IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac zabaw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Sty 04, 2015 11:07 am

Ileż dobrego w tym, że Kryśka spała podczas picia jej krwi, lecz czemu nie mogła dociągnąć go do momentu aż cała zniknie pod gałązkami? Dragomir podchodził z kolejną partią, kiedy ta usiadła, zrzucając z siebie patykowe wspaniałe okrycie. Ścisnął mocniej łapki na zebranym drewnie, że aż zaczęło pękać. No gdyby mógł powiedział, by jej żeby się położyła z powrotem i dała zakopać, bo są też tutaj i inni drapieżnicy. Ale zamiast tego warknął groźnie, obnażajac przy tym ząbki. Tupnął też nogą. No jak ona może wstawać?! Palcem pokazał miejsce na którym leżała i mogła się domyślić, że kazał się jej z powrotem położyć. Ba, nawet rzucił patykami w jej stronę. Lecz, kiedy zaczęła krzyczeć. Dragomir wpadł w panikę! Również coś krzyknął i na skutek szoku, uciekł w stronę drzewa na które szybko wspiął się. A z góry spojrzał na dziewczynę, wykrzykując w jej stronę pełne złości szczekanie! Zagroził nawet pięścią. Jak ona mogła przestraszyć biednego Dragomira, który na skutek posiłku, sytości oraz dziecięcego gniewu zaczynał przysypiać? Nieważne jak dzikim będzie, jest dzieckiem, a one działają całkiem inaczej od dorosłych. Prychnął niczym kot i po prostu opadł twarzą na gałąź. I jeśli Kryśka nie uczyni nic, chociażby nie podejdzie do drzewa. Mały wampir zjedzie z drzewa prosto na ziemię. Obije się mocno! A widać jak się zsuwa. No co zrobi? Co?!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Sty 07, 2015 8:31 pm

Zachowanie małego coraz bardziej ją zadziwiało. Zachował się jakby dawno nie miał styczności z ludźmi i prawdopodobnie tak było. Jednak Zielona mogła się tylko domyślać. Pytać nie było sensu, skoro i tak nie otrzyma jasnej odpowiedzi. Nie zareagowała na to, kiedy wampirek kazał jej się znowu położyć. Czy on całkowicie oszalał? Miałaby pozwolić, aby zasypywał ją gałązkami? Może od razu niech wykopie dołek na dwa metry głęboki i ją do niego wrzuci? Nie będzie musiał się wtedy męczyć z dobieraniem gałązek.
Chwila, co on robi? Obserwowała go jak wchodzi na drzewo i zaczyna... szczekać. Normalnie szok. Ciekawe czy dla tego dziecka jest jeszcze ratunek. Stało się coś jeszcze bardziej dziwniejszego. Malec najzwyczajniej w świecie zasnął i zjechał na ziemie. Dziewczyna zaśmiała się cicho. Ciekawe czy bardzo się poobijał? Podeszła do niego powoli. Nie chciała, aby nagle się obudził i kolejny raz pozbawił ja świadomości. Wolała wiedzieć co się dzieje wokół niej. Rozmyślając o tym, poczuła w okolicach szyi. Dotknęła miejsca, gdzie znajdowały się dwie małe ranki. Nie mogła uwierzyć, że ten mały dzikus ją ugryzł. Potrząsnęła nim lekko. Obudzi się?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Sty 13, 2015 11:12 am

Nie, zakopane w ziemi mija się z celem! Zjadłyby ją mieszkańcy podziemi innymi słowy robaczki, a Drag nie lubi wygrzebywać z ofiar te jakże potrzebne światu stworzonka. A Krystyna nie chciała mieć z nimi styczności, prawda?
Dla każdego zagubionego młodego osobnika może znaleźć się ratunek, wystarczy chęć pomocy oraz cierpliwość. Młody wampir wychowany miedzy dzikimi zwierzętami z dala od cywilizacji, a ludzi czy inne wampiry traktował jako zagrożenie, będzie musiał spędzić wiele czasu aby nauczyć się żyć. I jeśli Krystyna chciała do niego podejść, to na pewno nie krzykiem oraz przemocą. Maluch uciekł na drzewo, skrzyczał dziewczynę w psim języku i po prostu padł ze zmęczenia. Szkoda tylko, że gałązka nie okazała się taka szeroka przez co wampirek zsunął się i spadł na ziemię, prosto w śnieżną zaspę. Owszem! Obudził gdy tylko nim potrząsnęła i krzyknął jak ranne zwierzę. Nieco się poobijał, w dodatku skręcił lewą rękę! Z ledwością wygrzebał się ze śniegu, rzucając pełne grozy spojrzenie dziewczynie. Ranną rękę trzymał blisko przy sobie, a zdrową zaś pogroził! Rozejrzał się po chwili, mając jednak nutę bezradności w minie. Gdzie ma się udać? W dodatku zrobiło się strasznie zimno! Skulił się bardziej, nie mając najwyraźniej żadnej ochoty na wstanie. Chyba, że ta uparta dziewczyna coś wykombinuje.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Sty 17, 2015 10:53 pm

Chyba nikt z nich nie za bardzo orientował się o co chodzi. Chi zorientowała się już, że dziecko nie zrozumie co się do niego mówi. Jak się dogadać z takim kimś? Języka migowego nie znała, a i wątpiła, aby mały potrafił się nim posługiwać. Zauważyła, że wampirek jest zagubiony. Westchnęła zła na siebie. Najchętniej poszłaby, zostawiając gryzonia samemu sobie, ale nie czułaby się z tym dobrze. Jakie ona ma dobre serce!
Kici, kici?
Wyciągnęła prawą rękę ku chłopczykowi. Miała nadzieję, że pomoże sobie pomóc. Jak wołać kogoś, kto nie rozumie słów? Zagwizdać? To chyba nie za dobry pomysł. Gorzej już chyba być nie może.
Chodź, pójdziemy do szpitala.
O to był świetny pomysł! Tam się nim zajmą. Nakarmią, wykąpią i może nawet znajdą dom. Dzieciak powinien iść do szkoły i nauczyć się podstaw! W Akademii na pewno znalazłoby się dla niego miejsce.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Sty 31, 2015 10:05 pm

Tak, najlepiej zabrać zdziczałe dziecko do szpitala żeby zagryzło lekarza. Nie żeby był to zły pomysł, wręcz iście najbardziej rozsądny. Lecz co dalej? Mimo wszystko dziewczyna nie mogła chyba zostawić dzieciaka sobie jak jakiegoś psiaka. Aczkolwiek nikt by się nie obraził, bo po szpitalu trafi do domu dziecka albo z powrotem na ulicę...
Gdy ujrzał przed sobą wyciągniętą dłoń, wzdrygnął się. Oczywiście także przyjrzał się dokładnie dziewczynie po czym warknął. Nie znał takiego gestu! Ale w jego jasnej główce coś ruszyło. Chłopiec wyciągnął zdrową rączkę do dziewczyny. Czy coś knuła? Nie wiedział. Ba, on nawet nie miał pojęcia gdzie chce go zabrać. I mimo wszystko da się zaciągnąć, jednak nie będzie to takie proste. Bo co się młodemu nie spodoba, bardzo głośno da o tym znać. Tak więc ruszyli ku miejscu jakie zaplanowała nieznajoma.

zt x2 Piszesz pierwsza <3
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Lut 02, 2015 7:25 pm

Nie wiem czemu tak ciężko było mi znaleźć ten temat. Chyba za mało wyprowadzam Chiz do miasta, muszę to zmienić. No ale nic, nie będę opisywać jak czerwona zrobiła się na twarzy kiedy wampir odgarnął jej kosmyk włosów z twarzy ani tego, co krzyczała kiedy ciągnął ją w stronę placu zabaw. Wystarczy sama informacja, że próbowała się opierać i wyrywać, co oczywiście nic nie dało zważywszy na to, do jak dwóch różnych ras należeli. Zresztą, nawet gdyby nie był wampirem i tak miałaby trudności z wyswobodzeniem się. Sięgała mu pewnie do łokcia. W pewnym momencie zdała sobie sprawę z tego, że nie ma sensu walczyć, więc z obrażoną na cały świat miną dała się prowadzić. Zdziwiła się gdy miejscem docelowym okazał się plac zabaw. Uniosła jedną brew do góry i przeniosła spojrzenie na chłopaka.
- No i? Po co mnie tu przyprowadziłeś? - zapytała, nie bardzo rozumiejąc o co chodzi. Właściwie trochę odetchnęła z ulgą. Znajdowali się na dużej przestrzeni gdzie, pomimo późnej godziny można było jeszcze spotkać ludzi. Gdyby chciał zrobić jej coś złego, nie wybierałby raczej tego miejsca, prawda?
- I nie odpowiedziałeś na moje pytanie - dodała, bo właśnie teraz była to dla niej najważniejsza sprawa. I co z tego, że nie zdążyła go do końca zadać, zanim dał Caterinie napić się swojej krwi. Nie lubiła, kiedy ktoś ignorował jej pytania.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 616


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Lut 04, 2015 7:57 pm

To takie zabawne, że ludzie tak łatwo się rumienią. Wystarczy ich zdenerwować, bądź zawstydzić. Oczywiście Ell nie zrobił tego z pobudek czysto romantycznych. Po prostu denerwowało go. Choć to był odruch bezwarunkowy, zrobił to zanim w ogóle o tym pomyślał. Więc kto wie, dlaczego w ogóle dotknął jej twarzy. Zachichotał cicho na jej minę i na powrót przywdział maskę obojętności.
Oczywiście dziewczyna musiała się wiercić i próbować wyswobodzić, ale nie poszło jej za dobrze. Wampir i tak ciągnął jej dalej, po zaśnieżonej ulicy w stronę mniej zatłoczonej dzielnicy. Nawet nie musiał za bardzo się wysilać, aby mu nie uciekła. Była taka krucha. To niedorzeczne. Jako córka Marcusa zdecydowanie powinna mieć więcej siły. Widać wdała się w matkę, czy kto to tam był od nich słaby. Ah, mogła jeszcze być jak wiecznie chory i osłabiony Azel! Może to córka Azela tak na prawdę? Wiecie jak w brazylijskiej telenoweli. On jest niby twoim ojcem, a potem wychodzi że to jego brat z córką swojej ciotki, która była babcią twojego ojca. Mniejsza, ja też tego nie ogarniam.
Gdy znaleźli się już na placu zabaw, Ell przystanął puszczając brunetkę. Zaciągnął się i poczuł zimowe, szczypiące powietrze. Wyciągnął paczkę fajek i odpalił ją zippo, po czym udał się na huśtawkę. Od razu nie odpowiedział Chiz.. nie czuł takiej potrzeby. No, bo i co miał jej powiedzieć? Bo taką miałem potrzebę? To bez sensu. Sam nie wiedział, czemu tu przyszedł.
- A robi Ci to jakąś różnicę? - burknął, wypuszczając dym z ust. Zaczął robić kółeczka i kwadraciki z tytoniowego powietrza, dla picu. W końcu zaczął się lekko bujać, a resztę papierosa rzucił na ziemię i zdeptał podeszwą.
- Byłem Twoim Panem. Dziwne, że mnie nie pamiętasz, zważając na to do kogo jestem podobny - powiedział bezbarwnym tonem i zmrużył oczy zerkając na nią. Na samą myśl o ojcu, dostawał drgawek. I to nie ze strachu, a czystej nienawiści. Nie to, że nienawidził Sama. Nie lubił go tylko. Ale nienawidził sytuacji w jakiej byli. Czemu musiał mieć taką popierdzieloną rodzinę? Tak, Ell który powinien być chłodnym skurwielem miał uczucia. Chciał normalny dom - w miarę, jak normalny może być wśród wampirów - gdzie może normalnie gadać z osobami ze swojej rodziny. Nie chodzi mu o jakieś tulaski i całuski, ale czysty szacunek i mieć do kogo gębę otworzyć. Od razu spochmurniał i odepchnął te myśli. Nawet jego wiecznie stuknięta matka, zaczęła mieć go w dupie. Może przez to co ćpa, nawet nie pamiętała że ma syna? Życie jest takie porąbane.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Lut 04, 2015 9:12 pm

Chizuru lubiła wyolbrzymiać niektóre gesty czy słowa, więc nic dziwnego, że zareagowała jak zareagowała na odruchowy gest Elliot’a. Chociaż mogło tu też przemawiać jej znikome doświadczenie z facetami, jako że zawsze twierdziła, że żadnego do szczęścia nie potrzebuje, więc jakoś super za nimi nie latała. Podejrzewam, że zareagowałaby w taki sam sposób, gdyby dotknął jej jakikolwiek inny przedstawiciel płci męskiej. Oczywiście oprócz jej ojca, brata i wujka, prawda, nie przesadzajmy.
Nie wiadomo właściwie, w kogo wdała się młoda Namikaze. Posiadała po równo cech zarówno matki jak i ojca, więc może ich siła jakoś się wyrównała i dlatego była taka słaba? Nie miała zielonego pojęcia. Jedyne co wiedziała to to, że dłużej tak być nie może. Mogła sobie być córką byłego już dowódcy Oświaty, ale bez odpowiedniego treningu, którego oczywiście nie przeszła, geny nic nie znaczą. Zresztą, tak naprawdę wcale się na łowcę nie nadawała. Już prędzej mogłaby zostać medykiem, nad czym coraz poważniej się zastanawiała. W końcu zostały jej już tylko trzy lata do ukończenia szkoły.
Nie poszła za Elliotem, tylko usiadła sobie na stojącej nieopodal ławeczce.
- Moje doświadczenie z wampirami mówi mi, żeby w waszym towarzystwie być ostrożnym. Ale ty nie wykazujesz żadnych chęci zabicia mnie czy napicia się mojej krwi. Nie wydaje mi się też, żebyś chciał zacieśniać ze mną jakieś więzi. Nie rozumiem więc, po co mnie tu przywlokłeś – odparła, naturalnie czekając na odpowiedź. Jeśli jej nie odpowie i tak będzie drążyć temat.
Zmarszczyła brwi gdy oznajmił, że był jej panem. W swoim krótkim, osiemnastoletnim życiu dwa razy była wampirem i miała dwóch różnych panów. Siedzący przed nią wampir z pewnością nie był burmistrzem miasta, bo burmistrz miasta właśnie rozsiewał swoją grozę w centrum miasta. Nie pamiętała zbyt dobrze tego drugiego, ale kiedy przyjrzała mu się intensywniej i zaczęła dostrzegać podobieństwo do Samuru, ciemne oczy rozszerzyły się w nagłym olśnieniu. Oto miała przed sobą tego, który wyrządził jej najgorszą krzywdę z możliwych. Oczywiście nie bezpośrednio, ale to przecież przez młodego Kuroiaishitę znalazła się w takiej, a nie innej sytuacji.
- Idę do domu – zerwała się z miejsca i odwróciła na pięcie, by jak najszybciej oddalić się z placu zabaw. Gdyby okoliczności były inne, zapewnie rzuciłaby jakąś głupią, kąśliwą uwagę o marnym świetle latarni i wymazanej pamięci, ale teraz naprawdę nie miała na to ochoty. I nie, nie bała się. Była zwyczajnie zła.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 616


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Lut 04, 2015 11:28 pm

No oczywiście, że dłużej tak być nie może. Chiz musi coś zrobić ze swoim życiem! Ale niech nie idzie w ślady ojca, jeśli tego nie chce. Ell nie poszedł, zrobił własna karierę. Chociaż z drugiej strony ojciec go olał, więc też nie powinien udzielać rad. Ale ona może nie mieć takiej pokrętnej relacji z rodzicami. Tylko wampiry są chyba takie walnięte, w końcu tyle żyją, że każdy miałby już po dziurki w nosie siebie nawzajem, no nie? Chociaż czarnowłosy jest jeszcze młody, jak na pijawkę.
Westchnął i nerwowym ruchem przeczesał włosy. Ta, zdecydowanie musi iść do fryzjera. Te niesforne kłaki wpadają mu już do oczu, co strasznie denerwuje. Odrzucił je do tyłu i spojrzał na nastolatkę.
- Pierwsza się mnie doczepiłaś - warknął sfrustrowany. Nie będzie jej odpowiadał na żadne pytania, jak nie ma ochoty. A zdecydowanie nie ma ochoty, przyznać że chciał z kimś posiedzieć. Kij czy to człowiek, łowca, czy kot w butach. Każdy lubi trochę towarzystwa. Po co być na tym świecie, jakże miałoby siedzieć tylko z sobą? Nuda i tyle. A Cat już mu się znudziła. Dostał co chciał, na co mu więcej?
Oczywiście Chiz też go zaskoczyła, bo gdy wyjawił jej skąd ją zna, ona musiała wstać! Eh, sama się pytała to o co się teraz wścieka. Ell nie pamiętał, aby źle ją traktował. Chociażby dlatego, że nawet za dobrze się nie poznali! Musiał wyjechać do Włoch, więc olał ją i nawet dał swoją krew. Bez walki. Cóż, nie po to ją brał, aby mieć z niej większy użytek. Dla samej zabawy, więc skoro wyjeżdżał to nawet nie była mu dłużej potrzebna.
- Nie spinaj dupy, sama mnie pytałaś - krzyknął, gdy się oddalała i wywrócił oczami. Miała nawet zgrabny tyłek... Ell o czym ty myślisz?! Ale naprowadziło go to, na jej urazę. Ringo! Zgwałcił ją.. czy coś. No to na pewno nie będzie chciała z nim siedzieć. Poszurał nogami, jak oburzone pięcioletnie dziecko i w końcu wstał. Zmienił się na moment w powietrze, by pojawić się przed łowczynią, w zwykłej, cielesnej formie.
- Nawet ja uważam, że to była przesada. W końcu należałaś do mnie. Tylko ja mogłem Cie gwałcić - powiedział z zadumą, kładąc ręce na jej ramionach, by ją zatrzymać - Jak to tak boli, że to nie ja - możemy to załatwić? W sumie masz nawet spoko dupę, przed chwilą zauważyłem więc wiesz.. jakoś przeboleję, to że jesteś człowiekiem... Chociaż sado-maso odpadnie, bo jesteś za krucha.. - mówił, jakby do Chiz, ale trochę do siebie. Prawda jest taka, że był całkowicie poważny! Nie miał kobiety w łóżku od... 3 dni, a to coś znaczy! Ma swoje potrzeby, a Chizuru miała smukłe ciało i długie włosy, co go kręciło. Wolał czarne i blond.. ale brązowymi nie pogardzi! Jak coś worek na głowę i za ojczyznę.  Boże, ale z niego palant. Ale tacy są nastolatkowie! Hormony, hera, koka, lsd i te sprawy.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Lut 05, 2015 12:25 am

Niestety problem z Chizu był taki, że była beztalenciem w praktycznie każdej dziedzinie. Nie potrafiła rysować, śpiewać, gotować, a do nauk ścisłych nie miała kompletnie głowy. Lubiła wymyślać niestworzone rzeczy, ale miała problem w ubraniu je w zgrabne zdania na papierze. Interesowała się wszelaką architekturą, ale co jej po tym? Przecież nie zacznie nagle budować domów. Tak naprawdę została jej tylko Oświata, a skoro nie nadawała się na zwykłego łowcę wampirów, mogła zostać tylko medykiem. Chociaż zdecydowanie bardziej ciągnęło ją do magii i to jej najbardziej chciała się nauczyć.
- Bo atakowałeś niewinną dziewczynę. Taki odruch – odparła nieco złośliwie.  Wampirów to się jednak nie da przycisnąć jak łowców z Oświaty. Przynajmniej odpowiedź Ell’a podsunęła jej myśl, że wstydzi się przyznać, dlaczego ją tu zabrał. Nawet wpadł jej do głowy pewien pomysł, który naturalnie powiedziała na głos, zanim zdołała ugryźć się w język.
- Coś cię gryzie i nie masz się komu wyżalić, więc musisz zadowolić się pierwszym lepszym towarzystwem – dokładnie tak właśnie palnęła. Nie oczekiwała nawet żadnej odpowiedzi, bo zaraz przypomniała sobie o dziewczynie z uliczki.
- Czemu jej nie przemieniłeś? – od początku chciała o to zapytać, bo chociaż wiedziała, że aby służyć wampirowi człowiek nie musi stać się jednym z nich, to jednak jej osobiste doświadczenie w tej sprawie pokazywało coś zupełnie innego.
Idąc przed siebie szybkim krokiem, mamrotała pod nosem coś o bezczelnych palantach dopóki Elliot, co do którego była pewna, że zostawiła go z tyłu, nagle się przed nią nie pojawił. Krzyknęła krótko, po czym rozejrzała się wokół jakby szukając ratunku. Zerknęła nawet do tyłu by upewnić się czy nie został na huśtawce, aż w końcu przeniosła nieufne spojrzenie na wampira. Nie cofnęła się, gdy złapał ją za ramiona, za to z każdym wypowiedzianym przez chłopaka słowem robiła się coraz bardziej zła, aż w końcu osiągnęła taki poziom wściekłości, że aż uniosła drobną dłoń, by z całej siły jaką miała w wątłej ręce uderzyć go w twarz. Jeśli ją powstrzymał, posłała mu najbardziej nienawistne spojrzenie na jakie było ją stać.
- Jesteś najbardziej aroganckim, bezczelnym i rozpieszczonym dupkiem jakiego miałam nieszczęście spotkać – odezwała się drżącym ze wściekłości głosem.
- Myślisz, że skoro jesteś wampirem i posiadasz jakieś super moce masz do wszystkiego prawo? No więc pozwól, że cię oświecę: nie masz. Nie jestem zabawką, którą możesz sobie wykorzystywać w dowolny sposób kompletnie nie przejmując się konsekwencjami. Wcale nie boli mnie to, że to nie byłeś ty. Boli mnie to, że w ogóle do tego doszło! – wykrzyczała ostatnie słowa. Pewnie gdyby byli w jakimś pomieszczeniu, popisowo rzuciłaby czymś o ścianę. Oczywiście nie nazywała rzeczy po imieniu, bo słowo "gwałt" nadal nie chciało przejść jej przez gardło. Mogła być sobie twarda i nie zachowywać się jak typowa zgwałcona kobieta, chowając się kącie i mieć wszystko w dupie, co wcale nie oznaczało, że nie stała jej się krzywda.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 616


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Lut 10, 2015 1:51 pm

Wywrócił oczami i prychnął. Taki odruch? Serio, ona jest bezmyślna. Aż prosi się o śmierć. Zważając na to, że Marcus zniknął nikt jej już nie pomoże. Albo musi sama nauczyć się walczyć, albo niech trzyma swoje pomysły na wodzy. Nie wspominając o niewyparzonej gębie.
- Kiedyś ktoś Ci obije mordę, za te twoje ludzkie odruchy. Właśnie dlatego jesteście od nas słabsi. Może macie specjalną broń, ale nawet nie umiecie użyć swojego mózgu, aby wszystko dobrze rozegrać - powiedział chłodno, nie kryjąc swojego podejścia do tej sprawy. W końcu po to ją wziął, aby trochę pogadać. Nie będą siedzieć w ciszy.
Na chwile odwrócił od niej wzrok, ale po chwili znów zerknął na nią. Nie muszę chyba wspominać, że nie patrzył na nią przyjaźnie? Nie spodobało mu się, że odkryła jego zamiary. Może nie chodzi dokładnie o wyżalenie, ale miała rację, że łaknął jej towarzystwa.
- Nawet nie należysz do kategorii "pierwsze lepsze" - wyśmiał ją i znów zaczął się bujać na huśtawce. Z jednej strony jej pyskata buzia budziła w nim zainteresowanie. Nie podobało mu się, jak ktoś się stawiał, ale jeszcze bardziej nienawidził, gdy ktoś był słaby i podatny na innych. Trzeba umieć walczyć o swoje na tym świecie.
Zdziwił się, czemu go pyta o przemianę. Czy każdy człowiek już musi zostać przemieniony? Zresztą.. skąd wiedziała, że on szlachetny? Dopiero potem wyznał, że był jej Panem. Może coś tam jednak się znała na krwiopijcach.
- Skąd wiesz, że mogłem? - mimo wszystko zapytał zaintrygowany. Na to czemu tego nie zrobił mógł jej powiedzieć później. Nie spieszyło mu się.
Niestety później musiała uciec od niego, a on ją doganiać. Na prawe nie mogła odpuścić? Nie będzie ciągle za nią leciał i może jeszcze się płaszczył. Ze zbyt dumnej rodziny pochodzi. Oczywiście umie przyznać się do winy, bo czasami dumę trzeba zatrzymać, ale najpierw wampir musi czuć się winny. A się nie czuje - sad but true.
Nie spodziewał się, że będzie chciała go uderzyć, więc nim odsunął twarz, ta trafiła w jego brodę. Zmarszczył niezadowolony brwi. Nigdy nikt nie próbował uderzyć go w twarz - pomijając walki bokserskie - a już na pewno nie kobieta. Co jest z nią nie tak?!
- Oh, dziękuję za komplementy, są na prawdę urocze - wyszeptał do jej ucha rozbawiony. Myślała, że zrani go tym? On się z tego cieszył! Zawsze to jakieś gorące uczucia!
Wysłuchał jej dalszej wypowiedzi będąc coraz bardziej rozbawionym. W końcu zaczął się głośno śmiać i potrząsnął nią lekko.
- Nie nie uważam tak, bo jestem wampirem i mam super moce. Prawdę mówiąc jeszcze nigdy nie używałem ich do walki. Wolę polegać na sobie - przy tym spiął się, ukazując swoje mięśnie. Przez lata ćwiczeń nieźle urosły, więc było się czym chwalić. Ale my nie o tym~
- Zresztą w ogóle nie uważam, że mi wszystko wolno. Robienie tego czego nie wolno jest o wiele ciekawsze - dodał przestając się śmiać. A jego oczy przybrały chłodnego koloru - Możesz iść jeśli chcesz i tak Cię znajdę, wiesz o tym. Twojego zapachu nie zapomnę, po tym jak Cię przemieniłem. Swoją drogą szybko dałem Ci szanse na stanie się człowiekiem, więc trochę wdzięczności dziewko - rzucił cierpko i skierował się z powrotem w stronę huśtawki. Nie chciał psuć sobie więcej humoru, po tak dobrym posiłku.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Lut 17, 2015 7:05 pm

No cóż, nikt nigdy nie powiedział, że Chizuru nie jest bezmyślna. Sama zainteresowana najlepiej zdawała sobie z tego sprawę i chociaż wiedziała, że jest to dla niej złe, nie potrafiła tego zmienić. Instynktu samozachowawczego za grosz, nie myśli, gada co jej ślina na język przyniesie… Taka była, po prostu. Sama była zdziwiona, że jeszcze żyje, chociaż powinna już z pięć razy umrzeć.
- Ktoś już mi tą mordę obił – wypaliła z krzywą miną, przypominając sobie, że to Elliot we własnej osobie ją uderzył. Jak widać nie poskutkowało, bo nadal nie bała się mu pyskować. Jeśli zaś chodzi o Marcusa, to może nie był już łowcą, ale nie stracił przecież swoich umiejętności. No i z tego co mi wiadomo raczej nigdzie się nie wybierał, ale dostaję sprzeczne informacje, więc już w sumie nie wiem jak to w końcu jest.
- Nie chcę nic mówić, ale to jednak ZE MNĄ tutaj siedzisz – odpyskowała, posyłając młodemu wampirowi złośliwy uśmiech. Pewnie, że specjalnie podkreśliła to „ze mną”. I nie, nie poczuła się urażona. Dobra, może trochę, ale jednak bardziej była zła o to jego wywyższanie się. Powaga, wampiry miały aż za bardzo wyolbrzymione ego i były zbyt pewne siebie. Wkurzało ją to, bo przez to trudno jej było ich urazić. Chociaż raz jej się chyba udało, prawda? Wtedy, kiedy ją uderzył.
- Już mówiłam. Polegam na własnym doświadczeniu – odparła, splatając ze sobą nogi i bujając nimi w powietrzu. Nie wytłumaczyła o co dokładnie chodzi, bo nie, taki kaprys. Czasem niektóre informacje trzeba było z niej wyciągać. A oczywiście chodziło o to, że jak do tej pory nie spotkała wampira niższej krwi, który zrobiłby sługę z człowieka, nie zamieniając go przy okazji w jednego ze swojego rodzaju.
- A tak naprawdę to nie wiem. Strzelałam. Może faktycznie nie potrafiłeś jej przemienić – wyznała w końcu, wzruszając ramionami. No cóż, coś musiałam napisać, nie.
Oczywiście, że nie mogła odpuścić, halo! No chyba Elliot nie myślał sobie, że będzie teraz tak po prostu sobie z nim siedziała i urządzała pogawędki. Było jej zimno i chciała do domu, ale przede wszystkim była wściekła. Na niego, na siebie z resztą też. Sprawa miałaby się inaczej, gdyby tylko jej stała się krzywda, ale przy okazji oberwał jeszcze jej ojciec. Bo przyszedł ją ratować. I tutaj znów wszystko sprowadza się do Ell’a. Gdyby nie porwał Chiz ze szkoły, nie zostałaby zgwałcona ani drugi raz przemieniona w wampira i Marcus też nie musiał by cierpieć. Żadne z tych rzeczy nie miałyby miejsca.
No cóż, Chizuru najwyraźniej uwielbiała lać wampiry po twarzy. Nie żeby kiedykolwiek jej się to udało, chociaż był to ruch, który robiła instynktownie, nawet nad tym nie myśląc. Dopiero po fakcie orientowała się, co właśnie chciała zrobić.
- To nie były komplementy – warknęła. Wiedziała, że tym samym spowoduje tylko głośniejszy śmiech chłopaka, ale jakoś nie mogła się powstrzymać. A skoro już tak eksponował swoje mięśnie, Chizuru poczuła się zaproszona do ich podziwiania, więc sobie zerknęła. Musiała przyznać, że zrobiły na niej wrażenie. Trochę.
Westchnęła ciężko, zamykając na chwilę oczy.
- Nie o to mi chodziło. Może nie uważasz, ale tak się zachowujesz. I to mnie tak niesamowicie wkurza – odparła, nadal wbijając morderczy wzrok w stojącego przed nią chłopaka.
Kiedy ją puścił i wrócił na huśtawki, Chizuru stała jak ten słup, zaciskając dłonie w drobne pięści. I co niby ma teraz zrobić? Postawa Elliota niezmiernie ją wkurzała. Wiedziała, że jeśli z nim zostanie, prawdopodobnie tylko popsuje sobie nerwy. Tylko, że z drugiej strony tak naprawdę wcale nie chciała wracać. No i jednak nie zostawił jej na pastwę losu, gdy postanowił się ulotnić, a ona egzystowała jeszcze pod postacią wampira. Może rzeczywiście nie był taki sam jak ojciec? Może… Może gdyby poznała go bliżej, zmieniła by zdanie? Może. Nigdy się nie dowie, jeśli teraz wróci do domu. Odwróciła się na pięcie i wróciła na plac zabaw, bez słowa siadając na ławce z nieco obrażoną miną. No, jednak zostanie.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 616


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Lut 17, 2015 8:31 pm

Serio to Ell ją uderzył? No popatrz, nawet nie pamiętałem. On sam też. A może to ona się pomyliła? Ell mógł mieć wybuchowy charakter i lubił obijać mordy, ale nie podniósł jeszcze ręki na kobietę. Przynajmniej w ten sposób. Lubił je bić po dupie, ale po twarzy nie pamiętam. Chociaż mogło się to zdarzyć. Bo i czemu miałby się tym przejmować? To tylko człowiek. Jak robaczek, huh.
Uniósł brwi na jej słowa. "Na własnym doświadczeniu", jakby tyle już przeżyła. Cóż, bycie córką dowódcy oświaty - byłego no ale - nie jest takie proste. No i wiedział, że Samuru też był jej panem. Ta to przyciągała ich rodzinę, a jakże. Ringo tez by jej nie tknął, gdyby w jakiś sposób mu się nie spodobała. Bo Chizuru nie była brzydka. Miała ostre rysy twarzy, ale brzydka nie była.
- Cóż, teraz już wiesz że mogłem - powiedział, gdy wiedziała już iż był jej panem. Tylko szlachetni mogli przemieniać. Więc nie było innej możliwości.
- Ale wolę ludzką krew, niż wampirzą. Co by mi z niej było, gdybym zepsuł jej smak? Mam już jedną wampirzycę z przemiany, więcej nie potrzebuję - rzucił zanim wściekła się na niego. Nie wiedział, czy pamięta Elise. Była z nią kiedyś na zakupach i była dla niej miła. Ale na tym ich znajomość się skończyła. Obecnie Elise załatwia sprawy Ella, gdy mu się nie chce. Takie tam papierkowe roboty, dotyczące jego przyszłych walk, płacenia rachunków, czy sprzątania domu. Ell nie pije jej krwi, jak wspominał woli od człowieka. Przy okazji Elise może się rozwijać, więc chłop nie jest taki zły.
W każdym razie Chiz chciała od niego odejść i musiała dorzucić, że "to nie były komplementy". Ten wywrócił oczami, jakby nie zrozumiała jego żarciku. On doskonale wiedział, że z jej słów nie miało wyjść nic miłego. Ale co miał poradzić, że go to nie dotknęło?
Usiadł na huśtawce i zdziwił się, że brązowowłosa nie odeszła. Co więcej wróciła na ławkę. Myślał, że bardziej wkurzonej kobiety nie widzi, a tu proszę... ona nie ucieka! A miała okazję. Na prawdę nie ma czegoś takiego jak instynkt obronny. Westchnął kręcąc głową.
- Może będą z Ciebie jeszcze ludzie - powiedział tajemniczo i uśmiechnął się pod nosem. Był ciekawy, czy młódka umie się zabawić. Skoro nie dba o swoje bezpieczeństwo to powinna! Wstał i złapał ją za ramię podnosząc z ławki.
- Idziemy poszaleć - zakomunikował ciągnąć ją w stronę postoju taksówek. Wsiadł z nastolatką i pojechał w siną w dal~


zt 2

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Cze 23, 2015 6:00 pm

Noc której towarzyszył księżyc w pełni i piękne gwieździste niebo. Chodź na tak późną porę to noc była dość ciepła. Jak dawno wampirzyca się nie kręciła po tej części miasta, aż delikatny uśmiech wpłynął na usta gdy zawitała na placu zabaw. Zwinnie przeskoczyła płotek lądując na równoważni niczym gimnastyczka. Na palcach zrobiła obrót unosząc wyprostowana drugą nogę pod kątem 90 stopni. Dłonie wyciągnięte w górę złączone w palcach niczym baletnica. Zachichotała przy tym niewinnie i obróciła się raz jeszcze z gracją robiąc delikatny ukłon. Po czym nucąc jakąś przyjemną melodię zeskoczyła z równoważni idąc powoli poruszała się jakby tańczyła przed kimś. Biodra kołysały na boki, robiąc powolne kroki całym ciałem poruszała się do ulubionej melodii. "Jaka przyjemna noc, w sam raz na małe polowanko, tak dawno nie miałam świeżego posiłku.. te cholerne tabletki mi się już przejadły.. toż to skandal żeby wampir musiał się żywić takim świństwem.." przeszło jej przez myśl gdy dopadła huśtawki. Usiadła na niej i zaczęła najzwyczajniej w świecie się bujać. Może będzie miała szczęście i ktoś obierze skrót przez plac zabaw. A może na tyle szczęścia że trafi na bezbronną istotkę, która się nie tylko posili ale i zabawi trochę.
Powrót do góry Go down
Kajl de Morgan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1340-kajl-de-morgan#25265 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-kajla
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 193


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Cze 24, 2015 8:22 am

Był nieco  zmęczony, ale nie było tego w ogóle po nim widać. dzisiaj miał dość nudne plany, bo łaził jakoś bez celu niemal wszędzie, nawet był na plaży!! Nie ważne, że tam miał zamiar rozszarpać jednego mężczyznę, ale był głodny nie jego wina... Jakoś po drodze załagodził swój głód, krwią jakiegoś młodego chłopaka. Kto się tam przejmie śmieciom jednego człowieka?
Powoli zmierzał już do domu, bo ileż można się szlajać... Nudziło mu się już. Aby nie iść okrężną drogą za miasto, wybrał się skrótem przez park. Idąz parkiem natrafił i na plac zabaw więc i przez niego musiał przejść.
Wchodząc na jego teren chciało mu się zapalić, przez co wyjął z kurtki paczkę fajek, czarnych marlboro a w niej jedną szlugę, po czym schował paczkę by nie zgubić jej. Oczywiście odpalił papierosa po chwili i skierował się dalej. No niestety papierosy prowadzą do poważnego nałogu, jednak to nie zagrażało wampirowi, który palił bo lubił w każdej chwili mógł przestać, ale po co? Zabije go to? dobry żart, oby takich więcej.
Po prawej stronie placu, w cieniu rozłożystych koron drzew w rzędzie były poustawiane są ławki i to właśnie tam sobie usiadł, by mieć oko na cały plac. Widział dziewczynę, która była na tym terenie, ale jakoś niezbyt go interesowało, co i dlaczego ona tu jest, może wampirzyca sama podejdzie? Choć rzekomo to faceci robią pierwszy krok...
Powrót do góry Go down
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Cze 24, 2015 12:37 pm

Nie dość że noc była piękna a niebo bezchmurne to jeszcze los zesłał jej na jakiegoś wampira do towarzystwa. Co prawda wolała trafić na jakiegoś 'walecznego' człowieka z grupą krwi 0 ale nie można mieć wszystkiego. Przez jakiś czas przyglądała się mężczyźnie, dzikie fioletowe oczka śledziły każdy jego ruch. Przesuwała spojrzeniem po jego sylwetce, wydawał się opanowany i niegroźny. Przechyliła główkę lekko w bok, po czym poruszyła ciałem gwałtowniej wychylając huśtawkę nieco wyżej i wyżej. Bujała się co raz to mocniej aż w końcu wyskoczyła z siedziska robiąc ładne saldo w powietrzu wylądowała zgrabnie na ziemi na ugiętych nóżkach. Kucała teraz i spoglądając na chłopaka bardzo powoli zaczęła się prostować. Popisywała się ? Z pewnością, w końcu nie miała nic lepszego do roboty a może dowie się czegoś ciekawego. Powoli zaczęła iść w jego stronę nucąc pod nosem nieco mroczniejszą melodię. Kiedy stanęła przed nim uśmiechnęła się niepozornie.
- witaj.. piękną noc mamy dzisiaj.. księżyc w pełni i bezchmurne niebo.. czego możne więcej sobie wampir życzyć ? - spytała spokojnie splatając rączki pod piersiami odchyliła główkę w bok.
- też na łowach ? - spytała zaciekawiona. Chodź odpowiedzi się już domyślała sama, w końcu wiedziała jak to działa. Niestety potrzebowali krwi do życia, to oczywiste. Kto wie może skapnie jej odrobina wampirzej przyjemności dzisiejszej nocy za sprawą owego pana. Trzeba być przecież pozytywnie nastawionym do życia, zwłaszcza jak jest wieczne.
Powrót do góry Go down
Kajl de Morgan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1340-kajl-de-morgan#25265 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-kajla
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 193


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Cze 24, 2015 12:52 pm

Natomiast Kajl nie spodziewał się, ze kogoś spotka, nie lubił zbytnio z nikim gadać, zwłaszcza jeśli była to dziewczyna. Oczywiście nie wstydził się kobiet, czy coś w tym stylu, rzeczy chodzi o zachowanie niektórych Dam. Akurat dziewczynę którą spotkał należała do tych "niektórych Dam". Dlaczego? Odpowiedz jest prosta. Już po jej zachowaniu widać, że robi z siebie bóg wie kogo, robiąc bodajże to salto. Nie jest to żaden wyczyn a na pewno nie dla wampira, więc czym tu cię chwalić? Właśnie.
Zaciągnął się już po raz kolejny i westchnął widząc, że dziewczyna idzie w jego kierunku. Spojrzał na nią monotonnie, bo jak by inaczej skoro jej nie zna. Oczywiście przyjrzał się jej względzie, ale nawet gdyby była najpiękniejszą kobietą świata, jego spojrzenie by się nie zmieniło.
Słysząc jej pierwszą wypowiedz uśmiechnął się lekko.
-Czego? Niektórzy by powiedzieli, że brakuje im ciszy.- Odparł patrząc na nią i zaś zaciągnął się, kończąc papierosa, którego niedopałek rzucił pod nogi by nadepnąć na niego.
-Tak, ale jakoś mam dzisiaj pecha,.- Odparł i przesunął się kawałek na ławce, gdyby dziewczyna chciała usiąść, trzeba być wychowanym prawda?
-Co taka Panienka robi tutaj akurat? Mało kiedy tu ktoś jest z ludzi, więc nie ma co łapać? Chyba, że lubisz jakieś zwierzaki to rozumiem- Zapytał patrząc na nią tym samym spojrzeniem. Oparł się o ławkę wygodnie nie zdejmując z niej oczu.
Powrót do góry Go down
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Cze 24, 2015 1:36 pm

Na ustach zagościł parszywy uśmiech ale tylko na parę sekund, przeobraził się na nowo w niewinną minkę. Kiedy zrobił jej miejsce, oczywiście usiadła wygodnie spoglądając na jeszcze bujającą się huśtawkę.
-  czy ja wiem ? to dzisiaj wyjątkowo cicho tutaj.. może wybrałam zbyt późną porę.. kto wie.. - powiedziała z obojętnością. Uśmiechnęła się na myśl że nie tylko ona ma pecha w polowaniu dzisiaj.
- w sumie.. kiedyś było łatwiej dla wampira.. świeżych posiłków nocami nie brakowało.. można było wszędzie coś znaleźć.. ale czasy się zmieniły.. odkąd nasza egzystencja została ujawniona ludzie już nie sa tacy beztroscy, nie błąkają się ciemnymi uliczkami.. nie chadzając po parku w celu podziwiania przyrody w blasku księżyca.. - jej ton z łagodnej, niewinnej istotki zmieniał się w złośliwy syk. Palce zacisnęły się na przedramionach a główka odchyliła się w tył lekko wlepiając fioletowe ślepia w księżyc. Usta się lekko rozchyliły przy tym obnażając lekko wystające kiełki. Nagle poderwała się z ławki jak poparzona. Pociągnęła lekko noskiem, źrenice się powiększyły. Chłopak musiał też to czuć, krew i to ludzka. Seiyu zwróciła błyskawicznie główkę w bok dostrzegając dwie dziewczynki. Los się chyba do nich uśmiechnął. Wyglądały na 15-16 lat więc łatwy cel dodatkowo.
- mmmm.. jak miło.. dołączysz się do mnie czy będziesz tylko patrzył ? - spytała nie chcąc aby sobie wchodzili w drogę. Schowała kiełki chcąc wyglądać niepozornie znowu. Powoli idąc w stronę dziewczynek, jeśli będzie chciał to pójdzie z nią a jeśli nie to trudno, więcej dla niej. Kiedy była nie daleko z troską w głosie się odezwała.
- ojoooooj.. co się stało.. jesteście ranne dziewczynki ? - spytała będąc na tyle blisko aby dostrzec ranę na przedramieniu brunetki. Obie dziewczyny nie wyglądały na wystraszone, w końcu czego miały się bać ? Taka miła pani chciała im pomóc. Jaka to musiała być dobra i bezinteresowna dusza z tej Seiyu.
- podrapał mnie kot.. a chciałam go tylko pogłaskać.. głupie zwierze.. - dodała pokazując bliżej zadrapania do krwi. Seiyu uśmiechnęła się czule podchodząc bliżej ujęła w dłoń nadgarstek rannej ręki dziewczyny wpatrując sie jak zahipnotyzowana w czerwone kreski na skórze młódki. Uderzył ją wyraźnie zapach ulubionej krwi, miała ochotę się oblizać ale musiała się opanować jeszcze przez chwilę. Tak gdyby Kajl chciał wparować i capnąć druga dziewczynę żeby się również posilić. Ale w nieskończoność czekać nie będzie przecież.
Powrót do góry Go down
Kajl de Morgan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1340-kajl-de-morgan#25265 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-kajla
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 193


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Cze 24, 2015 1:55 pm

-Pora zawsze jest dobra, anie nie miejsce. Miejsce to jest przeznaczone między innymi dla dzieci, więc nie oczekuj, że mięso będzie latało tutaj jak za dnia. Są miejsca gdzie tylko nocą jest tam pełno ofiar.- Westchnął zakładając sobie ręce za głowę i patrząc na plac.
-Narzekasz. Masz pełno żarcia pod nosem i narzekasz. Ciekawe co by było gdybyś mogła tylko jeść raz na tydzień. Jak niektórzy wolą się bawić ludźmi, a nie na nich się żywić, to już nie ludzi problem. Sama wiesz, jakim rywalem jest człowiek dla wampira. Zamiast już zabijać tyle ile trzeba niektórzy tworzą nie potrzebne rzeźne, a potem narzekają, że nie ma żarcia, co za żenada...- Westchnął z wyraźną kpiną, wyrażając swoją racje na obecny temat.
Tak mężczyzna wyczuł krew i to nawet nieco prędzej niż dziewczyna wstała jak oparzona, jednak widać było, że mimo iż miał słabszą klasę krwi, to doskonale radzi sobie nad pragnieniem, a nie to co dziewczyna. Reaguje jak by dookoła niej, lało się litry krwi.
-Też się przejdę...- Mruknął i wstał spokojnie z ławki idąc obok dziewczyny. Podchodząc do dziewczynek, nie uśmiechnął się wcale, bo po jaki chuj? Odsunął się nieco, by mieć lepszy dostęp do drugiego człowieka, skoro jego nieznajoma zajęła się ranną.
-Nie powinnyście łazić o takiej godzinie, to przecież niebezpieczne...-Odparł spokojnie i złapał dziewczynę za ramie i bez innego słowa tylko z lekkim zimnym uśmiechem pchnął dzieckiem na najbliższe drzewo. Nie po to by zabić, ale ogłuszyć.
-Smacznego...- Mruknął do Sei nim skierował się do wybranej ofiary która powinna zemdleć po takim uderzeniu. Nie lubił hałasu więc nie chciał się bawić ze swoją ofiarą, co nie oznacza że ją zabije...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Cze 24, 2015 2:27 pm

Oj jakże piękna gwieździsta noc. Dwoje wampirów spotkało się przypadkiem. Chyba ludzie zaczęli uważać na nocne stworzenia. Rodzice ostrzegali swoje dzieci przed wychodzeniem nocą, ale najwyraźniej wiek buntu wie swoje. Dwie dziewczynki wymknęły się niepostrzeżenie przez okno. Chciały zagrać na nosie starszym, ale ich przygoda nie skończyła się znakomicie bo nie dość, że jedna z nich została podrapana to jeszcze trafiły na zgłodniałych krwiopijców. Oczywiście dziewczynki nie wierzyły w te wszystkie bajki, jednak musiały się szybko o tym przekonać.
Były młode i urocze w swojej niewinności, dlatego gdy Sei podeszła do jednej z nich nawet przez myśl im nie przeszło, że kobieta może mieć nie do końca czyste zamiary. Wystawiła rękę. Jednak coś wewnątrz niej pękło jak ujrzała podchodzącego mężczyznę. Drobna blondyneczka szarpnęła się jednak uścisk wampirzycy był zbyt silny. Jej koleżanka również zaczęła się niepokoić, nie zdążyła jednak zareagować bo została pchnięta na pobliskie drzewo. Wampir jednak nie docenił swojej ofiary. Nastolatka była dalej przytomna nie ruszyła się jednak. Bardziej wierzyła w wampiry niż przyjaciółka. Jeszcze to "samczego" utwierdziło ją w tym przekonaniu.

Seiyshi:
Twoja ofiara szarpie się cały czas i wierzga wściekle. Blondynkę zaniepokoiło to co powiedział nieznajomy jej mężczyzna. A atak na jej przyjaciółkę tylko dolał oliwy do ognia. Zaczęła wrzeszczeć i wołać pomocy. Nawet jeśli nie wierzyła w istoty nocy to przecież mogła to być para zabójców, którzy upodobali sobie młode cele. Ale było coś jeszcze w tej dziewczynie (oczywiście prócz ulubionej krwi wampirzycy). Dookoła nastolatki była aura magii. Ewidentnie była to sprawka łowców. Im bliżej Sei była skóry ofiary tym silniejszego bólu głowy doznawała. Czyżby źle wybrali sobie ofiary? Nie. Były to zwykłe dziewczyny i nie potrafiły się bronić. Nie zostały szkolone na łowców i nawet nie uświadomione jak widać. Jednak ta magia musi skądś pochodzić i jeżeli Sei się nie dowie nici z jej posiłku. W tym czasie blondyneczka dalej wrzeszczała jak opętana. Trzeba ją uciszyć zanim ktoś usłyszy!

Kajl:
Twoja ofiara leży nieruchomo i nie daje oznak świadomości. jednak dziewczyna była jak najbardziej świadoma krzyków koleżanki. Jednak widać z tych dwóch ta jedna ma trochę więcej rozumu w głowie. Wylądowała brzuchem do dołu a jedną z rąk miała pod sobą. Sięgnęła po puszkę z gazem pieprzowym. Dziękowała Bogu, że ma takich rodziców jakich ma. Nigdzie jej bez tej puszki nie wypuszczali. Gdy wampir był już wystarczająco blisko zerwała się i prysnęła mu gadem prosto w oczy. I auć...trafiła. Zakręciło jej się jednak w głowie i zatoczyła się na ziemię. Zacisnęła powieki. Chyba uderzenie było silniejsze niż myślała.

INFO:
 
Powrót do góry Go down
Kajl de Morgan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1340-kajl-de-morgan#25265 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-kajla
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 193


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Cze 24, 2015 2:49 pm

Uuu jak miło się zapowiada... Już był na wygranej pozycji z prostej racji. Wkurwiony wampir jest niebezpieczniejszy niż od opanowanego. Jaką szkoda...
Kajl nie spodziewał się ataku od młodej dziewczyny, więc i nie spodziewał się gazu. Ale hola hola, czy on był wampirem od wczoraj? Nie. Jako łowca krwi nauczył się korzystać że wszystkich zmysłów nawet gdy inny był blokowany...
Czując gaz w oczach syknął z bólu po czym warknął. Dziewczyna atakując go straciła szansę na życie, bo Kajl chciał się pożywić nie zabić, ale cóż teraz był wkurwiony... Pokręcił głową i nie otarł oczu bo wiedział że to pogorszy sprawę. Zacisnął powieki i uśmiechnął się lekko.
- Głupia a mogłaś przeżyć...- westchnął i kucnął przed nią i korzystając że słuchu jak i węchu doskonale niemal potrafił ja zlokalizować.
- Pozwól zrobić mi swoje a zastanowię się czy cię zabić- odparł spokojnie i złapał ja za bliższa mu koniczynę dziewczyny i zmiażdżył ja bezlitośnie.( nie wiem jak była ułożona kiedy się zatoczyła. ) Jeśli złapał za inna część ciała to też ja zmiażdży.
Było widać, że nie zależy mu na śmierci ofiary, jak na załagodzeniu pragnienia, a skoro czuje krew to dziewczyna musi go choć trochę zrozumieć, że jego zmysły zaczynają wariować. Jeśli wierzy w wampiry. Nie pokazał jeszcze swoich, kłów i pazurów, a także swoich prawdziwych oczu.
Powrót do góry Go down
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Cze 24, 2015 3:19 pm

Mogło być tak łatwo, bezstresowo wręcz. Seiyu nie była człowiekiem który lubił swoje potrawy martwe i na przyrządzone przez kogoś wprawionego w sztuce kulinarnej. Była stosunkowo młodą i bardzo żądną krwi samicą. A jeśli ofiara chciała się rzucać i walczyć o przetrwanie, to tym bardziej jej się to podobało. Niczym bezbronna mucha w sieci pająka, której chwile były policzone. Zacisnęła uchwyt na nadgarstku nie pozwalając się jej wyrwać. Była zawziętą łowczynią, która jak już zwęszy zdobycz to nie odpuszcza. Z niewinnej twarzy szybko przybrała bezczelny wyraz twarzy.
- Krzycz.. i tak na nic ci się to nie zda.. kto cię usłyszy.. kto pomoże ? - wysyczała rozbawiona całą sytuacją zdesperowanej nastolatki. Poczuła jak głowa zaczyna jej pulsować na co się skrzywiła jeszcze bardziej złowieszczo. Szarpnęła za rękę dziewczynę w swoją stronę i strzeliła jej w pysk z liścia tak żeby aż głowa jej odskoczyła w bok. Szarpnęła znowu i poprawiła z drugiej strony jeszcze mocniej.
- co jest .. języka w gębie zapomniałaś.. ? drzyj się.. - warknęła rozjuszona. Dreszczyk emocji, podniecenie i coś co jej nie dawało spokoju. Na łowczynie nie wyglądała a nawet się nie zachowywała jak jedna. Co więc powodowało ten cholerny ból głowy, uśmiechnęła się sadystycznie. Gwałtownie szarpnęła nadgarstkiem dziewczęcia zaciskając palce i wbijając ostre pazurki w jej skórę. Chciała poczuć ciepłą krew na swojej dłoń. Zaśmiała się złośliwie zaciskając dłoń coraz mocniej na nadgarstku małolaty. Jeśli będzie chciała ją zaatakować, to oczywiście Seiyu będzie zaciskać mocniej dłoń i bronić sie ewentualnie drugą ręką. Ból głowy był do zniesienia, nawet jej się to podobało, czuła jak krew płynie szybciej po żyłach. Wysunęła kły z sykiem na ofiarę. Chciała zmusić ją do posłuszeństwa mową ciała.
- uważaj maleńka.. jeszcze się zmęczysz.. od tego szarpania.. - wysyczała i oczywiście miała zamiar pociągnąć ją w swoją stronę aby z kolana mocno kopnąć ją w podbrzusze. A czy jej się to uda to się okaże. Miała zamiar tak długo się znęcać aż ofiara ustąpi i przestanie się bronić.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Cze 24, 2015 5:12 pm


Ojej nieprzyjemna sytuacja dla młodych dziewczynek. Ta bardziej odważna już chyba straciła resztki swojej brawury bo gdy jej lewa ręka została zmiażdżona przez wampira wydała z siebie wrzask bólu. Momentalnie spróbowała wypełznąć jak najdalej o zapaśnika. Jej przyjaciółka obejrzała się za siebie i rozszerzyła oczy w niemym przerażeniu.
-Yoi! Ty parszywy draniu zostaw ją!- krzyknęła.
Chciała dodać coś jeszcze jednak nagły ból sprawił że zamilkła. Wciągnęła łapczywie powietrze jednak za drugim razem nie zdołała powstrzymać łez, które spłynęły po jej policzkach. Załkała żałośnie i znów spróbowała się wyrwać jednak jej biedne ludzkie kości błagały o litość. Kopnięcie w kolano wywołało u niej mdłości. Ledwo zdołała powstrzymać się przed zwymiotowaniem. A może jednak nie?

Kajl:
Dziewczyna schowała się zza drzewem. Miała oczy opuchnięte od płaczu a jej ręka nabierała sinego zabarwienia. Ból był prawie nie do zniesienia. W powietrzu uniósł się zapach krwi. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, ze ugryzła się w język. Z trudem przełknęła metaliczną ciecz. Nagle poczuła wibrację w kieszeni. Dzwonił jej tata. Odebrała i krzyknęła do słuchawki „plac zabaw”. Możesz czuć zapach jej krwi oraz jej krzyk. Oczy pieką cię mniej jednak jeszcze nie do końca wszystko widzisz. Nie zdążysz złapać dziewczyny zanim ta powiadomi ojca o miejscu przebywania.

Sei:
Twoja ofiara zaczęła łkać i błagać o litość dla niej i jej przyjaciółki. Łzy płynęły po jej policzkach. W końcu przegrała walkę z mdłościami i zwymiotowała prosto na swoją oprawczynię. Chyba jadła chipsy serowe…mniejsza z tym. Im bardziej Się krzywdziła dziewczynę tym silniejszy stawał się ból głowy.  Na tym etapie jeszcze jej to w niczym nie przeszkadzało ale z każdą chwilą coś wwiercało jej się w czaszkę z taką siłą, ze młoda wampirzyca musiała naprawdę mocno to poczuć.


Info:
 
Powrót do góry Go down
Kajl de Morgan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1340-kajl-de-morgan#25265 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-kajla
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 193


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Cze 24, 2015 6:21 pm

Nie wiedział, jak dziewczyna mogła uciec mu z uścisku, ale no cóż zostawmy to dla naszego Mg bo on wie. Próbował jednak coś zobaczyć na oczy, jego obraz był rozmazany, a oczy nadal piekły, jednak mimo to zdołał zlokalizować dziewczyny sylwetkę, nawet jeśli była za drzewem, skoro nieco przed chwilą leżała na ziemi, jak zdążyła tak szybko wstać i wrócić do normy po takim uderzeniu, gdzie by większość zemdlała? Nie wiadomo.
Usłyszał, że kogoś powiadomiła o swoim powiadomieniu, przez co straciła szanse na życie nie odwracalnie. Wampirzym krokiem stanął za dziewczyną, mogła widzieć poruszającą się szybko szarą chmurę i wyjął z płaszcza sztylet, który wbił w dziewczynę. Celował w kręgosłup, a mało szans miała na unikniecie ostrza, jeśli Kajl na dodatek, przyparł ja twarzą do drzewa. Mało tego, kiedy tylko ją dotknął narzucił jej obraz do głowy, widzi to jak rozmawia z Kajlem siedząc na ławce i jest spokojnie, a nawet się śmieją. Nie zamierzał się już litować nad tym dzieckiem, skoro na początku był w miarę spokojny.
Zobaczymy co wampirkowi się uda i jak pokieruje nimi Mg.
Powrót do góry Go down
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Cze 24, 2015 6:49 pm

Ból stawał sie nie do zniesienia i była niemalże pewna iż jego źródłem jest artefakt. Przeleciała badawczym spojrzeniem ciało dziewczyny, dłonie w poszukiwaniu pierścionków i bransoletek. Jeśli nic nie znajdzie, szarpnie młodą tak aby sprawdzić szyję czy nie ma wisiorka. Jeśli jednak znajdzie cokolwiek, od razu zerwie, zdejmie z gówniary uciążliwy przedmiot wyrzucając go hen daleko. Jeśli nadal jej poszukiwanie zakończy się fiaskiem to spoliczkuje ją z całej siły w twarz. Czy straci gówniara przytomność mało ją to interesowało. Ochota na krew jej przeszła z chwilą gdy dziewczyna zwróciła na nią zawartość żołądka. Szybkim, zwinnym ruchem wykręci jej rękę tak aby ta była bezbronna i zacznie śpiewać. Wraz z melodią w jej rytmie porusza uszkodzonym nadgarstkiem żeby pieśń wpiła się do łba gówniary. Co raz głośniej i głośniej. Tak wykręciła jej rękę że nastolatka miała ją na plecach, zwrócona nimi do wampirzycy. Hayamiri przyglądała się plecom ofiary sprawiając nada ból dziewce nie przerywając śpiewu (Czułe słówka). Tak długo jak dziewczyna słyszała jej głos jej zdolność powinna zadziałać. Kiedy skończy pstryknie palcami aby sprawdzić czy dziewczyna jest gotowa zareagować na jej polecenia. Jeśli udało się rzucenie uroku Seiyu szepnie jej kilka słów do ucha, małe polecenie (do wiedzy dla MG). Oczywiście jej uwadze nie umknął krzyk drugiego posiłku, więc w miarę czujności postanowiła obserwować teren czy odsiecz nadciąga. Jeśli zobaczy kogoś w oddali szepnie drugi rozkaz do ucha (do wiadomości MG) i się szybko wycofa w bezpieczną odległości obserwując zdarzenie.
Powrót do góry Go down
 
Plac zabaw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: