IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Sro Mar 14, 2018 2:17 pm

Westchnął kręcąc głową z dezaprobatą. Widocznie problem Fumiko nie zamykał się tylko w jednej kłótni z własną siostrą. Dziewczyna miała bardzo niskie poczucie wartości a słowa jakie padły z jej ust zapaliły czerwoną lampkę w głowie Crossa. Wielu nastolatków maskowało swoją depresję i starała się nie dopuszczać do siebie żadnego światełka pomocy.
- Mylisz się, Fumiko. Byłbym spokojniejszy gdybyś wyrzuciła z siebie część tych wszystkich negatywnych myśli. Zgłoś się w wolnej chwili do mnie, Yuki bądź Esmeraldy. To jedno z poleceń, nie prośba. - postawił sprawę jasno mając nadzieję że dziewczyna nie będzie się migać od tego typu spotkania. Pozostawił jej możliwość wyboru celowo przedstawiając również kobiety które piastowały funkcje medyków w akademii. Nie mieli jako takiego psychologa, ale kobieta z kobietą zawsze się dogada! No chyba że jednak postanowi odwiedzić gabinet dyrektora, a wtedy sam postara się pomóc w rozwiązaniu problemów tej młodej dziewczynie.
- Wezmę pod uwagę twoją niebywałą chęć do czyszczenia toalet. W ciągu tygodnia wyznaczę Ci karę i zajęcia dodatkowe. I oczywiście liczę, że ta ucieczka rzeczywiście była ostatnią. - niechętnie karał uczniów ale jeśli był ku temu powód, musiał to robić. Nie ze względu na czystą złośliwość lecz dbałość o nich i próbę wpojenia pewnych zachowań. Każdego, nawet dyrektora obowiązywały pewne zasady których nie powinno się łamać. Akademia była ostoją dla uczniów i to ostatnie miejsce na ziemi gdzie ktokolwiek mógłby pragnąć ich krzywdy.
- Możesz i przyjmiesz. - stwierdził dyrektor – Bezpieczeństwo moich uczniów jest dla mnie priorytetem. Sam powiedziałeś, że byłeś głodny, stąd utrata kontroli. Nie chciałbym ryzykować że ponownie dojdzie do takiej sytuacji, poza tym nasze zapasy są wystarczające zarówno dla uczniów jak i potencjalnych gości. - to nie była żadna transakcja wiązana i Kaien nie wymagał od wampira żadnej zapłaty. Głównym założeniem było uspokojenie Taki i zminimalizowanie ryzyka niekontrolowanego zachowania. Yuki miała stuprocentową rację przy swoich słowach odnośnie głodu, kontroli i stwórcy. Jeśli wampir nie uzna autorytetu dyrektora to zawsze istnieje szansa posłuchania starszej od siebie medyczki.
- Skąd to masz? Czy to jest kradzione? - sięgnął po biżuterię i spojrzał to na nią, to na wampira. Z pewnością nie należała do niego, a to oznaczało, że albo to ukradł, albo ograbił jakieś zwłoki. Może był hieną cmentarną i w ten sposób zdobywał dobra by potem wymienić je na coś „wartościowszego”. Tak czy owak należało zwrócić biżuterię i wpoić mężczyźnie, że takie zachowanie nie jest mile widziane w akademii Cross.
- Akademia Cross nie jest hotelem ani przytułkiem. Jeśli będziesz przestrzegał tutejszych zasad i panował nad swoim zachowaniem jestem skłonny przyjąć Cię do klasy nocnej. Chciałbym Cię mieć na oku a to jeden ze sposobów żeby obie strony wyniosły z tego korzyści. Poza tym Yuki miałaby Cię na oku i mogłaby zadbać o Twój stan zdrowia i psychiki. - Taka musiałby się zatem nauczyć żyć w grupie a także uczęszczać na zajęcia. Kaien naprawdę chciał pomóc chłopakowi i chociaż ten zaatakował wcześniej uczennicę, wykazał się również cechami których mógłby mu pozazdrościć niejeden wampir i człowiek.
- A to należy oddać właścicielowi. - powiedział, po czym oddał pierścionki i kolczyki Tace. W końcu on jeden wiedział komu podwędził te rodzinne pamiątki...
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 938


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Pią Mar 16, 2018 2:45 pm

Nie dała mu krwi i tabletek z dobrego serca, a przynajmniej nie tylko dlatego. Chodziło o bezpieczeństwo Fumiko i wszystkich innych uczniów klas dziennych, którzy znajdowali się na terenie akademii. Dla niej było to oczywiste, poza tym, jako wampir szlachetnej krwi reprezentowała całą resztę i była też poniekąd odpowiedzialna za wampiry niższej krwi. Gdyby chciała, mogłaby wymusić na Tace posłuszeństwo, ale nie o to tutaj chodziło, on sam powinien chcieć coś zmienić.
- Każdy zasługuje na życie, poza tym poznaliśmy cię, czegoś się dowiedzieliśmy, myślisz, że gdybyś umarła, nas by to nie obeszło?
Pokręciła głową, choć wiedziała, że pewnie te słowa do Fumiko nie dotrą, trzeba było jednak próbować. Ona psychologiem nie była, a jej życie była pełne cierpienia, nie należała więc do autorytetów w tej dziedzinie. Z drugiej strony pomimo tak wielu cierpień, nadal potrafiła czerpać radość z życia, więc może źle nie było. Po kolei jednak. Skupiła się na wampirze, który nie bardzo chciał przyjąć to, co mu przyniosła.
- To nie jest prezent, a konieczność. Nie wiem w jakim stanie jesteś obecnie, a mówić nie chcesz za bardzo, więc wolę dmuchać na zimne. Nie chce, byś ponownie kogoś zaatakował, szczególnie teraz gdy jesteśmy w Akademii, a tu co chwile kręcą się jacyś uczniowie.
Widać, że wampir był zagubiony i nie wiedział, co robić. Wyglądał marnie, choć nic wielkiego mu nie dolegało, po prostu był zaniedbany. Jak sądziła porządna kąpiel, zmiana ubrań i ogarnięcie włosów wiele by zmieniło w jego wyglądzie i to na lepsze. Przestałby być straszydłem.
Zmarszczyła brwi, gdy wyjął kosztowności. Tak jak wspomniał Kaien, nie mogły należeć do niego - ukradł je, być może swoim ofiarom. Ile ich było? Ile mogło być? Ten wampir stanowił spore zagrożenie i lada moment mógł znaleźć się na celowniku łowców. Nie był zły, to widziała - zagubiony, niedouczony i porzucony, ale nie zły. Atakował by przetrwać, bo nie znał innego sposobu. Trzeba było mu go pokazać.
- Dyrektor ma rację. To nie należy do ciebie, a my tego przyjąć nie możemy. Ile masz lat Taka? Jesteś młody, to widać, a nawet jeżeli już jakiś czas tkwisz w postaci wampira, to nie ma znaczenia. Możesz stać się uczniem Akademii, a ja mogę pomóc ci nauce tego, jak być wampirem i jak panować nad swoimi żądzami. Uwierz mi, to nie jest takie trudne, potrzeba tylko czasu i chęci.
Spojrzała na niego uważnie.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 139


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Nie Mar 18, 2018 12:00 pm

Uf całe szczęście, że na moment uwaga dwóch dorosłych skierowała się na Fumiko. Choć na chwilę odpocznie od ich bacznych, przenikliwych spojrzeń. Gorzej, że teraz maglowali dziewczynę, ale nie mieli złych zamiarów. Już wcześniej zauważył niską samoocenę Zielonookiej, lecz była ona spowodowana niekorzystnym środowiskiem z dawnych lat i tym, że przeszłość nie chce od niej odejść. Jak chodziło o walkę o przetrwanie, nie zamierzała bezczynnie czekać, aż umrze. Organizm bronił się przed śmiercią z braku krwi. Ukradkiem wtedy spoglądał na uczennicę, ale krótko, by nie musiała znosić na sobie dodatkowej paru oczu. Musiał również przyznać, że Fumiko była niezwykle intrygującą osobą. Kto broniłby swego oprawcę? Kto stałby za nim murem przy osobach, które mogłyby z łatwością zapewnić spokój odcinając raz na zawsze oprawcę od ofiary? Ale wiedział, że przyjdzie mu jeszcze zmierzyć się z jej złością za Aiko, co tylko dowodziło, jak bardzo zależało jej na siostrze.
Niestety po pouczeniach na dziewczynie, przyszła pora na głównego winowajce spotkania. Białowłosy odczuwał potworne zmęczenie psychiczne. Fobia dotycząca przebywania w towarzystwie więcej niż jednej osoby mocno dawała się we znaki. W dodatku, choć dostał przyzwolenie zarówno od dyrektora jak i lekarki do spożycia krwi, wiedział że nie może tego zrobić przy nich. Nie wątpił w ich zdolności, wszak mieli do czynienia z wieloma wampirami pod jednym dachem, lecz nie szukał specjalnie kłopotów, które dałoby się uniknąć. Woń jednak kusiła i mąciła zmysły. Drażniła i utrudniała wysłuchanie dorosłych. Nie podobało im się, że ukradł biżuterie, ale to nawet Fumiko nie było na rękę. Po odzyskaniu błyskotek dostał przyuczenie, by zwrócić je właścicielom. Nie będzie to proste, ponieważ Taka nie przywiązywał wagi, skąd i od kogo co brał. Po prostu później szukał sposobności, by móc kupić sobie chociaż używane ciuchy, które często brudziły się od posoki ofiar. I od mieszkania na ulicy.
Padło też w międzyczasie pytanie o lata Białowłosego.
-Nie wiem.
Odezwał się bez krzty emocji i cicho. Nikt do tej pory nie pytał się go o wiek, ani nie przebadał pod tym kątem. Dla przetrwania nie miało to znaczenia. Liczyła się witalność do polowań, albo zaradność, jeśli nie sprzyjały warunki do pochwycenia ofiary.
Przeszli do bardzo ważnego momentu. Kaien wyraził zgodę, by Taka został wcielony jako uczeń do Akademii Cross, o ile będzie spełniać warunki i zasady przypisane do placówki. Zaś Yuki oświadczyła pomoc w okiełznywaniu natury, która wiodła prym nad Krwiopijcą. Czy na pewno ich wysiłki nie pójdą na marne? Przypadek Białowłosego może nie był beznadziejny, co niezwykle trudny. Aspołeczny, zdany dotąd tylko na siebie, zdawać się mogło że wiecznie głodny, bez wpojonych zasad moralnych nawet co do zwłok, które okradał i zjadał. Przy tych cechach przypominał bardziej zwierzę niż istotę humanoidalną. Nie mniej przejawiał też przebłyski ludzkich odruchów, które najwyraźniej były wystarczającą przesłanką, aby przekuć zdawkowe zachowania w coś trwalszego. Długowłosy przez minutę lub dwie milczał ze spuszczonym wzrokiem. Rozważał w głowie wszystkie za i przeciw. Zdecydowanie widział mniej wad niż zalet, choć nie wszystko na pewno przypadnie do gustu. Cóż, może to wina spaczonego umysłu, że widział jakiekolwiek wady w jakże korzystnym dla niego układzie?
-Spróbuję.
Oznajmił krótko i może aż za bardzo, lecz na tyle wyraźnie, że nie powinno być wątpliwości. Jeśli miał szansę na jakąś zmianę swojej sytuacji, to właśnie nadeszła. Co prawda będzie mu bardzo ciężko przystosować się do tutejszego społeczeństwa, lecz niekoniecznie musiałby zżywać się z uczniami. Wystarczyłoby ich nie traktować jak wrogów lub pożywienie, to i tak będzie dla Taki spory sukces.
A propo jedzenia. Koniecznie musiał wgryźć się w podane jedzenie. W tym celu ostrożnie wycofał się wgłąb sali, by zdystansować się od obecnych, po czym odwrócił się do nich tyłem. Musiał im zaufać, iż w tym czasie nie zechcą go zaatakować, jednak niech docenią ten gest. Wszak sam będąc tyłem nikogo nie zaatakuje. Nie był pewny czy takie środki ostrożności będą wystarczające, ale muszą mieć pewność, że współpracuje i że rzeczywiście dla bezpieczeństwa innych jednostek uczących się w Akademii skonsumuje wersję w woreczku. Już po trzech sekundach oderwał od ust pustą folijkę, którą zmiął w palcach. Nie zostało w niej ani kropeleczki. Sylwetka wampira była wyprostowana, ale mocno spięta. Nie odwracał się, jego pobudzone zmysły łowieckie musiały się uspokoić, aby nie rzucić się na żywe jednostki w gabinecie. Wreszcie odwrócił się na pięcie, ale jego spojrzenie różniło się od tego sprzed spożycia krwi. Świdrujące, intensywnie świecące, dzikie i głodne. Jeszcze nie był wampirem krwi E, choć te symptomy były zbliżone do siebie. Albo aż tak bardzo dał się pociągnąć drapieżnej naturze wampira nie umiejąc nad nią zapanować.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai http://vampireknight.forumpl.net/t3698-fumiko#80902 http://vampireknight.forumpl.net/t3692-fumiko
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 116


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Nie Mar 25, 2018 12:18 pm

Propozycja, a raczej polecenie dyrektora nie podobało jej się ani trochę, ale cóż mogła zrobić? Jak mus, to mus. Do tej pory wszyscy dorośli, którym zdecydowała się zwierzyć ze swoich problemów, albo je bagatelizowali, albo robili z niej wariatkę. Akademia miała być miejscem, gdzie Fumiko miała wreszcie zaznać spokój. Z dala od rodzinnych kłótni, wyzwisk i szarpania się z macochą. Ciężko było jej dopuścić do siebie myśl, że ktokolwiek miałby się o nią martwić. Zwłaszcza ktoś dla niej kompletnie obcy, jak dyrektor szkoły.
- Wkrótce na pewno się do kogoś zgłoszę – odpowiedziała bardziej dla świętego spokoju, niż ze szczerej chęci porozmawiania z kimś starszym. Już Taka wgryzający się w jej szyję był dla Fumiko milszy niż całe grono psychologów i psychiatrów ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy i pieprzącymi coś, co chyba było urywkami z „motywujących” wpisów jakiejś fitblogerki.
- Z całym szacunkiem, ale to nie czas na moje problemy – zwróciła się do Yuki wraz ze spojrzeniem mówiącym, że nie ma ochoty dłużej rozmawiać na ten temat. W rzeczywistości jednak była uszczęśliwiona jej słowami do tego stopnia, iż musiała odwrócić wzrok, by nie rozpłakać się jak dziecko.
Może i sprawiała wrażenie zdystansowanej, ale naprawdę doceniała pomoc Kaiena i Szlachetnej. Ciężko było jej mówić o swoich problemach. Taka był wyjątkiem, ale on poznał jej przeszłość głównie poprzez krew. Ten sposób przekazywania swoich uczuć był o wiele łatwiejszy od rozmowy.
- Jeszcze raz przepraszam za moje zachowanie – opuściła głowę na znak tego, że żałuje – Obiecuję, że to się więcej nie powtórzy.
Przeniosła wzrok na wampira. Oczywiście, że była na niego zła, ale załatwi to z nim na osobności. Nie dość, że przestraszył jej siostrę, to jeszcze wpakował ich oboje w kłopoty, ale najgorsze z tego wszystkiego był fakt, że Taka był zboczeńcem i nawet się z tym nie krył! Normalny facet widząc rozebraną dziewczynę zachowałby chociaż odrobinę przyzwoitości i tego w żaden sposób nie skomentował, ale przecież on był specjalny.
Spodziewała się, że dyrektor wymierzy jej karę związaną ze sprzątaniem. Jeśli tak się stanie, to Taka z pewnością jej pomoże (nawet jeśli miałaby zmusić go do tego groźbą lub podstępem), chociażby użyczając swoich długich białych włosów jako mopa.
O ile oczywiście zostanie w Akademii.
Pokręciła głową rozczarowana kiedy wyciągnął zabraną z grobu biżuterię. Z tego samego rozkopanego grobu, z którego wyjął ciało kobiety, by następnie ją pożreć. Z tego samego, do którego później wpadła Fumiko podczas ucieczki na ślepo. Aż skrzywiła się na wspomnienie bólu, jaki towarzyszył jej przy upadku do rozwalonej trumny.
Teraz, po kilku godzinach, gdy zdążyła już ochłonąć, uważała zdarzenia na cmentarzu za całkiem romantyczne. Mógłby być z tego materiał na kolejną część „Zmierzchu”, czy coś. Zaraz jednak uśmiechnęła się do swoich niemądrych myśli. Chyba Yuki powinna ją ponownie zbadać – tym razem sprawdzić, czy przypadkiem nie uderzyła się w głowę.
- Jedz i nie marudź, Taka – pierwszy raz od dłużej chwili zwróciła się bezpośrednio do niego – Musimy mieć pewność, że nie rzucisz się na mnie ponownie, gdy zostaniemy na osobności. Bo będę mogła z nim jeszcze porozmawiać w cztery oczy, prawda? – patrzyła błagalnie to na Crossa, to na Yuki – Proszę!
Czyżby już odzyskała na tyle sił, by go ochrzanić za to, co zrobił w Akademiku? Nie, na to przyjdzie jeszcze czas. Będą krzyki, groźby i gonitwa za białowłosym z miotłą w ręku. Chciała z nim pomówić bez obecności lekarki oraz dyrektora tylko dlatego, że rozumiała jego skrępowanie obecną sytuacją.
Spuściła głowę, gdy jadł. Był aż tak głodny, że jej krew nie nasyciła jego głodu? Przełknęła nerwowo ślinę zerkając na kroplówkę, która właśnie się skończyła. Sprawnie sama ją sobie odłączyła, w końcu trochę ich w życiu miała. Nie chciała kłopotać lekarki, która teraz miała inne zmartwienie, jakim był Taka.
Fumiko wiedziała sporo o wampirzym świecie. Może nie wszystko, ale wiele rzeczy nie stanowiło dla niej tajemnicy. Wiedziała, że dzieje się z nim źle. Nie trzeba być nawet wtajemniczonym, by to dostrzec. Jego spojrzenie nie przeraziło jej ani trochę. Przy Kaienie i Yuki nic jej nie groziło. Zamiast okazywać strach, patrzyła na Takę z głęboką troską.

_________________
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Pią Kwi 06, 2018 4:45 pm

Fumiko i Taka znów stawali okoniem próbując zepchnąć swoje potrzeby na boczne tory. Dyrektor widział już wielu uczniów i trzeba przyznać, że u większości z nich schemat zachowań nie posiadał wybijających się przed szereg różnic.
- Świetnie, z przyjemnością tego dopilnuję. - zwrócił się do uczennicy i wtedy właściwie nie miała już wyboru. Problemy młodzieży były niejako jego problemami, bo każde negatywne odczucie niosło za sobą zdarzenia jakich w większości chciało się unikać. Kaien nie zamierzał zignorować problemu uczennicy, gdyż poniekąd przez to doszło do jej ucieczki i wypadku. Niskie poczucie wartości było sygnałem, że należy pomóc i to jak najszybciej.
- Nie teraz, Fumiko. Sądzę że zarówno Tobie jak i Tace przyda się odpoczynek. - obie strony potrzebowały teraz spokoju i pewnych przemyśleń. Cross nie chciał żeby Taka poczuł się zaszczuty. Wyciągnięta dłoń miała dać mu szansę na nowe, z pewnością lepsze życie i możliwość edukacji z innymi uczniami. Jego wyobcowanie sugerowało, że nieczęsto miał możliwość kontaktu z rówieśnikami. Przeszedł dużo, to pewne, dlatego zarówno Yuki jak i dyrektor chcieli dać mu szansę.
- Będziesz musiał zapoznać się z naszym regulaminem, bo jego przestrzeganie jest pierwszym z gwarantów Twojej obecności w akademii. Uczniowie klasy nocnej nie zdradzają swojego pochodzenia przed innymi. Stanowczo zabronione są także ataki, niesubordynacja, ucieczki… Otrzymasz swój własny pokój, a w chwili wątpliwości zawsze służymy radą. - wyjaśnił, ale i tak wampira czekała solidna lektura. Regulamin akademii wbrew pozorom nie był trudny do opanowania. Wymagał za to posłuszeństwa i umiejętności życia pośród innych, także ludzkich istot. Dla wielu przedstawicieli wampirzej braci taka koegzystencja była niemożliwa, jednak jak widać działało i jak do tej pory nie wydarzył się żaden wypadek.
- Tymczasem odpoczywaj. Zostawiam Cię w rękach naszego najlepszego medyka. Yuki później odprowadzi Cię do akademika klasy nocnej. - jeszcze się spotkają by chociażby podpisać stosowne dokumenty i dopiąć kwestię przyjęcia chłopaka.
- Chodźmy, Fumiko. - powiedział do dziewczyny i kiedy Yuki pozwoliła jej wyjść, dyrektor przepuścił nastolatkę w drzwiach.
- Dziękuję Yuki. Życzę Wam dobrej nocy. - pożegnał się i sam odprowadził Fumiko do pokoju w słonecznym akademiku.

zt + Fumiko (Fumiko idzie tutaj)
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 938


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Sob Kwi 07, 2018 6:50 pm

Obserwowała uważnie Takę i jego zachowanie. Z jednej strony wydawał się być nieobliczalny i groźny, z drugiej sprawiał wrażenie przestraszonego zwierzątka. Patrząc na to, że nie był wampirem z własnej woli, do tego jego pan go porzucił, nie było się czemu dziwić. Zachowywał się tak, a nie inaczej, bo po prostu nikt nie powiedział mu, co ma robić. A teraz najwyraźniej do zadań Yuki trzeba będzie dołączyć wychowanie młodego wampira i dostosowanie go do norm panujących w szkole, a także ogólnie w społeczeństwie. Nie będzie łatwo, to już wiedziała i pewnie on też zdawał sobie z tego sprawę. Ale jeżeli nie podejmą tego wyzwania, Taka niczego nie osiągnie.
Resztę kwestii pominęła i pozwoliła, by to dyrektor przejął pałeczkę i zajął się resztą. Fumiko nie była już jej problemem, a po tym, jak odłączyła ją od kroplówki, dziewczyna mogła spokojnie wyjść. nic nie zagrażało jej życiu, choć pewnie będzie musiała jeszcze odpocząć i porządnie się najeść. Jej rany jednak zniknęły, więc jedno zmartwienie mniej. Fakt, że Kaien nazwał ją najlepszym medykiem było miłe, ale to był Kaien, miał on zwyczaj wyolbrzymiania wielu rzeczy, szczególnie gdy kogoś chwalił. Mimo to uśmiechnęła się. Dała im zgodę na opuszczenie gabinetu, a Fumiko jeszcze pouczyła, by bardziej uważała i dała sobie czas na odpoczynek.
W końcu jednak zostali sami z Taką. Yuki usiadła na krześle za biurkiem i spojrzała na chłopaka, który kończył się posilać.
- Zostaliśmy sami, jeżeli chcesz, możemy na spokojnie porozmawiać bez świadków. Wiem, że możesz mieć wątpliwości co do mnie, ponieważ reprezentuję tę samą grupę wampirów, która odpowiada za twoją przemianę, ale uwierz mi, chcemy ci pomóc. Jeżeli i ty będzie chciał dokonać zmian w swoim życiu, postaramy ci się pomóc. Usiądź.
Wskazała mu krzesło po drugiej stronie biurka. Może teraz chłopak bardziej się przed nią otworzy? Przy Kaienie i Fumiko sprawiał wrażenie wycofanego i nieco spłoszonego, może mając tylko jednego słuchacza będzie chętniejszy do rozmowy. Może ma jakieś własne przemyślenia? Pytania na temat wampiryzmu czy czegokolwiek innego? Była gotowa go wysłuchać, jeżeli tego będzie chciał.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 139


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Nie Kwi 08, 2018 10:09 am

Kaien zarządził zakończenie spotkania pod obecnym wyglądem. Może dlatego, by oszczędzić Fumiko zdrowia i mogła wypocząć, albo żeby odciąć ją ostatecznie od Taki, który musiał się napić jeszcze krwi. Niby sama go poganiała, żeby uczynił tak jak mówią dorośli, ale widok gniewnego, nieobliczalnego oblicza nie byłby jej na rękę. Odprowadził więc Fumiko mocno podkrążonymi ślepiami aż do zamkniętych drzwi. Naprawdę chciała go jeszcze widzieć? Chyba, żeby się zemścić, tak... to by wyjaśniało jej chęć spotkania się z oprawcą. Czy aby na pewno? Broniła go przed dorosłymi od pierwszych chwil, wskazywała wielką inicjatywę, by Taka mógł znaleźć swoje miejsce wśród Akademii. Oczywiście bez zgody Dyrektora i podległych mu osób z zarządu na pewno nie byłby tu mile widziany, lecz za sprawą Fumiko przychylniej patrzyli się na wampira i dali mu wsparcie. Czy na nie zasługiwał - to już inne zagadnienie.
Zechce nieraz spotkać się z dziewczyną, lecz rzeczywiście powinni nieco od siebie odpocząć. Fizycznie, bo myślami będzie krążyć wokół jej osoby jeszcze długo przed snem.
Został więc on i dyplomowana lekarka Yuki. Po spożyciu krwi przez minutę lub dwie nie kontaktował z rzeczywistością. Dzikie ślepia wlepiał w Blondynkę uważając ją jakby za wroga do posiłku, który wychlipał z zadziwiającą szybkością. Stopniowo napięte mięśnie rozluźniały się, aż wreszcie mógł usłyszeć i zrozumieć słowa Szlachetnej. Nie usiadł od razu przy biurku. Bacznie ją obserwował, jego nieufność wydawała się wręcz namacalna. Taki stan poddenerwowania po posiłku był u niego na porządku dziennym, po prostu wtedy szukał samotnego miejsca na posiłek, bez gapiów. Wreszcie ochłonął na tyle, że wykonał dwa kroki i zajął miejsce naprzeciwko Wampirzycy.
Rozmowa nie zapowiadała się obiecująco. Mimo zapewnień niesienia pomocy dla zdanego na siebie wampira taka sytuacja była nowością. Zwłaszcza, jeśli oferował to Najwyższy Wampir, który miał go ukierunkować na właściwe tory ze ścieżki brutalności, ohydztwa i samotności. Długo mierzył Blondynkę czujnym, choć umęczonym wzrokiem. Już wydawało się, że Białowłosy będzie milczeć jak grób, już Yuki mogła dawno ze zrezygnowaniem stwierdzić, że odprowadzi go do pokoju. Pewnie każdy inny lekarz uczyniłby tak po dwóch minutach bezwzględnej ciszy. Lecz dla Taki nie było normalnym przesiadywać twarzą w twarz ze Szlachetnym, nie w sposób niezagrażającym egzystencji. Ani o tym, żeby wyspowiadać się ze swoich wątpliwości. Nagle ciszę przerwał przyszły uczeń.
-Co robicie... z wampirami... które łamią przepisy...?
Pytanie to odnosiło się do tego, co się stanie, jak nie zdoła przystosować się do panujących tu warunków. Czy zostanie jedynie wyrzucony za bramę Akademii, czy poniesie gorsze konsekwencje. Pytanie sugerowało, że brał pod uwagę swoją porażkę, co mogło nieco hamować entuzjazm po jego deklaracji, że chce spróbować zmienić coś w sobie, na korzyść otoczenia. Gnębienie ze strony Przewodnika, który powstał na wskutek urojenia po wielu latach tortur, obniżało wiarę w Tace w tym, że jeszcze da się go odratować od zatracenia. Przynajmniej miał świadomość, że jest coraz gorzej.
Jednocześnie w palcach przebierał małym pudełeczkiem z tabletkami krwi, na które spoglądał z niepokojem. Przewodnik, jego wyimaginowany towarzysz, promieniował uśmiechem i ironicznie klepał po ramieniu Taki wielce rad, że dał się tak łatwo podpuścić i pozwolił na zmianę wysokobogatego we składniki odżywcze krwi na coś sztucznego, coś w formie diety. A mógł go posłuchać i nie doprowadzać do szopki, tylko powyrzynać wszystkim gardła. Mógłby żyć dalej jak chce, gdzie chce, bez ograniczeń. Czy aby na pewno? Przewodnikowi zależało na innych dobrach niż Tace. Białowłosy wreszcie wydobył z siebie drugie pytanie.
-Jak często powinienem się pożywiać tabletkami?
Miał podejrzenia, że ostatnio o wiele za często odczuwa głód, co na pewno nie jest mile widziane w zamkniętym kręgu Akademii. I bez czytania regulaminu to wiedział, inaczej byłby tu istny chaos, gdyby spożywało się krew w nadmiernych ilościach. Zresztą jak Kaien Cross wspomniał - przyznawanie się do swojej rasy, ataki były surowo zabronione.
Zadał jednak jeszcze jedno pytanie, które niekoniecznie dotyczyło Białowłosego, a miało w sobie nutkę człowieczeństwa, jaka w nim pozostała, a która obudziła się pod wpływem impulsu. Od widoku bladej jak śmierć dziewczyny, z której wyssał sporo posoki, a której nie mógł dobudzić.
-Jak Fumiko zemdlała, napoiłem ją swoją krwią. Nie zaszkodziło jej to?
To ostatnie pytanie zadał już cichym głosem, jakby nie mając całkowitej pewności, czy w ogóle dobrze zrobił wspominając o tym epizodzie. Ale... chodziło o dobro uczennicy, prawda? Po to też tu się zjawił w gabinecie. Nawet jakby z tego powodu miałby nie otrzymać szansy na zmianę, to nie żałował ostatecznie, iż poruszył ten temat.
Ostrożnie uniósł stalowe tęczówki na szlachetne rysy twarzy Yuki zdradzając tym samym, że nie miał więcej sił mentalnych na dalsze rozmyślania. I tak dobrze, że w ogóle odezwał się, podjął jakąś inicjatywę ku chęci poznania zdania kogoś o wiele bardziej doświadczonego od niego. Jak będzie w stanie sprostać radom, będzie je egzekwować.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 938


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Nie Kwi 08, 2018 1:54 pm

Zachowanie i postawa Taki była dość znacząca, mimo to Yuki uzbroiła się w cierpliwość, a póki wampir nie robił żadnych niepożądanych ruchów, nie atakował, ani nic z tych rzeczy, była gotować czekać tyle, ile będzie trzeba. Poza tym, obserwacja może jej pomóc w tym, jak do niego dotrzeć, by móc udzielić mu takie wsparcia, które będzie najlepsze dla niego. Czekała więc cierpliwie i obserwowała. W końcu jednak chłopak usiadł. No cóż, domyślała się, że nie miał on do niej zaufania, ale na to nic nie poradzi. Dlatego też trzymała dystans, nie chciała, by próba pomocy z jej strony została odebrana jako atak - sam musiał się do niej przekonać. To trochę jak tresowanie dzikiego i wystraszonego zwierzęcia, potrzeba czasu, by zdobyć jego zaufanie i by pozwolił na to, by się zbliżyć.
W końcu jednak się odezwał.
- To zależy jakie będą to przewiny. Jeżeli poważnie chcesz zmienić swoje życie i je naprostować, sam powinieneś zdawać sobie sprawę z tego, co jest dobre, a co złe. Byłeś przecież człowiekiem i powinieneś to pamiętać. Przemiana w wampira wiele zmienia, czujesz głód krwi, masz silniejsze żądze, większą siłę... ale nadal jesteś tym samym chłopakiem co przed przemianą. Musisz się tylko dostosować do tych zmian, które zaszły w twoim ciele. Powiedz mi czy przed przemianą miałeś problemy z niekontrolowaną agresją? Chciałeś krzywdzić innych?
Spojrzała na niego uważnie. Oczywiście, każdy na przemianę reagował inaczej, jednak wampiryzm nie równa się totalnej zmianie charakteru. Jak sądziła problem, główny problem polegał na tym, że nikt nie pomógł mu przejść przez te przemiany jak należy.
- Chodzi mi o to, że nie jesteś złą osobą. Widzę, że nie chcesz krzywdzić innych, jedynie nie wiesz jak się zachować. Czujesz głód i chcesz go zaspokoić w jedyny znany sposób. Nie myślałeś o tym, żeby robić to nie krzywdząc innych? Co do tabletek... no cóż, nie ma wyznaczonej normy, spożywa się je tak często jak trzeba. Oczywiście początki będą trudne, pewnie będziesz czuł głód praktycznie bez przerwy, ale jeżeli chcesz się czegoś nauczyć musisz postawić przed sobą cele, do których chcesz dążyć.
Westchnęła. Ciężko było to wytłumaczyć prostymi słowami. Właściwie się nie dało tego zrobić. Może powiedzieć mu wiele, ale najwięcej zależało przede wszystkim od niego. Gdy wspomniał o pojeniu krwią, uniosła lekko brew.
- Ludzie nie bez powodu nie piją krwi. Zawarte w nich związki mogą szkodzić, choć wampirza krew działa na nich nieco inaczej niż ludzka. Nie, nie powinno jej to zaszkodzić, choć radziłabym tego nie powtarzać. Wampirza krew może działać uzależniająco na ludzi, ale wątpię, by kilka kropel miało tak na nią podziałać.
Uśmiechnęła się. Nie było tajemnicą, że chociażby łowcy spożywają wampirzą krew by się nie starzeć, a także by zyskać większą siłę, choć o wiele cenniejsza była krew wyższej klasy, jak B czy właśnie A. To jej przypomniało pobyt w lochu i jak łowcy spuszczali z niej krew - nie wątpiła, w jakich celach będzie ona im potrzebna.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 139


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Sro Kwi 18, 2018 8:07 pm

Im więcej nabroi, tym gorzej, to fakt. Jednak będzie musiał sięgnąć do regulaminu, by wiedzieć, czy jego miara pokrywała się z normami Akademii. Wątpił, Taka na wiele rzeczy przymykał oczy lub ignorował, a co niekoniecznie jest przyjmowane gromkimi brawami. Zresztą Długowłosy o wielu zasadach moralnych nie miał pojęcia, jedynie niektóre bodźce mogły wiązać się z przeszłością, która w prawie całości była niewiadomą dla wampira. Podzielił się tą uwagą z Yuki, bowiem nie mógł odpowiedzieć precyzyjnie na stawiane hipotezy Szlachetnej.
-Nie pamiętam kim byłem przed przemianą.
Odparł z lekkim skrzywieniem ust i lekko marszcząc dolne powieki skupiając wzrok na oczach lekarki. Naprawdę nie mógł niczego sobie przypomnieć. Jedynie wiedział, że pierścionek, który tkwił na palcu Fumiko, a kiedyś odnaleziony w jednym z lombardów, zdawał mu się znajomy. Nie umiał go powiązać z konkretną sytuacją, lecz to musiało być coś silnego, skoro mimo wyczyszczonej pamięci pozostała nić skojarzenia z biżuterią.
Wysłuchał uważnie wiadomości o spożywaniu krwi i jej dawkowaniu. Musiał więc sam określić, na ile może sobie pozwolić, by nie zgłupieć, ale i żeby nie paść z głodu. Niezbyt to dobre dla kogoś, kto nie umiał odnaleźć granicy, kto choć często głodował równie często napadał na ofiary, by coś wziąć dla siebie. Przewodnik szczerzył zębiska, co już mocno irytowało osobnika o poważnym, wyczerpanym z baterii obliczu.
-Cele... -mruknął pod nosem powtarzając za Yuki i uciekając na bok lekko nieobecnym wzrokiem na niewidzialnego dla innych Przewodnika- ...na pewno nie dać się sprowokować.
Przewodnik na te słowa wystawił język i rozmył się w powietrzu, na co Taka zwiesił mocniej głowę między barkami. Jeszcze trochę, a zaśnie na siedząco. Przynajmniej dowiedział się, że nie otruł Fumiko swoją krwią, tylko... tylko czy aby na pewno kilka kropel nie zmąciło w głowie dziewczyny? To by tłumaczyło jej zachowanie, protekcjonizm i ogólnie dość szalone podejście do wampira, który pozbawił ją posoki.
No dobra, już mu uciekała głowa do przodu, a to znaczyło, że sen był jak najbardziej wskazany.
-Na dzisiaj wystarczy. Muszę się zdrzemnąć.
Nie za bardzo umiał przyznać się, że rozmowa z lekarką była owocna, choć jak na pierwszy raz to i tak otworzył się bardziej na rozmowę niż zwykle. Ostrożnie wstał od biurka i przejechał dłonią po niesfornych włosach, które spływały na połowę twarzy. Zdecydowanie powinien zregenerować siły mentalne, bo po posiłku z krwi kondycyjnie czuł się dobrze. Przeciągnął się i czekał na działania lekarki.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 938


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Sob Kwi 21, 2018 10:26 am

Chciała wiedzieć z czym się mierzyć i na co powinna przede wszystkim zwracać uwagę. Im więcej będzie wiedziała o Tace, tym będzie lepiej dla niego, bo tym lepiej będzie mogła mu pomóc w jego problemach, tym będzie skuteczniejsza, a o to przecież powinno chodzić. Na jego słowa o tym, że niczego nie pamiętał, zdziwiła się.
- Nic, a nic nie pamiętasz? To dość nietypowe.
To było dość kłopotliwe i na pewno utrudni nieco kwestię przyswojenia się wampira do społeczeństwa, ale na pewno nie wyklucza niczego. Świadomość swojej ludzkiej przeszłości powinno być kotwicą ułatwiającą zachowanie "człowieczeństwa" po przemianie. Wampiry od urodzenia miały trochę trochę inaczej, ona sama dorastała jako wampir i od dziecka wpajano jej wszystkie najważniejsze zasady związane ze społeczności krwiopijców i tego, jak powinno się zachować wśród ludzi.
- Nie martw się, dasz radę. Widzę, że chcesz, a to jest ważne, jeżeli nie byłoby w tobie woli zmiany, cała ta sytuacja i nie miałaby sensu. Chcesz coś zmienić i to jest właściwe podejście, musisz się tylko tego trzymać. Mogę ci pomagać, mogę ci doradzać, ale niczego nie zrobię za ciebie.
Chłopak wyglądał na zdezorientowanego i wyraźnie uciekał wzrokiem. Nadal nie czuł się pewnie i nie bardzo wiedział, co robić. Był zagubiony, ale Yuki miała nadzieje, że z czasem się to zmieni i nabierze większej śmiałości, jak również zdecydowanie lepiej będzie funkcjonował w społeczeństwie.
- Dobrze, na dziś wystarczy. Możemy na tym skończyć, odprowadzę cię do twojego pokoju, a potem dostaniesz kolejne wytyczne, co i jak. I rzecz jasna zapoznaj się z regulaminem, a nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania. - uśmiechnęła się pokrzepiająco. - Chodź, wszystko będzie dobrze.
Wstała zza biurka, a potem razem z Taką, opuścili gabinet. Yuki odprowadziła go do akademika części Nocnej, gdzie miał zająć jeden z pokoi.

z/t x2

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
 Similar topics
-
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet profesor Lacroix

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PARTER I GŁÓWNE WEJŚCIE :: GABINETY LEKARSKIE-
Skocz do: