IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
J.T
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1555-jordan#31884
Zarejestrował/a : 01/09/2014
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Wrz 02, 2014 9:14 pm

Meh, zmrok to była domena wampirów, a nie ludzi takich jak szanowny pan wykładający historie, ale cóż, przechadzał się tymi ulicami, lubił mieć wgląd na życie tego miasta, czuł się z nim związany! Można powiedzieć, że bardziej niż ze swoim miejscem urodzenia, tutaj miał swoją pracę, tutaj miał oświatę łowiecką, tutaj miał akademie i swoich drogich studentów, dla których zrobiłby wszystko. Nieważne czy byli wampirami, dopóki byli grzeczni to wcale nie zamierzał ich karcić za ich urodzenie, to przecież nie ich wina, a bywały takie biedaczki, które zostały przemienione wbrew ich woli, a wszystko za sprawą Samuru, który maczał palce w większości rzeczy dotyczących zniknięc studentów i złej opinii krążącej w okół niegdyś sławnej i szanowanej akademii. Ciemność może i była szkodliwa dla ludzi nie majacych pojęcia co w niej się może czaić, ale dla niego? Nie było to nic strasznego, nie bał się w ogóle! Przechadzał się ulicami z wysoko podniesioną głową, papierosem w ustach i wyrazem twarzy jakby był zadowolony, on zawsze chodził z głową w chmurach, ale nie martwcie się. Jeśli groziło mu jakiekolwiek niebezpieczeństwo z pewnością sobie poradzi, nie na darmo nazywają ich łowcami wampirów, tylko wśród tego typu ludzi zdarzają się przypadki miłe i  te sadystyczne, zarówno jak z wampirami! Jaka teraz była Omitsu? Popatrz, niegdyś wielka właścicielka hoteli, porywaczka ludzi, a teraz? Chyba za wiele zawdzięczała swojemu mężowi, o którym słuch również zaginął. Zamierzała sprawiać kłopoty na nowo? Zobaczymy, a na chwilę obecną właśnie obok niej przeszedł, można powiedzieć, że zwrócił uwagę na kobietę patrzącą się w nicość, a może na tą fontanne? Co z nią było nie tak, normalna cholera fontanna! Wypuszczając chmurę dymu z nikotynowego szczęścia uśmiechnął się do kobiety tylko przechodząc obok niej i zajął miejsce na ławce, ciekawe.. co wydarzy się dalej, rzucając tak zniewalający uśmiech nie mógł chyba narzekać na brak uwagi! Siedząc przy tej fontannie mógł się zastanowić nad planem zajęć, musiał w końcu jakieś zrobić, na dodatek musiał przyłożyć się do swoich własnych treningów, ten to miał dopiero skomplikowane życie, domyślam się, że czerpanie zysków z jakiejś firmy było dużo przyjemniejsze od uganiania się i męczenia w oświacie pod okiem tyranów, którzy w sumie chcieli dla niego jak najlepiej! No, ale płacił za to naprawdę wysoką i ciężką cenę zmęczenia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Wrz 03, 2014 9:09 pm

Właścicielka hotelu jak przed chwilą ją niemo nazwano niemal zupełnie odsunęła od siebie plany związane z huczniejszymi wydarzeniami. Bywały lepsze czasy kiedy organizowała bale i przyjęcia zapraszając przy okazji pół miasta. Chociaż z poważnych wydarzeń w większości wynikały bijatyki to przynajmniej coś się działo i było dosyć zabawnie. Niestety 24 godzinna doba wydawała się teraz jakoś krótsza. Więcej obowiązków, podróży, praca a do tego rodzina sprawiły, że przyjemności boleśnie odeszły na dalszy plan. Z wieloma rzeczami trzeba się pogodzić a na szufladkę z minionymi głupotami należy przykleić karteczkę "dorosłość" i zamknąć rozdział. Nie popadając równocześnie w obłęd i powagę na równi kijka w tyłku od czasu do czasu należy się chillout. Takie odklejenie od rzeczywistości i udawanie, że nie jest się sobą. Ma tak większość osobników z nadmiernym poczuciem humoru. Następnego dnia nadchodzi moralny kac, osobnik bierze teczkę i grzecznie idzie do roboty... bo gdzie niby indziej?
Z czego się cieszysz? Zapytała najzwyczajniejszym w świecie tonem głosu. To nie było chamskie i nie miało w sobie nawet pół nutki oburzenia. Pozbawione emocji zdanie opuściło gardło wampirzycy kończąc się znakiem zapytania. To tak jakby ktoś zapytał "która godzina?" niby nas ciekawi ale odpowiedź nie zmieni wiele.
Co do jej porwań i intensywniejszego trybu życia to teraz chyba się trochę postarzała i rozleniwiła. Natłok myśli, spraw i jakiś tam problemów sprawił, że nie mogła być egoistyczna. Egzystencja wampira z każdym rokiem była coraz trudniejsza. Technologia szła do przodu nie sprzyjając krwiopijcą. Coraz to nowsze sprzęty, broń i substancje skuteczniej, silniej i na dłużej paraliżowały martwe ciała. Naśladując staruszków warto powiedzieć, że "kiedyś było lepiej". Wszystko było prostsze a i żeby się najeść nie trzeba było czaić się po kątach jak szpak na ekhem... Gdzie pijawka się nie ruszy tam uświadomione dziecko, naszpikowane bronią jak muzułmańska terrorystka. Jeszcze gorsi są łowcy. Tych to dopiero diabli nadali. Swoisty wrzód na zdrowym organizmie narodu. Nie dość, że pogryźć ich trudno to jeszcze miast grzecznie zabrać nogi za pas gonią nieszczęsne dzieci nocy po to aby założyć im kajdanki i wpakować do brudnego lochu. Na samą myśl o tym miejscu włosy stają dęba. Brudno, wilgotno i cholera wie kto wisiał przed tobą.
Powrót do góry Go down
J.T
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1555-jordan#31884
Zarejestrował/a : 01/09/2014
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Wrz 03, 2014 9:48 pm

No dobra, powiedzmy, że dla niej mijały najlepsze czasy, ale nie można było powiedzieć tego o ludzkiej społeczności, którzy powoli nie bali się wyściubiać nosów ze swoich domów, żeby zostać żywcem zjedzeni przez właśnie pijawki. Ty możesz narzekać na nowszą broń i postęp technologii za to oni mieli tutaj teraz raj, nie musieli się obawiać ataku bez możliwości obrony, skończyły się dobre czasy dla wampirów gdzie mogli sobie wyjść na miasto i ucztować jak przy normalnie szwedzkim stole. No, z tym muzłumańskim terrorystą to trochę lekka przesada, czy to źle, że ludzie w końcu mogli się bronić? Ja uważam, że tak powinno być, ale to chyba kwestia urodzenia. Co do samej sytuacji, czemu się cieszył? A czemu miał się nie cieszyć, był młody, przynajmniej z wyglądu, dobrze ubrany, dobrze zbudowany i miał na dodatek mnóstwo fajnych ozdóbek! Zdobył nawet pracę w akademii i nie musiał tyrać jako 24 godzinny łowca, to przecież było piękne. Odwrócił głowę w jej stronę z ławki z podobnym uśmiechem.
-Hm, podoba mi się to miejsce. Życie się układa, czemu miałbym chodzić zawiedziony? - oparł ręce na swoich kolanach pochylając sie, nie męczył dziewczyny zbytnio spojrzeniem, chociaż trzeba przyznać, że na swój sposób była interesująca, to pewnie ten urok wampirzyc eh! Wielu facetów traciło dla nich głowę, a fakt, że Jordan nie był homo, to nie trzeba się dziwić. Jednak najbardziej podobały mu się włosy, były takie... inne. Oh, cele w oświacie łowieckiej i tak były zanadto komfortowe w porównaniu do cel, w których wampiry trzymały ludzi w swoich posiadłościach, to był dopiero horror. Głupie sale tortur, chyba pasuje zadzwonić na pogotowie dekoracyjne, bo to znaczna porażka. Dorosłość nie musi być nudna, albo inaczej. Dorosłość jest nudna jeśli popada się w rutynę, to jest najgorsze co można zrobić, jednak jeśli na jakiś czas od tej rutyny się oderwie to i można coś w życiu ciekawego osiągnąć. Taki właśnie był Jordan, on nie miał jednego zajęcia, cały czas szukał sobie czegoś nowego, dlatego mimo swojego wieku nadal chciało mu się żyć.

_________________
Here I come, here I come, grab your guns and crossbows
And run, better run from the skull and crossbones.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Wrz 04, 2014 5:40 pm

Wzruszywszy ramionami kobieta dopaliła papierosa i podeszła wolnym krokiem do najbliższego kosza. Kilkakrotnie przejechała żarzącą się stroną po metalowe obręczy po czym wrzuciła wyrzuciła śmieć. Piękne miejsce jest odczuciem indywidualnym. Na pewno to miejsce było ładniejsze teraz niż na zimę czy wstrętną jesień. Pomimo swej wampirzej egzystencji ją osobiście dobijały pochmurne i deszczowe dni. Jesień wpędza człowieka w nieciekawy nastrój i skłania do myślenia. Z głębokich przemyśleń najczęściej rodzą się durne wnioski. Najlepiej jest wtedy gdy osobnik ma zajęcia i brak czasu nie pozwala zajmować się pierdołami.
Młodość szybko minie a wypadki chodzą po ludziach. Skwitowała ponuro skupiając swój wzrok na osobie młodego mężczyzny. Wiosna życia dla zwykłej istoty była najcudowniejszym okresem. Nie każdy jednak umie to docenić. Najczęściej przemyślenia zdarzają się wtedy gdy jedną nogą jest się w grobie. Ile razy słyszała od starszyzny, że życie minęło im w ułamku sekundy? Co innego jeżeli młodość mogłaby trwać wiecznie. Ostatnie słowo podkreśliła szczególnym naciskiem. O nie... ona nie miała daru przemieniania ludzi w wampiry. To domena szlachetnych tak samo jak ich przekleństwo. Nierzadko zostawiane na pastwę losu "dzieci" giną z głodu bądź nieudolności. Najniższy poziom krwi był zakałą dla wszystkich długowiecznych ale i utrapieniem ludzkości chodź wyeliminowanie najsłabszych ogniw nie należało do wybitnie trudnych zadań.
Wygląd pijawek na ogół był taki sam-idealny. Trudno było spotkać nieprzystojnego dżentelmena bądź grubą kobietę z ciut za długimi kłami. Dobre proporcje, nienaganne fryzury, delikatny makijaż podkreślający to co najcudowniejsze. Wszystko sprawiało, że wabik działał niezawodnie. Szkoda tylko, że nie wszyscy pamiętają o chłodzie w końcu martwego kochanka bądź kochanki.
Powrót do góry Go down
J.T
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1555-jordan#31884
Zarejestrował/a : 01/09/2014
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Wrz 08, 2014 2:29 am

Nie spuszczał z niej wzroku, sam też palił i stwierdził, że zrobi podobny ruch, aby nie zaśmiecać środowiska, bo skoro kobieta się tak zachowała nie wypadało wyjść na niewychowanego i wyrzucić peta pod nogi. Wstał, westchnął głęboko dopalając ostatki papierosa i również zgasił go o metalową obręcz kosza, a nstępnie umieścił go w pojemniku. Odczucia indywidualne miały tutaj duże znaczenie, jako człowiekowi podobało mu się to miejsce, ale mówiąc to nie miał na myśli tylko parku, a cały świat. Cóż, może i się naoglądał krwi i okropności, ale to przecież ludzie.... ludzie i wampiry się ich dopuszczali, a świat? Świat był niewinnym miejscem. Nie miewał depresji, jeśli mu się zdarzała, to już całkowicie i nie tylko na jesień a na dodatek trwała pół czy nawet cały rok. Wypadki chodzą po ludziach? Czy ona sobie żartuje z takim tekstem? Normalnie można by to potraktować jako groźbę, tak więc tylko lekko zmarszczył brwi siadając z powrotem na ławce i delikatnie podwinął rękaw. Na nadgarstku i większej części przedramienia nosił skórzaną bransoletę, nie zwykłą, a taką bajerancką, ale nie odkrywał metalowych części tej zabawki. Była to broń, co prawda nie będzie jej chyba musiał używać, ale kto wiedział czy Omitsu nie wspomni sobie starych dobrych czasów i nie będzie chciała spróbować ludzkiej krwi.
-Masz rację, chodzą. Ależ masz ponure nastawienie. - skwitował to tylko uśmiechem, chociaż nie można powiedzieć, że nie był gotowy na wszystko. Zachowanie w stylu mafii, mówiące delikatną aluzję, że wypadki się zdarzają? Nie mógł przecież na to zareagować inaczej, nie był paranoikiem, ale to chyba zdrowa reakcja kogoś uświadomionego. Jej kolejne słowa, były za to ciekawsze, życie wieczne hm? Znał tylko jedne istoty, które tak mogły, co prawda ludzie też znali sekret długowieczności, a szanowny pan Jordan go nawet używał, bo na 50tkę to on nie wyglądał. Natomiast na jej kolejne słowa tylko się zaśmiał cicho i nie zmieniał pozytywnego nastawienia w jej stronę, gładząc bransoletę drugą dłonią, poprawiał ją sobie tylko, jakby okazując zwyczajny odruch zdenerwowania. Można być łowcą, ale czy można być pewnym siebie? O nie.
-Słyszy się różne historie, podobno kiedyś będzie to możliwe, jeśli już nie jest. - proszę bardzo, podchody podchodami, także on położył nacisk na swoje ostatnie "jeśli". Wygląd pijawek może był idealny, chociaż nie można tego na przykład powiedzieć tego o Testamencie, ale słyszało się, że i taka bestia miała swoją adoratorkę, to urocze. Gruba wampirzyca, to by było coś! Zresztą, pojęcie grubej kobiety zaczyna się od 90 kilo. Wszystko inne to jest jedynie wymówka facetów noszących rurki i bojących się, że kobieta może być silniejsza od nich, żałosne. Nie martw się, patrzenie, a niewiedza o chłodzie martwej kochanki to zupełnie inna bajka.

_________________
Here I come, here I come, grab your guns and crossbows
And run, better run from the skull and crossbones.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Wrz 08, 2014 7:41 pm

Skoro ten świat jest taka piękny to jak musi wyglądać raj, w który wierzą katolicy? To ponoć miejsce jakiego tu próżno szukać. Chociaż wampir jest tworem diabła to legendy o tej drugiej stronie mocy nie obchodzą nikogo szerokim łukiem. Przypowieści i wierzenia dotykają nie tylko samych zainteresowanych tematem ale wbrew pozorom cała reszta społeczeństwa obrywa rykoszetem. Pierwsi ludzie Adam i Ewa już na samym początku wszystko spieprzyli zsyłając na ludzkość śmierć i choroby. A gdzie w tym wszystkim miejsce dla dzieci nocy. Oni byli tutaj od zawsze i chociaż żadna z części świętej księgi o tym nie mówi to byli plagą. Niosąc kres życia przedłużali swój byt.
Myśląc o tym wszystkim Omi nieumyślnie oblizała górną wargę wbijając przy okazji wzrok w martwy punkt. Posoka z plastikowych woreczków była jak sok brzoskwiniowy na opakowaniu którego widnieje napis "może zawierać śladowe ilości orzechów". Ani to sok ani orzeszek-takie bliżej niezidentyfikowane coś. Niby pomaga jakoś egzystować ale co jeżeli brakuje sensu życia. Zdobywanie pożywienia to iskra zapalna do dalszego działania. Wampir to agresor, człowiek to ofiara. Zachwianie podstawowych wartości grozi dołkiem i ogólnym rozbiciem. Łatwo powiedzieć "weź się w garść"... ale niby co? Ma się teraz na niego rzucić i próbować jak żółtodziób wbić kły w tętnice? O nie, co to, to nie. Może jak była młodsza próbowała polować na frajera ale te czasy dawno minęły.
To wszystko przez nadchodzącą jesień. Będzie szaro, zimno i cholernie przygnębiająco. Krzyżując ręce na piersiach podeszła do ławki, na której grzał miejsce mężczyzna. Bez pytania przycupnęła obok. Nie była ani niezręcznie blisko ani dziwnie daleko. Na początek warto było sprawdzić jak działają stare dobre moce. Jako pierwsza i na razie ostatnia w ruch poszła iluzja. Nie były to obrazy ani wizję. Bardziej chodziło jej o coś subtelnego i zupełnie niezauważalnego. O, dobrym pomysłem będzie ochota na alkohol. Na to jeszcze nigdy nie wpadła. Jeżeli ów człowiek nie miał blokady umysłu powinien właśnie zaczynać intensywnie myśleć o piwie lub czymś mocniejszym. W końcu był wieczór a co lepszego można robić o tej porze w tym mieście?
Myślę, że jest jeszcze wiele nieodkrytych tajemnic. A przynajmniej nie każdy ma do nich wgląd. Wzruszyła ramionami uśmiechając się delikatnie. Co się tyczy Testamenta, który był jej wujem istotnie to ogromny okaz. O ile w innych mógł wzbudzać grozę tak w niej ani trochę. W końcu nie każdy był w jej skórze kiedy otrzymała od niego różowego kucyka. To były czasy... Na samą myśl uśmiech wpełzał na usta.
Powrót do góry Go down
J.T
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1555-jordan#31884
Zarejestrował/a : 01/09/2014
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Wrz 10, 2014 12:37 am

Katolicki raj to był według wielu wymysł, również według szanownego pana, ale religia jest kwestia sporną i kto tam chciał to sobie wierzył. Nie był zagorzałym przeciwnikiem religijnym, ale też nie można powiedzieć, aby był wierzący w cokolwiek, on najzwyczajniej w świecie miał wszystko gdzieś i życie do przeżycia, także to był jego obecny problem. Niestety Jordan miał inną myśl na temat tego o czym myślała kobieta, człowiek to ofiara, a wampir to agresor? W takim razie, po co byli łowcy, zdolni schwytać albo zabić takie wampiry? Wydaje mi się, że to bardziej na odwrót, człowiek to człowiek, wampir to zwierze. Jak Lew, który jest uważany za króla dżungli, ale co może zrobić kiedy przyjdą po niego ludzie ze strzelbami? Tak samo jak łowcy mieli swoje zabawki, tak samo myśliwi mieli swoje, nie ma co debatować, wspólnego punktu na tej płaszczyźnie na pewno nie osiągną. Facet nie posiadał żadnej ochrony na umysł, też mi niezła sztuczka, potrafił rozróżniać iluzję od rzeczywistości, ale niewinna taka jak chęć na alkohol? Przeć to zwykłe pragnienie, nie miał tutaj żadnej szansy na powstrzymanie tego. Nie należał do typów, którzy pili często, ale nie pogardziłby dobrym towarzyszem życiowym o imieniu Jack lub Johnny.
-Ciekawa teoria, dla mnie jesień to tylko kolejna faza, nawet chyba wolę ją od tych niemiłosiernych upałów. - skwitował tylko i nie robił żadnego problemu kiedy to kobieta usiadła na ławce, siadła wręcz w pozycji idealnej, nie daleko i nie blisko. Jordan przechylił głowę w jej stronę kwitując to lekkim uśmiechem po czym poskrobał się po swoich pół długich włosach jakby zadumany.
-Dziwne.. odczuwam straszną chęć napicia się czegoś w lokalnym barze, a zawsze obchodziła mnie szerokim łukiem. - powiedział to bardziej do siebie niż do niej, takie stwierdzenie, jednak nie krył się wcale z szeptami, powiedział to dość wprost.
-Wiesz gdzie znaleźć taki miły przybytek? - raz jeszcze się uśmiechnął, lecz dłoń spoczywała na nadgarstku, może i była ładna, ale to nie powód do opuszczenia swoich paranoi prawda?

_________________
Here I come, here I come, grab your guns and crossbows
And run, better run from the skull and crossbones.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Wrz 10, 2014 8:20 pm

Zadufanie i przekonanie o wyższości rasy wampirzej nad ludzką było wpajane w kolejne pokolenia przez setki a nawet tysiące lat. Był to tak silny stereotyp, że teraz rachunek był oczywisty. Krwiopijcy tak jak śmiertelnicy różnie podchodzą do życie. Przekonania jednych są wieczne, innych zmienne w zależności od sytuacji i położenia w danym momencie a bywa też tak, że dopiero przejście, wstrząs zmienia wszystko. Zdarzają się i teraz tacy, którzy uchodzą za niepokonanych. To oni są wzorem do naśladowania jak nie dać się ugiąć oświacie. Niestety nie każdy ma na tyle szczęścia aby w jako żyłach krążyła szlachetna krew. Im lepiej usytuowany w hierarchii wampir tym większą moc posiada. Chodzi tutaj przede wszystkim o ilość umiejętności. Omitsu miała to szczęścia, że była czystokrwista. Dla niej położenie było idealne. Nie pomiatano takimi jak ona a i nie musiała martwić się o zamienionych. To co było wyróżnieniem miało swoje brzemię.
No ba. Fuknęła pod nosem opierając dłonie na kolanach. Gdy tylko dźwignęła swoje ciało ku górze, wyprostowała plecy i zerknęła w kierunku centrum miasta. gdzieś w środku triumfalnie zakrzyknęła "jest, jest, jest!!!" 1:0 dla Omitsu. Małe sukcesy są ogromną pokusą oraz napędem do dalszego działania. Zobaczymy co do czego jeszcze posunie się nasza (nie)grzeczna wampirzyca.
To jakieś 10 minut spacerem. Chyba jesteś tu nowy. Ruszając przed siebie w głowie wertowała listę barów, do których mogłaby zaprowadzić swojego "gościa". Już ona coś wybierze.

(z/t +Jordan) (napiszę pierwsza a barze)
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Lut 06, 2015 2:39 pm

Niezmiernie się ucieszył, gdy już wreszcie mógł opuścić męczące Włochy, a przede wszystkim zgraję do jakiej był zmuszony przystąpić. W dodatku niepokoił się o ojca. Z jego zdrowiem nie było najlepiej. Dostał Oświatę pod swoje skrzydła, a Namikaze dał po prostu nogę. Szkoda, że jako potomek głowy rodziny Trizgane jest wampirem, bo gdyby było inaczej, mógłby wspomóc ojca. A tak? Może jedynie przeklinać swój los.
Po powrocie do Japonii, od razu skierowano Louise i jego do domu. Tam mogli ochłonąć, wypocząć od podróży, lecz ostanie wydarzenia rozdzieliło rodzeństwo. Przynajmniej od strony Zacka który nie miał najmniejszej ochoty rozmawiać z siostrą. Dlatego po paru dniach spędzonych w domu, Zack wreszcie wybył. Na czarną koszulkę nałożył skórzaną kurtkę, na nogi glany. W końcu zawitała zima. Pora roku sprzyjająca nocnym stworzeniem, wszak ciemno robi się już koło czwartej po południu. I jak na złość, Zacka męczył głód. A wiadomo jak głód krwi działa na poziomy E - głupieją.
Idąc w stronę miasta, zboczył na tereny parku. Kierował się raczej węchem niżeli myślami. Instynkt odbierał już ludzkie myślenie, a chęć zatopienia kłów w ofiarę wzrastała. Rozejrzał się po zaśnieżonej okolicy, wyszukując w ciemnościach żywego stworzenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Lut 07, 2015 6:46 pm

Odkąd Azel zniknął dziewczyna nie wiedziała co robić... nie miała do kogo się odezwać, ani gdzie szukać pomocy. Był jej jedyną rodziną... którą miała na miejscu. No, bo ledwo matkę znalazła, ta musiała wyjechać. Znowu została sama. Zaczynała żałować, że wyleciała ze swojej rodzinnej Francji. Zrobiła to, aby znaleźć rodzinę, ale co z tego, że ją znalazła? Teraz gdy tylko przywiązała się do nich, oni zniknęli nie dając żadnych oznak życia. Może jej nie chcieli? Stwierdzili, że to nie ma sensu. Co prawda Azel mówił coś o istnieniu wampirów i to one może go porwały? Ale różowa nawet w nie nie wierzyła. Tak zamyślona znalazła się przy fontannie i zauważyła chodzącego nerwowo Zacka. Wyminęła go idąc dalej z głową zwieszoną w dół i patrząc na swoje buty.

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lut 08, 2015 4:51 pm

Zack od razu wyczuł nadchodzącą nieznajomą. Skierował na nią swój wzrok, przyglądając się z ciekawością i sam się przyłapał, że zaczynał ją oceniać pod względem smakowym. Zacisnął dłonie w pięści, wziął głęboki wdech usiłując się odwrócić. Niestety bez skutku. Silny głód krwi dokuczał coraz bardziej. Może papierosy coś pomogą? Wyciągał z kieszeni paczkę fajek, licząc że one nieco złagodzą głód. Wsadził do ust fajka, szukając po kieszeniach zapalniczki. Owszem znalazł, ale jej nie wyciągnął. Za to skierował się do dziewczyny z zamiarem zatrzymania.
- Przepraszam, nie masz przypadkiem zapalniczki albo zapałek? - wymamrotał w stronę młodej, licząc że ta skieruje na niego uwagę, a wtedy nie wiadomo co może się stać. Mimo zimy, chłodu i zapewne ciepłego ubrania, wyczuwał od nieznajomej przyjemną, kuszącą woń. Co z tego wyniknie? Zobaczymy.

_________________
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lut 09, 2015 7:13 pm

Dziewczyna była nieśmiała, no i wstydliwa. Nie wspomnę, już o tym że była ciamajdą. Zamiast się ośmieszać wolała unikać ludzi/wampirów. Dlatego też zamiast podejść do Zacka i zagadać, skoro i tak nie miała nic do roboty, wolała go wyminąć. Nie pomagał fakt, że kiedy pierwszy raz się tu pojawiła, to zaatakował ją jakiś zboczeniec. Nie zgwałcił, ale chciał zrobić sobie z niej własną maskotkę! Czaicie? Świry, wszędzie świry.
Różowa zamarła, gdy czarnowłosy młodzieniec ją zatrzymał. Zadał tylko pytanie, ale ona wolałabyć niezauważalna. Odwróciła się w jego stronę i dopiero teraz zauważyła, jaki jest wysoki. Przy jej wzroście max 155 cm nie trzeba się dziwić iż musiała unieść wysoko głowę.
- Em.. ja... nie - wybąkała podenerwowana. Nie wiedziała, czego się spodziewać po nim. Wyglądał, jakby toczył wewnętrzną walkę. No cóż, nie wydawał się normalny. A ona nie dość. że nie miała na kim teraz polegać, to jeszcze nie potrafiła walczyć. Zaczęła się cofać nerwowo i z niej ślimaczym tempem i tak się potknęła o kamień, przez co upadła na dupę. Aby nie obić się bardziej, wystawiła ręce za siebie i koniec końców zraniła łokcie. Były brudne, a z jednego krew leciała.
- Cholera.. - wymamrotała cichutko, ale wampir pewnie usłyszał. Szybko wstała i zrobiła buraka na twarzy - Niezdarna jestem... nie mam zapalniczki, bo nie palę, przykro mi - dodała głośniej, aby tak nie stać w ciszy i odwróciła się, aby uciec. Była zażenowana, ale wciąż instynkt jej mówił, że powinna jak najszybciej odejść. W końcu jego obłąkane spojrzenie n i e wróżyło nic dobrego.

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Lut 10, 2015 12:00 pm

Nie spodziewał się, że dziewczyna od razu zacznie się bać. Zamiast normalnie odpowiedzieć, wolała zachować się jak dzikuska i wycofać, jakby co najmniej Zack zamierzał ją zjeść! Ale z drugiej strony... była bliska prawdy. I może byłoby normalnie, zdołałby się opanować gdyby właśnie nie owe zachowanie, a później wywrócenie i zapach krwi. Niemal jak spoliczkowanie! Mięśnie wampira napięły się, zmysły zaczęły pracować a oczy przybrały czerwony, lśniący kolor. Już nie chciał palić, ba, papieros wypadł z ust wampira. Widok cofającej się Estelle, jej cichy głos pozbawiony pewności siebie, a przesycony strachem, włączył w Zacku tryb drapieżnika. Warknął gardłowo i od razu przyspieszył, bezproblemowo doganiając ofiarę. Złapał ją w silny uścisk, powalając na łopatki. Jeśli oczywiście nie wynalazła czegoś do obrony, wampir zacznie nerwowo pazurami dobierać się do jej szyi, okaleczając ją przy okazji. Nie reagował na żadne piski, błagania. Zapach krwi potęgował złość, pragnienie ściśkało boleśnie żyły oraz wnętrzności. I na pewno, na pewno jak tylko dobierze się do szyi, skieruje się kłami prosto na nią aby przebić po czym szybko, łapczywie zacząć pić słodką, ciepłą, ludzka posokę. Warto wspomnieć, że też złapie jej dłonie, aby czasem nie przeszkodziła podczas posiłku. Całkowicie oderwał się od rzeczywistości...

_________________
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Lut 10, 2015 8:58 pm

Estelle wielu ludzi się bała, więc nie ma nic dziwnego w jej zachowaniu. Szczególnie, że w tym mieście tyle się dzieje. Co rusz się słyszy o jakich napadach, czy morderstwach. Chociaż ona nie wierzy, że to sprawka wampirów. Wyśmiała Azela, gdy jej to powiedział. Kiedyś została zaatakowana przez krwiopijce, ale jej mózg to wymazał. Cóż, dzisiaj chyba w końcu dopuści to do siebie. Szkoda, że zbyt późno. Mogłaby nauczyć się walczyć, ale nim brat odszedł nie poświęcił czasu, na wyszkolenie jej. Ani powiedzeniu cokolwiek o oświacie do której mogłaby się udać, by czegoś się nauczyć. Jest zdana tylko na siebie..
Dziewczyna nie skaleczyła się specjalnie. Nie wiedziała, że tym tylko podjudzi Zacka. W ogóle nic o nim nie wiedziała. I zaczęła biec bardziej z zawstydzenia. Zawsze musi sobie coś zrobić, ośmieszyć się jakoś. Nie pomaga to w jej niskiej samoocenie i delikatnym charakterze.
Gdy oddaliła się od czarnowłosego, on ją nagle powalił. Nie spodziewała się, że ruszy za nią (a tym bardziej, że tak szybko dogoni) więc bez problemu wampir ją przewalił. Ale miała trochę instynktu samoobrony, więc nim rzucił się w stronę jej szyi Esti odsunęła głowę. Złapała ręką leżący nieopodal kamień i próbowała walnąć wampira w głowę. W zamachu użyła całej siły, jaką mogła mieć.

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Lut 14, 2015 10:33 am

Wielka szkoda, że Estelle pozna się z Zackiem w tak szkardny sposób. Zack jest synem Gerarda Trizgane - obecny Dowódcy Oświaty - i być może dzięki niemu mogłaby się tam dostać. Niestety na obecną chwilę tak się nie stanie.
Dziewczyna nie miała namniejszych szans z ucieczką przed ruchliwym poziomem E. Szybko padła na plecy, znosząc na sobie ciężar wampira. Ofiara jednak nie zamierzała być bierna. Pokazała pazury w postaci kamienia, który trafił w głowę Zacka. Ten zawył odskakując na bok. Zapewne ta skorzysta z okazji i zechce się pozbierać na równe nogi. Oczywiście Zack nie zamierzał odpuścić. Z krwawiącą głową i nieco otumaniony i tak rzuci się do ataku, chociażby złapać i poranić pazurami jej nogi. Może zdoła okaleczyć ją tak, żeby nie miała jak chodzić? W końcu zależało mu na krwi, a zapach posoki należące do Estelli oraz do niego, strasznie drażniła. Raczej za prędko nie wyjdzie z tego stanu szaleństwa, dopóki nie zaspokoi swojego pragnienia, a wszakże ono jest ogromne.

_________________
Powrót do góry Go down
Tatyana
Tatyana
Tatyana
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2387-prace-budowlane#50109
Zarejestrował/a : 08/08/2014
Liczba postów : 1330


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lut 15, 2015 8:05 pm

Estelle postanowiła się bronić, używając do tego kamienia. Udało jej się zranić wampira w prawy bok głowy, mocno rozcinając skórę. Zapach krwi pewnie nakręci Zack'a. Co zrobi dziewczyna? Rzuci się do ucieczki? Jeśli tak, poziom E pobiegnie za nią, jak opisał w poście. Wtedy powali niewinną uczennicę i zajmie się ranieniem jej nóg. Co zrobi Estelle, aby tego uniknąć - jeśli w ogóle do tego dojdzie. Ręce miała wolne, więc mogła działać.

_________________


I can hear your whispers in my mind.
I’ve become what you cannot embrace.


Teoretycznie mnie nie ma, bo życie jest złe i gdy próbuję je ogarnąć, to dowala mi nowe sprawy. Ale praktycznie będę bywać na forum i jako tako pisać posty, jednak na pewno nie regularnie. Pardon.
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lut 15, 2015 8:26 pm

O tak, szkoda że nie zdążyli o tym wszystkim pogadać. W ogóle nie udało im się rozmawiać! Ale to dlatego, że Esti unika nieznajomych. Zresztą nie uwierzyłaby w całą tą oświatę i wampiry. Już dawno temu zakopała w swojej głowie świadomość o nich. Była gnębiona w sierocińcu, gdy wspominała że wampir ją ugryzł [miała wtedy może 4 lata] i sama zaczęła uważać, że to bujda. A bliznę na nadgarstku uznała za znamię. Teraz musiała spojrzeć prawdzie w oczy - zwłaszcza że Azel jej o nich mówił. Uznała to za głupi kawał, ale teraz... Zack nie wyglądał jak człowiek. Jego oczy były czerwone jak krew, a zęby zdecydowanie się wydłużyły. Te ręce.. jakby mógł nimi pokroić ją na kawałki. W końcu przejrzała na oczy - tak się nie zachowują nawet ćpuni.
Gdy zobaczyła, że udało jej się go uderzyć poczuła przypływ adrenaliny. Miała szanse! Nie musiała umierać! Zamiast wstać i pobiec wolała przeturlać się na bok, aby być jak najdalej od niego i nie być do niego tyłem. Skorzystała z jego pozycji by zamachnąć się noga i chciała walnąć go w "czułe miejsce". Na zwykłych mężczyzn to działa, więc może na wampiry też? To się okaże~

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Lut 27, 2015 8:15 pm

Gerard nawet nie spodziewał się, że jego syn będzie na tyle wytrzymały, że nie zaatakuje biednej, nastoletniej dziewczyny. Dziewczyny, która była kuzynką jego najlepszego przyjaciela, który jeszcze do niedawna był dowódcą Oświaty. Ale Zack nie miał o tym pojęcia, a sam Gerard wolałby, żeby jego syn nie siał zamętu na mieście, nie dokładał cegiełki do chaosu, jaki i tak panuje. Był przecież synem dowódcy, sam zaś przeszedł szkolenie na łowcę, chociaż nie chciał nim być i zrezygnował, co prawda tymczasowo, z tej funkcji.
Łowca właśnie przejeżdżał przez zachodnią dzielnicę, chcąc wrócić do domu. Uznał, że tą drogą dotrze szybciej. Kiedy przejeżdzał koło fontanny, w oczy rzuciła mu się niecodzienna sytuacja. Jeszcze nie rozpoznał w napastniku swojego syna - jechał za szybko samochodem, a cała akcja działa się szybko. Nie zmieniało to faktu, że jako obrońca ludzkości zamierzał wkroczyć do akcji. Nie wiedział także, że owy napastnik jest wampirem. Widział po prostu atakowaną dziewczynę przez jakiegoś mężczyznę, nie ważne czy człowiek czy wampir. Zahamował z piskiem opon na chodniku i opuścił pospiesznie samochód. Jako łowca zawsze jest odpowiednio wyposażony we wszystko, co może mu się przydać. Zresztą kiedy opuścił samochód i spojrzał na napastnika, to rozpoznał w nim swojego syna. Akurat dziewczyna przetoczyła się na plecy i chciała kopnąć chłopaka w czułe miejsce. Świetny pomysł, widać było, że dziewczyna jest waleczna, ale głupia. Powinna dać dupę w troki i powiadomić policję, że wampiry kręcą się po ulicy. Właśnie teraz do niego dotarło, że skoro wampiry ujawiniły swoje istnienie, to dlaczego łowcy mieliby tego nie zrobić? Ludzie mogliby ich wówczas wzywać, tak jak policję, gdyby zostali zaatakowani przez wampiry!
Gerard wyciągnął broń i ją odbezpieczył.
- Zack! Odsuń się od tej dziewczyny! W tej chwili i nie każ mi tego powtarzać, bo będę musiał Cię powstrzelić, Zack!
Cóż, jeśli dojdzie do tego, to się nie zawaha. Nie mógł przecież pozwolić, by zabił bezbronną i niewinną dziewczynę!

_________________
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Mar 01, 2015 9:54 am

Raczej ciężko było kopnąć Zacka od razu, gdy doturlała się nieco na bok. Bowiem wampir złapał się za krwawiący łeb, a krew jaka wylała z rany, rozjuszyła bardziej. Dopiero wtedy rzucił się na dziewczynę i jeśli ta chciała wymierzyć w niego kopniaka, Zack złapie ją za ową kończynę i przymierzy się do jej ugryzienia! I właśnie wtedy nadszedł Gerard. Oczywiście zdziczały poziom E nie rozpoznał rodzica, tylko warknął pokazując ostre zębiska. I jeśli niekt nic nie uczyni, jeśli dziewczyna w jakikolwiek sposób będzie chciała uniemożliwić atak, wampir i tak wymierzy się na jej ciało z zamiarem przygniecenia. W końcu nawet poziom E jest znacznie silniejszy od ludzkiej istoty, więc nie ma za bardzo jak się obronić. No chyba, że ma moc Hulka! W co wątpię. Jak się zakończy walka? W dodatku Gerard ma naprawdę poważną sprawę - musi postrzelić syn aby ocalić niewinną dziewczynę. Odważy skrzywdzić się własne dziecko, nie kontrolujące głodu?
Truudne sprawy!

_________________
Powrót do góry Go down
Tatyana
Tatyana
Tatyana
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2387-prace-budowlane#50109
Zarejestrował/a : 08/08/2014
Liczba postów : 1330


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Mar 02, 2015 7:00 pm

Dziewczyna postanowiła kopnąć Zacka, jednak ten złapał jej nogę. Jeśli Estelle niczego nie uczyni, poziom E wgryzie się w nią. Lecz uczennica miała jeszcze szansę się obronić. Ręce oraz drugą nogę miała wolne i całkiem sprawne. Na dodatek obok lewej dłoni leżała niewielka gałąź, która mogła posłużyć jako broń! W międzyczasie w parku zjawił się łowca wampirów. Nie poczynił on żadnych kroków, aby uratować damę. Pomoże Esti czy będzie się przypatrywał, a może jednak stanie po stronie swojego syna?
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Mar 03, 2015 9:55 am

Niestety Estelci nie udało się kopnąć Zack'a i ten dorwał jej nogę swoimi szponami. Krzyknęła z bólu i próbowała ją wyrwać, przy okazji próbując walnąć pięściami w jego łeb, aby się do niej nie zbliżył z zębiskami. Może i powinna krzyczeć o pomoc, ale do kogo? Nikogo w parku nie było. Dopiero potem Gerard się tu zjawił. Zresztą w tym całym zamieszaniu różowa nie zauważyła by ktokolwiek tu podszedł. Bo i po co miałby sam się narażać bestii? No i córka Ellis nie miała bladego pojęcia, że są tacy ludzie jak łowcy. Dopiero co zrozumiała, że wampiry naprawdę istnieją i mają się całkiem nieźle. Nawet takie poziomy E! Jedyne co zauważyła to gałąź, więc lewą rękę odsunęła od wampira i próbowała złapać kijek, aby spróbować wbić mu go w oko! Oczywiście nogę już dorwał, więc potem z ucieczką będzie kiepsko, ale miała tą satysfakcję, że walczyła o życie! I z myślą, że zginie dojrzała w końcu ojca bestii. Zerknęła w jego stronę przerażona - Uciekaj! To potwór jeszcze Ci zrobi krzywdę! - w ogóle nie usłyszała co jasnowłosy mówił do Zacka. Myślała tylko o tym by nikomu więcej krzywda się nie stała, cała Esti.

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Mar 05, 2015 10:36 pm

Gerard nie przewidział, że syn zachowa się jak zachowa. W ogóle nie zareagował na okrzyk ojca. Zachowywał się tak, jakby go tam w ogóle nie było. Szarpali się dość zaawansowanie, a dziewczyna zamiast korzystać z szansy ucieczki, zamierzała dalej walczyć. Gerard nie rozumiał takiego myślenia. Skoro już się zorientowała, że wampiry z natury są silniejsze, to dlaczego mimo tego pchała się w walkę z nimi, zamiast ucieczkę?
Zack już zdążył złapać ją za nogę, by następnie się wgryźć… Dziewczyna chociaż mądrze sięgnęła po gałąź. Widać było w niej wolę ducha walki, miała odwagę, ale… brakowało jej umiejętności! Gdyby ją odpowiednio podszkolić, byłaby w stanie się bronić. Tyle że w tej chwili łowcy nie mieli czasu, aby szkolić każdego człowieka, by mógł się samodzielnie obronić przed wampirami. Nie było w Oświacie nawet tylu łowców, żeby podzielić wszystkie obowiązki na równo…
W każdym razie w tym momencie zareagował łowca. Nie pozwolił, aby dziewczyna wybiła Zackowi oko, ale tym samym nie pozwolił synowi na zaatakowanie dziewczyny. Tymczasowo odłożył swoją broń, bowiem nie mógł jednak strzelić do własnego syna. Nie jego winą, że Samuru postanowił zemścić na Gerardzie, zmieniając ukochanego syna w wampira.
Na krzyk dziewczyny nie zareagował. Nie powinna teraz przejmować się kimś innym i rozpraszać swą uwagę od wampira takimi rzeczami. Gerard doskonale wiedział, co robi, choć dziewczyna o tym jeszcze nie wiedziała. Cóż... niech się nie zdziwi, jak jej brak rozwagi wykorzysta wampir.
Gerard zamierzał skorzystać ze swojego artefaktu. Zamierzał wykorzystać cień, jaki wokół panował. A skoro była noc, to cienia było pod dostatkiem! Chciał skumulować swą moc artefaktu i wykorzystać „macki” cienia do schwytania ramion oraz karku Zacka. Nie chciał go dusić, raczej powstrzymać przed dalszym atakowaniem, zatem zwyczajne unieruchomienie. Gdyby to się powiodło, przejdzie do uwolnienia dziewczyny. A mianowicie chciał założyć wampirowi dźwignię na rękę i kontrolując go bólem sprawić, żeby otworzył swe szpony i wypuścił z uścisku nogę Estelli. A swoimi pazurskami mógł ją nawet pociąć…

_________________
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Mar 07, 2015 8:12 pm

Dziewczyna walczyła dzielnie ale naprawdę brakowało jej pojęcia o walce z wampirami i ich nadludzkim refleksie. Mimo wgryzienia się w nogę, złapania jej był w stanie ujrzeć atak wymierzony na jego ślepie. Złapał gałąź ręką, wyszarpując go z dłoni dziewczyny, oczywiście pociągnął ją w swoją stronę. Miała polecieć prosto na niego i wprost na paszczę. Warto wspomnieć, że wyszarpał zęby z jej nogi gdy ta niepotrzebnie krzyczała w stronę łowcy. I miała na tyle szczęścia, że Gerard postanowił ruszyć na ratunek, a nie czekać. Wszak Zack już kierował się na jej szyję. Ale stety wpadł w sidła mocy ojca... Skutecznie bowiem Zack wykonać już żadnych ataków nie miał jak. Szamotał się oczywiście z zamiarem dopadnięcia biednej dziewczyny, przez co mógł bardziej poranić jej nogę ale ratunek nadszedł szybko. Ojcowska dźwignia wymusiła na wampirze wypuszczenie nogi ofiary. A i warto wspomnieć, że posmakował krwi i jeszcze bardziej się rozszalał, więc gdyby nie macki z cienia, rzuciłby się także i na ojca. Zresztą sam Gerard powinien to zauważyć. Ślepia Zacka płonęły chęcią zabijania i silnego pragnienia krwi.
I fakt, to już syn Trizgane nie był. Wampirzy umysł zaś go pochłonął, wyzbywając się rzeczywistości, jaką zastępował wspomnieniami z ukochaną matką i spokojniejszego, szczęśliwszego życia. Atak na dziewczynę się zakończył nie sukcesem dla napastnika. Będzie domowe kazanie?

_________________
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Mar 13, 2015 8:20 am

Estelle wciąż była w szoku wobec tego co się działo, ale nie straciła całej siły. Nie dała tak łatwo wyrwać sobie kija i machała ręką na prawo i lewo, byleby go jakoś dziabnąć lub wsadzić gałąź w jego tchawice. Nie chciała zostać przekąską, była taka młoda!
W końcu łowca pomógł różowej i już nie musiała się martwić czającym się na jej posokę potworem. Odsunęła się do tyłu, aby być jak najdalej od wampira. Oczywiście miała pół prawej nogi pokaleczonej, więc musiała polegać na lewej oraz łokciach, które przy tarciu ziemi też się zadrapały lekko. Ale w ogóle tego nie czuła, w porównaniu z bólem jaki spotkał jej nogę! Toż całe spodnie podarte na strzępy, z głębokimi nacięciami jakich mógł pozazdrościć sam Edward Nożycoręki! Do tego rany wciąż krwawiły, ale już mniej obficie, bo to co mogło tryskać wpadło na gardła Zack'a zanim został schwytany.
Młódka załkała się cicho, gdy adrenalina zaczęła opuszczać jej ciało. Cóż, była tylko nastolatką mogła pozwolić sobie na płacz w obecnej sytuacji. Nie każdy zostaje zaatakowany przez wampira podczas spaceru, gdy nawet nie wie że one istnieją!
Różowa patrzyła na to co się dzieje z Zackiem i posmutniała. To zwierzęce zachowanie... jakby stracił resztki człowieczeństwa. Nie wiedziała na jakiej to zasadzie dokładnie działa, ale coś jej mówiło że on nie zawsze taki był. Może to instynkt łowcy się w niej odzywa.
- Co-co się z nim dzieje? - zapytała roztrzęsionym głosem i zerknęła na ojca wampira. Mimo bolącej nogi i przerażenia, wciąż jej umysł chciał pracować, wyjaśnić to co się stało i jakoś pomóc! Przy okazji wyciągnęła telefon z kieszeni i wybrała numer do Chizuru. Mimo, że ostatnio ciągle się mijały, to wiedziała że dziewczyna jest w mieście, bo miały razem pokój w Akademiku. Jakby też miała zniknąć to by ją powiadomiono o tym, nie?
Czekając na połączenie wolną ręką ściągnęła szalik z głowy i przewiązała sobie nogę w odpowiednim miejscu, aby zatamować krwawienie. Powinna dzwonić po pogotowie, ale przerażały ją szpitale. Już nie raz w nich była, z racji na jej pecha i nie uśmiecha jej się znowu tam iść. Zresztą co im powie? Wampir mnie zaatakował?! Jeszcze do wariatkowa ją wyślą.

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 861


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Mar 14, 2015 2:24 pm

Powiedzmy, że minęły ze dwa dni od „imprezy” w apartamencie Elliota, bo serio nie uśmiecha mi się wbijać do was pijaną Chizu, także ten, no.
Chizuru przebywała właśnie w domu, który niedawno kupił dla nich Marcus, więc kiedy Estelle zadzwoniła, siedziała właśnie za łóżku w swoim własnym pokoju i czytała kolejną część ulubionej książki. Telefonu nie odebrała od razu. Najpierw musiała doczytać do końca stronę, więc Esti dodzwoniła się do niej dopiero za którymś sygnałem. Cóż, musiała przyznać, że gdy zobaczyła na wyświetlaczu imię kuzynki nie była super zadowolona. Nie żeby jej nie lubiła czy coś, nic z tych rzeczy! Po prostu strasznie jej przeszkadzało, kiedy w trakcie czytania pasjonującej historii ktoś nagle do niej dzwonił z mało ważnymi bzdetami. No bo jaką ważną sprawę mogła mieć do niej Estelle? Dopiero po odebraniu telefonu okazało się, że jednak ważną, bo kiedy Chizu tylko usłyszała o ataku wampira tak się przejęła, że prawie spadła z łóżka! Właściwie Esti mogła nawet usłyszeć, jak jej kuzynka próbuje nie upaść dupskiem na podłogę. Co tu dużo mówić, trochę się wystraszyła i jak najszybciej chciała być na miejscu, więc zadzwoniła po taksówkę nawet nie myśląc o tym, by powiadomić o wszystkim kogoś z Oświaty. Chociaż przed chwilą sama wspomniała o tym przez telefon. W oczekiwaniu na transport udała się do sypialni ojca, skąd zabrała dwa Desert Eagle ze specjalnymi pociskami, bo jednak tak całkiem bezbronna pójść nie mogła.
Wioska wcale nie leżała blisko miasta i nawet samochodem trochę zajęło, zanim w końcu dotarła na miejsce. Poprosiła taksówkarza, żeby zatrzymał się za rogiem, po czym pędem pobiegła w stronę fontanny, przy której powinna być Estelle. Owszem, znalazła ją. Problem w tym, że nie była sama, a wampir, który jej towarzyszył na pewno pamiętał Chizuru z ich ostatniej wspólnej misji. Stała przez chwilę jak ostatnia kretynka, szeroko otwartymi oczami przyglądając się białowłosemu łowcy, który mocował się z rozszalałym Zackiem. Nie wiedziała, że miała przed sobą Gerarda Trizgane, bo też nigdy go nie widziała. On jej co prawda też, ale skoro przyjaźnił się z Marcusem, to pewnie jej matkę też musiał znać, a młoda Namikaze była niemalże jej lustrzanym odbiciem. No i pewnie widział jakieś zdjęcia czy coś, więc mógł kojarzyć, że jest córką Marcusa. Już żeby wszystkiego nie komplikować.
Kiedy wzrok ciemnych oczu osiemnastolatki padł na roztrzęsioną Estelle, natychmiast się ogarnęła i już po chwili znajdowała się przy różowowłosej.
- W porządku? Co się stało? – głupie pytania, bo przecież sama widziała co się stało i na pewno nic w porządku nie było.
- Dobra, nic nie mów. Widzę. Trzeba cię stąd zabrać – zadecydowała, gdy jej spojrzenie padło na zranioną nogę dziewczyny. Oczywiście chciała ją zabrać do Oświaty, tłumacząc wszystko po drodze, ale jak niby miała to zrobić? Na pieszo? No przecież taksówkę, którą tu przyjechała, dawno odesłała.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fontanna   

Powrót do góry Go down
 
Fontanna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Zamarznięta fontanna na środku parku
» Fontanna
» Fontanna Życia
» Fontanna Kupidyna
» Fontanna życzeń (MG:Nauru)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: