z tym poradzić. Myślał już tylko o jednym – by znaleźć się w domu i zanurzyć w rozkosznych ramionach niczego nieświadomej Nene, która od razu przygotuje mu jego ulubione ciasto tuńczykowe!
Nim dotarł do swego celu, jakim był dom we wschodniej części, trafił do parku. Posuwał się raczej instynktownie, bowiem jego umysł walczył z głodem. I tą silną potrzebą powrotu do Zamku. Nie rozumiał tylko po co! Jaki był ku temu powód? Dlaczego miałby wrócić tam, gdzie zaznał takiej hańby?
Nagle wyczuł czyjś zapach. Słaby wampir. Słaby przeciwnik. Idealne pożywienie. Nie będzie nikomu żal wampira takiego poziomu, który pewnie zamordował z głodu nie jedną, niewinną istotę. O tak, Mochi także nie zasługiwał na życie, ale kto by się tym przejmował?!
Podszedł szybko do drabinek, na których bawił się dorosły wampir. Mochi wpatrywał się w niego, aż wreszcie, bez żadnego problemu, wskoczył na drabinki, dołączając do wampira. Stanął na jednym drążku, utrzymując z łatwością równowagę.
– Zróbmy interes. Ty zaspokoisz mój głód, a ja Ci dam swojej krwi. Na pewno jesteś głodny, co?
Jego oczy pozostawały bez wyrazu. Były pogrążone w ciemności i przypominały odmęty nicości. Choć czy ktoś wie, jak wygląda nicość?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Lip 07, 2014 9:48 pm

Gdyby William zechciał zwierzyć się z własnych problemów Ryonowi, z całą pewnością nie dostałby żadnej, rozsądnej rady, a tylko szalony belkot wariata, na przykład jak skutecznie walczyć z komarami! Żyjący we własnym świecie poziom E, bardzo rzadko odnajdował się w otoczeniu. I zwykle działo się to przy zmianie osobowości, które na pozór mogły wydawać się prawie normalne. Prawie, bo przecież bycie wampirem robiło swoje. No ale na szczęście Ryon nie wiedział o niczym, zatem żadnych dziwactw nie będzie. A przynajmniej na razie.
Kucał na na jednym szczeblu, trzymając się go luźno dłońmi. Delikatnie gibał się na boki, wciąż obserwując teren. Będąc jako dziecko, nie reagował na żadne uwagi ani na przechodniów. Właściwie rzadko kto spogląda na tak... odmiennego typa jakim jest Ryon. Dopiero ktoś całkiem podobny, a zarazem inny od niego nadchodził. Skierował czarno czerwone ślepia na przybyłego, przyglądając mu się. Ruji woli nie rozmawiać z obcymi, a zwłaszcza z takimi jak Mochi. Jedynie co mu pozostało to natarczywe gapienie się na silniejszego wampira. Nawet nie poruszył się, jak ten również wszedł na drabinki. Cóż.... jego przemowa była bezskuteczna. Wampir pokręcił głową.
- Nie wolno brać niczego od obcych, ani nic im dawać. Tak zawsze rodzice mi tłumaczyli. I czy Pan nie jest trochę za stary na drabinki? Mogą się pod panem załamać. - wskazał palcem na szczebel na którym stał Mochi. I co mógł zauważyć, a raczej usłyszeć silniejszy stwór? Głos poziomu E nabrał dziecięcego brzmienia aczkolwiek nadal pozostawał on głosem prawie dorosłego młodzieńca. Nie poruszył się z miejsca i jeśli Mochi postanowi wykonać jakikolwiek ruch w stronę Ryona, ten po prostu zacznie krzyczeć i zejdzie z drabinki zwinnym skokiem. W dodatku warto dodać, iż Ruji nie zdawał sobie sprawy z bycia wampirem, a wszelkie rozmowy o krwi, mocach i innych wampirzych sprawach, były po prostu ignorowane.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Lip 08, 2014 10:15 am

Mochi nie należał do tych wampirów, które uwielbiają o sobie rozpowiadać wszystkim wokoło. Ryon był dla niego całkowicie obcy, stanowił jedynie idealną partię na kolację albo wczesne siadanie. Zależy jak postrzegać taką porę wieczora. Wiliam uznał jednak, że z tego pysznie pachnącego wampira, byłoby świetne śniadanie! Pragnął wbić w jego szyję kły i spić krew. Nie chciał z nim zaprzyjaźniać. Miał być jego ofiarą, a nie najlepszym kolegą, z którym dzieliłby swoje przeżycia. Mochi przed chwilą dopuścił grzesznego aktu i chciał go jak najszybciej zamazać. Wymazać, zapomnieć, sprawić, by zniknęło. Uznał, że poczuje chwilową ulgę, gdy spożyje czyjąś krew. Krew, która nie należy do niewinnej osoby, a Ryon wyglądał co najmniej na złodziejaszka. Kto wie, czy jako człowiek nie dopuszczał się seryjnych morderstw? Albo gwałtów. Nie wiadomo, co gorsze.
Mochiemu w ogóle nie przeszkadzało niepokojące spojrzenie Ryona. Należał do łatwych przeciwników, gdyby usiłował zrobić coś głupiego, straciłby swoje obie rączki przy samej dupie. Nie odczuwał żadnego strachu. Choć nagle pomyślał, że mogła to być iluzja. Na drabince mógł siedzieć potężniejszy wampir, któremu zebrało się nagle na dowcipy i stworzył swój własny obraz, przy pomocy iluzji, jako słabego wampira, czekający aż ktoś silniejszy go zaatakuje i wtedy go z łatwością zniszczy. Tak, to wchodziło w grę. Szybko jednak odrzucił tę myśl. Kto mógłby chcieć się tak bawić? Nie miał na razie styczności z Samuru, więc wątpił, by ktoś chciał się tak zabawić kosztem Mochiego.
- Nazywam się Mochi Ulsteru. Już nie jestem Ci obcy, więc możesz mi oddać swojej krwi. Rodziców tutaj nie ma, obiecuję im nie zdradzić naszego sekretu. Chcesz? Będziemy dzielić wspólnie sekret. Czy to nie wspaniałe?
Mochi nie wiedział dlaczego, ale odnosił wrażenie, że ten wampir jest nieco stuknięty. Zachowywał się jak dziecko, choć jego ciało było jak najbardziej dorosłe.
- Miłe, że się o mnie martwisz, ale niepotrzebnie. Poradzę sobie.
Odpowiedział nieco poirytowany jego słowami. Mochi jeszcze nie wykonywał żadnego gwałtownego ruchu. Jeśli wampir wciąż będzie odmawiał, Wiliam weźmie siłą to, czego pragnie. I po problemie. Ale wówczas nie odda mu swojej krwi. Poza tym, skąd mógł wiedzieć, że ten biedak nie wiedział, co tak właściwie się z nim stało? Wiliam myślał tylko o swoim głodzie, a nie o tak trywialnych sprawach, jak amnezja obcego wampira.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Lip 08, 2014 1:22 pm

Nie wiedział, że owy przybyły jegomość ma zamiar zaatakować niczego nieświadomego Ryona. Choć może całkiem inaczej by się zachowywał gdyby był sobą, a nie kierował się myśleniem Ruji'a, który nie wiedział nic o byciu wampirem. Dla niego było najważniejsze odnalezienie czyjejś uwagi, bliskości i chęci przygarnięcia. Choć ostatnio zaglądał do jednego z domów doktora, nie mając bladego pojęcia co tak naprawdę ten doktor robi z ciałem wampira. Rozumiał to wszystko na swój dziecinny sposób.
Czy Ryon jest przestępcą? Owszem. Jak każdy poziom E, Ryon zabija dla pożywienia, choć także przez własną chorobę nie umie zatrzymać własnych zachowań. Nie raz okradł kogoś, pozbawił życia, a później w panice uciekał. Jednak czasami został z zamordowaną ofiarą dokonując własnych badań oraz kontemplacji nad owym czynem. A czasami po prostu masakrował zwłoki. Temu też William myślał o nim w prawidłowy sposób, choć nie znał i nie mógł znać całkowitej przyczyny działań czarnowłosego, które niestety nie mogły zostać zniwelowane mimo wcześniejszych działań jego rodziców. Postawiono już przecież na nim krzyżyk.
Nie uciekał, wciąż gibał się na szczeblu, patrząc na Mochiego. W końcu przychylił lekko głowę na bok. Tak, przedstawił się, więc i on sam musi tego dokonać.
- Ja Ruji. - pokiwał głową, przyjmując fakt, że William zachował odpowiednio, mówiąc kim jest. Teraz będzie całkiem inaczej się z nim rozmawiało. Choć nie rozumiał słów mężczyzny.
- Po co Mochiemu moja krew? - zdziwił się, lekko pochylając i jeszcze z niższej pozycji przyglądał się fioletowo włosemu. I czy na pewno poradzi?
- A ja kiedyś widziałem jak taki pan popsuł huśtawkę, kiedy na niej usiadł. I Ty też możesz złamać. Lepiej zejdź. - po owych słowach wyssanych z palca, bo przecież dzieci lubią opowiadać bajki, czyż nie? Wreszcie zaskoczył z drabinek, kierując się sam na jedną z huśtawek, zajmując na niej miejsce. Przestał się interesować Mochim, bo niby o czym ma porozmawiać z dorosłym, który ciągle oczekiwał od Rujiego jakiejś krwi? To było chore! Co tak w ogóle uczyni Will? Da upust swojemu pragnieniu czy nadal będzie udawał przed nieogarniętym umysłowo poziomem E o niewinnych pozorach? A przynajmniej sprawiał takie wrażenie przy jaźni małego chłopca. Co będzie dalej? Zobaczymy.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Lip 09, 2014 9:12 pm

Mochi zaś nie wiedział, że ten wampir był niczego nieświadomy! Kto mógłby pozostawić, dopiero co przemienionego człowieka na pastwę samotności? Co by było, gdyby ktoś go po prostu zabił, a nie zechciał pomóc? Przecież ten osobnik potrzebował pomocy, choć wampir wyższej krwi w ogóle nie zdawał sobie z tego jeszcze sprawy. To było dość smutne, że na tym smutnym świecie nie miało się nawet pana u swego boku. Ktoś powinien wskazać temu wampirowi odpowiednią drogę, ścieżkę. Gdyby Mochi zabrał go do siebie, przygarnął pod swój dach, Nene zapewne by się ucieszyła. Miałaby nowego pieska i kogoś, kogo mogłaby obdarować swoją wielką miłością, która nie zna granic. O tak, ta wampirzyca miała w sobie wielkie pokłady miłości, choć okazywała ją w dość sadystyczny, obsesyjny sposób. Ale czy to cokolwiek zmieniło? Nic, a przynajmniej dla Mochiego.
Chyba każdy wampir na swój własny, indywidualny sposób jest przestępcą. Czy to Mochi, czy to Ryon. Każdy z nich miał na swoim koncie małe lub większe przestępstwo. Różnica była jednak taka, że Wiliam żył na tym świecie ponad dwa wieki, a więc ilość ofiar na jego koncie była znacznie większa.
– Ruji. Ciekawie. Jesteś Japończykiem?
Zagadał, by po prostu podtrzymać tę do nikąd nie zmierzającą rozmowę. Może chciał bliżej poznać swoją ofiarę? A może po prostu potrzebował rozmowy z kimś, by zapomnieć całkowicie o tym, co spotkało go w lochach wielkiego i przerażającego zamczyska? Może teraz chwytał się brzytwy, jak tonący i nie bardzo wiedział, jak dotrzeć bezpiecznie do domu. Po drodze zatem zagadał do tego bogu winnego wampira z zamiarem… zjedzenia go.
– Bo jestem głodny i chcę się napić Twojej krwi.
Popatrzył na niego, jak na idiotę. Był wampirem i nie wiedział, po co drugiemu wampirowi krew?! Zupełnie… zupełnie, jak w przypadku Nene. Ta niesforna wampirzyca także odrzucała wieść, że stała się nocnym stworzeniem. Dobrze chociaż, że nie wpadła na pomysł kąpieli w słońcu. To mogłoby ją zabić. Choć właściwie… może Barabal już do niej dotarł i położył na niej swoje łapy?
– Sam stąd zejdź. Jesteś równie zbyt dorosły na te cholerne drabinki, co ja. W dodatku… nie wiesz, po co mi krew? Powinieneś wiedzieć, sam jesteś wampirem. Czekaj, nie wiesz, że nim jest? Serio? Ręka, noga, mózg na ścianie. Czy Ty w ogóle masz jakiś dom?
No i masz, wampir zamiast zabrać od tego nicponia kilka litrów krwi, a najlepiej całą, pyta się, czy ten ma dom. A jeśli nie ma, to co? Miał go przygarnąć? Przecież mieszkał z Nene! Tak, Wiliamowi odbiło i im dłużej spędzał czas z Nene, tym bardziej stawał się do niej podobny.
– Jeśli nie masz, gdzie spać, mogę Cię zabrać do siebie. W zamian oczywiście oddasz mi trochę tej swojej krwi i będziemy kwita.
Nie wiedział jeszcze, że ma do czynienia z wampirem z problem psychicznym i to nie byle jakim. Cierpiał na „mnogą osobowość” i w tej chwili był niczego nieświadomym dzieckiem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lip 13, 2014 8:24 am

Ryon był wampirem od dłuższego czasu, tylko jego inna osobowość nie wiedziała nic o byciu kimś takim jak wampir, a przynajmniej nikt mu jeszcze tego nie uświadomił. Inne osobowości nie mogą tego dokonać, mimo wszystkich głosów jakie przychodzą same do jego głowy, szepczą o ugryzieniu przypadkowego przechodnia. Ruji co prawda boi się kogokolwiek skrzywdzić i ucieka od bardziej zaludnionych miejsc w bardziej odludnione tereny, jak na przykład plac zabaw nocą. Tutaj prawdopodobnie bardzo rzadko się kogoś spotyka. Ale dzisiaj spotkał kogoś naprawdę dziwnego. Ktoś kto chce od zagubionego chłopca krwi. Nie chciał jej oddawać. Dlaczego ma to robić? W każdym razie Mochi zagadał znowu. Tym razem o narodowość.... i tutaj powinien dostrzec, że poziom E nie na orientalnych rysów twarzy.
- Nie wiem skąd jestem. Ale mój nauczyciel zawsze mówił, że z Raju dla niewiniątek. To jakieś państwo? - właściwie nieświadomie przyznał się do zwyrodnienia jakie zadawano mu w latach wczesnej młodości, kiedy Ryon dojrzewał jako człowiek. Rzekomy nauczyciel nie dość, że przemienił go w wampira, to jeszcze molestował, zabijając we własnym pisklaku człowieczeństwo. Znalazło jednak one miejsce w Ruji'm, wypychając w ten sposób krwiożerczy, zepsuty wampiryzm Ryona. Co do reszty jaźni? O nich niebawem.
Znowu mówił o krwi, o głodzie. Tak, głosy mówią o tym samym. Ruji zmarszczył brwi, nabierając przez to bardziej groźnego wyrazu. Mochi chciał go zjeść?!
- Mam trochę pieniędzy, mogę Ci coś kupić. Nie musisz pić od razu mojej krwi, to niedorzeczne. - uniósł palec wskazujący ku niebu, zaznaczając wyraźnie ostatnie słowo. Był z siebie taki dumny, bo przecież użył mądrego słowa. I tak w ogóle zbył słowa wampira. Nie wiedział o co mu chodzi, więc bez sensu dalej z nim rozmawiać. Poza tym zszedł już z drabinek, udając się na huśtawkę. I niestety, ale Mochi nie dawał za wygraną w sprawie krwi. Poziom E nieco zmęczony spojrzał na silniejszego. - Mam gdzie mieszkać. Proszę zostawić mnie w spokoju, bo inaczej będę krzyczeć. - mocno się naburmuszył, ściskając mocniej dłonie na łańcuchach huśtawki. Miał dosyć słuchania o krwi, głodzie i innych dziwacznych propozycjach. U nauczyciela też często sypiał. Mochi także czegoś oczekuje od Ruji'ego? W każdym razie nie zanosiło się nic aby słabszy wampir szedł jak ufny piesek za silniejszym.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lip 13, 2014 5:25 pm

Gdyby Wiliam miał okazję poznać inną osobowość tego osobliwego wampira, pewnie dowiedziałby się kilku ciekawych rzeczy. Przede wszystkim o jego schorzeniu, typowym dla wampirów. W życiu by nie przypuszczał jednak, że w tym ciele może „mieszkać” nawet kilka osobowości, różnej narodowości, płci, rasy czy wieku. Nie znał się w ogóle na chorobach psychicznych, choć w swoim długim życiu spotkał niejednego już obłąkanego krwiopijcę. Możliwe, że gdyby poznał innego gościa w tym ciele, zrozumiałby bardziej biednego wampira i przestałby go nękać. A tak? Głód się zwiększał, nie tylko ten głód krwi, ale także głód na mięso. Nie potrafił tego zrozumieć, ale potrzebował pomocy. Pomocy od kogoś, kto trzymałby go w ryzach za każdych razem, gdy poczuje chętkę na mięsko.
– Nie do końca jest to narodowość ani państwo. Twój nauczyciel ma wysokie poczucie humoru. Czarnego humoru. Wiesz, co to czarny humor?
Gdy tak przyglądał się temu wampirowi, miał wrażenie, że nie zdaje sobie sprawy z naprawdę wielu spraw. Zachowywał się naprawdę, jak… dziecko! A co jeśli przemiana w wampira zrobiła sieczkę z jego mózgu, niszcząc rozwinięte szare komórki do takiego stopnia, że znów stał się dzieckiem? Może cofnął się w rozwoju? Albo… i jako człowiek cierpiał na dysfunkcje umysłowe?
Wiliam nie zareagował na jego słowa odnośnie do pieniędzy. Nie potrzebował ich, ale prostota tego „dziecka” wydała mu się taka niewinna, że na chwilę utracił wszelką ochotę i potrzebę na odebranie, nawet siłą, kropel krwi.
– Wierzysz we wróżki? Albo spełniasz czasem dobre uczynki, by komuś pomóc?
Zmienił temat. Oczywiście nie do końca, bo jednak dotyczył on wciąż tego samego – krwi młodego Ryona. Jednak chciał go podejść od drugiej strony. Wziąć sposobem, nie wykorzystując w tak brutalny, seksualny sposób, jak jego stwórca (o czym ten jednak nie wiedział, bo i skąd?).
– Musisz bardzo lubić swojego nauczyciela, co? Przywiązałeś się do niego? Mimo tego, co Ci zrobił. Przemienił… w taką istotę. Wiesz o tym?
Tak, pytał, choć nie dosadnie, czy „dzieciak” zdaje sobie sprawę z tego, że jest wampirem. A co jeśli nie wiedział? Wiliam nie wiedział, czy miał jakiekolwiek prawo, by go o tym informować. Stanął obok huśtawki, opierając się o jedną z jego żelaznych, wielkich nóg, wbitych w ziemię. W tę całą żelazną konstrukcję.
– Zatem jeśli wierzysz we wróżki albo sprawiasz dobre uczynki, to daj mi trochę swojej krwi. Wiesz, w taki sposób pomożesz cierpiącemu!
Bujda, ale poniekąd była prawdą. Jak zareaguje „dzieciak”?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Lip 16, 2014 1:35 pm

Raczej z prawdziwą osobowością owego wampira nie nawiązałby zbyt rozległego kontaktu. Ryon jest dziwny, a reszta jego jaźni prócz Rujiego, po prostu i często odpycha. Bo kto chce rozmawiać z wiecznie płaczącym mężczyzną albo eks bankierem, który jest uzależniony od narkotyków? Nie wspominając już o kurwie Tiffani. W każdym razie William spotkał się z jeszcze tą przyjazną. wersją i może w miarę normalnie porozmawiać.
Na pytanie odnośnie czarnego humoru zmarszczył brwi. Najwidoczniej starał się wynaleźć jakiekolwiek znaczenie owego słowa i oczywiście za chwilę dał głos pełen entuzjazmu.
- Czarny humor stosują czarnoskórzy? Nie, mój nauczyciel nie był czarnoskóry. - pokiwał głową, mając przy tym bardzo poważną minę. Jako małe dziecko, widział świat po swojemu i mądrości dorosłych zwykle nie mają wstępnu. Chyba, że dorosły będzie pasować, wtedy to co innego.
Dobre wróżki? Spojrzał na fioletowo włosego, uśmiechając się z politowaniem.
- Jestem za stary na wiarę we wróżki. - roześmiał się głośno, nie ciągnąc tematu. Zaczął sie wreszcie wysoko huśtać. Nie patrzył na wampira przez chwilę, jego uwagę bardziej przyciągało nocne niebo. Niewielka ilość gwiazd, płynące powoli chmury.
- Nie wiem o czym do mnie mówisz. Niby w co miałby mnie przemienić? - wampir najwidoczniej się zirytował ciągłym gadaniem Mochiego. Nie odda mu tego, czego chce. To dla niego zupełnie bez sensu. Zatrzymał się gwałtownie, wbijając nogi w ziemię. Jedna wygięła się aż tak, że można byłoby przypuszczać iż się złamała. Oczywiście tak nie było. Czarnowłosy zmierzył gniewym wzrokiem Mochiego.
- Nie mów ciągle o krwi. On będzie chciał znowu wszystko przejąć! - krzyknął, powoli zaś zaczynając się huśtać. Wewnętrzna bitwa między Ryonem, a Rujim. Ryon słysząc ciągle o krwi pragnął jej, a biedna zagubiona osobowości chłopca uciekała od każdej możliwej przemocy, jaką szerzył poziom E.
- Ryon jest wredny. Też ciągle mówi o krwi, gryzie innych. G r y z i e. Jak dziecko. Nawet ja wiem, że nie wolno gryźć innych, bo można spowodować u tej osoby raka. - mówił jakby całkiem o innej osobie. I da do myślenia coś Willowi? Choć wątpliwe. Wampir nadal się huśtał, nie reagując, a przynajmniej starał się nie reagować na testy związane z oddawaniem krwi.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Lip 17, 2014 7:23 pm

I z tą osobowością Wiliam miał problem, żeby się swobodnie porozumieć. Nie bardzo rozumiał toku myśli tego dziecka. Wyglądał, jak dorosły mężczyzna, ale rozumowanie i zachowanie miał wprost dziecięce. Mochi nie potrafił tego pojąć, było to dla jego leniwego umysłu zbyt wiele, jak na jeden raz. Był niczym ateista, póki nie zobaczy i nikt mu wprost nie powie, że to właśnie Chrystus, nie uwierzy w niego! Mochi mógłby porozumieć się z dziwką, gdyby oczywiście był chętny na takie spotkanie. Mógłby nawet skorzystać z jej usług i umiejętności, ale przecież miał już damę swojego sera. Poza tym w ogóle mu się nie chciał! Ledwo rozebrałby siebie samego, a gdzie tam i ją. Ba! Z tego lenistwa krew mogłaby nie dopłynąć w odpowiednie rejony, by postawić maszt. Zatem faktycznie miałby nie mały problem ze znalezieniem wspólnego języka z takimi osobami. Bankierów znał wielu. Miał być głową rodu, miał przejąć interesy po ojczymie, więc tym bardziej miał obowiązek znać takich ludzi.
Wiliam omal nie spadł drabinek, gdy tylko usłyszał jego odpowiedź. Doprawdy, skąd mu przyszedł do głowy taki pomysł?! Zerknął na niego uważniej i podrapał się po głowie. Właściwie, to nie wiedział, co dalej robić. Zgłupiał! Aż dziw bierze, że chciało mu się jeszcze z nim rozmawiać. Nie, chłopak był naprawdę interesującą jednostką, ale Mochi był zbyt leniwy na jego rozbudowany umysł. Liczył po prostu na łatwy łup.
– Nie, dziecino. Czarny humor nie ma nic wspólnego z kolorem skóry. Jest to cięte, ostre, czasami przekraczający wszelkie granice.
Wyjaśnił w prosty sposób. A przynajmniej miał nadzieję, że był to prosty, klarowny pomysł. Wiliam raczej nie pasował do wizerunku dziecka. Ruji raczej nie widział w Wiliamie niczego interesującego. Leniwy, wiecznie głodny, uwielbiający nietuzinkowe ciasto z tuńczyka… Kto by uznał takiego ktosia za interesującego kompana dla dziecka?
– Naprawdę? Wyglądasz mi na kogoś kto gorąco wierzy we wróżki. Dlaczego w nie wierzysz? Uwierzyłbyś mi, gdybym Ci zdradził, że ja jedną znam?
Był ciekaw jego odpowiedzi. A jeśli chciał poznać wróżkę, z chęcią zabierze go do Nene! Tak, to była jedyna, prawdziwa wróżka, jaka kiedykolwiek mogła chodzić po tym świecie.
– Nie wiesz, czym jesteś? To straszne! Tym prędzej powinieneś poznać prawdę! Spytaj o to swojego nauczyciela, dobrze? A jeśli Ci tego nie wyjaśni, to przyjdź do mnie, dobrze?
Czy ten dzieciak mu zaufa? Wiliam szczerze w to wątpił, ale póki się nie przekona nie będzie wiedział. Proste!
Mochi patrzył, jak wampir wreszcie się zatrzymał. A jego głód zwiększał się coraz bardziej! I co miał zrobić Wiliam? Znalazł się przed młodym wampirem, prawie nie słuchając tego, co mówi. Nie obchodziło go w tej chwili nic oprócz zaspokojenia nękającego go głodu! Jego źrenice były czarne jak otchłań, dwa węgielki, wsadzone w otwory, gdzie powinny być oczy. Cera nienaturalnie blada, wydłużone kły i pazury… Mógł grać rolę Draculi w jakimś serialu! Oparł dłonie o łańcuchy przy huśtawce i nachylił się ku niemu. Jeśli młody nie zareaguje, Mochi położy swoje łapy, zbrukane niewinną krwią, na jego ramionach i w wampirzym tempie wbije się w szyję tego dzieciaka. Właściwie Mochiego już nie było… Zniknął za obłokiem otchłani!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Plac zabaw   

Powrót do góry Go down
 
Plac zabaw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Czerwony pokój zabaw
» Plac przed Akademikiem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: