IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Piaskownica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sro Lip 15, 2015 11:57 am

*sorka Rosa, armagedonu nie będzie xP*
Dziewczyna była mocno wkurzona na znajomą. Zdawała sobie sprawę z tego, że Mei należała do cholernie egoistycznych osób, ale to co zrobiła przekroczyło wszelkie granice. Na całe szczęście zgubie nic nie było, żyła sobie dalej bawiąc się grzecznie w piaskownicy. Foxy mogła odetchnąć z ulgą, z całą pewnością ojciec osobiście urwałby jej łeb, gdyby pozwoliła wampirzycy zginąć. Nie zamierzała umrzeć przez lekkomyślność ciemnowłosej. Najwidoczniej głupia Mei nie zdawała sobie sprawy, że Kathleen ma nóż na gardle. Ale czy ta wiedza by coś zmieniła? Bardzo wątpliwe.
Dziewczyna patrzyła na wampirzycę, a raczej klatę chłopaka, za którą zniknęła. Musiała przyznać, takiej reakcji się nie spodziewała, co z resztą było po niej widać. Zwykle ta chowająca się za kolegą istotka miała niezwykle dużo do gadania, to właśnie dlatego Foxy tak bardzo lubiła ją wkurzać. A teraz? Najzwyczajniej w świecie czmychnęła jak pies z podkulonym ogonem.
- Ćpałaś coś? - wypaliła
No, ale oczywiście Herkules postanowił się wtrącić i jak na dżentelmena przystało, stanął w obronie słabszej koleżanki. Rudowłosa dziewczyna, gdy tylko skończył tą całą swoją gadkę, posłała mu tak chłodne spojrzenie, że niemal dało się zobaczyć szron. Było po niej widać, że nie jest w nastroju na żadne cholerne żarty.
- Dlatego się przefarbowałeś smerfie? To że z ciebie jest pizda, nie znaczy, że ja nie mam kumpli - rzuciła nie reagując na jego przyjazne zachowanie.
Obeszła go, by spojrzeć na znajomą, dając chłopakowi do zrozumienia, że nie jest godny jej uwagi.
- Co to za pojeb? Wiem, że masz chujowe gusta jeśli chodzi o facetów, ale ten tutaj to cholerna przesada, nawet jak na ciebie - odezwała się do swojej "przyjaciółki".
Jednak i na jej twarzy zagościł delikatny uśmieszek, skierowany w stronę niebieskowłosego chłopaka. Owszem, też żartowała. Wyciągnęła listek gumy miętowej i wpakowała go do ust. Może i robiła to nie tak dawno temu, ale jej obsesja w sprawie uzębienie pozwoliła jej o tym zapomnieć. Oczywiście, wyciągnęła opakowanie gum w stronę obecnych, aby mogli się poczęstować. Jaka ona była dzisiaj szczodra.
- Tak właściwie to jestem Chloe, a nie "dupeczka" - przedstawiła się, wyciągając w kierunku "smerfa" rękę.
Dziewczyna najzwyczajniej w świecie dosiadła się do towarzystwa, bo kto niby jej zabroni? Swoją uwagę skupiła na chłopaku.
- O co chodzi? Do tej tutaj nie idzie się dodzwonić! - oznajmiła wracając do wcześniejszego tematu. Oczywiście nie obyło się bez wskazania na Mei poprzez skinienie głowy. - A jakby to było coś cholernie ważnego?!
Już darowała sobie cały długi wykład o nieodpowiedzialności wampirzycy, o tym że jest lekkomyślna i głupia, bo nie to było celem tej rozmowy. W końcu Yahiko nie pytał o jej charakter czy o to, co Foxy na ten temat myśli, a dociekał przyczyny jej złego nastroju. Oczywiście pominęła fakt o tym, że robi za ochroniarza ciemnowłosej, która w każdej chwili może zostać zamordowana przez przemienionego w wampira brata.
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sro Lip 15, 2015 2:19 pm

Be! Mei naprawdę nie chciała przebywać tam, gdzie Foxy. Sama dziewczyna kojarzyła się jej z rygorem i próbą narzucenia wszystkiego co było dla niej złe. Dlatego też sprzeciwiała się temu z całej siły. Zdanie rudowłosej? Może by ją obchodziło, gdyby Foxy przestała ją wkurzać na każdym kroku. Głupia, ruda wiedźma! Jakby nie potrafiła zrozumieć, że czarnowłosa nie chce być uwiązana. I tyle. Ba, nawet nie prosiła się o kogoś takiego. A Foxy zawsze może zrezygnować.
Na jej pytanie prychnęła cicho.
- Nie. Jesteś głupia czy jak? - burknęła za swojej kryjówki. - W dodatku, ty nie jesteś na lekcjach?
Nie spodziewała się, że Yahiko był taki wielki! A może ona była malutka? Kto wie? Ale wielu facetów było naprawdę wysokich. I on zaliczał się do nich. Ale to ucieszyło ją, że mogła się schować.
Wysłuchała wymiany zdań pomiędzy tą dwójką, zastanawiając się, czy zdążyłaby się zmyć, zanim dziewczyna się nią zainteresuje. Naprawdę nie chciała słuchać jej kazań. Huh... Czemu ona była taka zła? Nic, tylko robi awantury i takie tam.
- Darowałabyś sobie obrażanie innych - burknęła w odpowiedzi i wytknęła język. Ale gumę wzięła. Raz na jakiś czas można było, a póki robiła za "dobrą", trzeba było korzystać.
Na jej wyjaśnienie za to prychnęła cicho.
- Pewien błąd w administracji Akademii - zwróciła się do Yahiko. - I przez to musiałam zmieniać pokoje. I najwyraźniej zapomniałam wziąć parę rzeczy.
Zerknęła na "koleżankę".
- I co ci na to zrobię? - odpowiedziała jej. - Stało się to się stało, nie przejmuj się tyle - wzruszyła ramionami.
Przecież żyje. Więc nie ma co roztrząsać przeszłość. A na dodatek było teraz tak miło... To znaczy, do czasu gdy ona przyszła. I teraz od tak się nie uwolni. Meh, pewnie jeszcze palnie jej jakieś kazanie, jak zostaną same. Klasyka.

_________________
Powrót do góry Go down
Yahiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1906-yahiko-kurosawa#40967
Zarejestrował/a : 10/07/2015
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sro Lip 15, 2015 7:35 pm

No bez przesady, czy naprawdę sytuacja była aż tak poważna? Może i ktoś polował na Mei, ale to nie zmienia faktu, że wampirzyca też posiadała jakieś moce. Raczej była w stanie się obronić, nie? Nie trzeba się tak o nią zamartwiać. Chociaż kto wie. Bywają krwiopijcy obdarzeni takimi umiejętnościami, które potrafiły zmieść z powierzchni ziemi innego wampira w przeciągu paru sekund. Nie mówiąc już o człowieku. No ale co zrobić, życie bez ryzyka byłoby nudne, prawda? Skoro lisica była "ochroniarzem" wampirzycy to było raczej zrozumiałe, że skakała dookoła jej. Ciekawa sytuacja. Człowiek ochroniarzem wampira.
Czy coś ćpała? No raczej, że się wstawiła oparami z zielska. W końcu dziewczyna raczej nie miała z tym styczności wcześniej, tak więc coś na pewno jej weszło. Nie mówimy tutaj o jakimś ostrym ubakaniu się, ale mimo wszystko zawsze coś się w płuca dymu złapie, przebywając w otoczeniu osoby palącej. Nie można tego uniknąć.
Słowa lisicy nieco zdenerwowały Yahiko jednak nie wyprowadziły go z równowagi. Uniósł tylko jedną brew do góry wysłuchując obelg kierowanych pod swoim adresem i pokręcił głową z niedowierzaniem. Serio, czy każda dziewczyna próbująca usilnie obrazić mężczyznę musi wjeżdżać mu na męskość? Wyzywanie od pizd, ciot, cip i tak dalej nieco mija się z celem, kiedy ma się przed sobą wyrośniętego, dopakowanego typka który mógłby rzucić taką chudzinką jak tyczką. Z tego właśnie powodu niebieskowłosy westchnął tylko ciężko. Co jak co, ale na kobietę ręki nie podniesie.
Może i Yahiko nie był AŻ tak wysoki jak 3/4 wampirów po 190 cm, jednak mimo wszystko zaliczał się już do tej wyższej gromadki. Do tego był mocno rozbudowany w barach i w sumie dzięki temu Mei nie było widać. Herkules, nie? No można tak powiedzieć. Rzecz jasna nie był przesadzony, ale już na pierwszy rzut oka było widać że facet ma na sobie sporo mięśni.
- Rozumiem. - odpowiedział na słowa wampirzycy. Widząc uśmieszek rudej wredotki, chłopak również poczęstował ją delikatnym uśmieszkiem. Zadziora z niej, całkiem fajnie. Wziął od niej listek gumy i zaraz wpakował sobie do gęby.
- Yahiko, a następnym razem nie zachowuj się jak głupia cipa. - powiedział cały czas z lekkim uśmieszkiem i podał jej rękę zaopatrzoną w dosyć spore w porównaniu do dziewczyny przedramię. Uścisnął mocno, ale nie tak żeby dziewczyna poczuła ból. W końcu - mimo wszystko - nie chciał jej zrobić krzywdy.
Zabawne - gdyby tylko wiedział, że właśnie był odwrócony tyłem do wampirzycy. W sumie mogła go dziabnąć w każdej chwili, ale najwidoczniej był to jeden z tych miłych wampirów. I całkiem dobrze. Yahiko nie miał pojęcia o istnieniu tych gadzin i myślał, że to najzwyklejsza w świecie dziewczyna. Tak więc po co jej bodyguard? Może to jakaś szycha? Kto ją tam wie.
- Chwileczke, bo czegoś tu nie rozumiem... Jesteś jej siostrą? Ochroniarzem? Co się tak o nią martwisz, przecież niema dziesięciu lat. - powiedział w stronę lisicy, dalej nieumyślnie zasłaniając wampirka. Najciekawsza z tego wszystkiego była reakcja Mei. Może po prostu w kulki sobie leci? Albo serio ta ruda jest taka wredna, że nie idzie z nią wytrzymać. A wszystko na to wskazuje.
- No chyba, że ma dziesięć lat. Jak coś to jej nie dotykałem, nie? Cholera wie, teraz te młode to nieraz wyglądają jak hot osiemnastki. Chujnia by była troche jakby się okazało, że miałem w planach wyrwać taką młodą siksę. - powiedział i podrapał się po brodzie. Zdjął okulary i przewiesił je sobie przez koszulkę po czym odwrócił się do Mei i znowu ściągnął jej kaptur z głowy. Do tego odgarnął jej włosy z czoła i zaczął się przyglądać jej twarzy z bliska, marszcząc nieco nos.
- Hmm... - zamyślił się, łapiąc ją za policzek. No, gorączki to na pewno nie miała. Chłodnawa taka, prawie jak wampir! Hehehe, no nie śmieszne. Bo prawdziwe.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Czw Lip 16, 2015 12:57 pm

Przymrużyła oczy słysząc słowa ciemnowłosej wampirzycy, jednakże zamiast wybuchnąć i zacząć po niej jeździć, najzwyczajniej w świecie zaczęła się śmiać, wyraźnie rozbawiona jej wypowiedzią. Było po niej widać, że to co usłyszała wprawiło ją w bardzo dobry humor i tym razem, nie było to udawane.
- Nie, w przeciwieństwie do ciebie. Mei, nie chcę nic mówić, ale w chwili obecnej to TY masz zajęcia! - zauważyła przytomnie. - Klasa nocna ma teraz wychowanie fizyczne, wiem bo rozmawiałam z kilkoma uczniami. Nie martw się, jedna nieusprawiedliwiona godzinka nie wpłynie za bardzo na twoją nienaganną ocenę z zachowania.
Cóż, Foxy miała dużo szczęścia, że nauczyciel nie wpisał jej uwagi, tylko kazał bazgrać trochę po tablicy. Ale kto tam wie, co zacznie skrobać w dzienniku, gdy już tylko wszyscy skończą zajęcia, zwłaszcza że i Rosa miała czystą kartotekę, a po takim występku z całą pewnością powinna zostać wynagrodzona.
- Czego się czepiasz? Poszłam w twoje ślady - rzuciła do chłopaka z tym samym uśmieszkiem, co wcześniej.
W końcu on też robił sobie jaja, które mogłyby kogoś urazić. Kat poczęstowała go jedynie jego własną bronią. Nic więcej. Oczywiście nie była na niego wściekła bo i po co? Nie potrafiła jednak zrozumieć nietypowego zachowania. Skoro nie ćpała to albo uderzyła się w głowę, albo zabujała w Yahiko. Trochę dziwnie się czuła słysząc tak słabe teksty ze strony znajomej. I chwilka... co? Miała najzwyczajniej w świecie się tym nie przejmować? Żadnych innych docinków? Coś tu było nie tak.
- Chora jesteś? - zapytała podchodząc do niej i kładąc rękę na jej czoło. - Coś ty dzisiaj taka łagodna jak baranek?
Foxy wyszczerzyła swoje śnieżnobiałe ząbki w stronę wampirzycy, po czym zerknęła z piekielnym uśmieszkiem w stronę chłopaka.
- Już rozumiem... Ty się najzwyczajniej w świecie zakochałaś - zawołała spoglądając znacząco na wampirzycę. - Nie martw się, prędzej czy później każdemu to się przytrafi.
Skupiła swój wzrok na niebieskowłosym chłopaku.
- Nie masz się czym przejmować, nie ma dziesięciu lat. W każdym bądź razie nie rocznikowo, także droga wolna.
Stało się jednak coś, czego Foxy nie chciała zobaczyć. Yahiko od tak ściągnął kaptur z głowy Mei, a słońce nadal nie zaszło. Dziewczyna nie czekała zbyt długo, niemal od razu założyła go jej z powrotem na głowę.
- Proszę, nie rób tego więcej - poprosiła.
Tego jeszcze brakowało by jej zleceniodawczyni smażyła się na słońcu! Jak nic ojciec urwałby jej łeb za zawalenie roboty. W końcu podobno rodzina wampirzycy dobrze płaci, ta podobno. Nigdy nie widziała tych pieniędzy na oczy, wszystko idzie to kieszeni jej ojca.
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Czw Lip 16, 2015 5:10 pm

Zastanowiła się nad słowami Foxy. Lekcje, lekcje... Brzmiało to dość znajomo... Czyżby o czymś zapomniała... Właśnie! Wychowanie fizyczne! Dlatego właśnie tutaj była. A właściwie to dlaczego? Nie mogła sobie przypomnieć, czemu nie poszła na ową lekcję. Dziwne... Wrócić się czy nie?
- Huh... - skomentowała to tylko w ten sposób. Przetarła oczy, próbując się ogarnąć. To dziwne, że sam dym wpłynął na nią w ten sposób. Ale Mei była zupełnie niedoświadczona z zielskiem, więc pewnie dlatego. Dziwne, że Foxy nie zorientowała się w tym. Może dlatego, że nie widziała nigdy w takim stanie wampirzycy. Ale wychodziło na to, że jednak widziała, że coś jest nie tak, bo poczuła jej dotyk na swoim czole. Prychnęła cicho na jej pytania, ale gdy usłyszała jej podsumowanie spojrzała na nią jakby Chloe mocno walnęła się w głowę.
- A ciebie coś boli? Od kiedy ty niby taka troskliwa? - rzuciła w odpowiedzi. Zakochała się? Pogrzało ją zupełnie? Czy ona chciała jakoś wkurzyć ją, że gadała takie bzdury? Nie... Mei nie chciała się denerwować i dawać się sprowokować. Dlatego też wzięła wdech i opanowała się.
Zerknęła na niebieskowłosego. Chciała już mu wyjaśnić, kim jest owa dziewczyna, gdy nagle usłyszała spekulacje na temat własnego wieku. Zrobiła przez to naburmuszoną minę.
- Mam osiemnaście lat. OSIEMNAŚCIE - dała specjalny nacisk na to słowo. - I nie gadajcie o mnie przy mnie! Jak chcecie mnie obgadywać, to umówcie się na kawę i tyle - dodała ze złością. Było widać, że nie przypominała dziesięciolatkę! Nawet była wysoka jak na dziewczynę. Ale nie, bo Foxy zaś coś wymyśliła.
- Ittaj - jęknęła, gdy ten złapał ją za policzek. No co jest? Zaczął ją traktować jak dzieciaka. Serio. Spojrzała mu hardo w oczy, zupełnie nie zauważając, że ściągnął jej kaptur. I ciekawe co zobaczył. Czarnowłosą istotkę o ciemnych oczach? Czy może przyjrzał się uważnie i zauważył, że jednak one zielonkawe trochę? Lub jej bladą cerę... Co tutaj dodać? Bez żadnych skaz ani nic. Blizny, jakie posiadała, zaczynały się od szyi w dół. Ale nie wiedziała, czy będą one aż tak widoczne.
Wtedy poczuła jak towarzyszka zakłada jej kaptur. Zerknęła na nią i posłała jej blady uśmiech. Słońce naprawdę było niebezpieczne dla niej. No i też wyswobodziła się od Yahiko, po czym stanęła kawałek dalej.
- Więc co? Upewniłeś się, że jestem w odpowiednim wieku? - spytała lekko kpiąco. Poprawiła jeszcze kaptur, po czym westchnęła głęboko. Bycie wampirem teraz było naprawdę upierdliwe.
- Huh... Macie coś ciekawego w planach? - wracanie na lekcję już się nie opłacało. Więc Mei chciała znaleźć sobie jakieś ciekawe zajęcie.

_________________
Powrót do góry Go down
Yahiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1906-yahiko-kurosawa#40967
Zarejestrował/a : 10/07/2015
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Czw Lip 16, 2015 7:42 pm

Ah ile to Yahiko miał nieusprawiedliwionych godzin w swoim życiu! Jeszcze, kiedy nie uczęszczał do Cross, chłopak potrafił wyrobić się ledwo na 51% obecności. Nie znaczy to rzecz jasna, że miał same złe oceny - raczej przeciętne. Z frekwencją gorzej. Taki typ, po prostu wszystko wydawało mu się ciekawsze niż siedzenie w czterech ścianach i słuchanie jakichś nudnych wykładów na temat, który nigdy mu się w życiu nie przyda. Rzecz jasna bywały wyjątki ale w większości przypadków wiedza ogólna, którą nauczyciele usilnie starali się wepchnąć do głowy smerfa była - delikatnie rzecz ujmując - bezużyteczna. Przynajmniej według Yahiko. Nie był głupi, po prostu nigdy go jakoś specjalnie do nauki nie ciągnęło. Zdecydowanie wolał sport. Ogólnie był urodzony sportowcem. W Judo osiągał sukcesy już jako dzieciak. Wtedy jeszcze nie przypuszczał nawet, ze w tym wieku będzie posiadał czarny pas.
Yahiko wytknął tylko język do rudej. Tak, robił sobie jaja bo lubił. Proste, prawda? Szkoda tylko, że tak często jego wygłupy potrafią być źle odebrane. No ale na całe szczęście ruda siksa wiedziała o co biega.
Smerf trochę się rozluźnił widząc, że ruda wcale niema zamiaru zjeść Mei. W końcu na pierwszy rzut oka wyglądała jak matka w patologicznej rodzinie, która idzie wpierdzielić swojemu dziecku za brak posłuszeństwa. Może dlatego uwaliło mu się, że wampirzyca ma 10 lat? Haha, to by była dopiero lipa. Yah ogólnie nie zwracał za bardzo uwagi na to, jak dziewczyny się przekomarzają. Dogryzały sobie, a przynajmniej jak na razie to ruda dogryzała Mei. Chociaż jakby nie patrzeć, to wampir nie pozostawał dłużny. Ciekawe jak długo się znają, że takie zachowanie jest dla nich na porządku dziennym. Całkiem zabawne.
- Uf... - Yahiko odetchnął z ulgą słysząc, że nie stoi przed nim dyszka. Kamień z serca, nie? Teraz będzie przynajmniej mógł się z nią legalnie umówić i nikt go nie będzie miał za zboka. Całe szczęście.
- No dobrze już, dobrze! Osiemnaście lat, duża z Ciebie dziewczynka. -rzekł i wyszczerzył do niej swoje białe ząbki. Fakt, kiedy ściągnął jej kaptur zaczął bacznie się jej przyglądać. Coś zielonkawego w jej oczach się pojawiło ale ciężko było stwierdzić, czy to czasem nie światło płatało sobie figle padając pod odpowiednim kątem. Tak czy inaczej - było coś uroczego w tej drobnej istotce. No i kaptur. Jasne. To sobie popatrzył, całe kilka sekund!
- Co wy macie z tym zasranym kapturem? - rzekł z lekkim poirytowaniem w głosie, odrywając wzrok od oczu Mei i spoglądając na rudą. No ja rozumiem, że słońce jest złe i tak dalej no ale bez przesady! Minuta chyba jej nie usmaży, nie?
Wzrok niebieskowłosego ponownie przeniósł się na wampirzycę.
- Tak. Teraz całkiem legalnie mogę zaprosić Cie na kawe. O ile wpasowałem się w twoje "chujowe gusta". - powiedział z lekkim uśmieszkiem na ustach, a przy ostatnich słowach spojrzał wymownie na rudą jędzę. Aż taki zły chyba nie był, nie? A może i był? W sumie to nie jemu oceniać, ale wiedział, że opinię takiej wrednej bestii trzeba brać z przymrużeniem oka.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Czw Lip 16, 2015 8:29 pm

Foxy widząc zachowanie chłopaka, zrobiła dokładnie to samo. Pokazała mu język, co tylko bardziej mogło utwierdzić w przekonaniu, że jej wcześniejsze słowa były głupim żartem, no i sama jego reakcja również pokazywała, że i on nie miał jej za złe. I dobrze, nie zamierzała już pierwszego dnia robić sobie wrogów. W każdym bądź razie z osób, które nie były nauczycielami.
Dziewczyna zaczęła udawać, że zastanawia się nad odpowiedzią, zerkając od czasu do czasu na wampirzycę.
- A jak myślisz? - zapytała po chwili. - Spójrz od której próbuję się do ciebie dodzwonić. Ach, no tak. Twoja komórka jest rozładowana i znając życie nawet jej przy sobie nie masz!
Zrezygnowana, usiadła na ziemi. Cały czas zamartwiała się o Mei. Nie za bardzo lubiła się do tego przyznawać, ale polubiła tą cholernie wkurzającą wampirzycę. Nie zamierzała jednak zmieniać do niej nastawienia. Głupio by było, gdyby łowca przyjaźnił się z pijawką. Z resztą nie przybyła do Japonii, by zdobywać znajomych. Jej cel był prosty, miała ochraniać dziewczynę, a nie robić jej za towarzysza na imprezach. Te relacje powinny być czysto zawodowe.
Widząc reakcję Mei, zrobiła to samo. Posłała dziewczynie delikatny uśmiech, nawet nie myśląc by w jakikolwiek sposób zrównać ją z ziemią. Szczerze mówiąc nie zareagowała tak bo "musiała", zrobiła to bo na serio zależało jej na bezpieczeństwie dziewczyny. Gdy biegała po akademii była cholernie przerażona, nawet mamrotała pod nosem słowa, których nie zamierzała zdradzać Mei. Tego by brakowało, gdyby od tak wymiękła! Była na to zbyt dumna i tyle.
Skupiła się na Yahiko słysząc jego pytanie, jednakże wzrok siedemnastolatki spoczął przez chwilę na znajomej. Foxy westchnęła zrezygnowana, zamierzała mu wszystko powiedzieć.
- Nie ma sensu robić z tego jakiejś wielkiej tajemnicy, z resztą nie jesteś głupi. Prędzej czy później dowiedziałbyś się prawdy. Widzisz jej bladą skórę? To nie jest naturalny odcień, prawda? To przez to, że brakuje u niej melaniny. Słońce jej szkodzi, jeżeli będzie wystawiać się na działanie jego promieni, pojawią się liczne zaczerwienienia, a nawet oparzenia.
Cóż, do wyjaśnienia całej sytuacji posłużyła się zwykłą, ludzką chorobą. Nie zamierzała mówić chłopakowi o tym, że dziewczyna jest wampirem i spłonie, jeżeli wyjdzie na słońce. Taka informacja powinna mu wystarczyć i tyle. Jeżeli był wystarczająco inteligentny to nie będzie dłużej dociekać, a jeżeli zacznie zadawać głupie pytania, najzwyczajniej w świecie każe mu odpowiedzi poszukać w necie. Miała nadzieję, że Yahiko nie jest typem goryla, co ma całą masę mięśni, a nie posiada mózgu.
Zerknęła raz jeszcze na ciemnowłosą wampirzycę. Tym razem wymiękła. Jej mina jasno zdradzała, co czuła. Z całą pewnością Mei mogła zrozumieć przekaz, że ta oto wredna osóbka nigdy jej nie wybaczy, jeśli przez swoją głupotę stanie się jej krzywda.
- To jak, skorzystasz z propozycji? - rzuciła do Mei zachęcająco.
A niech korzysta! Tylko, aby nie zrobiła sobie z niego przekąski. Oj, ciemnowłosa już wiedziała jakby się to skończyło.
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Czw Lip 16, 2015 9:12 pm

Mei... Cóż, do nauki ona miała normalne podejście. Ani dobrze, ani źle. Tutaj niczym się nie wyróżniała, więc nie było po co roztrząsać tego. Ale ze swoim pechem również z wielu powodów opuszczała lekcje. A to zaczęło się od czasu, gdy utraciła braci. Smutne, prawda? Ale Mei została obdarzona właśnie takim "szczęściem". Może to klątwa, a ona komuś po prostu się naraziła? Nawet jeśli tak, to nie pamiętała kiedy i czym. Chyba, że to jej mama... Której i tak nie miała okazji poznać. Biedaczka, została ubita przez łowców. Smutne. Naprawdę, bardzo smutne.
Zastanowiła się nad słowami Foxy, po czym wzięła i pogrzebała po kieszeni. Przyjrzała się telefonowi, po czym kliknęła "włącz". Po chwili ekran rozjaśnił się, a Mei wzruszyła ramionami.
- Nie wiem. Działa - odpowiedziała jej. - Ale za to nie ma nic od ciebie. Dziwne - wyłączyła ją i schowała z powrotem. Nie wiedziała, o co chodzi, ba, nie rozumiała, dlaczego tak się czepia o to. Do Mei nie docierało, że ta istota, która uprzykrzała jej życie niemiłymi słowami, martwiła się o nią.
Jeśli chodziło o kaptur i słoneczko, w odpowiedzi wyręczyła ją Foxy. Nie spodziewała się, że nawiąże do biologicznego wytłumaczenia. Ale to co mówiła miało sens, przynajmniej dla niej. Dlatego też podsumowała to jedynie bezradnym wzruszeniem ramionami. No co ona biedna mogła zrobić? Słoneczko jej nie lubiło i tyle.
Na widok miny rudowłosej... Cóż zamrugała oczami i przybrała niewinny wyraz twarzy. Ta... Czuła, że jej się oberwie, jeśli nawali i w coś się właduje. Czyli to było bardzo możliwe. Mei to beznadziejny wypadek.
- Możesz - zgodziła się, uśmiechając się do niego. - A moje gusta wcale nie są takie złe - dodała jeszcze. Ta dziewczyna mogłaby kiedyś pohamować swoje słownictwo. Naprawdę, to jest istna demonica. Brakowało tylko jej rogów i ogona.

_________________
Powrót do góry Go down
Yahiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1906-yahiko-kurosawa#40967
Zarejestrował/a : 10/07/2015
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Wto Lip 21, 2015 5:03 pm

Oczywiście, czysto zawodowe. To tylko puste słowa. Człowiek to nie robot bez empatii. Człowiek to istota uczuciowa i zawsze potrafi się przywiązać do innej osoby. Niema tutaj żadnego powodu do wstydu gdyż jest to całkowicie normalne. Oczywiście wszyscy super mega twardziele zawsze wypierają się swoich uczuć, ale to jest tylko i wyłącznie na pokaz. Przecież nie da się z tym walczyć. A tym bardziej wygrać. To tak jakby człowiek się uparł, że nigdy nie będzie już więcej spał. No i co? W pewnym momencie jego organizm sam go uśpi i delikwent nie będzie miał nic do gadania. Tak to właśnie działa. Trzeba iść za instynktem, ufać mu.
Duma! To najgorsze co może być. To ona zabija tak wiele uczuć, znajomości i przyjemności! Bezsensowna sprawa no ale każdy jest dumny - albo mniej albo więcej. I to przez to tyle złego się na świecie dzieje. Między innymi rzecz jasna. Ludzie są zbyt dumni żeby przyznać się do błędu, które każdy popełnia więc w gruncie rzeczy niema się czym przejmować. No ale boją się, bo przecież ta chora duma wszystko niszczy. Podobnie jest z okazywanie uczyć. Gdyby tak wszyscy na świecie wyrzekli się tego cholerstwa, życie stałoby się prostsze. Bez niedomówień i fałszywych nadziei. No ale tak się niestety nie da.
Wzrok Yahiko powoli przeniósł się na rudzielca. Chłopak zamrugał kilka razy po czym pokiwał głową. Okej, rozumiał. Koniec tematu bo ciągnie się zdecydowanie zbyt długo. Serio.
Nie, na szczęście Yahiko nie był tylko górą mięśni. Nie był jakoś nadzwyczaj inteligentny jak to się zdarza u niektórych jednak był wystarczająco bystry. Nie brakowało mu oleju w głowie ale także nie wylewał się uszami. Ot takie porównanie z dupy troche, ale zawsze.
Może i do Mei nie docierało, że Foxy się o nią martwi, ale Yah niemalże od razu to zauważały. Tak to jest jak się dużo pali. Może to na krótką metę otępia, jednak pozwala spojrzeć na niektóre rzeczy z zupełnie innej perspektywy. Człowiek od razu analizuje negatywne zachowania innych ludzi i niemalże od razu dochodzi do tego, z czego one tak naprawdę wynikają. Tak to działa.
Mężczyzna uśmiechnął się tylko lekko i uniósł delikatnie jedną brew, zerkając na wampirzycę.
- Uznam to za komplement. - powiedział odnosząc się do jej wzmianki odnośnie gustu. Po chwili wyjął telefon i wystukał coś. wyciągnął rękę do przodu i obrócił ekranem tak, żeby było widać. Napisał swój numer.
- Głuchego mi puśćcie. Obie. - powiedział czekając, aż dziewczyny to zrobią. - W razie jakby Mei zapomniała bluzy z kapturem na nasze spotkanie to do Ciebie przedzwonie rudzielcu. - dodał po chwili i uśmiechnął się pod nosem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Czw Lip 23, 2015 5:26 pm

Wściekłość, którą Foxy wniosła na samo "dzień dobry", wróciła i to jeszcze silniejsza niż wcześniej. Nie poruszałaby więcej sprawy z telefonem, gdyby nie pewien nieprzyjemny fakt dotyczący Mei. Siedemnastolatka spojrzała na wampirzycę tak, jakby zaraz miała rozerwać ją na strzępy. Nieprzypilnowanie baterii to jedno, ale świadome wyłączenie telefonu to dwie różne rzeczy!
- Wyłączony? - spytała niezwykle spokojnie, jak na targające nią emocje. - Przez cały czas był wyłączony? K***a mać, Mei! Zabiję cię, jeśli raz jeszcze odwalisz mi taki numer! Wbij to w końcu do swojej pustej bani, że masz być ze mną w kontakcie!
Doskonale wiedziała w jakiej jest nieprzyjemnej sytuacji, zwłaszcza teraz. Znalezienie Mei nie stanowi już większego problemu, gdy przeniesiono ją do klasy nocnej. Gdyby uczęszczała na dzienne zajęcia, przeciwnik miałby małe problemy. W końcu żaden z wampirów nie chodzi do klasy z ludźmi. Niestety, ten niezwykle przyjemny błąd dość szybko został naprawiony. Szczęście Mei znów zadziałało.
- Niech twój brat przyjeżdża jak najszybciej! Z tobą nie idzie wytrzymać na dłużej!
Ruda gadała co jej ślina na język przyniesie. Może i pokazywała jak bardzo "nie przepada" za wampirzycą, jednak i tak prędzej czy później zaczęłaby za nią tęsknić. Wbrew całej swojej gadaninie, zależało jej na niej. Choć była niezwykle irytującym typem, Foxy zdołała ją polubić. "Przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej". Tak funkcjonowała Kathleen. Była dość wkurzającą, a nawet wredną istotą dla tych, których zdołała polubić. Do pozostałych miała dość przyjazne podejście, zwłaszcza gdy wiedziała, że ze znajomości z daną osobą może czerpać korzyści.
Dziewczyna spojrzała na Yahiko. Puścić sygnał? Nie rozumiała na cholerę mu jej numer, wątpiła aby ta znajomość ciągnęła się dłużej niż to jedno spotkanie.
- Zapomnij smerfie - odparła.
Nie była tym zbytnio zainteresowana. Z resztą nie miało to większego sensu. I tak nie korzystałby z jej numeru zbyt często, bo i na cholerę? Nawet jeśli miał zamiar kręcić z Mei to byłoby bardzo mało prawdopodobne, aby cały czas z nią przebywał, więc i rudowłosa dziewczyna nie miałaby z tego żadnych korzyści.
- Nie musisz się o nią martwić, nie zapomni bluzy - zapewniła.
W końcu to wampirzyca. Takie wyjście byłoby dla niej cholernie zabójcze. Nie musiał jednak tego wiedzieć, bo i po co mu ta wiedza? Skóra Mei źle reaguje na promienie słońca, tyle powinno mu do szczęścia wystarczyć.
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Pią Lip 24, 2015 6:47 am

Nie zdziwiło jej to, że Foxy się wnerwiła. Ale jej milutkie słowa wysłuchała w spokoju, nic nie robiąc sobie z nich. Być może przez to Mei wydawała się być niemiła, ale to jest po prostu jej sposób reagowania. Inaczej nie mogła i już. Ale zapamiętała jej słowa, by następnym razem się pilnować, nawet jeśli nie pokazała tego po sobie.
- A który? - spytała się jej natomiast ciemnowłosa. - Za którym tak bardzo tęsknisz? - dodała jeszcze, głęboko wzdychając. Łowca czy wampir? Na którym jej tak zależało? Bo mogła spokojnie założyć, że mogła mówić o każdym z nich. W końcu miała dosyć wampirzycy na niemalże każdym kroku.
Wzruszyła lekko ramionami i zrobiła to, co powiedział Yahiko. W jej łapkach pojawił się telefon, już włączony, a po chwilce wystukała numer chłopaka, który od razu zapisała. Po czym puściła sygnał. A pod koniec telefon wrócił na miejsce.
- Proszę... - powiedziała już i zerknęła na Foxy. - Jesteś pewna? - zwróciła się do niej. - Wiesz, zawsze jeśli nie od mnie, to może do Yahiko będziesz mogła się dodzwonić, gdzie jestem - zasugerowała jej.
Przeciągnęła się leniwie. No i zaś miała pustkę w głowie, jeśli chodzi o tematy. Nic dziwnego, skoro ciągle rozpraszała ją ruda wiedźma. No i czarnowłosa naprawdę była ślepa, że nie widziała jej prawdziwych uczuć, ale z drugiej strony można było śmiało zwalić to na jej pech. Za dużo się wokół niej działo złego, by uznać to za normę. Może rzeczywiście to była jakaś klątwa? Ech... Za dużo zastanawiania się.
W dodatku rzuciło jej się w oczy, że Kathleen była od niej niższa. Dziwne, prawda? Ale jej wzrost teraz tak zajął umysł Mei... Może dlatego była złośliwa? Mała, wredna, a na dodatek ruda demonica. Idealnie pasowało! Ochroniarz wampirzycy to tak naprawdę przyzwana rytuałem istota nie z tego świata... Jej to by nawet nie zdziwiło.
- Bluza... Meh, chciałabym móc ją zdjąć w końcu - mruknęła natomiast. Niewygodna. Za ciepła. Nie na tą pogodę. Po co urodzić się wampirem krwi C, skoro byle słoneczko zrobi krzywdę? To nie ma sensu! Rany, w dodatku ktoś już mógłby wymyślić sposób na powstrzymanie owych promieni. Podobno technologia idzie na przód.
- To jakie na teraz masz plany, Yahiko? - zwróciła się do niebieskowłosego. - Szkoła? Wolne? Wycieczka? - była dość zaciekawiona.

_________________
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Pią Sie 21, 2015 2:20 pm

Koniec bajek! Kanibal nadchodził! Co z tego, że niedawno pochłonął kilka ofiar? Nadal miał miejsce w żołądku, a wampirze żyły domagały się uzupełnienia. Stwór gnał krokiem szybki, skoro do jego nozdrzy dotarł kuszący zapaszek dziewczynek. Chłoptaś sobie pewnie poszedł. Kij mu w oko! Dziewice znacznie smaczniejsze.
- Hej panienki. Pomóżcie.
Zawołał stwór, unosząc dłoń aby zwrócić na siebie uwagę. Pora w coś zagrać! Może w chorego mężczyznę? Ze swoimi gabarytami wyglądał co najmniej na cukrzyka. Wyglądałby... gdyby nie parę potwornych cech! Blade lico, gadzie oczy pysk umorusany krwią. Szpiczaste uszy i te łapy uzbrojone w szpony. Kudły opadły na twarz tworząc groteskowy wygląd stwora
- Potrzebuję... pomocy...
Kontynuował licząc, że jednak owe damy pomogą w potrzebie tak tragicznie wyglądającemu nieznajomego. A wiadomo, że pozory mylą. Nuż urwał się z jakiejś imprezy na które były potrzebne podobne przebrania? Chyba, że były stąd, to wtedy poznają bestię z gazet czy innych mediów. Toć bydle jest poszukiwane! Zatrzymał się wreszcie, łapiąc kilka oddech, Naprawdę dostał zadyszki, bo przecież szedł jak opętany. Ale bardziej to wina kondycji oraz głodu. Wykańczający.
Pochylił się nieco, łapiąc głębszy wdech. Czarne kudły opadły, całkowicie zasłaniając lico wampira. Jakieś pytania?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Pią Sie 21, 2015 3:09 pm

– Obojętnie który – burknęła w odpowiedzi. – Byleby tylko zabrał cię jak najdalej ode mnie. Nie idzie z tobą wytrzymać!
Wkurzona dziewczyna zrobiła pokaźny balon z gumy miętowej i posłała zabójcze spojrzenie znajomej. Przesadzała jak zwykle, ale nie byłaby sobą, gdyby nie narzekała na ciemnowłosą wampirzycę. Najwyraźniej nieśmiertelnej ciężko było pojąć, że ta „ruda wiedźma” w rzeczywistości się o nią martwi. Nigdy nie była z nikim szczera poza swoją matką, a przyjaciele? Wszyscy kończyli jak Mei, Foxy miała już taki styl bycia, którego nic nie zmieni.
– Nie mam zamiaru wydzwaniać do twoich znajomych, aby cię zlokalizować! Chcę, abyś odbierała OD RAZU! – rzuciła z wyraźnym naciskiem na ostatnie słowa.
Wyraz twarzy siedemnastolatki zdradzał niezadowolenie i wyraźny gniew, choć w rzeczywistości świetnie się bawiła. Mimo wszystko niebiesko włosy kolega nie potowarzyszył im zbyt długo. Czyżby się obraził, że nie dostał numeru tej jakże uroczej ptaszyny jaką była Kethleen? Rudowłosa pomachała mu mało entuzjastycznie na pożegnanie i skupiła się na wampirzycy. Teraz były całkiem same.
– Serio chcesz się z nim umówić? – zapytała.
Z całą pewnością nie tego spodziewała się ciemnowłosa. Zamiast krzyków, wyzwisk i obelg, nowicjuszka postanowiła uciąć z nią sobie małą rozmowę. Raz tylko zerknęła w miejsce, w którym zniknął chłopak. Był… dość dziwny. Nawet bardzo, no i zdołał podłapać sporego minusa u rudowłosej. Dawać komuś swój numer przy pierwszym spotkaniu, czysta głupota! Wyglądał na typa, który zarywa do każdej, co od razu przekreślało go w roli faceta dla jakiejkolwiek dziewczyny. No chyba, że któraś lubi puszczalskich partnerów, Foxy to nie kręciło. Nie zamierzała być częścią jego haremu. Przeciągnęła się leniwie, była nieco przemęczona podróżą no i dość specyficzną lekcją. Chciała dodać coś jeszcze, ale nie zdążyła.
Spojrzała na jegomościa, który przerwał jej pogawędkę. Blady, brudny od krwi z dzikim spojrzeniem no i brzydki. Już sama jego twarz sprawiała, że kolesiowi ciężko było zaufać. Jego błaganie nie poruszyło serca przyszłej łowczyni, dla niej wyglądał jak poziom E, który miał zamiar skusić swoje przyszłe ofiary. Z całą pewnością, gdyby przybyły padł jej pod stopami martwy, zamiast mu pomóc, zaczęłaby go szturchać patykiem, aby się upewnić czy naprawdę zdechł.
Nie odpowiedziała mu nic, spojrzała jednak znacząco na towarzyszkę. „Wampir czy nie?” To pytanie z łatwością szło wyczytać w jej oczach. Może i szkoliła się na łowcę, ale sztuki rozróżniania wampirów od ludzi nie opanowała. Ten brak umiejętności może zawdzięczać tylko i wyłącznie swojemu kochanemu tatusiowi. W chwili obecnej musiała polegać tylko i wyłącznie na zdolnościach Mei, choć i sam wygląd przybyłego nie zachęcał do jakiejkolwiek rozmowy. Ponadto, jakby tego było mało, początkująca łowczyni posiadała przy sobie zwykły, krótki nóż survivalowy. Swoją broń przeciwko wampirom pozostawiła w szafie. Głupie posunięcie.
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Pią Sie 21, 2015 5:54 pm

Ciemnowłosa dziewczyna po prostu wzruszyła ramionami na pytanie tamtej.
- Nie wiem. Może - raczej by postawiła na przyjacielskie spotkanie. Wampirzyca nie była pewna, co do umawiania się. W końcu przyciągała ciągle kłopoty, prawda? A pewnie i Foxy byłaby przeciw. Puści ją samą, nie wiedząc, co może się stać? A co, jak pojawi się smok i ją zje? Nigdy nie wiadomo, co się czai w świecie, gdzie są wampiry!
- Więc co? Wracamy? - zaproponowała... No, cóż, ale w tej chwili właśnie pojawił się nieznajomy osobnik... Słysząc jego głos, odwróciła się, by spojrzeć na niego i... Co sprawił? Że Mei wystraszyła się! Tak, schowała się za Foxy, patrząc na zbliżającego się. Z pewnością był większy od tej dwójki, a sam wygląd...
No, niestety jej dobre serduszko mogłoby się ukazać... Gdyby nie fakt, że naprawdę to ją przestraszyło. Krew nie dość, że wyczuwała, to ją jeszcze widziała. I z pewnością jej nie można było zaliczyć do sztucznej. Wygląd, postawa... Nie, nadal się bała.
- M-może p-powinnyśmy...? - zaproponowała jednak swojej towarzyszce. A nuż właśnie jej potrzebował? Nigdy nie wiadomo, co i jak. Mogło biedaka coś złego spotkać i naprawdę pomoc by się przydała... Albo po prostu udawał. Tutaj wszystko jest możliwe. No, ale dla niej wyglądał zupełnie obco. Nawet jeślli go gdzieś widziała, na daną chwilę nie mogłaby sobie przypomnieć... Zresztą, i tak była tutaj nowa.
Widząc wzrok dziewczyny pokiwała głową. Tak. Wampir. Nie za wesoło to się prezentowało. Rudowłosej chyba pozostał jedynie artefakt jako linia obrony, o ile oczywiście go nie zapomniała. Sama Mei? Z jej mocami? Czy zdolnością walki? Może by coś zdziałała, ale będzie gorzej, jak przeciwnik będzie silniejszy.
I najweselej - to wampirzyca kryła się za człowiekiem, a nie na odwrót. Ale pierwsze wrażenie tak sprawiło właśnie. Chociaż Foxy była łowczynią... I miała ją chronić. Czyżby teraz miał nastąpić odwrócenie?
Albo to tylko paranoja i ciemnowłosy naprawdę potrzebował pomocy. Tutaj jak zwykle pozostawało zgadywanie.
- Co robimy? - wymamrotała z niepewnością w głosie. Wykorzystać fakt, że tamten się zatrzymał? Za dużo niepewności!

_________________
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1095


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sro Sie 26, 2015 10:54 am

Oczywiście kiedy tylko wybył z apartamentu musiał się przejść, bo wszystkie zadania, jakie sobie na dzisiaj naszykował zostały wykonane, więc czemu by nie połazić, po patrolować czy nic się nie dzieje, skoro łowca miał jeszcze sporo czasu? Nie należał od osób, które również prędko idą spać, więc co by w domu roił, no co?! telewizor nie, książki tym bardziej... Zanudził y się na śmierć. A chodząc tak jak dzisiejszego dnia, po parku, mogło go coś spotkać ciekawego, nie koniecznie miłego.
łaził już jakiś czas, aż posłało go nigdzie indziej, jak na piaskownice... Tak, tak, on duże dziecko poszedł w stronę piaskownicy. Zresztą, tam gdzie pozornie nic się nie dzieje, dzieje się najwięcej. Więc czemuż by się nie upewnić, ze faktycznie wszystko jest w porządku?
Zbliżając się do piaskownicy usłyszał jakieś rozmowy, ale był jednak za daleko by dokładnie zczaić, o czym rozmawiały dziewczyny, bo tak przypuszczał, bo barwie głosu. Dopiero zbliżając się zauważył na początku dwie dziewczyny, potem, po chwili zbliżając się bliżej ujrzał jeszcze jednego kolesia.  Zbliżył się do dziewcząt, oczywiście z kapturem na głowie, bo nie ma innej opcji i tanie na odległość półtora metra. Trzeba zauważyć, że stanie tak, by położenie wszystkich osób dało trójkąt rozwarty. *dziewczyny liczą się jako jeden punkt bo są razem.
-Wybaczcie że przeszkadzam, ale co takie duże dziewczyny jak wy robią tutaj i to w towarzystwie podejrzanych osób?- Zapytał spokojnie i spojrzał w stronę Tessa. -Oczywiście nikt wam tu nie zabrania przychodzić, ale jednak nie wydaje wam to się podejrzane...- Zapytał spokojnie i poprawił swojego warkocza chowając go bardziej pod płaszcz, by ewentualny watr, nie rozwalił rozbebeszył mu warkocza. Wtedy dopiero zdejmie swój kaptur, ukazując swoją białą czuprynę, ale mimo to i tak tego buzia będzie zakryta, przez chustę.
-Chyba że tylko mi się tak wydaje...- Dodał po chwili patrząc raz na dziewczyny raz na mężczyznę.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Czw Sie 27, 2015 7:02 pm

Było widać, że mają do czynienia z kanibalem wampirem. Bestia aż śliniła się, widząc smaczne kąski które mógłby schrupać w trybie natychmiastowym. Czy zaczęły wierzyć w niedolę bestii? Oczywiście, że się nie dało! Wampirzyca miała jednak wątpliwości. Chciała pomóc? Człowiek nie chciał. Aż stwór mlasnął jęzorem z przejęcia, mając tą minę niewiniątka. Co prawda daleko do niego mu było. Ale przynajmniej się starał! Przekrzywił łeb na bok na zwątpienie ofiar.
- Ta dzisiejsza młodzież nawet nie wie, że trzeba pomagać potrzebującym?
Warknął stwór pełen zniecierpliwienia. Ileż ma czekać? Ileż ma mówić?! W głowie aż roiło się od widoku krwi, morza ciał! Zew na zabijanie przychodził niemal w trybie natychmiastowym. Gniew także zawitał przez strach wampirzycy. Za bardzo był wyczuwalny, a taka bestia jak Kanibal po prostu go czuje. Gadzie źrenice zwęziły się do maleńkich szparek. Obie były już jego.
Bez zbędnych słów ruszył się. Żwawy, szybszy krok. Uśmiech przyozdobiony ostrym i mocnym uzębieniem. Krwawe lico nie przestawało cieszyć michy. Nie przed ucztą. Człowieka postanowił zabić, wampirzycę oszczędzi ale na pewno wypije co do kropli krwi. Ma być sucha! Ale cóż to?! Ktoś następny? Zuchwały człowiek? Zatrzymał się, patrząc z ukosa na przybyłego.
- Szukasz guza?
Po co się wtrąca? Bestia oblizała się, mrużąc gadzie oczy. Wystarczająco mu przeszkadzano podczas uczty, ale tym razem i ten koleś zostanie zjedzony. Czyżby uczta z trojga? Oby! Marzył tylko o czymś takim. Ale do rzeczy... Stwó nie zamierzał czekać. Rzucił się w stronę Mei. Potężny płomień ognia zajął jej ciało: od stóp aż po głowę. Czarny ogień mocniejszy od zwykłego. Jak się obroni? Kolejna Foxy! Rzuci się w obronie koleżanki? A może zacznie uciekać? Cornelius jako łowca powinien zadziałać. Ale czy się odważy stawić czoła wielkiemu oraz wygłodzonemu potworowi?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Sie 29, 2015 2:29 pm

Zaśmiała się cicho, słysząc odpowiedź towarzyszki. Wcześniej chciała z nim gdzieś wyskoczyć, a teraz stała się dziwnie niepewna.
– Coś ty taka niezdecydowana? – zapytała podnosząc znacząco brew. – Jeszcze chwilkę temu byłaś gotowa się z nim przejść.
Czyżby tak nagle straciła na to ochotę? Dziwne i zabawne zarazem. Wyglądało to tak, jak gdyby Foxy zniechęciła ją do poznania bliżej nowego kolegi. Jakże wielki wpływ na osobowość człowieka miały osoby z jego otoczenia.
– Taaa… Nie widzę sensu, aby tu dłużej siedzieć. Hmm… Może skoczymy do jakiejś knajpki? Skoro i tak miałyśmy się gdzieś wybrać… Poza tym mam straszną ochotę na coś słodkiego – mruknęła wyszczerzając swoje śnieżnobiałe ząbki.
Daleko nie zaszły, cały wspólny wypad został zniszczony przez przybycie nieznajomego wampira, który odstawił mało zachęcające przedstawienie. Kathleen nie przepadała za pijawkami, a w szczególności pokroju Testamenta, który nie raczył się nawet umyć przed wyruszeniem na dalsze łowy. Nie licząc dużej postury, dzikiego spojrzenia i nieprzyjemnych rys twarzy, przedstawiał się dość żałośnie. Przez liczne ślady krwi wyglądał tak, jakby nie potrafił normalnie się pożywić, dlatego też nowicjuszka spojrzała na niego z wyższością.
– Wiesz, co myślę. Jak dla mnie mógłby nawet zdechnąć – mruknęła wyraźnie niezainteresowana obecnością tamtego.
Przeciągnęła się leniwie i zamierzała powstać, jednak w piaskownicy pojawiła się jeszcze jedna osoba. Powoli robiło się tu tłoczno. Przybyszami nie były jednak małe dzieci, a dorośli faceci. Cała ta grupa z całą pewnością wyglądała dość dziwacznie z perspektywy obcego przechodnia.
– Robimy babki z piasku, nie widać? – rzuciła z sarkazmem w głosie.
Oczywistością było, że najzwyczajniej w świecie ze sobą gadały. Czyżby facet miał problemy ze wzrokiem? Po zmroku w tym mieście pojawiało się zdecydowanie za dużo dziwaków i to nie tylko przedstawicieli jednej rasy. Yokohama nie przedstawiała się w najlepszym świetle, nie teraz. Foxy mógł pocieszyć fakt, że i tak długo tu nie zabawi. Gdy tylko brat Mei przyjedzie, aby się nią zająć, będzie mogła wrócić do siebie i kochanej matki.
– Niby co? Siedzenie z przyjaciółką w piaskownicy? Od kiedy jest to podejrzane? To, że już wyrosłyśmy z pieluch nie znaczy, że nie możemy tutaj przychodzić.
Kątem oka zerknęła w stronę wampira, który najwyraźniej doświadczył cudu. Z rannego, obolałego i potrzebującego pomocy osobnika stał się niezwykle energiczny i zdrowy! Po czymś takim ta piaskownica z całą pewnością stanie się obiektem kultu.
– Widzisz, nie potrzebnie się martwiłaś. Już mu przeszło – burknęła krzywiąc się na widok bestii, która zaczęła zaczepiać przybyłego mężczyznę.
Był niezwykle odrażający, nawet jak na wampira. Z miłą chęcią by mu przyłożyła, ale samo odgrażanie się nie było powodem do wszczynania bójki. Pieprzyć trzy po trzy może każdy, ale czy ów osobnik ma śmiałość by poprzeć swe słowa czynem? Najwyraźniej tak, bo krótko po tym zdarzeniu rzucił się na Mei. Ale dlaczego wybrał wampirzycę, skoro dowalił się do białowłosego? Jego zachowanie nie zostało zrozumiane przez siedemnastolatkę, ale wystarczyło, aby zareagowała.
– Ty pieprzony dupku! – warknęła, wyciągając jedyną broń jaką miała przy sobie.
Nie bała się siły jego płomieni, wiedziała że artefakt ją ochroni. Mimo wszystko trzeba przyznać, że odwagi jej nie brakowało. Taka mała, drobna istotka szarżowała na bestię o dość potężnej posturze, uzbrojona jedynie w nóż survivalowy, który nie miał swojego zastosowania w ubijaniu nieśmiertelnych.
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Sie 29, 2015 4:12 pm

- Hm? Nie wiem - przyznała się jej. - Tak jakoś mnie wzięło - wzruszyła po prostu ramionami. - Trochę niezdecydowana jestem - przyznała jej rację i zaśmiała się cicho. Sama nie wiedziała już czy iść, czy nie... Wychodzi na to, że jej ruda wiedźma wpłynęła na decyzję ciemnowłosej.
Ale za to posłała jej ciepły uśmiech.
- Dobrze! Ja stawiam! - postanowiła. Lubiła słodkości, więc co jej szkodziło? No, ale... Chyba nie było im dane pójść.
Jeśli w swoim życiu spotka się wielkiego, zakrwawionego i złego potwora, który zjawia się znikąd to nic dziwnego, że reaguje się strachem. Pierwszy raz coś takiego widziała. No, nawet jej przyrodni, poziom E, nie prezentował się tak przerażająco. A przybyły? Urwał się z jakiegoś horroru, by je odwiedzić? Bądź co bądź sam wygląd wystarczył, by wampirzyca miała koszmary w nocy. A zapach krwi? Aż tutaj wyczuwalny.
- Hai - wymamrotała. Nic nie mogła poradzić na to, że się go wystraszyła. Nie można było zapomnieć, że owa wampirzyca wychowała się wśród ludzi. Mało kiedy miała styczność z wampirami. A nie. Akurat dużo. Miała pecha do wielu takich spraw. Ale mimo wszystko nieznajomy był w swoim rodzaju wyjątkiem.
No i też kogoś nowego przywiało. Jej oczy powędrowały ku kolejnemu... Mężczyźnie? Sądząc po głosie to tak. I w dodatku idiota. A z wyglądu skojarzył jej się z pedofilem. Ta. Zbyt podejrzany. I kolejny straszny. Tutaj wszyscy faceci są tacy czy jak?
- Zadajesz głupie pytania - mruknęła cicho. No, ale Foxy odpowiedziała mu! Mei niestety brakowało na daną chwilę owej śmiałości, ale sama sytacja, jaka tutaj była naprawdę nie zachęcała do niczego. Świetne grono się zebrało - wampirzyca, młoda łowczyni, wielki potwór i podejrzany facet. W dodatku ten ostatni zachowujący się jak idiota i nie widzący, co się dzieje. On naprawdę uważał, że uczennice sobie by od tak stały i gadały z nieznajomym? A może jeszcze na dodatek jest ślepy? Kto go tam wie.
- Powinnyśmy się stąd zabrać - bała się nadal. Ale jednakże to nie jest dobry pomysł by tutaj zostać. No i też mogłoby się wykorzystać fakt, że mężczyźni by się pokłócili. Stanąć w obronie któregoś z nich? Jasne. I co jeszcze? Miałaby się dać dorwać?
No, ale było za późno. Jedna chwila i zaczęła płonąć. Krzyknęła. Bolało to. Ale nawet jeśli, zaczęła reagować od razu. Nawet jeśli się bała. Bądź co bądź uniosła ręce do góry i skupiła swoją moc. Jak dobrze władać przeciwnym żywiołem, prawda? Dlatego też wykorzystała ją i wytworzyła z dłoni wodę, by ta oblewała nią całą. Zadziała? Nie zadziała? Nie wiadomo, jakie ma właściwości, no, ale Mei powinna skończyć całkowicie mokra i trochę nadpalona. Poparzenie, część stroju i końcówki włosów. Chyba, że coś jeszcze do tego dojdzie.
- Chloe, nie! - krzyknęła międzyczasie. Wyczuwała, że przeciwnik był silniejszy. No i też nie miała ona swojej broni. Co chciała zdziałać? Ochronić Mei? W jaki sposób?! - Nie rób tego! - sama na razie póki co nie mogła atakować. Musiała zgasnąć. Nie chciała zostać pieczonym wampirem, ale z drugiej strony... Ona nie powinna tak działać? I co zrobić?! - Wracaj! - nie chciała krzyknąć, że może zapłać to nawet życiem. I wampirzyca będzie wyłączona. Póki co. Mogła jedynie bezradnie patrzyć, tracąc energię na moc.

_________________
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1095


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Nie Sie 30, 2015 4:52 pm

Nawet dobrze, że spotkał kogoś, no może nie koniecznie w piaskownicy, no ale chociaż może doświadczy czegoś ciekawego? Kto wie. A może go zjedzą... Pewnie wielu by chciało, no ale nie ma co gdybać. JAk na razie jest, żyje i nie zamierza stać jak słup soli jeśli chodzi o bycie łowcą. Trzeba działać, kiedy w mieście jest coraz większy burdel! Ale wracając do sytuacji...
Przyglądał się uważnie dziewczyną z lekkim uśmiechem na ustach. Nie był on zimny, a ciepły. Ciekawe jak długo będzie miał go na twarzy. Może akurat zaraz przeobrazi się w zimny? Póki co trzeba dawać pozory miłego, spokojnego a nawet troskliwego mężczyzny. Słysząc pierwsze Mei stwierdzenie westchnął cicho patrząc na nią monotonnym spojrzeniem.
-Nie gorsze niż Ty młoda.- Odparł i spojrzał na Foxy, która jak widać lubiła rzucać sarkazmami... A Cornelius tylko się martwił... Już nawet tego nie można?
-Może przyłącze się do was i będziemy razem robić babki... A potem chować w nich miny, na takich jak tamten... Wicie ile było by juchy...- Odparł z kpiną, która teraz była aż namacalna. Po jego zachowaniu można było domyślić się jednego, że albo był chamem, który lubił przeszkadzać, dokuczać innym, albo miał zły dzień. Zerknął po chwili na Testamenta, który jednak nie zamierzał rezygnować ze swojego posiłku... Zresztą, któżby zmienił cel widząc kolejny kąsek do zjedzenia? Zapewne nikt, no ale cóż poradzić... Tak właśnie myślą wampiry, a potem dostają po dupie za swoją pewność. Do piachu z nimi.
Nie zdążył zbytnio odpowiedzieć na wampira pytanie, bo ujrzał ogień, ale to dobrze, że był on na wampirzycy, która sprytnie próbowała walczyć z żywiołem... Jednak machnął na nią ręką, a spojrzał na Tessa, który rzucił w Mei nie tylko ogniem, ale sam też chciał się na nią rzucić. Westchnął i wyjął swoją broń i odbezpieczy ją patrząc na agresora. Już miał zamiar strzelić, kiedy do akcji wkroczyła Foxy... Przez nią nie mógł strzelać, mógłby zrobić ten sam błąd co kiedyś, a tego nie chciał.
-No i po chuj się pchasz z nożykiem...- Odparł kiwając głową rozbawiony. Akurat takich ludzi to mu nie będzie szkoda, jak by zastrzelił. Podejdzie jednak do nich i w między czasie wyjmie z płaszcza butelkę wody, jednak tylko pół litra po czym za pomocą zębów odkręci korek i zamachnie się butelką, by ochlapać głównie Tessa święconą wodą! Miał jednak wyjebane, czy woda tyknie i Mei. Trzeba dodać, że nieco przed zamachem wystrzeli jeden pocisk w górę, by trochę zbić ich z tropu, bo chyba nieco będą zdezorientowani słysząc pocisk... Jednak co się uda... zobaczy się w praniu

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Pią Wrz 04, 2015 8:22 am

Czego najbardziej nienawidził Kanibal? Nie uciekającej ofiary, dopadał nawet broniącą się! Ale nienawidził kiedy ktoś trzeci próbuje odgrywać bohatera i wciska nos w polowanie! Bestię zawsze wpadała w gniew kiedy usilnie przerywano jej próbę dorwania się do posiłku. I takim kimś był właśnie Cornelius. Nie dość, że przerywał polowanie, to jeszcze miał czelność się wtrącać! Ale po kolei.
Wampiry nie zawsze są piękne! Ten o to olbrzym stanowił raczej źródło przerażenia oraz zagrożenia! Nie miał ochoty na bycie metroseksualnym świecącym wampirem, tylko większą uwagę przykładał na swoje krwiożercze zapędy oraz nachalny głód! Chociaż gadanina dziewcząt zwłaszcza ludzkiej, drażniła stwora. Ale po co to okazywać skoro i tak je zaraz zabije? Wystarczyło się wściec, a przecież olbrzymowi gniew przychodzi z łatwością. Toć nerwowe oraz agresywne bydle jest.
Pierwszy ogień poszedł. Podpalona wampirzyca mająca kilka obrażeń poprzez poparzenia, bowiem ogień stanowi jedną z groźniejszych broni na istotę nocy. Musiała także zużyć sporą ilość mocy aby ugasić czarne draństwo. Stwór nie utrzymywał ognia, nie chcąc samemu utracić zbędą energię. Wolał ją trzymać na dalszą walkę. Chociaż ile brakuje do wybuchu furii, jak i samej adrenalinie która z reguły temu towarzyszy. Naprawdę niewiele. Stwór był tak wściekły, że z każdym oddechem dyszał głośno, zaciskając wielkie łapy w pięści. Już był blisko. Jeszcze tylko kilka bodźców, wliczając w to oczywiście drażniącą obrożę elektrycznością. Jednak do rzeczy:
Foxy rzuciła się z nożem w stronę napastnika co nie było zbyt mądrym posunięciem. Także Cornelius wystrzelił pocisk ostrzegawczy. Owszem stwór przez chwilę stracił na uwadze więc jeśli dziewczyna zaatakuje, może drasnąć stwora, lecz niech nie zapomina że Stwór wtedy może ją łatwo złapać i przyszpilić do ziemi, no i oczywiście hałas spowodowany wystrzałem może odebrać na skupieniu. W każdym bądź razie kilka kropel wody sięgnęło olbrzyma. Uczucie pieczenie przez wodę święconą sprawiało jeszcze większą złość. Elektryczność, głód, rozchwiana równowaga emocjonalna. To wszystko kumulowało się w jedno: w napad szału. Wampir już dawno nie osiągnął takiego limitu wściekłości! Co nie było na rękę nikomu. Elektryczność błyskała już widocznymi iskrami, rażąc cielsko stwora. Nie, nie atakował jeszcze, niezależne nawet od otoczenia. Złapie szponiastymi paluchami obrożę i wkładając całą swoją siłę, ba, nawet żyły na wielkich łapach stwora wyszły, rozerwał materiał obroży! Elektryczność aż paliła po dłoniach, lecz nie odstraszyło to stwora brnącego do wolności. Krew polała z miejsc gdzie materiał był wszczepiony w ciało, wreszcie materiał pęk. Obroża zalśniła jeszcze elektrycznością, aczkolwiek były to jej ostatnie tchnienia. Zdyszany stwór już po prostu zaprzestał komunikować się ze swoim "uczłowieczeniem", został tylko sam koszmarny potwór. Wasz ruch.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Wrz 05, 2015 5:48 pm

Gdyby tylko Hachiko wiedziała, że przez tych ludzi oraz wampiry Testament straci jakikolwiek kontakt ze światem zewnętrznym, nigdy nie wypuściłaby go z Zamczyska. Ot! Zamknęłaby go w jakimś uroczym pokoju, służącym do seks-zabaw, zamknęła w klatce, weszła do niej i wraz z nim… mniejsza, to nie dla dzieci! Od wiele dekad wraz z Hirem walczyli o to, aby Testament właśnie nie wpadł w ten stan – stan całkowitego ubezmózgowienia , co prowadzi do uwolnienia jego wewnętrznej bestii z okopów ostatniej siły woli samego wampira. W takim stanie Testament jest zdolny do wszystkiego, ponieważ nie rozpoznaje już nikogo, a co najgorsze, nie powstrzyma swojej przemiany w wielkiego węża. Ta przemiana zawsze kosztowała go wiele bólu, który nie raz pomagał mu wyjść z tej przemiany i ją po prostu cofnąć. A teraz? Teraz już nic go nie powstrzyma, bo oto w Testamencie wygrały geny gada…
Hachiko powracała właśnie do Zamku ze swojego małego polowania. Cóż, nie było może ono takie małe, jak to o tym myślała. Noc była jeszcze młoda i zachęcała do dalszego eksplorowania świata czy raczej dzielnicy mieszkalnej, gdzie zamierzała znaleźć jeszcze jakieś ofiary, które chciała skonsumować. Choć bardziej miała ochotę złowić jakąś ofiarę i zaciągnąć ją do Zamku, gdzie mogłaby się nią odpowiednio zająć, na swój pokręcony i chory sposób. Po drodze także chciała zebrać grzybki! Muchomorki! Nadawały się one idealnie na ulubioną zupę Testamenta… a przecież grzybostan w tym mieście był niczego sobie…
Gdy zrywała właśnie ostatniego grzybka, jakie rzucił jej się w oczy (tak naprawdę był to pierwszy i ostatni… co to za zupa z jednego grzyba?!), usłyszała wystrzał. Cóż, w tym mieście było to całkowicie normalne. Skoro nocą swobodnie chodzą sobie wampiry, a przecież sama przyczyniła się do ujawnienia istnienia wampirów, to dlaczego dziwnym miałoby jej się wydać wystrzał z broni palnej? Nawet na to nie zareagowała. Wzięła grzyba, przyjrzała mu się i ostatecznie rzuciła go na zieloną ściółkę, wzruszając ramionami. Nie będzie się przecież bawić w pieprzonego Czerwonego Kapturka. Chyba, że Wilkiem miałby być Testament, który okazałby się zboczeńcem i wówczas… tak, ten temat też zostawmy…
Ruszyła dalej w swoją stronę, zbliżając się tym samym do placu zabaw, gdzie była ów piaskownica. Co prawda do samego celu dzieliło ją jeszcze sporo metrów, to wyczuła znajomy zapach krwi. Jeśli jest z jakimś wampirem tak długo, jak ona była z Testamentem, to jego krew potrafiła wyczuć już z naprawdę sporej odległości! Automatycznie spojrzała na swoją obrączkę, która jakoś tak dziwnie lśniła. Nie zamierzała jednak stać i przysłuchiwać się temu, a ruszyła za zapachem. Po chwili do zapachu krwi dołączyły także inne zapachy, obce – jakichś ludzi i wampirzycy. Wreszcie jej oczom ukazała się piaskownica i dzieci „bawiące” się wokół niej. Nie miała wątpliwości, że z Testamentem dzieje się coś dziwnego. W dodatku w jego dłoniach została obroża łowców, a raczej jej resztki. Zamierzała przyłączyć się do zabawy. W końcu Testament postradał zmysły. Ba, mało tego, nawet ją mógł wziąć za mięcho zdatne do konsumpcji, ale nie zamierzała go zostawiać na pastwę tych ludzi i wampirzycy.
Akurat trafiła na moment, w którym ludzka dziewczyna ze śmiesznym nożykiem rzuciła się w stronę wampira, a ta druga zaś darła się, chcąc ją powstrzymać przed tym jakże głupim wyczynem. Wyczuła także zapach wody święconej. Nie zastanawiając się zbyt długo, stanęła u boku męża-węża.
– Taka zabawa beze mnie?
Zerknęła kątem oka na niego, żeby zobaczyć w jakim jest stanie i czy jeszcze kontaktuje. Cóż, stwierdziła, że już nic do niego nie dociera i zmienił się całkowicie w bestię. Poniekąd ją to kręciło… może wreszcie ujrzy wielkiego gada?
Pierwsze co, to zamierzała obezwładnić jakoś tę małą wampirzycę. Zjawiła się w wampirzym tempie tuż przed nią i uśmiechnęła do niej jadowicie.
– Cześć, chcę Cię zjeść!
Nim dziewczyna zdąży się odsunąć, Hachiko będzie chciała złapać ją za gardło, celując pazurem pod jej grdykę, by następnie go tam wbić.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Nie Wrz 06, 2015 6:55 pm

– W takim wypadku nie pozostaje mi nic innego jak skorzystać z twojej oferty – odparła wyszczerzając swoje śnieżnobiałe kiełki, o które dbała przesadnie.
Dość wredny temperament tej rudej dziewczyny, po prostu gdzieś uleciał. Mei miała przyjemność przebywać z tą nieco milszą wersją, którą i tak zdołała już kiedyś poznać. Nie oznaczało to jednak, że powinna czuć się bezpiecznie. W każdej chwili mogło Foxy odwalić. Była niczym bomba zegarowa, mogła wybuchnąć w każdej chwili i to w najmniej oczekiwanym momencie.
– Podziękuję – odpowiedziała przybyłemu.
Próbował być zabawny? Cóż, nie bardzo mu to wyszło, albo najzwyczajniej w świecie dziewczyna nie podzielała jego poczucia humoru. Fakt, z miłą chęcią rozwaliłaby tamtego wampira, ale słowa białowłosego były po prostu… słabe. No chyba, że nie był to żart, wtedy mogłaby je jeszcze znieść. Tyle, że każdy w takiej sytuacji mógłby zaprzeczyć, aby uratować swój honor, dlatego też nie skomentowała w żaden sposób tego, co usłyszała. Jedynie przeczesała dłonią swoje delikatne włosy i skupiła uwagę na znajomej.
–Ta, lepiej już stąd chodźmy. Szkoda naszego czasu.
Miały iść, ale niestety nigdzie nie doszły. O ile Foxy mogła narzekać na nudę, podczas siedzenia w szkole, tak teraz zasnąć nie było kiedy. Spokojny wypad na miasto, zakończył się niezbyt przyjemnym spotkaniem. Bałwan bez poczucia humoru, żywy Frankenstain, czy mogło być jeszcze gorzej? Najwyraźniej tak, bo do gry wkroczyła jeszcze jedna postać. Czerwonowłosa paniusia, która najwyraźniej upatrzyła sobie Mei. Co niby innego miałoby cisnąć się na usta w takiej sytuacji, jak nie zwykłe, proste „kurwa mać”, które w tak krótkiej wypowiedzi, doskonale opisywałoby beznadziejną sytuację, w jakiej znaleźli się bohaterowie. Mimo wszystko te słowa nie padły, za to Kathleen doskonale wykorzystała wyrazy zastępcze, świetnie ukazujące niezadowolenie z podjętej przez przybyłą wampirzycę decyzji.
– Ty suko! – warknęła zmierzając na Hachiko.
Bardziej od własnego życia, ceniła sobie bezpieczeństwo Mei, czego nie ukrywała. Odwrócenie się plecami do wygłodniałej bestii nie było najlepszym pomysłem, ale w tej chwili Foxy, nie myślała trzeźwo. Targały nią najróżniejsze emocje, w tym gniew na własną głupotę. Swoją broń antywampirzą pozostawiła w pokoju, przez co była teraz bezbronna. Nie oszukujmy się, ochroniarz z niej do dupy. Już dawno powinna zostać wywalona, ale najwyraźniej życie miało co do niej inne plany.
– Odpierdol się od niej!
Czy to w akcie szaleńczej odwagi, czy czystej głupoty, postanowiła sprowokować i zaatakować drugiego wampira. W oczach siedemnastolatki, wyraźna była nienawiść do rudowłosej. Choć nie była nieśmiertelną, z miłą chęcią przegryzłaby tamtej tętnicę, byleby tylko „kurwa” się wykrwawiła. Foxy jak to Foxy, potrafiła szczekać, chociaż w przeciwieństwie do większości tego typu osobników, nie bała się i działać.
sorka, że taki słaby
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Pon Wrz 07, 2015 5:15 pm

- Sam się pytasz, staruszku - mruknęła w odpowiedzi. Nie spodobał się jej. Chociażby z tymi tekstami. Zwłaszcza, że nie wiedział, co ona wcześniej mówiła, a wyrażał się na ten temat. I jakie pytania? Mei nie zadawała żadnych. Zwłaszcza w jego stronę. Ale koniec wnikania, czas skupić się na aktualnych wydarzeniach!
Sytuacja robiła się coraz to mniej przyjemna. Pomimo tego, że udało jej się ugasić ogień, była zmęczona. Wytworzenie wody znikąd zawsze brało więcej energii niż pobranie z pobliskiego źródła. Na dodatek czarny ogień wystarczająco wyróżniał się od zwykłego, co jedynie pogłębiło trudność zadania. Ale udało się? Udało! Wydawałoby się, że to się skończyło dobrze... No właśnie. Wydawałoby się.
Troskliwość Corneliusa również zniewalała z nóg. Widziała jego gest. I pewnie gdyby nie owa sytuacja, pierwsze co by zrobiła, to przyczepiłaby się go. I to w nie żaden przyjemny sposób, co to, to nie. Ale jednakże tak nie było. Nie widziała co zrobił łowca i nawet jeśli ochlapałby ją trochę wodą, nie poczułaby wtedy. Paliła się, prawda? To też zadaje spory ból.
Bądź co bądź wracając... Mogła jedynie patrzeć w szoku na to, co robił Testament. I oczywiście nic nie rozumiejąc. Błyski, elektryczność, zachowanie... Szkoda się rozpisywać na ten temat, ale to wszystko sprawiło, że jeszcze bardziej się wystraszyła... Trochę za dużo jak na nią. Po raz pierwszy w swoim krótki życiu miała okazję ujrzeć takie wydarzenie, a owa istotka już nie mało widziała.
W dodatku nie umiała powstrzymać swojej koleżanki! Gorzej móc nie może być, prawda? No... Jednakże może. Udowodniło to przybycie nowej osoby. Ruda wampirzyca. Która oczywiście co zrobiła? Zaatakowała osłabioną wampirzycę!
Co na to biedna? Nie miała szans by odskoczyć, dlatego postanowiła polecieć. Świetny pomysł... Gdyby nie fakt, że poczuła jej dotyk, więc to ją zdekoncentrowało, dlatego też zawisła na wysokości jedynie trzech metrów. Złapała ją? Nie złapała? Kto wie. Nie ona. Bądź co bądź zaczęła walczyć. Nie miała zamiaru zostać jedzeniem! Więc nawet jeśli Hachiko się udało, wisiałaby wraz z Mei i cóż... Czarnowłosa zaczęłaby machać nogami, chcąc się uwolnić. Więc co na to tamta? I nawet nie wiedziała, jak powstrzymać szarżującą Foxy. Ona kompletnie nie słuchała się! Chciała walczyć? Nic nie zdziała! A jej śmierć na pewno nie pomoże Mei.

_________________
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1095


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Nie Wrz 13, 2015 10:51 am

Sytuacja zaczęła przyspieszać tępa, a zamieszanie robiło się co raz większe. Wampirów przybywało, a jeden z nich tracił nad sobą kontrole. Fajny scenariusz, jednak to nie był film, to była realia. Nic na niby, zero udawania. Przypatrując się całej sytuacji można było śmiało rzec, że wampiry mają przewagę i zapewne wygrają to starcie. Oczywiście Wampirzyca Mei nie była przeciwnikiem, a raczej sojusznikiem, jednak i sama miała większe kłopoty w postaci wampirzycy Krwi B. Na jej pomoc nie można było liczyć. Łowca jednak nie zamierzał też o ową prosić. Patrząc na Foxy, aż kurwicy można było dostać. Dziewczyna niezbyt mądrze wykonywała swoje pomysły ataku. Za mocno przejmowała się życiem wampirzycy, która zniesie o wiele więcej niż człowiek. Stając zapewne tyłem do Testamenta, wyda na siebie wyrok śmierci. Jednak wracając do początku. 
Zachowanie wampira, przykuło największą uwagę łowcy. Obserwował go uważnie, patrząc jak ten szarpie się z obrożą? Nie komentował sytuacji jednak, bo nie było na to czasu, ani potrzeby. Skoro się jednak z nią szarpał, znaczyło to, że musi mieć ona jakiś wpływ na wampira. A skoro ją zerwał, to nie wróżyło nic dobrego. Widział jak obroża iskrzy się, czyżby raziła? Najprawdopodobniej. Nie czekał zbytnio długo z decyzją o ataku wampira. Nie mógł czekać, zwłaszcza widząc, że był zajęty swoją obrożą. To mógł by być jedyny moment, gdzie  wampir nie myśli o atakowaniu, a o wolności przed tym ustrojstwem na szyi. Dlatego też skierował w niego swoją broń anty i wystrzeli dwa razy. Będzie celował w nogi, uda wampira, który jeszcze szarpał się z obrożą, która już po chwili przegrała z Testamenta siłą i się poddała ulegając zniszczeniu. Ciekawe czy trafi w tego olbrzyma? Może tak może nie.
Co do wampirzycy, która się pojawiła też na placu. Zerknął na nią i westchnął, wiedząc że to nic dobrego nie wróży. Widząc, że zajęła się wampirzycą westchnął, mając na wampirzyce Mei wyjebane. Ją może sobie zjadać. Ale jednak nie zostawił Hech w spokoju. Może nie był to zbyt ambitny pomysł, ale rzucił w nią butelką, którą miał w rękach. W niej jeszcze było trochę wody, bo nie udało mu się ulać wszystkiego. Ruch ten właściwie nic wampirzycy nie zrobi, ale pewnie ją wkurwi! I dobrze. Jak się bawić to się bawić, co nie? Szkoda tylko, że łowca nie wiedział, kim dla siebie są oba wampir krwi B... O Testamencie coś tam w oświacie chyba słyszał, ale na pewno nie to, ze jego żoną jest Hech. 
Na Foxy niezbyt zwracał uwagę, ale słyszał jej słowa, które nie były kierowane do łowcy. Po jej zachowaniu było widać i można było się domyślić, że owe dziecko jest tylko mocne w mordzie.  
Jeśli o czymś napomniałem czy nie doczytałem, to zwróćcie mi uwagę. Nie jestem przyzwyczajony pisać w tłumie.  

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Wrz 19, 2015 7:38 pm

Obroża została zerwana. Kanibal wreszcie wolny, mógł być wolny i wzbudzać na nowo strach w mieście i poza jego granicami! Nawet ten mizerny łowca czy wampirzyca nie będą w stanie powstrzymać potwora żądnego krwi oraz mięsa ofiar. Przybycie Hachiko także nie miało żądnego wpływu na dalsze losy jakie miał się wydarzyć. Miał kogoś zabić, pożreć i pławić się we krwi ofiar do końca jej istnienia. Tak też oczywiście się niebawem stanie, ale teraz do rzeczy.
Cornelius zaczął strzelać, raniąc rozjuszonego potwora. Ale adrenalina z wściekłością jak i wyrobioną odpornością współgrała na ten czas, więc stwór zanim zacznie odczuwać silny ból, zaatakuje chojraka ogniem. Fala płomieni wyrwie się z pod szponów potwora wprost na Corneliusa. Nie kontrolował mocy, więc jeśli łowca nie wymyśli czegoś aby ugasić czarne pożerające ho płomienie, spali się żywcem. A co do Foxy i reszty? Zanim ta doskoczyła do Hachiko, chwycił biedaczkę za włosy, ciągnąc ku sobie. Byłoby lepiej gdyby nie rany w nogach. Krwawił, tracił krew przez co denerwował się jeszcze bardziej. Z iście potwornym rykiem wgryzł się w bark dziewczyny, rozrywając każde ścięgno, mięsień i oddzielił kość ramienia odrywając je od tułowia. Dziewczyna była na skazanej pozycji. I nieważne czy ktoś zareaguje. Wampir dodatkowo wgryzie się w twarz Foxy, rozrywając ją. Oczy, nos, wargi... wszystko zostanie oderwane zębiskami. Stwór wypuścił ciało wykrwawiającej się ofiary. Oblizał zakrwawione usta, chociaż cały pysk miał w posoce. I co dalej? Ano właśnie. Co teraz robi Cornelius? Jakoś pokonał płomień? A może rzucił się na stwora chcąc z nim dalej walczyć? Foxy oczywiście już nie ocali. Dzielna dziewczyna zginęła w paszczy potwora, który nadal nie powstrzymał swojej krwawej potrzeby na zabijanie.

Nie ratować Foxa, ona chciała żeby zabić jej postać już w tym poście.
Powrót do góry Go down
 
Piaskownica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Piaskownica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: