IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Wto Paź 23, 2012 8:57 pm

Czysto, przejrzyście i przyjaźnie. Jest to dwuosobowa sala, przeznaczona jedynie dla wampirów. Mają tutaj zakaz wstępu ludzie.
Leżeć mogą tutaj jedynie wampiry z urazami, po operacjach, po nagłych wypadkach, bądź z innych, czysto medycznych przypadków. Na górze, w rogu, umieszczony jest telewizorek, dla rozrywki pacjenta. Każde łóżko jest zasłaniane specjalną kotarą, jeśli pacjent sobie życzy być odgrodzony od swoje współlokatora.
W sali znajduje się nowoczesny, specjalistyczny sprzęt.
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1051


PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Sob Sie 03, 2013 6:48 pm

Mochi wylądował w szpitalu, a dokładniej w sali żeby sobie odpocząć i dojść do siebie. Stracił wiele krwi, więc koniecznie trzeba było go podpiąć pod worek z krwią. A rany postrzałowe oczyszczono i opatrzono raz jeszcze. Fabio trochę z nim posiedział, rozmawiając z lekarzem. Środki paraliżującące mogły działać, lecz już jego życiu nic nie zagraża. Chłopak musi dużo odpoczywać. Dlatego też opuścili wampira, zostawiając go w spokoju i ciszy. Zapewne ktoś go może niedługo odwiedzić.

zt npc bez Mochi'ego.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Nie Sie 04, 2013 2:01 pm

Mochi nawet nie wiedział, w którym momencie został postrzelony. Ostry ból przeszył jego ciało i nagle nie mógł się poruszyć. Zrobił wielkie, zdziwione oczy, popatrzył na swojego rozmówcę z szokowany, jakby myśląc, że to on go postrzelił. Tak dobrze mu się rozmawiało z Testamentem, a tu nagle taki numer. Jednakże wampir był tak samo zaskoczony, co Mochi. Może to więc nie on? Albo była to zwyczajna podpucha. Testament chciał go zeżreć i tyle, więc pierw postrzelił, by go osłabić, następnie dopaść i zacząć zjadać kawałek po kawałku. Fioletowowłosy opadł na podłogę ciężki niczym kamień. Poruszyć się nie mógł. Krew wyciekała z niego jakby był serem szwajcarskim albo co najmniej gąbką. Nie podobało mu się to i powoli ogarniała go ciemność. Ostry ból, paraliż i utrata krwi, znacząco osłabiły wampira. Jak przez mgłę widział niesprawiedliwą walką między jakimś białowłosym mężczyzną, a Testamentem. Wypluł krew z ust i to.. była ostatnia rzecz jaką zapamiętał.
Zaczął się przebudzać dopiero w szpitalu. Skrzywił się, czując ten charakterystyczny smród szpitalnych chemikaliów. Był zabandażowany, zapewne został już opatrzony. Nie wiedział czy przez ludzi w samochodzie czy już w szpitalu. Nie pamiętał. Spoglądał w sufit, na biel, zastanawiając się czy jeszcze żyje czy to już jakieś inne miejsce pośmiertne, gdzie trafiają takie wampiry jak on. Rany postrzałowe jeszcze go bolały i wciąż nie mógł się poruszyć, choć tak bardzo pragnął.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Nie Sie 04, 2013 2:55 pm

O nie, nie, nie. Z dupy! Czy oni wszyscy myślą, że Nene zostawi tak biedaka samego w obcym miejscu? Nigdy, grubo się mylą, jeśli ktoś powiedział, że panna nie na wydaniu nie przybędzie. W dodatku ktoś ją poinformował o stanie Mochi'ego, więc tym bardziej ogarnęła paszczaka i pędem rzuciła się na taksówkę. Zamówiła sobie dojazd do szpitala i to na pełnym gazie, przecież każda sekunda się liczy. Nie no, musiała jeszcze zrobić zakupy, aby wampirowi niczego nie zabrakło. Ba nawet wzięła namiot, który rozbije w pobliżu szpitala, jeżeli ją wygonią. Lelek musi być przy fioletowo włosy wampirze. Czuła tak zajebistą potrzebę opieki nad słabszym.
Wreszcie znalazła się w szpitalu, gdzie przesympatyczny lekarz poinformował o sali w której znajdował się ranny. Oczywiście pierw musiała wysłuchać o ostrożności, wszak idzie do wampira! Ale czy po niej nie było tego widać, że sama nim jest? Mniejsza o to. Nene skierowała się do odpowiedniej sali. Czy szła spokojnie? Skąd! Biegła jak opętana schodami! Po drodze wywróciła jakąś babcie o kulach i wcale nie zwróciła, aby pomóc. Mochi to priorytet! I jak tylko znalazła się blisko, w odpowiednim pomieszczeniu, jej miodowym oczom ukazał się biedny wampir, leżący na łóżku. Lelek o mało nie pisęła z przerażenia i rzuciła się na swojego lubego. Objęła jego szyję, siadając tyłkiem na jego ciele. Czy coś go bolało? To pewnie miłość.
- O mój Boże, Mochi. Co się stało?! Jesteś ranny? Cały? Gdzie Cię boli? Daj, Nene pocałuje i podmucha! - pisków nie było końca. Chwyciła zaraz za torbę z zakupami i wyjęła z niej soczek w kartoniku. Zakupiła ich mnóstwo, tak na wszelki wypadek. Otworzyła go i słomkę wcisnęła na siłę do ust wampira.
- Pij, orzeszku. Soki to same witaminki! - Co za troska, serio. Nene zaraz przytuli twarz pijawki do cyca i ulula do snu. On naprawdę jej potrzebuje.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Pon Sie 05, 2013 9:45 am

Mochi nie miał pojęcia, że ktoś poinformował jego bliskich. A właściwie w tym mieście jego jedyną bliską osobą była Nene. Rodzice nawet, gdyby dostali informacje, że syn zalazł się w szpitalu, zbagatelizowaliby to. Po cóż się przejmować marnotrawnym synem, przecież był wampirem, na pewno ze wszystkiego się wnykarska. No, ale nie czas o tym mówić, bo myśli Mochiego nie były skoncentrowane na tych starych piernikach, a raczej na tym, co się wydarzyło kilka godzin temu. Nie miał pojęcia jak długo spał, nawet nie wiedział, co dokładnie się stało. Miał jedynie strzały, ból i upadek. Ciekawiło go, co z jego nowym znajomym. Też tutaj był? Właściwie, to gdzie on teraz był?
Mochi wciąż nieprzytomnym wzrokiem rozglądał się po suficie białej Sali, jakby znalazł tam ukryte przejście do krainy Narnii. Nagle drzwi się otworzyły, a wampir ostrożnie przechylił głowę na bok tak, żeby móc dobrze widzieć wchodzącą osobę.
Ujrzał anioła. Tak, to na pewno był anioł, ewentualnością była jeszcze demonica, w zależności gdzie trafił po śmierci. Owa piękna, nadnaturalna istota była w ciele jego ukochanej, więc lepiej być już nie mogło. Dosłownie zapomniał, że znów się pokłócili o kolejną pierdołę, mało ważną i istotną, wszak byli młodym związkiem i musieli się wiele nauczyć. Kiedy usiadła na jego łóżku, niemalże uwalając się na nim, posłała wampirzycy błogi uśmiech narkomana.
– Czy ja nie żyję? To jest to miejsce, gdzie my, wampiry, trafiamy po śmierci?
A za cholerę nie wierzył, że żyje i ma się całkiem dobrze. W sumie on i tak już nie żył, przez całe swoje życie, więc to niczego nie zmienia. Chciał sięgnąć po dłoń Nene albo ją mocno do siebie przytulić, ale coś mocno go trzymało w miejscu i nie był w stanie się poruszyć. Zapewne minie jeszcze trochę czasu, zanim to piekielne odrętwienie minie. W ogóle nie słuchał jej, znaczy nie przykładał wagi do tego, że był ranny i mógł umrzeć. Po prostu cieszył się, że ją widzi. Nie ważne, że może być wyłącznie wytworem jego wyobraźni.
Posłusznie przyjął słomkę od soku i zaczął pić. Zachłannie, bo nagle stwierdził, że strasznie chciało mu się pić. Ciekawe co mu podali, że był tak wysuszony.
– Całuj.
Och, wyrwało mu się, kiedy skończył sok w ciągu kilku sekund, a słomkę wypluł. Przecież mówiła coś o całowaniu i dmuchaniu, nie?

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Pon Sie 05, 2013 1:59 pm

Spokojnie, nie potrzebuje rodziców, kiedy ma Nene. Dziewczyna nie pozwoli aby wampir był sam i czuł się porzucony, zwłaszcza teraz kiedy jest w szpitalu. Po prostu potrzebował kogoś i tym ktosiem była Lelek. Niezastąpiona i niepowtarzalna. Innej lepszej nie znajdzie, serio. Wiem co piszę.
Nene aniołem? O tak, takim aniołem z rogami i ogonkiem diabełka. Ale powaga, Mochi na szczęście nie umarł... Dziewczyna na pewno by się załamała, jakby zabrakło tego Lenia. I nawet Kyubi nie pomoże, oj nie. Lecz zostawmy smutne tematy. W końcu Mochi jest wśród żywych nadal i to jest najważniejsze.
- Nie bądź głupi. Jesteś w szpitalu. - zaśmiała się wesoło, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. Cieszyła się, że nic mu nie jest. Normalnie kamień z serca i wiedziała, że już nigdy, nigdy go nie porzuci. Sama nawet nie pamiętała o ich bzdurnej kłótni. Chociaż na pewno nie jedyna przed nimi kłótnia o pierdołę, wszak to Nene. Ona jest inna.
Ach, jak ona znała jego potrzeby! Wampirzyca pogłaskała go delikatnie po głowie, a kiedy skończył, szybko odłożyła pusty kartonik na bok. Ma go pocałować? Nene posłuchała od razu. Chwyciła jego dłoni, skoro on nie mógł jej sięgnąć. I wtopiła swoje usta w jego wargi.
- Pocałunki Nene mają właściwości lecznicze i posiadają super moc! - W przerwie, szepnęła mu do ucha i... Normalnie przydusiła go rękoma, tak się do niego mocno tulała i wytulić nie mogła!
- Jaki drań zrobił Ci kuku?! Nene go zabije! - Zaś zaczęła swoją piskliwą przemowę, głaszcząc przy okazji po głowie swojego wampira.
- Nikt już nic Mochiemu nie zrobi, nie pozwolę na to. - zarzekła się, siadając sobie prosto. Oczywiście na potwierdzenie uderzyła się pięścią w pierś. Przysięga pierwsza klasa. A później co? Kolejny soczek. Otworzyła go szybko i podała pod nosek. Niech pije.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Pon Sie 05, 2013 4:36 pm

Ależ potrzebował rodziców, przecież ktoś musiał opłacać jego mieszkanie i całe nonszalanckie życie. Jeszcze trochę i się oświadczy Nene. Nie tylko dlatego, żeby mieć więcej pieniędzy od staruszków, ale dlatego, że naprawdę chciał być z dziewczyną. Ale niczego ukrywać nie będzie i przedstawi całą sytuacje Nene, żeby potem nie było niedomówień i niepotrzebnych pretensji.
Wampirzyca faktycznie nadawała się na taką istotę. Ni to anioł, ni to demon, była po prostu sobą i chwała jej za to. Nie była taka sztuczna, nie udawała kogoś kim nie jest. Przy Mochim mogła się zachowywać swojsko. Była taką malutką, uroczą damą, wręcz księżniczką, a Mochi kochał nosić ją na rękach.
– Szpital? Sądziłem, że nie żyję. Choć w sumie od narodzin jestem martwy…
Stwierdził zgryźliwie, ale jakoś nie przeszkadzała mu ta myśl. Odkąd Nene została wampirzycą, będzie ją miał przy sobie na o wiele dłużej. Cieszył z tego i to bardzo. Nie chciał do tego przyznać przed blondynką, bał się, że źle to zrozumie albo na opak jak zawsze do tej pory, więc zachował milczenie. Wszak miał do niego prawo!
Jakże z radością przywitał pogłaskanie po głowie przez wampirzycę. Tak się cieszył, że mógł zostać przez nią dotknięty, tak tęsknił za tymi rączkami, piskliwym głosikiem i furią, w jaką wpadała przez niego. Tak! Nawet to kochał i za tym tęsknił. Nie wyobrażał sobie, że któregoś dnia mogłaby zniknąć. Gdyby umarła, szukałby jej po całym świecie, bo to aż niemożliwe by ktoś mógł zabić tak urocze dziecię. Była kwintesencją wszystkiego. Dziecinności, dorosłości, słodyczy i gniewu.
Ścisnął delikatnie jej dłoń palcami, wszak jeszcze nie bardzo mógł poruszać tułowiem czy ramionami i dłońmi i przyjął z wdzięcznością wargi dziewczyny. Odwzajemnił pocałunek, pieszcząc ją swoimi wargami.
– Wybacz, że nie mogę Cię objąć, ale nie mam jeszcze czucia i władzy w rękach i tułowiu.
Wolał jej wyjaśnić, nim zacznie znów go oskarżać o brak miłości. W sumie nie do końca wiedział co mu jest. Nie sądził, że wampir mogą stracić czucie w członkach, a więc to musiał być… łowca.
– Nie mam pojęcia, Skarbie. To działo się tak szybko. Siedziałem w restauracji, ze znajomym i nagle poczułem ból. Nie mogłem się ruszać i straciłem przytomność.
Mówił czystą prawdę. Nie miał pojęcia kto go zaatakował. Może zaś Testament będzie wiedział? Będzie musiał się go spytać, gdy tylko wyjdzie ze szpitala. A co jeśli też go postrzelili?
Przyjął z chęcią sok, jaki mu wręczyła, żłopiąc zachłannie. Naprawdę miał spore pragnienie. Pragnienie, którego nie mógł zaspokoić inaczej jak… zajęciem się Nene.
– Tak tęskniłem. Odchodziłem od zmysłów, gdy Cię nie było.
Wyszeptał, wpatrując w jej duże, miodowe, dziecięco niewinne oczy.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Wto Sie 06, 2013 10:49 am

Jeśli tak, to musi mieć rodziców. I ktoś tu pisze o oświadczynach?! Nene byłaby w siódmym niebie i nie ważne, iż miała jeszcze tak niski wiek. Młodsze koleżanki z krajów indyjskich etc wychodziły za mąż. Więc czemu ona nie mogła? Choć zostaje jeszcze jedna, najgroźniejsza przeszkoda. Kyubi. Lecz Nene wiedziała w głębi siebie, że ten wampir, nawet by nie zwrócił uwagi na jej zaręczyny, skoro nie dba o miejsce przebywania adoptowanej córki. Dlatego wszystkie jego Ale przynajmie ze wzruszeniem ramion. Ot co, cała słodycz Nene uleciała.
Zawsze jest sobą, Lelek nie ma powodu ani chęci, żeby udawać kogoś, kim nie jest. W tym Mochi ma naprawdę szczęście, Leleka do ukochanych osób nie bywa fałszywa. To nie zgodne z jej przesłodką naturą, noo chyba, że coś uknuła dla zabawy, wtedy może brać podstępem.
- Nie możesz umrzeć. - Oznajmiła poważnie, jakby ten żart ją poważnie zasmucił. Utrata Mochi'ego... Nawet nie chciało przejść przez głowę młodej dziewczyny. On ma żyć, bo inaczej dorwie jego duszę (nie ważne gdzie będzie) i skopie!
Zrozumiana jego tęsknota. Chyba tylko pedał nie tęsknił za tak zajebistą wampirzycą, jaką jest Nene. Zresztą, walić takie gadanie. Mogli w końcu sobą się nacieszyć. Nie mogła przez chwilę przestać go głaskać, a że wzbudzało to w nim uczucie przyjemności, robiła to chętnie i nieustannie. Wszak musi szybko dojść do zdrowia.
- W porządku. Ja nadrabiam za nas dwoje. - Rzekła z kocią mordką, wiedząc iż nikt jej stąd nie zabierze. Może uda się jej dogadać z lekarzem, że chciałaby tutaj zostać jak najdłużej.
Zmarszczyła brwi w poważnej minie, kiedy usłyszała jego odpowiedź. Więc ktoś go po strzelił. Jebany psychopata. Nene z zemsty normalnie zabije!
- Jak wpadnie w moje łapę, przetrące mu kark. - O tak, morderczy ton i zapewne nie zawacha się dopaść łowcy. Zatlucze gada za Mochi'ego. I o jakim znajomym mówił? Poznał kogoś nowego? Ciekawe czy Lelek go zna.
Uśmiechnęła się zaś na jego słowa. Skinęła delikatnie głową, zabierając opóźniony kartonik. Nie potrafiła oderwać od niego oczu.
- Nene już Cię nigdy nie zostawi i nie porzuci. - Ponownie pogłaskała go po głowie i odgarnęła włosy z czoła. Tak mizernie wyglądał. Musiał naprawdę ucierpieć
- A kim był ten znajomy? - zapytała z czystej ciekawości, nie z zazdrości czy podejrzeń. Po prostu lubi wiedzieć.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Wto Sie 06, 2013 4:25 pm

A więc jednak dziewczyna uradowałaby się na wieść o zaręczynach. Szkoda, że Mochi o tym nie wiedział, bowiem nie zwlekałby tak bardzo z tym wszystkim. No ale był mężczyzną, nawet jeśli się do tego nie przyzna zjadał go stres i bał się, że w największym momencie swojego życia, ukochana, w której pokładał tak wiele nadziei, da mu kosza. Dlatego też póki co wolał nie czynić tego kroku do przodu. Było mu dobrze w obecnym stanie, bał się ryzykować, możliwe że wszystko by zniszczył, przecież ona mimo wszystko jest delikatna niczym lilia. Tak, pragnął się nią zająć i wiedział, że to przecież Nene uwielbiała mieć wszystko uporządkowane i podporządkowane pod jej słowo. Rodzice Mochiego cieszyliby się, nie zwracając nawet uwagi na status krwi tej panny. Wiadomo, musiałaby być albo masochistką, albo skryto samobójczynią albo jeszcze jakimś innym stworzenie, więc będą się cieszyć, jeśli w ogóle jakaś dziewczyna przyjmie zaloty takiego nicponia, nie stawiając żadnych warunków. Ich syn do idealnych w żadnej mierze nie należał. Oczywiście fioletowo włosy pierw udałby się do ojca samej zainteresowanej. Tak jakoś został wychowany i tego wolał się trzymać.
Mochi doskonale zdawał sobie sprawę ze swojego szczęścia, jakie go spotkało w postaci młodej i uroczej Nene. Nie zamierzał zaprzeczać i nigdy zresztą tego nie robił.
– Jak widać ciężko mnie zabić.
Stwierdził z bladym uśmiech i poruszył się. Lekko uniósł do góry, z radością witając fakt, że wreszcie jakoś może się poruszać. Wiadomo, góry przenosić jeszcze nie może, ale lepsze to niż nic. Dłońmi także swobodnie poruszał, acz jeszcze brakowało im odpowiedniej, wampirze siły, jakby zapomniały jak to jest mieć odpowiednią siłę.
Odczekał jeszcze chwilę, aż wreszcie z głuchym jękiem podniósł ramię objął Nene. A właściwie to uwalił swoje ramię na jej plecach, przygniatając i wgniatając w swoje ciało. Od razu powąchał jej włosy i stwierdził, ku swemu roztargnieniu, że pachnie jak jagoda.
Nie mówił nic na temat swego zamachowca. Nie chciał o tym rozmawiać, jakby to był dla niego nieprzyjemny temat. Uniknął zatem wszelkiej odpowiedzi, zmieniając temat.
– Możesz zabrać mnie ze szpitala? Nie znoszę tego miejsca. Śmierdzi tutaj szpitalem, sterylizacją i chemikaliami.
Skrzywił się, wyraźnie czując te wszystkie zapachy, łączące się ze sobą, przenikające i tworzące odpychającą mieszankę.
– To Testament. Kanibal, mój nowy, dobry znajomy. Poczciwy wampir, ze sporym bagażem doświadczeń na sporych barkach. Powinnaś go poznać! Na pewno byś go polubiła. Jest podobny do mnie.
Och, a co jeśli Testament bardziej spodoba się Nene nić on sam? Załamałaby się i to bardzo!

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Czw Sie 08, 2013 8:43 am

Nie ma opcji, aby go zostawiła. Mochi to jej lovelas na całe życie! Czy on o tym nie wie? Jeśli nie, to się dowie i to niebawem, wszak Nene darzy go ogromną miłością i uwaga... przerosła ona nawet Kyubiego. Leser numer jeden, muzyk numer dwa. I ba pewno ten drugi nie odbierze dziewictwa dziewczyny, oj nie. Nigdy, nigdy... Chyba, że by ją zgwałcił... a wtedy mógłby zapomnieć o Lelku, ot co. I pomyśleć, straci takiego kociaka. Małego tego, ona nawet nie da mu się dotknąć. Cała Mochi'ego, inni mogą się wypchać.
O tak, delikatna nadal pozostanie. W dodatku zawsze będzie wyglądać, jak czternastolatka. Spotkała ją okrutna przypadłość, o której nawet nie ma pojęcia. I pomyśleć, że nigdy przenigdy nie dostanie dowodu! Ach, co za strata. Skazana na dorosłego.
- Nie rozmawiajmy już o tym.
- Burknęła mu zmartwiona do uszka, łapiąc jego kosmyk włosów i robiąc z nich loczek. Ciekawe jakby wygląd cały w lokach i takich słodkich, fioletowych kokardach. Aż zachichotała, kryjąc puszczek w jego klatce piersiowej. Była twarda jak skała.... za twarda. Popukała w nią, by następnie rzucić mu zaczepy usmieszek. Nie przeszkadzała jej nawet ta ręką wampira, która ją przygniotła i na skutek czego, zaś uderzyła nosem o jego klatę. Oczywiście została tak przez chwilę, rechocząc jak jakaś żaba.
- Jesteś twardy jak beton. Złamałam chyba nos. - Rzekł przygłuszonym głosem, bo przecież nie podniosła jeszcze twarzy. Po prostu nie mogła, bliskość tego wampira nie była do odrzucenia.
- Wytrzymaj jeszcze trochę, Nene będzie tu z Tobą. A Ty masz odpoczywać.
- Co za stanowczość. Aż uniosła swoją głowę, by spojrzeć na twarz wampira. Co mógł dostrzec? Czerwony nos! Na opowieść o znajomym, otworzyła szerzej oczy.
- Znasz tego mordercę?! Jak fajnie. Nene zawsze chciała go poznać, jeśli taki... taki potrzebujący opieki. Wiesz... akwarium, miski, smycz. W końcu się zerwał, widziałeś że ma obroże. Założę się że jakiś brutal przywiązał go do drzewa w lesie. - zaczęła swoją przemowę, tuląc się mocniej do Mochi'ego. Oczywiście że żaden Kanibal nie pokona Fioletowego. On zawsze będzie u niej na pierwszym miejscu w serduszku.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Czw Sie 08, 2013 9:37 am

Mimo wszystko, takie myśli nawiedzały biednego Mochiego. Nie umiał sprawiać, żeby dziewczyny były szczęśliwy u jego boku i zostawiły z nim na dłużej niż tydzień. Nigdy jakoś nadzwyczajnie się nie starał, aby z kimś być, po prostu nie czuł się jak w tej chwili. Wiedział, że jeśli dziewczyna zniknie, zabierze ze sobą cząstkę jego samego, więc wolał nie ryzykować. Co jeśli przez jakieś swoje głupie zachowanie zrazi ją do siebie? Nawet nie będzie wiedział, co zrobił, bo Nene się obrazi i zniknie. No właśnie, nie był w stanie zrozumieć kobiet i to nie dawało mu spokoju. Co zrobić, żeby zrozumieć?! Da się to w ogóle zrobić?
Mochiemu nie przeszkadza to, że przez większość czasu będzie wyglądać jak czternastolatka. Zresztą wygląda na o wiele starszą, przynajmniej jego zdaniem. Tym samym, będzie mogła starać się o dowód, bo przecież czas dalej płynie, tylko dla niej się zatrzymał, odmładzając jej komórki skórne. Wiele kobiet z wielkimi zmarszczkami na gębie dałoby się zabić, aby znów zyskać pięknie gładką twarzyczkę.
Skoro nie chciała o tym rozmawiać, wampir przytaknął głową, zgadzając się z nią. Dla niego także nie było to łatwe, więc lepiej nie rozmawiać na tematy, na które nie ma się najmniejszej ochoty.
Wreszcie wylądowała na jego klatce piersiowej, pukając w nią. No był wampirem, nic zatem dziwnego, że jego skóra była twardsza i wytrwalsza niż ta ludzka. Choć może porównywanie go do betonu nie było zbyt roztropne, bo przecież był blady jak trup a nie czarny jak afroamerykanin.
– Dzięki temu mogę Cię ochronić własną klatą. Nie chcesz wiedzieć, gdzie jeszcze mogę być twardy.
Wcisnął łeb we włosy dziewczyny, wciąż rozkoszując się jej zapachem. Przynajmniej nie pachniała tym cholernym szpitalem. Naprawdę chciał już stąd zniknąć, nie podobało mu się tutaj. Przecież Nene mogłąby być jego pielęgniarką i samodzielnie opiekować się rannym!
– Odpoczywać mogę też w domu. Nie chcę tu być. A za to Ty możesz być moją pielęgniarką! Wiesz, biały, krótki fartuszek, stetoskop i te inne.
Mruknął, zdejmując z niej ramię, bo jeszcze ją udusi. Normalnie czasem sam zapominał, że nie była już człowiekiem i nie potrzebowała tlenu by żyć.
– Jeśli tego właśnie chcesz.
Burknął pod nosem, a mina wyraźnie mu zrzedła. Był zazdrosny o swojego nowego znajomego! Odwrócił głowę od wampirzycy, wyraźnie niezadowolony z faktu, że go poznać. Na pewno będzie chciała się nim zaopiekować, a potem Mochi zejdzie na drugi plan i tyle było z ich wielkiego hollywoodzkiej miłości.
Zamknął oczy i pozwolił, aby sen go otulił swoimi ramionami. Skoro Nene nie chce zabrać go do domu, to zamieszka w szpitalu!

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Sob Sie 10, 2013 6:45 am

Nie da się zrozumieć kobiet, a tym bardziej Nene. Ona to już w ogóle poziom Hard i tylko weteranii mogą coś zdziałać, chociaż... to też leży pod wielkim znakiem zapytania. Dlatego niech Mochi się już tym tak nie martwił, Lelek mimo wszystko nie porzuci go, no chyba że jak jej Eks Idol, dopuścić się zdrady. Wtedy nie będzie miał co szukać u młodej wampirzycy.
Ależ oczywiście. Nene woli być taka jaka jest teraz, niż stara i pomarszczona. Zresztą, jest wampirem. I takie rzeczy jak dowody osobiste etc, nie powinny ją zanadto interesować. Poza tym Mochi jest zadowolony z jej wyglądu, tym bardziej nie chciałaby się zmieniać.
Porównała go do betonu ze względu na twardość. Nie przeszkadzał jej ten fant, wręcz przeciwnie, czuła się bardzo bezpieczna i podniecona tak wielką męskością wampira. Na odpowiedź, aż uniosła łebek.
- Jesteś gdzieś jeszcze twardy?! Powodz gdzie! Nene sprawdzi! - spodziewał się takiej reakcji? Jeśli tak, to zna tą małą, zboczoną dziewczynkę.
Nie miała nic przeciwko, kiedy tak chował twarz w jej miękkich włosach. Gdyby mogła, sama by tak robiła, o. Bo włosy ma naprawdę śliczne i wiele panien może jej pozazdrościć. Co do zabrania...
- W domu jest Kyubi z jakąś dziewczyną. Zakładam, że nie chciałby nas widzieć. To taki zapatrzony w siebie i w swoje kochanki dupek. Dlatego musisz zostać tu jak najdłużej, chyba że mi uda się załatwić jakieś lokum dla Ciebie i Lelka. - Powiedziała prawdę, nie ma sensu wracać do kancelarii. Mieć burdy o Mochi'ego w domu tego Bufona? Może sama zakręci się w okół pana i poprosi o jakiś chwilowy dom, póki Nene nie stanie na nogi. I właśnie, skąd wiedziała o kancelarii? Zakręciła się w okół jej terenu, wyczuwając zapach przybranego ojca i kogoś jeszcze. Damski zapach.... Ciekawe czy w ogóle martwił się o przemienioną w wampira córkę. Kazał jej wracać, a jego nie było. Miała naprawdę dosyć gada. I to było po niej widać.
Chwila. Zazdrosny o Kanibala? Nene aż się roześmiała cicho, głaszcząc po policzku wampira. Niech nie smuta, nigdy w końcu go nie porzuci ani nie zmieni. Jest jeden jedyny.
- Nie spotkam się z nim, jeśli sprawi Ci to radość. - Rzekła nieco smutnie, wszak ona mogła by mieć mnóstwo pupili. Ale Mochi'ego w żadnym wypadku nie odstawi na drugi plan. Jego pierwszorzędna pozycja jest nie do pobicia.
Ach... No i masz, Mochi udał się w krainę snu, na co Lelek potraktowała go całusem w czoło. Postanowiła go nie męczyć, chyba że przez przypadek ugryzie go lekko w nos.... I tak oczywiście się stało. Ma czas na sen! Ale spokojnie, Nene się podniosła, aby przycisnąć wampira twarz do swoich piersi.
- To komar Cię ugryzł, lecz spokojnie. Nene już go zabiła. - Głupia ściema, co poradzić. Nene już tak ma! Inna i tyle.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Pon Sie 12, 2013 11:25 am

Ale Mochi musiał zrozumieć swoją kobietę. Na co mu rozumienie tabun kobiet, on chciał jedynie zrozumieć swoją księżniczkę i nic więcej nie oczekiwał. Choć to w sumie Nene była najbardziej nieobliczalna i skomplikowana ze wszystkich, jakie kiedykolwiek spotkał w swoim życiu. Choć jakoś nigdy o żadnej nie myślał poważnie, wszystkie były zbyt rozrywkowe, a to nie dla niego. Wiadomo, nie chciało mu się imprezować i jeździć po całym mieście taksówkami od jednego klubu do drugiego.
Gdyby czegoś potrzebowała, zawsze ma Mocheigo. On jest dorosły i ma dowód, póki co nie musi zmieniać swoich danych, pozorować śmierci i robić jakieś głupoty, byle ludzie nie dowiedzieli się o tym, że jest wampirem. Trzeba być niestety dyskretnym, ale Nene wciąż uważała, że jest człowiekiem i póki co nie zamierzał wyprowadzać jej z błędu. Świetnie się przecież czuła!
Na słowa dziewczyny, Mochi z pewnością by się zachłysnął, gdyby był człowiekiem, kto wie, może by się nawet udusił i tyle by z niego było. A tak jedynie posłał jej tajemniczy uśmieszek i sięgnął po rękę Nene. Skoro była aż tak ciekawa to pokaże dziewczynie, gdzie jeszcze może być twardy jak beton.
Ścisnął delikatnie dłoń wampirzycy i zanurkował pod kołdrę. Sama tego chciała, a w sumie i tak był ciekaw reakcji dziewczyny. I może głównie z tego powodu zamierzał to zrobić? No, może nie do końca tylko z tego powodu. Chciał, żeby go dotknęła, nie zamierzał temu zaprzeczać. Nene jako pielęgniarka zdecydowanie powinna przebadać pewne miejsca na ciele pacjenta. A co jeśli miał poważną usterkę własnego przyrodzenia? No właśnie! Trzeba to koniecznie zbadać.
– Dotknij mnie.
Wychrypiał kiedy dłoń Nene znalazła już jego męskość. Zabawę w doktora czas zacząć. No, ale mimo wszystko znajdowali się w szpitalu i nie mogli pozwolić sobie na więcej. Co będzie jeśli pojawi się nagle jakiś lekarz i zadecyduje o tym, aby wyrzucić z Sali Nene za przeszkadzanie w odpoczynku pacjentom?
– To nic. Mam swoje mieszkanie. Znaczy rodzice mi je kupili, i dawno tam nie byłem.
Wzruszył ramionami, spoglądając na dziewczynę. Jeśli chciała… mogła wprowadzić się do niego! Nie musiała by więcej się użerać ze swoim przybranym ojcem, skoro tak go nie lubiła. Choć prędzej czy później Mochi będzie zmuszony go poznać.
No, a potem to już wiadomo. Wampir okazał swą zazdrość! Odwrócił się od Nene, chcąc zasnąć, może kiedy się obudzi zazdrość będzie mniejsza? Ale pierw okazał jej jeszcze to, że był obrażony. Jednak… jednak nie mógł zabronić dziewczynie poznać kogoś, kogo chciała. Wzruszył obojętnie ramionami.
– Mnie to ryba… Chcesz to Cię z nim poznam.
I oczywiście mówił całkowicie sprzeczne rzeczy. Nie chciał, żeby go poznała, ale nie mógł zabronić. I tutaj pojawia się pewna rzecz. Chciał ją mieć tylko dla siebie! Zamknąć u siebie w domu, cieszyć się z nią i zabijać każdego faceta, jaki odważy się na nią spojrzeć, nie mówiąc już o tym, że miałby cokolwiek powiedzieć do jego księżniczki.
Wreszcie zaczął zasypiać i poczuł jak coś ugryzło go w nos. Otworzył leniwie powieki, będąc wciąż na granicy snu. Złapał nadgarstki dziewczyny i pociągnął do siebie, obejmując mocno. Gdyby była człowiekiem, miałaby już złamane kości albo byłaby uduszona z powodu braku tlenu. Przewrócił ja tak, że leżała pod cielskiem wampira, a on sam rozpoczął poszukiwanie jej warg, by wpić się w nie. Oczywiście wiedział doskonale, że to Nene, czuł jej zapach, smak, ale wciąż myślał że to sen. A tu proszę, miał sen na jawie! Zaraz będzie mogła się przekonać o twardości pewnych narządów. Wodził wargami pierw w kącikach ust Nene, potem dopiero wpił się w niej, liżąc i całując, a nawet podgryzając kłami. Wreszcie zapuścił język głębiej, kosztując języka Nene.


_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Czw Sie 15, 2013 10:42 am

Ma jeszcze jakieś twarde miejsca na ciele? Nene chciała je poznać! Porozmawiać z nimi, dotknąć, pogłaskać i zrobić sobie zdjęcie. I kiedy Mochi zgodził się na pokazanie tych Miejsc, ta niemal pisnęła. Pozwoliła aby złapał jej rączkę, ciągnąc ją pod pościel. Dziewczyna zagryzła wargę, jak tylko jej łapka znalazła się na jego kroczu, późniejsze słowa wzbudziły w niej rumieńce... Nie, Nene zrobiła się cała czerwona jak burak. Szybko zabrała swoją łapkę, przykłądając do swojego małego, wampirzego serduszka. Mimo bycia wampirem, jej serce jeszcze oddawało jakiś puls kiedy była czymś podniecona i tak było właśnie teraz.
- Mogłeś mnie uprzedzić, gdzie chciałeś wcisnąć moją łapkę. - Pisnęła, patrząc karcąco na mężczyznę, choć za chwilę uśmiechnęła się szeroko. Zamieszkać u niego w domu? Aż jej oczy się powiększyły, a usta szybko zakryła łapkami, aby nie krzyknąć z radości. Chociaż potwierdziła mu szybkim skinięciem głowy. Chce z nim mieszkać, o rany. I tylko byłby jej.
- To po szpitalu tam pojedziemy! - zadecydowała z poważną miną. Mochi na pewno się z nią zgodzi, wszak jemu też zależało na obecności Lelka, prawda?
Ależ zły o Kanibala! Lelek cmoknęła go w czoło, ujmując jego twarz w swoje drobne dłonie. Kciukami głaskała policzki. Nie musiała go poznawać, naprawdę jej nie zależało, najważniejszy jest Mochi, nikt więcej. A dostanie później...
Po ugryzieniu w nos, wampir ocknął się choć jeszcze nie za bardzo. Mochi zajął się swoją dziewczyną odpowiednio, no ale później się jakoś to rozkreciło. Nie bardzo miała jak uciec z pod jego ciała, był za ciężki, a ona za drobna i za słaba. Miała już powiedzieć swoje trzy grosze, lecz wampir szybko zatkał ją swoimi ustami, na co ona odwzajemniła pocałunek. I zakładam, że Mochi złapał lenia... a to równa się końcem pieszczot.
Mijały dni, noce...które oczywiście wypełniała swoją osobą Nene. Na dzień wyjścia przyniosła wampirowi ubrania, po czym ten został wypisany ze szpitala. I mogli wreszcie nacieszyć się sobą w pełni.

zt Nene i Mochi

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   

Powrót do góry Go down
 
Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SZPITAL-
Skocz do: