IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Cze 30, 2013 6:59 pm

Chciała go odsunąć całkowicie od swojego życia. W prawdzie mieli dziecko, a Dastan był wspaniałym, choć nieco kłopotliwym chłopcem, jednakże nawet to nie było czymś, co zmuszałoby ją do mówienia o wszystkim. W prawdzie należało mu się to, ale Yuki reagowała odruchowo. Wolała cierpieć sama, niż wciągać w swoje cierpienie innych, a niewątpliwie gdy tylko Naizen się wszystkiego dowie, nic nie będzie już takie samo. Mogła się spodziewać po nim wiele, miała nawet naiwną nadzieje, że Niazen w jakiś sposób będzie żałował podjętych decyzji, ale tu chodziło o nią i tylko o nią.
Rzecz jasna mężczyzna jej nie uwierzył, co było do przewidzenia. Już nie tylko przez wzgląd na jego zdolności wyczuwania kłamstwa, ale i przez to, że znali sie tak długo. Naizen musiał więc umieć rozpoznawać zachowania byłej żony i prawidłowo je interpretować.
- Nie wciągaj w to Dastana i się nim nie zasłaniaj, bo nie masz racji.
Nic ich nie łączyło, a przynajmniej Yuki chciała by tak było, przynajmniej nie byłoby jej tak ciężko teraz. Gdy chwycił ją za dłoń i ją uniósł natychmiastowo wyrwała się z jego uścisku i wstała. Było jej teraz naprawdę ciężko, ale nie chciała go w nic mieszać, uznała, że lepiej będzie, gdy zerwą wszelkie kontakty.
- To nie twoja sprawa i jeżeli tylko po to chciałeś się spotkać, to chyba można uznać spotkanie za zakończone.
Serce jej krwawiło i myślała, że lada moment nie wytrzyma i się rozpłacze. Mimo wszystko postanowiła się zebrać w sobie i w miarę spokojnie, a przynajmniej na tyle na ile było ją stać, ominęła mężczyznę z zamiarem odejścia.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Cze 30, 2013 7:57 pm

Zmarszczył brwi słysząc jej słowa z którymi oczywiście się nie zgadzał. Jak mogła pomyśleć, że on zasłania się ich własnym synem? To szczerze nie do pomyślenia.
- Nie zasłaniam się nim, tylko przypominam iż jesteśmy jego rodzicami. Do niczego go nie wciągam. Chłopak idzie swoimi ścieżkami.
Wyjaśnił trochę sprawę, choć przyznałby iż między nim a Dastanem kontakt zaczynał się powoli naprawiać. A żeby tego nie zepsuć, musiał być ostrożny w rozmowie z własnym dzieckiem. To dlatego że Dastan ma bardzo buntowniczy charakter z tego co można było zauważyć a także uparty.
Szlachetna zabrała swoją dłoń, kiedy ten uniósł ją z zamiarem poczucia dotyku i ujrzeniu pierścionka oraz obrączki. Yuki zareagowała nieco gwałtowniej, co go trochę zabolało. Nie jego sprawa? Odwrócił spojrzenie na chwilę, po czym znów spojrzał na nią, jak zbierała się do odejścia.
- Czemu więc się spotykamy? Czemu więc zgadzasz się zobaczyć ze mną, kiedy Cię o to proszę? - Wstał z murka zbliżając się do niej,
- Martwię się o Ciebie. Sądziłem iż po rozstaniu pozostaniemy przyjaciółmi. Prawda jest taka, że przyjaciele mówią sobie wszystko. Z Twojej reakcji mogę wnioskować, że tak nie jest. A mimo to za cholerę nie mogę przestać o Tobie myśleć Yuki.
Też mu się wzięło na wyzwanie, ale za to bardzo szczere. Tyle ze sobą spędzili czasu, że zdążył się do niej przyzwyczaić. Tyle się starał by móc coś do niej poczuć. Tyle dla niej robił, by go zaakceptowała. A mimo to, teraz ona ma go gdzieś.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Cze 30, 2013 8:12 pm

Zdecydowania starał się wywrzeć na nią wpływ poprzez Dastana, ale ona nie zamierzała na to pozwolić. Byli jego rodzicami, ale to jeszcze niczego nie zmieniało. Nie chciała rozmawiać o swoim obecnym życiu, o tym jakie właśnie zmiany zaczęły w nim zachodzić. Naizen nadal był dla niej bardzo ważny, ale mimo wszystko kwestia ślubu z Ringo była czymś, o czym nie chciała rozmawiać, chociażby przez fakt, iż ponownie została wplątana w coś, czego nie chciała i nie akceptowała, że znów została zmuszona do zawarcia małżeństwa i nie była w stanie się temu przeciwstawić.
Nie chciała więc rozmawiać z byłym mężem i z tego też powodu postanowiła jak najszybciej odejść, zostawić go, bo lada moment była gotowa wszystko powiedzieć i zwyczajnie się wypłakać na jego ramieniu, a za nic w świecie zrobić tego nie mogła. Była wrażliwa i słaba, ale miała już spore doświadczenie, które pomagało jej ukrywać ból i cierpienie pod maską obojętności, albo złości. Jej emocjonalna natura mimo wszystko zawsze jakoś wypływała, nad czym starała się zapanować, a przede wszystkim nie chciała w to nikogo mieszać.
Zaczęła odchodzić, a wampir najwyraźniej nie chciał odpuścić i zamierzał dowiedzieć się tego czego chciał. Yuki natychmiastowo się zatrzymała i odwróciła w jego stronę.
- Zamknij się! Nie masz w tej kwestii nic do powiedzenia! Nie jesteśmy przyjaciółmi i nigdy nimi nie będziemy, tak samo jak nigdy nie byliśmy prawdziwym małżeństwem!
Wykrzyczała to z siebie, co pewnie mogło wzbudzić nie małą sensację wśród ludzi, którzy mogli znajdować się w pobliżu. Zaraz jednak postarała się uspokoić. Cały jej misterny plan sie nie powiódł i jak zwykle okazało się, że nie jest w stanie panować nad swoimi emocjami. A co do jej słów, sama w nie nie wierzyła, nadal coś czuła do Naizena.
- Wyszłam za mąż i nie musiałam ci o tym mówić, nic nas już nie łączy, nawet Dastan. Jest dorosły i może robić co chce, my też jesteśmy dorośli i też możemy robić co chcemy. Zajmij się sobą, swoim klubem, a mnie zostaw w spokoju, nie musisz się więcej nade mną litować. Nie chce tego.
Oczy Yuki stały się szkarłatne i nie z powodu głodu, choć będąc u Ringo nie wypiła zbyt wiele krwi, a praca w akademii i zajmowanie się rannymi nieco jej sił odjęło, silne emocje kotłowały się w niej i wypływały na zewnątrz różnymi ścieżkami.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Cze 30, 2013 8:31 pm

Skoro jest on dla niej bardzo ważny, to dlaczego nie chce się z nim podzielić swoimi przeżyciami? On nawet w klubie, podczas koncertu Blast, przygarnął ją do baru by nie ginęła w tłumie i by mieć ją blisko siebie. Odkąd się rozwiedli, mieli zostać przyjaciółmi. Zgodziła się na to. Do tego czasu bez problemu ze sobą rozmawiali. Ale jak zapytał ją o ten jeden element, zaczęła mu niespodziewanie ukazywać swój ostry charakter. Każąc mu się zamknąć, zaskoczyła go wielce swoją stanowczością. Jeszcze ani razu nie zdarzyło się by mu tak powiedziała. Nie przypominał sobie.
Mimo to, wysłuchał jej do końca i powoli zbliżał w jej kierunku.
- Nie lituję nad Tobą. Chcę mieć pewność, że będziesz szczęśliwa... Nim jednak Ci pozwolę odejść, muszę coś sprawdzić...
W tym momencie skorzystał ze swojej wampirzej szybkości i zjawił tuż przed jej osobą, obejmując ją w pasie i przybliżając do siebie. Drugą dłonią ujął jej podbródek i pochylił złączając ich usta razem w namiętnym i szczerym pocałunku. Jeżeli to nawet miało być ich ostatnie spotkanie, chciał zapamiętać smak jej ust. Czy go odtrąci, czy mu odwzajemni, to się okaże za chwilę. Lecz wiedział, że tak szybko nie mogła się pozbyć go ze swojego serca. Zignorował nawet fakt jej szkarłatnych oczu.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 01, 2013 7:48 am

Straciła nad sobą panowanie, ale było to do przewidzenia, zwłaszcza znając jej charakter i w dodatku mając do czynienia z bliską jej osobą. Wolała odsunąć Naizena na bok, traktując go jako przeszłość, która minęła i już nie wróci. Razem być nie mogli i nie chcieli, a Yuki miała już dość i chciała odejść. Nie planowała by sytuacja właśnie tak się potoczyła, ale stało się inaczej, a ona zaczęła się powoli rozklejać, co zasłaniała złością.
Nie zamierzała go słuchać, nie chciała z nim rozmawiać, teraz żałowała, że zgodziła się na spotkanie, ale co się stało, to się nie odstanie, tego już nikt nie zmieni. Była tak zaślepiona swoimi obecnymi przeżyciami, że nie zdążyła zareagować, gdy ten znalazł się tuż przy niej, przygarnął ją do siebie i... pocałował. Było to dla niej ogromne zaskoczenie, tak ogromne, że w pierwszej chwili nie wiedziała co się w ogóle dzieje. Nigdy by się nie spodziewała po Naizenie czegoś podobnego. Nigdy jej nie kochał, mówił jej to i to nie raz, w dodatku byli po rozwodzie, ona miał inną orientację, a ona ponownie była mężatką. Było to strasznie pogmatwane.
Kpił z niej?
Mimo wszystko poddała się na chwilę temu, rozluźniając się w jego objęciu, ale nie trwało to długo. Świadomość, że całuje się z byłym mężem i zdradza obecnego małżonka uderzyła w nią tak mocno, że zdecydowanym ruchem odsunęła się od niego. Mimo wszystko się stało, poddała się jego naciskowi, odwzajemniła pocałunek, nawet jeżeli trwał tylko moment.
- Oszalałeś?! Nie możesz tak robić! Jeszcze bardziej wszystko mieszasz! Chcesz wiedzieć kto jest moim mężem? Proszę bardzo! Ringo Kuroiaishita nim jest.
Okazałą słabość starała się zakryć złością, którą teraz wylewała na byłego męża. Był dla niej ważny i tym bardziej chciała go od siebie odsunąć, bo uznała, że tak będzie lepiej. Dla niego.
Niemal się trzęsła, ale na to nic nie mogła poradzić.
- Nie rób tak więcej... - powiedziała już całkiem spokojnie, z wyraźną rozpaczą w głosie.
Naizen nieźle jej teraz namieszał i musiała się od niego odsunąć. Pokręciła głową z bezsilności, a następnie odwróciła się od niego i odeszła wolno.

z/t

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 01, 2013 2:48 pm

Odwzajemniła jego pocałunek, lecz nie na długo. Nie dała się wciągnąć bardziej w ten stan przyjemności, ale przynajmniej wiedział, że jeszcze gdzieś tam ona go kocha. Został odepchnięty, przez co spojrzał na nią niby to zdziwiony, ale i ze zrozumieniem. Oszalał? Być może. Tylko na trzeźwo. Sam już chyba nie wiedział co się z nim dzieje. Yuki miała prawo prawić mu kazanie i wyrzuty, a nawet prosić by tak więcej nie robił. Jednakże słysząc kto jest jej mężem, normalnie zamarł w szoku. Niestety, szlachetna zmierzała do szybkiego opuszczenia tego miejsca.
- Yuki! Zaczekaj! - Nic z tego. Wampirzyca nie zwracała na jego słowa uwagi i zniknęła z zasięgu wzroku. Przeklął w myślach i jedyne co mógł teraz zrobić, to wysłać jej wiadomość. Czy ona straciła głowę w doborze męża czy to jej ojciec ma posrane w głowie? Wysłał jej więc wiadomość, po czym wsiadł  na motor i odjechał. Nic tu po nim...


[z/t]

_________________

Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 312


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lip 21, 2013 6:50 pm

Po wyjściu z restauracji, Vei postanowiła przejść się po mieście. Jednak po jego nieco milszej części, a mianowicie parku, a nie zatłoczonym centrum. Pogoda była w miarę znośna, więc całkiem pokaźna grupa ludzi przechadzała się po zielonym terenie. Czarnowłosa przypomniawszy sobie mniej więcej cały teren parku, postanowiła przysiąść przy fontannie. Nie chciała siadać na ławce, dlatego zasiadła na murku okalającym fontannę - na szczęście był tak szeroki, że mogła bez obaw na nim przebywać bez ryzyka, że wpadnie do wody. Trzeba było być na prawdę zdolnym żeby spaść do fontanny.
Kobieta zaczęła grzebać w swojej torebce, po chwili wyjmując paczkę papierosów i zapalniczkę. Nie wiedziała czy jest jakiś zakaz palenia w miejscach publicznych, ale też zbytnio się jakoś tym nie przejmowała. Bez stresu włożyła jednego papierosa do ust i podpalając ogniem, zaciągnęła się, a po chwili wydmuchała go z ust trzymając fajka pomiędzy dwoma palcami prawej dłoni. Nie nazwałaby tego nałogiem, czarnowłosa zawsze mogła rzucić palenie, nie było to dla niej problemem - po prostu palenie było przyjemne, a jej to i tak już nie zaszkodzi rak płuc.
Czarnowłosa kilka razy przeczesała sobie włosy oglądając coś w telefonie. Raczej rzadko go używała, jednak nie można powiedzieć, że nie był przydatny. Przecież teraz bez telefonu to jak bez ręki.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lip 21, 2013 7:41 pm

Mercucio postanowił sam się przejść. Nello gdzieś tam został sobie, już nawet nie wiadomo gdzie zgubił szlachetnego. A w cholerę niech idzie! Poradzi sobie, to jest pewne. Raczej nikt by go nie złapał, chociaż kto wie na jakim poziomie obecnie są tutejsi łowcy... Na pewno niektórzy daliby radę przeciwstawić się sile szlachetnego, ale nie wiadomo czy tak staremu. No no... Ciekawie by było.
Ale dobra tam, olejmy tego blondaska! Czas na białowłosego, który dotarł właśnie do parku. Tak sobie chodził patrząc na te młode, ludzkie parki. Aż tak zachciało się ich wziąć i ugryźć! No kurcze no! Trochę krwi by się przydało. Jednakże coś innego zwróciło jego uwagę. Jeszcze nie zdążył zauważyć gdzie jest ta istota, ale wyczuł ją. Nie dość, że obecność, jej zapach... To jeszcze zapach... Papierosów, tak znajomych noskowi Merc'a, że to głowa mała. W końcu Veina paliła tylko drogie gówno. Tak, to właśnie o nią chodzi. Szybko zmienił swój kurs, właśnie w jej kierunku. Gdy tylko tam zachciała się zaciągnąć, jak zwykle. Jej papieros został na czubku pokryty błękitnym diamencikiem. Nie będzie paliła w jego obecności. Stanął tak sobie od niej, um... Z dwa metry? Tak dla własnego bezpieczeństwa. Już nieraz dostał opiernicz za gaszenie jej papierosków.
-No no no... Kogo ja tu widzę.
To były jego słowa. Żadnego "cześć", "hej" czy innych słów robiących za przywitanie. Również nic miłego, w sumie głos miał oschły, spokojny, nieco flegmatyczny w tym momencie. A co będzie cieszył michę! Niech mu się zacznie najpierw spowiadać gdzie to sobie latała pszczółka Maja!
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 312


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lip 21, 2013 8:02 pm

Czarnowłosa nieświadoma nadchodzącego wcielonego zła, siedziała beztrosko na murku i rozkoszowała się papierosem, grzebiąc w telefonie. Całkiem dużo apetycznych par chodziło po parku, jednak to raczej nie było odpowiednie miejsce by złapać któregokolwiek z nich, a bo wiadomo czy jakiś nieprzyjazny Łowca nie kryje się w krzakach, czyhając jedynie na życie tej niewinnej wampirzej kobietki?
Veina miała już się zaciągnąć kolejny raz dymem papierosowym, jednak uniemożliwiał jej to mały diament, który nagle pojawił się na końcówce fajka. Czarnowłosa trzymając go w dwóch palcach, chwilę na niego poparzyła i odwróciła się przodem do wampira, który właśnie zabrał głos. Zdziwiony, że zobaczył czarnulkę?
- Kiedyś dawałeś mi większe. - odparła ruchem głowy wskazując na papierosa. Cóż, nie widzieli się bardzo długo, a Mercucio nawet się ładnie nie przywitał. Co to za oschła minka w stosunku do wampirzycy, jak tak można?
- Żadnego buziaka na przywitanie? - powiedziała marszcząc czoło. Mógłby się wampir nieco wysilić. Stał tal daleko od kobiety, czyżby się jej bał? Co prawda, był jej winny wiele papierosów, ale przecież nie będzie go za to biła. W miejscu publicznym nie wypadało, ujęłaby mu z jego męskości, a przecież tego nikt by nie chciał. Veina wyrzuciła papierosa do śmietnika, bo przecież teraz i tak nie nadawał się do palenia. Miała jeszcze prawie całą paczkę, jednak przy mężczyźnie już nie będzie zapalać kolejnego, bo i tak zaraz zostałby zgaszony, jak nie tą - to inną metodą, a po co tak marnować papierosy? Przecież na drzewach nie rosną.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lip 21, 2013 8:10 pm

Wcielone zło? No bez przesady, Mercuś to dobry mężczyzna, kochający swoją córunię! W sumie tylko i wyłącznie ją, ale cii.. Dobra tam, ale na pewno nie jest wcieleniem zła. Wiele innych wampirków z tego miasta idealnie pasuje do takich słów, ale raczej nie panicz Sanctum.
Dawał większe? Akysz z nią! Niech się cmoka w wielkiego nochala, a nie będzie mu jeszcze wybrzydzać. Szczególnie, że to nie był prezencik. Ale to wszyscy wiedzą, nie ma co prawić o tym. Po prostu pierwsze słowa czarnulki zlał, że tak się wyrażę. No cóż... Cham i prostak z niego był już od małego.
-Tak jakoś skarbie.
Uśmiechnął się do niej delikatnie. Lecz chwilowo, nie często gościła radość na mordzie białowłosego, ale dobra. Po swoich słowach podszedł bliżej Veiny, ma dobry humor więc czemu nie. Nachylił się do niej i cmoknął ją króciutko w policzek.
-Teraz lepiej?
No i posadził swe chudziutkie dupsko tuż obok znajomej, przyjaciółki czy w sumie... Cholera! Kim ona jest? Chyba przyjaciółką, dobra nie było pytania. Pomińmy to.
Co by było gdyby zapaliła? Dobrze powiedziane... Zgasiłby kolejnego najprawdopodobniej. Nie będzie tego świństwa kopciła przy jego jakże interesującej osobistości, na to nie pozwoli. O nie!
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 312


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lip 21, 2013 8:29 pm

Czarnowłosa spoglądała na Merca i zastanawiała się czy na prawdę się jej boi czy też jest o coś obrażony, bo minę miał niemrawą i widać, że miłością chyba do niej w tym momencie nie pałał. Chyba będą musieli poważnie porozmawiać.
Vei odłożyła telefon w nadziei, że usłyszy od Merca jakiś dłuższy wywód, na przykład o tym co robił do tej pory, ale jak widać wampirowi nie spieszyło się z raportem z życia.
Gdy wampir podszedł i dał jej buziaka, Vei pokręciła głową z markotną miną na buźce.
- Trzeba Cie jeszcze wiele nauczyć. - powiedziała przekomarzając się z krwiopijcą. Bardzo lubiła go denerwować, ale ten chyba nie miał za dużo energii dzisiaj i to zdziwiło czarnowłosą, bo zawsze miał w sobie tyle werwy.
- Chyba się nie najadłeś, bo masz jakiś marny humorek. - odparła gdy w końcu usiadł obok niej. Cóż, cham może czasami, ale żeby prostak? No nie przesadzajmy, jakoś się jeszcze dawało z nim wytrzymać. Teraz nie wie czy wciąż da się, bo dość długo się nie widzieli, może zmieniło się coś istotnego?
Wampirzyca uśmiechnęła się pod nosem, patrząc na Mercucia. I nic? Nie ma zamiaru nic jej powiedzieć? No wylewny to on dzisiaj nie był. Czarnowłosa patrzyła na niego i rozłożyła ręce nie doczekawszy się w końcu większej ilości słów z jego ust.
- Masz focha? Może mi poopowiadasz co u Ciebie słychać? - zapytała wymownie. Spodziewała się większego zachwytu na jej widok, może się po prostu liczyła na zbyt wiele, ale czy to było znowu tak dużo? No bo zaraz dopadnie ją smuteczek i dopiero Mercucio będzie miał wyrzuty sumienia.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lip 21, 2013 8:39 pm

Czy ja wiem... Mercuś niesamowicie uwielbia Veinę. Jest ona dla niego kimś komu wie, że może ufać. Że może jej powiedzieć cokolwiek i dostanie odrobinę pocieszenia z jej strony. Tak mu się wydawało. Ogólnie no... Traktował ją jako przyjaciółkę, chociaż nie! Jakby swoją siostrzyczkę, przyjaźń damsko-męska nie istnieje, wybaczcie. Tak przynajmniej uważa białowłosy. No cóż... Zależy to na serio od podejścia człowieka, ewentualnie wampira.
-Mnie już nie trzeba niczego uczyć.
Puścił jej króciusieńkie, acz wymowne oczko. Haha! Właśnie tak... No, bo w sumie co... Jeśli chodzi o maniery to akurat ma je wpojone od najmłodszych lat. Tego nie można mu zaprzeczyć. A to, że czasami zdarza mu się o nich zapomnieć przy bliskich mu osobach to nie jego wina, czyż nie?
-No dawno nie jadłem, ale to da się przeżyć.
Tak, nie jest obecnie zbyt rozmowny. A przynajmniej nie był dopóki Veina sama się nie zapytała co tam u niego się dzieje. Chwilę się zastanowił nad tym co powinien jej powiedzieć.
-Na Ciebie? Nigdy! A no... No wesoło wiesz, córeczka wchodzi mi na głowę i wszystko co według niej jest słodziachne czy coś to tego chce i muszę kupować. A tak to ostatnio zdemolowałem troszeczkę Akademię, ot z nudów... Przy okazji pogadałem z tym chłoptasiem co to u Ciebie sobie przetrzymywałem. A tak to nic ciekawego.
I w sumie to na tyle. Możliwe, że Vei się zdziwi faktem, że Mercuś ma córkę. Hah! Sanctum już nawet nie pamięta czy ją informował o takim zajściu, czy nie. No się okaże zaraz. Oprócz tego to tak jak powiedział, nieco zdemolował Akademię Cross'a przy okazji przeprowadzając rozmowę z Azelkiem, a tak to dupa! Nic się u niego nie dzieje. Ciężki żywot ulicznego gnoja...
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 312


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lip 21, 2013 9:00 pm

Jak to przyjaźń damsko-męska nie istnieje?! Cóż, na pewno była dużo trudniejsza do utrzymania niż przyjaźń ludzi tej samej płci, jednak raczej była możliwa, prawda? W sumie to zapewne wiele z nich kończyło się romansem lub związkiem, jednak nie wszystkie. Jeśli Mercucio traktował ją jako siostrzyczkę, to jeszcze tylko brakowało by ją czochrał po głowie i wypytywał o chłopaków. Przynajmniej kiedyś tak zachowywało się rodzeństwo, czasy się zmieniają, więc Vei jako wampir starej daty nie do końca mogła się orientować jak mniej więcej obecnie te relacje wyglądają.
Vei spojrzała na niego podejrzliwie gdy ten puścił jej oko, czyżby Pan Mercucio nieco się ożywił? Czekała na jego ciekawsze reakcje.
- Mężczyzna głodny to mężczyzna markotny. - powiedziała. W sumie gdyby Merc jadł ludzkie jedzenie to mogłaby mu nawet spróbować coś ugotować, a tak to? Raczej nie miała mu zbyt wiele do zaoferowania...
Czarnowłosa słuchała wampira spokojnie, czekając aż jego wywód się skończy. Dobrze, że wreszcie nieco więcej z siebie wykrzesał, Vei lubiła gdy tyle gadał. Tak czekając na koniec, w pewnym momencie usłyszała, że Merc ma córkę! No normalnie nie mogła uwierzyć, że ten wampir będzie miał jeszcze dzieci!
- O Matko! Dlaczego dopiero teraz się o tym dowiaduję? - zapytała parząc pytająco na przyjaciela. Jednak po chwili Vei zdała sobie sprawę ze swojej beznadziejnej sytuacji. Nie była już taka młoda (oczywiście nie mówimy o idealnym wyglądzie), a wciąż nie miała żadnej rodziny. Na chwilę posmutniała co dało się wyraźnie zauważyć, jednak póki co wolała o tym pomyśleć kiedy indziej.
- A właśnie, sprzedałam moją posiadłość. Muszę znaleźć sobie jakiś hotel do przenocowania... - powiedziała odnośnie przesłuchań w jej lochach. Właśnie, musiała porozmawiać z Mercem o Azelu, jednak wolała nie wyskakiwać z tym tak od razu.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lip 21, 2013 9:16 pm

No nie istnieje. Właśnie tak to się kończy! Jakimś przelotnym romansem, lub boom bap yo, wielką miłością. Tak to właśnie bywa... Jak się taka dwójka ludzi tak dobrze dogaduje, tyle czasu spędza z sobą to w końcu wyjdzie szydło z worka. Nie ma co się oszukiwać, ale no dobra...
Poczochrać po głowie? Oj... Chyba tak już rodzeństwo nie robi sobie wzajemnie, ale kto ich tam wie? To pokolenie komputerów i innych pierdół, nie to co niektóre wampiry... Niektóre to w ogóle pamiętają początki średniowiecza, a nie końcówkę tak jak Mercuś. Różne to istotki chodzą po tym świecie, uwierzcie mi... Niektóre nie dożyły nawet roczka lub dwóch, a inni żyją po kilka, kilkanaście wieków. Hah! Miło być takim wampirkiem, ale trzeba przyznać... Po tylu latach już nie wiadomo co z sobą zrobić.
-Zależy też przy kim jest ten markotniś.
Tak tylko dodał Mercuś. Oczywiście chodziło tu o niego. Nieco już się humorek mu poprawia przy Vei, tak jak to z reguły bywa. No właśnie! Ona tak chyba za często na niego działa! A to kobieta...
W ogóle mogłaby mu coś upichcić. Czemu nie... W takim skąpym stroju kuchareczki. Huhuhu... Nie no dobra, ale tak dla smaku czasami coś Sanctum sobie zjada. Bo niby kto mu zabroni? Bogatemu nie zabronisz! Jedni lubią przed lub po prawdziwym posiłku zapalić, a ten czasami sobie idzie do restauracji na jakiegoś homara czy coś tam. Różnie to bywa, zależnie od jego humorku.
-Nie moja wina, że Cię nie widziałem od długiego czasu! Tak wyszło, że bachor przylazł do mnie i się dowiedziałem, że mam córeczkę. Ot, potomstwo z przelotnego romansu z jakąś kobitką. Tak to bywa jak się jest takim bożyszczem kobiet.
Ach ta jego skromność! Nie do przebicia!
-Jak chcesz mogę Cię przenocować ile tylko chcesz. Prawie cały apartamencik Ci udostępnie, a nie po hotelach będziesz się szlajać.
Tak, to była przyjacielska propozycja. Takie tam wyciągnięcie ręki dla bliskiej znajomej. Powinna się cieszyć z tego powodu. W końcu na serio lepiej już przenocować w prawdziwym luksusie, a nie płacić jakimś wypierdkom mamucim za byle jaki hotel! Ha!
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 312


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lip 21, 2013 9:38 pm

Cóż, w sumie to nieśmiertelność jest ciekawa, właściwie nie ma żadnych ograniczeń. Jednak Vei chyba zaczynała przeżywać kryzys wieku średniego, ponieważ teraz nie dokładnie wiedziała co jeszcze może robić. Próbowała już prawie wszystkiego, była już prawie wszędzie i nie była pewna czy może jeszcze jakoś sobie urozmaicić życie? Póki co to nigdzie się jeszcze nie wybierała na drugi świat - o ile takowy istniał - zatem powinna coś sobie wymyślić zajmującego, bo jeszcze popadnie w jakąś depresję. Kolejnym dobijającym faktem było to, że nie założyła jeszcze rodziny, ale to dość drażliwy i trudny temat, więc nie potrzebnie o tym wspominałam.
Czarnowłosa posłuchała jak to się stało, że Mercucio dopiero teraz odkrył, że ma córkę. Cóż, mężczyźni mogli sobie pozwolić na pełną spontaniczność, bo potem kończyło się tak, że to kobiety musiały zostawać z tymi dziećmi.
- Och no tak. Jak Ty w ogóle opędzasz się od kobiet? - zapytała okazując żywe zainteresowanie jego metodami unikania tłumu pięknych kobiet. Uśmiechnęła się do niego i szturchnęła łokciem. Jeszcze chwile go tak podrażni.
- Mam nadzieję, że dobrze Ci idzie rola tatuśka.
Słysząc, że Mercucio proponuje jej tymczasowe przenocowanko, była szczerze zaskoczona. Nie chciała zwalać mu się na głowę, ale skoro był taki miły.
- A Twojej córce nie będzie to przeszkadzało? Jesteś taki wielkoduszny, że chyba będę musiała Ci się jakoś zrewanżować. - odparła. W sumie to nie wiedziała czy mieszkają razem, ale wypadało zapytać z grzeczności. Vei obejrzała się dookoła od tak z ciekawości. Już mniej ludzi kręciło się po parku, późna godzina.
- Chciałabym z Tobą później porozmawiać o Azelu. - powiedziała, może to odpowiedni moment. Nie miała zamiaru go drażnić, ale skoro obiecała, że porozmawia z Mercuciem, to powinna słowa dotrzymać.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lip 21, 2013 9:49 pm

Jak kobiecina nie ma co robić to zawsze może popracować jako opiekunka Amelki. Czemu by nie? Zawsze by miała jakąś odskocznię od jej codziennych czynności. Takie energiczne dzieciątko potrafi na serio odwrócić świat do góry nogami! Mercucio przekonał się o tym na własnej skórze. Odkąd tylko ona jest... Wszystko jest inne. Tak samo Mercuś jest milszy, mniej napada na ludzi jeśli w ogóle coś takiego się zdarza. Jego odskocznią właśnie od nudy było spotkanie z Azelkiem i zdemolowanie nieco Akademii, to jedyne... Wcześniej mu się nie zdarzały już takie akcje. Albo siedzi i opiekuje się dzieckiem, albo po prostu załatwia interesy.
-A Ci powiem, że nigdy mi się to nie udaje i się kończy tak jak zawsze...
A jak się kończy to już Veina się domyśli. Było to oczywiste już na przykładzie Amelki. Hah! Dobrze, że na razie nabawił się tylko jednego dzieciaczka, co by było gdyby była ich dwójka. Ulala! To dopiero by było...
-A ojczulkiem to jestem świetnym! Tak mi się wydaje.
No i to na tyle. Tą sprawę omówiłem nieco wyżej, że się z nią spotyka jeśli nie pracuje. No cóż... Jest międzynarodowym biznesmenem, trzeba pogodzić sprawy rodzinne z interesami jakoś.
-Jej na pewno w domu nie ma! Szlaja się po sklepach z zabawkami obecnie ze swoim sługą... Znam go od dawna i potrafi się nią zająć gdy jestem we Włoszech czy coś. Nie wróci za prędko, bo z tego co pamiętam miała chyba nocować u koleżanki. Więc zapraszam do siebie.
No właśnie... Jakiegoś tam sms'a od sługi dostał, a przynajmniej tak pamiętał Mercuś, że miała nocować gdzie indziej czy coś takiego. No na pewno jej nie będzie akurat! A co do zrewanżowania to Veina niech się zastanawia, może coś wymyśli ciekawego.
-O Azelu? Dawaj teraz i wtedy pójdziemy do mnie.
Zdziwił się na wieść rozmowy o Azelku. No cóż.. Jak tam chce, Sanctum zaproponował by jeszcze zostać chwile. I w ogóle spokojnie, wcale go nie podrażniła tym tematem. Niech pyta o to co chce wiedzieć i wtedy dopiero się zwiną stąd. Może jakieś winko sobie wypiją u niego? Dobrze wiedział, że Veina lubi sobie czasami wypić.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 312


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lip 21, 2013 10:04 pm

Cóż, nie jestem pewna czy zostawienie Veiny z dzieckiem - nieważne w jakim wieku - to dobry pomysł. Niestety, ale ta wampirzyca w ogóle posiadała nawet szczątkowego instynktu macierzyńskiego. Może brało się to z tego, że była wychowywana przez dwóch mężczyzn, a jej szanowna mateczka zostawiła ją po kilku tygodniach od narodzin? Powodem drugim mogłaby być wieczna swobodna i brak obowiązków Veiny, która całe życie robiła co chciała, nigdy nie była w stałym związku i nie miała poczucia obowiązku opiekowania się kimkolwiek, w sumie to było trochę dołujące. Ale może kiedyś zdoła się podszkolić? Taka umiejętność opieki może się jeszcze przydać, chociaż wampirzyca szczerze wątpiła by kiedykolwiek miała mieć dzieci.
- Podziwiam Cię za wytrwałość. - odparła nie mogąc powstrzymać uśmiechu. Jak zwykle Mercucio rozkręcał się powoli, ale skoro dawał oznaki samouwielbienia to znaczy, że humor mu wrócił i wszystko z nim było w porządku.
- Aha, no to w porządku. - powiedziała odnośnie wolnego mieszkania. Wolała się zapytać. Niby nie miała zamiaru chodzić po apartamencie Mercucia nago, ale jednak zawsze jego córka może się zdziwić gdy zobaczy obcą kobietę ze swoim ojcem. Czarnowłosa zerknęła na wampira i w sumie to była zadowolona, że chce spokojnie porozmawiać o człowieku. Skoro już się zobowiązała, że spróbuje coś z tym zrobić, to nie ma zamiaru bardziej nadwyrężyć swojej i tak chwiejnej reputacji u Azela.
- Chciałam się dowiedzieć czy jest jakakolwiek szansa byś go uwolnił? - zapytała poważnie. Nie sądziła by wampir od razu zgodził się bez zapewnienia jakiejś rekompensaty, jednak może po logicznej konwersacji doszliby jakoś do porozumienia?

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 8:19 am

Może i nigdy tego nie zaznała, ale za pewne gdyby urodziła jakieś wampirzątko pewnie, by się obudziły odpowiednie instynkty w niej. Tak jest zawsze. Dopiero jak się ma własne dziecko coś się budzi w kobiecie. Gorzej z facetem, który może nigdy nie dojrzeć nie wiadomo ile by miał tych bachorków. Hah! On tylko powoduje, że małe potworki się rodzą, on ich nie musi wychowywać w sumie. Chociaż ojciec w rodzinie jest bardzo ważny, ktoś musi być autorytetem. W końcu to matka z reguły jest tą miłą, kochającą i pobłażliwą osóbką. Ojciec to przypieprzy pasem w dupsko jak się wkurzy i tyle.
-Jest co podziwiać...
Tak po krótce odpowiedział. Hah! No, no... Na serio zaczyna się powoli chłopaczyna rozkręcać.
Oczywiście, że by nago nie paradowała! O czym tu mowa... W sumie Amelia nie miałaby nic przeciwko widząc kogoś swojej płci. Pewnie by ją zaatakowała i chciała porozmawiać. Tak to jest już z tym małym diabełkiem. Inaczej jej chyba nazwać nie można... Jest wszędzie i zarazem nigdzie! Toż to istny szatan!
-Szansa? Na pewno musiałbym coś z tego mieć.
Uśmiechnął się miło w jej kierunku. No cóż... Za darmo go nie uwolni, choćby nie wiadomo co się stało... Trochę mu radości przyniósł ten Namikaze, mógłby jeszcze więcej. Może kiedyś by się złamał w końcu, a jak nie to po prostu mógłby robić mu za zabaweczkę.
Nawet ta cała "logiczna konwersacja" nie doprowadzi do tego, że odda go za darmo. Tak tylko zaznaczę, żeby nie było, że nie uprzedzałem.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 312


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 9:56 am

Póki co zastanawiać się nad jej macierzyństwem raczej nie trzeba, ponieważ Vei nie planowała dziecka. Może gdyby miała jeszcze partnera to byłoby się czym martwić, ale w tej sytuacji doprawdy nie ma powodów do obaw. Jakoś nie widziało jej się wpaść z kolejnym przelotnym facetem. Uważała na takie sprawy będąc już wiekowym wampirem, nie była na tyle głupia by dać sobie zrobić dziecko i potem jeszcze z nim zostać, żeby tatuś miał swobodę bo nie musi wychowywać własnego dziecka. 
Cóż, jeśli to na prawdę córka Mercucia to nie było wątpliwości, że musi być żywiołowym dzieckiem i zapewne potrzeba wiele energii by dorównać jej tempa. Ale skoro to geny wampira to musi radzić sobie z dzieckiem.
W sumie to miło by było poznać jego córkę, zobaczyć jak wygląda taki mały Mercucio, bo zakładała, że są do siebie podobni, nawet tylko psychicznie. Może nie zaopiekowała by się od razu dzieckiem, ale zobaczyć jak wampir sobie z tym radzić.
Vei przystąpiła na układ, że najpierw porozmawiają o Azelu, a następnie pójdą do jego miejsca zamieszkania. Zadając swoje pytanie była świadoma, a wręcz prawie pewna, że nie zgodzi się od razu na uwolnienie człowieka.
- Co dokładnie? - zapytała. W sumie to Mercucio mógł zażądać czegokolwiek, więc najłatwiej było po prostu zapytać. Mógł mieć mnóstwo pomysłów, różnej maści, Vei nie siedziała w jego głowie by zgadywać.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 10:13 am

Co dokładnie potrzebuje taki Mercuś? Cholera jasna... Pytanie chyba najtrudniejsze w tym dniu. Odpowiedzenie na to nie jest czymś łatwym. Dlaczego? Otóż to, że facet ten ma to co potrzebuje. Jedynie brakuje mu odrobiny zabawy, czegoś ciekawego w tym życiu. Po to w sumie jest Azel. Czy to prawda, że zechciał go zniewolić, żeby donosił mu informacje? Nie! To czysta przyjemność z dręczenia go. Doskonale Sanctum wiedział, że Namikaze się nie podda i będzie chciał walczyć o swoją wolność. Doskonale zdaje sobie białowłosy sprawę z tego, że nie wiadomo co by mu zrobił, ten by trzymał się swego. Tacy są łowcy... Nie zmienia to jednak faktu, że dręcząc, prześladując, torturując ich wampirek ma ubaw po pachy!
-Ciebie.
I w tym momencie Mercucio parsknął śmiechem. Był to swoisty żarcik. Gdy tylko się opanował zaczął dalej mówić.
-Nie jestem sprecyzowany za bardzo. Bo cóż ja mogę chcieć? Możemy zrobić coś takiego... Azel'ek zajmie się Amelią przez jeden dzień, a potem ty. Ot, żebym miał powód do śmiechu. To wtedy mógłbym się zastanowić nad jego uwolnieniem.
W sumie co to niby jest... Veina się na jeden dzień zajmie dzieckiem, tak samo Azel. I to niby jest wartość ludzkiego sługi? Nie... Jest to wstęp do całego zwolnienia Azel'a z pseudo służby. Taka zwykła zabawa, może się zgodzi na to. Nie widzi mu się za bardzo oddanie Namikaze, ale skoro Veina chciałaby jego wolności... Cholera wie po co ona to robi, ale dobra... Jej sprawa.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 312


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 10:21 am

W sumie dla niego to pytanie mogło być trudne, ponieważ taki wampir jak Mercucio to właściwie miał wszystko, jego pieniądze zapewniały mu każde dobra na tym świecie. Mógł sobie praktycznie pozwolić na wszystko, tak jak Veina. Nie wiadomo co w tym wieku może mu jeszcze sprawiać przyjemność, wampiry mają różne upodobania.
Czarnowłosa zapewne sama by nie wiedziała jak odpowiedzieć na to pytanie, ale sama lubiła zabawiać się innymi. Wierzyła jedynie, że Merc nie zarządza niczego głupiego w stylu żeby Vei mu służyła lub coś dla niego zrobiła, bo na to na pewno się nie zgodzi. Pomimo tego jak bardzo chciała zadośćuczynić Azelowi to siebie na pewno by nie oddała, dlatego gdy usłyszała jak wampir w żarcie mówi coś takiego sama się zaśmiała, jednak pokazując z przekonaniem, że nawet o czymś takim mowy nie ma. Na szczęście krwiopijca tylko żartował.
- Muszę mieć gwarancję i Twoje słowo, że po tym co dla Ciebie zrobię lub zrobimy, Ty go uwolnisz, bo jakoś nie widzi mi się usługiwanie Ci w nieskończoność by potem dowiedzieć się, że się rozmyśliłeś i nici z naszej umowy. - kiedyś miała własny interes dlatego dla niej umowy były najważniejsze, zawsze musiała mieć pewność, że nikt jej nie zrobi żadnego numeru. Gwarancja dotrzymania słowa w takim układzie była najważniejsza.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 10:30 am

No tak... Wszystko obecnie zależy od popieprzonej wyobraźni białowłosego. Ma on dosyć dziwny tok rozumowania, więc zaraz będzie można się spodziewać po nim wszystkiego. Nawet najgłupszych pomysłów jakie kiedykolwiek padły na tym świecie. Tak to już bywa jak się przyjaźni z kimś pokroju Mercusia.
Dała znak, że na pewno by tego nie zrobiła? Spokojnie... To tylko małe żarciki, nieco głupkowate. No, ale Vei powinna od razu ogarnąć, że to nie jest na serio. Toż to przyjaciele, Mercucio nigdy czegoś takiego by nie żądał od niej. Tym bardziej, że dorobił się już córki i od tej pory kiedy pojawiła się w jego życiu po prostu ma więcej oleju pod białą burzą włosów.
-Musisz wiedzieć moja droga, że oddanie kogoś takiego jak Namikaze nie jest czymś łatwym. Na obecną chwilę nie jestem w stanie Ci powiedzieć, że niańczenie mojej córeczki przez dwa dni wystarczy. Chociaż mogę obiecać, że nie będę zbyt wymagający i nie wycofam wtedy swojej decyzji.
To na prawdę jedyne co może Mercucio obiecać. Nie ma sensu go prosić o to, żeby zapewniał coś takiego jak stu procentowe oddanie Namikaze po jednym zadaniu! Ale może przynajmniej zapewnić, że nie wycofa tego i najwyżej poprosi o jeszcze jedną rzecz.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 312


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 10:40 am

Niestety, ale tym razem musiała polegać na jego wyobraźni. Pomimo tego, że stał się bardziej rozsądny przez wzgląd na córkę, to i tak nie wykluczało sytuacji, że Mercucia będzie chciał czegoś niesamowitego lub nawet dziwnego. Niańczenie jego córki przez dwa dni było raczej nieadekwatne co do wartości Azela za sługę, jednak to inna sprawa. Lepiej dla Veiny jeśli wampir zgodzi się łatwiej i szybciej go uwolnić, bo oznaczało to mniej kłopotów dla wampirzycy, która zobowiązała się pomóc czerwonowłosemu.
- Wiem, że nie jest to łatwe i ufam, że niedługo przedstawisz mi ostateczną cenę za jego wolność. A póki co chciałam się spytać czy możesz zdjąć mu to dziwne ustrojstwo z ręki i oddać jego własność? - zapytała. Oczywiście Mercucio musiał wiedzieć, że chodzi o artefakt. Próbę odzyskania go, Vei również miała podjąć. Tutaj wampir może już nie być taki skory do współpracy, jednak zawsze spróbować może.
Czarnowłosa była stanowcza rozmawiając z wampirem, wiedząc, że nie może ugiąć się i musi doprowadzić całą sprawę do końca. Vei przysiadła się nieco bliżej wampira, opierają łokieć o kolano, które zostało odsłonięte przez jej krótką spódniczkę.
- Pomimo Twoich zapewnień, proszę byś nie był zbytnio wymagający. - odparła robiąc słodką minkę. Wiadomo, ze była udawana, jednak może pomoże złagodzić serce tak twardego mężczyzny jak Mercucia? Wiadomo, że jego najdziwniejsze zachcianki będzie trudno spełnić.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 10:55 am

Mhm... Niech ja się tu zastanowię. Nie! Tego Mercucio nie zrobi nawet dla Veiny. Choćby staneła na głowie i zaczęła skakać na niej do księżyca... On tego nie zrobi, wybaczcie. Bez jakiegokolwiek zastanowienia, Mercucio od razu jej odpowiedział.
-Tego akurat nie zrobię, wybacz mi. Ściągnę te małe, elektryczne gówienko podczas uwolnienia. Wtedy też odzyska swój mały przedmiocik. Przed tym tego nie mam zamiaru robić.
I to na tyle... Nie musi chyba wyjaśniać dlaczego. Veina doskonale wie, że przekonanie go do tego będzie trudniejsze. Zdaje sobie sprawę z tego dlaczego tak jest... No cóż... Jest mądrą kobietą, powinna zrozumieć obawy Sanctum'a.
No właśnie... Tak sobie siedzą i siedzą na tych dupskach. Ot, żeby coś zrobić ze swoją rączką, którą zaczęło już nosić. Coś trzeba robić... Zmierzwił sobie delikatnie włosy prawą rączką. Odwrócił się w stronę fontanny i zaczął tą drugą ręką sobie "pływać" po wodzie. Tak jak pisałem wcześniej. Żeby coś nimi robić.
-To mogę Ci obiecać. Jeśli będę coś chciał za jego wolność nie będę żadnym tyranem, lecz dobrym przyjacielem.
Wysłał w jej kierunku przyjazny uśmiech. A niech ma coś z tej znajomości, chociaż widzi kobitka uśmiech tego pacana jako jedna z niewielu... No właśnie, co za kobiety widziały jego uśmiech? Mamusia... Córunia... No i Veina, to chyba na tyle. Jest w tej trójce, może być z siebie dumna.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 312


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 11:05 am

Cóż, z ta kwestią chyba nie będzie problemu, ponieważ Mercucio od razu wyraził swoją dezaprobatę w stosunku do jej propozycji. Oczywiście nie winiła go za to, ponieważ musiał mieć pewne zabezpieczenie w razie gdyby Azel czy nawet Vei chciała coś wykombinować. Naturalnie, że mogłaby mu tłumaczyć iż coś takiego się nie zdarzy, że mu obiecuję i tak dalej, jednak to zapewne byłoby bezcelowe, ponieważ jeśli Mercucio już się na coś uprze to dość trudno go przekonać do zmiany swojej decyzji.
- Widzę, że w tej kwestii jesteś nieugięty. Szkoda. - powiedziała spokojnie patrząc na wampira. Cóż, próbowała. Może później jej się uda gdy już napiją się winka i napięcie, które powoli wytwarzało się w atmosferze, powoli zacznie opadać.
No cóż, park nie był zbytnio ciekawym miejscem nawet dla śmiertelników, za co dopiero dla wampirów, które tyle już w swoim życiu wiele widziały. Nie zdziwiła się gdy zobaczyła, że Mercuciowi zaczęło się już nieco nudzić.
- Mam nadzieję. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to będziesz mógł oczekiwać mojej wdzięczności. - odparła i poprawiła sobie kruczoczarne włosy, które opadły jej na policzek. Zdawała sobie sprawę, że dla wampira na pewno kłopotliwe było uwolnienie Azela, jednak może jakoś dojdzie z nim do realnego porozumienia. Nie chciała by pomiędzy nimi wytworzył się jakiś konflikt, przecież nie do tego dążyła.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
 
Fontanna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Zamarznięta fontanna na środku parku
» Fontanna
» Fontanna Kupidyna
» Fontanna życzeń (MG:Nauru)
» Fontanna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: