IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kostnica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Kostnica   Wto Paź 23, 2012 8:49 pm

Jak w przypadku każdego szpitala, ten również ma na swoim terenie kostnicę. Mały budynek, nieco na uboczu, nie przykuwa zbytniej uwagi. Wewnątrz jest czysty, utrzymany w jasnych barwach. Jedynie trupy dodają tu nieco żywszych braw.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kostnica   Sro Lis 28, 2012 9:13 pm

Gdzie Kanibal lubi przebywać najbardziej jeśli to miejsce nie jest zamkiem ani burgerlandem? Kostnica szpitalna! O tak! T o tutaj jest cała masa zwłok, lekarzy itd! Bestii a wielkim wyszczerzem na mordzie miała się właśnie w to miejsce udać i zapchać żołądek smakowitymi frykasami. Kto mu zabroni? No chyba nikt! Ha! Normalnie panisko się z niego zrobiło, że szok!
Skoro budynek leży w oddzielnej części szpitala dostał się bez trudu. Po drodze musiał ubić jednego strażnika i pielęgniarkę. Ach, ciepła posoka śmiertelników, a laseczka okazała się dojrzałą dziewicą. Co dalej? Ano pogasił światła by nikt nie musiał mu przeszkadzać, a ochroniarz siedzący przed monitoringiem mógł stwierdzić iż jakiś lekarz wszystko pogasił w celu oszczędzenia prądu. Takie tam ekologiczne podejście. Potwór od razu rozpoczął szukanie. Ciemność mu nie przeszkadzała, ba idealnie widział w ciemnościach! Szybko powyszukiwał byle jakie trupy, nogi, ręce itd. By powywalać wszystko na środek podłogi ponurego pomieszczenia. O tak, śmierć była tutaj wyczuwalna. I na bezczelnego usiadł sobie przy swoim mini stosiku, biorąc pierwszą, lepszą część. O! Trafił na nogę! Po zapachu oznajmia że odcięto ją niedawno. I co? Ano smacznego! Od razu zaczął pozbywać mięsa oraz wszelakich tkanek z odciętej kończyny.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kostnica   Sro Lis 28, 2012 9:35 pm

Złej sławy i opinii wampir wdarł, a raczej włamał się do kostnicy! Jedna, mała i w dodatku bezbronna pielęgniarka, która przyszła potwierdzić zgon pacjenta i złożyć swój podpis na stercie papierów, została zaraz zamordowana przez wampira. Jej krzyk rozległ się w całym korytarzu, a poczynania wampira zostały od razu zarejestrowane przez kamery. Tak, zwrócił na siebie uwagę. Jednak, jaki strażnik wyjdzie na spotkanie bestii, która przegryzła tętnicę szyjną biednej dziewczyny?! Ten, który spoglądał w ekranik monitora zesrał się już ze strachu, więc na pewno nie podniesie swojego zadka, aby ruszyć na ratunek. Do rycerzy to on jednak nie należał. Za to wcisnął taki fajny, zajebisty, czerwony guziczek, powiadamiając resztę strażników o nagłym wypadku.
Światła w holu i samej kostnicy zgasły. Napięcie wzrosło. Atmosfera jak w Pile, że strażnik zaczął się już modlić o jak najszybsze zakończenie tej gry. Przecież chciał przeżyć, prawda?
Kiedy Kanibal zajadał się czyjąś syrą, uciętą pewnie przez wielką cysternę w czasie jakiegoś japońskiego karambolu, na jakiejś japońskiej autostradzie (tak, oni mają autostradę, nie to co u nas, jakieś trzy dupy zza krzaka, zwane asfaltem), do akcji miał wkroczyć, póki co, jeden, cieplutk, chodzący, żywy stek, zwany lekarzem! (strażnicy nim dojdą, to będzie po ptakach, o!). Normalnie ktoś dzisiejszego wieczora pomyślał o wampirku.
Lekarz otworzyli z cicha drzwi, namierzył łapą kontakt, aby włączyć światło i nagle oślepiła go żaróweczka, waląca go prosto w gały. Od razu dostrzegł wampira, który... zjadał czyjąś nogę! Lekarzowi zrobiło się niedobrze, naprawdę.
- Co pan tutaj robi. Proszę opuścić tę salę. Zaraz podam panu jakieś środki na uspokojenie.
Skąd mógł wiedzieć, że to wampir? No chyba z dupy, ale to szczegół. Wiedział jedynie, że ten przed nim, to seryjny morderca. Ale zajebiście. Będzie miał co opowiadać wnukom, o ile ich dożyje.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kostnica   Sro Lis 28, 2012 10:10 pm

Nuż cholera jasna! Jak zwykle ktoś mu musi przerwać darmowe żarcie! Bestia z głośnym łoskotem odrzuciła nogę na podłogę, odwracając się w stronę lekarza. I to światło... Normalnie oślepiło potworka, który to musiał otrzeć swoje słodkie, gadzie oczka. Jak, jak on mógł! Normalnie, zaraz zacznie się turlać po podłodze, zgrywając rozwydrzone, rozpieszczone dziecko. Nie, nieee.. Nie popatrzysz jak Kanibal słodko tarza się po podłożu. Nie w takim miejscu przynajmniej.
Środki uspokajające? Ależ on jest spokojny, tylko ciut zgłodniał. Ciągłe słuchanie burczącego brzucha nie jest za fajne, zwłaszcza gdy z takim nie da się dyskutować. Czy ten lekarz to rozumiał? Wątpię.
Chwycił za nogę, jaką niedawno obgryzał, machnąwszy ją przed oczyma pracownikowi placówki.
- A macie murzyna?
Ta, pytanie jak w jakiejś restauracji. Ach, dla bestii takie miejsce jest jak restauracja. Oblizał się, obgryzając nogę dalej. Tak jakoś nerwy minęły, wraz z ponownym ugryzieniem kończyny. Co lekarz zrobi? No ja nie wiem. Może założy śliniak gościowi? Biedak zaś się ufajda i będzie wyglądał paskudnie. Hach zaś go skrzyczy, o.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kostnica   Sro Lis 28, 2012 10:40 pm

No dziwne, aby nikt nie przerwał mu darmowej wyżerki, skoro w tak bezczelny sposób zwrócił na siebie uwagę ochroniarza, który wciąż, niemalże 24/7 tkwił przed monitoringiem i patrolował wzrokiem czy wszystko jest w porządku.
Lekarz z przerażeniem spoglądał na wampira, który pirzgnął martwą, nadjedzoną nogą o ziemię. Widać, że nie umiał szanować jedzenia! Nikt go nie nauczył, że nie bawi się jedzeniem. W każdym bądź razie lekarz wziął wampira za kogoś kto już dawno postradał zmysły. No bo jaki człowiek jada ludzi? Pomyślał o jednym. O kanibalizmie. Ale czy to nie funkcjonowało już tylko w Afryce i to jedynie w określonych, dziwnych plemionach, których nazwy nasz doktorek nie pamiętał?
Wampir zbliżył się do niego. Cuchnął zwłokami, jebało mu z mordy i w dodatku cały był we krwi. Ba! Miał dziwne oczy! Takie niby to ludzkie, ale zwierzęce, żółte... może miał soczewki. Mimo wszystko wycofał się, szczególnie, że go zemdliło, kiedy ten wielkolud pomachał mu ją przed oczami. Może i widywał trupy co dzień, zaglądał ludziom w organizmy, to jeszcze nigdy nie wiedział, aby jakiś człowiek jadł ludzką, martwą tkankę skórną!
- Pr...przepraszam? Jakich murzynów?
No totalny nieogar miał facet. Jakby przed jego oczami pojawiło się nagle sto, nagich kobiet. Biedak, wysiadłby po zerżnięciu czterech. Phew, w końcu to nie Kyubi, nie?
- Szuka pan znajomego?
Ja nie wiem czy on udaje przygłupa czy faktycznie jest głupi. A doktora z medycyny zrobił chyba będąc pijany, albo dając dupy wykładowcom, bo innego sposobu to ja nie widzę. A sponsoring na studiach to już rozpowszechniony jest!
Poza tym, niedługo z odsieczą przyjdą panowie z ochrony. TO są dopiero przygłupy.
Lekarz wyjął ze swojej kieszonki strzykawkę z igłą, z zamiarem wbicia tego środka na uspokojnienie owemu seryjnemu mordercy. Nie wiedział przecież, że wampir ma fobię na tym punkcie.
- Zaraz wstrzyknę pany środek na uspokojenie. Proszę się rozluźnić.
Kij, że wampir był spokojny. To przecież lekarz! Oni mają swoją prawdę, pół prawdę i gówno prawdę. I krzyżyk na drogę.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kostnica   Sro Lis 28, 2012 11:05 pm

Łolaboga. Ludzie jedzą kurczaki, Kanibal je ludzi i inne wampiry. Czy to coś złego? Gorzej jakby zajadał się żywym mięchem, a nie ukrywam że lubuje się i w takich. Przełknął spory kawał mięsiwa, patrząc na zdenerwowanego pana w bieli. Uśmiechnął się krzywo, na słowa mężczyzny. Czyżby biedak się przestraszył? Nie ma co się dziwić, potworzasty pokazał dwa rzędy ostrych jak brzytwa zębisk.
Pokręcił głową na kolejne pytanie. Ależ on biedny, Kanibalek się nim zajmie w jak najokrutniejszy sposób.
- Szukam żarcia! I tylko żarcia, nikogo, niczego więcej! Jestem głodny! Kapujesz ludzka pało?!
Uroczo, doprawdy. Myślał że spotkał chorego psychiczne zbiega z zakładu psychiatrycznego? No blisko, bo potworkowi taki zakład by się przydał, no i porządny odwyk. W każdym bądź razie, będąc blisko lekarza oraz trzymając jedną nogę w łapie, miał chwycić lekarzynę za kitel. Ale, ale... On miał igłę! Środek uspokajający, igła, strach... Bestia cofnęła się gwałtownie, ryknąwszy iście nieludzko.
- Zabiję cię, skurwielu! Urwę łeb z płucami i wsadzę do dupy twojej matki!
Ileż złości w jego głosie, a obroża zaczęła działać. Prąd przeszedł po ciele, zmuszając do opanowania się. Kilka wdechów, wydechów - chwilowa ulga, lecz ciało boli.
Drżący na ciele, nie mógł spojrzeć na strzykawkę. Zagryzał wargę aż do krwi, ach, gniew stara się wyjść za wszelką cenę. Co uczynić? Podpalił lekarza! Żywa pochodnia, machająca łapami we wszystkie strony. Nadal trzymał utkwiony wzrok w podłogę, zatykając usta dłońmi. U licha, przeklęta fobia! Ale, ale... Co poradzić, to nie jego wina. Jeśli mężczyzna spłonął, ogień zanikł. Wtedy bestyjka powróci do przerwanych czynności, siadając sobie na podłodze. Znalazł jakąś rękę. Ze zwierzęcą chciwością zaczął ją pochłaniać.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kostnica   Sro Lis 28, 2012 11:19 pm

Doktorek nawet nie przypuszczał, że tej nocy spłonie żywcem. Nigdy się nie jarałem, ale to pewnie nie było dość miłe uczucie. Jednakże po kolei.
Dla tego człowieka, jedzenie ludzi i wampirów (o których przecież nie wiedział) było złe i to bardzo! Dlaczego nie pomyślał o tym, żeby zawiadomić policję? Oni pewnie by mu jakoś pomogli, a tak? Miał tutaj rozwścieczone bydle na pokładzie, zajadające się ludzkimi zwłokami. Normalnie nic, tylko rzygnąć.
- Proszę się uspokoić. Powinien pan odpocząć. Zajmiemy się panem.
Lekarz starał się przemawiać do bestii całkiem spokojnie, jednak nie do końca mu to wychodziło. Sam był poddenerwowany tym całym zajściem.
Oj tak, zakład by mu się przydał i to na bardzo, bardzo długo, bowiem Testament jest w ciężkim stanie, cierpiąc na dziwny przypadek, dziwnych mutacji. A może należy do tych X-menów?
Bestia zaraz się zezłościła! Wpadła w szał, cofając się do tyłu, przez co Kanibal wpadł także na łóżka z trupami. Upadł zaś na ziemię nasz wampir, co jednak nie przeszkadzało mu, aby w tej złości i nienawiści podpalić doktora! Zaczął się jarać czarnym ogniem. Krzyczał, wierzgał i biegał jak opętany dookoła, aż po kilkunastu sekundach jego krew wykipiała, buchnęła z każdego otworu, białka się ścięły od takiej temperatury i nasz lekarz umarł. Padł na ziemię.
W tym samym czasie do pomieszczenia wmaszerowało trzech strażników. Spojrzeli na powoli gasnące zwłoki przy wejściu, a potem na przerażonego wampira. Nie do końca wiedzieli o co chodzi, ale wycelowali w bestię.
- Nie ruszaj się, bo zaczniemy strzelać!
Krzyknął jeden z nich, mierząc w łeb bestii. Oho, tak pięknie to już nie jest. Jeszcze nam się Kanibal zestresuje i dostanie niestrawności. Biedna jego żonka, znów będzie musiała podać mu jakieś leki.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kostnica   Czw Lis 29, 2012 8:57 pm

Uspokoić? Wolne żarty! Przerwano mu posilanie się, doktorek miał stracha, a to bestyjka wyczuwa. Wiedział, że ma dominację nad sytuacją, ba, zaatakuje pracownika. Ale, ale... Tak nie będzie! Bowiem ten został podpalony, jak tylko pokazał broń masowego rażenia, mianowicie igłę! Wtedy już koniec starań opanowania potwora, który nie potrafił kontrolować drżenia i przerażenia, jakie zawitało. Zaś otarł ślepia, nie widząc wpadających strażników.
Dopiero po usłyszeniu ich, podniósł wzrok, ten dziki, pełen stresu wzrok. Nawet mięso, jakim niedawno się zajadał, podeszło mu pod gardło (niestrawność?). Cóż... Przełknął ślinę, następnie obnażając szczęki wydał warkot jak jakiś zwierz! Mierzyli do niego z broni. Czyżby chcieli postrzelić chorego psychicznie wampirka? Nie! Nie ma mowy. Prychnął złowieszczo, będąc gotowym do ataku. Tylko, co uczynił? Podpalił patałachów, sam także zszedł z pola widzenia, nie chcąc być postrzelonym. Ukrył się za stołem, mając pod łapą ludzką, czarną nogę! Mieli murzyna! Oby tylko nic złego się nie stało.
A jak wpadną Szarzy? Synalek nie będzie zadowolony, ba, jego własny ojciec zaś psuje mu opinię. Ach, także może być źle, kiedy Oświata dowie się o jego krwawych psotach. Wtedy żonka mu już nie pomoże, sama się przecież wtedy narazi.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kostnica   Czw Lis 29, 2012 8:58 pm

Doktorek zatem skończył marnie, paląc się niczym żywa pochodnia. Nawet nie zdążył podjeść bliżej do seryjnego mordercy, a już płonął, by wreszcie paść na ziemię, jako zwęglony truposz płci męskiej. Zapewne rozpoznają go po jakimś DNA wyciągniętym z zębów, czy tam cokolwiek innego robią z tymi zębami.
Do akcji zatem wkroczyło trzech ochroniarzy, których błędem było uprzedzenie wampira. Zapewne gdyby tego nie zrobili, a zaczęli strzelać bez ostrzeżenia, skończyłoby się to dla nich o wiele lepiej. Zaraz zajęli się ogniem. Czarne płomienie były tak gorące i tak wysoko sięgały, że aż szlag trafił całą instalację znajdującą się nad drzwiami. A więc pomieszczenie zostało odcięte od prądu! Kamera, światła, automatyczne drzwi… wszystko szlag trafił. Ochroniarzowi na monitorkach pojawiły się szare smugi. Przeraził się, że zaraz wyjdzie mu na spotkania Samara!
Z sufitu zaczęła lać się woda, która jakoś zbytnio nie pomogła w ostudzeniu czarnego, silnego ognia. Ochroniarze rozpoczęli strzelaninę, co raczej było spowodowane nerwem, niż świadomym działaniem. Ostrzelali zatem całe pomieszczenie, trupy, maszyny, półki, narzędzia… dobrze, że nasz kanibal się ukrył za jakimiś leżankami, inaczej byłby dziurawy jak ser szwajcarski.
Ale, ale… Szarzy się pojawią, ponieważ wszystkie stacjonarne telefony zostały odcięte od prądu! Policja się nie pojawi. Kanibal mógł walczyć jedynie z ochroniarzami szpitala, którzy przybiegli do kostnicy. A ilu ich było? Ano około ośmiu! Mnożą się jak te cygańskie dzieci. Spojrzeli na swoich kolegów, po których praktycznie nie zostało nic więcej jak sam proch, tak silne były te płomienie. Wpadli do zniszczone wnętrza kostnicy i zaczęli przeszukiwać pomieszczenie. Bez ostrzeżenia zaczęli strzelać w stronę ukrywającego się wampira. Tak, tak znaleźli tę jego kryjówkę. Ba! Jeśli to nie zadziała, rzucą w niego jakimś gazem usypiającym czy tam rozweselającym. W zależności za co złapią w tym stresie!

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kostnica   Czw Lis 29, 2012 9:39 pm

O mały włos. Kanibal schował się w ostatniej chwili, kiedy to trójka podpalonych strażników zaczęła strzelać do wszystkiego czego podpadnie. Poza tym zaś zapadły ciemności i robiło się mokro, nie... Kanibal nic nie zrobił, po prostu zaczęły działać urządzenia zwalczające pożar, jak to się tam wabiło? Nie pamiętam! Nieważne w sumie, bestyjka zrobiła się przemoczona, ach. Nieprzyjemne uczucie wilgotności denerwowało obżerającego się potwora, ale czy mu to przeszkodzi? Nigdy? Mniejsze elementy, takie jak palce, łykał w całości. Im więcej, tym lepiej. Napchać się to podstawa, kij z tym iż nie wyjdzie stąd o własnych siłach. Czemuż to? Ano poczuje przeciążenie. W sumie chwilowo takowego nie było. Mało pożarł...
I, i zaś! Kolejna porcja strażników. Tum razem więcej czubów, o niee.. Miał tego dosyć. Z niemałymi nerwami przełamał kości jakiejś nogi, aż było słychać nieprzyjemne pęknięcie. Zapewne po tym znaleźli potwora.
Rozległy się strzały...
Oberwał! O łolaboga! Oberwał w bok i krwawi, tylko moi kochani, rana zaczęła się goić. Gorzej z resztą, dostał jeszcze w ramię i w nogę. Następnie pozbierał się uciekając za łóżko na kółkach, takie coś fajne do jeżdżenia! Pod spodem miało półkę! Ale czy zmieści się? Nie, nie zhańbi się. Pozbierał się na nogi, czując niemiły ból w nodze oraz łapie, lecz nie przeszkodziło mu rzuceniem stolika w grupkę ochroniarzy. Ci zapewne zdezorientowali się atakiem potwora no i masz ci los... Gaz rozweselający? Tak, wampir nieco się go nawdychał i kto wie czy temu nie nabrał ochoty na pojeżdżenie na łóżku! Nie, póki rozum zdrowy, musi uciec! Skierował się pędem w stronę wyjścia, zabierając po drodze dwie nogi. No i takie tam ucieczki.

Z/T
Powrót do góry Go down
 
Kostnica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kostnica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SZPITAL-
Skocz do: