IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Sro Paź 24, 2012 7:10 am

Drzwi do owego gabinetu posiadają barwę biało-czarną. Złota tabliczka informuje o właścicielu jak i numerze pomieszczenia.
Kiedy wejdzie się do środka na wprost znajduje się tuż przed oknem biurko. Dość potężne, zrobione z ciemnego drewna. Na nim komputer, kartki papierów i kilka leków. Po każdej ze stron ( przy ścianach ) znajdują się dwa solidne łóżka oczekujące na pacjentów. Obok nich znajduje się małe stoliki z potrzebnymi rzeczami. Nie brak oczywiście szafek z lekarstwami, jak i małej lodówki, w której znajdują się woreczki z krwią.
Powrót do góry Go down
V'icious

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t775-v-icious
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Wto Lis 27, 2012 10:54 pm

Wybrał gabinet dla nocnych. Dlaczego? Bowiem tu na pewno znajdzie krew, znajdzie też wiele ciekawych leków przeciwbólowych i ogólnie wampiry rzadziej chorują, a jak już to szybciej znikają. Większe były więc szanse zastania tego miejsca pustego, takiego jakim go oczekiwano.
Vincent położył szybko dziewczynę na jednym z łóżek, uprzednio zapalając oczywiście światła. Ze zwinnością starego lekarza SORu i pielęgniarki w jednym wbił jej pod skórę igłę doprowadzającą zawieszoną powyżej krew (oczywiście 0). Jedno z głowy, teraz tylko opatrzyć rany wszelakie. Zajął się tym ze znaną sobie precyzją, oraz temperamentem, raz po raz snując pod nosem krótkie przyśpiewki Iron Maiden. W końcu była już bezpieczna, a on znalazł chyba dobre źródło informacji o swojej następnej ofierze. Czas leciał, zleciał szybko i było po wszystkim. Umył się, wymienił opatrunek, dał nową krew i zasiadł sobie na krześle, wyjmując paczkę fajek. Pustą. Kurwa.

_________________
Autor postu otrzymał ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 211


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Sro Lis 28, 2012 4:12 pm

Ile czasu upłynęło odkąd została zaatakowana? Nikt tego nie wiedział. Widocznie jakaś dobra duszyczka ją znalazła i postanowiła uratować. May nawet nie zdawała sobie sprawy jak wielkie miała szczęście, w końcu dosłownie minuty dzieliły ją od zwykłego wykrwawienia się, paskudna śmierć! Co innego na przykład zginąć w jakiejś walce, zostać postrzelonym, albo utopić się próbując kogoś uratować, ale wykrwawienie? No come on, dziewczyna była więcej warta niż takie coś!
Tak więc jej rycerz na białym rumaku (lol) zaniósł ją prosto do gabinetu lekarskiego i nawet udzielił jej jakiś magicznych rytuałów przypominających niemal pierwszą pomoc! Ale z niej szczęściara była, nie ma co. Tak więc czas mijał, i znów May nie wiedziała jak długo leżała w tym szpitalnym, no prawie szpitalnym, łóżeczku. Było jej w miarę wygodnie, czuła się coraz lepiej no i smacznie spała. W końcu jednak nadszedł ten czas, gdy to musiała się obudzić niemal jak śpiąca królewna! Długie blond włosy i te pe. Tak więc otworzyła powoli swe orzechowe oczęta i jęknęła przeciągle, ale ją wszystko bolało! Ten potwór zgniótł jej drobne ciałko, pozbawił tchu, powietrza i krwi! Toż to karygodne, a najgorsze w tym wszystkim było to, że May nie dała sobie z nim rady. Mogła jedynie płakać, krzyczeć i gryźć co i tak nic nie dało. Pochodziła z angielskiej rodziny łowców, ale przeszła jedynie podstawowe szkolenie. czyli w skrócie wiedziała co i jak. No cóż okazało się nie wystarczające, żeby poradzić sobie z takim ogromnym bydlakiem z obrożą. Tak moi mili tamten pan miał obrożę. No i co tu dalej począć? Kaien Cross, dla niewtajemniczonych - pan dyrektor, miał ją szkolić, ale na razie czasu brak! Zobaczymy co z tego będzie.
Dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu unosząc na łokciach, od razu syknęła i opadała z powrotem na łóżko. Czemu tak niemiłosiernie bolała ją głowa? Dopiero po chwili odkryła obecność obcej osoby, w końcu jej zmysły były nienaturalnie wyostrzone, niemal jak u zwierząt, to taki mały artefakcik. Spokojnie słyszała jego oddech. Odwróciła głowę przyglądając się chłopakowi, na jej twarzyczce zagościł przygaszony uśmiech, jedynie nieznaczne uniesienie kącików ust.
- Dziękuję.
Powrót do góry Go down
V'icious

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t775-v-icious
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Sro Lis 28, 2012 6:20 pm

W trakcie czekania aż śpiące dziecko odzyska świadomość, nasz rudowłosy jegomość zdołał kilkukrotnie przymknąć przemęczone, ozdobione wyraźnymi cieniami oczęta. Ich lichy stan nie był jednak efektem samej bezsenności, albowiem permanentne zakola towarzyszyły mu od blisko siedemdziesięciu lat. Efekt chronicznego braku żelaza.
W przerwach między chrapaniem zdołał natomiast stworzyć długą listę potencjalnych sprawców całego zamieszania. Wśród najbardziej aktywnych pijawek istniało imię აღთქმა, jednak wbrew temu co mógłby dać do zrozumienia liderowi lokalnych psów gończych, miał do nich minimum zaufania. Dlatego też posiadający obrożę bydlak powinien mieć całodobową ochronę i jeszcze pokojówkę, która co noc sprawdzałaby jego żołądek, okładając go metalową rurą aż nie zwymiotuje śniadania. Posiłkując się ideą sumienności przekreślił go, a następnie ruszył do kolejnego, często pojawiającego się w opisach bydlaka. A potem kolejnego i kolejnego. Chciał zwyczajnie jak najszybciej zająć się tą sprawą gdy dziecko się wybudzi i będzie gotowe do krótkiego, niekoniecznie bezpośredniego przesłuchania. W końcu był tylko zatroskanym studentem, który tłumaczył swe notatki poszukiwaniem brata.
Na krótko przed pamiętną chwilą wyzwolenia May spod jarzma nieprzytomności zdołał dobrać się do szafki z tabletkami krwi. Nie działały na jego potrzeby w żaden konkretny sposób, ale pozwalały na czasowe oszukanie artefaktu. Ten zaś dawał mu się coraz bardziej we znaki. Pomijając fragment rozpuszczania ich w wodzie, zgarnął piekarski tuzin i dopiero po przełknięciu ich zaspokoił gardziel wilgocią napoju energetycznego. A niech ma odrobinę radości z życia. Łyk, drugi, końcówka puszki i nagle coś mówi do niego. Dziękuje mu. Rudzielec spojrzał w stronę łóżka, odwzajemniając uśmiech zgoła odmienną mimiką. Kreska widniejąca pod nosem pozostała niewzruszona. Tylko ciało zmieniło swe położenie, gdyż chłopak wzorem istot mało towarzyskich oparł się o możliwie odległą ścianę.
- Jesteś całkiem opanowana jak na ofiarę napadu. Bo chyba sama się tak nie pokiereszowałaś? – Ręce skrzyżował na piersi. Dobrze, że wszystkie notatki były znów w torbie, a ta leżała gdzieś pod jego nogami. Najpewniej przy szafce.
- Wody? Herbaty? Kontaktujesz w ogóle? – W końcu jedno dziękuje nie oznaczało, iż wszystko jest dobrze. Dziwiła go nieco jej postawa. Z reguły ludzie po ataku wampira, albo i zwykłym ataku innego człowieka panikowali, wpadali w płacz po przebudzeniu. A ona nie. Może wiedziała o pijawkach? A może była nienormalna? To tłumaczyłoby o wiele więcej.
- Alexander. A to nocny gabinet. – Uprzedził pytania, nawet jeśli te nie zostałyby zadane. Zostawienie rozmowy na etapie pytania o kontaktowanie wydawało mu się zwyczajnie mało kulturalne.

_________________
Autor postu otrzymał ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 211


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Sro Lis 28, 2012 9:18 pm

Dlaczego reakcja May była taka, a nie inna? Rzecz bardzo prosta, mianowicie nie był to pierwszy raz, kiedy została zaatakowana i pogryziona przez wampira. Zresztą widziała śmierć swoich rodziców na własne oczy. Pełno krwi, krzyki, wszędzie odór śmierci, jakie wyrządził tamten Szlachetnokrwisty wampir. Czy tego było mało? Ależ skąd!
Dziewczyna zerknęła na swoje posiniaczone ręce, wiedziała, że reszta jej ciała za pewne wygląda bardzo podobnie, czuła jak każda pogruchotana kość boli ją z osobna, jednak May nie należała do tych płaczliwych marud. Mimo, że miała wygląd słodkiej blondyneczki, niech was on nie zwiedzie! Twarda sztuka z niej. Po chwili znów spróbowała unieść się na łokciach, tym razem zrobiła to niespiesznie, powoli i ostrożnie. Gdy już wreszcie 'prawie' siedziała, w końcu do całkowitej pozycji siedzącej brakowało jej jeszcze wiele. Zaczęła przyglądać się swojemu wybawcy. Widziała doskonale jego rude włosy, opaskę i oko w ładnym odcieniu zieleni. Mogła niemal policzyć każdą jego bliznę. Jej wzrok został odrobinę stępiony przez wycieńczenie, jednak powoli zaczynała dochodzić do siebie. Zamrugała kilka razy, żeby przywrócić ostrość widzenia i jej uśmiech pogłębił się, gdy tak słuchała słów mężczyzny.
- Nie pierwszy nie ostatni raz.
Odpowiedziała krzywiąc się lekko na wspomnienie minionej nocy. Można rzecz, że była przyzwyczajona. Długo nie będzie mogła spać, może powinna zgłosić to dyrektorowi? W końcu niewiele wampirów nosiło obrożę i było tak pokaźnych rozmiarów, przynajmniej tak wydawało się May. Pomyśli o tym potem, gdy już będzie w stanie swobodnie się ruszać, na razie powinna odpocząć.
- Herbata będzie w porządku
Odparła po chwili. No cóż nie należała do tych, co to wykorzystują innych, jednak czemu by nie poudawać trochę chorej i przy okazji zarobić trochę miłej opieki, co nie? Taki tam dziewczęcy kaprys. Bo pomimo tej całej otoczki przyszłej łowczyni, zaradnej kobiety, trzeba było pamiętać, że mimo wszystko jest nadal dziewczyną, a takowe czasami potrzebują trochę troski ze strony jakiegoś przystojnego mężczyzny. W końcu ostatnio spotykała się z Dastanem, ba! Była nawet jego 'dziewczyną'. Przez krótki fakt, ale cóż chciał ją zjeść na balu! Nie dziwcie się, że od tamtej pory nie widzieli się ani razu. Zresztą obcowanie z wampirem było" po pierwsze niebezpieczne, a po drugie podchodziło pod bratanie się z wrogiem, na co May nie mogła sobie pozwolić.
- Isemay... Maya.
Użyła pełnego imienia, widać jeszcze nie do końca doszła do siebie. Po chwili oczywiście poprawiła się, no bo nigdy nie używała pełnej formy. Nocny? No cóż przynajmniej miał pewność, że nikt tutaj nie zajrzy, ale dlaczego wybrał to miejsce? Oj tam, to już nie było jej zmartwieniem.
Powrót do góry Go down
V'icious

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t775-v-icious
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Czw Lis 29, 2012 4:35 am

Bezduszne, pozbawione wyższych emocji jednostki do zadań specjalnie niemiłych i nieprzyjemnych były podłóg przekonania chłopaka zmorą oświaty, jak i samego społeczeństwa. Miało to oczywiście liczne benefity w postaci niezmordowanego spojrzenia w trakcie bycia traktowanym niczym worek treningowy, stoickiego spokoju po każdym traumatycznym wydarzeniu, albo też przywdziewaniu cynicznego uśmiechu jako jedynej reakcji na ból. Odrzucając na bok ów wypaczenie człowieczeństwa można było dostrzec, iż żywot takich ludzi traci wiele wiarygodności. Vinc częstokroć widywał młodych łowców, którzy popadali w podobny stan rzeczy. Z reguły umierali młodo, niezdolni do zrozumienia powagi własnego życia. No ale, to też kwestia charakteru i progu odporności na wszelakie niemiłe elementy świata. W gabinecie krążyło jednak pytanie – dlaczego? Odpowiedzi Isemay pozwalały na wykreowanie kilku istotnych poszlak, podawały ciąg dedukcji na talerzu i zapraszały do stołu, z którego to jednak łowca nie zamierzał korzystać w otwarty sposób.
- Nie był to chyba Twój chłopak, czy ojciec? – Skoro było to ciągłe, takie pytanie powinno spotkać się ze zrozumieniem. Dziewczę mogło pałać się przy tym nierządem, bądź innym niebezpiecznym, powszechnie wzgardzonym zawodem. Kreacja nieświadomego pirata wymuszała na nim takie, a nie inne kierowanie tematem. Ile ta będzie chciała mu opowiedzieć, to już nie jego zmartwienie.
Słysząc, iż ta pragnie czegoś konkretnego odetchnął z ulgą. Jedyne czego mu brakowało to rozpieszczona ‘niewiemmożetyzdecydujzamniebojatakaniezdecydowana’ niewiasta. Kiwnął głową, podszedł do metalowego czajnika, a następnie wylał z niego wodę i przepłukał. Nigdy nie wiadomo ile mogła już tam leżeć. Po ponownym zapełnieniu, wstawił machinerię i wyciągnął znaleziony uprzednio kubek, oraz paczkowaną herbatę, przygotowując zestaw do zalania.
- A więc? Co takiego się tam stało? – Spytał, w chwili słabości wyciągając drugi kubek. Czy nie mieli tu żadnych filiżanek? Barbarzyńcy - I skoro dzieje się cyklicznie, nie powinnaś czegoś z tym zrobić? – Ofiary przemocy najczęściej są tępymi debilami, którzy choćby mieli pięć tytułów profesorskich tkwili w swoim gównie, bojąc się zmienić kolei losu. A bo to nie wypada o tym mówić, bo przyzwyczajenie, bo się kogoś kocha. Vincent chciał jednak wymusić jakikolwiek konkret, może imię, może chociaż dokładniejszą poszlakę. Siła technologii zagotowała wodę, wbrew zasadom dobrego wychowania pierw zjednał ciecz ze swoją herbatą, a następnie począł zalewać drugą – Cała gorąca? Cukier? Mleka brak. – Spojrzał przez ramię w stronę dziewczyny, zatrzymując na ten czas potok wrzącego płynu. Po uzyskaniu instrukcji oporządził całością i odstawił oba kubki na stoliku tuż przy łóżku. Zasiadł na krześle, pochwycił swój sześciocukrowy cud, popijając go ostrożnie. Gorąc nie był zbyt przyjemny do odczuwania w gardle.
- Isemay. – Powtórzył nim ta zdążyła się poprawić. Bardzo rzadkie, specyficzne i krążące gdzieś w oddali umysłu imię. Żeby jeszcze podała swoje nazwisko. Nie utrzymywał kontaktów z żyjącymi przedstawicielami jej rodu, ona sama nie była w stanie pamiętać bodajże jedynej wizyty rudego w domu jej rodziców. Musiało być to kilkanaście lat temu, de Valette dopiero co się urodziła – Pomijając okoliczności nie jest to aż tak złe spotkanie. – Przyznał ze szczerością, siląc się na nadmiar dobroci. Ostatni miesiąc nie rozmawiał zbyt wiele z ludźmi, a już na pewno nie z kimś kto – jak przypuszczał, choć wciąż nie był pewien co do trafności osądu – był łowcą. Zliczając to wszystko stawała się dla niego dobrym punktem zaczepienia do pracy, odrobina życzliwości nie zaszkodzi.

_________________
Autor postu otrzymał ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 211


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Czw Lis 29, 2012 5:34 pm

Mimo przykrych sytuacji, jakie spotkały dziewczynę i na pewno wywarły na jej psychice piętno, nie zmieniła się całkowicie. Może wydoroślała, nabrała pewności siebie i dystansu do innych, jednak nie straciła chęci życia. Nadal potrafiła być pogodna i wesoła, mimo że przykre chwile odwiedzały ją każdej nocy, gdy przymykała oczęta by zanurzyć się w sennym bezkresie. Pogodziła się z utratą bliskich osób, przynajmniej tak jej się wydawało. Gdyby ktoś na siłę chciał doszukać się w tej historii plusów, to oczywiście by je znalazł. Na przykład nie miała żadnej ukochanej osoby, nie miała nic do stracenia. Gdy już stanie się pełnoprawnym łowcą poświęci się całkowicie 'pracy'. Misje samobójcze również nie będą dla niej tak ciężkie, jak dla osób posiadających kochające rodziny, swój własny ciepły kąt. Będzie niczym narzędzie w rękach dowódcy Oświaty, pozbawione uczuć i gotowe na wykonanie każdego rozkazu. Do tego jednak jeszcze długa droga, póki co dziewczyna była jedynie młodą nastolatką, której ciężko wyzbyć się uczuć, przyzwyczajeń i te pe, jednak z biegiem czasu nauczy się wszystkiego, była tego w stu procentach pewna. W końcu nie znam bardziej upartej osoby niż May, a wy gdy już ją lepiej poznacie, przekonacie się o tym na własnej skórze.
Słysząc słowa Alexa parsknęła cicho i uśmiechnęła się szerzej. Po chwili jednak jej uśmiech przybladł, gdy przyszło jej wspominanie tamtej chwili. Zanim zaczęła mówić, zastanowiła się chwile ile może wiedzieć jej ratownik, bo to że jej pomógł nie oznacza przecież, że mógł być wtajemniczony. Może po prostu uratował ją z kaprysu lub żeby potem nie mieć wyrzutów sumienia. Zaledwie garstka tego świata wiedziała o istnieniu potworów (czyt. wampirów), oczywiście grupa ludzi świadomych powiększała się coraz bardziej, ale czy to dobrze? Te informacje mogłyby wzbudzić tylko niepotrzebną panikę, tym samym prowokując wampiry do ataku, chęci zdobycia władzy.
- Zaatakował mnie ogromny mężczyzna w obroży.
Powiedziała jedynie. Cóż mogło zabrzmieć to trochę dziwacznie, nie oczekiwała, że Łowca jej uwierzy, ale chciał usłyszeć kto to był? Proszę bardzo. Uzyskał jedynie okrojone informacje, ale cóż może mu tyle wystarczy. Testament był znany ze swoich ataków, jednak na plaży było ciemno, a jedyne co pamiętała dziewczyna to szkarłat oczu.
- Gorąca i dwie łyżeczki.
Odparła na jego pytanie. Gdy już przyniósł jej herbatę wzięła ją ostrożnie w swoje drobne rączki. Kubek, jeszcze nienagrzany, ogrzewał przyjemnie dłonie. Dmuchnęła na powierzchnię napoju i upiła malutki łyk. Przyjemne ciepło rozeszło się w jej żołądku, co tylko poskutkowało pojawieniem się uśmiechu.
- Alexander.
Powiedziała poważnie, gdy tylko ten wymówił jej imię. Nie zwróciła mu jednak uwagi, jak zwykła robić, gdy ktoś wymawiał jej całe imię. Jakoś z ust tego nieznajomego brzmiało właściwie. Jej świętej pamięci rodzice zawsze powtarzali, że miało w sobie wielką moc. Moc, która pomoże jej kiedyś zwalczyć więcej potworów niż ktokolwiek inny. May uczyła się bardzo szybko, nie miała także problemów z ćwiczeniami, jednak zawsze za dużo myślała. A co jeśli ten wampir ma rodzinę? Dopiero od ostatnich zdarzeń zaczęła uważać je za bezmózgie machiny do zabijania, drapieżniki, które powinny zostać wytępione. I cóż z tym zrobić? Wziąć sprawę we własne ręce i rozpocząć ponowne szkolenie.
Całkiem możliwe, że Alex znał jej rodziców. W końcu byli dobrymi łowcami, a ich nazwisko znane, przynajmniej w tamtych czasach w Anglii. Odkąd zginęli wszystko związane z nazwiskiem Lightwood ucichło.
Powrót do góry Go down
V'icious

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t775-v-icious
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Czw Lis 29, 2012 6:29 pm

No proszę, doszukiwanie się plusów w wyjałowieniu gdy przed nami jest idealny przykład tego co może zostać z człowieka, który zbyt dobrze zżył się ze śmiercią. Była oczywiście pewna różnica między nim, a większością obecnych łowców wynikająca z okresu w jakim przyszło im dorastać. Nasz rudowłosy detektyw będąc nastolatkiem więcej czasu spędzał w okopach i szarżach wojsk pancernych jej królewskiej mości. Walka z wampirami była jednym, jednak w czasach gdy ojczyzna wymagała poświęceń Brytania była w stanie wystawić tysiące gotowych oddać swe życia łowców naprzeciw oddziałom Rzeszy. I chociaż częściej zdarzało im się działać w tajemnicy przeciw wrogim łowcom, czy współdziałającymi z wrogiem wampirami aniżeli w otwartych konfliktach, historia zna kilka przypadków, w których ich ‘niewidzialna ręka’ zmieniała losy całych kampanii. Może dlatego był w stanie zachować większość dawnego siebie po stracie całej rodziny, lata ’40 zabrały mu zawczasu wszystko to czego mógł się wyzbyć jako łowca.
- Mężczyzna. W obroży. – Wyraz zdziwienia mógł być odebrany jako próba przyjęcia niedorzecznej wiadomości o napastniku. W rzeczywistości chłopak zwyczajnie nie był w stanie zrozumieć jak bardzo nieodpowiedzialne muszą być lokalne władze oświaty. Testament. To bydle z pogranicza pasożyta i psa cmentarnego, niegodnego stawiania go na równi z resztą wampirów. Od tak zaatakował sobie kogoś pomimo posiadania obroży. O mały włos nie wydał z siebie pewnego nieodpowiedniego komentarza na ten temat. Powstrzymując się jednak, upił kolejny łyk herbaty. Będzie musiał zapolować na tego wampira. Ale najpierw musi dowiedzieć się czy i jak można namierzyć go za pomocą obroży.
- Mówisz o takiej prawdziwej, psiej obroży? To miasto nigdy nie przestanie nie zadziwiać… – Pokiwał głową zrezygnowany. Naprawdę, większość świata trzymała się w ryzach. Dwa, może trzy zgłoszenia na tydzień w Londynie odnośnie brutalnego ataku było czymś naturalnym, jednak nikt nie słyszał o wampirach niszczących lokale, czy chociażby ujawniających się światu gnojkach. I choć zdarzały się pijawki prezydenci, wampiry zarządcy korporacji, a nawet biskupi – zawsze byli to porządni obywatele, względem których oświata nie musiała stosować żadnych środków prewencyjnych. To miasto było ewenementem na skalę wszystkiego. Tak dosłownie wszystkiego.
- Jutro pójdę na posterunek, może będą mieli kogoś takiego w kartotece. – Zapewnił celem uspokojenia każdej normalnej osoby. W końcu tacy najczęściej byli niejednokrotnie spisywani, chociażby za sam fakt bycia wielkimi bydlakami. O tym, iż Vinc wiedział dokładnie kogo powinien szukać nie wspominamy. W ten, ni z tego, ni z owego kichnął, za co przezornie przeprosił. A tak dla urozmaicenia swego wywodu.
- Nie zwykłem skracać imion. Zwłaszcza gdy do kogoś pasują. – A rzadko kiedy nie pasowały. Osoby, które jakkolwiek by nie próbować odpychały od siebie swe naturalne miano samą istotę swej egzystencji zyskiwały u chłopaka pseudonimy. Sam szedł oczywiście na przekór temu przekonaniu, również wobec znanych jego personalia osób wymagając posługiwania się jego oficjalnie zaakceptowanym pseudonimem.
- Może nie powinienem wpieprzać się w nie moje sprawy, ale nie powinnaś zainwestować w jakąś broń? Gaz pieprzowy, taser, krótki pistolet? Albo chociaż zmienić szkodliwe nawyki. – Jeśli się zgodzi może uda mu się wyciągnąć ją na strzelnicę, albo inne miejsce, które pozwoli mu obserwować obeznanie z uzbrojeniem, może zdradzi nieco więcej o sobie. Liczył też na to, iż uda mu się wystawić Is na tacy jakiemuś wampirowi. Testament nie był wybredny, jednak z doświadczenie wiedział iż krew łowców miała w sobie coś intrygującego pijawki. Być może pojedzie nawet po swój nieco zakurzony sprzęt? Wszystko to jednak w swoim czasie. Najpierw trzeba było postawić dziewczynkę na nogi.

_________________
Autor postu otrzymał ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 211


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Gru 02, 2012 12:27 pm

No tak wiecie, ogromny wampir, szkarłatne oczy, obroża i do tego wszystkiego pełno piasku, szum fal, księżyc oświetlający drogę... Normalnie romantyczna otoczka! Szkoda, że May nie mogła poczuć tego cudownego nastroju, oj wielka szkoda.
- Nie do końca. Wydawało mi się, że obroża raziła prądem. Może jakiś masochistyczny psychopata?
Powiedziała śmiejąc się nie szczerze. W zasadzie nie miała ochoty na śmiech, jednak wiedziała, że dla zwykłego, nieświadomego śmiertelnika jej słowa za pewne zabrzmiałyby niedorzecznie, więc krótki napad śmiechu był na miejscu. Może weźmie jej słowa jako jakiś głupi, mało śmieszny żart i puści mimo uszu? Oczywiście istniała też opcja, że ten tutaj obcy nie był zwykłym człowieczkiem i wiedział więcej, niż się zdawało. Maya upiła kolejny łyk ciepłego napoju, a potem następny. Wpatrywała się w tym czasie w Alexa, zapamiętując każdy jego szczegół. Miała dobrą pamięć, a wzrok jeszcze lepszy. To właśnie dzięki niemu potrafiła tak doskonale strzelać. O tak, łuk i strzały były jej pasją, oczywiście potrafiła posługiwać się bronią palną, jednak preferowała tradycyjne metody.
Tak więc zapamiętała jego czarne, dłuższe włosy, zielone oko, gdyż drugie było zakryte opaską jak u pirata! Może gościu lubił filmy z serii 'Piraci z Karaibów' a może po prostu coś mu się stało, w końcu skądś musiały się wziąć te wszystkie blizny, no nie?
- Nie musisz iść, sama ich o tym powiadomię.
Powiedziała może odrobinę za szybko. Policja nic nie mogłaby z tym fantem nic zrobić, May wolała zwrócić się do dyrektora, przynajmniej przyspieszyłby jej trening, o ! Dwie pieczenie na jednym ogniu. Choć ostatnio wyglądał na bardzo zajętego i zmartwionego, może lepiej nie pogarszać jego stanu o kolejny atak na uczennicę? Najwyżej zawiadomi Oświatę, w końcu muszą jej wysłuchać.
- Hmm pewnie masz racje. Powinnam przestać włóczyć się po dziwnych miejscach, ale ciężko kiedy tak to uwielbiam. Niestety nie wyobrażam sobie pistoletu w mojej, małej rączce.
Tutaj obróciła dłoń przyglądając jej się. Wyszczerzyła białe ząbki, a po chwili wypiła do końca herbatę odstawiając pusty kubek na szafkę obok łóżka. Taki tam mały joke, w końcu potrafiła strzelać. Najwyższy czas spróbować się podnieść, w końcu ile można leżeć w łóżku! Tak więc May spojrzała na woreczek z krwią podłączony do swojej ręki, był już niemal pusty. Fe fe dziewczyna nie lubiła igły i tym podobnych przyrządów używanych przez służby medyczne. To nie tak, że robiło jej się słabo, gdy widziała krew, jednak po prostu bardzo ją przerażały, o! Spojrzała przelotnie na mężczyznę, jak gdyby prosząc go, żeby się tego jak najszybciej pozbył!
Powrót do góry Go down
V'icious

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t775-v-icious
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Gru 02, 2012 5:41 pm

- Na pewno wyróżnia się z tłumu. – Podsumował cały blok tematyczny traktujący o Testamencie. Kwintesencją ich rozmowy była więc próba unikania tematu wampirów, poruszania się na bezdrożu niedomówień i prostych wymówek. Mimo to czas naglił, nie mógł spędzić zbyt wiele czasu z dziewczyną jeśli ta nie była pomocna w odnalezieniu wspomnianego psychopaty. Jednak wewnętrzna poczciwość odmawiały mu swobody działania.
Słysząc jak pośpiesznie przechwyciła ideę poinformowania władz zrozumiał, iż nie ma najmniejszej ochoty udawać się z tą kwestią na policję. Panna Isemay była więc łowcą, a przynajmniej tak postanowił ją teraz traktować rudowłosy wybawca. Oczywiście nie otwarcie, toteż przytaknął dziewczynie, nie zagłębiając się szczególnie w tę kwestię. Uprzejmości zostawmy na boku, powinna wiedzieć co robi.
- Może znajdź kogoś do towarzystwa. Nie jesteś chyba skazana na samotność? – Chodziło mu o jej preferencje względem spędzania czasu. Samemu uważał iż żadna osoba nie jest w stanie zastąpić kilku chwil ciszy i całkowitego odcięcia się od bodźców zewnętrznego świata. Czas należał wtedy tylko do niego, nikt nie decydował o żadnym czynie, nikogo nie obchodziło jak i kiedy cokolwiek zrobi. Nawet najlepiej zgrana z nami jednostka będzie w tym zawadzać, przeszkadzać i zwyczajnie doprowadzać do stanu przeciwnego wypoczynkowi.
- Twoja wola. Nikt nie będzie wciskał niczego na siłę. – Małe dłonie były kiepską wymówką dla kogoś kto padł ofiarą takiego ataku. Ochłodzona herbata wylądowała szybko w gardle, pusty kubek został odstawiony. Widząc spojrzenie Is bez zbytecznego gadania sięgnął po wacik, zakręcił kroplówkę i wydobył igłę z jej ciała, przyciskając do miejsca nakłucia wspomnianą watę.
- To tylko wyrównało ubytki, nie powinnaś szaleć po mieście. A jeśli już musisz gdzieś iść, to najlepiej do pokoju, odpocząć dzień, dwa. – Tak, byłby dobrym medykiem. Miał zamiar zostać nim właśnie w tej szkole. Tak dla niepoznaki, ale z tego co zauważył to akademia dawno straciła na swym znaczeniu. Nie zdziała nic kręcąc się tutaj jako uczeń, jednak kwestię tą postanowił rozważyć nieco później.
- Potrzebowałabyś czegoś jeszcze? – Ilość racji dobroci miał się ku końcowi, warto było wykorzystać go w pełni. Aby potem nie pojawił się znienacka i nie wymusił na nikim żadnej dobrodusznej czynności.

_________________
Autor postu otrzymał ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 211


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Czw Gru 06, 2012 10:01 pm

Towarzystwo? Lepiej nie, ostatnim razem, gdy znalazła sobie ' towarzystwo ' niemal nie została zjedzona. Sama nie wiedziała, co ciągnęło ją do wampirów. Może ta adrenalina, niebezpieczeństwo i tajemniczość? Pewnie tak, zresztą w jej żyłach płynęła krew jednej z rodzin łowców, nic dziwnego, że spotykała wampiry na swojej drodze częściej niż zwykli ludzie, jednak nie była gotowa, nie potrafiła się przed nimi bronić, co trzeba będzie zmienić. Jak tylko wyzdrowieje ponownie zawita w gabinecie pana dyrektora i upomni się o trening. W końcu Kaien był znany jako jeden z najlepszych łowców, jeśli zostanie jej mentorem, na pewno dziewczyna dużo zyska.
- Nie dziękuję, to wszystko... Po prostu miło z Twojej strony. Jeszcze raz dzięki.
Cóż więcej mogła powiedzieć? Przemilczała resztę jego pytań i wypowiedzi, była typem samotnika, zresztą nikt nie był dla niej odpowiedni, czuła się niezrozumiana, może to tylko nastoletni kaprys, czy też bunt, a może tak było na prawdę. Maya nie była zwykłą dziewczyną, można powiedzieć, że jej nastroje i zachowania podchodziły pod chorobę psychiczną. Skoro Alexander był takim świetnym medykiem, może sam zauważy, że coś z nią jest nie tak? Raz łagodna, za chwilę agresywna, smutna czy wesoła. May rzadko płakała, a jak już to robiła, trudno było wyczuć czy ze szczęścia czy z rozpaczy.
W końcu podniosła się i spróbowała wstać, oczywiście od razu zakręciło jej się w głowie i musiała przytrzymać się łóżka, żeby nie upaść. Eh, czemu nie mogła odzyskiwać siły tak szybko, jak wampiry? Wielka szkoda, ale cóż, była człowiekiem, z czego była dumna.
- Kim jesteś?
Proste pytanie, uczeń? Nie miał na sobie mundurka szkolnego. Lekarz? Możliwe, w końcu znal się na rzeczy. Łowca? Oj May mogła jedynie snuć przypuszczenia. Choć powiadają, że gdy spotka się bratnią duszę, od razu wie się, że to właśnie ona.
Powrót do góry Go down
V'icious

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t775-v-icious
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Pią Gru 14, 2012 7:52 pm

Możliwym było, iż w dziwnej sytuacji sam Vincent mógł zostać jej mentorem, albo przynajmniej kimś na rodzaj kierownika zmiany. To nie byłby zbytni problem zająć się dziewczyną, pokazać jej to i owo, a następnie rzucić niby niewinną w samo serce wampirzego światka. Testament zdziwiłby się gdyby jego dawna ofiara przy następnym spotkaniu wbiła mu w serce kilka kołków, a następnie zaciągnęła na tortury jego martwe truchło. No, przynajmniej wykształciłby w niej magię pozwalającą mierzyć się z pijawkami na równym poziomie. Byłoby fajnie.
- Jestem uczniem z transferu. – Odpowiedział na zadane pytanie przekonującym tonem pierwszego lepszego zapytanego o to człowieka. Mundurek? Był poza szkołą gdy ją spotkał. O nic innego nie mogła go podejrzewać jeśli nie śledziła historii łowców z uporem maniaka i nie dowiedziała się kilku rzeczy wykraczających poza znane szaraczkom kwestie.
- Może jestem też przyszłym medykiem, pracowałem kilka lat jako wolontariat w szpitalu, stąd moja wiedza. – Wskazał wzrokiem kroplówkę, ogólną genialność w udzielaniu pomocy. I kiedy chciał rozwinąć swoją myśl zabrzmiał jego telefon. Dobył go pośpiesznie, albowiem dzwonek ten zarezerwowany był dla jego kuzynki.
- Aleksander. Tak? Jesteś pewna? Aha. Kiedy? Rozumiem, będę na miejscu. Będę. Jeśli masz czas. No dobrze. – Zakończył bez pożegnania. Z rozmowy dowiedział się o zebraniu jakie mieli zorganizować łowcy, o tym że byli oni informowani przez tutejszego szefa. Victoria zobowiązała się przy tym dostarczyć mu informacji na temat tego co dzieje się w mieście w drodze na spotkanie.
- Wybacz, muszę iść. Mam pokój w akademiku, jeśli będziesz czegoś potrzebować, znajdź mnie. – Numeru nie podał aby było nieco trudniej. Szybko wyszedł, od tak porzucając wszelakie zasady dobrego wychowania.


Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 211


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Sro Sty 02, 2013 5:18 pm

- Znajdę.
Obiecała posyłając blady uśmiech rudzielcowi. Nigdy nie rzucała słów na wiatr, choć nie wiedziała tak na prawdę, czy jeszcze kiedykolwiek spotka tego łowcę. Odetchnęła kilka razy i w końcu zebrała się z miejsca. Opuściła gabinet ruszając w stronę pokoju, gdzie miała zamiar trochę odpocząć. Następnie stawi się u dyrektora, najwyższy czas.

zt
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Sob Mar 30, 2013 4:51 pm

Pewny nie był czy zastanie tu jakiegokolwiek medyka. Ale ta wampirzyca potrzebowała czyjejkolwiek pomocy. Skoro jemu się nawinęła za bramą to jako obowiązek nauczyciela, zabrał ją do wnętrza budynku Akademii, prosto do gabinetu medycznego. Nogą otworzył drzwi i wszedł do środka kładąc Louisę na pierwszym lepszym łożu. I od czego tu miał zacząć? Wiele jej ran wymagało operacyjnego leczenia. On się na tym kompletnie nie znał. Znalazł jakieś gazy i przyłożył je do ran, co by w miarę powstrzymać krwawienie. Nie miał teraz czasu by informować o znalezieniu wampirzycy dyrektora czy dowódcę. Pierw musiał utrzymać ją jakoś przy życiu. Nawet nie zwracał uwagi że ubrudził sobie trochę ubranie jej krwią. Zdjął płaszcz i marynarkę co by mu nie przeszkadzały. Co się dawało, oczyścił rany i zabandażował. A zaczął od szyi, potem przeniósł na się na nogi. Niestety musiał z niej zdjąć całe ubranie, by mieć lepszy dostęp do jej ran.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Sob Mar 30, 2013 5:57 pm

Wampirzyca niedługo pozostawała w domu, gdyż miała wiele innych spraw na głowie, tak więc po kilkunastu godzinach powróciła do akademii, by zająć swoje miejsce w gabinecie, ewentualnie nieco pospacerować po terenie szkoły sprawdzając czy wszystko jest w najlepszym porządku. Tak więc pierwszym miejscem jakie odwiedziła był rzecz jasna jej własny gabinet jako medyka głównego akademii, ale długo tam nie zabawiła, gdyż silny zapach krwi sprawił, iż musiała sprawdzić co się stało. Do tego, co było chyba bardziej kontrowersyjną sprawą, zapach ten wydawał się jej bardzo znajomy, choć z drugiej strony tak bardzo odmienny. Dość szybko znalazła się na miejscu, jako, że gabinet nie był tak daleko, a to co zobaczyła zaraz po otarciu drzwi mocno nią wstrząsnęło.
- Co się stało?! Louisa!
Podeszła szybko do Azela. Nie witała się ani nic z tych rzeczy, bo najwyraźniej nie było na to czasu. Dziewczynę rzecz jasna poznała, bo jakże by nie miała tego zrobić, skoro ostatnim razem jak miała z nią do czynienia, do ta lżyła na nią jak na psa. Tym się jednak nie przejmowała, była lekarzem i tylko wykonywała to co do niej należało. Przystanęła więc przy dziewczynie badając wzrokiem jej obrażenia. Rozszarpane ramię, gardło, rany na praktycznie wszystkich częściach ciała. Dziewczyna musiała mieć do czynienia z kimś, kto naprawdę nawet nie próbował być delikatnym, a do tego jeszcze była wampirem i do poziomem E! Kolejny uczeń jako wampir, Kaienowi się to nie spodoba, ale teraz nie jest ot ważne, gdyż trzeba ratować ranną!
- Azel, przynieś mi wody, czystych ścierek i parę woreczków z krwią i stojak!
Jak zauważyła Azel postarał się już jeżeli chodzi o zajęcie się jej ranami, ale w tym wypadku mogło to być za mało, obandażowanie tak poważnych ran... Tutaj ona będzie musiała się zająć wszystkim, podleczyć dziewczynę swoją mocą i tak też zrobiła, Przykładając ręce do najbardziej poranionych części ciała, odgarniając jej ubrania. Jeżeli dziewczyna była nieprzytomna, to krew zostanie jej podana tradycyjnie przez rurkę przypiętą do ręki, jeżeli będzie w miarę przytomna, to po prostu Yuki przymusi ją do wypicia. Nim jednak Azel upora się ze znalezieniem wszystkiego czego od niego żądała, Yuki skupiła się na regeneracji ran, jakie posiadała dziewczyna, a odtworzenie zniszczonej tkanki wymaga ogromnej ilości energii i przede wszystkim właśnie skupienia. Jej dłonie spoczywały na poranionym ciele dziewczyny, szczególnie na tych najbardziej uszkodzonych częściach, odtwarzając powoli mięśnie, ścięgna, jeżeli chodzi o gardło to i tam z pewnością zajmie się jej strunami głosowymi, ale wszystko z czasem.
Stała nad dziewczyną, z wyrazem skupienia na twarzy. Torebka, którą wcześniej miała na ramieniu teraz leżała na ziemi, nawet nie rozebrała się z płaszcza, ani nie podwinęła rękawów, po prostu stała.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Sob Mar 30, 2013 7:00 pm

Została przez kogoś znaleziona. Zapewne, gdyby nie to, że Azel właśnie wracał do Akademii, pewnie po to, żeby omówić z dyrektorem jakieś kwestie. Nawet nie wiedziała, że ostatnio odbyło się zebranie, że łowcy planowali wreszcie zamach na Samuru. Zresztą Louisa nie powinna czuć się taka bezpieczna. Nie kiedy jej panem jest Ringo. Ciężko będzie dziewczynie odzyskać człowieczeństwo, bo przecież łowcy nie dadzą się szantażować dla jakiejś panienki.
Wciąż nieprzytomną Louiso wniesiono do gabinetu, gdzie to Azel zajął się pobieżnie ranami pacjentki, by nie wykrwawiła się do amen. Tak, nawet wampirom to groziło, choć pewnie byłaby w stanie to przeżyć. Jej ciało powoli, bardzo powoli się regenerowało. Jednak gdyby była człowiekiem, już dawno wąchałaby kwiatki od spodu.
Do gabinetu wkroczyła Yuki, zajmując się od razu ranną, ledwo trzymającą się kupy i całości dziewczyną, która nadal była nieprzytomna. Ciężko zatem będzie zmusić ją do wypicia krwi. Była zbyt zmęczona i osłabiona. Zresztą podświadomie nie chciała się wcale przebudzać. Nie chciała wracać ponownie do tego horroru. Wciąż na jej drodze stawał Testament. Miała już tego dość, a była za słaba aby poradzić sobie z nim, więc gdzie dopiero z nowym i jakże "ubóstwianym" przez nią nowym panem. Może tym lepiej, że nie wie iż Yuki jest jego narzeczoną. Pewnie znów rozpoczęłaby swoją kalafonię wyzwisk tuż po otwarciu oczu.
Bała się przebudzić. Bała się, że kiedy otworzy źrenice, ból powróci i ujrzy rozwścieczoną twarz swojego oprawcy, który w kłach trzyma strzępki jej skóry, mięśni, żył, a z brody spływa krew. Jej krew. Nie chciała się budzić. Było jej tak dobrze. Wpadła w śpiączkę.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Sob Mar 30, 2013 9:13 pm

Namikaze męczył się poniekąd z tymi ranami, zabezpieczając je podstawowymi metodami, co by zmniejszyć ryzyko zakażenia oraz upływu krwi. Jako iż szyja bywała najważniejsza według niego, pierw nią się zajął na sposób jaki potrafił. Później przesunął się dalej i tak nie wiedząc zbytnio od czego zacząć i za co wziąć. Dziewczyna była już pozbawiona ubrań i leżała naga na łożu. Wtem zajmując się raną na nodze, weszła Yuki. W duchu dziękował losowi że mu go zesłała. Znała się na tym wszystkim znacznie lepiej niżeli on.
- Znalazłem ją za bramą Akademii. Nie wiem kto ją tak urządził.
Streścił krótko, po czym wysłuchał poleceń szlachetnej. Skinął głową i rozejrzał się po pomieszczeniu, szukając potrzebnych mu przedmiotów. Znalazł miskę, zatem do niej nalał wodę i postawił w pobliżu wampirzycy, przysuwając pusty stolik. Z szafki wyjął kilka ścierek a nawet ręczników, gdyby były potrzebne. Zaraz po tym przysunął stojak a krew wyciągnął z lodówki. Wyjął z dwa kładąc na wcześniej przysuniętym stoliku. Częściowo pomagał wampirzycy, poinstruowany jak ma zając się innymi poważniejszymi ranami, choćby nawet ich zszywaniem. Bądź przykładał materiał i starał się powstrzymywać krwawienie.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Mar 31, 2013 11:00 am

Przede wszystkim, a to była podstawa, należało zregenerować te miejsca, które zagrażały życiu, a ustabilizowanie stanu młodej, nieszczęsnej wampirzycy było teraz najważniejsze, dlatego też zabrała się początkowo za te najpoważniejsze rany, gdyż z ich powodu Louisa mogłaby szybko wyzionąć ducha. Może i była teraz wampirem, ale nawet wampir mają tak poważne rany mógł łatwo zginąć. Byli długowieczni i niezwykle wytrzymali, ale nie byli nieśmiertelni. Gardło i ramię więc były na razie najważniejsze i to na nich skupiła całą swoją uwagę, a swoją mocą wniknęła w ciało dziewczyna badając obrażenia, których dostrzec nie mogła, a zaraz potem postarała się je wyleczyć. Rany były dość głębokie, a co za tym idzie, Yuki będzie musiała użyć wiele mocy, możliwe nawet, że nie podoła wyleczeniu wszystkiego, ale to akurat nie jest ważne, wystarczy wyleczyć to co najważniejsze, a wampirza regeneracja zrobi swoje.
Gdy Azel wreszcie znalazł wszystko o co go prosiła, przerwała na chwile leczenie, a delikatna poświata zniknęła. Chwyciła ręcznik i go zmoczyła, by zaraz przemyć rany na gardle i ramieniu. Krew na szczęście już nie leciała, gdyż zatamowała krwawienie, ale nadal nie wyglądało to najlepiej, zresztą nie ma się co dziwić. Wymoczyła ponownie ręcznik i go wykręciła, a woda zafarbowała na czerwono, powtórzyła tę czynność parę razy dodatkowo przemywając rany na brzuchu.
- Wymień wodę proszę.
Słyszała słowa Azela, dotarły do niej, ale na tę chwile nie było to ważne. Dobrze, że łowca tu był i się nią już jakoś zajął nim się pojawiła. Zajmowała się kolejnymi ranami, a dziewczyna nadal była nieprzytomna. Może to nawet lepiej. Nie liczyła czasu, a z pewnością trochę to już trwało, nie było to ważne. Mówiąc skrótowo, gdy wampirzyca kolejno podleczyła wszystkie rany i założyła po kolei bandaże, przy małej ale jakże istotnej pomocy Azela do zrobienia pozostało tylko podłączenie dziewczyny do woreczka z krwią, jako że nie było możliwości podania krwi doustnie. Gdy to wreszcie zrobiła, opadła na najbliższe krzesło z zamkniętymi oczami. Była zmęczona. Do wyleczenia, a raczej podleczenia dziewczyny zużyła wiele mocy, jej rany były bardzo poważne, mogła zginąć.
Dopiero po chwili otwarła powieki spoglądając na łowcę i delikatnie się uśmiechając, choć uśmiech ten szybko zniknął z jej twarzy.
- Jak się Kaien dowie...
Chyba nie musiała kończyć tego zdania. Azel powinien doskonale wiedzieć co się stanie jak się Kaien dowie i nie chodziło tu raczej o atak wściekłości, były łowca nie był do tego zdolny, z pewnością jednak dyrektora to załamie, w sumie jej samej było zal dziewczyny, jak i tego wszystkiego co się dział i w szkole i w mieście, a nie zmierzało to w dobrym kierunku.
Pokręciła głową zrezygnowana.
- Jej już nic nie grozi, ale będzie się trzeba zająć tą sprawą.
Zerknęła na chwilę na leżącą nieprzytomną dziewczynę by zaraz powrócić wzrokiem na rudowłosego mężczyznę.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Mar 31, 2013 7:17 pm

Wciąż leżała nieprzytomna, nie zdając sobie w żadnym razie sprawy z tego, że była leczona przez Yuki. Przez wampira. Krwi szlachetnej. W dodatku używana była na niej moc, których tak bardzo nienawidziła. Odkąd stała się wampirem, jej nienawiść do tych podłych stworzeń nie zmniejszyła się. Przecież przeznaczeniem dziewczyny było człowieczeństwo, a nie wampiryzm, coś tak nienaturalnego, że aż godnego eksterminacji. W dodatku, ta nienawiść w tym okresie, kiedy stała się nocną istotą, wzrosła jeszcze bardziej. Wszystko było dla niej takie obce, była zmuszana do rzeczy, których nie znosiła w głębi siebie. Była zmuszona, po raz pierwszy w życiu, do zamordowania wielu osób i ta wampirza natura była z tego powodu bardzo szczęśliwa, kiedy ta ludzka strona Louisy cierpiała. Chciała się wyrwać z tej skorupy, stać silniejsza i walczyć. Walczyć ze swoim wampiryzmem. Pokonać go, zniszczyć i znów stać się człowiekiem. A kiedy to się już stanie, zamierzała być znacznie silniejsza, może nawet wróci do ojca, do Francji, zdradzając mu całą prawdę. Przejdzie prawdziwy trening, z jej rodem, mającym tradycję od wieków.
Jednak teraz, Louisa czuła się samotna, straciła duszę i miłość. Dosłownie wszystko. Teraz kierowała nią nienawiść i chęć zemsty.
Wreszcie została podleczona. Wciąż jednak leżała nieprzytomna, pogrążona w śpiączce. Docierały do niej jedynie jakieś strzępki słów, czyjeś rozmowy, czyjś głos, zapach. Chciała wyciągnąć przed siebie rękę, ale nie była do tego zdolna. Podłączona do kroplówki, nawet nie zareagowała. Nie mogła. Dosłownie, jakby ciało odmówiło jej posłuszeństwa. Była sparaliżowana i tak bardzo nie chciała się budzić. Tak było jej dobrze. Z dala od tego bólu, pragnienia, samotności, utraty i wampiryzmu, z którym sobie po prostu nie radziła. Chciała, aby James był przy niej. Właśnie... James.
Nagle rzuciła się na łóżku, jakby chcąc uchronić się przed czyimś atakiem. To był jednak jedyny ruch, na jaki była zdolna.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Pon Kwi 01, 2013 11:56 am

W pewnym sensie to więcej Azel pomagał' Yuki jako asystent lekarza. Mimo iż nie znał się na rzeczy, to podawał i wymieniał wodę jeżeli wampirzyca o to prosiła. Szczerze powiedziawszy, obserwując szlachetną był pod wrażeniem jej silnej samokontroli na widok i zapach krwi. Jeszcze nigdy nie spotkał wampira z taką silną wolą, że był w stanie oprzeć się pokusie tak silnej woni. Jemu co prawda różnicy to nie robiło. Jest człowiekiem i odporny na widok tejże cieczy.
Louisa została w miarę "poskładana", poważne rany podleczone, inne tradycyjne opatrzone i zabandażowane. Podłączono ją do krwi i oczekiwano przebudzenia, bądź innej reakcji jej organizmu.
- Kaien wie. Potwierdzę mu tylko i poinformuję, że Louisa jest tutaj. - Odpowiedział szczerze, bowiem na zebraniu dowiedzieli się o jej przemianie a dyrektor pojawił się na nim we własnej osobie. Pewnym było, że zmartwi go ta sytuacja. Trzeba to zatrzymać za wszelką cenę.
Poziom E. Namikaze zakładał wiele opcji obudzenia się uczennicy a nie miał pewności, czy ona nie zrobi im tutaj zamieszania. Wziął jakiś bandaż i zaczął przywiązywać szczelnie jej nadgarstki do poręczy łoża. Przy okazji odpowiadając szlachetnej.
- Dobrze będzie trzymać ją z dala od Marcusa. Jeżeli dziewczyna chce żyć i walczyć o swoje człowieczeństwo.
Wiedział jak kuzyn przyjmuje takie informacje i pamiętał potraktowanie Fumy. Nie wiedział tylko czy przeżycie jako wampir Chizuru i jego samego coś w nim zmieniło, ale wszystkie opcje trzeba brać pod uwagę.
W przeciwieństwie do Yuki odczuwał lekkie zmęczenie. Jedyne co robił to asystował. Podczas przywiązywania drugiej ręki wampirzycy do łoża, ta rzuciła się w odruchu raz, że do wystraszyła "prawie" na zawał. Odruchowo złapał się za serce i pokręcił głową. Już miał dość tych zawałów. Serce się na szczęście uspokoiło i nie odwaliło mu niespodzianki.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Pon Kwi 01, 2013 3:01 pm

Bardzo ją ucieszyła pomoc Azela, Yuki musiała wiele uwagi i skupienia poświęcić na leczenie wampirzycy, a Azel wspomagał ją w tym jak mógł, taka pomoc była bezcenna. Leczenie to jednak jedna sprawa, gorzej będzie dopiero potem, gdyż coś z Louisą będzie trzeba zrobić, z nią i jej wampiryzmem. Kolejna przemieniona uczennica to coś koło czego nie można przejść obojętnie. Przed Louisą czekać będzie bardzo wiele ciężkich decyzji i wcale jej nie zazdrościła. Po tym co jej zrobiła, z pewnością jej nienawiść do wampirów będzie jeszcze większa niż dotychczasowo. Wcale nie mogło to nastrajać optymistycznie.
Teraz Yuki musiała wypocząć, najlepiej to napiłaby się krwi, ale na razie wolała się wstrzymać, nie chciała pić przy Azelu. Spojrzała na dziewczynę, z troską wymalowaną w oczach. Będzie jej teraz potrzebna pomoc i wsparcie, wiedziała również, że Kaien jej tak nie pozostawi samej sobie. Pokiwała głową na jego słowa. Więc dyrektor już wiedział. To dobrze. No cóż, ona sama nic więcej w tej kwestii zrobić nie może.
- Najlepiej bezie, jeżeli zostanie ona na terenie akademii, jeżeli wampirem jest od niedawna, to nie powinno być jeszcze aż tak źle i powinna być w stanie nad sobą panować.
Może jeszcze będzie się dało uratować jej człowieczeństwo, ale to wszystko jest zależne od tego kto ją przemienił i czy ten ktoś będzie chciał użyczyć swoje krwi. Ale to już nie jej sprawa, o wszystkim zapewne zadecyduje Kaien.
Przetarła czoło czując znużenie, ale nie mogła tak siedzieć bezczynnie, gdyż musiała zająć się sprzątaniem. Tak więc gdy Azel wziął się za wiązanie dziewczyny, ona sama wstała i zaczęła sprzątać zbierając miskę z zakrwawionymi ręcznikami, wylała krwawą wodę, a ręczniki wrzuciła do kosza na brudy pod umywalką. Umyła też ręce przy okazji. Gdy Lousia się szarpnęła, a Azel przestraszył spojrzała na niego wycierając dłonie w ręcznik.
- Wszystko w porządku?
Odłożyła ręcznik i podeszła do mężczyzny, stając przy łóżku dziewczyny. Młoda wampirzyca nadal była nieprzytomna, ale nie pozostało im nic innego jak tylko czekać aż się przebudzi, miała nadzieje, że nastąpi to w miarę szybko i będą mogli podjąć kolejne kroki, gdyż w tym miejscu pozostać nie mogła. Złożyła dłonie z tyłu pleców i spojrzała na mężczyznę z troską.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Pon Kwi 01, 2013 8:07 pm

Louisa nawet nie wiedziała, że Azel związał ją, aby po przebudzeniu nie rzuciła się na niego czy Yuki. W sumie dziewczyna umiała nad sobą panować, oczywiście do momentu, w którym nie rozkazywał jej ponad tysiąc letni, szlachetny wampir. Wówczas coś w niej pękało i nie miała już własnej woli. Jeśli Pan się cieszył i czerpał z tego satysfakcję, Louisa także. To była więź, nad którą nie była w stanie zapanować. Dlatego będzie walczyć o swoje człowieczeństwo jak lwica o swoje młode.
Po parunastu minutach od momentu przywiązania jej do łóżka za pomocą bandaży, świadomość zaczynała do niej powracać. Pierw pojawił się ostry ból niemalże na całym ciele, głównie jednak w okolicach szyi i ramienia. Następnie coś dźgnęło ją potężnie w głowę, jakby na nią upadła i sobie rozbiła. Po następnych kilku minutach usłyszała wyraźne, choć jeszcze mętne głosy i zapachy. W dodatku czuła ostrą woń własnej krwi. Skrzywiła się. Czemu? Nienawidziła tego zapachu! Brzydziła się krwią, nawet jeśli musiała się nią żywić by przeżyć, nie znosiła jej. Nie po tym, co zrobiła. Nie chciała być wampirzycą! Ona była człowiekiem! Nie nadawała się na krwiopijce, na to wynaturzone stworzenie.
Wreszcie rozchyliła nieprzytomnie ociężałe powieki. Światło oślepiło ją. Po raz drugi się skrzywiła, zamykając szybko oczy. Ból gałek ocznych także był paskudny. Czuła się, jakby nie była w jednym kawałku albo jakby ktoś poskładał ją do kupy, dość nieumiejętnie. Ponownie otworzyła oczy, dostrzegając jedynie jakieś kolorowe plamy. Głód znów w nią uderzył, a kły same się wynurzyły spomiędzy warg. Nie chciała krwi. Nigdy więcej jej nie wypije. Nie mogła sobie na to pozwolić. Powoli docierały do niej zapachy. Człowiek. Znała go. Spotkała go gdzieś. I szlachetny. Wampir. Warknęła. Nie podobało jej się to. Nawet nie wiedziała, gdzie jest. Pewnie u Szarych. Pewnie oni ją więzili. Zaczęła się szarpać, będąc święcie przekonaną, że zamierzają coś z nią zrobić. Musiała przecież znaleźć Jamesa! Powinni razem stąd uciec! W dodatku mają na karku Testamenta i Samuru! Musieli się pospieszyć nim ich zabiją! Zaczęła mocno dyszeć, wkładając cały swój wysiłek na wyrwanie się z więzów. Była przerażona i osłabiona. Bandaże ledwo puściły, a ta już nie miała siły na dalszą ucieczką.
- Zostawcie mnie...! Nie pozwolę... wam... go tknąć!... Jest mój...!
Nie mogła dopuścić, aby coś stało się Jamesowi. Skoro się obudziła, musiała uciec z tego więzienia, znaleźć łowcę i uciec razem! Samuru chciał mu coś zrobić... zrobić z niego sługę. Zaczęła się szarpać i wyć jak opętana.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Pon Kwi 01, 2013 9:03 pm

- Zgadzam się z Tobą że powinna tu zostać. Kaien będzie wiedział jak jej pomóc.
Zgodził się ze słowami Yuki, odpowiadając jej będąc przy łożu wampirzycy, którą opatrzyli z poważnych ran. Przywiązał mocno jej nadgarstki do poręczy łoża co by nie mogła się z nich wyrwać i zwiać albo na robić większego bałaganu. Poza tym jest bardzo osłabiona, więc bandaże nie powinny puścić. Kilkakrotnie obwiązywał jej nadgarstki, co by bandaż stał się mocniejszy i nie puścił za pierwszym razem.
Jednakże Louisa była skłonna go nieco wystraszyć. Zbyt skupiony na swojej robocie, nie zwrócił uwagi na jej odruch. Zerknął na szlachetną, która podeszła do niego bliżej.
- Tak... W porządku.
Odpowiedział zgodnie z prawdą, kończąc przywiązywanie unieruchamianie dziewczyny. Chwilę po tym Louisa powracała do świadomości i zaczęła się przebudzać. Było można po niej zauważyć obawę i chęć ucieczki. Mogła nie wiedzieć iż została wyrzucona pod bramę Akademii. W końcu Azel znalazł ją nieprzytomną. Przytrzymał jej ręce i pochylił nad twarzą zachowując odpowiednią odległość, lecz swoim cieniem zakrył światło z sufitu, pozwalając dziewczynie ujrzeć jego twarz.
- Uspokój się. Jesteś w bezpiecznym miejscu. Nic Ci już nie grozi. - Starał się ją uspokoić słowami mając nadzieję, że coś to pomoże.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Wto Kwi 02, 2013 9:42 am

Niestety ale w tym momencie należało zachować Lousię pod stałym nadzorem, szczególnie wiedząc o tym, że jest wampirem od niedawna, a do tego jeszcze znając jej ogromną niechęć do krwiopijców. Dobrze, że Azel ją przywiązał, przynajmniej na tę chwilę, bo dziewczyna w chwili przebudzenia mogłaby być zdolna do wszystkiego. Pogładziła głowę dziewczyny w geście dość pieszczotliwym. Było jej żal Lou, nie zasługiwała na taki los, ale jak widać są na tym świecie wampiry, których nic nie obchodzi co robią z ludźmi, jak są w stanie zniszczyć im życie jednym ugryzieniem i głównie tyczy się to wampirów krwi szlachetnej. Dlatego Yuki nigdy ludzi nie gryzła, zbyt wielką wagę do tego przywiązywała. W całym swoim życiu przemieniła tylko dwoje ludzi.
Gdy Azel odpowiedział, że wszystko jest w porządku, nie pozostało jej nic innego, jak tylko skinąć głową na jego słowa, bo dlaczego miałaby mu nie wierzyć? On chyba najlepiej wiedział co i jak, choć mógł też wiedzieć, że jej zaufać można, nigdy nikogo nie skrzywdziła i nie działała na szkodę ludzi ani akademii, a że Azel był łowcą, to wcale w niczym jej nie przeszkadzało. W każdym razie, rozmyślania nad stanem zdrowotnym łowcy nie mogły mieć dalszej części, gdyż w tym momencie obudziła się wreszcie jej pacjentka. Z początku było spokojnie, jednak nie minęła chwila, gdy młoda wampirzyca zaczęła się szarpać jak oszalała. Pomogła Azelowi w przytrzymaniu dziewczyny.
- Louiso, jesteś w akademii, jesteś już bezpieczna.
Dopowiedziała jeszcze od siebie, choć domyślała się, że jej głos może zostać rozpoznany i nie odebrany zbyt dobrze, choć Yuki swego czasu już kiedyś pomogła dziewczynie, wyleczyła ją, zaopiekowała się, choć ta na nią nieźle nabluzgała. Tutaj w akademii nie musiała sie o nic martwić, a że nie wiedziała nic o Jamsie, to nie mogła wiedzieć kogo miała na myśli, kogo tak bardzo chciała chronić, domyślała się jednak, że ktokolwiek ją skrzywdził, musiał do tego celu wykorzystać bliską jej osobę. Było to niezwykle przykre. Najgorsze w możliwych posunięć.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Czw Kwi 04, 2013 2:11 pm

Skoro bandaże były mocno przywiązane, dziewczyna zdołała jedynie, w czasie tej nagłej i dosłownie chwilowej szamotaniny, rozluźnić jedynie więzy, jakie założył jej Azel. Była osłabiona, więc nie miała w sobie aż tyle siły. Zresztą ten akt i tak ją osłabił. Krew, która została pod nią podłączona dopiero zaczęła spływać w żyły wampirzycy, więc nie miała za wiele sił. Organizm powoli, bardzo powoli zaczął się regenerować, odbudowując pierw czerwone komórki, aby wypełnić braki krwi w organizmie. Po tej szamotaninie padła, ale nie minęło zbyt długo, kiedy znów zaczęła się przebudzać. Jaskrawe światło było najgorsze, jednak zaraz coś przesłoniło je. Poczuła ulgę. Przestała się więc rzucać, choć nie podobało się dziewczynie to, że ktoś trzymał ją mocno za ręce, które dodatkowo były przywiązane do łóżka. Nie czuła się z tym bezpiecznie, nie po tym co przeżyła z Ringo, który trzymał ją podobnie chcąc zgwałcić. I nie po tym, co przeżyła, chyba cudem, walcząc z Kanibalem.
Spojrzała w ciemną twarz mężczyzny, którego kojarzyła po zapachu jak i barwie głosu. Nie rzuciła się na niego, ani nie zaatakowała, mimo że odczuwała silny głód. Nie chciała ranić ludzi. Sama zbyt wiele przeszła, będąc pożywką dla wampirów, więc nie chciała ranić innych. Nienawidziła jedynie wampirów. Słowa wampirzycy, która stała obok, olała. Louisa wiedziała, że zawdzięcza szlachetnej życie i to po raz drugi, ale nie potrafiła podziękować. Nie wampirowi. Nie w takim stanie. I nie w tej chwili.
Przymknęła oczy, czekając aż wszystko w organizmie się unormuje. Głód się powiększał, stawał wręcz coraz bardziej nieznośny. Musiała go jakoś zaspokoić. Otworzyła więc oczy, którymi poszukała Yuki, stojącej zapewne gdzieś w pobliżu.
- Tabletkę... krwi...
Miała nadzieję, że chociaż to pomoże jakoś przetrwać, uśmierzyć ten rwący, piekący ból w gardle i gdzieś wewnątrz ciała. Po tych słowach znów odszukała twarzy mężczyzny. Nie widziała już rozlanych barw, ale powili zaczynała dostrzec kontury i właściwe dla wszystkich ludzi i rzeczy kolory.
- Mają... Jamesa. Zabrali go... gdzieś. Samuru... on chciał... go przemienić w...wampira. Chciał zrobić... z niego swojego...sługę. Zabrali go...
Głos jej zadrżał, kiedy wypowiadała ostatnie słowa. Miała nadzieję, że jeśli przekaże coś Azelowi, to może uda im się choć Jamesa uratować. W tej chwili miała w nosie, że ktoś może odkryć, że między mentorem, a uczniem pojawiło się jakieś uczucie, którego być nie powinno.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Gabinet lekarski
» Gabinet lekarski
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PARTER I GŁÓWNE WEJŚCIE :: GABINETY LEKARSKIE-
Skocz do: