IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Mar 18, 2015 10:05 am

Nikt nie rodził się z umiejętnością walki z wampirami. Nawet najlepsi łowcy muszą ćwiczyć i rozwijać się, trenować i na dobrą sprawę nie przestawać. Zresztą Gerard uważał, że tak młode panienki, jak Chizuru, Estella czy Louisa nie nadawały się na łowczynie. Mogły się szkolić pod kątem medycznym, otrzymać szkolenie typowo łowieckie, by wiedzieć, jak się bronić i nic więcej. Na pewno nie przyjąłby je w swe szeregi, a to dlatego, że mogły później to im należałoby pomóc. Były jeszcze za słabe i miały za mało doświadczenia, by rzucić je w wir walki z potężnymi wampirami. Nie zamierzał ryzykować żyć dzieciaków.
Gdyby Zack rzucił się na ojca, ten szybko by sobie z nim poradził. Należy pamiętać, że Gerard poprzez regularne picie szlachetnej krwi zyskał siłę wampira czystej krwi, tej wyższej. Zatem siła, zwinność czy szybkość Zacka w porównaniu ze zdolnościami Gerarda… były nikłe. Nie chciał jednak robić krzywdy swojemu synowi, dlatego schwytał go w swe macki cienia, którego tutaj nie brakowało.
– Stracił kontrolę nad sobą. Stał się zwierzęciem, łaknącym ludzkiej krwi.
Odpowiedział na pytanie przerażonej dziewczyny.
Gerard zerknął na dziewczynę, która na szybko zrobiła sobie prowizoryczny opatrunek, żeby zatamować krew.
Gerard stanął za Zackiem i położył mu rękę na ramieniu. Zamknął oczy, by skupić swoje myśli na tym wampirze i zaczął pod nosem mówić magiczną formułkę, która miała sprawić, że młody i rozszalały wampir straci wszelkie zmysły i dzięki temu będzie można go przetransportować bezpiecznie do domu, tudzież Oświaty.
Po chwili na polu walki pojawiła się Chizuru. Gerard spojrzał na nią, ściągając tym samym magię artefaktu ze swojego syna, o ile udało mu się złapać Zacka w swoją drugą magię.
– Chizuru, zabierz tę dziewczynę do mojego samochodu. Samochód jest otwarty i poczekajcie tam na nas. Zabiorę nas do Oświaty.
Oczywiście, że znał Chizuru. Po pierwsze doskonale znał jej matkę, po drugie był najlepszym przyjacielem jej ojca, nic zatem dziwnego, że znali wzajemnie swoje dzieci, po trzecie był dowódcą, a dowódca zna każdego swojego łowcę. Aż dziwne, że Chizuru nie zna swojego dowódcy, skoro dał jej pozwolenie na dołączenie do Oświaty, by kształtować się pod okiem jego córki na medyczkę.


_________________
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 309


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Mar 24, 2015 7:16 pm

Kiedy Chizuru przyszła Estelle zdążyła się trochę uspokoić. Teraz ze strachu czuła się.. przygaszona. Jakby taki szok, czy wstrząs ją dopadł. Nie mogła już dłużej tego wypierać. Wampiry istnieją. Pożal się bosze! A świat był taki piękny, jedynym strasznym stworzeniem był nietoperz! Albo głodny grizzly, no ale w mieście ich nie spotkasz. A wampiry? Mogą być wszędzie. Dziewczyna spojrzała tępo na kuzynkę, czy raczej siostrzenicę (?) i wstała z ziemi dając się poprowadzić do auta. Nie wiedziała o jakiej oświacie oni gadali, ale kij tam. Była ranna i zmęczona. Jedyne co chciała to spać.
Wsiadła na miejsce pasażera i się opatuliła ramionami. Oparła ramię o szybę samochodu i zasnęła.

zt wszyscy

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Bennett
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1914-archibald-drakhawk#41017 http://vampireknight.forumpl.net/t1917-bennett-wright
Zarejestrował/a : 17/02/2015
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Lip 14, 2015 3:19 pm

Nie ma to jak przyjechać do całkowicie obcego kraju i postanowić się przejść. Nie masz pojęcia gdzie jesteś, co się dzieje dookoła, ani jak się gdziekolwiek dostać, na szczęście Bennett potrafił zapamiętać drogę, którą szedł więc się nie zgubi. Nogi zaniosły go leniwym krokiem do parku, który postanowił pozwiedzać, może znajdzie tu jakieś w miarę spokojne miejsce, gdzie będzie mógł usiąść i poczytać? Takim miejscem na sto procent nie był plac zabaw, więc blondyn ominął go szerokim łukiem. Trochę czasu wędrował nim znalazł miejsce idealne, praktycznie pusty plac z fontanną, która delikatnie szumiała pieszcząc uszy. Tak, stanowczo to było właśnie to. Bennett przysiadł na fontannie i wyciągnął swój telefon, co prawda wolał prawdziwe książki, jednak jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Przesunął kilka razy palcem po ekranie i zaczął czytać. Po jakichś pięciu minutach wyciągnął z kieszeni papierosy, wyjął jednego i włożył sobie do ust. Paczkę schował, zaczytał się, jednak na tyle, ze zapomniał odpalić fajka. Musiało to wyglądać trochę śmiesznie, mężczyzna z nieodpalonym papierosem, wgapiony w telefon, siedzący na brzegu fontanny. Nigdy nie wiadomo co takiemu osobnikowi siedzi w głowie. Bennett dopiero po kolejnych kilku minutach przypomniał sobie o tym, że trzeba odpalić papierosa inaczej nie będzie dymu. Pogrzebał po kieszeniach i znalazł ogniodajne narzędzie zwane zapalniczką. Ktoś może powiedzieć, że palenie papierosów jest niezdrowe i śmierdzi i generalnie jest be. Ale ktoś kto nigdy nie wpadł w ten paskudny nałóg, nie zrozumie potrzeby zapalenia. Bennett założył nogę na nogę, w prawej ręce trzymał telefon więc oparł jej łokieć o kolano, w lewej ręce trzymał natomiast powoli palącego papierosa i nieśpiesznie co jakiś czas go pociągał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Lip 14, 2015 4:46 pm

Szła spokojnym krokiem. Zapadał już zmrok i chłodny powiew wiatru pomógł jej wrócić do siebie. Dopiero teraz zdała sobie sprawę ze swojej lekkomyślności. Była załamana swoją głupotą. Postanowiła to nadrobić, tym bardziej, że lekarstwa zaczęły działać i czuła się znacznie lepiej niż wcześniej. Zaczęła się poruszać po parku jak zjawa. Nie wydawała dźwięku a jej czarne włosy i ciemna bluza idealnie wtapiały się w cienie rzucane przez drzewa. Na szczęście nie spotkała żadnego wampira, który miałby ochotę na biedną dziewczynkę. Czuła się bezbronna bez tessena jednak mimo wszystko nie traciła fasonu. Była pochylona do przodu a kroki stawiała jak kot. Uśmiechnęła się pod nosem na myśl o chłopaku, z którym będzie mogła poćwiczyć swoje umiejętności. Nagle jej oczy wyłapały samotną postać. Dziewczyna zbadała mężczyznę badawczym wzrokiem. Siedział na fontannie zaabsorbowany teflonem i z papierosem w dłoni. Wyszła z zarośli i zbliżyła się do niego bezszelestnie. Był człowiekiem. Odetchnęła z ulgą. Nagle usłyszała warknięcie dobiegające zza jej pleców. Odwróciła się z zrezygnowanym wyrazem twarzy.
-O nie...-
Jęknęła niezadowolona. Mniej więcej dwadzieścia metrów od niej stał zdziczały wampir. Rosa się wzdrygnęła i wykonała powolny krok do tyłu. Kątem oka spojrzała na mężczyznę. Przez myśl jej przeszło by uciec...Oblizała wargę w zamyśleniu. Ból uświadomił jej, że o ona ściągnęła za sobą potwora. Jej krew przyciągnęła wampira krwi E.
-No pięknie-
Zacisnęła pięści i spojrzała się na wampira pustym wzrokiem. Przekrzywiła lekko głowę na bok i prychnęła z pogardą. Spotkała już większych kozaków i w większej grupie. Jeden to żaden wyczyn. Zastanowiła się co zrobi mężczyzna. Musiała wyglądać żałośnie. Z opuchniętą wargą, posiniałymi dłońmi i bliznami na rękach i barku. Jej oszpecona płomieniami skóra była pięknie widoczna na przedramieniu. Ale w sumie to niezbyt ją to obchodziło. Jak facet ucieknie to zawalczy z pijawką...nawet gołymi rękoma.
Powrót do góry Go down
Bennett
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1914-archibald-drakhawk#41017 http://vampireknight.forumpl.net/t1917-bennett-wright
Zarejestrował/a : 17/02/2015
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Lip 14, 2015 5:21 pm

Lektura całkiem mocno pochłonęła Bennett'a więc nawet nie zwrócił uwagi na to, że ktoś się zbliżył, a szczerze mówiąc gdyby nie miał lektury to i tak by nie zwrócił uwagi. Ten blondyn miał cały wielki świat w głębokim poważaniu, przynajmniej dopóki ktoś nie przeszkadzał mu w czytaniu, bądź nie był głupim wampirem atakującym człowieka. Bennett skończył czytać rozdział i uniósł wzrok znad telefonu. Papieros już się dopalił, w głównej mierze bez jego udziału więc wyrzucił peta. Dostrzegł jakąś dziewczynę, która coś jęknęła a kawałek dalej stał jakiś pajac. Tyle, że ten pajac stanowczo nie był człowiekiem, ludzie nie wydają z siebie takich odgłosów. Blondyn wstał powoli z fontanny i stanowczo bardzo ślamazarnym krokiem ruszył w stronę dziewczyny.
-Nie można spokojnie poczytać, nawet nie powinienem się w to mieszać. Jeszcze nie zgłosiłem się do Oświaty, a już same problemy.
Mówił raczej do siebie, jednak na tyle głośno, że dziewczyna mogła go spokojnie usłyszeć. Zerknął na nią, gdy był już na tyle blisko, aby móc chociaż chwilę się jej przyjrzeć. Wyglądała jak po nieudanej walce ze stadem kotów, albo spotkaniu z nadpobudliwym kochankiem, w zasadzie co go to obchodziło. Wystarczył mu fakt, ze dziewczyna się nie bała a jej postawa świadczyła o tym, ze ma zamiar walczyć. Przeniósł swoje spojrzenie na wampira poziomu E, który warczał kilka metrów dalej.
-Przytrzymam go, weź to i go wykończ.
Bennett wypowiadał słowa bez najmniejszej emocji. Wyciągnął z kieszeni scyzoryk i wepchnął go dziewczynie w rękę. Pstryknął palcem w swoją srebrną bransoletkę i pobiegł w stronę wampira, artefakt zwiększał jego prędkość więc przebycie tych dwudziestu metrów, nie zabrało mu zbyt wiele czasu. Wykorzystując prędkość zrobił wślizg w nogi wampira aby go powalić.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Lip 14, 2015 5:48 pm

Wzdrygnęła się słysząc kroki i głos jednak nie odwróciła się od swojego przeciwnika. Pierwsza zasada walki. Przewróciła oczami słysząc jego słowa. No proszę proszę. Nie zarejestrowany łowca. Jakże miło spotkać przyjaciela po fachu. Wydawał się zdystansowany od świata. Wystarczyła jej chwila by porównać nieznajomego do swojego mistrza. Uśmiechnęła się w duchu. Jego kolejna wypowiedź jednak zdziwiła dziewczynę. Poczuła chłód scyzoryka. Ścisnęła mocniej na nim dłoń. Zaczęła biec w tej samej chwili co jej sojusznik. Szybkość mężczyzny nie zdziwiła ją. Widziała na tym świecie nie jedno a biegający z turbo facet nie zdziwił jej. Dlatego jak dobiegła do dwójki wampir już leżał na ziemi. Skoczyła w jego stronę ze scyzorykiem jednak potwór wystawił szpony i drapnął ją w twarz. Syknęła i jej twarz zalał wyraz wściekłości. Uderzyła przeciwnika łokciem miażdżąc mu nos. Wampir zacharczał i wyszczerzył na dziewczynę zęby. Rosa zamachnęła się i spróbowała wbić potworowi ostrze w krtań jednak ten uniknął śmierci i uderzył młoda łowczynię w brzuch. Stęknęła jednak nie poddała się. Kolejny zamach trafił ciało przeciwnika wpijając ostrze aż po rękojeść w barku wampira. Ten zawarczał i jedną ręką złapał ranę. Kolejny cios wymierzyła w serce. Trafiła dokładnie między żebra bez żadnego problemu. Z gardła potwora wydobył się bulgot. Rosa przekręciła ostrze i prócz agonalnych stęków przeciwnika było słychać pękające żebra. Dziewczyna odczekała aż potwór przestanie się ruszać.
Łowczyni wyjęła ostrze z rany i obejrzała swoje ręce. Były umazane we krwi. Momentalnie zbladła, jednak utrzymała fason. Bez przesady. Na szczęście w jej żyłach krążyło jeszcze trochę THC, które zniwelowało ból. Wytarła ręce o spodnie po czym przyłożyła dłoń do policzka. Krwawiła, chociaż niespecjalnie mocno. Ale widać jej buziuchna nie mogła zostać oszczędzona. Nie będzie blizny to zwykłe zadrapanie. Spojrzała na swojego przeciwnika, który był już kupą pyłu. Odhaczyła w głowie kolejną osobę. Ile to już? Przygryzła policzek by nie myśleć. Fioletowe oczy spoczęły na mężczyźnie.
-Dziękuję za pomoc-
Odezwała się bezbarwnym głosem. Zamknęła scyzoryk i wyciągnęła rękę by go oddać właścicielowi. Spodziewała się, ze na tym się skończy ich 'współpraca'. Było fajnie pomogli sobie ale zazwyczaj to koniec, chyba, ze i ten pomocnik okaże się wampirem i postanowi ją pogryźć. Jej ręka powędrowała do szyi na to wspomnienie. Aż się wzdrygnęła przypominając sobie wampirze kły w tętnicy.
Powrót do góry Go down
Bennett
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1914-archibald-drakhawk#41017 http://vampireknight.forumpl.net/t1917-bennett-wright
Zarejestrował/a : 17/02/2015
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Lip 14, 2015 6:09 pm

Wślizg nie należał do najprzyjemniejszych, Bennett po drodze natrafił udem na jakiś ostry kamień, który rozdarł mu spodnie i skórę. Na szczęście podarte spodnie i jakieś zadrapanie to nic strasznego. Bywało gorzej, może zostanie mu kolejna blizna? Podniósł się z ziemi tak szybko, jak tylko mógł. Do tego czasu dziewczyna poradziła sobie z wampirem, jego zdaniem trochę kulawo bo obserwował sytuację na tyle na ile mógł, ale się udało. Najważniejsze było, że wampir gryzł piach. Bennett otrzepał się z kurzu i trawy.
-Nie ma za co.
Powiedział spokojnym głosem, jakby się nic nie wydarzyło. Generalnie rzecz biorąc, taka była prawda, usuwanie wampirów poziomu E, to chleb powszedni dla łowców. Ta dziewczyna wyglądała, stanowczo na osobę, która się tym już zajmowała. Spojrzał na wyciągniętą rękę, w której dziewczyna trzymała scyzoryk. Wziął go od niej i westchnął. Potem jego wzrok na chwilę zatrzymał się na paskudnym zadrapaniu, które teraz zdobiło jej twarz.
-Chodź trzeba przemyć tę ranę. Nie mamy tutaj utlenionej wody, więc chwilowo musi nam wystarczyć ta z fontanny.
Odwrócił się i ruszył powoli w stronę fontanny, po jego niedawnej szybkości nie było już śladu. Powrócił jego zwyczajny spokojny, flegmatyczny wręcz krok znudzonego życiem człowieka.
-Ten wampir, który go przemienił i zostawił powinien umrzeć. Czy Oni nie zdają sobie sprawy, z tego jak bardzo poziomy E cierpią?
Znowu mówił bardziej do siebie niż do dziewczyny. Bennett wychowywał się wśród wampirzej rodziny, mieszkał z nimi długie dziesięć lat i wyrobił sobie zdanie na temat wampirów. Jedne były dobre i nie robiły głupot, innym coś strzeliło do głowy i robiły. Poziomy E nie były złe, to przecież ludzie, których ktoś przemienił i zostawił samym sobie. Nie mieli jak kontrolować głodu, więc musieli atakować ludzi.


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lip 15, 2015 1:21 pm

Obejrzała uważnie rozmówcę. Jej fioletowe oczy dokładnie badały każdy jego ruch. Była gotowa uciekać gdyby się okazał wrogiem. Ale na szczęście nie wydawał się agresywny. Skrzywiła się lekko słysząc o przemywaniu ran. Pokręciła głową. Nie trzeba. Chciała już zaprzeczyć ale coś zmusiło ją do pójścia za mężczyzną. Znów przetarła policzek rękawem od bluzy. Krwawiło dalej. Znów odwróciła wzrok z stronę nieznajomego. Znała ten wzrok jakim ją obdarował. Poczuła się zmuszona do kłamstwa, chciała zaprzeczyć, że wie o łowcach i całej tej burdzie. Klepnęła, więc pierwsze co jej przyszło do głowy.
-Jesteś łowcą?-
Nieśmiałe pytanie a jednak powinna się ugryźć w język. No ni jakoś to wyprostuje. W każdym bądź razie dotarli do fontanny. Dziewczyna usiadła na jej brzegu i przemyła sobie twarz. Skrzywiła się nieznacznie, jednak kolejne słowa tego mężczyzny wprawiły ją w osłupienie. Spojrzała się na niego z powagą. Jeszcze nie słyszała aby jakikolwiek łowca w ten sposób się wyrażał o wampirach krwi szlachetnej. A pomimo tego w większości to bezduszne potwory. Bo przecież jak można zamieniać zwykłych ludzi w bestie i nawet się tym nie przejmować. Poczuła się w obowiązku skomentować słowa nieznajomego. Choćby po to aby je potwierdzić.
-Zdają sobie sprawę i bawią się nimi. My ludzie jesteśmy dla nich jak kukiełki. To przecież bez różnicy czy jednak laleczka zamieni się w popiół czy nie. Zawsze można załatwić sobie drugą. Są prawie boscy i wszyscy biją przed nimi czołem. Wolałabym umrzeć niż stoczyć się do sługi wampira-
Po tych słowach wróciła do przemywania twarzy. Jej głos był pusty i całkowicie sprany z uczuć, pomimo tego że kipiały w niej emocje. Wzrokiem odnalazła kupkę pyłu jaka została po wampirze. Zaczęła się zastanawiać nad tym czy jej ofiara miała rodzinę, przyjaciół i czy przed przemianą czuła się szczęśliwa. Szybko zmoczyła sobie twarz wodą by wypędzić z głowy przykre obrazy. Nie powinna być taka miękka. Nie zasługuje na miano łowcy, pewnie dlatego jeszcze nie zdobyła się na pójście do Oświaty.
Powrót do góry Go down
Bennett
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1914-archibald-drakhawk#41017 http://vampireknight.forumpl.net/t1917-bennett-wright
Zarejestrował/a : 17/02/2015
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lip 15, 2015 1:45 pm

Pytanie, które zadała ta dziewczyna nieco wyprowadziło go z równowagi. Przymknął oczy i przetarł twarz dłonią. Czyżby trafił na kogoś, kto wplątał się w to przez przypadek? Czy ta dziewczyna nie była łowczynią? Jej zachowanie wskazywało na coś całkowicie innego! Teraz, jednak w głowie Bennett'a pojawiło się trochę pytań. Wyciągnął z kieszeni papierosy i zapalniczkę. Nie zastanawiając się zbyt długo wyciągnął jednego papierosa i go odpalił. Zerknął na dziewczynę pytająco zanim schował paczkę do kieszeni, jeżeli zareagowała to ją poczęstował, jeżeli nie to nie.
-Tak, jestem łowcą i wydawało mi się, że Ty także. Tak swoją drogą, to nazywam się Bennett.
Zaciągnął się i po dłuższej chwili wypuścił dym z płuc. Dziewczyna sobie całkiem nieźle radziła, nawet nie musiał pewnie jej pomagać, miał wrażenie, ze dałaby sobie radę i bez niego.
-Nie dla wszystkich. Są wampiry, które znają swoje miejsce w tym świecie. Nie atakują bezpodstawnie, nie zabijają i nie bawią się ludźmi. Poznałem pewną rodzinę szlachetnych. Mieszkałem z nimi przez dziesięć lat, uwierz mi, że wiem o czym mówię. Są wampiry, które trzymają się prostych zasad ustalonych dawno temu. Oczywiście nie wszystkie je reflektują. Łowcy są po to aby zachować równowagę, złe wampiry trzeba tępić. Natomiast dobre niech żyją, nie przeszkadzają mi dopóki trzymają się zasad. Osobiście uważam, że nie zbiednieje jeżeli dam się ugryźć od czasu do czasu. A dzięki temu jakiś biedak nie będzie miał przykrych wspomnień po spotkaniu z rozwścieczonym oszalałym z głodu wampirem.
Spojrzenie Bennett'a powędrowało za spojrzeniem dziewczyny na kupkę popiołu.
-Jemu nie dało się już pomóc, skoro jego Pan go zostawił to jedyną rzeczą, którą mogliśmy dla niego zrobić było odebranie mu życia. Założę się, że ten biedak wewnętrznie krzyczał z bólu i smutku, gdy głód zmusił go do zaatakowania Ciebie. Żal mi poziomów E. Ale tak jak mówiłem, jedyne co dla nich możemy zrobić to skrócić ich męki.
Bennett podszedł bliżej do dziewczyny i położył rękę na jej głowie, poczochrał ją lekko.
-Nie zamartwiaj się, postąpiłaś dobrze odbierając mu życie. Teraz ma spokój, a nam pozostaje ukarać tego kto go przemienił.
Bennett po raz pierwszy od kilku dni uśmiechnął się. Przysiadł na murku otaczającym fontannę i dalej spokojnie palił papierosa. Spojrzał na swoją lewą nogę, spore rozdarcie na udzie i dość głęboka rana.
-Będzie trzeba szyć. Przynajmniej to zadrapanie na twojej twarzy nie jest zbyt głębokie. Nie lubię szyć ran na twarzy.
Dopalił papierosa, wyrzucił peta i się przeciągnął.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lip 15, 2015 2:10 pm

Kiwnęła głową i przyjęła papierosa. Paliła okazjonalnie często właśnie po walkach w jakiś sposób ją to uspokajało. Zaciągnęła się i przymknęła oczy. Skrzywiła się lekko. Jej napuchnięta warga dała o sobie znać falą bólu, jednak dziewczyna nie odpuściła. Uśmiechnęła się pod nosem widząc zmieszanie mężczyzny. Przyjrzała się dymowi i odpowiedziała spokojnie.
-Nie nie jestem łowcą...po prostu musiałam się nauczyć bronić. Miło mi jestem Rosa-
Wypaliła papierosa do końca i wzięła się obmywanie rany. Jednym uchem słuchała co mężczyzna ma jej do powiedzenia. Kiwała tylko głową. Jak skończył odchyliła szyję pokazując poszarpaną bliznę. Była to pamiątka po tym jak wytrwała sobie kły wampira z tętnicy. Nie musiała nic mówić. Ślad mówił sam za siebie. Nie miała okazji spotkać dobrego wampira. nie kłóciła się jednak z Bennetem. Każdy ma inne podejście do życia i nikt nie ma prawa go oceniać. Wyrzuty sumienia lekko zelżały jak usłyszała zapewnieni łowcy. To były jej myśli wypowiedziane na głos. Ciężar, który nosiła na sercu delikatnie zelżał. Uśmiechnęła się nieznacznie. Zerwał się wiatr i pozostałości po wampirze rozwiały się. Nic po nim już nie zostało. Miejmy tylko nadzieję, że jego rodzina nie zobaczyła go w takim stanie.
-Wiem...pomimo tego nie mogę się przyzwyczaić do myśli, że pozbawiam kogoś życia. Nawet jeżeli to jest takie życie-
Po tych słowach westchnęła i uśmiechnęła się smutno. Jednak po chwili żal zniknął z jej twarzy. Koniec użalania się nad sobą. Tym bardziej że zauważyła ranę na nodze łowcy. Skrzywiła się lekko i cmoknęła z dezaprobatą. Podniosła brew w zastanowieniu. No szwy by się przydały. Cóż ona też niezbyt przepada za szycie jej buźki. W końcu wzruszyła ramionami i odezwała się takim tonem jakby oceniała pogodę.
-Umiem zszywać rany mogę ci pomóc. Wiem, ze jak robi to ktoś inny jest łatwiej...-
Kolejna umiejętność, którą nie miała prawa posiadać uczennica. Bennet pomógł jej i przez to został ranny. Jej sumienie wywierciłoby jej dziurę w brzuchu gdyby nie zaoferowała mu pomocy. Tym bardziej, że lubiła takie rzeczy. Kręciło ją babranie się w krwi i pomaganie innym swoimi umiejętnościami. Myślała o zawodzie lekarza jednak jak dalej będzie miała takie oceny to nici z jej marzeń. Poza tym naganne zachowanie również nie wygląda dobrze na świadectwie aspirującego na lekarza.
Powrót do góry Go down
Bennett
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1914-archibald-drakhawk#41017 http://vampireknight.forumpl.net/t1917-bennett-wright
Zarejestrował/a : 17/02/2015
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lip 15, 2015 7:59 pm

-Rosa, całkiem ciekawe imię. No ale mniejsza o to, i tak go pewnie nie zapamiętam. Nie mam głowy do imion.
Zaśmiał się cicho, Bennett rzeczywiście miał problemy z zapamiętywaniem imion, zazwyczaj nazywał ludzi po swojemu. Rosa została odnotowana w jego mózgu na ten przykład jako Mała Łowczyni.
-Jeżeli chcesz się tym zajmować, to musisz się przyzwyczaić. Zabijanie poziomów E będzie twoim najmniejszym problemem. Oni w większej części tracą świadomość. Problemem staje się za to zabijanie wampirów, które już nad sobą panują. Po pierwsze są sporo silniejsze, a po drugie mają rodziny i przyjaciół, którym będzie to nie w smak. Oczywiście my bronimy prawa i ludzi, jednak bliskich takiego wampira nie będzie to obchodziło. Wiele osób będzie życzyło Ci bardzo źle. A własnie bo bym zapomniał, następnym razem postaraj się trafiać w głowę, jest szybsze, mniej krwawe i mniej problematyczne. Oczywiście trzeba przyłożyć więcej siły, ale wydaje mi się, ze dla Ciebie to nie będzie kłopot. Gdybyś potrzebowała pomocy, zgłoś się do Oświaty.
Bennett wstał powoli, noga mu nawet nie doskwierała za bardzo ot pieczenie. Nic z czym nie byłby sobie w stanie poradzić. Bywało już gorzej, połamane kończyny to dopiero problem.
-Nie martw się o mnie, to tylko draśnięcie. Jestem lekarzem więc sobie poradzę, tobie natomiast radzę skontaktować się z kimś, kto porządnie Cię opatrzy. Nigdy nie wiadomo co lub kogo wcześniej drapał poziom E.
Bennett wyciągnął z kieszeni portfel a następnie z portfela wyjął wizytówkę i podał ją dziewczynie. Na wizytówce, był jego tytuł lekarski, imię i nazwisko oraz numer telefonu.
-Jeżeli przytrafi Ci się coś poważniejszego to dorwiesz mnie pod tym numerem. Tym czasem będę się już zbierał. Muszę w końcu zgłosić się do Oświaty.
Skinął jej lekko głową, wsadził ręce w kieszenie marynarki i ruszył w swoją stronę.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lip 15, 2015 9:11 pm

Czy wszyscy muszą Róże uważać za małą, drobną lub w jakiś sposób delikatną? No chyba taki już los młodej dziewczyny. Kiwnęła głową słysząc słowa mężczyzny. I tak nie miało to znaczenia. Kolejne słowa mężczyzny przyjęła z kwaśną miną. Nie przerwała mu jednak widać było, ze temat drażnił młodą dziewczynę. Zbyt blisko się ocierał o jej wrażliwe punkty. Zacisnęła szczęki i gdy łowca skończył mówić odezwała się grobowym głosem.
-Nie chcę być łowcą i nie sądzę aby Oświata potrafiła rozwiązać moje problemy-
W przeciągu kilkunastu minut Rosa ukazała cały wachlarz swoich osobowości. Odważna wojowniczka, nieśmiała nastolatka oraz zimna suka. Miła odmiana od codzienności i pospolitych charakterów. Jednak większość osób niekoniecznie chciałoby powtórzyć wątpliwie przyjemne spotkanie z trzecią osobowością Róży. W każdym razie zauważyła że rana łowcy nie jest aż tak poważna. Chciała się uśmiechnąć jednak wyszedł jej tylko koślawy grymas. Wzruszyła ramionami słysząc zapewnienia mężczyzny. Skoro nie chciał nie będzie nalegać. Jest dorosły i dobrze zna konsekwencje swoich czynów.
Przyjęła również jego wizytówkę. Łowca lekarz. Ironia, którą nigdy nie pojmie. Odprowadziła mężczyznę wzrokiem i nawet się z nim nie pożegnała. Bo po co? Miała wyrzucić wizytówkę gdy nagle coś przyszło jej do głowy. Było to jedno słowo, które zmusiło ją do zapisania numeru w kontaktach.
Magia.
łowcy znali magię a ona miała zamiar się jej nauczyć. Odczekała jeszcze chwilę oparta o fontannę po czym odepchnęła się lekko i ruszyła w stronę Akademii. Miała paskudne przeczucia co do kolejnych dni oraz fali pytań, która ją zmiecie jak rówieśnicy zobaczą w jakim jest stanie.

z.t.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Sie 11, 2015 11:33 am

Wampirzyca była wściekła, gdy tuż przed szpitalem zrozumiała, że chłopak śpi i nic mu nie jest. Mimo wszystko mogła odetchnąć z ulgą, co też uczyniła. Jedyna rzecz jakiej nie potrafiła pojąć to samo jego zaśnięcie. Choć przed samym tym zajściem normalnie z nią rozmawiał, chwilę po zakończeniu zdania padł jak martwy na piasek. Tego siedemnastolatka nie potrafiła racjonalnie wytłumaczyć. Całe swoje podejrzenia skierowała na moc usypiania, nie zastanawiając się nawet nad tym, skąd człowiek miałby takie umiejętności i dlaczego uśpił samego siebie.
W raz z tym nietypowym osobnikiem, dotarła do parku. Na całe szczęście miejsce to okazało się puste, dlatego przybycie tej dwójki znienacka nikogo nie zaskoczyło. Przemęczona dziewczyna ułożyła chłopaka na ławce, a sama usiadła tuż obok, kładąc sobie jego głowę na kolana. Nienajlepiej się czuła po tych przenosinach. Mdłości i zawroty dawały się dziewczynie we znaki. Zbyt częste używanie mocy zdecydowanie jej nie służyło. W milczeniu obserwowała śpiącego łowcę. Postanowiła nad nim czuwać całą noc. Nie zamierzała go teraz zostawiać, zwłaszcza że o tej porze bywało niebezpiecznie. Przestępcy nie byli jedynym problemem, po mieście włóczyły się wampiry, które nie miały tak pokojowego nastawienia do ludzi co Natsuki. Tyle niebezpieczeństw czyhało na tego biedaka. Może i należał do piekielnie denerwujących osób, jednak to nie był powód, by go pozostawić całkiem samego.
Wzięła głęboki wdech i delikatnym ruchem dłoni odgarnęła jego rudą grzywkę. Przez chwilę poczuła się tak, jakby była tutaj z Shiro. Z całą pewnością dłuży wkład w to wrażenie miały jego płomienne kosmyki, choć były one w nieco innej tonacji. Znów głowę dziewczyny zaczął zaprzątać jej przyjaciel. Rudowłosy wampir przepadł jak kamień w wodę. Miała wielką ochotę do niego przedzwonić, zapytać co tam u niego, ale się powstrzymała. Nie chciała przeszkadzać nieśmiertelnemu w ważnych sprawach, a z całą pewnością one właśnie takie były. W końcu rzadko przybywał z dala od zielonowłosej, byli prawie że nierozłączni. Mimo wszystko Natsuki nie potrafiła pozbyć się potwornego uczucia, że ich przyjaźń powoli zaczyna się kruszyć. To nieprzyjemne wrażenie towarzyszyło jej przez cały dzień odkąd opuściła akademię. Brak obecności przyjaciela z całą pewnością nienajlepiej na nią działał.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 158


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Sie 11, 2015 1:05 pm

Drgnął. Zaczął się budzić... Jednakże w tym samym czasie poczuł zaskoczenie. Czuł pod głową coś miękkiego... A gdy myślami cofał się w czasie, wydawało mu się, że miał upaść na piasek... A to nie było nic sypkiego... No i też przypomniał sobie, że wcześniej spotkał zielonowłosą wampirzycę...
To właśnie sprawiło, że gwałtownie otworzył oczy i usiadł. Zakręciło mu się w głowie, no i też musiał przetrzeć oczy, by całkowicie się rozbudzić... Odwrócił się, by spojrzeć nieprzytomnie na ową dziewczynę.
- To ty? - to było pierwsze, co wypowiedział. Szybko zerwał się z owego miejsca, lekko zataczając się, ale utrzymał się. Potarł czoło, wdychając głęboko. - Coś zrobiła?
Wtedy też rozejrzał się wokół. To stanowczo nie była plaża. Porwanie? Uprowadzenie? No i też właściwie... Dlaczego był na jej kolanach? To się robiło coraz to dziwniejsze. Rudowłosy czuł się typowo zagubiony. No i była tutaj wampirzyca... Nie powinno jej tutaj być!
Odsunął się od niej, zgarniając swój bagaż, który również przyniosła. Jego nieludzkie oczy były skupionej na niej, a on sam niepewnie dotknął bransolety - jego ostatniej linii obrony. Wystarczyłby mu czas na szybką ucieczkę... Bez broni nie mógł walczyć. A magia? Nie pomoże mu teraz.
- Czemu mnie tutaj wzięłaś? - zastanawiał się, czy nie użyć wody święconej. Jako ksiądz mógł ją posiadać, no i też... Właśnie, nie miał na sobie koloratki... Była w torbie... Powinien ją założyć... Ale nie teraz.
- Chciałaś się mnie pozbyć? - warknął jeszcze. Mogłoby się wydawać, że lekko zalśniły owe pomarańczowe tęczówki... Czy te oczy przerażały? Być może.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Sie 11, 2015 1:52 pm

W końcu rudowłosy, nadpobudliwy chłopak otworzył oczy. Nie zdążył nawet porządnie się przeciągnąć, a już zaczął naskakiwać na bogu ducha winną dziewczynę i to tylko dlatego, że nie była człowiekiem. Jak na księdza miał dość rasistowskie podejście do świata, czyżby bycie łowcą tak bardzo spaczało niewinne umysły? Ktoś, kto powinien dawać innym przykład najzwyczajniej w świecie oceniał książki po okładce. Pomimo bycia wampirem, nastolatka nie stanowiła zagrożenia dla życia mieszkańców miasta, nie piła krwi, za to regularnie przyjmowała tabletki, ale ktoś taki jak ten krzykacz najwyraźniej nie potrafił przyjąć do wiadomości, że nie wszyscy nieśmiertelni są źli, wymyślając absurdalne powody „pojmania”.
– Jak dobrze, że już nie śpisz – mruknęła i pomimo nieprzyjemnego przywitania, wymusiła się na uśmiech.
Charakter chłopaka mocno ją ośmielił, wiedziała że może mieć do niego przyjacielskie podejście bez ryzyka o trwałą znajomość. Nie było szans, aby się zaprzyjaźnili, co nie podlegało wątpliwości. Już na pierwszy rzut oka można było przyuważyć jak bardzo kapłan lubi wampiry.
– Bo nie wiedziałam dokąd cię zabrać. Nie wiem gdzie mieszkasz, a do szkoły cię nie wezmę – odparła.
Cały czas myślała, że stało się mu coś poważnego, a on najzwyczajniej w świecie uciął sobie drzemkę. I to w środku rozmowy! Dla samej dziewczyny to było chore, piekielnie chore! Nie mogła pojąć jak bardzo był przemęczony, skoro odstawił tak nieprzyjemny numer. Musiał nie spać z tydzień, albo i dłużej, wykańczając powoli swój organizm. Na całe szczęście nic mu się nie stało, nie rozbił sobie nawet głowy. Tym razem mu się udało, ale czy kiedykolwiek powtórzy ten wyczyn? Oby nie, bo coś podobnego może zakończyć się tragicznie.
– Pozbyć? – zapytała nie ukrywając zdziwienia.
Zdecydowanie przesadzał. Najwyraźniej jego nienawiść do nieśmiertelnych była tak wielka, że przyćmiewała racjonalne myślenie. Gdyby chciała go zabić już leżałby martwy, miała ku temu niejedną okazję, co najwyraźniej było dla niego zbyt trudne do pojęcia. Przynosił wstyd pozostałym łowcom, robiąc z siebie idiotę. Nie był dość rozumnym człowiekiem, niestety takie przypadki się zdarzały. Natsuki nie wiedziała czy powinna się na niego gniewać za takie oczernianie, czy najzwyczajniej mu współczuć rozumowania.
– Dlaczego miałabym to zrobić? – odbiła piłeczkę.
Skoro sama nie potrafi tego zrozumieć, niech on jej to wszystko wytłumaczy. Może przy odrobinie szczęścia siedemnastolatce uda się spojrzeć na świat z perspektywy tego faceta. Czuła, że nie będzie to zbyt łatwe zadanie biorąc pod uwagę olbrzymią przepaść jaka ich dzieliła. Ogień i woda, dwa zupełnie oddzielne żywioły, które nie mają szans się spotkać, tacy właśnie byli. W chwili obecnej życie wampira dawało się dziewczynie we znaki i coraz bardziej pragnęła, by być zwykłym człowiekiem. Jakby tego było mało zachowanie nieznajomego wzbudzało w niej lęk, zaczynała czuć się jak potwór, co nie należało do najprzyjemniejszych przeżyć. Nikogo nie zabiła, przestała krzywdzić ludzi, gdy poznała tabletki krwi i skończyła z walką, nie zasłużyła na takie traktowanie.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 158


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Sie 11, 2015 3:37 pm

Wszystko spoko, ale Serafiel nie był ani idiotą, ani rasistą... No, wampiry są złe, a jego zadaniem jest pozbywanie się ich, jeśli musi... Ale pozostawmy to na bok... Wracając, to jest po prostu wredota. Takie podejście to miał do każdego, czy to wampir, czy ludź... Nie przepadał za poznawaniem nowych osób, więc nic dziwnego, że tak traktował zielonowłosą. Więc będzie z pewnością mówić same nieprzyjemne słowa... A jej opinia? Huh... Czy go rusza czy też nie to nie jest kwestia do omawianie teraz.
Prychnął cicho na jej słowa. Uśmiech? Jeszcze jest zdolna do tego po usłyszeniu tych słów? Głupia czy co? A może uważała, że jej podziękuje? Jeszcze czego. Rudowłosy nie zamierzał. I tak był ciągle śpiący... Chętnie napiłby się czegoś dobrego... No, teraz nie miał o czym pomarzyć.
Przeciągnął się leniwie.
- Mogłaś mnie zostawić - odpowiedział jej niechętnie. - Najpierw wpadasz na mnie, a potem porywasz. Z każdym nowopoznanym tak robisz, czy tylko ze mną? - dodał jeszcze.
Nie przeszkadzałoby mu to. Ale z drugiej strony mógł zostać naprawdę dorwany przez wampiry... Ale mówi się trudno. Dobre chęci były, ale mężczyzna nie potrafił inaczej kogoś potraktować.
- Bo się mnie boisz - rzucił, gdy tylko usłyszał jej słowa. Tak po prostu. Ale zauważył jej reakcję na jego nieludzkie oczy, które nawiasem mówiąc były znów skupione na niej. Na jego twarzy zagościł złośliwy uśmieszek.
- Jesteś cholernie mała, dziewczynko - powiedział do niej. - Co jest? Nie powinnaś być w jakimś przedszkolu dla wampirów? - zadrwił cicho.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Sie 13, 2015 4:18 pm

– Chciałam zabrać cię do szpitala. Ten upadek wyglądał poważnie – mruknęła.
Chłopak, którego miała przyjemność spotkać w jej oczach był zwykłym idiotą. Od tak zasnął w środku rozmowy i na dodatek udawał, że wszystko to było normalne, no ale nie ma to jak zrobić widowiskowe pierwsze wrażenie. Nie było ono najlepsze, ale z całą pewnością takie spotkanie zapadłoby nie jednemu w pamięć. Natsuki nie wiedziała z kim tak naprawdę ma do czynienia. Ba! Nawet nie miała zielonego pojęcia o istnieniu łowców! Ach, ta słodka niewiedza.
- Kogo? Ciebie?
W oczach dziewczyny pojawiło się zaskoczenie, którego nie ukrywała. Fakt, oczy chłopaka wyglądały przerażająco, jednak nie wywoływały u wampirzycy lęku, prawdziwym powodem strachu było morze, które zostawiła daleko w tyle. Nienawidziła wody odkąd sięga pamięcią, nawet jako małe dziecko nie lubiła wchodzić do wanny, zawsze brała prysznic. Fobia, której niewiadomo jak się nabawiła prześladowała ją aż do teraz. Nie potrafiła się jej pozbyć, nie ważne jak bardzo by chciała, nie wejdzie nawet do brodzika.
Mimo całej garści cierpliwości i przyjaznego nastawienia dziewczyny do nieznajomego, chłopakowi udało się wyprowadzić z równowagi. W większym tłumie charakterek zielonowłosej nie pozwoliłby jej w jakikolwiek sposób zareagować, wszelkie docinki po prostu by po niej spłynęły, ale tutaj… cóż, tutaj wszystko przedstawiało się zupełnie inaczej. Mimo wszystko wciąż obowiązywała ją jedna żelazna zasada, zero bójek.
– Nie nawijaj tyle zrzędliwy pryku, bo ci proteza wypadnie – rzuciła w odpowiedzi z zawadiackim uśmieszkiem. – Jak dobrze być młodym, przynajmniej nie całuje się ziemi przy byle okazji. Starość nie radość, co dziadku?
Zaśmiała się cicho na samo wspomnienie tamtej sytuacji. Z kpiną wyraźnie wyrysowaną na twarzy, powróciła do obecnej sytuacji. Oczy wampirzycy skupiły się na czarnym niebie, wzięła głęboki wdech i rozkoszowała się tą chwilą. Choć była mocno podenerwowana, wyglądała niezwykle spokojnie.
– Boże, tylko nie daj mi się tak zestarzeć jak jemu – mruknęła w stronę chmur, kontynuując temat wieku.
Łowca dokonał niemożliwego, na tą krótką chwilę, tą jedną rozmowę, przywrócił porzucony charakterek wampirzycy. Nie, Natsuki nigdy nie była święta i niewinna. Ten obraz zranionej, wystraszonej dziewczynki wykreował się po śmierci rodziny. W swojej przeszłości potrafiła sprawić kłopoty wychowawcze, czego w chwili obecnej nie było po niej widać. Jak już z kimś rozmawiała należała do niezwykle przyjaznych osób, jedynym wyjątkiem był siedzący obok rudowłosy chłopak. Tylko jemu udało się dokopać do tego niezbyt przyjemnego charakteru. Sama dziewczyna nie wiedziała jak tego dokonał. Zwykle się tak nie zachowywała, nawet po usłyszeniu wyzwiska skierowanego w jej stronę. Czyżby wpływ na to miała ta nieprzyjemna sytuacja z lasu? Być może, ona już i tak zmieniła nieco podejście siedemnastolatki do otaczającego ją świata. Potrafiła stać się rozmowna, kiedy tylko chciała. Tak czy siak, łowca miał przyjemność poznać tą łagodniejszą wersję zielonowłosej, bo i owszem, bywały znacznie gorsze, więc tak źle nie było.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 158


PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Sie 13, 2015 8:33 pm

Szczerze mówiąc na jej słowa chłopak posłał jej mrożące krew w żyłach spojrzenie, które w połączeniu z jego tęczówkami prezentowało się bardzo niezwykle. Czy ruszyło go słowa tamtej? Ani trochę. Za to uśmiechnął się złośliwie do niej.
- Smarku, powinnaś zwracać się z szacunkiem do starszych - zwrócił się do niej. - Ledwo odczepiłaś się od kiecki matki i już podskakujesz? - przeciągnął się leniwie. - Tylko potem nie płacz, jak ci się coś stanie dzieciątko - wyszczerzył ząbki.
Zerknął na zielonowłosą, zastanawiając się, czy się już zwinąć, czy też nie. Nie było sensu by tutaj tkwić, zwłaszcza, póki nie była wkurzona. A kto wie, czy czasem jej nie odwali i jego nie zaatakuje? A nóż wojskowy przeciwko wampirzycy... Cóż, nie za ciekawie by się to zapowiadało.
- W dodatku założyłbym się o dychę, że ty prędzej byłabyś starsza ode mnie, niż ja od ciebie - dorzucił złośliwie. Fizycznie Serafiel wyglądał na zaledwie dwa lata starszego, więc swoimi słowami Natsuki ukazywała dziecięce zachowanie. Ale on to zbył wzruszeniem ramionami. Co mu do tego?
Poprawił torbę na swoim ramieniu. Samego uśnięcia nie skomentował, wystarczyło, że sam o tym wiedział. Ale przez to wszystko zrozumiał, że to była poważniejsza sprawa i też musiał porozmawiać o tym z bratem. Być może on by wpadł na pomysł, jakby to ograniczyć, bo rudowłosy nie miał żadnego pomysłu.
- Jeśli mnie nie potrzebujesz do szczęścia, to ja już sobie pójdę - zwrócił się do tamtej, odwracając się do niej bokiem. Nie za bardzo chciał zostawać z zielonowłosą. Mogła stać się niebezpieczna.
Dlatego też udało mu się międzyczasie wymacać w bocznej kieszonce małą buteleczkę wody święconej. Jeden dobry rzut i tamta byłaby unieszkodliwiona... Tak, to nie byłoby złe. Oczywiście nie zamierzał od razu atakować. Tylko jak tamta się zdecyduje.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Sie 14, 2015 4:14 pm

Mordercze spojrzenie chłopaka nie zrobiło na Natsuki wrażenia, wciąż spokojna obserwowała swojego jakże urokliwego towarzysza. Nie obawiała się bitki, zawsze mogła przenieść się z powrotem do akademika bez większego udziału w bójce, więc czym tu się przejmować? Z resztą nie tylko teleportacja byłaby w takiej sytuacji przydatna, wampirzyca posiadała jeszcze jedną, dość istotną zdolność, która ochroniłaby jej młode ciałko przed fizycznym atakiem nieprzyjaciela. Innymi słowy uciekłaby bez uszczerbku na zdrowiu.
– Co ma mi się stać? Uderzysz mnie? Bardzo wątpię, abyś się fatygował, za stary na to jesteś. Dobrze wiesz, że jeszcze by ci dysk wyskoczył i byłaby tragedia.
Zachowywała się jak dziecko? Być może, ale przedstawiała zupełnie ten sam poziom, co rudowłosy chłopak. Ogień zwalczaj ogniem, tak też robiła. Najwyraźniej jednak jej niecodzienny towarzysz dość szybko wywiesił białą flagę, bo stał się niesłychanie… milszy. Czyżby obawiał się, że zostanie pokonany w walce słownej przez zielonowłosą wampirzycę. Z tym panem wszystko było możliwe, a za dowód potwierdzający te słowa może posłużyć słynna drzemka ucięta na plaży.
– Skoro ja jestem starsza to gdzie się podział ten twój cały szacunek, o którym tyle nawijałeś? – zapytała z szyderczym uśmieszkiem.
W tej właśnie chwili łowca pogrążył samego siebie, próbując zamienić się rolami z wampirzycą. Wyglądało to dość zabawnie, zupełnie jak gdyby nie panował nad własnym językiem. Czyżby rzeczywiście nie słuchał samego siebie? Wszystko jedno, łowca nastawił się sam. Jego sprawa, chciał przymusić dziewczynę do tego, aby robiła za starszego, którego zaczął postrzegać za coś gorszego? Nie wyszło mu to, dał plamę na całej linii. Może zielonowłosa była miła i wyglądała na przesympatyczną osobę, ale miała trochę rozumu i nie dała się złapać w zastawioną przez niego pułapkę. Nie ta wersja Natsi.
– Już uciekasz? – zapytała wyszczerzając ząbki.
Bardziej „poddaję się” powiedzieć nie szło. Nie dość, że zaplątał się w swoich własnych docinkach to teraz jeszcze miał zamiar od tak stąd odejść. Mimo wszystko dziewczyna nie zamierzała rezygnować z tej jakże urokliwej rozmowy. Chociażby dlatego, że nie miała nic ciekawszego do roboty.
- Czemu jesteś tak cholernie miły?
Kolejne pytanie było niezwykle łagodne, jak gdyby wcześniejsza rozmowa nie miała miejsca. Nie, tamta milsza Natsuki nadal nie wróciła, łowcy towarzyszyła dziewczyna z ulicy, którą była kiedyś. Albo raczej jej fragment wymieszany z pokojową wersją wampirzycy. Mimo wszystko do bójki i tak nie dojdzie, zielonowłosa nie zamierzała się bić z nim tylko dlatego, że zaczął nazywać ją dzieckiem. Była młoda i co z tego? Prędzej czy później dorośnie i mało tego! Będzie mogła zatańczyć na jego grobie! Kiedy on zamieni się w proch i w pył, ona wciąż pozostanie młodą osobą. Taka była różnica pomiędzy ludźmi, a nieśmiertelnymi.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 158


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Sie 14, 2015 9:09 pm

- Mam ciekawsze zajęcia niż bicie bachora - odpowiedział niechętnie na jej słowa. Właściwie to nie potrafił zrozumieć sam siebie, dlaczego też rozmawiał z nią. Wkurzało jego jej zachowanie. Zielonowłosa wydawała mu się być wredną żmiją i tyle. Ale co mu tam... Najchętniej by naprawdę coś zrobił... Na przykład zakleił jej taśmą usta. Od tak! Przynajmniej by głupio nie gadała.
- Nie muszę mieć szacunku dla kogoś, kogo nie znam. No i też, dla wampira, który zachowuje się jak smarkacz - mruknął w odpowiedzi.
Przeciągnął się leniwie. Eh... Czemu musiał akurat na kogoś takiego trafić?
- Ta. Nie chce mi się tutaj być z tobą - odpowiedział złośliwie.
Cóż, naprawdę nic tu po nim. Lepiej się zabrać do domku, a wcześniej poznać miasto... Może zadzwonić do Seiryo... Ale nie, lepiej najpierw się pokręcić. Trzeba byłoby poznać owe miejsce...
Uśmiech, który posłał Natsuki można było śmiało zaliczyć do złośliwych. I to właśnie sprawiło, że zamiast już sobie puść to zatrzymał się, by znów skupić na niej swoje nieludzkie oczy.
- Takie wychowanie, dziecinko - odpowiedział jej. - Nie zrozumiesz i tyle - wzruszył ramionami. Od dziecka nie był chętny, by zadawać się z innymi, a plus do tego wychowanie w świątyni... Rudowłosy już taki był.
No i też niekoniecznie przecież Shin musiał umrzeć! Wystarczyła krew wampirza, by mógł przeżyć dłużej. A i nie musiał pierwszy umrzeć - wampirzyca mogła się napotkać na łowcę, który od razy by się ją pozbył i tyle.
- Chcesz coś jeszcze, czy mogę sobie iść? - spytał się jej. Jeśli już nic nie potrzebowała od niego, to dobrze, ale jeśli tak... Cóż, przeżyje.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Sie 15, 2015 11:00 am

Ta gorsza i już nie tak przyjemna wersja Natsuki nie zamierzała szybko odpuścić, by ustąpić miejsca nieśmiałej i grzecznej dziewczynce. Chłopak sam wyzwolił tego małego potworka i teraz bez niczyjej pomocy był zmuszony go poskromić.
Tłumacz się jak chcesz dziadku, po prostu boisz się, że ci pikawa siądzie – rzuciła w odpowiedzi.
Skoro nieznajomy wciąż postrzegał ją jako dzieciaka, ona nie przestała nazywać go staruszkiem. Rudowłosy mocno działał jej na nerwy, chociaż sama dziewczyna zdawała się zachowywać w miarę stoicki spokój. Z całej gamy nieprzyjemności jakie mogłyby wyniknąć z tej jakże mało pasjonującej rozmowy, wybrała docinki, które nie były na najwyższym poziomie. Najzwyczajniej w świecie starała się dopasować do rozmówcy. Wyzywać innych nie jest trudno, o czym przekonała się już wieki temu. Prawdziwe wyzwanie polegało na tym, aby nie dopuścić do powstania bójki. Mało komu się to udawało.
Uczę się od mistrza – odparła krótko, zwięźle i na temat.
Obydwoje przedstawiali ten sam, żenujący poziom. Ani siedemnastolatka, ani łowca nie zamierzali ustępować i brnęli dalej w tą beznadziejną rozmowę, kierując się do nikąd. Tą wyboistą drogą daleko nie ujdą. Zdradziecki szlak jaki wybrali może okazać się dla nich zgubny. Choć mieli już swoje latka na karku, zachowywali się niczym banda niewychowanych dzieciaków.
Więc zamiast mi tutaj jęczeć może ruszyłbyś swoje dupsko i stąd poszedł? – burknęła. – Nie wydaje mi się, abyś był przywiązany do tej ławki.
Sama nie wiedziała, co w nią dzisiaj wstąpiło. Zachowywała się nienormalnie, z całą pewnością Shiro nie zdołałby jej rozpoznać, gdyby teraz tak przy nich stanął. Czyżby w tej właśnie chwili odreagowywała wszystkie swoje negatywne emocje, których nabawiła się rozmyślając o przyjacielu i krocząc po nieprzyjemnej dla niej plaży? Być może. Strach, smutek i rozczarowanie w połączeniu z dość żałosnymi tekstami łowcy mogły stworzyć tą jakże przecudowną mieszankę dwóch całkiem różnych od siebie charakterków. Na całe szczęście dla obecnej w parku dwójki, ta gorsza strona wampirzycy jeszcze się nie przebudziła, tylko ukazała swoje istnienie.
Nawet nie wiem, czy chcę zrozumieć – wyznała cicho.
Sama miała swoje postanowienia odnośnie zdobywania nowych przyjaźni, dlatego nie zdziwiłoby ją, gdyby i chłopak miał podobnie, jednakże perspektywa takiego wychowania wydawała się niezwykle dziwna i po części przerażająca. Ktoś na siłę wymuszał na nim takie, a nie inne zachowanie. Dla tej wciąż młodej i nieznającej dobrze świata wampirzycy, było to chore. Po prostu chore.
Spojrzała na swojego rozmówcę, tak jak chwilę wcześniej, bez gniewu czy chęci na dalsze docinki. Przez dość krótki moment walczyła sama ze sobą czy pozwolić mu odejść, czy zapytać o coś, co było dla niej istotne.
Mam tylko jedno pytanie. Skąd wiedziałeś, że nie jestem człowiekiem? – wymamrotała, jak gdyby bycie wampirem należało do zbrodni.
Chłopak sprawił, że poczuła się niezwykle głupio. Przez całe swoje dzieciństwo żyła w przekonaniu, że jest człowiekiem, a nieznajomemu wystarczyła tylko chwila, aby móc stwierdzić z kim tak naprawdę ma do czynienia. W swoich własnych oczach Natsuki wypadła niezwykle żałośnie.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 158


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Sie 15, 2015 3:31 pm

Im dłużej z nią rozmawiał, tym bardziej odechciewało mu się kontynuować tą durną dla niego rozmowę. Najchętniej to by się stąd wyniósł. Na cholerę mu taka towarzyszka, która tylko go drażniła swoją gadką?
- Może lepiej nie - mruknął. Nie potrzebował zrozumienia. Na cholerę mu to było do szczęścia? Natsuki i tak by nic nie mogła zrobić na to wszystko. Taki już był los Shina i tyle. Czy mu się podoba, czy też nie. Ale mimo wszystko udało mu się zrealizować swoje marzenie, by zostać lekarzem... Więc zawsze coś jest.
No i też naprawdę postanowił sobie pójść. Ba, nawet ruszył tyłek z tej ławki, z której ona go wyganiała. Nie potrzebował zachęty, by tutaj zostać.
I też miał zamiar zniknąć. Gdyby nie jej pytanie. Ono właśnie sprawiło, że łaskawie się zatrzymał i skupił na niej swoją uwagę. Uśmiechnął się nieco złośliwie, zastanawiając się przy okazji, czemu tak nagle złagodniała.
- To proste - odpowiedział jej. - Żadna ludzka istota nie zdołałaby tak szybko przenieść mężczyznę wraz z jego bagażem w krótkim czasie - wyjaśnił jej. - Nie mówiąc o samym ciężaru, ważę więcej niż ty, a ta torba - poklepał ją, gdy wspomniał o swoim bagażu. - Nie należy do leciutkich rzeczy - tutaj nawet nie musiał się przyznawać, że jest również łowcą wampirów i rozpoznawanie innych to pierwsza rzecz, którą musiał się nauczyć, gdy zaczął szkolenie. - Więc to akurat nie było trudne.
- Coś jeszcze chcesz młoda? Bo raczej nie oczekujesz, bym cię wyspowiadał - zwrócił się do niej. - Wątpię, by wampiry były wierzące - tutaj akurat pojawiła się kpina. Poprawił jeszcze swoją bransoletę, którą oczywiście zasłaniała koszula. Trochę drażniło go, że tylko w ten sposób mógł coś zdziałać... No i wodą święconą... Gdy tamtej by nagle odbiło. Więc rudowłosy wolał nie być tutaj dłużej niż mu trzeba.
- No chyba, że się boisz, że znów padnę? - spytał się z drwiną. Nie ukazywał, że przejmował się tym co się stało na plaży. Jedynie zastanawiał się, czy jasnowłosy dał sobie sam radę. Jeszcze dojdą do tego wyrzuty sumienia, że go zostawił, nawet jeśli to nie było z jego woli...
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Sie 20, 2015 6:10 pm

Rozmowa nie należała do najprzyjemniejszych i nic nie wskazywało na to, że cała ta pogawędka w końcu się ociepli. Obydwoje działali sobie na nerwy i docinali niemal na każdym kroku. Cóż, pierwsze wrażenie już zrobili, niestety nie było ono zbyt pozytywne. Nikt z nich nawet nie zamierzał ustąpić, aby nieco rozluźnić ponurą atmosferę. Zwykły przechodzień mógłby określić ich zachowanie mianem dziecinnego, ale najwyraźniej siedząca w parku dwójka już taka była. Z niektórymi cechami charakteru nie da się wygrać, najwyraźniej tak było i tym razem.
Chyba nie boisz się, że cię przerosnę, co? – dodała już nieco weselej.
Powoli humor dziewczyny zaczął się polepszać. Duży wpływ na to miał właśnie jej rozmówca, który najwyraźniej postanowił zrezygnować z docinków. Taka krótka przerwa od nieprzyjemności wystarczyła, aby Natsuki miała bardziej przyjacielskie podejście do sprawy. Dość szybko wybaczyła całe to chłodne przywitanie, w końcu ona również nie zachowała się nienagannie. Poszła w ślady rudowłosego łowcy i zaczęła mu ubliżać. Taka rozmowa nie należała do najweselszych i z całą pewnością pozostawi po sobie ten nieprzyjemny posmak.
Mówisz to tak, jakbym była jakimś zwierzęciem – mruknęła zniesmaczona doborem słów nieznajomego.
Chcąc nie chcąc, udało mu się pogorszyć nastrój siedemnastolatki. Zawsze czuła się dziwnie wiedząc, że jest wampirem i z całą pewnością zrobiłaby wszystko, by urodzić się człowiekiem. Nie miała jednak wpływu na to, że przyszła na świat jako nieśmiertelna. Ciałem wampir, duszą śmiertelnik. Taka była właśnie Natsuki. Przez cały czas odkąd poznała prawdę, zastanawiała się czy nie zostałaby porzucona przez swoich opiekunów, gdyby ci dowiedzieli się o tym, kim tak naprawdę jest.
Bycie wierzącym to kwestia indywidualna. Z całą pewnością znajdzie się wampir, który wyznaje jakąś religię – odparła tak, jak myślała. – Ale masz rację, jestem ateistką. Gdyby bóg istniał nie pozwoliłby ludziom cierpieć, a wampiry nie musiałyby żywić się krwią i przejmować się słońcem, rodziłyby się jako istoty śmiertelne.
Tak właśnie uważała, w końcu bóg jest miłosierny i dba o dobro swoich dzieci. Tak wszyscy mówią, a rzeczywistość jest okrutna. Im bardziej przygląda się religii i próbuje wmieszać w nią swoją rasę, zawsze wychodzi dość negatywny obraz potępieńca lub demona. Jest to niezwykle okrutne dla tej młodej osoby, która nie chce być postrzegana w taki oto sposób.
Nie wyglądasz mi na księdza – przyznała.
Ani z wyglądu, a już tym bardziej z zachowania nie przypominał jej kapłana. Był zwykłym, wkurzającym facetem, który najwyraźniej za mało jeszcze oberwał, skoro witał nowopoznane osoby z tym irytującym stylem bycia. Do przykładowego obrazka kleryka zdecydowanie było mu daleko, nie świecił przykładem i jak nic w chwili obecnej sam musiał się wyspowiadać, więc na tę chwilę z jego usług i tak nie miałaby jak skorzystać. Najwyraźniej w dzisiejszych czasach już każdy może wstąpić do klasztoru, bez wyjątku.
Zostałeś do tego przymuszony, co? Nie wydaje mi się, abyś czuł do tego powołanie – oznajmiła.
Może i zabrzmiało to dość bezczelnie, ale tak właśnie postrzegała całą tą postać rudowłosego mężczyzny. Był zupełnym przeciwieństwem księdza, jak dla niej nadawałby się bardziej do roli bandyty.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 158


PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Sie 20, 2015 10:12 pm

Zaśmiał się cicho na jej słowa. Nie spodziewał się, że akurat z czymś takim jemu wyskoczy... Dlatego też, zanim jej odpowiedział, tasując ją wzrokiem z góry na dół, uśmiechając się przy tym kpiąco.
- Niemożliwe. Jak dla mnie pozostaniesz takim karłem jak teraz - rzucił, nieco złośliwie oczywiście. No, ale co rudowłosy mógł wyrażać się na temat wzrostu, skoro był jedynie kilka centymetrów wyższy od zielonowłosej? Ale musieć, musiał coś takiego powiedzieć, w końcu Natsuki nie znała go na tyle dobrze, by wiedzieć, że jest taki wobec nieznajomych... Znajomi wiedzieli, że z Serafiela to okropna maruda... Ale dla obcych mógł wydawać się inny. Wredny. Niewychowany. Bezczelny... I do tego dochodziło kilka innych cech o których lepiej nie wspominać teraz.
Wzruszył lekko ramionami.
- Nie wiem, jakie masz zdanie o osobie i chyba mnie to nie obchodzi... Ale najwyraźniej złe, skoro porównujesz się do zwierzęcia - zauważył, w ten sam sposób mimowolnie zahaczając o temat wampirzystości tamtej, co mogłoby być dla niej drażliwym tematem. O dziwo. - Ja ci tylko pokazałem, że nie jesteś człowiekiem, ponieważ twoje zachowanie wykroczyło poza ludzkie standardy... - zbył resztę zadania bezradnym wzruszeniem ramionami. Nie chciało mu się w nic wgłębiać. Jej problemy? Nie jego sprawa. Nie robił za jakaś pomoc, ani nic w tym stylu.
Uśmiechnął się kpiąco.
- A może, w poprzednim życiu zrobiłaś coś złego, dlatego odrodziłaś się jako wampir? - odpowiedział jej na to. - Nie zbadane są boskie wyroki, młoda. Skoro tak chciał Bóg... Chociaż równie dobrze wampiry mogą być dziełem Szatana - tutaj pozostawały jedynie teologiczne rozmowy, w które niekoniecznie Shin chciał wdawać się z wampirzycą. A nuż się w którymś momencie wkurzy i rzuci na niego? Nigdy nie wiadomo.
Prychnął pogardliwie na jej komentarz.
- Bo koloratkę mam w torbie. W niektórych krajach chrześcijaństwo nie jest dobrze widziane - odpowiedział jej. - A coś ty się spodziewała? Że każdy ksiądz będzie ci zasuwać w sukience? - tutaj pojawiła się lekka kpina. Nie znosił chodzić w sutannie, która i tak nie nadawała się do polowania na wampiry.
Znów poprawił torbę, odczuwając, że mu zjeżdża z ramienia.
- Hę? - mruknął, słysząc jej słowa. Czy trafiła? O tak! Czy potwierdzi? Może. - Nawet jeśli, nie potrzebuję ani współczucia ani nic - warknął cicho. Może teraz brzmiał zupełnie zniechęcająco, ale przez to pokazał, że naprawdę nie o to się prosił. Ale co mógł poradzić? Raczej już nic.
No i dostał wiadomość, która go zupełnie nie zachwyciła. Dlatego też wkurzony nieco opuścił owe miejsce, zostawiając zielonowłosą samą.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Serafiel dnia Sob Sie 29, 2015 5:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Sie 29, 2015 1:19 pm

Długo nie zwlekała, by pójść w ślady swojego towarzysza. Zaśmiała się krótko po jego słowach dotyczących jej wzrostu. Fakt, była niższa, ale jeszcze miała wiele lat życia przed sobą. To co przeżyła stanowiło zaledwie mały początek.
W końcu zaczniesz się kurczyć. Głowa do góry, będę wyczekiwać cierpliwie tego momentu.
Napięta atmosfera przepadła, wszelkie nieprzyjemności również. Wampirzyca powoli zaczęła się uspokajać, co szło zauważyć po jej zachowaniu. Siedemnastolatka przestała dokuczać nieznajomemu, no i sam chłopak również nieco przystopował.
Możliwe, że nie chciałeś tego tak przyrównać, ale niestety wyszło jak wyszło – wyznała niechętnie.
Całe to porównanie nie przypadło nastolatce do gustu, zaufała jednak chłopakowi. Zrobił to nieświadomie, nie zamierzała dalej w to wnikać. Mimo wszystko porównanie do zwierzęcia należało do bardzo nieprzyjemnych. Czuła się jak człowiek, dlatego uważała samą siebie za istotę ludzką, z drobnymi różnicami od zwykłych śmiertelników, ale zachowaniem i rozumowaniem nieodbiegającą od reszty społeczeństwa. Czuła, myślała i kochała. To właśnie te cechy uważane są za „ludzkie”.
Dziełem szatana? Dlaczego tak uważasz? Równie dobrze i ludzie mogliby być jego dziełem. Mordercy, gwałciciele, psychopaci…  – odparła, a na jej twarzy pojawił się blady uśmiech. – Świat jest dziwnie skonstruowany, nie uważasz? Jeżeli człowieka skrzywdzi inny człowiek nie znienawidzi on całej rasy tylko tą jedną osobę, jeśli jednak ucierpi przez wampira, bez cienia litości wymordowałby wszystkich. To działa też i w drugą stronę. Nigdy nie będzie osoby, która znienawidzi przedstawicieli własnej rasy.
Znów wzięło ją na rozważania. Taką już była osobą, nie ważne z kim, nie ważne gdzie i nie ważne o czym, istniało bardzo duże prawdopodobieństwo, że wyskoczy z czymś takim.
Mimo wszystko mam dużo szczęścia, że urodziłam się w tym, a nie innym stuleciu – dodała z uśmiechem.
Cieszyła się, że nie przyszła na świat te kilka dekad wcześniej, gdy nie istniały jeszcze tabletki krwi. Nie wiedziała, co wtedy by zrobiła. Nie chciała krzywdzić ludzi, a ten specjalny specyfik pozwalał jej żyć w miarę normalnie. Gdyby jeszcze wymyślono sposób, aby uodpornić wampiry na światło słoneczne, byłaby w siódmym niebie.
Najwyraźniej potrzebujesz go więcej niż sądzisz – oznajmiła z ciepłym uśmiechem. – Inaczej byś tego nie mówił.
Wstała z ławki i przeciągnęła się leniwie. Choć noc była jeszcze młoda, siedemnastolatka odczuwała lekkie zmęczenie na skutek biegania za dnia. Z miłą chęcią ucięłaby sobie drzemkę, a ławka w parku nie należała do najodpowiedniejszych miejsc.
Skoro nic ci nie jest i czujesz się już lepiej pozwól, że się już z tobą pożegnam. Jestem trochę zmęczona i nie mam sił na dalszą pogawędkę. Dobranoc – zawołała z ciepłym uśmiechem.
Przeszła kilka kroków w stronę miasta, po czym zniknęła. Przeniosła się wprost do swojego pokoju.

z/t

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
 
Fontanna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Zamarznięta fontanna na środku parku
» Fontanna
» Fontanna Kupidyna
» Fontanna życzeń (MG:Nauru)
» Fontanna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: