IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac zabaw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Wrz 29, 2015 1:17 pm

Jak wcześniej była średnio negatywnie nastawiona do mend z oświaty to teraz ich nienawidziła z całego serca. Poniżana i potraktowana niczym jakaś szumowina Seiyu miała ochotę się zemścić. Ale nie w tej chwili bo głód i ogólne osłabienie organizmu w niczym by jej nie pomogły. Zdana na łaskę losu miała nadzieję że nie trafi na jakiś ścierwo. Choć w tej części miasta często kręciły się różnej maści osobnik, to nie miała ochoty na starcie z żadnym z nich. Kiedy wyczuła obecność innego osobnika z podobnym stanem krwi aż drgnęła. Był blisko, bardzo blisko jej obecnej lokacji. Nafaszerowana koktajlem medyczki z oświaty nie panowała nad zmysłami tak jak by tego sobie życzyła. W głowie jej pulsowało i nie było to spowodowane alkoholem, głowę miała naprawdę mocną. A i pomimo pustych butelek znajdujących się obok ławki, sama wampirzyca nie capiła procentami. Łowcy może chcieli być cwani ale kilka szczegółów umknęło ich drobnym móżdżkom. Przyparła się plecami do oparcia dostrzegając zarys mężczyzny zbliżającego się w jej stronę. Ostatnio to ona zaczepiła nieznajomego i najlepiej na tym nie wyszła. Miała siniaki na nogach i rękach, reszta skrywała się pod jej strojem. Była jeszcze nieco obolała, no i te tabletki specjalnie tak zmodyfikowane żeby wstrzymać regenerację. Oczy powoli się przyzwyczajały do półmroku panującego w lesie. A i Kyubi stał się bardziej wyraźny gdy zbliżył się do blondynki. Zmierzyła go wzrokiem na tyle dyskretnie na ile się dało. Jego strój sugerował że byle kim nie jest, co nasuwało kolejne pytania odnośnie jego osoby. Zamrugała trochę z początku nie wiedząc czy ma mu odpowiedzieć czy nie. Wiedziała że bezinteresowność umarła dekady temu. Spojrzała na jego dłoń i jakby powoli wysunęła w jego stronę rączkę. Zatrzymała ją jednak w połowie drogi, paluszki drgnęły.
- umm.. - mruknęła cichuteńko i po chwili ujęła jego dłoń.
- to.. to oświata.. - wyszeptała spuszczając wzrok w dół. Z jego pomocą powoli zaczęła się podnosić z ławki na której siedziała i robiąc krok w jego stronę zachwiała się jakby zaraz miała się przewrócić. Aby złapać równowagę uchwyciła wolną dłonią za przedramię mężczyzny, prawie że się o niego oparła dla równowagi.
- przepraszam.. pobrudziłam ci koszulę.. - mruknęła zabierając dłoń z jego przedramienia. Powoli podniosła wzrok na twarz wampira uważniej się mu już przyglądając. Główka się przechyliła lekko w bok gdy jej ametystowe ślepka napotkały czerwień i błękit zarazem. Otworzyła usta jakby chciała coś powiedzieć ale szybko zmieniła zdanie uciekając wzrokiem gdzieś w bok.
- umm.. potrzebuję krwi.. umm.. jeśli możesz.. - wyszeptała cichuteńko, poczerwieniała trochę z zawstydzenia że musi prosić obcego o takie coś.
- odwdzięczę się jakoś.. - mruknęła nie patrząc na niego nadal. Sama nie wiedziała czemu prosiłą go o pomoc. Wolała być niezależna ale w tej chwili jeszcze padnie ofiarą jakiś świrów czy po prostu wygłodniałych typów E. A nie była w stanie żeby się wyleczyć a tym bardziej walczyć. Poza tym Kyubi nie wyglądał na gwałciciela czy jakiegoś psychopatę. Może postanowił zrobić coś dla innego wampira bo nie miał nic lepszego do roboty. Tak jak ona pomogła Kajlowi żeby tamten nie wpadł w szał.. z tą różnicą że pomoc tamtemu wpędziła ją w większe tarapaty. Może los postanowił się jej zrekompensować i podesłał jej kogoś kto jej tym razem pomoże. A przynajmniej taką miała nadzieję.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Wrz 29, 2015 3:27 pm

Tutaj nie trudno było trafić na „ścierwo”. Głównie wygłodniałe wampiry najniższego poziomu; rozszalałe atakowały co popadnie, nie zastanawiając się nad konsekwencjami swego czynu. Były pozbawione umysłu oraz zdolności przetrwania, kierowały się raczej w stronę destrukcji i bezsensownego rozlewu krwi. Jedno można było im przyznać – potrafiły wyczuć osłabione osobniki i zaatakować. Choć nie potrafiły współpracować i działać w grupie, często dochodzi między nimi do walki o „kawałek mięsa”. Na szczęście wampirzycę nie zaczepił żaden wampir krwi najniższej, żadna bestia, a jedynie… Kyubi. Casanova. Co jak co, ale jednego nie można mu było zarzucić – że nie był dżentelmenem. Gdyby tak ktoś go znał jeszcze sprzed pięciu wieków, mógłby o nim powiedzieć naprawdę wiele, chociażby poczynając od Kuby Rozpruwacza, a kończąc na gwałcicielu. Ale te czasy miał już za sobą i nie wykorzystywał już kobiet. Gdy tylko tego potrzebowały, udzielał im pomocy i wyciągał pomocną dłoń. Oczywiście nie za darmo, ale cóż, wiele z nich nieświadomie same spłacało „dług wdzięczności”.
Oczywiście dostrzegł to, że tak dokładnie go zlustrowała. Nic dziwnego. Była… poturbowana, jeśli było to dobre określenie, wyczerpana, bezsilna i wygłodniała. Przypominała wampirzy wrak i była raczej cieniem dawnej siebie, niż faktycznie silną wampirzycą, biorąc pod uwagę status jej krwi.
Dłoń nieznajomej wampirzycy zamarła w połowie drogi, ale w końcu chwyciła ją. Uścisk był naprawdę słaby, jakby miała zaraz zemdleć. Kyubi jeszcze nie bardzo wiedział z jakiego powodu dziewczyna tak zasłabła. Ale zaraz przekonał się, że nic dziwnego. Łowcy mieli swoje sposoby na to, aby porządnie osłabić wampira i podać takie substancje, które nie da się wykryć po przeprowadzeniu badań. A to tylko po to, aby wampir cierpiał tak przez dłuższy czas i nikt mu w tym nie pomógł.
– Staraj się nie mówić zbyt wiele, aby zaoszczędzić energię.
Umrzeć nie umrze, ale osłabienie dla wampira nie jest zbyt przyjemne. Widząc, że ledwo trzyma się na nogach, westchnął. Co musiała zrobić taka młoda wampirzyca, wyglądając wręcz jeszcze na dziecko, że łowcy doprowadzili ją do takiego stanu? Przecież sam po sobie wiedział, że trzeba być naprawdę… Zresztą nie ważne, nie zamierzał oceniać tej wampirzycy w żadnej mierze.
Oparła swoją zakrwawioną dłoń o jego bark, aby utrzymać równowagę. Po chwili zgiął się nieco, by jedną rękę wsunąć pod kolana wampirzycy, a drugą położyć na wysokości łopatek i po prostu uniósł ją.
– Nie szkodzi. Jest czerwona, więc nic nie widać. Wyrzuci się ją najwyżek. To akurat chyba Twój najmniejszy problem, prawda?
Zdziwił się, że od razu przeszła z nim na „Ty”. Mimo wszystko był od niej starszy. W dzisiejszych czasach chyba już naprawdę nie było żadnego szacunku dla starszych wampirów.
Czy ona pytała go o to, czy odda jej swojej krwi? Aż parsknął śmiechem i spojrzał na nią świdrującymi, kolorowymi oczami.
– Doprawdy, prosić o coś takiego starszego wampira? Powinnaś się wstydzić. Trzymasz się jeszcze na tyle, że poradzisz sobie bez krwi jeszcze przez co najmniej… dziesięć lat.
Co najwyżej mogła odczuwać silny głód i zamierzał go zaspokoić, ale nie swoją krwi. Co to, to nie. Miał zbyt wiele do ukrycia, aby z kimkolwiek podzielić się tą wiedzą. A już na pewno nie z obcą wampirzycą, która miała na karku Oświatę.
– Zabiorę Cię do siebie i tam dostaniesz krew.
Nie pozostało mu nic innego, jak ruszyć w stronę swojego mustanga, zaparkowanego w okolicy. I tak oto chuj strzelił jego seksowny wieczór z alkoholem!

_________________
Powrót do góry Go down
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Wrz 29, 2015 3:53 pm

Zaskoczył ją trochę gdy wziął ją na ręce, nie spodziewała się aż takiej pomocy. Może liczyła ze pomoże jej iść ale nieść ją na rękach w takim stanie. Wzdrygnęła się na tą myśl ale nic nie powiedziała. Może to narkotyki, może osłabienie ale Kyubi ją ewidentnie źle zrozumiał. Przez myśl by jej nie przeszło żeby prosić go o jego krew. Liczyła na to że pomoże jej załatwić krew dawców albo coś w ten deseń. Chodź nienawidziła krwi pitej z woreczka. Pod tym kontem upodobała sobie bliskość z ofiarą, ale w obecnym stanie nie miała zamiaru wybrzydzać. Oparła się policzkiem o jego tors oddychając powoli, nieco głębiej.  Czuła że zapłata za jego pomoc nie będzie wcale mała, ale radzić sobie jakoś trzeba i ona o tym doskonale wiedziała.
- nie przepadam za krwią wampirów.. - wyszeptała cichuteńko. Kłamała a może mówiła prawdę ? Przecież nie będzie mu nagle zdradzała całej prawdy o swoich upodobaniach tylko dlatego że zaoferował jej pomoc. Radził jej się nie przemęczać ale nie chciała żeby ją źle zrozumiał, niestety wszystko wskazywało na to że tak się stało. Seiyu była dumną wampirzycą i nigdy nie prosiła o posiłek zwłaszcza kogoś tak bliskiego jej statusowi. Westchnęła zamykając oczka, trzeba było przyznać że było jej całkiem wygodnie w jego ramionach. Pachniał przyjemnie, był pomocny i miły. Nie pamiętała żeby kiedykolwiek trafiła na takiego wampira i to tak wysokiej krwi. Większość z nich była bezczelna i wredna. Traktowali innych z wyższością a kobiety jak zabawki, które nie miały prawa się sprzeciwiać. Ten tutaj wydawał się miłą odmianą, ale pozory potrafią mylić przecież.
- dziękuję za pomoc.. na prawdę.. jestem wdzięczna.. - wymruczała z zamkniętymi oczkami, postanowiła posłuchać jego rady i się nie przemęczać niepotrzebnie. Nie spodziewała się że będzie miała jakikolwiek dług u innego wampira, a tu taka niespodzianka. W sumie była ciekawa jaką pomoc zaoferuje jej nieznajomy mężczyzna, a może to tylko taki dobry żart i Kyubi ją sprzeda ją jako niewolnicę jakiemuś sadystycznemu oprawcy. Ten świat się aż roił od chorych na umyśle ludzi ale i wampirów. Czy byłby to taki zły los ? Nie chciała sobie teraz tym zaprzątać główki.

[z tematu Kyubi & Seiyushi]
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Cze 30, 2016 7:44 am

Słońce właśnie zmierzało ku zachodowi, przez co plac na którym wciąż świetnie bawiła się rodzina, rozświetlał ciepły, pomarańczowy kolor. Lato było tak gorące, że nawet i wieczory stawały się mniej chłodne, przez co nie przynosiły żadnej ulgi. Co prawa osobie, która siedziała nieopodal placu, gorąc wyjątkowo nie przeszkadzał.
Przeszkadzali mu natomiast dwoje opiekunów - matka z ojcem - pilnujący swojego sześcioletniego dziecka. Mała, ciemno włosa dziewuszka oblizywała właśnie paluszki po czekoladowych lodach, a jej matka goniła ją za to, że wkłada brudne rączki do buzi. Ojciec się śmiał, jednocześnie bawił się w rodzinnego fotografa, robiąc swojej miłości życia oraz związku zdjęcia. Ciemno włosy wampir bez mrugnięcia z pod przymrużonych oczu, wpatrywał się na podskakującą dziewczynkę. Nie widział w niej żadnego obiektu seksualnego, broń boże, widział w niej doskonałą ofiarę na oddanie krwi. W końcu dziecięca krew była najlepszym posiłkiem! Zdawał sobie sprawę, że teraz atak na małą nie przyniósłby mu korzyści, a jedynie niepotrzebny hałas. Najlepiej byłoby śledzić rodzinę, by później dokonać włamania na ich mieszkanie albo po prostu wyciągnąć dziewczynkę za użyciem manipulacyjnego śpiewu. Przejechał palcami po gładkiej brodzie, czując pod nimi wilgoć. Czyżby aż strużka śliny spłynęła po porcelanowej skórze? Aż tak był wygłodniały? Powrócił do obserwacji i wywnioskował, że wypatrzona rodzina zaczęła powoli się wycofywać. Tak więc i wampir wstał, wygładzając szybko swoje kimono. Bosym krokiem ruszył za nimi - bezszelestnie i drapieżnie.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Lip 01, 2016 1:11 am

Jak dla mnie, to noc jak każda inna a w sumie to jeszcze wieczór, było spokojnie i możliwość do polenienia się zapowiadała się owocnie. Starałem się też nie wnikać w to co się dzieje w mieście, by zwyczajnie nie robić sobie problemów. No ale co poradzić, że wszystko lubi przychodzić do mnie, czy chce czy nie? A potem wnikam w to jak zmarnowana gąbka. Złe porównanie? A kto by się tym przejmował.
Spacerując sobie swobodnie, nie mogłem spodziewać się, że wpadnę przypadkowo na czyiś obiad, a konkretniej dziewczynkę. Gdy tylko ujrzała mój ogon, wyleciała w moim kierunku, co oczywiście niezbyt mnie radowało, ale był jeden problem który wymagał mojego zaangażowania. Nie, nie. Nie jest to wampir o którym bycie jeszcze pojęcia nie miałem. Wbiegła na ulice bez namysłu, a pech sprawił że nadjeżdżał samochód, taki pech! Niestety ze względów na moją "dietę", użycie mocy skończyłaby się źle, więc wykorzystałem swoje najzwyklejsze nadludzkie uwarunkowania fizyczne. Złapałem Ją i wyskoczyłem do przodu, by po chwili skulić się. Pojazd bez nawet próby jakiegokolwiek zahamowania, otarł się o moje plecy, robiąc niewielkie rany z których pociekło nieco krwi. Zasyczałem z nieprzyjemnego uczucia. Puściłem dziewczynkę która natychmiast zapłakana pobiegła do rodziców, a Ci którzy na początku widząc kogoś kto wygląda jak cosplayer, krzywili się, teraz patrzyli w podzięce i nawet chcąc zaproponować proste opatrzenie pleców, oraz jakiegoś ubrania na zmianę, czy nawet po prostu wypoczęcia. Czułem się teraz w sumie niezręcznie i tylko bezsłownie się do nich uśmiechnąłem. No bo co mogłem zrobić? Najlepiej jakbym jakąś sensownie się wykręcił, ale czy powinienem? Może jednak skorzystam z propozycji i gościnności? Dylematy, wieczne dylematy.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Lip 01, 2016 3:51 pm

Nie spodziewał się, że nagle jego posiłek znajdzie sobie całkowicie inny obiekt. Suiren leniwie spojrzał w kierunku innego wampira, który przesuwał się nieopodal placu. Przechodził przez jezdnię, a głupiutka dziewczynka pobiegła za nim. Teraz zauważył co ją tak zaintrygowało. Ogon. Nieznajomy miał długi, puszysty ogon i mała dziewuszka pobiegła za nim w celu dotknięcia. Rodzice krzyczeli za nią, ale jak to bywa z dziećmi w podobnych przypadkach: nie słuchają. Suiren nie był zbyt zadowolony z fakty, że jego upatrzona ofiara stała się teraz oczkiem w głowie każdej osoby która się znalazła w pobliżu. W końcu Ogoniasty złapał małą w ramiona, gdy ni stąd ni zowąd pojawił się na ulicy samochód. Cóż za heroiczny czyn. Wampir ratujący dziecko? W sumie dobre posunięcie... Nie zmarnowała się słodka posoka.
Wypuszczona dziewczynka pobiegła do rodziców, a ci tylko podziękowali i szybko zmyli się z miejsca. Zbyt przerażeni sytuacją, że niedawno mogli stracić dziecko, nie przejęli się faktem iż jej bohater także jest rany. Suiren jako smakosz wyczuwał doskonale krew.
Poczekał aż ludzie odejdą dalej i chociaż niezadowolony czystokrwisty podejdzie do Bohatera.
- Ocaliłeś mój posiłek. - zaczął wampir, podchodząc całkiem blisko. Spoglądał na nieznajomego swoim naturalnym bezwyrazowym obliczem.
- I sam krwawisz. - dodał, wskazując szponiastym palcem na ciało wampira. Zostanie z taką raną? A może zacznie się regenerować? Właściwie taka rana nie była czymś poważnym dla nocnej mary. Szybko się wykaraska... Ale... szkoda w sumie zniszczonego ubrania.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lip 03, 2016 4:02 am

Podrapałem się po głowie nieco zakłopotany, zauważając jak ostatecznie szybko zaczęli uciekać w inną stronę. No cóż, wszystko zadziałało dosyć odruchowo i swoje się stało. Co mogłem powiedzieć? Pomachałem tylko ewentualnie zerkającej do tyłu dziewczynce, która po chwili zbladła i wróciła do obserwowania zapłakanym wzrokiem swoich rodziców... Dlaczego? No tak, miałem rękę we krwi i taki widok niezbyt ciekawy. Poruszyłem niemrawo kącikiem ust i ostatecznie ciężko westchnąłem. Cóż mogłem zrobić? Szybką sztuczką obwinąłem swoje plecy bandażem, mam ich naprawdę sporo i pełen ogrom praktyki w ich użytkowaniu. Zrobiłem to wręcz niemożliwie błyskawicznie. Cóż, nie dość że na głodzie to jeszcze musiałem oberwać, z bladym wyrazem twarzy oblizałem własne palce od krwi i w tym momencie dopiero zauważyłem że ktoś do mnie mówi. Z tego faktu aż zastrzygły mi uszy a ogon nieco stanął dęba. Popatrzyłem na niego uważnie za nim cokolwiek powiedziałem, od stóp do samej głowy.
- Twój posiłek?...
Zerknąłem w kierunku gdzie jeszcze niedawno odchodziła parka z dzieckiem. Zdając sobie fakt co ma na myśli, tylko wzruszyłem rękoma i spojrzałem poważniejszym wzrokiem na wampira, zmieniając właśnie od teraz zachowanie. Czyżby to był jeden z tych nieprzyjemnych typów? Zapewne za szybko oceniam, jednak ten fakt zastanawia, bo nie jest mi on na rękę.
- Przestanie... Chyba...
No tak, mój organizm jest teraz bardzo słaby, miesiące rezygnowania z posiłku swoje zrobiły. A w jego przypadku jeszcze picie byle czego, niewiele by nawet dało. Odruchowo jeszcze popatrzyłem na swoje tyły i z krzywym wyrazem twarzy, wypowiedziałem się z głosem zażenowania.
- A tak lubiłem to ubranie...

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lip 03, 2016 4:06 pm

Ludzie lubią uciekać po nagłych wydarzeniach. Nie umieją czasami docenić starań, jak na przykład ocalenie życia ich bliskiego. Suiren oczywiście nie ingerował w tego typu sprawę, dla niego został utracony posiłek. Mała, słodka dziewczynka która miała iść spać grzecznie. A teraz? Ma być oczkiem w głowie obu rodziców. Wyjątkowy pech w polowaniu.
Jednak trzeba przyznać, że obcy wampir się przydał. Lepiej poczekać na uroczy posiłek, niż patrzeć jak ratownicy zmywają ciało zabitej z drogi. Ileż krwi by się zmarnowało.
Suiren przyglądał się wampirowi oraz jego mocy. Nie skomentował tego jednak.
- Tak. Zamierzałem zabić tą dziewczynkę. - skoro wampir był pokojowy zapewne nie spodoba się takie gadania Suiren?
- Możesz mieć osłabioną regenerację. - zauważył, lecz nie mówił to w sposób ożywiony. Zwykły fakt. W końcu takie otarcie powinno zostać szybko wyleczone, a w tym przepadku, czuł jeszcze krew.
- Musisz wypełnić braki we krwi. - doda też, podchodząc bliżej do Uszatego. Tak, zauważył te wilcze cechy, lecz póki co nie pytał o nie. O ile w ogóle zapyta - Chociaż z tą raną poradzisz sobie ze słabym człowiekiem. - ciekawe czy zechce zapolować. Suiren mógłby popatrzeć jak obcy dopada człowieka, a później odbiera mu życie poprzez wypicie jego krwi. Może udałoby się też znaleźć ciemnowłosemu jakieś dziecko? Najlepiej zagubione?

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Lip 04, 2016 4:06 pm

Czy Ja się zastanawiałem jakie opcje nosiło ratowanie tego dziecka? Nie. No bo niby po co? No uratowałem, no trochę sobie poraniłem plecy. Co Ja niby mam takiego poradzić? Stało się i czas pomyśleć co robić dalej, bo rana może z czasem już przestanie dokuczać, a jest jeszcze tyle nocy by się swobodnie polenić. Tak, poleniłbym się gdyby nie fakt niepokojącego przede mną nieumarłego, który jak zwykle okazuje się wampirem. Czy tutaj tylko takie istoty potrafią zawitać, prócz ludzi? To trochę smutne.
- Pojazd chciał Ciebie wyprzedzić.
Wypowiedziałem to z bez emocjonalnym głosem. Nie chciałem okazywać żadnych odczuć dla tego typu osoby. Gdy wspomniał o mojej regeneracji, spojrzałem na swoje plecy, po czym wzruszyłem z dezaprobaty plecami. A co? Miałem się żalić? Od co bardzo spostrzegawczy, choć chyba i tak dziwne jakbym na pstryknięcie palcami już bym był bez najmniejszego uszczerbku.
- Mylisz się, nocny łowco.
Czas było w końcu zaprotestować, bo co by nie było, należę do dość szczerych osób. Spojrzałem na niego złotymi błyszczącymi ślepiami z pełną powagą. Ogon niemal był nieruchomy, nie okazując żadnych zdrad w emocjach, a uszy wysoko postawione, jak w pewnej gotowości.
- Nic nie muszę wypełnić, z niczym nie muszę sobie radzić.
Tylko tyle? Tak, dokładnie tylko i nawet aż tyle. Czy on zna tylko sobie takich przykładnych wampirów i nie bierze pod uwagę, że są inne typy, radzące sobie kompletnie inaczej? A może to jest takie jego... Optymistyczne myślenie?

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Lip 05, 2016 10:21 am

Tak, kierowca zamierzał niechcący zabić dziewczynkę i odebrać upatrzony posiłek przez wampira. Tylko szkoda, że już się zmyli i cały wieczór oraz noc mogą pilnować swojego jedynego aniołka. Wielka strata, naprawdę wielka. Cóż, trzeba będzie poszukać innej ofiary na tę noc.
- Szkoda, że teraz rodzice tego aniołka będą go lepiej pilnować. Byłaby naprawdę wyśmienitym początkiem nocy. - westchnął cicho wampir, nie poruszywszy się nawet o milimetr z miejsca. Wciąż przyglądał się rannemu. Że niby nie potrzebował krwi? Przecież utracił jej sporo, więc braki mogą być odczuwalne nawet dla silnych - ale to było tylko i wyłącznie zdanie Suiren.
- Mam dziwne wrażenie, że próbujesz oszukać samego siebie. - odparł na przeczenie Wilka, pokręciwszy głową. Wreszcie ruszył się by podejść nieco bliżej. Rubinowe oczy nie wykazywały nadal żadnych uczuć, tylko bezdenną, mroczną pustkę - Jesteś jednym z Nas i nie wierzę, że nie pragniesz w tym momencie krwi. - dodał cicho, robiąc nawet z dłoni osłonę jakby chciał zachować słowa tylko dla ich obu. Był ciekawy czy ten o to wampir naprawdę nie chce napić się posoki? Suiren może mu w tym pomóc, chociażby zaprowadzić w miejsce, gdzie żyje od groma osieroconych dzieci. W końcu Slamsy oferują od groma upodlonych ofiar, zapomnianych dzieciąt i przede wszystkim doskonałe ukrycie, bez świadków. Bo kto pomaga ludziom najniższych kategorii? Na pewno oni sonie nawzajem, bo na tych niby lepszych nie mają co liczyć. Niby przykre, ale za to okrutnie prawdziwe.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Lip 05, 2016 7:23 pm

Przewróciłem oczy gdy słyszałem kolejne wypowiedzi i oczywiście zażalenia. Miałbym wrażenie jakby to był płacz takiego czarnego charakteru. Ale ostatecznie jak bardzo mnie to interesuje? Nie ma co mu robić kazania, takie wampiry są i będą. Ogon poruszył się nerwowo a uszy wyraźniej się poruszyły, otworzyłem też szerzej swoje senne oczy i zrobiłem stanowczy krok do tyłu, a nawet dwa. Dlaczego? Chciałem wyraźnie trzymać od niego dystans, nie zamierzałem pozwolić by ktoś o takim charakterze, trzymał się tak blisko mojej osoby. Oby chociaż to zrozumiał, bo mam wrażenie że mamy tutaj wysoką barierę komunikacji.
- Mam dziwne wrażenie, że próbujesz mi coś wmówić, nie znając prawdy.
Podniosłem na ten moment brwi do góry i skrzyżowałem ręce na swojej klatce, jednak pazurami nieco drażniłem bandaże na swoich rękach - wszak wyglądałem nieco jak mumia gdy w rozerwanych strzępkach ubrań, widać jak wszędzie one mnie pokrywają.
- Ja? Wampirem takim jak Ty? Jestem nieumarłym, to jest fakt, ale nie myl mnie z czymś czego nie znasz.
Znów zrobiłem leniwy wzrok, a ogon jeszcze bardziej zdradzał moje zdenerwowanie, jeśli w ogóle ktoś zwraca uwagę na takie rzeczy. Nie pohamowałem się by coś pod koniec dodać, z obawą że niestety sam odpali coś zaczepnego.
- Błądzisz.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Lip 09, 2016 3:25 pm

Czyli miał tutaj wampira o pokojowym nastawieniu do życia? Suiren przyjrzał się bardziej swojemu rozmówcy. Te wilcze uszy, ogon co jakiś czas poruszał się. Zdenerwowany? Chyba nie lubił swoich pobratymców którzy zachłannie pili krew, dotkliwie kalecząc lub nawet mordując swoje ofiary. Suiren właściwie należał do tych drugich - nie oszczędzał swoich dziecięcych ofiar. Mordował je z zimną krwią.
- w takim razie kim jesteś? - spytał, nie poruszając się o krok już. Wystarczająco już stał blisko Nieumarłego. Czemuż nie chciał zaliczyć się do wampirów? Może brzydził się własnym gatunkiem?
- Czy cechy zwierzęcia stanowi tą różnicę? - kolejne pytanie. Suiren właściwie powinien coś zrobić. Mógłby poszukać ofiar? Szkoda tylko, że jego nowy znajomy jakoś nie miał na to ochoty.
- Dlaczego błądzę? Naprawdę nie chcesz zaspokoić swoich żądz? - był dość ciekawą osobą, a Suiren pierwszy raz spotkał się z taką postacią wampirzą jaka nie uznawała swojej nazwy czy też odmawiała picia krwi. Zacisnął mocniej dłoń na rękojeści katany tak na wszelki wypadek. Chociaż dookoła nie było żywego już ducha, to wolał pozostać przy obcym wampirze czujny.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lip 10, 2016 8:13 am

Ciężko było mi z nim rozmawiać, wręcz kompletnie nie pasował do mojego towarzystwa. I zdziwię też, że tutaj nie tylko chodzi o to, że jest zimnym mordercą. Nie z takimi się rozmawiało i ostatecznie nie było tak źle, pod warunkiem że obrało się odpowiednio innym temat. Problem był tu stanowczy co też przelewa się czasami u innych. Problem z pojmowaniem i widzenie tylko tego, co się sądzi. Ujął mnie już do jednego worka i co bym nie powiedział, mam wrażenie że swoje będzie wiedział. Po co więc z tak zaślepionym dalej dyskutować? No właśnie, po co? Zrezygnowany opuściłem ręce i westchnąłem głębiej.
- Już nie ważna jest moja osoba, nie ważna dla mnie również twoja.
Wystawiłem ręce na boki z wzruszeniem ramion i wyjawił się tym razem też obojętny u mnie wyraz twarzy. Tak, zacząłem już wszystko sam lekceważyć, bo to już nie ma dla mnie sensu.
- Masz sobie pisany los, który nic a nic nie jest dla mnie znaczący. Skoro tak jest, zrób tak samo i nie wnikaj w moją istotę, żądze, oraz inne rzeczy. Choć teraz wtedy będę mógł okazać tą wdzięczność i ze spokojem się pożegnać, bo noc masz jeszcze długą i coś sobie odnajdziesz.
Ostatecznie planuje się po prostu tym sposobem pożegnać, ale jak to odbierze? Oby właśnie tak jak mówię, ale czy powinienem sądzić, że będzie tak jasno i łatwo? Muszę mieć po prostu nadzieje, że nie jest natrętny w swoich myślach jak i poczynaniach.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Lip 12, 2016 10:27 am

Co za irytujący wampir! Suiren mimo opanowania zewnętrznego, wewnątrz poczuł burzę. Wampir wyraźnie zapominał o swoich korzeniach, albo za bardzo uwierzył, że jest kimś innym i postanowił wyjść z wampirzego worka. Nie ma co dyskutować, wampiry pod kątem krwiożerczości zawsze będą takie same.
- Kiedyś nadejdzie dzień, chociażby miałby być on Końcem świata, że utracisz nad sobą kontrolę i wtedy zapomnisz o swoich dziwacznych poglądach. Wampirze. - słowa wciąż z spokojne, lecz zawarta w nich cząstka gniewu wyrwała się odrobinkę. Rubinowe oczy zabłysły wrogo. Wielka szkoda, że uszasty przyjaciel nie zechce towarzyszyć. Wielka szkoda, naprawdę.
- A czy mam pewność, że nie staniesz na mojej drodze? - kolejny ruch, tym razem żwawy. Twarz wampira wreszcie przybrała inny wyraz - miał on odrobinę zmarszczone brwi, a górna warga uniosła się trochę pokazując kły. Nie zamierzał atakować, nic z tych rzeczy. Chciał tylko nastraszyć nieznajomego, by czasem czegoś nie odwalił niechcianego. Przecież ten wydawał się aż nadto pokojowy! To nie było dobre dla nocnych istot, zwłaszcza iż one same sobie mogą układać przeszkody pod nogi.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Lip 12, 2016 12:48 pm

Podniosłem brwi, poruszyłem kącikiem ust a uszy poruszyły się... Po chwili zakryłem jednak usta piąstką i cicho parsknąłem, powstrzymując się jak tylko najlepiej mogę przed wybuchem śmiechu. I... Ostatecznie mi się udało, złapałem głębszy oddech i na powrót dobrze się wyprostowałem. Przetarłem swój nos, jakby w jakimś dziwnym geście, bo w końcu jestem gotowy do odpowiedzi..
- Mam wieki przed sobą, niedoświadczony małolacie. Bo gdybyś również tyle miał, nie popełniałbyś aż takich błędów, myśląc tylko o żądzy i tylko tym co wchodzi Ci do głowy. Może kiedyś będą takie lata, gdy choć trochę wspomnisz starca takiego jak Ja.
Wycofałem się o kilka kroków do tyłu. Dlaczego? Po pierwsze, chciałem już wcześniej oddalić się jak tylko mogę. Po drugie, wyraźnie wykazuje swoją agresje. A co jeśli chce zaatakować? A może to tylko groźba? Nie wiem, nie mogę być pewny tego co chce zrobić. Wytężyłem więc wszystkie zmysły, tak dla bezpieczeństwa i odwróciłem się. Nie odpowiedziałem już, a tylko machnąłem pożegnalnie ręką. Pozwoli mi odejść? Mam nadzieje, że jak najbardziej nie będzie miał nic przeciwko i uda się w swoją drogę, która niewiele będzie mnie interesowała..


(zt - jeśli nie przeszkodzi)

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Lis 05, 2016 4:59 pm

Samantha przechodziła obok placu, gdy wracała do Akademii. Nie pamiętała kiedy ostatnio zatrzymała się na chwilę, by móc odpocząć, pooddychać świeżym powietrzem, po prostu usiąść w spokoju i nie myśleć ani o nauce, ani o fałszywych ludziach, których poznała.
Pierwszy rok w Akademii przyniósł jej ogromny zawód. Każdy, kogo poznała, okazał się być zwykłym dwulicusem i kłamcą. Co jak co, ale ludzie w kłamstwach byli po prostu najlepsi, aktorstwo na poziomie Szkół Wyższych.
Rudowłose dziewczę westchnęło bardzo głośno i oparło się o barierki, które odgradzały plac zabaw. Patrzyła na puste huśtawki poruszane przez wiatr i słuchała cichego skrzypienia bujanych koników. Uśmiechnęła się sama do siebie. Mimo nocy było tutaj naprawdę przyjemnie, choć chłód wieczoru dawał o sobie znak. Nie czuła się zagrożona, gdyż jej wiara w dobro wciąż tliła się w sercu, a naiwność i łatwowierność, nie przeminęła nawet wtedy, gdy została okłamana przez, zdawałoby się, przyjaciół. Światło latarni dawało pozorną ochronę, a przechadzający się od czasu do czasu ludzie, którzy ją mijali, dawali pewność, że nie jest sama.
Wesołe, dziewczęce oczy z sentymentem błądziły po elementach dziecięcych zabaw. Dopiero gwałtowny wiatr wyrwał ją z zamyślenia, porywając w górę szalik, który spróbowała złapać, odwracając się gwałtownie i podskakując w górę.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Gadriel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3012-gadriel
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Lis 05, 2016 5:19 pm

Gadriel szedł powolnym krokiem mając ręce wsadzone do swojej bluzy, żeby ocieplić się w końcu bo niestety lato minęło z wiatrem. Westchnął wampir przyglądając terenowi aby w końcu wypocząć od durnego miasta dlatego szedł w kierunku placu zabaw. Dawno nie widział rodziny w dodatku nie miał żadnych wiadomości na temat jednego z rodziców biologicznych czyli pewnie dwójka nie żyje. Gdy przechodził powoli wampir zaczynał mijać dziewczynę, która najwyraźniej nie wiedziała co ze sobą chyba zrobić dlatego powoli zbliżał się do niej ale poczuł niestety silny i gwałtowny wiatr wyrwał dziewczynie szalik. Spokojnie go złapał i powiedział:
- Proszę, pewnie to twoje? - rzekł krótko w jej stronę. W dzisiejszym dniu był bardzo spokojny i mało agresywny bo na razie nikt na odcisk mu nie wszedł więc można ten dzień zaliczyć do udanych. Gdy Gadriel spojrzał się na rudowłosą oczekiwał reakcji dziewczyny i wtedy spytał:
- Nie boisz się chodzić sama? - spytał się krótko do niej, nie okazywał zmartwień czy coś podobnego.
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Lis 05, 2016 5:36 pm

Rzuciła się niespodziewanie, aby pochwycić szalik w powietrzu, jednak wtedy zetknęła się twarzą w twarz z nieznanym sobie mężczyzną. Jej oczy otworzyły się szerzej, a przez umysł przeleciało milion myśli. A co jeśli to morderca? A gwałciciel? Nie no, ale może to po prostu jakiś miły facet? W sumie skoro szedł tutaj, to czy to może być pedofil? Nie, nie można tak źle oceniać ludzi, przecież każdy mógłby tędy przechodzić i nie ma w tym nic dziwnego! Ludzie spacerują, czasami wracają przez park z pracy, nie można myśleć, że na każdym rogu gwałcą i mordują. Niedorzeczne myśli!
Przez kilka ułamków sekund jej twarz wyrażała głębokie zdziwienie, jednak po niedługiej chwili, dziewczyna uśmiechnęła się uroczo. Widać było, że swą pełnoletniość osiągnęła stosunkowo niedawno i nie była do końca samodzielna. Jej beztroska mimika, oczy patrzące z ciepłem, sympatyczny uśmiech - nie świadczyło to o kimś, kto od życia zdążył już dostać kilka kopów i parę plaskaczy.
- Ach, dziękuję. Troszkę dziś wieje - odpowiedziała uprzejmie odbierając swój szal, a na jej policzkach zakwitły rumieńce. Choć nie do końca było pewne czy nie pojawiły się tam po prostu z uczucia ochłodzenia, gdyż wiatr potrafił chłostać po twarzy, swymi niespodziewanymi porywami. Samantha poczęła obwiązywać szalik, dbając o to by okrył jej szyję szczelnie i tym razem nie uciekł. Nie spodziewała się, że nieznajomy prócz drobnego gestu pomocy, jeszcze się do niej odezwie. Pytanie jakie padło z jego ust wprawiło ją w konsternację. Oczy ponownie stały się wielkie, a usta zabawnie się skrzywiły, jakby ze strachu. Ponowny bieg myśli przeszył jej zatroskany łeb, porównując wszystkich do morderców i gwałcicieli. Dopiero, gdy skarciła siebie w myślach, złapała opanowanie. Naiwność wzięła górę, a wiara w dobro prostowała nieuprzejmy sposób myślenia.
- Wszyscy chodzą sami, przecież to normalne - odparła ze szczerym uśmiechem na ustach, przyglądając się twarzy mężczyzny. Stwierdziła, że był on zdecydowanie od niej starszy. Nie przeraziło jej to.
- No niestety nie stać mnie na prywatnego ochroniarza - zaśmiała się krótko, poprawiając przy tym szal.
- Jeszcze raz dziękuję.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Gadriel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3012-gadriel
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Lis 05, 2016 10:51 pm

Gadriel spojrzał się w oczy zielonookiej poczuł jakby dziwne zbliżenie ich twarzy jak próbowała szalik złapać. Musiał jakoś zareagować na tą sytuację więc spokojnie obserwował okolicę i powiedział:
- Spokojnie, nic Ci złego nie zrobię - rzekł krótko. Nie miał ochoty na żadne krzywdy tym bardziej przechodniom nie zrobili mu nic złego więc był przyjaźnie nastawiony wobec nieznajomej osoby. Spokojnie westchnął zastanawiając się co robi właśnie taka młoda istota w nocy. Nie zdawała sobie sprawy, że mogą tutaj grasować wampiry? Nie zdziwiłby się gdyby nie znała prawdy o nich, a nawet jeśli nie miał zamiaru okazywać swej prawdziwej natury dlatego zauważył reakcję jej reakcję innym słowem uroczy uśmiech. No cóż uśmiechnął się podobnie ale bez uroczego akcentu. Najwyraźniej nieznajoma była na tyle spokojna, że może poznają się w takim dziwnym miejscu.
- Bardzo proszę. A no niestety tak... nie lubię zbytnio silnego wiatru - rzekł ze spokojnym tonem głosu. Spojrzał się na nią widząc jej rumieńce na twarzy i nie był zdziwiony tak naprawdę. Gdy zauważył determinację dziewczyny, która obwiązywała szyję szalikiem faktycznie musiało jej być zimno dlatego na drugi raz musi go dobrze pilnować, żeby mu znowu nie zwiał pomyślał sobie przed chwilą. Gadriel spokojnie stał na drodze kładąc znowu do kieszeni ręce bluzy usłyszał słowa dziewczyny:
- Hmm.. ano prawda.. tylko że mało kiedy w nocy - odparł ze spokojnym głosem. Był spokojny bardzo młodzieniec widząc wciąż dopisujący jej humor. Ze spokojem odetchnął usłyszał kolejne wypowiedzi i skwitował ze śmiechem również:
- Hah.. w tych czasach ciężko o dobrego ochroniarza - zaśmiał się odwzajemniając tym samym gestem przy niej.
- A bardzo proszę - odparł ze spokojnym głosem do niej. Właściwie nie miał jakoś zamiaru odchodzić z terenu, dlatego pomyślał, że mogliby jeszcze porozmawiać. Potem pomyślał sobie żeby przedstawić się:
- Właściwie to jestem, Gadriel - przedstawił się nieznajomej.
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lis 06, 2016 12:16 pm

Mimo iż do Akademii nie było daleko, Samantha poczuła presję czasu. Nie była ona co prawda na tyle silna, by uciekać tu i teraz i lecieć na złamanie karku. Tym bardziej, że mężczyzna wcale nie był jakiś niemiły, co więcej - był nawet przystojny! No która normalna dziewczyna ucieka przed takimi okazami? Tym bardziej, że oni do niej zagadują, sami! Kobieta zaaferowana poprawiła długie, rude włosy, układając i gładząc je na ramieniu. Miło było, że ktoś do niej zagadał, ponieważ ostatnio w jej życiu nie było zbyt miło. Gwen wyjechała, Marshall całkiem ją olał... Nawet Ringo, którego słabo pamiętała, jakoś się już nie pojawiał, ale to być może spowodowane było tym, że nie mieli do siebie żadnego kontaktu. Ivy niewiele kojarzyła ze znajomości z tym wampirem, nie wiedziała dlaczego.
- W nocy?! - zagrzmiała zdziwiona, a jej mina ponownie się zmieniła. Ekspresja twarzy dziewczyny była naprawdę bogata, a miny jakie strzelała obnażały każdą emocje, jaka tliła się w jej wnętrzu. Tym razem wykrzywiła usta i naburmuszyła policzki, zaś jej brwi ściągnęły się w skupieniu. Uniosła lewą rękę i odsłoniła nadgarstek, przyglądając się zegarkowi. Ponieważ padał na niego cień jej własnej osoby i nie widziała dokładnie, zaczęła się okręcać i sprawdzać pod różnym kątem, a jej mina przybrała odcień jeszcze większej konsternacji.
- O kurczaki! - przeklęła w swoim grzecznym stylu i rozdziawiła usta. Kto by pomyślał, że to taka godzina? Przecież jakieś ludzkie niedobitki wciąż spacerowały... A może to nie byli ludzie? Ale tego akurat Samantha nie wiedziała.
- To już dwudziesta trzecia?! Ale nabroiłam! - lekki facepalm, jakim siebie poczęstowała odbił się cichym plaśnięciem. Aż ciężko było jej się skupić na dalszej rozmowie, myśląc o tym jak z powrotem wkraść się do Akademika. Pomaganie w kwiaciarni tak ją zaabsorbowało, a potem ten cholernie powolny spacerek po parku, zatrzymanie się tutaj. Ach, no jak zwykle!
- Och - westchnęła otrząsając się. Najwyraźniej zbyt dużo spraw krążyło po jej rudej główce.
- Samantha - odpowiedziała uprzejmie również się przedstawiając. W sumie to może i lepiej, że tutaj się znalazła? Mężczyzna był raczej dla niej miły, nie jakiś nadmiernie podstarzały, a po prostu dojrzały. Dziewczyna uśmiechnęła się ponownie, choć bardziej z zakłopotania.
- Szłam do Akademika, więc jeśli masz czas i ochotę to możesz mnie odprowadzić. Nie spodziewałam się tak później godziny, zamyśliłam się i ślimaczyłam jak zwykle, wyszło trochę kiepsko. Ale jeśli nie masz czasu to też zrozumiem, jakoś sama sobie poradzę! Bez ochrony też da się żyć, zobacz, ludzie spacerują! - wskazała na idącą parkę, która zdecydowanie była wampirza. Patrzyli na Samanthę z niemałym uśmieszkiem, szepcąc coś sobie do ucha. Ruda jednak nie była tego świadoma, można to nazwać głupotą bądź naiwnością, jednak ona po prostu wciąż żyła w tym dobrym świecie, gdzie krwiopijne istoty były jedynie elementem fantasy. Spojrzała na Gadriela z promiennym, proszącym wręcz uśmiechem, który sam w sobie był zabawny.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Gadriel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3012-gadriel
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lis 06, 2016 4:34 pm

Białowłosy był opanowanym wampirem nie robiąc żadnych agresywnych i niespodziewanych ruchów. Nie miał żadnych złych intencji do człowieka dlatego mógł spokojnie rozmawiać z nową poznaną osobą na ulicy. Obserwował cały czas jej zachowanie, ponieważ po prostu lubił to robić? Jedynie tylko on wie tak naprawdę. Stał cały czas mając ręce schowane w bluzie, a właściwie mógł zabrać kurtkę ze sobą ale nie było mu zimno. W tym momencie nie widział ludzi już jedynie wampiry spacerujące w pojedynkę czy w parach dlatego to nic nowego dla niego. Gdy zamyślony był Gadriel usłyszał konsternację z zapytanie o noc.
- Ano w nocy.. panienko - odparł krótko widząc jej zdziwioną minę czyżby nie zauważyła pory dnia? Albo po prostu  nie zdała sobie sprawy lub pracowała do późna nie odczuwając jak biegnie czas. Niestety tak bywa u ludzi ale nie miał za to za złe przecież każdy żyje inaczej tak szczerze mówiąc. Czy go rozbawiło trochę jej reakcja raczej nie.. tylko może trochę ale nie okazywał tego przy niej żeby nie spłoszyć swoim śmiechem. Uśmiechnął się lekko okazując przyjazną swoją naturę i te słowa dziewczyny były rozbrajające:
- Prawda. Tak jest 23 godzina - rzekł krótko pokazując tą samą godzinę na ręku dając do zrozumienia, że jej zegarek nie zepsuł się, ponieważ nie będzie tak naprawdę jej okłamywał to nie w jego interesie.
- Spokojnie, nie jesteś sama tutaj więc bez obaw - odparł szarmanckim i spokojnym głosem jak na wampira przystało. Po głosie można trochę poczuć chłód ale taki niewyraźny. Gadriel usłyszał zdziwienie, a potem imię dziewczyny odpowiedział:
- Ładne imię i miło mi Ciebie poznać, Samantho - odpowiedział z uprzejmością, a potem odwzajemnił delikatnie uśmiech nie zmuszając się do tego. W pewnej chwili usłyszał tłumaczenie się czy jedynie informację czemu tutaj znalazła dlatego stwierdził, że lepiej jej pomóc ale przedtem pomyślał żeby ją gdzieś zaprosić:
- Rozumiem. Mam dużo czasu więc mógłbym Ciebie odprowadzić - odparł krótko jednakże, miał faktycznie inne plany ale nie na daną chwilę nie robił nic. Chłopak spojrzał się na nią i zaproponował osobie żeby przed odprowadzenie wypili coś ciepłego:
- Hmm... może pójdziemy gdzieś się napić co ty na to? Powiedzmy ciepłej kawy lub herbaty? Potem Ciebie odwiozę swoim samochodem mam go niedaleko postawiony na parkingu więc dla mnie to żaden problem - odparł spokojnym tonem głosu. Właściwie nie myślał nad niczym innym, bo nie miał żadnych nieciekawych myśli czy też brudnych. Po reakcji Samanthy mówiąc o wskazującej parce to niestety musiał ją zmartwić:
- Wiesz... nie byłbym taki pewny, że to ludzie - odparł drapiąc się jedną ręką po tylnej części głowy dając jej lekko do zrozumienia, że chyba nie jest świadoma tego co robi i lepiej nie pokazywać bezpośrednio na tą idącą parkę, która szła spokojnie mogła dziwnie odebrać reakcję obok stojącej jego dziewczyny. Kątem oka zauważył nieśmiały wyraz twarzy i szepczące jakby słowa.
- Dałbym Ci radę, na drugi raz nie mów tego głośno to dla twojego bezpieczeństwa - młodzieniec powiedział dając do zrozumienia, że wampiry to nie jest żaden wymysł czy też bajka wyssana z fantasy dlatego dla takich osób może być ciężkie do zrozumienia lub mógł ją poważnie przestraszyć dlatego nie będzie wrednym gnojkiem. Najwyraźniej trzeba ją ustrzec przed takimi atakami bo może być gorzej niż powinno. Wypuścił z ust powietrze przymrużając oczy i miał przez chwilę poważną minę. Spojrzał na Samanthę to odwzajemnił uśmiech przy niej.
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lis 06, 2016 4:54 pm

Zapewnienie o tym ,że nie jest sama, niekoniecznie dało spokój duszy. Może i była z nim, ale problem polegał na tym, że go nie znała - tak po prostu. Dopiero co spotkała, w sumie przypadkiem, albo tak jej się wydawało, że nie było w tym żadnej celowości. Mimo wszystko ostrożności nigdy za wiele, tak się mówiło. Ucieszyła się kiedy powiedział, że ma dużo czasu i z chęcią ją odprowadzi. Samantha trasę znała na pamięć i miała w zamiarze wybrać taką, która zawsze była najczęściej uczęszczana. Spotykanie obcego o tak późnej godzinie, który w dodatku czai się gdzieś za plecami, chwyta szalik jakby miał szósty zmysł, a potem jeszcze rzuca propozycjami, było czymś rzadko spotykanym. Kawa, herbata - jasne, czemu nie - ale zdecydowanie nie o dwudziestej trzeciej z kimś, kogo się nie zna
- Dziękuję za propozycję, ale powinnam jednak wracać. I tak nielegalnie jestem poza Akademikiem, jeśli prefekci będą sprawdzać pokoje, to czeka mnie biczowanie w piwnicach - zażartowała bez cienia uśmiechu, przez co mogło wydawać się to poważną groźbą. Czy naprawdę tak karano w szkołach? Tyrania.
- Nie no żartuję! Obniżą mi ocenę - zaśmiała się przez sekundę, po czym zrobiła krok w stronę ścieżki wiodącej do szkoły i wykonała przy tym taneczny obrót wokół własnej osi, a jej kolorowy szalik i ogniste włosy zawirowały wraz z dziewczyną.
- A co, duchy? - zaśmiała się znowu
- Ludzie ludzie, chodź już, bo stracę nocleg. - ponagliła go z przyjemnym uśmiechem wymalowanym na ustach. Nawet nie miała pojęcia, że bezpieczna jest teraz tylko i wyłącznie dzięki obecności wampira, bo gdyby nie on, pewnie nie jeden przechodzący tędy krwiopijca, chętnie skorzystałby z jej naczyń krwionośnych. Ostatnie ostrzeżenie zupełnie zignorowała. Czemu? Miała dziwne wrażenie, że Gadriel ma dziwne poczucie humoru, które nakazuje mu obserwować reakcję dziewczyn, które straszy nie-ludzkimi istotami i potworami spod łóżka. Miała wrażenie, że gdyby sam był zły i miał złe zamiary, nie rzucałby ostrzeżeniami... A może wprost przeciwnie?

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Gadriel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3012-gadriel
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Lis 09, 2016 2:09 pm

Gadriel zamyślony cały czas zastanawiał czy był skłonny do danych poświęceń  w swoim życiu. Jednakże nie był na tyle chamski, żeby odmówić jej odprowadzenia do akademika cross. Spokojnie zmienił pozycję stania mając znów ręce położone w bluzie spoglądając swoim spojrzeniem w znajomą poznaną na placu zabaw. Właściwie mógł przemilczeć te zaproszenie ale to nie zbrodnia żeby o to spytać Samanthy.
- A bardzo proszę, no właściwie taka godzina jest późna, że faktycznie możesz mieć problemy dlatego pośpieszmy się najlepiej bo trochę drogi jest przed nami - odparł krótko kwitując słowami. Nie no wesoła dziewczyna z niej. Wampir lekko uśmiechnął się, żeby nie przestraszyć swoimi kłami. Zaśmiał się młodzieniec na jej słowa. Biczowanie to byłoby karalne i personel by miał nad głową czarne chmury - rada wampirów.
- No mam nadzieję, że żartujesz.. . No to faktycznie masz prawa do obaw jeśli chodzi co do ocen. - Młodzieniec ruszył się w końcu idąc za nią w stronę ścieżki mając kaptur na głowie. Nie odczuwał zbytnio zimna ale i tak wolał jednak mieć to na głowie wygląda jak dresiarz z ulicy. Czy wyglądał groźnie to już zostawiam w ocenie innych jak jest naprawdę.
- Tak duchy z przeszłości - zaśmiał się wrednie trochę idąc powoli w jej kierunku. Mógł przyspieszyć swoje kroki ale jakoś mu się nie chciało tego robić, jednakże dla dobra Samanthy zrobi wyjątek w tym wypadku.
- Dobrze już idę, spokojnie - odparł krótko widząc jej uśmiech na ustach. Cieszyło go to, że ma dobry humor i odwzajemnił zarazem gest uśmiechu. Właściwie pewnie poznała go, że jest wampirem gdyż zdawał sobie sprawę z tamtejszych słów dlatego spojrzał się swoimi tęczówkami przed siebie obserwując człowieka. Cały czas szli drogą myśląc sobie dlatego podczas ich podróży spytał się o Akademię Cross:
- Jak Ci idzie nauka w Akademii Cross? - spytał się z ciekawości młodzieniec spoglądając kątem oka na nią. Przedtem nie miał zamiaru pewnie wystraszyć tymi słowami o wampirach czy wyimaginowanych dla niej pewnie istotami ale chciał uzmysłowić, że niestety żyje druga rasa wręcz niebezpieczna dla jej istnienia. Powinna uważać na siebie Samantha tak naprawdę dlatego nie jest wampirem do końca złym, bo jest neutralnym może w kierunku dobra czy zła? Nic nie wiadomo ale człowieku od tak zrobić krzywdę nie zamierzał bo nie miał po co.


sorry za opóźnienie w postach ._.
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Lis 10, 2016 12:55 am

Samanthcie myśl o wampirze przez głowę nie przeszła, bo niby czemu by miała? To tak jakby wierzyć w wilkołaki, zombie, wyverny czy harpie - no nie oszukujmy się, ale czy nie brzmi to niedorzecznie? Tak i też było w tym przypadku. Czyste, nieskalane potworami myśli były w końcu normą u człowieka. W końcu o to chodziło wampirzej społeczności, by rasa ludzka o nich nie wiedziała, prawda? Słowa Gadriela traktowała jak próbę nastraszenia, może w sumie to i przez te próbę mniej się go lękała. No bo jednak obcy mężczyzna, późna godzina, park - to mogło jedynie przynieść same złe myśli i negatywne odczucia, lęk, obawę czy też niepokój, uczucie zagrożenia. Wręcz powinno! Ciężko jednak po rudym łbie spodziewać się takich myśli, gdy naiwność i wiara w Utopię zagnieżdżone były w jej sercu jak kołek... U wampira? No dobra, to porównanie było okrutne!
- Bardzo dobrze! - odparła zadowolona z nadmierną wręcz ekscytacją. Idąc bujała się na boki jak nastolatka, cholera jedna wie czy wykonywała te dodatkowe ruchy z zimna czy po prostu cierpiała na niezdiagnozowane dotąd ADHD. Czy lubiła Gadriela? Niestety nie dało się tego stwierdzić w tym momencie. Był to obcy człowiek (ha!) spotkany przypadkiem, który po prostu postanowił być uprzejmy, miły i sympatyczny - a przynajmniej tak się wydawało Samanthcie.
- Gorzej mi idzie wśród ludzi, nie umiem chyba imprezować. A wiesz, w takiej Akademii to wyjścia wspólne są na porządku dziennym, integracja i takie tam - zagaiła westchnąwszy dosyć głośno. Z ludzkiego ciała biło przyjemne ciepło.
- Raz tylko byłam, to jedynie wykorzystali to, że po prostu ufam ludziom. No nie potrafię przypisywać im złych intencji z góry, uważam, że to niesprawiedliwe. Każdy zasługuje na świeży start. No nie będę oszukiwać, że pierwotne myśli i ich natłok jest strasznie negatywny i oskarżycielski, ale szybko ustępuje dzięki wierze w ludzi - zaczęła gadać. Może i fajnie, bo to zawsze się idzie i rozmawia, z drugiej jednak strony naiwności ciąg dalszy i opowiadanie o swoich słabościach, to było bardzo nierozsądne. Powinna skupić się na czymś neutralnym, a nie swojej łatwowierności i - jak niektórzy to określali - głupocie.
- No, a ty chodzisz na jakieś imprezy? Wydajesz się być starszy niż lata nauki? Czy może pracujesz? Pewnie pracujesz, skoro masz samochód. W sumie to przepraszam, że musiałeś od niego odejść taki kawał, przeze mnie właściwie. Będziesz też musiał wracać z buta z Akademika. Kurczę, nie pomyślałam - Samantha posmutniała. Nie chciała bowiem nikogo wykorzystywać, a tak się właśnie poczuła. Niemal zmusiła go by z nią szedł!
- Wiesz, możesz zawrócić jeśli chcesz, ja tam jakoś dotrę na pewno. Pobiegnę czy coś, nikt chyba mnie nie zaczepi... chyba... - ostatnie słowo wymamrotała niepewnie z lękiem w głosie. No, ale na koniec uśmiechnęła się tak szeroko, że takiego uśmiechu nawet Hollywood nie widziało! Nie chciała by czuł się zobowiązany do bycia jej... Ochroniarzem? Zabawne, właśnie od tego zaczęła się ich rozmowa. Pomijając szalik! Tak, zdecydowanie!

No trudno, przeżyłam Dzięki za odpis!

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Gadriel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3012-gadriel
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Lis 14, 2016 7:09 pm

Gadriel spokojnie szedł za dziewczyną ścieżką wydeptaną przez obywateli Yokohamy. Pogoda była sam raz dla białowłosego, ponieważ nie przeszkadzały zimne temperatury bo jest
wampirem. Miał jedyną nadzieję, że nie wystraszył dziewczyny na temat wampirów, ale może inaczej to odebrać więc nie będzie przejmować się tym tak naprawdę. Ręce cały czas trzymał w bluzie bo było mu tak wygodnie. Lubił strasznie chodzić nocą, a no dodatek to park coś pozytywnego dla niego. Nie obawiał się niczego w tej okolicy bo nie był bezbronny, a ma doświadczenie nabrane w życiu. W danym momencie usłyszał słowa Samanthy.
- No to dobrze, cieszę się - odparł krótko widząc zadowoloną nastolatkę. uśmiechnął się tajemniczo do nowo poznanej osoby nie dając rozpoznać kim jest naprawdę. Wampir był bardzo spokojny na dobrą sprawę i nie robił żadnych problemów towarzyszce, którą odprowadzał do akademika. Obserwując zachowanie dziewczyny zaczął się śmiać jakby miała ADHD.
- Hmm.. poważnie? Sądziłem, że dobrze dogadujesz się z ludźmi. Ahh imprezy.. oj tak dawno nie byłem, trzeba będzie nadrobić to - odparł zadowolony i zamyślony zarazem ale po usłyszeniu kolejnej wypowiedzi zaczął kontynuować - rozumiem Samantha - odparł krótko kiwając głową bo nie miał co mówić ale wpadł na dobry pomysł:
- Wiesz jeśli nie masz nic przeciwko to możemy razem pójść gdzieś na imprezę, co ty na to? - zapytał się spoglądając kątem oka na rudowłosą. Właściwie krąg przyjaciół przydałby mu się tak naprawdę, bo wrócił z za granicy więc a nóż widelec. Gdy zamyślił się mężczyzna czekając na odpowiedz to usłyszał kolejne słowa od niej:
- Ahh niestety w życiu trzeba uważać tak naprawdę. Ciężko znaleźć osobę, żeby można zaufać bezgranicznie. To już gorzej panienko, oj gorzej. Wtedy nie będziesz wiedziała jak ocenić sytuację. Wiesz nie każdy jest idealny, ale można przywyknąć.. hmm na początku jest tak, że źle oceniamy daną osobę, a potem jeśli widzimy w innym świetle czyli pozytywnym to szybko zmieniamy zdanie wyrobione wcześniej - odparł trochę tłumacząc psychologicznie uczennicy z akademii cross. Samantha może to potraktować jako lekcję etyki przyda się jej to w przyszłości.
- Wiesz jeśli masz takie problemy, mogę Cię naprowadzić na pozytywny tok myślenia - odparł krótko dając propozycję pomocy dziewczynie. Po zamyśleniu idąc razem miał dziwne poczucie czasu, nie miał z nikim umówionego dzisiaj spotkania więc mógł powłóczyć się ile chciał. Nikt nie musiał marudzić gdzie byłeś? co robiłeś? itd. Nie lubił jak ktoś ciągle o to pytał i robił dziurę w całym. Jednakże nie myślał pod kątem jakby miał dziewczynę czy narzeczoną. Westchnął cicho dając opust myślom.
- Hm ja? Ohoho... dużo imprezowałem, i nadal mam ochotę imprezować. Hmm tak, zgadza się jestem starszy od Ciebie, skromnie mówiąc - odparł do niej jak na dżentelmena przystało.
- Nie musisz przepraszać, poważnie. E tam wszystko jest dobrze tak? No. Obiecałem, że oprowadzę Ciebie dlatego nie musisz o nic się martwić. A po drugie długi spacer
dobrze mi zrobi więc jest git
- odparł zadowolony idąc w kierunku akademika cały czas.
Powrót do góry Go down
 
Plac zabaw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: