IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 319


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Sro Mar 14, 2018 2:17 pm

Westchnął kręcąc głową z dezaprobatą. Widocznie problem Fumiko nie zamykał się tylko w jednej kłótni z własną siostrą. Dziewczyna miała bardzo niskie poczucie wartości a słowa jakie padły z jej ust zapaliły czerwoną lampkę w głowie Crossa. Wielu nastolatków maskowało swoją depresję i starała się nie dopuszczać do siebie żadnego światełka pomocy.
- Mylisz się, Fumiko. Byłbym spokojniejszy gdybyś wyrzuciła z siebie część tych wszystkich negatywnych myśli. Zgłoś się w wolnej chwili do mnie, Yuki bądź Esmeraldy. To jedno z poleceń, nie prośba. - postawił sprawę jasno mając nadzieję że dziewczyna nie będzie się migać od tego typu spotkania. Pozostawił jej możliwość wyboru celowo przedstawiając również kobiety które piastowały funkcje medyków w akademii. Nie mieli jako takiego psychologa, ale kobieta z kobietą zawsze się dogada! No chyba że jednak postanowi odwiedzić gabinet dyrektora, a wtedy sam postara się pomóc w rozwiązaniu problemów tej młodej dziewczynie.
- Wezmę pod uwagę twoją niebywałą chęć do czyszczenia toalet. W ciągu tygodnia wyznaczę Ci karę i zajęcia dodatkowe. I oczywiście liczę, że ta ucieczka rzeczywiście była ostatnią. - niechętnie karał uczniów ale jeśli był ku temu powód, musiał to robić. Nie ze względu na czystą złośliwość lecz dbałość o nich i próbę wpojenia pewnych zachowań. Każdego, nawet dyrektora obowiązywały pewne zasady których nie powinno się łamać. Akademia była ostoją dla uczniów i to ostatnie miejsce na ziemi gdzie ktokolwiek mógłby pragnąć ich krzywdy.
- Możesz i przyjmiesz. - stwierdził dyrektor – Bezpieczeństwo moich uczniów jest dla mnie priorytetem. Sam powiedziałeś, że byłeś głodny, stąd utrata kontroli. Nie chciałbym ryzykować że ponownie dojdzie do takiej sytuacji, poza tym nasze zapasy są wystarczające zarówno dla uczniów jak i potencjalnych gości. - to nie była żadna transakcja wiązana i Kaien nie wymagał od wampira żadnej zapłaty. Głównym założeniem było uspokojenie Taki i zminimalizowanie ryzyka niekontrolowanego zachowania. Yuki miała stuprocentową rację przy swoich słowach odnośnie głodu, kontroli i stwórcy. Jeśli wampir nie uzna autorytetu dyrektora to zawsze istnieje szansa posłuchania starszej od siebie medyczki.
- Skąd to masz? Czy to jest kradzione? - sięgnął po biżuterię i spojrzał to na nią, to na wampira. Z pewnością nie należała do niego, a to oznaczało, że albo to ukradł, albo ograbił jakieś zwłoki. Może był hieną cmentarną i w ten sposób zdobywał dobra by potem wymienić je na coś „wartościowszego”. Tak czy owak należało zwrócić biżuterię i wpoić mężczyźnie, że takie zachowanie nie jest mile widziane w akademii Cross.
- Akademia Cross nie jest hotelem ani przytułkiem. Jeśli będziesz przestrzegał tutejszych zasad i panował nad swoim zachowaniem jestem skłonny przyjąć Cię do klasy nocnej. Chciałbym Cię mieć na oku a to jeden ze sposobów żeby obie strony wyniosły z tego korzyści. Poza tym Yuki miałaby Cię na oku i mogłaby zadbać o Twój stan zdrowia i psychiki. - Taka musiałby się zatem nauczyć żyć w grupie a także uczęszczać na zajęcia. Kaien naprawdę chciał pomóc chłopakowi i chociaż ten zaatakował wcześniej uczennicę, wykazał się również cechami których mógłby mu pozazdrościć niejeden wampir i człowiek.
- A to należy oddać właścicielowi. - powiedział, po czym oddał pierścionki i kolczyki Tace. W końcu on jeden wiedział komu podwędził te rodzinne pamiątki...
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 947


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Pią Mar 16, 2018 2:45 pm

Nie dała mu krwi i tabletek z dobrego serca, a przynajmniej nie tylko dlatego. Chodziło o bezpieczeństwo Fumiko i wszystkich innych uczniów klas dziennych, którzy znajdowali się na terenie akademii. Dla niej było to oczywiste, poza tym, jako wampir szlachetnej krwi reprezentowała całą resztę i była też poniekąd odpowiedzialna za wampiry niższej krwi. Gdyby chciała, mogłaby wymusić na Tace posłuszeństwo, ale nie o to tutaj chodziło, on sam powinien chcieć coś zmienić.
- Każdy zasługuje na życie, poza tym poznaliśmy cię, czegoś się dowiedzieliśmy, myślisz, że gdybyś umarła, nas by to nie obeszło?
Pokręciła głową, choć wiedziała, że pewnie te słowa do Fumiko nie dotrą, trzeba było jednak próbować. Ona psychologiem nie była, a jej życie była pełne cierpienia, nie należała więc do autorytetów w tej dziedzinie. Z drugiej strony pomimo tak wielu cierpień, nadal potrafiła czerpać radość z życia, więc może źle nie było. Po kolei jednak. Skupiła się na wampirze, który nie bardzo chciał przyjąć to, co mu przyniosła.
- To nie jest prezent, a konieczność. Nie wiem w jakim stanie jesteś obecnie, a mówić nie chcesz za bardzo, więc wolę dmuchać na zimne. Nie chce, byś ponownie kogoś zaatakował, szczególnie teraz gdy jesteśmy w Akademii, a tu co chwile kręcą się jacyś uczniowie.
Widać, że wampir był zagubiony i nie wiedział, co robić. Wyglądał marnie, choć nic wielkiego mu nie dolegało, po prostu był zaniedbany. Jak sądziła porządna kąpiel, zmiana ubrań i ogarnięcie włosów wiele by zmieniło w jego wyglądzie i to na lepsze. Przestałby być straszydłem.
Zmarszczyła brwi, gdy wyjął kosztowności. Tak jak wspomniał Kaien, nie mogły należeć do niego - ukradł je, być może swoim ofiarom. Ile ich było? Ile mogło być? Ten wampir stanowił spore zagrożenie i lada moment mógł znaleźć się na celowniku łowców. Nie był zły, to widziała - zagubiony, niedouczony i porzucony, ale nie zły. Atakował by przetrwać, bo nie znał innego sposobu. Trzeba było mu go pokazać.
- Dyrektor ma rację. To nie należy do ciebie, a my tego przyjąć nie możemy. Ile masz lat Taka? Jesteś młody, to widać, a nawet jeżeli już jakiś czas tkwisz w postaci wampira, to nie ma znaczenia. Możesz stać się uczniem Akademii, a ja mogę pomóc ci nauce tego, jak być wampirem i jak panować nad swoimi żądzami. Uwierz mi, to nie jest takie trudne, potrzeba tylko czasu i chęci.
Spojrzała na niego uważnie.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Nie Mar 18, 2018 12:00 pm

Uf całe szczęście, że na moment uwaga dwóch dorosłych skierowała się na Fumiko. Choć na chwilę odpocznie od ich bacznych, przenikliwych spojrzeń. Gorzej, że teraz maglowali dziewczynę, ale nie mieli złych zamiarów. Już wcześniej zauważył niską samoocenę Zielonookiej, lecz była ona spowodowana niekorzystnym środowiskiem z dawnych lat i tym, że przeszłość nie chce od niej odejść. Jak chodziło o walkę o przetrwanie, nie zamierzała bezczynnie czekać, aż umrze. Organizm bronił się przed śmiercią z braku krwi. Ukradkiem wtedy spoglądał na uczennicę, ale krótko, by nie musiała znosić na sobie dodatkowej paru oczu. Musiał również przyznać, że Fumiko była niezwykle intrygującą osobą. Kto broniłby swego oprawcę? Kto stałby za nim murem przy osobach, które mogłyby z łatwością zapewnić spokój odcinając raz na zawsze oprawcę od ofiary? Ale wiedział, że przyjdzie mu jeszcze zmierzyć się z jej złością za Aiko, co tylko dowodziło, jak bardzo zależało jej na siostrze.
Niestety po pouczeniach na dziewczynie, przyszła pora na głównego winowajce spotkania. Białowłosy odczuwał potworne zmęczenie psychiczne. Fobia dotycząca przebywania w towarzystwie więcej niż jednej osoby mocno dawała się we znaki. W dodatku, choć dostał przyzwolenie zarówno od dyrektora jak i lekarki do spożycia krwi, wiedział że nie może tego zrobić przy nich. Nie wątpił w ich zdolności, wszak mieli do czynienia z wieloma wampirami pod jednym dachem, lecz nie szukał specjalnie kłopotów, które dałoby się uniknąć. Woń jednak kusiła i mąciła zmysły. Drażniła i utrudniała wysłuchanie dorosłych. Nie podobało im się, że ukradł biżuterie, ale to nawet Fumiko nie było na rękę. Po odzyskaniu błyskotek dostał przyuczenie, by zwrócić je właścicielom. Nie będzie to proste, ponieważ Taka nie przywiązywał wagi, skąd i od kogo co brał. Po prostu później szukał sposobności, by móc kupić sobie chociaż używane ciuchy, które często brudziły się od posoki ofiar. I od mieszkania na ulicy.
Padło też w międzyczasie pytanie o lata Białowłosego.
-Nie wiem.
Odezwał się bez krzty emocji i cicho. Nikt do tej pory nie pytał się go o wiek, ani nie przebadał pod tym kątem. Dla przetrwania nie miało to znaczenia. Liczyła się witalność do polowań, albo zaradność, jeśli nie sprzyjały warunki do pochwycenia ofiary.
Przeszli do bardzo ważnego momentu. Kaien wyraził zgodę, by Taka został wcielony jako uczeń do Akademii Cross, o ile będzie spełniać warunki i zasady przypisane do placówki. Zaś Yuki oświadczyła pomoc w okiełznywaniu natury, która wiodła prym nad Krwiopijcą. Czy na pewno ich wysiłki nie pójdą na marne? Przypadek Białowłosego może nie był beznadziejny, co niezwykle trudny. Aspołeczny, zdany dotąd tylko na siebie, zdawać się mogło że wiecznie głodny, bez wpojonych zasad moralnych nawet co do zwłok, które okradał i zjadał. Przy tych cechach przypominał bardziej zwierzę niż istotę humanoidalną. Nie mniej przejawiał też przebłyski ludzkich odruchów, które najwyraźniej były wystarczającą przesłanką, aby przekuć zdawkowe zachowania w coś trwalszego. Długowłosy przez minutę lub dwie milczał ze spuszczonym wzrokiem. Rozważał w głowie wszystkie za i przeciw. Zdecydowanie widział mniej wad niż zalet, choć nie wszystko na pewno przypadnie do gustu. Cóż, może to wina spaczonego umysłu, że widział jakiekolwiek wady w jakże korzystnym dla niego układzie?
-Spróbuję.
Oznajmił krótko i może aż za bardzo, lecz na tyle wyraźnie, że nie powinno być wątpliwości. Jeśli miał szansę na jakąś zmianę swojej sytuacji, to właśnie nadeszła. Co prawda będzie mu bardzo ciężko przystosować się do tutejszego społeczeństwa, lecz niekoniecznie musiałby zżywać się z uczniami. Wystarczyłoby ich nie traktować jak wrogów lub pożywienie, to i tak będzie dla Taki spory sukces.
A propo jedzenia. Koniecznie musiał wgryźć się w podane jedzenie. W tym celu ostrożnie wycofał się wgłąb sali, by zdystansować się od obecnych, po czym odwrócił się do nich tyłem. Musiał im zaufać, iż w tym czasie nie zechcą go zaatakować, jednak niech docenią ten gest. Wszak sam będąc tyłem nikogo nie zaatakuje. Nie był pewny czy takie środki ostrożności będą wystarczające, ale muszą mieć pewność, że współpracuje i że rzeczywiście dla bezpieczeństwa innych jednostek uczących się w Akademii skonsumuje wersję w woreczku. Już po trzech sekundach oderwał od ust pustą folijkę, którą zmiął w palcach. Nie zostało w niej ani kropeleczki. Sylwetka wampira była wyprostowana, ale mocno spięta. Nie odwracał się, jego pobudzone zmysły łowieckie musiały się uspokoić, aby nie rzucić się na żywe jednostki w gabinecie. Wreszcie odwrócił się na pięcie, ale jego spojrzenie różniło się od tego sprzed spożycia krwi. Świdrujące, intensywnie świecące, dzikie i głodne. Jeszcze nie był wampirem krwi E, choć te symptomy były zbliżone do siebie. Albo aż tak bardzo dał się pociągnąć drapieżnej naturze wampira nie umiejąc nad nią zapanować.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai http://vampireknight.forumpl.net/t3698-fumiko#80902 http://vampireknight.forumpl.net/t3692-fumiko
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 141


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Nie Mar 25, 2018 12:18 pm

Propozycja, a raczej polecenie dyrektora nie podobało jej się ani trochę, ale cóż mogła zrobić? Jak mus, to mus. Do tej pory wszyscy dorośli, którym zdecydowała się zwierzyć ze swoich problemów, albo je bagatelizowali, albo robili z niej wariatkę. Akademia miała być miejscem, gdzie Fumiko miała wreszcie zaznać spokój. Z dala od rodzinnych kłótni, wyzwisk i szarpania się z macochą. Ciężko było jej dopuścić do siebie myśl, że ktokolwiek miałby się o nią martwić. Zwłaszcza ktoś dla niej kompletnie obcy, jak dyrektor szkoły.
- Wkrótce na pewno się do kogoś zgłoszę – odpowiedziała bardziej dla świętego spokoju, niż ze szczerej chęci porozmawiania z kimś starszym. Już Taka wgryzający się w jej szyję był dla Fumiko milszy niż całe grono psychologów i psychiatrów ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy i pieprzącymi coś, co chyba było urywkami z „motywujących” wpisów jakiejś fitblogerki.
- Z całym szacunkiem, ale to nie czas na moje problemy – zwróciła się do Yuki wraz ze spojrzeniem mówiącym, że nie ma ochoty dłużej rozmawiać na ten temat. W rzeczywistości jednak była uszczęśliwiona jej słowami do tego stopnia, iż musiała odwrócić wzrok, by nie rozpłakać się jak dziecko.
Może i sprawiała wrażenie zdystansowanej, ale naprawdę doceniała pomoc Kaiena i Szlachetnej. Ciężko było jej mówić o swoich problemach. Taka był wyjątkiem, ale on poznał jej przeszłość głównie poprzez krew. Ten sposób przekazywania swoich uczuć był o wiele łatwiejszy od rozmowy.
- Jeszcze raz przepraszam za moje zachowanie – opuściła głowę na znak tego, że żałuje – Obiecuję, że to się więcej nie powtórzy.
Przeniosła wzrok na wampira. Oczywiście, że była na niego zła, ale załatwi to z nim na osobności. Nie dość, że przestraszył jej siostrę, to jeszcze wpakował ich oboje w kłopoty, ale najgorsze z tego wszystkiego był fakt, że Taka był zboczeńcem i nawet się z tym nie krył! Normalny facet widząc rozebraną dziewczynę zachowałby chociaż odrobinę przyzwoitości i tego w żaden sposób nie skomentował, ale przecież on był specjalny.
Spodziewała się, że dyrektor wymierzy jej karę związaną ze sprzątaniem. Jeśli tak się stanie, to Taka z pewnością jej pomoże (nawet jeśli miałaby zmusić go do tego groźbą lub podstępem), chociażby użyczając swoich długich białych włosów jako mopa.
O ile oczywiście zostanie w Akademii.
Pokręciła głową rozczarowana kiedy wyciągnął zabraną z grobu biżuterię. Z tego samego rozkopanego grobu, z którego wyjął ciało kobiety, by następnie ją pożreć. Z tego samego, do którego później wpadła Fumiko podczas ucieczki na ślepo. Aż skrzywiła się na wspomnienie bólu, jaki towarzyszył jej przy upadku do rozwalonej trumny.
Teraz, po kilku godzinach, gdy zdążyła już ochłonąć, uważała zdarzenia na cmentarzu za całkiem romantyczne. Mógłby być z tego materiał na kolejną część „Zmierzchu”, czy coś. Zaraz jednak uśmiechnęła się do swoich niemądrych myśli. Chyba Yuki powinna ją ponownie zbadać – tym razem sprawdzić, czy przypadkiem nie uderzyła się w głowę.
- Jedz i nie marudź, Taka – pierwszy raz od dłużej chwili zwróciła się bezpośrednio do niego – Musimy mieć pewność, że nie rzucisz się na mnie ponownie, gdy zostaniemy na osobności. Bo będę mogła z nim jeszcze porozmawiać w cztery oczy, prawda? – patrzyła błagalnie to na Crossa, to na Yuki – Proszę!
Czyżby już odzyskała na tyle sił, by go ochrzanić za to, co zrobił w Akademiku? Nie, na to przyjdzie jeszcze czas. Będą krzyki, groźby i gonitwa za białowłosym z miotłą w ręku. Chciała z nim pomówić bez obecności lekarki oraz dyrektora tylko dlatego, że rozumiała jego skrępowanie obecną sytuacją.
Spuściła głowę, gdy jadł. Był aż tak głodny, że jej krew nie nasyciła jego głodu? Przełknęła nerwowo ślinę zerkając na kroplówkę, która właśnie się skończyła. Sprawnie sama ją sobie odłączyła, w końcu trochę ich w życiu miała. Nie chciała kłopotać lekarki, która teraz miała inne zmartwienie, jakim był Taka.
Fumiko wiedziała sporo o wampirzym świecie. Może nie wszystko, ale wiele rzeczy nie stanowiło dla niej tajemnicy. Wiedziała, że dzieje się z nim źle. Nie trzeba być nawet wtajemniczonym, by to dostrzec. Jego spojrzenie nie przeraziło jej ani trochę. Przy Kaienie i Yuki nic jej nie groziło. Zamiast okazywać strach, patrzyła na Takę z głęboką troską.

_________________
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 319


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Pią Kwi 06, 2018 4:45 pm

Fumiko i Taka znów stawali okoniem próbując zepchnąć swoje potrzeby na boczne tory. Dyrektor widział już wielu uczniów i trzeba przyznać, że u większości z nich schemat zachowań nie posiadał wybijających się przed szereg różnic.
- Świetnie, z przyjemnością tego dopilnuję. - zwrócił się do uczennicy i wtedy właściwie nie miała już wyboru. Problemy młodzieży były niejako jego problemami, bo każde negatywne odczucie niosło za sobą zdarzenia jakich w większości chciało się unikać. Kaien nie zamierzał zignorować problemu uczennicy, gdyż poniekąd przez to doszło do jej ucieczki i wypadku. Niskie poczucie wartości było sygnałem, że należy pomóc i to jak najszybciej.
- Nie teraz, Fumiko. Sądzę że zarówno Tobie jak i Tace przyda się odpoczynek. - obie strony potrzebowały teraz spokoju i pewnych przemyśleń. Cross nie chciał żeby Taka poczuł się zaszczuty. Wyciągnięta dłoń miała dać mu szansę na nowe, z pewnością lepsze życie i możliwość edukacji z innymi uczniami. Jego wyobcowanie sugerowało, że nieczęsto miał możliwość kontaktu z rówieśnikami. Przeszedł dużo, to pewne, dlatego zarówno Yuki jak i dyrektor chcieli dać mu szansę.
- Będziesz musiał zapoznać się z naszym regulaminem, bo jego przestrzeganie jest pierwszym z gwarantów Twojej obecności w akademii. Uczniowie klasy nocnej nie zdradzają swojego pochodzenia przed innymi. Stanowczo zabronione są także ataki, niesubordynacja, ucieczki… Otrzymasz swój własny pokój, a w chwili wątpliwości zawsze służymy radą. - wyjaśnił, ale i tak wampira czekała solidna lektura. Regulamin akademii wbrew pozorom nie był trudny do opanowania. Wymagał za to posłuszeństwa i umiejętności życia pośród innych, także ludzkich istot. Dla wielu przedstawicieli wampirzej braci taka koegzystencja była niemożliwa, jednak jak widać działało i jak do tej pory nie wydarzył się żaden wypadek.
- Tymczasem odpoczywaj. Zostawiam Cię w rękach naszego najlepszego medyka. Yuki później odprowadzi Cię do akademika klasy nocnej. - jeszcze się spotkają by chociażby podpisać stosowne dokumenty i dopiąć kwestię przyjęcia chłopaka.
- Chodźmy, Fumiko. - powiedział do dziewczyny i kiedy Yuki pozwoliła jej wyjść, dyrektor przepuścił nastolatkę w drzwiach.
- Dziękuję Yuki. Życzę Wam dobrej nocy. - pożegnał się i sam odprowadził Fumiko do pokoju w słonecznym akademiku.

zt + Fumiko (Fumiko idzie tutaj)
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 947


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Sob Kwi 07, 2018 6:50 pm

Obserwowała uważnie Takę i jego zachowanie. Z jednej strony wydawał się być nieobliczalny i groźny, z drugiej sprawiał wrażenie przestraszonego zwierzątka. Patrząc na to, że nie był wampirem z własnej woli, do tego jego pan go porzucił, nie było się czemu dziwić. Zachowywał się tak, a nie inaczej, bo po prostu nikt nie powiedział mu, co ma robić. A teraz najwyraźniej do zadań Yuki trzeba będzie dołączyć wychowanie młodego wampira i dostosowanie go do norm panujących w szkole, a także ogólnie w społeczeństwie. Nie będzie łatwo, to już wiedziała i pewnie on też zdawał sobie z tego sprawę. Ale jeżeli nie podejmą tego wyzwania, Taka niczego nie osiągnie.
Resztę kwestii pominęła i pozwoliła, by to dyrektor przejął pałeczkę i zajął się resztą. Fumiko nie była już jej problemem, a po tym, jak odłączyła ją od kroplówki, dziewczyna mogła spokojnie wyjść. nic nie zagrażało jej życiu, choć pewnie będzie musiała jeszcze odpocząć i porządnie się najeść. Jej rany jednak zniknęły, więc jedno zmartwienie mniej. Fakt, że Kaien nazwał ją najlepszym medykiem było miłe, ale to był Kaien, miał on zwyczaj wyolbrzymiania wielu rzeczy, szczególnie gdy kogoś chwalił. Mimo to uśmiechnęła się. Dała im zgodę na opuszczenie gabinetu, a Fumiko jeszcze pouczyła, by bardziej uważała i dała sobie czas na odpoczynek.
W końcu jednak zostali sami z Taką. Yuki usiadła na krześle za biurkiem i spojrzała na chłopaka, który kończył się posilać.
- Zostaliśmy sami, jeżeli chcesz, możemy na spokojnie porozmawiać bez świadków. Wiem, że możesz mieć wątpliwości co do mnie, ponieważ reprezentuję tę samą grupę wampirów, która odpowiada za twoją przemianę, ale uwierz mi, chcemy ci pomóc. Jeżeli i ty będzie chciał dokonać zmian w swoim życiu, postaramy ci się pomóc. Usiądź.
Wskazała mu krzesło po drugiej stronie biurka. Może teraz chłopak bardziej się przed nią otworzy? Przy Kaienie i Fumiko sprawiał wrażenie wycofanego i nieco spłoszonego, może mając tylko jednego słuchacza będzie chętniejszy do rozmowy. Może ma jakieś własne przemyślenia? Pytania na temat wampiryzmu czy czegokolwiek innego? Była gotowa go wysłuchać, jeżeli tego będzie chciał.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Nie Kwi 08, 2018 10:09 am

Kaien zarządził zakończenie spotkania pod obecnym wyglądem. Może dlatego, by oszczędzić Fumiko zdrowia i mogła wypocząć, albo żeby odciąć ją ostatecznie od Taki, który musiał się napić jeszcze krwi. Niby sama go poganiała, żeby uczynił tak jak mówią dorośli, ale widok gniewnego, nieobliczalnego oblicza nie byłby jej na rękę. Odprowadził więc Fumiko mocno podkrążonymi ślepiami aż do zamkniętych drzwi. Naprawdę chciała go jeszcze widzieć? Chyba, żeby się zemścić, tak... to by wyjaśniało jej chęć spotkania się z oprawcą. Czy aby na pewno? Broniła go przed dorosłymi od pierwszych chwil, wskazywała wielką inicjatywę, by Taka mógł znaleźć swoje miejsce wśród Akademii. Oczywiście bez zgody Dyrektora i podległych mu osób z zarządu na pewno nie byłby tu mile widziany, lecz za sprawą Fumiko przychylniej patrzyli się na wampira i dali mu wsparcie. Czy na nie zasługiwał - to już inne zagadnienie.
Zechce nieraz spotkać się z dziewczyną, lecz rzeczywiście powinni nieco od siebie odpocząć. Fizycznie, bo myślami będzie krążyć wokół jej osoby jeszcze długo przed snem.
Został więc on i dyplomowana lekarka Yuki. Po spożyciu krwi przez minutę lub dwie nie kontaktował z rzeczywistością. Dzikie ślepia wlepiał w Blondynkę uważając ją jakby za wroga do posiłku, który wychlipał z zadziwiającą szybkością. Stopniowo napięte mięśnie rozluźniały się, aż wreszcie mógł usłyszeć i zrozumieć słowa Szlachetnej. Nie usiadł od razu przy biurku. Bacznie ją obserwował, jego nieufność wydawała się wręcz namacalna. Taki stan poddenerwowania po posiłku był u niego na porządku dziennym, po prostu wtedy szukał samotnego miejsca na posiłek, bez gapiów. Wreszcie ochłonął na tyle, że wykonał dwa kroki i zajął miejsce naprzeciwko Wampirzycy.
Rozmowa nie zapowiadała się obiecująco. Mimo zapewnień niesienia pomocy dla zdanego na siebie wampira taka sytuacja była nowością. Zwłaszcza, jeśli oferował to Najwyższy Wampir, który miał go ukierunkować na właściwe tory ze ścieżki brutalności, ohydztwa i samotności. Długo mierzył Blondynkę czujnym, choć umęczonym wzrokiem. Już wydawało się, że Białowłosy będzie milczeć jak grób, już Yuki mogła dawno ze zrezygnowaniem stwierdzić, że odprowadzi go do pokoju. Pewnie każdy inny lekarz uczyniłby tak po dwóch minutach bezwzględnej ciszy. Lecz dla Taki nie było normalnym przesiadywać twarzą w twarz ze Szlachetnym, nie w sposób niezagrażającym egzystencji. Ani o tym, żeby wyspowiadać się ze swoich wątpliwości. Nagle ciszę przerwał przyszły uczeń.
-Co robicie... z wampirami... które łamią przepisy...?
Pytanie to odnosiło się do tego, co się stanie, jak nie zdoła przystosować się do panujących tu warunków. Czy zostanie jedynie wyrzucony za bramę Akademii, czy poniesie gorsze konsekwencje. Pytanie sugerowało, że brał pod uwagę swoją porażkę, co mogło nieco hamować entuzjazm po jego deklaracji, że chce spróbować zmienić coś w sobie, na korzyść otoczenia. Gnębienie ze strony Przewodnika, który powstał na wskutek urojenia po wielu latach tortur, obniżało wiarę w Tace w tym, że jeszcze da się go odratować od zatracenia. Przynajmniej miał świadomość, że jest coraz gorzej.
Jednocześnie w palcach przebierał małym pudełeczkiem z tabletkami krwi, na które spoglądał z niepokojem. Przewodnik, jego wyimaginowany towarzysz, promieniował uśmiechem i ironicznie klepał po ramieniu Taki wielce rad, że dał się tak łatwo podpuścić i pozwolił na zmianę wysokobogatego we składniki odżywcze krwi na coś sztucznego, coś w formie diety. A mógł go posłuchać i nie doprowadzać do szopki, tylko powyrzynać wszystkim gardła. Mógłby żyć dalej jak chce, gdzie chce, bez ograniczeń. Czy aby na pewno? Przewodnikowi zależało na innych dobrach niż Tace. Białowłosy wreszcie wydobył z siebie drugie pytanie.
-Jak często powinienem się pożywiać tabletkami?
Miał podejrzenia, że ostatnio o wiele za często odczuwa głód, co na pewno nie jest mile widziane w zamkniętym kręgu Akademii. I bez czytania regulaminu to wiedział, inaczej byłby tu istny chaos, gdyby spożywało się krew w nadmiernych ilościach. Zresztą jak Kaien Cross wspomniał - przyznawanie się do swojej rasy, ataki były surowo zabronione.
Zadał jednak jeszcze jedno pytanie, które niekoniecznie dotyczyło Białowłosego, a miało w sobie nutkę człowieczeństwa, jaka w nim pozostała, a która obudziła się pod wpływem impulsu. Od widoku bladej jak śmierć dziewczyny, z której wyssał sporo posoki, a której nie mógł dobudzić.
-Jak Fumiko zemdlała, napoiłem ją swoją krwią. Nie zaszkodziło jej to?
To ostatnie pytanie zadał już cichym głosem, jakby nie mając całkowitej pewności, czy w ogóle dobrze zrobił wspominając o tym epizodzie. Ale... chodziło o dobro uczennicy, prawda? Po to też tu się zjawił w gabinecie. Nawet jakby z tego powodu miałby nie otrzymać szansy na zmianę, to nie żałował ostatecznie, iż poruszył ten temat.
Ostrożnie uniósł stalowe tęczówki na szlachetne rysy twarzy Yuki zdradzając tym samym, że nie miał więcej sił mentalnych na dalsze rozmyślania. I tak dobrze, że w ogóle odezwał się, podjął jakąś inicjatywę ku chęci poznania zdania kogoś o wiele bardziej doświadczonego od niego. Jak będzie w stanie sprostać radom, będzie je egzekwować.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 947


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Nie Kwi 08, 2018 1:54 pm

Zachowanie i postawa Taki była dość znacząca, mimo to Yuki uzbroiła się w cierpliwość, a póki wampir nie robił żadnych niepożądanych ruchów, nie atakował, ani nic z tych rzeczy, była gotować czekać tyle, ile będzie trzeba. Poza tym, obserwacja może jej pomóc w tym, jak do niego dotrzeć, by móc udzielić mu takie wsparcia, które będzie najlepsze dla niego. Czekała więc cierpliwie i obserwowała. W końcu jednak chłopak usiadł. No cóż, domyślała się, że nie miał on do niej zaufania, ale na to nic nie poradzi. Dlatego też trzymała dystans, nie chciała, by próba pomocy z jej strony została odebrana jako atak - sam musiał się do niej przekonać. To trochę jak tresowanie dzikiego i wystraszonego zwierzęcia, potrzeba czasu, by zdobyć jego zaufanie i by pozwolił na to, by się zbliżyć.
W końcu jednak się odezwał.
- To zależy jakie będą to przewiny. Jeżeli poważnie chcesz zmienić swoje życie i je naprostować, sam powinieneś zdawać sobie sprawę z tego, co jest dobre, a co złe. Byłeś przecież człowiekiem i powinieneś to pamiętać. Przemiana w wampira wiele zmienia, czujesz głód krwi, masz silniejsze żądze, większą siłę... ale nadal jesteś tym samym chłopakiem co przed przemianą. Musisz się tylko dostosować do tych zmian, które zaszły w twoim ciele. Powiedz mi czy przed przemianą miałeś problemy z niekontrolowaną agresją? Chciałeś krzywdzić innych?
Spojrzała na niego uważnie. Oczywiście, każdy na przemianę reagował inaczej, jednak wampiryzm nie równa się totalnej zmianie charakteru. Jak sądziła problem, główny problem polegał na tym, że nikt nie pomógł mu przejść przez te przemiany jak należy.
- Chodzi mi o to, że nie jesteś złą osobą. Widzę, że nie chcesz krzywdzić innych, jedynie nie wiesz jak się zachować. Czujesz głód i chcesz go zaspokoić w jedyny znany sposób. Nie myślałeś o tym, żeby robić to nie krzywdząc innych? Co do tabletek... no cóż, nie ma wyznaczonej normy, spożywa się je tak często jak trzeba. Oczywiście początki będą trudne, pewnie będziesz czuł głód praktycznie bez przerwy, ale jeżeli chcesz się czegoś nauczyć musisz postawić przed sobą cele, do których chcesz dążyć.
Westchnęła. Ciężko było to wytłumaczyć prostymi słowami. Właściwie się nie dało tego zrobić. Może powiedzieć mu wiele, ale najwięcej zależało przede wszystkim od niego. Gdy wspomniał o pojeniu krwią, uniosła lekko brew.
- Ludzie nie bez powodu nie piją krwi. Zawarte w nich związki mogą szkodzić, choć wampirza krew działa na nich nieco inaczej niż ludzka. Nie, nie powinno jej to zaszkodzić, choć radziłabym tego nie powtarzać. Wampirza krew może działać uzależniająco na ludzi, ale wątpię, by kilka kropel miało tak na nią podziałać.
Uśmiechnęła się. Nie było tajemnicą, że chociażby łowcy spożywają wampirzą krew by się nie starzeć, a także by zyskać większą siłę, choć o wiele cenniejsza była krew wyższej klasy, jak B czy właśnie A. To jej przypomniało pobyt w lochu i jak łowcy spuszczali z niej krew - nie wątpiła, w jakich celach będzie ona im potrzebna.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Sro Kwi 18, 2018 8:07 pm

Im więcej nabroi, tym gorzej, to fakt. Jednak będzie musiał sięgnąć do regulaminu, by wiedzieć, czy jego miara pokrywała się z normami Akademii. Wątpił, Taka na wiele rzeczy przymykał oczy lub ignorował, a co niekoniecznie jest przyjmowane gromkimi brawami. Zresztą Długowłosy o wielu zasadach moralnych nie miał pojęcia, jedynie niektóre bodźce mogły wiązać się z przeszłością, która w prawie całości była niewiadomą dla wampira. Podzielił się tą uwagą z Yuki, bowiem nie mógł odpowiedzieć precyzyjnie na stawiane hipotezy Szlachetnej.
-Nie pamiętam kim byłem przed przemianą.
Odparł z lekkim skrzywieniem ust i lekko marszcząc dolne powieki skupiając wzrok na oczach lekarki. Naprawdę nie mógł niczego sobie przypomnieć. Jedynie wiedział, że pierścionek, który tkwił na palcu Fumiko, a kiedyś odnaleziony w jednym z lombardów, zdawał mu się znajomy. Nie umiał go powiązać z konkretną sytuacją, lecz to musiało być coś silnego, skoro mimo wyczyszczonej pamięci pozostała nić skojarzenia z biżuterią.
Wysłuchał uważnie wiadomości o spożywaniu krwi i jej dawkowaniu. Musiał więc sam określić, na ile może sobie pozwolić, by nie zgłupieć, ale i żeby nie paść z głodu. Niezbyt to dobre dla kogoś, kto nie umiał odnaleźć granicy, kto choć często głodował równie często napadał na ofiary, by coś wziąć dla siebie. Przewodnik szczerzył zębiska, co już mocno irytowało osobnika o poważnym, wyczerpanym z baterii obliczu.
-Cele... -mruknął pod nosem powtarzając za Yuki i uciekając na bok lekko nieobecnym wzrokiem na niewidzialnego dla innych Przewodnika- ...na pewno nie dać się sprowokować.
Przewodnik na te słowa wystawił język i rozmył się w powietrzu, na co Taka zwiesił mocniej głowę między barkami. Jeszcze trochę, a zaśnie na siedząco. Przynajmniej dowiedział się, że nie otruł Fumiko swoją krwią, tylko... tylko czy aby na pewno kilka kropel nie zmąciło w głowie dziewczyny? To by tłumaczyło jej zachowanie, protekcjonizm i ogólnie dość szalone podejście do wampira, który pozbawił ją posoki.
No dobra, już mu uciekała głowa do przodu, a to znaczyło, że sen był jak najbardziej wskazany.
-Na dzisiaj wystarczy. Muszę się zdrzemnąć.
Nie za bardzo umiał przyznać się, że rozmowa z lekarką była owocna, choć jak na pierwszy raz to i tak otworzył się bardziej na rozmowę niż zwykle. Ostrożnie wstał od biurka i przejechał dłonią po niesfornych włosach, które spływały na połowę twarzy. Zdecydowanie powinien zregenerować siły mentalne, bo po posiłku z krwi kondycyjnie czuł się dobrze. Przeciągnął się i czekał na działania lekarki.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 947


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Sob Kwi 21, 2018 10:26 am

Chciała wiedzieć z czym się mierzyć i na co powinna przede wszystkim zwracać uwagę. Im więcej będzie wiedziała o Tace, tym będzie lepiej dla niego, bo tym lepiej będzie mogła mu pomóc w jego problemach, tym będzie skuteczniejsza, a o to przecież powinno chodzić. Na jego słowa o tym, że niczego nie pamiętał, zdziwiła się.
- Nic, a nic nie pamiętasz? To dość nietypowe.
To było dość kłopotliwe i na pewno utrudni nieco kwestię przyswojenia się wampira do społeczeństwa, ale na pewno nie wyklucza niczego. Świadomość swojej ludzkiej przeszłości powinno być kotwicą ułatwiającą zachowanie "człowieczeństwa" po przemianie. Wampiry od urodzenia miały trochę trochę inaczej, ona sama dorastała jako wampir i od dziecka wpajano jej wszystkie najważniejsze zasady związane ze społeczności krwiopijców i tego, jak powinno się zachować wśród ludzi.
- Nie martw się, dasz radę. Widzę, że chcesz, a to jest ważne, jeżeli nie byłoby w tobie woli zmiany, cała ta sytuacja i nie miałaby sensu. Chcesz coś zmienić i to jest właściwe podejście, musisz się tylko tego trzymać. Mogę ci pomagać, mogę ci doradzać, ale niczego nie zrobię za ciebie.
Chłopak wyglądał na zdezorientowanego i wyraźnie uciekał wzrokiem. Nadal nie czuł się pewnie i nie bardzo wiedział, co robić. Był zagubiony, ale Yuki miała nadzieje, że z czasem się to zmieni i nabierze większej śmiałości, jak również zdecydowanie lepiej będzie funkcjonował w społeczeństwie.
- Dobrze, na dziś wystarczy. Możemy na tym skończyć, odprowadzę cię do twojego pokoju, a potem dostaniesz kolejne wytyczne, co i jak. I rzecz jasna zapoznaj się z regulaminem, a nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania. - uśmiechnęła się pokrzepiająco. - Chodź, wszystko będzie dobrze.
Wstała zza biurka, a potem razem z Taką, opuścili gabinet. Yuki odprowadziła go do akademika części Nocnej, gdzie miał zająć jeden z pokoi.

z/t x2

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 335


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Czw Maj 03, 2018 6:35 pm

Nie do pomyślenia, że istnieją tak naiwni i nieświadomi ludzie swoich czynów. Fer również odczuwał irytację przez zachowanie dziewczyny, wszak prowokowała i zgrywała z siebie super bohaterkę, mającą ocalić wampira na głodzie. Poza tym Taka miał w sobie coś nadzwyczajnego, jeśli chodzi o pragnienie. Fergal rozumiał go doskonale, tak silny głód nie należy do normalnych dla wampira. Więc Fumiko mogłaby mu tylko oraz sobie zaszkodzić. I raczej Niemiec nie uważał go za żałosnego, sam był podobny i chciał z tego wyjść, więc tym bardziej Taka potrzebował jakiegokolwiek zdrowego wsparcia niż ciągłego kuszenia.
Niemiec nie był zadowolony, że musiał chłopaka zaprowadzić do pielęgniarki. Spojrzał na Czarnulkę z wyrzutem, zaciskając mocno szczęki. Już miał coś powiedzieć, kiedy typ zaś się zachwiał. Wtedy padło tylko niemieckie przekleństwo i nieważne czy Taka tego chciał czy nie, został siłą zaciągnięty do budynku szkoły. Sile Rekina się nie oprze, więc bez szans.
- Pójdzie do dyra i sama zgarnie pochwałę za złapanie uczennicy.
Warknął pod nosem, nie mając w interesie czy Taka go słuchał. Tak czy siak był dumny z Mei, że podjęła się tak wielkiego zadania jak pozostanie z Shirai. Nerwy ze stali ma ta wampirzyca, co oznaczało że Fergalowi co raz bardziej wpadała w oko. Ale gdzieżby śmiał się przyznać!
- Nie możesz pozwolić by dziewczyna dawała się gryźć na terenach akademii. Postaraj się nas zrozumieć i nie pakować Mei ani mnie na listę Anty relacji między uczniowskich. Chronimy nie tylko innych, ale też i was przed zbędnymi problemami.
Tonem jakim mówił był w miarę opanowany. Chociaż obelgi cisną się same, to jednak zdołał się opanować. W pewnym momencie nie trzymał już na siłę wampira, tylko puścił go swobodnie jeśli ten sobie tego nie życzył. Oby tylko nie prowokował rekiniego prefekta, wtedy zaś dojdzie do wsparcia przymusowo siłowego. A to że biało włosy widział w rekinie kawał sushi, to już było wiadome. Lecz niech ma na uwadze młody, że ten nie zamierzał od tak się poddać. W ramach ataku był gotowy na kontrę.

Po dotarciu do celu, Taka niestety stracił przytomność. Fergal zaś przeklął siarczyście, łapiąc chłopaka pod ramiona i zaciągnął go na stojącą ławkę obok gabinetu. Jak dobrze, że pomyśleli o czekających szkolnych pacjentach.
- Cholera, musiałeś zemdleć?! Aż tak głodny jesteś?
Zaś burczał, by potem zapukać do drzwi pielęgniarki. Oby tam była, bo Rekin raczej nie chciał zostawać niańką dla tego przybłędy.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Pią Maj 04, 2018 1:35 pm

Gdyby wszyscy byli idealni, Prefekci nie byliby potrzebni. Ale to rzeczywiście nie wyjaśniało, skąd mogą pojawić się zagrożenia ze strony uczniów. Taka słuchał wbrew pozorom słów kolegi, który zniesmaczony targał go przez chwilę na siłę do pielęgniarki. Najwyraźniej miał o wiele lepsze rzeczy do robienia niż zaciąganie niesfornych wampirów przed oblicze Yuki czy Kaiena. Białowłosy starał się nie spoglądać łapczywie na przerośnięte Sushi, ale i tak nie podejmował gwałtownych zachowań. Może tylko dwa razy mocniej wciągnął przez nozdrza aromat mijanych wampirów, którzy zapachniali mu apetycznie.
Fergal nie oszczędził wykładu przybłędzie, który z lekka wywrócił oczyma. Przecież nie miał władzy nad Fumiko, robiła co chciała. Ale skoro nie można czynić takich rzeczy na terenie Akademii, to zapamięta i może uda się mu ostrzec dziewczynę. Cóż, Mei na pewno przedłoży jej to samo co przed chwilą Rekin, nie mniej oboje będą już bardziej uświadomieni w tej kwestii. Niespecjalnie pragnął zwracać na siebie i Fumiko uwagę innych jednostek, a Krwawy Ogród miał być tylko miejscem rozstania. Hm, jakby tak o tym pomyśleć, to ten epizod stał się początkiem czegoś innego niż ciągoty do wtopienia kłów w ciało ludzkiej kobiety.
Włóczył coraz wolniej nogami, nawet rozważania z minionej interwencji nie przyćmiewały myśli skupionych na zdobyciu posiłku. Nie zdołał wytrwać do bezpośredniego spotkania z Yuki. Głowa jak i cała reszta miała runąć bezwiednie na podłogę.

Przed upadkiem musiał ochronić go towarzysz Fergal, który ciągle coś burczał i przeklinał po niemiecku. To właśnie jego sylwetkę ujrzał tuż po ocknięciu się i otworzeniu leniwie oczu. A wraz z tym lodowaty sztylet przebijający jego tors raz po razie. Ostrożnie poprawił się na ławce i trzymając się ręką za mundur powstrzymywał się od niekoniecznie pokojowych zachowań.
-Fergal... -mruknął cicho Taka, który powoli wracał do żywych, choć wyglądał gorzej niż na kacu; zdołał zapamiętać imię swej rekiniej niańki- ...muszę coś zjeść...
No ba, Sherlocku, nie domyślił się wcale, że głodujesz. Pokazał też swoją determinację, bowiem z trudem ale podźwignął się z ławki na równe nogi. Nie mógł dłużej zwlekać. Albo rzeczywiście narobi niepotrzebnych kłopotów. Albo przemieni się w pył. Wolałby, by Prefekt nie zatrzymywał go. A nawet... pomógł. Białowłosemu brakowało sił, a jego kolega to kawał skurczyrekina.
-Jeśli nie spieszysz się do Mei... skoczylibyśmy coś zjeść "na mieście". W ramach... nagrody pocieszenia.
Skoro to nie on zgłosi oficjalnie skargę do dyrektora, to chociaż za fatygę i pilnowanie Taki podczas snu coś mu się należało od życia. A nie tylko stróżowanie i karcenie uczniów.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 947


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Pią Maj 04, 2018 3:02 pm

Yuki starała się częściej bywać na terenie Akademii, choć wiadomo, że różnie z tym bywało. Zazwyczaj przychodziła na wezwanie, szczególnie jeżeli wzywał ją dyrektor, albo działo się coś, co wymagało jej obecności. Przy niewielkich problemach uczniowie dawali sobie radę sami, albo zajmowali się nimi inni szkolni medycy. Był jeszczeż jeszcze jej pomocnik, który niestety musiał na jakiś czas wyjechać, więc szlachetna zapowiedziała się, że będzie teraz częściej. I właśnie przemierzała korytarz udając się w stronę swojego gabinetu, gdy wyczuła przed sobą zapach dwóch wampirów, z czego jeden dość dobrze jej znany. Jej twarz sposępniała i napięła się, a gdy wyszła zza załomu korytarza dostrzegła dwoje młodych wampirów. Takę i tego, który miał na ręce opaskę prefekta.
Jeszcze idąc wyciągnęła klucze, którymi zamierzała otworzyć drzwi. Taka nie wyglądał najlepiej.
- Wchodźcie - drzwi gabinetu otwarły się na oścież - I mówcie, co się stało. Połóż go na kozetce. - ostatnie słowa skierowała do Fergala.
Zaraz potem podeszła do niewielkiej lodówki, dobrze zamkniętej na klucz, by wyjąć z niej woreczek krwi. Domyślała się, że Taka zrobił coś nieodpowiedniego, prawdopodobnie stracił nad sobą panowanie, albo coś w tym stylu. Nie chciała im czytać w myślach, wolała to usłyszeć i ewentualnie wysondować, czy mówią prawdę.
- Tu masz krew, pij. Zaatakowałeś jakiegoś ucznia? Bierzesz tabletki?
Wywiad, to jest najważniejsze. Rozmawiała już z Taką wcześniej, sądziła że ona, jak również dyrektor Cross dokładnie wszystko mu wytłumaczyli, do tego dostał regulamin szkoły do przeczytania. Coś jednak musiało się wydarzyć i Yuki chciała dowiedzieć się, w czym tkwi problem.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 335


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Pią Maj 04, 2018 10:17 pm

Każdego szkoda. Fergal świadomy, że zniszczył wraz z Mei randkę ludzkiej dziewoi oraz wampira, nie zamierzał przez to cierpieć. Zrobił swoje, zadanie wykonane i bycie wzorowym prefektem zaliczone. Ha, do czasu. Wszak usadzony na ławce Taka ocknął się, by za chwilę rzucić dość interesującą propozycją. Rekin zawiesił na nim wzrok. Czego niby ten typ chciał? Zjeść? No tak. Uniósł górną wargę, powarkując coś pod nosem. A gwoli ścisłości:
- Czekamy na szkolną pielęgniarkę, więc zaraz coś zjesz. Na pewno ma jakieś worki z krwią.
Odpowiedział, nie spuszczając z wampira oka. Jak w otwartej książki dało się wyczytać z Taki jak było z nim źle. Skrajnie wygłodzona bestia, to niewiarygodnie niebezpieczna oraz zła bestia. Rekin rozumiał go aż nadto, lecz nie mógł nic zrobić. Aczkolwiek gdy zaś się wygłodzony odezwał, Fergal otworzył lekko usta chcąc coś powiedzieć ale przez moment się zawiesił. Nadeszła wielka burza myśli, wewnętrzne dylematy oraz rekini apetyt co zaczął dźgać wnętrze wampira tak mocno, że z głośnym wdechem zamknął usta. Przymknął oczy, starając się uspokoić i zastanowić się. Mogą zaatakować jakiś opryszków, dilerów albo innych złoczyńców. Wtedy świat będzie piękny, nikt niewinny nie ucierpi. Strach ten sam, krew prawie ta sama i nawet może nagroda miasta zostanie im wręczona za utrzymanie porządku. Ale z drugiej strony miał nie atakować ludzi. Co jeśli zaś rekinia natura uzna, że fajnie byłoby wypłynąć na żer by pochłaniać niewinne istnienia?
Powoli podniósł powieki, odwracając się całkiem przodem do Taki. Wymalowana złość na twarzy stwora mogła wskazywać, że zaraz powie coś złego i raniącego.
- Nie spieszy mi się do niej!
Najpierw syknął, a później dodał również mniej przyjaźnie:
- Dobra! Ale tylko na jakiś przestępców!
Nie wiedział czy Tace odpowiada takie wyjście. Mięso to mięso. Ważne, że ma krew oraz jest jadalne, a reszta nie ma już znaczenia. Sam nabrał ochoty na żarcie, jednak nie zamierzał się z tym dzielić z kolesiem, którego ledwo co znał. A co do Mei. Już za nią tęsknił.
- Ruszaj dupę, idziemy.
Rozkazał, chcąc zabrać wampira, wówczas gdy zjawiła się oczekiwana Yuki. Rekin warknął pod nosem, cofając się o krok jakby co najmniej zobaczył ducha. Przecież przyszli do niej po pomoc, co nie? Więc nie powinna jej obecność dziwić. Niska, szlachetna pani medyk nakazała wprowadzić chorego do środka. Niemiec z jękiem bólu, pchnął Take by wkroczył poza próg.
- A co ja jestem? Sam da radę się położyć!
Niemal wybuchnie złością na samą myśl niesienia potwora jak księżniczki. Dał radę wstać, więc da radę się położyć, wszak to było znacznie prostsze. Jak chudy wampir wyłoży się na leżance dla chorych, Rekin oprze się o najbliższą ścianę. Właściwie nie chciał tutaj stać, zwłaszcza robiąc za niańkę dla typa.
- Zgłodniał, zasłabł i przywlokłem go tutaj. Dla hecy bym tego nie zrobił.
Odpowiedział wampirzycy, obserwując jak się chorym ładnie opiekuje. Więc to ta sławna Yuki Sharp oraz jej dobre serce. Skrzywił się, kręcąc przy tym oczyma. Najchętniej by się stąd ulotnił, poza tym Taka narobił mu chęci na polowanie.
- Myślę, że hasanie bez kontroli nie jest dobrym pomysłem. Ten koleś ma jawne problemy z pragnieniem, co dodatkowo zalicza się go do osób mniej bezpiecznych dla pozostałych.
Burknął swoje, wzruszając ramionami. Zresztą, nie powinien przejmować się losem chudzielca. Sharp sama powinna wiedzieć co ma zrobić, a Rekinowi dać spokój. On był tutaj tak potrzebny jak świeże powietrze żydom.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Nie Maj 06, 2018 6:48 pm

Dziwna osobowość, ale przez to Fergal był ciekawy. Śmiałoby mógł być samcem alfa w niejednej dzielnicy w mieście, gdyby miał odpowiednią krew lub towarzyszkę z wyższych sfer. A mimo to tkwił z Mei w murach Akademii Crossa i interweniował w błahostkach. No, może niezupełnie w błahostkach, lecz w porównaniu z prawdziwym rozlewem krwi. Taka widziałby w koledze świetnego ochroniarza grubych ryb, nawet jak sam był Rekinem. Czemu zatem przejął obowiązki gonienia za nieodpowiedzialnymi parami? Czyżby z tego samego powodu, dla którego Białowłosy tkwił na uczelni?
Choć Niemiec nie przyznał tego otwarcie, wręcz zaprzeczał, Stalowooki wiedział swoje.
Nie przypuszczałby jednak, że propozycja wspólnego wypadu na miasto na żer przypadnie do gustu, nawet jeśli towarzysz musiał nieco zastanowić się. Może szukał rozwiązań, jak zabrać Takę, popolować, najeść się do syta i ukryć fakt żerowania przed Mei. Nie wnikając w szczegóły, był tylko postawiony jeden warunek, który dla Taki nie miał znaczenia.
-Może być.
Ton głosu był niezmienno obojętny, choć skoro podjął krótki dialog, to znaczyło że nawiązał pierwszy kontakt z uczniem poza Fumiko w tejże Akademii. I to z wampirem, który poparł pomysł. Cud. Nie trwał ten stan rzeczy długo, zjawiła się wszak lekarka, do której zgłosili się czekając pod jej gabinetem. O mały włos a runąłby jak długi, gdy Fergal pchnął go do środka. Ta, Rekin pchnął, a nogę podstawił klon Taki, który czaił się jakiś czas, by przybyć w odpowiednim momencie. Rozgoniony umysł dawnego człowieka był łatwym i smakowitym kąskiem do podręczenia, a być może sprowokowania do rozlewu krwi. Zupełnie jak dawniej.
Yuki nie patyczkowała się, gdy tylko Długowłosy usiadł na leżance, otrzymał upragnione pożywienie. W zasadzie nie na długo, litrowy woreczek opróżnił w trzy sekundy. Chłeptał gorzej niż Smok Wawelski gaszący pragnienie po siarkowej owcy. Ale zębiska mieli podobne, bowiem zaciskał ostro spiłowane zębiska w szczękościsku. Drapieżne zmysły domagały się znacznie większego posiłku, a zęby swędziały aż do dziąseł. Musiał coś ugryźć, coś większego od własnych szczęk.
-Kghrr...
Warknął przez nozdrza i lekko rozchylone wargi. Krew z woreczka uderzyła wampirowi do głowy na tyle, że rozglądał się rozbieganym, rozżarzonym do białości ślepiami po pokoju szukając więcej źródła posoki. Przez dobrą minutę lub dwie drżał na ciele jakby od złości i pobudzonego ośrodka głodu. Kilka łyków posoki to za mało dla zmarnionego ścierwojada. Zjadłby znacznie więcej niż to co otrzymał.
Chętnie wbiłby w coś zęby, żeby tylko oszukać rozogniony umysł.
Nie mógł uspokoić się samodzielnie. Leżąca na łóżku poduszka szybko posłużyła Tace za upust pokładu rozbestwienia. Dosłownie wpadł w szał, bowiem chwycił w ręce oparcie dla głowy, wgryzł się w nie i rozdzierał na części. Pierze w umyśle Białowłosego imitowało wylewanie się flaków z ofiary, część pierza nawet zjadł, by zapchać pusty żołądek. Jeśli nie został uspokojony to dobrałby się jeszcze do materaca łóżka. Jeśli jednak zostałby spacyfikowany, to długo nie mógłby wrócić do w miarę normalności. Spaczony umysł dopiero teraz oswoiłby pytanie od Yuki i z trudem wydukałby:
-Tabletki... -mruknął spod wykrzywionych warg patrząc się spode łba na Yuki i Fergala- ...rzygam nimi... dosłownie.
To chyba nie taki był cel spożywania tych substytutów. Minęło pięć dni od ostatniej wizyty i co próbował, to nie mógł przełknąć ani jednej. Zwracał ją z pozostałościami z żołądka, a że teraz miał dość obolały i pusty, nie miał już czym wymiotować. Dobrze, że podana krew złagodzi obrzęk żołądka, przynajmniej wiedział, że głodówki nie są wskazane. Przynajmniej nie na tym etapie. O ile w ogóle będzie w stanie zrezygnować z posoki. Ta od Yuki i tak była w mizernej porcji, o wiele za mało niż spożywał dotychczas. Możliwe, że za bardzo rozhulał się z polowaniami, lecz nie potrafił się powstrzymywać. Ciężko odwyknąć od rozbestwienia, Fergal coś o tym wiedział.
Wyprostował się wreszcie w kręgosłupie i wstał z leżanki. Od samego leżenia nie naje się niczym. Jeśli lekarka nie będzie mogła mu zaoferować większej dawki posoki albo takiego środka zastępczego, od którego nie będzie go mdlić, to dalsze przebywanie na terenie Akademii nie miało sensu. Oprócz jednego aspektu - widywania się z zielonooką przyjaciółką. Przewodnik stał obok i uśmiechał się szyderczo. Aż nawet pchnął Takę na kozetkę, co wyglądało jak kolejne zasłabnięcie mięśni nóg. Ubliżał mu i wyśmiewał za uległość wobec jakiś tam zasad, umniejszał swoją siłę podporządkując się innym. Wiedział, że Przewodnik był jego osobistym urojeniem, lecz chciałoby mu się dać po mordzie w podzięce za wsparcie.
Słowa Fergala sprawiły, że nie powinien był jednak mówić otwarcie o polowaniu, bowiem już podłapał jego pomysł, a Takę chętnie wpakowałby do izolatki. Tak z początku z napływu złości zinterpretował wypowiedź, choć później i tak spojrzał z ukosa na Rekina.
-Nie zaprzeczę, ale nie dam się uwiązać na smyczy -zdjął wściekło-blade oczy z Prefekta i skierował je na lekarkę- Spotkałem się z Fumiko, żeby pożegnać się i odejść z Akademii. Gdyby nie Fergal i Mei...
...skrzywdziłby Fumiko. Był tego świadom, lecz nie umiał pohamować się. Skoro jednak wyznał prawdę, to w jakimś stopniu zależało mu na współpracy i na podratowaniu jego straconego życia. W najgorszym razie rzeczywiście opuści te mury, lecz kiedy zasmakował życia innego od walki o przetrwanie, to nie wiadomo co z nim by się stało. Tak czy inaczej musi coś jeszcze zjeść. I tak głodował przez pięć dni.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 947


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Pon Maj 07, 2018 4:07 pm

Miała nadzieje, że chłopak lepiej sobie poradzi. Pomimo widocznej niepewności i zamknięcia w sobie, wyszła z założenia, że był zdeterminowany, by coś zmienić w swoim życiu. Myliła się? A może igrał sobie z nimi od początku? A może po prostu miał tak słabą wolę, że uznał, iż nie ma po co walczyć? To raczej kiepsko o nim mówiło. Spojrzała na Fergala, który kultury nie miał za grosz. Była spokojna i opanowana i raczej ich oboje traktowała jako nieokrzesanych młodzików.
- Może i jesteś prefektem, ale to nie zwalnia cię od kulturalnego zachowania.
Pokręciła głową. Nie wiedziała czym Cross kieruje się wybierając prefektów. Może i Fergal był gotów strzec porządku i przestrzegania zasad, ale jego podejście prędzej czy później może doprowadzić do jakiegoś konfliktu. Mimo to wysłuchała jego słów, w międzyczasie podając krew i słuchając wywodu obu wampirów. Westchnęła i przysiadła na brzegu biurka, krzyżując ramiona.
- Widzę, że problem jest większy niż sądziłam. Miałam jednak nadzieje, że twoja wola jest silniejsza. Naprawdę chcesz zmienić swoje życie, czy tylko udajesz? Chce ci pomóc, dyrektor Cross także, inaczej nie przyjąłby cię do akademii, ale nasze chęci na nic się nie zdadzą, jeżeli ty sam czegoś od siebie nie dasz.
Uniosła rękę i telekinezą powstrzymała wampira przed dalszym rozwalaniem jej gabinetu. wstała i podeszła dwa kroki, spoglądając na chłopaka. Na pewno nie było mu wygodnie, a ona sama nie czuła żadnej przyjemności w tym, że została zmuszona do użycia mocy. Taka nie mógł się ruszać, dosłownie zastygł w miejscu, z wyraźnie wyszczerzonymi kłami.
- Zrozum, że jeżeli się nie postarasz, to nic się nie zmieni. Nie chcesz krzywdzić innych? To nie rób tego! Głód da się oswoić, tylko potrzeba do tego czasu. Poddajesz się już po paru dniach? Naprawdę?
Pokręciła głową i wypuściła chłopaka spod swojej władzy, tak że znów mógł się ruszać, cofnęła się ponownie do biurka, odwracając do przodem do wampirów.
- Nie jestem w stanie pilnować cię bez przerwy, a sam sobie z tym nie poradzisz. Akademia jest duża, wampirów tutaj nie brakuje, na pewno znajdziesz kogoś, kto ci pomoże. - tu zerknęła wymownie na Fergala, w końcu w jego gestii leżało też to, by nie dochodziło o niechcianych incydentów.
- Nie jesteś wściekłym poziomem E, jesteś w stanie zapanować nad rządzą, tylko musisz to wypracować. Musisz włożyć w to wysiłek.
Albo skończy się to dla ciebie i innych źle i to nie jest groźba, tylko ostrzeżenie. Głos rozległ się w głowie młodzieńca, a Yuki nie spuszczała z niego oczu. Odczekała chwilę i odezwała się ponownie.
- Ucieczka z Akademii nie jest rozwiązaniem, formalnie stałeś się uczniem tej szkoły i my, jako pracownicy tej placówce za ciebie odpowiadamy. Jak opuścisz szkołę i zaczniesz rozrabiać, będą kłopoty.
Przynajmniej był z nią szczery, choć to wcale nie rozwiązuję problemu. Co z tego, że tyle w nim skruchy, skoro nie przedkłada się to na konkretne działanie? Po co tyle mówić, skoro nie idą za tym czyny? Może wypadałoby, aby go lepiej zbadała? Była lekarzem, mogłaby wybadać przyczynę jego tak dużego głodu, choć obawiała się, że problem nie tkwił w ciele, a w umyśle, a z tym niestety niewiele mogła zrobić.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 335


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Pon Maj 07, 2018 6:59 pm

Co poradzić. Taka powinien się spodziewać ciężkiej pracy nad sobą, bo pozbycie się dręczącego głodu oraz odpuszczanie mu w trybie natychmiastowym było czymś bardzo trudnym. Sam Fergal zmagał się z czymś podobnym, tylko jemu szło o wiele lepiej wszak zapewne nie przecierpiał tyle co jasno włosy i przede wszystkim miał jakieś oparcie w Mei. Ale do rzeczy...
Pokręcił oczami na uwagę Yuki. Nie robił nic złego, a już dostał naganę za zachowanie.
- O rety... Serio?
Warknął, nie zamierzając jednak kontynuować. Medyk wiedziała co ma robić nawet w trakcie napadu szału u wampira. Jak widać krew nie wiele pomogła, musiał ukoić nerwy, zapolować. Fergal sam nie czuł się z takim widokiem najlepiej, ale przecież jako prefekt musi być wzorowy. Musi, co nie?
- To ja lepiej sobie pójdę, nie jestem już potrzebny. Pani sama zdecyduje co z nim zrobić.
Może nawet gdy spojrzała wymownie, zapewne chcąc podpiąć Takę jako podopiecznego, Rekin nie chciał na razie się w to mieszać.
- Najlepiej byłoby pierw porozmawiać z dyrektorem - to tylko moja mała rada.
Dodał coś od siebie, nim chwycił za klamkę. Nie to nie nie chciał pomóc, sam musiał coś najpierw załatwić i dopiero wrócić aby móc pomóc. Ostatecznie spojrzał na takę posyłając mu dość ostre spojrzenie. Powinien się domyślić, by lepiej brał nogi za pas i później kierował się za wonią Rekina. Uwolnienie wewnętrznej bestii podziałało by na niego najlepiej.
Szybko wycofał się z pokoju nim ktokolwiek zechciał go zatrzymać.

zt

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1085


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Wto Maj 08, 2018 8:29 pm

W niecałe 15 minut znalazła się pod szkołą. Pogoda nie sprzyjała, nawet jak na wampira, była całkiem zmarznięta, że też nie wzięła auta… Szybko jednak znalazła się w progach szkoły. Przejście do samego gabinetu Yuki nie było wyzwaniem, dawno jej tu nie było, ale orientację w terenie miała nieziemską, poza tym.. Parter nie był aż tak obszerny jak reszta.
Stukot butów roznosił się po pustych korytarzach szkoły, wraz z nim coraz gęściej myślała, skąd znała osobę o imieniu Taka? Pytania dręczyły jej myśli, a odpowiedź wydawała się tak daleko, mimo iż była za paroma ścianami. Przyspieszyła kroku.
Docierając na miejsce Fergala już nie było. Prefekt zmył się jak najszybciej tylko mógł, zostawiając brudną robotę Niebieskowłosej. Stanęła w ciszy przed drzwiami i delikatnie w nie zapukała dwa razy, by chwycić za klamkę i spojrzeć w głąb, by po chwili wejść do środka. – Dzień dobry… - Zaczęła nieśmiało, póki co nie zauważając jeszcze obecności gościa. – Zostałam wezwana przez Fergala, innego prefekta, żeby… - W tym momencie spojrzała na gościa, który siedział na pielęgniarskim łóżeczku. Wygłodniały, wychudzony, spragniony. Wyglądał zupełnie inaczej niż wcześniej. Wcześniej, czyli wtedy kiedy ostatnim razem się widzieli. – Zająć się Taką. – Dopowiedziała na tyle szybko by ukryć swe zaskoczenie i lekkie zakłopotanie. Wróciła wzrokiem na pielęgniarkę. Uśmiechnęła się, całkiem uroczo jak na jej kontrowersyjny wygląd i mocny makijaż, który dodawał jej lat. Może to nie była jej prawdziwa twarz. Gdyby nie ranga, zaraz by pewnie krzyczała, wybuchała, że jak to tak można go tu trzymać, zamknięty w czterech ścianach… Ale tylko spokój uratuje wszystkich w tej sytuacji, kto wie, co zaprząta jeszcze głowę Taki. Nie wydawał się być syty, różne pomysły mogłyby mu chodzić po głowie.
Skrzyżowała ręce na piersi i stanęła pewniej w stronę lekarki. – Panno Yuki, czy trzyma nas tutaj coś jeszcze? Jakieś badania? Dobrze byłoby Takę zaprowadzić do dyrektora, by dowiedział się o całym zajściu. – Była na tyle poważna na ile potrafiła. – Chłopak jest sprytny i przebiegły, już raz mi uciekł spod skrzydeł, chociaż w tym stanie… - Nie jestem pewna czy da radę wstać z klozetki. Dopowiedziała sama do siebie, spoglądając na Białowłosego. – Ale zaś z drugiej strony czy jest sens prowadzenia pół przytomnego wampira do Pana Kaien’a… - Właściwie, to Coco mówiła cicho do siebie opierając się o ścianę przy drzwiach, mając widok na ich dwójkę. – Jak Pani uważa? – Zaciągniecie rady u doświadczonej wampirzycy wcale nie ujmowało honoru. Zanim lekarka zacznie mówić, Niebieskowłosa szybko wyjmie smartfona by napisać krótkiego sms'a do Mei. Powinna wiedzieć.

Po upewnieniu się Panny Yuki, że wszystko jest w porządku, Cocoro odprowadziła Takę pod jego własny pokój, upewniając się, że się w nim zamknął. Na dobre.

z/t

_________________




Ostatnio zmieniony przez Cocoro dnia Wto Cze 12, 2018 4:28 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Wto Maj 08, 2018 9:19 pm

Yuki miała rację. Co do Fergala też, ale nie jemu oceniać zachowanie innych. Innym przychodzi to zdecydowanie łatwiej. Owszem, zagrażał innym, nawet Fumiko, która mianowała go swoim chłopakiem. Gdyby przeczytał SMSa upewniłby się, że nie zmyślił sobie tych słów, ale nie mógł sięgnąć drżącą ręką po telefon. Prawdopodobnie rzuciłby na siebie podejrzenia, że coś kombinuje. Teraz i tak nie mógł uspokoić się samodzielnie, dopiero czary Yuki unieruchomiły wściekłego wampira, który zastygł w jednej pozie. Trochę to trwało, kiedy pierwsze uderzenie prawdziwej krwi po braku pożywienia przeminęło. Wiele oskarżeń i niedopełnienia wylało się za ten czas z ust niezadowolonej Opiekunki. W zasadzie nie chciała mieć go wciąż na oku, pragnęła najwyraźniej odetchnąć od jego rażących uchybień i niepowodzeń.
Wreszcie zdołał na tyle przemyśleć słowa Szlachetnej jak i ułożyć kilka słów w miarę logiczną całość, że odezwał się wprost do kobiety:
-Gdybym nie chciał się zmienić... nie głodowałbym przez pięć dni... i nie dałbym się uwięzić... między tymi... murami... wypełnionymi po brzegi wampirami...
Nawet swobodna wypowiedź kończyła się licznymi sapnięciami. Całkiem długą jak na możliwości Taki, lecz wolał uzupełnić opinię pani doktor o ten fakt. Naprawdę nie wiedział, co mógłby zrobić, by nie mieć napadów agresji. Męczył go taki stan rzeczy, w którym nawet środki zastępujące krew wzbudzały w nim najgorsze reakcje. Jak miał pożywiać się tabletkami, jak ich organizm w ogóle nie przyjmował? Jedyne co mu przyszło do głowy to próbowanie spożywania tabletek rozpuszczonych w prawdziwej krwi, albo w jakiejś jej stężeniu. Tylko czy dałby radę oszukać swój organizm?
Fergal nie został długo w gabinecie, niebawem opuścił dotychczasowe towarzystwo na inne. Chudzielec dalej tkwił w gabinecie przesłuchań, w którym Blondynka prawiła kazania, a Taka z odrobinę spuszczoną głową i wzrokiem wbitym spode łba nie uciekał od jej oblicza. Rozumiał, że genezą niepowodzeń jest słaba wola albo liczne pokusy, na które narażał się w towarzystwie Fumiko, ale nie znał lekarstwa na swoją mocno krwiożerczą, gniewną naturę. I pewnie dlatego niebawem do gabinetu Yuki przybyła kolejna osoba.
Opaska na ramieniu mocno wymalowanej dziewczyny świadczyła o przynależności do Prefektów. Sądząc po kolorze włosów nie miał do czynienia z Mei, ale jak się niebawem okazało - właściwie w momencie usłyszenia głosu wampirzycy - innej, znanej mu osoby. Spoza Akademii. Zacisnął mocniej palce na materacu, na którym siedział w bezruchu, już nie pod wpływem czarów właścicielki lokalu. Ksa, ta kobieta widziała jego podłą kondycję. Niby miał na sobie mundurek, lecz sporo odstawał od wychudzonej sylwetki. Najwyraźniej wampirzyca miała za zadanie mieć Takę na oku, co nie poprawiało sytuacji Białowłosego. Będzie musiał po przyjściu do pokoju zaryglować się, żeby mieć choć tyle prywatności. I żeby pogadać z Przewodnikiem, który za wszelką cenę podjudzał do delikatnie mówiąc nieprzychylnych zachowań. Jak widać z pozytywnym skutkiem.
Cynthia, bo wreszcie przypomniał sobie imię uczennicy Klasy Nocnej, wpierw chciała go obnażyć przed Yuki wciskając kit, iż jest sprytny i przebiegły. Gdyby taki był, nie dałby się pochwycić i doprowadzić do gabinetu. A przede wszystkim byłby z zielonooką, ludzką dziewczyną, być może już poza murami. W dodatku zaproponowała wizytę u dyrektora. Miałby to taki plus, że widziałby się z Fumiko, jednak znając jego szczęście - minęliby się w korytarzu. Decyzję zapewne podejmie Yuki, jego o zdanie nie zapytają, skoro jest sprawcą zamieszania. Gdyby to od niego zależało wybrałby jedną z dwóch opcji: wybycie z Akademii albo swój pokój.
Objął się jedną ręką za lodowaty tors, który ponownie dawał o sobie znać. Stanowczo powinien napełnić wszystkie żyły ciepłą, świeżą posoką, lecz wątpił, iż zainwestują w niego aż tyle. Zwłaszcza, że nie dał powodów do dumy.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 947


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Czw Maj 10, 2018 6:26 pm

Fergal postanowił się ulotnić, najwyraźniej stwierdzając, że jego rola już się zakończyła. Nie skomentowała tego, a jedynie skinęła głową. W jednym miał rację, będzie trzeba zawiadomić dyrektora i omówić sytuację, być może znaleźć jakieś konkretne i dobre dla wszystkich rozwiązanie. Gdy zostali sami z Taką, całą swoją uwagę skupiła na nim.
- Trzeba było przyjść, porozmawiać, poprosić o krew. To naprawdę nie jest nic trudnego. Jak nie ja, to inni pracownicy tego skrzydła by pomogli. Uczyć trzeba się stopniowo, głodzenie nic nie pomoże. Najlepiej by było, gdybyś zaczął mieszać jedno i drugie. Częściowo pożywiać się tabletkami, a częściowo krwią i dopiero z czasem odwracać proporcję na korzyść tabletek. Mówiłam ci już, że zmiana nie przyjdzie od razu.
Westchnęła. Z Taką trzeba było postępować metodami nałogowców i uzależnionych ćpunów. Wiadome przecież, że po odstawieniu narkotyku, następuje "głód", który natychmiast chce być zaspokojony. Yuki uważała, że w przypadku wampira należałoby właśnie postępować w taki sposób - stopniowo i powoli odzwyczajać, a właściwie przestawiać.
Chwilę później pojawiła się w gabinecie wampirzyca, po opasce wywnioskowała, że kolejny prefekt z nocnego akademika. Ponownie westchnęła.
- Po pierwsze, nie "panno", a "pani", po drugie, rozmawiam z Taką i staram się mu pomóc. Doszło do incydentu, a że jestem za niego odpowiedzialna, chce aby to się nie powtórzyło. - uśmiechała się smutno, ale jej słowa mogły się wydawać dość oschłe.
Nie bardzo rozumiała, o co tutaj chodzi i do czego właściwie dąży Cocoro, nie miało to jednak większego znaczenia.
- Sytuacja, jak sądzę, jest opanowana. Poradzę sobie z jednym uczniem i mogę go odprowadzić do pokoju. Porozmawiam też z dyrektorem, bo musi widzieć o takich wydarzeniach.
Zerknęła na Takę, który mało się odzywał i raczej wyglądał na lekko nieprzytomnego. Nadal był głodny i to się wyczuwało. Martwiło to Yuki, ale choć bardzo chciała, nie miała zbyt wielkich możliwości. Mogła dać mu wsparcie, mogła dać mu nawet krew, ale to było rozwiązanie na krótką metę. Sam musiał wziąć się w garść.
- Jeżeli jesteś głodny, mogę dać ci jeszcze jeden woreczek, ale chciałabym, abyś zapamiętał moją radę, powoli, stopniowo i nie wszystko na raz. Nie osiągniesz celu z dnia na dzień. Chciałabym, żebyś przychodził po krew raz na dwa dni.Jeden dzień krew, jeden dzień tabletki, zgoda?
Mogłoby się to wydawać dość częstym spożywaniem, ale Taka cierpiał na wielki głód i nie sądziła by większe odstępy czasu coś dały. Ona sama od lat spożywała praktycznie tylko i wyłącznie tabletki i to niezbyt często, miała jednak długoletnią praktykę. Tace brakowało dyscypliny i przede wszystkim nauki panowania nad własnym głodem.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Czw Maj 17, 2018 8:11 pm

Samo przyjście pod gabinet może nie sprawiłoby mu trudność, co wydobycie z siebie prośby o dodatkowe racje żywnościowe. Po pierwsze dlatego, że nie był nauczony prosić o cokolwiek, a zdobywać samodzielnie. Po drugie - nie chciał, aby jego opiekunka widziała go w tym stanie. Nie z powodu zawodu co do pokładanych nadziei w resocjalizację, a bardziej dlatego, iż mogłaby nie dać mu szansy. Przyjął złą taktykę, głodowanie się przy wstręcie do tabletek mających być jedynym źródłem pożywienia było mieszanką wybuchową. Fakt Yuki mówiła mu, że powinien stopniowo zmieniać dietę, lecz cierpliwość nie była jego mocną stroną. Teraz wiedział, że nie stać go więcej na nadwyrężanie zaufania kogokolwiek. Chyba tym gorzej było mu przyznać się do klęski i na przyszłość podążać dokładnie za wskazówkami lekarki i dyrektora.
Co gorsza jego upadek i słabość oceniali także inni. Na pewno Cynthia, która zajęła miejsce nieobecnego Fergala co do rzucenia okiem na Białowłosego, nie spodziewała się ujrzeć Taki w kryzysie, choć ich pierwsze spotkanie nie należało do najłagodniejszych. W dodatku zatajane przed nią miano zostało ujawnione przez lekarkę, na ten fakt uciekł wzrokiem zupełnie na bok. Ciężko rozmawiać z pacjentem, który unikał jak ognia konfrontacji różniących się od jeden na jeden. Swoją drogą też nieco odpływał z nadmiaru wrażeń i odrobinę zaleczonej głodówki. Ale co mógł rzec więcej? I to przy niezapowiedzianych świadkach?
Z powrotem spojrzał na lekarkę prowadzącą, kiedy zwracała się bezpośrednio do niego. Jego gniewny od pragnienia krwi wzrok łagodziły nieco opadnięte górne powieki. Był pouczony jak przedszkolak, lecz nie zdradzał żadnych wściekłych odruchów z tego tytułu. Wiedział, że zawalił i że będzie od tej chwili patrolowany nie tylko przez Yuki i Kaiena, ale i ich pomocników. Musiał zgodzić się na ten układ, inaczej już nigdy nie ujrzy Fumiko. Nie zetkną się ich dłonie. Nie usłyszy jej głosu. Nie dostrzeże zielonych oczu. Nie spojrzy na burzę czarnych włosów.
Niestety bestialski głód wiódł prym nad wszystko. Trzeba było temu zapobiec, zanim stoczy się na dno.
-Zgoda.
Odpowiedział wreszcie po dłuższym milczeniu w kierunku pani doktor. Nie udawał zmęczenia ani gorszego samopoczucia, wręcz starał się tuszować prawdę, chociażby próbą gładkiego wstania z kozetki i stanięcia bez zachwiania na obu nogach. I pierwsze i drugie nie poszło najlepiej, lecz ustał i chyba będzie mógł iść o własnych siłach do pokoju. Jeszcze wahał się nad poproszeniem o woreczek krwi, o którym wspomniała Yuki, jednak nie zdecydował się ostatecznie. Po ostatnim woreczku wszak chciał rzucić się na niczemu winną lekarkę. Na dziś już dość obciachu.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 947


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Sob Maj 19, 2018 8:00 am

Co mogła zrobić więcej w tej chwili? Nie miała wielu opcji, a Taka wyraźnie stawiał opór przed wszelkimi działaniami. Była strasznie uparty i z góry zakładał, że nie mu się nie uda. Z takim podejściem na pewno tak będzie, więc starała się jak mogła nieco to złagodzić i dać mu większe szanse na powodzenie. Oczywiście nie mogła go wciąż pilnować, nie miała takiej możliwości, co za tym idzie, chłopak ponownie dostawał kredyt zaufania. To naprawdę było coś, że dawali mu wolną rękę ograniczając się jedynie do pouczeń. Za swoje wybryki mógł być przecież albo wyrzucony z akademii, albo trafić pod skrzydła łowców jako osobnik skrajnie niebezpieczny, a tak nie było.
Oczywiście nie zamierzała tego tak zostawiać samemu sobie, dlatego też postanowiła, że o wszystkim powiadomi Kaiena. Zda mu pełny raport o zdarzeniu, razem z jej własną opinią, zarówno z medycznego punktu widzenia, jak i jej własne osobiste zdanie na ten temat.
- Dobrze. Chyba więcej już nie da się zrobić. Dostałeś krew i pouczenie, mam nadzieje, że weźmiesz to sobie do serca. Chciałabym też, żebyś przez jakiś czas unikał kłopotów i nie opuszczał księżycowego akademika. To tyle.
Innymi słowy był już wolny i mógł wrócić do swojego pokoju. Yuki drgnęła, czując wibracje telefonu, ale zignorowała ten dźwięk, póki nie zakończyła jeszcze w pełni tej wizyty. Obowiązki ponad wszystko. Spojrzała więc na chłopaka, a potem na wampirzycę.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Sob Maj 19, 2018 11:26 am

Spotkanie powoli dobiegało końca. Konkluzja była taka, że musi lepiej zbilansować posiłek, ale nie przez głodówkę, bo potem naraża na szykany inne osoby. W zasadzie jedną - Fumiko. Stojąc już o własnych nogach dzięki interwencji Yuki wysłuchał jeszcze ostatnich słów opiekunki, która wyrażała nadzieję na poprawę zachowania. Obiecać nie mógł, podziękować za poświęcony czas też nie. Przynajmniej na jakiś czas zostanie w akademiku dla wampirów i spróbuje wmusić w siebie spożycie przeklętych tabletek, od których wymiotował gorzej niż struty kot. Po zakończeniu rozmowy podążył w kierunku wyjścia, lecz przystanął przed drzwiami i ostrożnie zerknął przez swoje ramię na właścicielkę gabinetu. Bądź co bądź zajęła się sprawą, i to nie tak boleśnie jak przypuszczał. Nie mniej poznał jej moc, której będzie starał się wystrzegać. Paraliż nie był niczym przyjemnym.
-Do widzenia. Za dwa dni.
Odpowiedział na wychodne i postawił krok za próg gabinetu. Czy Cynthia zamierzała go odprowadzić do pokoju czy nie, nie czekał na nią. Nie szedł jednak za szybko, więc raczej nie zgubi Prefekt, gdyby chciała za nim podążać.

z tematu - pokój Taki

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1317


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Nie Maj 20, 2018 10:14 pm

NPC Kino - kontynuacja z tego tematu.


Kino...  Tak właściwie, Kino nie było nawet jego prawdziwym imieniem. Gdy Laurie spojrzała na niego swoimi niezwykłymi oczami, mogła dowiedzieć się, iż mężczyzna, który ją zabrał, w rzeczywistości nazywał się Kinohara Akira. Można obstawiać, że "Kino" to jedynie skrót od jego nazwiska... A jeśli będzie mogła połączyć nieco bardziej fakty ze sobą, skojarzy, że był jeden z wykładowców o takim nazwisku...
- Jesteś przytomna? - po wyjściu z taksówki i zapłaceniu - już w myślach obliczał, ile będzie marudzić dyrektorowi, by oddał mu za to pieniądze - zdecydował się zabrać dziewczynę do gabinetu dla klasy dziennej. Postanowił zająć się jej obrażeniami, mając zarazem nadzieję, że to nic bardziej poważnego. Może przy odrobinie szczęścia napotka na jakiegoś medyka?
Jeśli nie straciła przytomności, postawił ją na ziemi i zapukał do drzwi, po czym otworzył je, nie czekając nawet na reakcję. Jeśli byłą nieprzytomna - trzymał ją na rękach, ale i tak wbił do środka, chociaż drzwi otworzył sobie kopniakiem.
- Przepraszam za najście - odezwał się i przekierował się z króliczą panną ku jednemu z łóżek. - Potrzebna pilna pomoc - burknął.  - Powiedz, gdzie cię boli najbardziej? - zwrócił się jeszcze do Laurie, zastanawiając się, czy może sam się nią zająć, czy już wystarczająco zdenerwował urzędującą tu kobietę.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Laurie
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 315


PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   Pon Maj 21, 2018 3:59 pm

Kino, chyba tak był nazywany przez jej ,,rówieśników", gdy dla niej ciągle pozostawał Senseiem Kinoharą. Żadne zdrobnienia, czy chociażby czułe nazywanie po imieniu nie mogłoby przejść przez królicze gardło. Przynajmniej, nie po tym jak kiedyś dołożono wszelkich starań, by nauczyła się etyki oraz obycia w towarzystwie starszym od siebie. Jednakże, nie miała z nim zajęć, również podczas swojej edukacji spotkała go może z raz lub dwa razy. Dlatego też zrozumiałabym było, że  potrzebowała oczu, by go rozpoznać. Prawdopodobnie gdyby nie one, ich spotkanie mogłoby się skończyć nie na ściśnięciu dłoni, lecz na czymś znacznie gorszym. Z resztą, z uwagi na jego status oraz pozycję w szkole pozwoliła się zanieść do taksówki, a następnie odstawić do pokoju szkolnej pielęgniarki.
O ile lubiła pakować się w różne niebezpieczeństwa, to dopiero za tym razem doświadczyła czegoś więcej, niż zwykłych otarć. Na skutek tego nocnego incydentu, przez całą podróż doskwierały jej liczne bóle, które wyrażała za pomocą cichych pojękiwań oraz częstego mrużenia oczu. Te same objawy towarzyszyły jej również po dotarciu do gabinetu należącego do szkolnej pielęgniarki.
Czy cieszyła się z pierwszego spotkania z Panią Yuki? Odpowiedź była zdecydowanie niepozytywna, zwłaszcza, gdy jej oczy zidentyfikowały kobietę jako jedną.... z Nich.
- Ymm, ta - burknęła do mężczyzny, jeszcze za nim się znaleźli w pomieszczeniu, lecz po przekroczeniu go, w cichym oszołomieniu patrzyła to na Szlachetną, to na gostka, który był odpowiedzialny za jej doniesienie tutaj.
- Nic mi nie jest, znaczy się pewien Pan uderzył mnie chyba w skroń, ale ogólnie poza snem, doniesieniem do własnego pokoju i tabletką przeciwbólową.. To niczego mi więcej nie potrzeba - uśmiechnęła się na zachętę, starając się zmienić swoje nastawienie - Kinohara-sensei, jedno... cześnie dziękuję za dostarczenie mnie do szkoły, ale myślę, że więcej od Pana nie potrzebuję - powoli skinęła mu głową, a następnie całą uwagę poświęciła wampirce.
- Czy... mogłaby mnie Pani tylko zbadać i ja jednak doturlam się do swojego pokoju - dodała, spoglądając jej uważnie w oczy.
Tym czasem w jej głowie miała miejsce potworna burza, a leciała ona tak -Staraj się na nią nie skoczyć, nie atakuj jej, nie krzycz, nie wyzywaj, bądź grzeczna Lau. Tak wdech, wydech, morderstwo, nie, nie, wdech, wdech, owca, jeden, dwa... Potwory, tam, tu, w lesie, w szkole, nawet w gabinecie medycznym, grrrr. Nie, nie! Wdech, tak wdech i patrz w oczy. Bądź pewna, silna, zabijesz ich później...

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet medyczny dla uczniów dziennych [Właściciel - Yuki]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)
» Gabinet dyrektora
» Gabinet profesor Lacroix

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PARTER I GŁÓWNE WEJŚCIE :: GABINETY LEKARSKIE-
Skocz do: