IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Anastasja

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3001-anastasja
Zarejestrował/a : 20/10/2016
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sro Lis 16, 2016 7:35 am

Dobrze, że nie wiedział o jej przeszłości bo zapewne wysłał by ją nie tylko do psychologa. Psychiatra to keosze określenie. Zachowanie jasnowłosej było jak na razie spokojne chociaż spędziła już tutaj znacznie długo to nadal nie była sprawna. Najbardziej nienawidziła być uzależniona od innych. Jednak wychodzi na to, że uratowali jej życie. Westchnęła po chwili dając sobie spokój z dalszymi wysiłkami bo to nie miało sensu. I tak za wiele nie apmiętała.
- A jeśli nigdy moje inne wspomnienia zostały naruszone?
Spojrzała na niego i musiała wiedzieć. Teraz nie jest w stanie skupiać swoich myśli, ale miała wrażenie, że zgubiła gdzieś cząstke samej siebie. Amnezja...więc teraz będzie musiała żyć w inny sposób?
Doktor nie mówił jej całej prawdy, ale i tak o tym nie miała pojęcia. Oczywiście niby pamiętała, że trochę wypiła jednak nadal ciemność. Gdy zaczął jej o wszystkim opowiadać to tak jakby słyszała jakąś opowieść po raz pierwszy w życiu. A więc jechali motorem, a potem samochód.
- Jeśli nie chce pan nic powiedzieć sama go poszukam.
Powiedziała do niego. Chciała wiedzieć co się z nim stało, ona musiała zobaczyć tego chłopaka. Czuła, że coś jest nie tak i jeśli będzie trzeba doczołga się tam. Chciała wiedzieć co z nim. Nie wybaczyła by sobie gdyby...cholera... Nagle zlapała zdrową ręka za to co jej poprzyczepiali. Chciala to wyrwac.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1047


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Nie Lis 20, 2016 4:10 pm

Jednakże jego niespecjalnie interesowała przeszłość pacjentki, nieważne jak bardzo mroczna czy zła byłaby. Uwaga lekarza na dzień dzisiejszy skupiała się tylko i wyłącznie na tym, by Anastasja wyzdrowiała i wróciła do stanu z przed wypadku... Przynajmniej fizycznie. Psychika była zupełnie inną kwestią, którą akurat nie jemu było się zajmować.
Być może właśnie to wpływało na fakt, że w sprawie amnezji niewiele mógł jej pomóc.
- Niestety, ale tylko tobie będzie wiadome, co jest naruszone, a co nie - powiedział do niej. Również w ten sposób, za pomocą nieco innych słów, powtórzył to, o czym wspomniał wcześniej.
Tak, wszystko zależało od jasnowłosej, jak z tym wszystkim wyjdzie.
Jednakże zachowanie poszkodowanej nie przypadło ani jemu, ani maszynom do gustu. Te drugie zapikały niebezpiecznie, gdy ta poczyniła swoje kroki, a sam medyk wstał z miejsca i wyciągnął coś z kieszeni... Tym czymś była strzykawka do połowy wypełniona płynem.
Mężczyzna nie patyczkował się z nią. Chwycił ją stanowczo za ramię i wbił igłę, by potem... Dziewczyna odczuła niemalże błyskawiczną senność i nie mogąc z tym walczyć... Zasnęła.
***
Od tamtego wydarzenia minął kolejny miesiąc. W tym właśnie okresie, Anastasja dowiedziała się przez pocztę pantoflarską o stanie chłopaka, który również uczestniczył w tamtym wypadku.
Z innych istotnych wiadomości, jakie warto wspomnieć tutaj był sam stan fizyczny tej Ukrainki. Siniaki i stłuczenia zagoiły się, lecz jeszcze pozostawały w kilku różnych miejscach żółte ślady po tym. Co do złamań - kości się zrosły, ale nie bardzo było wskazane to, by zdecydowała się na jakieś szaleństwa w najbliższym stanie. Z jej głową również było dobrze, jedynie amnezja... Na którą nic nie dawało się poradzić.
Ogólnie rzecz biorąc, można śmiało stwierdzić, że nic jej życiu nie zagrażało...
A ona teraz leżała w łóżku, tym razem bez żadnych urządzeń podłączonych do jej ciała... Oczywiście, nie można jednak zapomnieć o kroplówce, ale to nie zalicza się do tego... Chyba. Bądź co bądź, na ręce i nodze jeszcze miała gips.
I właśnie tutaj pojawił się ten sam lekarz, co wcześniej! A właściwie... To zajmował się nią przez ten cały czas.
- Jak się dzisiaj czujesz? - zwrócił się do niej. Dziewczyna mogła zauważyć, że doktor miał ze sobą coś, co zdecydowanie służyło do... Zapisywania? Chyba. Pewnie chodziło o notatki.
Bądź co bądź, nie dodał nic więcej, czekając najpierw na jej reakcję i słowa.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Anastasja

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3001-anastasja
Zarejestrował/a : 20/10/2016
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Nie Lis 20, 2016 9:44 pm

Lepiej było nawet jeśli lekarz nie wiedział nic o jej przeszłości, a interesował się tylko i wyłącznie jej stanem obecnym. Ktoś kto pozna chociaż raz jej przeszłość już nigdy nie spojrzy na nią w ten sam sposób co wcześniej. Jak na razie musiała wyzdrowieć, a psychika jeszcze nie była taka zła. Przynajmniej ona tak myślała.
Nie potrafiła zachować się inaczej, zawsze była buntownicza i chciała postawić na swoim. Tym razem jednak chodziło o druga osobę. Chciała za wszelką cenę dowiedzieć się co takiego jej nie powiedzieli! Miała prawo wiedzieć w końcu była uczestnikiem tego wypadku. Więc zamierzała złapać za kabelki i powyrywać je nawet jeśli zrobiła by sobie krzywdę. A nawet gdyby to co...kto by po niej płakał? Nikt, prosta sprawa.
No ale pan doktor nagle zrobił coś co i tak się jej nie spodobało. Poczuła jak ja łapie i wbija jej igłę w ciało. Anastasja natychmiast zareagowała patrząc na niego niezadowolona.
- Nie, przes...t...a...ń...
Po chwili jednak padła jak mucha zasypiać całkowicie. Dawka tej substancji w strzykawce podziałała na nią niemal od razu. Oj doktorku nie ładnie! Jednak zrobił to dla jej dobra.

Od tamtego incydentu minęło już sporo czasu. Z początku nie chciała nawet rozmawiać z doktorem, ale z czasem wydał się jej nawet sympatyczny. Zaczęła z nim coraz bardziej rozmawiać. W końcu dowiedziała się o stanie chłopaka. To co przeczytała nie spodobało jej się wręcz dobiło ją. Anastasja kompletnie załamała się, nie potrafiła zrozumieć dlaczego popełniła taki błąd. Zniszczyła komuś życie. Dziewczyna przez te miesiące w szpitalu zmieniła się i zewnętrznie i wewnętrznie.
Amnezja została, rany i siniaki wygojone w niektórych miejscach i jeszcze tylko ta noga i ręka. Nie miała już nawet kabelków na sobie. To dobrze. Ale nieco zamknęła się w sobie. Nie chciała zniszczyć nikomu życia...Ona tak bardzo żałowała.
Dzisiaj znów przyszedł lekarz, który opiekował się nią ciągle przez cały ten czas. Spojrzała na niego obojętnym wzrokiem. Gdy zadał jej pytanie patrzyła na niego bez żadnych emocji. Po jej policzkach spłynęły łzy.
- Mam koszmary...codziennie śni mi się twarz tego chłopaka. Zniszczyłam mu życie...to nie miało tak być... Więc jak się czuje? Nie wiem...
Zakryła dłońmi twarz i rozpłakała się. Psychicznie nie czuła się dobrze. Nie radziła sobie.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1047


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Pią Lis 25, 2016 8:05 pm

Nie ma już tutaj za wiele do dodania. Lekarz trochę porozmawiał z Anastasją, po czym skierował ją do psychologa. Międzyczasie zalecił jej rehabilitację, jak i kontrolne badania, gdy już opuści to miejsce. Wykonał jeszcze kilka innych zadań, zanim pozostawił ją tutaj samą...
Co więcej?
Już nic. Kolejny miesiąc zleciał tej kobiecie na dochodzeniu do siebie, leczeniu ran i początkowym spotkaniom z psychologiem, który miał jej pomóc nie tylko uporać się z samym wypadkiem, ale również i amnezją. Jak poszło? Jak wiele straciła pamięci? Ciężko powiedzieć na ten moment.
Jednakże na szczęście jej rany się już zagoiły... Lecz i pozostała pamiątka po tym wydarzeniu. Na prawym udzie znajduje się blizna po zabiegu. Miała ona około 5 centymetrów długości i przypominała po prostu kreskę.
Ale...! Co ważniejsze w końcu mogła opuścić to miejsce i ruszyć w świat!


Dziękuję bardzo za uwagę i cierpliwość, jesteś wolna.

z/t Anastasja

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1603


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Czw Maj 11, 2017 10:26 pm

~ Carlos

Samantha bardzo szybko została przeniesiona do sali gdzie czekał już na nią lekarz. Mężczyzna o ciemnej karnacji i czarnych jak smoła włosach. Dziwnie znajomy dla Leya, bowiem łowca miał już niejednokrotną okazję spotkania Carlosa w Oświacie. Medyk akurat skończył wypełniać dokumentację, kiedy weszło dwóch ratowników niosących noszę. Za nimi zaś kroczył Leyasu, na którego lekarz od razu zwrócił uwagę.
- Zostawcie nas i zamknijcie za sobą drzwi. - polecił. W przypadku takiej prośby obydwaj ratownicy skinęli głową i po odłożeniu noszy na kozetkę, pożegnali się i zamknęli drzwi.
- Co się do cholery stało? - zmierzył Leyasu krótkim spojrzeniem, ale szybko przeniósł wzrok na Samanthę. Nie było dobrze… Carlos umył ręce i wciągnął na nie czyste niebieskie rękawiczki. Zaciągnął kotarę, która oddzieliła Leyasu od siostry. Jednym ruchem rozerwał górną część ubrania dziewczyny, nie bawiąc się nawet z rozpinaniem guzików czy też operowaniem nożyczkami. Zmarszczył brwi widząc rany, ale szybko wziął się za odkażanie i próby zatamowania krwawienia. Coś było jednak nie tak. Uszkodzone tkanki miały niepokojącą barwę, co świadczyło, że albo Leyasu jest debilem i przywozi dziewczynę gdy doszło do zakażenia, albo użyto tu jakiejś trucizny. Za zakrytą kotarą lekarz walczył o życie Samanthy – odkażał, szył, podawał leki. Po założeniu opatrunków, rozsunął dzielący parawan i znów spojrzał na Leyasu jak na ostatniego, nieodpowiedzialnego kretyna.
- Muszę zbadać jej krew. Coś mi się tu nie podoba. - zabrał próbkę i podszedł do mikroskopu. Siostra Leyasu leżała przykryta na łóżku, a z jej żyły wychodziła kroplówka. Rozdarte na pół ubrania leżały gdzieś na podłodze, nie nadając się już raczej do niczego.

_________________
Powrót do góry Go down
Samantha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2864-samantha-kajiyama#61046 http://vampireknight.forumpl.net/t2867-samantha#61054 http://vampireknight.forumpl.net/t2866-samantha#61053
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Czw Maj 11, 2017 11:13 pm

Na szczęście lub nie, Samantha zaczęła odzyskiwać przytomność dopiero po przeniesieniu jej tutaj, jak i wykonanym "zabiegom" ze strony lekarza. Samo przebudzenie nastąpiło dość gwałtownie - po prostu nagle otworzyła oczy. Cholera... Kręci mi się w głowie. Nie czuła się perfekcyjnie... Cóż, utrata krwi zdecydowanie robiła swoje, a to nie było zaledwie kilka kropel... Gdzie ja jestem? Ostrożnie podciągnęła się na łóżku, po czym jej spojrzenie przekierowało się w stronę, gdzie stał Carlos. Wow... Niezły tyłek.
- Huh... Niebo? - ostrożnie rozejrzała się, by potem jej niebieskawe spojrzenie skupiło się na... Leyasu. Zmarszczyła nieco brwi. - Nie. Zdecydowanie nie - oczywiście mówiła po francusku... Jakże by inaczej. Bądź co bądź, nie wyglądała teraz na zbyt zachwyconą... Cóż, widok "bohaterskiego" brata tak jakoś nie zachęcał do czegokolwiek.
Zwłaszcza, że wspomnienia dość szybko do niej docierały.
- O nie. Ja tutaj nie zostaję - mruknęła... I najwyraźniej zamierzała zejść z łóżka! Tak. Pomimo własnego stanu, kroplówki i w ogóle tego wszystkiego. Cholera. Ciężko mi się poruszać. Ale nie mogę tu być. - Dorwać.. Ją szmatę... Zanim mnie dorwie... - dotarło do niej, że jest w szpitalu. A... No właśnie, co zapowiedziała wampirzyca? Że sprowadzenie rudowłosej tutaj, to będzie bardzo złym pomysłem.
Kto wie, kim właściwie jest ten lekarz?
Powrót do góry Go down
Leyasu
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2048-leyasu#43691 http://vampireknight.forumpl.net/t2410-leyasu#50614 http://vampireknight.forumpl.net/t2246-leyasu#47274 http://vampireknight.forumpl.net/t2083-leyasu#43903 http://vampireknight.forumpl.net/t2703-apartament-leyasu#59200
Zarejestrował/a : 08/08/2015
Liczba postów : 220


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sob Maj 13, 2017 2:42 am

Gdyby trzymał coś innego niż Samanthę, to pewnie na widok Carlosa to coś zostałoby upuszczone. Naprawdę, jak wielkiego trzeba mieć pecha, żeby w miejskim szpitalu natrafić na medyka z Oświaty? Czy on, do jasnej ciasnej, nie powinien zajmować się łowcami, a nie po godzinach dorabiać jako lekarz w miejscowym szpitalu? Jeszcze chwila, a otwierając lodówkę, Leyasu zobaczy kogoś z Oświaty. Podobno nieszczęścia chodzą parami - w przypadku czarnowłosego to się nie sprawdzało. U niego nieszczęścia chodziły stadami. Licznymi stadami.
Zaklął w myślach, niechętnie oddając siostrę pod opiekę mężczyzny. Wiedział, że on na pewno zajmie się nią jak należy, ale nie mógł mieć pewności, że nie doniesie komuś o tym przypadku - na przykład pewnej rudowłosej łowczyni.
Choć podobno Carlos powinien trzymać się tajemnicy lekarskiej.
- Wdała się w bójkę z wampirzycą - odpowiedział. Nie miał najmniejszej ochoty wszystkiego tłumaczyć. I tak musiałby pominąć parę szczegółów, które jednak nie były istotne w tej sytuacji. Usiadł na krześle obok łóżka, na którym została położona Sammy. Zazwyczaj nie miał wielkich problemów z cierpliwością, ale teraz każda minuta badania siostry dłużyła się jak godzina. Niespokojnie wybijał rytm palcami, stukając nimi o udo. Zniecierpliwionym wzrokiem wpatrywał się w kotarę.
- Rób co musisz - odparł. Nie można było wykluczyć tego, że Sammy została zatruta przez moc wampirzycy. Sięgnął po komórkę, przypominając sobie, że wcześniej słyszał sygnał przychodzącej wiadomości. Przesunął palcem po ekranie odczytując wiadomość. W ciemnych oczach pojawiła się iskra poirytowania. Zbyt dużo spraw zwaliło mu się na głowę w ciągu jednego dnia, a teraz jeszcze musiałby wytłumaczyć Kaho dlaczego nie może pójść na spotkanie. W jednej chwili ekran telefonu zamigał, po czym całkowicie zgasł. No tak, Leyasu kompletnie zapomniał o naładowaniu komórki.
Podniósł wzrok znad telefonu, słysząc głos siostry. Schował telefon, nim wstał i podszedł do dziewczyny. Nadal wyglądała co najmniej źle, ale przynajmniej się wybudzała.
- Ciiii, jej tutaj nie ma - powiedział ściszając głos do szeptu. Ujął dłoń dziewczyny, chcąc dodać jej otuchy. Drugą rękę położył na ramieniu Samanthy, delikatnie dając jej do zrozumienia, że nigdzie nie pójdzie.

_________________


~ Język francuski | Język japoński ~
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1603


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Pią Maj 19, 2017 9:08 pm

Lekarz nie wyglądał na szczególnie ucieszonego z wizyty Leyasu. Ba. Niewątpliwie nie znosił policjanta, co objawiało się chociażby poprzez pogardliwe, krótkie spojrzenia. Nawet ślepy zauważy, że w tej relacji jest coś nie tak, ale nie to było teraz najważniejsze. Jessie nie mogła spełnić swojej groźby, bowiem Carlos jaki był, tak raczej nie skaże nikogo na śmierć przez głupie widzimisię stukniętej wampirzycy.
- Odważnie jak na cywila. - bójka w znaczeniu Carlosa oznaczała świadome pranie się po pyskach. Kim była ta rudowłosa dziewczyna i dlaczego ten dupek Leyasu nie zareagował jak należy? To był kolejny powód, żeby nie znosić tego nadętego policyjnego gogusia, uważającego się za… no właśnie… za kogo? Gdy tylko Samantha się przebudziła, lekarz odwrócił wzrok od szkiełek mikroskopu.
- Znajdujesz się w szpitalu. Jak się czujesz? Chciałbym żebyś opisała swoje samopoczucie najdokładniej jak tylko potrafisz. - słysząc francuskie akcenty, on również posłużył się tym językiem. Nie był pewien czy dziewczyna zna tutejszy język urzędowy, a przecież nikt inny ich tutaj nie słyszał. Na razie wstrzymał się od pełnej diagnozy. Sam nie był do końca pewien substancji jaka krążyła w żyłach rudowłosej, ale jedno było pewne – musiał szybko znaleźć odpowiedź.
- Będę potrzebował kilku informacji takich jak grupa krwi, ewentualne uczulenia… - stanął tuż obok Leyasu, walcząc ze sobą by nie wyrzucić tego irytującego gnoja, który zaskakująco prędko znalazł pocieszenie po czerwonowłosej lekarce.
- To nie jest miejsce schadzek, tylko gabinet medyczny. Może tutaj przebywać tylko rodzina i to o ile dostanie na to zgodę. Nie jesteś rodziną? Wypad. - powiedział tym razem do Leyasu. W pewnych kwestiach nie było takiej siły która mogłaby odwieść kogoś tak upartego od własnych światopoglądów. Czego się obawiał? Może tego, że za chwilę wielki rycerz LEYASU, bohater i obrońca panien dostanie w zęby.
- Mówię poważnie. Zaczekaj za drzwiami. - chciał dodać „i mnie nie wkurwiaj”, jednak pewne słowa przy damie powinny zostać utrzymane na wodzy.

_________________
Powrót do góry Go down
Samantha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2864-samantha-kajiyama#61046 http://vampireknight.forumpl.net/t2867-samantha#61054 http://vampireknight.forumpl.net/t2866-samantha#61053
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sob Maj 20, 2017 12:01 am

Rudowłosa kobieta skupiła na moment swoje spojrzenie na nieznajomym mężczyźnie, delikatnie marszcząc brwi. Jej spojrzenie zdecydowanie było bardzo nieufne, a ona sama wydawała się... Cóż, po prostu pełna braku zaufania do lekarza. W końcu była nieprzytomna, prawda? Więc nie wiedziała, co i czy właściwie jej coś robił przez ten czas.
-  Beznadziejnie - wypaliła prosto z mostu. Eh. Jak się okaże, że to wspólnik tamtej szmaty, to może ciut się zawaham przy rozwalaniu mu buźki. A szkoda byłoby pozwolić na taką stratę. -  Boli mnie w klatce piersiowej, czuję się słabo, trochę kręci mi się w głowie, na dodatek jestem wkurzona i upokorzona - zaskoczeniem było to, że nieznajomy mówił również po francusku. Czyli jednak dawało się dogadać z innymi, nie znając japońskiego, ha! -  I będę jeszcze bardziej wkurzona, jeśli się okaże, że jesteś wspólnikiem tamtej durnej blond-małpy - cóż, rudowłosa nie zamierzała się bawić w podchody i zdecydowanie wolała postawić wszystko od razu na tacy.
Spojrzała tym razem na brata, mrużąc nieco oczy, czując, jak ten zatrzymuje ją... Niespecjalnie jej się to spodobało.
-  Jej może i nie, ale sam dobrze słyszałeś gadanie tamtej zdziry. Nie zamierzam tutaj zostawać, ani tym bardziej odpuszczać sobie. I weź mnie nie uciszaj, nie mam pięciu latek - dodała jeszcze cicho, zdecydowanie zamierzając wstać i iść szukać Jessie, pomimo braku możliwości, jak i samego kiepskiego stanu. Cóż... Po części i jej duma została urażona, więc z chęcią chciała zetrzeć z jej twarzy zarozumiały uśmieszek.
Cóż, a paplaninę o krwi czy uczuleniach pozostawiła Leyasu.
Jej oczy skierowały się ponownie na lekarza, nadal nie odczuwając zachwytu przez całą sytuację.
-  Hę? - uniosła lekko brwi. -  Schadzek? - Chwila. Że co? -  Z której strony ta sytuacja wygląda ci na romantyczne spotkanie? - spytała się go. Cholera. Jasna. Serio? -  I chwila, nie ignoruj mnie teraz - dodała jeszcze, widząc, że skupił swoją uwagę na Leyasu... Najwyraźniej pomijając ją. Oj, rudowłosa nie skakała tym bardziej z radości.
-  O nie. Wkurzacie mnie teraz oboje - on serio uważał, że będzie chciała zostać z nim sama... Nie wiedząc, czego się spodziewać? Chociaż z drugiej strony... Spojrzała na jego nogi, a potem uniosła głowę, aż patrząc znów na jego twarz. Kuszące. Cholernie. -  Wyjaśnijmy sobie jedną sprawę. To nie jest mój chłopak - Samantha nie czuła się lepiej... Oj nie. Sama sytuacja również robiła się według niej nerwowa, a to nie wpływało za dobrze na jej samopoczucie. -  I nim nie będzie. Nie kręci mnie romansowanie z bratem... - spojrzała na Leyasu, posyłając mu spojrzenie z cyklu "Jakbyś był ładniejszy, to bym się może zastanowiła jeszcze". Co dalej? Będzie próbowała postawić na swoim i wstać z łóżka, wcześniej jednak strzepując z siebie dłoń kochanego braciszka.
Cóż, zdecydowanie nie zamierzała się popłakać i liczyć na to, że ktoś jej pomoże teraz.
Powrót do góry Go down
Leyasu
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2048-leyasu#43691 http://vampireknight.forumpl.net/t2410-leyasu#50614 http://vampireknight.forumpl.net/t2246-leyasu#47274 http://vampireknight.forumpl.net/t2083-leyasu#43903 http://vampireknight.forumpl.net/t2703-apartament-leyasu#59200
Zarejestrował/a : 08/08/2015
Liczba postów : 220


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Nie Maj 28, 2017 9:40 pm

Zadziwiające. Samantha została dotkliwie poraniona przez wampirzycę, a mimo to nadal miała siłę nawijać jak małe dziecko, które nie wie, w którym momencie powinno się zamknąć. Spojrzał na dziewczynę, wzdychając cicho. Rozumiał jej obawy, ale czasami powinno dwa razy pomyśleć przed zrobieniem czegokolwiek.
- On nie ma nic w z nią wspólnego - powiedział. Zerknął na lekarza, jakby chciał potwierdzić swoje słowa. Cóż, nie lubił typa, ale z musiał mu okazać choć trochę szacunku, dlatego powstrzymał się przed wypowiedzeniem swoich myśli. Znał medyka z oświaty, ale nie zamierzał o tym wspominać. Siostra nie musiała wiedzieć wszystkiego.
- Nie jest na nic uczulona, a jej grupa krwi to A - odpowiedział. Nie był do końca pewny jeśli chodzi o uczulenia, ale jeśli o czymś nie wiedział, to Sammy powinna sprostować - o ile jej kontakt z rzeczywistością nie ograniczał się do chęci odegrania się na Jessie.
Spojrzenie szarych oczów ponownie spoczęło na lekarzu, tym razem przewiercając go na wskroś. Jakim idiotą trzeba być, aby dojść do tak mylnych wniosków? Usta wykrzywiły się w pobłażliwym uśmiechu. Carlos miał jedną zaletę - jego umiejętności medyczne były na naprawdę imponującym poziomie - ale nawet ona nie mogła zasłonić jego paskudnego charakteru.
- Tak, gabinet medyczny to zdecydowanie fatalne miejsce schadzek, gdybym chciał zabrać swoją siostrę do bardziej przytulnego miejsca, to wybrałbym kostnicę, a nie szpital, w którym pracujesz - odparł zadziwiająco spokojnym tonem. - Wyjdę dopiero, gdy sama powie, że mam iść. - Wątpił, aby Carlos zadziałał na szkodę dziewczyny, chcąc odegrać się na nim, ale nie potrafiłby usiedzieć na korytarzu, patrząc się w drzwi i czekając na ostateczną diagnozę.
- Samantha. - Mocniej ścisnął siostrę, kiedy ta próbowała go odtrącić. - Masz leżeć - rozkazał chłodno, nie dając jej wstać. Naprawdę myślała, że łowca się odsunie i pozwoli jej gnać, gdzie chce? Znając jej szczęście, to padłaby po paru krokach, nie mogąc ustać na ziemi, i zaczęłaby się czołgać, aby dopiąć swego.
Młodsze siostry to jednak problem, nieważne ile mają lat.

_________________


~ Język francuski | Język japoński ~
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1603


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Nie Cze 04, 2017 2:50 pm

Beznadziejnie. Dokładne opisanie swojego stanu, mówiące więcej niż tysiąc słów. Carlos nie znał dokładnych szczegółów ataku na rudowłosą dziewczynę, ale sam kształt rany wystarczył, by nabrać pewnych podejrzeń. On również nie przepadał za Leyasu, dlatego atmosfera w gabinecie nie należała do najlepszych. Niby powinien kierować się profesjonalizmem i olać typa, ale jak to zrobić, kiedy ten ciemnowłosy buc i cwaniak stoi jak ta dupa w lesie. I oczywiście nie wyjdzie z gabinetu, bo Pan i książę musi tutaj ślęczeć i patrzeć lekarzowi na ręce. Jakby był cholernym rezydentem… Znawca i specjalista się znalazł. Poza tym skąd miał wiedzieć, że to jest rodzeństwo? Wyglądem pasowali do siebie jak pięść do nosa, więc chyba tylko wróżbita by się domyślił. Lekarz miał już pewne zdanie o policjancie i bardziej mu pasował na don Juana za dychę niż troskliwego brata. W sumie gdzie był Ley gdy doszło do ataku? Mężczyzna skierował spojrzenie na ciemnowłosego, jakby właśnie doszukiwał się u niego obrażeń. Ale nie znalazł nic, bowiem według Carlosa Leyasu najpewniej wtrącił się po fakcie, albo zasłonił się siostrą, by sam przypadkiem nie oberwać. W sumie to by pasowało do tej bezczelnej kanalii.
- Wybacz, nie wiedziałem. - powiedział bardziej do Sammy, niżeli do Leyasu. Jego nie miał zamiaru przepraszać, a jedynym co mógłby mu dać bez zająknięcia to zastrzyk na rozwolnienie, by choć przez chwilę nie patrzeć na jego gębę, kiedy ten z szybkością assassina będzie biegł w kierunku toalety.
Uśmiechnął się w duchu na sam niepoprawny koncept. Mógłby dołożyć coś jeszcze, ale właśnie zadzwonił telefon.
- Przepraszam na chwilę. - odsunął się na bok i odebrał połączenie. Z początku na kamiennej twarzy nie było widać żadnych emocji, ale z każdą kolejną chwilą rozmowy zaczęło się to zmieniać.
- Jak bardzo ranna? Co to znaczy. (…) Dobrze (…) Nie, nie tutaj. (…) To nie jest odpowiednie miejsce (…) Tak, do miasteczka. (…) Dobrze, jeśli będzie trzeba to tak. (…) Przyślij krew. (…) Gdzie jest teraz z tą swoją toyotą? (…) Ku… znaczy rozumiem. (…)  Żegnam. - rozłączył się i odruchowo spojrzał na Leyasu. Czy ciemnowłosy mógł się domyślić o co chodziło. Krew, miasteczko i toyota były wystarczającymi wskazówkami, a sam Carlos nie zamierzał kontynuować tematu.
- Nikt nieproszony tutaj nie wejdzie, zaufaj mi. - powiedział do Samanthy gdy już trochę przetrawił informacje jakie otrzymał.
- W tym stanie nigdzie Cię nie wypuszczę. Muszę wiedzieć, czy przyjmowałaś ostatnio jakieś leki albo używki. Prosiłbym, abyś to ty odpowiadała na moje pytania. Pan adwokat może chwilowo zamknąć japę.- teraz Carlos znajdował się obok Samanthy i odruchowo trącił Leyasu łokciem, aby ten się odsunął. Nie chciał wyjść, to niech nie przeszkadza.

_________________
Powrót do góry Go down
Samantha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2864-samantha-kajiyama#61046 http://vampireknight.forumpl.net/t2867-samantha#61054 http://vampireknight.forumpl.net/t2866-samantha#61053
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sro Cze 07, 2017 9:55 pm

No, w końcu ciężko zobaczyć owe podobieństwo... Zdecydowanie biedny Leyasu nie odziedziczył ani uroku, ani inteligencji, tak jak jego cudowna młodsza siostra! Do tego dochodziło jeszcze parę innych cech...
Samantha uniosła lekko brwi, słysząc słowa brata, po czym uniosła dłoń i walnęła mu pod żebrami. Zapewne cios nie będzie tak mocny, jak powinien być - mimo wszystko nie prezentowała się w najlepszym stanie. Pewnie ledwo to odczuje, ale no... Nie byłaby sobą, gdyby mu czegoś takiego nie zrobiła!
- Dureń - mruknęła.
Ja mu dam zaraz kostnicę! Skopię jego kościsty tyłek i tyle będzie widział!
Cóż. Co dalej? Sammy po prostu nachmurzyła się bardziej i przywaliła mu jeszcze raz.
- Nie rozkazuj mi - powiedziała do niego. No, to tym bardziej zamierzała wyjść! Nawet jeśli to oznacza całkowicie skazaną na klęskę próbę pokonania w takim stanie swojego braciszka! I ewentualnie medyka. Kto wie, jak właściwie zareaguje.
- Idę, bo znając ciebie, pewnie nic z tym nie zrobisz... - wymamrotała, lecz już ledwo co słyszalnie. Po prostu, no... Czy on nie rozumiał tego, co czuła rudowłosa? Jak bardzo psychicznie ją to bolało? No i...
Po prostu chciała jej oddać. No serio, to tak dużo?!
Międzyczasie obserwowała lekarza, nie bardzo wiedząc, co myśleć o nim i jego zachowaniu. Wróg czy sojusznik? Nie potrafiła polegać w danej chwili na Leyasu... Niestety. Jego zachowanie wyraźnie wskazywało, że to ona powinna wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć działać! I jeszcze obronić go.
- Nie przejmuj się. Po prostu on wstydzi się chwalić, że ma jeszcze jedną siostrzyczkę - odpowiedziała. - Która nie zajmuje się tym, czym pozostałe rodzeństwo.
W sumie, jeśli poznałby jej imię i nazwisko, to potem mógł się śmiało dowiedzieć, z kim miał do czynienia. W końcu, wikipedia chyba trochę zawierała w sobie informacji o kimś takim jak ona!
Nie wiedziała o czym dotyczyła rozmowa, którą przez moment trwała, dlatego też międzyczasie szczypała brata po ramieniu, by przestał jej blokować wyjście stąd. W końcu jednak spojrzała i na samego Carlosa, przy okazji dając spokój Leyasu.
- Nie podoba mi się to. Nie chcę tutaj zostawać - powiedziała dość stanowczo. - Równie dobrze możesz pracować dla niej - cóż, jeśli teraz zostanie uznana za nieogarniętą, to proszę jej wybaczyć! Patrząc na samą sytuację, miała do czynienia... Chyba głównie przeważał fakt, że nie wiedziała, kim jest ten mężczyzna... I nikt nie raczył jej oświecić. Fakt, że jej pomagał? Równie dobrze mogło być to po to, by uśpić czujność.
- Nie, nie brałam niczego - odpowiedziała mu międzyczasie, po czym parsknęła cicho. - Mówisz? Nie boisz się, że nagle stracę przytomność? - dodała jeszcze, unosząc lekko brwi. Hm. Ciekawe...
Powrót do góry Go down
Leyasu
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2048-leyasu#43691 http://vampireknight.forumpl.net/t2410-leyasu#50614 http://vampireknight.forumpl.net/t2246-leyasu#47274 http://vampireknight.forumpl.net/t2083-leyasu#43903 http://vampireknight.forumpl.net/t2703-apartament-leyasu#59200
Zarejestrował/a : 08/08/2015
Liczba postów : 220


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Czw Cze 15, 2017 11:07 pm

Racja, Sammy i Leyasu nie byli do siebie podobni. Mało kto na pierwszy rzut oka potrafił odgadnąć, że są rodzeństwem, ale nawet to nie dawało przyzwolenia pewnemu, zadufanemu lekarzowi do oceniania. Łowca odwrócił wzrok od siostry, próbując lepiej przyjrzeć się Carlosowi. Z typem ewidentnie było coś nie tak, jak powinno być. Czemu swój wstrętny charakter musiał pokazywać nawet w czasie pracy? Korona z głowy na pewno by mu nie spadła, gdyby zajął się tym, co do niego należy.
Grymas niezadowolenia przemknął po twarzy mężczyzny, gdy poczuł cios pod żebrami. Cholera, ile można było uspokajać młodszą siostrę, która powinna mieć już więcej w głowie już dziesięć lat wcześniej. Szkoda, że mentalnie zatrzymała się ma etapie rozkapryszonej panienki.
- Powinnaś dostać coś na uspokojenie - stwierdził, łapiąc dziewczynę za nadgarstek. Nie pozwolił na drugie uderzenie. Chyba nie myślała, że będzie mogła robić, co chce, a on będzie się na to zgadzał?
- Teraz to nawet ty nic nie zrobisz, więc z łaski swojej najpierw pozwól się zbadać, a dopiero potem baw się w łapanie tej zdziry - próbował mówić jak najmilszym tonem, ale nie potrafił do końca ukrywać zirytowania. Nic dziwnego, przy dziecinnym zachowaniu Sammy każdy mógłby stracić cierpliwość.
Rozmowa Carlosa nie byłaby w ogóle interesująca, gdyby nie te kilka słów, które padły podczas niej. Nogi drgnęły, jakby samoczynnie chciały podejść do lekarza. Spojrzał pytająco na mężczyznę, próbując cokolwiek wyczytać z jego pawianiej twarzy.
- Chodzi o Esmeraldę? Coś się z nią stało? - Miał nie interesować się sprawami Oświaty, ale musiał wiedzieć czy rudowłosa była bezpieczna.

_________________


~ Język francuski | Język japoński ~
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1603


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sro Cze 21, 2017 7:29 pm

Otóż tutaj ciemnowłosy się bardzo mylił. Lekarz miał prawo oceniać kogo chciał i gdzie chciał, a już zwłaszcza w swoim własnym gabinecie! Z jego punktu widzenia miał prawo zainteresować się sytuacją, bo gdyby tylko ta niesforna para trafiłaby na kogoś innego, z pewnością zostałaby wezwana policja. Rany na ciele rudowłosej nie obejmował krąg pospolitych obrażeń z jakimi pacjent zgłasza się do szpitala. Leyasu powinien być wdzięczny losowi, bo w innej sytuacji już dawno siedziałby na komisariacie składając wyjaśnienia.
Gdy Samantha przystąpiła do siłowej manifestacji, kąciki ust Carlosa mimowolnie uniosły się w górę. No proszę, widać szanowny Pan Kajiyama nie miał zielonego pojęcia jak należy postępować z kobietą. Brak umiejętności radzenia sobie z własną siostrą potwierdzały tą teorię z dość dużą rezerwą.
- Zdziry? – spojrzał na Leyasu licząc na jakiekolwiek wyjaśnienia. Już wcześniej dziewczyna rzucała się o jakąś przedstawicielkę swojej płci, ale do tej pory starał się to ignorować.
- Posłuchaj… Nie mam pojęcia kogo masz na myśli, jednak jeśli za chwilę się nie uspokoisz, obiecuję Ci że przyniosę kaftan. – już na pediatrii znajdowały się grzeczniejsze przypadki, gdyż tamtejsze dzieciaki po prostu wiedziały jak należy się zachować. Może to po prostu piętno tej rodziny. Kolejna siostra? Proszę proszę, kto by się spodziewał.
- To jak będzie? Uspokoisz się, czy mam użyć mocniejszych środków? – nie zamierzał przystępować do dalszej części wywiadu i leczenia jeśli pacjentka się nie uspokoi. A jeśli straci przytomność? Cóż, przynajmniej choć przez chwilę nie będzie paplać.
- Tak, nie jest dobrze. Esmeralda ma wyjątkowy dar do przyciągania kłopotów, ale nie martw się, nie zostanie z tym sama. – nie chciał wdawać się w szczegóły przy cywilu, bo nigdy nie wiadomo ile Samantha tak naprawdę wie o Oświacie. Skąpe informacje musiały więc wystarczyć łowcy.

_________________
Powrót do góry Go down
Samantha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2864-samantha-kajiyama#61046 http://vampireknight.forumpl.net/t2867-samantha#61054 http://vampireknight.forumpl.net/t2866-samantha#61053
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sob Cze 24, 2017 12:34 am

Ta... Zdecydowanie Sammy niekoniecznie była zachwycona rozwojem danej sytuacji. Nie dość, że nie mogła wyjść stąd - pomijając już fakt, że fizyczny jej stan na to nie pozwalał - to jeszcze natrafiła na dwie wyjątkowo marudne osoby.
I tak, w sumie, mógłby jej pozwolić... Czy jako starszy brat nie powinien ją rozpieszczać? No i z drugiej strony, rudowłosa już tak miała, że musiała mu po prostu coś zrobić. Dzień bez przywalenia braciszkowi to dzień stracony!
Czyżby zapomniał o tym?
Naburmuszyła się nieco, gdy została "zablokowana" przez Leyasu. Nudziarz. Strasznie sztywny jest. Powinien wyjąć ten kijek z tyłka. Uniosła głowę, by spojrzeć na niego, po czym delikatnie pokręciła głową.
- Dureń. I tak wiem, że potem olejesz mnie - stwierdziła prosto z mostu. No, to tyle wiary dziewczyny w własnego brata, ale no... Nawet nie sądziła, że rzeczywiście zechce jej łaskawie wyjaśnić, co działo się w jego apartamencie. - Wszystko muszę robić sama. Beznadzieja - burknęła jeszcze, skupiając swoje niebieskie oczy na lekarzu. Kolejny nudziarz.. Jestem ciut rozczarowana - pomyślała natomiast po wysłuchaniu jego gróźb.
- Wystarczy mi nowa bluzka, nie potrzebuję kaftana - odpowiedziała mu bardzo niewinnie na to. - Każdemu pacjentowi mówisz takie rzeczy, czy mam czuć sie "wyszczególniona"? - dodała jeszcze. Myśl, Sam. Jeśli twój głupiutki braciszek zachowuje się tak, jakby go znał, to może nie będzie powiązany z nią... Albo i nie. On czasem zapomina, od czego służy głowa. Musisz polegać na sobie. Chyba - westchnęła w myślach. - Jeśli nie ja go przypilnuję, to kto?
- W sumie, przyjaźnicie się? - spytała się i nie czekając na odpowiedź, dodała: - Bo tak samo oboje zanudzacie - zdecydowanie Samantha nie posiadała wewnętrznych hamulców.
No, ale z innej strony jeszcze... Faceci to zdecydowanie egoiści. Przynajmniej tak uznała teraz dziewczyna. Myśleli tylko o tym, jak bardzo ich wkurza teraz rudowłosa, ale żaden nie zastanawiał się, jak czuje się wewnętrznie. No okropni, co nie? W końcu to ona była tu poszkodowaną!
Zdecydowanie jednak upokorzenie bolał bardziej niż rany.
O. Wspominają o narzeczonej Leyasu? Ciekawe, co się dzieje - nie miała pojęcia i raczej nie zapowiadało się na to, by wiedziała. Na dodatek to sprawiło, iż zastanowiła się, czy właściwie kobieta odczytała jej wiadomość.
Zdecydowanie to wszystko jest coraz bardziej dziwniejsze. Raczej nie wspomnę tego tu teraz, ale no... Dlaczego tamta dziwka mówiła, że jest narzeczoną Leyasu? - pytań było zdecydowanie o wiele więcej, ale zamiast zastanawiać się nad tym, to delikatnie pokręciła głową, by potem ponownie spojrzeć na lekarza.
- Tak w sumie, zanim znów zaczniesz się o mnie coś przyczepiać, to mógłbyś się przedstawić? Miło by było wiedzieć, z jaką marudą mam do czynienia - stwierdziła, bawiąc się kosmykiem włosów międzyczasie.
Więc... Jak bardzo teraz wkurzy tą dwójkę?
Powrót do góry Go down
 
Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SZPITAL-
Skocz do: