IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cichy odosobniony kącik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 587


PisanieTemat: Cichy odosobniony kącik   Pon Paź 22, 2012 12:21 pm

Miejsce najbardziej w bibliotece oddalone od wejścia, dzięki ustawieniu regałów, nie widać go na pierwszy rzut oka przez co na pewno można powiedzieć, że jest tam cicho i spokojnie. Można się tam ukryć z ulubioną książką i mieć pewność, że nikt nie przeszkodzi w czytaniu interesującej lektury. Dla osób, które nieszczególnie przepadają za towarzystwem innych uczniów.























Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pią Lis 16, 2012 6:53 pm

Chizuru oczywiście nie byłaby sobą, gdyby grzecznie wróciła do swojego pokoju tak, jak prosił ją o to tatuś, o nie. Miała zamiar pobuszować sobie trochę w szkole. I tak dobrze, że tym razem nie pomyślała o tym żeby wybyć na dwór. Pewnie znowu zaatakowałyby ją jakieś Testamenty i tym razem nie ma mowy o żadnej pomocy ze strony tatusia. Także lepiej, żeby siedziała na tyłku w bezpiecznym miejscu, chociaż tak naprawdę Akademia przestała być jednym z nich, odkąd jedna uczennica zginęła a druga zaginęła. W sumie Chizu zastanawiała się, dlaczego ojciec jeszcze jej stąd nie zabrał. Czy tak nie byłoby lepiej? Teraz to Oświata Łowiecka wydawała się jedynym bezpiecznym miejscem. No ale skoro już musiała tutaj być i to jeszcze bez współlokatorki, która znów gdzieś zniknęła, Namikaze stwierdziła, że przyjdzie sobie do biblioteki.
Decyzja sama w sobie była o tyle dziwna, że dziewczyna nie lubiła się uczyć i nie przebywała tutaj za dużo czasu. Nie bardzo jednak wiedziała, gdzie ma się w tej chwili udać. Więcej, w ogóle nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Po spotkaniu jednego ze współpracowników ojca i usłyszeniu informacji o napadzie łowców na ratusz, cały czas niespokojnie się kręciła. No cóż, najwyraźniej tatuś zamierzał oferować jej takie same atrakcje jak mamunia. Ale wracajmy do tematu.
Kiedy weszła do biblioteki, od razu skierowała się do działu z książkami obyczajowymi. Nie lubiła ich czytać, ponieważ wszystkie miały mniej więcej tą samą historię ale na horror albo jakąś sensacyjną powieść nie miała dzisiaj siły. Wyciągnęła pierwszą lepszą książkę z półki, po czym udała się do stolików. Po stwierdzeniu, że znajduje się tam naprawdę dużo osób, postanowiła pójść do odosobnionego kącika. Usiadła na krzesełku i zaczęła czytać. Szło jej to bardzo opornie, więc po kilku minutach po prostu zaczęła gapić się w okno, przysuwając kolana pod brodę.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pią Lis 16, 2012 7:41 pm

Od kilku dni Arael miał wolną chwilę od Noah, nie pokazywał się, nie chciał zawładnąć jego ciałem. Niektórzy pewnie powiedzieliby, żeby się cieszył, lecz Arael wiedział że Noah knuje coś niedobrego. Zabawne jest jednak to, że wampir powinien sobie zdawać sprawę z tego że jego alter ego jest po prostu nim. To jego mózg płata mu figle i przemienia w psychopatycznego zabójcę. Z drugiej strony może to i lepiej że nie zadaje sobie z tego sprawy? Dzięki temu jeszcze jakoś funkcjonuje i nie zabija ludzi z chytrym przeświadczeniem że tak mu się podoba.
W głowie krążyła mu jednak, jedna myśl. Od tych kilku dni zupełnie jak przez mgłę pamięta kobietę, rozmowa chyba nie należała do najprzyjemniejszych. We wspomnieniach pojawiała się też postać mężczyzny, lecz nie wiedział kim oni są, lecz doskonale pamięta wiersz, przerażający wiersz który widocznie Noah sobie recytował podczas tamtejszego spotkania.
Dobrze że Arael nie pamięta tego co się przytrafiło tamtego wieczora. Wampir który nie jest bratem dla innego wampira? To był wstyd. W dodatku atakować jednego ze swoich? Kolejna hańba. Pewnie Noah chciałby załatwić to po swojemu, czając się gdzieś w ciemnym rogu i dążąc do rozszarpania i spalenia tego wampira. Lecz Arael? On starałby się zrobić wszystko by ten wampir cierpiał, szukałby jego słabych punktów, kogoś na kim mu zależy i pewnie nie przestałby dopóki by sam nie zginął.
Dzisiaj postanowił wejść do biblioteki, szukając dalszej części wiersza który chodził mu po głowie. Przeszedł więc do literatury, nie zwracał uwagi na innych, był po prostu zbyt dumny żeby zwracać uwagę na ludzi. Przejechał palcem po kilku książkach i zatrzymał go dopiero na odpowiednim tomie. Wyciągnął go jednym zgrabnym ruchem i zaczął zmierzać w kierunku stolików.
W kącie siedziała dziewczyna, zamyślona, czyżby zagubiona? Nie wiedział, w gruncie rzeczy dobrze że był sobą, bo Noah sprawiłby jej horror którego pewnie by nie chciała przeżyć. Ułożyłby scenariusz którego żadna kobieta nie chciałaby przeżyć. Doszedł do jej stolika.
-Lubisz czytać książki i rozmyślać nad tym co przeczytałaś? Doskonałe posunięcie…dzięki temu jesteśmy w stanie zrozumieć co się w niej dzieje…na chwilę postawić się w roli głównego bohatera.
Powiedział odsuwając krzesło naprzeciwko dziewczyny. Bez pytania usiadł na nim i położył przed sobą książkę. Jeszcze poprawił sobie grzywkę, tak żeby dziewczyna nie była w stanie dostrzec stygmatów które znajdowały się na jego czole.
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pią Lis 16, 2012 8:25 pm

To się Chizu pięknie wpakowała, nie ma co. Zabawa z niebezpiecznym wampirem, który na dodatek posiadał swoje jeszcze bardziej niebezpieczne alter ego? Boże, ta dziewczyna chyba naprawdę ma wielkiego pecha. Przy jej niewyparzonej gębie zaraz jebnie jakimś tekstem, który skutecznie rozzłości wampira i ujawni się jego niemiły kolega. Serio, tutaj już nawet tatuś-łowca jej nie pomoże.
Chizuru zagubiona? Nie, raczej nie. Zamyślona już bardziej. Martwiło się dziewczę, cóż zrobisz? Nie miała zamiaru tracić kolejnego rodzica. Poza tym, była trochę zła, że nie może jeszcze przystąpić do szkolenia, tylko musi siedzieć w tej głupiej Akademii. To wcale nie było fajne, nic a nic.
Siedziała sobie tak na krzesełku z podwiniętymi nogami i rozmyślała, kiedy nagle usłyszała nad sobą jakiś głos. Nie odpowiedziała ani nie podniosła nawet głowy, jednak kiedy nieznany jej osobnik bez ceregieli usiadł na przeciwko niej, momentalnie przeniosła na niego spojrzenie swoich wielkich ciemnych oczu. Nie musiał zakrywać czoła, Chizuru wiedziała kim jest, w końcu nie można zapomnieć o jej pochodzeniu. Potrafiła odróżnić wampira od człowieka. Ten tutaj należał niestety do tej pierwszej rasy. Chizuru mimowolnie sięgnęła do tyłu za pasek szkolnej spódniczki, za którą trzymała swoją broń na wampiry. Nie wyciągnęła jej, tylko zacisnęła na niej rękę, by mieć w razie czego.
- Nie wydaje mi się, żebym pozwalała tutaj komukolwiek usiąść. - odezwała się, mrużąc oczy.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pią Lis 16, 2012 10:20 pm

Cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie… Przeczytał pierwszą linijkę książki. Nie był to jednak ten wiersz którego szukał, więc nawet nie zwrócił uwagi na to co dziewczyna mówi. Oczywiście dotarły do niego słowa, lecz nie analizował ich jak na razie. To było głupie stwierdzenie, Arael usiadł tutaj, bo tak chciał, nie pytał o pozwolenie, więc nie musiał go dostać, no ale nie ważne. Żeby nie być niegrzecznym, podniósł spojrzenie na swoją rozmówczynie. Uśmiechnął się i przymknął oczy. Po czym znowu przeniósł swoje spojrzenie na książkę. Nie, oczywiście że nie zaszczycił jej jeszcze swoją odpowiedzią, postanowił potrzymać ją w niepewności, dlatego przerzucił następną kartkę i czytał dalej poszukując wiersza który tak go nurtował.
Póki co nie będzie w stanie wyprowadzić go z równowagi, to tak nie działa, Noah przybywa kiedy mu się podoba. Dlatego to nie jest tak że wystarczy powiedzieć coś głupiego i jego alter ego przybędzie by zabijać. Gdyby tak było, już dawno jakiś łowca by go zabił, a póki co chodzi po tej ziemi.
-Nie sądzę, byś była odpowiednią osobą by wydawać mi pozwolenia. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego że wiesz kim jestem, dlatego nie musisz zaciskać kurczowo palców na tej zabawce…z mojej strony nic ci nie grozi.
Powiedział nie podnosząc na nią wzroku. Jak na razie pogrywał z nią, wiedział że to jest śmiertelnie niebezpieczne. Z drugiej strony nie zdawał sobie także sprawy z tego kim dziewczyna jest. Ale wiedział jedno, była niespokojna, jego przybycie sprawiło że jej serce zaczęło mocniej bić, puls przyśpieszył, adrenalina narastała. Uśmiechnął się i spojrzał na nią swoimi czerwonymi ślepiami. Oblizał palec i przewrócił kolejną kartkę.
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pią Lis 16, 2012 11:01 pm

Aha. Czyli sprawa wyglądała jeszcze gorzej, skoro Noah pojawiał się kiedy chciał. W sumie to logiczne ale pewnie zaczynam zachowywać się jak Chizu: najpierw piszę, potem myślę. No ale nic, wracamy do konkretów. Skoro niebezpieczne alter ego Ariela mogło pojawić się w każdej chwili, Chizuru powinna stąd jak najszybciej zwiewać ale... Ale co? Oczywiście, że tego nie zrobi, no błagam. Ona zawsze działała, potem myślała. Owe przeurocze stworzonko nie posiadało czegoś takiego jak instynkt samozachowawczy, więc nic dziwnego, że zawsze kończyła jak kończyła. Zresztą, nie miała zielonego pojęcia o tym, że siedzący na przeciwko wampir posiada swoje złe alter ego. Normalnie jak w jakimś filmie. Nie wiem czemu, ale trochę Loki z Avengersów mi się z nim skojarzył. No nieważne, jedziemy dalej.
Jak to nie musiał go dostać?! To Chizuru pierwsza tutaj usiadła, więc najpierw powinien zapytać ją o pozwolenie, ot co. A ponieważ pojawiła się tu pierwsza, to ona była teraz panem i władcą tego miejsca, ha! Serio, ona naprawdę tak myślała.
Arael udawał, że jej nie słyszał, chociaż młoda Namikaze doskonale wiedziała, że tak nie jest. On ją tylko zwyczajnie ignorował, żeby zezłościć, co niestety dobrze mu wychodziło. Mina Chizuru wskazywała na to, że obecnie znajduje się w fazie wściekłości, gdzie bez żadnych ceregieli i powodu gotowa była postrzelić nieznajomego wampira. Nogi opuściła na ziemię i ustawiła się w takiej pozycji, żeby mogła szybko wstać i przygotować się do strzału. Prawą stopą, odzianą w płaskie czarne baleriny, wystukiwała niecierpliwie rytm na podłodze. Palce wolnej ręki zacisnęła w drobną piąstkę, jakby miała za chwilę uderzyć nią w stół. Stopień zniecierpliwienia rósł i kiedy wydawało się, że dziewczyna zaraz wybuchnie, wampir się odezwał. Niestety w sposób, który nieuchronnie prowadził do katastrofy.
Słowa Araela sprawiły, że już i tak wytrącona z równowagi Chizuru wytrąciła się z niej jeszcze bardziej, więc walnęła z całej siły pięścią w stół, po czym szybko wstała i wycelowała broń w klatkę piersiową wampira. Po jaki chuj, nie wiedziała. Przecież i tak nie trafi go w głowę ani w serce. Co najwyżej w brzuch.
- Nic mi z twojej strony nie... - urwała, prawie zanosząc się śmiechem.
- Czy ty słuchasz, co w ogóle mówisz? Jesteś wampirem, do jasnej cholery! Z twojej strony ZAWSZE mi coś będzie groziło. Myślisz, że kim ty w ogóle jesteś, moim panem czy coś? To, że możesz mnie zabić bez problemu wcale nie czyni cię wyższym ode mnie. Wręcz przeciwnie. - odpowiedziała podniesionym głosem, nie opuszczając broni ani spojrzenia z wampira. I co z tego, że mogli usłyszeć ich inni uczniowie? Kiedy Chizuru wpadała w gniew nie obchodziło ją to, że ktoś może na nią patrzeć.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sob Lis 17, 2012 2:21 pm

Arael widział gdzieś w głębi ducha zbliżającą się postać, szła bardzo powoli, niosąc za sobą ciemność i strach. Tak Noah przerażał samego Arael’a. Cholerne utrapienie. Wampir starał się robić wszystko by opóźnić przybycie potwora. Starał się postawić barierę dookoła własnego umysłu, by tamten nie mógł się przebić, by nie mógł nim zawładnąć. Sam nie zdawał sobie świadomości z tego że obecnie siedzi trzymając się za głowę to stało się tak nagle. Trwało to jednak chwilę, usłyszał przerażający śmiech Noah i nagle wszystko ustało, lęk który go ogarnął zniknął, ciemność która zaczęła go otaczać odeszła nie pozostawiając niczego po sobie. Głowę miał spuszczoną nad książką, czytał, nie przejmował się nikim ani niczym.
Słysząc jak dziewczyna się zrywa na równe nogi i wykrzykuje coś w jego kierunku, olał to najzwyczajniej w świecie. Dopiero gdy się uspokoiła i przestała wrzeszczeć zaszczycił ją swoim spojrzeniem- Tym można właśnie rozpoznać Arael’a od Noah. Ten pierwszy ignoruje każdego i wszystko, potrafi rozzłościć swoim zachowaniem najspokojniejszą osobę. Zaś Noah jest uważny, interesuje go wszystko, kontakt wzrokowy to podstawa.
Patrzył na jej broń i się uśmiechnął, jego wyraz twarzy wskazywał jedynie na pytanie No i co masz zamiar zrobić dziecko? Ona doskonale sobie zdawała sprawę z tego kim jest, ba! Nawet powiedziała to na głos…
-Wykrzyczałaś na głos kim jestem…i co masz zamiar zrobić? Zabiłaś kogoś? Serce wali ci jak oszalałe, adrenalina zaczyna buzować…Sądzisz że jesteś na tyle silna…psychicznie żeby strzelić?
Zapytał szyderczo. Po czym znowu spuścił głowę przewracając kolejną kartkę swojej książki. Kolejny tytuł wiersza nie był ciekawy więc nawet nie warto było go czytać. Co za miernoty wydawały te wiersze? Kto normalny by coś takiego zatwierdził? Bo on na pewno nie zgodziłby się wydać tego szitu.
-Wiesz…powinnaś się cieszyć, jestem twoim słodkim koszmarem…nie chciałabyś spotkać Noah…on…on jest koszmarem jaki nigdy w twoim młodym życiu ci się nie przyśnił. Powinnaś prosić tego waszego urojonego Boga o to żeby nigdy ci się coś takiego nie przyśniło…
Powiedział spokojnie unosząc spojrzenie na dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sob Lis 17, 2012 7:17 pm

Na potrzeby fabuły, co by nie wplątać ich w kłopoty przyjmijmy, że biblioteka była pusta. A tak, żeby nie mieli później jakiś wielkich problemów, chociaż koniec końców Chizu i tak będzie je miała.
Chizuru wcale nie należała do najspokojniejszych osób, oj nie. Mama często nazywała ją 'Księżniczką wszystkich złośnic', ponieważ dziewczyna potrafiła się złościć o wszystko. Nawet o jakieś małe, nic nie znaczące głupstwo. Tak, była narwana i było jej z tym cholernie dobrze. Niestety miało to też swój minus, a mianowicie była przez wszystkich traktowana jak dziecko. No cóż, takie życie.
Chizuru znowu zalała fala wściekłości, kiedy wampir patrzył na nią pełnym politowania głosem. Jeszcze się nie skapnął, kim mogła być? Celowała w niego specjalną bronią na wampiry, którą mógł posiadać tylko łowca. Wprawdzie ona nim jeszcze nie była, ale zamierzała! Stanowiła więc wyjątek, no ale skoro tatuś jej go nie skonfiskował to mogła używać. Oczywiście do obrony własnej. Niestety i tutaj właśnie pojawiają się schody. Po słowach Araela, jakoby nie była w stanie strzelić, poziom wściekłości u Chizuru nabrał już takich wymiarów, że bez ceregieli nacisnęła spust.
Nie, nie trafiła w głowę ani w serce, bo nawet nie tam celowała. Nie chciała go zabijać, skoro jej nie zaatakował. Chciała mu tylko pokazać, że wcale nie jest taka najgorsza i potrafiłaby sobie z nim poradzić. Gdzie więc trafił pocisk? Zapewne w rękę lub nogę a może tylko go drasnęła, tak jak poprzednio Testamenta? Zaraz się dowiemy, bo to, że gdzieś trafiła było jasne. Inaczej nie mogłaby należeć do rodu Namikaze.
Całej czynności towarzyszył oczywiście głośny huk i aż dziwne, że jeszcze nikt nie przyleciał sprawdzić, co się dzieje. Pięknie, Chizuru. Znając twoje szczęście przybiegnie tu zaraz dyrektor, Azel albo inny łowca, który zaraz poleci do Marcusa i mu o wszystkim opowie. Nie byłoby afery, gdyby Arael ją zaatakował, ale on przecież siedział sobie i nic jej nie zrobił. Namikaze chyba naprawdę nie miała mózgu.
- Przez ostatni rok, zanim trafiłam tutaj radziłam sobie sama. Więc tak, mam na sumieniu parę istot takich jak ty. - odpowiedziała. No cóż, to była akurat prawda tylko dziewczyna nie dodała, że jej ofiarami były Poziomy E, z którymi nawet ktoś tak niedoświadczony jak ona da sobie radę.
- Nie obchodzi mnie, kim jest ten cały Noah. Na razie jesteś tutaj tylko ty, drażniąc mnie już samą swoją obecnością. - odpowiedziała. Broni nadal nie opuszczała w razie, gdyby Arael nagle się na nią rzucił. No co? Był wampirem, więc mógł to zrobić w każdej chwili. Nawet, jeśli był spokojny i nie miał na razie takiego zamiaru, Chizuru znajdowała się już w tylu sytuacjach, że wolała być przygotowana.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Lis 18, 2012 7:36 pm

Starał się odcinać od tego świata najlepiej jak potrafił, szukał spokoju, czytanie sprawiało że był spokojny, a świat znikał w czarnej próżni. Był wtedy tylko on i nic dookoła. Dzięki temu Noah siedział w głębi jego duszy, lecz dziś chciał wyjść, chciał się ujawnić, był głodny! Ale Arael przecież już jadł, połknął tabletkę która zastępowała krew. Arael nie był bestią, chciał być normalny, chciał znaleźć przyjaciół. Heh! Zabawne no nie? Osoba która była chamska, ironiczna i sarkastyczna, chce sobie znaleźć przyjaciół?
W pewnej chwili Arael poczuł ogromny ból w swojej głowie, Noah chciał się wydostać, dążył do tego żeby się przełamać przez barierę którą postawił Arael. Złapał się za głowę i położył ją na książce mówiąc jakieś niezrozumiałe rzeczy, bredził…Jedynymi słowami które dało się zrozumieć było Odejdź…odejdź. Co można było również opacznie zrozumieć, czy Arael mówił do dziewczyny czy do samego siebie? To dopiero była zagadka. Z drugiej strony najwyższa pora żeby wampir nauczył się panować nad swoim alter ego.
-Czy jesteś z tego dumna? Jesteś dumna że zabijałaś? W takim wypadku nie jesteś lepsza od nas wszystkich. Jesteś zabójcą takim samym jak ja. Zaczął spokojnie podnosząc się powoli z krzesła. -Nie…nie jesteśmy sami…Noah tylko czeka. I popełniasz błąd nie chcąc wiedzieć kim on jest…Ja chciałem poczytać w miłym towarzystwie…ale…
Padł strzał, coś drasnęło jego rękę, skrzywił się, spojrzał na ranę, jakby nic sobie z tego nie robiąc, tyle wystarczyło by Noah mógł się uwolnić, jedno małe rozkojarzenie i walka która dzisiejszego dnia była toczona przez Arael’a legła w gruzach, poległ…Stał ze spuszczoną głową, zupełnie jakby ktoś go zahipnotyzował, dziewczyna popełniła błąd, nie potrafi trzymać nerwów na wodzy, a to powinno być najważniejsze u łowcy. Podniósł swoje czerwone ślepia na dziewczynę i się rozejrzał. Przeczesał dłonią swoją grzywkę, ukazując tym samym stygmaty.
-Jakie łachmany. Czy nie stać go na coś innego?
Powiedział nie zwracając uwagi na dziewczynę, przyglądał się swoim rzeczom, można by było pomyśleć że to w dalszym ciągu Arael. Ale chwilę potem jego spojrzenie spoczęło na Chizuru. Pobił delikatnie brawo, zupełnie jak gdyby samemu sobie.
-Proszę, proszę, woreczek krwi, biega sobie samotnie po bibliotece. Nie bój się twój wybawca właśnie się pojawił…Pozwól że się przedstawię. Mam na imię Noah…
Uśmiechnął się i wyciągnął dłoń przed siebie, po czym się ukłonił.
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Lis 18, 2012 10:35 pm

Wampir i przyjaciele? Według Chizuru te dwie rzeczy się wykluczały. Niby między sobą nawiązywali jakieś przyjaźnie i tak dalej, ale ponieważ nie byli ludźmi dziewczyna uważała, że nie posiadają także żadnych ludzkich uczuć. Więc nie, dla niej pojęcia przyjaźni u wampirów było co najmniej śmieszne.
Chizuru nadal celowała swoją bronią w Araela, kiedy ten nagle złapał się za głowę, położył ją na książce i powtarzał w kółko słowo 'odejdź'. Nie bardzo wiedziała o co mu chodzi. Zmarszczyła brwi i nawet przysunęła się o dwa kroki, wolną rękę wyciągając w stronę wampira, jakby chciała go dotknąć, pocieszyć? Sama nie wiedziała, co właściwie zamierzała zrobić. Chyba nagle włączyło się w niej jakieś współczucie czy coś w tym stylu. Oczywiście to wszystko przeszło po słowach wypowiedzianych przez Araela. Czyżby właśnie porównał ją do swojej rasy? Szybko cofnęła dłoń i wyprostowała się, nadal celując w wampira.
- Nie jestem taka, jak ty, słyszysz? Nie jestem! - krzyknęła czując, jak krew znów zaczyna w niej buzować.
- Jak w ogóle możesz mnie do siebie porównywać? To wy zabijacie niewinnych ludzi. My mamy tylko za zadanie skutecznie was powstrzymać. Morderców, którzy na widok krwi wpadają w szał. - dodała, nie spuszczając wzroku z czerwonych ślepi wampira.
No cóż, nie było nowością, że Chizuru nie umie trzymać nerwów na wodzy. Zawsze działała pod wpływem emocji i nigdy, przenigdy nie myślała o tym, co robi. Taka po prostu była i już. To się zapewne zmieni z wiekiem ale na razie... No na razie nie. I chyba właśnie przekroczyła dozwoloną linię, ponieważ Noah postanowił się wreszcie ukazać. Pięknie, Chizu. Powinnaś teraz uciekać, ale jesteś głupia i tego nie zrobisz, mam rację? No oczywiście, że tak.
Chizuru zauważyła jakąś zmianę, jaka zaszła w wampirze, jednak nadal stała tam gdzie stała i mierzyła do niego z broni. Dopiero kiedy popatrzył na nią swoimi szkarłatnymi ślepiami i przedstawił się jako Noah poczuła, że przesadziła.
- Co jest, do cholery. - bardziej stwierdziła niż spytała, cofając się wolno dwa kroki do tyłu.
Otrzymałam zgodę autora Araela na poprowadzenie jego postacią, więc no. Będzie krótko. Noah zaczął się do niej przybliżać, Chizuru jakoś tak automatycznie ponownie nacisnęła spust broni. Tym razem miała szczęście, ponieważ trafiła w brzuch. No normalnie chyba się zaraz popłacze ze szczęścia! Wampir zachwiał się na nogach, a potem upadł na kolana, trzymając się za bolącą część ciała. Chizuru skorzystała z okazji powolnego gojenia się ran i uciekła.

[z/t]

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Ashley

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1169-ashley-nightingale#18833 http://vampireknight.forumpl.net/t1171-komoreczka-slowika#18886
Zarejestrował/a : 20/09/2013
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sob Wrz 28, 2013 9:53 pm

//Jako, że od baaaaardzo dawna nikogo w temacie nie było uznaję, że wampir się zregenerował i wyszedł, a ewentualne ślady powyższego zdarzenia zostały usunięte przez personel szkoły lub kogoś innego.


Dostała pracę! Dostała dobrze płatną pracę! Cieszyła się jak małe dziecko i miała wielką nadzieję, że uda jej się zachować ją jak najdłużej. Może i ten cały dwór wydawał się ponury, ale to się nie liczyło. W końcu dorastała w o wiele gorszym miejscu, prawda? Tam przynajmniej tynk nie odpadał od ściany i nie musiała się martwić, że padnie obiektem szyderczych żartów lub gnębienia. No, a przynajmniej tak podejrzewała. Błoga nieświadomość pozwoliła jej się nie martwić licznymi sytuacjami z wampirami w roli głównej.
Wróciła do akademii, odniosła swoje nowe stroje służbowe (ubolewając przy okazji nad ich krojem) i wybrała się na zwiedzanie akademii. Była wielka! Kilka razy mało co się nie zgubiła, ale z każdą minutą coraz lepiej radziła sobie w nowym miejscu. Wiedziała już gdzie była stołówka, boisko i większość sal lekcyjnych. Znalazła także miejsce medyczne, w którym zapewne pracuje spotkany już pierwszego dnia Morris. Największą radością było jednak dla dziewczyny trafienie do biblioteki. To właśnie tutaj mogła w końcu odetchnąć! Książki od zawsze stanowiły dla Słowika ucieczkę od rzeczywistości tak samo jak muzyka. Szybko dorwała jakąś książkę przygodową z wątkiem miłosnym, a następnie chwilę kluczyła między regałami. Tak! Odosobniony kącik schowany przed wzrokiem ciekawskich osób był idealny. Usiadła przy małym stoliczku, torebkę przewiesiła na oparciu krzesła i zagłębiła się w lekturę.
Powrót do góry Go down
Los
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

Zarejestrował/a : 02/12/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Wrz 29, 2013 9:32 am

Stuku puku, dzyń, dzyń, dzyń. Do Akademii wpadł nikt inny jak Los. A właściwie to chciał komuś coś spocić. Ale czy na pewno był to jedynie figiel? Cóż, tłumaczyć się przed nikim nie musiał, więc postanowił namącić komuś w życiu, jak to miał w swoim zwyczaju. Gdyby Los był osobą fizyczną, zapewne zasiadłby sobie na jakimś wygodnym fotelu, z półmiskiem smakołyków i przyglądał się, jak za jego skromną sprawą, ludzkie życie nabiera rozpędu albo się niszczy. Miał z tego świetną zabawę! Dosłownie i w przenośni. Im częściej coś mu się udawało, tym bardziej chciał płatać ludziom figle. Był jak zły duszek, acz nie czynił bezpośrednio nikomu krzywdy.
Jego knucia doprowadziły go aż do Akademii, zaglądając do odosobnionego kącika! Wokół panowała cisza, jak makiem zasiał. Nagle, ciszę przerwały kroki, ludzkie, swobodne, aż wreszcie z ciemności wyłoniła się męska sylwetka. Mężczyzna, a właściwie to jeszcze chłopak, miał zaledwie dziewiętnaście lat, był wysoki, miał rdzawoblond włosy i niebieskie źrenice. Pojawiając się w bibliotece, rozglądał się po niej uważnie, dostrzegając wreszcie rudowłosą piękność. Rzucił się w jej stronę, zarzucając swoje ręce na jej szyję.
- Asleeeeey! Jak dawno Cię nie widziałem! Pewnie mnie nie pamiętasz... To ja, Twój brat!
Wyszczerzył się do niej w uśmiechu, mierzwiąc jej długie włosy. Zaraz zresztą do siebie przytulił, zamykając drobne ciałko w niedźwiedzim uścisku.
- Tak długo Cię szukałem! Reeety, co Ty robisz w takiej dziurze! Musiałem stanąć na głowie, żeby wejść do tej... szkoły. Ashley, powiedz, jak się miewasz?
Zaczął swoją rozmowę, jak gdyby nigdy nic.
Powrót do góry Go down
Ashley

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1169-ashley-nightingale#18833 http://vampireknight.forumpl.net/t1171-komoreczka-slowika#18886
Zarejestrował/a : 20/09/2013
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Wrz 29, 2013 12:51 pm

To było... Cóż, dziwne. Pominiemy już sam pomysł na ingerencję Losu, bo narratorce szczęka opadła! W każdym razie dziewczę słysząc, że ktoś się zbliża do jej kryjówki nie zareagowała. Dlaczego? Ponieważ tak naprawdę nawet nie zarejestrowała tego faktu! Była zbyt skupiona na książce i z całych sił starała się nie płakać kiedy to Eryk wyznał Wandzie swoją miłość po wielu przeciwnościach losu. To było takie piękne! Niestety sielankowy nastrój, w jaki wpadło dziewczę prysł jak bańka mydlana. Kiedy poczuła jak ktoś się na nią rzuca pisnęła przestraszona, a książka wypadła jej z rąk.
- C...co?!
Zamrugała zaskoczona i zaraz zaczęła odsuwać od siebie chłopaka. Jakim cudem znał jej imię?!
- Ja nie mam brata! Zostaw mnie, bo zacznę krzyczeć aż ktoś tu przyjdzie i Cię stąd zabierze!
Czy on na pewno był spokrewniony z dziewczyną? W końcu wychowała się w sierocińcu i do tej pory zawsze była traktowana jak odmieniec. Chłopak nawet nie był do niej podobny! Bo niby jak książkowy przedstawiciel rasy aryjskiej mógł być podobny do maleńkiego rudzielca?
- Kim Ty tak właściwie jesteś?!
Nie lubiła kontaktu fizycznego! Bardzo nie lubiła! Zbyt wiele razy skończyło się to uderzeniem jej. Jak tylko miała okazję odsunęła się od nieznajomego patrząc na niego podejrzliwie. Jaki ten los był przewrotny!
Powrót do góry Go down
Los
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

Zarejestrował/a : 02/12/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Wrz 29, 2013 2:39 pm

Oczywiście, że dziwne! Czy los nie był przewrotny i zaskakujący? Chłopak spoglądał uważnie na dziewczyna, która najwyraźniej nie bardzo przejmowała się przybyszem, oczywiście dopóki nie rzucił się jej na szyję. Zmierzwił jej włosy, żeby pocieszyć po niechybnym przerażeniu biedaczki. Najwyraźniej świetnie się bawił, przecież od tak dawna nie widział swojej siostry! Nic dziwnego, że go nie pamiętała, była przecież mała, kiedy widzieli się ostatni raz. I to w sierocińcu!
– Ach, tak. Pewnie mnie nie pamiętasz. Odseparowali nas, kiedy byliśmy małym dziećmi. Ja o Tobie nigdy nie zapomniałem. Lecz dopiero teraz znalazłem sposób by do Ciebie dotrzeć.
Ponownie się do niej wyszczerzył w uśmiechu. I jak to nie byli podobni?! Taki sam kolor włosów, choć chłopak miał nieco bardziej ciemne, matowe, włosy od swojej siostry.
– Hm? Wybacz, nie chciałem robić Ci krzywdy! Pozwól, że się przedstawię. Mike Nightingale.
Przedstawił się, reflektując się od razu. Nie mógł przecież urazić własnej siostry, prawda? Zresztą, nie chciał robić jej krzywdy, więc nie musiała krzyczeć i wzywać pomocy. Wiedział, że wychowywała się w sierocińcu, ale może jej podświadomość ukrywała parę faktów z życia, żeby się obronić przed bólem i utratą jedynej rodziny.
– Ach, zapewne potrzebujesz czasu, żeby to wszystko przemyśleć? Czy może… proszę, uwierz mi, Ashley.
Jego głos lekko się załamał. Tak bardzo chciał, żeby mu uwierzyła! Nawet odsunął się od niej, widząc, że nie bardzo jej się podoba to, jak dotyka. Nic przecież na siłę, prawda?
Powrót do góry Go down
Ashley

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1169-ashley-nightingale#18833 http://vampireknight.forumpl.net/t1171-komoreczka-slowika#18886
Zarejestrował/a : 20/09/2013
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Wrz 29, 2013 3:33 pm

Kto by się spodziewał, że przybycie do nowej szkoły okaże się tak... niesamowite? Nie dość, że wyrwała się w końcu z sierocińca, znalazła pracę, to teraz jeszcze zaczepia ją dziwny jegomość i mówi, że jest jej bratem! Doprawdy, los bywał bardzo przewrotny. Na nieszczęście dla rudzielca jednak Słowiczek był bardzo nieufny. Nie miała żadnych wspomnień o swojej rodzinie, a jedyne, co pamięta najdłużej to uczucie odrzucenia i odosobnienia. Kiedy tylko została poczochrana uniosła dłonie zakrywając w ten sposób swoje włosy. Jak on śmiał niszczyć ją fryzurę układaną przez wiatr?!
- Nie rozumiem...
Owszem, rozumiała, jednak nie mogła w to wszystko uwierzyć. Że niby teraz miała mieć brata? Cudowne odnalezienie po latach? To tak nie działa. Dla niej stojący przed nią chłopak był obcy. A może robił sobie z niej po prostu żarty? Nie byłby to pierwszy raz! Pewnie to jeden ze starszych uczniów akademii. Tak, na pewno!
- Wybacz, ale musiałeś się pomylić. Ja nie mam rodziny. Jestem dzieckiem niewiadomego pochodzenia, które ktoś kiedyś podrzucił pod drzwi sierocińca. Na pewno nie mam brata...
Postąpiła kilka kroków do tyłu. Nie mogła w to uwierzyć! A jednocześnie w sercu tej niewielkiej istotki pojawiła się iskierka nadziei, która swoje odbicie znalazła w spojrzeniu Słowika. A co, jeśli to nie jest żart? Fakt, jak była mała często siadała na rozpadającym się parapecie w sierocińcu i marzyła, że gdzieś tam jest ktoś, kto jej szuka i kocha całym sercem. Głupie, prawda? Te marzenia jednak szybko znikały, kiedy nastawał dzień i wszystkimi możliwymi sposobami pokazywano jej, że jest zakałą. Przeszkodą, której nie można się pozbyć, ponieważ zbyt mocno przywarła do ziemi. Nikt jej nigdy nie chciał. Odsunęła się od niego jeszcze bardziej aż plecami dotknęła jednego z regałów. Dalej nie mogła się cofnąć.
- Jeśli to żart proszę, przestań już... To wcale nie jest śmieszne!
Jej oczy się zaszkliły. Jak tak można grać na uczuciach biednej sierotki?! To było nie do pomyślenia. Czym ona sobie zasłużyła? I nie, na pewno się nie rozpłacze przed jakimś facetem! Słyszycie łzy? Nie płyńcie! No i czemu nie słuchacie?
Powrót do góry Go down
Los
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

Zarejestrował/a : 02/12/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pon Wrz 30, 2013 6:02 pm

Chyba jedynie sam los był w stanie przewidzieć taki obrót sprawy, doprowadzając do takiego spotkania. Możliwe, że szczęście jej sprzyjało , ale któż do wie do końca? Z losem różnie przecież bywa, nie zawsze jest tak, jakby się chciało, żeby było.
– Przykro mi, że mnie nie pamiętasz. Niedługo po tym, jak trafiliśmy do sierocińca, ktoś mnie stamtąd zabrał. Nowa rodzina. Nie mogłem Cię wziąć ze sobą.
Chłopak dalej obstawiał przy swoim, będąc święcie przekonanym o swojej racji. Teraz miał naprawdę bardzo smutną minkę, wyraźnie załamany słowami siostry. Spodziewał się innego przywitania, naprawdę. Szybko się jednak pozbierał i wziął do kupy.
Starszy uczeń akademii? On nawet do niej nie uczęszczał! Do biblioteki trafił przypadkiem, bo jakaś ciota widziała jak Ashley kieruję się w tę stronę i po prostu wskazał drogę, nic więcej!
– Więc teraz już masz rodzinę. Mnie!
Obstawiał przy swoim, tupiąc nogą, jakby chcąc pokazać swoją pewność siebie. On wiedział lepiej. Prawda była taka, że ten chłopak naprawdę pochodził z bidula, nie miał wesołego dziedziństwa, nawet jeśli jakaś rodzina go do siebie wzięła. Nie lubił tych wspomnień. Sam nie wiedział czy wolałby zostać w sierocińcu czy pod dachem tej chorej rodziny, która ciągle się na nim wyżywała albo wykorzystywała niczym niewolnika. To małżeństwo nie miało swoich dzieci, a że nie chciało im się pracować samodzielnie we własnym domu, wzięli biedne dziecko z sierocińca, uznając że zrobili dobry uczynek. Chłopak musiał im spłać dług wdzięczności pracą fizyczną.
Nie podchodził do dziewczyny, która stanęła wreszcie przy regałach, opierając się nimi plecami. Gdy usłyszał słowa dziewczyny przeszły go dreszcze. Nieprzyjemne i aż zrobiło mu się głupio. Wiele by oddał, żeby Ashley była jego siostrą, miałby wreszcie rodzinę.
– Spójrz tam i uśmiechnij się. To Ukryta Kamera.
Smętnie się uśmiechnął, wskazując dłonią na operatora kamery, wyłaniającego się z korytarza. Cóż, kolejny dowcip tego programu. Jednak „Mike” zrozumiał, że tym razem dowcip zaszedł za daleko. Nie chcąc ranić dziewczyny jeszcze bardziej, wycofał się wraz z kamerzystą, który zdążył jeszcze sfilmować reakcję rudowłosej na ten dowcip.

Twoja postać jest już wolna od Losu
Powrót do góry Go down
Ashley

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1169-ashley-nightingale#18833 http://vampireknight.forumpl.net/t1171-komoreczka-slowika#18886
Zarejestrował/a : 20/09/2013
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pon Wrz 30, 2013 6:56 pm

W sercu dziewczyny trwał istny huragan. Z jednej strony złość, niedowierzanie, a z drugiej nadzieja. Nadzieja, że może w końcu znajdzie się ktoś, kto stanąłby po jej stronie i zadbał o nią. Samotność jest tak naprawdę najgorszą trucizną, która wyżera człowieka od środka. Samotność oraz tłumiony w sobie ból. Niestety te uczucia od zawsze towarzyszyły rudowłosej. Teraz miała przejść jeszcze jedną lekcję życiową. Musiała się nauczyć panować nad emocjami. Wystarczył głupi żart, żeby sama zareagowała tak uczuciowo. A Mike? No, o ile to w ogóle było jego prawdziwe imię... Ten w każdym razie nie miał najlepiej. Kiedy tylko ta zdała sobie sprawę, że najzwyczajniej w świecie grał na jej uczuciach nie wytrzymała. Łzy jeszcze mocniej popłynęły po jej policzkach, a sam Słowik pokazał pazurki. Szybko zbliżyła się do niego i spoliczkowała chłopaka z całej siły, złapała torebkę i wybiegła z biblioteki. Materiału i tak nie mogli wykorzystać, bo nie wyraziła zgody na wykorzystanie jej osoby w programie. Ale to tak nawiasem tylko. Zapłakana pognała przed siebie i nawet nie patrzyła gdzie idzie.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Tsuki
Tsuki
Tsuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1291-tsuki-hamada http://vampireknight.forumpl.net/t1305-tsuki-hamada#23978 http://vampireknight.forumpl.net/t3679-relacje-tsuki#79969 http://vampireknight.forumpl.net/t3682-tsuki#80032 http://vampireknight.forumpl.net/t3680-tsuki#79971 http://vampireknight.forumpl.net/t3706-mieszkanie-tsuki#81115
Zarejestrował/a : 30/11/2013
Liczba postów : 378


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pon Cze 02, 2014 7:03 pm

Na szczęście Tsuki została wyrzucona z zamku. Zresztą, nie chciała tam nawet przebywać i miała nadzieję, że nigdy więcej tam nie wróci. Przez jakiś czas błąkała się w slumsach, gdyż nie znała tej części, ale w końcu znalazła drogę. Kiedy tylko wróciła do szkoły wzięła szybki prysznic i rzuciła się na łóżko, wcześniej jednak zasłaniając okno. Zmęczyło ją trochę to chodzenie po słońcu. Niby nie trwało to długo, a jednak ledwo trzymała się na nogach.
Obudziła się po południu następnego dnia. Nie ma co się jej dziwić, była wycieńczona po tym wszystkim, co ją spotkało. Cudem można nazwać to, że się nie załamała. Ale odkąd napiła się krwi Samuru czuła się o wiele lepiej, niż kiedy była poziomem E. Poczekała aż słońce schowa się chociaż za budynek szkoły, w międzyczasie podładowała telefon i posprzątała w pokoju. W powietrzu wciąż unosił się zapach jej ukochanego Psychopaty, dzięki czemu przez cały czas była w dobrym humorze. Stęskniła się za nim trochę.
W końcu rozczesała długie włosy. Trochę jej to zajęło, dawno nie widziały grzebienia, ale w końcu Tsuki udało się doprowadzić je do porządku. Potem wsunęła na siebie mundurek Dziennej Klasy. Miała nadzieję, że ostatni raz. Zapachy ludzi w akademiku działały jej na nerwy, niepotrzebnie pobudzały, a nie chciała nikomu robić krzywdy. Musi więc jak najszybciej załatwić sprawę przeniesienia do Nocnej Klasy, to nie może dłużej czekać.
Znalazła też pod łóżkiem glany. Taa... Raz na Halloween potrzebowała kostiumu, więc przebrała się za złego kuco-metalo-pozera. Rodziców miała bogatych, więc stać ją było na kupowanie rzeczy, które założy tylko raz. Zauważyła, że jej pan też chodzi w glanach, ona więc gorsza nie będzie. Ahh... To wcale nie jest pozerskie! Miała tylko nadzieję, że nauczyciele nie przyczepią się do tej części jej stroju.
Chciała porozmawiać z dyrektorem, ale nie wiedziała gdzie go szukać. Poza tym stresowała się tym strasznie. Nie wiedziała co ma powiedzieć i jak. Dlatego poszła do biblioteki, jej ulubionego miejsca w całej szkole. Zapach książek uspokajał ją. Znalazła się w swoim ulubionym kąciku i usiadła pod ścianą zastanawiając się co ma powiedzieć dyrektorowi. Ostrożnie układała w myślach każde zdanie tylko po to, aby po chwili uznać, że jest ono bez sensu i zacząć od nowa. Coś jak pisanie przemówienia, tylko nie na kartce, a układanie w głowie. Westchnęła cicho i ukryła głowę w dłoniach.

_________________
Jasna strona || Ciemna strona
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 319


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sro Cze 04, 2014 5:50 pm

Rok szkolny mimo trwania już dobrych dwóch miesięcy, nie zapowiadał niczego dobrego, juz na samym początku. Uczniów jak i nauczycieli było zdecydowanie mało. Tych drugich, prawie w ogóle. Na dodatek Azel dostał przymusowy urlop chorobowy ze szpitala, to tym bardziej, nie wróżyło to nic przyjemnego. Jakby tego było mało, klasa dzienna tymczasowo jest pozbawiona opiekuna. Zatem musiał przejąć obowiązki Azela, do czasu jego powrotu. Innym słowy, robił dodatkowo za nauczyciela i opiekuna klasy dziennej.
Tego popołudnia, wyruszył do biblioteki w celu oddania kilku książek, które zabrał z zamiarem poszukania przydatnych mu informacji. A dodatkowo, dostarczy nowy karton brakujących książek. Kiedyś w tej bibliotece wybuchł pożar i stracili wiele egzemplarzy. Teraz się tylko zastanawiał, czy jest w ogóle sens rozwijania Akademii, skoro nic nie wskazywało na jakąkolwiek poprawę.
Wszedł do pomieszczenia, stawiając karton na najbliższym stoliku. Rozejrzał się nie dostrzegając w sumie nikogo. Jakby obecnie młodzież była zupełnie gdzie indziej. Wziął kilka książek i sprawdził ich tytuły, po czym przeszedł się do odpowiedniego regału, gdzie ustawił książki na półkę. Wtedy też jego uwagę przykuła siedząca dziewczyna w mundurku dziennym. Tylko, że mu tutaj coś nie pasowało. Może nie to, że jej buty zupełnie nie pasowały do stroju, co jednak ale to, że nie jest człowiekiem. Miał tylko nadzieję, że to nie jest kolejna ofiara szalonego wampira najwyższej krwi. Zmarszczył lekko brwi i podszedł do siedzącej Tsuki, spojrzawszy łagodnie przez swoje okulary na jej twarz.
- Nie powinnaś może nosić mundurka klasy nocnej?
Zapytał spokojnie, bo mogło się nawet zdarzyć, że rodzice załatwili dziewczynie nie ten mundurek. Jednak coś przeczuwał, że to nie jest błąd.
Powrót do góry Go down
Tsuki
Tsuki
Tsuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1291-tsuki-hamada http://vampireknight.forumpl.net/t1305-tsuki-hamada#23978 http://vampireknight.forumpl.net/t3679-relacje-tsuki#79969 http://vampireknight.forumpl.net/t3682-tsuki#80032 http://vampireknight.forumpl.net/t3680-tsuki#79971 http://vampireknight.forumpl.net/t3706-mieszkanie-tsuki#81115
Zarejestrował/a : 30/11/2013
Liczba postów : 378


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pią Cze 06, 2014 1:26 pm

Siedząc w kącie i układając mowę dla dyrektora nawet nie spostrzegła, że ktoś wszedł. To znaczy, słyszała, że ktoś jest w bibliotece, ale myślała, że to któryś z uczniów. Jakież było jej zaskoczenie, kiedy przed sobą ujrzała samego Kaiena Crossa! Nieco zmieszana wstała, kiedy się do niej odezwał. On wiedział. No przecież, że wiedział, Nocna Klasa to przecież wampiry, takie rzeczy się zauważa, kiedy pracuje się tyle lat.
Zawstydziła się. Nie wiedziała co odpowiedzieć. A przecież w głowie ułożyła już takie piękne przemówienie. Teraz jednak wszystkiego zapomniała. Spuściła głowę zakładając kosmyk długich włosów za ucho.
- No bo ja właśnie do pana chciałam iść w tej sprawie...
Zaczęła cicho i nieśmiało. Daj spokój Tsuki. Po prostu mu to powiedz. Wzięła głęboki oddech i podeszła do półki przy której stał dyrektor. Przejechała dłonią po miękkich oprawach książek. Uwielbiała czuć ich dotyk pod palcami.
- Przybyłam do Akademii Cross, żeby normalnie się uczyć, jako człowiek, ale... No cóż, stało się. Jestem wampirem. Dlatego chciałabym pana prosić o przeniesie mnie do Nocnej Klasy.
Wstrzymała oddech, choć jako istota nocy nie musiała oddychać. Po prostu robiła to już z przyzwyczajenia. Nie tak dawno była przecież tylko zwykłym człowiekiem.

_________________
Jasna strona || Ciemna strona
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 319


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Cze 08, 2014 1:26 pm

Kaien z cierpliwością czekał na odpowiedź uczennicy. Widział po niej, że jest zmieszana i jakby bała się chyba wyznać prawdę. Cross nie należał do tych, co zbesztają uczniów za bycie wampirem. Tolerował jedną i drugą rasę. A nawet pragnął pokoju między nimi. By żyli obok siebie w dobrych intencjach. Niestety, co mu się udało, zostało zniszczone. Poprzedni dyrektorzy nie potrafili tego upilnować. A jemu teraz ciężko jest przywrócić Akademii dobre imię.
Więc jednak. Przybyła tutaj jako człowiek i teraz stała się wampirem. Westchnął smutnie.
- Zostałaś wampirem z przymusu czy własnej woli?
Zapytał, bowiem to także było ważne. Czy stała się ofiarą jakiegoś szlachetniaka, czy może dobrowolnie chciała zostać wampirem? Tego chciał się teraz dowiedzieć. Nie zmienia to faktu, że będzie musiał ją przenieść do klasy nocnej. Dla ludzkich uczniów, może stanowić zagrożenie. Mimo to, nie dostrzegał w niej rysów najniższego poziomu, więc twórca okazał się chyba lepszy, dając jej swoją krew? Tylko w jakim celu uczyniono ją wampirem?
Powrót do góry Go down
Tsuki
Tsuki
Tsuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1291-tsuki-hamada http://vampireknight.forumpl.net/t1305-tsuki-hamada#23978 http://vampireknight.forumpl.net/t3679-relacje-tsuki#79969 http://vampireknight.forumpl.net/t3682-tsuki#80032 http://vampireknight.forumpl.net/t3680-tsuki#79971 http://vampireknight.forumpl.net/t3706-mieszkanie-tsuki#81115
Zarejestrował/a : 30/11/2013
Liczba postów : 378


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Cze 08, 2014 6:00 pm

Nie chcę psuć Kaienowi marzeń, ale pokoju między ty,mi dwiema rasami nigdy nie będzie. Nie każdy wampir jest dobry i łagodny. Tak samo też bywa z ludźmi. Nie każdy pójdzie na współpracę. Gdyby istnienie wampirów wyszło więc na jaw rozpętała by się III wojna światowa. Tyle że nie pomiędzy państwami, a rasami. I miałaby miejsce wszędzie. Nie, to się nie uda. Wampiry to urodzeni łowcy, a ludzie są ich pokarmem. A która ofiara chciałaby żyć w pokoju z drapieżnikiem?
Zaczęła przekładać książki - tomy jakiejś encyklopedii ułożone nie po kolei. Byleby nie patrzeć w oczy dyrektorowi w oczy. Słysząc jego pytanie upuściła je wszystkie na ziemię. Upadła na kolana i zaczęła ja zbierać. Wstała z książkami w rękach i znów zaczęła je układać.
- Właściwie... To nie wiem. Zgodziłam się na to pod wpływem impulsu, tak bardzo bałam się o własne życie.
Powiedziała po chwili milczenia. Ułożyła wszystkie tomy na półce i dopiero wtedy odważyła się spojrzeć do dyrektora. Uśmiechnęła się do niego lekko.
- Ale prawdą jest to, że dopiero po jakimś czasie znów spotkałam mojego Pana i zgodziłam się zostać jego służką.
Zamyśliła się bawiąc się kosmykiem swoich długich włosów. Patrzyła na jakąś rzecz w oddali, była jakby trochę nieobecna.
- Samuru Kuroaishita nie jest taki zły. Może i lubi czasem zadawać mi ból, ale nie jest znowu takim złym Panem. Mogłam mieć przecież dużo mniej szczęścia i spotkać kogoś gorszego.
Znów spojrzała i na dyrektora i uśmiechnęła się do niego. Czemu Szlachetny ją zamienił? Chciał się po prostu zabić, a po jakimś czasie okazało się, że potrzebuje służki, więc ją przygarnął.

_________________
Jasna strona || Ciemna strona
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 319


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Czw Cze 12, 2014 9:11 pm

Ta wojna, można by rzec, że już trwa. Rasa wampirza nie kryje się a ujawnia swoje istnienie. Wszystko dzięki obecnym rządom Kuroiaishity. To nie ułatwiało sprawy z utrzymaniem Akademii i przywróceniem jej dawnego, dobrego imienia. Kaien pogodził się z tym, więc zaryzykował jeszcze ten ostatni rok. Poprawy nie było widać, ale miał jeszcze cichą nadzieję.
Wampirzyca wydawała się być niespokojna. Odpowiadając mu na pytanie, uwagę skierowała na książki i zaczęła je przekładać. Nie było to w tym przypadku odpowiednie zachowanie, ale widział w niej, że nie jest już człowiekiem.
Na jej słowa, Kaien westchnął z rezygnacją. Samuru Kuroiaishita. Widocznie pakt nic nie zdziałał i będzie musiał porozmawiać z Hiro.
- Jak dobrze znasz swojego Pana? Zdajesz sobie sprawę z tego, ile uczennic zaginęło z tej szkoły? Ile zostało przemienionych i porzuconych? Wiesz ile osób przychodziło do mnie z tym problemem, bóg chcieli być znów ludźmi? Od wszystkich dowiadywałem się, że zamieszany w te sprawy jest właśnie Samuru.
Kaien w tej kwestii był bardzo poważny. Może i ona się uśmiechała, zadowolona z tego kim jest, to jednak nie ucieszyło to Kaiena. Nie mógł zrozumieć, dlaczego ona tak uważa o tym wampirze. Może była w jego oczach wyjątkiem? Nie pojmował tego! Mimo wszystko, Cross zachowywał spokój w rozmowie z Tsuki, patrząc jej w oczy.
Powrót do góry Go down
Tsuki
Tsuki
Tsuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1291-tsuki-hamada http://vampireknight.forumpl.net/t1305-tsuki-hamada#23978 http://vampireknight.forumpl.net/t3679-relacje-tsuki#79969 http://vampireknight.forumpl.net/t3682-tsuki#80032 http://vampireknight.forumpl.net/t3680-tsuki#79971 http://vampireknight.forumpl.net/t3706-mieszkanie-tsuki#81115
Zarejestrował/a : 30/11/2013
Liczba postów : 378


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pią Cze 13, 2014 6:35 pm

Wojna między ludźmi, a wampirami trwała od początku ich istnienia i trwać będzie do końca świata, lub dopóki któraś z tych ras nie wyginie. Z tą różnicą, że tym razem prowadzona jest bardziej otwarcie, co zasługą jest głowy rodu Kuroaishita. Słyszała plotki o Akademii, a jednak mimo to chciała się tu uczyć. Tak bardzo ciągnęło ją do wampirów. I proszę, Tsuki sama została jednym z nich.
Jasne, że zachowywała się trochę... Dziwnie? Po prostu denerwowała się rozmową z dyrektorem. W ogóle, to bała się, że na nią nakrzyczy za to, że jest wampirem. Znów zaczęła układać książki czekając na najgorsze. Ale Cross nie krzyczał. Dał jej jedynie do myślenia.
Odwróciła się do niego. Tym razem w oczach miała łzy.
- Naprawdę...? Nie jestem wyjątkiem?
Poczuła łzy spływające po bladych policzkach. Otarła je rękawem mundurka. A więc Samuru chciał się tylko zabawić? Wiedziała o tym od początku. Ale głupia zgodziła się na bycie wampirem, w dodatku jego służką. I teraz będzie się nad nią znęcał. To znaczy, ból lubiła, była przecież masochistką, ale nie o tym teraz. Bolało ją to, że zdała sobie sprawę z tego, że Psycho jej już nie pomoże. Obiecał jej, że ją uwolni. A teraz co? Nie chce mieć z nią nic wspólnego. W sumie było w tym troszkę jej winy. Nie, to wszystko to jej wina. To ona przecież na każdym kroku musiała wpakować się w kłopoty, a on musiał ją ratować. Zmęczyło go to już.
- To nic. Jest dobrze. To jak będzie z tym przeniesie do Nocnej Klasy?
Uśmiechnęła się do dyrektora udając, że nic się stało.

_________________
Jasna strona || Ciemna strona
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 319


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sro Cze 18, 2014 8:06 pm

Przedstawiając jej prawdę, jaka była na temat jej pana, musiała ją bardzo zaskoczyć. Kaien dostrzegł w jej oczach łzy, że widocznie dowiedziała się czegoś, czego nie wiedziała. A jak się mógł domyślać, Samuru nagadał jej zapewne sporo kłamstw na swój temat. Niekoniecznie w słowach, ale w czynach.
Dyrektor objął dziewczynę i pogładził po włosach, jakby chciał ją tym gestem pocieszyć.
- Nie jesteś wyjątkiem.
Potwierdził i kiedy doszła do siebie, puścił ją. Teraz nic nie byłby wstanie zrobić, aby przywrócić jej człowieczeństwo. Musiał mieć krew Samuru i jej zgodę. Ale ona tego chciała. Nie mógł zmusić ją do zmiany zdania.
- Zaraz pójdziemy do mojego gabinetu i załatwimy przeniesienie. Powiedz mi jeszcze. Jak radzisz sobie z głodem?
Chodziło mu oczywiście o żądzę wampirzą, czy Tsuki panuje nad tym i nie rzuca się na każdego napotkanego człowieka. Musiał to wiedzieć, by stwierdzić czy warto pieczętować u niej "bestię".

Po otrzymaniu odpowiedzi, Kaien zaprowadził Tsuki do gabinetu swojego, gdzie załatwili sprawę z przeniesieniem jej do klasy nocnej. Wyjął jej teczkę z przedziału klasy dziennej i po prostu zmienił w niej przydział do klasy i przełożył dokumenty do szafki z teczkami klasy nocnej. Pozostawała jej tylko sprawa z przeprowadzką. Jeszcze tego dnia musiała wyprowadzić się z akademika dziennego, do nocnego.
Gdy mieli wszystko załatwione, dziewczyna była już wolna. A i jeszcze musi sobie nowy mundurek załatwić. W takim nie może się już pokazywać.


[z/t oboje]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   

Powrót do góry Go down
 
Cichy odosobniony kącik
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PIERWSZE PIĘTRO :: BIBLIOTEKA-
Skocz do: