IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac zabaw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 7:37 pm

- Tak tylko zapytałam.
Powiedziała zakłopotana lekko. Widziała jak wygląda uzębienie wilka czy innego groźnego stworzenia. Ale kły u ludzi? To nowość dla niej bynajmniej dla niej. Zastanawiała się, czy mówił na prawdę poważnie, że chciał ją kiedyś zabić? Na samą myśl po jej ciele przeszły ciarki, a może tylko tak mówił chociaż by jej nie skrzywdził? Ale kto wie. Życie bywa trudne. Zresztą ona była szczupła i sama skóra jak i kości, nic więcej po za tym. Spojrzała na niego poważnie.
- Chciałbyś mnie kiedyś zjeść? Byłbyś zdolny do tego?
Eh nie wiedziała dlaczego zadała akurat to pytanie, ale chyba była ciekawa, czy on na prawdę jadł ludzi i pił ich krew. No krew to na pewno, ale jeszcze nie słyszała o tym, że wampir zjada człowieka. Krew to chyba jego pożywienie prawda? Spojrzała na jego zakrwawionego palca. Ostre. Chyba nie powinna próbować, chociaż szkoda było, ze nie mogła ich dotknąć. Ale skąd on wiedział, ze akurat chciała dotknąć w same ostrze? Może tylko przejechać po jego kłach tak aby nie nadziać palca?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 9:09 pm

Teraz zaczynał wyglądać, jakby myślał intensywnie nad całym światem. Chwilę później odpowiedział niepewnie:
-Wszystko się da. Nic nie jest niemożliwe. Nie sądzę, wątpię, nie mam nadziei na realizacje idei. Im więcej wiem, tym więcej nie wiem. Im więcej nie wiem, to poznaję siebie. Bo zdaję sobie sprawę z tego, że mogę, ale nie chcę. To zależy. Nigdy nic nie wiadomo... -
Czy chciał ją zjeść? Tak. Ale nie teraz. Teraz był najedzony. Nie czuł ludzkiej krwi. Nie chciał też jej czuć. Oczywiście pomijając krew zaschniętą na bluzie dziewczyny. To samo z ręką. O tak. Dobrze czuł swoją krew zmieszaną z ludzką. Ale ignorował to. Nie był głodny.
-Pewnych odpowiedzi nie powinno się znać. To niebezpieczne. Dla Ciebie, dla mnie, dla nas, dla innych. Nie rób niczego, czego nie chcesz, ale w razie konieczności zrób to. Znienawidzą Cie, ale i tak to zrób. Bo czasami warto. Jeśliś głodny to jedz. Nieważne czemu. Zrób co uważasz...
Dodał głosem ciepłym przyjemnym, jakby opowiadał o prostych i przyjemnych sprawach. A oni rozmawiali o tym, czy on zjadłby ją... Zjadłby...
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 260


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 9:34 pm

O to to nie, nie dość, że uświadomił ją o tym, że wampiry istnieją to jeszcze takie ceregiele. Po wymianie SMS-ów z Ele, Naven nawet nie myślał. Skrzyknął chłopaków z Echo i miał zamiar przepłoszyć gnoja. Czemu to robi? Bo tak, nie spodobało mu się to, powiedział jej, więc mógł zamiar ją ugryźć a do tego nie mógł pozwolić. Po chwili znalazł się na skraju parku. Swoim autkiem tak zaparkował aby nie robić żadnych podejrzeń. Siedział chwilę w samochodzie a po dosłownie kilku sekundach zajechała czarna furgonetka. Widział kto to jest, wysiadł z auta biorą swój plecaczek i wyjmując karabin z samochodu. Poskładany oczywiście, wyglądało to jakby przerzucał jakieś śmieci do drugiego auta. Wszedł do furgonetki tyłem i tam się przywitał z chłopakami z Echo. Która wymiana zdań, powiedzenie co i jak. Pytania odnośnie Samuru i jego lokalizacji etc. Dobrze, że chłopaki mieli jego ulubiony strój, Gilli, Jezu ja on dobrze wspomniał ten kamuflaż, jeśli nie posiadasz umiejętności czy celowników termicznych to nie wykryjesz człowieka. A on był do tego snajperem i to bardzo dobrym snajperem. Założył strój, poskładał broń i dał rozkazu chłopakom z Echo. Kazał Echo 1,2,3 pilnowanie terenu Placu zabaw jeśli by coś się działo, mają natychmiast pojmać człowieka przy którym to Echo 4 będzie stał. Wszyscy posiadali pistolety USP z tłumikami pochowane w kaburach na szelkach. Nie miał zamiaru robić burdy, ale jeśli trzeba będzie to zrobić to zrobi to szybko. Dobra, rozkazy wydane, ludzie wiedzą co robić. Naven uruchomił swoją umiejętność kamuflażu. Puf i go nie ma, nie wyczujesz go, nie zobaczysz go jego po prostu nie ma. Wcześniej kazał swoim ludziom włożyć krótkofalówki łowców coby być w kontakcie, sam przy sobie miał jeszcze telefon tak samo Echo 4. Dobra, czas zacząć akcję. Wyszedł z furgonetki, ale to było zabawne, nikt go nie widział, ale on sobie szedł dróżką. Znalazł dogodne miejsce snajperskie, ustawił się tam. No oczywiście wcześniej uwzględniając ich położenie. O tak, drzewka, między nimi wyglądał niczym krzaczek, rozłożył się z karabinem jednak nie miał zamiaru otwierać wieczka od lunety, mogło by to go zdradzić. Wziął swoją świetną lunetkę i obserwował ich. Dobrze, że broń też była w kamuflażu, nie dało się go zobaczyć, a z resztą, jego umiejętność dalej działa, więc nic na razie mu nie groziło. Obserwował ich z pozycji leżącej oczywiście. Rozkazał Echo 4 podejście to typa, który gadał z blondynką. Pokierował go a ten znalazł się miedzy nimi. Reszta oddziału zabezpieczała jego pozycję w dość bezpiecznych odległościach. Nie wyglądało to podejrzanie bo po wyglądali jak reszta ludzi. Naven zadzwonił do Echo 4 i czekał aż ten da słuchawkę temu Panu co rozmawia z jego laską.
-Przepraszam, ktoś chce z Panem porozmawiać.
Echo 4 podał telefon temu rudzielcowi. Naven czekał i czekał. Nie chciał robić zadymy jednak jeśli by coś tamten odwalił, to powodzenia życzę, na Echo 4 nie działa nic psychicznego a jeśli nawet, owy Pan ma na sobie 5 łowców z tego nigdy nic nie wyjdzie dobrego.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 9:52 pm

Jak zwykle jego odpowiedzi były tak chaotyczne jak on sam. Teraz nie wydawał się jej już taki groźny, raczej troszkę zabawnie to wyglądało, ale był pierwszą osobą, która mówiła tak dziwnie w ten sposób. Teraz gdy wiedziała, ze prób ludzi istnieją jeszcze inne rasy, zupełnie inaczej by to wyglądało. Wtedy na pewno by chciała jak najwięcej o nich wiedzieć. Odpisywała trochę Navenowi i pewnie musiała niedługo iść do domu bo jak on wraca już. Była ciekawa czy wiedział o nich i czemu nic jej nie powiedział.
- Chyba polubię rozmowy z Tobą.
Odpowiedziała śmiejąc się i dając mu pstryczka w nosek. Tak ona czuła zapach tej krwi wydawało się jej, że nie był on zbyt przyjemny w końcu to krew. Zaschnie i zostawi nieprzyjemny zapach. Elena nie czuła, że chłopak kiedyś ją zje, wręcz przeciwnie. Nie zrobi tego, ale czasami nie należy być tak pewnym siebie.
- Dziękuje Ci za radę.
Powiedziała do niego. Jeszcze nie wiedziała, że tą spokojną rozmowę może im coś zakłócić. Że może się zrobić niezbyt bezpiecznie. Nagle znalazł się przy nich jakiś mężczyzna. Elka była zdezorientowała, nie wiedziała co się dzieję. I czego chciał od jej znajomego. Była zdziwiona i spojrzała na tego nieznajomego.
- O co chodzi?
Zapytała.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 10:07 pm

Kylar był czubkiem. Nie potrzebował widzieć, aby uznać wszystko za spisek. Coś dzwoniło za nim. To wystarczyło, aby go spłoszyć.
-Do mnie, czy do niego?- Wampir użył natychmiast swojej umiejętności iluzji, która miała odwrócić uwagę mówiąc właśnie te słowa i zdezorientować wszystkich. Wraz z dziewczyną.
Iluzja wyszła z krzaków i była jak najbardziej rzeczywista. Poruszał się spokojnie zachodząc powoli człeka z telefonem za plecami.
Sytuacja się zaostrzała. Naven również widział iluzję. Znaczy on widział sobowtóra, brata bliźniaka rudego kolesia, który gadał z jego dziewczyną.
Co teraz? Wampir czekał tylko na to, aż człowiek z komórką się odwróci, a on już miał chwytać dziewczynę w pasie i za pomocą własnej szybkości i siły w mgnieniu oka przenieść ją ze sobą na większą odległość.
Czemu?
To proste. Nie trudno zauważyć, że dziewczyna pisała sms'y. I nagle ktoś przyszedł dając mu komórkę. Spisek jak się patrzy. Ele w jednej chwili z przyjemnej zmieniła się w łowce. Dla niego... Wszystko teraz było przeciw niemu. Dziewczyna była zabezpieczeniem.
A odwrócenie się człowieka to najbardziej naturalna rzecz na ziemi. Każdy się odwróci słysząc kogoś za sobą...
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 260


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Kwi 16, 2013 10:33 pm

-Echo 4 mam mały problem, widzę cel podwójnie, mógłbyś naprawić?
W tym czasie Echo 4 usłyszał jakiś głos za sobą, fakt, powinien się odwrócić, zdziwić ale to nie on. Tak odwrócił się, ale przy użyciu łokcia, więc jeśli coś za nim stało to gwarantuje złamanie nosa i glebę. No kawał chłopka był z echo 4, czuł jak coś chciało zawładnąć jego umysłem. Naven był jeszcze spokojny, nie denerwował się, wręcz przeciwnie, przystawił telefon do ucha, nie wstając, dalej był na glebie. Spoglądał przez lornetkę, spojrzał na Ele, przeraził się jej ubrania, była cała we krwi, jeśli ten sukinsyn coś jej zrobił, niech się szykuje na dodatkowy otwór w głowie.
-Echo 3, zabierz dziewczynę od niego jak najdalej
Powiedział Naven do łowcy, po chwili było widać jak echo 3 rozpłynął się w cieniu drzew i po chwili znalazł się za dziewczyną. Złapał ją i porwał do tyłu, dobre parę metrów od rudego, skrył się w cieniu, blokując jej usta ręką żeby nie krzyczała. Dobra, Naven wytłumaczy jej się w domu, teraz nie ma na to czasu. Echo 1 i 2 byli w gotowości do ataku, jednak Naven chciał to pokojowo zrobić.
-Powiem tak, jeśli się nie ogarniesz, postrzelę cię.
Powiedział to przez telefon, kiedy to rzucił latarkę na bok i zaczął obserwować przez lunetę otoczenie.
-Echo 4 jeśli za 10 minut nic nie powiem, masz go obezwładnić, echo 1 i 2 też macie się przyłączyć.
On jest w kropce, on jest jeszcze miły, że jest łowcą to już inna sprawa, ale fakt to fakt, nie ma zamiaru puszczać wolno, tak samo, bez sowitego powiedzenia mu, żeby się odwalił od jego laski.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Kwi 17, 2013 3:54 pm

Nie spodziewała się tego co mogło tutaj tak nagle i szybko zajść. Jeszcze przez chwilę stała sama z Kylarem rozmawiając z nim i nagle pojawił się obcy facet, nie wiadomo czego mógł chcieć. Właściwie ona sama juz widziała dwóch. Tak? Dwóch? Oh, który to który? Właściwie sama nie wiedziała, ale zaczynało robić się nie ciekawie. Nie chciała żadnej draki i nie chciała niczyjej krzywdy. Elena przez chwilkę nie wiedziała co zrobić.
- Dosyć.
Powiedziała głośno. Chciała coś zrobić, ale poczuła mocny uścisk jak ktos miał ochotę własnie ją udusić i za nim się obejrzała znalazła się dobre parę metrów od Kylara. Bała się w tym momencie i nie zdążyła krzyknąć. Nawet nie mogła krzyczeć. Miała zatkane usta dłonią obcego mężczyzny. Co oni z nimi zrobią? Tego najbardziej się obawiała. Oh! Oczywiście, że z nim sobie porozmawia w domku o tym czym się zajmuje i co to miało być! Ale wróćmy do całej sytuacji. Chciała krzyczeć, ale tylko wydobywał się z niej dźwięk prób krzyku słabo słyszalnych i niezbyt głośnych. Była bezbronna w tej chwili, nie mogła nic dosłownie zrobić. Nie mogła mu nawet pomóc gdyby tego potrzebował. Ale co mogła zrobić drobna dziewczyna, która jest słabsza od jakiegoś goryla, który ją trzymał. Czuła, że się boi, ale również bała się o swojego towarzysza przecież nic jej nawet nie zrobił. A może po prostu pan Naven był zazdrosny?! Elena próbowała jakoś ogryźć napastnika w dłoń, który ją trzymał i zaczęła się strasznie wiercić próbując chociaż trochę się wyrwać mu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Kwi 17, 2013 4:48 pm

Echo 4 przeleciał łokciem przez iluzję co dało Kylarowi czas na reakcję. Odsunął się o większy krok od nieznanego człowieka, a po chwili zauważył, że Ele zostaje zaciągnięta przez jakiegoś człowieka kawał drogi od niego. Nie. Kylar nie był związany żadną walką, dlatego nie trudno było użyć swojej wampirzej szybkości na poziomie C i pochwycić Echo 3.
-Zostaw ją w spokoju!- A Kylar do jasnej ciasnej skąd mógł wiedzieć o co chodzi? Ktoś po prostu atakował, tyle wiedział.
Gadanie przez telefon nie miało sensu. Kylar nie odebrał telefonu od jego człowieka. Telefon był przy echo 4, który w tym samym momencie mógł bez problemu zrozumieć, że to coś za nim jest zupełnie niematerialne zaraz potem iluzja zniknęła... Prawdziwy przeciwnik szarpał się z echo 3. Problem w tym, że człowiek nie miał szans w pojedynkę bez żadnej pomocy ze strony innych, więc jeśli 1,2 i 4 nie ruszą do akcji to echo 3 zostanie zabity. O tak. Podczas szarpaniny, Kylar wbił w jego ramiona szpony. Znaczy paznokcie ostro zakończone, rozrywając ubranie i dostając się do skóry. Ele jednak w tym starciu nie ucierpiała. Miotała się pomiędzy szarpiącymi się.
Strzał byłby zbyt ryzykowny z racji tego, że sojusznik wraz z wampirem ciągle byli w ruchu.
Zranione ręce echo 3 zaczęły puszczać Eleone. Jeśli się wyszarpie to zdoła się wydostać z uścisku echo 3 i uciec od nierównej potyczki...
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 260


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Kwi 17, 2013 5:00 pm

Oho, nie było dobrze, cholerne wampiry, cholerne życie. Echo trzy czuł ból, był jednak jeden zasadniczy problem, tam był cień. Tam gdzie stał był cień, chociaż nie mógł użyć swojej umiejętności to i tak to był fakt, że był to cień. Jednak, dajmy się popisać chłopakom.
Echo 1 i 2 widząc co dzieje się z nimi, podbiegli rudego i stanęli w odległości umożliwiającym im użycie spowolnienia. Wyciągnęli broń, załadowali pociski.
-Puść go bo będzie źle.
Naven też to widział, jego umiejętność skończyła się, jednak Gili dawało mu kamuflaż, zmienił powoli pozycję tak aby nic nie było widać. O tak, teraz czas na kolejna zabawę.
-Szybko! obezwładnić go!
Krzyknął Naven przez radio, po czym stuknął palcem w magazynek a broń jakby zaczęła się go słuchać. Wystrzelił jeden pocisk z jego umiejętnością, czemu się nie bał? bo kontrolować pocisk to on potrafi, żadna prędkość nic mu nie da, jeśli nie usłyszy wystrzału albo nie zobaczy naboju. A co było najlepsze w pociskach na wampiry, osłabienie. Celował w kolano, aby ten sukinsyn padł na ziemie. I nie ma tu mowy o chybieniu, dzięki tej umiejętności on nie chybia. Szybko się nie wyliże z tego. Echo 4 zaczął biec do nich, wyjmując kajdanki i pistolet. To tylko zmyłka tak na prawdę to Echo 1 czekał aż rudy padnie na ziemie a ten go zakuje. Nie bali się o Echo 3, w końcu on jest cieniem, a on Echo 3 zwany jest jako Cień.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Kwi 17, 2013 5:11 pm

Po co to wszystko? Żeby się pozabijać na wzajem? Tylko o to chodzi? Eh jak zwykle to brudne życie pokazuje swoje pazury. Co miała zrobić? Stanąć i walczyć, sama? Była tylko człowiekiem...tylko kobietą, która nie mogła się obronić nie miała tyle sił. Ale gdyby mogła, to by zrobiła po prostu wiele. Kylar próbował jej pomóc? Tak, chyba tak. W sumie można było się cieszyć z tego, że przynajmniej wyrwie ją z rąk obcego jej mężczyzny. Nie była świadoma tego kto to był i kto kierował tym wszystkim, ale chyba by sama rozerwała tą osobę. Zaczęli się szarpać, a ona znajdowała się pomiędzy nimi. Co z tego mogło wszystkiego wyniknąć? Nic dobrego przecież. Czuła jak szamotają nią przypadkowo. Co teraz będzie? Przecież nie mogło to trwać wiecznie. Prawdopodobnie wydarzy się coś złego, ona to przeczuwała wręcz. Chciała coś powiedzieć, ale nadal nie mogła. Chciała żeby przestali. Próbowała się jakoś wydostać, ale nie wiedziała czy jej się to uda. Czy będzie na tyle silna, aby uciec od tej potyczki. Po za tym dlaczego akurat teraz? Czy to mogła być sprawka Navena? Czy to on? Jeśli tak...ma poważne kłopoty!
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Kwi 17, 2013 5:23 pm

/Ten cień to powłoka, która chroni też ciało? Jeśli nie to uznaj, że łapał na oślep kształt/
Kylar nie padł, choć mocno nim wstrząsnęło, gdy poczuł, że jedna z nóg odmawia całkowitego posłuszeństwa.
Czemu nie padł? Trzymał się całego cienia, który zarazem był wystarczającym podparciem. Ból przyszedł zaraz po tym. Wampir wydał syk, który dał jasno do zrozumienia, że nie skończy się na tym. Wpadał w nieartykułowany szał... Za chwilę będzie w stanie rzucić dziewczyną wraz z cieniem w resztę echo. Byłoby to niemiłe, dlatego też lepiej się pośpieszyć z planem. Albo obezwładnić do końca strzelając w drugą nogę, albo spróbować swoich sił z jednonogim Kylarem opętanym swoją mocą, nad którą nie miał żadnej kontroli...
Dobrze byłoby, aby echo 3 też zareagował na to, aby wypuścić dziewczynę, która była Bogu winna, a znajdowała się w środku walki.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 260


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Kwi 17, 2013 6:30 pm

Koniec tego dobrego, dobrze, nie będzie mógł chodzić więc im nie ucieknie.
-Echo 1 i 2 wiecie co macie z nim zrobić, echo 3 znikaj, echo 4 przechwyć dziewczynę, jej nie może się nic stać.
Wydał rozkazy, obserwował ich przez lunetę. Echo 1 i 2 użyli swoich mocy, oj tak dobre spowolnienie czasu. Teraz to rudy widział tylko smugi, nawet nie koniecznie smugi bardziej, mógł ich zobaczyć ale już ich tam nie było. Kiedy tylko echo 3 zorientował się co dzieje i przestał się bawić swoim cieniem zniknął. Schował się, rozpuścił w nim, stając parę metrów obok echo 4. Echo 4 kiedy tylko zobaczył co się święci, zaczął biec w stronę dziewczyny, przechwytując ją i odciągając ją od rudego.
Echo 1 wyjął broń, przymierzył drugą nogę i strzelił z dość bliska. Echo 2 nie bawiąc się w strzelanie wyjął kajdanki i czekał, aż przeciwnik padnie na glebę. Echo 3 czekał na rozkazy a Naven celował z karabinu prosto w jego klatę piersiową.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Kwi 17, 2013 7:19 pm

Czy właśnie dobrze widziała? Czy to co się stało było prawdą? Ktoś go postrzelił...on dostał kulke, a ona nic nie mogła zrobić. Boże czy Naven za tym stał? Ale po co, dlaczego? To była jej wina...nie potrzebnie tutaj była miała dość czuła się strasznie. Nawet nie zauważyła kiedy została przejęta przez drugiego faceta. Nawet nie miała już sił się bronić. Grzywka spadła na jej oczy. To za dużo dla niej. Nie chciała niczyjej śmierci. Nie chciała. Nie broniła się już po prostu nie potrafiła. Kylar...co z nim będzie? Nie chciał jej krzywdy zrobić, nie miał złych zamiarów nic się nie stało. To była jej wina. Z jej oczu zaczęły płynąć łzy. Płynęły jak strumienie. Od bardzo dawna już nie płakała, nawet zapomniała jak to jest płacząc. Nie odzywała się już nic. Nie mogła nic zrobić. Liczyła na cud po prostu. Drugi strzał. Podniosła głowę i teraz można było zobaczyć jej oczy pełne łez. Oni chcieli go zabić.
- Nie! On jest niewinny...to nie jest moja krew na ubraniu!
Krzyknęła głośno. Nie miała już zatkanych ust więc mogła swobodnie krzyknąć. Nie chciała śmierci niczyjej. Chciała żeby teraz ktoś ją przytulił
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Kwi 17, 2013 9:52 pm

Broń przeciw wampirom miała swoje cholerne plusy. Czterech łowców mogło pochwycić nawet dwóch szlachetnych, tak więc Kylar sam nie miał szans. Skończyło się jak się skończyło.
Broń snajperska jednak o wiele gorsza w skutkach. Oczywiście strzał z pistoletu bolał jak cholera. Tylko jednak pocisk był mniejszy i echo nie celował w kość. Kylar powinien się cieszyć, że snajperka nie należała do tych z największą siłą wyrzutową. Inaczej rozerwałoby mu nogę. Dosłownie. Skończyło się na strzaskanym w drobny mak kolanie i ranie postrzałowej na wylot w drugiej nodze. Mimowolnie Kylar padł na kolana, a potem z dzikim krzykiem poczuł, że padł na miejsce w którym wcześniej oberwał kulkę.
Co najlepsze działo się to wszystko na oczach dzieci jakieś dziesięć metrów od nich. I przy cywilach. Coś cudownego...
I potem cisza. Nie wiadomo do końca co się stało z wampirem. W końcu one nie musiały oddychać. Ciało leżało bezwładnie. Czy to możliwe, że zemdlał z bólu? Byłoby, gdyby był człowiekiem. Był jednak wampirem, którego postawiono do parteru. O tak. On czekał z gotowymi pazurami, aby przeorać twarz, nogi, albo cokolwiek tego, który podejdzie pierwszy. Jeszcze niech któryś się zbliży. Może i chodzić nie mógł, ale pokaże jak ostre miał pazury...
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 260


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Kwi 18, 2013 7:57 pm

Dobra padł, o to chodziło, mieli go obezwładnić nie zabijać, echo 2 schował kajdanki, wyciągnął pistolet i strzelił w lewy nadgarstek. Echo 1 nie czekając długo strzelił mu w prawy nadgarstek. -Echo 4 daj dziewczynę do telefonu.
Naven przystawił ucho do słuchawki telefonu, obserwując teraz przez lunetę nie wampira a Ele. Zabezpieczył karabin coby sam nie wystrzelił przez przypadek. Echo 4 trzymał mocno dziewczynę jedną ręką a drugą sięgnął po telefon.
-Niech się Panienka na chwilę uspokoi, ktoś chce z Panią porozmawiać.
Patrzył jak przystawia jej telefon do ucha. Reszta echo stała w bezpiecznej odległości od rudego, coby nie rzucił się na nich przez przypadek. Kiedy blondi miała telefon przy uchu, Naven rzekł do niej:
-Ehh... kochanie, wszystko Ci wyjaśnię w domu, przestań krzyczeć bo chłopaki się denerwują.
Oj będzie musiał się nieźle tłumaczyć, no nic, ma już dość dobre wytłumaczenie ale ciekawe jak ona zareaguje. Nie będzie dla niej surowy, nie widziała przecież, może i trochę przegiął ale ona nie wie jakimi zwierzętami są wampiry.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Kwi 18, 2013 8:06 pm

Znowu strzał, znowu ten cholerny strzał. Ile można było tego słuchać? Po co to było wszystko, ona została w to wmieszana. Nie chciała tego, ale stało się. Miała dość tych mężczyzn, miała dość już. Przecież tu jest kobieta, która nie przywykła do takich niebezpiecznych sytuacji ludzie. Oh biedna Elka. Wystraszona i mająca łzy na policzkach. Musiała jakoś wyrazić swoje emocje, co czuła podczas tego wszystkiego. Właściwie kiedy strzelili mu w nadgarstek poczuła ból, że to ona sprawiła, że to jej wina. Podął jej słuchawkę. Nie wiedziała kogo ma się spodziewać i po co ciągle mocno ją tak trzymał ten facet. Nie chciała żeby ją dotykał. I nagle jej oczy zrobiły się wielkie słysząc ten głos. Jego głos. W tej chwili nie wiedziała, czy jest wściekła na niego, czy ma mieszane uczucia. Zrobił jej przykrość, zadał ból. Zaatakował kogoś kto nie wyrządził krzywdy jej. Jak on mógł. Kochała go całym sercem, ale muszą porozmawiać. Nie usłyszał od niej odpowiedzi. Mógł tylko usłyszeć płacz przez telefon. Nic nie odpowiedziała nie była w stanie. Zwierzeta, czy nie one tez mają prawo żyć. Nie miał podstaw, żeby go skrzywdzić.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Kwi 18, 2013 8:17 pm

Po dwóch strzałach już nic nie mógł zrobić. Ręce tylko na chwilę zacisnęły się powodując przeszywający ból. A potem paraliż nie pozwolił już poruszać rękoma.
Z kieszeni chłopaka zadzwoniła znów komóra. Wsiowa muzyczka znów rozbrzmiewała po placu zabaw.
A niedawne rany znów się pootwierały. Chłpaka plecy pokryły się plamą krwi. Ten jednak walczył, podniósł się na łokciach z jękiem.
-I tak wszyscy skończycie tak samo!-Chłopak próbował sięgnąć do kieszeni, aby rozłączyć rozmowę, ale ręka zdrętwiała z bólu. Nie mógł choćby palcem ruszyć, więc co dopiero z resztą ruchów. Muzyczka przestała grać, a wampir znów wylądował płasko na ziemi.
Co może zrobić więcej? Czekać. Będzie tu leżał do końca nocy i może przy odrobinie szczęścia ukryje się w krzakach przed jasnym słońcem dnia. Tam przeczeka kolejny dzień i noc. Może się wyleczy. Już nie takie rzeczy się przeżyło o nie...?
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 260


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Kwi 18, 2013 8:25 pm

Dobra, trzeba spadać, do domu najlepiej, nie chciał zabierać Ele ze sobą, to by mogło się jeszcze gorzej skończyć. Ale, ona płakała, nie, pójdzie do niej, ale zdradzi swoją pozycję. W końcu wstał i zaczął wracać do swojego samochodu. Ciekawie to wyglądało, chodzący krzak, dzieciaki się na niego patrzyły, ale on szedł dalej. W końcu doszedł do furgonetki, zdjął kaptur z Gili, przyłożył znów telefon do ucha.
-Słonko, widzimy się w domu, wszystko Ci wyjaśnię.
Zaczął zdejmować z siebie ubranie, wrzucił je do furgonetki tak samo i karabin.
-Drużyna echo, dajcie jeszcze trochę popalić temu wampirowi i spadajcie obserwować dalej Samuru.
Echo 4 puścił dziewczynę, wyjął pistolet i strzelił mu w kostkę u nogi, echo 1 nie czekał dłużej, strzelił mu w drugą kostkę u nogi. Reszta oddziału zebrała się i wróciła do furgonetki. Ale tam już Navena nie było, zabrał swoje ciuchy i udał się samochodem do mieszkania. Ciekawe co z tego będzie. Po chwili furgonetka z echo odjechała.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Kwi 18, 2013 8:51 pm

Była już taka zmęczona tym wszystkim. To była wyłącznie tylko jej wina, to musiała być jej wina. Ale on nic nie zrobił, bynajmniej El wiedziała to, ponieważ jej nie skrzywdził. Chłopak był cały ranny, a ona co miała zrobić? Nie mogła nic zrobić po prostu bezczynie patrzyła na to wszystko z ogromnym bólem w sercu. Słysząc jego ostatnie słowa była zawiedziona nim i wściekła. Nie wiedziała jak w tej chwili wyjaśnić swoje emocje i to co czuła. Nagle poczuła, że jest wolna. Poczuła, że już nie jest w jego uścisku, ale gdy ja puścił ona upadła na ziemię na kolana. Fakt bolało, ale ból, który ogarniał jej ciało był większy. Otarła twarz z łez jednak miała nadal bardzo mokre oczy od kolejnych gromadzących się łez.
- Kylar. Boże.
Powiedziała tylko, ale zaraz chwileczkę. Elena weź się w garść do cholery! Ogarnęła się i wstała. Nie będzie bezczynie siedziała i patrzyła jak on krwawi. Podeszła do niego szybko i zdjęła z siebie swój sweterek. Dosłownie zaczęła go rozrywać swoją bluzkę, ale zostawiła tlyko odsłonięty brzuch i wiązała mu rany gdzie został postrzelony, aby nie wykrwawiał się. Było jej tak przykro. Był we krwi nie znała się na pierwszej pomocy. Znowu upaćkała sobie ubranie krwią, ale świeżą. Wzięła go pod ramię, mogło mu się to nie spodobać, ale powinien być gdzieś w cieniu. Ledwo co go doniosła do drzewa oddalonego troszkę od parku i oparła go o niego. Był cień. Obwiązała mu rany.
- Zostań tutaj. Odpocznij. Nie podaruje, za to Co ci się stało.
Powiedziała i oparła mu głowę o drzewo. Swetrem okryła go. Wykręciła numer na pogotowanie, aby chociaż ludzie pomogli mu powyjmować rany i zbadać go. Minęło kilka minut i karetka zjawiła się szybko.
- Pozwól im zaopiekować się Tobą.
Powiedziała i podeszła do lekarza wyjaśniając, ze został postrzelony po czym dziewczyna pobiegła w stronę domu zostawiając go pod opieką medyczną.

z.t
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Kwi 18, 2013 9:05 pm

Kylar jednak za cholerę nie chciał iść do żadnego szpitala. Oczywiście musiałby wtedy być sprawdzonym od stóp do głowy, a tego właśnie nie chciał. Przecież on wcześniej o mało nie został pożarty żywcem! W jego żołądku, o ile jeszcze istniał w nim, były ludzkie szczątki.
Był potworem. Ale wtedy, gdy był głodny. A robił się głodny...
Ele odeszła. On został sam. Pomoc medyczna po błaganiach chłopaka zostawiła go na miejscu po prostu usztywniając kończyny tak, aby zrosły się. Wampir oczywiście szybciej wyzdrowieje niż człowiek, ale teraz będzie musiał przeleżeć kilka dni samotnie. Choćby i tu.
Karetka odjechała. Krew zatamowano. Kylar nie umrze. Ale i tak nie był w stanie stąd iść. Doczołgał się do gęstych krzaków i położył się pod krzakami łapiąc jak najwięcej cienia. Przynajmniej tak mu się zdawało... Przespał resztę nocy, a potem ulotnił się, gdy na usztywnionych nogach mógł jakoś iść. Uciekł do swojego mieszkania ledwie unikając słońca...
z/t
Powrót do góry Go down
Hera

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t770-hera#5093 http://vampireknight.forumpl.net/t1331-hera#24885 http://vampireknight.forumpl.net/t2113-hera-bogini-szalona-ruda-z-kuroshow http://vampireknight.forumpl.net/t2086-hera
Zarejestrował/a : 21/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Maj 12, 2013 5:37 pm

Huśtawka była fajna, ale kiedy nie potrafiło się jej rozbujać. Kiedy Hera parę razy poszybowała w górę odkryła, że jest to całkiem przyjemne, ale nie takie ciekawe, jakie wydawało jej się, że będzie. Właściwie po chwili zrobiło się całkiem nudne. Zupełnie, jakby wampiry nie miały okazji być wyżej! Głupi ptak na drzewie był wyżej, ona też potrafiła wspiąć się na drzewo! Huśtawka okazała się kolejną z nudnych zabawek, które były o wiele mniej zapewne od normalnego życia i żywych... stworzeń.
Gdy tylko Gabriel wspomniał o głodzie, Hera zorientowała się, że jej brzuch jest zupełnie pusty. Tak długie wycieczki przecież wymagają czegoś w rodzaju drugiego śniadania! Błyskawicznie zeskoczyła z huśtawki, w ostatniej chwili ratując się przed upadkiem i odwróciła w stronę braciszka roześmianą buzię.
-Oczywiście!
Dobrze wiedziała co miał na myśli Gabriel i wcale nie była od niego gorsza. Niestety pomysł z upolowaniem dziecka na placu zabaw, jaki zakwitł w jej głowie, okazał się całkiem nietrafny: poza ich dwójką nie było tu żadnej żywej duszy. I co oni teraz zrobią? Może ludzie wyjechali z miasta? Głupia. Sama skarciła się w myślach, już czując zapach człowieka być może kilometr stąd. Posłała porozumiewawcze spojrzenie Gabrielowi i już gnała przed siebie. Tym razem nie ciągnęła za sobą swojego braciszka, ale co chwila się za nim oglądała. Nie mogli się rozdzielić, bo mogliby nie zdążyć się znaleźć do świtu, a wtedy mama byłaby zła. Mama nie powinna być zła!


zt. x2 p
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Maj 26, 2013 5:33 pm

Noc młoda więc i czas na zabawę! Zwłaszcza gdy Ringo został odepchnięty przez własną żonę i nie ma komu wsadzić. Totalne załamanie, aż miał chęć ogromną wypłakać się w cudze ramię! Ale brak osobników zaufanych.
Szedł zatem, a raczej się wlókł powoli, tam gdzie go nogi poniosą. Właśnie w tak nudny sposób dotarł do parku, dokładniej na plac zabaw. Rozejrzał się w poszukiwaniu wolnego ramienia, lecz zamiast tego znalazł ławkę, oczywiście spoczął na niej. I tak sobie siedział zgarbiony wampirek, wpatrzony w ziemię. Wściekłość ociekała z niego całymi literami. Zapewne weźmie Yuki siłą, tak, na pewno się tak to skończy. Jednooki zbok to nieobliczalny brutal! Niczym jaskiniowiec traktuje kobiety jak obiekty wyłącznie przeznaczone do zaspokajania swoich naturalnych potrzeb. I czy znajdą się wyjątki? Nie, jeśli bierze go ochota, nawet i własna matka musiała by zejść mu z drogi. Awrrr... Słodkie życie sekoholika.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 396


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Maj 26, 2013 5:51 pm

Zła Sofa, oj zła. Spieprzyła od własnego synka, ale cóż począć skoro ten pijany i tak złudnie podobny do ojca, który gdzieś wsiąkł, a wampirzycy akurat teraz zebrało się na małe macanko. Yolo, z nią nigdy nic nie wiadomo. Także czym prędzej wsadziła dupsko w swoje sportowe cacko, po czym ruszyła w miasto byleby tylko znaleźć, to wredne zwierzę. Wszak, słuch po nim zaginął już jakiś czas temu. Co prawda otrzymała od niego kilka dziwnych, pseudo miłych sms'ów, ale nic poza tym. No więc, nic w tym dziwnego, że tak nagle postanowiła wytargać Sam'a z krzaków. Na nic się jednak zdały jej marne poszukiwania. W mieszkaniu go nie było, w ratuszu też, w centrum handlowym też, nawet w tym jego marnym burdelu, yolo. Jeżeli ktoś myślał, że Sophie nic nie wie o jego 'cudownej' katedrze, to się grubo mylił. Knapa wie wszystko. Oprócz tego, gdzie znajduje się jej mąż, bo on jest kurwa inny. Niemniej, biedna szlachetna z wielkim zrezygnowaniem skierowała się w końcu w stronę parku. Swoją drogą zrobiła to nawet bardzo niechętnie, bo wiedziała, że tam z pewnością już nikogo nie spotka. Chyba że swoją kolację na którą osobiście skrycie liczyła.
W każdym razie, zaparkowała na parkingu tuż przy placu zabaw, zaraz wysiadając z auta, które zamknęła na cztery spusty automatycznymi kluczykami. Rozejrzała się dookoła, zatrzymując wzrok na jasnej czuprynie Ringo. Zmrużyła zabawnie tęczówki, zaraz robiąc pocieszną minę. W przeciągu sekundy wampirzyca dostała takiego kopa, że nie zatrzymałaby jej teraz rozpędzona ciężarówka. Ot, na plac wpadła niczym dzika, ładując sie na kolana nieszczęsnego jednookiego. Złapała jego poliki w swoje drobne dłonie, zmuszając go w ten sposób by spojrzał w jej niebieskie oczęta.
- Ringo, ty stary zboczeńcu. Powiedz mi gdzie jest Sam, zanim pierdole z nerwów. - wyjęczała, zaciskając wiśniowe wargi w wąską linie.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Maj 26, 2013 6:13 pm

Nic nie mogło być lepszego od zaatakowania jego osoby przez jakże wesołą Sophie. W prawdzie nie był w stanie zorientować się, kiedy młoda zajęła miejsce na jego kolanach. To tak, jakby właśnie brakło jej miejsca na ławce, choć Ringo nic a nic nie przeszkadzała obecność szlachetnej i to na jego ciele. Całkiem przypadkiem mógł ją chcący, niechcący pomacać.
Gdzie jest Samuru? Zmarszczył brwi, samemu dochodząc do faktu, że dawno szalonego burmistrza nie widział. Chociaż dotarło do jego uszu plotka telewizyjna, że niedawno porwano jakąś ważną osobistość. Gdyby tak częściej czytał nornamlne gazety, niż świerszczyki lub chociaż oglądał wiadomości! Sophie chyba także tego nie robiła, skoro nic nie wiedziała.
- Chyba go dopadli. - No jaką smutną minkę jej strzelił. W prawdzie to seryjnie nie wiedział co mogło się stać, dlatego też wymyślił losowe wytłumaczenie! A tak w ogóle, że szlachetna z nim jest... Objał ją mocno, tuląc łeb do pachnącego perfumami ciałka. O tak, to nie Yuki. Sophie to typowa odważna kobietka.
- Na twoim miejscu bym go nie szukał. On wie o twoim skoku w bok z tym muzykiem. Ponoć nieźle Samcio mu mordkę obił. - Znała takie info? Jeżeli nie, to teraz je zna. Ach, jednooki czasem machnął swoją łapą przyozdobioną obrączką ślubną. Chętnie się jej... wypłacze.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 396


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Maj 26, 2013 6:41 pm

Sophie po prostu bardzo lubi ładować się na kolana Ringo tudzież Sam'a. Ot, jakby właśnie w ten sposób było jej wygodniej. Szerokim łukiem omija tylko nogi Testament'a. Wiecie, nie chce jeszcze przypadkiem dostać wpierdolu od jego rudej małżonki, która z pewnością takie zachowanie szlachetnej zrozumiałaby w opaczny sposób. W końcu obu panną nie przyszło się jeszcze poznać, więc skąd Hachi mogłaby wiedzieć, że niebieskooka zachowuje się tak na co dzień. Czas nadrobić te skromne zaległości! Wracając jednak do obecnej sytuacji, szlachcianka objęła Ringo szczelnie za szyję, wiercąc się chwile na jego nogach, by w końcu usadowić się w odpowiedni dla siebie sposób. Co śmieszniejsze, wampirzyca w żaden, dosłownie żaden sposób nie przejmowała się tym, że starszy w każdej chwili jest skłony zmacać ją tu i ówdzie. Dzielne z niej babsko, jak zboczeniec będzie się dobierał, to zaraz oberwie po mordzie, o. Krzyczeć o pomoc nie będzie. Bo jak to tak? Jej duma poszłaby się wtedy jebać. 
Sop i oglądanie wiadomości? No co wy. Ona nie ma na to czasu. Jest zbyt zajęta sobą, żeby przejmować się tym, co dzieje się na świecie. Gazet też zbyt często nie przegląda. Z prostego powodu oczywiście. Artykuły w nich zamieszczane to same kłamstwa, wieczne farmazony i tępe ploteczki, którymi biedna Kanapa już rzyga. Jakby naprawdę wszystkich interesowało to, że dupa ciężarnej Kim nie mieści się w drzwiach, rly.
- Jak to dopadli? - burknęła, spoglądając na jego smutną mordę. Uniosła nieznacznie brew do góry, analizując powoli każde słowo Ringo. Skąd miała wiedzieć, że ten akurat palnął czystą głupotę? Nadęła poliki, wpadając w chwilową panikę. Porwali go łowcy? WTF? To dlatego go tak długo nie ma? Nie będzie seksu? Oh my ~
Z wrażenia młódka przycisnęła twarz jednookiego do swoich piersi, wplatając małe rączki w jego przydługie pukle. Zagryzła wściekle dolną wargę, robiąc okrutnie złą minę.
- Pierdolisz. Samur by się nie dał. - rzuciła, stawiając na swoim. Choć i tak nie była zbyt przekonana do swoich słów, skupiła się mimo wszystko na dalszym monologu wampira. Mąż już wiedział? Pobił Kyu? Trudno. Sofa wszystkie jego wyrzuty i problemy przyjmie na klatę jak tylko się zjawi. Zresztą, burmistrz sam w tej materii nie jest od niej lepszy. Są siebie warci w każdym razie.
- Trudno. To nie moja wina, że Twój kochany Sam nie sprawdzał się ostatnio najlepiej w sypialni. - walnęła z dupy, uśmiechając się przy tym perfidnie niczym przebiegłe, sześcioletnie dziecko. Tak, tak. Kanapa potrafi dogryźć nawet w tak mało przyjemnych i pocieszających sytuacjach. Pogłaskała przelotnie wampira po tym jego jasnym łbie, zaraz łapiąc go za rękę na której widniała obrączka. Sop zrobiła oczy niczym murzyn widzący pierwszy raz Mc, otwierając przy tym usta najszerzej jak tylko dała radę.
- No nie mów? Nie mów, nie mów. MASZ ŻONĘ? - pisnęła, nadal trzymając go za łapę.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
 
Plac zabaw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: