IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Huśtawka na drzewie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1146


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Wto Kwi 25, 2017 8:57 pm

Istotnie.
Powinna go unikać nie z tego względu, iż jej zagrażał (tą kwestię już chyba wystarczająco wałkowali), ale zdecydowanie mógł jej trochę nawrzucać przykrych słów co zresztą miałoby miejsce, gdyby się spotkali w innych okolicznościach. Przyjaźń to bardzo krucha cecha, szczególnie jeśli dana osoba nawet nie szuka kontaktu z drugą... Ile minęło? Cztery miesiące? Dłużej? Nie liczył tego nawet.
-Jeśli chociażby kichnie to możesz i Ty się zarazić. Chyba, że masz plastikowy worek w którym go zamkniesz...
Rozmawiali sobie jakby tego chłopaka tu nie było, dlatego też Garruch spojrzał na niego i zauważył subtelny gest wycofywania.
Nawet nie kiwnął palcem, a jednak Aoi poczuł jak jego prawa noga mocno szarpie go do przodu. Ruch był niezbyt silny dla wampira krwi B, jednak był na tyle niespodziewany, ze mógł spowodować upadek i dociągnięcie chłopaka jeszcze bliżej do przyszłego oprawcy.
-Zostań na miejscu, jeszcze z Tobą nie skończyłem!- Warknął niemiło do czarnowłosego po czym znów spojrzał w stronę Yuki.
-Tym razem potrzebuję po prostu krwi. Najlepiej takiej, którą będę miał zawsze pod ręką...
Celowo pominął sprawę przeszkadzania, ponieważ było to akurat prawdą. Garruch z pewnością nie lubił jak się mu przeszkadza. I co zrobi Yuki? Rzuci się do pomocy wampirowi czy uzna Gabriela za takiego nieobliczalnego potwora, że jeśli mu odbierze ofiarę to zapewne wbije jej swoją broń w plecy?

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Nie Kwi 30, 2017 5:18 pm

Spojrzała na Garrucha, potem na wampira i właściwie nie wiedziała, co ma o tym myśleć i o co właściwie chodzi. Nie potrafiła rozszyfrować ani jego, ani całej tej sytuacji. Szanowała i lubiła Garrucha, ale zdecydowanie go nie rozumiała, choć starała się jak mogła. Nie chciała go unikać, ale nieco się obawiała spotkań z nim. Nie jego samego, ale tego, że ich relacje może całkowicie szlag trafić, czego by oczywiście nie chciała.
Na jego słowa lekko zmarszczyła czoło. Wampiry raczej nie chorowały i tu tkwił problem, bo jeżeli coś było na rzeczy, to nie mogło to być nic naturalnego.
- Nie mam pojęcia, co to może być, ale... - pokręciła głową sama nie wiedząc co może zrobić.
Wchodzenie w paradę Garruchowi nie było rozsądne i wcale nie bałaby się o siebie, a raczej o niego samego. Jego przytyk był dosyć bolesny, nawet jeżeli znacząco się hamował.
- Wiesz gdzie mnie szukać i masz do mnie kontakt. Zadzwonić czy wysłać wiadomość nie zaszkodzić. - w jej głosie był słyszalny lekki wyrzut oraz smutek, ale tylko do tego się ograniczyła.
I co miała teraz zrobić, chyba nie było sensu by dalej drążyć temat, zresztą okoliczności nie były także zbyt sprzyjające. Westchnęła, a potem uśmiechnęła się smutno, następnie odwróciła się i zaczęła wolno odchodzić.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 298


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pon Maj 01, 2017 10:24 pm

No i... Plan ucieczki przepadł w momencie, gdy ten straszny mężczyzna przypomniał sobie o jego obecności. Nawet się nie spostrzegł, gdy nagle poczuł szarpnięcie. Zaskoczyło go to... W końcu nie widział żadnego znaku czy ruchu ze strony tamtego. Zachwiał się na nogach, po czym zaliczył dość nieprzyjemny upadek na ziemię. Skrzywił się mimowolnie, po czym wydał z siebie zduszony okrzyk, gdy został pociągnięty. Zdecydowanie nie miał pojęcia, co się działo...
A sam fakt, że znalazł się jeszcze bliżej ciemnowłosego, nie poprawiał mu nastroju.
I co właściwie dalej?
Cóż, aktualnie niewiele. Mógł się przysłuchiwać tej rozmowie i próbować zrozumieć, o czym mówiła ta dwójka. Trochę o nim, ale sam fakt powiązany z tym, że najwyraźniej był chory... I nie wiedział nawet na co.
Nieco zwinął się, chwytając się za brzuch i krzywiąc się mimowolnie. Cholerny żołądek. Bądź cicho. Spokój - pomyślał.
Na dodatek miał wrażenie, że robiło się coraz to gorzej - nieznajoma kobieta zdecydowała się na odejście, bez żadnej reakcji wcześniejszej... I najwyraźniej pozostawiając go na pastwę losu tego dziwnego i zarazem strasznego mężczyzny. Zbladł nieco... Ale nie ośmielił się nawet zawołać, by mu pomogła.
Pewnie by to nawet nic nie dało...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1146


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pon Maj 01, 2017 10:44 pm

Głupia dziewucha! Wszystko postrzegała jako atak na swoją osobę.
Istotnie, akurat rozmowa z nią w chwili kiedy atakował innego wampira... była nie na miejscu.
Drugą sprawą było to, iż nie miał w sobie teraz tyle bezduszności, ażeby i ją wykorzystać do swojego planu. Mimo wszystko była siostrą Noriko.
-Nie masz pojęcia, bo to choroba wytworzona sztucznie. To chyba oczywiste.
Warknął na nią i spojrzał z góry na chłopaka, który leżał jak zarzynane zwierzę.
-Rusz się jeszcze raz, a oderwę Ci tym razem nogi...
Krótka groźba, a następnie znów podniósł wzrok na blondynkę. Czy ona na prawdę uważała, że jest mu w stanie pomóc w kwestii krwi? Poza tym o czym ona gadała? Nie miał z nią żadnego kontaktu od... od momentu w którym ją uratował! Tym czynem zarazem spłacił swój stary dług.
-Jesteś na prawdę nierozważna! Myślisz, że jestem jedynym, który potrzebuje krwi wampirzej? Nie oddasz mi tyle posoki ile jej faktycznie potrzebuję! Poza tym nie mam z Tobą żadnego kontaktu, jakbyś raczyła wiedzieć...
To tylko pokazywało jak bardzo nie rozumiała jego poczynań i zarazem jego postępowania. Wychodziło na to, iż widzi w nim potwora, który dba tylko o siebie i zapewne szuka jedynie zaspokojenia głodu, który narastał w nim przez jego dziwną przemianę.
Trudno.
Skoro chciała być tak bardzo zaślepiona własnymi przekonaniami to niej takowa zostanie. Garruch miał już to po co przyszedł.
Znów zwrócił się w stronę chłopaka i bez żadnego słowa potraktował go jak dogorywającą świnię. Po prostu bez ostrzeżenia kopnął go w skroń, ażeby stracił przytomność. Gabriel nie nosił przy sobie żadnych kajdanek na moce wampirze, a nie mógł ryzykować użycia przez chłopaka mocy. Jeśli jedno kopnięcie nie sprawiło, że zemdlał to poprawił po chwili i drugim kopnięciem.
Spojrzał jeszcze za Yuki, która się oddalała. Jeśli liczyła, że ją zatrzyma w obecnej sytuacji to przeliczyła się. I to nawet bardzo.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Czw Maj 04, 2017 3:29 pm

Zgadza się, nie rozumiała, ale i jak dotąd nie mieli zbyt wiele okazji do rozmów, a mężczyzna najwyraźniej nie był względem niej nastawiony przyjaźnie. Wręcz przeciwnie. Yuki miała wrażenie, że każde ich kolejne spotkanie tylko podsycało wrogość i negatywne emocje, choć ona starała się jak tylko mogła, byleby temu zapobiec, pomóc mu i po prostu zachować się odpowiednio. Jak zwykle wychodziło odwrotnie, do czego powinna się już dawno przyzwyczaić.
Czy wiedziała, co to jest choroba wytworzona sztucznie? Oczywiście, że tak, była lekarzem, zajmowała się medycyną, chemią i tak dalej. Jednak nie sądziła, że ktoś będzie działał w ten sposób. Możliwe, że sama będzie musiała to sprawdzić, choć nie posiadała odpowiedniego zaplecza laboratoryjnego.
Kolejne słowa sprawiły, że się zatrzymała i przymknęła oczy. Nie, nie będzie płakać, nie w takiej chwili i nie z takich powodów. Nie była na niego zła, ani wściekła, do takich uczuć nie była zdolna. Słyszała, co dzieje się za jej plecami i aż dreszcze przeszły jej po plecach. Szybko sięgnęła do torebki, nie było widać, co robi, ale po chwili odwróciła się gwałtownie, a Garruch mógł poczuć silną woń jej krwi, która powoli skapywała z jej szyi. Zaczęła iść szybko w jego stronę.
- Chce ci pomóc, ale nie wiem jak! Nie pozwalasz mi nawet spróbować! Nie powiesz, co mogłabym zrobić! Chcesz krwi, to ją weź, kiedyś ci ją obiecałam. Bierz!
Desperacja? Może poniekąd. Chciała się do niego zbliżyć, porozmawiać z nim w miarę normalnych warunkach, ale wszystko co robiła, to tylko bardziej go odpychała. Już sama nie wiedziała, co powinna uczynić.
- Prosze... - wyciągnęła rękę w jego stronę.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 298


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pią Maj 05, 2017 10:19 pm

Cóż... Aoi chcąc nie chcąc, został widzem, a zarazem uczestnikiem tej oto sytuacji. Nie powinno go dotyczyć to... I raczej nie dotyczyło, ale przez zwykły los został tutaj i najwyraźniej jego przyszłość nie wyglądała na zbyt kolorową... Mowa o nieznanej mu chorobie, fakt, że coraz bardziej miał chęć, by ukazać światu zawartość żołądka, jak również i grożenie nie poprawiało mu nastroju. I żadnej szansy na lepszą zmianę...
Zasłonił usta, starając się opanować. Naprawdę chciał stąd uciec! Naprawdę! Słowo! Ale... No... Ten mężczyzna był straszny. Jego umiejętności też. Dlatego też czarnowłosy był pewny, że od tak spełniłby swoją groźbę.
Wiele nie ma do dodania...
Po prostu, nie zdążył uciec, gdy nagle ujrzał nogę przed sobą, a potem spory ból. Jedno kopnięcie sprawiło, że świat zawirował mu w oczach, po czym pociemniał. Po krótkiej chwili poczuł drugie, które sprawiło, że momentalnie stracił przytomność. Również zadane w ten sposób ciosy wywołały u niego uraz głowy - w tym przypadku też i pojawił się fioletowy siniec w miejscu, gdzie potraktował go z buta.
Już nie był świadkiem dalszego rozwoju wydarzeń.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1146


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Nie Maj 07, 2017 9:24 am

Aoi w zupełności wystarczył mu na zapewnienie krwi 20 ludziom i wampirom, które delektowały się smakiem krwi wyższych wampirów- i takich dziwaków nie brakowało w inkwizycji. Teraz był gotowy już wręcz odejść z nieprzytomnym, dlatego tez gwizdnął na swoich przybocznych, którzy z czterech stron świata nadciągali powoli pod huśtawkę. Jeszcze im chwila zejdzie, żeby się pojawili przy Garruchu, który z niemałym wkurzeniem patrzył na odchodzącą blondynkę. W ogóle go nie rozumiała, jego zachowania i ogólnie charakteru... Odwrócił się w pewnej chwili i ze zmarszczonymi brwiami spojrzał na leżącego chłopaka pod nogami. Może powinien go przeszukać?
Sprostujmy. To że, sobie rozcięła rękę, nie będzie oznaczać, że zapach "eksploduje" natychmiast we wszystkie strony świata. Krew wyczuł dopiero jak była w połowie drogi w jego stronę. Wtedy podniósł wzrok na nią i jeszcze mocniej zmarszczył brwi. Czy ona w ogóle zdawała sobie sprawę z tego jak zapach krwi wampira na niego działał? Myślała, że jest zwierzęciem, które się rzuci na jej krew, ponieważ był głodny? Była tak ślepa, a może zdesperowana? Może lepiej byłoby po prostu postawić na swoim, pokazać jakąkolwiek stanowczość? Skądże! Lepiej wybrać najgorszą możliwą drogę- przez podstawianie mu pod nos czegoś, co powodowało u niego wzrost złości!
Niespodziewana fala gniewu spowodowała, że odwrócił się w jej stronę i zacisnął tylko zęby, aż zazgrzytały. Patrzył w jej ślepia- może była zaskoczona... Ona co najwyżej mogła zauważyć ślepą furię, którą sama obudziła.
-NIECH BĘDZIE!
Warknął głośno i szybkim ruchem złapał ją za gardziel tylko po to, ażeby chwilę później przybiegli jego przyboczni, którzy mięli oba wampiry zabrać do zamku.
-Tego do bagażnika, tej zasłonić oczy i zabrać. Jak będzie się stawiać- pozbawić ją przytomności...
Jego głos nie był niczym więcej jak soplem lodu. W przypływie złości Yuki była jedynie naczyniem na krew i nie czuł do niej nic, poza zwykłą złością.
Dwa wampiry podniosły Aoiego i nieśli na obrzeża parku, gdzie czekać już miał van. Dwóch pozostałych poczekało, aż Garruch puści gardło Yuki, przez stalowe ręce przepływała mu jej krew i to tylko dodatkowo powodowało jego gniew.
-Ruchy, albo wam powyrywam kończyny...
Czterech wampirów nawet nie burknęło. Do tej pory nie mięli okazji widzieć Garrucha w tak parszywym humorze. Co gorsza będzie taki jeszcze przez długi czas, dopóki nie zostanie sam z własnymi myślami i nie oczyści swojej rękawicy.
Aoi już zemdlał, więc dość szybko trafił do vana. Co natomiast miała do powiedzenia kobieta, której zawiązano na oczach zwykłą, czarną bluzę, która powodowała, iż nie widziała więcej, niż to co miała pod nogami? Poza tym wampiry, które służyły Garruchowi nie były ani odrobinę delikatne. Obu trzymało ją za ręce i szybkim krokiem prowadzili ją do vana.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Nie Maj 07, 2017 7:31 pm

Nie wiedziała czego powinna się spodziewać. Zadziałała instynktownie i mocno emocjonalnie. Najprawdopodobniej to był błąd, ale jednego nie można było odmówić Yuki - szczerości. Nigdy nie miała złych zamiarów, a względem Garrucha zawsze miała ciepłe uczucia, a fakt, że zareagowała, jak zareagowała, było powodem tego, że mężczyzna nie był jej obojętny, inaczej p prostu by odeszła i tyle by jej było. Zrobiła inaczej i teraz mocno się zdziwiła.
Jeżeli czegoś konkretnego od niej chce, to powinien powiedzieć wprost. Może i wampirzyca miała zdolność telepatii i wchodzenia do czyiś umysłów, ale tego nie robiła, więc i nie mogła się domyśleć o co chodzi. Oboje krążyli nie wiedząc czego chcą i stąd takie przykre sytuacje. Teraz kobieta spoglądała na wściekły wyraz twarzy. Przez moment mógł dostrzec na niej szok, niedowierzanie, a potem cień strachu. Aż skuliła się odruchowo w sobie.
Gdy złapał ją za gardło chwyciła za jego rękę, wybałuszając oczy. Błękitne tęczówki wpatrywały się w niego z niemym strachem. Takiego Gabriela jeszcze nie widziała.
Potem nastąpiła seria krótkich rozkazów i jak spod ziemi pojawiło się kilku wampirów. Gabriel miał na usługach wampiry? To także była dla niej nowość i to spora. W końcu ją puścił, a kobieta zachwiała się na nogach, jednak nie zdążyła dojść do siebie, gdy została pochwycona i wleczona dość brutalnie w niewiadomym kierunku. Szarpała się i próbowała odwrócić.
- Gabriel...! - zawołała ochrypłym głosem. - Gabriel!
Została pchnięta, a po chwili jej oczy przewiązano, że nic już nie widziała. Potykała się o własne nogi i przez moment zastanawiała się, czy nie zaatakować obu. Mogłaby to zrobić, miała moce, a oni wampirami niższej krwi. Czy jednak dobrze by zrobiła? Nadal była w szoku nie miała pojęcia o co może chodzić Gabrielowi. Chciałaby z nim spokojnie porozmawiać, choć na razie były to próżne nadzieje...

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1146


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Nie Maj 07, 2017 8:51 pm

To nie czas na słabości.
Ktoś tu zapominał o tym, iż Gabriel nadal był wielkim skurwysynem i często zapominał o czymś takim jak uczucia- szczególnie wobec osoby, która zawiodła jego oczekiwania.
Kiedy wampiry krwi D zabierały szarpiącą się kobietę i nieprzytomnego chłopaka, Garruch wpatrywał się w przestrzeń przed sobą i pozwolił sobie na ochłonięcie. Mimo wszystko krzyki wystraszonej były czymś przyjemnym dla ucha...
Długą chwilę analizował to co się stało. Ten narastający strach w jej ślepiach. Nie spodziewała się tego... To uczucie było lepsze, niż upojenie jej krwią.
Te myśli były uspokajające. W końcu podszedł do trawnika, powycierał niedbale rękawicę w trawę i ruszył w stronę parkingu na obrzeżach parku. Tam wsiadł w swoje auto i popędził do zamku.
Do vana wpakowano obojgu więźniów. Sześć wampirów na pace i kierowca, który czekał na swoim miejscu. Yuki była pilnowana, trzymana za ręce, grożono jej, że jeszcze raz krzyknie, a ją uderzą i może nawet raz ją uderzono. To bez różnicy- i tak wszyscy dojadą do zamku...
[zt+Aoi+Yuki - cel podróży przekażę wam jutro na gg]

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
May

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543 http://vampireknight.forumpl.net/t3449-may-phone#74199 http://vampireknight.forumpl.net/t3447-may#74197 http://vampireknight.forumpl.net/t3448-may#74198 http://vampireknight.forumpl.net/t1695-pokoj-may-i-candice
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 305


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Nie Sie 06, 2017 11:36 am

Wieczór powolnymi krokami zbliżał się. czas zajęć lekcyjnych dla kas dziennych dobiegł już końca. Można było, więc bez najmniejszych problemów, pozbyć się mundurka i zając się własnymi sprawami, spotkać się z znajomymi, wyjść gdzieś czy porozmawiać, May udała się zaś na opuszczoną, samotną huśtawkę, umówiła się w tym miejscu z jedną z znajomych. Zanim jednak ona miała się pojawić w tym miejscu, dziewczyna miała dłuższą chwilę by się pohuśtać i porozmyślać o różnych głupotach i nie tylko.
Powrót do góry Go down
N3X4R0N

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3425-topic#73727 http://vampireknight.forumpl.net/t3434-topic#73931 http://vampireknight.forumpl.net/t3433-topic#73930 http://vampireknight.forumpl.net/t3432-topic#73929 http://vampireknight.forumpl.net/t3431-topic#73928 http://vampireknight.forumpl.net/t3430-mieszkanie#73926
Zarejestrował/a : 31/07/2017
Liczba postów : 246


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Nie Sie 06, 2017 11:47 am

Pokonanie miasta nawet z mapą i przygotowaną z pomocą googla trasą zajęło Nexaron'owi więcej czasu niż się spodziewał. Nie mógł jednak winić za to nikogo poza samym sobą, bo co rusz przystawał i rozglądał się dookoła. Mapa w komórce to wygodne rozwiązanie, ale nie chciał cały czas na niej polegać, więc musiał poznać okolicę. W tej konkretnej chwili przechodził przez park w drodze do wynajętego dla niego mieszkania. Sam park póki co nie okazał się niczym niezwykłym, ale Nex dostrzegł przynajmniej jedną małą rzecz, która wprawiła go w dobry nastrój. Huśtawka na drzewie... Póki co zajęta przez jakąś dziewczynę, ale co poradzić. Znów wracając spojrzeniem do mapy na telefonie ruszył we wskazanym przez googla kierunku.

[z t]

_________________
What Can Change The Nature Of A Man??

~ Strój codzienny ~ ~ Postać Bestii ~


Ostatnio zmieniony przez N3X4R0N dnia Nie Sie 06, 2017 1:18 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
May

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543 http://vampireknight.forumpl.net/t3449-may-phone#74199 http://vampireknight.forumpl.net/t3447-may#74197 http://vampireknight.forumpl.net/t3448-may#74198 http://vampireknight.forumpl.net/t1695-pokoj-may-i-candice
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 305


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Nie Sie 06, 2017 12:22 pm

Spojrzała na przechodzącego przez park mężczyznę. Nie miała nawet najmniejszego zamiaru go zaczepiać czy coś w tym rodzaju. nie było jej to do szczęścia potrzebne nie szukała tez osoby do rozmów, zaczepki, towarzystwa. Mogła sobie przez to napychać nieszczęścia, więc spojrzała przez chwilę na mężczyznę, wyciągnęła telefon i zajęła się swoimi sprawami. Spotkała się z swoimi znajomymi i opuścił to miejsce.

zt
Powrót do góry Go down
Yami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3599-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3628-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3651-yami#79132
Zarejestrował/a : 11/12/2017
Liczba postów : 97


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pon Lut 12, 2018 4:43 pm

Czarnowłosa już chwilę po przebudzeniu zauważyła, że znowu jest na zewnątrz oraz że leży na ławce. Podniosła się cicho, sycząc lekko z bólu. Mimo że udzielili jej pierwszej pomocy, to dalej czuła ten piekący ból. Zawiązała lekko bandaże na nogach i skierowała się powolnym przez ból krokiem w stronę drzewa. Usiadła cicho na starej ławce i spojrzała na niebo. Była wampirem co prawda, ale była wrażliwa na ból, tym bardziej po poparzeniu. Była drobna, dlatego postanowiła to wykorzystać i skulić się na huśtawce z nadzieją zapomnienia o bólu. Jednak to nie było takie łatwe, bo sam ruch sprawiał jej dużo bólu. Wiedziała jednak, że rany szybko się wyleczą, dlatego nie martwiła się za bardzo o ich aktualny stan. Jedyne, o czym teraz pragnęła to odpoczynek. Nie miała chęci na kolejne walki czy kłótnie z innymi.
- W końcu spokój.
Powiedziała cicho do siebie, zamykając oczy.

_________________
Gdzie klucz do szczęścia jest ? Jeden błąd zaprowadzi cię przed śmierci sąd
Powrót do góry Go down
Riritsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3684-riritsu-sarah-summers#80125
Zarejestrował/a : 04/02/2018
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pon Lut 12, 2018 7:26 pm

Czy w końcu spokój? O tym się przekonamy, bowiem nadchodził mrok. Niebo dawno zdążyło zapełnić się gwiazdami, co budziło wiele nocnych dzieci do życia. Nie tylko oni jednak wyczekiwali tej pory dnia. Prócz nich, na polowanie również wychodzili Łowcy, pragnący siać chociaż trochę sprawiedliwości wśród chorej koegzystencji Wampirów i Ludzi. Kto w ogóle coś takiego wymyślił? Krwiożercze kreatury, dla których przeciętne, śmiertelne stworzenie było jedynie pokarmem miało z kimkolwiek żyć obok w zgodzie? Na pierwszy rzut oka nie trzymało się to kupy, ale jakby zastanowić się nad sensem tego wszystkiego nieco dłużej, miało to jakiś sens. Nie bez powodu taki plan ktoś wymyślił i wcielił w życie.
Dzisiejszego dnia wychodziłam z biura równo o dwudziestej trzydzieści, co dawało mi czasu nieco więcej, aniżeli zwykle. Pognała do domu szybkim tempem, gdzie od razu weszłam pod ciepły prysznic. Temperatura za oknem wołała o pomstę do nieba. Choć lubiłam śnieg, przymrozki czasami również potrafiły dać w kość. Jako, że nie byłam włosów, odmycie ciała poszło mi w miarę szybko. Zaraz po tym przywdziałam grube, ciemno szare legginsy i do tego zwykłą, czarną koszulkę. Bluza z głębokim kapturem miała być dopełnieniem tego szybkiego. Do tego jeszcze tylko glany, sięgające pod samo kolano i ciepła, ciemnej barwy kurtka. Pochwyciłam broń, chustę i wyszłam. Kaptur miał służyć mi przed zimnej, kawałek materiału, który przyodziewałam zaś na twarz, zabezpieczał moją tożsamość przed rozpoznaniem.
Tak oto rozpoczął się patrol. Dzisiaj postanowiłam udać się w miejsce, gdzie ostatnio miało swój udział tajemnicze morderstwo. Ofiara była pogryziona w wielu miejscach w sposób ewidentnie charakterystyczny dla Wampirów. Pomyślałam, że świetnym tropem będzie zdawanie tego miejsca i pokręcenie się w okolicy. Tak oto trafiłam do parku. Ręce umiejscowiłam cierpliwie w kieszeni, podczas kiedy śnieg w całej okazałości sypał jakby na złość prosto w moje oczy. Po dłuższych chwilach poszukiwań czegokolwiek, dostrzegłam bujającą się lekko huśtawkę. Przymrużyłam powieki, aby móc lepiej przyjrzeć się czarnej kulce, która właśnie na niej spoczywała. Postanowiłam podejść bliżej i zagadać, widząc, że jest to ktoś, kto rzeczywiście może mnie zrozumieć.
- Hej, czy wszystko w porządku? - zagadałam pewnie, jednak zachowałam bezpieczną odległość. Ciemne włosy schowane były w kolanach, dlatego trudno było mi określić w jakikolwiek sposób wiek tej osoby. Miałam pewność, jednak, że jego to dziewczyna. Ubrana była w gotycką, ciemną sukienkę i zakolanówki. Baleriny na tę porę roku wyglądały nieco nieodpowiednio, ale nie było to moją sprawą. Najwięcej niepokoju wzbudziły we mnie bandaże, widniejące na kolanach kobiety. Zdawały się być nieco pokrwawione. Ewidentnie w powietrzu dało wyczuć się nawet czerwoną ciecz. Ale czy to wampir?

_________________
Powrót do góry Go down
Yami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3599-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3628-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3651-yami#79132
Zarejestrował/a : 11/12/2017
Liczba postów : 97


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pią Lut 16, 2018 3:26 pm

Młodsza podniosła lekko głowę z huśtawki i spojrzała na nieznajomą.
- Tak wszystko jest okey.
Odpowiedziała jej cicho czarnowłosa, przyglądając się nieznajomej. Nie wiedziała, czemu ta do niej zagadała, ale wiedziała, że to człowiek i że musi zachować ostrożność. Usiadła cicho, wydając z siebie zduszony pisk spowodowany bólem w miejscach oparzeń. Zatrzęsła się lekko z zimna, przyglądając się dalej starszej. Bała się, że znowu ktoś ją zaatakuje, a miała już szczerze dosyć walki.
- Kim jesteś ?
Zapytała, kaszląc. Było zimno, co skutkowało u niej napadem kaszlu. Była wrażliwa na chłód. Nie chciała jednak ukazywać jej swoich słabości, ponieważ wiedziała, że może to być łowca. Mimo to postanowiła tym razem opanować instynkt, tak jak powiedział jej starszy z łowców. Nie mogła atakować każdego losowego człowieka, tak zachowuje się tylko samobójca.

_________________
Gdzie klucz do szczęścia jest ? Jeden błąd zaprowadzi cię przed śmierci sąd
Powrót do góry Go down
Riritsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3684-riritsu-sarah-summers#80125
Zarejestrował/a : 04/02/2018
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Wto Lut 20, 2018 9:29 am

Widok młodej dziewczynki, ubranej w taki sposób zimową nocą sprawił, że nawet w zapiętej kurtce oraz dobrze zabezpieczonym szaliku odczułam mróz. Ciało zadygotało mimowolnie z zimna, a ja dopiero po sekundzie zapanowałam nad tym odruchem. Postanowiłam poprawić kaptur, widniejący na głowie, ponieważ padające, białe płatki zacinały powietrze wraz z wiatrem w dosyć mocny sposób. Zaciągnęłam go mocniej na głowę, chowając tym samym swoje oczy w cieniu. Wtem doczekałam się odpowiedzi ze strony nieznajomej. Uniosła głowę i ukazała swoje wielkie oczy. Taki obraz wzbudził we mnie wiele uczuć, ale sama nie wiedziałam jak dokładnie je powinnam opisać. Było to na pewno współczucie, pomieszane z nie do wierzeniem. Pierwszym pytaniem, jakie nasunęło mi się na myśl, było: dlaczego ona tu siedzi i jest w taki sposób ubrana? Właściwie strój wydawał się być normalny, jednak nie na taką pogodę. Gołe nogi oraz ramiona to nie odpowiednie okrycie wierzchnie na minusowe warunki. Rozchyliłam usta, aby w końcu coś z siebie wydukać. Nie spodziewałam się usłyszeć bowiem kwestii, iż wszystko w porządku.
- Ni wygląda na to- stwierdziłam automatycznie, z reszta ameryki nie odkryłam. Nie była to mimo wszystko moja sprawa, jednak taki widok po prostu mnie rozczulił. Nie należałam do kogoś, lubującego się w towarzystwie innych, lecz nie znaczyło to, iż nie miałam w sobie serca oraz współczucia. Sytuacja wydawała się trudna. Z jednej strony nie mogłam wtrącać się w nie swoje problemy, a z drugiej bardzo chciałabym w tym przypadku pomóc.
Niedługo potem czarnowłosa postanowiła rozprostować nogi. Ciche jęki, jakie wydobyła, znaczyły prawdopodobnie o tym, że coś ją boli. To dawało mi do myślenia, iż wcześniejsza odpowiedź była raczej kłamstwem. Postanowiłam przyjrzeć się jej bliżej. Zrobiłam krok w tył, kierując się bardziej taki, by stać na wprost nieznajomej. Następnie obejrzałam ją, zaś sprawnym gestem ręki rozpięłam kurtkę w tym samym momencie. Bluza, którą przyodziałam dzisiejszego wieczoru nie zapewni mi na długo ciepła, jednak nie pozwoli mi również zmarznąć na kość, jak tej tu przede mną. Na koniec sprawnie ściągnęłam nakrycie i zarzuciłam je bez jakiejkolwiek kwestii na zaziębione ciało dziewczynki.
Pytanie, które usłyszałam z jej strony wcale mnie nie zdziwiło. Problem jedynie w tym, że nie wiedziałam, jak powinnam na nie odpowiedzieć.
- Jestem dobrym duchem - stwierdziłam pół śmiechem, malując przy okazji delikatny uśmiech na twarzy. Chciałam, aby dziewczynka poczuła się przy mnie dobrze i bardziej się wyluzowała. Zapewne będzie nieco przestraszona. Oględziny pozwoliły mi dostrzec, iż ma ona pokaleczone nogi, które opatrzone były w dosyć niedbały sposób. Sprawiało to, że zaczynałam być coraz bardziej zmartwiona oraz podejrzliwa. Odsunęłam się o krok w tył, aby dać młodej nieco swobody.
- Opowiesz mi co się Ci stało? - zapytałam wprost, wskazując na zasinienia. Potem schowałam ręce do kieszeni i rozejrzałam się dookoła. Chciałam zachować wszelką czujność. W końcu doszło tu niedawno do morderstwa, co oznaczało, iż zabójca dalej może kryć się gdzieś w pobliżu. Z drugiej strony zrezygnowałabym z miłą chęcią z patrolu na rzecz zaproszenia tej małej na jakąś gorącą czekoladę. Trzęsła się jak osika, dlatego nie trudno było zgadnąć, że po prostu jest jej zimno. Wiele myśli kotłowało się w mojej głowie, a ja nawet nie wiedziałam, której powinnam się na początek chwycić.

_________________
Powrót do góry Go down
Yami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3599-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3628-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3651-yami#79132
Zarejestrował/a : 11/12/2017
Liczba postów : 97


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sro Lut 21, 2018 2:56 pm

- To wszystko stało się przez moją głupotę.
Szepnęła czarno włosa, zaciskając ręce na kurtce, którą została przykryta przez starszą. Dzięki temu całemu zachowaniu dziewczyny, młodsza powoli się uspokajała i rozumiała, że tym razem nic jej nie grozi. Mimo to wolała za bardzo się jeszcze nie otwierać do innych, dlatego jedyne co powiedziała to sytuację z wcześniej. Następnie spuściła jedynie głowę, rozmyślając nad tym wszystkim. Przecież nieznajoma mogła wykorzystać jej naiwność, mimo to wiedziała, że może jej zaufać. Złapała się po chwili za miejsca pełne poparzeń na nogach. Bolało ją to coraz bardziej, jednak starała się tego nie pokazywać. Może i były to nie groźne poparzenia, jednak wciąż były to bolące rany.
- Dlaczego cię to interesuje ?
Zapytała od razu po opowiedzeniu całej sytuacji z łowcą.

_________________
Gdzie klucz do szczęścia jest ? Jeden błąd zaprowadzi cię przed śmierci sąd
Powrót do góry Go down
Riritsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3684-riritsu-sarah-summers#80125
Zarejestrował/a : 04/02/2018
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sro Lut 28, 2018 4:42 pm

Zastanawiało mnie co ktoś taki, jak ta nastolatka może robić tu w nocy. Prawdopodobieństw mogło być kilka, lecz żadne z nich nie obrazowało mi jawnie tego, co  mogło zajść w jej życiu. Nie wiedzieć czemu, zaczęłam odczuwać zmartwienie, a nawet troskę wobec młodej istotki. Coś wewnątrz kazało mi zaufać przeczuciu i zaopiekować się tą tutaj, niezależnie od jej pochodzenia, czy rasy. Nie przypominała w końcu krwiożerczą bestię, które z premedytacją zabiły moich rodziców. Ba, ona siedziała zraniona i przestraszona. Z łatwością mogłam pozbawić jej życia w jednym momencie, lecz nie chciałam tego robić. Zamiast tego, nakryłam ją kurtkę i wysłuchałam tego, co miała do powiedzenia.
Uklęknęłam w między czasie, doglądając wtulenia się w moją kurtkę. Czarnowłosa chyba nieco oswoiła się z nową sytuacją oraz z faktem, że nie mam wobec niej złych zamiarów. Jej sam spokój ducha wydawał się być dużo spokojniejszy. Po tym złapała się za rany i wyraźnie zasygnalizowała, iż niedbale zawiązane oparzenia bolą. Kto w ogóle wpadł na pomysł, by w taki sposób to opatrywać? Zmarszczyłam brwi i rozchyliłam usta, aby coś powiedzieć, jednak zaprzestałam tego działania. Mój ton byłby zbyt pretensjonalny i mógłby ją przestraszyć. Zamiast tego, wzięłam uspokajający wdech, a potem uniosłam wzrok na zakrytą w jakimś tam stopniu twarz.
- Przez Twoją głupotę? Nikt nie powinien robić Ci takich rzeczy... chyba, że... - odrzekłam, a potem urwałam. Zrobiłam większe oczy, spoglądając ciągle w tęczówki nastolatki, siedzącej przede mną. Ugryzłam się w język, a w potem odepchnęłam od siebie kolejne słowa, które mogłyby wzbudzić lęk. - ... nie ważne co się dzieje, nikt nie powinien tego robić. A te rany są źle opatrzone, chciałabym je zobaczyć - dodałam po chwili zwątpienia, lecz czułam, iż dziewczyna wybadała moje wątpliwości co do jej rasy. Czyżby ta tutaj mogła być tylko niewinnie wyglądającym wampirem, którego dopadł jeden z łowców? Wyglądała tak niepozornie i niewinnie. Czułam, że nie trafiłam na nią bez przyczyny.
W końcu wstałam, aby rozprostować kości, a do tej wyciągnęłam dłoń. Wtem padło z jej ust pewne pytanie. Spytała, dlaczego jej osoba mnie w ogóle interesuje. Zamrugałam kilka w ciszy, a potem na twarzy wymalowałam subtelny uśmiech.
- Ponieważ nie lubię kiedy ktoś cierpi, niezależnie od tego, co się dzieje, albo kim jest - odrzekłam zgodnie z prawdą, a potem ręką ponagliłam na swoją dłoń, by czarnowłosa ją pochwyciła. Jej nagie stopy nie pozwalały z pewnością stąpać po zimnym śniegu oraz lodzie, który obecnie spoczywał na powierzchni ziemi. Z resztą nawet nie chciałabym spoglądać na taki obraz. Nie wspominając o zimnym wietrze, który nawet zaczął doskwierać mi, a co dopiero tej młodej istotce, która wyraźnie wcześniej z zimna się trzęsła.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sob Cze 02, 2018 9:11 pm

Teoretycznie już dawno powinna siedzieć na ławce zaryczana, ale za punkt honoru postawiła sobie udawanie odważnej. Obdarte do krwi dłonie piekły niemiłosiernie, wabiąc i jednocześnie odstraszając(w końcu to wampir krwi B, nawet jeśli jeszcze dziecko) słodkim zapachem szkarłatnej cieczy pobliskich nieumarłych. Czy się bała? Nie, to za lekkie słowo. Soleil była p r z e r a ż o n a.
Jak jednak doszło do tego, że znalazła się na starej huśtawce w środku nocy w parku, spory kawałek od Akademii Cross? To zbyt długa historia, by ją teraz przytaczać. W skrócie - wyszła ze szkoły pozwiedzać miasto SAMA, bo w końcu była zbyt zawstydzona, by poprosić kogokolwiek o pomoc. I jak już to bywa w historiach tego typu, zgubiła się, wystraszyła szczekającego yorka i przewróciła obdzierając dłonie (dobrze, że kolana pozostały całe - nie chciała zniszczyć nowych zakolanówek), po czym wyglądając jak siedem nieszczęść trafiła do ciemnego parku.
Bo to przecież takie oczywiste, że zagubione dziewczynki w Yokohamie nie idą normalnie ulicą, ani nie proszą normalnie wyglądających przechodniów o pomoc, tylko włażą w jakieś zaułki, parki, czy inne miejsca jak z horroru, by czekać tam na swojego księcia z bajki. Przecież to logiczne, że znajdzie się go w kompletnych ciemnościach na totalnym zadupiu, co nie?
W każdym razie zagubiona czternastoletnia fanka tanich romansideł pokroju Zmierzchu znalazła się na huśtawce w parku, delikatnie się bujając. Bo niby co ma się wydarzyć? Wpadnie Hiszpańska Inkwizycja?
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1146


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Nie Cze 03, 2018 10:21 am

Hiszpańska? Skądże znowu... Tylko jedna osoba w tym mieście mogła powołać się na taki tytuł, reszta jego kompanów dzisiejszej nocy była oczywiście inkwizycją, jednak tylko z nazwy. W dzielnicy mieszkalnej niezbyt dużo było do zrobienia jeśli chodziło o wampiry niskiej krwi i ich napadanie na resztki ludzi, które odważyły się chodzić ulicami o tak późnej porze. Teraz chodziło bardziej o zwykły spacer- być może mający na celu sprawdzić co takiego dzielnica mieszkalna miała do zaoferowania dla Gabriela.
I tak się akurat zdarzyło, iż łowca poczuł krew wampira krwi B, którą podłapał i od razu skierował się w stronę parku. Dlaczego zawsze w parku były te zapachy? Dlaczego zawsze tu wracał jakby ktoś mu podstawił miskę z żarciem.
Polecił swoim 'ludziom' się rozproszyć po całym parku (wykonując rękami lekko uniesionymi do góry odpowiednie gesty), a on sam ruszył w stronę huśtawek na której już z daleka widział dziewczynkę. Dziecko. Czy mógł mu się trafić łatwiejszy łup? Oczywiście z przezorności obszedł huśtawki dookoła, ażeby nie trafić w jakąś pułapkę. Wampir jednak mógł go widzieć. Okrążał ją z wolna i rozglądał się jak to robił drapieżnik. W końcu jednak ruszył w jej stronę. W ogóle się nie śpieszył i nawet nie wyciągnął broni. Dziś był dobry dzień, żeby wampir niezbyt szybko zarobił kołkiem w krtań (skutek eventu)
Czy zamierzał jej zrobić krzywdę? Nie tak dużą jakby mogło się wydawać na pierwszy rzut oka. Gabriel w końcu nie baczył na wiek, albo płeć wampira.
-Uczennica i tak sama w parku nocą? Wyglądasz na młodą, ale czy jest to tylko Twoja aparycja?-Pytania retoryczne na początek, żeby zasiać w niej wątpliwość. I tak już nie ucieknie-Bądź grzeczna, a być może w całości wrócisz do akademii.-Następnie była delikatna groźba, która w połączeniu z jego własną aparycją miała większą siłę, niż sam się spodziewał. Któż w końcu nie boi się rosłego mężczyzny, który wygląda jak wampir, a w zasadzie jest jedynie spaczeniem ludzkim?

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Nie Cze 03, 2018 12:24 pm

Biały mundurek Soleil mówił o niej wystarczająco dużo. O ile oczywiście zna się sekret Nocnej Klasy z Akademii Cross. To jednak dla starego inkwizytora nie powinno stanowić zagadki. Skoro był doświadczonym łowcą, to zapewne nie pierwszy raz spotkał wampira udającego ucznia. Albo naprawdę nim będącego, jak złotowłosa dziewczynka na huśtawce.
Słysząc, że ktoś się zbliża, zatrzymała się i zastygła w bezruchu. Pachniał jakoś inaczej niż wampir. Trochę jak ludzie z Dziennych Zajęć, ale nie do końca. Wyczuwała subtelny zapach siarki z czeluści piekielnych, ale być może dziecięca wyobraźnia płatała jej figla. Ten ktoś był coraz bliżej, a ona miała wrażenie, że jej serce zaraz wyskoczy z jej piersi. A właściwie, że wyskoczyłoby, gdyby nie była wampirem...
- Bonsoir, monsieur - przywitała się z dwumetrowym inkwizytorem w swoim ojczystym języku, jak gdyby nigdy nic, choć jej maleńkie nóżki napięły się gotowe do ucieczki w każdej chwili. Była zbyt młoda, zbyt niedoświadczona oraz zbyt przestraszona, by wyczuć obecność pozostałych inkwizytorów.
- A-pa-ry-cja - powtórzyła za nim nowe słowo - Co to znaczy? Jak to się pisze w kanji?
Tak, niewątpliwie dziecko, w dodatku nieznające japońskiego. No, przynajmniej bardziej wyszukanych słów. Wysłana do obcego kraju przez ojca, który uległ namowom macochy dziewczynki, nie miała zbyt wiele czasu na nauczenie się nowego języka. Stąd też robiła mnóstwo błędów. Zdążyła jednak zrozumieć jego ostatnie zdanie, co wywołało u niej jeszcze większy niepokój. Czy to jakiś pedofil, który zaraz zaciągnie ją w krzaki? Zmierzyła go wzrokiem starając się ocenić swoje szanse. Jako wampir była zdecydowanie szybsza i silniejsza od swoich ludzkich rówieśniczek (nie należy dać się zwieść jej drobnej budowie!), ale nie wyglądało na to, by w bezpośrednim starciu zdołała pokoać wyglądającego jak dąb faceta.
- Ale Soleil jest grzeczna. Tylko się zgubiła i nie wie gdzie Akademia - odpowiedziała wlepiając w Garrucha duże fiołkowe oczy. Jakby błagała go, by odprowadził ją bezpiecznie do szkoły. Oh, gdyby tylko wiedziała z kim ma do czynienia...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1146


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Nie Cze 03, 2018 3:15 pm

Gabriel od przeszło dwóch wieków nie był całkowicie człowiekiem- jego zapach krwi był mniej więcej taki jakby zmieszać krew człowieka i wampira w jednym, jakby nie mógł się zdecydować czym tak na prawdę jest. Jego ciepło ciała, wolno(jak na człowieka) pracujący układ krwionośny, wszystko to przemawiało za tym, iż przed nim należy jak najszybciej spierdzielać.
A jednak dziewczyna z racji swojej krwi i istoty postanowiła robić dobrą minę do złej gry.
Gabriel kompletnie zignorował jej pytanie i stwierdzenie.
-Zgubiłaś się, więc Ci pomożemy. Zapłata jednak należy się z góry.
Łowca stanął jakieś trzy metry od dziecka po czym skrzyżował przed sobą ręce na pewien czas. W końcu sięgnął do płaszcza po piersiówkę, którą opróżnił powolnym haustem, wyciągnął również niewielki lejek i następnie podał ją wampirzycy(otwartą) wraz z lejkiem. Zapach był jednoznaczny. Należała do wampira tej samej krwi co ona sama. Ze środka unosił się również zapach jakiegoś alkoholu, który zapewne miał chronić płyn przed krzepnięciem.
Niezależnie czy przyjęła obie rzeczy czy nie, Gabriel się odezwał.
-To Twój wybór, dziewczynko. Napełnisz ją sama, albo Ci w tym pomogę i napełnię najpierw siebie, a następnie naczynie.
Wampirzyca i tak mogła uważać się za szczęściarę- na prawdę nieczęsto wampir miał możliwość samodzielnego poddania się 'zapłacie' w taki sposób. A za co ta zapłata? Za bycie istotą mroku, a w jej przypadku również za odprowadzenie jej tam gdzie jej miejsce. Taki akt dobroci chyba warto nagrodzić.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sro Cze 06, 2018 9:25 pm

Nie dość, że była młodym i niedoświadczonym wampirem, to jeszcze nie miała zbyt wielu okazji, by przebywać z ludźmi. Przeludniona Yokohama była więc dla niej niczym najprawdziwsza bomba zapachowa! Wypuszczona na miasto Soleil była niczym szczeniak, który pierwszy raz znalazł się w nowym miejscu i wszystko musiał obwąchać. Choć ona, oczywiście, nie podchodziła do randomowych osób, by ich niuchać...
W każdym razie, zapach Garrucha nie wydał się jej ani trochę podejrzany. Dziwny, trochę inny niż te, które miała okazję poznać do tej pory, ale w jej głowie nie zapaliła się czerwona lampka. Bardziej przerażał ją jego wygląd, a ten, trzeba przyznać, do najprzyjemniejszych nie należał. A już na pewno nie dla małej dziewczynki, której Inkwizytor mógł kojarzyć się z bestią.
- Zapłata? - zwolniła blokadę, którą były jej wyprostowane nogi i ponownie zaczęła się huśtać - Jaką zapłatę?
Na odpowiedź nie musiała czekać. Zapach krwi połączony z ostrą wonią alkoholu, którą kojarzyła z matką (i nie, nie chodziło tu o perfumy...) dał jej jasno do zrozumienia, czego łowca od niej oczekuje. Może i dbała o dobro innych bardziej niż o własne, ale ten tutaj nie wyglądał na potrzebującego pomocy. Gdyby był ranny, albo chociaż poprosił, to być może rozważyłaby oddanie mu własnej krwi. A tak...? Altruizm altruizmem, ale nawet ona znała wartość szkarłatnej cieczy płynącej w jej żyłach. Wyżej byli tylko Szlachetni, dlatego nie mogła sobie pozwolić na oddanie krwi byle komu.
- Hmm... nie. Muszę iść, papa! - uśmiechnęła się do Garrucha przepraszająco, po czym zeskoczyła z huśtawki, by zacząć biec w ciemność. A trzeba przyznać, że choć była dzieckiem, to zadziwiająco szybkim i wytrzymałym jak na swój wiek. Sekret? Uprawianie sportu. Ale choć była w dobrej kondycji, to drobne ciało musiało w końcu poddać się zmęczeniu spowodowanym szalonym sprintem. Czy inkwizycja wykorzysta to przeciwko niej? O ile oczywiście do jakiegokolwiek biegu dojdzie, jeśli Gabriel będzie próbował ją zatrzymać...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1146


PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pią Cze 08, 2018 11:59 am

Zabawne jest to jak bardzo szybko i łatwo jest wkurzyć przerośniętego łowcę wampirów i nie przez samą odmowę. Nic nowego, że wampir odmawiał dobrowolnie szczególnie kiedy wartość jego krwi była na tyle duża, żeby myśleli o sobie jakby ich nieżycie było warte więcej, niż ich waga w złocie. Problemem było to, że wszystkie te istoty nie potrafiły stanąć we własnej obronie, a raczej szukały ucieczki. To było wręcz jak okazanie ogarowi, iż się ich boją, a ogar oczywiście wyczuje strach i zaatakuje.
-Twój wybór...
Pozwolił jej zejść z huśtawki i w tym czasie akurat schował lejek, ale piersiówkę pozostawił w ręce. Kiedy zrobiła raptem kilka kroków i minęła Gabriela (w obrębie jej wzroku nie było nikogo tylko park), poczuła, że jest nieważka i nie dotyka już nogami podłoża(wisi raptem 20 cm nad ziemią). Czemu dopiero teraz? Najzwyklejsza przezorność, wampiry tak wysokiej krwi potrafią mieć różnorakie umiejętności skupiające się na dotyku i samym widzeniu przeciwnika. Ta mała mogła tylko wyglądać na młody wiek i mogła posiadać bardzo ciekawą paletę umiejętności, dlatego też lepiej było ją zajść od tyłu.
-Nie będzie litości dla żadnego wampira...
Tym razem on zrobił jednego długiego susa w jej stronę i był tak szybki (o ile nawet nie szybszy) jak wampir jej krwi. Złapał za jej ramię prawą ręką, lewą odgiął głowę jakby chciał ją oderwać dziewczynce, a następnie wczepił się w nią zębami dość celnie trafiając w tętnice. Moc unoszenia ustała. Wisiała teraz na jego zębach, które wczepiły się i wyciągały z niej krew, a inkwizytor ssał nie przejmując się tym, że może jej zadawać coraz większy ból. Chwilę to trwało, a ręce jego też nie były bierne oczywiście. Złapały za łokcie dziewczyny i docisnęły je do klatki piersiowej, aby nawet nie próbowała złapać go za głowę... o ile w ogóle można podejrzewać, że przez falę bólu będzie racjonalnie myśleć... czy tylko spróbuje nie krzyczeć zbyt głośno?

EDIT(przez nieobecność rozmówczyni)

To nieistotne jak bardzo krzyczała. Kiedy napił się wystarczająco, oczywiście wyciągnął piersiówkę i niedbale przyłożył ją do gardła z którego lała się krew wampirzycy. Pewnie połowę rozlał, ale przynajmniej połowę naczynia napełnił- wtedy też odrzucił obolałą i zdezorientowaną wampirzycę i ruszył w swoją stronę. Chwilę później kiedy spotkał się ze swoją gromadą wypadową, od razu wlał do menzurki rozcieńczony spirytus i dobrze wymieszał. Po tym wydarzeniu cała banda opuściła dzielnicę i udała się do slumsów.
[zt]

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sro Lip 04, 2018 8:49 pm

Latanie było jednym z największych (ale też i najbardziej skrytych) marzeń Soleil. Kiedy więc jej stopy oderwały się od ziemi poczuła dziwną ekscytację, która zaraz jednak zmieniła się w panikę. Próbowała się szarpać, rozpaczliwie machając drobnymi nóżkami, ale to na nic. Nie miała szans z o wiele większym i straszniejszym inkwizytorem. Ostatnie co pamiętała to tępy ból w okolicy szyi, zapach własnej krwi, a potem... Cóż, wygląda na to, że potem musiała stracić przytomność.

Obudziła się kiedy pierwsze blade promienie świtu musnęły jej delikatną wampirzą skórę. Była cała mokra od porannej rosy oraz zdrętwiała po (chyba) kilku godzinach leżenia obok huśtawki. Dzięki wampirzej regeneracji rana na szyi przestała krwawić, nadal jednak wymagała interwencji lekarza. Co zaś tyczy się Soleil, przedstawiała sobą żałosny widok - zakrwawiony mundurek, źdźbła trawy we włosach, a do tego przerażone spojrzenie podkrążonych oczu. Miała wiele szczęścia, że skończyło się tylko na spotkaniu z Garruchem...
Cóż jej więcej pozostało? Podniosła się i na drążących nogach udała się w tylko sobie wiadomym kierunku, pociągając przy tym noskiem.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   

Powrót do góry Go down
 
Huśtawka na drzewie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: