IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Omitsu
Omitsu
Omitsu
Omitsu

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 298


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyNie Kwi 16, 2017 12:10 pm

Jeśli chcesz czegoś dokonać, zrób to sam.
Swoja obstawa? Na bogato. Wyglądało na to, że po mieście w pojedynkę poruszali się jedynie Ci, których nie było stać na bodyguardów lub zupełnie nieprzezorni, bez zmysłu i umiejętności planowania czy też przewidywania. Przecież na każdym kroku może nas ktoś zaatakować, ktoś wyższy, grubszy, silniejszy. I właśnie wtedy nasi przyboczni wkraczają do akcji eliminując zagrożenie. Nie, dla Omi to wszystko nie trzymało się kupy głównie dlatego, że gdyby doszło do starcia to Garruch nie musiałby kiwnąć palcem żeby w jakimś stopniu uszkodzić blondynkę. Gdzie więc jego odwaga i honor? Ani jedno, ani drugie słowo nie pasowało zupełnie do jego osoby. I kto tu był pozerem?
Ty nigdy nie zmienisz zdania bo zaczynasz trząść gaciami na samo moje nazwisko.
Ponownie wyszczerzyła zęby w szczerym uśmiechu chociaż Garr najchętniej wybiłby jej wszystkie. Wiedziała jak bardzo potrafi być dokuczliwa i szczera jednocześnie. Prawda w oczy kole, to prawda.
A Wy Panowie powinniście się wstydzić. Upadliście naprawdę nisko.
Zwróciła się tym razem do wampirów krwi D, którzy bez wyjątku znajdowali się na usługach łowcy. To naprawdę żałosne, że przedstawiciele ewolucyjnie wyższej rasy pracowali dla człowieka. Na szczęście dla Garra to nie jej spawa i nikomu nie będzie tłumaczyć jak ogromny błąd popełnia. Zamiast tego ruszy w kierunku, w którym zmierzała do tej pory.
Żegnam.
Rzuciła gdy tylko ominęła postawnego mężczyznę. Nie oglądając się już nawet za siebie powoli zaczęła znikać pomiędzy alejkami.
zt

_________________

Fontanna - Page 9 43hoZJb
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
OP Garruch

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1176


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyNie Kwi 16, 2017 12:31 pm

Jej myślenie należało jednak wyprostować. Po mieście samotnie poruszały się szaraki, nic nie znaczące jednostki, których zniknięcie nie wpływało zbytnio na rozwój sytuacji w mieście. Gdyby Omi zniknęła to pewnie długi, długi czas Kain nie dowiedziałby się gdzie zniknęła. Czy przeczesywałby miasto w jej poszukiwaniu? Może i tak, ale nie znalazłby jej w mieście... Ludzie w parku pilnowali własnych spraw i już po strzale, który niósł się daleko, wszyscy dziwnie zaczęli omijać okolice fontanny. Może i ktoś zadzwonił na policje...
Garruch akurat był w trakcie wyniszczania społeczeństwa wampirów wyższej krwi, dlatego też nie mógł sobie pozwolić na tego typu zniknięcia, stąd obstawa. Na pewno nie należał teraz do ludzi, których można było lekceważyć.
Że niby wampiry niższej krwi miały się wstydzić? Dostawali pokaźne nagrody za takie akcje, dlatego tylko jeden prychnął opuszczając broń. Nikt więcej nie miał słów to tej tutaj i po prostu puszczono ją wolno. Kiedy odeszła, Garruch schował broń i tak samo uczynili jego przyboczni.
-Konfrontacja z dwoma największymi rodami tego miasta mi nie gra, stąd też musimy tolerować nawet takie suki jak ona...
Wytłumaczył krótko chłopakom, którzy krótko kiwnęli głowami. Garruch wyciągnął piersiówkę i napił się z niej krwi wampirzej. Gorzki i mdły smak od razu poprawił mu humor i uleczył nieco zszargane nerwy.
-Dobra. Na miejsca. Wracamy do patrolu...
Rozeszli się i następnie kontynuowali swoją drogę poprzez dzielnicę mieszkalną.
z/t

_________________
Fontanna - Page 9 53957_s
VAMPIREKNIGHT IS A PERFECTLY BALANCED GAME WITH NO EXPLOITS
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Suiren

Suiren

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 70


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyPią Gru 01, 2017 2:44 pm

Po dziwacznej walce w slamsach, Suiren skierował się w bezpieczniejsze dla niego rejony. Musiał trochę zapolować na pałętające się dzieciaki z biednych dzielnic, odżywić się i przede wszystkim wymyć z krwi. Był wściekły naturalnie po przegranej walce, ale z drugiej strony przynajmniej nie wylądował w oświacie. Nie znał miejsca, poza tym nie pasował do ich lochów. Wampir w kimonie powinien spacerować po parku, niż bić się z ludźmi.
Na szczęście miał już wszystko za sobą.
Kimono wciąż miał we krwi, ale rany zaczęły się już ładnie goić. Mógł swobodnie poruszać się po okolicy, oczywiście starając się utrzymać dystans od ludzkiego wzroku. Niepotrzebne mu są gapie ani tym bardziej sprowadzanie pomocy. Ludzka wścibskość bywała byt upierdliwa. Nim wróci do domu, a przecież to dość spory kawał drogi, musiał obmyć twarz z krwi coby brata na miejscu niepokoić. Przystanie zatem przy tryskającej fontannie. Nie było raczej nikogo w pobliżu o tak później porze, więc w spokoju umoczy dłonie w zimnej wodzie, nabierając jej trochę po czym opłucze nie skrwawioną twarz. Najgorsze jednak były włosy zlepione zaschniętą posoką, więc aż się wykrzywi gdy zacznie zmywać i ją.

_________________
Fontanna - Page 9 R5Xnl1H
Suiren - color=#eb0165 | color=#0BAEF5 - Hakuro
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 365


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyPią Sty 26, 2018 10:53 pm

Temat jest wolny, wszyscy poprzedni gracze mają z/t

- Co za durny wampir - mamrotała pod nosem czarnowłosa. - Głupi i durny. Kij z tym, że te słowa prawie to samo oznaczają - mruczała dalej, przemierzając ulice. Nie zwracając na panujący chłód, przemierzała dość szybko i zarazem nieustępliwie zaśnieżone ulice. Gdzie się kierowała?
Nie. Nie do pokoju. Do parku.
Mei chciała tutaj pozbierać swoje myśli. W ciszy, spokoju, popatrzyć na opadający śnieg i zarazem ogarnąć się, jak i pozwolić złości opuścić jej ciało. Denerwowanie się na jednego, męskiego osobnika przecież nie mogło trwać wiecznie, prawda?
Tylko, że łatwo coś takiego powiedzieć, nie?
Ciężko było przełknąć jej upokorzenie, a potem... Zignorowanie? A raczej odrzucenie. Tak odebrała to młodsza, gdy myślała nad tym teraz. Wina powrotu Godrika...? Ale to nie wyjaśnia jego zachowania! - westchnęła cicho, odgarniając dłonią śnieg na brzegu fontanny, po czym usiadła sobie w tym miejscu. - Mógł się inaczej zachować! Naprawdę... Okropny. Pociągnęła noskiem. - Dobra. Kij z tym. Nie będę się dołować przez niego. Jest głupkiem i tyle - naburmuszyła się.
Jej spojrzenie skupiło się na moment na zachmurzonym niebie. Siedziała tak kilka minut, zanim wstała i zaczęła otrzepywać ubranie z nadmiaru śniegu. Naprawdę nie miała w planach siedzenia tutaj specjalnie dłużej...

_________________
Powrót do góry Go down
Beleth
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Beleth

http://vampireknight.forumpl.net/t3315-pan-smierc#71458 http://vampireknight.forumpl.net/t4008-beret#88427 http://vampireknight.forumpl.net/t3369-op-beret
Zarejestrował/a : 28/05/2017
Liczba postów : 73


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyPon Sty 29, 2018 11:12 pm

Przydałoby się w końcu ogarnąć sytuację z Oświatą i Inkwizycją. Obie grupy niezbyt za sobą przepadały, a Beret miał być jak ten boedny człowiekieczk co znalazł się między młotem a kowadłem. Wybó trudny. Pracować z kimś kto ma niesamowicie podobne poglądy czy praca dla wykfalikowanej placówki do zwalczania wampirwów w błyskawiczny spsoób. Cóż, musi się dobrze zastanowić nim podejmie jakiekolwiek kroki. Póki co wypadałoby zrobić sobie spacer.
Noc zapowiadała się w miarę spokojnie, więc Beret miał całkiem dobry humor. Zapalony papieros w ustach, chłodne zimowe powietrze i ten skrzypiący śnieg pod ciężkimi, niemieckimi buciorami. Szkoda, że ominął święta. Nie miał więc w domu nikogo kto dopilnowałby tak rodzinnych tradycji, wszak kobiety brak a Rak się raczej do osoby bliskiej nie zalicza. Musiał zatem nacieszyć się dobrym rocznikiem wampirzej krwi i obecnością podwładnego wampira, który to tylko w większości się gapił i coś pomrukiwał. Brakowało mordy umiejacej mówić.
- Dobry wieczór!
Od razu wypalił, widząc siedzącą czarnowłosą kobietę. Blada skóra, niecodzienna, przyciągająca aura. Bez dwóch zdań wampir. Oczywiście ona sama mogła odgadnąć, że ma do czynienia z człowiekiem i jeszcze nielubianym niemieckim akcentem.
- Tak urocza noc, prawda?
Dodał, zaciągając się następnie papierosem. Możliwe, że już dawno powinien rzucić palenie ale nie tym razem. Płuca domagały się karmienia nikotyną, więc zabronić im nie mógł. Chociaż Mei dym nie powinien przeszkadzać, nie zachoruje na nowotwór.
Co do obecnej sytuacji sam łowca lekko uśmiechnięty, chociaż wzrok nie był specjalnie przesiąknięty radością. Beleth jest dziwnym starszym panem w prochowcu. W zwyczaju miał zaczepianie wampirów, a później różnie z zaczepek wychodził.
- Nie wyglądasz na zbyt radosną. Nieudane łowy? A może nie doszło do kopulacji?
Boki zrywać, ale Niemiec się jeszcze bardziej wyszczerzył, zagryzając tym samym filtr papierocha. Niebawem nałóg się wypali, co oznaczało wyrzucenie peta zadeptany śnieg i rozgniecenie go czubkiem buta.

_________________
Fontanna - Page 9 UnbG0gT
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 365


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyCzw Lut 01, 2018 3:20 pm

Chłodniejsze powietrze pozwoliło Mei na pozbieranie nieco lepiej myśli i zarazem powolne wyrzucanie z pamięci tego, co miało miejsce nie tak dawno. Zdecydowała się nie przejmować już nim. Będzie obrażona, o! Chociaż z drugiej strony, czarnowłosa specjalnie nie widziała, czy cokolwiek się zmieni, gdy ponownie się spotkają. Czasem się zachowuję sama jak głupia... Eh, jego zachowanie było durne. Pewnie uważa, że nic nie miało miejsca. Zastanawiała się przy okazji, czy rzeczywiście za dużo wymagała teraz... Aż pokręciła głową i spojrzała w dal, na padający śnieg.
Trochę tęsknię za domem.
Nie raz i nie dwa przyłapywała się na myślach o domu i przyrodnich braciach. Brakowało jej czasów, zanim to wszystko się sypnęło... I ich drogi się rozeszły.
Jej przemyślenia przerwało przybycie nieznajomego. Pogoda niespecjalnie ułatwiała jej wychwycenie momentalnie, że ktoś się zbliża, jednakże z drugiej strony, jako wampir czystej krwi, miała bardziej wyostrzone zmysły. Dlatego też wiedziała. A co do reakcji... Dopiero, gdy usłyszała przywitanie, odwróciła głowę i skupiła na nim swoje zielonkawe ślepia.
- Dobry wieczór - przywitała się. Człowiek. W płaszczu. Okej... Prawie jak w tych powieściach, gdzie zaczepia cię pan oferując zobaczenie kotków w piwnicy - pomyślała dziewczyna międzyczasie. Prawdę mówiąc no... Dziwne. Obca osoba zagaduje i zachowuje się - przynajmniej na pierwszy rzut oka - dość swobodnie.
I chwila, czy dobrze usłyszała? Niemiecki akcent w głosie?
- Tak... Ale wiosenne przebijają na głowę. Miło oglądać kwitnące wiśnie - wstała już na nogi i delikatnie otrzepała się z śniegu...
By zarazem spojrzeć na niego z niemałym zaskoczeniem. Hę?
- Dość dziwne pytania Pan zadaje osobie, którą dopiero co spotkał - odparła natomiast, nieco nachmurzona... I ciut oburzona. Bo tak! - Ale dziękuję za troskę, wszystko okej - kłamała. Ale nie zamierzała przecież zwierzać się nikomu. Chociaż lekko bała się, że mężczyzna zaraz spyta ją o kolor bielizny z tego wszystkiego...
- Proszę się nie przejmować - dodała jeszcze. - Chyba będę się zbierać. Robi się coraz to chłodniej - nie wiedziała przecież, że on już doskonale zadawał sobie sprawę z tego, że ma do czynienia z wampirzycą. Dlatego zamierzała zachowywać pozory normalności.

_________________
Powrót do góry Go down
Beleth
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Beleth

http://vampireknight.forumpl.net/t3315-pan-smierc#71458 http://vampireknight.forumpl.net/t4008-beret#88427 http://vampireknight.forumpl.net/t3369-op-beret
Zarejestrował/a : 28/05/2017
Liczba postów : 73


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptySob Lut 10, 2018 10:50 pm

Jeśli wampir jest grzeczny, nie było powodów do ataku. Poza tym sam Beret zachował ostrożność względem nocnej istoty, mimo tego że nie specjalnie wykazał się grzecznością. Przyglądał się z uwagą kobiecie, jakby dosłownie chciał przewiercić ją na wylot i odgadnąć wszystkie jej tajemnice. Każdy wampir ma coś na sumieniu.
- Całkiem zacny gust. W sumie Japonia słynie z tych swoich różowych drzewek.
Jakoś nie wyglądał na zainteresowanego rozmową o tutejszej roślinności. Był ciekawy pewnych rzeczy, a ta czarnulka podobno coś wiedziała.
- Wybacz. Człowiek im starszy, tym gorzej panuje nad jezykiem.
Zarechotał, chociaż ona sama nie wyglądała na rozbawioną. Nic dziwnego, poniekąd ją obraził. Ale taki właśnie jest poskramiacz, traktuje wampira jak zwierzę które nadaje się jedynie do tresury oraz służenia swojemu panu.
- Ależ poczekaj, moja droga. Jesteś Mei, prawda?
Odezwie się, nim ta zechce ruszyć swoją drogą. Na pewno się zatrzyma, skoro obcy facet w płaszczy zna jej imię. Zaciągnie się po raz ostatni papierosem i wrzuci go w ścieg. Już dość dokarmiania raka.
- Mei. Czarnowłosa wampirzyca. Znasz go, prawda?
Po zapytaniu, wyciągnął zdjęcie z wewnętrznej kieszeni płaszcza. Była to stara, biało czarna fotografia przedstawiająca jasnowłosego mężczyznę w mundurze gestapo. Gdy wampirzyca się przyjrzy dokładniej, dostrzeże Fergala. Stał tuż obok jednej z bram obozu koncentracyjnego. Nieważne jakiego.

_________________
Fontanna - Page 9 UnbG0gT
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 365


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyNie Lut 11, 2018 11:10 am

Spojrzenie nieznajomego wywoływało dreszcze na jej plecach. Niespecjalnie się jej podobał ten przenikliwy wzrok. Tak, nie uszedł on uwadze czarnowłosej, mimo wszystko, wewnętrznie starała się tłumić negatywne odruchy i zachowywać się wystarczająco grzecznie... Ile trzeba było... I ile wymagała właściwie kultura.
- Już w marcu będzie można je zobaczyć - powiedziała łagodnie. - Jeśli Pan jeszcze ich nie widział, to polecam - dodała. Nawet jeśli nie zdradzał zainteresowania, zdecydowała się o tym powiedzieć. Może magicznym cudem zechce poświęcić czas na zobaczenie kwitnącej wiśni?
Ta... Zdecydowanie niemiecki akcent - myślała dziewczyna międzyczasie, gdy słuchała jego kolejnych słów. - Trochę to straszne, że zaczynam go odróżniać... - jak i to, że najwyraźniej mogła napotkać kolejnego Niemca w Japonii. Po chwilowym zastanowieniu uznała, że nie powinna się aż tak temu dziwić i tyle. Wiele osób chciałoby zwiedzić ten kraj... Więc czemu i nie ten dziwny mężczyzna?
- Nic nie szkodzi - schyliła lekko głowę. Nie zamierzała specjalnie wnikać w zachowanie tego osobnika. Naprawdę zaczęła gdzieś tam w głębi siebie uważać, że zaraz zaproponuje jej zobaczenie kotków w piwnicy. - Dobranoc - już odwróciła się do niego plecami i ruszyła, ale...
Usłyszawszy swoje imię momentalnie zamarła. Ponownie odwróciła się w kierunku nieznajomego, skupiając uważniej na nim swoje zielonkawe ślepia. Nie potwierdziła, jednak jej spojrzenie zrobiło się bardziej uważne. Co jest do cholery... Obcy facet znał jej imię i nawet od tak ją zdemaskował. W umyśle zapaliła się jej ostrzegawcza lampka. Nie była głupia, skoro poznał ją, a nie przedstawiła się, ktoś musiał mu pokazać jak wygląda. Tylko... Kto? I co to właściwie oznaczało dla niej?
Jej spojrzenie skupiło się na fotografii. Nawet z wyostrzonymi, wampirzymi zmysłami nie od razu zauważyła, co jest przedstawione. Jednakże kilkanaście sekund później zrozumiała. Wygląda inaczej. Uniosła wzrok i skupiła się na nieznajomym. Ukazany mężczyzna różnił się od tego, którego sama znała. Niespecjalnie trudno było jej wyłapać różnicę między uwiecznionym mężczyzną, a tym, którego znała teraz, w teraźniejszości.
Jednakże była pewna, że patrzyła na Fergala z przeszłości.
- Nawet jeśli to co? - odpowiedziała mu pytaniem na pytanie. - Kim jesteś i skąd wiesz kim ja jestem? - porzuciła już grzecznością formę, wyraźnie chcą wyjaśnień. Chciała zrozumieć, czego świadkiem jest i dlaczego akurat ona została zaczepiona... I zapytana. Fergal jest w niebezpieczeństwie? Czy może to jakiś jego stary znajomy? - pomimo tego, że nadal czuła się źle przez Rekina, martwiła się o niego. Zerknęła jeszcze raz na fotkę, a potem znów na człowieka.

_________________
Powrót do góry Go down
Los
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Los

Zarejestrował/a : 02/12/2012
Liczba postów : 53


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyPon Lut 12, 2018 8:11 pm

Cóż za piękny wieczór. Szkoda byłaby wielka, gdyby ktoś go zepsuł.
I tak właśnie trafiła tutaj grupa pięciu osób, które były ubrane nieco jak cyber punki. Trzy postacie miały jakieś różnego koloru oczy(2 kobietki i jeden ciemnoskóry facet), a pozostała dwójka jeno dziwny strój na sobie mieli. Cała grupa generalnie nie była jakoś przesadnie zainteresowana rosłym mężczyzną i jakąś dziewczyną. Byli po prostu grupką przyjaciół, którzy wracali zapewne z jakiegoś przedziwnego koncertu, gdzie wyszaleli się na dłuższy czas i teraz ochoczo rozmawiali o wydarzeniach z całej nocy, prawie zagłuszając ostatnie słowa Mei, która chciała stąd już iść. Na bezczelnego wręcz usiedli sobie przy fontannie jakieś niecałe dziesięć metrów od łowcy. Czy to cokolwiek zmieni w przyszłych zdarzeniach? W tych strojach to nie do końca było wiadomo czy przypadkiem cała grupa przybyłych nie jest wampirami niższej krwi.
Obecnie przy rozmowie i śmiechach bardzo żywo wypisywali sobie wiadomości w komórki i robili sobie nawet wspólne zdjęcia.


Tak więc do końca tej fabuły będzie tutaj ta grupa cyberpunków. Dobrej zabawy
Powrót do góry Go down
Beleth
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Beleth

http://vampireknight.forumpl.net/t3315-pan-smierc#71458 http://vampireknight.forumpl.net/t4008-beret#88427 http://vampireknight.forumpl.net/t3369-op-beret
Zarejestrował/a : 28/05/2017
Liczba postów : 73


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyNie Lut 25, 2018 8:25 pm

Nie zaczepił jej tylko dlatego, by porozmawiać o kwitnącej wiśni, Ta młoda coś wiedziała o pewnej osobie i pragnął jedynie informacji. Beret nie miał w zwyczaju atakowania wampirów siedzących sobie grzecznie przy fontannie albo na ławce w parku. No chyba, że coś czarnowłosa ukrywała więcej ewentualnie potrzebował nowego posłusznego nocnego stwora do zadań specjalnych. Póki co Rak wystarczał.
- Starość nie radość. Ale ty się raczej nie dowiesz jak to jest.
Dodał jeszcze, nie mając zamiaru jej urazić. Jak wspominał nic ona wielkiego nie zrobiła, tylko coś wiedziała i Beret chciał się tylko dowiedzieć. Nic poza tym.
Kiedy już się odwracała, łowca zatrzymał ją wyciągając zdjęcie i zadał dość uciążliwe pytanie. Wiedział jak dziewka zareaguje, więc krok poskramiacza okazał się skuteczny.
Gdy już wystarczająco napatrzyła się na zdjęcie, schował je z powrotem.
- Nic. Jedynie chciałem się dowiedzieć co niego. Z kilkanaście dobrych lat go nie widziałem.
Uśmiech przyjazny, nawet spojrzenie było lżejsze, chociaż nadal czujne. Chętnie odpowiedziałby też oraz przedstawił, gdyby nie grupa młodych osób. Nie dość, że butami wdarli się w przestrzeń życiową łowcy to jeszcze brzydko przerwali rozmowę. Beleth aż zacisnął szczęki.
- Toż porozmawialiśmy. Przejdziemy się?
Wzrok utkwi w Mei i sam ton głosu nie chciał poznać sprzeciwu. Nie zamierzał mieć zbędnych uszu przy rozmowie, wszak to cywile.

_________________
Fontanna - Page 9 UnbG0gT
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 365


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyPią Mar 02, 2018 10:01 am

Nie podobało się jej to. Nieznajomy odkrywał coraz to więcej rzeczy, których według niej nie powinien. Miała zarazem wrażenie, że zaczynała się zaplątywać w coś, w co kompletnie nie powinna. Może to tylko przewrażliwienie? Miała lekką nadzieję, że tak. Mimo wszystko chciała wiedzieć, o co właściwie z tym wszystkim chodziło. Skąd on znał aż tyle informacji... I czego sama tak właściwie nie wiedziała?
Jednakże sama rozmowa została... Trochę utrudniona. Przybycie osób sprawiło, że odczuła cień irytacji. Ich obecność zagłuszała i zarazem uniemożliwiała pozyskiwanie dalszych informacji... Przez nią. Człowiek zapewne już wiedział, że skoro zdradziła się ze znajomością Rekina, to będzie chciała wiedzieć cokolwiek więcej.
Na dodatek raczej nie było mowy o próbie odejścia. Ten głos i wbity w nią wzrok dobitnie mówił, że nie ma ma mowy o przerwaniu rozmowy. Dlatego też wydała z siebie ciche westchnienie.
- Okej... - mruknęła jedynie. Obejrzała się ino raz na przybyłych, skrzywiła się w myślach, po czym udali się do innej części parku.


z/t x2

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyNie Cze 24, 2018 9:46 am

A więc stało się. Wyznali sobie to, co leżało im na sercu (choć najwięcej i tak mówiła Fumiko), a nawet wymienili się pierwszymi nieśmiałymi całusami! Czy można więc powiedzieć, że tak oficjalnie byli już parą? Była z tego powodu tak szczęśliwa, że na moment zapomniała o macosze, Akademii i prefektach depczących im po piętach. Nie myślała nawet o tym, że w ten sposób łamią wszelkie zasad. No bo w końcu kto to widział, by człowiek i wampir się tak spoufalali?! Picie krwi, relacje pan-sługa, czy nawet romanse były czymś, zdawać by się mogło, społecznie akceptowalnym pomiędzy tymi dwiema rasami, ale związek?
Fumiko nie była jedną z tych dzierlatek, które skaczą wokół swojego chłopca nie dając mu chwili oddechu. Akurat w tej kwestii Taka mógł być spokojny. Dziewczyna może i była młoda, ale dla niej miłość polegała na czymś więcej, niż trzymaniu się za rączki, nazywanie się "misiem", "koteczkiem", "skarbusiem", "dziubdziusiem najukochańszym" (i co tam jeszcze przyjdzie im do głowy) i klejeniem się do siebie w miejscach publicznych, aż wszyscy wokół zaczną rzygać tęczą.
Nie była też jedną z tych, które wyznają drugiej połówce miłość co pięć minut. "Dzień dobry, kocham cię!", "Smacznego, kocham cię!", "Dobranoc, kocham cię", "Miłego korzystania z toalety, kocham cię!" - było zupełnie nie w jej stylu. W końcu była Japonką, a Japończycy rzadko mówili o swoich uczuciach. Zresztą, to były tylko słowa. Czyż nie lepiej pokazać czynami, że zależy jej na Tace?
Tak więc próbowała to zrobić. Specjalnie szła uliczkami, na których mało prawdopodobne było spotkanie ludzi, a pomimo tego, że słońce już chyliło się ku zachodowi, chowając się za yokohamskimi wieżowcami, specjalni wybierała zacienione alejki po to, by jej towarzysz nie wystawiał swojej skóry na długie działanie promieni. Niby błahostki, ale wszystko to z troski o wampira, któremu przez całą drogę opowiadała bardziej lub mniej głupiutkie historie o Akademii Cross - począwszy od narzekania na ilość dziewcząt pod prysznicem wieczorową porą, po wredną sprzątaczkę, skończywszy na ostatniej lekcji wdż. Pokazała mu nawet sms'a od samego Diabła Reportera, na który, rzecz jasna, nie odpisała z obawy, że to jakiś stalker psychopata.
- Wiesz co, Taka? Na początku pomyślałam, że to Twój nowy numer - zarumieniła się zawstydzona tym, że w ogóle mogła tak pomyśleć - Ale to zupełnie nie pasowało do Twojego stylu wypowiedzi. Zwłaszcza, że po szkole krążą plotki, że każdy, kto brał udział w tamtych zajęciach, dostał coś takiego. Pewnie jakiś dziennikarzyna szukał sensacji i zapłacił naszym znajomym za udostępnienie numerów, jestem tego pewna!
Przez cały spacer ani na moment nie wypuściła jego dłoni. W pewnym momencie miała nawet wrażenie, że jego ręka robi się cieplejsza. A może tylko przyzwyczaiła się do chłodu i nie robiło to na niej wrażenia? Wreszcie dotarli do fontanny, gdzie Fumiko rozplotła ich palce, po czym zdjęła buty i radośnie wskoczyła na wilgotny murek.
- Jak myślisz? Cross zatrzyma Cię na wakacje w Akademii? - zapytała po chwili krążąc boso po nagrzanym betonie otaczającym fontannę - Jeśli nic nie odwalimy, to może pozwoli Ci spędzić chociaż tydzień lub dwa poza szkołą? A wtedy mógłbyś przyjechać do mnie, do Tokio.
Powrót do góry Go down
Taka

Taka

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 188


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptySob Cze 30, 2018 4:15 pm

Już wiele uczyniła, by ich związek, choć niemal niemożliwy ze względu na zasady, przetrwał wiele przeciwności. Samego Takę od niemal samego początku wspierała nie tylko słowami, lecz nawet chciała napoić swoją krwią. Nie raz. Za pierwszym razem, jak jeszcze teoretycznie nie mogli, a w praktyce trudno było jeszcze określić ich znajomość inaczej niż przypadkową, to mogli pozwolić sobie na więcej. W granicach rozsądku, o który trudno było wampirowi, wszak o mały włos a nie ocuciłby Fumiko. I niemal drugi raz postąpiłby podobnie, choć już wiedział, że młoda kobieta nie jest jedynie lodówką na pokarm.
Włożony trud przeplatany kłamstwami opłacił się na tyle, że mogli trzymać się teraz za ręce i spoglądać sobie w oczy. Nikt nie przeszkadzał, nie zagadywał, nawet dziewczę powiodło ich odludnymi ścieżkami do parku, w którym mogli oboje odetchnąć. Na początku Aspołeczniak miał obawy, że odbije mu szajba na widok jakiegoś obcego człowieka, ale na szczęście całą uwagę skupiała na sobie rozmówczyni. Oj przejęła pałeczkę nad rozmową, bowiem marny był z młodzieńca mówca, ale dobry słuchacz. Reagował z początku dość oschle na plotki, nieprzyzwyczajony do takiego natłoku opowieści. Aż przywykł i nawet coś odpowiadał. O, jak chociażby o nękającym numerze telefonu, który chciał wiedzieć co nie co o zajęciach na WDŻ. Nie puszczając dłoni dziewczyny, nieco przysunął do siebie i wyszeptał do jej ucha:
-Spostrzegawczość w cenie ... choć też mnie intryguje, co robiliście na tej lekcji.
Już jej rumieńce wskazywały, że choć miała jedynie na myśli możliwy psikus SMSowy, to sam przebieg nauki mógł wyglądać ciekawie.
Im więcej kroków przebyli wspólnie trzymając się za ręce, tym rzeczywiście jego dłoń traciła na lodowatości. Najwyraźniej podkradł nieco ciepłoty od tryskającą życiem Fumiko, która aż zdecydowała się na nietypowy zamysł. Będąc przy fontannie... wlazła do niej! Niby na boso i po murze, ale co ona wyprawiała? W sumie... czemu nie wejść już całkiem do wody? Też zdjął swoje buty i skarpety, by bez większych oporów zamoczyć stopy. I "niechcący" też tak pochwycił uczennicę za talię, że zakręcili lekki młynek, a jej stópki też niebawem zetknęły się z dnem płytkiej fontanny.
-Co to są wakacje? -odrobinę skrzywił usta, po czym przeszedł do odpowiedzi na drugie pytanie- Za dużo razy interweniował w naszej sprawie, by nagle dać nam wolne. Ale jeśli, to chętnie pojadę z Tobą do Tokio. Tam masz rodzinę?
Miał tu na myśli ojca i macochę, bo Aiko przecież była w Akademii. Trochę kupiła dla nich czas, choć taki związek narażał także siostrę. Wszyscy dookoła, którzy pomogli tej parze się spotkać, w oczach Dyrektora i Prefektów będą konfidentami. Póki Taka był najedzony i miał na oku Ślicznotkę, to czemu miałby odwalić coś złego?
Z przyczyn niezależnych od nich, to jest od pogody. Dobrze, że chyliło się ku nocy, choć słyszał gdzieś przelotnie w radiu, iż od jutra ma być upalnie. W sumie... już odczuwał na sobie zmiany.
-Thy.
Robiło mu się coraz cieplej. Pytanie czy to na widok kroczącej po fontannie Fumiko, czy faktycznie podnosiła się temperatura? Bądź co bądź obserwował jej zgrabne ruchy i przy okazji pilnował butów. Choć nie należały pierwotnie do Czarnowłosej, siostra bliźniaczka nie byłaby zadowolona z takiego obrotu spraw, gdyby zgubił je z oczu. Nawet przysiadł na skraju murka i zdjął z siebie białą marynarkę zostając w czarnej koszuli z krótkimi rękawami. Srebrne włosy spływały aż do fontanny i rozkładały się po dnie w kształt wachlarza. Chyba tak go oczarowała uczennica, iż nie zwrócił na to uwagi.
Co więcej, jako że nie był zbyt dobrym rozmówcą, chciał też inaczej umilić czas dziewczynie. Jak Zielonooka kroczyła po fontannie, wokół jej stóp pojawiły się kłębowiska pian tworzące obrys rybek. Delikatnie muskały ją przy każdym stawianym kroku, wręcz wiły się i pląsały w rytm pokazywany przez Fumiko. To akurat była prosta sztuczka - swoją mocą napowietrzył miejscowo wodę tworząc miliardy bąbelek, a one wspólnie łączyły się w pianę. Tylko dziewczyna mogła dostrzec te cudeńka, z daleka wyglądało to wszystko jak piana i nic więcej.

_________________
Fontanna - Page 9 A0ghlj
white - dialog
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyNie Lip 01, 2018 7:20 pm

- Spostrzegawczość? Dla mnie zwykły stalking - prychnęła udając oburzenie - A co do zajęć, to... Nie uczyliśmy się niczego szczególnego. Tylko choroby weneryczne i... i trochę praktyki, która... która pewnie w naszym przypadku... w naszym przypadku poczeka, prawda?
Jej twarz przybrała odcień intensywnej czerwieni. Jeszcze tego brakowało, by Taka dowiedział się o tym, że zakładała prezerwatywę na b a n a n a, a przez to sam poćwiczyć na... No, nieważne. W każdym razie Fumiko pomimo swojej buntowniczej natury nie była jeszcze gotowa na seks. Miłość miłością, ale przypieczętowanie jej fizycznością nie było dla dziewczyny niezbędne w ich związku. Chyba, że Taka miał inne zdanie na ten temat?
- Co Ty...?! - zaczęła zaskoczona jego nagłym gestem, ale nie zdążyła dokończyć swojego pytania kiedy jej stopy dotknęły zimnych płytek pod wodą. Roześmiała się. Po raz pierwszy roześmiała się szczerze, niewymuszenie i naprawdę serdecznie, aż zielone oczy błyszczały z radości, gdy zarzuciła ramiona na jego szyję, po czym stając na palcach złożyła na jego ustach kolejny delikatny pocałunek. Zabiłaby tego, kto zniszczyłby tę chwilę! Chwilę, która mogła konkurować o miano jednej z najpiękniejszych w krótkim, aczkolwiek burzliwym życiu czarnowłosej nastolatki. Kochać i być kochanym - czy nie ma czegoś wspanialszego? W końcu nie od dziś wiadomo, że miłość dodaje skrzydeł, a ona czuła się tak lekko, że mogłaby latać!
- Wakacje to czas w letnich miesiącach, gdy uczniowie nie chodzą do szkoły - wymruczała kiedy oderwała się od jego ust - Może jeśli ładnie poprosimy i będziemy pod kontrolą kogoś ze szkoły, albo... albo jakiegoś łowcy? Skoro masz żyć wśród ludzi, nie wolno Cię od nich izolować.
Odsunęła się od Białowłosego zakładając kosmyk własnych włosów za ucho.
- Tak, tam mieszka mój ojciec z macochą - odpowiedziała już bez entuzjazmu - To jakieś trzydzieści pięć do czterdziestu minut jazdy pociągiem. W sumie...
Zagryzła wargę, a w oczach pojawił się błysk złośliwości. Wpadł jej do głowy pewien pomysł. Pewien ZŁY pomysł, który miał na celu utrzeć nosa dyrektorowi i prefektom. Fumiko zamierzała właśnie zrobić to, w czym była najlepsza - kłamać i kombinować, a przy okazji dobrze się bawić. Pytanie tylko, czy jej chłopak przystoi na jej propozycję.
Zapyta go jednak o to za chwilę. Teraz jej uwagę przykuły pianowe rybki, które niewątpliwie były dziełem Taki. Czuła, jak ocierają się o jej łydki, muskając wrażliwą skórę. I przy okazji łaskocząc. Skąd jednak mógł wiedzieć, że Fumiko ma okropne łaskotki - tak okropne, że w końcu się przewróci, zaliczając kąpiel w fontannie. Wciąż siedząc w wodzie, z mokrym tyłkiem i utraconą godnością, spojrzała na niego gniewnie. Zanim jednak podniosła na niego głos, zamachnęła nogą w taki sposób, by stworzyć falę, która z kolei ochlapie wampira. Nie czekając jednak na jego reakcję, podniosła się i usiadła obok niego, opierając głowę o jego ramię. Długie palce ujęły kosmyk jego białych włosów, bawiąc się nim zaplatając warkoczyki.
- Pojedźmy do mnie teraz. Jest osiemnasta, będziemy przed dziewiętnastą. O ile się nie mylę, ojciec i macocha wyjechali do wujka do Hokkaido, więc dom będzie cały do naszej dyspozycji do końca tygodnia. Zabierzmy potrzebne rzeczy i ucieknijmy stąd gdzieś, gdzie nie będą chcieli nas rozdzielić.
Plan kompletnie nieodpowiedzialny, ale w końcu żyje się raz, prawda? Nawet zakazy dyrektora nie były w stanie powstrzymać tej dzikiej niczym kotka dziewczyny.
- W domu mam spore oszczędności. Wystarczy, żeby wynająć na dwa...może trzy miesiące jakąś kawalerkę, ale potem będziemy musieli iść do pracy. Ty wyglądasz doroślej, przyjmą Cię gdzieś pewnie. Jeśli się postaram, mogę wyglądać na dwadzieścia lat. Zresztą, w Yokohamie są miejsca, w których nie pyta się o wiek...
Wszystko dokładnie zaplanowała. Na pewno nie wymyśliła tego na poczekaniu, musiała zrobić to znacznie wcześniej, tylko nie miała odwagi ani okazji przedstawić tego swojemu ukochanemu. Jednak teraz, kiedy była pewna, że on czuje do niej to samo... Mogłaby spłonąć żywcem, byleby tylko był obok niej.
- Drugiej szansy możemy nie mieć, a to spotkanie, jeśli nie uda nam się nabrać prefektów, może być tym ostatnim... - szepnęła łapiąc go za rękę, by po chwili spleść ich palce ze sobą. Złoty pierścionek błyszczał w promieniach zbliżającego się coraz bardziej ku zachodowi słońca. Obietnica, że chciała z nim być. I zrobi to, choćby miała poruszyć niebo i ziemię.
Powrót do góry Go down
Taka

Taka

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 188


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyWto Lip 10, 2018 7:18 am

Uniósł jeszcze wyżej brew słysząc o czymś, co Fumiko wyniosła z zajęć, a co może im się przydać na przyszłość. Mógł jedynie podejrzewać, co chodziło jej po głowie. W ogóle same zajęcia brzmiały obco. Wychowanie Do Życia, czy jakoś tak. Może skorzystałby na tym bardziej niż można byłoby przypuszczać, choć akurat choroby weneryczne znał, na szczęście nie z własnego doświadczenia, i w zasadzie na niektóre uodpornił się. Jedzenie trupów miało swoją zaletę. Na szczęście nie uprawiał przy tym nekrofilii, toteż nie było aż tak kiepsko. Nie mniej i tak nie są na to gotowi, a przynajmniej Taka.
-Raczej tak.
Stwierdził krótko przed tym, jak wpuścił uczennicę do fontanny, aż dotykała stopami dna zbiorniczka. Ta figlowała sobie nie tylko z rybami, jakie stworzył, ale i z losem, który nieustannie nie dawał im wytchnienia. Gdzieś pomiędzy zaproszeniem do Tokio a planem na miarę stulecia mógł być świadkiem śmiechu i radości dotąd skrywającej te uczucia dziewczyny. Migały mu przed oczyma pukle czarnych włosów, choć ochłonął dość mocno, gdy okazało się, że z powodu łaskotek... uczennica przewróciła się i ochlapała go wodą. Mimo zlania go z góry na dół nie był ani trochę zły, i gdyby mógł - zaśmiałby się na głos wraz z Zielonooką. Przynajmniej przez moment mogła dostrzec wesołe ogniki w jego dotąd zimnych, stalowych tęczówkach.
Później pomógł wstać dziewczynie, i został wciągnięty w nowy, kreatywny pomysł, jak utrzeć nosa światu, by być tylko ze sobą. Wampir poważniał z chwili na chwilę, aż zamyślił się mocno nad słowami Shirai. Wreszcie, gdy splotły się ich ręce, utkwił na nowo obecne spojrzenie, które znów przypominało bardziej lód niż rozgrzaną stal. Nawet we słowach dało się odnieść wrażenie, że ostygł na kamień.
-Fumi-chan -próbował ochłodzić jej planowanie, które może i miało ręce i nogi, lecz było zbyt śmiałe i ryzykowne z kilku aspektów- Nie możemy udać się do Twojego domu po rzeczy. Mogą nas tam szukać, na pewno mają namiary na mieszkanie w Tokio u rodziców. Poza tym... musiałbym tu wracać po krew.
Nawet dom Lilith jest w Yokohamie, a wątpił, by wysyłała mu paczki do Tokio. Inna sprawa, że miał za sowity posiłek mieć na oku dzieci Lilith na uczelni. Wszystko komplikowało się, a ich relacja była najwyraźniej taka zła, że musieli się chować jak para myszy przed stadem zgłodniałych kotów. To już bardzo męczyło wampira, lecz nie zniechęcało do bycia z Zielonooką. Gorzej, jak wykombinują coś, co uniemożliwi im spotykanie się. Może wreszcie przejrzą na oczy, że im więcej murów i barier stawiają przed tą dwójką, tym bardziej chcą być razem?
-Nie myśl już o tym, jak przechytrzyć resztę, tylko spędźmy ten czas jak najlepiej.
Nie miał zamiaru gasić jej żaru pomysłów, lecz ciągłe knucie o ucieczce mijało się z celem. Nie teraz, kiedy mógł bez obawy o ukąszenie przytulić Fumiko do siebie i otrzeć swój trupoblady policzek o jej szyję. W zasadzie od tej pory była w ramionach wampira, z którym brodziła dalej po fontannie. Już nie musiała obawiać się łaskotek, piankowe rybki rozmyły się tuż po małym incydencie.
Wyszli też niebawem z fontanny, dalej Taka nie wypuszczał dziewczyny, nawet jakby wyrywała się chociażby o złapanie mocniejszego tchu. Dopiero gdy usiedli razem na ławce, rozluźnił nieco uścisk. Posadowił ją na swoich udach i palcami delikatnie głaskał jej śliczne oblicze. Drugą ręką kurczowo trzymał przy sobie, i nie odrywając stalowych tęczówek od jej soczystych w zieleń patrzałek, mówił powoli:
-Że też nikt przede mną nie skradł Twego serca... chociaż... tamten wampir... wiedział, co dobre.
Wtedy jednak Fumiko była młodsza siłą rzeczy, więc nieznajomy krwiopijca lubował się w nastolatkach? Nie, ichniejsza relacja była bliższa przyjaźni, choć młode, ranne dusze przylgną bardzo szybko do jakiegokolwiek źródła radości. Czy Taka był nim na pewno? Dziewczę spotyka wiele przykrości z powodu zadawania się z Białowłosym. Póki więc mógł, powinien jej wynagrodzić włożony trud. Złożył więc z początku kilka całusów w okolicach szyi i dekoltu uczennicy, na jej spracowanych dłoniach. Każdy paluszek z osobna. Pod wargami czuł ciepłą skórkę i pulsujące żyłki, dla tej ostatniej przyczyny nie składał długich karesów, żeby nie być zahipnotyzowanym przez rytm tętna. Ale nie mógł ulec największej pokusie i spił pocałunek z jej usteczek.

_________________
Fontanna - Page 9 A0ghlj
white - dialog
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptySob Wrz 15, 2018 1:10 pm

Ona starała się studzić jego głów (naprawdę! Fumiko wierzyła, że podstawiając mu swoją szyję zdoła go nakarmić i w ten sposób uspokoić), a on studził jej szalone pomysły walki z całym światem, który stał na drodze ich miłości. Byli Romeem i Julią w wersji Akademii Cross, gdzie dyrektor szkoły odgrywał jednoczesne role głów rodów Kapulet i Monteki, którzy próbowali rozdzielić kochanków. A skoro o tragicznych bohaterach szekspirowskiej sztuki mowa, to ciekawe, czy Taka rzuciłby się z nią z wieżowca, gdyby kategorycznie zabroniono im się spotykać? To nie tak, że planowała miłosne samobójstwo, po prostu zastanawiała się "a co by było gdyby...?".
- Myślałam, żeby zatrzymać się tam tylko na noc i wrócić tu. Yokohama jest duża, nie znaleźli by nas szybko - zamyśliła się patrząc na ich splecione dłonie - Cokolwiek się nie stanie, będę z Tobą, Taka. Nawet jeśli sama miałbym się stać wampirem.
Nawet jeśli miałabym się stoczyć do poziomu E, będę z Tobą, dodała w myślach. Nie miała odwagi powiedzieć tego na głos, zresztą obawiała się, że i od tego pomysłu szybko ją odwiedzie. Zbuntowany nastoletni umysł nie do końca zdawał sobie sprawę ze spustoszenia jakie mogły nieść ze sobą jego nierozważne decyzje.
- Masz rację. Na walkę ze światem jeszcze przyjdzie czas - uśmiechnęła się i pocałowała wampira w policzek. Był taki chłodny, ale ona już postara się, by Taka ogrzał się od ciepła jej ciała... oczywiście, nie miała na myśli nic niestosownego. Po prostu postanowiła zostać jego osobistym ludzkim piecykiem. Objęła go, gdy prowadził ją na ławkę. Wyglądali jak jedna z wielu par, które korzystając z pięknej pogody wybrały się na randkę w parku. Czy tak właściwie nie było? Czy to spotkanie nie zaliczało się właśnie do tych, które nazywane są randkami? W takim razie, to jej pierwsza w życiu!
Posadzona na jego udach zagryzła wargę wpatrując się w jego srebrne oczy, które nagle wydały jej się najpiękniejszym kolorem na świecie. Sama Fumiko wplotła długie palce w jego włosy, tuż nad karkiem, który zaczęła gładzić delikatnymi opuszkami.
- Mogłabym powiedzieć to samo, Taka. Zasługujesz na miłość - niekoniecznie moją. Zdecydowanie przydałby Ci się ktoś lepszy, ale... cieszę się, że jesteś - Kiedy jesteś obok czuję, że wszystko będzie dobrze.
Jej oddech przyśpieszył, a ona odchyliła lekko głowę do tyłu pozwalając mu całować każde z miejsc, które wybrał. Chyba nie trzeba mówić jak zareagowało młode ciało na tego typu pieszczoty. No ale zaraz, tak przy ludziach?! Oh, Białowłosy chyba rzeczywiście lubił przyprawiać ją o rumieńce...
Odwzajemniła jego pocałunek. Przestała myśleć o ucieczce, szkole i nienawiści do wszystkich próbujących rozdzielić ją z ukochanym, teraz liczył się tylko on. Przynajmniej dopóki telefon dziewczyny nie dał o sobie znać kolejny raz tego dnia. Westchnęła ciężko wyjmując go z torebki pożyczonej od siostry.
- Umm... To Aiko. Chyba coś musiało się stać - szepnęła wstając z kolan chłopaka. Odeszła kilka kroków wdając się w rozmowę z bliźniaczka. Bardzo nerwową rozmowę, trzeba dodać. Po wszystkim wróciła na ławkę obok wampira, ale blask radości w jej zielonych oczach zniknął, ustępując zmartwieniu - Zaraz będzie tu z kimś z Akademii. Przepraszam.
To wszystko, na co się zdobyła. Ujęła jeszcze jego dłoń, by po raz ostatni spleść jego palce ze swoimi i w milczeniu gładzić skórę osoby, która była dla niej najdroższa na świecie. Świecie, który znów postanowił być przeciwko im.

~*~

Tymczasem Aiko dotrzymywała towarzystwa Mei, gdy obie uczennice zmierzały parkowymi ścieżkami w miejsce wskazane przez drugą z sióstr Shirai.
- To nie tak, że bronię Fumiko - zaczęła niepewnie, gdy tylko znalazły się w chłodnym cieniu szumiących drzew - Ale być może ona nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co robi. Ona... Wiesz, jest na lekach, antydepresantach, a przed przybyciem do Akademii przez miesiąc przebywała w szpitalu psychiatrycznym po tym jak... targnęła się na własne życie.
Gdy wypowiadała ostatnie słowa, jej głos drżał. Może i była zła na czarnowłosą, ale do cholery, to przecież jej bliźniaczka! Świadomość, że mogłaby ją stracić tak jak straciła matkę była okropna.
- Tam jest - wskazała dwie białe plamy rzucające się w oczy w słoneczny dzień - Ty to załatw. Ja poczekam tutaj.
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 365


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptySro Wrz 19, 2018 2:29 am

- Brzmi zupełnie, jakby chciała mieć własną wersję Romea i Julii - odpowiedziała czarnowłosa. Jeśli tak... Cóż, koniec tamtej dwójki był bardzo tragiczny. - Nie znam twojej siostry. Jak dla mnie to jest dziewczyna, która nie potrafi zrozumieć, że robi źle i uważa, że "miłość" jest pozwoleniem na niebezpieczne czyny - zwróciła się dodatkowo do Aiko. - Myślisz, że leki są przyczyną, przez które nie myśli o konsekwencjach, jak i własnym życiu? - starała się zachowywać łagodnie i nie próbować tako jako odstraszać towarzyszki. Jednakże... Uświadomienie bliźniaczki, w co wpakowała się w jej siostra, powinno mieć miejsce. Nawet jeśli będzie zmuszona mówić ogólnikami, by nie wyjawić prawdę o wampirach.
- Gdyby nie zepsuła tego z góry na dół, miałaby swoje szczęśliwe zakończenie - dodała od siebie, nie spoglądając nawet na ludzką dziewczynę. - Gdyby tylko dotarło do niej... - nie dokończyła myśli. - Można jedynie gdybać. Oby tym razem nie wydziwiała - pójdzie po dobroci czy nie? Mei nie mogła się nie zastanawiać nad tym. Mimo wszystko, niewiadomym było, jak się to potoczy.
Dotarcie na miejsce nie zajęło specjalnie dużo czasu.
- Jeśli nie chcesz jej stracić, powinnaś być dla niej oparciem i zarazem strażnikiem - rzekła cicho. - Pozwolenie i uczestniczenie w spełnianiu jej zachcianek sprawia jedynie, że będzie robiła się coraz to bardziej chciwa - zielonkawe ślepia skupiły się w końcu na niej. - Nie mówię to dlatego, by obrazić którąś z was. Mówię, byś zrozumiała, co powinnaś zrobić. O ile nie jest za późno - pocieszenie i zarazem bycie strażnikiem... Teoretycznie. Czarnowłosa nie widziała przyszłości, nie była wyrocznią, więc też nie wiedziała, jak się to wszytko skończy. Pozytywnie? Negatywnie? Która z opcji przejdzie i jakie przyniesie za sobą skutki?
- Życz mi powodzenia - uniosła delikatnie kąciki ust, po czym skierowała spokojnie swoje kroki w kierunku owej dwójki.
Czy wystarczająco idealnym momentem na przybyciem było zniszczenie chwili, jaką dzieliła ta dwójka?
- Pójdziesz grzecznie ze mną, Shirai-san? - Czy będziemy musieli przejść do mniej przyjemnych czynności? - nieme pytanie zawisło w powietrzu. - Dyrektor oczekuje twojej obecności - zielonkawe ślepia nie wyrażały ani kszty ciepłych uczuć. - Tam dowiesz się, co dalej.
Może akurat dostanie to, czego tak pragnęła?

_________________
Powrót do góry Go down
Taka

Taka

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 188


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptySob Wrz 22, 2018 12:38 pm

Nie byli na siebie skazani, siebie wzajemnie warci, ale uzależnili się od siebie nawzajem bardzo szybko. Zdolna do poświęceń, wręcz zdesperowana dziewczyna, której wyrządzono krzywdy, znalazła oparcie w Długowłosym. On zaś widział promyk nadziei, że wyrwie się z bestialskich żądzy, choć to na pewno będzie trwało długo. Przy niej mógł myśleć jak człowiek, jak nastolatek, nie wracać do wstrętnej i psychodelicznej przeszłości. Tej odległej, jeszcze sprzed poznaniem braci Fuyuki, którzy do odratowali i dali szansę. Niestety praca nad Ginem okazała się bezowocna, bowiem ciągle miał ciągoty do posoki i mięsa, a które to pierwsze było mu ograniczane.
Tak czy inaczej... jakby miał więcej odwagi i szaleńczego podejścia, mógłby przytaknąć, pojechać do rodziców uczennicy pod ich nieobecność, zabrać co najważniejsze i tyle ich widzieli. Niestety, z wyłączeniem Fumiko, nikt nie wierzył, że Białowłosy da sobie radę jako uczeń. Wszyscy z góry nakładali na niego ostrzeżenia, groźby, rady z obawy, że wymknie się spod kontroli. I rzeczywiście... nie robił pochwalnych czynów, ale nie skrzywdził Czarnowłosej. Tej dziewczyny, którą teraz obejmuje i pieści, którą wycałował dekolt i usta, a pragnął dać jej jak najwięcej szczęścia. Miała wiele pomysłów, a niektóre to przechodziły ludzkie pojęcie. Jak chociażby o przemianie. Dla Taki.
-Fumi...
Naprawdę to by dla niego zrobiła? Stała się Dzieckiem Nocy? Prędzej to on oddałby się odwampirzaniu, o ile coś takiego istniało, niż żeby podzieliła jego los. Ktoś kiedyś jej mówił, że nie ma nic przyjemnego w byciu Krwiopijcą, jeśli zaznało się ludzkiego żywota.
Tym kimś o ile pamiętał była Mei.
I to ona zepsuje ich spotkanie, bardzo definitywnie. Nie zdołał wypieścić na tyle Shirai, by móc ją wyswobodzić z ramion, lecz wezwała ją bliźniaczka. Cóż, rodzinie się wybacza... chyba. Tęskno patrzył na uczennicę, która intensywnie gestykulowała i rozmawiała z Aiko. Coś musiało pójść nie tak, i w ślad za słowami Fumiko, zjawiła się wspomniana pani Prefekt.
Eh, gdyby tylko mógł nie narażać dziewczyny na ciągłe prześladowania, pewnie przystałby na ucieczkę z Akademii. I o ile umiałby zwalczyć swoje krwiożercze instynkty. Przecież nie zawsze będzie bufetować się u Lilith, a tabletki nie działały na niego. Cel wizyty był znany, zabrać ich do Akademii, gdzie mieli być już odseparowani po wsze czasy. Ale czy aby to naprawdę było dobre rozwiązanie? Nie dało się znaleźć lepszego? O ile Taka byłby skory do współpracy, gdyby nie odebrano mu namiastki ludzkości, jakim było dopiero malutkie, lecz intensywnie kiełkujące ziarenko miłości?
Trzeba to było wszystko wyjaśnić raz na zawsze.
-Pójdę z Tobą.
Powiedział po stanowczych słowach do swojej połówki, której nie był godny. Oczywiście, że zaczęło mu się to wydawać podejrzane, skoro pani Prefekt zdecydowała się nie zwracać na wampira uwagi. Jakby... ignorowała go? Czemu uczennica miała iść sama do dyrektora? Nie powiedział swoich obaw na głos, być może wyolbrzymiał sprawę. Może dlatego, że Mei nie uszanowała ich wspólnej chwili (na którą od początku ich znajomości w obrębie mur Akademii nie mogli sobie pozwolić) i zechciała odciągnąć Shirai od wampira. Białowłosy uważnie wpatrywał się w Czarnulkę, a Fumiko trzymał za rękę. Niech wie, że ma jego wsparcie.

_________________
Fontanna - Page 9 A0ghlj
white - dialog
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 365


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyWto Paź 02, 2018 1:22 am

By nie przedłużać jeszcze bardziej tutaj akcji...

Czy można powiedzieć cokolwiek więcej? Raczej nie. Sytuacja rozwinęła się w takim, a nie innym kierunku, a dziewczyna, chcąc nie chcąc, musiała podjąć bardziej radykalne i mniej miłe działania by wypełnić swoje zadanie. Patrząc na ową dwójkę... odnosiła wrażenie, że kompletnie źle zrozumieli wszystko co doprowadziło do tego. Gdyby jedynie słuchali się i rzeczywiście nie robili złych rzeczy... Nie. Gdyby nie doszło do tej prowokacji  w momencie, gdy chciała mu oddać krew,  co było wbrew zasadom... Zapewne "Romeo i Julia" mieliby przyjemniejsze teraz zakończenie.
Pochyliła się nieco do przodu, niemalże w geście... przepraszającym.
- Przykro mi, Taka-san. Dyrektor życzy sobie jedynie obecności Shirai-san - odpowiedziała mu. - Wasze działania sprawiły, że jego cierpliwość się wyczerpała - zdecydowanie zaskoczeniem było to, że ten staruszek zdecydował się na takie działanie... Którego nie potrafiła zaakceptować. Mógł uważać, że to słuszne... Ale Aryu nie chciała takiego rozwiązania.
Aż uważała, że to nie wpasowywało się w wizję koegzystencji między dwoma rasami.
- Shirai-san ma zgłosić się do dyrektora, by dowiedzieć się o dalszych działaniach podjętych wobec niej, jako uczennicy Akademii Cross - dodała jeszcze. - Myślę, że nie muszę wam tłumaczyć, do czego doprowadziły wasze nieprzemyślane wybory.
Nie brzmiała radośnie, ani szyderczo. Można by powiedzieć, że... Była smutna. Jednakże na jej twarzy odmalowywała się jedynie powaga. Możliwe tez, że przez to działanie jakie się następnie podjęła, mogło wyglądać bardzo brutalnie.
Albowiem podeszła do nich błyskawicznie i rozdzieliła parę ukochanych, przerywając zarazem to, że trzymali się za ręce.
- Przykro mi. Nie zamierzam marnować więcej czasu na to wszystko - jeśli wampir zechce ją powstrzymać, otrzyma silny cios w żołądek, a drugi w zgięcie kolan, tak, by ugiął się i upadł na ziemię. W razie czego, zamierzała też go ogłuszyć, zarazem dbając o to, by nie było widać, że jej ruchy mogły być nad wyraz nieludzkie.
Co do dziewczyny, złapała ją za rękę i pociągnęła ku sobie, zaciskając dłoń na jej nadgarstku i zarazem nie zważając na jej protesty.
- Jeśli będziesz próbowała cokolwiek więcej zrobić, zaszkodzisz tylko jemu - rzekła lodowato. - Możesz się poskarżyć na mnie, nie obchodzi mnie to.
Marnowanie czasu i pozwolenie im na cokolwiek więcej niekoniecznie było dobre. Zwłaszcza, że odnosiła wrażenie, że rozstanie dobrowolne... Nie zaistniałoby. Jeśli Fumiko rzucała się dalej, również ją ogłuszyła, tak, żeby jej siostra nie widziała tego i wzięła na barana.  Aiko też przekazała, że bliźniaczka zemdlała pod wpływem emocji i posłała krzywy uśmiech, by zaraz powiedzieć, że ktoś musi zagrać rolę tego "złego".
- Nie znoszę tego. I proszę, byś miała na nią oko - dokończyła w ten sposób własną wypowiedź, patrząc smutno. Zerknęła za siebie jedynie raz, szepcząc prawie że niesłyszalne przeprosiny... I odeszła.



z/t z Fumiko (i prawdopodobnie jej NPC)

_________________
Powrót do góry Go down
Taka

Taka

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 188


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptySob Paź 13, 2018 8:28 pm

Nie, to nie mógł być koniec. Oni razem byli naprawdę szczęśliwi. Dyrektor źle osądził ich wyczyny, które zmierzały jedynie ku dobrej idei. Jak można bardziej zjednać sobie rasy, jak nie przez miłość? Wyjaśnienia Mei słuchał bez mrugnięcia okiem, w ciszy, patrząc wprost na Prefekt. Nie mógł jej winić za wykonywanie rozkazów, lecz nie mógł też doprowadzić do rozłąki. Nie wtedy, gdy ich zdawać się mogło odmienne światy stały się jednym. Doskonałym.
Wtedy Taka odczuł namiastkę ludzkości, którą go pozbawiono wraz z pamięcią.
A teraz bunt świata wymierzył kolanem Mei cios w brzuch, a później w nogi, by nie mógł raz jeszcze trzymać się za ręce ze swoją muzą i natchnieniem. Na niemej twarzy pojawiły się bruzdy gniewu i przerażenia. To już nigdy nie będą mogli być ze sobą? Tak miało wyglądać ich pożegnanie?
Kucając na ziemi trzymał się jedną ręką za brzuch, a stalowe ślepia wpatrywały się w Aryu. Tak, to było jedno z tych spojrzeń, które będą tkwić długo w pamięci. Niech i ten obraz przekaże dyrektorowi wraz z pochwyconą uczennicą, aby dopełnić obrazu miłości, jaki zniszczył jednym poleceniem.
Nie wstawał z kolan, nie rzekł ani słowa. Nieprzytomną Fumiko zabrano siłą z jego życia. Posłano go na bruk jak śmiecia, a ją ośmieszono i zgorszono. Nie taki los miał spotkać jedną z bliźniaczek. Ani jego.
Coraz więcej ludzi zbierało się dookoła sprawdzając reakcję młodzieńca, który nie widział ich wokół siebie. Wzrok kierował na oddalające się dziewczyny, które wracały do Akademii. Nie uronił ani jednej łzy, lecz obraz rozpaczy malował się na całym jego ciele. Ktoś obcy podsunął mu butelkę z wodą pod nos, nie reagował w żaden sposób. Dopiero, kiedy zainteresowała się nim straż miejska ostrożnie przekręcił głowę w kierunku funkcjonariusza. Nic mu jednak nie odpowiedział, gdy pytał o dane i o to, co tu zaszło. Po prostu wstał z chodnika i odszedł, w przeciwnym kierunku niż siedziba, w której więzili jego ukochaną. Ale czy miał prawo nazywać ją ukochaną, skoro nie ruszył na ratunek? Że zrezygnował? Chyba pogodził się z tym, że nie układa mu się w życiu.
Tak też zniknął z tego miejsca, które przeklnął w myślach i skreślił z miejsc odwiedzin w przyszłości.
Tu stracił życie po raz drugi.

z tematu

_________________
Fontanna - Page 9 A0ghlj
white - dialog
Powrót do góry Go down
Luter

Luter

http://vampireknight.forumpl.net/t4108-luter#90270
Zarejestrował/a : 25/02/2019
Liczba postów : 11


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptySro Lut 27, 2019 8:04 pm

Niedawno przybył do Ykohamy. Zdążył wynająć sobie niedużą kawalerkę na kilka miesięcy. Dobre na początek. Nie potrzebował zresztą wiele miejsca. Nie miał szczegółowych planów na najbliższe dni. Wiedział jaki jest jego cel i miał konkretne plany by go osiągnąć, jednakże nie śpieszyło mu się zanadto. Za stary był aby gonić za uciekającą wiewiórką. Wolał przygotować się do swych planów.Aby być gotowym konieczne było dobre rozeznanie w terenie. To więc robił. Nie rozumiał większości tych śmiesznych krzaczków, ale na szczęście nawet w tym kraju język angielski był dość powszechny, choć kaleczony. Teraz zwiedzał park. Nawet ładnie tu było. Azjaci mieli ciekawe poczucie stylu choć niekiedy dość krzykliwe. Niemniej z roślinnością dobrze sobie radzili. Heinrich przystanął przy fontannie. Było ciepło, więc fontanna działała, a szum jej wody go uspokajał. Delikatne krople rozproszonej w powietrzu wody przyjemnie orzeźwiały twarz i ręce. Przynajmniej dopóki dłoni nie schował w kieszeniach swych spodni. Zamyślił się patrząc na wodę. Ile to już lat minęło odkąd widział rodzinę? Trudno zliczyć gdy tego czasu się nie śledziło. Ile czasu minęło odkąd doszła doń wieść o śmierci brata. Jej okoliczności były co najmniej niepewne. Musiał odnaleźć ikrę jego rodziny i to wyjaśnić. Najbardziej jednak pragnął odnaleźć Fergala. Ten biedny porzucony dzieciak zasługiwał na rodzinę. Prawdziwą rodzinę. Lepiej późno niż wcale. Czy jednak da się odwrócić to co mu zrobili łowcy i naziści? Jaki on jest? Takie to myśli chodziły po stropionym rekinie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyCzw Lut 28, 2019 11:54 am

Po drugiej stronie, na brzegu fontanny plecami do mężczyzny, siedziała srebrnowłosa dziewczyna odziana w biały mundurek Akademii Cross. Nocna Klasa. Wampir. Nie kryła się jakoś szczególnie z przynależnością do swojej rasy, zwłaszcza nocą, gdy jej pobratymcy oraz łowcy wychodzili na ulice. Nie obawiała się nikogo z nich; miała stosunkowo wysoką krew, dlatego nie sądziła, by jakiś poziom E się na nią rzucił. Ataku ze strony "swojej grupy" i Szlachetnych w ogóle nie przewidywała, nikomu nie zalazła za skórę, a poza tym wierzyła, że mają oni klasę i nie rzucają się na nastoletnie wampirzyce w parkach. Nie sprawiała też zagrożenia, więc gdyby natknęła się na łowcę, nie miałaby problemu z wylegitymowaniem się i nawet spokojnym zamienieniu kilku zdań. Zakładając, że człowiek, który poluje na wampiry miałby jakiekolwiek tematy do rozmowy z Ophelią.
Jedynym, co można jej zarzucić jest to, że poszła na wagary. Ale czego oczy Kaiena Crossa nie widzą...
Zapach mężczyzny docierał do niej powoli, w końcu upośledzony zmysł czucia czynił ją słabszą od innych krwiopijców, a szum wody skutecznie zagłuszył jego kroki. Gdy tylko wyczuła, że nie jest sama, podniosła się i spokojnie odwróciła, wcale nie wydając się zaskoczoną tym, że nie jest sama. Choć od nieznajomego dzieliło ją kilka metrów (właściwie, to cała średnica fontanny), to była w stanie określić, że nie jest on Japończykiem.
Dobry wieczór. — zwróciła się do wampira po angielsku, z nienagannym brytyjskim akcentem.
Powrót do góry Go down
Luter

Luter

http://vampireknight.forumpl.net/t4108-luter#90270
Zarejestrował/a : 25/02/2019
Liczba postów : 11


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyCzw Lut 28, 2019 4:18 pm

Stał tak rozmyślając z początku nie dostrzegłszy młodej wampirzycy. Rekin zbyt był zmartwiony rodzinną sytuacją by wypatrywać ofiar czy dzierlatek. Jednakże wraz z delikatnym podmuchem wiatru czuły nos wychwycił delikatny zapach wampirzycy. Cicho wykonał krok w prawo by zobaczyć źródło owej woni. Widząc delikatną sylwetkę potwierdzającą przypuszczenie, iż jest to kobieta uśmiechnął się półgębkiem. Wyglądała całkiem nieźle. Młodo. Niemniej niewiele wampirzyc wyglądało na więcej niż 27 lat. Ta jednakże wyglądała niezwykle świeżo. Przyglądał się jej krótką chwilę aż ta obróciła się chwilę po tym jak delikatny wiatr zmienił kierunek. Najwyraźniej teraz ona wyczuła jego. Potwierdzenie, że była dzieckiem nocy. Przyjemny, praktycznie dziewczęcy  głos przywitał go w znanym mu dobrze języku. Wdzięczny był za to niebiosom i przedsionkom piekła albowiem tutejszy język był dla niego istną gehenną. Dużo czasu upłynie nim zacznie się nim posługiwać w stopniu zadowalającym.
- Zaiste dobry. odparł również płynną angielszczyzną, z lekką naleciałością starych dobrych czasów, której nauczył się garbując skóry wrogom swego suwerena. Posłał jej uśmiech złożony z białego niczym porcelana zestawu lekko zaostrzonych zębów. Zaczął okrążać fontannę by zbliżyć się do zjawiskowej młodej kobiety. Na tle kropelek wody jej aparycja przypominała jedną z nimf o jakich czasem opowiadali marynarze.
- Cóż tak piękna kobieta robi sama w parku mając do dyspozycji całe miasto? – zapytał lustrując ją swymi miodowymi oczami. Uśmiechnął się do niej ponownie. Wiadomo, że wampiry nie bały się ciemności. Jednakże samotna młoda wampirzyca w mieście pełnym jej podobnych powinna mieć podobne poczucie potencjalnego niebezpieczeństwa jak zwykła ludzka kobieta. Nigdy nie wiadomo kiedy trafi się na psychopatę. Rekin, choć miał aparycję niewiele lepszą od klasycznego zabijaki na szczęście nie należał do tego typu osób.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyCzw Lut 28, 2019 11:16 pm

Była wciąż po dziecięcemu naiwna, toteż nie podejrzewała, że ktokolwiek mógłby nawet pomyśleć o zrobieniu jej krzywdy. Właśnie to niewinne podejście do świata zaowocowało tym, że wkrótce zaczęto nazywać ją Lilią. Czystą i skromną. Zmierzyła wampira wzrokiem i uznała go za przystojnego, ale w opinii Ophelii wszyscy byli na swój sposób piękni, pociągający. Ta dziewczyna nie umiała powiedzieć, że ktoś jest zwyczajnie brzydki. Według niej nawet w ostach było coś rozczulającego, w tych ślicznych purpurowych kwiatuszkach i małych kolcach, które mają do obrony przed całym światem.
Kobieta? Miał przed sobą nastolatkę, ledwo rozwijający się pączek. Dorosły wygląd jednak mógł zmylić, a w połączeniu z rozwagą i opanowaniem, których mogli pozazdrościć jej nawet stare wampiry, nic dziwnego, że brano ją za wiele starszą, niż była w rzeczywistości. Cokolwiek by się nie stało, uznawano, że jest na tyle dojrzała, by sobie z tym poradzić.
Również z zalotami mężczyzny, który mógłby być jej ojcem.
Oh, to bardzo proste. — uśmiechnęła się tajemniczo dodatkowo skracając dzielący ich dystans — Wiosna. Czuję jej świeży zapach.
Tak naprawdę jedynym, co dało się wyczuć (oprócz ich własnych zapachów) był chlor w fontannie oraz wilgotna ziemia. To właśnie to drugie było tym "zapachem wiosny", o którym mówiła Lilium.
Powrót do góry Go down
Luter

Luter

http://vampireknight.forumpl.net/t4108-luter#90270
Zarejestrował/a : 25/02/2019
Liczba postów : 11


Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 EmptyPią Mar 01, 2019 5:33 pm

Ojcem? Mógłby być jej pradziadkiem. Jednakże w świecie wampirów wszystko było tak mgliste niejasne i... odmienne od ludzkich standardów. Nastolatki co prawda w pełni dojrzewały nieco później niż ludzie. Niemniej w momencie gdy poszczególne osobniki różniły się od siebie wiekiem o całe setki lat, a wyglądało to na zaledwie miesięczne różnice, nie dość że łatwo było o omyłki to także i o przyzwolenia.
- Zapach wiosny jest niczym wobec woni twej skóry. - odparł na jej słowa i skłonił się przed zbliżającą się ku niemu wampirzycą. Następnie dodał:
- Nazywam się Heinrich Schlecht. Dla ułatwienia wielu mówi na mnie Luter. Do usług madame. - rzekła wzrok utkwiony miał w rozmówczyni. Słuch i węch starały się dostrzec czy w pobliżu nie ma nikogo jeszcze. Wszak rekin zawsze pozostawał czujny. Skoro nikogo nie było rozmowa mogła toczyć się dalej.
- Skoro Pani sama spaceruje po nocy czuję się w obowiązku towarzyszyć. - powiedział z zawadiackim uśmiechem. Zaproponował to z kilku powodów. Po pierwsze była atrakcyjna, a on lubił kobiety, szczególnie te ładne. Po drugie faktycznie młoda kobieta, nawet wampirzyca, nie powinna włóczyć się sama po mieście jeśli miły jest jej żywot. Po trzecie jeśli planowała udać się gdziekolwiek indziej niż park mógłby nieco lepiej poznać miasto. No chyba, że jest ona przynętą i zwabi go w jakąś pułapkę, ale to nie dość że mało prawdopodobne to jeszcze zapewne trzeba by było ratować jego niedoszłych oprawców. Innymi słowy same plusy, choć wiele z nich jest jedynie benefitami w potencjale.
- Może na początek naszej znajomości mogę zaprosić na spacer w świetle gwiazd? - zapytał śmiało użyczając jej swego ramienia.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Fontanna - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Fontanna   Fontanna - Page 9 Empty

Powrót do góry Go down
 
Fontanna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: