IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 360


Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 EmptyWto Mar 19, 2019 2:14 am

Nie można było powiedzieć, by była całkowicie spokojna o wampira, ale zapowiadało się to o wiele lepiej niż na starcie.
- Dziękuję - dwa dni... to nie było dużo, ale rozumiała, dlaczego nie chciał zostawać. Zaś z drugiej strony, lepsze to niż próba opuszczenia tego miejsca w takim stanie, jaki prezentował teraz. Ba, co gorsza, zapewne, gdy zostałby złapany, pewnie pilnowaliby go jeszcze lepiej, by nie powtórzył tego wyczynu.
Czarnowłosa niespecjalnie chciała wybierać się jednak z powrotem do szkoły. Nie, gdy ta sprawa była nadal niejasna. Zbyt bardzo to wszystko zaczęło się komplikować, a ona nie wiedziała, za co się zabrać.
No i mimo wszystko... Dlaczego akurat na nią padło to, że ma oprowadzać nowego? Chyba jednak pozostawało zacisnąć zęby i zająć się tym. Mam nadzieję, że nie powstaną dodatkowe komplikacje. Tylko tego by mi brakowało na teraz.
- Dobrze. Chętnie skorzystam z zaproszenia - propozycja zaskoczyła ją po prawdzie. Wydawało jej się, że po tym, co sama narozrabiała, nie będzie specjalnie mile widziana w ich mieszkanku. Może źle spoglądała na to? Albo coś nie zrozumiała? - Śpij dobrze. Postaram się cię odwiedzić w miarę możliwości - wyszeptała jeszcze. Postanowiła nie zastanawiać się nad tym bardziej i dać spokojnie Arashi'emu wypocząć.
Dlatego też najciszej jak potrafiła, opuściła owe miejsce i skierowała się ku Akademii.


z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 710


Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 EmptyNie Mar 24, 2019 1:02 pm

Niby kilkanaście godzin spędzonych w areszcie, to dla Rekina były niczym wieczność. Dopiero po męczącym przesłuchaniu został wypuszczony z powrotem oraz otrzymał swoje rzeczy. Od razu sięgnął po telefon na którym roiło się od wiadomości. Aż żyłka zadrżała ze złości, widząc w jak krótkim czasie zostały one wysłane lub nagrane, wszak znalazło się też nagranie na poczcie głosowej. Chęć wyrzucenia telefonu była kusząca, ale nie zrobił tego. Odczytywał wszystkie po kolei, czując przy tym jak nieokreślona gula w żołądku rośnie aż do przełyku. Ile musiało się wydarzyć podczas krótkiej nieobecności? Atak na Lau, dziwna wiadomość od Nei. Mei... A na końcu Arashi i lekarz. Brat w szpitalu? Czemu do licha wszyscy musieli mieć kłopoty, kiedy on sam był w ugotowany jak śliwka w kompocie?
O mało co nie zgniótł telefonu w dłoni. Był tak wściekły, że żadne słowa nie potrafiły tego opisać. Ciśnienie, temperatura. To wszystko podnosiło się w wampirze do tego stopnia, że o mało co, a nie wpadł w szał. Nie tak dawno wybudzona moc mogłaby siać wielkie zniszczenia, gdyby nie nagłe wybudzenie się przeklętej troski.
- KURWA!
Ryknął tylko, kopiąc najbliżej stojący śmietnik. Już wiedział do kogo iść, kto potrzebował go najbardziej. Kto pozostał sam i zupełnie bezradny...

Szpital. Rekin nie zdążył się nawet przebrać, bowiem prosto z posterunku policji skierował się do szpitala. Nei i Lau nie był w stanie zlokalizować, był zły że nie mógł im pomóc. Powinien. Tak czy siak nie chodziło o brak odwagi, po prostu Rekin miał obawy, że straci brata.
- Arashi Kodoku. W jakiej sali się znajduje?
Niemal wydarł się na kobietę w recepcji, która na skutek krzyku aż podskoczyła na krześle. Nim powiedziała gdzie znajdował się wampir, Rekin musiał powiedzieć kim jest. Z trudem, wielkim trudem powstrzymał kolejny wybuch złości. Wręcz drżącym głosem przyznał się do bycia jego bratem. Uwierzyła, wszak ciężko byłoby dopuścić do tego że Rekin kłamał. Można było to wywnioskować po jego wściekłej, a jednocześnie zatroskanej minie. Kiedy dostał pozwolenie oraz informacje gdzie leży Oti. Pognał szybko ku wskazanej sali, starając się nie taranować napotkanych na jego drodze ludzi. Właściwie w miarę możliwości oni sami schodzili mu z drogi.
Wreszcie. Sala numer 2 a w jej środku znajdował się śpiący Arashi. Marnie wyglądał, bardzo. Fergal odetchnął ciężko, zamykając za sobą drzwi. Na sali nie było nikogo poza nimi, bardzo dobrze. Nieco zgaszony Niemiec podejdzie do łóżka, wyminie je aby usiąść na krześle. Stało ono obok łóżka, więc Arashiego miał dość blisko. Jeśli brat się wybudzi, ujrzy wymęczonego Niemca, który masował sobie kark. Bluza wciąż nosiła na sobie śladowe ilości zaschniętej już krwi, a on sam nie wyglądał za dobrze. Ale to jednak młodsza rodzina jest najważniejsza.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 203


Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 EmptyNie Mar 24, 2019 5:34 pm

Mei była naprawdę pomocną, miłą osobą. Aż dziwne, że chciała przebywać w towarzystwie braci Schlecht, którzy przysparzali mnóstwo problemów. I w jednym z nich zakochała się. Nic więcej nie powiedział na pożegnanie z Prefektem, a powinien podziękować za to, że zabrała go tutaj. Że pilnowała go jakiś czas. Co prawda miała wiele innych swoich obowiązków, jednak znalazła czas i na Białowłosego. Obiecał jej zostać w szpitalu dwa dni, a już po pierwszym dniu miał dosyć.
Spał z wycieńczenia snem bez marzeń. Wenflony tkwiły w zgięciu ręki, przez jeden miał dostarczaną krew ludzką, a drugą... kradziono mu krew uszlachetnioną. Można powiedzieć, że zrobili z Arashiego filtr posoki, bo dla niektórych wampirów taka szlachetna krew była jedynym ratunkiem. Oczywiście działo się to bez zgody pacjenta, który leżał bezsilnie i gdy już był gotów wstać i udać się samodzielnie do łazienki, dostawał leki nasenne i po obudzeniu znów nie mógł pozbierać się. Starał się być czujnym, nie mniej organizm domagał się snu i tak w kółko.
Niedługo po uśpieniu Nerwusa i pobraniu od niego krwi zjawił się w sali brat pacjenta. Pielęgniarki, po tym jak Fergal naskoczył na jedną z nich, nie zdecydowały się przeszkadzać. Wręcz omijano je szerokim łukiem i tylko przez uchylone drzwi sprawdzały, czy Rekin sobie poszedł. A Brunet czekał na krześle masując sobie kark i krzywiąc niemieckie wargi w charakterystyczny grymas. Oti leżał w bezruchu, ledwie oddychał, bo w sumie wampirom nie jest potrzebny tlen tak bardzo jak ludziom. Dopiero po dwóch godzinach od przybycia starszego, Białowłosy ostrożnie podniósł ciężkie powieki. Blade spojrzenie utkwił w bracie nic nie mówiąc. Po pierwsze dlatego, że po długim śnie brakowało mu energii na rozwiązanie ściśniętego gardła, po drugie... chyba radość zaciskała je mocniej, po trzecie nie wiedział, co powiedzieć. Jak rozstawali się, Fergal obdarzył go takim wzrokiem, jakby bał się lub brzydził Otiego. Mógł choć troszkę w milczeniu przyjrzeć się jego wyglądowi, czy nie by ranny. Pachniał swoją i czyjąś krwią. Znów kogoś zaatakował? Wreszcie cicho odchrząknął gułe w gardle i już na bank fakt jego przebudzenia nie został przeoczony.
- Ostatni raz... -podkrążone oczy ewidentnie wbijał w brata- ...ostatni raz... wychodzisz z domu bez słowa...
Martwił się o niego, lecz nie mógł powiedzieć tego wprost. Brat źle reagował na czułości, Mei była tego doskonałym przykładem. Po tych słowach zdecydował się podciągnąć na oparciach łóżka, lecz gdy tylko mocniej zacisnął palce, cicho jęknął i zrezygnował z tego pomysłu. Uszły z niego wszelkie siły jak powietrze z balonika. Nic dziwnego, prawie całkiem zaniknęła masa mięśniowa, została sama skóra i kości. Dało się dostrzec nie tylko wszystkie żebra, ale i kości piszczelowe. Mimo to patrząc się na Fergala próbował się zmobilizować i pozbierać. Tego łobuza trzeba pilnować ze zdwojoną siłą, której Otiemu teraz brakowało. I obawiał się, że jeśli zostanie tu dłużej, będzie w tym stanie już do końca swoich dni. Przynajmniej tyle, że przypisali mu półroczną kurację lekarstwami, więc teraz będzie mieć nauczkę, że przed końcem zapasów musi załatwić sobie kolejne, nim znów doprowadzi się do takiego stanu. Już i tak brat mógł zniechęcić się nad opieką nad Arashim.
Ale bardzo tęsknił za tym draniem, i chciałby chociaż kilka dni dojść do siebie, nim brat zdecyduje się go wyrzucić z mieszkania. I bardzo cieszył się, że jest cały. Nie wiedział, co się z nim stało przez ponad dobę, ale może... może się dowie?
- Fergal... Zabierz mnie stąd.
Wyszeptał głosem pozbawionym sił i życia. Powieki połowicznie zamknęły się, a głowę przekręcił tak, że opadła na poduszkę i skryła oblicze w połowie szpitalnej pierzyny. Eh, zupełnie nie wiedział jak zareagować, żeby nie spłoszyć go na nowo. Już i tak mocno zohydził go swoją osobą po przemianie.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 710


Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 EmptyNie Mar 24, 2019 8:23 pm

Nie sądził, że szlachetna krew tak wykończy Arashiego. Wybudzenie musiało okazać się wyjątkowo wyczerpujące. Rekin nie wiedział jak ma mu pomóc, dobrze że wylądował w szpitalu. Rozejrzał się po sali. Drażniła go ta biel. Zbyt zimno, ponuro ale takie właśnie są szpitale. Nie przepadał za nimi, źle mu się kojarzyły. Poza tym lekarze czasami bywali bardziej okrutni niż niejedni zbrodniarze wojenni. Co do zbrodni. Skąd ten dodatkowy woreczek z krwią? Nie wyglądało, że rurka toczyła posokę do żył wampira tylko pochłaniała ją. Może stąd ta chorobliwa nawet jak na wampira bladość? Czy Arek zawsze musi się źle wpakować? Niemiec postanowił przerwać bezkarne odebranie. Przecież Oti jej potrzebował, zwłaszcza teraz. Wyciągnie z jego ręki wenflon. Rana powinna się zagoić, wszak teraz brat nie jest byle kim. Zerknął na wiszący worek z cenną zawartością. W pierwszej kolejności powinien dostać ją Arashi, musiał bowiem odzyskać siły oraz utracone litry. Tylko z drugiej strony kusząca sprawa. Spróbować świeżą krew. Młoda, wybudzona i pachnąca. Żaden plastik nie jest w stanie zepsuć aromatu czerwonej cieszy. Miętolił w palcach gumową rurkę, mrużąc ślepia. Zerknął na pogrążonego we śnie dzieciaka, po czym głośno przełknął ślinę. Dopiero teraz zorientował się jak mocno był wygłodzony. Bardzo dobrze, że nie poszedł najpierw po dziewczyny; mogłyby stać się jego ofiarami.
Więc nie Otiemu oddał krew, wziął ją dla siebie. Egoistyczne, samolubne. Ale musiał jeśli chciał nie stanowić zagrożenia dla otoczenia. Wybrał mniejsze zło. Poza tym zawsze swoją może nakarmić brata, ewentualnie poprosić pielęgniarkę o dostarczenie worka z krwią. Tak czy siak rurka wylądowała w ustach Rekina. Pociągnął mocno, żeby wymusić ruch krwi z worka. Pierwsze krople spadły na wrażliwy język Niemca, powodując chwilową ekstazę. Krew szlachetna. One nie mają sobie równych. Niczym przez słomkę spijał upragniony napój, by wreszcie oczyścić folię do cna. Wypuścił rurkę z dłoni, po czym ulokował się wygodniej na krześle. Posiłek od razu zaczął łagodzić objawy narastającego głodu, wzmocnił organizm i przede wszystkim zadowolił Rekina. Teraz mógł poczekać aż młodszy się wybudzi. Cóż, nie wiedział że tyle mu to zajmie.
Przysypiał na krześle, lecz kiedy Arashi się ruszył Fergal otworzył momentalnie ślepia. Wiedział, że Oti może być zaskoczony widokiem brata. Nic dziwnego, ostatni raz kiedy się widzieli, dopadła ich kłótnia. W dodatku młodszy brat miał doskonały widok na starszego; brudne ubranie, widoczne ślady walki. Skrzywił się na jego słowa, lecz w głębi siebie odczuwał wielką ulgę.
- Że co?! Jestem dorosły i robię co chcę! Powiedz mi lepiej Co ty tutaj robisz! Bo chyba wakacji sobie nie urządziłeś!
Szybko zmieni temat. Zmarszczy brwi, ton podniesiony. Denerwował się, zamartwiał. Nie wiedział co dzieje się z młodym. Czemu tak słabo wygląda? Czemu tak nagle schudł?
I ta prośba. No tak. Zabrać. I co ma z nim niby robić? Lekarze wiedzą jak zadbać o pacjenta, Rekin nie miał bladego pojęcia.
- Jesteś chory, a w domu nie zapewnię ci odpowiedniej opieki.
Burknie, drapiąc się po czarnym łbie. Dla Niemca lepiej aby Oti pozostał w szpitalu, przecież może go odwiedzać. Poza tym sam miał już obawy; pobyt w więzieniu może spowodować, że straci pracę, a to równa się większym stresem. Źle mogłoby to wpłynąć na braciszka.
- Masz odpoczywać, a nie gadać.
Dorzuci chłodno. Znowu rozsiadł się na krześle, patrząc się gdzieś na bok. Nie bardzo wiedział o czym ma z nim rozmawiać. Nie spodziewał się, że taka nagła zmiana krwi utworzy dość sporą przepaść między rodzeństwem.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 203


Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 EmptyNie Mar 24, 2019 9:19 pm

Nie poczyta Niemcowi tego czynu za złe. Jak krew miała trafić do ogólnego magazynu szpitala, to już wolał, by spijał ją z woreczka jego własny brat. Gdyby nie okoliczności, to można by było uśmiechnąć się pod nosem na widok Rekina pijącego posokę jak dziecko mleko z kartonu. Prawie wywijał przy tym płetwami - znaczy nogami - w radosnym rytmie. Chyba jedyna nagroda pocieszenia dla strudzonego Schlechta, że mógł łyknąć coś na wzmocnienie. I to krew brata. Zatem na zdrowie!
Później nie było lekko. Mimo odzyskania przytomności, troska Fergala została przykryta zmieszaniem i tym, że Arashi niemalże kazał mu na przyszłość spowiadać się z każdego wypadu z mieszkania. Oj nie spodobało się to Starszemu ani trochę, więc zaczął się bronić i żądać wyjaśnień. Jednak co to, to nie. Skoro Rekin milczał, to dlaczego miałby Oti pójść na dobrowolkę? Też nie było mu łatwo powiedzieć, że dopadł go atak nerwowy, prawdopodobny przyspieszony nagłą ucieczką brata z domu i braku dawania o sobie znaku życia. Nie chciał obwiniać brata, choć taka była prawda.
- Przestań się wydzierać... -zmarszczył również brwi wyraźnie poirytowany głośniejszymi dźwiękami niż przez ostatnie godziny- ...też nie powiem, też jestem dorosły.
Źle działał na niego zdenerwowany ton brata, bo to by znaczyło, że dalej czuje uraz czy niesmak do Białowłosego. Wychodziła pyskówka, a miała być normalna rozmowa. Tak bardzo martwili się o siebie nawzajem, że powstało tyle jadu w dialogu? Czy to przez trudy, jakie obaj znosili po tych ciężkich godzinach? Słowo się rzekło, przetaczały się kolejne nerwowe zdania po obu stronach. Bo nie taką odpowiedź spodziewał się uzyskać od Rekina. Miał tu zostać? W szpitalu? I zwykłe odwiedziny miały zapewnić komfort psychiczny młodzieńca? Zawsze mogło to skończyć się takimi samymi "odwiedzinami" jak w szkole, gdy Fergal zostawił za sobą Akademię Crossa. Skrzywił się wyraźnie i powiedział z lekkimi wyrzutami:
- Poradzę sobie... z twoją pomocą lub bez. Ale w domu, nie w tym miejscu...
No tak, gdyby nie fachowa pomoc, to mógłby wykorkować. Ma jednak teraz leki w zanadrzu, musiał jedynie popracować nad tkanką mięśniową, by móc sprawniej włóczyć nogami po kuchni. Bo tak, nie zamierzał rezygnować z obowiązków, jakie ustalili sobie ustnie. Chciał odciążyć brata w pracach domowych, choć teraz był większym kłopotem niż pożytkiem. Niemiec jeszcze miał czelność uciszać brata, na co już ostatecznie uleciała para z ust Arashiego.
- Thy.
Prychnął cicho kładąc głowę w ten sposób, że także uciekł wzrokiem od brata i twarz skierował ku sufitowi. Wychudzony wampir odczuwał już różnicę, gdy nie miał podbieranej już krwi, tylko spływała jeszcze ludzka z woreczka. Mimo wszystko był mocno uzależniony od decyzji Fergala, który bał się wziąć do siebie Otiego. Czyli co? Będzie tak jak w przeszłości? Że nie zabrał go z sierocińca, bo znów znajdzie powód "dlaczego nie może"? Wtedy też go zbywał? Ponure myśli zasłoniły przez moment te o tęsknocie, o tym, że Rekin miał poniekąd rację. Ale jednocześnie szukał alternatywy, opcji, dla której mógłby Starszy Schlecht zmienić zdanie. Nawet jeśli miałby to być szantaż.
I niestety z braku innej opcji, przeszedł na wojenną ścieżkę. Nie było łatwo przekazać swoje myśli na głos, lecz zdecydował się przenieść tyle energii, ile mógł, w rozmowę. Zamknął przy tym ciężkie powieki, jakby to one były głównymi sprawcami ubytku sił.
- Jak zabierzesz mnie stąd... nie będę wiercić dziury w brzuchu o to, co robiłeś przez ten czas.
Nie uważał tego rozwiązania za optymalne, jednak nic innego nie przyszło mu do ciężkiej głowy. Jeśli nastąpi kolejna kakofonia, postara się schować głowę mocniej w poduszkę, ale i tak za mało zaizoluje hałas. Będzie więc odrobinę szybciej oddychać i jakoś przetrzyma. Aż do momentu, gdy pęknie. Odwróci nawet głowę w kierunku brata i otworzy połowicznie oczy.
- Fergal... Chcę dalej z tobą mieszkać. Czy proszę o zbyt wiele?
Dało się usłyszeć w głosie nuty gniewu, ale i przygnębienia i wątpliwość, która wkradła się po burzliwych myślach. Jakby Oti obawiał się, że znów zostanie porzucony, a ta wizyta brata byłaby ostatnią przed wysłaniem go do czubków. Nie zniesie kolejnej rozłąki, prędzej popełni samobójstwo. Za dużo przecierpiał po pierwszej utracie kontaktu z bratem (nie z winy Starszego), nie chciał znów przechodzić przez to samo.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 710


Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 EmptyNie Mar 24, 2019 10:44 pm

Do głowy Rekinowi nie wpadnie, że atak był spowodowany silnym stresem. Poza tym nic wielkiego się nie stało, Niemiec znikł na kilkanaście godzin ale wrócił cały i prawie zdrowy. Z Arashim nie można było tego samego powiedzieć, wszak to on wylądował w szpitalu, a nie starszy.
Co gorsza po przebudzeniu brata doszło do konfrontacji, a nie krzepiącej, wyjaśniającej rozmowy. Obydwa uparte charaktery, jeden gorszy od drugiego.
- Przecież się nie wydzieram!
Podniósł głos. Owszem, Rekin zaś zdzierał gardło, że aż przechodząca obok pielęgniarka zajrzała do ich sali i poprosiła o ciszę. Niemiec warknął coś pod nosem, rozluźniając się trochę. Kobieta pozostawiła ich samych, wracając do pracy. Rekin wciąż był jednak wściekły.
- Ale dalej jesteś pod moją opieką!
Dorzuci w gniewie ale już nie tak głośno co poprzednio, nie chciał żeby personel go stąd wyprowadził. Musiał wiedzieć od deski do deski co dzieje się z Otim. A młody pyskować tak bardzo nie powinien, aczkolwiek Fergal też miał za uszami i to całkiem sporo. Wszak jeszcze brat nie wie o bójce oraz areszcie, ba, zapewne się wścieknie. Nic dziwnego, przecież Niemiec na siebie też był zły.
- Do cholery! A jak znowu złapię cię atak? Myślisz, że takie wyskoki z domu do szpitala pomogą? Lepiej zostań tutaj na obserwacji.
Zaprotestował. Nie chodziło mu o to, że Arashi był ciężarem. Rekin nie umiał być domowym pielęgniarzem, poza tym ostatnie wydarzenia mocno wpłynęły na wampira. Więc prawdopodobne byłoby to, że znowu opuścił by mieszkanie. Może to kwestia czasu i przejdzie mu? Kto wie.
- Nie prychaj na mnie! Jesteś wykończony, marnie wyglądasz. Nie ruszysz się stąd, póki twój stan się nie poprawi.
Wyraźny zakaz. Rekin nie dopuści do tego, żeby Arashi ryzykował swoje życie. Wiedział jak bardzo może się bać, że nie podoła swoim fobiom, ale był w rękach specjalistów. Pomogą mu.
- I tak prędzej czy później powiem ci, co się stało. Teraz martw się o swoje zdrowie.
Burknie w odpowiedzi, nie przyjmując ugody. Niech wypytuje, Rekin w tej chwili nic nie powie.
Cóż, można powiedzieć że dopiero dotarło do niego czego najbardziej obawiał się brat. Kolejny raz ciężko westchnął, garbiąc się i opierając dłonie o kolana. Naprawdę... Oti czasami wszystko zbyt mocno przekręcał oraz wyolbrzymiał.
- Przecież cię nie wyrzucam z domu, ty mały gamoniu. Wrócisz do domu, kiedy poczujesz się lepiej, a lekarze powiedzą że nic ci nie zagraża. Pojmiesz to?
Surowy ton wampira, a jednak słowa wcale nie raniły. On sam jest zmęczony tą całą akcją, tym że jeszcze jest ktoś, kto prosi go o pomoc. Ledwo co wyszedł, a już czeka go robota. Ponownie pojawiły się niechciane wątpliwości, kolejny raz zerknął na brata. Nie chciał być dla niego ostry, jedyna rodzina. On i Elias. Przecież tak być nie może.
- Wygoń też z głowy myśl, że cię opuszczę.
Dodał w ciszy, gapiąc się teraz gdzieś tam w bok. Nie trzeba czytać w myślach, żeby wiedzieć o obawach Kodoku.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 203


Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 EmptyPon Mar 25, 2019 8:56 pm

Nie, wcale, to echo darło się niepotrzebnie! Rekini wrzask był jednym z tych charakterystycznych, których nie dało się przypisać wielu osobom. Wkurzony, zmęczony, poirytowany i gromki jednocześnie. Nic dziwnego, że pielęgniarka (chyba przełożona pozostałych) odważyła się uciszać Schlechta. W zasadzie ich obu, bo może i Oti nie krzyczał, to podburzał swoimi słowami zachowanie Starszego.
- Nie złapi-...
Arashi został dosłownie przekrzyczany, przegadany, nie nadążał za wartkim potokiem argumentów brata. Żeby przemówić mu do rozsądku, musiał zyskać więcej ikry w rozmowie, a tak to nie było rady kontratakować. Co kilkanaście sekund udawało mu się dawać ripostę czy pyskówkę, ale im dłużej trwała przepychanka słowna między braćmi, tym Białowłosy odpadał. Fergal martwił się o Otiego, a on nie chciał przyjąć do wiadomości, iż z tego powodu miał kiblować w szpitalu kolejne dni. Nie wyobrażał sobie tego na ten moment. Widząc brata po raz pierwszy od rozłąki zakwitła w nim naiwność, że ten zabierze go stąd czym prędzej. A tu guzik, wypominał mu ciągle o jego chorobliwej sylwetce i braku sił.
- Już czuję się lepiej.
Odburknął jak dziecko, któremu odebrano możliwość wybrania się do kina na ulubiony film. Ciężkie westchnienie Fergala zwiastowało dwie rzeczy. Totalny wkurw z rozpierniczem albo wyjaśnienia. Tym razem padło na to drugie, i choć brat starał się jak mógł brzmieć jak najspokojniej, a dobrane słowa z goła nie mogły zranić, to z początku wypsnęło się sformułowanie, którego pacjent nie mógł zdzierżyć.
Bo było prawdziwe.
Tak się zdenerwował za nazwaniem go małym gamoniem, że aż poderwał tułów od łóżka i podpierając je łokciami o materac wreszcie mógł patrzeć się na Niemca z nieco wyższego pułapu. Ślepia na moment zabłysnęły groźnym szkarłatem, przez to na ułamek sekundy nie przypominał chorowitego wampirka.
- Nie, nie pojmę! Szpital był na moje życzenie, a nie z ich altruistycznych pobudek! Lekarze zrobili już tyle, ile mogli! Nie dadzą mi już więcej tego, czego potrzebuję! Wręcz zabierają mi teraz krew, Mei była świadkiem! Khy-khy-khy... khy-khy! K-khy-khy-khy!
Z tego uniesienia i emocji dopadł go nerwowy kaszel, który chciał stłumić piąstką przytkniętą do ust. Dobrze, że krótki, ale niestety tym samym potwierdził, że nie jest zdolny iść o własnych siłach do domu. Rekin zaś nie chciał go wziąć. Opadł twardo na poduszki starając się też nie jęknąć, gdyż nie zamierzał dodawać bratu argumentów, by zostać w tych czterech, sterylnych ścianach samemu. Do czasu kuracji, w którą już nie wierzył. Uważał, że szybciej uzyska sprawność w domu, nawet nie mając bezpośredniego nadzoru Starszego, ale czując się bezpieczniej w znanych czterech ścianach. Tu wszystko dręczyło jego nerwy i rozpraszało, kiedy z sąsiednich pokoi roznosiły się krzyki. Tak naprawdę potrzebował tylko Fergala, by widząc go móc szybciej dochodzić... do zdrowia. Przynajmniej tyle, że rozproszył niepewność Otiego co do tego, że w ogóle nie wróci na mieszkanie. Przez moment zatkało go, ale tylko dlatego, że nie wiedział, co powiedzieć w pierwszej chwili.
- No ja myślę... spróbowałbyś tylko...
Zamruczał cicho z lekkim rumieńcem i na nowo spoglądał na sufit. Powoli uspokajał się i rozluźniał ciało, które w większości kryło się pod kołdrą. Poprawił ją zakrywając się aż do ust, wolniutkimi gestami. Cóż więcej rzec, Rekin przeczuwał, że brat nie jest gotowy na wyjście z placówki. Ciało nie, ale umysł tak. I chyba to było w tym najgorsze, że mając w miarę poukładaną głowę nie mógł pobudzić do działania słabego organizmu. Musiał jak zwykle ustąpić Fergalowi, ale następnym razem postawi na swoim.
A propo sprawnego umysłu, miał w pamięci jeszcze jeden ważny fakt.
- W takim razie... trzeba sprawdzić, czy Elias już przyszedł do nas. Chociaż on nie powinien czekać poza domem...
Połowicznie otwarte oczy przykrył ciemnymi powiekami nie mając pojęcia, że Fergala czekało mnóstwo zawirowań, a dopiero co wykręcił się z jednych tarapatów. Chyba Średni Rekin będzie musiał poczekać nieco dłużej, ale czy tak długo jak Białowłosy? Oby nie, mógłby zrazić się do braku gościnności braci i już nigdy nie wrócić. A nawet nie zdołał go poznać!

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 710


Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 EmptyCzw Mar 28, 2019 9:43 pm

Podburzał. Dobrze użyte słowo. Arashi w tym momencie zachowywał się jak rozpieszczony dzieciak, który nie chce przyjąć do wiadomości, że może być inaczej niż sobie to wymyślił. Rekin był bliski utraty cierpliwości i gdyby nie odczuwanie troski oraz poczucia winy, już dawno by stąd wyszedł i przekazał lekarzom, że mają trzymać go do ostatniego badania. Ale tak się nie działo, Niemiec tkwił z bratem nadal.
- Cóż, jakoś nie potrafię ci uwierzyć.
Oznajmił, wzruszając ramionami i pocierając dłońmi o nogi. Oti zachowywał się naprawdę jak dzieciak, ale z drugiej strony; nie dziwił mu się. Obce osoby, obce miejsce i uczucie że sami chorzy wkoło. Fakt, można się zdołować. Ale Rekin sądził, że bratu przyda się specjalistyczna opieka niż taka domowa, która może nie przynosić korzyści tylko pogorszyć.
Nie spodziewał się jednak, że brat zareaguje tak gwałtownie. Uniósł brwi w zdziwieniu, widząc jak się podnosi, a jego ślepia zalewa szkarłat. Jak odebrać? Jako groźbę? Ferg aż zaklął pod nosem, zaciskając szczęki. Nie spodobało się mu wymuszenie, wręcz powinien się spodziewać, wszak brat ma lepszą krew. Automatycznie podlega też ochronie przed Radę, więc dziwne że szpital chciał się narazić.
- Ta, a w domu się zadusisz i będziesz pierwszym wampirem który umrze na zapalenie płuc.
Nie ukrywał swojej złości. Tylko z drugiej strony co jeśli Oti bardziej się zezłości. Wysadzi szpital? Albo użyje wybudzoną moc na starszym bracie? Fajnie by było być w całości, zwłaszcza gdy na drugi dzień chce iść do pracy i jeszcze wyjaśnić swoją nieobecność.
- Myślę, że twoja samolubna strona raczej wyprze się cudzych problemów.
Aż uniesie kącik ust. Musiał mu dogryźć, bo w końcu Oti zachowywał się dość chytrze w stosunku do brata. Tyle spraw na głowie, a chce być jeszcze pacjentem w domu. Nie lepiej jest więc wyzdrowieć?
- Jest dorosły, więc załatwi sobie nocleg.
Odburknie, wsuwając łapy do kieszeni. Kto by przypuszczał, że zacznie wibrować telefon. Szybko go wydobył i o Wilku mowa; Elias się odezwał. Wymiana kilka wiadomości, brak dobrego humoru oraz krzywa, Niemiecka mina.
- Dobra, idziesz do domu. Ale sam wezwij lekarza i sam powiesz, że chcesz wyjść.
Dorzuci oschle, a jeśli Kodoku uzna, że nie ma jak, Fergal wskaże palcem mały wiszący przycisk obok łóżka, mający wezwać pielęgniarkę dyżurową.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 203


Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 EmptyPią Mar 29, 2019 8:29 pm

Żadna ze stron nie była bez winy, ale nie zapowiadało się na szybki rozejm. Wytoczone zostały wielkie armaty: argumenty, przekomarzania, doświadczenie, przemyślenia, cwaniactwa. Mało się zgadzało, aby uznać wojnę za rozstrzygniętą. Arashi naprawdę pragnął stąd wyjść za wszelką cenę, brat zaś jak tylko mógł wybijał bratu ten absurdalny pomysł. Łapali się różnych sztuczek, czy dosadności, lecz nie dało się dostrzec kompromisu.
Oti był o tyle w gorszej sytuacji, że o ile z początku miał pewną przewagę, to z biegiem czasu sam dostarczał dowodów na to, że wskazany jest jeszcze wypoczynek w szpitalu. Ta, to byłby obciach umrzeć na zapalenie płuc, ale mimo to nie poddawał się i nawet "zasłonił się" Eliasem, by wwiercić  w głowie Rekina jakieś wyrzuty sumienia. Nie, nic z tego, przejrzał grę młodego i pouczył. Znów wnerw, ale nie taki duży jawił się w słowach pacjenta.
- Nie wytykaj mi samolubstwa, Starszy Egoisto.
I tak pewnie darli sobie gardła przez kolejne godziny, gdyby nie nagła zmiana zdania Bruneta. Jakby nigdy nic zezwolił bratu na opuszczenie szpitala, pod warunkiem że sam zajmie się wszystkim. Burzowemu na moment odebrało mowę. Gniewniejsze rysy twarzy ustąpiły zdziwieniu i rozluźnieniu. Czy powiedział coś za dużo? Skąd ta zmiana?
- N-Naprawdę...?
Wyjąkał tylko i patrzył się bez mrugnięcia na brata, który wreszcie zmienił zdanie, ale zabrzmiał tak surowo, że pacjent nie cieszył się z tego triumfu. Coś wyraźnie trapiło Fergala, i chyba nie chodziło tu jedynie o młodszego brata. Coś przeczytał w komórce? Coś innego krzątało głowę? Może właśnie dlatego chciał, by Arashi został w szpitalu, by zdołał najpierw opanować sytuację poza więziami rodzinnymi?
Jak tak... to czemu ten gamoń nie powie tego wprost?!
Rekin nie był już skory do rozmowy, wskazał jedynie sposób na wezwanie pielęgniarki. Przycisk obok łóżka. Niby nie znajdował się daleko, lecz był poza zasięgiem rąk. Zdenerwowane spojrzenie nie wzruszyło przyciskiem i nie zechciał sam się nacisnąć. Musiał zmienić odrobinę pozycję i próbować dosięgnąć. Nic z tego. Bardzo szybko męczył się i ręka omdlewała za długo trzymana w powietrzu, aż wreszcie jedna z pielęgniarek podglądnęła przez szparę między niedomkniętymi drzwiami a futryną, by napawać się na moment w ciszy męczeniem się Arashiego z wezwaniem pomocy. Po minucie wyzwoliła bezsilnego młodzieńca od zamiaru wciśnięcia guzika, zjawiła się między braćmi z notatnikiem pod ręką.
- Pan Arashi Kodoku wzywał? -odezwała się odrobinę sarkastycznie pielęgniarka, po czym podeszła bliżej leżącego i dodała- Miałam właśnie przyjść do Pana omówić wyniki w cztery oczy.
Białowłosy odrobinę podniósł się na rękach, by oprzeć się wyżej plecami o poduszkę. Gdyby Rekin chciał pomóc, spotkałby się ze sprzeciwem w postaci kręcenia głową. Skoro miał sam to załatwić, to sam. Utkwił Bladobłękitne oczy w sanitariuszce i rzekł:
- To mój brat, ma również prawo wiedzieć.
Tym samym dał wyraźnie znać, że nie będzie mieć przed nim tajemnic zdrowotnych, a ta wampirzyca o dużych zderzakach wyjaśni lepiej, co dolega Młodszemu Schlechtowi. Zresztą sam nie był pewien po co zabrali mu tyle krwi. Czy dobrze postąpił zezwalając Fergalowi na poznanie choroby? Tak, zdecydowanie. Dał dowód, że ufa mu mimo wszystko.
- No dobrze. Przez dwa dni nieobecności badaliśmy Pańską krew pod kilkom aspektami. W momencie przyjazdu Pański organizm był zjadany żywcem przez nowe komórki. Większość organów wewnętrznych doznała licznych uszkodzeń, lecz dzięki lekom i podawanej krwi organizm sam stawił czoła agresywnym komórkom i podporządkował je. Musi Pan jednak wiedzieć, że nie może Pan spożywać niczego innego poza krwią i surowym mięsem, pozostałe produkty nie są tolerowane w jakikolwiek sposób. Nawet czysta woda powoduje reakcje wymiotne. Co do leków na nerwicę zmieniliśmy na środek nowej generacji i póki co po jednym dniu nie widać najlepszych rezultatów. Prawdopodobnie będziemy zmuszeni wrócić do poprzednich leków, ale będziemy to sprawdzać przez kolejne dni Pańskiego pobytu w placówce...
O nie, tylko nie kolejne dni więzienia w sterylnych lochach! Od razu uciął w tym miejscu dalszy wywód pielęgniarki.
- Nie potrzebuję nowych leków, wystarczą poprzednie. Chcę też wypisać się ze szpitala na własne życzenie.
Powiedział zdeterminowany, nie odrywał wzroku od pomocy lekarza. Ta tylko pokręciła głową, coś domyślała się, że Oti nie zechce długo zawitać w szpitalu. Kartoteka z poprzednich lat potwierdzała tylko przypuszczenia. Mimo wszystko z poczucia obowiązku rzekła równie pewnie co pacjent:
- Na Pana miejscu wstrzymałabym się z tą decyzją do piątku. Nie nabrał Pan odpowiedniego wigoru, by chociażby wstać o własnych siłach, na własnych nogach...
I na takie coś znalazł odpowiedź, tak jakby ćwiczył w głowie taką kwestię czy wariant.
- ...dlatego z tego miejsca chciałbym wypożyczyć wózek inwalidzki na okres tygodnia.
Pomijając, że nie miałby za bardzo warunków do poruszania się wózkiem po mieszkaniu, chciał dać upust swej upartości i nie zamierzał odpuszczać. Bratu nie popuścił, to czemu jakiejś tam sanitariuszce miałby pójść na rękę?
- Zawiadomię kogo trzeba i przygotuję papiery. Proszę zjawić się na recepcji za dziesięć minut.
Skinął głową i odprowadził wzrokiem lekarkę, by powoli podźwignąć się do siadu i lekko drżeć na ciele z wysiłku. A jeszcze czeka go sporo wyzwań, zwłaszcza że nie chciał być na łasce Rekina, który twierdził, że nie zna się na opiece. Mógłby go wyprowadzić z błędu, lecz nie miał na to ani humoru ani sił na kolejną batalię słowną. Koncentrował się, by sięgnąć ręką po ubrania leżące na szafce nocnej. Zdjął z siebie szpitalną piżamę i nie patrząc się w stronę Niemca ostrożnie nakładał górę i dół na wychudzone ciało. Przy tych czynnościach towarzyszyły ciche lub głośniejsze sapnięcia, ale dopiął swego. Najgorsze przed nim. Przejście do recepcji. W sumie nie wiedział, czemu nie poprosił o podjechanie wózkiem do jego pokoju, ale teraz zapłaci za gapiostwo. Zsunął ostrożnie stopy poza łóżko, a po zetknięciu się starał się podnieść do pionu i ustać. Burzowłosy prychnął pod nosem, gdy po wyprostowaniu sylwetki zakręciło się mu w głowie i musiał znów usiąść. Paręnaście sekund później jeszcze raz spróbował i tym razem doczłapał się do ściany, o którą się oparł łokciem i bez słowa stawiał kolejne kroki. Prócz leków nie miał już niczego swojego w sali, jedynie pozostawił tam kłótnię z bratem, którą nie zamierzał przeciągać poza pomieszczeniem. Chyba, że Fergal zacznie.
Dotarli do recepcji, Oti jednak nie zdecydował się wziąć wózka, ale podpisał się na papierach i formalnie mógł opuścić szpital. Nim jednak to zrobił doczłapał się jeszcze do krzesła, do którego uniosła go reszta męskiej dumy i tam łapiąc oddech wreszcie odezwał się do brata w milszym tonie niż do tej pory:
- Zamówisz taksówkę? Później zwrócę koszty.
Czy Fergal opłacił transport czy nie, oba Rekiny zmierzały już do domu. W zależności od tego, kto sponsorował przejazd, taki nastrój miał Arashi. Bo rzecz jasna młody nie miał pieniędzy przy sobie, więc jeśli i to miałoby być na jego głowie, to musiałby błagać taksówkarza o późniejsze opłacenie przejazdu.

z/t x2- mieszkanie

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)   Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro) - Page 2 Empty

Powrót do góry Go down
 
Sala nr. 2 (dla wampirów, drugie piętro)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SZPITAL-
Skocz do: