IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 11:17 am

Taki już jest Akihito. Tak, to jest jego drugie imię. Ba! On ma ich nawet trzy. Hah! Kiedyś tak się dawało, po kilka imion. Nie każdy oczywiście miał taką rodzinkę, ale akurat Sanctum'owie to stary ród no i tak bywało u nich. Chyba tylko Amelii się przyfarciło i posiada tylko jedno imię. W końcu... W końcu najmłodsza przedstawicielka, niech dumnie nosi swe nazwisko!
Już jest dobrze. Mercucio nadal się uśmiecha, więc nie ma co opadać obecnie. Na serio! Jest lepiej niż na samym początku mimo rozpoczęcia takiego tematu, a nie innego. Mercuś aż sam siebie zadziwia obecnie...
-Nie będę nic musiał oczekiwać, ponieważ i tak odrobinę się narobisz, żebym go uwolnił. No cóż... Coś muszę mieć z tego.
Odpowiedział jej jakim głosem? Spokojnym, zrównoważonym. Dosyć cicho słowa zostały wypowiedziane. Nie miał zamiaru przecież drzeć ryja. Toż to spokojny wampir z niego jest. Czasami się unosi, aż za bardzo... No, ale z natury jednak potrafi się ogarnąć.
Czy jakiś konflikt mógłby między nimi się pojawić? Raczej nie, o to nie ma co się martwić. Dopóki Azel będzie robił to o co zostanie poproszony będzie wszystko dobrze i gładko szło.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 11:25 am

Ta sytuacja była dla niej bardzo niekomfortowa. Musiała pomagać ludzkiemu przyjacielowi by uwolnił się od jej wampirzego przyjaciela - stawiało tą to w trudnej sytuacji, ponieważ musiała tak to rozegrać by żadna ze stron nie została pokrzywdzona w trakcie rozwiązywania tego sporu. To wymagało nie lada umiejętności. Że też akurat ona musiała mieć zawsze takiego pecha, to smutne. Całe życie pod górkę i nawet teraz na starość nie było łatwiej.
- Rozumiem, że musisz mieć. To normalne. Wiem też, że możesz mieć mi za złe iż chcę Ci odebrać Azela, jednak zobowiązałam się, że mu pomogę i nie mogę złamać danego słowa. - powiedziała. Miała jedynie nadzieję, że wampir nie sądził iż Vei tak się stara by samej przywłaszczyć sobie człowieka. Nie, po prostu chciała mu pomóc i nieco się zrewanżować. Kto by pomyślał, że Vei będzie taka pomocna, czy coś by się zmieniało w jej charakterze? Raczej nie, po prostu do bliskich miała zupełnie inny stosunek niż do obcych ludzi czy też po prostu do posiłków.
Nie chciała by ta sprawa rzuciła jakiś cień na przyjaźń tych dwojga, bo na pewno byłaby to wielka strata. Czarnowłosa - nie oszukujmy się - nie miała wielu przyjaciół i strata kolejnego to nie byłaby dla niej miła sytuacja. Miejmy nadzieje, że pomimo zapewnień Mercucia - tak się nie stanie.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 11:45 am

Tararara! Tak sobie jeździł paluszkami po tafli wody i jeździł. Oj! Temu to się zaczynało nudzić już tutaj. Na serio... Park nie musi być dla każdego wspaniałym i wyjątkowym miejscem. Akurat takim przykładem jest Mercuś. Można pomyśleć, że ten facet jakiś dziwny jest, nic bardziej mylnego! Hah! Takie życie... Nigdy nie jest za łatwo. Szczególnie jak moja droga przyjaźnisz się z kimś tak zwariowanym.
-Nie ma sprawy Vei... Słów nie powinno rzucać się na wiatr i mimo wszystko doceniam fakt, że starasz się zrobić to co obiecałaś. Nawet jeśli jest to zwykły człowiek, ale to twój wybór.
O co chodziło w ostatnim zdaniu? Ot, takie przypomnienie... Mianowicie Mercuś ludzi traktuje jako zwykły pokarm, zabaweczki czy inne duperele. Nie jest w stanie chyba się zaprzyjaźnić z którymś z nich. Chyba? Tak... Nigdy w sumie nie próbował, może to lepiej... Może i gorzej... Nigdy nie wiadomo. Tak czy siak uważa ich za zwykłe gówno, że tak się wyrażę.
Nie ma co się martwić o takie coś. Toż to przecież Mercucio to nie baba! Nie walnie focha za byle co! Będą nadal przyjaciółmi. A to, że Veina coś będzie musiała zrobić dla niego to tak na prawdę tylko i wyłącznie jej wina, że chce pomóc Azelowi. Zdawała sobie sprawę od samego początku, że nie będzie łatwo, a tu Mercucio i tak poszedł jej na rękę, że w sumie zgodził się na oddanie go za coś... Nie musiała z nim długo rozmawiać o tym... To już jest samym plusem moi mili...
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 8:02 pm

Veina rozumiała jak i dlaczego Mercucio tak traktował ludzi, ponieważ ona robiła to dokładnie to samo. Znali się chyba na tyle dobrze iż wampir mógł spokojnie stwierdzić, że kobieta jest dla ludzi okrutna i również nie widzi w nich jakiejkolwiek wartości, która nie pozwalałaby jej ich zabić. Niestety, ale tutaj sprawa zaczynała się komplikować jeśli chodziło o Azela, ale to tylko jeden taki wyjątek. Veina nie za często zawierała przyjaźnie z ludźmi, no bo kiedy? Pomiędzy szukaniem a wbijaniem kłów w szyję? Jeśli tak by zaczęli to ich przyjaźń raczej nie trwałaby zbyt długo.
- Cóż, to dość skomplikowane. - powiedziała nie chcąc rozwijać wątku, bo po co miałaby Mercuciowi teraz wszystko opowiadać, jedynie straciliby czas i zanudzili się na czas. A propo nudy, to widać, że wampir na prawdę nie miał co do roboty, bo zaczął bawić się wodą jak dziecko. Widząc to, czarnowłosą bardzo kusiło by zrobić coś z tą wodą, na przykład użyć telekinezy i oblać nią wampira, jednak stwierdziła, że nie będzie tak okrutna i da mu święty spokój. Głupio byłoby iść przez całe miasto przemoczonym, a do tego z wampirzycą u boku, która miałaby wyszczerz z powodu udanej akcji.
Wampirzyca miała ochot teraz zapalić, jednak wolała nie ryzykować, że wampir kolejnego jej zgasi, bo tak nie cierpiał papierosów. No cóż, jakoś przeżyje. Może zanim wejdą do jego domu to Vei zapali sobie spokojnie, żeby nie drażnić jego nosa i nerwów.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 8:14 pm

Jak nie chce nic mówić to jej wybór. Mercuś przecież nie będzie naciskał, więc lajcik ziom. Jedynie kiwnął głową, że zrozumiał to i tyle. Tak sobie jeżdżąc po wodzie wpadł na genialny pomysł! I to tak genialny, że przerósł wszystkich! Co zaczął robić? Zaczął tworzyć sobie w prawej dłoni małe, diamentowe kamyczki. I puszczał kaczuszki. Gdy kamienie opadały na dno rozsypywały się na tak drobny mak, że po prostu nic po nich nie zostało. Przecież nie będzie zostawiał w takim miejscu swoich skarbów. A nuż to komuś zachciałoby się je wyławiać, zwykły menel nagle miałby na mieszkanie, wyżywienie i inne duperele potrzebne ludziom. A niech się gonią na drzewo, małpy jedne!
By go chętnie nieco ochlapała? Proszę bardzo! Jednakze trzeba pamiętać, że Merc wtedy strzeli takiego focha, że to głowa mała. Większego niż typowa kobieta! W końcu jest tutaj w garniaczku, z kapelutkiem na bani, który jednak został w sumie położony... A wtedy gdy sobie przeczesał włosy ręką, tak sobie leży obok niego. A na dłoniach ma białe rękawiczki! Zresztą... Już przemoczone, ale mu to i tak nie przeszkadza. Jest wampirem, nie odczuwa przecież tego tak bardzo.
-Veeei! Weź w ogóle teraz ty zacznij mi opowiadać co tam u Ciebie! Toż to tylko ja się wypowiedziałem na mój temat!
Taki zapatrzony w wodę, w kamyczki którymi rzucał. Aż tu nagle się obudził, okazał kobiecie niesamowitą energię, coś pozytywnego. Było to tak nagle, jakby zerwał się ze strasznego snu!
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 8:36 pm

No, Mercucio rozrzutny nie był. Widząc jak puszcza kaczki diamentami pomyślała, że właśnie tak imprezuje szlachta! Pomimo tego, że swoim majątkiem mu dorównywała nie miała możliwości wytwarzania błyszczących kamyczków. Jednak pomimo tego, że bogaty to i skąpy, jak tu ich nie zostawić w fontannie by jakiś bezdomny chcąc umyć nogi znajdzie diamenty i wreszcie wyjdzie na prostą. Oj, wampira trzeba nauczyć empatii bo tutaj od tych pieniędzy to już się w główce poprzewracało.
Veina przyzwyczaiła się do widoku wampira w pełnym ekwipunku, na który składał się garniak, kapelusz i jeszcze czasami laska! Kurcze, a Vei miała tylko markowe ciuchy z drogich sklepów i jedynie z jakiejś ważnej okazji zakładała bardziej elegancką kombinację na siebie. A dzisiaj? Nic tylko rozpusta, a nie elegancja! Buty na obcasie, spódniczka pokazująca gołe kolana i do tego lekko prześwitująca bluzka z kurtką na wierzchu. No normalnie stowarzyszenie Jezusowe na pewno byłoby dużo bardziej zadowolone z ubioru Mercucia, który wyglądał jak prawdziwy dżentelmen.
W pewnej chwili wampir jakby obudził się z letargu i zaczął ją pytać co tam u niej. No rzeczywiście, nic jeszcze nie powiedziała co porabiała przez ostatnie miesiące.
- No wiesz, polatałam trochę po świecie, nigdzie nie zatrzymywałam się na dłużej. W sumie to chyba po staremu. Nie sprawiłam sobie dziecka tak jak Ty, no chyba że jeszcze o tym nie wiem! - powiedziała uśmiechając się i klepiąc po płaskim brzuchu. Wtedy Vei jakoś olśniło i normalnie się załamała, zaraz wampirzyca popadnie w depresję!
- Matko, jakie moje życie jest nudne.. - powiedziała i przeczesała sobie czarne włosy palcami prawej dłoni. Wampirzyca musi coś zrobić, bo niedługo popadnie w zupełną rutynę, a dla wampira to podwójnie okrutne.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 8:44 pm

No tak... Białowłosy szczycił się elegancją, szykiem i wszystkimi innymi duperełami. Ale zegarka na ręce nie nosił! Miał złoty, kieszonkowy, więc ten na ręce nie był mu potrzebny. Nie będzie przecież mainstream'owy, trochę hipsterstwa się przyda nawet takiemu staremu dziadowi jak on. Hah!
Veina po prostu ubierała się modnie... Taka prawda. Obecnie garniaki noszą biznesmeni, lub zakłada się na jakieś specjalne okazje. Ślub bliskich, chrzest jakiegoś bachorka czy coś... Za to Mercucio tak chodził codziennie, to był jego normalny ubiór. Raz garnitur cały czarny, czasami zdarza się nawet biały! Innymi razy czarny w paski, raz mu się zdarzył nawet błękitny ze ślicznymi i modnymi naszywkami na łokciach. Ot... Taki odskok od rutyny.
-No właśnie dostrzegłem swoim bystrym wzrokiem, że coś brzusio Ci się powiększył.
Taki tam chamski żarcik. Uśmiechnął się szczerząc swoje śnieżnobiałe zębole! Ah! Jak to można go nie kochać, co?
-To spraw sobie bachorka i od razu będzie weselej! Tak to ja mam, ale już dorasta knypek no i dupa.. Niedługo wyfrunie mi z gniazdka i znowu będę miał szare życie biznesmena.
Tarararara... W końcu ona rośnie! Jeszcze pare lat i się wyprowadzi od niego! Mimo, że poznał ją niedawno, a już się zaczął martwić tym, że go zostawi. Jest jego oczkiem w głowie!
Jak Vei tak się nudzi to prosze bardzo, może poigraszkować sobie z Merc'em, przecież nie zrobi on jej przykrości. Hah! Nie no żarcik.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 22, 2013 9:01 pm

Nie oszukujmy się, że Vei uwielbiała wyglądać modnie, oszałamiająco i seksownie. Bardzo dużą wagę przywiązywała do ubioru i w tym aspekcie była jak typowa kobieta - musiała spokojnie dobrać wszystkie elementy garderoby, a to trochę czasu zajmowało. Na szczęście z makijażem było inaczej i na twarzy Veiny nie było całego zestawu do tapetowania, a jedynie delikatne podkreślenie oczu i rzęs. Jakoś nie była zwolenniczką nakładania tony makijażu by każdego dnia tracić cenne godziny na stanie przed lustrem. Mercucio na szczęście takiego problemu nie miał, a to dobrze, ponieważ wciąż pozostawał męski. A niestety w tych czasach co raz częściej widuje się mężczyzn w makijażu co powoli skłania Vei do zaprzestania wierzyć w ewolucję rodzaju męskiego. A warto zauważyć, że czarnowłosa przykładała dużą wagę do wyglądu mężczyzny,
Wampirzyca zaśmiała się na uwagę białowłosego, ale zaraz z udawaną powagą pogroziła mu palcem i powiedziała:
- Nawet tak nie żartuj. Moja figura musi pozostać nieskazitelna. - Vei w ciąży, dobre sobie! Chyba nie w tym wcieleniu. Wiele powodów było jej bezdzietnego życia, a właśnie jednym z nich - co prawda najmniej znaczącym - była uroda. Podobno kobiety promienieją w ciąży i zgadzała się z tym, jednak jakoś siebie z brzuchem sobie nie wyobrażała.
- Tobie to łatwo tak mówić bo to nie Ty byś rodził, a ja będę jeszcze musiała wychować to monstrum! Z resztą o czym my mówimy. Jakby nie patrzeć to żeby dziecko się pojawiło potrzebna jest do tego druga osoba. - powiedziała wampirzyca i pokiwała głową. Była tradycjonalistką i również w tym aspekcie uważała, że najlepiej wszystko robić tradycyjną metodą, bo również i najprzyjemniejszą. A niech Mercucio nie będzie taki dowcipny! Widać, że w ostatnich minutach humor mu dopisywał.
Czas im bardzo miło mijał, jednak Vei miała też swoje plany i obowiązki. Spojrzała na zegarek i zdziwiła się, że jest już tak późno.
- Wybacz Merc, ale ja już muszę lecieć. Niedługo się do Ciebie odezwę żeby poznać Twoją decyzję odnośnie Azela. Do zobaczenia. - powiedziała i dała mu krótkiego buziaka w policzek, po czym wstała i udała się w stronę centrum. 

[zt]

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lis 21, 2013 7:36 pm

Dla naszej głupiutkiej Natashy ostatnie miesiące były dość ciężkie i nieprzyjemne. Jednak w końcu cieszyła się upragnioną wolnością. Choć musiała też swoje przesiedzieć samotnie w domu, gdyż jej rodaka, z którym dzieliła mieszkanie gdzieś wywiało. Gdyby wiedziała, że podzielił taki sam los jak ona, śmiałaby się do rozpuku, że niezła z nich parka zza krat. Nie miała o tym jednak nawet bladego pojęcia, więc lizała swoje rany w ciszy i samotności.
Po dłuższym czasie ogarnęła się i postanowiła wyjść ze swojej pustelni do świata ludzi i wampirów. Czy miała do nich uraz? Pewnie coś się takiego w niej kotłowało. Takie traumatyczne przeżycia zawsze odciskają swoje piętno w człowieku.
W centrum miasta jak zawsze było głośno, wszędzie gromadzili się ludzie, do tego szum ulicy. Można wręcz przez to wszystko zwariować. Uznała więc, że najlepiej jeżeli uda się do parku. O tej porze nie powinno być tam zbyt wielu osób, do tego miejsce dość przyjemne i można się odprężyć i zrelaksować, a właśnie o to jej chodziło. Miała nadzieję, że przez jakiś czas tarapaty będą ją omijać. Z doświadczenia wiedziała jednak, że nie jest to wcale takie proste, gdyż ona ewidentnie miała coś co przyciągało pecha i zły los. Zawsze znajdowała się w złym miejscu i czasie.
Z takim dość pesymistycznymi myślami wkroczyła na teren parku, przechadzała się po nim chwilę szukając dogodnego miejsca, aby posadzić zgrabne cztery litery. Pogładziła się dłonią po policzku i poczuła pod palcami materiał opaski. Jeszcze nie mogła się do tego przyzwyczaić, że wyglądała jak wojujący na morzu pirat. Miała również ograniczone pole widoku, co było z lekka uciążliwe. Do przeżycia, oczywiście do wszystkiego da się przystosować, ale czas był istotną rolą, a ona była dość niecierpliwa. I nawet pobyt w wampirzych lochach nie utemperował jej charakterku.
Nogi zaniosły ja w pobliże fontanny, ale tak jak się spodziewała, woda w niej była już zakręcona. Dni były coraz krótsze i coraz ciemniejsze, nim się człowiek spostrzeże z nieba spadnie śnieg, miasto nie chciało ryzykować, że w nagłych przymrozkach woda będzie zamarzać w rurach.
Usiadła w końcu na kamiennym obramowaniu fontanny i spojrzała w niebo, świat widziany jednym okiem wydawał się być całkiem inny.
Powrót do góry Go down
Wisely Sheahan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1220-be-wise#21335 http://vampireknight.forumpl.net/t1223-i-m-at-the-payphone#21379
Zarejestrował/a : 29/10/2013
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lis 21, 2013 8:02 pm

Kto by pomyślał, że idąc do pierwszego lepszego baru, jaki natrafił się na drodze, napotka swoją dawną ukochaną. Nie widział jej tyle lat, odkąd wywiała z miasta, pozostawiając mu jedynie kartkę pożegnalną. Początkowo różne rzeczy działy się w jego świadomości, zadawał sobie mnóstwo pytań, próbował coś wyjaśnić, jakoś usprawiedliwić to, co się stało… aż wreszcie pogodził się z tym wszystkim. Zaakceptował, że wybrała karierę zamiast jego. Już odkąd się poznali, ciągle mówiła o tym, że pragnie wielkiego życia, ma ambicje i daleko idące plany. Wydawało mu się, że uwzględniała w nich również jego, ale pomylił się. Mimo to poukładał swoje życie do zadowalającego go stanu. Zaczął pracować i robił coś, co naprawdę lubił. A tymczasem los spłatał mu takiego figla, że przyprowadził za fraki przeszłość i podstawił mu pod sam nos. Mógł udawać, że jej nie zauważył w tym barze, wyjść, ignorować, ale napatoczył się ten nieprzyjemny typ i po prostu musiał zareagować, bo kto wie, do czego był zdolny owy pijany facet. Ech… jak zwykle miał totalnego pecha. Zastanawiał się, czy zacznie iść za nim, kiedy tak nagle wywiał z lokalu. Początkowo tak mu się wydawało. Co kilka minut oglądał się za siebie, jednak ku swojemu zaskoczeniu – nie widział jej.
Kroki kierował w stronę mieszkania. Chciał odpocząć, oderwać się od tego, co miało miejsce jeszcze jakiś czas temu. W drodze uznał jednak, że to zupełnie zły pomysł. Siedząc sam w pokoju niepotrzebnie zacznie rozmyślać o tym, o czym chciał zapomnieć. Zrezygnował więc z tej idei i skręcił w pierwszą lepszą ulicę, idąc bez jakiegokolwiek celu. Dłonie wepchnął do kieszeni spodni, a wzrok utkwił w podłożu, przez co o mały włos nie wpadł na jakiegoś przechodnie. Burknął ciche Przepraszam i poszedł dalej.
Niedługo później znalazł się w jakimś parku, w którym chyba jeszcze nigdy nie był. Nie widział zbyt wielu ludzi w okolicy, ale w sumie wydawało mu się to lepsze miejsce aniżeli cztery ściany własnego pokoju. Przeszedł kilka metrów, napotykając wzrokiem fontannę, na brzegu której siedziała kobieta. Normalnie nie zwróciłby na nią uwagi, ale przez opaskę na twarzy przykuwała spojrzenia innych. Naciągnął kaptur na czarnowłosy łeb i podszedł, zajmując miejsce jakieś półtora metra dalej od niej. Odchylił się nieco w tył i wpatrywał się przed siebie bez celu.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Gru 16, 2013 2:07 pm

Przyciągała uwagę, w końcu nie często spotyka się ludzi z przepaską na oku. W sumie to nawet większość normalnych ludzi idzie i załatwia sobie jakąś protezę. Jednak w jej przypadku było to jeszcze za świeże. Niedawno przeszła przez tę torturę wyrywania żywcem oka, rana była wciąż niewygojona i wsadzanie do niej szklanego oczka było wykluczone, musiała poczekać. Choć powoli przyzwyczajała się do swojego pirackiego wyglądu. Była oryginalna, choć przez chwilę. Nie zależało jej oczywiście na byciu w centrum uwagi, ale to zawsze jakaś odmiana od codzienności, a tego jej trzeba było po takich przejściach. Tak sobie siedziała i rozmyślała o wszystkim i o niczym, jakiś totalnych pierdołach siedząc na zimnym brzegu kamiennej fontanny, kiedy w jej pobliżu znalazł się jakiś facet. Skierowała na niego spojrzenie jednego oka i obserwowała go. Była czujna, miała szczęście do ładowania się w tarapaty. Taki miała zadziorny charakter i chyba prowokowała, zwłaszcza wampiry. Od chwili kiedy tylko dowiedziała się o ich istnieniu właziła im w paradę.
-Zauważyłam, że tu przychodzą osoby, które coś gryzie.
Zwróciła się w stronę nieznajomego, w końcu jak już przysiadł tak blisko niej to się odezwie, jakby usiadł po drugiej stronie fontanny no to dałaby spokój, ale tak pozaczepia go nieco. Lubiła, a co z tego wyjdzie to się zobaczy, lubiła taki mały dreszczyk emocji.
Powrót do góry Go down
Wisely Sheahan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1220-be-wise#21335 http://vampireknight.forumpl.net/t1223-i-m-at-the-payphone#21379
Zarejestrował/a : 29/10/2013
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Gru 17, 2013 11:34 pm

W czasie swojego życia Wisely widział wielu różnych ludzi. Lata spędzone w obozie pracy pozwoliły mu na nabranie doświadczenia, jednak dawno nie miał okazji oglądać nikogo po cięższych przejściach. Kto wie, co jej się przytrafiło. Na pewno nie było to nic przyjemnego. Nie wspominając, że jasna opaska wyróżniała się na nieco ciemniejszej skórze. Nic zatem nadzwyczajnego nie było w tym, że zwróciła jego uwagę. Starał się jednak nie wykazywać jakiegoś szczególnego zainteresowania jej ubytkiem. Nie chciał wyjść na jakiegoś chama, no i raczej niezbyt było mu w głowie wlepianie wzroku w obcą dziewuchę. Spoglądał przed siebie, nie wykazując jakichkolwiek oznak życia. Gdyby nie unosząca się pod wpływem oddechów klatka piersiowa, to można było uznać, że nie żyje. Nie miał zbyt dobrego nastroju, ale wiedział, że to tylko okresowe i mu przejdzie. W końcu już dawno sobie z tym poradził, a to tylko chwilowy powrót przeszłości.
Ze swoistej hibernacji wyrwał go cudzy głos. Przez chwilę zastanawiał się, kto taki mógł to być, ale po zaraz uświadomił sobie, że w pobliżu jest tylko jedna osoba. Zsunął nieco kaptur, aby odsłonić skrawek twarzy, po czym obrócił delikatnie głowę, a spojrzenie swoich karmazynowych oczu utkwił w jej buzi.
- Trafiłem na jakąś zakichaną psycholożkę? – mruknął w jej stronę tonem nie wyrażającym tak właściwie nic.
Patrzył na nią jeszcze przez pewien czas, po czym ostatecznie odwrócił się ponownie. Nie do końca podobała mu się perspektywa uzewnętrzniania się przed jakąś nieznaną mu osobą. Z resztą… co tu gadać, Wisely to ktoś, kto i tak niemal wszystko w sobie dusi.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Gru 18, 2013 12:34 pm

Co prawda to prawda, do przyjemnych rzeczy wydłubywanie oka nie należy jak i przesiadywanie w lochu porypanego wampira, ale żyje. Jakimś dziwnym cudem jeszcze dycha. Była w szoku, sądziła, a i pogodziła się z myślą, że będzie martwa. I nieco się jej przez to we łbie poprzewracało. Przez jakiś czas była ostrożna, ale pozostawiona sama sobie, bo jej mega super facet, gdzieś wyparował, biegał pewnie za wampirami, albo zwiał do Matuszki Rosji i tyle. Więc przestała znów uważać na swoje zdrowie i życie, lubiła dreszczyk emocji i adrenalinę, które kiedyś zaprowadzą ją do grobu. Mniejsza jednak z tym, przyglądała się mężczyźnie bardzo uważnie. Była z niej denerwująca babeczka.
-Nawet jeżeli to co?
Odpysknęła mu, był niemiły, kiedy ona wykazała się na samym początku sympatią, a że szybko jej nerwy puszczają to już dało się wyczuć agresję w jej głosie.
-Jak chciałeś byś sam trzeba było posadzić tyłek dużo dalej.
Wzruszyła ramionami i spojrzała gdzieś przed siebie. Coś jej jednak nie dawało spokoju, nie potrafiła odróżniać ludzi od wampirów, nie miała tej wiedzy co łowcy, nie posiadała artefaktów, ale miała przeczucia i swój naprawdę niewielkich rozmiarów nożyk. Sięgnęła do kieszeni po niego i nacięła sobie palec pozwalając aby krew swobodnie, bardzo powoli sączyła się z rany i zbierała w obfitą krople na jego koniuszku. Wspomniałam już, że dziewczę było popierniczone?
Powrót do góry Go down
Wisely Sheahan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1220-be-wise#21335 http://vampireknight.forumpl.net/t1223-i-m-at-the-payphone#21379
Zarejestrował/a : 29/10/2013
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Gru 18, 2013 1:36 pm

Tak pamiętliwe przeżycia zmieniają człowieka. Wise również coś wie na ten temat. Nie miał lekkiego życia, ale raczej się nie ogląda za siebie i nie rozpamiętuje tego. Jest kimś, kto raczej skupia się na tym, co jest tu i teraz, nie wybiega do przodu, ani się nie cofa. Gdyby się bawił w podobne rzeczy, to już pewnie dawno popełniłby samobójstwo. Jednak na szczęście, dzięki takiemu a nie innemu podejściu, nie musiał posuwać się do tak skrajnych zachowań. Mimo wszystko nie było mu spieszno odchodzić z tego świata. Zamierzał się jeszcze zabawiać przez wiele lat pośród żywych. Życie było przecież całkiem ciekawe, a przynajmniej według ciemnowłosego wampira. Chociaż miało swoje minusy, dla przykładu – taka jednooka pseudo psycholożka. No i weź tu się z taką dogadaj – przemknęło mu przez myśl. Przymknął na krótki moment oczy, po czym znów na nią spojrzał.
- Nie mam nic do twojej obecności tutaj, ale raczej nie miałem w planach gadania z jakąś pierwszą lepszą blondyną o moich sprawach. – odpowiedział, zupełnie ignorując jej pyskówkę.
Nie do końca rozumiał czemu się ona tak unosi. Zdążył powiedzieć w jej kierunku tylko jedno niezbyt rozbudowane zdanie, a ta już się rzucała. Mógł jedynie cicho westchnąć. Mimowolnie zerknął na jej dłoń wsuwającą się do kieszeni, ale było to spowodowane raczej samym ruchem, aniżeli ciekawością po co sięga.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Gru 18, 2013 2:59 pm

Wola życia. Problemem Natashy było chyba to, że ona wcale nie czuła, że żyje. Ładowała się w kłopoty i kroczyła na granicy aby poczuć. W swoim życiu zaznała wiele, aż w końcu się wypaliła. Nie wiedziała co dalej zrobić z tą narastającą pustką.
Uprzykrzała życie innym od zawsze, odkąd sięgnie pamięcią i pewnie będzie długo jeszcze to robić, zawsze. Jej ofiarami byli przypadkowi ludzie, przypadkowe wampiry, ale kiedyś przegnie.
Unosi się bo jest znudzoną życiem kobietą i to jakiś sposób na rozrywkę? Plus to, że ma poprzewracane w głowie, nikt nie pomyślał o tym aby ją zaprowadzić do specjalisty, to teraz mają. Biega taka po mieście, mądrzy się, wkurza ludzi i cholera wie co jeszcze zrobi.
-Żeby jeszcze kto chciał słuchać o twoich sprawach.
Uniosła nieco dłoń ze skaleczonym palcem przyglądając się mu, krew leniwie spływała wzdłuż kciuka. Och czyżby się pomyliła i nie miała obok siebie wampira? A może umiał kontrolować łaknienie szkarłatnej posoki.
-Zwróciłam jedynie uwagę na to, że same ponuraki tu się zjawiają.
Powrót do góry Go down
Wisely Sheahan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1220-be-wise#21335 http://vampireknight.forumpl.net/t1223-i-m-at-the-payphone#21379
Zarejestrował/a : 29/10/2013
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Gru 23, 2013 10:52 pm

Pod tym względem różnili się skrajnie, bo Wisely swój bezsensowny okres życia już przeżył. Wtedy czuł, że nie ma nadziei, wszystko jest do kitu, ale na szczęście udało mu się z tego wyjść. Teraz przeżywa swój rozkwit. Robi co chce, jak chce i nie zwraca większej uwagi na to, co się dzieje wokół. Nie miał przy sobie nikogo, ale nawet nie narzekał z tego powodu. Wolał się nie wiązać, a i bez tego łapał w swoje sidła najróżniejsze okazy, jeśli można to tak określić.
Śmieszne, że aktualnie jeden, który czysto hipotetycznie pasowałby do jego łóżka, właśnie go irytował. Zastanawiał się, czy zabranie stąd tyłka nie jest czasem dobrym wyjściem, ale postanowił nie dać jej tej satysfakcji, że go przegoniła. Niech jej w pięty pójdzie, a co!
- No tak, ale chwilę temu sama zaczęłaś temat. Ech… - wymamrotał, potrząsając głową w geście pewnego politowania.
No i tutaj zdarzyło się coś, co totalnie go zaskoczyło. Machnęła mu przed nosem skaleczonym palcem. Niby nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że wyraźnie widział, że rana jest świeża, zadana chwilę temu. Zamrugał kilka razy, nie rozumiejąc tego gestu. Dopiero drobne zdziwienie na jej twarzy dało mu do myślenia. Dopiero zrozumiał, że najwidoczniej sprawdzała z kim ma do czynienia. Jego karmazynowe oczy ponownie spoczęły na jej buzi.
- To ma być jakaś prowokacja? Szukasz chętnego wampira do odgryzienia ci tego palca i wysuszenia na wiór? – powiedział w końcu, raczej nie bawiąc się w ukrywanie, że ma coś wspólnego z wampirami.
Już sam kolor oczu mógł jej coś zasugerować, a skoro wiedziała o krwiopijcach, to nie było sensu czarować. Przyglądał się jej przez pewną chwilę, oczekując jakiejś reakcji. W sumie nie wiedział, czy chciała zwiać, czy też odwrotnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Usagii

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1304-usagii-okazaki#24413
Zarejestrował/a : 07/12/2013
Liczba postów : 6


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Sty 31, 2014 6:22 pm

Usagii, od dziecka lubiła się przejść w chłodne, zimowe wieczory, takie jak ten. Zazwyczaj powodem tych wieczornych spacerków była kłótnia, tym razem nie było inaczej. Mimo że była dość skąpo ubrana było jej w miarę ciepło. Chłodny zimowy wiatr owiewał jej odsłonięte nogi. Kiedy zbliżała się do fontanny to się poślizgneła na lodzie i cóż, rozbiła kolano.Trzeba przyznać dość ją to bolało ale tragedii nie było . Więc z racji że fontanna była dość blisko to wstała, podeszła do niej, siadła, strzepała resztki śniegu i zaczęła opatrywać ranę.
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 240


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Cze 16, 2014 9:22 pm

Nowe miasto. To i nowe miejsca, które trzeba odwiedzić. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie ta pora dnia. Rodzice nie pozwolili mu wychodzić poza teren akademii po godzinie dziewiętnastej. O zgrozo nie posłuchał ich! Jednak oni niekoniecznie muszą o tym wiedzieć. Im mniej wiedzą, lepiej śpią i niech tak zostanie. Jednak gdzie on to trafił? No właśnie o to jest pytanie. Brak jakichkolwiek znaków czy też chociażby małej mapy, która pomogłaby się odnaleźć na tym beznadziejnym pustkowiu. No pięknie zgubił się pierwszego dnia. To nic dobrego nie wróży. Postanowił iść dalej, zamiast próbować się dostać do akademii. I tak by nie znalazł drogi powrotnej. Idąc niekończącą się drogą, znalazł obiekt, przy którym mógł się zatrzymać i odpocząć. Tak też zrobił. Usiadł na brzegu fontanny. Pobliska latarnia rzucała światło na niego, dzięki czemu Jonathan mógł obserwować swoje odbicie w nieskazitelnie gładkiej wodzie. Nic innego nie przyszło mu do głowy. Przecież takie bezmyślne wpatrywanie się w siebie i podziwianie swojej zajebistej urody, było nadzwyczajnie ciekawym zajęciem.
Kogo on oszukuje... Ciekawsze jest już łowienie ryb w wannie.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Cze 16, 2014 9:44 pm

Nie stanowił nowości fakt, że nigdy nie obierała konkretnego miejsca docelowego. Nie mniej jednak świadomie wybrała spokojny, zaciszny kąt. Tym razem spodziewała się, że ktoś może dotrzeć tu oprócz niej. Już wiele razy znajdowała się w takich miejscach, gdzie nie przypuszczała, że ktoś będzie wraz z nią. Tym razem zastanawiała się czy spotka kogoś ciekawego. Miała nadzieję, że nie kolejnego ponurego wampira. Takich napotkała zbyt wielu by mieć jeszcze szczere chęci na rozpracowywanie ich, użeranie się z pseudo mrocznymi charakterami, które w większości były nudne i przewidywalne. Z jednej strony psychopata, z drugiej schizofrenik, jeszcze z innej koneser wnętrzności. Może coś innego dla odmiany? Maszerowała stosunkowo wolnym krokiem rozglądając się pobieżnie dookoła. Znała okolicę, dlatego zachwycanie się w tym momencie widzianym już przynajmniej kilka razy widokiem nie miało większego sensu. Sama do końca nie wiedziała, gdzie właściwie skończyć wędrówkę jednak odpowiedź nadeszła prędko. Dostrzegła urokliwą fontannę. Można przysiąść i zapalić papierosa. Właśnie... Nigdy nie pomyślałaby, że zacznie palić na dłuższą metę, ale najwyraźniej i to musiało przyjść z czasem. Alkohol? Czemu nie, choć to i tak rzadziej niż tytoń. Ostatnimi czasy nie mogła się obejść bez dymu w płucach. I tak dziw, że sama nie została jednym ze wspomnianych psychopatów ze swoją poszarganą obecnie psychiką. Na pewno nie była potulnym barankiem. Czas i ludzie zmieniają osobowość, skutecznie zresztą. Poprawiła bordowy sweter na sobie, po czym wyciągnęła z paczki cienkiego papierosa. Odpaliła, po czym wciągnęła rozkoszny dym nie wypuszczając go przez długi czas. Jakby całkiem o tym zapomniała. Kilka kosmyków opadło jej na oko przysłaniając szkarłatne oko. Nie chciało jej się zakładać soczewek jak to zawsze robiła. Niech szlag trafi tę ludzką niewiedzę. Ostatnio taka z niej samarytanka jak ze słonia baletnica. Założyła nogę na nogę. Jej uwadze uprzednio umknęła ludzka sylwetka. Teraz przyszedł niezwykle intensywny zapach świeżej krwi. Ktoś młodziutki? Przymrużyła oczy, obserwując teren.
- Młodzieńcze, chce pan może papierosa?- mruknęła obojętnie, choć nie ukrywała małego zaintrygowania. Zawsze to jakaś rozrywka, a i nowa znajomość.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Cze 17, 2014 6:02 am

//Ło matko, moja głowa. Ale popiłem T.T//

Dawno tu nie był. A nic się nie zmieniło. Wampiry nadal grasowały w mieście, żadnych praw i kar. Garruch wiedział, że pozostawienie spraw własnemu biegowi nie da nic. A więc będzie zmuszony działać wraz z oświatą. Ciekawe jak po półrocznej przerwie przyjmie go Marcus...
Ale teraz to nieważne. Wyczuł w pobliżu wampira. Stary inkwizytor miał w zwyczaju zabijać takie poczwary. Nie czuł od niej żadnej wyższej krwi, a więc miał sporą przewagę. Wystarczyło tak na prawdę zbliżyć się i zaatakować.
I wszystko poszłoby dobrze, gdyby nie ten koleś. Garruch nie czuł od niego krwią wampirzą, tak więc był z pewnością prostym człowieczkiem. Broń schowana. Magia niepotrzebna... Ale strój miał nadal taki sam. Cóż poradzić. Będzie musiał w takim pozostać.
Wampirzyca mogła wyczuć nikły zapach człowieka z domieszką wampirzej. Dziwne połączenie ale jakieś takie realne. Tak jakby wampir przed chwilą zjadł ludzką krew, albo ludzka krew wypiła wampirzą... Ale to przecież niemożliwe...
Nic więcej określić nie mogła. Garruch stał za drzewem, jakieś dwadzieścia metrów od wampirzycy.
Ciężko było mu się schować przy takiej budowie ciała. Jednak nie było to niewykonalne...
Chłopaczek sobie pójdzie, a łowca zapoluje...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 240


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Cze 17, 2014 9:51 am

Miał właśnie wstać i udać się w dalszą wędrówkę, jednak na widok zbliżającej się postaci, postanowił zostać. Może pozna kogoś z kim będzie można normalnie porozmawiać? Na to by akurat nie narzekał. Zaczął obserwować nieznajomą. Czerwone oczy? Nie pytał o kolor, przyjął, że to są soczewki. Wydawała się od niego starsza. Powinien jej mówić per pani? Nie będzie ukrywał, że liczył na kogoś z jego grupy wiekowej. Choć w sumie nie powinien być zawiedziony. Było już grupo po dwudziestej, a przecież po tej godzinie nie powinno się opuszczać akademika.
- Z chęcią - odpowiedział.
Lubi od czasu do czasu zapalić. Nie mógł sobie pozwolić na nałogowe wypalanie papierosów przez ograniczone dochody. Więc nie pogardzi papierosem, kiedy ktoś mu go proponuje.
- Jonathan jestem.
Jego uwagę przykuł mężczyzna w dziwnym ubiorze. Czemu on się chowa za drzewem? Bał się? Może dostrzegł coś czego on nie zauważył? O jego planach co do wampirzycy nie mógł przecież wiedzieć, dlatego jego zachowanie wydało mu się ciut dziwne.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Cze 17, 2014 11:09 am

Lil należała do szczególnie "grasujących" wampirów. Pomińmy już fakt, że zawsze starała się ludziom pomagać jednak musiała w duchu przyznać, iż niestety większość łowców miała ochotę dla rozrywki rzucać się na każdego wampira. Wiecznie szukali prowokacyjnych sytuacji, właściwie wszędzie znajdowali powód do ataku. To takie żenujące, ale co poradzić. Inkwizycja najwyraźniej spadała na psy. Zamiast zajmować się poważnymi sprawami, chwytaniem bestialskich wampirów, które bezkarnie się panoszą to łowili tańszą, łatwiejszą rozrywkę. Już naprawdę byli tak zdesperowani? Nie mieli nad sobą twardej ręki? A te wszystkie rozmyślania stąd, że wyczuła dziwaczny zapach nieopodal miejsca, w którym siedziała. Wzrok miała doskonały, dlatego dwadzieścia metrów to nie astronomiczna odległość. Być może nie mogła dokładnie się mu przyjrzeć z kilku przyczyn jednak mogła się domyślać, że to łowca. Nie był na pewno wampirem, choć domieszka faktycznie się w nim znajdowała, co sprawiało, że zapach był nietypowy. Jednak zapach nowo narodzonego lub osoby ugryzionej przez wampira jest nieco inny. Ukrywał się. Mógł mieć różne powody, ale każdy posiadał coś takiego jak intuicja oraz domysły. Te zaś podpowiadały jej, że nie ma do czynienia ze zwykłym mieszkańcem, a kimś kto bacznie się przygląda z boku rozmowie, a może i jej. Wzruszyła ramionami. Nie zamierzała zwracać na niego uwagi. Zapewne prędzej czy później ją zaatakuje, ale to sprawa na potem. Po co sobie zadręczać w tym momencie głowę?
Uśmiechnęła się delikatnie, a właściwie uśmiech ten zabłąkał się w jej kąciku. Był nieco jadowity, choć stanowiło to naturę dla wampirzycy. Wyciągnęła w jego kierunku dłoń z otwartą paczką oraz lekko wysuniętym papierosem. W drugiej zaś trzymała zapalniczkę, którą była gotowa podać. Mężczyznom się nie odpala i tego się trzymała. - Lilianne. Uczysz się w akademii?- zagadnęła z czystej ciekawości przyglądając się chłopakowi. - Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam okazję rozmawiać z uczniem. Mało ich od dłuższego czasu - stwierdziła rezolutnie zaciągając się ponownie. Ten koleś czający się nie dawał jej w jakiejś mierze całkowitego spokoju. Mimo wszystko musiała być uważna, spięta i czujna. Nigdy nie wiadomo co takiemu strzeli do głowy. - Dziwny facet- mruknęła pod nosem, choć Jonathan mógł bez problemu to usłyszeć. - Założę się, że łowca- szepnęła do siebie uśmiechając się zabawnie.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Cze 17, 2014 6:13 pm

A Łowca nie był głupi i widział, że tamci go zauważyli. Co zrobił więc?
Rozsunął płaszcz, rozczepił spodnie i się odlał pod drzewem przy którym stał. Potem zaciągnął sobie kaptur na łeb i wyszedł z parku na dróżkę, po czym zaczął powoli iść w stronę towarzystwa.
Wampirzyca tak nikłej krwi uważała, że miałaby szanse ze starym wyjadaczem? Nie miał nad sobą nikogo. Marcus nie sprawował nad nim żadnej władzy. Żaden łowca i żaden wampir. Czy robił to dla zabawy? Też. Miło było patrzeć na krzyczące dziewki, z uczepionymi łapami z tyłu.
Były twarde i nie dawały po sobie okazać strachu? Tym lepiej. Nie warto torturować kogoś, gdy drze się bez przerwy. Lepiej się to robi, gdy ktoś próbuje utrzymać ból w sobie... I ten moment pęknięcia wszystkich barier wampira. Jego krzyk i zapach jego krwi...
Chociaż D było bardzo słabym... połowem.
Może szkoda tracić czas. Ten chłopaczek był młodziutki i taki... kruchy. Na pewno nie wiedział kto koło niego siedzi...

A gdy podszedł, Jonathan mógł zauważyć czerwone tęczówki przybyłego. Miał poza tym ponad dwa metry i zapewne ważył więcej kilo, niż połowa długości ciała. Był on jednak umięśniony, ale nie tak jak jakiś paker. Zdrowo umięśniony-tak można najładniej to określić.
-Dzieciaki powinny o tej porze siedzieć w swoich mieszkaniach. Nie wiecie, że o tej porze jest już niebezpiecznie?-A głos miał niski i chłodny. Na twarzy nie było nic, poza powagą.
Bo miał po prostu tak przejść, obok nich i pójść dalej? W sumie byłby to dobry pomysł...
Tak więc zmrużył ślepia, patrząc na wampirzyce i poszedł sobie dalej, jakby nigdy nic się nie wydarzyło.
[zt]

//sorry, za długo każesz czekać xP//

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch


Ostatnio zmieniony przez Garruch dnia Pon Cze 23, 2014 2:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 240


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Cze 17, 2014 7:04 pm

Wziął od dziewczyny papierosa oraz zapalniczkę. Odpalił ją sprawnie i oddał właścicielce, przy okazji dziękując jej. Zaciągnął się głęboko. Od dwóch tygodni nie miał ku temu okazji. Jak dobrze, że spotkał wampirzycę, która zechciała go wspomóc w tej jakże trudnej sytuacji!
- Niestety tak - odpowiedział.
Od samego początku był przeciwny przyjazdowi tutaj. Dobrze mu było w starym mieście i nie wiedział sensu nauki w nowym. Doskonale wiedział, że rodzice chcieli go w ten sposób ukarać za opuszczenie się w zeszłym roku szkolnym. Jednak chyba zapomnieli o tym, że tutaj mają nad nim mniejszą kontrolę. Co z tego, że musiał opuścić starych znajomych, skoro i w tej akademii się znajdą jacyś. No przynajmniej Jonathan miał taką nadzieję.
- Łowca? Co masz na myśli?
Zainteresowała go wypowiedź Lilianne. Wątpił by chodziło jej o kogoś w stylu łowcy skarbów lub kogoś podobnego. Ten facet zdecydowanie nie pasował do tego opisu. Jego zdaniem wyglądał jakby dopiero co wyszedł z więzienia, wcześniej siedząc w nim za jakąś straszną zbrodnię, jak zabicie kogoś dla zemsty. Przypominał Jonathanowi też gangstera, który idzie wyrównać z kimś brudne porachunki. O wilku mowa. Tajemniczy typ właśnie zmierzał w ich stronę. Pierwsze co zauważył teraz u łowcy to czerwone ślepia. Dziwił się nieco. Kolejny co nosi soczewki kolorowe? To już normalnych nie znają?
- To niech te dzieciaki nie wychodzą z mieszkań - odpowiedział chłodnym tonem.
Nie uważał olbrzyma za kogoś, kto może mu wygłaszać stare śpiewki dorosłych. "Nie wychodź z domu, bo późno." "Masz zostać, jest już po ciszy nocnej." "Musisz wrócić przed północą." Znał to już zbyt dobrze i nie miał ochoty wysłuchiwać po raz kolejny.
Edit.
Nie miał pojęcia gdzie dalej iść. Moi i zaczynało się robić ciekawie, w końcu spotkał dwie osoby, ale wolał znaleźć Akademie i się nieco przespać. Niestety nie wiedział, gdzie ma szukać drogi do szkoły. No trudno, najwyżej pobłądzi. Tak więc pożegnał się z nieznajomymi i odszedł.
z.t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Wrz 02, 2014 9:02 pm

W mieście już dawno zapadł zmrok. Palące skórę słońce zastąpiły o wiele przyjemniejsze lampy uliczne. Wiatr delikatnie muskał ciało dając ulgę od zawrotnych temperatur. Gołym okiem było widać, że zbliża się jesień. Przesycone zielenią alejki niedługo pokryją spadające liście a pogoda nie będzie dopisywała ludziom tak jak w tej chwili. Długie dnie i krótkie noce nie są sprzyjające dla kogoś kto ma ochotę zapolować. Dla łowcy szukającego ofiary mrok jest najlepszym schronieniem. Od zawsze wmawiano małym dzieciom, szczególnie tym niegrzecznym, że ciemność to zło i należy jej się bać... i słusznie. Ludzie boją się nieznanego a właśnie to przepełnia otchłań nicości. Tam gdzie zawodzi słaby wzrok ostrzą pazury pozostałe instynkty. Każdy ma szanse na ucieczkę. Trzeba ją tylko dobrze wykorzystać.
Powrót do miasta okazał się trudniejszy niż kobieta mogła przypuszczać. Pozostawienie rodziny setek kilometrów stąd wierciło jej w brzuchu dziurę. Życie, nawet to wampirze-długowieczne nie jest zawsze usłane różami. Składa się z chwil lepszych, przyjemnych i beztroskich. Jednak tak jak medal ma dwie strony tak egzystencja płata nam czasem figle zmuszając do rzeczy, na które nie zawsze mamy ochotę. Chyba tak było i teraz kiedy nadszedł moment pozamykania kilku spraw. Trzeba pozamiatać swoje brudy i zostawić to co było za sobą. Przeszłość uporczywie odbija się na każdym kroku dlatego konsekwentne parcie naprzód pozwala z czasem zamieść ją w dalsze zakątki umysłu. Czerpanie zysków z prowadzenia filii rodzinnej firmy jest niezwykle wygodne. Gorzej jeśli trzeba przysiąść i ogarnąć stertę dokumentów po przerwie. To tak jak z powrotem po wakacjach. Niby człowiek jest wypoczęty ale i tak mu się nie chce.
Zamyślona postać o długich, fioletowych włosach przemknęła pomiędzy alejkami zatrzymując się naprzeciw fontanny. Doskonałe miejsce na patrzenie się w jeden martwy punkt. Krzyżując bezwiednie nogi kobieta sięgnęła do spodenek i wyciągnęła z nich małą paczuszkę. W powietrzu poniosło się ciche: Ostatni. Mówiąc to wyciągnęła papierosa i zapalniczkę. Nawet na chwilę skupiła swój wzrok na śmiesznej naklejce z jakimś zbereźnym rysunkiem. Nie ma się czego spodziewać po rzeczy zakupionej w przydrożnym sklepiku. Odpalając fajkę zaciągnęła się mocno po czym zgniotła puste opakowanie i wyrzuciła je do kosza. Osobiście nie lubiła palących kobiet. Dym papierosowy chamsko wnika w ubrania i utrzymuje się o wiele dłużej niż przyjemność z samego palenia. Teraz całą swą uwagę skupiła na fontannie. Nie zastanawiała się dlaczego wygląda tak a nie inaczej, czemu stoi tu a nie gdzieś dalej... Po prostu stała i się na nią gapiła.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fontanna   

Powrót do góry Go down
 
Fontanna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Zamarznięta fontanna na środku parku
» Fontanna
» Fontanna Życia
» Fontanna Kupidyna
» Fontanna życzeń (MG:Nauru)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: