IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac zabaw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lis 20, 2016 1:15 pm

- Naprawdę?! - podekscytowała się dziewczyna, na propozycję wspólnego balowania. W sumie, skoro był tak miły i ją odprowadzał, nie próbował zrobić krzywdy, to czy nie ma nic lepszego niż ktoś blisko ciebie wśród tłumów obcych ludzi? Póki co jej zaufanie było ograniczone, ale prawdę mówiąc, gdyby Gadriel chciał ją skrzywdzić to przecież mógłby zrobić to już wcześniej, albo nawet teraz. No nikt normalny nie czekałby do imprezy, albo nie budowałby zaufania by dopiero potem zabić - no, psychopaci tylko.
- Bardzo chcę! - odpowiedziała uradowana i zrobiła obrót, idąc teraz tyłem, ale twarzą będąc zwróconą w kierunku mężczyzny
- To dam ci swój numer telefonu, chcesz? - pytanie jednak było retoryczne, gdyż po chwili Samantha zaczęła dyktować cyferki. Była też w stanie je powtórzyć, w razie gdyby Gadriel nie nadążył z notowaniem. W sumie, to zależało jej na tym by gdzieś i z kimś się wyrwać, a nawet nowo poznana osoba się do tego nadawała. W dodatku był starszy, co Samanthcie imponowało. Zastanawiała się tylko o ile lat, bo takie dwa-trzy to nie robiły na niej wrażenia, ale siedem-dziewięć brzmiało naprawdę ekscytująco. Nawet w pewnym sensie jej się to spodobało, choć jej zachowanie było można odebrać bardziej jak radość dziecka, niż podniecenie kobiety.
- Naprowadzić na tok? To znaczy, w jaki sposób? - spytała zaciekawiona, przechylając głową w bok jak szczeniak słyszący po raz pierwszy obce mu dźwięki. Ucieszyła się jednak na odpowiedź na temat spaceru. To bardzo miło, że chciał się z nią przejść, tym bardziej, że sama trasa była średniej odległości. Ni to krótka, ni za długa, a jeszcze rudowłosa spowalniała pochód, idąc przed nim tyłem na przód. Jeszcze tylko by brakowało, żeby się potknęła; co w sumie by nie zdziwiło, gdyż dziewczyna była z typu tych pechowych.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Gadriel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3012-gadriel
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lis 20, 2016 2:03 pm

Mężczyzna usłyszał zaskoczenie i podekscytowanie w głosie dziewczyny co lekko uśmiechnął się w jej stronę.
- No oczywiście, że tak. Czemu by nie - odparł krótko tonując swój głos. Balowanie jak dla niego to nic złego w danym wypadku. W dodatku będzie miał miłe towarzystwo przy Samanthcie więc why not?. Spokojnie szedł rozmawiając przez cały usłyszał kolejne jej słowa:
- Cieszę się - odparł zadowolony widząc dobry humor dziewczyny co jego w duchu zaskoczyło, że ludzka istota może zaprzyjaźnić z wampirem. Właściwie chciałby, żeby wampiry z ludźmi żyli w zgodzie ale jedynie Oświata Łowiecka, z którą współpracował w swoim życiu. Po chwili usłyszał o numerze telefonu i powiedział:
- Czemu by nie - odparł wyciągając powoli z kieszeni kurtki telefon komórkowy i zaczynał wbijać jej nr telefonu komórkowego.
- Dobrze zapisane pod twoim imieniem - odparł dając jej sygnał żeby miała też nr Gadriela. Nadal z twarzy młodzieńca można zauważyć powagę. Gadriel nie zważał na to zachowanie zbytnio dziewczyny, ponieważ to normalne, że chce szukać przyjaźni wśród ludzi i nieludzi.
- Hmm... już Ci tłumaczę. - odparł krótko zastanawiając się nad wypowiedzią, żeby to mogła zrozumieć. - W tym sensie, że jeśli byś miała problemy w życiu chcąc wsparcie od drugiej osoby to możesz na mnie liczyć bo Ciebie zrozumiem i wysłucham - odparł krótko patrząc na nią jak idzie tyłem. Właściwie ciężko było rzec czy ją pilnował możliwe, że czuwał żeby nie zrobiła sobie krzywdy można to tak ładnie ująć. Odczuwał spojrzenie cały czas skierowane w jego oczy więc odwzajemniał tym samym.
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lis 20, 2016 2:35 pm

Do Akademika pozostało jeszcze kilka kroków, co przyprawiło Samanthę o smutek. Nie okazała tego jednak, wciąż ciesząc michę jak dziecko. Jak na swój wiek i dojrzałość, zachowywała się dosyć beztrosko, być może i nieostrożnie, lecz nie sprawiała wrażenia głupiej, a jedynie czasami nierozważnej. Wyjęła telefon z kieszeni płaszcza, kiedy ten zawibrował. Chodzenie tyłem i gapienie się w ekran nie należało do rozsądnych rozwiązań, więc ruda zrównała się krokiem z Gadrielem, aby iść obok niego. W międzyczasie zapisała sobie numer telefonu, aby nie zgubić i potem nie zapomnieć. Zdecydowanie miała w planach spotkać się z nim jeszcze później, choć nie należała do osób nachalnych i nie zamierzała go później zmuszać lub gnębić, gdyby jednak zmienił zdanie i już nie chciał jej widzieć. Powaga na jego twarzy wcale jej nie zrażała, być może po prostu był spokojnym człowiekiem, tak to sobie tłumaczyła. Choć z drugiej strony skoro jest spokojny, to czemu chce iść z nią na imprezę? A może to wcale nie o zabawę chodzi, tylko chciałby ją bardziej poznać? Takie rzeczy się zdarzały w życiu, zainteresowanie od pierwszego wejrzenia!
- Och, to miłe z Twojej strony - odparła lekko zaskoczona takim obrotem spraw. W sumie to interesujące, że dopiero co ją spotkał, a już oferował pomoc i przyjaźń. A może po prostu też kiedyś, w nastoletnim wieku, miał problemy z komunikacją międzyludzką? W sensie, nie miał zbyt wielu znajomych, bo uważali go za dziwaka i każdy stronił od jego towarzystwa, bo był zbyt cichy?
- W sumie nie mogę się doczekać wspólnego wyjścia! Wiesz, jakbyś miał kogoś z kim chciałbyś przyjść, to nie miałabym nic przeciwko. Zarezerwuje się w klubie jakiś stolik, najlepiej z kanapami! Uwielbiam kanapy! - ponowna ekscytacja zakwitła na twarzy Samanthy. Pewnie gdyby nie pora nocna i towarzystwo nowo poznanego wampira, dziewczyna zaczęłaby iść tanecznym krokiem. Wciąż była pełna energii i chęci na poznawanie nieznanego do końca świata.
- Mam nadzieję, że cię nie męczę ani nie nudzę - uśmiechnęła się spoglądajac na niego z uśmiechem,

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Gadriel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3012-gadriel
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lis 20, 2016 10:25 pm

Gadriel szedł z Samanthą prostą drogą w kierunku Akademii Cross. Właściwie to niedługo będą na miejscu i za pewne rozstaną się przy bramie lub wcześniej kto tam wie. Spokojnie oddychał przez nos spoglądając w dziewczynę swoimi ślepiami. Był dżentelmenem więc nie  miał nic złego na myśli w dodatku nie atakował ludzi bez potrzeby. Przywykł do picia krwi w tabletkach czy w woreczkach więc nie atakował ludzi. Potrafi opanować swój głód. Zamyślony młodzieniec nie zastanawiał się nad przeszłością, która była zamknięta na kłódkę. Nie chciał wracać do tych wspomnień. Kiedy myślał o imprezie to zastanawiał się gdzie jego najlepszy przyjaciel Luther podziewa w Yokohamie jeśli on tutaj przybywa. Ze spokojem wypuścił powietrze z ust.
- Miło to słyszeć Samantho - odparł krótko odpowiadając z uśmiechem na twarzy. Kierował się nadal do przodu widząc zamyśloną dziewczynę nie wiedział tak naprawdę o czym myśli dla niego nie było to takie ważne. Lubił chodzić na imprezy więc zaproponował wtedy nowo poznanej osobie dlatego zarówno nie mógł doczekać się wspólnej imprezy bo czemu by nie? Młodzieniec w tym momencie był spokojny dotychczas jakby poznała go z drugiej strony imprezując wtedy byłoby ciekawie. Po chwili usłyszał słowa wypowiedziane od niej:
- A no ja też nie mogę doczekać się - odparł krótko z zadowoleniem mając ręce w kurtce idąc do przodu. Słuchał się jej co ma do powiedzenia dalej słysząc o osobie towarzyszącej:
- Hmm... zobaczymy Samantho - odparł zastanawiając się co do zaproszenia osoby, właściwie to miał ale pewnie jest zajęty.
- Dobrze czemu nie - odpowiedział z entuzjazmem w głosie do Samanthy. Gdy zastanawiał się cały czas przez drogę widząc wzrok rozmówczyni.
- Co ty, miło mi się z Tobą rozmawia Samantho - odwzajemnił uśmiech dziewczynie w tym momencie.

Kilka minut temu

Gadriel szedł z młodą osóbką chcąc odprowadzić dziewczynę wtedy zauważył niedaleko akademię cross.
- Dobrze tutaj się niestety pożegnamy... mam nadzieję, że dasz radę idąc w tamtym kierunku - odparł pokazując skrót dla niej żeby mogła szybciej dojść do szkoły. Niestety wampir śpieszył się chcąc dojść do centrum i coś zjeść bo zgłodniał mężczyzna dlatego odpowiedział:
- dziękuje za miłe pogawędki, możesz śmiało pisać smsy - odparł krótko uśmiechając w stronę ludzkiej osoby. Wampir nie miał złych nadal intencji wobec dziewczyny dlatego odszedł w swoim kierunku w stronę centrum.

z.t [przepraszam musiałem zakończyć fabułę, w dodatku mam nadzieję, że jeszcze kiedyś razem popiszemy dłużej]
Powrót do góry Go down
Caithline

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3058-budowa-caithline-anne-ahlberg http://vampireknight.forumpl.net/t3071-caithline-anne#65240 http://vampireknight.forumpl.net/t3210-caithline http://vampireknight.forumpl.net/t3073-caithline-kuroiaishita#65262 http://vampireknight.forumpl.net/t3066-caithline#65215 http://vampireknight.forumpl.net/t3067-komnata-caithline-pierwsze-pietro
Zarejestrował/a : 26/11/2016
Liczba postów : 64


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Mar 31, 2017 10:19 pm

Caithline wracając z lasu szła ze swoją kochaną córeczkę powolnym krokiem. Nie mogła jakoś przemóc żeby wrócić do domu dlatego postanowiła sobie, że z córką pójdą na przyjemny spacerek po parku gdzie jest plac zabaw. Była zamyślona myśląc o Jacku, który zaginął w dziwnych okolicznościach, a bardzo za nim tęskniła szczerze mówiąc, jednakże nie chciała zbytnio martwić swej córci uśmiechnęła się lekko. Noc była przepiękna czasem chmury pokazywały się zakrywając gwiazdy ale tylko przy okazji.
- Jeśli chcesz możemy tutaj trochę posiedzieć, o ile Ci odpowiada ? - zapytała się krótko Lorelai. Niestety czas mijał od tamtego czasu jak spędzili razem upojne dni i wtedy pojawiła się córeczka ich na świat. Wampirzyca miała szczęście, że posiada dom pod głową i mogła uchować od maleńkiej swoją pociechę.
Powrót do góry Go down
Lorelai

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3226-lorelai
Zarejestrował/a : 05/02/2017
Liczba postów : 14


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Kwi 02, 2017 6:32 pm

Na początku myślała, że spokojnie wrócą do domu, lecz ostatecznie ucieszyła się, gdy mama zabrała ją na plac zabaw. Już dawno nie miała okazji się pohuśtać i na spokojnie z nią porozmawiać, bez obecności służby lub pozostałych członków rodziny.
- Tak!- Zawołała radośnie i pobiegła szybko w stronę huśtawek.
- Chodź mamusiu!- Poprosiła, siadając na desce. I już po chwili zaczęła się huśtać, a gdy jeśli Caith do niej podeszła, obdarzyła ją przelotnym uśmiechem.
- Mamo, a dlaczego wampiry polują na ludzi? Skoro wielu ludzi o nas wie, można by to załatwić inaczej. W szkole pani mówiła nam o banku krwi. I są jeszcze tabletki- Powiedziała, pragnąc by jej matka wyjaśniła jej przyczyny tego, że zabijała ludzi. Mała tego nie rozumiała. Dla niej ludzie byli równi wampirom. Może i trochę słabsi, lecz równi. Miała nawet wielu ludzkich przyjaciół ze szkoły. Spędzała z nimi wiele czasu i bardzo ich lubiła. Może i musiała pić krew, lecz nigdy w życiu by ich nie skrzywdziła. Tak samo było z ludzkimi nauczycielami. Może i byli czasami surowi, lecz nie zasługiwali na ugryzienie i wyssanie z krwi. Zwłaszcza pani Lin. Tak fajnie prowadziła lekcje i była bardzo miłą wychowawczynią. Lorelai uwielbiała chodzić na jej lekcje.
Powrót do góry Go down
Caithline

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3058-budowa-caithline-anne-ahlberg http://vampireknight.forumpl.net/t3071-caithline-anne#65240 http://vampireknight.forumpl.net/t3210-caithline http://vampireknight.forumpl.net/t3073-caithline-kuroiaishita#65262 http://vampireknight.forumpl.net/t3066-caithline#65215 http://vampireknight.forumpl.net/t3067-komnata-caithline-pierwsze-pietro
Zarejestrował/a : 26/11/2016
Liczba postów : 64


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Kwi 02, 2017 7:05 pm

Caithline szukała ławki żeby usiąść chcąc pilnować okolicy. Wampirzyca doskonale wiedziała na temat niebezpieczeństw tym bardziej ze strony łowców. Niestety nie przepadała za nimi wręcz nienawidziła ich. Oczywiście myślała przedtem, żeby pójść do zamku ale lepiej poczuła się więc zafundowała swojej kochanej córeczce trochę rozrywki. Była cały czas uśmiechnięta w kierunku swej pociechy.
- No dobrze córciu - odpowiedziała do Lorelai idąc w jej kierunku. Usiadła obok pierwszej huśtawki i usłyszała pierwsze pytanie:
- Szczerze mówiąc, wampiry atakują ludzi nie tylko dla krwi, są też tacy którzy krzywdzą dla przyjemności. Ogółem nie jestem z tej grupy wampirów, którzy lubią torturować niewinnych obywateli, a fakt w przeszłości zdarzało mi się ale wtedy to byłam jeszcze bardzo młoda kiedy Cię nie było na świecie. Od czasu tamtego nie robię tego bo to nie miało już żadnego sensu - odpowiedziała swojej córce na temat atakowania przez wampirów, ludzi. Po chwili namysłu musiała na temat krwi wypowiedzieć jeszcze:
- Ja zazwyczaj poluję na ludzką krew czy wampirów E, ale tylko wtedy gdy faktycznie głód mnie dopadnie czyli nie zawsze - odparła krótko nadal tłumacząc swojej córce. Po usłyszeniu banku krwi to faktycznie jest bardzo wygodny wynalazek, bo przynajmniej mało ataków występuje na świecie.
- Bank krwi jest dobrym rozwiązaniem, z tego względu żeby nie było ataków masowych na niewinnych ludzi, ale niestety trudno innym dogodzić dlatego idą na łatwiznę atakując przechodnia - odparła trochę spokojniej niż przedtem z tego względu, że za dużo myślała o tym idiocie Jacku, który ich zostawił na pastwę losu. Caithline jest bardzo wdzięczna za pomoc Emmanuelowi, który pomógł jej w potrzebie w tamtej sytuacji. Wampirzyca tkwiła w rozmyśleniach, że usłyszała kolejną wypowiedz na temat tabletek krwi. Caith nie lubiła tabletek krwi z tego względu, że posiadają ohydny smak, ale jej siostra bliźniaczka ma uczulenie, które wywołuje duszności.
- Jeśli chodzi o tabletki syntetyczne niestety nie każdy wampir to toleruje je. Na przykład ja posiadam uczulenie i nie mogę ich używać ale nie martw się nie zabiją mnie od razu, ale moja siostra bliźniaczka Dahlia dla Ciebie ciocia ma gorszą sytuację w tym przypadku. A co do reszty wampirów po prostu nie cierpią lub po prostu nie smakuje im - odpowiedziała krótko tłumacząc dlaczego tabletki są niestety niekorzystne dla dietetyki danego wampira oraz jakie można ponieść konsekwencje podczas brania tego świństwa.
Powrót do góry Go down
Lorelai

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3226-lorelai
Zarejestrował/a : 05/02/2017
Liczba postów : 14


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Kwi 03, 2017 4:52 pm

Lorelai za bardzo nie przejmowała się możliwym zagrożeniem ze strony wrogich istot. Była z mamą i czuła się dzięki temu bezpiecznie. Poza tym, nawet wędrując samotnie, za bardzo się nie martwiła konsekwencjami. Od taka dziecinna naiwność. Bo choć dziewczynka była inteligentna, to czasami trochę zbyt pewna siebie.
- Czyli już nie polujesz dla zabawy?- Spytała, huśtając się w najlepsze. Bardzo lubiła czuć wiatr we włosach i unosić się raz w jedną stronę, raz w drugą. To była świetna rozrywka, a rozmowa z mamą dodatkowo to dopełniała.
- Ciekawe, jak to jest zapolować na człowieka lub innego wampira...- Zamyśliła się na moment. Wprawdzie była typem pacyfistki, lecz dzięki bliskim była też realistką i wiedziała, że tak jak mama kiedyś być może będzie zmuszona też napić się czyjejś krwi. A jeśli to się stanie, to pewnie postara się, by jej ofiara za bardzo nie cierpiała. To w końcu tylko jedzenie, a nie jakieś porachunki.
- Czasami widywałam ludzi w slumsach. Dlaczego tam chodzą? Przecież to niebezpieczne- Powiedziała, przestając się po chwili huśtać i rozejrzała się po placu zabaw w poszukiwaniu czegoś innego do zabawy. Wybrała konika na sprężynie.
- A ja nie jestem uczulona. Czasami pije napoje z tabletek krwi w szkole, jak jestem głodna. Biedna ciocia, pewnie ciężko jej żyć, gdy nie może tak robić...- Mruknęła, siadając na koniku i zaczęła się bujać. I od razu oczami wyobraźni wyobraziła sobie siebie, jako jeźdźca na Dzikim Zachodzie.
- Nie martw się mamusiu. Jeśli tak jak ty będę na medycynie, wynajdę takie tabletki, które każdemu będą pasować i dzięki którym nikt nie będzie musiał polować- Rozmarzyła się. Wielkie plany małej istotki. Lecz Loralai często tak miała, że dopadały ją wielkie ambicje. Chciała zrobić tak wiele, choć większość tych rzeczy była albo niemożliwa, albo bardzo trudna do osiągnięcia. A jak na razie dziewczynka nie była tego świadoma i dalej snuła plany na przyszłość.
Powrót do góry Go down
Caithline

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3058-budowa-caithline-anne-ahlberg http://vampireknight.forumpl.net/t3071-caithline-anne#65240 http://vampireknight.forumpl.net/t3210-caithline http://vampireknight.forumpl.net/t3073-caithline-kuroiaishita#65262 http://vampireknight.forumpl.net/t3066-caithline#65215 http://vampireknight.forumpl.net/t3067-komnata-caithline-pierwsze-pietro
Zarejestrował/a : 26/11/2016
Liczba postów : 64


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Kwi 03, 2017 5:37 pm

Wampirzyca stała cały czas zastanawiając w końcu ta epidemia grypy do cholery przejdzie i niech w końcu coś z tym zrobią jednakże nie okazywała złości przy córce bo umiała to tłumić swoje myśli.
- A no przestałam, właściwie twoja ciocia to na pewno nadal robi, ale ja z tego wydoroślałam - odpowiedziała ze spokojnym i dumnym głosem. Caithline uśmiechnęła się lekko do córeczki ciesząc, że może odpowiadać na różne pytania bo dzięki temu szybko się uczy.
- Hmm niestety ludzie tam zapuszczają się do różnych celów, ale nie zdają sobie sprawę, że tam dużo roi wampirów poziomów E, które polują na śmiertelników, a czasami na wampirów dawnych ludzi. Oczywiście tam też mieszkają biedni obywatele ale nie mi oceniać ich - odpowiedziała do niej nie chcąc oceniać tej grupy biednych ludzi. Spogladała się na swoją córeczkę, która posiada tyle energii, że chyba nikt jej nie prześcignie wtedy lekko zaśmiała z radością.
- No cóż, ważne, że nie jesteś uczulona córeczko bo musiałabym chodzić z Tobą po lekarzach lub pójść do Emmanuela żeby Cię zbadał - odpowiedziała z uśmiechem. Wampirzyca miałaby pewne sprawy żeby porozmawiać z kochanym tatulkiem.
- No niestety ciocia jest biedna, ale co poradzić taka się urodziła dlatego może kiedyś wyzdrowieje - odparła zastanawiając podczas mówienia o niej. Siostra bliźniaczka, Caith nie była osobą, która dbała o swe zdrowie, zawsze denerwowała się i szarpała nie potrzebnie nerwy. Za pewne jeszcze by na Caith nakrzyczała, że zmieniła orientację seksualną i przespała z mężczyzną któremu urodziła córkę. Wampirzyca niczego nie żałowała bo w końcu nie jest samotną osobą, bo ma kochaną córeczkę na którą może zawsze liczyć.
- Zaskakujesz mnie córeczko, wierzę w Ciebie, że odnajdziesz takie tabletki. Właściwie jeśli byś chciała pouczyć o medycynie możesz porozmawiać z Emmanuelem twoim dziadkiem albo ja z nim porozmawiam o tym o ile chcesz? - spytała się dając jej propozycje nauki ale wpierw musiałaby skończyć dwie szkoły, a później pójść na studia.
- Dumna jestem z Ciebie - odpowiedziała krótko ciesząc się, że ma taką mądrą córeczkę.
Powrót do góry Go down
Lorelai

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3226-lorelai
Zarejestrował/a : 05/02/2017
Liczba postów : 14


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 04, 2017 11:05 am

Nic nie wiedziała o epidemii grypy. Co prawda kilka dzieci w szkole nie przyszło ostatnio na zajęcia z powodu jakiejś choroby, lecz mała za bardzo się tym nie przejęła. Wśród chorych nie było jej przyjaciół, a w szkole już tak bywało, że zawsze kogoś brakowało na lekcjach. To była norma. A jeśli chodziło o rodzinę, to też ostatnio nie zauważyła, by ktoś z jej bliskich źle się czuł. Wszyscy zachowywali się normalnie, jakby nigdy nic. O ile zachowanie członków rodziny Kuro można nazwać normalnym.
- Kiedy ciocia wróci, to z nią pogadam...- Powiedziała z tonem głosu, z którego można było wyczytać pewność siebie. Lorelai nie bała się, że ciocia Dahlia mogłaby się na nią pogniewać za wścibstwo. To w końcu była jej ciocia, więc mała liczyła na wyrozumiałość. Poza tym, raczej nic nie byłoby w stanie zmienić jej opinii na takie sprawy.
- Może poprosimy łowców o pomoc? Oni na pewno nauczyli by wampiry krwi E jak być grzecznymi obywatelami- Zaproponowała, dalej bujając się na koniku, a w głowie zawitała jej wspaniała myśl. Współpraca ludzi i wampirów byłaby przecież fajną rzeczą. Oświata Łowiecka zaczęłaby współpracować z radą wampirów i wszyscy żyliby długo i szczęśliwie jak w bajkach.
- A może zostanę politykiem jak dziadek?- Zamarzyła się, wyobrażając sobie siebie w wielkim biurze burmistrza miasta, siedzącą za biurkiem i planującą nowe zmiany dla mieszkańców miasta. Ta myśl tak ją ucieszyła, że na twarzyczce dziewczynki pojawił się promienny uśmiech.
- To dziadek też jest lekarzem? A kim jeszcze jest?- Spytała, przerywając na chwilę zabawę i spoglądając swoimi błyszczącymi oczkami na matkę.
- Chętnie pójdę do dziadka, jeśli będzie miał czas. Bo ostatnio go nie miał. Był zbyt zajęty burmistrzowaniem- Powiedziała, wstając z konika i podchodząc do Caithlin. W jej oczach widać było radość, choć lekko już znudzona zabawą na placu zabaw, powoli zaczynała się zastanawiać, czy nie poprosić mamy o powrót do zamku. Bo jak to dziecko, wprawdzie na początku cieszyła się z przyjścia na plac zabaw, lecz też szybko się zaczynała nudzić. Pewnie dlatego miała tak mało zabawek w domu. By poruszyło to jej wyobraźnie i sama wyszukiwała sobie zabawy.
Powrót do góry Go down
Caithline

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3058-budowa-caithline-anne-ahlberg http://vampireknight.forumpl.net/t3071-caithline-anne#65240 http://vampireknight.forumpl.net/t3210-caithline http://vampireknight.forumpl.net/t3073-caithline-kuroiaishita#65262 http://vampireknight.forumpl.net/t3066-caithline#65215 http://vampireknight.forumpl.net/t3067-komnata-caithline-pierwsze-pietro
Zarejestrował/a : 26/11/2016
Liczba postów : 64


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 04, 2017 4:20 pm

Wampirzyca nie lubiła zbytnio mówić o tej epidemii grypy dlatego woli ją przemilczeć tak naprawdę, tą kwestię. Ze spokojem ziewnęła zastanawiając co robi jej kochany tatulek, ale pewnie ma dużo do roboty dlatego nie lubiła mu zbytnio przeszkadzać ale trzeba w końcu z nim spotkać i obgadać co nie co sprawy polityczne. Po chwili usłyszała o swojej siostrzyczce to trochę zniesmaczoną miała twarz dlatego odpowiedziała:
- Ciocia raczej nie wróci, bo nawet nie daje znaku życia. W dodatku nie lubi dzieci - odpowiedziała krótko krzyżując ręce na wysokości biustu. Ze spokojem spojrzała się na córeczkę słysząc o łowcach wampirów to normalnie ją skręciło z bólu.
- Ehh myślę, że samo proszenie o pomoc łowców wampirów, to zły pomysł ale z drugiej strony oni sami polują na te istoty więc nie są głupi. Wampiry E niestety to potwory, które nie posiadają zbytnio uczuć ludzkich, a byli nimi kiedyś śmiertelnikami. Niestety to wina wampirów którzy nie podarowali krwi na przemianę do wampira dawnego człowieka - odpowiedziała krótko tłumacząc czym oni są.
- Ja gdybym była szlachetną wampirzycą, to bym nie zrobiła takiego świństwa, żeby skrzywdzić ludzką osobę nie dając po ugryzieniu krwi bo to straszne - odparła z uśmiechem. Caithline faktycznie nie popierała takiego chamstwa wampirów którzy domagają się sługów i nie dają swej krwi żeby skończyć ten rytuał przemiany.
- hmmm masz dużo czasu córeczko żeby pomyśleć nad swoją przyszłością, a na pewno Cię wesprę w twoim zawodzie - odparła ciepłym i dumnym głosem. Oczywiście, że chce pomóc kochanej córeczce w różnych chwilach jej życia.
- Na razie jest Lekarzem, politykiem więc burmistrzem - odpowiedziała uśmiechając przy niej.
- No cóż ja należę do grupy, która chroni naszego burmistrza - odparła krótko widząc córeczkę, która do niej podchodzi uśmiechając cały czas. Właściwie zastanawiała się czy jej nie zabrać na lody czy w jakieś inne miejsce.
- Hmm może chciałabyś pójść z placu zabaw na lody lub pójść na plażę? - spytała się kochanej córeczki chcąc zachęcić na małą wycieczkę po Yokohamie. Oczywiście podczas spaceru może jej kupi fajną zabawkę.
- Jeśli chcesz możemy nawet wejść do sklepu z zabawkami i wybierzesz sobie coś dla siebie.. co ty na to? - spytała się zarówno czy nie miałaby takiej ochoty.
Powrót do góry Go down
Lorelai

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3226-lorelai
Zarejestrował/a : 05/02/2017
Liczba postów : 14


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Kwi 05, 2017 6:33 pm

Nie lubi dzieci? Lorelai często słyszała takie słowa. W rodzinie Kuro było wiele osób, które nie przepadała za jej osobą, choć jedni to okazywali, a drudzy z jakiegoś powodu się z tym kryli. Choć dziewczynka potrafiła łatwo wyczuć niechęć do siebie. Była jak radar dla osób, które jej nie lubią, lecz mimo wszystko, za bardzo się tym nie przejmowała. Nawet jeśli jej obecność była uznawana za niemiłą, to nadal potrafiła odezwać się do danej osoby, rozpocząć nawet jakąś krótką rozmowę. Oprócz tego, na szczęście miała jeszcze mamę, która zawsze znajdowała dla niej czas i dzięki której mogła choć raz na jakiś czas poczuć się kochana i chciana.
- To nie szkodzi, że nie lubi. Ja i tak ją kocham- Powiedziała, przytulając się do matki.
- Nie lubi mama łowców? Ja ich nie znam. Jacy są? Czy można się z jakimiś zaprzyjaźnić?- Wysypała w kierunku wampirzycy kolejną porcję pytań. Nie wiedziała, czemu kobieta czuje taką niechęć do Oświaty. Myślała, że łowcy chcą dobrze dla wszystkich. Skoro nie polują podobno na wszystkie wampiry, tylko na te złe, czemu wielu pobratymców małej tak ich nie lubi? Przecież jeśli nie robi się czegoś złego, to oni nikogo nie zaatakują. Lorelai miała nawet marzenie, by kiedyś spotkać jakiegoś przedstawiciela Oświaty i nawiązać z nim rozmowę. Miała do łowców tak wiele pytań i tak bardzo chciała otrzymać na nie odpowiedź...
- Wampiry szlachetne są czasem głupie... Po co tworzyć nowe wampiry? Nie lepiej założyć rodzinę i mieć dzieci? Chętnie bym się pobawiła z kimś takim jak ja, ale ani w zamku, ani w szkole nie widuje innych wampirzych dzieci. Czy nie mogłabym się z jakimiś zaprzyjaźnić, mamusiu?- Powiedziała, puszczając na chwilę wampirzycę i ufnie na nią spoglądając.
- Co to za grupa, mamusiu? Wyruszacie na misje jak agenci specjalni z telewizji?- Spytała, nie wiedząc zbyt wiele o tym, czym zajmowała się jej matka. Zwykle gdy się spotykały, wampirzyca miała czas wolny i nie wspominała o swojej pracy. Lorelai wiedziała tylko, że jej matka była lekarzem jak dziadek Emmanuel.
- Lody? Tak!!! Cytrynowe z bitą śmietaną!- Podskoczyła z radości i wzięła mamę za rękę, prowadząc ją powoli drużką w kierunku wyjścia z parku.
- Nie potrzebuje nowej zabawki, mamo. Muszę naprawić tylko głowę lalki Arielki. Ciągle jej odpada- Odpowiedziała. Nie była przecież dzieckiem, które się pozbywa zepsutych zabawek. Każdą lubiła i nie chciała ich tracić z tak błahego powodu. Może wystarczyłoby tylko kilka kropli kleju, by problem zniknął?
Powrót do góry Go down
Caithline

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3058-budowa-caithline-anne-ahlberg http://vampireknight.forumpl.net/t3071-caithline-anne#65240 http://vampireknight.forumpl.net/t3210-caithline http://vampireknight.forumpl.net/t3073-caithline-kuroiaishita#65262 http://vampireknight.forumpl.net/t3066-caithline#65215 http://vampireknight.forumpl.net/t3067-komnata-caithline-pierwsze-pietro
Zarejestrował/a : 26/11/2016
Liczba postów : 64


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Kwi 06, 2017 1:11 am

Caithline zbytnio nie potrafiła myśleć teraz pozytywnie o siostrze po tym co zrobiła niedawno. Niestety opuściła bez żadnego listu czy powiedzenia chociaż żegnam, dlatego nie ma zamiaru jej szukać nawet po tym co obiecały pomiędzy sobą, że będą nierozłączne. Była niespokojna przez chwilkę myśląc co dalej. Właściwie miała swój cel czyli wychować własną córeczkę kochaną żeby wyrosła na piękną pannicę, która odnajdzie swoją miłość. Po chwili została wyrwana ze swoich myśli przez słowa córeczki i wysłuchała ją:
- Hah... tak sądzisz, to cieszę się z tego - odpowiedziała krótko i spokojnym głosem. Wtedy poczuła po wypowiedzeniu słów przytulanie do siebie, że odwzajemniła to miłe uczucie.
- Hmm neutralna jestem tak naprawdę do nich. Nie miałam zbytnio starcia z nimi w jakiejś rozmowie. Hmmm powiem tak, łowcy są bardzo czujni i ostrożni, jednakże myślę, że da radę dogadać ale trzeba umieć. Czy da radę zaprzyjaźnić pewnie tak... ale dużo wampirów ich dobre odebrali za złe postępowanie - odpowiedziała poważnym głosem. Wampirzyca zbytnio nie chciałaby mieć starcia z łowcą, bo jeszcze uznają ją za przestępczyni, a niestety miała kilka morderstw na ludziach. Westchnęła zastanawiając nad tym wszystkim czyli było to robić i czy jakiś cel osiągnęła przez to? żaden.
- Ehh.. szlachetni mają to do siebie, że chcą z ludzi zrobić sługów. Właściwie przemiana jak dla mnie jest dobra wtedy jeśli osoba jest ciężko chora i nie chce jeszcze umrzeć to ratuje się dzięki temu. Nie jestem zwolenniczką do przemian ludzi w wampiry - odpowiedziała trochę podważając niestety poglądy szlachetnych wampirów, którzy żywnie się im podoba.
- Ja gdybym była szlachetną, nie zrobiłabym czegoś takiego okrucieństwa, żeby od tak osobę zmienić bo taki bym miała kaprys - wypowiedziała te słowa do córeczki co ona o tym myśli. Gdy usłyszała kolejne wypowiedziane słowa jej wysłuchała je bardzo uważnie na temat przyjaźni z innym dziećmi wtedy odpowiedziała:
- Oczywiście, że możesz z nimi zaprzyjaźnić, nie bronię Ci tego - odparła krótko wysyłając jej ciepły uśmiech. Wampirzyca sama nie zdawała sobie sprawy, że tak bardzo zmieniła się pod względem bycia mamą. Po chwili usłyszała kolejne pytanie córki na temat jej pracy, a mogła być cicho z tym żeby nie było problemów w przyszłości.
- Ogółem to trochę inaczej wygląda, my chronimy obywateli w mieście i są patrole zaostrzone oraz chronimy burmistrza żeby nic się nie stało jemu to samo tyczy wyższych organów władzy. Oczywiście są też misje na których muszę być obecna ale jak na razie jest chyba spokój oprócz tego, że panuje epidemia grypy dlatego trzeba być ostrożnym - odpowiedziała ze spokojem i poważnym głosem.
- Ale nie mów nikomu o tym, niech będzie to nasza słodka tajemnica? dobrze córciu? bo to jest tajne - odpowiedziała z powagą w głosie, bo brała bardzo poważnie tą pracę iż jest odpowiedzialna za ochronę kochanego tatulka Emmanuela, któremu jest bardzo posłuszna nie tak jak siostra, która uciekła od tak. Gdy zaproponowała o lodach to usłyszawszy entuzjazm u córki to powiedziała:
- Dobrze no to ruszamy? - odpowiedziała zgadzając się na jej życzenie. Uwielbiała rozpieszczać córeczkę, a jak usłyszała o lalce to pomyślała sobie czy może by chciała pójść do sklepu gdzie je naprawiają zabawki.
- A może chcesz, żeby w sklepie naprawili Ci twoją lalkę Arielkę? - spytała z ciekawości spoglądając na nią patrząc trochę z góry uśmiechając się nadal do niej.
Powrót do góry Go down
Lorelai

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3226-lorelai
Zarejestrował/a : 05/02/2017
Liczba postów : 14


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Kwi 07, 2017 12:55 pm

Dziewczynka nie wiedziała, czemu ciocia nagle zniknęła, przepadła bez wieści. Na początku myślała, że poszła na zakupy, albo się z kimś spotkać, lecz im dłużej kobiety nie było, tym Lorelai zastanawiała się bardziej nad tym, co naprawdę mogło się stać. Może spotkała kogoś, kto zrobił jej coś złego? Porwał, uwięził i torturował? No niestety, ale mała już w życiu sporo naoglądała się różnych rzeczy w telewizji, gdy mamy nie było w pobliżu i nikt jej nie pilnował. Dlatego różne myśli pojawiały się w jej główce jak również czasem dziwne i niepokojące pytania. Jak na przykład czy zabijanie ludzi na ulicy jest normą dla Yokohamy.
- Słyszałam, że podobno łowcy polują też na wampiry wyższej krwi, gdy te nabroją. Czy w naszej rodzinie ktoś nabroił?- Spytała. Nie wiedziała zbyt wiele o opinii mieszkańców i łowców na temat rodziny Kuro. Nie była za bardzo świadoma ich napiętych relacji i zdarzeń jakie miała kiedyś miejsce. Gdyby się o nich dowiedziała, pewnie byłaby w niezłym szoku, a jej własna opinia o rodzinie diametralnie by się zmieniła.
- Zgoda między ludźmi i wampirami... Byłoby fajnie- Powiedziała, idąc z mamą parkową ścieżką. Ciekawe co będzie, gdy w końcu zrozumie, że jej marzenia są niemożliwe do spełnienia, bo zawsze znajdzie się jakiś delikwent, który będzie temu przeciwny. Na przykład jakiś wampir nadal będzie traktował ludzi tylko, jako pokarm, a człowiek uważał wampiry za ciągłe zagrożenie.
- W zamku jest dużo sług, ale większość to wampiry- Stwierdziła, przypominając sobie swoją nianię, która się nią opiekowała jak była jeszcze mała.
- Może i lepiej mieć sługi czystej krwi, niż przemienione...- Mruknęła, rozglądając się po parku. Nie było zbyt ciepło, ale też nie czuć było przejmującego chłodu. Każdego dnia coraz bardziej czuć było wiosnę w powietrzu.
- Jesteś jak ci, co pilnują prezydenta USA? To super! I jeszcze misje...Prawie jak w NCIS- Zawołała radośnie, podskakując sobie co jakiś czas.
- Dziadek na pewno potrzebuje ochrony. Choć ma własne moce, to jednak zawsze może się trafić ktoś silniejszy od niego i wtedy wy mu pomagacie i uczycie bandytów rozumu- Dodała znów spoglądając na matkę.
- Obiecuję, że nikomu nie powiem- Przyrzekła.
- Nie, sama ją naprawię. Umiem, potrzebuje tylko kleju. Mamy w domu klej?- Spytała. Nie chciała nikomu oddawać swojej lalki do naprawy. Uważała, że sama dobrze się nią zajmie. W końcu nie była już taka mała, by we wszystkim wysługiwać się innymi. Poza tym, musiała nauczyć się samodzielności w wielu dziedzinach. Majsterkowanie było jedną z nich.
- To na lody...- Odparła z uśmiechem.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Caithline

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3058-budowa-caithline-anne-ahlberg http://vampireknight.forumpl.net/t3071-caithline-anne#65240 http://vampireknight.forumpl.net/t3210-caithline http://vampireknight.forumpl.net/t3073-caithline-kuroiaishita#65262 http://vampireknight.forumpl.net/t3066-caithline#65215 http://vampireknight.forumpl.net/t3067-komnata-caithline-pierwsze-pietro
Zarejestrował/a : 26/11/2016
Liczba postów : 64


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Kwi 07, 2017 4:28 pm

Caithline z uśmiechem lekkim zastanawiała się gdzie pójść do najlepszej lodziarni z córką wtedy została wyrwana z myśli słysząc o rodzie gdzie została wychowana w swoim starszym wieku.
- Hmm... niestety to prawda córko. Czy ród coś zrobił... wiesz ciężko coś mi powiedzieć na ten temat, bo nie wgłębiałam się w te sprawy - odparła krótko zastanawiając się nad sensem słów córki o których wspomniała przed chwilką.
- Nom zgoda byłaby dobrym rozwiązaniem, ale nie każdy to podziela tak naprawdę, a szkoda - odpowiedziała z lekkim zniesmaczeniem masując ręką o rękę. Caithline na początku też była za mordowaniem ludzi ale po czasie zrozumiała, że to nie ma sensu żadnego tak naprawdę. Dzięki Emmanuelowi to zrozumiała rychło w czas. Niespokojna usłyszała kolejne słowa o Kuro ale bardziej o zamku patrząc na nią idąc z placu zabaw kierując powolnym krokiem z córką do wyjścia.
- Tak to prawda, ja podejrzewam, że tam nie spotkasz żadnego człowieka bo szybciej by go zjedli - odpowiedziała niestety brutalną prawdę córce, bo po co będzie owijać w bawełnę fakty. Zastanawiała się nad sensem co usłyszała o czystej krwi więc trochę mogła nie zgodzić co do tego służenia, ale pozwoli sobie na przemilczeć słów córki. Gdy usłyszała entuzjazm córki na temat misji i jej pracy aż ją zdziwiło na minutę i zaśmiała się lekko przy niej.
- Tak można ująć.. wiesz masz rację co do twojego dziadka, zawsze może liczyć na nas - odparła z nutką radości w głosie, w którym można wyczuć patrząc na Lorelai. Po chwili usłyszała, że zachowa tajemnicy to ucieszyła się bardzo na to.
- Dziękuję, kochana jesteś - odpowiedziała z ulgą w głosie. Chciała żeby było dobrze i nie narażać bliskich.
- Tak ja posiadam klej, więc jak wrócimy z lodów to Ci dam - odparła krótko na jej pytanie. Nie wiedziała, że ma naprawdę zdolną córeczkę pewnie musiała odziedziczyć po biologicznych rodzicach mamy Caith.
- Dobrze córeczko - odpowiedziała trzymając się za rękę i wyszły w stronę miasta na lody.

z.t x2
Powrót do góry Go down
 
Plac zabaw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: