IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kancelaria prawna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Czw Lis 15, 2012 8:31 pm

Ależ ona jest kobietą. Ma wszystko na miejscu, wszystko ładne, zadbane i w ogóle nic tylko całować, tulać i takie tam zboczuchy. Lelek tak bardzo lubiła wampira, a ten dalej te swoje chłodne spojrzenia rzucał.
Nie jest kosmitą? Tupnęła nogą, zaciskając drobne łapki w piąsteczki. Nie, on jest kosmitą o koniec kropka. Nie zmieni pogiętego myślenia dziewczynki, choć nie wiadomo co. Więc już lepiej niech zostawi świadomość biednej nastolatki, która to wymyśla bzdury co sekundę. I jak wampir mógł ciągle czytać w jej głowie? Nadążał za nią? Normalnie pogratulować!
Nie, nie będzie mu dane spać tego dnia. Dopóki ona się nie zbudzi, będzie go zadręczać swoją osobą, chociażby do końca świata albo i jeszcze dłużej. W każdym, bądź razie w myślach wampira wcale wesoło się nie robiło.
Budziła się chcica na kobietkę? Ha! Proszę bardzo, niech kładzie łapy na niepełnoletniej Nene, niech zobaczy jak to jest obmacywać dziecko! Jednakże wątpię aby ta sama nie była gorsza, ba ona przecież niemal właziła mu do spodni, kiedy ten spał sobie na kanapie.
Co do zastanawiania się nad słowami oraz innymi czynnościami, tej zdarzało się coś pieprznąć, zanim zdążyła to wymyślić. Taki ot dar od Bozi.
Randka? To takie coś gdzie widzą się dwie osoby?
- Będziesz mi patrzeć na piersi?
Spytała cicho, mrużąc ślepka. Chciał widzieć jej cycki? Spoko! Nene mu pokaże co tylko chce. I jak tylko położył dłonie na jej ramionach, ta wymierzyła swoje psotne łapki do jego koszuli. I co? Rozpinała ją!
- Nene się rozmyśliła. Idę coś zjeść.
Nie odpięła reszty, ba nie sięgała do jego szyi. Burknęła coś zła pod nosem i uwolniła się, ot co. Szybko czmychnęła do kuchni, znajdując banana. Obrała go ładnie ze skórki, odcięła końcówki i wsadziła go sobie do buzi, ciamkając jak jakiegoś lizaka. Już mamy skojarzenia zboku, co? jeśli wampir tutaj wparuje, Lelek mu pomacha łapką, a potem poczęstuje bananem!
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Czw Lis 15, 2012 8:53 pm

Kyubi nie wiedział czy ona miała wszystko na miejscu. Przecież jej nie zmacał, więc skąd mógł wiedzieć, że piersi i jej dziewicza kobiecość były na miejscu? Właśnie, miał przed sobą dziewicę i nie mógł się za nią zabrać! Normalnie starzał się czy jak? Męski instynkt do cipek go zawiódł czy jak? Normalnie był rozczarowany sam sobą.
Kyubi nie był kosmitą i będzie jej to udowadniał za każdym możliwym razem, jeśli nadarzy się takowa okazja. Zresztą nie wierzył w kosmitów, wystarczył mu wampiry na zapleczu, nie potrzebował jeszcze jakichś ufoludków, którzy robią wszystkim pranie mózgu. Piranie jebane, no.
I tak, cudem nadążał za nią. Miał już tyle lat na karku, że nie przychodziło mu to z trudem. Niestety. Wolałby zamykać swój umysł na takie rzeczy, ale zwyczajnie w świecie nie mógł. Po prostu miał tak dziwną przypadłość, że widział myśli wszystkich ludzi i wampirów, nawet jeśli nie chciał. Nic dziwnego, że momentami bolała go głowa. Unikał także wszelkich miejsc publicznych, bo tam mógł już jedynie zwariować. A osoby posiadające niesamowity dar blokowania umysłu, były mu jeszcze bliższe. Jednak wracając do fabuły...
Patrzeć na piersi? Spojrzał na nią, lekko zamroczony. Naoglądała się jakichś tanich pornoli, czy jak? Choć w sumie w obecnej sytuacji już nawet Kyubi nie pogardziłby takim zwykłym, tanim pornolem, byle tylko poczuć się lepiej. No ale! To przecież takie niemęskie i nie zniżał się do poziomu dresa, zaspokajającego samego siebie. Poza tym, jego duma casanovy mu na to nie pozwalała, ot co.
- Nie, będę Ci patrzył w oczy
Niespodzianka, co?! Oczywiście, że będzie się jej patrzył na piersi, a nie w oczy, ale nie musiała przecież o tym wiedzieć. Osobiście to on wolałby je zmacać niż pooglądać, ale to taki szczególik.
Zaraz jej łapki spoczęły na jego torsie, rozpinając mu koszulę. Nie protestował. A gdzieżby tam! Jednak zaraz przerwała i czmychnęła do kuchni... zjeść? W ciąży była czy co? Przecież przed chwilą jadła! Ileż można wciskać do tego swojego żołądka jedzenia?
Westchnął głośno i po chwili udał się za dziewczyną. Oparł się o framugę drzwi i spojrzał taksującym wzrokiem na dziewczynę zajadającą się bananem! Biedny wampir... jeszcze jakby zaraz zaczęła lizać owy owoc, to Kyubi by ją chyba zgwałcił w tejże chwili.
- Powiedziałbym Ci, gdzie mogłabyś sobie wsadzić tego bana. Z chęcią bym popatrzył, jak go tam wciskasz.
Ot, nie byłby sobą bez ciętej, zboczonej riposty, nieprawdaż?

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Pią Lis 16, 2012 7:58 pm

Ha! Normalnie pies na baby! Umiał odgadnąć czy dziewka na jego terenie ma błonę dziewiczą? No ładnie, ładnie. W nagrodę dostanie jej cnotę do splamienia, ale to potem skarby. Teraz Nene ma ważniejsze sprawy na głowie, niż gdybanie o gatunku Kyubiego kosmity. Właściwie ma guzik do gadania ufol jeden. To Lelek jest samicą alfa, nie ten kochany piernik.
Ah, więc daje radę! Twardy ten nasz zawodnik! I żeby miał lepiej, jeszcze więcej Nene zacznie myśleć: a to o piernikach, kucykach których tak nienawidzi, Chiny - kraj w którym jest nadmiar ludzi i Lelek stara się wyobrazić jak każdy osobnik wygląda. Itd. Więc Kyu ma sporo do odczytywania. A jak się zawiesi lub spali? Lelek obleje go wodą i tulnie do cyca w ramach pocieszenia.
Taaa... Wampir i nie patrzenie na pełne piersi kobiety. Musiałby być chory, aby lekceważyć dar od matki natury. No ale co tam, niech sobie będzie jaki chce, dziewczyna i tak walnie głupa, wierząc odnośnie gapienia się w oczy, a nie na biust, czy coś tam jeszcze. Dresik kochany, serio.
Zresztą. Teraz przyjdzie się mu zmierzyć z dziecinną Nene i bananem, jaki traktowany jest różowym języczkiem. I nie, nie była głodna. Na banana po prostu miała ochotę, a czasem trzeba oddać się przyjemności, prawda? Inaczej człek zgłupieje.
Gdzie go niby jej wsadzi. Ma już go w buzi, więc o co chodzi? Starannie wylizała długi owoc, aby ten znikł w jej małych usteczkach. Niemal lubieżnie oblizywała lepkie paluszki.
- Kyubi się ślini na widok Lelka?
Rzuciła pytanie, mając ton nieco z naciskiem na wyższość. A skoro Kyu jest zbokiem, nie zacznie płaszczyć się przed jedyną kobietką w jego mieszkaniu?
- Nene pokaże coś ładnego, jak Mysia Pysia przyczołga się do jej stópek.
Ach, dziewczyna już daje upust swoim sadystycznym zapędom. I dodam iż uśmiech nie schodził z jej ładnej, pogodnej buźki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Pią Lis 16, 2012 8:13 pm

Dokładnie. Wampir był psem na baby, normalnie jakby miał w organizmie jakiś czujnik, który podpowiadał mu za jaką kobietę powinien się wziąć, która w ogóle była czegokolwiek warta. Więc niech Nene się cieszy, że wampir mimo wszystko zwrócił na nią swoją uwagę! Przecież mógł zostawić tę biedaczkę na pastwę losu, prawda? A jednak tego nie uczynił. Ot, zrobiło mu się jej żal, a także na swój zjebany sposób ją polubił, choć nie przyzna się do tego nawet przed samym sobą. Taki już był i ciężko do niego dotrzeć w jakikolwiek sposób.
Kyubi już ledwo dawał radę wyrobić w obecności myśli Nene, która zaczynała go już powoli dobijać swoim jestestwem. Nie, nie to że miał dość owej dziewczyny, po prostu z chęcią zamknąłby się na jej dziecięcy umysł, ale nie potrafił. I tu tkwił jego największy problem.
Oparty o framugę drzwi, przyglądał się z obojętnością jak ta liże swojego bananka. Widać, że dziewczyna chętna była do lizania, a nuż wampir wykorzysta to kiedyś przeciwko niej? Choć w sumie ciężko mówić o jakimkolwiek pociągu do dziecka. Nie był aż taki zbokiem, by zmacać czternastoletnią dziewczynkę. I wiecie, co on zrobi? Poczeka aż ta podrośnie! Czyż to nie było zajebiste z jego strony? No też właśnie sądzę. Jaki facet poświęci się, aby poczekać do jej "gotowości", by przelecieć potem niepełnoletnią dziewczynę? No właśnie, choć wiadomo, że na "boku" będzie miał sto innych, ha!
- Śliniłbym się za kilka lat.
Odpowiedział Nene, wciąż nie zmieniając swojej świetnej pozycji żigolaka. No normalnie większość lasek już lizałaby mu stopy. Choć brakowało mu jeszcze zajebistych czarnych okularków dla lansu.
Miał się przyczołgać do jej stóp? Wampir słysząc te słowa, nie mógł powstrzymać wybuchu śmiechu. Tyle, że owy śmiech nie był wcale wymuszony. Aż normalnie osunął się na ziemię, pokładając się ze śmiechu ze słów tego dziecka.
- Doprawdy.... lepiej będzie jak pójdziemy spać.
Wstał z ziemi, wciąż jeszcze się śmiejąc. Zabrał z lodówki worek z krwią i udał się do swojego salonu, gdzie zajął miejsce na kanapie, aby wreszcie przespać choć jeden, malutki, tyci dzionek. Wbił kły w worek z krwią, by zaraz go osuszyć i wyjebać gdzieś za siebie. Służba sprzątnie, po to im płacił, nie?

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Nie Lis 18, 2012 1:15 pm

Bo Nene jest jedyna w swoim rodzaju. I tylko gej nie zwróci na ten chodzący cud swojej uwagi. W dodatku Kyu jest bardzo sławnym kochankiem i kto wie, czy nie tam z któregoś tam wieku Casanovą? Jeśli tak, to bista sprawa. Lelka po ukończeniu 18 roku życia pokaże co ma pod kiecką, choć teraz także miała na to ochotę, tylko że... Kyu nie łasy na tak młode ciałko dojrzewającego owocu jakim jest Nene.
A ona ma naprawdę do zaoferowania wiele! Naczytała, naoglądała się różnych pierdół, zboczeń i ten rosnący umysł budził w sobie demonicę seksapilu! No ale ten nie chce, może nawet i lepiej? A jak oskarżą go o pedofilię? Kariera upadnie, trafi do pudła przez własne uzależnienie z jakim biedak nie ma szans wygrać. Brudna Nene... Ona niemal ciągle go kusi. Świadomie? Oj tak.
Za kilka lat? Uniosła brew, patrząc na wampira niemal z wyższością osoby dorosłej. Taka kobieta w ciele kobietki i to jedna z wielu ukrytych cech słodkiej słodkości gorzkiej Lelka. I tak, jak nie polubić takiej małej jędzy?
- Ależ Kyubi. Nene zaraz pokaże!
Uniosła się odrobinę, by ponownie powrócić do swojego idiotyzmu. Na jego śmiech nie zwróciła wcale uwagi. Zebrała się z krzesełka do pana domu, by na dobranoc złożyć mu pocałunek na czole.
- Jeśli masz ochotę na spanie, to życzę dobranoc.
Z uśmiechem pożegnała wampira, opuszczając kuchnię. I żeby było fajnie, podejrzała jak chwycił worek z czerwoną cieczą. W serialach o lekarzach był taki używany i... To była krew!
Ile minęło czasu? Lelka nie odczuwała potrzeby snu. Za wiele się wydarzyło aby mogła teraz zasnąć. Wolała ukochać Kyubiego jeszcze bardziej, choć ten ciągle spał.
Znudzona bytowaniem w sypialni, pozbierała się z łóżka, kierując do kuchni. Stamtąd wygrzebała wszystkie worki z krwią. Skoro Kyu lubi ją bardziej od żywej koleżanki...
Znalazła się w łazience, by do sedesu zmarnować całą posokę z folii. Mina Nene? Mordercza! Oczy pełne zazdrości! Diaboliczny uśmiech, a wnętrze kipiało zazdrością oraz pogardą dla wszystkiego co jest lepsze od niej! Kyubi jest jej i każdą szmatę zarżnie jak świnię jeśli odważy się go tylko powąchać. Właśnie... Czemu o tym mowa?
Bo znalazła zdjęcie ukochanej? Może była? A może po prostu także zbiera wycinki z idolami? Szlag by to!
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Nie Lis 18, 2012 1:55 pm

Uwagę to pewnie zwracał każdy mężczyzna, ale jeśli którykolwiek chciałby z nią coś zboczonego robić, musiałby być sam niezłym zboczeńcem albo pedofilem. Oczywiście to się nie tyczyło Kyubiego. On mógł, a inni nie. Faktycznie, jest sławnym Casanovą i to już od któregoś tam wstecz wieku, ale dopiero teraz stał się tak uwielbiany przez kobiety. Sława i bogactwo robi jednak swoje. Wystarczy jednej i drugiej zaświecić klejnotami (najpierw biżuterią, potem swoimi. Nigdy w odwrotnej kolejności, bo jeszcze pomyślą, że chce się wykorzystać, co błędem nie jest, ale wtedy będzie jeszcze większy problem w zaciągnięciu je do łóżka), a już będą w zasięgu ręki i... wiadomo czego, proszę się samemu domyśleć.
I nawet jeśli oskarżą Kyubiego o pedofilię czy jakiekolwiek inne przestępstwo, z łatwością z tego wybrnie. Po pierwsze wystarczyło mieć odpowiednie znajomości, potrzebne były także do tego pieniądze, no i umiejętności. A to wszystko ten wampir przecież posiadał, więc problemu żadnego nie było. Ale tutaj raczej chodziło o zwykłą moralność. Gdyby ją przeleciał, pewnie i tak by ją zostawił, bo taki już był ten nasz casanova. A tak, jakoś, na swój własny, jebnięty sposób może się nią zaopiekować, nie wykorzystując jej seksualnie. Choć ciężko mu mieszkać z kobietą, której nawet nie może dotknąć!
Zaraz pokaże? Nie, niech lepiej nie pokazuje wygłodniałemu wampirowi, bo to będzie cios poniżej pasa. Musiałby naprawdę się pięknie postarać, aby nie rzucić się wówczas na nią.
Pocałowała wampira na dobranoc, a ten na spokojnie udał się wreszcie do sypialni, aby się wyspać. Udało mu się nawet zdrzemnąć kilka godzin... do czasu, póki owa rozwydrzona nastolatka znów nie próbowała go zabić, tym razem jednak z głodu. Wzięła przecież wszystkie jego woreczki z krwią, która zaraz zleciała do kibla... Wampir to wyczuł. Najpierw przebudził go intensywny zapach krwi dochodzący właśnie z łazienki, a następnie w umyśle dziewczyny, zobaczył, co ta robi. I tak, można się domyśleć, że nasz zajebisty Casanova się porządnie wkurwił. Miała niczego nie dotykać! Niczego! A jeśli sądzi, że poradzi sobie z jego córką, Sophie czy Nadirą (bo tylko ich zdjęcia mógł mieć, nie licząc Katherine, która pewnie już od dawna nie żyła) to się myliła. Obecnie wampir miał ochotę wyrwać jej flaki i zrobić z nich sobie ozdobę na ścianę.
Wstał z kanapy i teleportował się tuż do łazienki w momencie, kiedy dziewczyna kończyła opróżniać ostatni woreczek z krwią.
- Miałaś niczego nie dotykać! Tak ciężko to spełnić, skoro do kurwy nędzy dałem Ci dach nad głową?! A może to Ciebie mam osuszyć z krwi, co?!
Ileż złości, gniewu i irytacji w nim było. Aż pchnął dziewczynę na ścianę, kładąc ręce tuż obok jej głowy. Zawisł nad nią niebezpiecznie. Cóż, teraz miał ją na wyciągnie ręki, a że go bardzo, ale to bardzo zdenerwowała i okazała się niegrzeczną dziewczynką, dostanie karę. Wampir zdążył się także wyspać, więc miał więcej sił. Po chwili wpił się w jej wargi, nie reagując na jej szarpaniny, kopnięcie czy uderzenie. Ludzka siła, a wampirza wytrzymałość to wielka przepaść. Jedną rękę oparła zaraz na szyi, zjeżdżając w dół, by wepchnąć swoją łapę pod materiał jej piżamki. I co zrobi nasza pewna siebie Nene?

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Nie Lis 18, 2012 3:28 pm

Ta, pewniak. Ciekawe czy da radę z Nene, kiedy ta dorośnie i miejmy nadzieję, że zmądrzeje. Bo jak na razie zapatrzona jest w wampira jak w najpiękniejszy obrazek. Szkoda iż tego nie rozumie. Ale wracając do mości kochanka, niech dalej posuwa panny, gdyż w pewnej chwili ukruci mu się takie wybryki. Czemu? Przyczynę znajdziemy w przyszłości, jak na razie ta musi przeżyć kolejną psotę, jaką narobiła kiedy idol spał na kanapie.
I co że nie da rady? Jest tylko zwykłym, nic nie znaczącym człowieczkiem, który w dodatku nie wierzy w wampiry. A te z kolei mają nasrane w głowie i życie takiej Nene jest gówno dla nich warte. Ot mała zabawka, na jakiej można się wyżyć.
Tak właściwie... Nene jest już na przegranej pozycji, skoro ten jest taki sławny, ma wtyki i tak dalej. Ale lepsi są tacy, którzy walczą z użyciem własnych, skromnych sił niż władzą pieniądza czy sławą. Phew, biedna zazdrosna Nene. Wylewała tą krew bo nie tylko była zazdrosna, pozbywała się także chorych wizji, jakie krążyły po tak młodej głowie niczym smród po gaciach. No i proszę... Kyubi zaatakował ją z zaskoczenia, choć Lelka tak zamurowało iż nie dała rady się wydrzeć. Przyparta do ściany, nie zrzucała z buźki zaciętej miny. On i tak ją porzuci, jak tylko wróci do tamtych przyjaciół, poza tym niech wie że ten człowieczek ma okrutnie mściwy charakter.
Nie zdążyła pieprznąć żadnej głupoty, bowiem Wampir zatkał ją swoimi ustami. Następnie na bezczelnego powędrował dłonią pod jej piżamę. Ale... Ona jest dziewicą, w dodatku nigdy nikt jej takiego nic nie robił. Twarz nabrała gorących rumieńców, a odruchem było ugryzienie wampira oraz kopniak w kroczę. Na każdego taki cios działa! Jeśli zdołała się wyrwać, zacznie się drzeć, płakać i wyzywać Kyu od najgorszych. Drugie oblicze Nene nie jest takie słodkie... Niestety.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Nie Lis 18, 2012 4:08 pm

A co za różnica, że ta podrośnie? On będzie wtedy starszy i silniejszy. Zresztą, nie ważne jak bardzo by się starała, wciąż będzie kobietą, a wampir będzie od niej silniejszy. I bardzo możliwe, że kiedyś tam, w dalszej przyszłości zmądrzeje. Na razie była dzieckiem, które nie rozumie bardzo wielu spraw, a Kyubi doskonale o tym wiedział. Jego córka była taka sama, tyle że ona, nie usiłowała go zabić aż dwókrotnie. Właśnie, a co jeśli ta cała Lele została podstawiona przez łowców? Przecież kiedyś, kilkaset dekad temu, przechodził przez to. Teraz ponownie musiał z tym walczyć? Tyle, że teraz był mądrzejszy i nie pozwoli, aby jakakolwiek kobieta, nie ważne czy ludzka czy wampirza, weszła mu na głowę. Nene także nie uda się ten numer. Była po prostu zbyt słaba, aby przełamać barierę wampira.
Kyubi nie trzymał jej, nie zrobił jej krzywdy, po prostu pchnął nieznacznie na ściany i zmusił do niejakiego posłuszeństwa poprzez pocałunek. Już jej coś kiedyś mówił. Jeśli dalej będzie się tak zachowywać, to ją zgwałci. Nigdy nie rzucał słów na wiatr. To już jej problem, że była dziewicą. Skoro robi mu na złość, to dlaczego on miałby się zachowywać inaczej? Miałby jej pobłażać? Niby na jakiej zasadzie? Nie zamierzał jej już popuścić, tylko dlatego, że ta była człowiekiem.
Ugryzła go? Rozkosznie, doprawdy. Wampir zlizał kropelki krwi, a malutka ranka zagoi w przeciągu kilku sekund i po krzyku. Chciała go kopnąć? Zablokował jej kopnięcie jedną ręką, odsuwając tę zgrabną nóżkę na bok, ściągając przy okazji dół piżamy!
- Już drugi raz próbujesz mnie zabić. Myślisz, że jesteś w stanie? Myślisz, że możesz mną bawić? A wyobraź sobie, że chciałem Ci pomóc.
I pierdolnął mocno dłonią o ścianę, na które pojawiły się rysy, jakby normalnie miała zaraz pęknąć! Zaraz złapał ją mocno za nadgarstki i sprowadził na parter, tuż pod siebie. Przykuł ją do ziemi. Szarpała się? Gryzła? Phew. Wampir mocniej ją trzymał, więc sama sobie tym zaszkodzi, szarpiąc się. Teraz należała już do niego...

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Nie Lis 18, 2012 6:36 pm

Oj tam. Kyubi jest za bardzo sztywny. Gdyby wrzucił na taki poziom na którym żyje Nene, świat byłby piękniejszy. No ale nic na siłę, dziewczyna widzi swoje siły ponad własne możliwości i niestety nie miała pojęcia, iż ten wampir nie da sobie wejść na głowę ani podporządkować się... Chociaż kto wie? Kto wie jaki los spadnie na ich dwójkę, która w każdej chwili może się rozpaść.
Choć tyle dobrego. Fioletowowłosy mężczyzna był cierpliwy do dziecinności swojego gościa. I nie wywalił jej na zbity ryjek, tak jak poprzednio. Cóż poradzić? Nene może ostro namieszać w jego życiu, a po podłym fakcie, zda sobie sprawę co narobiła. Tak jak teraz.
I niby skąd od łowców? Ona? Ten cymbał? Nigdy w życiu, poza tym nie chciała go zabić. Pierwszy raz z tym słońcem nie wiedziała jak bywa na nie wrażliwy, drugi raz z tą krwią... Kierował nią gniew, zazdrość i brak pojęcia jak bardzo potrzebuje ten krwi. Od razu powinien wytłumaczyć iż niektórych rzeczy nie należy ruszać. No ale... Bywa i tak. Teraz ma ostrą nauczkę.
Nie wymusi posłuszeństwa, oj nie. Nie teraz przynajmniej. Walczyła z natarczywym Kyubim, a kiedy ugryzła go w wargę, ten nawet się nie skrzywił. Kopniak zablokował!
W dodatku ściągnął spodenki od piżamy. Ta pisnęła mu do ucha, a rumieńce poczerwieniły bardziej. Nie odpowiadała nic! Była tak zszokowana i zdenerwowana, że nie dała rady wypluć nawet jednego słówka. Jedynie nadymała policzki, nie odrywając oczu od jego twarzy.
Aż ten zmusił ją do położenia się na podłodze. Nieładnie... Chciał ją zgwałcić? No tak, już szykował się, klęcząc nad nią. I zdradzę, że ta nie płakała. Poczerwieniała ze wstydu oraz złości, szarpiąc się ile sił ma w łapkach. Nic z tego...
- Zostaw mnie!
Posłucha? Nie miała pojęcia, w każdym bądź razie... Nie podda się i nie zdobędzie jej. Nene jest za twarda!
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Nie Lis 18, 2012 6:53 pm

Za bardzo sztywny? Za to Nene jest za bardzo dziecinna. Lepiej jest, jak każdy żyje tak jak chce. Kyubi nie zamierzał zmieniać się dla jakiejś kobiety. Nie ważne jak bardzo ważną rolę mogłaby odgrywać w jego egzystencji. Po prostu nie zniżyłby się do poziomu aż tak niskiego, aby usługiwać czy robić w jakikolwiek sposób (nie licząc seksu) dobrze kobiecie. One były zbyt samolubną rasą, aby zasłużyć sobie na lepszy traktowanie. A skoro Nene niepotrzebnie odczuwała taką zazdrość i wyrzuciła jego woreczki z krwią, które w niczym jej nie zawiniły, to chyba lekko przesadziła, nieprawdaż? Szczególnie, że ją prosił o to, aby nie wpierdalała się i nie dotykała jego rzeczy bez pozwolenia. Ale złamała jego nakaz, a tak grzecznie ją o to poprosił. Dał jej dach nad głową, jedzenie, spanie, ciepłą wodę, aby mogła się wykąpać. Żyła w luksusie. Więc sama sobie winna. Kyubi nic nie zrobił. W zamian oczekiwał od niej tylko tego, że dziewczyna posłucha tylko jednego, maleńkiego nakazu. Bez pozwolenia wampira, nie dotyka się jego rzeczy. Ale skoro było jej ciężko, to dlaczego miałby się nie zabawić jej kosztem? On też potrafił być mściwy.
Widział jej rumieńce, ale nie reagował na nie. Wciąż mocno trzymał ją za nadgarstki jedną ręką, przykuwszy je niemalże do ziemi. Drugą wodził po jej ciele, wilgotnym językiem dotykając jej kobiecości. Walczyła? Niech walczy. Kyubi lubił takie, które nie są łatwe. Wolał zdobywać, bo przynajmniej nie są nudne. I miał ją zostawić. Spojrzał na nią spomiędzy jej nóg, a na wargach wampira zawitał kpiarski uśmieszek.
- Kiedyś mi ulegniesz. Już się o to postaram.
I puścił ją. Wstał i odsunął się, poprawiając swoje rzeczy. Można by śmiało posądzić go o molestowanie, ale on się niczym nie przejmował. Zawsze mógł jej przecież wykasować wspomnienie tego faktu.
- Ostrzegałem Cię, a Ty mnie nie posłuchałaś. Masz swoją nauczkę. A teraz wybacz, muszę załatwić parę spraw. Możesz tutaj zostać, ale jeśli coś zniszczysz, odpłacisz mi się. Nie tylko ciałem.
Spojrzał na nią groźnie spomiędzy palcami, którymi właśnie zaczesał włosy do tyłu. Opuścił łazienkę, ubrał się i ruszył ku wyjściu. Nim opuścił dom, zapalił jeszcze w holu papierosa i dopiero wtedy wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Oby niczego nie zniszczyła, bo będzie miała przejebane. Wówczas, już żadne słowa "zostaw mnie" nie podziałają na niego. Po prostu weźmie od niej to, co chce. Dziewictwo.

[zt]

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Czw Gru 06, 2012 10:11 am

Co za drań! Nene zagryzła wargę, jak ten molestował jej intymność! Jak on mógł, to co robi jest wbrew prawu. Dotyka niepełnoletnią! Ale czy Lelka płakała? Nie, jej zryta psycha niemal wybuchała rozkoszą, a zdradził to jęk jaki wydobył się z jej ust.
W ogóle groził Kyubi. Jak zepsuje coś, nie zapłaci tylko ciałem. Hm, poderżnie jej gardło? Nie przejęła się tym zbytnio. Kiedy tylko ją puścił, dziewczyna wydarła się ile miała sił w płucach. Lecz na darmo. Ten ją zostawił samą w mieszkaniu, i co? A no żyła sobie SAMA! Biedna Nene, nie miała co robić. Mijały godziny, dni. Ten nie przychodził. Wreszcie postanowiła wyjść z domu. Dosyć, olał ją. Nene ubrała buty, płaszcz i sobie wyszła. A ochrona? Poznali ją i dlatego bez problemu wypuścili na miasto.

Z/t
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Nie Gru 30, 2012 5:20 pm

Tęsknota, tęsknotą, ale trzeba przyznać, że nie podobało mu się zachowanie Kyuko w stosunku do własnej matki. Yuki nie zawiniła w niczym, jeśli chodzi o (nie)wychowanie córki. Przecież nie miała o niej zielonego pojęcia, a że nie do końca umiała dotrzeć do nastolatek przeżywających burzę hormonalną, to tym dłużej zajmie im odnowienie więzi. Choć w sumie nie było mowy o żadnych więziach, tym ciężej i trudniej będzie zrobić cokolwiek.
Kyubi jednak nie protestował, kiedy dziewczyna odmówiła. Była zmęczona, głodna, wychodzona, potrzebowała sporej ilości krwi, aby jakoś dojść do siebie. A jak wiadomo z tą krwią u szlachetnej to różnie bywa. Poza tym widział doskonale, że dla Kyuko pójście na noc do matki było sporym krokiem. Potrzebowała czasu, więc wszystko musiał się odbywać małymi kroczkami.
- Obiecuję, że wpadniemy. Daj jej trochę czasu. Obecnie musi dojść do siebie, wygląda jak kocmołuch.
Stwierdził, unosząc jej trochę już brudne włosy. Będzie musiała zażyć porządnej kąpieli. Poza tym, nowe ubrania by się przydały, bo wyglądała tragicznie. Kyubi nie mógł sobie pozwolić, aby jego własna córka wyglądała jak siedem nieszczęść, a od czegoś trzeba zacząć.
Chcąc nie chcąc, pożegnał się z Yuki i udał wraz z córką do samochodu. Swoją drogą miał nową brykę, a Kyuko przecież lubiła szybkie, sportowe samochody. Teraz mogła się wozić wraz z ojcem czerwonym Lamborghini. I jak wiadomo, Kyubi był piratem drogowym, więc kiedy tylko blondyneczka usiadła na miejscu pasażera z przodu, a Kyubi zajął miejsce kierowcy (uwaga, nowość, także z przodu), odpalając silnik, od razu ruszył z piskiem opon, niczym zawodowy kierowca Formuły 1. Nawet silnik musiał rżnąć. Choć jak ma się takie cudeńko, to aż przykro nie wdepnąć porządnie w pedał gazu. Hamulec? Kyubi nie wiedział do czego służył, ot co. Tak więc dość szybko znaleźli się w centrum miasta, w jego "domu", który był także biurem i pokojem nagrań. Z tyłu miał całkiem spore mieszkanko, z którego był zadowolony. A sama Kyuko jeszcze tutaj nie miała przyjemności bytować.
Wjechał więc przez bramę na podjazd, opuszczając z córką samochód. Otworzył drzwi i wprowadził dziewczynę do środka. Nene już się zmyła. W sumie ciekawe gdzie tym razem się szwenda, oby jedynie wróciła na noc do domu. A właściwie to już powinna wrócić, bo już była noc.
- Idź weź prysznic. Śmierdzisz.
Pchnął ją lekko w stronę jakichś drzwi, za którą znaleźć mogła łazienkę full wypas, czego tylko dusza żąda.
- Przygotuję Ci krew.
Ojczulek natomiast ruszył w stronę kuchni, aby przygotować kilka worków z krwią. Wyjął je z lodówki i pierwszy woreczek rozlał do kryształowego pucharka. Dla siebie także wziął woreczek z krwią, siadając na blacie. Rozerwał kłami opakowanie i zaczął sączyć krew. Czekał aż córka łaskawie skończy brać prysznic. Musiał się nią przecież nacieszyć! Hyhyhy.

_________________
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Sro Sty 02, 2013 3:41 pm

Aaaaa Yukyu już dawno nie siedziała w takim czterokołowym potworze. Normalnie cieszyła się jak głupia. Uwielbiała szybką jazdę bez trzymanki, ale zapięła pasy by Kyu nie zaczął jej marudzić i takie tam.
Tak więc szczerzyła swe zębiska i słuchała jak silnik tego czerwonego diabła warczy przy każdym naciśnięciu gazu. Huehuehue…I love it! Młoda mogłaby tak jeździć all the time z przerwami na zatankowanie na jakiejś stacji benzynowej. Kiedy jednak po chwili się skapnęła, że droga do domu wygląda zupełnie inaczej niż tą którą jadą, zrobiła zaciekawioną minę.
- Eeeee… A nie mieliśmy jechać do enklawy? Jedziemy zupełnie w inną stronę.- tako rzekła młoda fanka szybkiej jazdy.
Kiedy już dotarli na miejsce Yukyu poczuła, że przez ten czas wiele, ale to wiele się zmieniło. Ciekawe co ją jeszcze dzisiaj czeka. Oby nic przerażającego, bo wiecie co za dużo niespodzianek to nie zdrowo. Widząc nowe, jak domniemam, mieszkanko Kyubiego Yukyu poczuła się jakoś dziwnie. Nigdy nie była w tym budynku, a wizja powrotu do domu wyglądała troszeczkę inaczej, czyli zobaczenie tych dobrych, starych i znanych czterech kątów na poddaszu i rzucenie się na łóżko, by w końcu się porządnie wyspać. No może jeszcze wcześniej zabrałaby się za obrabowanie lodówki ze wszystkiego co możliwe do pochłonięcia, o!
Słysząc komentarz na temat jej zapachu, spojrzała karcącym wzrokiem na papcia. Ooo tak! Gdyby on był w jej sytuacji zapewne śmierdziałby jeszcze gorzej. Yukyu dbała o higienę tak jak mogła, i można nawet powiedzieć że była najczystszą osobą i najładniej pachnącą od wszystkich bezdomnych w tym mieście. Popchnięta w stronę łazienki, nie sprzeciwiała się, wręcz przeciwnie ciepła kąpiel, nawet prysznic był teraz najlepszym pomysłem. Wparowała więc do tego małego królestwa i od razu wzięła się za odkręcanie ciepłej wody w wannie. Kąpiel nie trwała krótko. Huehuehue… Yukyu siedziała tam tak długo póki woda do końca nie stała się już zimna. Ot, czysta i pachnąca zawinęła się w szlafrok, zostawiając swoje stare rzeczy gdzieś tam w łazience.
Tak o to wróciła do papcia, skrzętnie owinięta, poprawiała jeszcze mokre włosy tak by nie padały jej na twarz a przysiadła obok tego wielkiego casanowy.

_________________
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Sro Sty 02, 2013 9:05 pm

Można zatem powiedzieć, że wreszcie miała okazję ponownie przejechać się szybką jak błyskawica maszyną. I dobrze, że zapięła pasy, choć wampir chyba sam tego nie zrobił. Może zapomniał? Nawet usunął ten wnerwiający komunikat o zapięciu pasów, bowiem za głośno piszczał. Poza tym, ostatnim razem z ojcem dosiadała bmw, a teraz miał całkiem inny, bardziej sportowy samochód, którym może podbijać wszystkie drogi świata.
- Enklawa nigdy nie była moją posiadłością. Zresztą i tak często zmieniam miejsca zamieszkania. A jak Ci nie pasuje, to możemy jechać do hotelu, tam cały czas wynajmuje apartament.
Stwierdził, proponując inne miejsce, niż dom w kancelarii. Ale że nie doczekał się żadnych sprzeciwów, skierował się właśnie tam. Cenił sobie to miejsce bardzo. Cisza, spokój, nikt mu nie przeszkadza, własne cztery ściany. Jakby mu się nudziło, zawsze mógł iść do studia nagrań, napisać nową piosenkę albo stworzyć podkład muzyczny. A w Enklawie mu tego brakowało. Kyubi bardzo się zżył z muzyką przez ostatnie kilkanaście lat. Więcej niż miała sama Kyuko. I owszem, jeszcze kilka niespodzianek ją czekało. Chociażby zaproszenie na koncert. Musiała przecież przyjść, jako jego córka był to wręcz obowiązek połączony z przyjemnością. Chcąc nie chcąc, musiała się wybrać, a pewnie koncert odbędzie się niedługo, jeśli tylko uda mu się go załatwić z Naizenem.
Wreszcie dotarli na miejsce i wampirzyca mogła się wykąpać i przebrać w świeże ubrania. Choć nie miał tutaj żadnych damskich rzeczy, nie problemem było pożyczyć jej tymczasowo jakichś własnych łachów, by kupić dziewczynie jakieś wdzianko. Dawno nie widział jej noszącej sukienki. Ciekawe czy już zapomniała jak to jest nosić spódniczki. Miała tak zgrabne i piękne nogi, że aż szkoda było je chować pod materiałem. Był to ciężki grzech seksapilu!
Takie i inne dziwne rozmyślania przerwała mu Kyuko, która pojawiła się w kuchni. Nie pozwolił jej usiąść obok siebie. Złapał ją za nadgarstek i przyciągnął do siebie, wręczając pucharek pełen krwi. Może nie była ciepła i prosto z żyły dychającego jeszcze człowieka, ale na pewno była świeża. Z racji, że Kyubi pracuje w szpitalu czasami podkrada worki ze świeżą krwią, aż jeszcze ciepłą!
Dłoń przytknął do policzka dziewczyny, gładząc ją lekko.
- Nie powinnaś przy mnie zakładać kusych szlafroków.
Stwierdził całkiem poważnie, taksując wrednym, wręcz bezczelnym spojrzeniem ciało wampirzycy. Dłoń wampira zeszła teraz niżej, na delikatną skórę jej szyi.

_________________
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Sob Sty 05, 2013 6:49 pm

Wampirzyca po nieudanej próbie posadzenia swojego kształtnego tyłka na blacie, wzięła od wampira kieliszek, dokładnie lustrując jego zawartość. Mogła to wyglądać trochę jakby podejrzewała ojca o wrzucenie kilku tak o przed przypadek kolorowych środków. Cóż takie małe przyzwyczajenie z czasów „ wolności” kiedy to trzy razy oglądała to co zostawało jej wręczone. Po krótkich oględzinach, przyłożyła kieliszek do ust i małymi łyczkami powoli piła zawartość naczynia. Chwilę później Kyuko zmrużyła oczy i spojrzała na Kyubiego.
- Nie mogłam nic lepszego znaleźć. – Obejrzała swój szlafrok, zastanawiając się w myślach, czy na serio nie wygląda w nim przypadkiem komicznie. Cóż jej drobny, wręcz aktualnie można rzec, że lekko wychudzony wygląd mógł być bardziej odstraszający niż przyciągający uwagę. Sama jednak po chwili przestała się tym przejmować. Nie przeszkadzał jej ten marny wygląd. Już dawno przestała skupiać swoją uwagę tylko i wyłącznie na wyglądzie.
Kyuko kiedy Kyu złapał ją za szyję, odsunęła się nagle do tyłu, łapiąc się za miejsce w które ją masował i spojrzała mu w oczy. Przez chwilę poczuła zagrożenie, że zaraz to ona stanie się słodką przekąską, albowiem sama posiadała taki odruch nim ukąsiła swoją ofiarę i kiedy to jeszcze plac zabaw był jej miejscem do zaspakajania głodu. Małe dzieci miały takie delikatne szyjki, nie tak jak zwierzęta. Kyuko najczęściej jedną ręka łapała je za szyję by kłami móc trafić w odpowiednie miejsce i niepotrzebnie napaskudzić w około.
Wampirzyca odstawiła kieliszek, spuszczając wzrok w podłogę. Po chwili poczuła się trochę zakłopotana.
- Em… masz jeszcze trochę?- spytała się chicho. Zapewne w oczach ojca wyszła na idiotkę, a nie chciała.

_________________
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Sob Sty 05, 2013 7:15 pm

Tak jak Kyubi często dorzucał sobie do alkoholu jakieś narkotyki w formie tabletek, tak własnej córce nigdy by ich nie wrzucił do pucharku z krwią. Nie musiała więc obawiać, że pod dachem własnego domu dostanie w prezencie pakiecik tabletek gwałtu czy innych pierdół, jakie na ogół można spotkać w klubach, gdzie to mądrzy chłopcy dorzucając do drinków pewnych kobiet. No tak, skoro żadna ich nie chce, to muszą sobie radzić w tak perfidny sposób, by najpierw ją odurzyć, a następnie wykorzystać. Niektórzy, tak jak Kyubi, nie musieli w ogóle wspierać się narkotykami, no chyba, że w siebie je ładują, a to inna sprawa.
Wredny, chwilowy uśmiech pojawił się na wargach wampira, kiedy ta zaczęła przyglądać się swojemu strojowi. Nie chodziło o to, że źle na niej leżał czy sam fakt, że jeszcze bardziej uwydatniał jej chudość, ale fakt, że Kyubi był Casanovą. Nie ważne czy przed nim stała córka czy obca kobieta, miała na sobie szlafrok, a on był tylko samcem, który częściej myślał dołem niż górą. Choć inteligencji nie można mu odmówić mimo wszystko. I kiedy wypada, albo należy zachowywać się poważnie, tak było. Aż dziw bierze, że wówczas na ogół pokazywał swoją prawdziwą maskę. Głównie przy interesach albo kiedy wychodził na scenę, by grać wraz ze swoim zespołem.
Kiedy dotknął ją delikatnie na szyi, od razu się cofnęła, a myśli jakie przeszły przez jej głowę, rozśmieszyły go.
- Nie zamierzałem Cię ugryźć, głupolu.
I sprzedał jej pstryczka w czoło. No cóż, będzie musiał powstrzymać swoje zapędy. Tak jak łatwo mógł sięgnąć po kobietę, tak nie chciał zrazić do siebie własnej córki. Kiedyś miał wrażenie, że miłość Kyuko do ojca była nawet czymś większym niż taka miłość córki do ojca. Ale może mu się to po prostu wydawało?
Skoro chciała więcej krwi, nogą otworzył drzwi do lodówki, wciskając łapy do kieszeni.
- Częstuj się.
Powiedział, zamierzając wyjść z kuchni. Może trochę popracuje? Dawno nie zajmował się żadnymi sprawami odnośnie jego fachu prawnika, a przecież nie można zaniedbywać takich spraw. Poza tym, Omitsu chciała skorzystać z jego usług prawniczych, więc wypadałoby się do tego jakoś przygotować.
Jednak nim opuścił kuchnię by udać się do salonu i popracować, złożył przelotny, krótki pocałunek na wargach Kyuko.

_________________
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Sob Sty 05, 2013 8:23 pm

Kyuko od małego berbecia wiedziała, że Kyubi jest istnym kolekcjonerem jeżeli chodzi o kobiety. Szatynki, brunetki, blondyny, różnych ras, różnych religii zazwyczaj nie potrafią odmówić wampirowi. Kyuko może nie była aż tak tego świadoma, wszak każdej zdobyczy nie widziała, a nawet może miała styczność tylko z niewielką grupką, jednak przydomek casanowy i donżuana ot tak znikąd się nie wziął. Wampirzyca nie zagłębiała się w to, bowiem nie chciała wiedzieć ile damulek dotykało Kyubiego i ile jeszcze dostąpi tego zaszczytu. Jedno może by ją zastanawiało. Po co Kyubi sam się faszeruje tabletkami gwałtu? O ile młoda wiedziała, to niespodzianka ta była dla ofiary a nie dla tak zwanego „drapieżnika”. Może kiedyś wyjaśnienie samo przyjdzie, albo jej zagmatwany umysł zrozumie jeszcze bardziej porąbane myślenie tatuśka. Może to Kyubi lubił być gwałcony? Dobra, ale my nie o tym. Może kiedyś wróci się do tematu.
Widząc, że Kyubiego rozśmieszyło zachowanie Kyuko, mała zrobiła głupkowatą minę. Nie wiedziała co ma teraz zrobić czy powiedzieć, żeby znowu nie popełnić głupstwa. I chociaż wiedziała, że papeć i tak wie o wszystkim, bo przecież potrafi czytać w myślach to reakcja cały czas była taka sama. Czasem się nawet zastanawiała jak to jest słyszeć myśli innych. Zapewne fajnie, bo przynajmniej nie nikt nie zrobi z Ciebie durnia wciskając jakiś kit, albo po prostu wiesz kto jaki ma do Ciebie stosunek . Bo jak to w życiu bywa nie zawsze wszyscy są do Ciebie przyjaźnie nastawieni.
Kyuko złapała się za czoło, od razu po sprzedaniu jej pstryczka od Kyubiego. No cóż chciała od razu odpowiedzieć, mu że nie jest głupia, ale tak jakby nooo…. Zaczęło ją to zastanawiać.
Mała dobrze pamiętała, że kiedyś papeć był dla niej wszystkim. O tak, życie by oddała, niż pozwoliła by ktoś mógłby skrzywdzić Kyubiego. Wyobrażacie sobie jak to komicznie mogłoby wyglądać. Taki mały blond włosy gnom w starciu z jakąś bandą, która podniosła rękę na papcia. Ot wyobraźnia to bardzo dziwny mechanizm. Cóż w sumie to i tak było niemożliwe, gdyż prędzej Kyuko znalazłby się w roli poszkodowanej istotki, którą to potrzeba ratować z tarapatów, niż Kyubi, który zapewne takim bandytom powyrywałby rączki i nóżki, nim zdążyliby chociaż spróbować drasnąć wampira. Ale Kyuko swoje wiedziała! Jednak po dość ostrym skarceniu ją w policzek i wypowiedzeniu o kilka słów za dużo, zaczęła się zastanawiać czy tak naprawdę ta miłość którą darzyła Kyubiego nie była ślepa. Czy tak jak ona go, tak on ją kochał? Czy może tylko udawał, że coś do niej czuje. Mała zaczęła mieć wątpliwości, a czas rozłąki spowodował, że wątpliwości zaczęły się z czasem powiększać.
Mała przyjęła ze spokojem pocałunek Kyubiego i patrzyła jak wampir udaje się do salonu. Chwilę potem poprawiła szlafrok i poczęstowała się kolejnym kieliszkiem krwi. Czując, że kolejny byłby już przesadą, uśmiechnęła się zastanawiając się skąd takie zapasy znalazły się w lodówce tego mieszkania. Obejrzała cały arsenał z grubsza. Nigdy nad takimi rzeczami się nie zastanawiała, póki nie musiała sama zadbać o pożywienie. Ot, w enklawie od zawsze znajdowały się torebki krwi, jednak skąd one się brały to nigdy nie nurtowało Kyuko.
Poprawiając swoje jeszcze wilgotne włosy, przeczesała je lekko palcami i tak jak Kyubi poszła do salonu. Widząc, że pracuje nad czymś, blondi po cichu przeteleportowała się i znalazła się za jego plecami. Od razu przytuliła go mocno, a do ucha wampira mogło dojść jedno, ciche słowo „przepraszam” , które powinno już paść podczas spotkania przy jeziorku.

_________________
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Pon Sty 07, 2013 10:37 am

Faktycznie, Kyubi miał bardzo wiele kobiet. Można by śmiało powiedzieć, że wręcz własny, prywatny hamer, który powiększy się o jeszcze kilka zdobyczy, kiedy znów stanie na scenie. Nie zwracał uwagi na to, jakie to są kobiety. Nie liczyło się dla niego to, jaka była to kobieta, jakiej wiary, koloru skóry czy rasy. Ważne, żeby była w miarę ładna, by potem nie pluł sobie w brodę, że właził w jakieś brzydactwo i nabawił się choróbstwa. Wiadomo, co takie brzydule ze sobą robią, kiedy żaden facet ich nie chce? A Kyubi nie był od tego, aby spełniach kobiece zachcianki, a swoje własne. Nie był samarytaninem, niosącym wszem i wobec pomoc seksualną dla kobiet. No bez przesady. Może i był hostem, ale przecież nie każdej pozwalał zaciągać się do łóżka. Wbrew wszystkiemu to on właśnie decydował, na którą z dam się zdecydować.
Kyubi starał się, aby Kyuko miała jak najmniejszą styczność z jego kochanki. Zabierał je do drogich hoteli, apartamentowców, czasami na wolne powietrze tudzież od czego ma się samochód? Nie chciał po prostu, aby Kyuko brała zły przykład z ojca. Co innego kiedy mężczyzna rucha dosłownie wszystko, co mu wpadnie pod rękę i nie tylko pod rękę, a co innego, kiedy to kobieta rozdaje swoje ciało na prawo i lewo. One przecież na ogół słynęły ze swej delikatności, choć patrząc na co poniektóre naprawdę wątpił, aby były kwintesencją kobiecości. Bo to słyszał, aby mieć wąsy na mordzie?!
Czytanie w myślach jest bardzo fajną umiejętnością, jednak nie do każdego, wampirzego umysłu jest się w stanie dostać. Całe szczęscie, bo już pewnie dawno wykitowałby. Kyubi miał taką przypadłość, że kiedy czytał komuś w myślach, nie potrafił tego ani wyłączyć ani wyciszyć na tyle, by nie przyprawiło go o to ból głowy. Temu na ogół omijał zaludnione miejsca, gdzie to myśli dosłownie wszystkich wokół niego wpadały do jego umysłu. To właśnie było konsekwencją tortur, jakim został poddany w jakimś XV wieku przez łowców. Na szczęscie były to stare dzieje.
Kyubi żałował, że wówczas uderzył swoją córkę. Był to pierwszy raz, kiedy w ogóle uderzył jakąś kobietę. Nigdy tego nie robił, nawet w obronie własnej, ot, po prostu znikał i już go nie było. Można powiedzieć, że pod tym kątem był dżentelmenem. A tu proszę, dla własnej córki nie potrafił zachować się jak prawdziwy mężczyzna, tylko przywalić, bo wzięły w nim górę nerwy. Tamtego dnia każde z nich zostało wytrącone z równowagi i powiedziało za wiele.
Chyba cudem nie odsunęła się, kiedy podarował jej co najmniej nie ojcowski pocałunek. Dlatego wolał się jak najszybciej ewakuować do salonu, nim wpadnie na iście zajebiście szalony pomysł, których miał przecież pełno. W salonie dorwał od razu laptopa i kilka papierzysk, nad którymi ostatnio pracował. Zasiadł sobie na kanapie, zapomniawszy zrobić sobie drinka. A że był leniwy, to nie ruszył dupy z siedziska, tylko westchnął z rezygnacją. No nic, będzie musiał nad tym posiedzieć na trzeźwo, choć ciężko będzie, bo go szybko kurwica weźmie. Długo jednak się nie napracował, bowiem wampirzyca zaraz wmaszerowała do salonu. Chodziła cichutko, jednak myśli jak i sam zapach wampirzycy był dość intensywny. Już po chwili poczuł, jak przytula się do niego od tyłu, przysuwając mocno do jego ciała. Wyciągnął dłoń i pogładził ją po włosach, odchylając głowę do góry, by na nią spojrzeć. Wziął w swą dłoń blondwłose, długie kosmyki. Zawsze miał słabość do blondynek i wciąż gdzieś pozostawała ta jego słabość. A Kyuko, jak na złość, miała złociste włosy. Ciche i jakże znaczące przepraszam także do niego dotarło.
- Zapomnij już o tym.
Wzruszył lekko ramionami i pociągnął wampirzycę do siebie, na kolana. Nie umiał przepraszać, jakoś za rzadko wychodziło to z jego ust. Zresztą nigdy nie był dobry w mowie, na ogół wszystko przekazywał w gestach niż słowach.
- Powinnaś się przespać. Możesz zająć moje łóżko, prześpię się na kanapie.
Pogładził policzek wampirzycy. Ten, w który ją uderzył jakiś czas temu.
Jednak ten przemiły czas został im przerwany przez dźwięk telefonu. Kyubi sięgnął zatem do kieszeni, wyciągając z niej komórkę. Odczytał niepokojącego sms'a od Nadiry. Nie miał pojęcia o co chodzi, ale był chaotycznie napisany, że się zmartwił. Skoro miał jak najszybciej się pojawić, to najlepsza była teleportacja w tamto miejsce. Znał Wioskę, jednak nie znał sklepu, więc od razu tam nie dotrze, co da mu jednak nikłą szansę na cokolwiek. Nie wiedział o co Nadirze chodzi. Upiła się i wypisuje pierdoły? Nie, ona nie przepadała za alkoholem. Nie miał bladego pojęcia o co chodzi. Potem dostał sms'a od Omitsu, na którego odpisał byle co. Teraz najważniejsza była Nadira, a nie jakieś interesy.
- Kyuko, wybacz, muszę komuś pomóc i odegrać rolę czarnego księcia.
Ucałował ją w czoło, głaszcząc po głowie i już po chwili zniknął, teleportując się samotnie.

[zt]

_________________
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Sob Lut 09, 2013 6:39 pm

Wtulona w objęcia ojca uśmiechnęła się do siebie, tak o, zwyczajnie. Znów poczuła się tak jak kiedyś, kiedy to jeszcze mieszkali razem z enklawie. W sumie była ciekawa co tam ciekawego w jej byłym domku. Cóż myślała, że znów zobaczy te swoje stare cztery kąty i znów będzie mogła podenerwować służbę. A tak no trudno, znajdzie sobie inną rozrywkę. Może zacznie robić na drutach? Albo zacznie zajmować sie czymś bardziej kreatywnym niż dotychczas. Oj jej głowa była pełna pomysłów co prawda niektóre były co najmniej dziwaczne, ale w końcu nie każdy podjął by się takiego zajęcia jak poskramianie dzikich świń. Oczywiście z przerwami na naukę afrykańskiego tańca bongo-bongo w którym głównym celem jest podskakiwanie jak najwyżej na pośladkach jednocześnie klaskając stopami . Tak, tak, to i wiele innych pomysłów miotały się w jej zacnym czerepie.
Kyuko ziewnęła leniwie wtulana w papcia, leniwie przymykając coraz cięższe powieki.
-Ale mi się wcale nie chce spać.- odpowiedziała choć to jej małe kłamstwo jednak nie było za bardzo przekonywujące, gdyż zaraz potem pojawiła się kolejna fala ziewania. Chwilę potem coś tam zaczęło grać, a kilka minut po tym papeć zniknął, powodując iż zleciała na fotel, który w takiej pozycji nie był zbytnio wygodny a na pewno nie nadawał się do małej drzemki. Wampirzyca posiedziała jeszcze chwilkę i leniwie wstała, kierując sie na coś bardziej wygodniejszego. Z przymrużonymi oczyskami prawie udało jej się dotrzeć do łóżka, gdzie z impetem padła na wygodne posłanie i zasnęła.
Minęło dobrych parę, jak nie paręnaście godzin kiedy mała z istnym żółwim tempie zaczęła się budzić. Chociaż nie miała jeszcze ochoty na ruszenie swojego tyłka i sprawdzenie czy może ojciec wrócił do domu, leżała owinięta we wszystko co możliwe i podziwiała kolor sufitu. Tsaaa…. Po jakże interesującej czynności mała w końcu wygramoliła się z pościeli i ogarnęła się z grubsza, sprowadzając się do jako takiego porządku. Po zaatakowaniu lodówki, i napełnieniu swojego bebecha do pełna, wstawiła swoje brudne ciuszki do prania, postępując tak ja w instrukcji było napisane , a po nastawieniu pralki siadła na kanapie i zaczęła oglądać kolejny odcinek „trudnych spraw” i „nastoletnich matek” . Hehuehue… to się nazywa życie.~
Po kilku godzinach przebywania w pustym domu, Kyuko zdarzyła się znudzić tak, iż oglądanie odblasków światła na ścianie stało się wciągającym widowiskiem. Z szybkością i zapałem urodzonego leniwca skombinowała sobie jakieś ciuszki, wyszykowała się i powędrowała na miasto, pooddychać trochę nieświeżym powietrzem.
zt.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Yukyuko dnia Wto Kwi 30, 2013 9:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Sro Mar 20, 2013 7:45 pm

Zgadnijcie, kto pojawił się w kancelarii? No zgadnijcie! Coby nie było, tej osoby akurat w tym miejscu wszyscy spodziewaliby się najmniej. Choć z samym właścicielem lokalu zna się niesłychanie dobrze, ba! Ma nawet klucze do ów placówki, które zupełnym przypadkiem zwinęła mu z płaszcza. No wiecie, lepkie łapki Sofy nie mogły się oprzeć, poza tym, jakby nie miała gdzie się podziać, a Kyubi'ego by akurat nie było, to sama się może rozgościć. Tak jak w tym przypadku, o. Także basista nie powinien mieć jej tego za złe, że tak lekkomyślnie i egoistycznie postąpiła wedle jego osoby i mieszkania. Przecież wszyscy wiemy, że ona tak naprawdę tego nie chciała, zrobiła tak, by kiedyś tam - w niedalekiej przyszłości - zrobić niespodziankę swojemu przyjacielowi. No wiecie, nie każdy może zastać w swoich czterech ścianach paradującą w Twojej koszuli, blondynę o niewinnym wyraźnie twarzy z niebieskimi ślepiami wlepionymi w Ciebie, jakby widziała - co najmniej - najnowszą sukienkę od Dior'a. Niemniej, przechodząc do rzeczy, Sophie niezwykle zgrabnie i cicho wślizgnęła się do zamkniętej o tej porze kancelarii. Skinęła głową - jakby na powitanie - sprzątaczce, po czym jak gdyby nigdy nic, pomaszerowała do prywatnego gabinetu długowłosego. A co, nie raz, nie dwa grzała tam już swoje dupsko. Dzisiaj też może, mimo, że muzyka - jak już pech, to pech - nie zastała w swoim miejscu pracy, och. Smuteczek. Nadęła zabawnie poliki, zdejmując z siebie skórzaną kurtkę, którą rzuciła na oparcie kanapy w salonie. Przeciągnęła się zgrabnie, zaraz samej ładując się na sofe. Oj tam, oj tam. Kyubi się nie obrazi. No bo jak? Na nią? Nigdy w życiu! W każdym razie, blondyna przewróciła się na brzuch, rozciągając na prawie że całą długość kanapy, wyjmując przy okazji z tylnej kieszeni spodni paczkę fajek. Chociaż nie była ona zaopatrzona w same papierosy. Ot, oprócz kilku kiepów w ramie znajdowały się jeszcze dwa gibony. Wszyscy wiemy, że wampirzyca nie byłaby sobą, gdyby nie zjarała choć jednego, więc nie dziw, że po kilku minutach w jej pełnych, wiśniowych wargach można było dostrzec tlącego się skręta, którym aktualnie porządnie się zaciągała.
- Och. I gdzie ten Kyu? - burknęła, nie wypuszczając dymu z ust. Zrobiła to dopiero po dłuższej chwili. Odrzuciła zapalniczkę wraz z paczką na stoliczek obok kanapy, po raz kolejny zaciągając się gibonem. Damdamdam.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Sro Mar 20, 2013 8:53 pm

Kyubi nawet po tylu latach znajomości z Sophie, nadal nie mógł przywyknąć do jej nagłym, niezapowiedzianych wizyt, zupełnie niczym nie udowodnionych. Zjawiała się, przychodziła, kiedy miała na to ochotę i równie szybko znikała, niczym najzwyklejsza w świecie iluzja. Wiadomo, cenił sobie prywatność i jakoś ciężko mu było nie położyć na niej swoich zboczonych łap, kiedy ta się rozkładała w jego kusej koszuli, zapewne nie mając nic pod spodem. Czy to nie była złośliwość ze strony szlachetnej? A potem, przez resztę swojej wizyty, zgrywała nieświadomą, pewnie tylko po to, by później śmiać się w kącie ze swojego biednego przyjaciela. Do czego to doszło, aby taki Casanova, jakim był Kyubi, nie dotknął takiej ślicznotki. I to jeszcze blondynki, do których miał tak wielką słabość!
W sumie sam nie wiedział do końca, czemu wciąż tak na nią reagował. Może to dlatego, że ani razu nie dotknął wampirzycy? Znali się długo, a wciąż była dla niego nietykalna. Może to i lepiej, że było właśnie tak, a nie inaczej?
Co do klucza. Wampir doskonale wiedział, że ta wyciągnęła go z płaszcza. Głupi nie był, miał swoje lata i tak się akurat składa, że umie czytać w myślach. A przecież nasza szlachcianka ciągle blokady umysłowej włączonej nie ma. Nic więc dziwnego, że odgadł zamiary. Tak czy siak, pozwolił na zabranie klucza, a teraz pewnie będzie sobie pluł w brodę, widząc jak ta się pcha do jego kancelarii, aby podgrzać swoim chudym tyłkiem jego sofę. Tylko ja i moja kanapa, jak to mawia jakiś pedałek w reklamie jakiegoś banku.
Muzyk wreszcie raczył się pojawić. Teleportował się prosto do swojej windy, która zawiozła go na odpowiednie piętro, gdzie ulokowany był jego gabinet. Opuścił windę, w której zdjął płaszcz i rozpiął koszulę pod szyję. Wcisnął łapy do kieszeni płaszcza w poszukiwaniu paczki fajek. Zapomniał, że w parku, gdzie spotkał, o zgrozo, swoją kolejną córkę, wypalił ostatniego peta. Pozostanie mu więc napierdolenie się alkoholem i doprawienie jakimiś narkotykami, jeśli będzie miał na nie ochotę. A potem pójdzie spać pijany w trzy pizdy i zapomni o wszystkim, co go otacza. Aż nie mógł się doczekać. W sumie przechodząc korytarzem nie wyczuł nawet zapachu Sophie. Był tak wkurwiony, co w sumie nie było niczym nowym, że nawet nie skupił się na zapach. Dopiero kiedy wszedł do kancelarii i rzucił swój płaszcz gdzieś na podłogę, dostrzegł rozwaloną na sofie Sofę. Przejechał dłonią swoje długie włosy, spoglądając na szlachetną.
- Bierzesz rozwód i przyszłaś do mnie po radę? Jak zapłacisz ciałem, to pomyślę.
Cóż, nie mógł się powstrzymać przed byciem zboczonym. Po prostu taki już był, a szlachetna na pewno zdążyła się przyzwyczaić. Podszedł do barku, wziął dwie szklaneczki i zapełnił je mocnym burbonem, wrzucając do tego kostki lodu. Jedną szklaneczkę podał wampirzycy, sam zaś z drugą udał się w stronę biurka, na którym usiadł. Skoro kanapa była zajęta... Rozsiadł się wygodnie, upijając kilka łyków alkoholu. Tak było znacznie lepiej.

_________________
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Sro Mar 20, 2013 9:31 pm

Co poradzić. Taka już natura szlachcianki. Pojawia się, znika. Zrobi bajzel tudzież typowe dla siebie, niemałe zamieszanie, po czym znowu wsiąknie na jakiś czas, nie odzywając się słowem do nikogo. Nawet do takiego Kyubi'ego. Także nic w tym dziwnego, że mężczyzna, który mimo wszystko zna się z Sofą już kawał czasu, nadal nie przywykł do jej całkowicie niezapowiedzianych wizyt, chwilowych rozmów i dziwacznych 'ucieczek', po kilku szklankach mocniejszego alkoholu. Niemniej, dzisiaj blondyna ubzdurała sobie, że u muzyka zagości na dłużej. Ot, tak dawno nie truła mu tej zgrabnej dupy, że teraz - po prostu musi - nadrobić te wszystkie stracone chwile, kiedy mogli ze sobą 'normalnie' porozmawiać. Ponad to brakowało jej tego bezczelnego kuszenia sobą biednego zboczeńca. Wszak, kiedy paradowała w jego kusych koszulach robiła to tylko i wyłącznie na złość jemu, zdając sobie sprawę z tego, że chcąc nie chcąc i tak nie może jej dotknąć. Da, da. Wiemy, że to całkowicie bezczelna zagrywka ze strony chuderlawej Sofy, aczkolwiek jakoś nigdy nie mogła się temu oprzeć. Wywijanie takich numerów basiście, po prostu - w dość dziwaczny sposób - daje jej niesłychaną radość i satysfakcję.
Och, i Kanapa zdawała sobie sprawę z tego, że prawnik doskonale wiedział, że kiedyś tam, dawno temu zwinęła mu klucze. Jak ujęto to wcześniej, blondyna wiecznie nie używa blokady umysłu, ponad to nie kryła się wtedy ze swoim występkiem. Wszak prędzej czy później i tak by te klucze otrzymała. Chociażby przez swoje namolne prośby i upierdliwe wiszenie na długowłosym. No bo w końcu ile można? Wampirzyca też po jakimś czasie może stać się uciążliwa. Nawet dla takiego Kyubi'ego.
Kiedy w kancelarii nareszcie pojawił się tak 'długo' oczekiwany przez Sophie wampir, dziewczyna spojrzała na niego swoimi niebieskimi tęczówkami, mimochodem przywołując na swoją słodką mordkę wredny uśmieszek. Po raz kolejny wypuściła dym z płuc, cicho prychając na słowa swojej 'Paróweczki.
- Rozwodzę się średnio dwa razy w tygodniu z dłuższymi przerwami na miesiąc. Wiesz, zależy jak często widuje się z Sam'em. W tej sprawie raczej nie potrzebuje pomocy. - rzuciła, garując skręta w popielniczce. Bo nie ma to jak palić trawkę w kancelarii, nie? To takie zgodne z prawem, że o ja pierdyle. Noale, my nie o tym. Ekhm. Mruknęła ciche dziękuje, kiedy chłoptaś podał jej szklankę z alkoholem, upijając kilka łyków, po czym wychyliła łepetynę za oparcia kanapy, by spojrzeć z uniesioną do góry brwią na siedzącego na biurku Kyu.
- Kocham Cie. - walnęła totalnie z dupy, opróżniając zawartość szklanego naczynia, które odłożyła na podłogę niedaleko sofy. Podniosła się jakby od niechcenia z mebla, kierując w stronę prawnika, a kiedy była już wystarczająco blisko, najnormalniej w świecie zarzuciła mu ręce na szyje - uwaga - całując go przelotnie w usta. Uznajmy, że tak o, na powitanie, hyhy.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Sro Mar 20, 2013 10:07 pm

Zawsze wiedział, że Sophie była chodzącą zołzą, robiącą co chciała. Kyubi jednak nie pozwalał nigdy wejść sobie na głowę. Była dzieckiem, przynajmniej w jego oczach. Po tylu wiekach zdążył się już naoglądać przeróżnych kobiet, jednak ta wciąż pozostawała dla niego zagadką. Może tym lepiej, nie znudziła mu się, a nawet udało im się zaprzyjaźnić. A bo to raz wracali z jakiejś tandetnej imprezy, gdzie byli władcami tego splendoru, łażąc później po rynsztokach, wyśpiewując jakieś wiejskie piosenki lecące w takt szła dzieweczka do laseczka. Przy czym wampir, nie wiedząc w ogóle czemu, śmiał się jak stary zboczeniec. Pewnie wyobrażał sobie jak zaciąga tę dzieweczkę do laseczka i to tylko po to, by narobić trochę hałasu. Wiadomo, później takie jęki zapadają w pamięć, a panna prosi się o więcej. Wampir na ogół nie odmawiał. Na ogół. Im starszy, tym chętniejszy. Ciekawe tylko czy wampiry także czeka nieciekawy los ludzkich mężczyzn, kiedy którejś, piękniej chujowej nocy nie są w stanie stawić... czoła zadaniu.
Prędzej czy później otrzymałaby klucze? Chciałaby. Wampir na szczęście był wyposażony w coś takiego, jak teleportacja! Zawsze, kiedy jakaś dzieweczka stawała się zbyt męcząca swoją osobą, mógł zniknąć i zostawić kłopot za sobą. To żaden problem potraktować w taki sposób szlachetną. Najwyżej później nie będzie się do niego odzywać przez wieki, trwające cały tydzień. Jednak było to warte ucieczki od paplaniny blondynki. Teraz już rozumiał te wszystkie dowcipy o blondynkach. Wystarczyło poznać Sophie.
Za to Bułeczka leżała sobie wygodnie na jego kanapie, zaciągając się skrętem. Coraz częściej widywał ją zaćpaną albo upitą. Aż tak kiepsko było z jej uzależnieniem czy już po prostu nie wiedziała, co ze sobą robić? Wampir ćpał albo pił ze zwykłej nudy, bowiem to i tak mu w żaden sposób nie zaszkodzi. Poza tym, im więcej się napił, tym "problemy" nagle gdzieś znikały. Pojawiały się dopiero wówczas, kiedy sobie nagle o nich przypominał, a że faceci mają na ogół chujową pamięć (dosłownie i w przenośni), nic więc dziwnego, że nie pamiętał o takich błahostkach.
- Nie nudzi Cię to?
Spytał, spoglądając na nią beznamiętnie. Wampirzyca już przyjmowała jakieś dziwne pozy, wyginając śmiało ciało do tyłu, że na niego spojrzeć. Zmierzył ją swoimi kolorowymi źrenicami, po czym spojrzał na burbon i pociągnął znów kilka, głębszych łyków alkoholu.
Kocha? Ta, wzruszył obojętnie ramionami, uśmiechając się wrednie. Słyszał cichy brzęk szkła, stawianego na podłodze. Oby tylko nie rozlała... W tym pomieszczeniu wystarczająco już jechało palonymi ziółkami i alkoholem. Zaraz do niego podeszła, wieszając mu się na szyi. W dodatku przelotnie go pocałowała, a ten z tego skorzystał, smakując jej warg językiem. Uwielbiała takie gierki. Zawsze sprawdzała wytrzymałość wampira. Problem polegał jednak na tym, że Kyubi nie posiadał tej wytrzymałości.
- Nie budź lwa, Sof.
Nie ma to jak pieszczotliwe słówka wyjęte prosto z telenoweli brazylijskiej. W sumie komu by się chciało to wszystko oglądać? Kiedy się na nim uwiesił, wolną rękę położył na tyłku szlachetnej, zaciskając swoje szpony na tym małym, krągłym pośladku. I znów pociągnął łyk burbona, w ogóle nie przejmując się stałymi poczynaniami wampirzycy. Oni już tak po prostu mieli. Łapy ich świerzbiły.

_________________
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Czw Mar 21, 2013 8:02 pm

Imprezy zawsze spoko! Tylko z nimi! W najlepszych klubach z najdroższymi drinkami, ot. Jak ktoś chce się już bawić z naszą wielmożną Sofą, to kwotę na koncie musi mieć nie małą. Blondynka nigdy nie 'żydziła' sobie na alkohol tudzież inne używki. W gruncie rzeczy wywalając na dragi więcej niż przeciętny ćpun. Choć to totalna bzdura, wyczyn wręcz absurdalny, wampirzyca nie jest w stanie się bez tego obejść. Jakby - co najmniej - nie miała już co ze sobą zrobić. No wiecie. Elliot'a wychowała, limit sprzeczek z mężem póki co wyczerpała, siedzenie na głowie rodzinie się jej znudziło, a pozostali nie mogli nigdy znieść jej egoizmu i ciętych odzywek. Wychodzi na to, że powinna dostać kolejne dziecko. Serio! Przynajmniej by się spełniła! Poniańczy, wystroi, pochwali się swoim berbeciem innym i w ogóle. No zajęłaby się czymś na jakiś czas, a tak? Lipa. Ciągle tylko zielsko, prochy, wóda i - od czasu do czasu - Kyubi. Wracając jednak do poprzedniego wątku. Szlachetna jakoś nigdy nie narzekała na ich biste powroty do domu z tandetnych melanży, które - tak naprawdę - urywały się gdzieś tak w połowie drogi, beznadziejnymi piosenkami pod oknami sąsiadów. Śmiech muzyka też jest wtedy całkiem znośny. Ogólnie dobrali się opór. CZAS ZROBIĆ MELANŻ. Takie tam, drzwi wyjebać nowe wstawić, w rowie poleżeć, obcasy połamać.
Nie wykręcaj się. I tak by jej te klucze dał. No bo w końcu znają się nie od dziś, przyjaźnią się ze sobą jak z nikim innym, więc w sumie - czemu nie? Jakby prawnik chciał albo przynajmniej w jakiś delikatny sposób zasugerował blondynie, że mogłaby mu podrzucić klucze do swojego apartamentu, to ta - nie myśląc zbyt długo - wygrzebałaby z torby zapasowy komplet kluczy i z niemałym zacieszem wręczyłaby je długowłosemu. Kij, że później burmistrz darłby na nią mordę. Liczy się fakt, że po raz kolejny zrobiłaby to, co by chciała, o.
Da! Jest kiepsko i z nią i z jej chorym uzależnieniem. Kiedyś była jeszcze w stanie jako tako bez tego funkcjonować, a teraz? Nigdy w życiu. Dzień bez chociażby jednego blanta i kilku łyków wódki, to dzień ewidentnie stracony. Może to oczywiście zastąpić prochami, ale wtedy staje się już totalnie nieogarnięta. Wystarczy spojrzeć na nią już teraz, jak bezwstydnie pręży się na kanapie Kyubi'ego, by tylko na niego spojrzeć, aż strach pomyśleć, co będzie później! Przecież - jak już się upije - to pożal się boże. Doklei się do muzyka jak rzep do psiego ogona.
- Oczywiście, że mi się nudzi. Gdyby mi się to nie nudziło, nie przywłaszczałabym sobie Twojej kanapy. - wymamrotała, nadgryzając delikatnie dolną wargę. Powędrowała wzrokiem na Kyu, przyglądając mu się kiedy upijał kilka porządniejszych łyków burbonu.
No eeej. Jak można być tak bardzo obojętnym na jej pseudo gorące wyznanie? Przecież nie mówi tego wszystkim! Powinien skakać ze szczęścia, że Sofa tak szybko obdarzyła go czymś na wzór miłości. Wiecie, między przyjaciółmi już tak jest, nic się na to nie poradzi. Noale no, do rzeczy. Uśmiechnęła się kącikami ust, kiedy wampir przejechał po jej wargach językiem, smakując w ten sposób jej ust. Mruknęła cicho, wsuwając powoli dłonie pod koszulę Kyubi'ego. Umieściła dłonie na biodrach mężczyzny, chichocząc cicho pod nosem.
- Lwa? - mruknęła, błądząc wargami po szyj muzyka, składając na niej drobne pocałunki. Pisnęła cicho, kiedy złapał ją za pośladek, wbijając w tym samym momencie paznokcie w skórę Kyu. No wiecie, nie za bardzo śpieszyło jej się żeby zabrać łapy z bioder długowłosego, to teraz ma.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kancelaria prawna   Sob Mar 23, 2013 8:34 pm

Dla Kyubiego drinki były już za słabe. Więc po prostu przestawał je pić i wolał delektować się czymś znacznie mocniejszym. Choć ciężko było go już upić, zapewne Sophie także miała już dość mocną głowę. Mogłaby więc pić na zakłady w barach i w ten sposób dorobiłaby się całkiem sporego, własnego majątku, będąc całkowicie niezależną od męża czy też brata. Mogłaby także częściej wpadać do klubu Kyubiego. Nie czułby się tam tak całkiem samotny, a może dzięki blondynce wpadałoby tam znacznie więcej klientek i wampir by na tym zarobił? Kto wie. Powoli zaczynał się zastanawiać czy nie otworzyć własnego klubu ze striptizem albo burdelu. Tam by dopiero zarobił, plus miałby więcej uciech dla samego siebie. Choć z czasem i dziwki zaczynają się nudzić, wciąż powtarzając te same numerki z tymi samymi kobietami. Nudy.
Ta, Sophie i wychowywanie berbecia. Może na początek dajmy jej szczura, jak zwierzak przeżyje, nie zdychając z głodu, można pomyśleć o tym, aby podrzucić jej pod choinkę, na prezent gwiazdkowy nowego bachora. Na pewno ucieszy się z tej jakże miłej odmiany.
Nudziły ją ciągłe kłótnie i awantury z mężem, to po co z nim jeszcze była? I tak nie miała pozwolenia na ślub od swojego rodu, więc taki rozwód nie byłby ciężki do zdobycia. Kochała burmistrza? No to krzyż na drogę, bo ten ponoć kochać nie umiał. Zaś Kyubi nie zamierzał się wtrącać. On miał swoje życie godne głównego bohatera brazylijskiej opery mydlanej, do czyjegoś serialu wpierdalać się nie chciał.
Jak można być obojętnym? Normalnie. Kiedy słyszy się takie wyznanie co rusz od fanek albo jakichś innych fanatyczek, pierwsze co przychodzi na myśl to zastrzelenie takiej pannicy, dopiero potem wpada się na pomysł, aby w ogóle nie reagować na takie wyznania. Były one znane wamprowi i stały się po prostu nudne.
- Tylko ja i moja Sofa.
Przytoczył cytat z głópkowatej reklamy lecącej w telewizji, którą zdarzało mu się oglądać w czasie podróży samolotem. A takich ostatnio odbył kilka, więc chcąc nie chcąc zapamiętywał różne cytaty, z różnych reklam.
Sophie nie poprzestała jednak na zwykłym, przelotnym, nic nie znaczącym pocałunku. Powędrowała dłońmi pod jego koszulę, zatrzymując dłonie na biodrach wampira. Spojrzał na nią karcąco, jakby ostrzegając, że jeśli nie przestanie, będzie za późno na wycofanie z gierek, które zawsze lubiła prowadzić. Wampir rzadko kiedy odmawiał w takich chwilach. Tak jak dla szlachetnej dniem straconym był brak blanta i wódki, tak dla niego dniem stracony był dniem, w którym nie dupczył.
Zaczęła obsypywać drobnymi pocałunkami jego szyję. Odstawił zatem swojego drinka, kładąc tę dłoń na tali wampirzycy, drugą zaś z pośladków szlachetnej przesunął na jej długie, jasne włosy. Tak, wabik na tego wampira. Blond, jasne włosy, do których miał tak wielką słabość. Od zawsze. Okręcił pukle włosów szlachetnej wokół nadgarstka i pociągnął ją mocno za włosy, odsłaniając szyję Sophie. Przysunął wampirzycę do siebie, napierając na nią dłonią, którą położył w okolicach lędźwi. Schylił się ku szyi, składając drobne pocałunki, kierował się w stronę dekoltu malukiej koszuleczki, którą zaraz rozerwał pazurami. Strzępki koszulki na ramiączka rozrzucił wokół biurka. Wampirzyca pozostała więc w samym staniku.
- Dzikiego mustanga.
Poprawił się, uśmiechając się lubieżnie spomiędzy piersi wampirzycy.

_________________
Powrót do góry Go down
 
Kancelaria prawna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: