IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Hol/Recepcja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Sro Maj 29, 2013 10:31 am

Staruszek osiągnął już swoje bogactwo. Ważne było dla niego, aby dzieci otrzymały wszystko, co tylko był w stanie im podarować. Mogli mu odebrać nawet dom, uda się do domu spokojnej starości, gdzie to odpowiednio się nim zajmą. Jakoś zbytnio mu już na tym nie zależało. Najważniejsza była teraz rodzina i pacjenci, dla których włożył całe swoje serce w ten szpital.
Ordynator wysłuchał uważnie słów prawników, po czym prychnął niczym rozzłoszczony kot. Spojrzał na nich z pobłażaniem. Pielęgniarki udawały, że nie przysłuchują się rozmowie szefa z obcymi ludźmi. Choć wizja utraty pracy dość przyjemna nie była. Jednak w Japonii o takową trudno nie było.
– Proszę panów. Nie oddam mojego szpitala. Możecie mnie nawet zamknąć w więzieniu. Nie zapewnicie pacjentom niczego, oprócz przemocy, wielu z nich na pewno umrze. Nie widzę zatem żadnego, dobrego rozwiązania tej sprawy. Nie oddam Wam szpitala. A pan, panie Kuroaishita, może sobie grozić w swoim domu, nie tutaj. Proszę stąd natychmiast wyjść.
Staruszek pokazał panom wyjście. Jednak kiedy ten zagroził zjedzenie niemowląt, ordynator się zreflektował. Wiedział, że wampir jest do tego zdolny, jednak po przejęciu szpitala przez Testamenta, pacjenci będą zagrożeni.
– Skąd mam mieć pewność, że po przejęciu szpitala, pan czy pańscy ludzie nie będą stanowić zagrożenia dla pacjentów? Odpowiednia władza na pewno się o pana upomni.
Oczywiście chodziło mu o to o łowców, którzy takich typków jak ten wampir, zjadali na śniadanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Sro Maj 29, 2013 12:21 pm

No proszę, proszę! Ordynator z powołania! Ważne mu ludzkie życie niż pieniądze, a kanibal chojnie by go opłacił wszak tu chodzi o nowe żarcie. A tak? Zero współpracy! Bestia aż drżała z nerwów, choć kto wie czy i nie z głodu. Nie odrywał wzroku od ludzkiego pomiotu, ba ani razu nie zamrugał. Ten typ nie wie w co się pakuje! Kanibal jak zamarzy to ma się to stać, chociaż nie wiadomo co, miałoby się stać! Przełknął nerwowo ślinę, spuszczając nieco łeb. Jeden z prawników (ten bardziej rozmowy) zaś wtrącił swoje trzy grosze. Bo doskonale wiedział co niedługo może się wydarzyć.
- Nie zależy panu na tych wszystkich lu...
Przerwał, przerwał bo właśnie olbrzym ruszył na ordynatora. Pełen wściekłość i bliski utraty doskonałego planu już nie wytrzymał! Chwycił staruszka za fraki i przyciągnął ku sobie. Jeśli ochrona zechce obronić człowieka, bestia odwróci go plecami do siebie i przyłoży szpony do jego gardła.
- Otrzymam ten szpital choć miałbym wytłuc co do jednego! Ja po prostu muszę go mieć!
Histeria, złość i głód... mieszanka wybuchowa. W dodatku aż kipiał żądzą pokarmu. Był tak cholernie głodny iż już nad tym nie panował.
- Zaprowadź mnie do gabinetu tego starucha! Natychmiast!
Rzucił głośno do jednej z recepjonistek aby ruszyła dupe i pokazała mu gdzie jest stanowisko jej szefa. Co do prawników? Przerażeni!
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Sro Maj 29, 2013 7:46 pm

Ordynator był starej daty, kto wie czy nawet nie przeżył w swoim długim życiu jakiejś wojny. Mimo swojego wieku doskonale trzymał się. Dostrzegł nawet jak wampir zaczął się już trząść z głodu i nerwów. Jednak nic nie mógł na to poradzić. Musiał zwlekać i jakoś przekonać tych ludzi, że nie byli godni posiadania szpitala. Jeśli dostanie się w ich łapy, ludzie zaczną się buntować.
Ordynator zbył prawnika pachnięciem ręki. Niech się odzywa już lepiej, nie wiedział o czym mówił. Wykonywał paskudną, brudną robotę. Wolał brać pieniądze, niż pomagać ludziom. Licencja prawnika powinna zostać mu odebrana za takie numery.
Ordynator nie zdążył nawet zareagować, kiedy wampir pochwycił go i zasłonił się jego ciałem, przystawiając pazury do szyi. Ochroniarze od razu zareagowali, mierząc w wampira z broni. Jednak nie strzelali. Nie chcieli zabijać ordynatora.
Olbrzym skierował Siudo przerażonych pielęgniarek. Popatrzyły na niego jak na kosmitę. Jedna popychała drugą, aż wreszcie ta starsza, bardziej wygadana została zmuszona do pomocy kanibalowi. Spojrzała na ordynatora, który zbladł jeszcze bardziej i zaczął kasłać jak opętany. Dławił się.
Pielęgniarka pognała jak poparzona do windy.
– Gabinet jest na trzecim piętrze. Wskażę drogę.
Wyjaśniła od razu, zachęcając wielkoluda do wejścia do windy. Wreszcie drzwi się za nimi zatrzasnęły, a winda ruszyła na trzecie piętro, na którym wysiedli. Kobieta zaprowadziła wampira do odpowiedniego gabinetu i wpuściła go pierwszego. Sama zaś ze strachu zaczęła się wycfowayć.

_________________
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Czw Maj 30, 2013 6:08 am

Nic ani nikt nie pomogło ordynatorowi. Kanibal został bez problemu skierowany do gabinetu swojego zakładnika. Gdyby nie wpadł na to, w życiu nie dostał by się do środka stanowiska dowodzącego szpitalem.
Starsza pielęgniarka wprowadziła bestię do windy, a potem skierowała do wybranego miejsca. Oczywiście ją także wciągnął do środka, nie że byla wolna.
Wepchnięci do pokoju, wylądowali na jego środku, Stwór natomiast zamknął za sobą drzwi. Musiał uważać...
- Teraz dokonamy interesu.
Rzekł już nie co spokojniej, lecz nie wolno dać się zmylić. Nadal kipiał pragnieniem i to było widać.
Podszedł do biurka od strony jego właściciela, następnie zaczął szukać odpowiednich papierów. Uniósł wzrok na ordynatora.
- Staruszku, masz mi pomóc. Chodź.
Polecił tonem nie znoszącym sprzeciwów. Ordynator ma poszukać wszelakich umów o posiadanie szpitala i tak dalej, Kanibalek mimo wieku nie znał się na takich rzeczach, ba, on umie tylko w jeden sposób zmusić do oddania szpitala - chodzi tu o śmierć. I kto wie czy ona się tutaj nie spełni. Wszak aż sapał z głodu, w końcu go zemdli. Zmuszony do odejścia od biurka i nie ważne czy ordynator jakoś zareagował, podszedł do pielęgniarki. Kobieta nie miała jak stąd uciec. Kanibal mimo gabarytów nadal był wampirem więc zręczność oraz szybkość miał ponad ludzką.
Znalazł się przy kobiecie, którą to otoczył wielkim ramieniem. Oczywiście nadal miał na oku staruszka, bądź co bądź, mógł coś bestii pod jej nie uwagą zrobić.
- Nie przeszkadzaj sobie, Panie ordynatorze. To potrwa tylko chwile.
Ach, słowa bardziej do siebie niż do mężczyzny obok. Jeśli kobieta nie zrobiła nic, wampir przyciśnie ją do swego cielska no i zatopi kły w jej szyi. Była jego.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Czw Maj 30, 2013 8:06 am

Ordynator umiał zadbać o samego siebie, nie potrzebował do tego innych osób. Można śmiało rzec, że był samowystarczalny. Do wszystkiego doszedł sam, a teraz, na starość, chciał się dzielić z innymi swoim bogactwem, pomagając jak i budując ten nowoczesny szpital. Miał kilku pracowników, wampirów, którzy mogliby sobie poradzić raz dwa z tym wampirem, jednak nie chciał ich wzywać niepotrzebnie i stawiać na nogi. Mieli wolne, a walka należała do niego.
Pielęgniareczka także została wprowadzona do gabinetu, co ordynatorowi nie bardzo się podobało. Stanął przed pielęgniarką w taki sposób, że praktycznie całkowicie zasłonił Ją swoim ciałem.
– Wypuścisz ją albo nic ci nie oddam. Nie ruszysz także żadnego, żadnego powtarzam, pracownika ani pacjenta. Krew będzie Twoja i możesz przywłaszczyć sobie kostnicę.
Ordynator doskonale wiedział z czym miał do czynienia, temu ostrożnie dobierał słowa, aby osobnik przed nim był w stanie wyhaczyć najważniejsze rzeczy z przekazu starszego pana. Ten jednak się nie ruszył i nie zaczął szukać papierów. Nie zamierzał tego robić, póki nie będzie miał jasno zawartej umowy pisemnej między nim, a tym wielkim wampirem. Nie bał się ani jego, ani śmierci.
– Nie pomogę, póki nie podpiszemy umowy, co do mojego warunku. Jeśli go złamiesz, odpowiedni pracownicy zajmą się Tobą.
Oczywiście mowa była o wampirach, jakie tutaj pracowały. Chcąc nie chcąc miał nadzieję, że wesprą szpital, a nie tego wielkiego, skorumpowanego wampira.
Nawet nie wiedział, w którym momencie wampir dopadł dziewczynę. Starszy pan posłusznie, acz powoli żeby być na widoku wampira, podszedł do biurka i wyjął kluczyk. Owy kluczyk włożył do zamkniętej i zabezpieczonej szuflady, z której zaraz wyjął papiery. Spojrzał na wampira. Już złamał zakaz staruszka, więc ordynator nie zamierzał robić tego, czego ten sobie najwyraźniej marzy. Podarł papiery i ich kopie! Wiadome, że jeśli Testament będzie chciał szpital to i tak zdobędzie papiery, chociażby owe kopie z ratusza czy innego urzędu, jednak będzie to wszystko spowolnione. Ordynator patrzył z satysfakcją, jak kawałki papierów opadają na ziemię. Przygniótł je jeszcze butami!
– Nikt nie będzie rządził się w moim szpitalu.
Taka była jego ostateczna decyzja.

_________________
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Czw Maj 30, 2013 8:57 am

Krew i kostnica to za mało. Poza tym jedzenie zimnych zwłok wcale mu nie pomoże, bo jak wiadomo kanibalek cierpi na niestrawność i martwe ciałko spowoduje dodatkowe kłopoty. No ale nikt nim się nie przejmuje! A powinni! Przecież to sławny Morderca! Nie mniej jednak ordynator nadal nie był chętny na współpracę, w dodatku wydzielał zakazy, jakie wampirowi się nic, a nic nie spodobały. Oczywiście nie zamierzał podporządkować się, dla niego najważniejsze było przejęcie szpitala, nie jakiś tam żywot pracowników i innych ludzi, znajdujących się w szpitalu. Choć z drugiej strony miło by było gdyby ludzie byli zdrowi, kiedy to bestia będzie miała ich pożreć jedno o drugim.
Podpisać? Odpowiedni pracownicy? Wyśmiał człowieka, no i później to już wiadomo.
Przyssał się do kobiety, zaspokajając chociaż częściowo głód, no ale musiał gwałtownie przerwać posiłek. Ordynator miał czelności podrzeć wszystkie ważne dokumenty! Oszalał?!
Wyszarpnął zębiska z szyi ofiary, skracają jej kark! Odrzucił na bok wiotkie ciało i szybko znalazł się przy ordynatorze. Potwór śmiał się szaleńczo.
- Wydałeś na siebie wyrok, skurwielu. Zabiję Cię.
Przez zębiska wysyczał słowa, patrząc góry na nieszczęsnego biedaka. Żal staruszka, ale bestia była zbyt wściekła by się opanować. Chwycił głowę starca i za silnym skutecznym, pociągnięciem oderwał ją od reszty ciała ordynatora. Zwłoki zapewne upadły na podłogę, a Stwór ociekający krwią, trzymał nadal oderwaną głowę i zerkał pustym wzrokiem na podarte dokumenty. Złość potęgowała się, że aż obroża dawała o sobie znać.
Prawnicy będący nadal na parterze denerwowali się całą sytuacją, w końcu śmierć ordynatora miała być awaryjnym i niechcianym planem. Może sprawdzą co się dzieje? Choć strach przed najgorszym widokiem jakoś ich powstrzymawał.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 403


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Czw Maj 30, 2013 9:23 am

Do miasta zawitał łowca. Ostatnio był tutaj jakieś dwadzieścia lat temu, kiedy zabierał stąd swoją ciężarną żonę i syna dla bezpieczeństwa. Teraz, bez uprzedniejszego powiadomienia córki, ponownie przyjechał do Japonii. Chciał sprawdzić jak ona się miewa i czy udało jej się osiągnąć to, o czym marzyła. Dostać staż w szpitalu i kierować się dalej tym marzeniem. Z lotniska udał się pierw do swojej posiadłości, gdzie zostawił rzeczy. Zdziwił się bałaganem jaki zastał w środku. Możliwe, że córka spędzała czas w Akademii, ale żeby od razu tak bałaganić. W dodatku znalazł też ślady bytności jakiegoś mężczyzny, co już tym bardziej staremu łowcy się nie podobało. A zatem nie pozostawało mu nic innego, jak udać się do szpitala, na poszukiwanie córki.
Wreszcie dotarł do tej jednostki i wszedł, jednak to co tam zauważył nie bardzo mu się podobało. Dwóch ochroniarzy, jakichś dwóch innych typków w garniakach i przerażona pielęgniarka, spoglądająca na to wszystko z niemałym strachem. Już wiedział, że coś jest nie tak, ale czy wypytywanie o to tych ludzi coś da? Podszedł do pielęgniarki z recepcji, chcąc zapytać się o Louisę, ale ta była jak nieprzytomna i nie chciała nic zdradzić. W kółko jak zaklęta powtarzała słowo "ordynator". Gerard zmarszczył brwi i nie zważając na niczyje protesty udał się windy, pierw zerkając na tablice z rozkładem szpitala, gdzie jest gabinet ordynatora. Trzecie piętro, pokój X.
Wsiadł do windy i wcisnął odpowiedni guzik, czekając ze zniecierpliwieniem, aż winda stanie na żądanym piętrze. Wysiadł z windy i zdziwił się brakiem ludzi. Dosłownie jak po armagedonie. Wyjął swoją broń i stąpając cicho szedł korytarzem, szukając odpowiednich drzwi. Jakiś hałas przykuł jego uwagę w gabinecie X. Oparł się plecami o ścianę i dłonią nacisnął na klamkę i otworzył z impetem drzwi. Nieprzytomna bądź martwa pielęgniarka na podłodze, wyssana z krwi, z brzydkimi śladami po kłach i martwy, bez głowy lekarz, a raczej ordynator, a nad nim wampir, ubruzgany we krwi i wciąż trzymający jeszcze ciepły łeb człowieka. Łowca bez żadnego ostrzeżenia wymierzył w plecy wampira z broni i oddał strzał, mierząc oczywiście w jego serce. Nie będzie się pierdolił z poszukiwanym mordercą. Tę postórę rozpoznałby nawet w egipskich ciemnościach. Zaraz przykucnął, zajmując lepszą pozycję.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Czw Maj 30, 2013 10:11 am

Prawnicy stali nadal jak słupki, nie mogą ruszyć się z miejsca. Tak czy inaczej kanibal dopiął swego, śmierć ordynatora dała punkt dla Kuroiaishita. Oni zajmą szpital i jego pacjentów. I to świadczyło iż dwóch mężczyzn w garniturach nie było już potrzebnych. W razie czego poinformują rodzinę wampira o występkach ich członka, natomiast nowo przybyłego mężczyzne zmierzyli wzrokiem. I co? Dali nogę. Kanibal został sam z dwoma ciałami.
Wciąż stał nie zważając nawet na lekkie porażenie prądem z obroży. Zmrużył jedynie ślepia, jakby właśnie wpadł w trans. Najwidoczniej umysł potwora zaś odleciał, bo jego myśli nie były już w żaden sposób jasne. Instynkt powoli przejmował całą inicjatywę. Słuch się wyostrzył, węch, wzrok... a nawet i smak. Miał już zamiar wtopić zęby w urwaną głowę z kiedy rozległ się huk wywarzonych drzwi. Odwrócił się lecz nie zdążył uniknąć pocisku. Nie trafiła go kula w serce lecz w prawe ramię. Co jak co, bolesny cios. Stwór wydał z siebie chrapliwy pomruk, krzywiąc się na zadaną mu ranę. Co prawda ręką była prawie nieruchoma, co oznacza iż łowca korzystał z pocisków paraliżujących. Choć to nie przeszkodziło mu w ataku. Gerard musi wiele kuli zużyć na to cielsko, aby ono padło płaskiem na podłogę. Wracając...
Bestia dotarła do wroga, kierując się na niego swoimi zakrwawionymi szponami. Zamierzał dorwać się do niego za wszelką cenę i rozszarpać na drobne kawałki. Trzeba też dodać iż Tesiu jest szybki, mimo wszystko to wampir czystej lepszej krwi! W dodatku całkowicie owładnięty żądzą krwi.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 403


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Czw Maj 30, 2013 12:45 pm

Gerard już dawno zapomniał o jakichś tam prawnikach, którzy byli tak odważni w mowie, że uciekli. Gerard szykował się na coś naprawdę paskudnego, jednak nie spodziewał się czegoś tak makabrycznego. Przywykł do widoku ludzkich zwłok i lutrów krwi czy wnętrzności na wierzchu, jednak nigdy nie był w stanie przyzwyczaić się do myśli, iż to wampiry za tym wszystkim stoją.
Gerardowi udało się trafić wampira. Wystrzelił jeszcze trzy pociski, celując w uda by go sparaliżować, choć jako ruchomy cel, było trochę trudniej trafić, nim wampir zdążył się na niego rzucić z pazurami. Przeturlał się do tytułu, trzymając broń, w ten sposób unikając drastycznego spotkania z pazurami przeciwnika. Wampir zdołał do jedynie drasnąć powierzchnie, choć krew i tak wybuchła z nie za głębokiej rany. Dzięki piciu szlachetnej krwi był nieco zręczniejszy i silniejszy, niż inni łowcy, jednak nie dorównywał wampirowi czystej, wyższej krwi.
Nie miał pojęcia, iż ten wampir wielokrotnie zranił jego córkę. I całe szczęście dla wampira, inaczej stary łowca wpadły w szał bitewny i dopiero wpadłby w niezłe szambo.
Łowca po przeturlaniu się w tył, wstał od razu na nogi i ponownie wymierzył w wampira. Niedługo będzie musiał przeładować magazynek, więc oszczędzał ostatnie pociski. Rozejrzał się szybko po korytarzu, poszukując jakiejś ilości cienia. Na zewnątrz była noc, jednak szpital był oświetlany przez co ciężko było takowi znaleźć. Mógł jedynie liczyć na cień spod łóżek, kanap czy krzeseł albo ozdób w postaci doniczek z kwiatami.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Czw Maj 30, 2013 4:17 pm

Szkoda, że nie jest w stanie myśleć. Wtedy dotarło by do niego z kim ma do czynienia, w końcu wiele razy gryzł Louise i widział twarz ojca dziewczyny. No ale teraz go bestyjka nie pozna. Choć może to i lepiej? Weteran to nie nowicjusz, tacy łowcy powalą i największego byka.
Łowca ledwo zdołał uniknąć szponów bestii, którą wcześniej postrzelił trzykrotnie. Oczywiście dwie kule zatopiły się w udzie potwora, trzecia jedynie go drasnęła. I zaś trucizna z paraliżem powędrowała w żyłach napastnika. Stał się o wiele wolniejszy, nie czuł nóg i na pewno zaraz upadnie.
Dysząc z wyczerpania i wściekłość, zatrzymał się. Mężczyzna jaki go napadł, wciąż mierzył do niego z broni. Wampir nie poruszał się bowiem powoli zaczynał odczuwać skutki trucizn. Łowcy znaleźli skuteczny sposób na olbrzyma, mianowicie uśpienie lub paraliż. Przegrał, to wiadome. Lecz nie odejdzie bez hałasu! Obroża okaleczała bestię, głód nadal istniał i w dodatku były ranny. Złość nie malała, ona rosła!
Z dzikim rykiem ruszył na mężczyzne, mając w sobie te ostatki adrenaliny. I nieważne ile kul skosztuje monstrum, ważne że w sposób niekontrolowany użyje mocy ognia. Płomienie liznęły otoczenie w okół łowcy, tym samym podpalając przedmioty jakie stały blisko. Jeśli ten nie zareaguje, zostanie pożarty przez czarny ogień. To samo tyczy się wampira. Padł on płasko na podłogę, nie mogąc się już w ogóle poruszyć. Paraliż zaatakował jego ciało, a żeby go dobić, obroża dokończyła swoje.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 403


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Czw Maj 30, 2013 6:35 pm

Gerard pierwszy raz miał styczność z tym wampirem. Jedynie czytał o nim raporty, jakie dostawał od Marcusa. Musiał wiedzieć, co się tam dzieje, w mieście, do którego poleciała jego córka. Nie miał pojęcia o tym, że Louisa wstąpiła w szeregi łowców i dowiedziała się o istnieniu wampirów. Chronił ją przed tym przez całe życie, mając nadzieję, że dziewczyna nigdy się o tym nie dowie.
Kule trafiły w ciało wielkoluda, a więc trucizna zaraz rozejdzie się po udzie, paraliżując mu nogi, a więc i tym samym spowalniając jego chód. Jedna łapa wciąż była bez życia.
Kiedy wampir ruszył na Gerarda, łowca wystrzelił ostatnie dwie kule, celując w jego tułów. Był to największy, a zatem najłatwiejszy cel. Po chwili wybuchł potężny, czarny ogień, zapalając wszystko co tylko się dało w okolicy łowcy. Gerard nerwowo ponownie się rozejrzał za jakąś szklaną tabliczkę, którą można zbić w razie zagrożenia pożaru. Nim czujniki wykryją ogień, oboje spalą się żywcem. Łowca dostrzegł wreszcie tę szybkę, więc pobiegł w jej stronę, omijając jak tylko mógł płonące przedmioty czy łatwopalne rzeczy szpitalne. Zbił szybkę, alarm się włączył i "deszcz" spadł z sufitu na czarne płomienie. Wiadomo, ogień jest silniejszy i trudno go ugasić, jednak woda w takich chwilach zawsze przydatna.
Wampir wreszcie padł sparaliżowany, a straż pożarna zapewne była już w drodze, by ugasić pożar. Łowca wyjął w tym czasie ze swojego ekwipunku spory kaganiec i gruby, porządny sznur. Podszedł do wampira i wpieprzył mu z buta w twarz, następnie założył mu siłą kaganiec, aby ten nie gryzł łowcy w czasie przemieszczania się do innego miejsca docelowego. Jeśli trzeba było, wpieprzył mu ponownie w twarz z wojskowych butów, szarpiąc za długie kudły. Gdy wreszcie, o ile, udało mu się założyć kaganiec, zaczął wiązać wielkoluda, mocno, używając do tego marynarskiego węza. A na koniec postanowił skorzystać ze swojej magi. Położył łapę na jego ramieniu, mocno ją wbijając, by przy okazji zranić wampira i zadać dodatkowy ból. Skupił się. O ile wampir nie zaczął się szarpać, łowca był w stanie się skupić. Jeśli się szarpał, Gerard miał problem ze skupieniem się, a zatem nie mógłby użyć magii, by pozbawić wampira wszelkich zmysłów. Schwytanie gada w magię powiodło się. Następnie łowca poszedł znaleźć jakieś nosze, na których wywiezie wielkiego wampira na parking, gdzie stał jego samochód. Nie był w stanie przytachać takiego wieprza samodzielnie. A że wampir pozbawiony był zmysłów, mógł się czuć jak w potrzasku, ewentualnie w próżni. Przytachał nosze, na które wtoczył wampira i pchnął go (bez skojarzeń) w stronę windy, którą zjechali na piętro zerowe. Stamtąd zmyli się już prawnicy, ale przyjechała już straż. Łowca zatrzymał się przy nich i pokazał im swoją fałszywą odznakę policyjną.
- Proszę wezwać także policję, na trzecim piętrze są dwa trupy.
Stwierdził i nim cokolwiek zdążyli powiedzieć wywiózł wampira na noszach, podjeżdżając z nimi pod swój samochód. Duży nie był, a zamierzał upchnąć go do bagażnika. Pomógł sobie zakładając wampira w bolesną kołyskę, upchnął go, po czym zamknął bagażnik i odjechał spod szpitala, pozostawiając nosze na parkingu.

[zt + Testament]

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Wto Sie 13, 2013 8:07 pm

Przez drogę do szpitala Naizen jakoś się trzymał. Gdyby nie częściowe podleczenie przez Yuki, pewnie by już konał. Temperatura nie opuszczała jego ciała. Na sobie miał nieco zniszczoną koszulę i widoczny ślad rany na torsie, jakby podrapało go jakieś zwierzę. Nie krwawił ale ślad był widoczny. Czasu nie było dać mu nowej i czystej. Chociażby nawet pożyczonej od Brada. Tym się Naizen jednak nie przejmował w tej chwili. Inni wyglądali gorzej.
Samochód zaparkowano niedaleko szpitala. Brad pomógł wysiąść Naizenowi i pomóc dostać się do wnętrza budynku. Skoro zdrowym nie wolno było wchodzić, to jedynie zostawił szlachetnego w holu, pomagając usiąść. W recepcji poinformował, że tutejszy pacjent jest zarażony i przyjechał po szczepionkę. Tyle Brad mógł zrobić. Umówił się także z Naizenem, że poczeka na niego na zewnątrz. I tak tez uczynił. Naizen oparł się plecami o oparcie krzesła a głowę o ścianę. Miał tylko nadzieję, że szybko to minie.

_________________

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Wto Sie 13, 2013 8:19 pm

Sprawa od razu została rusza. Recepcjionistka poinformowała wampiry, przebywające w gabinecie ordynatora, o pierwszym chorym. Oczywiście dostał on zgodę na przybycie, temu też zajęto się chorym. Jedna z pielęgniarek podjechała wózkiem inwalidzkim do krzesła na którym siedział mężczyzna, pomogła mu wstać i usadowić się na wózku.
- Wszystko będzie w porządku. Już jedziemy do odpowiedniego lekarza.
Rzekła uprzejmie kobieta, po czym z Naizenem na wózku, ruszyła w stronę windy. A tam już wiadomo... do Gabinetu Ordynatora.


zt wszyscy
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Wto Sie 27, 2013 12:17 pm

I znów szpital, i znów ten sam hol, w którym walczył z Testamentem. Nie miał pojęcia kogo zastanie w szpitalu, o ile w ogóle jakikolwiek wampir od tych cholernych Kuroiaishitów tutaj będzie. Sądził, że na pewno ktoś siedzi w gabinecie ordynatora, skoro go zabili, żeby zdobyć władzę nad szpitalem. Po co im to wszystko? Przecież pacjenci wciąż tutaj przychodzili, by się leczyć. Pewnie mieli jakiś głębszy plan, jak osuszanie ludzi z krwi. Jeszcze trochę i Samuru pozamyka banki krwi, wówczas wampiry wyjdą na ulicę i zrobi się nieciekawie, szczególnie, że łowców było coraz mniej.
Oczywiście Gerard nie był na tyle głupi, żeby wejść tam z bronią na wierzchu, wolał nie rzucać się w oczy. Wszedł do szpitala w zajebistej piżamce szpitalnej, udając, że był na spacerze. Pielęgniarki przecież czasami zabierały swoich pacjentów na świeże powietrze w ramach rekonwalescencji po operacjach. Broń miał ukrytą pod piżamką. Czuł się trochę jak Batman, w przebraniu, tylko zgubił gdzieś batmobila, choć miał Robina, czającego się gdzieś na dachu, który osłaniał mu plecy.
Dostrzegł czterech szarych, pilnujących szpital, więc gdzieś na pewno musiał być ten wszawy ryj Samura.
Podszedł do recepcji, z miną chorego pacjenta, chcąc się grzecznie zapytać, gdzie do kury nędzy jest gabinet ordynatora. Oby go ładnie tam zaprowadziła, a Szarzy zbytnio nie zwrócili na niego uwagi. Poprawił łapą gacie pod niewygodną piżamką. Cały czas był w kontakcie ze swoim "Robinem".

_________________
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 267


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Wto Sie 27, 2013 12:42 pm

Słyszał co się działo w mieście i tak samo, że ktoś z oświaty chce przeprowadzić pewną akcję na to miejsce. No nic, Naven podjechał gdzieś z boku swoim autem, zaparkował, wysiadł, poprawił ubrania, otworzył bagażnik i wyjął pełny szpej wraz z karabinami, pozakładał dodatki, na karabiny, poprawił ubrania, włączył radio, które znajdowało się w ładownicy, sprawdził stany magazynków i ruszył na wymarzony dach, po cichu tak aby nikt go nie widział, dobrze, że maskowanie na broni też miał, więc nawet zlewał się z ciemnymi uliczkami miasta, dotarł do drzwi i zaczął wchodzić na dach. Dreptał na samą górę, otworzył drzwi i wyszedł na dach. Zamknął je za sobą, wręcz zatrzasnął, podszedł do krawędzi budynku, rozstawił EBR-kę, popatrzył na budynek szpitala. Dość ciekawa placówka, nie powiem, ale cóż, miejmy nadzieję, że nie trafimy tam na dłużej. Położył się na glebie, przymierzył karabin. Miał nadzieję, że ktoś jest na kanale łowców.
-Tu Alfa, jestem na pozycji, jeśli mnie słyszysz, podejdź do pierwszego okna od drzwi i skiń głową, bez odbioru.
Czekał, choć nie miał pewności czy ktoś z ich tam jest, no cóż, samemu akcję będzie ciężko przeprowadzać, chwała Panu, że miał dobry widok przez okna, więc widział w miarę dobrze całą sytuację. Ehh, będzie ciężko, dobrze, że ma tyrolkę i karabin bo jak coś pójdzie nie tak, to Naven od razu wkracza do akcji.

_________________
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Wto Sie 27, 2013 4:03 pm

Po co szukać gabinetu ordynatora, skoro sam zajebisty burmistrz nadchodzi? Opuścił windę tym swoim wyjebistym, wybujałym krokiem, zmierzając ku recepcji. Po jego obojętnej minie, ciężko było cokolwiek wyczytać, a lodowaty wzrok nie zdradzał żadnych obaw.
Wreszcie doszedł do rzekomego pacjenta. Naprawdę, wyglądał facet podejrzanie. I na co pacjentowi z chorą miną ordynator? Szlachetny bez cienia uśmiechu, spojrzał na recepcjionistkę, na co ta drgnęła.
- Czego ten facet chce?
Spytał byle jak, wskazując palcem Gerarda. Naprawdę. Odważy się zaatakować burmistrza w miejscu publicznym? Wezmą go za zamachowca, trafi do więzienia, nie będzie kto miał chronić córki. Ach, Ger... Jest tego pewny?
- A może to jakiś terrorysta?
Przechylił łeb na bok, nie odrywając ślep od łowcy. Pielęgniarka przełknęła ślinę, zerkając ukradkiem na ludzkiego mężczyznę. Oby nic złego się nikomu nie stało, burmistrz był aż za bardzo pewny siebie.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Wto Sie 27, 2013 5:33 pm

Łączność została sprawdzona i potwierdzona przez Gerarda, który podszedł do najbliższego okna przy drzwiach prowadzących do szpitala i skinął głową. Miał w nosie postronnych ludzi, a także pielęgniarki, które spoglądały na niego z niepokojem. Miał w nosie, co sobie pomyślą, w końcu był „chory”, nie ważne na co.
Gdy łączność została potwierdzona, znalazł się już przy okienku z recepcjonistkami, pytając o gabinet ordynatora. Łowca nie spodziewał się jednego. Że burmistrz odwiedzi ich osobiście. Gerard znał go jedynie z gazet i po raz pierwszy widział na żywo. Mimo, że był od niego starszy, to jego szybkość nie dorównywała do szlachetnego wampira, choć i tak nie miał na co narzekać. Udał, że kasła, fakt przecież jest ciężko chory, a jego dłoń spoczęła dyskretnie na broni.
Jego spojrzenie ze spojrzeniem burmistrza spotkały się, ale łowca nie dał po sobie niczego poznać, jego twarz była warta rasowego pokerzysty.
Na pytanie burmistrza odpowiedział sam, wyręczając pielęgniarkę.
– Nie, nie, chciałem jedynie osobiście podziękować ordynatorowi za pomoc.
Uśmiechnął się podle w stronę burmistrza. Będzie musiał zaraz powiadomić grupę antyterrorystyczną, by mogła wkroczyć do akcji i ewakuować pacjentów, nim będzie za późno. Wiadomo, wtyki w policji zawsze się przydają, szczególnie, że jest byłym agentem. Wystarczyło, że wyśle odpowiednią, szybką wiadomość. Sięgnął zatem po telefon i całkiem niewinnie napisał krótką wiadomość, a właściwie to hasło, na które wcześniej się umówili.
– Nieładnie tak zniesławiać niewinnego człowieka.
Grał na czas, nim wejdzie grupa, która zajmie się ewakuacją. Dotarcie powinno zająć im jakieś dziesięć minut.

_________________
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 267


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Wto Sie 27, 2013 5:51 pm

Ok, jest, wszystko działa, obserwował go przez lunetę, dobrze, że okna były dość konkretne więc nie było z tym problemów, chociaż chwila... O nie Marcus dostanie w mordę, oj dostanie w mordę. Znowu Samuru, Naven po prostu nienawidził tego człowieka, załadował karabin, patrzył się przez szkiełko, celował w jego głowę, tak w Sama głowę, ale nie. Przekierował krzyżyk na jego kolano, to samo co wcześniej postrzelił. Teraz to koniec żartów, to bydle będzie siedziało w pierdlu do końca swoich dni marnych dni, z poobcinaniami kończynami. Ale spokój, trzeba się uspokoić, nie ma co się denerwować.
-Tu alfa, widzę Cel, jeśli mam go zdjąć skiń głową. Szczerze mam ochotę pociągnąć za spust.
Choć opanowany, nie zapomniał co się wydarzyło, jak musiał na niego polować, to już przegięcie. Koniec, teraz on się zajmie Samem, nie Marcus. Chyba w końcu trzeba coś dowódcy powiedzieć, i bez owijania w bawełnę. Ale to po akcji.

_________________
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Wto Sie 27, 2013 6:53 pm

Och, jakże Gerard jest niesamowicie uczynny, skoro wyręczył pracownicę szpitala. Burmistrz uniósł brew, zerkając na kobietę. Ta wciągnęła gwałtownie powietrze, starając się unikać spojrzenia szlachetnego. Nic z tego, czuła niemal to "wiercenie".
- A czy ja Ciebie pytałem?
Rzucił niedbale, cmokając z niezadowolenia. Biedna kobieta, niemądry pseudo pacjent. Samuru już ich tutaj nauczy grzeczności. Poza tym czego zwykły pacjent mógł chcieć od niego, zważywszy na to iż ten facet naprawdę podejrzanie wyglądał. Szlachetny niegłupi. W końcu może być to kolejna podpucha łowców, wszak wiedzą o przejęciu szpitala przez jego ojca.
Zerknął na dłonie mężczyzny. Ocho, coś tam pisał? Sam nie wie co i bardzo go to ciekawiło, jednakże nie zapytał. Uśmiechnął się kącikiem ust, mając w ślepiach widoczną pogardę.
- Strasznie jestem głodny, człowieku.
Cofnął się o krok, nie chcąc stać za blisko okien. Wiadomo co może się za nimi kryć? Już nie raz szczuto Sama snajperamo, teraz też tak może być.
- I pomyślałem, że to czas najwyższy na obiad.
Rzekł tajemniczo, po czym zwinny skokiem przeskoczył za łade do recepcji. Navena stracił go celu, a Gerard jeśli się nie zdradzi, będzie musiał widzieć, jak Samuru chwyta wrzeszczącą kobietę i wbija w nią kły. Tak w ogóle to Samcio wpadł w szał. Trololo, nowość! Szarzy oczywiście załadowali bronie i czekali na cynk od samego burmistrza.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Sro Sie 28, 2013 10:27 am

Jeśli uda im się pochwycić szlachetnego, Naven będzie mógł z nim zrobić, co tylko zechce. Gerard miał pozwolenie od dowódcy na wszelkiego rodzaju przesłuchania, więc da mu wolną rękę, jeśli planuje na nim jakąś zemstę za przeszłość. Przecież białowłosy łowca doskonale znał to uczucie. Ale nie pora na myślenie, co by było gdyby. Mają do czynienia z nieprzewidywalnym szlachetnokrwistym wampirem o skłonnościach sadystycznych, co było widoczne już na pierwszy rzut oka.
Łowca usłyszał komunikat. W sumie to sam z chęcią by go zajebał i po problemie, dlatego bez namysłu, by nie tracić czasu, skinął głową. Na pyskate odzywki młodszego od siebie mordercy w ogóle nie reagował, było mu to obojętne. Najwyżej później zajmie się jego odpowiednim wykształceniem i szacunku dla starszych. On już wiedział jak zmusić do podporządkowania się takiego pysznego w swym majestacie wampira.
Gerard musiał działać na swoją korzyść, musiał zdobyć jak najwięcej czasu, by grupa antyterrorystyczna mogła wkroczyć. Przydałby się także jakiś dowód jego przestępstw, o co sam się zaraz postarał atakując niewinną kobietę. Gerard miał tylko nadzieję, że Naven zdąży postrzelić burmistrza, nim ten zaatakuje niewinną recepcjonistkę. Łowca nie mógł nic zrobić, widział jak Szarzy odbezpieczają broń, w tutaj wciąż było za dużo pacjentów, których życie było zagrożone. Nie powinni walczyć na terytorium burmistrza, szczególnie, że łowców było dwóch. Choć szlachetny o tym nie wiedział i można to wykorzystać.
Łowca w myślach liczył czas, jaki jeszcze zajmie grupie antyterrorystycznej dotarcie na miejsce. Nie mógł wyjąć broni i strzelić do burmistrza, bo Szarzy zaraz zajmą się likwidacją pacjentów. Cóż, zawsze muszą być jakieś ofiary, Gerard o tym wiedział i nie specjalnie przejął się tym. Bezduszny drań. Zostało jeszcze jakieś pięć minut.

_________________
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 267


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Sro Sie 28, 2013 11:08 am

Miał już oddać strzał, jednak, cwaniak ukrył się, cholera jasna, ale to nic.
-Cel poza zasięgiem.
Powiedział, krótko przez krótkofalówkę, ale chwila chwila, widział paru szarych, choć miał ochotę oddać strzał, to nachodziła go dość samobójcza myśl, istne samobójstwo, jednak jeśli to rozplanuje dobrze, będzie z tego coś. Po obserwował przez okna całe pomieszczenie, dokładnie, miał już plan w głowie co i jak zrobić, odłożył karabin, wstał, założył na siebie swoje UMP i zaczął szukać, cegły? tak, cegły. Znalazł jakąś, ukruszoną, ale wydawała się na solidną. Wziął ją w rękę, pomyślał chwilę, zastanowił się, nic chyba lepszego nie da się zrobić. Wyciągnął pistolet z harpunem, strzelił nad oknem, tak, że wbiła się w budowlę, po chwili mając w ręku cegłę, zaczepił się tyrolki i sunął w stronę okna, jak był w połowie odpalił swoją umiejętność, czyli magię Kamuflażu i rzucił celnie w okno tak, że posypało się. Naven zaraz po tym wpadł do pomieszczenia, przez wcześniej wybite okno, sporo tu było pacjentów jak i szarych. No i oczywiście szanowny Pan Samuru. Miał nadzieje, że podpucha wyszła, wszak, jest on niewidzialny, tak samo nie wyczuwalny. Będąc w niewidzialności, podbiegł jeszcze do biurka recepcji, tak, że Sama widział jak chciał tak samo jak drugiego łowcę. Przystawił karabin do barku i czekał na rozwój wydarzeń.

_________________
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Czw Sie 29, 2013 8:40 am

No proszę Was, Samuru da się nabrać? Poza tym czemu Gerard nie zareagował, kiedy szlachetny zatopił zębiska w szyi niewinnej kobiety, której... uwaga... Nie zabił. Rzucił ją na podłogę, wijącą się z bólu, który powodowała przemiana, a sam z perfidnym uśmiechem, spojrzał na białowłosego. Czemu aż za bardzo wydawał mu się podejrzany? Poza tym kto myśli, że po nagłym wybiciu okna CEGŁĄ, szlachetny zostanie? Nic z tych rzeczy... burmistrz wykorzystał swoją wampirzą prędkość i udał się w stronę wyjścia zza lady, później pędem do wyjścia. Jeśli Gerard się ruszył, Szarzy zaatakują, w sumie już mieli bronie w gotowości, wszak ktoś wybił okno, szykowała się zatem niezła jazda. Wracając do samego cwanego Sama, kiedy Naven wpadał, Samuru dał nogę ze szpitala. Nici z jego złapania, ach, mało tego. Zacznie się nowa wojna, łowcy na pewno maczali w tym palce. I czy był zły? Skądże znowu, cieszył się iż te leniwe świnie w końcu ruszyły dupy.

zt Samuru.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Pią Sie 30, 2013 4:50 pm

Gerard przeklął w myślach słysząc, że cel jest poza zasięgiem. To utrudniło im całą akcję. Nie dość, że wampiry miały wyraźną przewagę liczebną, to w zagrożeniu byli jeszcze pacjenci, którzy dodatkowo wpadli w panikę na widok atakującego burmistrza. Wampir, który zdradził swój wampiryzm. Musiał przyznać, że był odważny, jednak… wykopał sobie sam grób. Mógł tego nie robić, w holu było sporo świadków, a dla łowców to nic wielkiego szantażować burmistrza.
Gerard wreszcie spojrzał na konającą kobietę, która przechodziła przemianę. Ciekawe czy przeżyje, nie każdy człowiek był w stanie przetrwać wampirzy jad rozprzestrzeniający się po ludzkim organizmie. Pozostało im jedynie czekać, w razie czego skuje ją i zawiezie do Oświaty, a tam z Marcusem postanowią co z nią zrobić. Była niewinna, padła ofiarą brutalności burmistrza.
Nagle w holu rozległ się dźwięk pękającego szkła. Gerard spojrzał na cegłę i zmarszczył brwi. Domyślał się, że uczynił to jego kompan, ale przez to zdradził swoją pozycję, a także ich akcję. Nie miał pojęcia, że łowca pojawił się w holu, w końcu był niewidzialny. Zaś sam burmistrz dał dupę w troki, uciekając. Ponownie przeklął w duchu i spojrzał na Szarych. Lepiej nie zaczynać, zarówno Gerard jak i Naven będą ścigani przez policję burmistrza, w dodatku w wyniku tej strzelaniny mogą ucierpieć pacjenci, a tym samym łowca miał już haka na burmistrza. Hol był monitorowany.
– Przerywamy akcję.
Wypowiedział te słowa cicho i dyskretnie, żeby nie zwrócić na siebie uwagi Szarych. Tym samym Naven mógł zniknąć, akcja się nie udała. Sam Gerard zaś pod pretekstem udania się na swoją salę chorych czy tam salę pooperacyjną, ruszył na poszukiwanie pokoju monitoringowego. Rozejrzał się czy nikt nie podąża za nim i nie go nie śledzi, po czym wszedł cicho do środka. Powinien być tam zwykły strażnik, w końcu w szpitalu było tylko czterech Szarych, a wszyscy byli w holu, przy burmistrzu. Łowca wyjął swoją legitymację policyjną, a także odznaką i pokazał ją ochroniarzowi.
– Potrzebuję kaset z kamer w szpitalnym holu.
Od razu padła komenda, a białowłosy łowca spoglądał na ekrany, czekając aż zdziwiony ochroniarz wreszcie wyda mu odpowiednie kasety. Po tym poklepał go po plerach i wymknął się z pokoju, udając znów do łazienki. Tam założył swój płaszcz i wymknął się ze szpitala tylnym wyjściem. Tym samym wycofał grupę antyterrorystyczną.
Recepcjonistka nie przeżyła przemiany, za to poświęciła swoje życie, by łowcy mieli haka na burmistrza. Gerard miał już idealny dowód przestępstw wampira.

[zt]
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 267


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Pią Sie 30, 2013 6:18 pm

Cała impreza się zawinęła, Sam uciekł, po nim drugi łowca też. No cóż, Naven póki był niewidzialny i nikt nie wiedział o jego obecności wyszedł z budynku, szczerze nie obchodziło go, co się stało z tamtą Panną, chciał ją na miejscu zabić, bo na wampiryzm nie ma lekarstwa, więc lepiej ukrócić męki. Wyszedł, przez drzwi. Prosto do samochodu, rozszpejowałł się i ruszył w stronę swojego domu.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Hol/Recepcja   Sro Wrz 11, 2013 6:44 am

Do budynku wszedł pewien mężczyzna odziany w płaszcz. Trzymał w dłoniach paczkę taką podobną co rozwożą listonosza, właściwie to podał się za takiego kuriera. Za nim weszło jeszcze dwóch innych. Wszak musieli mieć przykrywkę. Wyjaśnili, że mają przedmioty potrzebne dla szpitala i są prezentem od obrońców ludzkości, walczących przeciwko burmistrzowi. Przeciwnicy Kuroiaishita oczywiście ucieszyli się takim prezentem, lecz nie mieli pojęcia, że owa trójka to zamachowcy. A w paczkach mieli poukrywane materiały wybuchowe sterowane detonatorem, a posiadał go sam Samuru Kuroiaishita.
Wysłannicy burmistrza podłożyli bomby w salach gdzie leżą pacjenci, w składziku i salach operacyjnych. Było ich dokładnie sześć. Ale to wystarczy, żeby zrobić małe zamieszanie i zniszczenie. Po wszystkim udali się z powrotem do wyjścia.


zt
Powrót do góry Go down
 
Hol/Recepcja
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Recepcja
» Hol/Recepcja
» Recepcja
» Recepcja

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SZPITAL-
Skocz do: