IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac zabaw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Sty 09, 2013 8:50 pm

Poskutkowało. Kanibal puścił rękę łowcy, przez co mężczyzna od razu się cofnął na kilka kroków upadając na tyłek. Ból w udzie nie pozwalał mu chodzić. Trzymał się za rękę przyglądając leżącemu już wampirowi.
Kobieta która zagroziła Testamentowi śmiercią, końcami rękojeści obu katan uderzyła go w tył głowy by pozbawić przytomności. Przynajmniej i ona nie będzie musiała się męczyć z używaniem magii. Pnączami oplotła go porządnie, końce od ziemi przycinając ostrzami. Z ich pomocą wykręciła wampirowi ręce za plecy i zakuła w kajdany. Zaraz podeszła do swojego towarzysza by sprawdzić jego stan. Trzymał się, ale słabł. Od razu wyjęła komórkę i wezwała najbliższy patrol łowców. Pojawili się po około piętnastu minutach, a z kolegą było coraz gorzej. Podzielili się więc, że jeden odwiózł go do szpitala, a kobieta z drugim zabrali ciało wampira do Oświaty w górach. Dwa samochody odjechały w różnych kierunkach.
Zwłokami zajęły się inne służby, które powiadomione zostały przez przechodniów. Szok, strach i pytania. Miejsce zabezpieczono, zwłoki zabrano.


[z/t + Testament]

_________________

Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 542


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Mar 25, 2013 8:12 pm

Dużo czasu pozostawał w ukryciu, zbyt dużo można by powiedzieć no ale cóż bycie jednym z najbardziej poszukiwanym ludzi przez stowarzyszenie łowieckie do którego de facto kiedyś należał, ale przez służbę u wampira a potem zdradę społeczności przez którą Samuru umknął z rąk łowców należało się mu. Co najlepsze? Nie miał z tego powodu żadnych, ale to żadnych wyrzutów sumienia. Był wręcz szczęśliwy ponieważ był człowiekiem trzymającym się swoich poglądów bardzo mocno. Można by go nazwać Konserwatystą. Tak więc nadszedł dzień kiedy polowania na jego osobę ustały i nie jest już wywieszony w mieście na listach gończych, może jeszcze jego słodki pyszczek gdzieś tam sobie wisi na ścianie w oświecie tych hipokrytów jak ich nazywał, dlaczego? No może dlatego żę bycie łowcą nie było jego wyborem, nigdy nie chciał posiąść tych umiejętności które miał a tym bardziej użerać się z wampirami, jego priorytetem była idealna równowaga na świecie zarówno jak i dla krwiopijców jak i dla ludzi. Świat w którym wszystko żyje w harmonii a on rządzi się własnymi prawami gdzie wampiry to drapieżniki a ludzie to ofiary ale są też w końcu myśliwi prawda? Wszystko by było tak jak do tej pory gdyby nie próbowali przekraczać tej cienkiej granicy o którą bardzo dbał. Jednak wracając do samego Vladimira, jak już wspominałem przestał się ukrywać i poszedł pozwiedzać niedawno opuszczone przez niego rejony. Tym razem padło na plac zabaw w miejskim parku do którego często przychodził sobie zapalić, no bo w końcu pieprzyć zasady, jeba* policję tylko Bóg może nas sądzić prawda? Może i prawda może nie, z pewnością zabawnie brzmi a on miał takie podejście do życia, albo tego całego ukrywania się i noży w plecy w które się jego życie zmieniło. Oparty o ramę jednej z huśtawek stał sobie i wpatrywał się w otoczenie trzymając papierosa który był odpalony w swoich wargach, co jakiś czas ściągając przy tym parę buchów i wypuszczając gęste chmury dymu nikotynowego do atmosfery. Tak o to wyglądał jego obecny dzień i jego obecne zajęcie. Noc była zdecydowanie bezpieczniejsza dla niego, no bo w końcu w wypadku ataku potrafi się obronić. Co do jego wyglądu hm? Jest to jedna z tych chwil kiedy chusta wisi swobodnie na szyi aby udostępnić dostęp do ust , bo w końcu palił nie? Jednak gdy tylko skończy znów zaciągnie ją na twarz wyglądając jak pospolity bandzior z ghetta, no w końcu tylko to go odróżnia że nie jest czarny a biały jak śnieg mimo bycia człowiekiem, ah i te żółte ślepia. Intrygujące prawda?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Mar 25, 2013 8:38 pm

Ciche odgłosy życia w tej części miasta wraz z nocą zmieniały się z nieustannego hałasu w ostrzegawczy szmer. Tu czy tam w brami mignął świetlik palonego papierosa, szurnął cięższy but, rzucił odblask otwierany nóż... Można było napawać się tą cichą melodią wiszącego nad intruzem ostrzeżenia, lub spróbować znaleźć dla siebie jakiś azyl, gdzie spokojnie zapali, czy w inny sposób odpocznie.
Ciche kroki Jackie musiały dotrzeć do uszu człowieka siedzącego na ławce, kiedy wynurzała się z ciemności między kolejnymi drzewami w alejce. Nie można powiedzieć, że w jego obecności czuło się bezpieczeństwo- o, wręcz przeciwnie. W jakiś dziwny sposób promieniował aurą pod tutyłem "nie radzę", ale nie była to też aura zagrażająca przeciętnej Jackie. Nie przerywając taksowania go wzrokiem usiadła na ławce koło niego i opierając się wygodnie wyjęła papierosa i bez pośpiechu zapaliła go. Zaciągnęła się, a następnie wypuściła dym, który zatańczył z gwiazdami. A przynajmniej tak widziała to Jackie swoim okiem nawykłym do wyłapywania wszędzie piękna. Przekrzywiła lekko głowę obserwując jak srebrzyste smugi mieszają się ze światłem księżyca zasnuwając go mgiełką. Tak, to dawało jej wytchnienie. Można by było się co prawda kłócić z tym, że facet o wyglądzie seryjnego mordercy z bajek dla złych dzieci bynajmniej nie jest przyjemnym towarzystwem kiedy chce się wyluzować, ale nie był to komentarz, który Jackie by uznała za sensowny. Naprawdę, gorsze osoby widziała. I żyje. Jej usta drgnęły lekko, gdy przypomniała sobie jak łatwo mogłaby w towarzystwie tych osób zmienić swój stan z żywego na bardzo, ale to bardzo martwy. Może nie warto aż tak pochopnie dobierać towarzystwa?
Kolejna smuga dymu, kolejne wspomnienia. Czemu to wspomina? Nie miała przypadkiem odpoczywać?
Potrząsnęła lekko głową i przechyliła się do obcego. Odpowie?
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 542


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Mar 25, 2013 9:09 pm

A no po drodze nawinęła się kobieta hm? No to będzie miał przynajmniej ciekawy wieczór zwłaszcza że nie wyglądała na groźną więc nie będzie potrzeby wyciągać broni i jak zwykle się bronić bo to już go naprawdę zaczynało nudzić, ale takie to życie kiedy jest się wygnańcem. Oczywiśćie że usłyszał jej kroki, w końcu był bardzo dobrze przeszkolony w różnych dziedzinach a akurat ukrywanie się i skradanie się to jego domena więc ktoś by się musiał bardzo postarać aby go zaskoczyć. Jednak po jej zachowaniu wcale nie było to jej zamiarem, przynajmniej tak to wyglądało. O proszę, również kobietka zachwycała się papierosem, miło spotkać bratnie spędzenia czasu. Vladimir bardzo lubił jarać mimo że to szkodziło na życie i tak dalej i tak dalej, ale co się tym przejmować. Brał amfetaminę stąd też można było zauważyć u niego ciągłę pociąganie nosem i rozszerzone źrenice mimo tych złotych gał. Spoglądnął do tyłu kiedy szła i oczywiście nie omieszkał ocenić sytuacji, w razie czego oczywiście gdzie trzymał rękę. Na miejscu w którym przeważnie nosi się broń, ale kiedy przysiadła się i jakby próbowała go rozkminić to się uspokoił i wyluzował. Nawet się uśmiechnął i znów opuścił chustę na szyję gdyż stwierdził iż nie będzie dla niego zagrożeniem. Przechylił głowę z lekkim pół uśmiechem.
-Hm? Jest dość późno na nocne spacery, ale miło mieć jakieś towarzystwo. Kim jesteś czerwono-włosa? - nie odróżniał za bardzo koloru więc nie znał czegoś takiego jak bordowy, w końcu był tylko facetem. Jakim bo jakim ale wciąż tylko facetem.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Mar 25, 2013 9:41 pm

Nie odpowiedziała przez chwilę, zaciągając się z wyraźną przyjemnością papierosem i dopiero po chwili uśmiechnęła się lekko. Dość łatwo poszło jej nawiązanie kontaktu- szczerze mówiąc myślała, że będzie sporo trudniej.
- Jackie. Tak mam na imię, powiedzmy. Ale coś za coś- jak pan się nazywa, hm? - zapytała mrużąc oczy. Patrzyła się w jego tęczówki z pewną fascynacją, obserwując refleksy księżyca w złocie i drganie powiększonych źrenic. Niespecjalnie chciałoo jej się wnikać w powody takiego wyglądu nieznajomego, ale nie wyglądały tak osoby, które nie miały ze sobą żadnych problemów. Z resztą kto normalny chodzi o tej porze po parku?
Bez zakłopotania dziewczyna przesunęła uważnie wzrokiem po jego sylwetce, ułożonej na drewnianej ławce, wodząc wzrokiem po ładnej budowie mężczyzny widocznej w jego postawie oraz zatrzymując się nieco dłużej na chuście- to najwyraźniej był jego sposób na anonimowość... Cóż, jak kto woli- jeżeli on ma powody, by pozostawać nierozpoznanym, to chyba i dla niej lepiej będzie ich nie znać. Ciekawska natura Jackie co prawda intensywnie dawała o sobie w tej chwili znać, krzycząc, że hej, w sumie, to chcesz wiedzieć czemu! Przecież to kolejna ciekawa i zapewne pokręcona historia do kolekcji przeżyć, których chcesz uniknąć! Ale nie, Jacks poszerzyła tylko uśmiech i zadała kolejne pytanie.
- Przeszkodzi panu, jeżeli będę szkicować?
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 542


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Mar 26, 2013 3:44 pm

Obserwował ją bardzo dokładnie kiedy mu nie odpowiadała bo co jak co było to na swój sposób intrygujące, była dość ciekawą osobą a przynajmniej wydawała się taką być hm. To prawda nikt bez problemów nie spaceruje o tej porze po parku, nikt kto czegoś w sobie nie skrywa nie zachowuje się tak jak on lub ona. Tylko że plusem Aristova było to iż wcale nie musiał wiedzieć czego ona chciała tak naprawdę ani nie zamierzał przyczepic się do szczegółów w jej ubraniu i to bardzo pomagało w stosunkach międzyludzkich. Miał nadzieję że może ktoś w końcu zacznie go lubić bo będąc szczerym z wami to ostatnio nie napotkał się z zbyt wielką czułością ze strony innych, no tak w końcu skazańcy nie są za bardzo lubiani, co innego respektowani. Kiedy jednak postanowiła się odezwać jego twarz wydawała się rozbawiona a cichy śmiech na pewno to potwierdzał ale jego oczy były cały czas wpatrzone w nią z uwagą jakby analizował każdy jej ruch, jak typowy psychoanalityk i tyle.
-Jakcie huh? Powiedzmy w takim razie że Ci którzy mnie znają zwą mnie po prostu Krukiem. Moje imię jest trudne do wymówienia gdyż pochodzi z lodowatej krainy zwaną Rosją więc nie muszę Cię nim zamęczać abyś łamała język. - o tak, teraz to był w pełni zadowolony z mądrości swojej wypowiedzi jaki to nie jest super ekstra tajemniczy i tak dalej, pewnie chciał robić dobre wrażenie, a to da się łatwo wyjaśnić gdyż po prostu niektórzy mężczyźni nigdy nie dorastają a Vladek był jednym z nich, więc tak jak dla dzieciaka dobre wrażenie to była podstawa. Kiedy już skończył powrócił głową do swojej poprzedniej postawy, rzucając niedogaszonym petem na chodnik przed ławką, niech się tli w blasku księżyca. Chusta pozostawała na szyi, widocznie stwierdził że zasłanianie twarzy skoro już ją widziała jest bezsensu. Przez krótką chwilę zagłębił się w przemyślaniu na jej temat, kim ona jest i czego może tu szukać ale jednak równie szybko odgonił od siebie te myśli z lekkim półuśmiechem do samego siebie. Wyrwały go z tego stanu jej kolejne słowa, znów na nią spojrzał i odsunął się lekko tylko po to aby siąść bokiem po turecku na ławce a wtedy znów się przybliżył jakby z zaciekawieniem podpierając łokcie na kolanach, siedział sobie od tak zgarbiony ale czujny jak cholera.
-Nie, wręcz przeciwnie. Potrafię docenić ludzi mających jakąś pasję. Sam nie miałem na to czasu i dlatego można powiedzieć że mam do tego słabość. - zaśmiał się cicho pod nosem skupiając pełną uwagę na bordowo-włosej przed sobą.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Mar 26, 2013 5:41 pm

Odpowiedziała mu kolejnym uśmiechem i wyciągnęła szkicownik i ołówek automatyczny. Miała zamiar uchwycić jego pełną zrelaksowania pozycję, w jakiej ułożył się na ławce, ale najwyraźniej nie było jej to dane, gdyż "Kruk" (Jezuuuu, ale się przestraszyła...Normalnie szok...) beztrosko usiadł na ławce po turecku. To też miało swoje dobre strony- z jakiegoś powodu musiał być czujny, to widziała po napięciu, w którym utrzymywał całe swoje ciało, a które możnaby ciekawie przelać na papier. Ostrożnie zakreśliła kilka pierwszych linii myśląc nad tym, czy wspomnieć, że jej imię też do najłatwiejszych do wymówienia nie należy. Nie przepadała za tym, kiedy ktoś podkreślał mocno swoją cudzoziemskość i swego rodzaju przymusową alienację ze społeczeństwa. Sama starała się dopasować do wymogów kulturalnych Japonii, co też zbyt łatwe nie było. Nie warto chyba wspominać o licznych wpadkach i faux pas, które zaliczyła w ciągu ostatnich kilku lat. Po chwili stwierdziła jednak, że na obszarze najbliższych kilku miast niewiele musi być bordowo-włosych panien o imieniu Jacquelinne, więc odpuściła towarzyszowi wyjaśnienia o pochodzeniu skrótu "Jackie".
Nie wiadomo kiedy jego sylwetka była już widoczna w półmroku parku. Powoli zabrała się za szczegóły. Chusta na szyi zwróciła uwagę Jacks na jego usta wygięte w wyraźnie kpiarskim uśmiechu. Nie żeby nie słyszała jego wcześniejszego śmiechu, ale w pełni go rozumiala. Trudno, żeby dwie zupełnie dla siebie nieznajome osoby były od początku w pełni na siebie otwarte i beztrosko cieszyły się księżycem.
-Więc... Na co miałeś czas, Kru-ku? - zapytała unosząc lekko ostatnią sylabę. Była tego ciekawa, owszem. Przestała na chwilę rysować i spojrzała na niego spod bordowych kosmyków. Przeszkadzało jej pewne spięcie atmosfery między nimi.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 542


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Mar 26, 2013 8:26 pm

A więc rysunek miał przedstawiać jego? No to będzie miała kiedyś na pewno pamiątkę po spotkaniu tego ciemnobrązowo-włosego chłopaka o złotych tęczówkach spoglądającego na nią z wielką uwagą ale można było łatwo zauwayżyć że zwraca dużą wagę na otoczenie ponieważ zachowywał się jakby się ciągle czegoś bał, oczywiście ciężko to zauważyć jeśli ktoś tego nie przeżył i nie wie co w w tym momencie czuje, ale błyskające w mroku srebrne ostrza noży przyprawiały go o lekki strach zwłaszcza że był dość pod ścisłym nadzorem ale jakby urwał się z łańcucha i żyje na własną rękę, mając w dupie niebezpieczeństwo. No jednak co jak co nie chciałby umierać to pewne. Faktycznie jeśli chodzi o pochodzenie to był z niego dumny, z góry podkreślał swoją cudzoziemskość to prawda, ale kto nie jest dumny ze swojego pochodzenia prawda? No zdarzają się tacy ludzie ale większość cieszy się będąc urodzonym na ziemi swojego ojczystego kraju. Hmm a co do samej Jackie no faktycznie nie znalazł by wielu osób o takim imieniu no i takim kolorze włosów w okolicy co nie? Mogła zachować skrót swojego imienia chociaż dla typowego Rosjanina byłoby to również złamanie języka. Czy byli na siebie otwarci? To fakt, Aristov mimo tego jaki był posiadał w sobie wrażliwość na ludzi którzy nie chcą mu zaszkodzić to fakt potwierdzony, jednak sytuacja by pewnie wyglądała inaczej gdyby była ona łowczynią bo oni go nienawidzą jak największego wroga. Uśmiech na chwilę zszedł mu z twarzy kiedy zapytała go o jego czas, na co go miał. Heh, to była ciężka historia którą raczej nie będzie obarczał nowo poznanej osoby, ale kto wie jak się potoczy życie, może z czasem ją jej opowie. Jednak no cóż był człowiekiem przeszkolonym w ukrywaniu różnych rzeczy a w tym większości emocji tak więc uśmiech tak szybko jak i znikł wrócił na jego twarz.
-Powiem Ci że spędziłem osiem lat praktycznie w jednym miejscu, będąc przygotowywanym do życia wbrew mej woli, ale to już stare dzieje. Dzięki temu jestem taki a nie inny, a wolność którą mam od niedawna i zerwanie więzów to najlepsze rzeczy w życiu które mi się przytrafiły. - oparł łokcie mocniej na kolanach relaksując się trochę a to znaczy ze jego postawa była jakby luźniejsza. Jego złote oczy chodziły po niej próbując zapamiętać każdy szczegół, widocznie go interesowała, ale to dość normalne. Między nami fajna z niej dziewczyna,ale zainteresowanie musiał odłożyć na boczny plan jak to często bywało. Teraz przynajmniej skupi się na młodej artystce i jej pasji, to było całkiem ciekawe, zwłaszcza że czekał na końcowy efekt jej pracy, w prawie ciszy po za paroma słowami które wypowiedział.
Po jakimś czasie zapalił kolejnego papierosa a potem poszedł do domu bo na co będzie tutaj siedział zupełnie sam.

z/t

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"


Ostatnio zmieniony przez Raven dnia Czw Cze 20, 2013 12:00 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Mar 27, 2013 7:41 am

Najwyraźniej młody mężczyzna nie zdawał sobie sprawy z tego, że swoim zmienianiem postaw i półuśmiechami przeplatanymi z kamienną twarzą nie pomaga jej w rysowaniu, a jedynie daje znać Jackie o tym, na jakie tematy jest wrażliwy. Może i szanownego pana Kruka szkolono w ukrywaniu emocji, ale przed nagłym zmazywaniem uśmiechu z twarzy przy byle poruszeniu kłopotliwych dla niego tematów go nie ostrzeżono. Twarz- oto na czym musiała się teraz skupić. Miał dziwny, żadki kształt oczu i piękną, złotą barwę tęczówek. Hm, może trochę łatwiej by było narysować jego usta, gdyby choć przez trzy minuty trwały w bezruchu. Ale niee... Na jego odpowiedź jej umysł zaczął pracować trochę szybciej, łączył ze sobą wyraz niepokoju w jego sylwetce, ostrożnie dobierane słowa oraz całkiem "przyjemny" znaczek na jego twarzy. Z wolna wyłaniała się w jej umyśle oczywista już teraz odpowiedź, jednak nie była jakimś super tajnym zabójcą wysłanym, by go zabić, tylko uczennicą pobliskiej szkoły. Postanowiła zostawić to w spokoju, chociaż poczuła się dość dziwnie- z jednej strony bezpiecznie, a z drugiej lekko zaniepokojona. Wyjęła z torby tortillon by dokończyć szkic i zaczęła rozcierać nim najmocniejsze cienie- te, które zza jego postaci rzucała na jego ciało lampa. Światło wyostrzało mu rysy. w pewnej chwili pomyślała, że w sumie, to jej zachowanie może wyglądać jakby go podrywała. Ale to nie byłoby w stylu Jacks-ona miała taki charakter, że była miła i tyle. Rzeczywiście, Kruk był bardzo interesujący z pewną drapieżnością w swojej osobie, jednak nie interesował jej pod tym względem. Tak czy siak, trudno było nie docenić jego osoby i nietypowej urody. Zaśmiała się cicho do swoich przemyśleń, przez co mogła wydać się mężczyźnie dość dziwna, ale chwilę potem, gdy rozluźnił się, skrzywiła się. Na rozluźnionym ciele wszystko układa się inaczej- cienie, materiał, niepokój... Roztarła ostatni element tortillonem i schowała sprzęt do torby. Po chwili namysłu wyjęła pisała sporych rozmiarów i postawiła dwie kropki złotym kolorem.
-Już.-powiedziała.
Poczekała jeszcze trochę na reakcję mężczyzny, ale jako, że najwyraźniej ją olewał, dała spokój. No, cóż. I tak zaczynało się robić późno.
Odeszła bez słowa.
[zt]


Ostatnio zmieniony przez Jacquelinne dnia Pon Maj 06, 2013 3:41 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Hera

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t770-hera#5093 http://vampireknight.forumpl.net/t1331-hera#24885 http://vampireknight.forumpl.net/t2113-hera-bogini-szalona-ruda-z-kuroshow http://vampireknight.forumpl.net/t2086-hera
Zarejestrował/a : 21/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Kwi 04, 2013 8:41 pm

Niesiona wonią przygody dwójka małych brzdąców zaszła znacznie dalej, niż sięga "poćwiczcie tutaj". Z początku było to zwykłe "Ruszajmy" Gabriela, które potem przerodziło się przez wzajemne ochy i achy w "Ruszajmy ku przygodzie" Hery, dobry kilometr dalej. Pierwszy kilometr przerodził się w drugi, a potem trzeci, opatrzony pewnym zwątpieniem i niepokojem. Tymczasem wszędzie widać było tylko drzewa i drzewa, aż w końcu ich widok stał się zwyczajnie nudny. Hera tupała i kopała kamyki z frustracji: ich pierwsza przygoda miała okazać się całkowitym fiaskiem. Nikt ich nie ostrzegł, że nie było sensu iść dalej, ale jak to możliwe, że gdzieś rosło tyle...
-Tyle tych, tych... przerośniętych, sztywnych i brzydkich...- nie, Hera nie mogła znaleźć właściwego określenia, co tylko wprawiało ją w stan jeszcze większej, dziecinnej frustracji. Mówiła, a właściwie burczała coraz więcej złych słów i była tylko o krok od użycia paru przekleństw, które przecież tak lubiła Mama. Powstrzymywało ją od tego tylko ostrzeżenie Salomony o nieużywaniu pewnych słów. "Dziewczynom nie wypada" oświadczyła kiedyś zdenerwowana a Hera nie chciała, żeby jej coś "wypadło".
W końcu drzewa zaczęły się kończyć, a właściwie zaczęły się zapachy. Z początku nieprzyjemne, kujące w nos jak woń palącego się drewna czy samochód Mamy, później coraz przyjemniejsze, niosące zapach.... ludzi. To było to, co sprawiło, że Hera złapała rękę braciszka i już gnała przed siebie ku światłu i głośnym dźwiękom, które przemykały się między sosnami i bukami. O ile chwilę temu była gotowa się poddać, teraz na nowo zapalił się w niej podróżnik i tylko przyspieszała na tyle, na ile mogła. Zmęczenie? Dzieci miały baterie o niewyczerpalnych zasobach energii, a te wraz z odrobiną adrenaliny czyniły cuda.
Zaczynali wycieczkę wczesnym wieczorem, teraz była już późna noc. I o ile plac zabaw był dobrym miejscem dla pary szkrabów ich pokroju, to pora zdecydowanie nie pasowała. I co z tego? Hera na widok huśtawki aż podskoczyła z podekscytowania. Momentalnie puściła rękę Gabriela, którą ściskała kurczowo do tej pory (żeby się nie zgubił) i już siedziała na huśtawce. Tylko co teraz? Kiedy usiadła z impetem, huśtawka bujnęła się parę razy. Teraz nie chciała się nawet ruszyć. Hera wydęła policzki i spróbowała na parę sposobów zmusić ją do współpracy: najpierw wiercąc się, potem próbując odepchnąć się (oczywiście, że wybrała tę najwyższą huśtawkę i nie sięgała nogami ziemi), złapać za drążek, aż w końcu zejść i usiąść ponownie. Nic, nic nicnicnic! Gdy zorientowała się, że nic nie wskóra spojrzała w kierunku brata. Może on miał jakiś genialny plan?
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 457


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Kwi 10, 2013 11:51 am

No niech jej będzie. Gabriel też miał dość monotonnych widoków, samych drzew i zero atrakcji. W końcu byli dziećmi, a chęć przygody była w ich wypadku jeszcze silniejsza niż u ludzkich bobasów. Do tego wszystkiego mięli ostre kły i super moce, c'nie? Co złego mogło im się stać! Tak więc zapuścili się dalej. Chłopcu bardzo spodobały się odgłosy życia, jakie otaczały przedmieście. Już na skraju lasu dało się wyczuć kuszące, ludzkie zapachy. Może akurat wpadnie im jakiś smakowity kąsek?
Gabriel w ogóle nie przejmował się zaciśniętą łapką swojej siostry, na jego własnej. Jakoś tak wydawało mu się to na tyle normalne, że nawet nie zwrócił na to specjalnego uwagi. Wszystko jasne nie chciał, żeby to Hera gdzieś się zawieruszyła, w końcu taki mały roztrzepaniec z niej był, chłopczyk musiał się nieźle napocić, żeby ją przypilnować!
Plac zabaw był dla nich czymś nowych. W końcu jeszcze nigdy nie mięli do czynienia z czymś takim! Hera od razu popędziła do huśtawki, a Gabryś rozpoczął oględziny. Przespacerował się po placyku tam i z powrotem, niczego nie dotykając. Przyglądał się wszystkiemu z osobna, jak gdyby oceniając konstrukcję i zgadując co do czego służy. Po kilku chwilach spojrzał na Herę i uniósł brwi ku górze. Co za utrapienie! Ta mała dziewucha w ogóle sobie bez niego nie radzi. Przewrócił oczami, ale od razu do niej podszedł. Stanął za huśtawką i popchnął ją kilka razy. Oczywiście wampirze dzieciaki miały już dosyć siły, tak więc bez problemu wprawił ją w ruch. Zadowolonaa?
- Głodna?
Zapytał jej, rozmyślając o jakimś bajorku z krwią. Może udałoby im się coś upolować? Jakiegoś smacznego ludzkiego dzieciaka... W dwójkę mięli całkiem niemałe szanse, zwłaszcza, że nie wyglądali groźnie, tak więc wystarczyłoby jedynie wykorzystać element zaskoczenia... I jeszcze coś. Nie mogli wpaść w żadne kłopoty i musieli wrócić przed wschodem słońca. Zgadując, że w drodze powrotnej zgubią się kilka razy, nie mieli za dużo czasu.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 3:25 pm

Nie wie ile czasu szła, nawet nie liczyła i nie patrzyła gdzie mogła się znajdować. Jej myśli to była burza mózgów. Szła uliczkami omijając ludzi i nie zwracając uwagi na nic, ani na nikogo. Dłoń miała nadal we krwi, ale w tym momencie nie przejmowała się wzrokiem innych ludzi była zbyt przerażona? Może to za duże słowo, ale była trochę wystraszona tamtym spotkaniem, a raczej zachowaniem tamtego mężczyzny. Nie chciała źle po prostu chciała pomóc, ale chyba najwidoczniej nie było to potrzebne... Dopiero teraz podniosła wyżej główkę i doszła chyba do placu zabawa. Tak chyba tak. Ubranie było przesiąknięte krwią, ale i tak wiedziała, że już go nie dopierze. Chciała usiąść gdzieś i dojść do siebie po tym co się stało i chwilkę pomyśleć. Dobrze, że Navena tu nie było nie chciała go martwić tym co się stało, a może nie powinna mu mówić o tym całym zajściu? No cóż jeszcze to przemyśli. Podeszła do huśtawki i usiadła na niej. Odetchnęła głęboko i odchyliła głowę do tyłu patrząc w niebo. Delikatnie zaczęła się huśtać do przodu i do tyłu, ale tylko tak odbijając się nogami. Czuła się już chyba trochę lepiej, nie czuła już tego strachu, ale jednak w głębi duszy pomimo tego, że tak postąpił to myślała, ze pewnie był samotny i nie chciał niczyjego współczucia. Westchnęła i spuściła głowę w dół tak, że grzywka zasłaniała jej oczy. Siedziała z dala od osób, które tu jeszcze były.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 3:40 pm

Kylar już wiele rzeczy zrobił do tego czasu. Zdążył przyglądnąć się jakiejś prace, zdążył oberwać od baby, która wyrzuciła go w powietrze... Zdążył się przebrać, wymyć i zmienić opatrunki. Po drodze zjadł ostatni posiłek dnia składający się z grubej kobiety, która chyba uważała, że jest ładniejsza, niżby mogła kiedykolwiek na to liczyć. No nieważne. Liczyło się, że się umył. Że teraz nie śmierdział już tak jak wcześniej, że zmienił ubrania na inne, ale tego samego koloru. Podczas zmiany bandaży zauważył, że z dwóch miejsc po uderzeniu w ścianę krwawi, ale jakoś nie przejmował się tym. Nałożył na nie bandaże, które zaraz zaczęły przesiąkać, a potem zarzucił na nie białą bluzkę i czarny płaszcz. Ogółem umyty wyglądał znacznie lepiej, praktycznie trudno jest go poznać po takiej zmianie. Zakrwawiony człowiek w ogóle do niego nie był podobny.
Czemu tu przybył? To trudne pytanie. Nie kierował się niczym. Nie wiedział czemu zmierza w stronę kilku osób. Widział mężczyznę i kobietę. Widział dzieciaki. Musiał uważać na to co robi. Nigdy nie wiadomo czy nie są to łowcy. Nie miał zamiaru się narażać im. Przynajmniej w takim stanie w jakim był teraz.
Stąpał cicho powoli sunąc do przodu, aż zatrzymał się trzy metry za Ele.
-Ty tutaj?!-Nie było wątpliwości. Chłopak był zdziwiony, ale tym razem jego głos pasował do ogólnego wyglądu. Przynajmniej na razie. Z nim nigdy nic nie wiadomo.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 3:56 pm

Rozmawiającego nie opodal niej osoby, bawiące się dzieci i inne osobniki przebywające na tym terenie. To była przecież norma w takim miejscu prawda? Ona nawet nie miała kiedy zmienić swojego ubrania czy umyć zakrwawioną rękę. Chyba niektóre matki kazały odejść od niej swoim dzieciom widząc ją w takim stanie. Bujała się nadal do przodu i do tyłu siedząc po prostu sama w końcu nie zawracała nikomu głowy prawda? Miała wrażenie, że chyba będzie jej dane spędzić tu cały dzień...ehh trudno. Nagle poczuła jak ktoś stoi za nią, ale nawet nie odwróciła się, ponieważ pomyślała, że to tylko jej bujna wyobraźnia. Ale słysząc głos za sobą podniosła szybko głowę nadal się nie odwracając. Jej oczy zrobiły się większe. Ten głos, już go słyszała...miała z nim odczynienia...czy to? Odwróciła się nagle do tyłu nie wstając z miejsca. Zaniemówiła na chwilę. Nie wiedziała czy ma uciekać czy znowu ma ochotę ją straszyć. Ale siedziała na sowim miejscu nie wstając.
- Ja...
Zaczęła niepewnym głosem i odwróciła gdzieś wzrok w bok. Bała się spojrzeć mu w oczy? Nie...chyba czuła wstyd, że uciekła.
- Przepraszam, Ja nie będę przeszkadzać.
Powiedziała chcąc wstać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 4:05 pm

-Oh. Chcesz, żebym Cie do domu odprowadził? Nie ma sprawy.
Kylar w sumie nie bardzo się przejął tym, że znał dziewczynę. Teraz był grzeczny i nie próbował jej straszyć. Wręcz przeciwnie.
Zrobił krok do przodu.
-Te plamy da się zmyć. To jest tylko krew. Zimna woda jest najlepsza na krew. No a teraz przestań już się kręcić bo dzieciaki straszysz...
Widział niedaleko dwójkę maluchów, ale nie zwracał na nie uwagi. Interesował się tylko dziewczyną.
-Eleno... Nieładnie tak chodzić. Tak brudno znaczy się. Gdzie Twoje maniery?
Nie. Jego ton głosu się nie zmieniał. Był dziwnie miły. No cóż. Człowiek chory. Teraz przynajmniej nie wyglądał, aby potrzebował pomocy. Bynajmniej. Chyba, że psychologa. Chociaż tak pokręcony umysł może wprawić niejednego psychologa w depresję. No mniejsza o to. Elena czekała na niego. Nie. Czekała. Znaczy chciała iść. Nie czekała. Uciekała.
Mniejsza. Pozostało czekać. Jeśli będzie uciekać to pójdzie za nią. Choćby pod jej dom. Będzie wiedział gdzie mieszka. Nie wróżyłoby dla niej to nic dobrego.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 4:13 pm

Zdziwiła się bardzo. Chciał ją odprowadzić do domu tak po prostu? Nie wiedziała co ma myśleć o tym wszystkim. Najpierw jest miły i ma dobre zamiary, a nagle potrafi zmienić się w kogoś kto chce skrzywdzić. Ale chyba tym razem nie chciał nic jej zrobić...on chyba miał dobre zamiary bynajmniej jak na razie. Już nie musiała się bać, bo nie było czego tak przynajmniej się jej wydawało. Przez chwilę nic nie mówiła. Nie chciała iść do domu ani uciekać, po prostu nie chciała być kłopotem. Jednak po chwili usiadła na huśtawce przodem do niego. Popatrzyła się na niego uważnie minimalnie się uśmiechając.
- Nie trzeba. Dziękuję, zostanę.
Odpowiedziała. Podniosła dłoń i popatrzyła na krew. Żałowała, że nie miała jak teraz myc tej krwi z siebie, ale musiała jak na razie zostać w takim ubraniu. Faktycznie poczuła się brudna, brudna od krwi. Słysząc jego zdanie zarumieniła się delikatnie zawstydzając samą siebie przed chłopakiem.
- Oh tak...ja wiem, ale nie miałam czasu zajrzeć do domu.
Odpowiedziała zakłopotana lekko. Rzeczywiście chyba powinna iść coś zrobić, ale teraz wolała trochę tu posiedzieć. Nie uciekła. Została.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 4:20 pm

Przez chwilę na twarzy chłopaka malowało się coś dziwnego. Patrzył pod pewnym kątem na nią przechylając głowę na bok.
-Skoro taka jest Twoja wola...
Po chwili z kieszeni płaszcza chłopaka zaczęła grać melodia jakiegoś wsiowego zespołu w którym śpiewała dziewczyna! Fak!
Kylar się jednak tym nie przejął. Wyciągnął komórkę z kieszeni, obejrzał kto dzwoni, a potem odrzucił rozmowę. Potem spojrzał na dziewczynę i się uśmiechnął.
-Fajna ta komórka! Nie wiem czemu wcześniej nie zabrałem żadnej obiadowi. Miała też słuchawki!-Chłopak pogrzebał w kieszeni i znalazł zawinięty starannie kabelek. Istotnie. Najzwyklejsze słuchawki z mikrofonem pasujące do telefonu.
Czemu się chwalił. I co miał na myśli...? To takie proste...
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 4:32 pm

Tak była pewna, że tym razem już nie jest taki agresywny i mogła poczuć się bezpieczniej. Nie musiała się go obawiać tylko zastanawiała się czy na długo? Ah tym razem chyba mogła mu zaufać. Obiadowi? Już raz próbował jej coś powiedzieć coś czego ona chyba nie była by wstanie pojąc, ale co to było? Czy to jakiś bardzo mroczny sekret? Nie chciała dłużej być w niepewności chciała poznać prawdę. Prawdę o nim i całym tym świecie. Czyżby świat, w którym żyła wydawał się być inny?
- Powiedz...
Jeżeli chce poznać prawdę co tu się dzieje musi go zapytać wprost co miał na myśli, kim był lub czym...? Nie wiedziała co może się stać po tym pytaniu, ale wiedziała jedno jeżeli coś ma się wydarzyć to właśnie tu i teraz.
-...czy ty w ogóle jesteś człowiekiem? Chce znać prawdę...
Powiedziała wstając i przybliżając się do niego. Była blisko niego, ale nie oczekiwała, że trzyma pewnie odpowiedz, chciała po prostu wiedzieć na czym stoi. Patrzyła na niego uważnie jej mina była poważna. Nie wiedziała też czego może się spodziewać i czego może się dowiedzieć od niego...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 4:39 pm

Przez chwile jego oczy się powiększyły w zdziwieniu. Komórka wylądowała w kieszeni. Słuchawki też. Po chwili wybuchł... śmiechem. Zasłonił ręką usta, aby się powstrzymać. W końcu przestał. Ale trochę to trwało.
-Przecież tyle razy mówiłem! Oczywiście, że tak! Tylko ja jestem człowiekiem i nie żyję! To przecież takie proste!-Oczekiwała jasnej odpowiedzi? Nie spodziewałbym się po takim kimś jak Kylar, aby jasno powiedział swoje zdanie, albo żeby nie przekręcał prawdy.
Co gorsze... On wierzył zawsze w to co mówił. Ba. Wyglądał na święcie przekonującego co do swojego zdania. No to czym jest?
Zombie? Pasowałoby z tymi obiadami i człowiekiem... Ale jakoś jego ciało nie gniło. Nie przypominał jęczącego wypierdka z wyciągniętymi rękami przed siebie...
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 6:22 pm

Miała nadzieję, że uzyska raczej prostą i na temat odpowiedz. Zastanawiała się co zamierzał jej przekazać. Kim on mógł być? Miała już dość tych zagadek chciała prawdy. Zaraz, zaraz... Czy on się śmieje? Tak rzeczywiście zaczął się śmiać dosyć głośno i dosyć długo, ale czym go przecież mogła rozśmieszyć. Zadała pytanie, bardzo proste. Zdziwiła się bardzo na jego reakcje nie wiedząc co odpowiedzieć. Po jego kolejnej odpowiedzi już całkiem nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć. Westchnęła głośno.
- Mam rozumieć, że jesteś jakimś zombie czy wampirem?
Oh! Czyżby Elka trafiła w samo sedno w ostatnim słowie? Oczywiście nie zdawała sobie sprawy z słów, które wypowiedziała. Nie wiedziała nawet, że to mógł być klucz odpowiedzi. Przyjrzała mu się bardzo uważnie i zmrużyła delikatnie oczy. Na zombiaka jej nie wyglądał. Racze one są bardzo wyróżniające się z tłumu chociaż kto wie co natura potrafi stworzyć. Hmm...wampir? Czy to możliwe, że one istnieją? Czy to tak oczywiste? Zastanawiała się przez chwilę co tu zrobić czy to wszystko ma sens, czy to na prawdę dzieje się tutaj?
- Jesteś wampirem?
Zapytała patrząc na niego.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 6:34 pm

A on się uśmiechnął i dał jej pstryczka w nos.
-Przestań się patrzeć na mnie jakbym zabił Ci chłopaka...
Uśmiechnął się, a potem tylko pokręcił głową nie zgadzając się z jej słowami.
-Ja nie żyję. Ale jestem taki sam jak Ty... Ja jestem drapieżnikiem, ty ofiarą. To nie jest takie proste. O patrzcie państwo. Wampir. A czym jest wampir? Wampir to krwiożercza bestia, która zamienia się w cholernego nietoperza! Nie lubię nietoperzy. Nie lubię czosnku! Ale czy czyni mnie to wampirem?! Może tak! Ja nie żyje i tyle. I nie lubię słońca. Lubię noc. Wampiry to straszne maszkary. I zamieniają ludzi!- Potok słów, który wylał się z niego miał sens chyba tylko dla niego samego... Wreszcie jednak westchnął przeciągle.
-Ale ja się nie przejmuję. Ja już nie żyję! Ja nie zostanę zmieniony w nic, Ha! Chociaż mógłbym zginąć prawdopodobnie jeszcze raz. To zależy czy dałbym się tym razem tak samo jak ostatnio. No ale nie mogłem nic na to poradzić...
Jego monolog trwał w najlepsze. Czy dziewczyna go uciszy? Wydawało się, że on się dopiero zaczyna rozkręcać. Kolejny dowód, że chłopak jest zdrowo. Nie. Choro... chory. W sumie ciekawe określenie. Mniejsza o to. Gadać, gadać, gadać. Wreszcie się domyśliła. Tylko czy cokolwiek zrozumie z jego paplaniny. W sumie w swoich odpowiedziach wręcz zaprzeczał.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 6:47 pm

- Em. He.
Właściwie aż ją zatkało po tym jak wypowiedział tak długi swój monolog. Na początku nie mogła nic zrozumieć z tego co mówił. Zadając mu pytanie miała raczej na myśli prostą odpowiedz, ale jak zwykle otrzymała coś jak bełkot. Cóz to było dziwne, ale co mogła zrobić? Chyba nigdy się nie dowie, ale zaraz zaraz. tak sobie myśląc to o czym mówił miało jakiś sens...chociaż trochę miało. Rzeczywiście ciągle mówił obiad, lubi noc i na dodatek mówił, że już nie żyje. Jeju tyle skomplikowanych zdań. Ale to oznacza, że one istniały. Tak chyba one istniały na prawdę. Właściwie nie wiedziała czy cieszyć się z tego, ze to prawda i to nie fikcja, czy, że mogła czuć niebezpieczeństwo. Zaśmiałam się po pstryczku.
- Jesteś dziwny, ale to mi nie przeszkadza.
Powiedziała i również go pstryknęła w nosek puszczając do niego oczko. Jednak potrafił być miły gdy tego chciał. Nie wiedziała czy zawsze potrafi być taki agresywny jak ostatnio, ale teraz był taki sympatyczny. Dużo gadał, ale chyba chętnie go będzie słuchać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 7:03 pm

-Dziwny?! Ja! Masz rację. Nie muszę żyć, żeby być dziwnym. To jest bez sensu! To tylko ja i moje paranoje! Jak z ckm-u seria Tataratatatatatata...- Naśladował strzelanie z broni.
-Słyszałaś tą piosenkę? Dzieci! Proszę odejść od ekranu! Ta muzyka zrobi z was stado baranów!- Pokiwał głową myśląc teraz o piosence(Klick!).
Chwilę potem popatrzył na dzieci, a potem na innych ludzi w parku.
-Już się nie boisz nieżywych? Nie masz racji. Eleno, nie daj się zwieść. My nie mamy w wychowaniu tego, aby ofiarom odpuszczać. Ja?! Pfff... Ja jestem inny. Za każdym razem inny. Teraz jestem zły!
Uśmiechnął się i utwierdził jej przekonanie, ponieważ pokazał zęby. Pokazał kły i pokazał resztę zębów, które przypominały nieco kły. Też były nieco spiłowane na kształt kłów... Warknął na prawdę niemiło. Przypominało to wcześniejszy warkot.
Po chwili jednak jego mina złagodniała. Zęby znów się schowały za wargami.
-Ale dziś mi się nie chce... Jestem miły. I najedzony...
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 7:19 pm

Słuchała go bardzo uważnie obserwując każdy jego ruch, najmniejszy gest. Nie była myślami gdzie indziej, wręcz przeciwnie słuchała go z uwagą. Faktycznie był chyba bardzo rozgadany uwielbiał dużo gadać, ale jej to chyba nie przeszkadzało. Nie wtrąciła się w jego żadne zdanie, które wypowiedział. Aż się zaśmiała gdy zaczął tak gadać, gadać i gadać. Trochę było to zabawne jak dla niej, ale chociaż wyglądał na kogoś kto nie myśli normalnie potrafił być sympatyczny. Dziewczyna usmiechnęła się delikatnie.
- Cóż można tak powiedzieć, że się nie boje. Ale mam pytanie takie małe.
Zaczęła trochę nie pewnie bo nie wiedziała czy może, czy w ogóle pozwoli jej na to co zamierza. Dokładnie obejrzała sobie jego ząbki, które pokazał. Jej wiec one na prawdę istniały? Ciekawe ile ich musiało być. Oh to było dosyć interesujące, ale pewnie były dobre jak i złe. Nie wiedziała co ma myśleć o tym wszystkim. Trochę się bała zapytać, ale była ciekawa tego co nastąpi.
- Mogła bym delikatnie tylko dotknąć twoich kłów? To dla mnie nowość i wiesz...nie musisz pozwalać nie będę naruszać twojej przestrzeni prywatnej. Tak tylko chciałam.
Zakłopotała się.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 7:27 pm

Gdy usłyszał pytanie przez chwilę milczał i jakby się naburmuszył. Potem wypuścił powietrze z płuc, choć wcale nie musiał oddychać. Zrobił po prostu normalny, typowy gest ludzki.
-Darowanemu koniu w zęby się nie zagląda. Zęby! Widziałaś zęby wilka? Wilk ma takie same. Wilki rozrywają mięso. Tak się posilają. Nie każdy tak lubi. Ja lubię. Innych to tylko kły. Ja nie lubię tylko krwi. Ona jest do picia. Ja jestem głodny. Lubię jeść. Choć nie lubię tłuszczu. Ty byś się nadawała na dobry obiad. Ale nie mam teraz ochoty.
To mogło oznaczać wiele... Pozwolił?
W każdym razie sam wsadził sobie zaostrzonego palucha do buzi i sprawdził stan uzębienia.
-Są ostre. Jakbyś się zr...ła to bym st..ł się gł...y. Rozumiesz?-Mówił jeżdżąc po zębach palcem, dlatego tez nie był w stanie dobrze powiedzieć tego, co chciał przekazać. Kylar wyciągnął palucha z ust i pokazał go zakrwawionego. Faktycznie przeciął się na którymś zębie.
Powrót do góry Go down
 
Plac zabaw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: