IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Huśtawka na drzewie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Akihisa

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2969-akihisa-russi-gin
Zarejestrował/a : 13/10/2016
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sob Gru 10, 2016 12:28 am

Akihisa został ściągnięty aż tutaj przez swoją siostrzyczkę Seiko. Był bardzo śpiący zasłaniając jedną ręką twarz, żeby nie pokazywać złego zachowania przy siostrzyczce.
- Hmm... ciekawe czemu tutaj jesteśmy? - odparł spoglądając na siostrzyczkę, za pewne miała kaprys żeby uciec z domu. Gdy Aki pomyślał o matce jak zareaguje, że ich dzieci nie ma to pewnie zacznie panikować gdzie oni są i tym podobne. Za pewne Durzo odwiedził mamę o tej porze więc mają swoją chwilę zapomnienia co młodemu się to cholernie nie podobało. Podrapał się drugą ręką o głowę zastanawiając jak długo mają biec od domu. W końcu mógł uciec z domu z siostrzyczką i zwiedzić świat więc czemu by nie ruszyć swoich nóg.
- Dobrze... widzę, że jest huśtawka Seiko.. jeśli chcesz mogę Ciebie pohuśtać - odparł rozbawiony sytuacją i nie myślał o szlabanie od matki. Aki podszedł do drzewa siadając na korzeniu zamyślony chcąc w końcu zobaczyć swojego biologicznego ojca.
- Nigdy wujek... nie zastąpi ojca więc nie rozumiem tego totalnie - odpowiedział lekko naburmuszony, a jedynie oczy jadeitowe lekko zabłysnęły przy małym światełku.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sob Gru 10, 2016 1:07 am

W końcu dotarli to tego ukochanego przez Seiko miejsca. Plac zabaw! To właśnie jest to miejsce w które uwielbiała przychodzić. I tak jak się spodziewała, nocą było tu pusto! Cisza i spokój. A co najważniejsze? Zero kolejek do atrakcji jakie miało do zaoferowania to miejsce. Zakręciła się dookoła własnej osi nucąc coś z zadowoleniem. Trzymała swojego szmacianego króliczka za łapki i tak z nim się kręciła w kółeczko. Dopiero słowa brata wyrwały ją z zamysłu, czy Aki właśnie wspomniał o huśtawce? Oczka aż jej rozbłysnęły nagle a na ustach pojawił się ogromny uśmiech. Zatrzymała się w miejscu i szybko zlokalizowała braciszka siedzącego na kamieniu. Ruszyła migusiem w jego stronę z radosnym piskiem. Kiedy znalazła się obok niego, pacnęła go w ramię i obeszła go tak że znalazła się tuż przy nim. Pochyliła się w jego stronę tak że trąciła jego nosek swoim. Taki uroczy gest nosków-eskimosków. Uwielbiała go tak atakować z zaskoczenia. Aki od razu poczuł jak drobna rączka zaciska się na jego nadgarstku i próbuje go poderwać z gałęzi drzewa. - Tak.. Tak.. Pobujaj mnie Akiś.. ale mocno.. chcę fruwać aż do nieba.. aż do gwiazd..! - mówiła z radością w głosie, ciągnąc go za sobą oczywiście nie widziała gdzie drepcze tyłem. I w pewnym momencie potknęła się o wystający krawężnik piaskownicy. Drobna dłoń zacisnęła się mocniej na jego nadgarstku kiedy pociągnęła braciszka za sobą do piaskownicy z piskiem.
Powrót do góry Go down
Akihisa

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2969-akihisa-russi-gin
Zarejestrował/a : 13/10/2016
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sob Gru 10, 2016 1:24 am

Obserwował normalnie teren czy nie ma żadnych gapiów w okolicy ale najwyraźniej wszyscy spali grzecznie. Westchnął drapiąc się znowu po głowie jak przymrużał oczami ze zmęczenia. Właściwie nie musiał zaczynać gadać o Durzo i swojej matce. Nigdy nie zdawał sobie sprawy, że wpłynie to na psychikę, małego chłopca pięcioletniego i kto by pomyślał o tym? raczej nikt. Gdy Akihisa spojrzał się na radosną siostrzyczkę lekko uśmiechnął w jej stronę.
- Ehh... co ja mam z Tobą Seiko - odparł wypuszczając z ust powietrze i nie okazując w tym momencie złości. Akihisa na dany moment nie spoglądał się na siostrzyczkę, ponieważ poprawiał swoje sznurowadła zawiązując je od nowa. Kamień niestety był zimno ale i tak siedział bo nie miał nic innego do roboty i usłyszał jakby tupanie nóg swojej siostrzyczki jak leci w jego stronę. Na początku wyglądało zabawnie ale zaczynał martwić się o nią czy nie zrobi czegoś głupiego zaraz ale to jest siostra bliźniaczka więc we dwójkę sobą rozrabiakami mamusi. Jedynie miał mieszane uczucia do wujka Durzo jakby coś ukrywali przed nimi, ale zaufa im bo nie miał innego wyjścia na razie. Oczywiście jak młody dorośnie wyprowadzi się z domu totalnie i nie zobaczy ich pewnie już nigdy więcej, bo zawsze czuł pustkę w sercu z tego względu, że nie było ojca pobliżu. Gdy poczuł rękę siostrzyczki, która chciała go poderwać z gałęzi to wstał mówiąc:
- Dobrze pohuśtam Ciebie czemu by nie - odparł śmiejąc się przy niej idąc w kierunku huśtawki i zauważył jak niezdarnie siostra prowadziła tyłem potykając o krawężnik aż stał się czujny chcąc ją poderwać ręką ale nie zdążył wtedy poczuł, że poleciał aż za nią w piasek. Gdy Akihisa miał zamknięte oczy poczuł zetknięcie ich ust jakby mieli swój pierwszy i wspólny pocałunek. Młody otworzył szybko oczy i zarumienił się mówiąc:
- Em.. wybacz... nic Ci nie jest?! - spytał się lekko zarumieniony na swoich policzkach czekając na reakcję siostrzyczki. Nie zdawał sobie sprawy, że tak zdarzy się w tej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sob Gru 10, 2016 1:39 am

Wszystko działo się tak szybko, w jednej chwili ciągnęła go w stronę huśtawek a w drugiej czuła jak ląduje na zimnym piachu. I pal licho że się przewróciła, ale pociągnęła biedaka za sobą. Pisk wywołany lotem i upadkiem ucichł w chwili gdy brat przylgnął ustami do jej własnych. Pięć lat i już pierwszy pocałunek mieli za sobą. Seiko zamrugała czując jak jej policzki zaczęły nabierać delikatnego różu. - Umm.. n..nic się nie stało.. przecież jesteś moim bratem.. - wyciągnęła łapki w górę i objęła Akiego ciągnąc go w dół tak żeby leżał na niej. Wtuliła sie mocno w młodzika. - Kocham Cię braciszku.. i nigdy nie pozwolę żebyś się smucił.. zaopiekuję się Tobą Akiś.. - wyszeptała mu do ucha nadal z delikatnym rumieńcem. W końcu to był wypadek, dawali sobie buzi w policzki i w czółko. A teraz jakoś tak wyszło że pocałowali się w usta. Choć nie do końca rozumiała czemu jej tak cieplutko od środka. "To mój ukochany braciszek.. nie ma w tym nic dziwnego.. mama też nas całuje w usta.. wujek też całował mamę w usta.. to normalne.." mamrotała do siebie w myślach. Aki nie widział ale Seiko przypadkiem widziała jak ładnie się żegnała ich mama z wujkiem. Ale mała nie zaprzątała sobie tym głowy, widocznie tak się robiło. - A teraz mnie pohuśtaj jak obiecałeś Akiś.. - wyszeptała mu do uszka i nieco poluzowała uścisk na braciszku.
Powrót do góry Go down
Akihisa

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2969-akihisa-russi-gin
Zarejestrował/a : 13/10/2016
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sob Gru 10, 2016 1:53 am

Aki leżąc na siostrze mając złączone przedtem usta zarumienił się mocno na policzkach dlatego młodzik przestraszony był, że mógł urazić swoją siostrzyczkę w dodatku ukradł przez przypadek jej pierwszy pocałunek w życiu. Spoglądał się na nią cały czas widząc rumieńce na policzkach i ledwo co ślinę przełknął Akihisa. Po chwili usłyszał słowa siostrzyczki zaskoczonej i był mocno zaskoczony stwierdzeniem na temat rodzinnych więzów. Poczuł objęcie siostrzyczki do siebie i przytulił ją mocno do siebie wyznając te same uczucia:
- Ja Ciebie też kocham.. siostrzyczko. Dziękuję Seiko, wiesz jesteś moją małą siostrzyczką i pragnę Ciebie chronić przed wampirami tak naprawdę dlatego zostanę łowcą wampirów. Ja zarówno też Tobą zaopiekuję się moja droga - odparł poważnym i troskliwym głosem do niej. Nie ma zamiaru patrzeć na krzywdę jaką by wyrządziliby pijawki. Brat bliźniak pragnął z całych sił chronić kochaniutką siostrzyczkę i możliwe, że zacznie jakby ojcować co będzie zabawne w jego wykonaniu. Młodziak zamyślony cały czas myśląc o tamtym pocałunku zaczynał głową na boki trząść lekko i rumieńce nadal utrzymywały się u niego. Westchnął stając na nogi chcąc podnieść swoją siostrzyczkę podając rękę.
- Dobrze siostrzyczko - odparł uśmiechając się do niej. Czekał jak usiądzie na huśtawce i zacznie ją powoli huśtać mówiąc:
- Trzymaj się mocno - odpowiedział do niej widząc radość na ustach siostrzyczki.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 517


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sob Gru 10, 2016 7:57 am

Elka wyszła z domu, zaraz...ona wybiegła! Nie założyła na siebie nawet żadnej bluzy ani kurtki tylko wyszła od tak prosto na zimno na dworzu! Razem z Durzo szukała dzieciaków naprawdę się martwiła nie zwracała uwagi nawet, że jej zimno. Martwiła się i miała poczucie winny, że nie upilnowała własnych dzieci. Starała się jednak myśleć trzeźwo. Durzo pomógł jej się uspokoić nieco dobrze, że był z nią. Ostatnie miejsce jakie przyszło jej do głowy była pewna huśtawka przy drzewie niedaleko. Durzo znał skrót tam wię szybko się tam udali.
Było jej zimno, ale szukała dalej i z daleka dostrzegła postacie. Jakieś małe na dodatek i natychmiast pobiegła w tym kierunku. Gdy była bliżej od razu rozpoznała Akihise i Seiko. W najlepsze huśtali się na tej cholernej huśtawce gdy w tym czasie ich matka zamartwiała się.
- Akihisa, Seiko!
Zawołała ich natychmiast, po głosie dało się wyczuć iż matka nie jest zadowolona z tego widoku. Jest ciemno i zimno na dworze po za tym jak mogli wyjść sobie z domu bez jej wiedzy? I tak by ich nie puściła mają po 5 lat do jasnej cholery!
- Dlaczego wyszliście sami z domu?! Martwiłam się o was, że coś wam się mogło stać, a wy przyszliście się tu bawić?! Wiecie, która godzina?! Natychmiast do domu i bez żadnego ale!
Uniosła głos, była na nich zła i to bardzo. Każda matka zaregowała by podobnie. Jeśli nawet zamierzali się sprzeciwić matka chwyciła ich oboje za ręke i zaczeła prowadzić do domu. Bez żadnego gadania zaciągneła ich tam choćby siłą.

Z.t dla wszystkich
Powrót do góry Go down
Finny

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1756-finny-doweson#37192
Zarejestrował/a : 28/04/2015
Liczba postów : 57


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sob Sty 28, 2017 8:43 pm

Finny wolała nie ryzykować i ograniczyć wychodzenie z domu. Przejawianie się pozostałych osobowości mogło wplątać ją w jakieś kłopoty z których później trudno wyjść. Nie raz się znajdywała w takiej sytuacji.. dlatego chyba najlepszym rozwiązaniem było odizolować się od świata. Na początku było ciężko. Te uczucie.. jakby głowa miała zaraz wybuchnąć i utrata świadomości w najmniej odpowiednim momencie doprowadzała ją do szału. Co więcej nadal nie pamięta swojej przeszłości. Co się wydarzyło te trzynaście - czternaście lat temu, że wprowadziło stan psychiczny Dawson w takie bagno? Ach, znowu ten ból głowy. Te dziury we wspomnieniach są okropne. Czerwonowłosa rozmasowała sobie skronie siedząc na łóżku i zmarszczyła czoło. Nie można wiecznie siedzieć w zamknięciu, poza tym i tak Nina, Joe albo Yoona znajdywali sposób by się wydostać i robić jej ciałem różne rzeczy. Całkiem niedawno dziewczyna zauważyła na swojej ręce zapisany jakiś numer szminką. Teraz czyja to sprawka. Teraz jest jednak spokojnie. Od pięciu dni nie dzieje się nic niespodziewanego a jedyne męczą je sny po których pozostaje mnóstwo pytań bez odpowiedzi.
Westchnęła tylko i ruszyła w stronę łazienki, gdzie wzięła długą, przyjemną kąpiel. Zapadał mrok, skoro ostatnio jest dosyć spokojnie to dziś w końcu wyjdzie z domu. Wysuszyła włosy, ubrała się, nałożyła na usta delikatną pomadkę, włosy przeczesała palcami i stojąc w czarnej kurtce tuż przed drzwiami rozejrzała się po pomieszczeniu czy czegoś przypadkiem nie zapomniała. Klucze są, pieniądze są.. telefon. Szybko przeprawiła się przez pokój żeby wziąć urządzenie do ręki i wsunęła je do kieszeni swojej kurtki. Dopiero później leniwie wyszła z pokoju.
Przeprawienie się aż do parku nie było zbyt trudne. Nie wiedziała zbytnio gdzie pójść a jedyne co chciała to przewietrzyć się. Dlatego ruszyła tam gdzie ją jej małe stópki poniosą. I poniosły pod drzewo na którego gałęzi przywieszona była huśtawka. Podeszła bliżej i zrzuciła ręką śnieg z drewnianych deseczek i ostrożnie przysiadła. W zamyśleniu zaczęła się bujać wpatrując się też w miasto.

_________________
Głos ll #77BFC7 ll Theme ll Theme pt.2 ll Phone ll Info

At the edges of my recollection, the distant promise
That continues for eternity sways silently.
Destroy the Transient World
That is drenched in sadness.  


Nina: #DC143C ll Joe: #463E41 ll Yoona: #F6A4D5
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sob Sty 28, 2017 11:56 pm

Camilio zdecydował się oderwać od swoich zwyczajowych zajęć i udać się na spacer, by odetchnąć nieco świeższym powietrzem i mieć ewentualnie możliwość przemyślenia niektórych spraw. Jakich? To już tajemnica.
Wampir skierował swoje kroki w stronę parku... Powolutku, krok po kroku... Nie zatrzymując się w żadnym, konkretnym miejscu.
W końcu jednak dotarł... Do huśtawki? Cóż, zamierzał przejść obok niej, gdy nagle ujrzał... Że jego but został rozwiązany! Od taka przyziemna rzecz, lecz sprawiła ona, ze zatrzymał się i przykucnął, zajmując się zawiązaniem sznurówek.
Międzyczasie wyczuł, że nie znajdował się sam. Dlatego też, po wykonaniu tej czynności, wstał i spojrzał w tamtą stronę, nieco kiwając głową.
- Dzień dobry - odezwał się cicho.
Tak, zwracał się właśnie do obecnej tutaj Finny, znajdując się jakieś pięć metrów od niej. Uniósł dłoń, poprawiając nieco szalik i spoglądając spokojnie w jej kierunku. Nie dodawał nic więcej od siebie, czekając najpierw na jej reakcję.
Powrót do góry Go down
Finny

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1756-finny-doweson#37192
Zarejestrował/a : 28/04/2015
Liczba postów : 57


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Nie Sty 29, 2017 12:47 am

Czerwonowłosa wpatrywała się w nocne niebo starając się nie myśleć o niczym ważnym. Myślenie jest fałszywe. Nawet tak głupia czynność może wprowadzić wampirzycę w kłopoty. Potem co? Kolejne rany, siniaki i kolejne dziury w pamięci od których się nie uwolni. Męczące i denerwujące. Dlatego westchnęła pełną piersią ciesząc się tym spokojem który w tym momencie miała przyjemność odczuwać. Tak jakby nigdy nic się nie działo, jakby wszystko było w jak najlepszym porządku. Mimowolnie uniosła delikatnie kąciki ust. Jak to możliwe, że była szczęśliwa? Nie powinna. Wiele osób skrzywdziła dlatego jest potworem. Nie zasługuje na prawdziwe szczęście. Jej węch ostatnio zawodził. Nie wyczuła wampira który również postawił stopy na spowitej śniegiem dróżce prowadzącej właśnie tutaj. Poprawiła szalik, ściągając go lekko z ust i westchnęła po raz kolejny. Przyjemna noc.. po takim czasie w zamknięciu gdy w końcu wróciła świata. Uczucie było niezwykłe. Przeczesała dłonią włosy które zaczęły jej spadać trochę do błękitno-zielonych ślepków. Teraz rzeczywiście wyglądała jak kobieta. Kiedyś bardziej brali ją za ślicznego chłopca, to pewnie przez te krótkie włosy.
Nim do jej uszu doszedł cichy pomruk mężczyzny, ta wyciągnęła z kieszeni małą plastikową buteleczkę, czy pojemniczek. Zdjęła pokrywkę i wysypała na dłoń dwie tabletki które za chwilę wpakowała do ust i szybko przełknęła. Dopiero wtedy doszło do niej, że ktoś rzeczywiście się odezwał. Spojrzała na niego zmieszana. Wzięła głęboki wdech, chcąc za moment się do niego odezwać.
- D-dzie..ń.. - zaczęła. Cholera jasna, dlaczego zapomniała języka w gębie? A może to był strach przed niespodziankami? - Dzień dobry. - powiedziała w końcu, siląc się też na delikatny uśmiech. Delikatny i dosyć uroczy. Co teraz? Ścisnęła pudełeczko w dłoni i schowała je do kieszeni.
- Ładna noc, prawda? - zapytała trochę nieśmiało. Nie może pozwolić na to, by jakiekolwiek uczucia wzięły górę. Nie w tym momencie kiedy to jakaś osoba zdecydowała się do niej odezwać. Jakie ma zamiary, dobre czy złe? Może chce się napić jej krwi? Pokręciła głową wyrzucając te niepotrzebne myśli. Luz, luz. Nic się przecież nie dzieje. - Co.. Pana tu sprowadza? - zapytała po chwili zastanawiając się czy powinna wstać czy jednak posiedzieć jeszcze.

_________________
Głos ll #77BFC7 ll Theme ll Theme pt.2 ll Phone ll Info

At the edges of my recollection, the distant promise
That continues for eternity sways silently.
Destroy the Transient World
That is drenched in sadness.  


Nina: #DC143C ll Joe: #463E41 ll Yoona: #F6A4D5
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pon Sty 30, 2017 8:03 am

Ciemnowłosy wampir w milczeniu patrzył na nieznajomą. Co mogło mu teraz chodzić takiego po głowie? Tajemnica... Bądź co bądź, nie wykazywał po sobie, że miał jakieś złe zamiary. Bardziej... Jego postawa ukazywała obojętność? Można zgadywać.
- Tak - odpowiedział jej krótko.
Nie bardzo widział powód, dla którego miałby rozwijać jakoś bardzo swoją wypowiedź. Cóż, nie był typem osoby, która potrafiłaby mówić o czymś bez końca. Niestety, lecz tak jakoś wypadło. Ale przez to też nachodziło inne pytanie - czy to będzie przeszkadzało tymczasowej rozmówczyni?
- Spacer. Nic więcej - odparł na kolejne pytanie, zgodnie z prawdą. - Jest całkiem przyjemna pora na to - dodał jeszcze.
Nie był spięty, bardziej sprawiał wrażenie dość rozluźnionej osoby. Nie obawiał się nieznajomej? Raczej... Nie o to chodziło. W końcu sam sobie zdawał sprawę, że w każdej chwili mogłaby chcieć go zaatakować. I niespecjalnie potrzebowałaby do tego powodu.
- A Panią? - postanowił odbić pytanie. Dlaczego? Chyba czysta ciekawość i chęć podtrzymania jako tako rozmowy. No, o ile właściwie ktoś chciałby porozmawiać z obcą mu osobą.
Przeciągnął się nieco, czekając na odpowiedź dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Finny

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1756-finny-doweson#37192
Zarejestrował/a : 28/04/2015
Liczba postów : 57


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pon Sty 30, 2017 11:15 pm

Szczęściem było, że dziwne zachowanie dziewczyny nie odstraszyło mężczyzny. Była zmieszana i niezbyt wiedziała co czynić by ich rozmowa, zawieranie znajomości przebiegło spokojnie, bez żadnych niespodzianek. Odpowiedział jej... całe szczęście. Przez chwilę zapomniała o tym jak wielki jest potworem kiedy to ruska dziewka przejmuje kontrolę nad jej ciałem. Odsapnęła cicho powoli wstając z huśtawki i zrobiła kilka maleńkich kroków w jego stronę. Nie naruszając przestrzeni prywatnej mężczyzny przejechała tylko palcami po włosach. Jego odpowiedzi były dosyć.. krótkie, ale nie przeszkadzało jej to zbytnio. Rozmawiał z nią, to się liczyło. Dotąd była pewna, że nie zasługuje na normalne kontakty, że jest potworem którego powinno się zamknąć w jakimś pieprzonym zakładzie. Więc przyszedł tu na spacer.
- Rozumiem, rozumiem. - powiedziała cicho, z nutką entuzjazmu. Czemu zachowywała się tak dziwnie. Czemu nie mogła ukryć tego niepotrzebnego szczęścia, jeszcze uzna ją za jakąś chorą umysłowo. Przygryzła dolną wargę i przymknęła na chwilę oczy biorąc kolejny głęboki oddech. Na chwilę uspokoiła serce i dopiero po chwili milczenia spojrzała znów na niego.
- Ja również.. na spacer. Rzeczywiście to jest idealna pora zważając na to, że nikogo nie ma w pobliżu. Można na spokojnie przemyśleć kilka ważnych i mniej ważnych spraw. - odparła cicho kopiąc nogą w warstwie śniegu koło wychodzonej dróżki. W końcu podała mu dłoń. - Jestem Phoenix. - przedstawiła się w końcu. Była jak osoba która po długim życiu w dziczy nagle spotkała cywilizowaną osobę z którą w końcu mogła wymienić kilka zdań.

_________________
Głos ll #77BFC7 ll Theme ll Theme pt.2 ll Phone ll Info

At the edges of my recollection, the distant promise
That continues for eternity sways silently.
Destroy the Transient World
That is drenched in sadness.  


Nina: #DC143C ll Joe: #463E41 ll Yoona: #F6A4D5
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sro Lut 01, 2017 1:14 am

Raczej nie zwrócił na to uwagi. Powinien? Kto to tam wie. Bądź co bądź, zachowanie obcej osoby to trochę mało, by go zniechęcić. W końcu, nikt nie powiedział, że... I on sam był normalny. A akurat ciemnowłosy zdawał sobie sprawę, że jest ostatnią osobą, która miałaby prawo oceniać innych pod takim kątem.
Wysłuchał spokojnie jej odpowiedzi, jedynie kiwając nieco głową, by pokazać, że zgadza się z nią. Ta... Zdecydowanie jest miło przemyśleć kilka spraw. Taka oto myśl go teraz tchnęła.
Jednakże odczuł pewnego rodzaju zaskoczenie, gdy dziewczyna postanowiła się przedstawić. Poczuł delikatne mrowienie na plecach i przez ułamek sekundy nie bardzo wiedział, jak zareagować... Zanim zdecydował się sam wyciągnąć dłoń i uścisnąć jej.
- Camilio - przedstawił się jej również.
Po krótkiej chwili puścił ją, by poprawić swój szalik. Czyli mogę już uznać, że jesteśmy znajomymi. Ale... Co dalej?
- Miło poznać - dodał jeszcze od siebie. - Lubisz taką pogodę? - spytał się jej. Postanowił spróbować jakoś rozwinąć rozmowę... A warto zacząć od czegoś zupełnie klasycznego i zwykłego, by móc ujrzeć, jak to właściwie się rozwinie.
Powrót do góry Go down
Finny

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1756-finny-doweson#37192
Zarejestrował/a : 28/04/2015
Liczba postów : 57


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Czw Lut 02, 2017 9:27 pm

Uch Finny. Dlaczego Ty musisz być taka poddenerwowana? Jednak cieszyła się, że mężczyzna zignorował jej dziwność i po prostu został przy rozmowie, jaką dziewczyna udolnie starała się uciągnąć. Nie był jednak skory do rozmowy, a może po prostu z natury był cichą osobą. Nie przeszkadzało jej to jednak. Wytrzymałaby nawet pozostanie w jego towarzystwie w milczeniu. Byle by mieć kogoś obok siebie. Zwilżyła językiem usta i pomyślała chwilę. Powinna go gdzieś zaprosić? Ewentualnie zostać z nim tutaj, porozmawiać a na koniec wymienić się numerami telefonu. Za dużo myśli, zdecydowanie. Już zaczęła ją głowa od tego boleć, dlatego tylko rozmasowała skronie. Siedźcie tam, pomyślała krzywiąc się nieco. Byle tylko ta ruska zdzira nie wyskoczyła, bo to by się źle skończyło.
- Miło mi Cię poznać, Camilio. - powiedziała z delikatnym, acz nieco bladym uśmiechem i uścisnęła jego dłoń. Ona wsunęła swoje łapki do kieszeni rozglądając się.
- Taka pogoda jest dosyć znośna.. - wyznała wpatrując się w niebo, potem rozejrzała się wokół. Śnieg nie był najgorszy. Chyba. - Ujdzie, ujdzie.. A jak z Tobą? Lubisz zimę?.. Czy preferujesz może lato i cieplejsze klimaty?

_________________
Głos ll #77BFC7 ll Theme ll Theme pt.2 ll Phone ll Info

At the edges of my recollection, the distant promise
That continues for eternity sways silently.
Destroy the Transient World
That is drenched in sadness.  


Nina: #DC143C ll Joe: #463E41 ll Yoona: #F6A4D5
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pią Lut 03, 2017 2:02 pm

Po przedstawieniu, poprawił szalik i schował swoje ręce do kieszeni, a jego wzrok na chwilę powędrował gdzieś w dal. Nie odzywał się przez ten czas, zastanawiając się na sprawami, jedynie jemu znanymi. Jednak to działanie trwało krótką chwilę i już wkrótce ponownie skupił swoją uwagę na Finny.
- Osobiście wolę zimę - odpowiedział jej. Nie podał nawet powodów dlaczego... Może przez to, że dziewczyna po prostu nie zapytała? W sumie, niewiadome było, czy rzeczywiście ciemnowłosy zdecydowałby się powiedzieć.
Ale dla ciekawszych tego - powodem był szalik, który nosił na sobie. W lecie to tak trochę... Niecodziennie wyglądało, a w zimie nie zwracało to uwagi innych. To był jedyny powód, dla którego wolał ową porę roku.
Skrzywił się mimowolnie, czując, że wiatr się nasila. Mimo wszystko - pogoda się zaczynała pogarszać.
- Jeśli chcesz dalej kontynuować rozmowę, proponowałbym zmianę miejsca na jakieś pomieszczenie - powiedział do niej, siląc się już na nieco więcej słów. - Wydaje mi się, że pogoda zaczęła się pogarszać - dodał jeszcze.
Powrót do góry Go down
Finny

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1756-finny-doweson#37192
Zarejestrował/a : 28/04/2015
Liczba postów : 57


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Nie Lut 05, 2017 11:17 pm

Chłopak ciągle dotykał szalika. Ciekawiło ją czy to była naturalna reakcja czy był do niego w jakiś sposób przywiązany. Przywiązanie.. Ona kiedyś też była do czegoś bardzo przywiązana.. ale nie pamiętała niczego. Jak mogła zapomnieć takie rzeczy? Zacisnęła mocno usta. Mogłaby się w tym momencie rozpłakać, ale to są momenty kiedy Yoona przychodzi. Kiedy cierpi przychodzi Nina, natomiast czasem kiedy hormony buzują pojawia się Joe. Kiwnęła zrozumiale głową gdy odpowiedział na jej pytanie. Nie zapytała o powód bo tych mogło być mnóstwo. Ona na przykład bardzo lubiła wiosnę bez jakiegoś konkretnego powodu.  Zapach kwitnących kwiatów, drzew i te wszystkie pyłki. Wiosenny śpiew ptaków. Poza tym temperatura była idealna - ani nie za ciepła, ani nie za zimna. I nie trzeba nosić sto warstw ubrań.
I zawiało. Paskudnie, mierzwiąc jej przy tym czerwone włosy. Musiała łapkę wyciągnąć z kieszeni, tylko po to żeby zaprzestać tego armagedonu który się w tym momencie tutaj odprawiał na jej biednym łebku.  Założyła na głowę kaptur i spojrzała na niego.
- W porządku.. - zgodziła się, bo chciała utrzymać rozmowę i kontakt. To pierwsza osoba od bardzo dawna z którą rozmawiała jako ona a nie jako ktokolwiek inny. Potarła dłonie o siebie. - W takim razie prowadź.. Pójdźmy gdzie chcesz, byle było w miarę ciepło. - zaproponowała.

_________________
Głos ll #77BFC7 ll Theme ll Theme pt.2 ll Phone ll Info

At the edges of my recollection, the distant promise
That continues for eternity sways silently.
Destroy the Transient World
That is drenched in sadness.  


Nina: #DC143C ll Joe: #463E41 ll Yoona: #F6A4D5
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pon Lut 06, 2017 8:57 pm

Camilio pozwolił sobie na delikatny, zarazem mało widoczny uśmiech i skinął głową. Zgoda czerwonowłosej dziewczyny sprawiła, że przez jego ciało przeszła fala zaskoczenia.
- No dobrze - mruknął.
Naprawę, nie spodziewał się tego.
- Hm... Chyba mam pomysł, gdzie możemy iść - dodał jeszcze od siebie.
Cóż, nie było to może zbyt oryginalne miejsce, ale wydawało mu się, że jest tam chociaż trochę ciepło. Dlatego też zdecydował się na nie.
- Chodźmy - postanowił również poprowadzić tą krótką wyprawę, co sprawiło, że powoli ruszył się z miejsca, jedynie oglądając się na nową znajomą, by upewnić się, że idzie wraz z nim. Zakładam, że raczej nigdzie nie ucieknie, skoro wcześniej się zgodziła.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 244


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Nie Kwi 16, 2017 11:46 pm

Po nietypowym przebiegu przypadkowego spotkania z wampirzycą o imieniu Yvelin, Aoi dał sobie trochę czasu na przemyślenie tego wszystkiego i zrozumienie, co też właściwie się stało. Skąd... Skąd właściwie się wzięło owe uczucie? Co powinien z nim zrobić? Skąd taka reakcja, a nie inna? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi.
Przeczucie mu jednak mówiło, że cokolwiek to nie było, to była kwestia działania Duncana.
Westchnął cicho, opierając się o drzewo i nieco pocierając nos. Był sam, zdecydował się pozostawić Kirę w dobrym miejscu dla niej, by nie musiała się męczyć przy owej pogodzie. Tak jakoś ta jedna istotka wzbudzała w nim zachowanie opiekuńcze... Może to też kwestia tego, że miał dotrzymać obietnicę?
Cholera, nie najlepiej się czuję... - nie wiedział, co myśleć o tym. Mocno się skrzywił, pocierając dłonią miejsce, gdzie znajdował się żołądek. Od pewnego czasu miał z nim problemy i za nic nie umiał zrozumieć dlaczego. Zatrułem się? Nie przychodziło mu nic sensownego na myśl. Chyba nie tabletkami krwi? - ta. Niekoniecznie musiał rozumieć, że chodziło o chorobę. No bo... Niby wampiry nie chorują, co?
Westchnął cicho, przykucając. Postanowił sobie dać chwilę odpoczynku, zanim powróci do miejsca, gdzie znajdowała się wilczyca. I tak nie miał co tutaj robić... Prawda?
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pon Kwi 17, 2017 9:23 am

Czasy się zmieniały. Istoty zamiast mądrzeć to zaczynały po prostu głupieć. Wcześniejsze spotkanie z wampirzycą było czymś żałosnym. Powinien ukrócić jej męki pod względem braku jakiegokolwiek instynktu samozachowawczego. Przekonana o swojej wyższości po prostu sobie kpiła. Jedynie mąż nieświadomie ją uratował, chociaż teraz na prawdę miał dylemat czy nie powinien ją porwać i odesłać do męża w nieco gorszym stanie ze swoistą notką.
Garruch jednak nie dał się ponieść zemście i przełknął gorycz, która napływała wraz z pozwoleniem odejścia blondyny. Pokazała mu, co? Była nędzną idiotką i tyle.
Im dalej przez dzielnicę mieszkalną szedł, tym coraz mniej się skupiał na tym co właściwie mija.
Zaszedł wraz z obstawą, która trzymała się około pięćdziesięciu metrów od niego, na obrzeża miejskiego parku.
Ciężko było wyczuć inne wampiry niż te, które były z nim, jednak wyczuł woń czegoś nowego... krew B? Kolejny wampir o czystej krwi? Czy im się nudziło, że wieczorami łazili po parkach?
W pamięci mając wcześniejsze spotkanie z idiotką, teraz zamierzał do sprawy podejść nieco inaczej. Od razu wyciągnął swoją anty-wampirzą broń i trzymał w prawej ręce wraz z zawiniętym łańcuchem. Jego krok stał się dość szybki i wcale nie zamierzał się kryć z obecnością. Ruszył jak tropiący pies, który wyczuł swój cel.
Zbliżył się na trzydzieści metrów, potem na dwadzieścia... dziesięć. I zatrzymał się. Znał już tego wampira. Pamiętał doskonale, że był w nieco bardziej opłakanym stanie kiedy go ostatnio zostawił.
-Aoi...-Warknął krótko do wampira, który kucał przy drzewie. Przybrał postawę dość rozluźnioną, chociaż ręka z bronią nieco się cofnęła, jakby zaraz miał wyrzucić w przód łańcuch, wprost w wampira. Nie wyglądał przyjemnie, a dodatkowo poza wypowiedzeniem jego imienia był milczący. I wkurwiony- od razu było widać ściągnięte brwi i drapieżny wzrok tak bardzo przypominający ten wampirzy...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 244


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pon Kwi 17, 2017 10:25 pm

Zdecydowanie się nie czuję za dobrze - Aoi potarł nieco brzuch, krzywiąc się mocno. Nie przychodziła mu nadal do głowy żadna sensowna przyczyna owego stanu, co powodowało, że... Cóż, po prostu mógł się krzywić i tyle. Ale co dalej? Oprócz tego, że chciał powrócić do towarzyszki?
Ta... Mniej więcej w tym samym momencie wyczuł, że nie był sam.
Drgnął mimowolnie, odwracając głowę w tamtym kierunku. Co jest? Jest późno przecież. Dziwne, a dziwniejsze było to jeszcze, że jeden z osobników zbliżał się do niego. Cholera. Nie chcę się w to bawić teraz. Zaniepokoiło go jednak to, że odległość między ową dwójką gwałtownie się skróciła.
Zamrugał ślepiami, w końcu skupiając swoje oczy na wysokim mężczyźnie. Wielki... Ostrożnie dźwignął się na nogi, patrząc na niego i zarazem czując zdezorientowanie.
- Kim jesteś? - nawet jego głos zdradzał to. Cóż, obcy facet podchodzi do niego i od tak wypowiada jego imię. Straszne.
Szybko skierował wzrok na to, co trzymał w dłoniach, zarazem odczuwając niemały niepokój.
- Skąd znasz moje imię? - nie podobało mu się to. Ani trochę. Wyczuwał w nim człowieka i owszem, ale postawa, zachowanie czy fakt, że nie wyglądał na miłego pana, sprawiało, że miał ochotę zwiać. Szybko, albo cokolwiek.
Lecz zamiast tego nie zrobił tego jeszcze. Nie, nie okazywał po sobie, że się nie boi. Najbardziej było widoczne po nim, że nie rozumiał tego, co właśnie miało miejsce.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Wto Kwi 18, 2017 7:45 pm

Nie wiedział kim jest? Trauma? Nie.
Przecież był w oświacie. Z pewnością pozbawili go pamięci. Pozostało się więc z nim pobawić, aby po prostu sobie poprawić humor. A jeśli się nie uda? No to po prostu pozbawi go krwi i tyle.
-Skoro nie pamiętasz to nie ma to żadnego znaczenia... Dopytuj dalej,
a przypomnę Ci, ale tym razem nikt mi nie przerwie...

Daleko mu było do zwykłego człowieka. Samo bicie serca było niemalże niewyczuwalne, jakby wręcz umierał. A jednak stał tutaj w pełni sił. Patrzył swoimi czerwonymi ślepiami na chłopaka i wydawał się piekielni poważny. Nawet wypowiedziane słowa były kompletnie pozbawione jakichkolwiek uczuć. Oczy zabójcy, któremu ktoś wszedł w drogę...
-Przejdźmy do rzeczy. Potrzebuję Twojej krwi. Oddasz ją dobrowolnie,
albo wolisz, żebym ją z Ciebie wycisnął...

Nie ruszył się nawet, ale odległość dziesięciu metrów w zupełności mu wystarczy, ażeby znaleźć się przy chłopaku... Poza tym dobrze pamiętał jego moce i stąd wiedział co powinien zrobić jeśli ten spróbuje ucieczki. No... może i nie znał trzeciej jego umiejętności jako krwi B, ale czy to robiło jakąś różnicę? Tylko w przypadku gdyby Aoi potrafił się teleportować, a w to wątpił. Było kilka wampirów w tym mieście, którzy potrafili to robić... I uj. Najwyżej ucieknie.
I tak już mu poprawił humor tym spotkaniem, a krew C jest w stanie zdobyć w przeciągu godziny... Zawsze lepszy wróbel w garści, chociaż gołąb również był kuszący... Tym bardziej jeśli można go było ustrzelić.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Wto Kwi 18, 2017 8:45 pm

Była w szpitalu, potem jakoś nie bardzo umiała wrócić do zamku. Spotkanie z mężem przerwanie pojawieniem się córki sprawiło, że nieco się otrząsnęła i zdecydowała wycofać, dzięki czemu nie doszło do czegoś, co potem mogłoby ją prześladować. Może nawet lepiej. Mimo wszystko jej umysł nadal prześladowało mnóstwo spraw, głównie związanych z rodziną, ale nie tylko. W ten sposób też, jako że była w centrum miasta postanowiła zrobić małe kółko i udać się na zachód, by potem powędrować na południe miasta. Tak też trafiła na tereny parkowe, gdzie bywała dosyć często, głównie ze względu na ich urokliwy wygląd. Teraz akurat nie było aż tak urokliwie, ale mimo wszystko zawsze coś.
Idąc przez park w pewnym momencie wyczuła znajomy zapach. W pierwszym momencie chciała go zignorować, a nawet ominąć szerokim łukiem, ale impuls nakazał jej iść w stronę, z której dobiegał. Tak też znalazła się w pobliżu łowcy oraz wampira. Widziała Garrucha, a z jego postawy i faktu, że niedaleko niego był wampir, mogła wywnioskować, że coś się szykuje. Nie wiedziała co, ale znała na tyle dobrze rosłego łowcę, że z pewnością nie mogło być to przyjacielskie spotkanie. Walczyła ze sobą, nie bardzo wiedząc co ma zrobić. Nie chciała mu wchodzić w drogę, ale z drugiej strony nie wyglądało to przyjemnie, a wampir nie wydawał się być krwiożerczą bestią.
Postąpiła kilka kroków naprzód, nawet nie próbując się skradać. Chciała dać szansę na reakcję i jej niespodziewane pojawienie się. Dawno się nie widziała z Gabrielem, ale po tym, jak jej ostatnio pomógł... no cóż, była mu wdzięczna, a nawet więcej.
- Garruch...?
W pierwszym odruchu chciała nazwać go "Gabrielem", ale powstrzymała się, zwracała się tak do niego tylko gdy byli sam na sam.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 244


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Wto Kwi 18, 2017 8:53 pm

Nie rozumiał co miał na myśli, ani tym bardziej, co tak właściwie chciał. Mógł jedynie patrzeć na niego z brakiem zrozumienia i z niemałym zdezorientowaniem... A w to wszystko zaczynał skradać się lęk. Dlaczego?
Albowiem miał przed sobą człowieka, który wcale go nie przypominał. Bicie serca było zbyt nienormalne jak na kogoś, kto wyglądał na pełnego życia. Czerwone ślepia, tak bardzo niepasujące do człowieka, przerażająca aura...
Już stojąc obok niego można było się narazić na traumę.
I na dodatek to straszne żądanie! Pogrzało go?
- Że co? - no co? Nikt obcy z miejsca nie wyskakuje mu z czymś takim, że ma oddać mu swoją krew, albo sam sobie to weźmie. Jakiś wariat! Na dodatek odległość, mimo że była niewielka, nie pozwalała mu na swobodne używanie mocy. Nie podobało mu się to... I co gorsza, tamten nie wyglądał na takiego, który sobie żartował.
Co teraz?
Atak czy ucieczka? Ta pierwsza opcja... Nie. To było złe. Tak mu instynkt mu podpowiadał. Więc co? Czas uciekać?
Jednak tego nie zrobił, bo nagle ktoś się tutaj pojawił. Niepewny wzrok został skierowany na nieznajomą... A on nie bardzo wiedział co teraz. Może warto wykorzystać to, by się wycofać, gdy zajmą się sobą?
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Wto Kwi 18, 2017 9:29 pm

Garruch zanim jeszcze wyczuł obecność kolejnego wampira, a raczej wampirzycy, dostał ostrzeżenie w postaci dźwięku wydawanego przez ptaki o poranku. Co więc mógł zrobić jak nie zastanowić się nad sytuacją? Dwóch wampirów? Może powinien wezwać swoich przybocznych? Aoi jednak wyglądał na wystraszonego.
-Chyba jednak tym razem Ci się upiecze, dzieciaku...
Warknął chłodno do Aoiego i zrobił trzy kroki w tył zarazem ustawiając się bokiem do nadchodzącego wampira. Nie potrafił rozpoznawać zapachu krwi jakiś poszczególnych wampirów, ale wiedział, że zaraz będzie miał tutaj dodatkowo krew szlachetną, a do tej pory raczej wszystkie wampiry krwi szlachetnej były skore walczyć. Ubezpieczany Aoi mógłby wspomóc takowego i nawet 5 na 2 silnych wampirów... byłoby nieco problematyczne. Szczególnie, że nie było znów jakoś strasznie późno. Było ledwo po 21...
I wtedy też ściągnął brwi z irytacją i zauważył blondynkę. No to w sumie już po zagrożeniu jeśli chodziło o walkę. Powstał jednak inny problem. Co zrobić z chłopakiem? Powinien go wykończyć zanim nadejdzie tu blondynka, ale już było po ptokach.
-Przeszkadzasz mi, Yuki... Radzę Ci się też nie zbliżać. Ten tutaj jegomość jest chory... To dość zaraźliwy przypadek.
Garruch doskonale nauczył się rozpoznawać przypadki chorób wampirzych. W końcu do tej pory spotkał się z jedynym jej typem- tym którego polecił stworzyć... A mimo to chłód jego słów nie zdradzał, iż posiadał jakąś większą wiedzę na jej temat.
Broń wciąż miał w pogotowiu, gotową do użycia. Atak był zły? W takim razie Garruch nigdy nie chciał być dobry...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sro Kwi 19, 2017 6:26 pm

Nie bardzo wiedziała czego może się spodziewać, dlatego też podchodziła do tej dwójki dość ostrożnie i niepewnie. Wiedziała, że powinna unikać Gabriela, ale rozsądek nigdy nie był jej mocną stroną. Gdy tylko podeszła i usłyszała głos łowcy pożałowała, że jednak zboczyła z drogi i skręciła do nich. Jego słowa trochę ubodły, ale przełknęła gulę, która narosła jej w gardle i wyprostowała się. Zaraz potem zganiła się w myślach - wyglądała, jakby chciała się wynieść ponad niego, choć tak naprawdę nakładała maskę, by nie zdradzić swoich emocji.
- Jeżeli jest chory... - jej głos zadrżał, ale krótko. - To może będę mogła mu pomóc? Jestem lekarzem.
O chorobach wiedziała dość sporo, choć w kwestii tych stworzonych sztucznie już nie bardzo. Mimo wszystko słowa Gabriela niewiele jej mówiły, a Yuki miała wyraźne wrażenie, że mężczyzna jest mocno niezadowolony jej pojawieniem się i samą obecnością. Bolało i to bardzo, choć być może po prostu nie chciał robić tego, co chciał robić na jej oczach. Wampirzyca groźna nie była, nie stanowiła żadnego zagrożenia dla nikogo, o tym wiedział doskonale. W tym momencie jednak nie była pewna czy w grę wchodziły aktualne sprawy związane z wampirem, czy na przeszkodzie pojawiły się ich niepewne relacje.
- Nie chciałam ci przeszkodzić, nie wiem co chcesz z nim zrobić, wyglądasz jakbyś chciał go zabić.
Złożyła dłonie przed sobą, tym samym dając do zrozumienia, że nie ma żadnych złych zamiarów. Szlachetna właściwie nie wiedziała czego teraz chciała. Miała odejść? Zostawić ich i pozwolić by rzecz biegła własnym torem? Odciągnąć Gabriela? Nie chciała mu się bardziej narażać - to była ostatnia rzecz, której by pragnęła.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 244


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Czw Kwi 20, 2017 9:08 pm

Jestem chory? - do jego uszów dobiegły słowa strasznego nieznajomego człowieka. Nie rozumiał o co chodziło. Ba, aż sam się z tym dziwił, czując zarazem się niepewnie i zdezorientowanie. Nie rozumiem. Kiedy miałbym zachorować? - zdecydowanie jednak żołądek dawał po sobie znać. Mimowolnie się skrzywił i cofnął o krok, wbijając wzrok w ziemię. Nie chciał się również mieszać pomiędzy tą dwójkę, zarazem... Po prostu się zastanawiał, co powinien zrobić, by uniknąć ich uwagi i móc zwiać...
Ale chwila. Nie zapowiadało się na to jeszcze.
Czerwone ślepia raz skupiały się na kobiecie, raz na mężczyźnie... Co dalej? Co dalej? Mogliby się zająć sobą! Dlaczego? Bo Aoi miał wrażenie, że tamten mógł mu zrobić krzywdę... NIe przejmując się obecnością kobiety. Ba. Takie sprawiał wrażenie w jego oczach.
Ej, co wy na to? Ja sobie pójdę, a wy pogadajcie czy coś...?
Oczywiście, nie odważył się tego powiedzieć na głos. Za to zrobił kolejny krok w tył... Zawsze mogę spróbować zwiać. Tak. Zignorować ten cholerny żołądek... Chwila, czekaj! Nie buntuj się teraz, wytrzymaj trochę! - pozostawały jedynie myśli i fakt.... Że nie wiedział, czy opłaci mu się uciekać.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   

Powrót do góry Go down
 
Huśtawka na drzewie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Huśtawka na drzewie
» Huśtawki na drzewie
» Huśtawka na drzewie
» Opuszczony domek na drzewie
» Domek na drzewie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: