IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac zabaw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Cze 25, 2015 1:26 pm

Chyba zbliżamy się do końca dla naszych ofiar. Wiek nastoletniego buntu nikomu nie służy, chociaż często konsekwencje to ciąża, bądź uzależnienie od narkotyków. No tym razem jest o niebo gorzej. Ofiara Kajla co prawda wezwała pomoc jednak chyba już z niej nie zdoła skorzystać. Jej ludzki wzrok nie nadążył za krokami wampira. Ujrzała ostrze i krzyknęła jednak po chwili nie nastąpił ból tylko sielankowy widok. Jak otworzyła oczy była dalece od niebezpieczeństwa. Jej ciało się rozluźniło a na usta wstąpił błogi wyraz kiedy jego ostrze zatopiło się w jej kręgi blokując sygnał do nóg.
Z kolei blondyneczka nie miała czasu do namysłu ból spowodowany wykręconą dłonią był okropny. Wrzeszczała tak głośno, że aż ochrypł jej głos. Krztusiła się własnym płaczem. Melodia jaką śpiewała kobieta kuła ją w uszy, bolała ją od niej głowa jednak po chwili zapadła w trans. Wysłuchała polecenia, które oczywiście nie należało do najprzyjemniejszych. Dziewczyna sama siebie zmusiła do wymiotów chociaż już nic innego nie miała na żołądku. Rwały ją jednak nie zdołała wydusić z siebie nić prócz żółcie i parzących podniebienie soków żołądkowych.
Nikt nie nadchodził. Chyba rodzice jednej z dziewczyny było zbyt daleko.

Kajl:
Twoja ofiara ma dosyć obfity krwotok wewnętrzny, jednak z powodu słabego wzroku nie do końca trafiłeś tam gdzie chciałeś. Twoje ostrze wybiło się w kręgi odcinku piersiowego przebijając tym lewe płuco. Krótko po tym ofiara zaczęła kasłać i płuc krwią. Jej zapach powodował, ze tracisz nad sobą kontrole, szczególnie, ze jesteś głodny. Dziewczyna dalej jest w tym małym urojonym świecie jednak mało brakuje a po prostu zejdzie z tego świata.

Sei:
Tu sprawa się komplikuje, żadnego artefaktu. Znalazłaś złotą bransoletkę jednak zerwanie jej niewiele ci dało. Wraz z wykręcaniem ręki dziewczyny ból w twojej głowie prawie rozsadził ci czaszkę. Nie możesz się skupić i moc powoli wymyka ci się spod kontroli. Dziewczyna nie wyglądała na wyjątkową, prócz tatuażu na karku nir miała nic szczególnego. Jeżeli nie popuścisz trochę dziewczynie to ból stanie się tak ogromny, że zaciemni ci pole widzenia.


Info:
 
Powrót do góry Go down
Empus

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3504-empus#75792 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-empusa#29997
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Cze 25, 2015 3:20 pm

Nie to miał w planach, jednak pod wpływem gniewy, robi się wiele rzeczy, których potem się żałuje, ale no cóż, czasu nie można cofnąć... Czując wyraźny zapach krwi, jego umysł zaczął racjonalniej myśleć, jednak głód zaczął i mącić mu w głowie.
-K***a mać...- Warknął i nie wyjął z dziewczyny ostrza, jak i także nie ugryzł jej, a walczył z pragnieniem. NIe był zadowolony ze swojego ataku, bo wiedział, że odebrał dziewczynie szanse na normalne, życie, jeśli da się jej cudem przeżyć. Choż po takim ataku, to czy jest szansa? szansa nadal jest, jednak coraz mniejsza.
Zdjął z niej iluzje, nie chcąc już się z nią bawić, powinna widzieć co i jak. Kajl obrócił ją do siebie przodem, ale powoli i kucnął opierając ją plecami o swoje ramie westchnął ciężko.
-A mogło być inaczej... No i co ja mam Teraz zrobić...- Westchnął i wolną ręką objął jej obie nogi pod kolanami, by je ułożyć, na swojej zgiętej nodze. Rękę która była pod ramionami, podążył na ranę dziewczyny, by ją ucisnąć. Może i był lekarzem, ale nie mając niczego przy sobie nie miał jak pomóc dziewczynie. Zdjął z siebie płaszcz, jednak trzeba pamiętać, ze zdjął go najpierw z jednego ramienia, by nie kłaść dziewczyny na ziemi, a zmienić rękę którą podtrzymywał ją. Zaczął rozpinać koszule, wolną ręką ukazując kamizelkę kuloodporną. Po chwili ją z siebie zerwał, lekko szarpiąc dziewczyną, ale nie chcąc. Biorąc kawałek materiału w usta, zaczął go szarpać, by rozerwać koszule bardziej. Po co to robił? Odpowiedz jest prosta, by obwinąć dziewczynę, nią 2 razy, by ucisnąć jej ranę wiążąc supeł na jej klatce piersiowej, końcami koszuli, a raczej tego co z niej było. Jego zmysły żaczeły wariować, co skutkowało tym, ze jego oczy zapałały się coraz częściej na czerwony odcień, ale walczył nadal. Co będzie dalej zależy od MG
Powrót do góry Go down
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Cze 25, 2015 7:52 pm

Widząc pieprzony tatuaż na ciele dziewczyny warknęła wściekła pod nosem. Nie nażre się dzisiaj, widziała co robił wampir. Widać tracił kontrolę nad sobą a nie chciał zabijać tej małej dziwki. Spojrzała na swoją ofiarę, miała ją pod kontrolą ale czaszkę jej rozsadzało od środka, złapała się za skroń, mogła ją po prostu zarżnąć jak świnię. Cały wieczór szlag trafił. Złapała dziewczynę za dłoń w która miała wcześniej wbite pazury i zaczęła zabliźniać powierzchowne rany od tych które jej sama zadała po cholerne zadrapanie. Zaczęła co raz ciężej dyszeć. Syknęła niemiłosiernie i kiedy wszystkie rany się zasklepią puści jej dłoń.
- a teraz... odsuń się ode mnie.. idź w stronę domu.. !!! - warknęła wściekła, nie martwiła się konsekwencjami. Nastolatka przecież również na sobie miała wymioty, rodzice pomyślą że się szlajała bóg wie gdzie. Nie miała przecież ran na ciebie. Szybkim tempem podskoczyła do Kajla trzymając się ręką za skroń. Podała pod jego usta nadgarstek.
- pij do cholery.. !!! - warknęła na niego. Przecież jej nie pomoże na takim głodzie. Czyżby źle ocenił wampirzyce ? Rzuciła się na tamtą dziewczynę podrajcowana tylko ze względu na swoja słabość, ale pieprzony artefakt i słaby żołądek zniechęciły ją do jedzenia. Jeśli ból głowy powoli zacznie maleć i będzie w stanie przyłoży wolna dłoń do klatki piersiowej gówniary i zacznie leczyć ją od środka. Kto wie, może ta odrobina pomocy jej wystarczy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Cze 26, 2015 10:20 am

Moc działa wolniej niż zazwyczaj z powodu artefaktu, którym owszem był tatuaż. Chronił on swojego właściciela pod warunkiem, że nie wie on o jego działaniu. Głupio dosyć ale co poradzić. W chwili kiedy Sei przestała się pastwić nad swoją ofiarą ból głowy lekko zelżał, znikł całkowicie dopiero kiedy odsunęła się od dziewczyny i podeszła do drugiej ofiary. Oczywiście taka pomoc jaką jej udzieliła najbardziej była wystarczająca...rana się nie zasklepiła ale za to udało się zatamować niebezpieczne krwawienie. Jednak ta cała szamotanina nie uszła niezauważona. Czuły słuch wampirów mógł wychwycić dźwięk kroków. Zbyt ciche na zwykłych ludzi jednak za głośnie dla wampirów. Odpowiedź jest prosta - łowcy. Najwyraźniej przynajmniej jedna z dziewczyn pochodziła z rodziny łowieckiej. Co gorsza zbliżali się szybko.
-Tam są! Brać te pijawki!-
Chyba jednak są bliżej niż mogłoby się wydawać. Jedna z broni wydała z siebie ciche westchnienie i kula wylądowała w pniu tuż obok głów wampirów. Czyżby nasz łowca miał problemy z celnością? Równie dobrze mógł to być strzał ostrzegawczy. W każdym bądź razie nie było wątpliwości, że mamy do czynienia z amunicją anty-wampirzą. Łowców było trójka i stali po drugiej stronie placu zabaw. Byli wszyscy zamaskowani. Pierwszy dzierżył w dłoni sztylet o dosyć długim ostrzu z wyrytym krzyżem. Kolejny miał dalej uniesiony pistolet z tłumikiem. Jego palec był usadzony na lekkim spuście, tym razem wampiry mogą nie mieć tyle szczęścia. Trzeci mężczyzna trzymał dłonie na rękojeści katany gotowy w każdej chwili nią zaatakować. Odezwał się niskim głosem.
-Poddajcie się a nie zabijemy was. Łapska do góry i odejdźcie od dziewczyny-
Drapieżnik stał się ofiarą.

Kajl:
Głód pali cię w gardło i tracisz nad sobą kontrole, na szczęście Sai przyszła ci z pomocą. Twoje bandaże sporo pomogły jednak dopiero pomoc drugiej wampirzycy uratowała życie dziewczyny. Byłoby wszystko cacy gdyby nie to, ze pojawili się łowcy. Nawet jeśli wypijesz to jesteś nadal słaby poza tym krew ludzka, która teraz powoli zasychała na trawie nadal budziła w tobie zwierzęce instynkty. Możesz się odwrócić i uciec jednak zostawisz wtedy Sei na pastwę łowców.

Sei:
Tu sprawa się komplikuje, użyłaś dwie moce i to jeszcze jedna za drugą. Do tego wszystkiego oddałaś krew i została zbombardowana przez moc silnego artefaktu. Nic dziwnego że czujesz się zmęczona. Jeden z łowców wycelował pistolet właśnie w jej głowę. Chyba najwyraźniej uważali ją za sprawcę tego wszystkiego. Zauważasz, ze mężczyzna ze sztyletem jest wyjątkowo niespokojny. Jeżeli któryś z nich jest ojcem jednej z tych dziewczyn to sprawa przechodzi na tło osobiste, czyli masz problem. Tym bardziej, ze jak spróbujesz uciec może trafić cię kula w łeb.


Info:
 
Powrót do góry Go down
Empus

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3504-empus#75792 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-empusa#29997
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Cze 26, 2015 1:04 pm

Głód wkurwiał go co raz bardziej powodując, że miał ochotę zaatakować wszystko co się rusza. Nie ważne, czy to wampir, człowiek, zwierze, Wszystko co miało w sobie krew. Był zadowolony z tego, że kiedyś nie raz ćwiczył ze swoim pragnieniem, by nie rzucać się na wszystkich kiedy dopadał go głód, teraz miał tego efekty, bo pewnie gdyby nie ćwiczył, to by już dawno zaatakował, rozszarpując dziewczynę na szczątki.
Czując Sai koło siebie warknął ostrzegawczo, jednak mimo to wgryzł się w jej rękę upijając tyle by załagodzić swój głód, a jednocześnie nie osłabiając tak strasznie dziewczyny. Słysząc strzał otworzył szeroko oczy, jednak po chwili zmrużył je ze złości. Spojrzał w stronę łowców i westchnął, czekając aż Sai wycofa dłoń z rannej dziewczyny, by móc wstać i obrócić się przodem do łowców z dziewczyną na rękach i stanął tak by osłonić Sai.
-Tknijcie dziewczynę, a będzie po tym dziecku, wystarczy, że ja teraz upuszczę, a ostrze już całkiem pogorszy jej stan, przeszywając ją na wylot co ją zabije. Niech jeden z was podejdzie i ją odbierze, bo nie mogę jej położyć, chyba, że tak bardzo chcecie. Jesli natomiast mnie postrzelicie, to też ją upuszczę zapewne- Mówił zimno i bez obaw zrobił krok w kierunku nieznajomych.
-ruszcie się inaczej wszystkich rozszarpie, nawet wampirzyce, a już mało brakuje...- Warknął kręcąc lekko głową by się opanować,
Powrót do góry Go down
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Lip 02, 2015 6:14 pm

Była wściekła na samą siebie, głód przyćmił jej aż tak bardzo rozum że popełniała błąd za błędem. Ale to nie jej wina że jedna z dziewczyn miała grupę krwi która otępiała Seiyu w bardzo szybki sposób. A los był takim skurwielem że nie dał się jej nawet napić pieprzonej krwi. I co to za pomysł z Artefaktem w postaci tatuażu do jasnej cholery. Skrzywiła się dostrzegając łowców i to aż trzech. "No rzesz jego mać.. co jeszcze ?! Zacznie padać woda święconą ?! A może nagle księżyc się przemieni w słońce... ?!" warczała w myślach wściekła niczym osa. Obrzydzenie ją brało na samą myśl że właśnie uratowała posiłkowi życie. A do tego sama oddała swoją krew Kajlowi żeby nie stracił zmysłów. Przecież uchodziła za 'kurwiszona pospolitego' i miała gdzieś dobro innych. Na pewno nie zrobiła tego za darmo, chodź motywu żadnego jeszcze nie miała. No może fakt że Kajl był z jej gatunku i warto było sobie pomagać. Do tego nawet całkiem nie źle wyglądał z bliska. Ale czy to powód żeby dać się za niego pokroić ?! Wściekła się jeszcze bardziej zniesmaczona mężczyzną mierzącym z pistoletu do niej. Ciężko sapała i na oczach owców uniosła krwawiący nadgarstek żeby im go pokazać.
- uśmiejecie się .. - syknęła złośliwie. Ale się nie ruszyła z miejsca. Przecież nie uniknęłaby kulki w tym stanie. Nie będąc na głodzie, po stracie krwi, użeraniu się z artefaktem i takim intensywnym używaniu mocy. Zaskoczona była gdy wampir ją zasłonił grożąc łowcą, może i by się zarumieniła gdyby damą w opałach i nie byłaby taka wściekła na samą siebie.
- właśnie uratowaliśmy tej gówniarze życie.. może i zabrzmi to śmiesznie.. ale nie tolerujemy mordowania ludzi przez naszych niżej usytuowanych w hierarchii pobratymców.. ! - czyżby dawała do zrozumienia że inny wampir ją tak brutalnie zaatakował a oni postanowili się ulitować nad ranną ? W końcu łowcy trafili na moment kiedy Seiyu ją leczyła a Kajl opatrywał. Nie wgryzali się w jej ciało i nie spijali jej krwi, mało tego Kajl pił krew wampirzycy. Więc bajka była dość wiarygodna.
- radzę wezwać ambulans.. moje leczenie jedynie powstrzymało ją przed zgonem.. ale jej życiu nadal może coś zagrażać.. prawda.. przyjacielu ?! - wysyczała do wampira pogodnym głosem. Potrafiła łgać, jak każda kobieta z resztą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Lip 02, 2015 6:52 pm

Tatuaż zrobiony z zaczarowanego tuszu. Bardzo skuteczny, szczególnie, że ciężko się takiego czegoś pozbyć. W każdym bądź razie łowcy wymyślają wszystko by pozbyć się krwiopijców.
Żadne z wampirów nie postanowiło uciec. Może i gorzej dla nich? Łowca z pistoletem cmoknął zniesmaczony słysząc słowa jednego z przeciwników.
-Ty mnie szantażujesz? Ciesz się, że masz na rękach dziewczynę kazałbym cie zamienić w pył. Shyo idź po nią-
Widać wampiry miały szczęście trafić na wyjątkowo wrednych łowców. W końcu jednak mężczyzna ze sztyletem schował broń do pochwy, którą po chwili wyrzucił na bok. Podniósł ręce w wyrazie poddania się. Podszedł spokojnym krokiem i przejął dziewczynę. Nie odszedł jednak daleko a położył ją na ziemi i wyciągnął ostrze. Krew trysnęła a dziewczyna wydała z siebie okrzyk. Mężczyzna zaczął ją leczyć i niedługo po tym krwotok został zatrzymany. Jednak do pełnego wyleczenia trzeba będzie jeszcze długo czekać.
-Doprawdy? Chcieliście jej pomóc...cieszy mnie to- Odezwał się mężczyzna z pukawką.
W jego głosie nie było słychać ironii ani kpin, był również dobrym kłamcą co Sai. Najwyraźniej był dowódcą tej wesołej gromadki. Opuścił broń mówiąc te słowa jednak jak tylko skończył znów wymierzył w wampirzyce. Pociągnął za spust. Jednak nie poleciała kula a lotka usypiająca. Z taką dawką leków, że uśpiłoby słonia. Natomiast mężczyzna z kataną rzucił się na Kajla. Z ust łowcy poleciało kilkanaście niecenzuralnych zwrotów. Jak już znalazł się blisko wampira naciął sobie lewą dłoń. Jeżeli ten nie ucieknie to zaatakuje celując w bark przeciwnika. Mężczyzna zasłonił kompana leczącego nastolatkę.

Sei:
Jak sama powiedziałaś nie masz już siły uciekać a ci łowcy chyba nie wierzyli wampirom. W każdym bądź razie jeżeli nie wykonasz żadnego ruchu to lotka uderzy cię w brzuch. Jeżeli spróbujesz wykonać unik to pocisk uderzy cię odpowiednio wyżej lub niżej. Pierwsze pojawią się zawroty głowy. Po czym będziesz miała problemy z utrzymaniem się na nogach. Pod koniec tego postu lub w następnym stracisz przytomność.

Kajl:
Tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana jeżeli nie uciekniesz tuż po oddaniu dziewczyny to czeka cię walka z łowcą i to będąc na głodzie a tego chyba żadne z nas nie chce. Poczułeś zapach krwi i głód znów się odezwał potężną falą. dzięki krwi Sei nie tracisz kontroli nad sobą, jednak na jak długo to wystarczy? Twój przeciwnik właśnie naciął sobie lewą dłoń. Katanę zaś trzymał w prawej.


info:
 


Ostatnio zmieniony przez Julia dnia Czw Lip 02, 2015 7:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Lip 02, 2015 7:38 pm

Wpatrywała się w całą sytuację ze znużeniem. Banda łajdaków, chyba mieli zły dzień. Westchnęła zdając sobie sprawę z tego że właśnie oddali kartę przetargową. Trzeba było sie ulotnić z bachorem i gdzieś ją zostawić na ławce w parku. Spojrzała na pistolet uśmiechając się paskudnie.
- spieprzaj stąd.. ja sobie dam radę.. ! - warknęła do wampira ciężko dysząc. Może i by próbowała uniknąć strzału ale w tym stanie i tak by to nic nie dało. Może jak okaże pokorę to aż tak bardzo jej nie zmasakrują w oświacie. Zaśmiała się na ową myśl, przecież to łowcy. Najgorsze ścierwo chodzące po tej ziemi jej skromnym zdaniem. I tak byli w przewadze więc walka nie miała za bardzo sensu dla wampirów.
- jak partia szachów.. trzeba poświęcić hetmana żeby rozgrywka nie zakończyła się porażką.. - wymamrotała zaciskając dłonie kiedy dostała strzałką. Spojrzała na cholerstwo wyjmując je z brzucha i odrzucając je gdzieś w bok. I tak już była solidnie osłabiona i dragi jakimi ją nafaszerował właśnie dowódca składu sprawiły że złapała się za głowę czując się nagle lekka jak piórko. Dobra mieszanka, skoro powaliłaby słonia, to drobnej postury wampirzyca padłą prawie że od razu.
Powrót do góry Go down
Empus

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3504-empus#75792 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-empusa#29997
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Lip 14, 2015 5:56 pm

-Twoje gadanie mnie nie straszy. Gdybym mógł zabiłbym ją, cieszmy się, że żyje, ups... Raczej wy się macie z czego cieszyć. Dla mnie to tylko kolejne życie, a pomogłem z jednej racji, że złożyłem przysięgę, ale dwa was zwykłych śmieci, nie interesuje to za co zapłacicie...- Odparł wyniośle i dumny z siebie, pozwalając odebrać dziewczynę, patrząc uważnie.
Spoiler:
 
Padł strzał, przez co wampir zmrużył oczy. Może gdyby był bardziej czujny zdołał by złapać pocisk, który tylko zlokalizował wzrokiem. Był głodny a wokół niego było tyle krwi, tyle świeżej krwi. Jednak panował nad swoim głodem, miał to wyuczone jako w zawodzie chirurga musiał mieć "zatkany" nos na ten zapach, co nie oznacza, że go nie czuł. Czuł go doskonale...
Jeden zajęty, drugi też, tylko trzeci postanowił się rzucić na wampira za co został nagrodzony cichym śmiechem, zimnym śmiechem. Spojrzał na łowce, kiedy ten ruszył i czekał, aż się zbliży.
-No no no co za łowca się tnie przy wrogu... Chcesz mnie wyprowadzić z równowagi? Nie uda Ci się, a tylko zapłacisz, za to śmiercią innych i po co. Przez waszą głupotę... - Odparł chłodno i kiedy ostrze było wystarczająco blisko wykonał szybki wampirzy krok w tył, a potem kolejny by stanąć za łowcą i złapać go za nadgarstek z ostrzem, a samemu wyjąc swoją broń i odbezpieczyć ją, przystawiając do pleców łowcy. Wszystko trwało maksymalnie 5 sekund, a łowcy mogli zaobserwować szybko poruszający się dym.
NIe czekając na nic wykona strzał, prosto w serce łowcy, jednocześnie się nim zakrywając.
-Odejdziecie teraz, albo strzele zaś w kolejnego. jesteście na przegranej pozycji bo nie znacie rywala, więc odejdźcie, pomyślcie też o dziewczynie, nie wyleczycie jej tu w pełni.- Odparł i spojrzał na dziewczynę trzymając już w zasadzie trupa w rękach, po czym zrobił kilka kroków w stronę wampirzycy kryjąc się martwym łowcą, bo wątpliwe by uniknął tak szybkiego ataku.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Lip 14, 2015 7:30 pm

Po co naciął dłoń? No chyba nie po to by kusić wampira. Łowcy to nie wielkie dzieci by bawić się w ciociu babkę. Jest pewien rodzaj magii, która nazywa się magia krwi. Do wykorzystania jej potrzebne jest osocze użytkownika zaklęcia. Taką tez magią władał nasz łowca. Krew jest poświeceniem i potrafi ona wykonywać naprawdę niesamowite rzeczy. W każdym bądź razie magia tego łowcy była trochę upośledzona, ze tak to określę potrafiła wyłącznie chronić swojego użytkownika. W chwili gdy wampir odbezpieczył pistolet struga krwi zatkała jego wnętrze uniemożliwiając pociągnięcie za spust. Dało to czas łowcy by wyrwać dłoń, odwrócić się i pociągnąć raz a porządnie po ręce Kajla. Katana łowcy była cudowną bronią anty-wampirzą, która zostawiała za sobą poparzenia jak tylko wampir dotykał jej ostrza a co dopiero jak to ostrze mogło zatopić się w ciele przeciwnika. Tajemnica katany była najzwyklejsza woda święcona. Niby nią a jednak tak dużo. Ostrze znajdowało się teraz pod gardłem wampira. Jeden ruch a zatopi się w tchawicy Kajla i odrąbie mu głowę. W tym samym czasie łowca z pistoletem oddał dwa strzały. Jeden wyżej drugi niżej celując i w bark i w udo. Jeżeli wampir jakimś cudem da radę uniknąć pocisków, których nie widział to łowca po prostu naciśnie. trzeba też uważać z tą pukawką. Tak załatwiona broń może łatwo wybuchnąć w ręce właściciela a wampir chyba nie chce aby urwało mu rękę. Każdy lubi swoje kończyny. Łowca także, dlatego dał krok w tył by chociaż częściowo uchronić się przed wybuchem.
-A może jednak nie pijaweczko...-

Kajl mój drogi:
Pięć sekund to naprawdę dużo zdołałam w tym czasie wymierzyć dziesięć ciosów (tak mierzyłam stoperem). Poza tym twoja pukawka stała się bombą, która grozi wybuchem. Do tego nie zdołałeś zastrzelić swojego przeciwnika więc dalej stoisz za łowca pod linią strzały tyłem do strzelającego i nie widzisz pocisków. Jesteś wampirem krwi C, więc poruszanie się z prędkością światła tu w ogóle nie wchodzi w grę. Stoisz tyłem ponieważ łowca szedł w twoją stronę i nie odwracał się, czyli był plecami do swojego dowódcy a skoro ty stanąłeś za nim to automatycznie i ty byleś plecami do pistoletu. Twoja ręka jest ranna i poparzona -czyli boli i wyzwala twój głód (jak każda inna rana w przyszłości). Będziesz miał paskudną bliznę ale do wesela się zagoi. Łowca stoi teraz przodem do ciebie i jego katana nieprzyjemnie parzy twoja skórę na szyi (jest święcona). Zdołałeś usłyszeć strzały z pistoletu łowcy jednak nie wiesz gdzie są skierowane pociski bo ich nie widzisz.

Sei:
No ty po prostu spisz.


Kolejnośc:
 
Info:
 
Powrót do góry Go down
Empus

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3504-empus#75792 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-empusa#29997
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Lip 17, 2015 5:30 pm

No to się porobiło i akcja nabiera tępa, co może miało było fajne zakończenie. Każdy atak został przez niego zablokowany, co K***a jest mało prawdopodobne, bo Ludzie nie mieli do czynienia z pobratyńcem, a z kim silniejszym.
Czując, że nie może strzelić warknął, po czym poczuł szarpnięcie. łowca się wyszarpał? A niech to szlag. Widząc że jego plan kontrataku poszedł w las, westchnął i spojrzał chłodno na łowce. Co do jego ataku to prawdziwy chojrak z niego, bo mało tego, że szpanuje magią to i wywija mieczykiem jak Jack Sparrow, a nie to katana, soryy.
Uśmiechnął się lekko i spojrzał na łowce z widzialnym głodem, ale walczył z nim, a on go jeszcze bardziej pobudzał. Czując ostrze i widząc je tak blisko odchylił nieco głowę, by być jednak nieco dalej od tego ostrza. Spojrzał jednocześnie nieco w bok, bo inaczej się nie dało. Wtedy zapewnię ujrzy jak kolejny łowca w niego celuje, przez co zmruży oczy.
Wtedy zapewne usłyszy strzały, bo pewnie tak to miało kolejność. Aby ich uniknąć to jak najszybciej rzucił się na łowce z kataną, by go powalić na ziemie, a jednocześnie przylegając mocno do jego ciała. łowca, odsuwając się o ten krok dał mu większą szanse na powalenie, go, bo mógł mocniej wybić się nogami. Zapewne przy tym nieco się draśnie o ostrze katany, ale czy uda mu się ocieknąć od pocisków? Jest wampirem krwi C jednak jest szybszy i wytrzymalszy niż inni z jego klasy, dlatego często można to mylić, ale nie jest tytanem. Pocisk by go uśpił, a tego nie chciał. Z innej beczki, zawsze mógł kucnąć, ale wtedy by i łowca oberwał.
Jeśli uda mu się uciec od pocisków, to po chwili oderwie się od ciała łowcy, siadając na nim okrakiem i kilkoma ruchami rozłoży swoją broń, na kilkanaście części, które spadną na łowce. Broń nie powinna eksplodować, bo Kajl nie strzelił z niej.
-Nie strzelaj mi w plecy...- Syknie i podniesie ręce do góry, jednak jedną po chwili zakryje swoje usta, czując jak traci panowanie nad sobą. Poddał się? Najprawdopodobniej, jednak nie wiadomo jak długo będzie zdolny myśląc rozumem, bo głód się nasilał z każdą sekundą i każdym wdechem, który też wstrzyma. Jak to się potoczy dalej?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Lip 18, 2015 8:20 pm

Ano uniknął pocisków. Nawet łowca poczuł ulgę. Nie chciało mu się iść spać jak małe dziecko podczas gdy wygłodniały wampir grasował w pobliżu. Niestety przydając się na przeciwnika Kajl otarł się o ostrze. Wpierw szyją potem obojczykiem. Rany co prawda nie były pokaźne jednak woda święcona skutecznie to nadrobiła. Wystarczyła chwilą by skóra wampira spuchła i nabrzmiała pęcherzami. Oparzenia połączone z krwotokiem to chyba najbardziej parszywy rodzaj okaleczeń. W każdym bądź razie pociski poleciały w siną dal a na ciało łowcy spadły części pistoletu Kajla. No, no, mądre posunięcie. Broń nie wybuchnie, jak nie będzie broni. Niech się cieszy...zachowa swoje paluszki. W każdym bądź razie łowca podniósł się w ślad za nim i uśmiechnął się pod nosem słysząc jego oświadczenie. Jego dłoń dalej krwawiła jednak nie tak dotkliwie jak wcześniej. Wampirek traci panowanie nad sobą. Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź przeciwnika. Łowca zamachnął się i uderzył rękojeścią w skroń Kajla. Nie tak mocno by zabić jednak wystarczająco by pokaleczony i zmęczony wampir stracił przytomność.
-Lulaj sukinsynie...-
Ostatnie dosyć nieprzyjemne słowa jakie usłyszał od swojego oprawcy Kajl zanim otoczyła go ciemność.
Łowcy nie stracili czasu i skuli wampirów nie traktując ich szczególnie...delikatnie więc prawdopodobne, ze po przebudzeniu Sei i Kajl będą, mówiąc krótko, poobijani. Do tego wszystkiego na nadgarstkach wampirów widniały kajdanki, które blokowały ich moce. Mężczyźni zaczęli rozmawiać luźno si się śmiać. Nawet przybili sobie piątaki. Sytuacja tak wyjątkowa jak i absurdalna. Trzech łowców niosących trzy pół-żywe istoty.

Z.T. Kajl+Sei+NPC
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Lip 24, 2015 7:13 pm

Shiro zdążył szybko jedynie wskoczyć do szkoły, by przebrać się w strój, zanim udał się na zewnątrz. Nawet nie zaglądnął do pokoju. Czemu? Bo zapomniał po prostu. No i też przez to ten wampir zaś zapomniał komórki, przez co jedynie mógł zmartwić przyjaciółkę.
On sam pojawił się na placu zabaw. Przy sobie miał torbę z ubraniami z lekcji i paczuszkę ciastek, którą zdążył kupić po drodze. Jego pragnieniem obecnie było gdzieś zwinąć się i odpocząć na chwilę. Używanie mocy i zanoszenie sarny trochę nadwyrężyło jego energię. No, ale na głupotę już nic nie mógł poradzić. Chciał tego sam, gdy podjął się zaniesienie roślinożercy samotnie, zamiast działać wspólnie z partnerem.
Westchnął głęboko, gdy nagle dojrzał huśtawkę. Na jego twarzy zagościł lekki uśmiech, trochę ożywiając go. Szybko podszedł do niej, położył torbę przy sprzęcie i usiadł na niej, lekko bujając się. Wystarczyło coś takiego, by wewnętrznie mógł odetchnąć, nawet jeśli fizycznie był słaby.
Zaczął jeść jedno z ciastek, jednocześnie zastanawiając się, czy nie powinien już wrócić. Nie wiedział, jak potoczyła się lekcja i czy nie dostanie mu się za zwinięcie się z niej, zwłaszcza, że teraz nie było go w Akademii. No cóż, w najgorszym wypadku będzie jakiś szlaban, co to tam jest? Zupełnie nic z pewnością.
Przeciągnął się lekko i zeskoczył z huśtawki. Wziął swoją torbę i usiadł na jednej z ławek w pobliżu. Postanowił sobie, że zaraz wróci do pokoju i skontaktuje się z Natsuki. Tylko dokończy jedzenie ulubionego smakołyku.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 258


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Lip 24, 2015 7:31 pm

Pogoniony z zamku udał się w stronę miasta. Hiro był zbyt zajęty nowym dobytkiem żeby zająć się swoimi innymi podwładnymi, dlatego Albino tym bardziej nie zamierzał zaprzątać sobie nowym głowy, tylko od razu udał się na swoją samotną przechadzkę. A nuż sam znajdzie kogoś kto idealnie podpasuje Hiro i zaś zwróci swoje szkarłatne oczy na lojalnego białowłosego sługę? Się zobaczy. Jak na razie wampir wędrował szukając ciekawego okazu... i chyba znalazł. Młody chłopaczek na placu zabaw. Czerwone włosy, blada skóra i oczywiście czuć było od niego wampirem. Idealnie. Albino bez żadnego strachu podszedł do młodszego. Co rudy mógł ujrzeć? Wysokiego, białowłosego elegancika o przeszywającym spojrzeniu.
- Witaj bracie i smacznego.
Zawołał niby przyjaźnie wampir, unosząc dłoń na znak powitania. Rzadko rozmawia z kimś obcym ale podstawy komunikacji zna. Tak to bywa jak się przebywa tylko z paroma osobami, w końcu jest z mafii i to bardziej prywatnym pomocnikiem niżeli duszą innego towarzystwa.

_________________



Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Lip 24, 2015 7:44 pm

Shiro nadal przebywał w świecie rozmyślań. Cóż, nie było jeszcze ranka, więc zawsze było coś do roboty. Tak, na jakieś szczęście udało się mu wyrobić przed świtem, więc miał idealną okazję chociażby podziwiać księżyc, gdy chmury go nie przesłaniały.
Niemalże w tej samej chwili usłyszał nieznajomy głos, który wyrwał rudowłosego z rozmyślań. Skupił na nim swoje żółte oczy, zastanawiając się, o co chodzi. Dopiero po kilku sekundach dotarło do niego, że właśnie usłyszał przywitanie.
- Dzień dobry - przywitał się z nim, uśmiechając się do niego. Nie rozumiał, dlaczego powiedział do niego "bracie", a dostojność, jaką prezentował nieznajomy, sprawiała, że czuł się trochę onieśmielony. - Dziękuję - również uniósł rękę i delikatnie uścisnął dłoń białowłosego. Nie przejawiał nic negatywnego.
Schował pozostałe ciastka do torby z strojem, po czym spojrzał ponownie na wampira.
- Mogę w czymś pomóc? - spytał się go. Założył z góry, że tamten po prostu potrzebował pomocy, więc zwrócił się do najbliżej osoby, jaką ujrzał.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 258


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Lip 25, 2015 10:36 am

Albino ścisnął nieco mocniej dłoń chłopaka, czując lekki dyskomfort. Rzadko kto dotyka jego ciała, a tym bardziej ktoś obcy. Jednakże nie dał nic p osobie poznać. Trzeba trzymać grę.
- W czym pomóc? Właściwie jestem nowy i nie bardzo wiem gdzie się znajduję. Poza tym szukam też ciekawych miejsc! Znasz może jakieś?
Zagadnął może i stereotypem typowego porywacza ale przecież jakoś musi zacząć! Chociaż wampir wampirowi pomóc musi, czyż nie? Wcisnął dłonie do kieszeni marynarki, rozglądając się niczym zagubiony.
- Tak, w ogóle to jestem... Albert.
Wypada się przedstawić! Zaś uśmiech na bladej twarzy! Jak radosny psiak, dosłownie. Ale tak bywa, przecież był wychowany w szponach Hiro! A ten umie wybudować w podwładnym lojalność oraz posłuszeństwo chociażby nadopiekuńczym wychowaniem. A czy Shiro także wykaże się podobną sympatią oraz otwartością na nieznajomego? To się dopiero okaże!
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Lip 25, 2015 11:08 am

W normalnych okolicznościach, gdyby tutaj zamiast Shiro był jakiś inny wampir, ukazałoby się tutaj o wiele więcej nieufności i ostrożności. Jednakże tak nie było, a ów chłopak z natury jest bardzo ufny, zwłaszcza, gdy nie zostanie zrażony na samym początku. Dlatego też nawet przez myśl mu nie przeszło, że nieznajomy mógłby mieć jakieś złe zamiary wobec niego. Również wielką wiarę pokładał we własne moce, licząc, że uda mu się z nich wyjść z każdych tarapatów.
- Zachodnia część Yokohamy - odpowiedział mu rudowłosy. Dokładnie to plac zabaw, ale to już mógł zauważyć jasnowłosy. Czy owe stwierdzenie o nieznajomości miejsca go zdziwiło? Ani trochę. Sam przez własne zamyślenie potrafił się zgubić w miejscu, które bardzo dobrze zna. Ale nad pytaniem tamtego poważnie się zastanowił. Czy znał jakieś ciekawe miejsca?
- Jedynie co, to przychodzi mi na myśl ten park, gdzie jesteśmy, plaża i sklepy w centrum - przyznał się, czując lekkie zmieszanie na to, że nie znał aż tyle miejsc. - No i Akademia. Wybacz. Tylko tyle przychodzi mi na myśl.
Również się lekko uśmiechnął. Nawet jeśli onieśmielenie nie znikało, był ciągle nastawiony przyjaźnie.
- A ja Shiro - przedstawił się. Ciągle nie zakładał, że mógłby zostać oszukiwany. Natomiast znów zastanawiał się, czy najpierw wrócić do pokoju, czy spotkać się z przyjaciółką, która mogłaby zastanawiać się, gdzie teraz Shiro był.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 258


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Lip 29, 2015 6:50 pm

Naiwny chłopak i tyle. Albino przyglądał się uważnie swojemu nowemu znajomemu ale nadal zasłaniał się uśmieszkiem. Chłopaczek nie był w stanie odgadnąć zamiarów starego wampira, który przez te wszystkie lata opanował sztukę aktorstwa i udawania. A tym bardziej, że pragnął przypodobać się swojemu szlachetnemu panu.
- A byłbyś w stanie pokazać mi te miejsca? Sam nie lubię się kręcić po okolicy, za dużo wolnych wampirów...
Burknął pod nosem, krzyżując ręce na klatce piersiowej i niewinnie postukał czubkiem buta wystający kamyczek z ziemi. Shiro mógłby wykazać się odrobiną sympatii i pomóc w trudnej sprawie.
- Czy wszystkie wampiry w tym mieście są tak pokojowo nastawione?
Kolejne naiwne pytanie i uśmiech na licu Albina. Musi poczekać na dobrą okazję aby móc zaatakować biednego oraz nieświadomego swojego losu rudego wampira. A wtedy zaciągnie go do zamku, aby Hiro mógł znowu pobawić się genami i stworzyć kolejne zwierzątko. Może tym razem kotka? Kto wie... Teraz wszystko zależy od tego chłopaczka.

_________________



Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Lip 29, 2015 7:22 pm

Shiro był trochę zaskoczony prośbą tamtego, a w dodatku poczuł zawahanie. Przynajmniej uznał, że jego słowa to prośba i tyle.
- Etto... Powinienem być zaraz w szkole... - powiedział mu na to. Taki był jego pierwotny plan, posiedzieć trochę tutaj i już powrócić. Z drugiej strony, nie spodziewał się spotkać kogokolwiek, a w dodatku owa osoba wyraźnie oczekiwała pomocy. Dlatego właśnie się wahał. W dodatku co miał na myśli mówiąc "wolne wampiry"? Tego już zupełnie nie rozumiał rudowłosy.
- Huh? Nie... Obstawiam, że nie - odpowiedział, trochę skołowany kolejnymi słowami tamtego. Raczej tak uważał. Trudno powiedzieć, by większość tak się zachowywała, ale już tego nie wypowiedział na głos. Nie jemu było mówić zdanie na temat wszystkich. - A to dziwne, że tak się zachowuję? - dodał jeszcze. Nie wiedział, skąd przyszło mu to na myśl, lecz w danej chwili tak mu się wydawało. Że jego podejście i zachowanie jest typowo nienormalne jak na wampira.
Podrapał się po policzku, zastanawiając się jeszcze, po czym podsumował to wszystko westchnieniem.
- Nieważne - rzekł do białowłosego. - Nie mam co się w to wgłębiać - dodał, a uśmiech powrócił na jego twarz. - Wracając do wcześniejszego... Mogę ci pokazać, ale nie za długo będę mógł ci towarzyszyć - jednak postanowił z nim się przejść. Przeczuwał, że potem mógłby mieć wyrzuty sumienia, że pozostawił go od tak. - To jakie chcesz zobaczyć najpierw miejsce?
Już wstał, już miał iść, gdy sobie przypomniał o jednej rzeczy. Torba!
- Sekundka - zwrócił się do niego. - Zapomniałbym torby - przyznał się, nieco zmieszany własnym zapominalstwem. I oczywiście zaczął się rozglądać. Nie położył ją na ławkę... Ta, znajdowała się pod nią. Przykucnął, by ją sięgnąć i już zaraz z nowopoznanym wampirem się gdzieś zabrać.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 258


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Sie 01, 2015 8:04 am

- Szkoda
Burknął wampir na słowa odnośnie braku pokojowych wampirów. Przybrał postawę naprawdę zawiedzioną. Shiro mógł pomyśleć, że stoi przed nim wyjątkowo miły wampir, który najwidoczniej szukał rozrywki i przede wszystkim nowych znajomości. Lecz niestety w głowie Albino szykowała się podstępna gierka. Zamierzał właśnie w najlepszym momencie ogłuszyć Shira i porwać go, a niebawem taka chwila się znajdzie.
- Może poszukamy wesołego miasteczka? Nigdy nie byłem w Japońskim parku rozrywki. Mam nadzieję, ze wiesz gdzie ono się znajduje?
Uśmiechnął się zaś szeroko, czekając aż ten się ruszy i właśnie mieli już iść, kiedy Shiro musiał zawrócić. Zabrać torbę? Jego pechem było to, że musiał odwrócić się od wampira tyłem. Ten wykorzystał ów moment i wymierzył cios z pięści prosto w potylicę młodego. Ale czy się powiedzie? O tym się przekonamy niebawem! A chyba Shiro chciał zostać kotem!

_________________



Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Sie 01, 2015 9:56 am

Shiro zaczął naprawdę się gubić w tym wszystkim. No i też nie dowiedział się, czy pozytywne zachowanie jest dobre czy też nie. Mimo wszystko wziął głębszy wdech i po prostu uśmiechnął się do niego. Oczywiście, nie mając pojęcia o prawdziwych planach jasnowłosego. Dla niego po prostu on był zwykłym, zagubionym osobnikiem i tyle.
- Nic na to nie poradzisz - powiedział do niego. Cóż, mało było takich osób, które od razu by ufały. Ale wracając. Słysząc jego słowa, zastanowił się. Czy znał? To było dobre pytanie...
- Wydaje mi się, że tak - odpowiedział mu z lekkim wahaniem. Mimo wszystko nie był tego pewien. Nie przypominał sobie na daną chwilę, czy jest tutaj, w owym mieście wesołe miasteczko. Ale przecież nie zaszkodzi sprawdzić!
Właśnie. Torba. Wyciągnął dłoń, by po nią sięgnąć. Przecież nie mógł zapomnieć o swoich rzeczach, prawda? Jednakże w tym samym ułamku sekundy usłyszał cichy świst powietrza, niedosłyszalny dla ludzi, ale już dla wampirów tak, który przykuł jego uwagę. Już zaczął się odwracać, ale zbyt wolno. Poczuł mocny ból, który go zamroczył. Z jego ust wyrwał się cichy jęk. Nie zdążył odpowiednio zareagować. Ale skąd mógł spodziewać się ataku? Zaufał wampirowi, więc jego czujność była praktycznie zerowa. A nawet jeśli miałby wątpliwości, na daną chwilę wiele nie mógłby zdziałać. Wystarczyła jedna lekcja, by jego moc była na chwilkę nieaktywna. Inne? Też odpadają. Ufność i naiwność.
Mimo wszystko nie chciał tracić przytomność. Ostatnimi siłami chwycił się dłońmi ławki, by nie zaliczyć kolejnego upadku i uderzenia, tym razem czołem. Oddychał szybko. Jednakże teraz był jeszcze bardziej bezbronny niż wcześniej i zupełnie zdany na łaskę lub niełaskę Albino.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 258


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Sie 08, 2015 6:50 am

Nawet i wampir potrafi być naiwny gorzej niż małe dziecko. Wampir zmrużył ślepia i z dziki zachwytem przyglądał się upadkowi rudemu. Biedaczek... Nie ma pojęcia, że tak naprawdę wpada w łapy szaleńca, który zaciągnie go do jeszcze gorszego świra! Hiro z całą pewnością pochwali swojego podwładnego za tak dogodny okaz czystej krwi wampira: młody, bez skazy. Nic tylko eksperymentować!
Kiedy chłopaczek upadł, Albino uderzył go raz jeszcze w to samo miejsce aby ten stracił w stu procentach przytomność. Poczekał aż opadnie bezsilny oraz bezbronny i dopiero pozbierał go z ziemi. Podniósł młodszego bez trudu, przerzucając go sobie przez ramię.
- Pora na pochwałę, Hiro - sama!
Zawołał radośnie wampir i skierował się ku drodze do zamczyska. Stamtąd rudasek już za prędko nie wyjdzie.


z/t x2 Odpiszę w zamku, jak Daeva da post. Podrzucę Ci wtedy link.

_________________



Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Wrz 19, 2015 12:27 pm

Nieprzytomną Sei pod osłoną nocy wyniesiono z Oświaty. Łowcy nie mogli ryzykować przez specjalne grzeczności, dlatego korzystając z obecnego stanu rzeczy, postanowili „pozbyć się” przesłuchiwanej. Obiecano przecież, że zostanie wypuszczona, a każda łowiecka obietnica zwykle była dotrzymywana. Dwóch mężczyzn zapakowało śpiącą wampirzycę do auta i nim wyjechali z oświaty, dla upewnienia zasłonili jej oczy ciemną przepaską. Nie rozmawiali w czasie jazdy. Grająca w samochodzie stacja radiowa, puszczała typowo taneczne piosenki, przy których głowy łowców nieznacznie kiwały się w rytm tejże muzyki. W końcu dotarli na miejsce. Plac zabaw był opustoszały, lecz to nie dziwota o tej godzinie. Mężczyźni wysiedli z auta i skierowali swe kroki w stronę tylnych drzwi, które zaraz otworzyli. Jeden z nich wziął na ręce wampirzycę i poniósł ją, zostawiając na jednej z pobliskich ławek. Środek usypiający mógł działać jeszcze zaledwie godzinę, dlatego już w rękawiczkach rozłożyli wokół ławki puste butelki po alkoholu i krwi.

Sei – nim wywieziono Cię z oświaty, zajęto się Tobą na tyle, byś nie odczuwała żadnych fizycznych dolegliwości. Pamiętasz jak przez mgłę sylwetki łowców i kajdanki założone na Twoje ręce. Olbrzymia luka w pamięci nie pozwala na przypomnienie rozmów i wszelkich innych czynności jakie miały tam miejsce. Czujesz się jakbyś była na kacu, choć w rzeczywistości to efekt tego jak bardzo zostałaś nafaszerowana medykamentami.
Budzisz się w dowolnej chwili. Sama – gdyż łowcy dawno zdążyli już odjechać.

_________________
Powrót do góry Go down
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Wrz 28, 2015 4:18 pm

Po jakimś czasie w końcu zaczęła się budzić wydając z siebie cichy pomruk. Powieki lekko drgnęły powoli unosząc się, obraz był lekko rozmazany. Z cichym sykiem zaczęła się powoli podnosić do pozycji siedzącej. Zachwiała się jak by była naprawdę spita, w rzeczywistości to byłą wina chemii która krążyła w jej żyłach. Próbowała się poderwać ale niezdarnie runęła na ziemię przewracając butelki stojące obok ławki. Hukowi towarzyszyło ciche piśnięcie, po chwili syknęła czując jak skóra dłoni rozcina się pod naciskiem na pękniętą butelkę obok niej. Pokręciła głową starając się powstrzymać wirowanie przed oczami. Czuła wyraźnie własną krew i powoli zaczęła się podnosić siadając na ławce. Złapała się za głowę i spojrzała na zakrwawioną dłoń. Ostrożnie starała się wyjąć wbity kawałek szkła. Omiotła spojrzeniem najbliższą okolicą, czyli ławkę i to co było obok niej. "Niech ich jasny szlag.. nienawidzę łowców.. nienawidzę ich.." warknęła w myślach i kopnęła inną stojącą butelkę po alkoholu. Na nadgarstkach nie miała już kajdanek, co ją bardzo ucieszyło. Niemniej jednak męczył bidulkę głód, przecież polowanie zakończyło się niepowodzeniem. W oświacie też nic nie dostała poza jakimś świństwem i sporą dawką chemii. Powoli próbowała się podnieść ale niestety szybko się przekonała że nogi ma jak z waty. Oparła się o ławkę wzdychając zrezygnowana.
- ile bym teraz dała za odrobinę świeżej krwi... - mruknęła sama do siebie, nie mogła się sama podleczyć bo nie zregenerowała się jeszcze po tym całym zamieszaniu. A nawet nie miała siły sie na nikogo rzucać. Podsunęła dłoń pod pyszczek i delikatnie zlizywała własną krew cieknącą po dłoni. Zmrużyła ametystowe ślepka w skupieniu, zastanawiając się co teraz. "Mają moje dane.. moją krew.. wiedzą o mnie wszystko.. niech to jasny szlag.." zamyśliła się.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Wrz 29, 2015 11:09 am

Kyubi załatwił na mieście już to, co miał do załatwienia. Chodziło głównie o wielki stos papierzysk, zalegający jego biurko w kancelarii. Do tego doszły jeszcze sprawy z klubem, który na razie utrzymywał się na mieliźnie. Miał wrażenie, że stracił swój dawny polot i wartką krew. Przecież słynął z tego, że ciągle był otoczony kobietami. A teraz? Właściwie całkowicie zatracił w swojej pracy i nie widział nic poza nią. Przestał nawet zwracać uwagę na otaczające go kobiety, jakby stracił pewną cząstkę siebie – fragment męskości. Czyżby to nieowocne w nic życie u boku małżonki tak na niego wpływało? O zgrozo! Przecież nie spółkował z kobietą o kilku lat! Właściwie od narodzin Erici, ładnych parę lat temu. I od tamtego czasu nie był z żadną kobietą! Nie wspominając o żonie, która jakby całkowicie zamknęła się na swojego męża. Kyubi miał wrażenie jakby się postarzał o kolejne dekady. Nie mógł sobie pozwolić na wieczne siedzenie pod pantoflem kobiecym. A raczej pod pantoflem żony. Tęsknił za dawnym życiem, tylko nie bardzo wiedział, jak powinien do niego wrócić. Ostatnią kobietą, którą dotykał była Vivien. Jednak ta wolała wrócić do swojego męża, który także nie świecił przykładem idealnego partnera na stałe. Właściwie to znalazł się w potrzasku i nie wiedział, jak wrócić do swego dawnego życia. Brakowało mu też zespołu i Isao, który ponownie zniknął w czeluściach nicości. Cały zespół rozpłynął się w przestworzach i ich od dawna wyczekiwany powrót (chyba już nawet trzeci powrót) nigdy nie nastąpi.
Z tak borykaniem się z egzystencjonalnymi myślami, dotarł wreszcie do parku. Nawet nie spodziewał się, że nogi poniosą go tak daleko. Całkowicie oddał się swoim rozmyślaniom i stracił poczucie czasu. Za to nabrał ogromną ochotę do tego, żeby się czegoś napić i porządnie napierdolić. Jednak w jego przypadku graniczyło to z cudem, ciężko było mu się po prostu upić…
Gdy teraz myślami zszedł z toru pragnienia kobiety i wszedł na tor pragnienia sporej ilości alkoholu, do jego nozdrzy dotarł metaliczny, słodkawy, jednak nieco przytłumiony przez jakieś substancje, zapach krwi. Wciągnął powietrze głęboko do płuc i zaczął kierować się za zapachem. Nie miał z tym żadnych problemów. Krwi było tyle, co z zarzynanego wieprza. Jeszcze trochę i na osłabioną wampirzycę trafić by mogły wampiry najniższego poziomu. Te małe bestie nie przejmowały się tym, że mają do czynienia z wampirem wyższej krwi, któremu należy okazać szacunek. Zresztą Kyubi zauważył nie bez smutku, że nie ma już żadnego szacunku dla starszych czy wyższych krwią wampirów ani też dla głów wielkich rodów czy członków Rady. Społeczeństwo wampirze stało się równie bezmyślne, co ludzkie i powoli dochodzi do samodestrukcji. Wystarczyło, że miastem zaczął rządzić szlachetny wampir o olbrzymiej dumie.
Kyubi dotarł wreszcie do rannej wampirzycy, która właśnie postanowiła zwiedzić ławkę od spodu. Ofiarą tej świetnej wycieczki okazały się także bogu winne butelki po alkoholu. Dobrze, że były puste, inaczej wampir rozpłakałby się za zmarnowanie takiego trunku! Cóż z tego, że było to tanie wino kupione w najbliższym monopolowym całodobowym przez biednych studentów? Skąd wiadomo, że to studenci? Bo za ławką leżały jeszcze okruchy po ciastkach. Na taką burżuazyjną kolację mogli sobie pozwolić jedynie studenci.
– Wyglądasz, jakby ktoś Cię nafaszerował chemikaliami.
Podszedł do niej ostrożnie i powoli, nie ukrywając swojej obecności. Mogła mieć załamany obraz i nie widzieć dobrze, dlatego podchodził tak powoli.
Szybko spojrzał na całe jej ciało, oceniając wszelakie rany. Ta na dłoni była świeża i drobna. Powinna już się goić, gdyby nie fakt, że organizm wampirzycy był dosłownie wyczerpany i jakby… martwy. Acz wampiry będąc „żywe” martwe już bardziej nie będą.
– Musisz ledwo dychać, skoro spijasz już własną krew. To Ci nie pomoże się zregenerować. Organizm ją odrzuci, a na pewno nie przyjmie i nie postawi Cię na nogi. To tak, jakbyś chciała zjeść własne wnętrzności. Jeśli chcesz, mogę Ci pomóc.
Schylił się nad nią i wyciągnął ku niej dłoń. Nie zamierzał jej do niczego zmuszać. Mógł ją zabrać do siebie i postawić szybko na nogi, napoić krwią, której w domu miał pod dostatkiem. Drugą ręką poprawił swój kapelusz, naciągając go bardziej na twarz. Chciał, aby na jego kolorowe oczy padł cień. Choć wiedział, że i tak zawsze będą się rzucały w oczy…

_________________
Powrót do góry Go down
 
Plac zabaw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: