IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 856


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Kwi 12, 2015 4:18 pm

No i MG w takich chwilach nie ma nazbyt wiele do powiedzenia. Jonathan poddał się jeśli można to tak nazwać gdyż ból połączony z chaosem w jego umyśle sprawiły, że zemdlał nie bardzo kojarząc co się dzieje... a miało to być zwykłe posilenie się na durnej lasce. W każdym razie John legł na posadzce, a Esmeralda mogła w spokoju go skuć i zająć się zarówno wampirem jak nieszczęsną dziewczyną.

Jonathan:
Zemdlałeś i dostałeś zastrzyk ze środkiem uspokajającym. Obudzić się możesz nawet i za chwilę dzięki wampirzej regeneracji, lecz jeszcze przez kilkanaście minut będziesz... łagodniejszy, nieco otępiały. Chyba, że obudzisz się po kilku godzinach, żadnych dodatkowych efektów wtedy nie będzie.

Tu moja rola się kończy gdyż zarówno walka się zakończyła jak i na scenę wchodzi Vladislau. Wobec tego... Polecam się na przyszłość.



Vlad otrzymał sms od Esmeraldy i nie można powiedzieć, żeby mu się to podobało. Nawet nań nie odpisał bo i po co się strzępić. Otworzył drzwi do gabinetu i zobaczył Jonathana na łóżku nakrytego kocem. Obok niego leżały tabletki krwi, woda i tym podobne pierdoły. Najpierw wysyła smsa by Gówniarza zabrać ze szkoły, a potem ugaszcza go niczym w cholernym hotelu czterogwiazdkowym. Uśmiechnął się pod nosem po czym odwołał Kresa. Pies niech lepiej odejdzie poza budynek Akademii. Wykonał dobrą robotę i będzie pochwalony i nagrodzony w swoim czasie o czym zapewne wie.
- Pięknie K***a pięknie. - rzekł do siebie. Miał mieszane uczucia w stosunku do chłopaka i nie był pewien czy powinien on wylądować w Oświacie choć oczywiście atak nie powinien zostać puszczony w niepamięć. Vlad zamknął za sobą drzwi po czy usiadł na krześle oczekując przebudzenia Jonathana.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Pią Kwi 17, 2015 3:43 pm

Jonathan nie wiedział, ile przespał. Parę minut, godzin? Tak czy inaczej, czuł się zmęczony, co pewnie zawdzięczał także lekom, podanym przez pielęgniarkę. Obudził się, jednak nie dał o tym znać. Wyczuł, że nie znajduje się sam w gabinecie. Na pewno nie było tutaj już łowczyni i tej blondyny. Wyczuł za to woń łowcy, który zabrał go z Oświaty i zaprowadził do Akademii. Najchętniej poszedłby do swojego pokoju i zakopałby się w poduszkach. Niestety musiał być tutaj i to pod nadzorem łowcy.
Właśnie, co on tutaj robi?
Przecież wcześniej go nie było. Teraz chłopak jeszcze bardziej miał ochotę zakopać się w pościeli i olać wszystko co się wokół niego działo. Otworzył ślepia i wlepił je w faceta. Chwilę przypatrywał mu się, jakby ten był tylko zjawą albo wytworem jego wyobraźni i miał lada chwila zniknąć jak bańka mydlana.
- Co pan tu robi? - jego głos był zaspany. Nic dziwnego, skoro cały czas myślał jedynie o śnie. Nasunął koc na łeb, odcinając się od łowcy. Niech ten sobie pójdzie i da mu spokój. Wampirek chce spać, a ten go podgląda.
Kysz.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 856


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Czw Kwi 23, 2015 9:05 pm

Stało się. Zajęło to ponad kwadrans, ale chłopak się przebudził. Niemniej był on równie społeczny i kulturalny co zawsze... czyli wcale. Można by jego ogładę przyrównać do zdolności społecznych neandertalczyka skrzyżowanego z cukinią... przejrzałą zresztą. Vlad z początku nie odpowiedział nic. Co miał powiedzieć? Pilnuję Cię bo rzuciłeś się na uczennicę i lekarkę zwaną pielęgniarką? Mam Cię na cenzurowanym, nie spierdol tego? Nie. Nie było sensu. Jonathan wyglądał na prawie dorosłego, ale zachowywał się jak leniwy rozkapryszony szczeniak. Nie wzbudzał w ten sposób nazbyt wielkiej sympatii w Grigoriju choć w nim z reguły łatwiej wzbudzić wzgardę niż sympatię. Niestety on sam podobnie działa na wielu ludzi.
- Zaatakowałeś kobietę. Wstyd. Dałeś się pobić kobiecie. Hańba. - rzekł do wampira z sardonicznym uśmiechem na ustach, którego przez maskę zobaczyć nie sposób. Znał tę kobietę i wiedział, że nawet gdyby nigdy nie była łowcą i tak potrafiłaby się obronić. Ma po prostu temperament, a wyszkolenie łowców jedynie dawało jej więcej możliwości. Samo pokonanie przez nią nie jest powodem do wstydu, ale atak na nieznaną osobę i danie się sromotnie pobić jest niemalże uwłaczające, zwłaszcza gdy druga strona wychodzi praktycznie bez szwanku. Takie jest przynajmniej rozumowanie Vladislau. Ciekawe co chłopak odpowie. Zapewne się wkurwi i zacznie pyszczyć. O to zresztą chodzi. Przecież Vlad nie będzie z nim rozmawiał o pogodzie, spróbuje go sprowokować do rozmowy na tematy ważne... Na przykład: Czemu nie miałbym Cię wpierdolić do celi na resztę Twoich dni? Jonathan jednakże nadal był nakryty kocem i albo nie usłyszał wypowiedzi Łowcy albo nie chciał się do niej ustosunkować. Cóż... Jego kłopot. Vlad podniósł się nagle z krzesła i podszedł do łóżka robiąc coś czego chłopak nie mógł przewidzieć. Chwycił Uczniaka w żelazny uścisk swoich łap i obrócił nim kilka razy robiąc z niego i pościeli szpitalnej wielkie burito po czym praktycznie unieruchomionego przerzucił sobie przez ramię. Zgarnął tabletki krwi z szafki pozostawione przez Esmeraldę po czym wyszedł opuszczając Akademię. Skoro da się porwać Dyrektora w biały dzień z placówki to co dopiero ucznia...

[zt x 2]
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1353


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Kwi 10, 2016 8:10 pm

Skończyło się na tym, że wybór Shiro co do miejsca padł na gabinet medyczny dla klasy nocnej... A tak przynajmniej twierdziła tabliczka wywieszona tutaj. Nieważne. Nocne to nocne, więc może ktoś tutaj bardziej doświadczony zdoła im pomóc? A jak nie, to podbierze się to i owo... Nie, nie wiedział w sumie. To po prostu było według niego najodpowiedniejsze miejsce na teraz.
Dlatego też zapukał do środka i wszedł od razu. Nie wiedział, czy ktoś tutaj będzie, czy też nie... Ale dobra, rudowłosy postawił dziewczynę na ziemię.
- Przepraszam za najście - powie jeszcze, na wszelki wypadek, gdyby tutaj ktoś jeszcze był, ale nieważne, przestał się nawet na tym skupiać. Przecież miał tutaj swoją towarzyszkę, którą trzeba się zająć!
- Julia, w porządku? - odezwał się do niej. - Wybacz, że tak nagle cię zabrałem, ale tutaj będzie o wiele lepiej niż w szkole - uśmiechnął się do niej łagodnie.
- Może poszukam ci jakiś ubrań? Co ty na to?
Pewnie dostanie mu się za niezwracanie uwagi na lekarza tutaj, ale...! Jest wyjaśnienie! Za bardzo martwił się o przyjaciółkę, by skupiać się na jakimkolwiek otoczeniu. Zwłaszcza, że nie bardzo wiedział, co jeszcze mógłby zrobić, tak, by poczuła się lepiej. Chyba, że ciastka. Może poprawią jej nastrój? Albo jeszcze trochę krwi? Jeny, robiło się to za skomplikowane!

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2013


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Kwi 10, 2016 8:34 pm

Reakcja Samuela ~ NPC

Pod nieobecność Esmeraldy rolę medyka uczniów nocnych pełnił nie kto inny jak Samuel. Lekarz przeglądał akurat jakiś kolorowy magazyn dla panów, kiedy drzwi otworzyły się i ukazały kolejnych pacjentów.
Boże ty mój… dajcie ludziom żyć.
Zbolała minę lekarza szybko zastąpił profesjonalizm, dlatego mężczyzna schował pisemko do szuflady i z zainteresowaniem podszedł do dwójki nieznajomych.
- Co się stało? Tutaj proszę – lekarz wskazał kozetkę i pomógł kotołakowi przenieść pacjentkę na wskazane miejsce. Kątem oka zerknął oczywiście na ogon i uszy, zastanawiając się w duchu jaką suką jest moda i jak młodym nie wstyd paradować w takich strojach! A kysz!
- Dobrze, muszę wiedzieć co się stało – dziewczyna wyglądała jakby przeżyła pierwsze starcie z gwałcicielami i mordercami, a nie była zwykłą uczennicą akademii. W oczekiwaniu na odpowiedź lekarz podszedł do szafki i wyciągnął z niej syntetyczną krew oraz kubki. Bez wahania rozlał posokę do naczyń i podał jeden kubek Shiro, a drugi przytrzymał i zbliżył się do Julii.
- Dasz radę przyjąć krew w tej formie? - sądząc po jej wyglądzie od dawna nie przyjmowała krwi. Czy jednak obejdzie się bez igieł i dziewczyna da radę to wypić? Samuel czekał na małe sprawozdanie oraz decyzję co do trzymanego w rękach napoju.
- W tamtej szafce jest fartuch doktor Esmeraldy. Wyjmij go i daj koleżance żeby mogła się okryć - polecił. Wszystkie pozostałe ubrania dziwnym trafem wyparowały. Ogrom pacjentów i te sprawy... Rozumiecie?
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1353


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Kwi 24, 2016 5:51 pm

O... A jednak ktoś tutaj był. Niespodziewane... Nie, właściwie nie powinno, skoro tak właściwie trafili do czyjegoś gabinetu medycznego. Shiro niestety wcześniej nie orientował się, co gdzie i jak, więc skończył tutaj. Zamartwiał się o swoją koleżankę, ale też wiecznie nie mógł tutaj pozostawać. Niestety.
- Nie wiem - odpowiedział szczerze wampirek, nawet nie zastanawiając się, że powinien tak właściwie nie pokazywać swoich kocich atutów. Ale kto by o tym teraz myślał... - Znalazłem ją już w takim stanie.
Sam również mógł się zastanawiać, co się z nią działo. Stan, w jakim ją znalazł... I na dodatek jej zachowanie. Uniósł dłoń, by dotknąć szyi. Nie był na nią zły przez to, nic w tym stylu! Tylko to... Zaskakujące. A już starał się nie myśleć, że była całkowicie bez ubrań. Na tą myśl już trochę rumienił.
Pozostawało jedynie wysłuchać słów Julii... Ale właściwie, czy powinien tutaj być, by to słuchać? Może nie będzie chciała? Zwłaszcza otworzyć się przy dwóch facetach.
Wziął od lekarza naczynie.
- Dziękuję - powiedział do niego Shiro, ujmując w łapki kubek i wypił jej zawartość, nawet się nie zastanawiając, czy coś mógł tutaj dodać czy też nie. Pomimo tego, że nie była to prawdziwa krew, poczuł się lepiej niż wcześniej. Ktokolwiek to wymyślił, był geniuszem.
Odłożył puste naczynie na wolne miejsce i wtedy usłyszał jego polecenie. Skinął głową na znak, że zrozumiał i udał się do podanej szafy. Kilkanaście sekund później trzymał już fartuch, który podał Julii i grzecznie się odwrócił, by nie patrzeć na nią. Skupił się na lekarzu i nieco pokręcił głową.
- Ja lepiej jak pójdę, nie będę się dalej narzucać. Bardzo proszę, niech pan się nią zajmie - rzekł jeszcze do niego. Po tym, jeszcze pozostawił swoje imię, nazwisko i numer komórki. Tak na wszelki wypadek. Pożegnał się z tą dwójką i ewakuował się stąd.

z/t

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Ptaszynka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Sro Cze 29, 2016 11:12 am

Gdy wyszła na ulicę, udawała, że nie zgina nogi z większym trudem, co chyba jej wychodziło. Była zdeterminowana i widziała jawny cel „tramwaje”. Najlepszy środek transportu. Na szczęście szron stopił się i była po prostu mokra, co wyglądało w ocenie publicznej pewnie dziwnie, ale normalniej niż oblodzona ręka czy noga. Ból pulsował, a ona zastanawiała się, jak szybko dojdzie w okolice akademii. Była bliżej niż oświata i to tam zamierzała szukać pomocy. Mogła czekać na wsparcie Łowców, byłby tam przynajmniej jeden medyk, jednak obawiała się tej konfrontacji. Czuła, że popełniła zbyt duży błąd. W akademii tymczasem powinna o tej porze być Esmeralda, którą znała z rytuału, z którą zdarzało się jej rozmawiać niejednokrotnie po wielu ciężkich treningach, czasem okazjonalnie, gdy dziewczyna próbowała poruszyć temat magii krwi. Kiedyś spróbuje się od niej poduczyć. Może i wybłaga naukę rytuału?
Wyszła z tramwaju i zaczęła się człapać do budynku szkoły. Weszła bocznym wejściem, obawiając się, że na przodzie ktoś może się jeszcze kręcić i poszła w kierunku gabinetu, znajdującego się tuż za zakrętem... Wystarczyły tylko trzy kroki i byłaby pod drzwiami, tymczasem zobaczyła obraz, którego się nie spodziewała. Przyłożyła dłoń do twarzy, robiąc cichego facepalma. Odjęła rękę po westchnięciu i podeszła dwa ślamazarne kroki, po czym uśmiechnęła się w dziwny sposób. - Kiepsko wyglądasz. - Uznała. I chociaż był w tych słowach jakiś sarkazm i bliżej nieokreślone zażenowanie, była ukryta w tym głosie cicha troska. Aoi mógł zobaczyć dwie różnice, bluzę miała przewiązaną w pasie (nie liczę widocznej opuchlizny na sinej lewej ręce) i nie miała maski na twarzy o tych samych, szaro-fioletowych, opalizujących oczach.
Podeszła do wampira, wyciągając lewą rękę w stronę jego brzucha. - Tylko nie skacz, nie mam złych intencji. - Uprzedziła nim to zrobiła. Może to ostatni moment na to, ale zawsze mogła mu przynieść nieco ulgi po podróży. Gdyby nie uskoczył jak poparzony, albo by jej nie zaatakował, poczułby, jak zimno lekko tłumi ból rany na brzuchu. Przymrożona ręka z obrzękiem? Najlepszy lek na bolące, krwawiące rany! Inteligentny woreczek z lodem zawsze w cenie.
Uważając, że wampir może mieć trudności w ocenianiu odległości z powodu braku oka, sięgnęła do drzwi, zapukała dwa razy i otworzyła drzwi do pomieszczenia. - Pani Green? - Zapytała od progu. - Możemy wejść? - Miała spokojny głos, nie czuć było po nim, że coś ją bolało. Gdyby nie ta ręka i mokra nogawka, można by powiedzieć, że przyprowadziła kumpla do gabinetu. Kotori wyobrażała sobie jej spojrzenie, jak podniesie wzrok ponad biurko i zobaczy... taki duet.

// Jakbyś chciała zobaczyć starcie
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 293


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Sro Cze 29, 2016 9:00 pm

Cóż, Aoi pierwszy opuścił tamto miejsce, a jego celem było... Co właściwie? Cóż, może czas znaleźć fachowca, który pomógłby mu z tymi ranami? Tak mu się przypomniało, że w szkole jest ktoś taki jak lekarz. Więc, dlaczego nie spróbować? Chociaż nie był pewny co do tego posunięcia, ale z drugiej strony zaś, fakt, że nie widział na jedno oko był niepokojący. Na dodatek rana na brzuchu... Eh. Szedł tam na piechotę, więc dlatego nie dotarł wcześniej od pewnej dziewczyny... Którą nie bardzo chciałby teraz zobaczyć.
W chwili, gdy ją ujrzał, momentalnie się skrzywił. A ta, co tutaj robi? Chce dokończyć dzieła, czy co? Obserwował ją zdrowym okiem, zastanawiając się, co miał zrobić z tym fantem. Cóż, nastawił się, że nieprędko ją zobaczy, a tutaj coś takiego. Auć.
- I vice versa - odpowiedział jej na to.
W końcu mógł zobaczyć jej twarz... Ciekawe, właśnie została zdemaskowana! Teraz wiedzieli o sobie więcej niż wcześniej, co było również niebezpieczne... Ale to kwestia na potem do rozmyślenia.
I oczywiście, co ona sobie myślała? Wampir nie dał się jej dotknąć, po prostu posłał jej nieufne spojrzenie. Cóż, ostatnim razem jak była tak blisko, to zafundowała mu ranę na brzuchu, która powoli się goiła i uszkodziła oko. Ten ból jedynie go rozdrażniał bardziej, przez co raczej nie porozmawia z nią przy jakiejś kawie. Przykro mi.
Prychnął jeszcze, widząc, że to ona przejęła inicjatywę nad tym wszystkim. Super, tylko tego brakowało.
- Idź pierwsza. Poczekam na korytarzu - burknął z niechęcią w głosie. Tori mogła go uznać za złego wampirka, ale no... Kto by byłby w dobrym nastroju, będąc w takim stanie? Nie czarnowłosy.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2013


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Sro Cze 29, 2016 10:35 pm

Reakcja Esmeraldy ~


Kotori nie myliła się sądząc, że lekarka o tej porze będzie w akademii. Większość dnia spędzała doglądając uczniów bądź też zajmując się sprawami oświaty. Konkretniej mówiąc łowców i ich leczeniem. Tym razem Esmeralda miała na sobie krótki lekarski fartuch w kolorze bieli, oraz równie skromną pod kątem długości sukienkę w etniczne wzory. Słysząc pukanie uniosła wzrok znad książki, którą właśnie zaczęła czytać.
- Proszę – powiedziała odruchowo, kiedy dotarło do niej kto konkretnie zawitał do jej gabinetu. Wstała i nie czekając na dalsze słowa Kotori, zbliżyła się do drzwi by szeroko je otworzyć dla pacjentów. Wystarczyło jedno krótkie spojrzenie by ujrzeć obraz typowej nędzy i rozpaczy. Walka? Bo tak to na pierwszy rzut oka wyglądało.
- Usiądź na kozetce, pomogę Twojemu koledze – odprowadziła Kotori wzrokiem i gdy tylko dziewczyna wykonała polecenie, Esmeralda zbliżyła się do Aoiego.
- Spokojnie. Pomogę Ci – powiedziała krótko i dość zwięźle, jednak ton głosu sugerował, że to nie była prośba. Jeśli lekarka zauważy, że którekolwiek z nastolatków ma problemy z dojściem do wskazanych kozetek, bezceremonialnie weźmie takiego na ręce i położy na wyznaczonym miejscu. Może i nie miała siły dowódcy, lecz profesja lekarska w połączeniu z łowiectwem otwierały szerokie spectrum jeśli chodziło o tego typu mozliwości. Esmeralda wyjrzała na korytarz upewniając się, że nikt nie widział tej nietypowej pary i jednym kopniakiem zamknęła drzwi gabinetu.
- Wyjaśnicie mi co się stało? - rozłożyła kotarę oddzielając dwójkę nastolatków od siebie i zaczęła przygotowania do wstępnej pomocy.
- Tylko bez kręcenia – stanęła dokładnie na środku oddzielającego ich materiału, lustrując po kolei to jedno to drugie. Chyba nie przypadkowo znaleźli się oboje pod medycznym gabinetem, zwłaszcza, że ich stan jasno wskazywał na walkę. Nim zaczęli mówić, Esmeralda podała Aoiemu kubek z krwią, żeby się pożywił i przypadkiem nie wpadł na pomysł związany z atakiem.
- Chcę obejrzeć Wasze obrażenia, zdejmijcie te ubrania – poleciła.
Powrót do góry Go down
Ptaszynka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Czw Cze 30, 2016 12:04 pm

Aoi nie dał sobie ulżyć, nie chciał jej zaufać, ale Kotori nic do tego nie miała. Nie wiedziała, że wampir chciał tylko pokazać jej swoją siłę, aby ją przepłoszyć. Zareagowała gdy tylko znalazła się w niebezpieczeństwie. Otworzyła wampirowi drzwi, a on zasugerował, że powinna wejść pierwsza. Wolała mieć pewność, że wampir: a - stąd nie ucieknie; b - otrzyma pomoc Esmeraldy. Lekarka na szczęście zaprosiła ich oboje. Korzystając z tego, że wampir nie widział na prawe oko, od strony, gdzie się znalazła, popchnęła go lekko, naprawdę lekko(!) w plecy, żeby się... nie krępował.
Sama skierowała się na kozetkę. Nie miała złych zamiarów wobec Aoiego. To teraz, hm, nie do końca jej działka, miała taką nadzieję. Nie miała zamiaru go skrzywdzić. Nie wiedziała co zrobić z tym fantem. Czuła, że swoim postępowaniem i tak kogoś zawiodła. Ale tym kimś nie musiał być jej mentor.
Nie wahając się zbytnio, przekręciła bluzę tak, by zasłaniała jej przód do kolan przed Aoi i zdjęła dresowe spodnie. Noga dalej była sztywna i nieprzyjemnie bolała, wychłodzona, chociaż Kotori bardziej obawiała się o ręce. A przynajmniej o jedną, lewą, pokrytą naprawdę, naprawdę dużym, wielobarwnym sińcem. W momencie uderzenia bała się o złamanie, a tu patrz, obrzęk. Najlepsza wymiana ran, jakiej dokonała w życiu z wampirem krwi B, czy C.
- Myślałam, że doszło do potyczki ulicznej ze względu na dźwięki jakie usłyszałam, więc podeszłam zobaczyć co się stało w jednej z uliczek odchodzących od parku. Zobaczyłam cztery osoby. Jedna pastwiła się nad resztą, dwie były już nieprzytomne. Miałam nadzieję, że to tylko potyczka uliczna i kilkoma słowami przepłoszę z nożem motylkowym czwartą osobę, żeby udzielić pomocy leżącym. - Skinęła głową na wampira, gdy powiedziała „czwarta osoba”. - Po tym, co powiedział później, myślę, że Aoi sam próbował mnie przepłoszyć pokazem siły. Poczułam się zagrożona gdy złapał mnie za nadgarstek, będąc chwilę wcześniej w sporej odległości ode mnie, więc zaczęłam się bronić. Agresywnie. Aoi przez chwilę napierał. Stąd te obrażenia. Udało mi się go odepchnąć atakując nożem w brzuch, wtedy odstąpiliśmy od siebie. Aoi odszedł. Jedną z ofiar był wampir. On i jedna z dwóch pozostałych osób nosili na sobie ślady po ugryzieniach. - Przerwała na chwilę, by zaczerpnąć oddech. Starała się mówić dość rzeczowo, nie pomijając najważniejszych szczegółów. Zarazem nie próbowała być subiektywna, ale chyba średnio jej to wychodziło. Cóż, pominęła takie kwestie jak chęć uderzenia nożem w ostateczności, brak zamiaru ataku, nie wspominała, że Aoi był szczególnie agresywny. Częściowo zwaliła na siebie winę, przyznając się jawnie do ataku nożem, nie wyjaśniając, że jej sytuacja była po prostu badziewna, chociaż Esmeralda powinna to sama zauważyć. W każdym bądź razie Kotori, miała nadzieję, nie broniła za bardzo swojej osoby. - Wtedy zadzwoniłam do Oświaty, mówiąc, że znalazłam trzy ofiary ataku wampira i skierowałam się tutaj. Spotkałam Aoi ponownie pod drzwiami gabinetu. - Najwyraźniej chciała powiedzieć Esmeraldzie coś jeszcze, porozmawiać, jednak zerknięcie na Aoiego, miała nadzieję, było dość wymowne, że nie chciała mówić o tym przy nim.
- Z mojej perspektywy to wszystko. - Powiedziała spokojnie. Jej ton nie drżał. Nie wydawało się, jakby coś ją bolało, miała bystre spojrzenie. Takie samo jak podczas walki, jak przed nią. Aoi mógł zauważyć, że mogła „udawać” po pierwszym starciu, chociaż rany wydawały się jak najbardziej realne. Z kieszeni spodni wyjęła swój nóż motylkowy i rozłożyła go tym samym ruchem co przed walką z Aoi. Złapała za część rękojeści i pozwoliła otworzyć się motylkowi, by złapać już obie części rękojeści z wysuniętym nożem. Była obeznana z tą bronią i chyba nawet w pół śpiąca mogłaby wykonać ten prosty manewr bez żadnego błędu. Gdyby Esmeralda chciała zarekwirować nóż (oczyszczony ze krwi podczas podróży) na chwilę, czy na zawsze, oddałaby jej go, w każdym bądź razie złapała go tak, by móc zaprezentować ostrze lekarce, gdyby to miało pomóc jej w określeniu krwawiącej rany wampira. Odetchnęła trochę głębiej.
Gdyby miała okazję, dopowiedziałaby jeszcze: Poza tym, co widać, niepokoi mnie trochę prawy nadgarstek. Odkąd Aoi go złapał, wciąż boli na podobnym poziomie. - Mogło to być zwykłe obicie, ton Kotori nie brzmiał, jakby była naprawdę przejęta, zdawała się po prostu... spokojna. Tak nienaturalnie spokojna. Uznała, że warto wspomnieć Esmeraldzie o tym. Po ruchu nadgarstka dłoni uzbrojonej w nóż, lekarka mogła wywnioskować, że to raczej nic poważnego. A Kotori nie panikuje jak dziecko z powodu jakiegoś tam niewielkiego bólu.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 293


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Czw Cze 30, 2016 1:13 pm

Wampir nie bardzo chciał tutaj wejść... I raczej tego nie ukrywał. Gdyby jednak się zastanowić poważnie nad powodem, nic sensownego nie przychodziło na myśl... Przynajmniej na teraz. Chyba, że to była wina Kotori. Po tym wszystkim... Siedzieć tutaj jak gdyby nic? Meh, to trochę dziwne, nieprawdaż?
Naprawdę nie zamierzał tam wchodzić... Przynajmniej nie teraz. Ale ta lekarka... Brr... Miał wrażenie, że wcale nie zaakceptowałaby odmowy z jego strony. Na dodatek poczuł lekkie pchnięcie Tori. A to, co to niby miało być? Odwrócił głowę w jej kierunku, po czym westchnął głęboko i posłusznie podreptał w głąb pomieszczenia. Na szczęście (dla niego) nie miał problemów z chodzeniem.
W końcu zatrzymał się przy jednym z łóżek i posadził na nim swój tyłek. Nie mógł już widzieć dziewczyny przez rozłożoną kotarę. Sam fakt jej pojawienia się podsumował wzruszeniem ramionami i rozejrzał się po tym pomieszczeniu. Nie bardzo go to wszystko zachęcało, ale wszelakie żale zachował dla siebie jedynie. Póki co.
Ah, na dodatek spytała się, co się działo? Wampir nie odpowiedział... Bo zaczęła mówić sama dziewczyna. On sam wziął kubek z krwią i od razu zaczął ją pić, bez sprawdzenia, co to jest właściwie. Czy to nie będzie czasem błąd? Jeśli Esmeralda podała mu ludzką krew, będzie mogła zobaczyć, jak Aoi błyskawicznie ją wypluwał. Pewnie rozlałaby się na niego samego i na podłogę, a on sam by próbować się pozbyć tego, co dostałoby się do jego organizmu, jak i mocno by zbladł.
Ale jeśli jednak do tego nie doszło, to po prostu by pił ją i tyle. Nie rozbierałby się jeszcze, po prostu słuchałby dalszej wypowiedzi tamtej... I w którymś momencie po prostu prychnął na to wszystko.
- Nie lepiej po prostu powiedzieć, że to moja wina i, że ja jestem tym złym, a ty jako dobra bohaterka próbowałaś mnie powstrzymać? - rzucił w jej kierunku. Jeśli mu się nic nie stało przez podany napój, odłożyłby go i wtedy właśnie ściągnął górną część ubrania, ukazując już gojącą się ranę na brzuchu. Nie można jeszcze zapomnieć, że nadal miał tylko jedno oko otwarte.
Bądź co bądź, nic więcej nie dodał, jedynie czekał.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2013


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Czw Cze 30, 2016 6:25 pm

W akademii możliwość podania uczniowi krwi pochodzącej od człowieka była przypadkiem równie rzadkim co śnieg w ciepłych krajach. Naruszenie pewnych norm w tej dziedzinie mogło skutkować bezpowrotnym zachwianiem ogólnej współpracy między rasami, jaką zakładał ogólny regulamin Akademii. Aoi nie musiał się zatem obawiać spożycia krwi na jaką był uczulony. Syntetyk w płynie posiadał odpowiednie wartości odżywcze, a przy okazji był łatwiejszy do pozyskania niż w przypadku zwykłej krwi. Bo skąd ją wziąć? Łapać ludzi? Brać od stacji krwiodawstwa?
Na szczęście pomimo początkowych obaw żaden z uczniów nie okazał się problematyczny. Nawet niechętny wampir po wypiciu swojej porcji wykonał polecenie i pokazał obrażenia – w tym gojącą się już ranę na brzuchu.
Nieźle.
Czerwonowłosa skupiła swoje spojrzenie na Kotori, która do serca wzięła sobie streszczenie biegu ostatnich wydarzeń. Z każdym słowem źrenice Esmeraldy powiększały się, jakby właśnie słuchała przerażającej opowieści o duchach.
Nie wierzyła. Po prostu nie mogła uwierzyć w to co usłyszała, a w całej tej opowieści brakowało tylko stwierdzenia typu „Panno Green, kiedy jest Pani dyżur w Oświacie?”. Nawet najmniej kumaty wampir po tych słowach poznałby więcej niż można by początkowo założyć. Skąd ta lekkomyślność u uczennicy dowódcy?
Esmeralda chrząknęła, patrząc karcącym wzrokiem na Kotori.
- Wystarczy – przerwała, modląc się w duchu by znaleźć rozwiązanie do tej pokręconej sytuacji – Ta sytuacja nie powinna mieć miejsca. Oboje mogliście zrobić sobie krzywdę! - skarciła oboje, w pierwszej kolejności zabierając się za Aoiego. Nim rana na brzuchu wampira uległa regeneracji, lekarka odkaziła krwawiące miejsce, wyciągając ewentualne zanieczyszczenia które mogłyby przeszkodzić w późniejszym czasie.
- To nie jest targ tylko gabinet medyczny. Wylecicie stąd oboje przed oblicze dyrektora jeśli będziecie się nadal licytować i przekrzykiwać – o tak, tylko teraz tego im brakowało! Urocza wizyta na dywaniku dyrektora i wiszące nad nimi widmo opuszczenia akademii. Czy uczniowie nie powinni być o tej porze na lekcjach, albo… w pokojach? Zamiast normalnego studenckiego życia biegali z nożami motylowymi i odmrażali kolegom kończyny. Świetnie!
- Oczyściłam Twoją ranę, powinna się szybko zagoić – powiedziała do Aoiego żeby uprzedzić ewentualne troski czy pytania.
- Oko nie wygląda zbyt dobrze, gdybyś trafił tutaj dwie godziny później mógłbyś stracić wzrok – uniosła chorą powiekę oglądając nieszczęsne oko wampira – Muszę wypłukać zanieczyszczenia, a następnie zapuszczę Ci krople i założę opatrunek. Przez okres około tygodnia nie powinieneś forsować wzroku i unikać korzystania ze sprzętu który obciążyć wzrok. Mam na myśli głównie elektronikę, komputery, telewizory. Przepiszę Ci witaminy dzięki którym wzrok szybciej się poprawi – odeszła od niego i zabrała z szafki dwie białe buteleczki oraz mnóstwo gazy.
- Pierwszy opatrunek będzie nasączony płynem leczącym. Początkowo może zapiec, ale powinno szybko ustąpić – powiedziała i usiadła tuż obok wampira. Wspomniana gaza nie została przyłożona jednak do oka Aoiego, lecz do ust i nosa. Tak, to był cholroform. Esmeralda dopilnowała, żeby wampir nie upadł na ziemię i gdy tylko zasnął szybko i zręcznie zajęła się opatrzeniem jego oka. Płukanie, krople, na końcu opatrunek. Dopiero po tych działaniach podeszła do Kotori, siadając tuż obok.
- Vladislau nie uczył Cię, że zachowanie zasad bezpieczeństwa i przykrywka to nasze priorytety? - dłońmi zbadała miejsca obrażeń i bez słowa poszła do stolika z termosami. To tam nalała do jednego z kubków herbatę i podała ją dziewczynie.
- Jesteś wyziębiona, wypij to – poleciła i sięgnęła do szuflady skąd wyjęła maści oraz bandaże.
- Nałożę maść rozgrzewającą i zabandażuję tą nogę. Sądząc po stopniu odmrożenia jeszcze kilka stopni mniej i musiałabym amputować – spojrzała na dziewczynę, przez co Kotori miała okazję dostrzec cień troski w oczach lekarki.
- Nadgarstek jest skręcony. Muszę go nastawić, czy nim to zrobię chcesz środki przeciwbólowe? - nie chciała dawać dziewczynie większej dawki cierpienia, ale nadgarstek wypadało nastawić. Jeśli źle się zrośnie, Kotori mogłaby mieć problem z utrzymaniem broni, bądź walką. A to w przypadku łowcy było mało pomocnym rozwiązaniem.
- Vladislau wie? - zapytała, nim chwyciła za telefon. W oczekiwaniu na odpowiedź dziewczyny, Esmeralda wysłała wiadomość, której treść pozostawała tajemnicą.

Aoi – zostałeś podstępem uśpiony D: ( w tej kolejce piszesz ostatniego jak na razie posta). Czas trwania snu: do odwołania.
Kotori - Esmeralda jak na razie nałożyła maść rozgrzewającą na Twoją nogę i obwiązała ją bandażem.
Powrót do góry Go down
Ptaszynka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Czw Cze 30, 2016 9:09 pm

Mózg też musiało jej odmrozić. Z pewnością tak się stało. Kiedy spostrzegła wzrok Esmeraldy sama kadetka tak stwierdziła. Same błędy. Tylko błędy. Pochopne decyzje, ograniczony tok myślenia, spłycone myśli. Zdawało się, że coś jest nie tak. Mogła być też po prostu przemęczona.  Dawała z siebie wszystko, cały czas. Próbowała się wzmacniać, ale zdaje się, traciła na tym. Nim spotkała Aoi wytężała swój umysł. Dzień dobiegał już końca. Próbowała ćwiczyć swoją magię, a nie rezygnowała też z innych treningów i nauk języków. W zasadzie odpoczywała na zajęciach. I teraz widać tego skutki. W tym delikatnie fioletowe podkowy pod oczami.
Kotori opuściła wzrok i zamilkła, samej nie wierząc w swoją głupotę. Powiedziała „przepraszam”, nie próbując się nawet usprawiedliwiać. Powiedziała to cicho, co powinno dojść jedynie do uszu rudej. Może częściowo Aoi ją uratował, bo Esmeralda skupiła się na odgrywaniu roli pielęgniarki. Gdy Esmeralda podeszła do Kotori, tej zjeżyły się włoski na karku. Miała ochotę zapaść się pod ziemię i zniknąć. - Przepraszam. - Powtórzyła raz jeszcze, podnosząc oczy. Przez chwilę dziewczyna wydała się zmęczona, a gdy jej wzrok spotkał się ze wzrokiem jej nauczycielki, opuściła go i westchnęła głęboko. - Nie, nie są potrzebne. - Powiedziała nie mogąc ukryć pewnej rezygnacji w głosie. To kiepskie odkupienie za przewinienia, ale zawsze coś. Obecnie chyba na tyle było ją stać. W każdym innym stanie też w zasadzie by odmówiła, uważając siebie za dość silną by znieść tak niewielki ból.
Była już mocno obolała, ale w zasadzie była w czepku urodzona. Nic jej koniec końców nie było. Wypiła łyk herbaty, przyjemnie rozgrzewającej, a kolejny łyk niemal wypluła gdy lekarka zapytała o Vladislaua. Odkaszlnęła, żeby nie zadławić się płynem. Kątem oka dostrzegła tylko jak Esmeralda pisze i... wysyła? Lekarka chyba pierwszy raz mogła zobaczyć na twarzy Kotori żałosny wyraz zabarwiony zażenowaniem i utrapieniem. Ale tylko chwilę, małą chwilkę, bo Tori spojrzała na ziemię. Z perspektywy lekarki niewiele więc można było zobaczyć po minie dziewczyny. Odstawiła też kubek herbaty. - Nie wie. - Powiedziała cicho, podobnie zrezygnowana. Podda się konsekwencjom, jakiekolwiek by nie były, taka już była Kotori, nie to ją martwiło. Rok temu nie spodziewałaby się, że przywiąże się do kogoś na tyle, że nie chciałaby go tak jawnie zawieść. Wysunęła nieco prawą rękę w stronę Esmeraldy, zakładając, że pewnie za chwilę będzie chciała tą rękę nastawić.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 293


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Pią Lip 01, 2016 10:03 am

Czarnowłosy wampir mógł więc odetchnąć z ulgą i cieszyć się tym, że nie zwróci gwałtownie zawartość swojego żołądka. Jedyny plus tej całej beznadziejnej sytuacji. Oczywiście, dał się obejrzeć lekarce, nie protestując... Ale już więcej się nie odezwał. Rany, co za groźby! Ale no... A dobra, nieważne, przecież kto by go tam chciał słuchać?
Eh, zrobić sobie krzywdę, tak...? Czy nie to właśnie było końcowym zamiarem w tej całej walce? Jedna osoba chciała powstrzymać drugą od jakiegokolwiek działania. Chyba, że też intencje były inne...
Aoi mógł się jedynie nad tym zastanawiać, co było okej, a co nie. Gdyby zyskał trochę więcej czasu, pewnie przemyślałby własne zachowanie i ba, może nawet przeprosiłby Tori? W końcu to wszystko skończyło tak przez... Nieporozumienie? Chyba dobrze pamiętam.
Pewnie, gdyby spodziewał się takiego zagrania... To rzeczywiście by nie wszedł tutaj. Albo próbowałby się jakoś bronić, ale... No kto by się spodziewał czegoś takiego? W szkole! A o czym mowa? A o pewnym potraktowaniu...
- Hai - wymamrotał jedynie, gdy powiedziała o jego ranie. Nie bardzo się znał na tym, no i nie często otrzymywał pomoc medyka, więc mógł po prostu to wszystko wziąć i akceptować. Dlatego też nie reagował jakoś negatywnie, gdy chciała się zająć jego okiem...
W chwili jednak, gdy poczuł, że gaza była przyłożona do jego ust i nosa, próbował się uwolnić i odepchnąć kobietę. Walka na nic jednak się nie zdała, czuł, że stracił przytomność, przez co jego siła była niewystarczająca... Więc... Dobranoc.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2013


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Pią Lip 01, 2016 12:18 pm

Aoi zasnął snem sprawiedliwego, a jego życiu nie groziło już żadne niebezpieczeństwo. Właściwie taki stan rzeczy był idealny dla jego organizmu, bo regeneracja przy wyciszeniu ciała miała szansę zadziałać więcej niż w przypadku gdyby zachował przytomność. Plan przetransportowania wampira do Oświaty nie był do końca legalny, ale co mieli zrobić? Narażenie łowców na ujawnienie i złamanie wieloletnich tradycji wciąż tliło się jako priorytet ku bezpieczeństwu samych zainteresowanych i ich rodzin. Nie miała innego wyjścia jak zrobić to co konieczne dla zachowania łowieckiej maskarady. Wbrew wszystkiemu.
Kotori…
Spojrzenie ciemnowłosej jasno wskazywało na fakt, że dziewczyna nie do końca przemyślała swoje słowa. Wstyd malujący się na twarzy nastolatki był szczery, a wszystkie czyny i słowa padły pod wpływem chwili. Cóż, mimo niejednokrotnie dojrzałego zachowania w dalszym ciągu była tylko nastolatką. Dzieckiem.
- To co zrobiłam nie jest do końca legalne w akademii – westchnęła i spojrzała na zrezygnowaną nastolatkę – Co ja mam teraz z Tobą zrobić, Kotori? – gdyby dyrektor akurat postanowił zrobić sobie wycieczkę po gabinetach, lekarka miałaby przechlapane. Kto wie jaką ściemę należy wymyślić, żeby finalnie głowa akademii dała jej spokój i pozwoliła na dalsze działania.
- Mogłaś zginąć, dlaczego od razu nie wezwałaś pomocy? Ten wampir nie jest pluszowym misiem. Nie jest zabawką, którą jednym ruchem możesz odrzucić w kąt – co prawda nie była do końca pewna klasyfikacji wampira, jednak jedno spojrzenie na stan kadetki utwierdzało w przekonaniu, że z pewnością nie był niżej niż C. Co ona sobie myślała?
Jak Rosa…
Dokładnie takie skojarzenie przyszło do głowy lekarki. Jej niepokorna uczennica, wiecznie pakująca się w kłopoty i głucha na wszelkie argumenty minusów samotnej walki.
- Okey – postanowiła dać spokój nastolatce, bo ciągłe gadanie i pouczanie nie miało szansy poprawić jej stanu. Wręcz przeciwnie.
- Nie powiem o tym dowódcy – było widać, że Kotori boi się Vlada niczym diabeł święconej wody. Zresztą… czy Esmeralda wyglądała na kapusia?
- Pod warunkiem… że zaczniesz nad sobą pracować. Następnym razem nie rzucisz się w walkę i będziesz dbała o ukrycie tożsamości swojej i innych łowców. Dla bezpieczeństwa. Poza tym... sama mu o tym powiesz, jeśli uznasz, że jesteś na to gotowa. – odkręciła maść i dokładnymi ruchami wmasowała niebieską substancję w stłuczenia powstałe na ciele dziewczyny.
- Dzięki temu stłuczenia znikną w przeciągu 2 lub 3 dni – spojrzała, jak dziewczyna wyciąga przed siebie nadgarstek, dlatego otarła dłonie z maści którą przed chwilą nałożyła. Jednym szybkim ruchem złapała za rękę i nastawiła ją może w 2 sekundy. Kotori mogła poczuć jedynie dyskomfort i dosłownie chwilę trwający ból.
- Zabandażuję Ci dłoń. Pamiętaj, żeby przez jakiś czas jej nie forsować. Przez najbliższy tydzień nie staraj się podnosić ciężkich rzeczy i nie próbuj walczyć prawą ręką – poinstruowała ją i położyła obok zakręconą niebieską maść.
- Stłuczenia smaruj dwa razy dziennie – maść była autorstwa Esmeraldy, jak zresztą większość używanych przez nią lekarstw. Kobieta uniosła lekko podbródek Korori, żeby ta przestała w końcu spuszczać wzrok.
- Jak się czujesz? - nie wyglądała na złą i wredną. Chociaż raz. Właśnie teraz był najlepszy moment, żeby Kotori mogła zadać ewentualne pytania.

_________________
Powrót do góry Go down
Ptaszynka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Pią Lip 01, 2016 7:46 pm

Gdy Esmeralda zapytała, co ma zrobić z Kotori, ta nie potrafiła przypomnieć sobie co można począć z takimi głupimi stworkami jak ona, więc po prostu milczała opuszczając wzrok. Może ta wpadnie sama na coś dość konsekwentnego i dosyć strasznego, by zapadło Kotori w pamięci? Miała nadzieję, że tak będzie. - Nie pomyślałam wtedy, że to musi być wampir. Zwykle mam do czynienia z agresywnymi nastolatkami. - Uznała cicho i westchnęła. - Muszą mnie lubić. - Uznała jeszcze ciszej, nie do końca uważając, że ta wymówka cokolwiek da. Miała podejrzenia, ba, nawet uważała, że to prawdopodobne. Esmeralda jednak, cokolwiek myślała, pozostawiła sprawę w spokoju.
Dziewczyna skinęła głową lekarce. Przystała od razu na te warunki, a Kotori albo kłamała perfidnie, albo nie kłamała wcale. A nigdy nie miała zamiaru sprawiać wrażenia osoby, której nie można zaufać, jeżeli chodzi o Oświatę. Ból masażu, jaki Esmeralda zagwarantowała na lewej ręce kadetki, Sanata przyjęła spokojnie, gdy nastawiono jej nadgarstek, nawet się nie skrzywiła. Odebrała to jako ostrzeżenie.
Na kolejne słowa Kotori skinęła głową, w każdej chwili, gdy wydało się to ważne, by przekazać, że zrozumiała instrukcje. Zerknęła na maść i wtedy Esmeralda oparła dłoń o podbródek Kotori, unosząc go. Nie broniła się zbytnio, była zbyt zaskoczona, co widać było w jej mimice. Zwykle Esmeralda była rzeczowa, konsekwentna i... no, straszna. W tej chwili wydało się Kotori, że obserwuje ją inna osoba. Osoba, która po prostu się martwi. Zapatrzyła się w to spojrzenie, jak osoba, której myśli pochłonął naprawdę piękny kamień. Espadas mogła zauważyć w jasnym świetle pokoju, że oczy Kotori są fioletowe, podobnie jak oczy Rosy, współlokatorki dziewczyny. W innych światłach zwykle wpadały w szary błękit, lub zwykłą szarość.
Pytanie Esmeraldy obudziło Kotori z zamyślenia, nigdy wcześniej nie pozwoliła komuś patrzeć sobie w oczy z tak bliska. Poza jedną osobą, tak naprawdę jedyną, która patrzała z udręczoną troską na ptaszynkę. - Dobrze, nic mi nie jest. - Powiedziała. Skąd zebrało się jej na wspominki? Podobnie odezwała się niegdyś do matki, gdy mała się przewróciła, a kobieta nie chciała jej na coś pozwolić. - Chyba muszę tylko odpocząć. - Uznała, mimo wszystko opuszczając wzrok na wargi kobiety. Dolne powieki dziewczyny z tak bliska musiały zasugerować dłuższy brak snu u Kotori, a przynajmniej niewystarczający na dłuższą metę.
- Ubiorę się. - Powiedziała cicho. Choć było to zdanie oznajmujące, brzmiało jak pytanie albo prośba o przyzwolenie. Gdyby Esmeralda ją „wypuściła”, dziewczyna założyłaby spodnie, które musiała ściągnąć by dać lekarce dostęp do uda. Już zdawało się, że było lepiej. Przynajmniej Kotori tak pomyślała. - Upadek ze schodów to chyba dobre wyjaśnienie? - Usiłowała się lekko uśmiechnąć i nadać głosu pogodny ton.
- Chciałabym móc później z panną porozmawiać, jeśli będzie panna miała trochę wolnego czasu. - Starała się powiedzieć nieco oficjalniej, z tą dozą szacunku w głosie, jaki pacjent powinien mieć do swojego lekarza, opatrującego każdą ranę, obicia i otarcia, od czasu do czasu kontrolującego ogólny stan zdrowia. Może i kobieta robiła to z powołania, z obowiązku zawodowego, może i Kotori nie była jedyną jej pacjentką, jednak najbardziej, poza Vladislauem, to Veronica dbała o dziewczynę. W ciągu tego roku Kotori nieświadomie lekko się otworzyła, zaczęła mówić trochę więcej niż półgębkiem do niektórych osób, czasem nieco się odsłaniała, przy niektórych okazywała trochę więcej szczerych emocji niż przy innych. Teraz miała nadzieję, że Esmeralda będzie w stanie podać Kotori jakąś datę, albo dni, w których łatwiej będzie Kotori upolować lekarkę.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2013


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Sob Lip 09, 2016 4:59 pm

Naiwność nastolatków momentami przekraczała wszelkie możliwe granice. Tłumaczenie Kotori sprawiły, że Esmeralda mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem. Nie, Vlad z pewnością nie puściłby tego płazem dziewczynie, ale czy musiał się tego dowiedzieć od razu? Lekarka zastanawiała się nad sensem słów kadetki, z każdą kolejną sekundą dochodząc do wniosku, że te tłumaczenia są całkowicie pozbawione sensu. Wiadomo, że wampir jest niebezpieczny, ale czy do dajmy na to do agresywnego człowieka też by podeszła i to bez wezwania wcześniejszej pomocy?
O naiwna dziewojo.
- Wyraźnie szukasz guza, Kotori – powiedziała z rozbrajającą szczerością. Nie była zwolennikiem zostawiania ludzi na pastwę agresorów, ale rzucanie się w wir walki w wielu przypadkach wiązało się z czystym szaleństwem. Miała ochotę dodać jeszcze parę słów o bezpieczeństwo, jednak widząc zakłopotanie dziewczyny, postanowiła jej darować. Tym razem.
- Cieszę się. Jeśli będziesz przestrzegać moich zaleceń powinnaś szybko dojść do zdrowia – na całe szczęście dziewczyna nie posiadała ciężkich zranień i złamań mogących uniemożliwić jej normalne funkcjonowanie. Mimo lekkich odmrożeń, wciąż była młodą i silną dziewczyną, której organizm szybko wejdzie w stan regeneracji. Rudowłosa skinęła głową na informacje o ubraniu i wstała ze swojego miejsca by przejść się po pomieszczeniu. Oświata została zawiadomiona o „wypadku”, regulamin szkolny został w pewien sposób naruszony, a do tego jeszcze łowcy się spóźniali! Gromy słane na  ich niekompetencję powoli przepełniały większość myśli Esmeraldy.
No bo jak można tyle jechać? A jeśli zaraz wejdzie dyrektor? Krótkie pukanie postawiło lekarkę na baczność i automatycznie stanęła przed Kotori by w razie czego ją zakryć.
- Wejść – poczuła ulgę słysząc pukanie składające się z kilku umownych uderzeń. Łowcy. Lepiej późno niż wcale. Obaj nie przekraczali trzydziestki i ubrani byli zwykłe codzienne stroje. Wyglądali raczej jak studenci akademiccy, a nie wysłannicy oświaty, ale o to właśnie chodziło.
- Jak spadnie mu włos z głowy to zatłukę. Tylko przesłuchanie i kasacja pamięci z ostatnich wydarzeń – poinstruowała ich po krótkiej wymianie zwykłych przywitań. W głębi ducha współczuła temu chłopcu. Przyszedł prosić o pomoc, a w zamian otrzymał je w pakiecie z przesłuchaniem. Mężczyźni rzucili pożegnanie i po okryciu Aoiego czymś w rodzaju płachty opuścili salę medyczną.
- Oczywiście, kiedy tylko zechcesz – kobieta nie wiedziała o czym chce rozmawiać Kotori, niemniej zgodziła się od razu.
- Póki co możesz wracać do swojego pokoju w akademii. Lepiej, żeby nikt nie połączył Cię z tą sprawą jeśli jakimś cudem wyjdzie na jaw - były na to bardzo małe szanse, ale jak wiadomo przezorny zawsze ubezpieczony.

Aoi zt → do oświaty
Kotori zt
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Cze 24, 2018 10:10 am

Bluza z kapturem może się sprawdzić. Nałożony na głowę kaptur powinien nieco utrudnić widok z kamer. A zgarbiona poza nie zdradzi od razu z kim ma się do czynienia, wszak Fergus przeważnie utrzymywał postawę bardziej wyprostowaną. Zatem kto włamie się do gabinetu, może być każdym. Głodnym uczniem co szuka krwi albo po prostu chce sięgnąć po jakieś medykamenty. No, Niemiec właśnie ich szukał, a dokładniej to środka na oparzenia oraz opatrunki. Ufał Otiemu, lecz będzie lepiej jak sam zajmie się ogarnianiem środków medycznych, chłopak chciał dobrze ale jak to Rekin... Bywał tzw. Zosią - samosią.
Szybko zdołał włamać się do gabinetu. Szybki trik z nożykiem i spinką wsuwką ułatwiał życie, a prawie każdy, tradycyjny zamek z kluczem nie stanowił wyzwania. Nie zepsuł też zamka, więc jak tylko wpełznie do środka, zamknie ostrożnie za sobą drzwi. O tyle dobrze, że osoba piastująca stanowisko w obecnym czasie mogła mieć przerwę. Punkt zatem dla Rekiniego włamywacza. Nie czekając na oklaski, przeszedł do przeszukania szuflad oraz przeszklonych szafek. Znalazł kilka paczek gazików oraz nasączonych lekarstwem opatrunków, tylko nadal nie znalazł nic na oparzenia. Jedna tubka maści mogłaby nie starczyć na całe plecy wampira oraz lewą rękę, więc trzeba być cierpliwym oraz szukać dalej, tylko sprawa z cierpliwością była nieco zachwiana. Nerwowo trzasnął szufladą, że aż elementy stojące na niej niebezpiecznie zadrżały. Nie chciał narobić hałasu ani nic zepsuć, tylko brak powodzenia w misji równał się z wybuchem gniewu. Biada gabinetowi jeśli nie znajdzie tego, czego potrzebuje.
Lecz jeśli ktoś teraz wejdzie, zastanie zakapturzonego jegomościa grzebiącego w jednej z szafek. Miał w łapie jakieś dziko określone ampułki, co odrobinę zaniepokoiło Rybę. Tylko twórca wie co kryje się w małych naczyniach i niekoniecznie mogą one pomagać wampirom...

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2013


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Cze 24, 2018 11:05 am

Samuel zakończył swoją zmianę i po zamknięciu gabinetu z uśmiechem na ustach i kanapką w dłoni skierował się w stronę wejścia. Może to i lepiej, gdyż rekini włamywacz nie był osobą z którą tak łatwo poradziłby sobie tak miły i nie oszukujmy się, trochę zniewieściały lekarz. Jeszcze na korytarzu minął się z Esmeraldą, tego dnia pełniącą zaszczytny dyżur szkolnej „pielęgniarki”.
- Chyba zapomniałem zamknąć drzwi, ale dopiero co przed chwilą wyszedłem! - powiedział na swoją obronę i jak gdyby nigdy nic wziął do ust kęsa kanapki. Głodnego bić nie będzie, dlatego po uprzejmym pożegnaniu, Samuel oddalił się w trybie natychmiastowym. Jeszcze kilkanaście metrów za nim dało się odczuć zapach kanapki z kurczakiem i ostry sos tak bardzo uwielbiany przez medyka.
- Co za przychlast. - głos pełen dezaprobaty zdradzał irytację ze strony lekarki. Nie oglądając się na kolegę, poprawiła torbę trzymaną na plecach i po kilku sekundach znalazła się przy swoim gabinecie.
Szarpnięcie klamki i oto… sezamie otwórz się. Drzwi drgnęły ukazując obraz myszkującej Ryby. Ba, Ryby OKRADAJĄCEJ gabinet.
Esmeralda weszła do środka w momencie gdy Fergus akurat strzelił szufladą. Trzasnęła drzwiami i po rzuceniu torby na podłogę oparła się o framugę.
- Szukasz czegoś konkretnego? - zapytała, mierząc gościa złowrogim spojrzeniem. Tego dnia jak na złość nie miała na sobie szpilek mogących już wcześniej zdradzić jej nagłe najście. Odziana w ciemne, materiałowe i bardzo obcisłe spodnie, w wygodnych balerinach oraz bufiastej bluzce z dekoltem wyglądała raczej na studentkę niż lekarza. Z tą burzą czerwonych włosów nie można jej było z nikim pomylić, zwłaszcza po ostatnich zajęciach wychowania do życia w rodzinie.
- Fergal Schlecht, czy tak? - nie przesunęła się nawet na minimetr, za to jej wzrok automatycznie  zarejestrował to co rybon trzymał w dłoni.

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Cze 24, 2018 11:28 am

Ten przychlast drzwi zamknął, tylko kolejny bezmózg przybył i postanowił pogwałcić pracę pani medyk ładując się do gabinetu bez zaproszenia i to jeszcze bez jej obecności. O to chodziło, nie ma co ukrywać, tylko nie spodziewał się że robiący zapach koleś, szybko zostanie zastąpiony.
Nie udało się mu znaleźć tego, czego szukał. Może i gdzieś to leżało, jednak nie znał ułożenia medykamentu. Zapewne maści mogły znajdować się w miejscach zamkniętych, a było takich wiele. Nie chciał aby też i Oti za długo na niego czekał, odnalezienie brata było czymś wielkim więc pierwsze niedbalstwo mogłoby zakończyć się źle.
Szybko odsunął się od szafki, jak tylko główna medyk przestąpiła przez próg. Zła kobieta lustrująca włamywacza, a dokładniej to, co miał w łapie. Ba, nawet nie wiedział co to jest.
- Co... Co ty tu robisz?!
Palnął mając pretensje, że właśnie zniszczyła jego plan zabrania lekarstwa bez zapytania i to jeszcze tak, by nikt się nie dowiedział. Jak widać się przeliczył, Green faktycznie była jak radar. Niemniej też nie odpowiedział, wstyd w końcu.
Zaklął w myślach jak szybko wypaliła z jego mianem. Ściągnął zatem kaptur, skoro i tak się wydało. Zadumana morda rekina, gotująca się wściekłość że gdyby mógł, parowałby z tych szpiczastych uszu.
- Pomyliłem się! Myślałem, że to biblioteka, jak widać nie! Wielkie mi rzeczy, poza tym nic nie ukradłem!
Jak zwykle wybuchł złością i jego głos był krzykiem, a niemiecki akcent jeszcze podkreślał. Ampułkę odłożył tak, że ta mało co nie pękła. Dało się słyszeć tylko ten odgłos uderzanego szkła.
Podejdzie do Green mając prostą sylwetkę. Teraz sobie zdał sprawę jak nad nią górował i to dosłownie.
-Panno Green. Może się pani przesunąć, już wychodzę.
Mimo przeplatanych słów grzecznościowych, Fera podejście nadal pozostawiało wiele do życzenia. Co się dziwić zirytowany wpadką, brakiem środka łagodzącego ból, to jeszcze bluza nieco podrażniła poparzenia na plecach przez co wampirza twarz wykrzywił wściekły wyraz z obnażonymi rekinimi zębiskami. Mogłoby się wydawać, że Fer zechce zaatakować łowczynię. Oczywiście nie miał zamiaru, no, co najmniej mógłby wciąż ją za ramiona, podnieść i przestawić obok. Żaden wysiłek dla Olbrzyma.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2013


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Cze 24, 2018 2:42 pm

Gabinet lekarki stanowił prawdziwy skarbiec przeróżnym medykamentów, oczywiście pod warunkiem, że ktoś wiedział jak ich szukać. Większość buteleczek była opatrzona dziwnymi znaczkami, a etykiety wyglądały zupełnie inaczej niż te apteczne. Esmeralda nie wierzyła w skuteczność środków z wielkich koncernów i bardzo często tworzyła lekarstwa sama. Ale co Fergal mógł o tym wiedzieć? Stojąc pod szafką zapewne poczuł się bardzo zagubiony, co wyszło wraz z niekontrolowanym wybuchem złości.
Co… co ty tu robisz?!
Naiwne pytanie sprawiło, że lekarka uniosła do góry prawą brew. Serio? Może powinna poprosić o wejście, bądź chociażby w pierwszej kolejności zapukać do swojego własnego gabinetu.
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. - stwierdziła niczym ta ostatnia złośliwa menda, ale mogło być przecież gorzej. Czuła narastającą irytację, gdyż kto jak kto, ale prefekt powinien świecić przykładem, nie zaś szlajać się i rabować gabinety.
- Jesteś głupi czy tylko taki naiwny? To co trzymasz wygląda Ci na książkę, albo chociaż zakładkę do niej? Wchodzisz, nie widzisz woluminów to wychodzisz. Gabinet jest oznaczony i nawet łoś wyczułby chociażby po zapachu, że nie jest to BIBLIOTEKA. - już wiele lat pracowała z młodzieżą i znała, dokładnie wiedziała jak wygląda ktoś kto kłamie. Fergus miotał się jak wsza na grzebieniu, a kiedy do uszu lekarki dotarł dźwięk uszkodzonego pojemnika, to aż poczerwieniała! Nie dość, że szuka tu grom wie czego, to jeszcze rzuca jak worem kartofli. Nosz do jasnej ciasnej Anieli!
- Nic nie wspomniałam o kradzieży. - mierzyła go spojrzeniem jakby znad kotary ciemnych rzęs mogła dostrzec wszystkie jego drobne wybryki i kłamstwa.
- Uderz w stół… znasz to? - wystarczyło jedno spojrzenie by dostrzec nierówno ułożone buteleczki i zarejestrować zmiany w ich położeniu. Fergal bez wątpienia czegoś szukał i na pewno nie była to książka.
- Zawsze czaisz się do biblioteki i nakładasz na głowę kaptur? - założyła dłonie na piersiach, tym samym dając mu do zrozumienia, że tak łatwo się nie przesunie. Nawet przez okno nie wyskoczy, bo jak na złość znajdowała się tam kratownica.
- Wiesz, tak się składa, że bezbłędnie potrafię rozpoznać dwie rzeczy. Kłamstwo oraz chorobę. Albo raczej…osobę. Kogoś kto potrzebuje pomocy. - nie chciała mu strzelać wykładów na temat cech jakimi wyróżniają się osoby które należy zbadać. Zniszczony flakon nie mógł nakierować na prawdę, bo Fergal i tak nie wiedział co jest w środku. Mógł zatem zgadywać po wyglądzie lub zapachu, ale czy to by coś dało?
- Powiesz sam czy wolisz utrudnić mi pracę i najeść się wstydu? - mógł górować wzrostem ale wciąż pozostawał uczniem i prefektem. Dyrektor urwałby jej łeb za specyficznie metody wychowawcze, jednak czego oczy nie widzą...

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Cze 24, 2018 3:21 pm

Nagły powrót medyka był szokujący dla myszkującego Rekina. Nie spodziewał się, że jego próba kradzieży okaże się jedną wielką wpadką. Chciał tylko pożyczyć kilka sztuk opatrunków i maść na oparzenia, nic wielkiego. Nic by się nie stało, gdyby nie powrót kobiety. Jak ona śmiała wrócić?
- Zaskoczenie mnie też nie było dobre! Trzeba było uprzedzić, kiedy otwierałaś drzwi!
W przeciwieństwie do kobiety podnosił głos, nawet wytknął ją paluchem kierując go w jej stronę. Gniew przesłania myślenie, które jeszcze zawierało resztki kultury. A może w ogóle jej nie miał?
Aż powieka zadrżała na wypalenie o głupocie. Od razu zawarczał gardłowo, zaciskając jedną dłoń w pięść. Nie miał czasu użerać się z Panią Medyk. Powinna zapomnieć i pozostawić go, aby opuścił miejsce. Nie. Wolała utrudniać tym samym denerwując nieokrzesanego prefekta.
- Zaznaczone? Na drzwiach gabinetu jest tak nabazgrolone, że nic nie widziałem! Tak samo jak opisane ampułki! Nawet farmaceuta miałby trudności z odgadnięciem!
Wydarł się, pokazując kobiecie biedną ampułkę, co zresztą została później odrobinę naruszona.
- Nie musiałaś. Widziałem po twojej minie. Próbujesz mnie też prześwietlić... Nie uda ci się to bo wyjdę stąd.
Raz jeszcze zaznaczył, nie ustępując. Rekin wiedział, że zrobi źle ale jego nieustępliwy oraz mocno uparty charakter nie współgrał z rozsądkiem. Poza tym kolejne pytania znowu powodowały napięcie kolejnych żył, Niemiec gdyby nie mocne zęby to przez zaciskanie szczęk, już dawno by je stracił.
- Nie interesuj się! Uznaj, że mnie tu nie było!
Kolejny atak złości i już skrzela były widoczne po bokach karku tuż pod uszami. Wytykanie prawdy było bardziej drażniące niż powinno, Fergal niekontrolowanie wyciągnął już obie łapy aby chwycić kobietę i tak jak zaplanował, chciał ją przesunąć na bok. Zadanie nietrudne, poniekąd, tylko kolejne słowa jakoś przykręciły kran z wypływającą lawą wściekłości. Nie zaciskał już szczęk, a jeśli dłonie spoczęły na ramionach Green, to również nieco zelżały. Nie znaczy to, że przestał się denerwować.
- Większym wstydem będzie to, że pozwolę sobie na pomoc. Wystarczy, że dasz mi maść na poparzenia!
Syknie, mrużąc ślepia. Mógłby zostać, powiedzieć co zaszło i pozwolić aby Esmeralda opatrzyła jego plecy oraz rękę, tylko jak sobie spojrzy później sam na siebie? Ponoć proszenie innych o pomoc nie jest niczym złym, tylko jak niby miałby się później odwdzięczyć.
- Więc?
Zapyta, nie ukrywając braku zniecierpliwienia. Czekał aż kobieta przystanie na Rozkaz. Tylko czy ona będzie chętna do współpracy? To dopiero się okaże. Ktoś mówił, że ta kobieta jest bardziej nieugięta, niż mogłoby się wydawać.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2013


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Cze 24, 2018 4:03 pm

Biedny, pokrzywdzony Fergal. Nie dość, że nie dają mu w spokoju kraść, to jeszcze narażają na dyskomfort jakim jest jawne złapanie na gorącym uczynku. Z każdym swoim słowem coraz bardziej się pogrążał, co w przypadku większego służbisty spośród grona pedagogicznego mogłoby poskutkować szybką wycieczką do dyrektora. Takim first i last minute na specjalnych warunkach!
- Ach, wybacz. - powiedziała i nie odrywając wzroku z wampira, chwyciła za klamkę. Drzwi się otworzyły by po chwili zatrzasnąć się z głośnym dźwiękiem.
- Wróciłam. - przekręcany klucz w drzwiach nie zwiastował nic dobrego, lecz sam Fergal nie wiedział jak bardzo ma przekichane.
- Po pierwsze, nie jesteś ze mną na ty, ty krnąbrny małolacie. Po drugie, podobno szukałeś biblioteki więc po co Ci ampułki? Nie panuje tutaj samoobsługa, więc nie ma konieczności aby wszystko było podpisane. Może powinnam zostawiać mapę na ewentualność potencjalnej kradzieży? - w przeciwieństwie do szefa łowców nie sprawdzała wszystkich ludzi i wampirów, przez co wiek Fergala był jedną wielką niewiadomą. Skoro jednak uczył się w akademii powinien stosować się do panujących zasad i albo szanować innych, albo… dostać solidnego, siarczystego kopa na którego zdążył już nawet zasłużyć.
- Prześwietlić? - uśmiechnęła się bo absurd tej sytuacji przerósłby niejednego pedagoga. Fergal denerwował się co tylko dodatkowo podkręcało złośliwość Esmeraldy. Czy naprawdę sądził, że Cross przydzieliłby wampirom lekarza, który nie potrafi się obronić? Lekarza nie potrafiącego podejść do wampira i cofającego się przy każdej podobnej odzywce? Dobre sobie.
Kiedy wyciągnął ku niej ręce reakcja była prosta. Kobieta złapała za nadgarstek wampira i wykręciła go tak by nie mógł się wyrwać. Był teraz jak ryba pojmana w sieć, a każdy niekontrolowany ruch mógł sprawić mu ból.
- Słuchaj, synku. Trochę szacunku bo zaraz się pogniewamy. Siadaj. - puściła go i wyminęła jak gdyby nigdy nic między nimi się nie stało. Atak, próbę złości, czy co to tam było puściła w zapomnienie i wskazała mu miejsce na kozetce. Drzwi gabinetu były zamknięte, więc jedynym MĄDRYM rozwiązaniem było posłuchanie nakazu, bez prób wyważenia ich razem z futryną. Zresztą co powiedziałby Cross widząc na kamerach prefekta, który niszczy mienie szkoły. Chłopaka, który przed chwilą wydzierał się na lekarkę i kłamał jak najęty. A przedtem… zapewne włamał się do gabinetu łudząc się, że kamery tego nie nagrają.
- To dla kogoś czy dla Ciebie? - zainteresowała się słysząc czego tak naprawdę szukał. Pośród wielu wampirów panowało przekonanie, że nie należy pozwolić na pomoc, zwłaszcza ze strony człowieka. Esmeralda założyła, że maść była dla Fergala, bo w innym przypadku wyraziłby choć krztę jakiejkolwiek emocji innej niż złość czy strach.
- Muszę zobaczyć poziom oparzenia bo w zależności od tego zostanie dobrana odpowiednia maść. Jeśli usiądziesz i mi to pokażesz to dam Ci to czego potrzebujesz i będziesz mógł wyjść. To jak? - naciągnęła na dłonie lateksowe rękawiczki, strzelając nimi jakby w przypadku odmowy zaraz miało dojść do wykonania moralizującej lewatywy.

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Cze 24, 2018 4:43 pm

Cała ta sytuacja jaka miała miejsce nie powinna nawet zaistnieć. Rekin wiedział, że i tak podpadł ale duma nie pozwalała na zakończenie pokojowe. A przynajmniej na tą chwilę. Green też nie była święta, skoro prowokowała i tak już wściekłego wampira. Brakowało aby stwór rzucił się w celu ataku oraz wyrządzenia krzywdy. Na szczęście ich obu tak się nie działo, chyba jeszcze chciał pozostać w akademii. Tutaj czuł się lepiej niż na ulicach Yokohamy, gdzie całkowicie się zatracał w destrukcyjnym charakterze.
- Niech cię diabli wezmę!
Warknie w swoim języku, kolejny raz szczerząc zębiska. Ta rozmowa prowadziła donikąd, jakby zdołał się opanować może nie byłoby aż tak źle. Brakowało tylko jednego czynnika uspokajającego.
- Gabinet powinien być bardziej dostępny, a nie zamykany na klucz!
Kiedy trzasnęła drzwiami, on postawił cięższy krok. Dyszał głośno, nie umiejąc stłumić w sobie narastającej frustracji. A uśmieszek kobiety załączył kolejny zapalnik. Wtedy wyciągnął ku niej łapy, ale kobieta w try miga obezwładniła jedną. Poczuł ból, który wzmocnił się kiedy łowczyni natrafiła na poparzenie. Niefortunnie bo materiał bluzy zdołał się przykleić do poparzenia, a już nie raz miał taką sytuację. Oderwanie może być bardziej bolesne. Warknął głośniej, zamierzając jakoś odsunąć od siebie Esmeraldę, zwykły człowiek niby.
- Nie mów tak do mnie!
Syknie, a jak tylko zostanie puszczony gwałtownie się odwróci w stronę kobiety. Siadać? Chce mu pomóc? Fergal ogarnął się odrobinę, oddychając już spokojniej. Było mu strasznie głupio ale z drugiej strony konflikt nie prowadził do niczego. Teraz wystąpiły kolejne obawy. Całe to wydarzenie pójdzie do Crossa, a wtedy straci szansę na odmianę. Zostanie zmuszony do zeznań tego, co się wydarzyło i skąd ma obrażenia. I to, że musi znowu ściągnąć bluzę. Przed rudowłosą było to bardzo trudne, aż zadudniło głośniej w uszach Rekina, przez co nie umiał znaleźć żadnych słów na ripostę.
- Dla... Dla mnie.
I już głos nieco bardziej stonowany, niemniej nadal odczuwał złość. Drzwi nie rozwali, a przynajmniej nie teraz. Ból jak widać zadziałał jak kubeł zimnej wody. Jednak i tak niezbyt ufał medyk. Miał ogromne opory przed ruchem, lecz jeśli wmówi sobie że osoba lecząca go jest tylko pracownikiem, najlepiej nieczułą machiną może będzie lepiej? Poza tym co jeśli zechce się zemścić za włamanie?
- Po co chcesz oglądać? Nie ufasz moim słowom... Pa... Panno Green?
Szybko się poprawił, ale powieka i tak zadrżała. Brak chęci do pokazania ran wyłamywała się, wszak znowu zapiekły. Ile ma znosić bólu, poza tym zawsze też może sobie powiedzieć że działa dla Otiego. Posiadanie kompletnej siły pomoże w ogarnięciu młodszego brata. Tak, to było dobre postanowienie.
Niechętnie przesunie się do kozetki, siadając. Wolnym ruchem zrzuci z siebie ciążącą bluzę, niechcący zrywając materiał przyczepiony do ręki. Nie syknął jednak, zacisnął mocniej szczęki ukrawając łeb w ramionach. Odczuwał ogromne wstyd za swoje zachowanie oraz to, że oczekuje pomocy od kogoś. A Esmeralda miała wgląd na grzbiet Rekina. Poparzenie obejmowało całe plecy, ich stopień określa się jako 3, chociaż na kręgosłupie wystąpiła martwica i gdzieniegdzie widoczna kość. No i prócz widocznych okaleczeń, występowały też nie gojące się otwory po kolcach z krzesła inkwizytorskiego.  Lewa ręka nosiła na sobie podłużne obrażenia od ramienia po nadgarstek zadany rozgrzanym prętem. Nie był on straszny, lecz nadal bolesny.
Rekinia skóra była niesamowicie wrażliwa na wszelkie tego typu rzeczy, więc nawet minimalny gorąc mógł wyrządzić ogromne szkody.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2013


PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   Nie Cze 24, 2018 5:28 pm

Na szczęście dla Rekina Esmeralda nie znała niemieckiego. Jeszcze byłaby zdolna odpysknąć, co przy tak sporej dawce wzajemnych „uprzejmości” nie mogłoby przynieść nic dobrego. Wśród całej tyrady słów w jednym miał połowiczną rację. Gabinet rzeczywiście powinien być  otwarty, a ona… spóźniła się na własny dyżur, przez co Samuel zmuszony był zamknąć drzwi na klucz. Fakt, że na trzy minuty, ale jednak.
- Wtedy nie odważyłbyś się tutaj przyjść. - cała sylwetka wampira zdradzała, że tylko czekał aż będzie mógł się włamać. Nie codziennie prefekci skradali się do gabinetów i jak wyjęci spod prawa używali spinek, śrubokrętów i innego ustrojstwa do otwierania. Jeszcze przy okazji ta złość na cały świat, że został przyłapany. No przepraszam bardzo.
- A jak mam mówić? - głupku? Jaśnie Panie prefekcie? Rudowłosa słynęła z ciętego języka i dość dziwacznych sytuacji w których niekiedy była uczestnikiem. Już przywykła do podobnych sytuacji, niemniej nigdy, przenigdy nie pozwalała sobie wejść na głowę.
- W porządku. - reakcja na pochwycenie dała szczątkową wiedzę na temat obrażeń. Lekarska spodziewała się, że właśnie pod bluzą kryją się oparzenia. Ręce, może nawet klatka piersiowa i plecy. Wampir wysokiej krwi nie potrzebowałby medykamentów jeśli nie zaszłaby wyraźna potrzeba. Nie dopuściłby się kradzieży w momencie gdy obrażenie nastąpiło w wyniku zwykłego wypadku. On się wstydził, może nawet bał i bez wątpienia… coś ukrywał. Ciągnięcie Fergala za język nie było dobrym pomysłem, bo mimo początkowych obaw zdołał przezwyciężyć swoją niechęć i pokazać rany.
- Ufam, ale żeby wydać Ci maść muszę mieć pewność, że ona pomoże. Nie chce mieć Cię potem na sumieniu. - wyjaśniła na wypadek gdyby doszukiwał się ukrytych spisków. Oczywistą rzeczą jest to, że jeśli rany okażą się ciężkie to łatwiej będzie jej uśpić chłopaka, niż męczyć się z kanonem podwórkowych wulgaryzmów i ponownym miotaniem. Kiedy zrzucił z siebie bluzę, lekarka nie wydała żadnego dźwięku, czy to niezadowolenia czy zaskoczenia. Nie dotknęła rany, tylko podeszła do przeszklonej szafki zgarniając do metalowej szafki wszystko co potrzebne – buteleczki, przeźroczyste słoiki wypełnione mazią i mnóstwo bandaży.
- Może trochę zapiec. - poinformowała kiedy otworzyła pierwszą z butelek. Nasączyła gazę środkiem, lecz zamiast przyłożyć ją do rany… nos Fergala zaliczył spotkanie pierwszego stopnia z chloroformem. Tak, to nie było najmilsze i najuczciwsze zagranie, jednak lepsze to niż słuchanie wzburzonego Niemca. Lekarka bez problemu rozpoznała poziom oparzenia, a same rany mogły postawić wstępny zarys sytuacji. Antywampirza rozgrzana stal? Tak wyglądało. Nawet prawie dwumetrowy chłop padł pod „mieszanką Morfeusza”, dlatego kiedy wampir stracił przytomność, Esmeralda położyła go na brzuchu na kozetce. Bardzo szybko oczyściła ranę, pozbywając się przypalonych fragmentów, które zapewne do niczego mu się już nie przydadzą. Przed posmarowaniem skóry maścią zaszyła rany rozpuszczalnymi szwami i nałożyła chłodzące okłady. Dopiero jakieś pięć minut przed wybudzeniem się pacjenta nałożyła gojącą maść i zabandażowała jego plecy i ręce. Pachniało to nieciekawie, ale za to jak przyjemnie chłodziło! Fergal nie czuł już bólu, za to jak poradzi sobie z niechęcią do bezczelnej lekarki która go tak podle uśpiła!
- Napij się, to pomoże na regenerację. - powiedziała, nie odrywając wzroku znad książki i kubka z kawą. Jak długo spał? Nie wiadomo. Wciąż leżał na brzuchu, a jego ciało było przykryte przyjemnie chłodzącym kocem. Na stoliku obok kozetki czekała już krew aby wampir mógł się posilić.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet lekarski dla uczniów nocnych [Właściciel - Esmeralda]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Gabinet lekarski
» Gabinet lekarski
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PARTER I GŁÓWNE WEJŚCIE :: GABINETY LEKARSKIE-
Skocz do: