IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lis 08, 2015 5:20 pm

Takie neutralne miejsce. O tym właśnie myślał nasz wampir oczekując na uczennicę Akademii Cross. Skoro Samuru położył nań swoje łapy i mianował własnego dyrektora dobrze by było mieć tam kogoś ko nie wzbudzałby większych podejrzeń. Kogoś kto już tam był. Kogoś kto już teraz nie miał nikogo ani nic do stracenia. Odkąd zniknął Kaien dostęp do danych szkoły był łatwiejszy choć i nawet wtedy nie był nazbyt kłopotliwy. Gdy ma się człowieka przechodzącego przez ściany mało co może być niedostępne. Emmanuel obiecał zapewnić bezpieczeństwo szkole i na tę chwilę najlepszą opcją było właśnie nie mieszanie się. Sprowokowany Samuru mógł być bardzo groźny, a sprowokować mogło go cokolwiek. Wystarczyłyby zapewne niedopasowane slipki. Co dopiero mówić o wtrącaniu się do "jego" wspaniałej szkoły wujaszka co dopiero wrócił do kraju. Toteż zbieranie informacji. To na tę chwilę pozostało. W odpowiednim momencie wykorzystanie ich i może jakiś mały sabotaż albo dwa. Skorzystanie z wpływów. Wcześniej czy później ktoś będzie na tyle przygotowany bądź zdesperowany by na głowę rodu Kuroiashita uderzyć, a wtedy Emmanuel podsunie tej osobie dodatkowe narzędzia, a sam będzie zajmował się swoimi sprawami. Spośród uczniów szczególnie wpadła mu w oko Cynthia Patel. Po szczególnym zlustrowaniu okazało się, że nie kontaktuje się od pewnego czasu z rodziną i została określona przez pedagogów jako osoba kłopotliwa i trudna. Mimo to oceny z jej poprzednich szkół i sprawozdania środowiskowe mówiły zgoła odmiennie. Była ciekawym przypadkiem, który Emmanuel postanowił zbadać. Możliwe, że coś się wydarzyło w rodzinie. Możliwe, że stanie się wampirem odcisnęło na dziewczynie piętno. Emmanuel uznał, że być może będą mogli sobie wzajem pomóc jeśli się poznają. Gdy z nią porozmawia będzie wiedział jak będzie na prawdę. Dlatego też zaaranżował spotkanie w tej neutralnej okolicy. Z dala od szkoły czy służb Samuru. Z dala od zgiełku. Przekazał jej wiadomość w niepozornej kopercie.

List dostarczony na poduszkę Cocoro w Akademiku:
 
Liczył, że list był ujawniał zarazem na tyle dużo jak i na tyle mało by wzbudzić zaciekawienie w młodej Cynthii i skusi ją na spotkanie. Jeśli nie trudno się mówi. Wtedy będzie szukał dalej obiecującej duszyczki w szeregach uczniów Akademii Cross. Nie przejmował się tym jednak na tę chwilę. Obserwował z uśmiechem na twarzy wodę opadającą kaskadowo z wytrysku fontanny. Jak zawsze odnajdował przyjemność w najdrobniejszych rzeczach oczekując. Do wybicia godziny dziewiętnastej nie przejmował się za specjalnie przechodniami, a trzeba przyznać, iż dbał o punktualność. Sam zjawił się w parku nieznacznie po godzinie osiemnastej uznając, że z radością zaczerpnie świeżego powietrza. Stał teraz naprzeciw fontanny z obandażowanymi rękoma złożonymi za plecami. Tak oto ubrany w szatę wyjściową uczynioną na modłę tradycyjnego kimona męskiego w kolorystyce zieleni i złota oraz obuty w półbuty z wężowej skóry oczekiwał na uczennicę, która mogła stać się jego pracownicą.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 840


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lis 08, 2015 5:40 pm

Dziewczyna po spojrzeniu na zegarek wiedziała, że już będzie spóźniona. Pośpiesznie więc założyła jedną ze swoich ulubionych bluz i wyszła na dwór. Od razu wiedziała, że będzie jej zimno, ale na ten moment jedyne co siedziało jej w głowie to to, że zaraz bedzie spóźniona. Szybkim krokiem ruszyła w stronę parku.  Coco nie pamiętała kiedy ostatnio tu była, także więc spowolniła kroku, żeby dokładnie się wszystkiemu przyjrzec, jakby było jej dane uciekać. Coco zastanawiała się nawet, czy w ogóle tutaj była. Postanowiła nie przejmować się głupotami i po raz kolejny przyspieszyła kroku. Wyjeła z kieszeni komórkę i spojrzała na godzinę. Przeklneła po angielsku pod nosem. Przemacała tylnią kieszeń spodni, sprawdzając czy ma list. Odetchneła z ulgą, kiedy poczuła miekki kawałek papieru.
Kiedy jej oczom ukazała się fontanna, postanowiła pobiec mimo tego, że i tak już była spóźniona, chciała zrobić wrażenie, że biegnie przez całą drogę. To wszystko wina tych pieprzonych nauczycieli, którzy martwią się o "uciekający talent". Coco nie miała już ochoty się więcej uczyć. Miała dość życia pod kloszem. Całkiem pasował jej ten styl życia.
Coco zaczeła powoli zwalniać kiedy jej oczom ukazała się męska sylwetka. Rozejrzała się. Kiedy potwierdziła sama sobie, że wokoło nikogo nie ma podeszła wolnym krokiem do mężczyzny, patrząc mu prosto w oczy. Nie jaki Pan E, był dość wysokim facetem. Mimo, iż dla niej każdy był wysoki, ten sprawiał wrażenie jeszcze wyższego niż jej się zdawało. Oczywiście, słyszała o nim jakieś słuchy, ale nie bardzo chciało jej się tym przejmować. Dziewczyna zareagowała na to, tylko i wyłącznie dlatego, że chce szybko zarobić, a praca w jakiejś organizacji na rzecz Yokohamy wydała jej się dobrym pomysłem. Sama nie wiedziała, dlaczego właśnie ona, ale nie miała zamiaru się wielce dopytywać, skoro i tak nie miało to dla niej większego znaczenia. Kiedy w końcu przestała tyle myśleć, wyjeła z kieszeni pogniecioną kartkę papieru i pokazała mężczyźnie, potwierdzając tym swoją tożsamość. Sztucznie się uśmiechneła i podała mu rękę, pierwsze dobre wrażenie. Dziewczyna musiała stanąć na palcach, żeby on nie musiał się do niej zbytnio schylać.
-Cynthia Patel. Zainteresowała mnie Pańska propozycja. Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie się rozwijać w dobrym kierunku. - Uśmiechnęła się szyderczo, a jej oko zabłysło kiedy pomyślała o pieniądzach.

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lis 11, 2015 9:05 pm

Emmanuel uśmiechnął się na widok pędzącej ku niemu wampirzycy. Tak szczerze to uśmiechał się od samego początku i ten miły grymas na jego twarzy wcale nie znikał. Co więcej! Wyglądał na naturalny, nie wymuszony. Rozbawione gadzie oczy, które w jego wyglądzie były jedynym niepokojącym elementem, spoglądały w zabarwione czerwienią soczewek tęczówki dziewczyny. Przyjął od niej kartkę i spojrzał na przedmiot przelotnie. Nie było to konieczne, wiedział jak wygląda. Miał od takich rzeczy ludzi. Niemniej skoro zadała sobie trud przyniesienia tego świstka papieru ze sobą poświęcił tę chwilę na zwrócenie nań uwagi po czym schował go do swej wewnętrznej kieszeni.
- Panna Cynthia Patel. Miło mi poznać. Jestem Emmanuel Kuroiashita. - skłonił się przed nią nie spuszczając z niej oczu niczym wąż zainteresowany swą przyszłą ofiarą. Był to pozór wywołany jego wyglądem choć może nie tylko... Wyprostował się ponownie i uśmiechnął jeszcze szerzej choć wcześniej wydawało się to niemożliwym. Ukazał przy tym perlisty uśmiech pokazując także wampirze kły niemożliwe do ukrycia przez względu na nienaturalną nawet u wampirów długość i niemożność ich skrycia. Był wszak Kuroiashitą pełną gębą. Rozpoznał sztuczność uśmiechu gdyż żył nie od dziś i nie potrzebował nadnaturalnych zdolności ku temu. Jednakże zignorował to.
- Cieszy mnie, że moja propozycja Cię zainteresowała. Wszak Ty Cynthio także zainteresowałaś mnie. Cóż taka wampirzyca jak Ty może robić w Yokohamie, w Akademii Cross? Czemu przyszłaś na spotkanie z nieznanym? Co Tobą kieruje? Jaka jest Twoja motywacja? I przede wszystkim czego oczekujesz ode mnie? A czego oczekujesz od życia? To bardzo ważne dla mnie pytania. Odpowiedz mi na nie. - rzekł z rozbrajającym uśmiechem płynnie pomijając formy grzecznościowe charakterystyczne dla obcych sobie ludzi. Emmanuel uwielbiał gry słowne o czym Cocoro zapewne nie raz się przekona. Może będzie chociaż miała do nich więcej cierpliwości niż jego wiecznie głodny brat, który połowy z nich zwyczajnie nie pojmował i pojąć nie chciał.
- Przejdźmy się. Fontanna jest urokliwa, niemniej knieje mają do zaoferowania więcej tajemnic. - rzekł do niej i wykonał krok by ruszyć naprzód jeśli i ustosunkowała się pozytywnie do prośby. Pokonał jednak tylko metr i zachwiał się łapiąc lewą ręką za głowę. Uciskał skroń. Prawą rękę miał przygotowaną jakoby w obronie przed upadkiem. Nagły ból. Krzyk? Krew. Maski. Pierwotna moc. Ból. Więcej krwi. Zna ją. Albo nie. Szata. Ból. Wolność. Nicość... Wizja skończyła się tak szybko jak się zaczęła. Na twarzy Emmanuela pojawiła się maska radości, uśmiech zakrawający o grymas szaleństwa.
- To coś nowego... - szepnął do siebie z zauważalnym rozbawieniem w głosie. Tym razem obiema rękoma rozmasował skronie starając się pozbyć resztek tego impulsywnego bólu.
- Wybacz Cynthio, to tylko atak migreny. Szybko ustąpił. Nic mi nie jest. Tak właściwie... jak znajdujesz to miasto? - powiedział wzruszając nonszalancko ramionami. Przeszedł ponad wizją do porządku dziennego choć nie zapomniał o niej oczywiście. Wiedział, że jest ważna. I dowie się co oznaczała choćby miał wywrócić miasto do góry nogami. Jednakże nie teraz. Był cierpliwy. Bardzo cierpliwy.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 840


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lis 11, 2015 10:00 pm

Przeklnęła na niego, jak zauważyła kiedy przelotnie spojrzał na jego list. Praktycznie by go zapomniała a on co? Westchnęła, nie było to na tyle ważne, żeby musiała się tym zamartwiać. Zlustrowała mężczyznę wzrokiem. Wysoki, długie włosy, blondyn. Dziwne, że nosi kimona, aczkolwiek, o gustach się nie dyskutuje. Nie miała zamiaru zwracać na to zbytniej uwagi. Jej szczególną uwagę przyciągnęły jego oczy. Były identyczne, jak u węża. Utrzymując z nim kontakt wzrokowy jednak mogła się nim lepiej przyjrzeć. Ku jej zdziwieniu, nie były to soczewki. Interesujące, pomyślała Coco, lecz machnęła na to ręką w myślach. Kiedy usłyszała jego pierwsze słowa, ugięły się pod nią nogi. Ton głosy miał męski i spokojny. Uśmiechnęła się w duchu, uwielbiała to, ale to też nie było w tym momencie zbyt ważne.
-Mi również. Pozwolisz, że będę Ci mówić po imieniu, Emmanuelu. - A więc był z tego znanego rodu Kuroiashita. Wiedziała, że mają burmistrza o tym samym nazwisku, ale czy byli rodzeństwem? Zadawała sobie pytania, czy właśnie trafiła pod skrzydła dość wpływowej osoby? Ucieszyła się w duchu na myśl o dużej ilości pieniędzy. Dziewczyna zauważyła, że Emmanuel ma nienaturalnie długie kły. Dodawało to jemu trochę pikanterii w jego lśniącym uśmiechu. Coco ucieszyła się, wiedziała, że nie będzie to nudna znajomość, nawet jeśli miałyby to być relacje czysto partnerskie, na zasadzie szef i podwładny. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem, kiedy ten zadał dużo pytań. Widać było, że ceni sobie zaufanie drugiej osoby. Wypuściła powietrze z płuc i zaczęła mówić:
-Cóż mogę robić w Yokohamie. Rodzice mnie tu wysłali kiedy jeden z szlachetnych zmienił mnie w wampira. Brzydzę się tym, ale jakoś da się żyć. A dlaczegóż do Akademii Cross, to sama nie mam pojęcia, chyba moi rodzice myśleli, że wysłanie mnie do szkoły zwolni ich z obowiązku rodzicielskiego. Ale to nie jest według mnie aż tak ważne. Dlaczego przyszłam na spotkanie z nieznaną mi osobą.. Hmm.. Jestem bardzo ciekawa życia, podchodzę do wszystkiego w miarę pozytywnie z myślą o nowej przygodzie. Poza tym, bardzo zaintrygowało mnie to, że list znalazł się w moim pokoju, do którego tylko ja mam klucze. Nie będę kłamać ani owijać w bawełnę, ponieważ wiem, że widać po mnie, że łżę. Także, powiem Ci, Emmanuelu, że kieruje mnie ochota zarobku, a także niechęć uczęszczenia na zajęcia. Co do motywacji.. Nie chcę być słabym wampirem krwi D. Wiem, że sprawiam wrażenie zgubionej dziewczynki, ale czynami chciałabym kiedyś pokazać, że wcale tak nie jest, że jednak do czegoś się nadaję. Rodzice dali mi w kość, wyrzucając mnie z domu, także odbiło się to na mojej psychice, teraz próbuję to odbudować. Oczekuję od Ciebie dobrej współpracy, nic więcej. No i chyba oczywiste, dobrej płacy. Aczkolwiek znam siebie i po pewnym czasie, stanie się to dla mnie mniej ważne. Podchodzę z pasją do rzeczy, które robię. Myślę, że to wszystkie pytania.. - Dziewczyna miała wrażenie, że zaraz zdechnie z braku jakiejkolwiek wody. Nigdy tak dużo nie powiedziała, ale musiała się w jakimś sensie poświęcić, chciała mieć tą robotę.
Coco przytaknęła na polecenie spaceru. Czasami nie rozumiała słów Emmanuela, będzie musiała poczytać jakiś słownik. Nikt nie chciałby, żeby Coco wyszła na głupią blondynkę. Przyuważyła, że mężczyzna już ruszył, więc szybkim ruchem dogoniła go. Mimo tego, że on szedł dość powoli, robił większe kroki. Coco musiała nieco szybciej przebierać nogami niż on, skarciła w myślach swój wzrost. Nagle mężczyzna tak jakby osłabł. Złapał się za głowę. Położyła rękę na jego prawym ramieniu. Patrzyła na niego z troską w oczach.
-Wszystko w porządku, Emmanuelu? - Spytała cicho dziewczyna. Jednak mężczyzna szybko się opamiętał. Wścibską rzeczą byłoby się wypytywać, czy aby na pewno wszystko w porządku, a tym bardziej co się stało. Jeśli będzie chciał sam Ci powie, pomyślała. Westchnęła, kiedy usłyszała jego kolejne pytanie. Nie miała konkretnej odpowiedzi, to ja przerażało, że nie zrobi dobrego wrażenia. Nie miała też zamiaru kłamać. Chrząknęła.
-Niestety, nie mam zdania na ten temat. Rzadko kiedy interesują mnie sprawy miasta. Słyszałam tylko, że chcą kogoś obalić ze stanowiska burmistrza. Poza tym, mój dzień to szkoła - pokój. Ewentualnie raz na jakiś czas wybiorę się do lasu za Yokohamą. Ale przeczuwam, że będę musiała nadrobić informację, jeśli mam zamiar z Toba współpracować, tak? - Zakończyła swoją wypowiedzieć pytaniem. Właściwie nie spytała jeszcze o jedno.
-Jak miałaby wyglądać nasza współpraca, Emmanuelu? - Było to pytanie kluczowe. Trapiło ją to pytanie przez całą drogę do fontanny jak i od początku ich rozmowy. Czy odpowiedź ją zadowoli? Chwyciła go jeszcze za rękaw jego ubrania, żeby sprawniej dotrzymywać mu kroku.

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lis 12, 2015 5:47 pm

To miłe, że zainteresowała się jego stanem zdrowia, lecz zbyteczne. Oczywiście powie jej co się stało gdy uzna to za słuszne, a na tę chwilę odbywali swoistą rozmowę kwalifikacyjną choć Emmanuel postarał się by była nietuzinkowa. Wszak tak naprawę odwrócił wszystkie standardowe pytania rekrutacyjne. O pracy powiedział tyle co nic. Nic konkretnego o zarobkach. Pytania zresztą też wydawać się mogły nie mieć nazbyt wiele wspólnego z zatrudnieniem. Na pierwsze słowa dotyczące jej przynależności rasowej zerknął na nią z zaciekawieniem i… współczuciem? To chyba najbliższe rzeczywistości określenie.
- Brzydzisz się wampiryzmem? Doprawdy ciekawe… Znaczy, że zostałaś przemieniona wbrew swej woli. Jeśli zdecydujesz się na współpracę ze mną możemy pójść na pewien układ. Jeśli za dwa lata powiesz mi dokładnie to samo dołożę wszelkich starań by odwrócić proces przemiany. Można to uczynić. Któż Cię przemienił? Znasz go? - zadał nowe pytania wykazując się przy tym żywą ciekawością. Jeden z najpogodniejszych przedstawicieli Kuroiashita lubił gestykulować i zawsze się uśmiechał.
- Akademia Cross jest jedyną szkołą niosącą kaganek oświaty zarówno pośród wampirów jak i ludzi zarazem ucząc wampiry pokojowej koegzystencji. Podejrzewam, że Twoi rodzice podjęli bardzo ciężką dla nich decyzję Cynthio. - podsumował jej słowa. Nic jej nie wmawiał i nie insynuował. Pokazał jedynie inne światło na sprawę i zamknął temat nie chcąc w tej chwili zanadto skupiać się na jej rodzinie. Na tę chwilę byli mu całkowicie zbędni. Jej zresztą także choć zapewne w przyszłości będzie się starał jej pomóc w kontaktach z nimi. Jeśli pozostanie przy nim. W końcu zapytała o to co zapewne najsilniej zmotywowało ją do przybycia tutaj. Sam fakt niechęci do uczęszczania na zajęcia celowo pominął gdyż ma dla niej przykrą niespodziankę. Niemniej na tym polega zwykle praca. Na obowiązkach, nie zawsze przyjemnych. Z czasem jednak mogą stać się satysfakcjonujące.
- Płaca… Zastanawiałem się kiedy ten temat zostanie poruszony. Im bardziej mój pracownik jest oddany swej pracy i lojalny wobec mnie tym większe profity uzyskuje. Nikt nie narzeka. Wątpię by było to powodowane strachem. Tyle na razie mogę Ci powiedzieć. Podobno nuta tajemnicy i niepewności zawsze podbudowuje efekt końcowy. Jak zresztą sama mówiłaś… pieniądze nie są najważniejszym czynnikiem. - odpowiedział tyleż samo przekazując co ukrywając. Rozmowy z Emmanuelem nie należą do łatwych i to jedna z rzeczy, których będzie musiała się nauczyć jeśli będzie chciała dlań pracować. Zmrużył gadzie ślepia gdy jego uśmiech powiększył się na słowa dotyczące miasta.
- Zaiste będziesz musiała. Zrobisz to mimochodem pełniąc swoje obowiązki. Niemniej sądziłem, że czasem zwiedzasz miasto. Doceniasz jego urok bądź nienawidzisz jego zgnilizny. - rzekł rozbawionym ciepłym głosem i wzruszył ponownie ramionami. Spacerowali tak oddalajac się od fontanny. W mniemaniu Emmanuela park wieczorami był bardzo urokliwym miejscem. Choć dzięki rządom Samuru mógł być także niebezpieczny. Jednakże mało kto świadomie zaatakowałby Kuroisashitę, a nawet gdyby do tego doszło… Coś by się wydarzyło. To z pewnością. I kolejne pytanie w normalnych warunkach wcześniej zaspokajane przez pracodawcę. Jednakże nie przez Emmanuela.
- Doskonałe pytanie! Niemniej nie będzie tak łatwo. W świecie mroku nic nigdy nie jest proste. Powiedz mi co według Ciebie mogłabyś robić. Użyj intuicji, wyuczonej wiedzy na temat przedsiębiorstw i struktur społecznych oraz szczęścia i powiedz mi… co mogłabyś robić należąc do Black Crown? Powiedz mi też co pragniesz robić w ogóle. Do czego jesteś stworzona. Co dawało by Ci radość jednocześnie niosąc korzyść innym? Pamiętaj Cynthio: nie ma złej odpowiedzi. Każda będzie tak prawdziwa i dobra jak Ty. - kolejne pytania popłynęły z jego ust niczym rytmiczny wiersz biały bez rymu czy nawet puenty. Puentą miała być jej odpowiedź, na która Emmanuel wyczekiwał z radością.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 840


PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lis 12, 2015 11:05 pm

Westchnęła kiedy usłyszała jego kolejne pytania. Niestety, tak, została przemieniona, ale postanowiła mu to wytłumaczyć.
-Brzydzę się może nie samym dołączeniem do tej grupy, ale może tym, że została przemieniona w bardzo brutalny sposób. Uważasz, że atak na niewinną dziewczyne to dobre zagranie? Według mnie nadal nie. Mimo tego, że znam swego Pana, nadal pewna część mnie go nienawidzi. Zwie się Riecon, ale proszę nie ingeruj w jego życie, to jedyna prośba jaką do Ciebie kieruję. Emmanuelu, jeśli chodzi o proces odwórcenia przemiany, jestem zdecydowanie negatywnie nastawiona do tego pomysłu. Jestem słabym wampirem, ale nie żyję już ponad 200 lat, żeby nagle z tego zrezygnować. - Odpowiedziała stanowczo Coco, próbowała utrzymać w miare poważną minę, ale co chwilę na niego zerkając.. Cięzko jej było to robić. Mężczyzna przez cały czas się uśmiechał, w pewnym sensie było to straszne, ale.. Wciąż zabawne, dziewczyna co jakiś czas również się uśmiechała, ale niestety na krótko - humor jej do końca nie pozwalał. Po raz kolejny tego wieczoru zżędła jej mina. Znów musiała mówić o swoich rodzicach. Mimo, iż minęło na prawdę już dużo czasu, a oni dawno zostali pochowani, ten temat wciąż ją drażnił. Zacisnęła zęby, oraz pięść na materiale jego ręki.
-Przemyślałam wiele opcji, którymi mogli posłużyć się moi rodzice. Nie wiem jak według Ciebie, ale moim zdaniem wysyłanie mnie do szkoły w kraju odległym od Anglii o 10.000 km. Przypomnę, że wtedy jeszcze nie było samolotów, więc całą trasę jechałam powozem konnym, wyposażony w najgorsze konie. Nadal uważasz, że to była dobra decyzja? - Westchnęła, kiedy przypomniała sobie o długiej wyprawie. Spuściła wzrok na swoje buty. Szła teraz z opuszczoną głową. Musiała się trzymać, a rozmowa o jej rodzicach nie pomagała jej. Aczkolwiek tyle pytań na temat jej przeszłości, nie działało dobrze na Coco, lecz nie miała mu teraz zamiaru tego mówić, postanowiła, że skryje swoje emocje za maską uśmiechniętej dziewczyny. Coco zerwała się z zamyśleń i wsłuchała się w to co mówi Emmanuel. Od razu odpowiedziała.
-W takim razie, jeśli zależy Ci na osobie, która.. Jak to powiedzieć.. Wczuje się w pracę, to znalazłeś dobrą osobę. Jak mówiłam wcześniej, pieniądze po pewnym czasie, to dla mnie czysta formalność. - Uśmiechnęła się do niego. Coraz bardziej ciekawiła ją ta praca, którą ma jej do zaoferowania. Był tajemniczy, ale to tylko mobilizowało dziewczynę w dalsze działania. Chciała się w tym zagłębić, była tylko ciekawa, jakim kosztem. Na tą chwilę nie było to zbyt ważne, więc postanowiła odłożyc ten temat na późniejsze przemyślenia.
Na pytanie na temat ich współpracy mężczyzna zareagowal niezwykłym entuzjazmem. Czyżby dziewczyna, aż na tyle go zainteresowała? Dziewczyna pomyślała trochę nad tym pytaniem. Co mogłaby robić dla jego organizacji. Słyszała coś o niej, aczkolwiek nie wiele. Była ciekawa czy ma w tej całej grupie osobę, która będzie nośnikiem informacji. Postanowiła od razu wcielić swój pomysł w życie i opowiedzieć mu o nim. Uśmiechnęła się i zaczeła mówić.
-Lubię pracę w ukryciu, nie raz taką wykonywałam. Doskonale wiem jak wykorzystać moje atrybuty. Wzbudzam zaufanie swoją osobą. Poza tym, jestem mała a tym bardziej dość szybka i zwinna. Mimo swojego dość.. Słodkiego i niewinnego wyglądu jestem cwana i tym bardziej chytra. Zdobywanie informacji według mnie to moja broszka. Jestem równie skuteczna w ukryciu, jak i w zdobywaniu informacji u samego źródła. Moim zdaniem, nie będę dobra jako.. Ochroniarz, ponieważ doskonale wiem, że się do tego nie nadaję. Potrafię wykorzystać swoje cechy w jak najlepszy sposób. Jeśli się zgodzisz, nie raz się o tym przekonasz. Aczkolwiek, dobrym odpoczyniem psychicznym od takiej roboty, byłaby praca w papierach, chociażby trochę mogłabym Ci pomagać. Nie wiem, czy właśnie takiej osoby szukasz, ale mogę się dostosować do każdej pracy, jaką mi dasz. Jestem dość elastyczna pod tym względem. - Uśmiechnęła się, kiedy widziała, że uważnie ją słucha. Oczywiście, uśmiech nie zniknął z jego twarzy. Była ciekawa, jak na to zareaguje.

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lis 18, 2015 6:54 pm

Część z odpowiedzi jakie Emmanuel uzyskał taktownie zmilczał pozostawiając sobie ich treść w swej pamięci. Zignorował też fakt iż spochmurniała gdy podjęli temat jej rodziców. Starała się to ukryć, lecz ta chwila milczenia i zwieszona głowa były dość znamienne. Wszystkie jej wypowiedzi i zachowania dały mu pewien pogląd na dziewczynę i uzupełniły doskonale część brakujących mu informacji dotyczących jej osoby. Wciąż się uśmiechał jedynie kiwając przytakująco głową gdy Cocoro mówiła. Gdy odpowiedziała na jego ostatnie pytanie wampirzy uśmiech stał się równie szeroki co jego brata gdy stał przed nim suty posiłek dziewic i dziatek.
- Doskonale! - rzekł łapiąc kontakt wzrokowy z dziewczyną. Powiedziała mu to co chciał usłyszeć jednocześnie nie wywołując u niego migreny co oznaczało, że mijała się z prawdą wcale albo jedynie nieznacznie. W każdym razie doskonale nadawała się do celu jaki dawny Greenlow jej wyznaczył.
- Moja droga Cynthio. Wobec tego Cię zatrudniam. Słowo Kuroiashita, iż od tej chwili jesteś moim pracownikiem co wiąże się zarówno z obowiązkami wobec mnie jak i ochroną, którą roztaczam wobec moich ludzi. - powiedział nie odrzucając ani na chwilę uśmiechu, a jego gadzie oczy wpatrywały się w nią jak w świeżo schwytaną ofiarę. Miał plan, nawet kilka do których to dziewczę pasowało. W każdym praktycznie zyskiwali oboje. Właśnie dlatego jego ludzie byli lojalni. Nie wyzyskiwał ich jeśli nie było takiej konieczności.
- Twoje pierwsze zadanie to poprawić wyniki w szkole. I słuchać co się dzieje. Prócz tego możesz, nawet powinnaś, zachowywać się normalnie. Będziemy spotykać się byś mogła zdać mi sprawozdanie z wydarzeń w Akademii Cross. Pretekst ku temu zawsze się znajdzie. W międzyczasie będę Cię przyuczał do obowiązków, które przejmiesz w mojej firmie gdy Akademię ukończysz. - rzekł jak zwykle nie wyjawiając wszystkich swoich planów i zamiarów. Po cóż było w tej chwili znać jej cel zadań, które wyznaczył?
- W ciągu tygodnia dostaniesz kartę płatniczą wydaną na Twoje personalia. Będzie zasilana co tydzień kwotą wystarczającą by opłacić bez kłopotu akademik, książki ekwilibrystyczne i naukowe oraz sporadyczne wypady do miasta. Co miesiąc natomiast będę wpłacał niewielką premię na niemieckie subkonto oszczędnościowe. Ten rachunek będzie Twoim zabezpieczeniem na przyszłość. Każde Twoje osiągnięcie także będzie premiowane. Ponadto jeśli będziesz czegoś potrzebowała zawsze możesz poprosić... zobaczymy wtedy co będzie można w tej kwestii uczynić. Jakieś pytania, Cynthio? - wyłuszczył po krótce sprawę wynagrodzenia, które było ważne dla każdego. Wszak bez środków żyć we współczesnym społeczeństwie się nie da. Jako osoba pilnująca swoich oraz swych pracowników interesów Emmanuel nie mógł dawać zwyczajnej wypłaty na konto. Zbyt łatwo to wyśledzić. Nazbyt łatwo powiązać. Po zadaniu swego, jak dotąd, ostatniego pytania blondwłosy wampir patrzył się ciekawsko na wampirzycę.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 840


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Lis 20, 2015 4:31 pm

Dziewczyna cieszyła sie z tego, że dalej nie dopytywał się o jej rodzinę. Wiedziała, że po niej widać, kiedy się smuci czy złości, za każdym razem robi to samo. Na szczęscie trafiła na dość wyrozumiałego człowieka, za co dziękowała swój los. Westchnęła, jej otatnia wypowiedź była dość długa, jak w sumie każda. Ale chciała się czymś zająć, starała się o posadę. Nie widziała jej się praca jako sprzedawczyni w sklepie czy fryzjerka. Tak nisko nie celowała, pomimo swojego nagannego wzrostu. Została przemieniona w dość młodym wieku i nie zdążyła podrosnąć, a proces życia jako wampir tylko to spowolnił.
Spojrzała na Emmanuela, kiedy skończyła wypowiedź. Mężczyzna był z czegoś bardzo, ale to bardzo zadowolony. Zdradzał go jego sympatyczny, ale dość przerażający szeroki uśmiech. Spojrzała na niego i nieco przechyliła głowę kiedy ten wykrzyknął okrzyk zadowolenia. Drgnęła widząc jego nagłe szczęście. Zwykle przynosiła ona zło, kłótnie, nieszczęścia a tym bardziej miała niezbyt dobrą opinię. Ale czyżby Emmanuel potrzebował właśnie takiej osoby? Uśmiechnęła się na wieść o tym, że została przyjęta. Była to jedna z szybszych rozmów o pracę i zdecydowanie najbardziej przyjemna. Mimo poruszenia kilku zbędnych według niej tematów, nie poczuła się zestresowana! Coco często czuła stres, ale tak długo jak był przy niej ona odchodziła.
Na wieść o przyjęciu, aż lekko podskoczyła z radości. Uśmiechnęła się na tyle szeroko, że nawet z kilometra było widać jej kły, które wyszły z podniecenia całą tą sytuacją. Zacisnęła mocniej pięść na materiale jego rękawa. Machając na znak potwierdzania głową. Przytakiwała mu również radośnie. Pierwszy raz ktoś starał się o nią, a nie na odwrót był to niesamowity moment. Pierwszy raz od tylu lat poczuła się potrzebna. Zastanawiała się tylko na jak długo, ale nie było to w tym momencie aż tak ważne!
Jej mina zrzędła kiedy usłyszała o ocenach szkolnych. Przypomniała sobie tych wszystkich czepiajacych się nauczycieli. No ale cóż, przełknie to. Tak czy siak nie miała zamiaru narzekać. Oferta pracy i to w nie byle jakiej organizacji wpadła jej z wizytą. Czy nie na takie coś czekała tyle czasu? Zacisnęła zęby i zapomniała o tym podpunkcie. Jej twarz była coraz bardziej zszokowana, kiedy mówił ile dostanie na same życie codzienne. Pieniądze, konta oszczędnościowe i możliwość proszenia o jeszcze więcej rzeczy! Dziewczyna od dłuższego ledwo wiązała koniec z końcem a teraz będzie mogła nawet wyjść do sklepu porządnie się ubrać. Trochę nie rozumiała jeszcze co dokładnie dostanie, bo mężczyzna obsługiwał się na prawdę trudnym dla niej językiem. Zrozumiała by jeszcze taki natłok słów po angielsku, w jej rodowitym języku.. Ale to nie było proste. Pomyślała, że pierwsze co kupi, to jakiś dobry słownik. Nie chciała zostawać w tyle. Kiedy ten skończył, poukładała sobie wszystko szybciutko w głowie i zaczęła mówić.
-Nie mam żadnych ważniejszych pytań.. Chciałabym tylko wiedzieć, czy zapewniasz mi jakąś ochronę. Nie wspomniałeś o tym, a wiadome jest to, że jako pracownik, który będzie pracował w takiej.. Branży, czy na takim stanowisku cenię sobie ochronę. Zawsze działałam sama, aczkolwiek skoro mam być teraz.. Nieco ważniejszą osobą to uważam to za dość ważne. Chyba nie chciałbyś takiego talentu szybko stracić, nie? - Uśmiechnęła się szeroko, kończąc pytaniem i zanim znów on zaczął mówić, pozwoliła sobie rzucić propozycją.
-Można by w sumie pomyśleć na jakimiś lekcjami co do używania mojej mocy, bo z tym u mnie kiepsko, albo może jakieś sztuki walki? Wiadome jest to, że przydadzą mi się te umiejętności. Oczywiste jest to, że akceptuje Twoje warunki.. A pieprzyć to.. - Skończyła dziewczyna i nagle przytuliła się do jego ciała, a raczej brzucha. Miała dość tego języka i chciała pokazać swoją naturę. Była ona wrażliwa, nie wiedziała czy on do końca o tym wiedział. Nie miała zamiaru się z tym kryć, w końcu i tak by to wyszło. Poleciało jej kilka łez, ktore wytłumaczyła mu tym, że nikt jeszcze się o nią nie starał, nawet w ten sposób. Może to dla nikogo więcej nie było powodem, żeby płakać ze szczęścia.. Ale ona sama czasem nie rozumiała siebie. Kto pojąłby osobę o dwóch twarzach?

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lis 25, 2015 11:35 am

Nie tyle zależało mu na dziewczynie czy jej umiejętnościach co cieszył się chwilą. Oczywiście była ona dlań cennym nabytkiem i skoro zgodziła się na współpracę ważną się stała. Gdyby jednak odmówiła nie wzruszyłby się szczególnie. Niespecjalnie Emmanuel przejmował się porażkami. Za to plan szedł na przód. Do jego trzódki dołączyła młoda Cynthia, która była tym faktem na równi ucieszona co i on. Gdy dziewczyna wtuliła się w niego na chwilę gadzie ślepia roztworzyły się szerzej w lekkim zdziwieniu, lecz niemal natychmiast stały się przymrużone i.. ciepłe. Położył na jej głowie dłoń i pogłaskał zsuwając na plecy i przytulił ją. Widać potrzebowała tego przez tyle lat. Nigdy nie miała czasu dorosnąć wygnana w obce miejsce. Wygnana w obcą rasę. Mimo, iż objął ją ręką i przytulił mówił dalej.
- Nie mogę zapewnić Ci oficjalnej ochrony jeśli przedstawienie ma iść wedle scenariusza. Nie martw się jednak tym. Dopóki nie ukończysz szkoły nikt nie będzie w stanie Cię powiązać z Black Crown co oznacza, że ogary nie będą się Tobą interesować. Niemniej zawsze gdzieś w pobliżu może znaleźć się anioł stróż. - odparł jak zwykle bawiąc się słowami z wiecznie nie znikającym uśmiechem z twarzy. Pracując z nim z pewnością Cocoro szybko się nauczy, iż dla Emmanuela cały świat to jedynie scena.
- Najważniejsze jest byś sama mogła o siebie zadbać dlatego pomogę Ci w rozwinięciu Twych zdolności. Wampiryczne moce są naturalne jak zachód Słońca. Rozumiem jednak, że przemienionym mogą sprawiać pewien kłopot. Jesteś drobna. To dobrze. Czasami gabaryt tylko przeszkadza... - stwierdził wiedząc już, że nauczy jej także podstaw obrony, którą sam znał. Nic nie jest tak skuteczne jak wykorzystanie siły osoby nacierającej i jej wagi. Gdy jeszcze ma się wampirzą siłę efekt zwykle bywa piorunujący.
- Cynthio... Masz jeszcze jakieś pytania? - zadał ostatnie pytanie z jego strony na dziś. Wiedział, że jest już późno i wkrótce powinny zacząć się lekcje dla klas nocnych Akademii Cross. Chciał by poprawiła oceny miast zawalić rok.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 840


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Lis 28, 2015 6:54 pm

-Faktycznie, ciężko skojarzyć, że uczennica ma coś wspólnego z organizacją, aczkolwiek, myślę, że te podstawy samoobrony mi wystarczą. Chociaż.. Wolę się nie wdawać w większą bijatykę, a jeśli już, to jak będzie to konieczne. Zdecydowanie wolę uciec. Od 247 lat uciekam, także, jeśli chodzi nawet o jakiekolwiek podstawy używania elektryczności.. To u mnie kiepsko. – Powiedziała, cały czas wtulając się w Emmanuela. Jego dotyk był miły i delikatny. Coś czego brakowało Coco przez ostatnie setki lat. Zdarzały się pojedyncze sytuacje, aczkolwiek ona o nich zapomniała. A jak o czymś zapomniała, to znaczy, że byłoby to dla niej mało ważne.
-Byłoby w porządku, gdyby mój stwórca się mną zajął. Wtedy na pewno umiałabym więcej, ale on uważał, że będąc wiecznie pod skrzydłem ojca, będę nikim. Rozumiem jego myślenie. Ale… To oznacza, że będziesz mnie uczył?! – Wykrzyczała pytanie z dziecięcą radością w głosie. Odkleiła się od niego i zaczęła skakać wokół własnej osi, klaszcząc w dłonie i śmiejąc się. To był pierwszy moment w ich spotkaniu, kiedy Coco była szczera ze swoimi uczuciami i dała się im ponieść. Cieszyła się z tego, że będzie mogła z nim spędzić jeszcze więcej czasu. Wydawał się nieco przerażający przez jego nie znikający uśmiech na twarzy, ale zdążyła polubić tego człowieka.
Kiedy w końcu się uspokoiła, stanęła koło niego i złapała się ponownie za materiał jego rękawa. Poszła naprzód lekko ciągnąc go za sobą. Pomyślała nieco nad jego pytaniem. Podrapała się po głowie, przeczesując przy okazji artystyczny nieład. Wpadła na niesamowity pomysł! Skoczyła, znajdując się teraz przed nim. Z uśmiechem na twarz, zaczęła do niego mówić.
-Właściwie, większość lekcji mam dzisiaj odwoła.. – W tym momencie usłyszała wycie syren. Przerażona obróciła się w stronę wydobywającego się dźwięku. Nie do końca szło się zorientować skąd się wydobywa, więc tylko niesfornie kręciła głową na boki. To było coś zupełnie nie codziennego. Spojrzała na wysokiego mężczyznę, pytającym wzrokiem. Nieco zdezorientowana, poprawiła włosy, przerzucając je na prawą stronę.
-Jak myślisz, co się dzieje? – Dziewczyna mogła się tylko domyślać, co może to oznaczać. -Może powinniśmy tam pójść? - Nie wiedziała dużo o mieście, aczkolwiek słyszała ostatnio o czerwonym dymie. Może to ma związek z tym? Zaczęła czuć zimny wiatr, który otulał jej ciało, więc zapięła bluzę. Po tej czynności przytuliła się do jego ramienia, nieco przestraszona.

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Gru 06, 2015 6:37 pm

Uśmiechnął się szerzej podczas jej wypowiedzi. Dobrze, że unikała walki choć słowo "ucieczka" niespecjalnie przypadło Emmanuelowi do gustu gdyż miało wydźwięk pejoratywny. Wolał określenia takie jak odwrót czy wycofanie się. Unikanie walki też byłoby nieźle. Cynthia miała zaniżone poczucie wartości co trzeba było poprawić.
- Słusznie moja droga Cynthio. Słusznie. Walkę należy pozostawić stworzonym do niej. My mamy inne cele. - rzekł w odpowiedzi po czym dodał.
- Czyli Twoją mocą jest kontrola elektryczności. Możesz być niczym kaganek dla oślepłych w ciemnościach bądź grom dla bojaźliwych. - wyrzekł te słowa z tajemniczą dumą. Lubił bawić się słowem. Poza tym wierzył, że zdolność taka może być bardzo użyteczna we właściwych rękach.
- To oznacza, że Twój stwórca nie zasługuje na dar tworzenia wampirów. Nie będę Cię uczył. Będę jedynie ukierunkowywał. Nauka przyjdzie sama. - odparł ponownie nie mówiąc wprost i mrugnął do niej. Emmanuel nie potrzebuje kukieł nauczonych wszystkiego od A do Z. Preferuje ludzi utalentowanych potrafiących samodzielnie odnajdować zakończenie drogi jeżeli zostaną na nią skierowani. W końcu Cocoro skłamała jawnie. Z jej ust wybywały się kłęby zielonych oparów okalających jej ciało niczym węże gdy zaczęła mówić o odwołanych zajęciach. Wtem rozległy się syreny. Nie były może w parku szczególnie głośne, lecz dla wampirów wystarczyło by je usłyszeć. Uśmiech na twarzy Emmana zmniejszył się choć kąciki ust wciąż sięgały ku górze.
- Nie. Pójdziemy dokładnie w przeciwnym kierunku. - stwierdził biorąc ją szarmancko pod rękę i ruszył w przeciwpołożną do tutejszej dzielnicy mieszkalnej, z której rozlegał się dźwięk syren. Wyciągnął telefon i wykonał krótki telefon.
- Co się dzieje? - zapytał łagodnie po czym wysłuchał krótkiej wypowiedzi.
- Rozumiem. Sprawcie sobie i pozostałym szczelniejsze wdzianka. Nie wtrącajcie się. Samuru by nam tego nie darował, a muszę być blisko niego. Nie możemy działać oficjalnie. Wycofać wszystkich naszych ludzi z terenów zagrożonych i ewakuować nasze cele. - zakomenderował po czym nacisnął czerwoną słuchawkę i schował swój telefon. Spojrzał z ukosa na kobietę.
- Dam Ci jedną radę na przyszłość. Nie okłamuj mnie, niezależnie od celu jaki sobie obierzesz. Kłamstwo ma krótkie nogi, Cynthio. - rzekł nawiązując do jej niedokończonej wypowiedzi o lekcjach.
- Niemniej miasto jest w tej chwili niebezpieczne i nie wiem co ze szkołą. Z drugiej strony miejsce, w którym mieszkam dla Ciebie byłoby większym zagrożeniem niż Czerwona Mgła. Znam w tym mieście wiele ścieżek i dróg. Zaprowadzę Cię do Akademii... kiedyś było to jedno z najbezpieczniejszych miejsc w Yokohamie. Co oznacza, że lekcje wkrótce się zaczną, a Twoim celem jest podniesienie ocen. - powiedział dając jasno do zrozumienia, iż wie, że próbowała go właśnie w tej kwestii okłamać. Następnie ruszył nieco żwawiej prowadząc ją drogami, które jeszcze pozostawały bezpieczne.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 840


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Gru 28, 2015 4:35 pm

Uśmiechnęła się tylko, kiedy ten ją pochwalił, a raczej potwierdził fakt, że takie małej aparycji osoby nie powinny wdawać się w walkę. Coż, kila punktów do przodu, idzie Ci dobrze, Coco. Aż podniosła bródkę lekko do góry, rozkoszując się kilkoma momentami swojej własnej zadumy. Spojrzała na niego z ukosa, kiedy ten zaczął po raz kolejny mówić dziwnie i praktycznie całkowicie niezrozumiale dla Cynthii, pomachała tylko głową na boki, kiedy ten skończy swoją wypowiedź. Dziwny człowiek, aczkolwiek, będe musiała poczytać sporo słowników, pomyślała. Słowa, na temat jej stwórcy, postanowiła przemilczeć. Riecon był dobrym człowiekiem, ale Coco wciąż miała do niego niewielki uraz za to, że pozostawił ją na tyle lat. No, każdy ma swoje dziwne metody wychowawcze, a że ten, miał akurat takie.. Coco nie mogła na to w żaden sposób już wpłynąć, można powiedzieć, że tak na prawdę żyła od nowa. Teraz, kiedy miała pracować dla Emmanuela, musiała zamknąć poprzedni rozdział w jej życiu i stać się zupełnie inną Cynthią Patel. Ciężko było jej przełknąć tą gorzką myśl, aczkolwiek musiała, on ją chciał, czegóż ona mogłaby chcieć więcej niż chwili, w której mogłaby czuć się potrzebna? Nic więcej się nie liczyło.
Kłamstwa wyszły na jaw. Czyżby Coco aż tak nie potrafiła kłamać i oszukiwać? Zapewne nie tego mężczyznę, ten od razu wyczuł, że coś jest nie tak. Spojrzała na niego. Uśmiech nieco mu zszedł z twarzy, nie do końca, ale dało się zauważyć, nie był już tak przerazająco szczęsliwy i uradowany. Dosłownie, przerażająco. Poczuła jego dłoń na swoim ciele i bez żadnych ale musiała pójść razem z nim, w przeciwną stronę, od sygnałów. Nie tego chciała Cynthia, chciała się dowiedzieć, co się dzieje. A jeśli tam byli jej znajomi? Inni uczniowie? Nawet nie wiedziała, dlaczego się martwiła, może zwykła ciekawość? Zupełnie nowe i dziwne uczucie towarzyszyło jej w momencie, kiedy ten rozmawiał przez telefon. Nie do końca wsłuchiwała się w tą jego rozmowę, w końcu prywatna sprawa. Usłyszała tylko coś o ewakuacji. Nie miała zamiaru się wielce wtrącać.
Słysząc pouczenie od Emmanuela spuściła głowę. Już wcześniej mogła dostrzec, że nie warto go okłamywać. Ale to fakt, zrobiłaby owiele więcej, żeby tylko zostać przy jego boku, żeby czuć się bezpiecznie. Westchnęła, na myśl, że musi wracać do akademika i zacząć się uczyć.
-Na prawdę myślisz, że dyrektor i nauczyciele tak po prostu to 'oleją'? - Pokazała nawet w powietrzu palcami cudzysłów. -Wątpię, Emmanuelu. Co jak co, ale ty powinieneś o takich rzeczach wiedzieć. Nigdzie się nie ruszam bez Ciebie. - Wysyczała mu to dosłownie prosto w twarz, mając skrzyżowane ręce na klatce piersiowej.
-Nie zwracaj uwagi tylko na moje oceny, zdąże je wszystkie poprawić, aczkolwiek, nie zostawię teraz tej sprawy. Weź mnie ze sobą. - Powiedziała, najbardziej powaznie jak mogła, głęboko patrząc w jego złote, gadzie oczy. Nie mogła teraz tak po prostu iść do akademika, tak przecież nie można.

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Sty 03, 2016 9:20 pm

Polubił młodo wyglądającą wampirzycę, ale nie na tyle by stracić całkowicie głowę. Jego plany musiałaby zmienić apokalipsa, a nie fanaberia zwyrodnialca... będącego w dodatku jego bratankiem. Na jej słowa o szkole i dyrektorze znowu się uśmiechnął
- Właśnie. Nie sądzę by wzmiankowaną rzecz zignorowali. Tym bardziej potrzebuję byś wróciła do akademii. Byłoby niefrasobliwie gdyby podczas specjalnego apelu czy alarmu zabrakło pewnej niepokornej wampirzycy. - rzekł z delikatnym naciskiem na "zignorowali". Poniekąd Emmanuel uważał, że dyrektor szkoły jest figurantem Samuru. Oczywiście wiele to nie zmieniało gdyż chory Burmistrz nie miał wielkiego szacunku ani do swoich ludzi ani do ich żywotów. Jednakże sądził, iż dyrektor mógł otrzymać jakieś instrukcje. Wtedy dobrze byłoby je poznać. Jeśli takowych jednak nie ma... Tym lepiej. Będzie robił wszystko co powinien jako dyrektor czyli zapewni ochronę uczniom.
- Tam gdzie idę jest niebezpiecznie nawet dla mnie. Dlatego też nie idziesz ze mną. Mieszkam w gnieździe wijów. Te, jak zapewne dowiedziałaś się na lekcjach biologii, są drapieżnikami mogącymi atakować nawet własnych przedstawicieli. - stwierdził używając metafory. W sumie dość trafnej względem jego rodziny. Wprawdzie członkowie rodu Kuroiashita mieli pewne przywileje i zwiększone szanse przetrwania gdy wchodzili na teren czy kompetencje innych przedstawicieli tej rodziny... jednakże spotkania rodzinne zawsze były stąpaniem po cienkim lodzie.
- Poza tym jesteś mi potrzebna gdzie indziej. Nie tylko Twoich ocen potrzebuję. Jesteś moimi uszami i oczami, jeśli już muszę mówić wprost. Mgła nie jest naszą rzeczą. Niech martwią się nią organizacje rządowe i pozarządowe nie należące do mnie. - dodał tłumacząc raz jeszcze, że nie może iść z nim. Może nawet przydałoby mu się towarzystwo kogoś odrobinę żywszego od gada w czasie zimy i wykazującego zadowolenie oraz ekscytację w innym wypadku niż upuszczenie ludzkiej krwi. Jednakże nie mógł sobie na razie na ten przywilej pozwolić.
- Czas na nas. - powiedział ostatni raz ponaglając ją i ruszył by klucząc po mieście odprowadzić Cocoro bezpiecznie na tereny Akademii Cross.


[ Z / T Emm + Coco ]
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 15, 2016 6:09 pm

Późny wieczór. W parku przy fontannie, Naizen umówił się z kolegą, który chciał się z nim zobaczyć. Prawdę mówiąc, szlachetny nie wiedział w jakiej sprawie. A skoro ma przymusowy urlop, nałożony przez syna, co aż dziwnie brzmi, nie miał na dzisiejszą noc żadnych innych planów. Nie przeszkadzało mu to także w luźnym i koleżeńskim spotkaniu. Pytanie tylko, w jakiej sprawie chciał się zobaczyć jego kolega. Szlachetny miał nadzieję, że to nic poważnego, skoro nagle tego samego dnia dostaje prośbę o spotkanie.
Zjawił się swoim motorem, który zaparkował nieopodal. Podszedł do fontanny i usiadł na jej brzegu, mając ręce schowane w kieszeni. Na sobie miał czarny garnitur i białą koszulę, rozpiętą pod szyją. Jego długie blond włosy, spoczywały na plecach, chwilami rozwiewane przez wiatr. Spojrzał na zegarek, mając dziwne wrażenie, że znajomy się spóźnia. Zaczynało mu się to mało podobać. Żadnej wiadomości nawet nie dostał, że ten się może spóźnić.
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 259


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 15, 2016 6:25 pm

Znajomy właśnie nadchodził. Wysoki wampir w skórzanej kurtce i wyróżniającej się czerwonej czuprynie rozwianej w każdą stronę świata. Na plecach leżał długi czarny warkocz. Wydawał się on doczepiony do włosów wampira, ale taki nie był. Szedł  żwawym krokiem i gdy ujrzał w oddali Jasnowłosego zawołał go po imieniu i pomachał mu.
- Witaj, Naizen! W końcu wywlekłem cię z tej roboty!
Zawołał wesoło Znajomy szlachetnego, gdy tylko znalazł się blisko. Stanął w rozkroku, prezentując dumnie śnieżnobiałe uzębienie.
- Aż cud, że jeszcze nie wyglądasz jak szkielet!
Dodał, wlepiając swoje czarne jak noc oczy w osobę przyjaciela. Ciekawe czy Naizen zechce iść z nim na piwo jak za dawnych lat! A nuż widelec spotkają jakieś panienki? Znajomy kolega imieniem Trevor aż się palił do ponownego napicia się w doborowym towarzystwie. Oczekiwał odpowiedzi od kumpla, licząc że jednak da się namówić. samotnie nie pije się całkiem fajnie, wszak każdy bierze cię wtedy za alkoholika! Ale czy Trevor właśnie taki nie był?
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 15, 2016 6:39 pm

Wreszcie Trevor się zjawił. Już Naizen myślał, że został wystawiony. Przywitał kolegę z uśmiechem, wstając z murka fontanny.
- Witaj. Trochę się niepokoiłem, że nie zjawiasz się punktualnie.
Wyciągnął dłoń w jego kierunku, aby dodatkowo uścisnąć na powitanie. Po chwili zaśmiał się lekko, kiedy ten o szkielecie wspomniał.
- Na całe szczęście nie. Musiałem w końcu wypocząć, inaczej nie byłbym wstanie normalnie pracować. Mam wolne, więc chyba takie oderwanie od pracoholizmu mi się przyda. Nie ukrywam, że to trudne.
Kilka słów skomentowania jego stwierdzenia, ale to przecież oboje wiedzą. Naizen jest pracoholikiem i nawet ten wypad na wspólne piwo będzie dobrym wyjściem.
- A tak w ogóle. Stało się coś, że chciałeś tak nagle się spotkać?
Zapytał w końcu. Chcąc znać powód tego spotkania.
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 259


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 15, 2016 7:04 pm

Wampir roześmiał się, patrząc też na Naizena przepraszająco.
- Wybacz, zatrzymało mnie coś. Mam nadzieję, ze nie czekasz długo.
Liczył, że szlachetny zrozumie swoje przyjaciela. w końcu zawsze może wydarzyć się jakieś wydarzenie, na które się nie ma żadnego wpływu. Zresztą Naizen nie powinien się tym przejmować, wszakże Trevor najważniejsze, ze dotarł.
- Pracoholizm może wykończyć nawet prastarego wampira, Naizen. Poza tym masz całe wieki przed sobą, na pracę zawsze przyjdzie czas.
Powiedział swoje mądrości i pochylił się nad szlachetnym. Zaś wbił swoje niesamowicie czarne ślepia w twarz bladą twarz wampira.
- Tak, chciałem byś mi pomógł wyrwać jedną panienkę. Nazywa się Mira i... I jakoś nie umiem do niej podejść! Ty masz w sobie coś przyciągającego! W końcu jesteś szlachetnym wampirem.
Wyprostował się, drapiąc po łbie z głupkowatym uśmiechem. Co jak co, jako wampir o czystek krwi czasami nie mógł dotrzeć do wampirzyc. W końcu większość była zapatrzona na krew szlachetną.
- I przede wszystkim wypić razem! Naizen! Nie zawsze musi być jakaś sprawa biznesowa!
Skarcił nieco słowem przyjaciela. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Niech się blondyn ruszy i mogą powoli udać się w stronę wyjścia. Jednak pytanie - Czy aby na pewno dotrą do baru? Trevor wyglądał całkiem spokojnie, lecz coś się w nim kryło. Nie, nie żadne kłamstwo. Po prostu atmosfera była aż za bardzo wyluzowana. Nóż, widelec może Trevor ma dla niego ekstra niespodziankę? Szlachetny nie jest w stanie nic przewidzieć póki nie spróbuje dać się namówić.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 15, 2016 7:17 pm

- Nie. Chwilę czekałem.
Przyznał szczerze i przyglądał się swojemu koledze. Trochę Naizenowi coś nie pasowało w tych ich wymianie zdań. Poderwać kobietę? To się rozumie. Trevor zawsze tego próbował i często mu się to udawało. Na jeden wieczór, ale było. Naizen jednak nie rozumiał po co mu on. Przecież wie że szlachetny nie umawia się z kobietami. Prawdą jest to, że swoją urodą i pochodzeniem, będzie przyciągał każdą piękność, ale informacją o swojej orientacji, szybko też może je spławić od siebie.
- To nawyk. Więc musisz mi wybaczyć.
Wzruszył lekko ramionami, na wspomnienie o wykańczaniu przez pracę. Dobrze to wiedział, ale za bardzo w ten pracoholizm wsiąkł, by nagle zmienić tematy rozmów z biznesowych na luźniejsze.
Westchnął na wzmiankę dotyczącą wspólnego wypadku na podryw kobiet dla znajomego. Jak i też na wspólne napicie się.
- Jesteś zbyt wyluzowany. To trochę do Ciebie niepodobne Trevor.
Zauważył Naizen. Nie zgodził się od razu, ani też nie odmówił. Podtrzymywał jeszcze z nim rozmowę w tym miejscu, ciekaw będąc czemu ten taki rozweselony jest jak nigdy. Poza tym, Naizena nie da się oszukać, jeżeli ktoś coś przed nim ukrywa. Nic więc dziwnego, że szlachetny uważnie zaczął się koledze przyglądać.
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 259


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 15, 2016 7:40 pm

Odetchnął z ulgą gdy dowiedział się, że jego znajomy nie czekał za długo. Trevor nie wybaczył by sobie by szlachetnemu coś się stało. Jako Głowa Rodu Shiroyama musiał na siebie uważać, poza tym gdyby coś się mu stało, Trevor mógłby za to odpowiadać. Co do orientacji, nie musiał od razu mówić na wstępie, że jest gejem. Wystarczyło by, że siedziałby razem ze swoim kumplem, a dziewczęta same by pchały się do ich stolika.
- Mam nadzieję, że te nawyki nie doprowadzą cię do wariacji, kumplu.
Westchnął, przeczesując dumnie czerwoną czuprynę. Właściwie Naizen mógł się zorientować jeśli chodzi o zbyt spore otwarcie. Trevor roześmiał się, machnąwszy łapą.
- Spożyłem kilka mocniejszych drinków zanim tutaj dotarłem. Znasz mnie.
Szybkie wyjaśnienie, dumna postawa. Niemal władcza. Nakierował się w stronę wyjścia, spoglądając na dalszy horyzont. Tam znajdował się bar, a jarzące się neony aż zapraszały do wejścia.
- Będzie mi tak smutno, gdy nie pójdziesz ze mną. Pozwól namówić się na piwo, Naizen. Ocalisz mnie przed samotnią.
Nie kłamał, nic z tych rzeczy. Spojrzał znowuż na przyjaciela czekając. Co z Naizena za kumpel? Jak nic nie uczyni, Trevor wzruszy ramionami, pokaże się od strony obrażonego i skieruje się tam sam. Naizen nie powinien tak odtrącać kolegów... W końcu zostanie sam.

_________________



Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 15, 2016 8:32 pm

Nie odtrącał kolegi, przecież nie powiedział mu wprost, że nie pójdzie z nim. W dodatku przyjechał na jego prośbę w to miejsce, skoro chciał się z nim spotkać. Więc nie można od razu stwierdzić, że ma gdzieś kumpli.
- Miejmy nadzieję, że nie.
Mimo nawyku z pracą związanego, Naizen starał się pilnować siebie. Jednak bez wsparcia syna, służby czy siostry by się nie obeszło. Ktoś widocznie musi mu pokazać gdzie leży granica. Sam nie odpocznie, jeżeli nie zauważy, jak bardzo jest pracą wyczerpany.
No tak, jak zwykle musiał się napić przed ich spotkaniem. Jeszcze niech powie, że przyjechał jakimś swoim autem. Niestety, ale bycie wampirem nie zwalnia ich od przestrzegania praw ludzkich. W końcu ważne by wmieszać się w ich społeczeństwo, to i trzeba przestrzegać tego co oni.
- Dobra dobra.
Zgodził się od razu, gestem dłoni nakazując, by się już uspokoił i przestał nalegać. Mają całą noc, więc na pewno kolega zdąży jakąś wampirzycę poderwać.
- Przyjechałeś czymś, czy podjedziemy moim motorem?
Zapytał, jakoś nie mając ochoty zostawiać swój pojazd w tym miejscu.
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 259


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 15, 2016 9:05 pm

Ależ się chłopak ucieszył, kiedy jego kumpel się zgodził. Trevor klasnął w dłonie i podszedł do kumpla, by poklepać go po ramieniu.
- Zawsze wiedziałem, że równy z ciebie gość Naizen. Lepszego kumpla już chyba mieć nie mogę.
Zawołał zaś wesoło i nakierował ich obu w stronę wyjścia z parku.
- Przybyłem tutaj taksówką. A nie musisz brać motocykla bo bar znajduje się nieopodal parku.
Odpowiedział kumplowi, kręcąc przy tym głową. Nie musi się martwić o motocykl, przecież nikt go nie ukradnie. Poza tym po co mu pojazd by trafić do lokalu który znajdował się blisko?
- Ależ powspominamy stare dzieje.
Westchnął cicho, przekraczając wreszcie wraz z Naizenem bramę. I wtedy szlachetnego spotkało coś, czego spodziewać się nie mógł. Gdy przekroczył bramę, zza filara bramy pojawiła się ręka. Dłoń zetknęła się z czołem szlachetnego, a ten mógł poczuć jak ogarnia go pustka. Jak świat nagle przestałby istnieć, wraz z jego umysłem. Aczkolwiek oczy nadal miał otwarte. Co się wydarzy?
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 15, 2016 9:16 pm

Skoro chciał iść do tego najbliższego baru, to niech mu będzie. Naizen raczej myślał by zajechać do miasta. Ale cóż, wyszło inaczej. Raz jeden może zostawić swój motor w parku, skoro ma zapewnienie że nic mu nie będzie. Niestety szlachetny ma sentyment do swoich motorowych pojazdów.
Mieć takiego kumpla jest dobrze. Naizen udał się z Trevorem w stronę baru i wraz z nim, przekroczył bramę. Wtedy już nie było wesoło. Wyczuł, że coś jest nie tak. Dotknięty dłonią w czoło, odczuł że nagle trafi kontakt z rzeczywistością. O ile zdążył jeszcze zareagować, wyciągnął dłoń w stronę sprawcy i spróbował go podpalić. Co miałoby sprawić, by napastnik się odsunął, z którejkolwiek strony się znajdował. Ale czy to coś da? Jeżeli nie uda, Naizen niestety pozostanie nieruszony mając w głowie pustkę. Niczym lalka.
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 259


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Kwi 15, 2016 9:34 pm

Napastnik nie dał możliwości obrony, nacisnął z wielką mocą by odebrać szlachetnemu zdolność odbierania rzeczywistości i wyłączył jego najważniejsze funkcje w mózgu. Naizen padł jak martwy na ziemię.
Trevor odsunął się, za chwilę jednak stracił równowagę i upadł. Wpadł w nagły szok, nie mając pojęcia co się właśnie wydarzyło! Znajdował się w parku? Czemu Naizen leżał? I skąd ten koleś w czarnym płaszczu, stojący blisko filara bramy?
- C-co się dziej?! Skąd się tutaj wziąłem?! Czemu on leży?
Krzyknął wampir, chcąc się odsunąć. Niestety trafił na kolejny opór. Wstał szybko z ziemi, momentalnie odwracając się. Kolejny szlachetny... Czarnowłosy, wysoki jegomość o oczach czarnych jak noc. To był nikt inny jak sam Barabal.
- Jego też weźmiemy, Hiro? W końcu wiele widział i przez swoją silną wolę, o mało się mnie nie pozbył. Trzeba mu ją trochę podniszczyć.
Rzekł wampir, wskazując na przerażonego Trevora. Czysto krwisty nadal dochodził do siebie oo przejęciu jego ciała. Nawet nie wiedział kiedy go zaatakowano... Niezbyt przyjemna wiadomość.
Hiro skinął głową po czym dał znać swoim ludziom aby zabrali Naizena z ziemi. Z samochodu stojącego blisko chodnika, wyszło dwóch dobrze zbudowanych mężczyzn. Wampiry czystej krwi.
Zebrali oni szlachetnego do pojazdu, lecz nim został włożony do bagażnika nałożono mu kajdanki blokujące moc oraz Hiro zaaplikował mu narkotyk zwiotczający mięśnie. Nie będzie się w stanie szamotać podczas jazdy. Trevora także zabrano i potraktowano brutalnie, uderzeniem w głowę.
Odjechali.


z/t wszyscy

_________________



Powrót do góry Go down
Arabelle

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2513-arabelle-zoey#53514
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Kwi 23, 2016 11:34 am

Początek

Kolejny nudny dzień, spełnienie kolejnego koszmarnego obowiązku odbębnienie swoich zajęć po czym powrót do szarej nieciekawej rzeczywistości. Odmienność, w zachowaniu drażniła nie jednego opiekuna, ale miała to zwyczajnie gdzieś. Cieszyła się tym, że może sobie pohasać od tak zwyczajnie. Udało się też uprosić opiekunów, by mogła wrócić nieco z opóźnieniem do ośrodka dla tego nie miała zamiaru wracać za wcześnie. Skierowała się z butelką coli przed siebie prosto do fontanny. Przysiadła na niej błądząc dłonią po jej zimnej tafli. Chłód wody łagodził jej rozgrzane gorączką ciało. Jednak nie gorączką spowodowaną chorobą, skąd znowu. Zadyszana jeszcze starała się uspokoić oddech po obiegu.
Powrót do góry Go down
Mikoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2509-mikoto-minoru#53432 http://vampireknight.forumpl.net/t2512-mikoto-minoru
Zarejestrował/a : 17/04/2016
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Kwi 23, 2016 12:15 pm

W końcu przybyła! Tak, tutaj, do Yokohamy, jej kolejnego przystanku w trasie. Czas na nowe wrażenia, emocje, zdjęcia... Jak również i poszukiwania. Kogo? Co? Niestety, ale nie mogła teraz tego zdradzić, to tajemnica. Mimo to, była przygotowana do różnego rodzaju działania, jeśli przyjdzie co do czego. Eh... Mam nadzieję, że tym razem się uda. I co ważniejsze, muszę znaleźć jakieś miejsce na nocleg.
Przeciągnęła się leniwie, spacerując i co jakiś czas robiąc zdjęcia. Musiała dobrze ukrywać swoją profesję, a co jest lepsze niż... Fotografowanie? Nie powinno się wtedy wydawać dziwne to, że poszukuje różnych miejsc do sfotografowania.
Westchnęła cicho, przeciągając się lekko. Wiedziała, że reszta jej bagażu powinna niedługo dotrzeć tutaj... Więc może rzeczywiście przydałoby się cokolwiek ogarnąć? Uśmiechnęła się nieco chłodno do siebie. Międzyczasie zdołała już dotrzeć do fontanny, gdzie właśnie dostrzegła nieznajomą jej dziewczynę. Świetnie, może od niej cokolwiek się dowie?
Podeszła do niej spokojnie.
- Cześć - odezwała się. Warto zaznaczyć, że Mikoto w ogóle nie przypominała dziewczyny. Ani jej wygląd, ani ubiór nie zdradzały prawdziwej płci, jak i głos. Mogłoby się wydawać, że ma się przed sobą dzieciaka z szkoły średniej. - Przepraszam, czy mogłabyś mi powiedzieć, gdzie znajdę jakiś dobry hotel? Dopiero co przyjechałem tutaj i nie bardzo orientuję się w terenie.
Miała nadzieję, że pomoże jej z tym wszystkim. Co i jak... I tak dalej.
Powrót do góry Go down
 
Fontanna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Zamarznięta fontanna na środku parku
» Fontanna
» Fontanna Życia
» Fontanna Kupidyna
» Fontanna życzeń (MG:Nauru)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: