IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Polanka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Esmeralda
Moderator
Moderator
Esmeralda

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2200


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptySob Paź 19, 2019 11:00 am

Nie musiało minąć wiele czasu by z przydatnej i kontrolowanej lekcji zrobiła się jedna wielka sieczka. Wielu ostrzegało żeby zajęcia z samoobrony organizować tylko dla ludzi, jednak kto przewidzi, że w uczniach nocnej klasy drzemie aż tak duży potencjał do łamania szkolnych paragrafów. Nie dość, że było to skrajnie niebezpieczne zważywszy na dużą grupę ćwiczących to również skrajnie nieodpowiedzialne, bo jakby nie patrzeć wciąż wszystkich obowiązywała zasada ukrycia. Uczniowie nie powinni manifestować swoich umiejętności i MOCY, wszak zebrani na zajęciach to grupa nastolatków, a nie krwiożerczych nocnych istot, czyhających na niczego nieświadomych cywili. Mało kto rzeczywiście wziął sobie do serca uwagi nauczycieli, niewielu skupiło na ćwiczeniach, sprowadzając wszystko do miana nudnej lekcji gdzie należy posiać choć ziarno adrenaliny. A szkoda.
Esmeralda obserwowała uczniów, w momencie ataku Fergala na Mei znajdując się przy Nyuu i jego towarzyszce. Nie zdążyła odpowiedzieć na pytanie prefekta, gdyż poza usłyszaną od strony Kotori odpowiedzią przyszedł czas na pokaz siły wspomnianej wampirzej dwójki. Kolejne wydarzenia to seria kpin i nieprzemyślanych działań. Ciśnięcie uczennicą, LOT, niedowierzanie ze strony uczniów i milion pytań.
Na twarzy lekarki malował się wyraz zniecierpliwienia i złości.
Serio, kurwa? Dorośli.
Już nawet nie skomentowała słów Julie, wiedząc, że z krnąbrną uczennicą doskonale poradzi sobie Vlad. Szczerze mówiąc nie chciała być w skórze wampirzycy, bo znała łowcę na tyle, by wiedzieć, że nie odpuści takiego zachowania.
- SPOKÓJ! - krzyknęła to tak głośno, że gdyby byli w pobliżu jacyś umarli, zapewne każdy z nich stanąłby teraz na baczność. Przez moment w oczach nauczycielki widoczny był dziwny błysk, a na dłoni zaciśniętej w pięść pojawiło się kilka ledwie widocznych czarnych żyłek. W bojowym trybie podeszła do Fergala i Mei, oboje z nich łapiąc za rękę jak niegrzeczne dzieci.
- Przysięgam wszystkim, że nie będę tolerowała podobnych zdarzeń na zajęciach. Każdy, powtarzam KAŻDY, kto od tej pory złamie choć ćwierć punktu regulaminu albo zasad partnerstwa zostanie wyrzucony z zajęć w trybie natychmiastowym, zawieszony w prawach ucznia i ukarany dozorem kuratora. Takie zachowanie to patologia i NIKT tutaj nie będzie tego tolerował. ZROZUMIANO?! - słowa te kierowała do wszystkich ale to Fergal i Mei dostali głównym rykoszetem. Oboje momentalnie i nie wiadomo skąd poczuli jak ich ciała napełnia uczucie stoickiego spokoju. Krew w znacznie żyłach zwolniła, nie buzując już i nie pieniąc się jak miało to miejsce do tej pory. Lekarka puściła krnąbrnych uczniów.
- Chyba nie chcecie, by o waszych działaniach dowiedziała się RADA pedagogiczna. Zaręczam Wam, że pobyt w kozie to nic miłego. Ostatnia szansa. - powiodła wzrokiem po uczniach czując, że jeśli ta farsa trwać będzie nadal, za chwilę sama komuś przypier… uderzy. Jak widać nawet cierpliwość lekarki miała swoje granice.
- Powtórzmy wszystkie ćwiczenia jeszcze raz. Nim to jednak nastąpi, niech każdy założy ochraniacze, bo nie chodzi nam o to, żeby jak słusznie zauważył Pan Asmodey zacząć się napierdalać. To lekcja więc macie się tego nauczyć, a ta wiedza prędzej czy później zostanie zweryfikowana. Nie uczycie się dla mnie czy sąsiadki. To Wasza wiedza, wasze umiejętności i WASZ problem jeśli polegniecie podczas ataku bo nie znaliście podstaw zasad samoobrony. Rozumiecie? - zwróciła się do uczniów i gdy choć częściowo przyswoili sobie jej słowa, ponownie zaczęła chodzić po grupach. Pokazując raz jeszcze chwyty, poprawiając gdy coś było wykonywane w sposób niepoprawny bądź za wolno. Ominęła tylko parę Grigorija, wiedząc, że nauczyciel poradzi sobie z Julie. Kiedy znalazła się przy Nei i Rafale ponownie zwróciła się do wszystkich uczniów.
- Nie wykluczone, że kiedyś znajdziecie się w sytuacji tak zwanego przyparcia do muru. Co wtedy? Jeśli jesteśmy „zamknięci” przez obie ręce napastnika należy wyprostować swoją dłoń i uderzyć go w pachę. Jeśli jedna z dłoni jest opuszczona wtedy najpewniej trafimy w klatkę piersiową bądź twarz, tutaj polecam bić w szczękę. Istnieje jeszcze możliwość uderzenia z… jak to mówicie? Z Baśki, czyli głową jak zaprezentował to wcześniej profesor Petrowicz. Jeśli dzieli Was od oprawcy bariera w postaci wysokości można podskoczyć. - wszystkie ruchy nieinwazyjnie pokazywała na Rafale. Z oczywistych przyczyn chwyty nie mogły zostać pokazane przy ścianie.
- Jakieś pytania? - zapytała ponownie, licząc, że tym razem uczestnicy zająć rzeczywiście wcielą się w rolę uczniów.


Pierwsze ostrzeżenie dla osób które z własnej winy dały tylko jeden post w kolejce bądź opóźniły partnerów.
Julie
Samael
Kotori
Rafael


Plus otrzymują:

Fergal
Mei
Grig
Carmilla
Nea
Nyuu

Julie – udało Ci się przyciągnąć profesora, jednak nie spodziewałaś się, że zwykły człowiek będzie w stanie tak zręcznie oprzeć się wampirzycy. Poczułaś ból, a z Twojego nosa popłynęła stróżka krwi. Żebra palą ale najgorsze jest poczucie wstydu, że zostałaś uziemiona.

Fergal i Mei – przez dwa posty działa na Was kontrola krwi, w związku z czym jesteście w swoisty sposób odurzeni.

Nea – ty zaś nie otrzymałaś odpowiedzi na pytanie bo nauczyciel „przypadkiem” o nim zapomniał.



Kolejność dowolna.
Na posty czekam do 21.10. To ćwiczenia więc jest możliwość dodania więcej niż 1 post w kolejce co będzie punktowane przy nagrodach.



_________________
Polanka - Page 3 DZGsF8k
Powrót do góry Go down
Samael

Samael

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 638


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptySob Paź 19, 2019 2:15 pm

Może i nie okazał się mistrzem ogłady i trzymania języka za zębami w momencie kiedy zwracał się do nauczycielki ale trudno było mu odmówić racji, prawda? Albo przyszli tutaj na zajęcia podczas, których obowiązywały pewne zasady albo przyszli na ustawkę i będą się napierdalać. Jeśli to drugie faktycznie miało dojść do skutku to z bólem serca musiałby zrezygnować z niewątpliwej radochy jaką daje bezpardonowe okładanie się po pyskach bez powodu, gdyż jak wspomniane było wcześniej nie był tu sam a z siostrą. Trudno byłoby mu brać udział w walce jednocześnie stale mając na oku Carmillę i uważać czy nie dzieje się jej krzywda.
- Aha... - skwitował krótko krzyk panny Green, który z siłą tarana wbił mu się w bębenki uszne. Uniósł nawet brwi wyrażając tym samym zaskoczenie. Kto by się spodziewał po tej drobnej kobiecie takiego temperamentu! Pytanie brzmiało czy to poskutkuje bo z tego co widział akcja była już w całkiem zaawansowanym stadium. Może dwójka prefektów się uspokoi ale tamta brunetka?
- Chyba wracamy do ćwiczeń... - odpowiedział siostrze kiedy ta odciągnęła go nieco na bok. Smok minę miał nietęgą bo, po pierwsze jedyna rola jaką miał podczas zajęć to imitowanie napastnika, żeby Carmi mogła potrenować chwyty i ciosy a po drugie... No wolałby jednak popatrzeć sobie jak rozwinie się sytuacja z profesorem Petrowiczem. Wyglądało na to, że nie pozwoli sobie w kasze dmuchać i postanowił użyć środki przymusu bezpośredniego. I to nie byle jakie! Cios z bani jaki wykonał nie należał do najdelikatniejszych. To było dopiero ciekawe i warte uwagi! Ale trudno... Panna Green zarządziła więc wrócił na matę.
- Hurr durr, jestem złym przestępcą, który zamierza Cie napaść, dziewczynko! - zakpił lekko z własnej roli i natarł ślamazarnie na siostrę starając się zakleszczyć ją w objęciu. Ruchy wykonywał na tyle powoli by mogła się zastanowić, który z zaprezentowanych przez nauczycielkę ruchów wykonać a następnie bez większego problemu zastosować na "napastniku". Może i on niewiele się tu nauczy i jest znudzony, ale przynajmniej młoda nabędzie nieco umiejętności samoobrony. Przecież brat czy ojciec nie zawsze będą w pobliżu żeby ją obronić.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 152


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptySob Paź 19, 2019 3:38 pm

Skoro sytuacja została już względnie opanowana przez panią profesor, można było powrócić do wykonywania ćwiczeń. Carmilla nadal nie była do końca przekonana co do bezpieczeństwa zajęć. Ufała jednak osądowi brata; skoro zdecydował, że zostają, to tak też będzie. Choć nie miała zamiaru ukrywać, że nie bardzo podobał jej się pomysł agresywnego rekina jako wodzireja jednego z zespołów podczas wykonywania zadania w lesie. Ogólnie średnio przypadł jej do gustu ów uczeń; wymalował się jak na wojnę, wrzeszczał oraz wyklinał wniebogłosy, prowokując bójki i zamieszki.
Cóż, zdecydowanie lepiej czułaby się, gdyby to jej brat stanął na czele jednej z grupy. Chyba już zdołał udowodnić, że jest w stanie zachować spokój i ma zdrowe podejście do szkolnych zajęć. Nie musiał leczyć swoich kompleksów i napastować innych uczniów, mhm! Gdy tylko będzie miała okazję, na pewno nie omieszka powiedzieć o swoim pomyśle nauczycielce. Na razie jednak skupiła się na ćwiczeniach.
Gdy Samael zbliżył się do niej, by zakleszczyć ją w objęciu; starała się przypomnieć sobie co powinna w takiej sytuacji zrobić. Straciła przez to kilka sekund, ale na szczęście ten nacierał na nią ślamazarnie i powoli, dając jej czas na zastanowienie. Kiedy jego łapy znalazły się wokół małej postaci, ta zdała sobie sprawę, że fizycznie niemożliwe jest, aby uderzyła go z dyńki w brodę oraz nos! Był od niej wyższy o jakieś 40 (?) centymetrów, nie było opcji, że go dosięgnie; miał takie długie łapy! Pozostało jej więc kopnięcie w krocze, co też wykonała; nawet całkiem mocno! Nie musiała się ograniczać, bo przecież miał świetnie dopasowane ochraniacze. Czy taki manewr wystarczy jednak, aby ją zostawił? Nie, zdecydowanie nie.
Trochę się wkurzyła. Na pewno nie chciała wyjść na jakąś beznadziejną amatorkę (nawet jeśli nią była), było to mocno żenujące. Brat to już w ogóle nigdzie jej samej nie puści, jeśli nie zdoła się uwolnić z jego uścisku! Od dziś będzie zawsze nosić ze sobą gaz pieprzowy, o.
Szarpnęła się, ponownie wykonując kopniak. Przy okazji wbiła pazury w oplatające ją ramiona, bo zaczęły ją mocno irytować.
- Sam... - jej mina wyrażała więcej niż tysiąc słów. Zdenerwowanie, ale też zawstydzenie. Nawet chyba zdradzieckie łezki zaszkliły się w jej oczach! Szarpnęła się jeszcze raz, a jej ślepia zaczęły przybierać czerwoną barwę. Obnażyła kły, by bezwstydnie ugryźć brata w ramię. Wbijała zęby coraz mocniej, dopóki jej nie wypuści. Nawet jeśli powie, że głupia, że wariatka, to miała to gdzieś. Chciała się uwolnić, i tylko to ją teraz interesowało.
Powrót do góry Go down
Samael

Samael

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 638


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptySob Paź 19, 2019 4:29 pm

Człap, człap, niczym pijany niedźwiedź zbliżał się do siostry z szeroko rozstawionymi ramionami. Widząc, że chwilę zajmuje jej przypomnienie sobie odpowiedniego na taką sytuację chwytu zwolnił jeszcze bardziej aby dać jej szansę na prawidłowe zareagowanie. Nie wiadomo czy mieli po prostu ćwiczyć sobie tak o dla utrwalenia czy może uczycielka kątem oka obserwuje poczynania studentów i będzie wystawiała jakieś oceny za to jak komu poszło. Panna Green właśnie pomagała czy też wręcz przepytywała dwójkę ludzi tak więc prędzej czy później mogła też zahaczyć o rodzeństwo Asmodey. Nuda nie nuda, Smok miał zamiar wypaść zajebiście żeby nie było potem gadania o tym jak to zgrywał znawcę a ocenka z zajęć samoobrony taka sobie. I kiedy tak sobie radośnie uciekł myślami w kierunku rudowłosej poczuł mało delikatne kopnięcie w krocze.
- Kurrrr...! - w połowie zmełł przekleństwo cisnące mu się na język. Siostrzyczka grubo przesadziła i przeceniła ochraniacze na jaja. Ich posiadanie, owszem, bardzo wytłumiło cios, nie znaczyło jednak, że mogła zasunąć mu z całej siły a on tego nie poczuje. Ugiął się lekko co dało Carmi możliwość wbicia mu pazurów w ręce. Mała spryciula!
- Tego raczej, panna Green nie pokazywała! - skrzywił się nieco zadziornie ale nie wypuszczał swojej "zdobyczy" z uścisku.
- Tego tym bardziej! - warknął już nieco bardziej zeźlony czując kiełki wbijające mu się mocno w ramię.
- Tak chcesz się bawić?
Pochylił się bardziej a jego wielkie łapska ścisnęły siostrę za pośladki w celu zdezorientowania jej i chwilowego odwrócenia uwagi. Następnie nachyli się jeszcze bardziej łapiąc za nogi, tuż nad kolanami i gwałtownie uniesie do góry i zrobi krok w przód. Efektem będzie to, że oboje runą na matę a biedna dziewoja zostanie przygwożdżona mogąc jedynie opleść agresora nogami w pasie.
Ująwszy drobne nadgarstki siostrzyczki w swoje wielkie łapska unieruchomi je przyciskając do podłoża tuż nad jej głową.
- I co zrobisz teraz, cwaniaczku? - wredny uśmiech zagościł na gębie szlachetnego. Cóż, był na tyle daleko, że nie mogła mu nawet zasadzić z bani idąc za przykładem profesora Petrowicza.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Raphael
Prefekt
Prefekt
Raphael

http://vampireknight.forumpl.net/t3997-plac-budowy-wstep-wzbroniony#88337 http://vampireknight.forumpl.net/t3998-raphael#88338
Zarejestrował/a : 02/11/2018
Liczba postów : 36


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyPon Paź 21, 2019 2:48 pm

Tym razem powstrzymał się od ostentacyjnego westchnienia, opuszczając jedynie ramiona, jakby poczuł na nich ciężar słów Nei. Jak miał z pełną skruchą przepraszać osobę przeświadczoną o swojej niewinności? Raphale doskonale zdawał sobie sprawę ze swojej winy, jednak całkowity brak zrozumienia dziewczyny powodował, że coraz głębiej zastanawiał się nad sensem pogodzenia z nią. Przygryzł język, nie chcąc chlapnąć za dużo. W końcu nie przyszedł na lekcję, żeby pogłębiać spór między blondynką a sobą.
Jeszcze nie wiem, co dokładnie jej powiem, ale na pewno to jakoś wyjaśnię.
Przez parę dni układał w głowie potencjalne scenariusze, mogące pomóc mu w rozmowie z Mir, jednak wiedział, że i tak zapomni o tym, co sobie zaplanował, gdy zobaczy młodszą koleżankę. Cóż, sprawa była na tyle delikatna, że nie wiedział, jak rozmawiać o tym, nie pogrążając się jeszcze bardziej. Najchętniej zacząłby od wyjaśnienia tego, kim tak naprawdę są uczniowie nocnej klasy. W końcu nie doszłoby do nieporozumienia, gdyby ta wiedza nie była tak skrupulatnie zatajana przez grono pedagogiczne.
Poćwiczę to potem z kimś innym – odparł, wzruszając ramionami.
Wiedza, jak bronić się przed kopnięciem w krocze, na pewno niejednokrotnie mogła się przydać, ale… Raphael nie chciał ćwiczyć takich ruchów z Neą, która w dalszym ciągu nie zapomniała mu tamtego błędu. Co prawda, na razie nie planował zakładać rodziny, ale tak czy inaczej nie cieszyłby się, gdyby dziewczyna użyła za dużo siły.
Przecież kobiety to nieobliczalne stworzenia, gotowe zadać ból z uśmiechem na twarzy.
Oczywiście zajęcia nie mogły zostać przeprowadzone spokojnie i bez żadnych sprzeczek. Wampiry oczywiście musiały pokazać, że mają w głębokim poważaniu nauczycieli i całą resztę, zachowują się jak zwierzęta wypuszczone z klatki na ring. Doprawdy… Jak na to pozwolono? Szatyn nie był całkowicie uprzedzony do krwiopijców, ale im dłużej przebywał w towarzystwie któregoś z nich, tym bardziej przestawał rozumieć jakim cudem w szkole nie doszło jeszcze do tragedii. Nie wierzył w to, żeby nikt z nocnych uczniów nigdy nie dopadł nikogo z dziennych. Pewnie podobne wybryki były szybko tuszowane i zamiatane pod dywan, a sprawca czegoś takiego…
No właśnie, co działo się wampirzym uczniem, który nie uszanował regulaminu, zjadając kogoś na kolację? Z chęcią dowiedziałby się tego, oczywiście samemu nie będąc ofiarą wygłodniałego potwora.
Obserwację Fergala i reszty małp przerwała Nea. Raph odskoczył od niej, gdy poczuł, jak łokieć koleżanki wbija się w żebra. Potarł bok, patrząc na blondynkę z oburzeniem wymalowanym na twarzy - te jednak szybko zostało zastąpione przez uśmiech.
Ej, to nie fair – burknął, ale w jego głosie nie rozbrzmiewała żadna nuta prawdziwego żalu. – Jeszcze się zemszczę, o.
Dziewczyna sprytnie wykorzystała to, że Raphael całkowicie skupił się na przedstawieniu, w którym główną rolę grał znienawidzony przez niego prefekt. Jeżeli po tej lekcji Schlecht nie otrzyma kary, Raphael całkiem zwątpi w zdrowie psychiczne nauczycieli i dyrektora.
Już miał zaproponować Nei powrót do ćwiczeń, gdy podeszła do nich Esmeralda. Cierpliwie czekał, aż skończy pokazywać na nim ruchy.
” (...) Jeśli dzieli Was od oprawcy bariera w postaci wysokości można podskoczyć.”
Pani to chyba zawsze musi skakać i pewnie nie zawsze dosięgnie…
Na szczęście powstrzymał się przed wygłoszeniem uwagi na głos, mając na uwadze, że mimo wszystko stoi przed nim szkolna pielęgniarka, do której pewnie trafi jeszcze nie jeden raz.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
Nyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 224


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyPon Paź 21, 2019 6:05 pm

Kotori nie była taka cicha, jak wydawała się z początku. Ładnie wyjaśniła szczegóły jego pytania, bo pani Esmeralda musiała ogarnąć i przyprowadzić do porządku kilku uczniów z klasy nocnej. Fergala to jeszcze nic dziwnego, ale... Mei? Czy to przez to, że rodzeństwo Schlecht zostało rozdzielone? A może chodziło o coś innego? W każdym razie był bardziej poinformowany, za co chciał podziękować łowczyni. Oczywiście że tak - nie znał jej prawdziwej tożsamości.
-Dziękuję bardzo za pomoc -uśmiechnął się i skłonił się w pasie- Czas na ćwiczenia.
Koleżanka-partnerka była naprawdę biegła w tychże sprawach. I kto tu jest niepozorny? Rzeczowo, fachowo, trochę za chłodno ale rzetelnie opowiadała i pokazywała raz jeszcze przedstawione wcześniej przez nauczycielkę chwyty. W tym ten za kciuk. Taki palec, a jednak można zdziałać wiele. Podduszanie w dołku między obojczykami też była nowością. Wszystko to było omawiane, lecz prezentacja na sobie lub Kotori bardziej utrwalała nabytą wiedzę.
Zdecydowanie lepiej wychodziły mu części związane z obroną niżeli z atakiem, nawet jak starał się. Nie miał natury wojownika, unikał też przemocy jak mógł. Musiał naprawdę postarać się, żeby i Brązowowłosa miała pożytek z nauki. York nie mógł pochwalić się tężyzną fizyczną, ale nadrabiał pomysłowością i oporem. Symulował uderzenia całym swoim ciałem, nie tylko ręką czy nogą. Wtedy jest większy pęd ciała, masa i siła. Rzeczywiście wymieniali się co trzy serie trenując różne warianty samoobrony. W tym ten, który padł w przerwie, kiedy zrobiło się zdecydowanie za gorąco. Pani Green wskazała jeszcze jedną możliwość - cios w pachy. Okazało się, że tam też jest wrażliwe miejsce. Dla Nyuu na pewno, miał potworne łaskotki. W każdym razie przerwa dobrze zrobiła tej parce. Kotori wydawała się być zdeterminowana i spięta, jednocześnie chyba wzięła sobie za punkt honoru zrobić z Yorka mężczyznę znającego samoobronę. Chłopak starał się jak mógł dorównać zwinności i sile koleżanki, lecz miał taką wewnętrzną barierę przed biciem, nawet w osobę ubraną po czubek w głowy w ochraniacze. Dopiero musiał sobie wyobrazić, że gra w filmie akcji protagonistę, wtedy było lepiej. I celniej. Taktycznie. Chwyt za kolano powalił dziewczynę na grunt, choć minęło chyba z trzysta dwanaście prób, nim doszli do tego rezultatu.
Z jednej strony chciał podziękować Kotori za przełamanie swoich barier, ale widząc, że koleżanka nie wstaje, zaraz kucnął przy niej i pochwycił tak, by unieść lekko jej tułów. Było mu najzwyczajniej głupio za stan Długowłosej.
-Nic Ci się nie stało? Przepraszam.
Podałby na bank swoje ręce, aby pomóc wstać. Nie mniej jeśli wstała samodzielnie, to i tak martwiłby się o jej stan zdrowia. Wyglądała na złą. Może to dlatego, że również chciała poćwiczyć nauczone chwyty, a nie tylko trenować kolegę.
-Czyli teraz zamiana tak?
Na dany znak będzie robić wszystko, aby sprostać wymaganiom koleżanki, ale było widać jak na dłoni, że zarówno w ofensywie jak i w defensywie Kotori radziła sobie znacznie lepiej niż Nyuu. Mimo wszystko był wdzięczny, że nauczył się już tak wiele.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t1731-grigorij-petrowicz http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 936


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyPon Paź 21, 2019 7:08 pm

Tak jak od samego początku nie miała zamiaru brać aktywnego udziału w lekcji tak i teraz kontynuowała swoje nastawienie, ale nieco mniej wulgarnie. Prawie nie zareagowała na kontratak Vlada, a przynajmniej nie od razu. Gdyby chciała kontynuować zajęcia jak Pan buk przykazał Vlad by się na to zgodził. jeśli jednak ta wciąż pozostanie bierna lub będzie stawać okoniem ten jedynie zacznie się rozglądać po uczniach i wzorem Esmeraldy da im kilka wskazówek gdy będzie widział jakieś niedociągnięcia. Widząc rodzeństwo Asmodey nie reagował na drobne błędy dziewczyny ponieważ jej brat skutecznie starał się jej pomóc. Gdy ją przewrócił jedynie przeszedł obok nich idąc do kolejnej pary. Nawet uśmiechnął się nikle pod nosem co było nie lada osiągnięciem w przypadku jego niemalże zerowej mimiki. W końcu podszedł także do Kotori i kucnął przy niej aby położyć rękę na ramieniu.
- Wszystko w porządku? - zapytał, a w jego głosie na chwilę jakby znikł rosyjski akcent na jaki silił się na o dzień wcielając się w Grigorija. Nie mówił jednakże zbyt głośno i w gwarze docinków oraz upadków słowa jego dla innych rozmówców prawdopodobnie znikną. Dbał o Kotori tak jak potrafił. Adoptował ją, a tym samym uznał w pełni jako córkę i starał się zapewnić wsparcie. Nie zawsze było to możliwe ze względu na jego rozliczne obowiązki. Jednakże robił co mógł.
- Doskonale York. Niektórzy do takich postępów potrzebują kilkunastu godzin. - pochwalił chłopaka gdy wyprostował się. Choć domyślał się, że nieco w tym zasługi partnerki to jednak Nyuu naprawdę sobie radził. I przynajmniej faktycznie przyszedł się czegoś konkretnego nauczyć.
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 201


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyPon Paź 21, 2019 9:57 pm

To nie był dobry moment na przeprosiny. Wokół znajdowali się nauczyciele, wampiry i inni uczniowie dziennej klasy, Nea i Raphael nie mogli nawet swobodnie porozmawiać – musieli uciekać się do szeptów, półsłówek i niedomówień. A w ten sposób za wiele nie wyjaśnią.
Kwestia tego, co Raph ma zamiar dokładnie powiedzieć Mir, była dla Nei naprawdę ważna. Nie rozmawiała jeszcze porządnie ze współlokatorką i wolałaby wiedzieć, co prefekt ma zamiar jej wtłuc do głowy.
Ale znowu – nieodpowiednia pora, aby dopytywać i ciągnąć wątek.
Będę wdzięczna, jeśli tym razem nie zwalisz na nikogo, gdy będziesz jej wszystko wyjaśniał – zakończyła więc cicho, ucinając temat, po czym skupiła się na ćwiczeniu pojedynczych chwytów.
Nawet jeśli ciągle grymasiła i się dąsała, w duchu stawała się coraz bardziej udobruchana. Nie umiała długo żywić urazy wobec ludzi. I tak jej obrażenie się na Rapha było jednym z dłuższych fochów w jej życiu.
Jeszcze chwila, a nawet się normalnie do chłopaka uśmiechnie, o!
Z kimś innym? Nie chcę cię martwić, ale większość obecnych tu raczej zrobi ci większą krzywdę niż ja. Nawet nieintencjonalnie.
I jak na potwierdzenie jej słów Fergal po krótkim rzucił swoją koleżanką, która zaprezentowała wszystkim piękny lot.
Cudownie.
Pani medyk w końcu postanowiła przerwać tę farsę i puściła naprawdę ostry, długi monolog. Sama Nea aż się go przestraszyła, mimo że przecież nie narozrabiała. Stała bez ruchu, nie ważąc się choćby głośniej zaczerpnąć powietrza, i słuchała jej nagany.
Widziała po nocnych uczniach, zwłaszcza tych uwikłanych w tę małą bijatykę, że byli równie niezadowoleni co nauczycielka. Jasny gwint, jeśli podczas tej lekcji nikt nie ucierpi, to będzie ogromny sukces.
Gdy panna Green zakończyła przemówienie, nastała chwilowa cisza – Nea była pewna, że gdyby to była noc, usłyszałaby świerszcze. Po paru sekundach nastolatka odwróciła się w końcu w stronę Rapha, tak że stała tyłem do nauczycieli.
Czy to u niej byliście z Mir… wtedy, pod wieczór? – zapytała go bardzo cicho. W sumie do teraz o tym nie pomyślała – dokąd wtedy Raph udał się z jej współlokatorką? Czy panna Green dowiedziała się o tamtej sytuacji?
Jeśli tak, czy wiedziała, kto dokładnie był w to zamieszany?
Nea przećwiczyła jeszcze na Raphie w milczeniu kilka chwytów, które wcześniej pokazała pielęgniarka. Zrobiła to mniej lub bardziej udanie, ale – czuła, że coś tam łapała. Nie wiedziała, czy w sytuacji stresowej przypomni sobie wszystkie triki, niemniej ich umiejętność dawała jakiś tam psychiczny komfort.
Pozwoliła też, oczywiście, Raphowi na wykonanie wybranych przez niego chwytów. Obrażona czy nie, nie mogła przecież robić z siebie snobistycznej księżniczki i pozbawiać go prawa do nauki lekcji samoobrony. Cierpliwie znosiła to, co sobie wybrał do nauki, chociaż nie była zbyt rozmowna – pozostała część tych ćwiczeń przebiegła więc u nich w milczeniu. Dopiero gdy Raph nieco za mocno ścisnął jej rękę, syknęła z bólu i przeklęła pod nosem.
Umilkła jednak, bo podeszła do nich nauczycielka. Nea grzecznie stanęła więc z boku, obserwując, jak ta wykonuje ćwiczenia na Raphaelu.
Nie umknął jej uwadze fakt, że panna Green zapomniała wcześniej o jej pytaniu. Nea wahała się, czy je powtarzać, bo w końcu to nie było tak, że niczego nie wiedziała, nie chciała też wzbudzać podejrzeń, przesadnie interesując się uczniami z nocnej klasy… Ale – no właśnie. Czy na pewno by je wzbudziła takim pytaniem?
Chyba właśnie bardziej podejrzane byłaby sytuacja, gdyby dzienny uczeń przeszedł z lotem Mei do porządku dziennego, prawda?
Postanowiła więc zaryzykować. Właściwie bardziej od tego, dlaczego Mei latała, wolałaby poznać jakieś porady odnośnie do tego, jak bronić się przed wampirami… ale o to przecież nie mogła spytać. Nie wprost.
Przepraszam – zaczepiła cicho pielęgniarkę, zanim ta odeszła od niej i Raphaela. – Wcześniej o to pytałam, ale mogła pani nie usłyszeć. Co tamta uczennica nocnej klasy właściwie zrobiła? Albo raczej – jak to zrobiła?

_________________


Polanka - Page 3 Nejkak10


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 780


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyPon Paź 21, 2019 10:52 pm

W miarę znosił obecność Mei na terenie do ćwiczeń, jednak gdy przyszło mu być z nią w parze, wściekłość wzrosła momentalnie. Niemiec nie chciał mieć z nią styczności, nawet podczas zajęć. Nawet dla nauki, z której mógłby coś wyciągnąć. Naprawdę nie chciał aby to Aryu pomogła odświeżyć mu pamięć albo doszlifować pewne informacje. Nie chciał też pomagać jej i jak widać, urazę będzie trzymać długo. Cała ta lekcja przerodziła się w pole bitwy, a głównym celem zgładzenia była właśnie czarnulka. Jakby Ferg nie został oddzielony od Julki, może sprawa wyszłaby inaczej?
- Po prostu nie wchodź mi w drogę i nie oczekuj niemożliwego. A najlepiej wróć do przedszkola! Zostań na etapie w którym pszczółki zapylają kwiatki!
Warknie w jej stronę, dając po raz kolejny do zrozumienia, że nie nadają się na dobrych znajomych. Później wiadomo, Niemiec przesadził poprzez podniesienie Mei i wyrzuceniem jej niczym pocisk w powietrze. Dosłownie rzucona wampirzyca jednak w porę ogarnęła się, niestety zdradzając się z mocą. Wiadomo, że zaczną się pytania. Trochę lekkomyślnie. Ale kto tak naprawdę zaczął?
- Dajesz, kurduplu. Przetrącę ci kark.
Zagroził, nie omieszkując czekać na jej atak; Niemiec nie stał jak kołek w miejscu, kiedy Aryu powróciła, zamierzał również ruszyć na nią i staranować. Tylko cały misterny plan został zgładzony, jak tylko Green podeszła aby ich uspokoić. Nie, pierw doszedł do niego ten krzyk. Schlecht momentalnie się zatrzymał, rzucając kobiecie ostre spojrzenie. Dopiero gdy podeszła, wyprostował sylwetkę. Mei zapewne też się ogarnęła.
Skrzywił się, kiedy medyk chwyciła go za rękę. Jednak z drugiej strony, była całkiem niska co mogło dość śmiesznie wyglądać. Drobna, ale zdecydowana kobieta rozpoczęła kazanie dotyczące grzeczności oraz sumienności w wykonywaniu obowiązków. Czy Rekin stał cicho? Wolne żarty.
- Ale to jej wina! Nie powinna być ze mną w parze! Jest upośledzona, a ja upośledzonych nie biję! To się nie trzyma mojego kodeksu wymyślonego w tym momencie!
Wrzasnął, lecz z każdym słowem wchodziło uspokojenie. Błogość. Spokój. Cisza. Co się do licha działo?! Schlecht najchętniej by się zdenerwował jeszcze bardziej, ale obecny stan mu w tym nie pozwalał. Kiedy Esmeralda zakończyła swoją przemowę, znowu pozostał z Mei. Zerknął na nią z nieukrywaną niechęcią. I co? Uniesie tylko rękę, aby położyć ja na jej głowie. Tak, podobno miał ją napaść. Szkoda jedynie, że w tym stanie ciężko na czymkolwiek było się skupić.
A co do reszty? Niemiec im jeszcze pokaże. Zdąży się zemścić i to w krwawy sposób.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Polanka - Page 3 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 366


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyWto Paź 22, 2019 12:03 pm

Dlaczego to wszystko musiało się aż tak komplikować?
- Jesteś ostatnią osobą, która ma jakiekolwiek prawo do pouczania mnie - odpowiedziała mu kwaśno. - Mógłbyś zachować się chociaż raz jak dorosły i przetrawić to, a nie zachowywać się ciągle jak prostacki dupek - warknęła. Przecież to nie przez nią byli razem! Nie miała żadnego wpływu na to, że trafiła akurat tak, że była z nim w parze. Ale nie zamierzała o coś takiego robić kłótni... no, w pierwotnych zamiarach. Chciała to głównie przejść, zaliczyć, nauczyć się i zakończyć z pozytywnym akcentem ową lekcję.
Szkoda, że to tylko dobre chęci, które nie chciały się zrealizować w rzeczywistości.
Od rzucenia się na mężczyznę, powstrzymał ją krzyk nauczycielki. Skrzywiła się mimowolnie i posłała spojrzenie Fergalowi pod tytułem: "Z tobą policzę się jeszcze później". Po czym dostała kazanie roku. Świetnie. Po prostu świetnie.
Aż tak przesadziłam? - pomyślała. Użycie mocy, by złagodzić tor lotu, który miał doprowadzić do upadku było aż tak zauważalne? Przecież nie dokonała cudu i nie wzniosła się w powietrze jak superman. Nie unosiła się nad ziemią. Nie wyczyniała jakichkolwiek cudów. Gdyby chciałaby się afiszować z tym wszystkim, to nie pozwoliłaby sobie na bliski kontakt z ziemią. Raczej większość z obecnych nie zdawała sobie sprawę z tego, że to nie jest nic wymarzonego. Naprawdę, to bolało!
Patrząc zarazem na to wszystko, czy osoby, które zwróciły na to szczególną uwagę - Mei poczuła lekką irytację na myśl, że bardziej to ich obchodziło niż przemoc zastosowana na mniejszej osobie - były aż tak wrażliwe na nietypowe sytuacje? Nieważne.
Z drugiej strony, sam rzut jej osobą mógł być zaliczany jako niechciana podróż w jedną stronę, pod względem lotu. Chociaż to wszystko powodowało jeszcze jedną sprawę. Zaczynała mieć dość tego wszystkiego.
- Możesz chociaż raz zamknąć się? - spytała go.
Pomasowała miejsce, w którym chwyciła ją niedawno rudowłosa kobieta. Ma mocny chwyt - pomyślała. Chęć odwdzięczenia się za takie potraktowanie, jak i inne, negatywne emocje, opuściły jej ciało. Patrząc na tą sytuację, to było aż dziwne. Czuła się o wiele bardziej spokojniejsza niż wcześniej. Zagrożenie jej wszystkim, czym się dało na ów moment, nie było przyczyną tego, że czuła się w ten sposób. Ba. Nie mogła teraz w sobie znaleźć tego ogniwa, które podsycałoby bardziej gniew.
Rzucenie? Spoko. Obraźliwe słowa? Nic takiego. Traktowanie ją w ten sposób? Nie ma problemu. Nawet ciężko było się zwyczajnie zdenerwować na ten stan, który ją ogarnął.
Przekierowała na niego spojrzenie, nie wyrażające niczego szczególnego. Uniosła swoje ręce i ostrożnie ujęła jego, po czym zdjęła ją ze swojej głowy. Zdecydowanie nie można było tego zaliczyć do samoobrony, ale no... jakoś nie potrafiła się wcielić w postać kogoś, kto został zaatakowany. Wyobrażenie sobie takiej sytuacji, potrzebnych emocji... Skup się, Mei. Jeszcze zajęcia się nie skończyły - westchnęła w duchu. - Może od tej pory będzie nieco bardziej spokojnie...
- Chcesz spróbować cokolwiek? - spytała się go.
Może jednak warto spytać się o zmianę partnera? Chociaż może być za późno...
- Byleby uniknąć kolejnych problemów.

_________________
Powrót do góry Go down
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 152


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyWto Paź 22, 2019 10:06 pm

Zdecydowanie przeceniła możliwości ochraniacza i zasadziła braciszkowi kopniaka w krocze z całkiem niezłym impetem. Musiało go zaboleć, bo przeklął i ugiął się lekko. Otworzyła szeroko oczęta, bo tego się nie spodziewała. Nie chciała zrobić mu (zbyt dużej) krzywdy. Tym bardziej miała nadzieję, że jego płodność na tym nie ucierpi. Tata by ją zamordował, gdyby dowiedział się, że właśnie pozbawiła pierworodnego syna możliwości sprawienia mu spadkobiercy.
- Przepra...
Szkoda tylko, że Samael zamiast swoją młodszą siostrzyczkę wypuścić i uznać, że wygrała, postanowił się zrewanżować i użyć wobec niej siły. Carmilla nadal miała wyłączone myślenie i oddała się w zupełności dzikiemu, zwierzęcemu instynktowi. Czerwone oczy spoglądały na brata złowrogo i gdy ten tylko pochylił się, by złapać ją za... no właśnie, za co, kurła?!... za pośladki, przystąpiła do ataku. Bum! Jeśli się uda, to uderzy go z główki tuż przed tym jak ten zacznie ją obmacywać. W ogóle co to za pomysł, żeby ją przy wszystkich obłapiać?! Cholera z nim!
Zdecydowanie udało mu się osiągnąć swój cel, jeśli chciał ją wyprowadzić w równowagi i zdezorientować. Gdy tylko poczuła wielkie łapska na tyłku, zarumieniła się i pisnęła głośno.
- Ty durniu! - krzyknęła, marszcząc brwi i usiłując go uderzyć. Niech sobie nie myśli, że może bezkarnie na wszystko sobie pozwalać!
Dalsze poczynania szlachetnego szybko skończyły się bolesnym runięciem na plecy. Drobne rączki wampirzycy zostały uniesione nad głowę i przyciśnięte do maty. No tak, teraz to już w ogóle była zawstydzona i zażenowana! Bardziej się nie dało.
- Nigdy... więcej... tego... NIE RÓB! - krzyknęła, chyba nawet jeszcze głośniej niż Pani Esmeralda, gdy ogłaszała wszem i wobec spokój.
Oczy Carmi stopniowo zmieniały kolorek na jaśniutki, błękitny. Śmiesznie to kontrastowało z jej rumianymi polikami. No, ale najważniejsze było, że wracało jej trzeźwe myślenie. Co nie znaczyło wcale, że minęła jej złość!
- Nie waż się mnie obmacywać - wycedziła przez zęby, marszcząc brwi. Brakowało tylko, by powiedziała "bo powiem tacie".
Dopiero teraz dotarło do niej pytanie brata, który chciał się delektować zwycięstwem i faktem, że nad nią górował. Ok, unieruchomił ją i nie miała już nic do gadania. Jedynie kopnęła go jeszcze w bok kolanem.
- Nic. Puszczaj mnie - powiedziała rozkazującym tonem. Nawet przyparta do maty zachowywała się jak księżniczka. To dopiero coś!

//Edit: Pokolorowałam tylko to co mówi postać; bo przeoczyłam!


Ostatnio zmieniony przez Carmilla dnia Wto Paź 22, 2019 10:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Samael

Samael

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 638


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyWto Paź 22, 2019 10:45 pm

Wszystko poszłoby po myśli Carmi gdyby nie fakt, że jej brat był dużo większy, silniejszy, szybszy i tysiąc razy bardziej doświadczony w walce. A do tego na prawdę zdeterminowany żeby dać młodej nauczkę, że do brata lepiej nie startować z zębami i pazurami. Postąpiła wbrew temu co zostało im wyłożone chwilę temu przez pannę Green stosując technikę wściekłego kota, do tego nieco wcześniej zdecydowanie przesadziła z siłą włożoną w kopniaka w krocze. Pomimo ochraniacza i tak odczuł uderzenie o wiele za mocno niż by sobie tego życzył. Uniknął więc uderzenia głową bez większych problemów i zrealizował swój sprytny plan zdezorientowania przeciwnika taktycznym zmacaniem pośladków. Wszystko zadziałało jak w szwajcarskim zegarku i już po chwili niesforna siostrzyczka leżała przygwożdżona do maty na amen.
- Nie drzyj się bo komuś krew z uszu pójdzie... - burknął w odpowiedzi na wrzask brunetki. Czemu kolejna kobieta na tej polance wydziera się tak, że szyby się trzęsą? To coś w tutejszym powietrzu czy co? Przewrócił oczami podirytowany i puścił nadgarstki "ofiary" odskakując od niej sprawnie i na bezpieczną odległość. Tylko głupi nie spodziewałby się podstępu ze strony księżniczki, której duma właśnie została dotkliwie zraniona. A on bardzo dobrze znał swoją siostrzyczkę i dobrze wiedział jak potrafiła być zajadła i mściwa.
- Ćwiczymy dalej czy się obraziłaś? - uniósł kącik ust w cwanym, prowokującym uśmiechu. Skoro żaden z nauczycieli do tej pory im nie przerwał to chyba zajęcia nadal są w toku. Kątem oka zauważył wcześniej profesora Petrowicza, który przechodził tuż obok nich w momencie kiedy przygniatał Carmi do podłoża. Nie zwrócił im uwagi ani nie rzucił żadną poradą to znaczy, że chyba wszystko było w porządku. No, przynajmniej z jego strony, to znaczy strony "napastnika".
Słyszał też, że inni uczniowie nie próżnują tak więc korzystając z chwili czasu rozejrzał się po kolegach i koleżankach. Zabawne ale to ludzie wydawali mu się zdecydowanie bardziej zaangażowani w lekcję niż krwiopijcy. To wampiry były drapieżnikami, naturalnie bardziej agresywnymi i nastawionymi na konflikt stworzeniami. Teoretycznie powinny czuć się na takiej lekcji w swoim żywiole. Chociaż... Kto wie? Może podobnie do niego, pozostali też mieli już jakieś doświadczenia w walce wykraczające poza te absolutne postawy jakie dzisiaj zostały im zaprezentowane przez pannę Green?
- To jak? Mam znowu atakować czy robimy przerwę? - zwrócił się do siostry po chwili kiedy oboje zdążyli złapać kilka oddechów po poprzedniej szamotaninie.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Ptaszynka

Ptaszynka

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 137


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptySro Paź 23, 2019 1:19 am

Nyuu podszedł do niej chybcikiem. Przez moment widziała na jego twarzy coś, co wydawało się jej jakimś wzorem zadowolenia... ale zamiast tego pojawiły się ściągnięte brwi i bystre spojrzenie. Wyciągnął dłonie ku niej, a ona... miała nadzieję w swoich snach, w takich momentach chwycić delikwenta za nadgarstki, w marzeniu i chęci unieść dłonie w symbolicznym geście odmowy. Zamiast tego zobaczyła bladą skórę araba opinającą smukłe palce, wyciągające się w jej kierunku. Jej mięśnie zwiotczały nagle, Nyuu mógł dostrzec to jako małe zapadnięcie się ramion w stronę ziemi.
Ramion, które objął tymi dłońmi. Przeszył ją wyczuwalny przez zmysł dotyku dreszcz. Wstrząsnął i jej umysłem. Pochwycenie z obu stron, z trzech stron - ziemia, ściana, podłoga... wszystko jedno. Kompletne otoczenie. Poczuła jak unosi ją lekko by dźwignęła się do siadu i chciała poruszyć się gwałtownie, jakby w reakcji na sygnał, na sugestię.
Jej umysł zawirował.
A potem usłyszała głos. Wyrwał ją z otumanienia, jej mięśnie spięły się by łatwiej było mu ją przytrzymać i podniosła się do sądu mozolnie lecz pewnie i płynnje, wypowiadając rzeczone powyżej słowa. "Potrzebuję przerwy." Suchym, nieempatycznym tonem głosu, śmiertelnie pustym i... drżącym?
Podniosła się do pozycji stojącej bez pomocy, zyskując zarówno optymalną perspektywę jak i równowagę psychiczną. Niestety ostatni z procesów nie zakończył się, gdy po raz drugi doszło do fizycznego kontaktu z jej ojcem. Wcześniej doszło do tego tylko raz gdy była świadoma. Pamiętała jak obejmował ją niewidzącą, gdy nie była w stanie ruszyć przed siebie nie narażając na realne obrażenia, a żołądek tak samo koziołklwał.
A może to był sen?
Mimo to pamiętała go.
- Tak... - Zawahała się, przypominając sobie, że ten akcent nie jest... powszechnym dla jej ojca. A więc powinna odpowiedzieć równie prywatnie, czy też zachować dystans nauczycielski? - Ojcze. - Dokończyła dostosowując się do tonu jakim do niej mówił - cichego, szarospokojnego. Grigorij jednak, często zapewne widzącego się w lustrze, a przed śpiączką nawet i w dziewczynie naprzeciwko niego, mógł dostrzec symptomy... niepokoju, presji - napięcie mięśni i drżenie głosu. Zbyt niepozorne by postronny obserwator mógł je dostrzec, jednak dla Grigorija zbyt podobne do własnych doświadczeń, by łatwo ominąć je wzrokiem. Gdy ją mijał, dynamicznie odwróciła się w jego stronę.
- Chciałabym... porozmawiać z tobą na osobności gdy znajdziesz na to czas. - Powiedziała do niego nim odszedł. Obawiała się tej rozmowy, zarazem miała mętlik w głowie nie rozumiejąc jakie relacje Grigorij chce z nią zbudować lub osiągnąć, lecz co ważniejsze - moralny kac sprawiał, że nie była pewna co do ukrycia swojej przeszłości przed tym człowiekiem. Jej tożsamość została zbudowana właśnie na niej. I wywrócona do góry nogami podczas snu.
Dotychczas mijali się. Jej rehabilitacje, psychoterapie i chęć przeskoczenia roku - jednego z kilku straconych, a także jego obowiązki sprawiały, że dość łatwo udawało się jej go unikać. Odkładała tę niepewną prośbę do czasu, aż poczuje się dość silna i poukładana umysłowo by ją wypowiedzieć. Jej wspomnienia wciąż były zmieszane, jednak im bardziej je akceptowała tym większy miały sens i czuła, że składają ją na nowo.
Grigorij odszedł.
Odetchnęła głęboko by zredukować stres i odwróciła się do Nyuu.
- Potrzebuję jeszcze kilku minut. - Powiedziała mu szczerze, choć jej głos wcale nie nabrał od tego ciepła. Kilka dodatkowych chwil mogło jednak pomóc uspokoić tętno i ograniczyć bulgoczące w żołądku śniadanie. - Przejdźmy jeszcze raz przez te chwyty od pierwszego, aż przejdziemy po ten nowy. Ja będę agresorem - żeby zyskać dodatkowy czas na uspokojenie się - żeby sprawdzić czy wszystko dobrze utrwaliłeś. Ja coś już wiem, więc nie przejmowałam się zbytnio marnowaniem czasu. - Powiedziała, po czym poszła po wodę. Wróciła, czując się bez powodu bezpieczniej w tym miejscu, w tej odległości od innych par, gdzie przynajmniej niektóre miały jakiś... personalny problem. Nie przysłuchiwała się temu. Nie miała jak gdy jej głowa obrała za cel nierzeczywisty wymiar wspomnień i myśli. Zaczęła popijać wodę, żeby po paru minutach, zgodnie z obietnicą zapytać czy Nyuu jest gotowy na drugą partię ćwiczeń.
Wcale jej już nie zależało na zajęciach.
Nie zależało na nauce samoobrony. Raczej samokontroli. Choć gdzieś w głębi tego wszystkiego była jeszcze ona - ta charytatywna opiekunka dzieci, która za punkt honoru obrałaby nauczenie Nyuu się bronić.
Nie myślała o tym...
Nie świadomie.
A jednak wszystko na to wskazywało.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
Esmeralda

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2200


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyPią Paź 25, 2019 9:04 pm

Ach ta gorąca krew.
- Przypominam, że jest Pan prefektem Panie Schlecht. - powiedziała, patrząc na wampira wymownym spojrzeniem. Relacje jakie łączyły dwójkę uległy znacznemu pogorszeniu gdyż jeszcze niedawno dogadywali się jak stare dobre małżeństwo.
- Nie chcesz chyba pójść do kozy, co? - strach pomyśleć co w wydaniu rudowłosej oznaczała koza, jednakże póki Fergal nie szalał, nie było potrzeby demonstracji. Wierząc, że nie pozabijają się wraz z Mei, oddaliła się do pozostałych par.
Chodziła po „klasie” obserwując uczniów i demonstrując chwyty z którymi początkowo mogli mieć problemy. Duża ilość wiedzy dla wielu była przytłaczająca ale przy odpowiednio częstym powtórzeniu nie niemożliwa do nauczenia.
- Tak? - odwróciła się na słowa jasnowłosej dziewczyny. Gdyby wiedziała czego będzie dotyczyło pytanie… Ta młodzieńcza ciekawość i fakt, że wszystko musi być stosownie wyjaśnione. Esmeralda miała dwa wyjścia – grać wariata i udawać, że nic się nie stało, albo sprzedać dziewczynie jedną z niesamowicie nudnych historii. W dodatku kłamliwych.
- To jest coś o czym jeszcze nie wspomniałam. Jest to jeden z widocznych przykładów działającej adrenaliny. Jest ona jednym z hormonów który nasz organizm wytwarza na skutek silnego stresu, właśnie takiego jak atak przed którym trenujemy chwyty. Wytwarzana jest w nadnerczach, dokładniej rzecz ujmując w ich rdzeniu. Podnosi ilość glukozy we krwi, pośredniczy w przenoszeniu impulsów ze współczulnego układu nerwowego do tkanek. - mówiła, mówiła… mówiła. Wspomniała o WSZYSTKICH możliwych informacjach dotyczących adrenaliny i tego co powoduje. Nea mogła zatem zaspokoić swoją ciekawość i poznać właściwości hormonu, który jak się okazało był odpowiedzialny również za podniesienie temperatury, poprawę krążenia, zwiększenia częstotliwości rytmu serca oraz mnóstwo innych czynników w organizmie. Chciała to miała, a rudowłosa korzystając z wiedzy na temat medycy zorganizowała dziewczynie prawdziwie długi i nie oszukujmy się, nudny wykład. Był to swoisty medyczny bełkot, idealny dla pasjonatów i zapewne mało przyjemny/interesujący (niepotrzebne skreślić) dla uczniów. Poniekąd nawet miała rację, bo to stres nakłonił Mei do nieoczekiwanego użycia mocy. Z punktu widzenia Esmeraldy nie wyglądało to najgorzej, niemniej rzeczywiście, Panna prefekt powinna się wstrzymać z prezentacją mocy przy cywilach i to jeszcze na terenie szkoły.
Kiedy Nea i Rafał nie mieli już żadnych pytań, lekarka skierowała się do uroczej pary rodzeństwo. Przez chwilę spoglądała na spowolnione ruchy Samaela i reakcję Carmilli, która z całych sił próbowała się bronić przed bratem. Aż zrobił coś, co spowodowało donośny odgłos niezadowolenia ze strony młodszej latorośli Asmodeyów.
- Wszystko w porządku? - zapytała, a jej uwadze nie umknęła chwilowa zmiana w wyglądzie dziewczyny.
Brakuje tylko kolejnego wybuchu.
- Większość ataków odbywa się na tle seksualnym, stąd konieczność posiadania odpowiednio obronnych umiejętności. Agresor może się wystraszyć krzyku ale warto też umieć sobie radzić czynem. Dobrze, że Samael z Tobą ćwiczy. - pochwaliła chłopaka, przy okazji tłumacząc ciemnowłosej po co to wszystko i dlaczego nie powinna się złościć, bo póki co były to tylko ćwiczenia. Esmeralda miała wrażenie, że nie bez powodu wampirzyca wybuchła agresją. Może jakieś traumatyczne przeżycie? A może po prostu była bardzo wrażliwa jeśli chodziło o dotyk na jej własnym ciele.
- Jeśli będziesz chciała o tym porozmawiać zostań proszę po lekcji. - powiedziała do dziewczyny tak że tylko ona i stojący obok niej brat mogli to usłyszeć.
Nie podchodziła do Nyuu i Kotori, bo ubiegł ją w tym Vladislau którego dotychczasowa uczennica miała opory przed dalszym uczestniczeniem na zajęciach.
- Teraz czas na pokazanie Wam odwrotnej strony. Kiedy przeciwnik próbuje zadać nam cios głową w brzuch lub klatkę piersiową możemy użyć łokcia. Stajemy na palcach prawej nogi wykonujemy ćwierć obrotu w lewo, lewą nogę wycofujemy po łuku w tył. Jednocześnie zginamy prawą rękę w łokciu i uderzamy napastnika w twarz. W ten sposób. - ponownie posłużyła się pomocą najlepszego na świecie asystenta Grzegorza.
- Może się także zdarzyć, że agresor zechce nas uderzyć. Wtedy unosimy lekko zgiętą w łokciu lewą rękę i chwytamy go za nadgarstek prawej ręki. Pamiętajmy, aby kciuk był skierowany w stronę łokcia. Dostawiając swoją prawą stopę do prawej stopy przeciwnika wykonujemy półobrót, tak by napastnik znalazł się przy naszych plecach. W tym samym momencie dostawiamy naszą lewą nogę do lewej nogi przeciwnika. Po obrocie nasz prawy barki powinien znajdować się pod prawą pachą napastnika. W następnym kroku mocno chwytamy przeciwnika za ubranie na wysokości jego ramienia i wykonujemy szybki skłon tułowia w przód. Tym sposobem dosłownie rzucamy przeciwnikiem o ziemię. - mężczyzna ponownie wylądował na macie.
- Pamiętajcie o ochraniczach! - przypomniała nim uczniowie ponownie przystąpią do kolejnej części ćwiczeń. Nie chcieli przecież na lekcji otwartych złamań i ran przed którymi należy się później tłumaczyć Crossowi, bo i po co?
Gdy wszyscy skończyli swój trening, Esmeralda podeszła do skrzynki dla uczniów klasy dziennej, wyjmując z niej szklaną butelkę z sokiem.
- Pierwsza część zajęć za nami. Przygotujcie się do wyprawy w las. Napijcie i przebierzcie jeśli wymaga tego potrzeba. Za chwilę dalsze instrukcje. - podeszła do Grzegorza i dała mu sok, bo biedak zapewne nieźle się zmachał przez edukację wampirzycy i wszystkie ćwiczenia przy których asystował.
- Wszystko w porządku? - jeśli zaczął pić uśmiechnęła się i puściła mu oko.


Plusy:

Carmilla – za ładne posty i odgrywanie postaci, długie ćwiczenia
Samael – jw
Nea – kreatywne ładne posty i odgrywanie postaci


Minusy:

Julie – brak uczestnictwa w zajęciach
Kotori – opóźnianie zajęć, ale post był świetny więc tylko ostrzeżenie


Proszę o dokończenie opisu ćwiczeń/swojej fabuły z partnerami bądź innymi uczestnikami zajęć oraz opisaniu przygotowań do dalszej wyprawy. W tym poście macie chwilę przerwy, dlatego dozwolone jest pisanie bez postowego limitu(!) z każdą postacią dostępną na polance.
Ostatni post wychodzący każdej postaci powinien pojawić się do 1.11.

Najpóźniej do niedzieli (27.10) pojawią się w lesie wątki gdzie zostaniecie skierowani.

drużyna Fergala (czerwoni):
 

Drużyna Nyuu (niebiescy):
 

Każdy z uczniów przed wyjściem dostanie bransoletkę z wbudowanym czipem namierzającym i guzikiem alarmowym na wypadek zagrożenia z którym nie będzie potrafił sobie poradzić lub zagubienia w lesie.

Kary:
 

Kolejność dowolna.

_________________
Polanka - Page 3 DZGsF8k
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 780


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyPon Paź 28, 2019 9:56 am

Prefekt. No tak. Rekin właśnie przypomniał sobie jak wielką rolę sprawuje w Akademii. Nie tylko jako prefekt, ale także przewodniczący Klas nocnych. Więc jaki wzór on przedstawia? Taki, jaki powinien. Zmrużył ślepia, patrząc na Green. Nie odczuwał wobec niej wrogości, nawet jeśli nie użyłaby na nim swojej mocy, Rekin i tak nie potraktowałby jej jak niedawno Mei. Wysłuchał co miała do powiedzenia, ignorując tym samym paplaninę Aryu.
Szkoda tylko, że znowu został sam z wampirzycą. Uspokojenie wciąż działało, więc nie mógł nawet wymusić na sobie nerwowych emocji. Mimo wszystko niechęci nie dało się odsunąć, Schlecht pozostawał w kiepskim humorze.
A skoro przeszli do ostatniej części samoobrony, Niemiec postanowił w końcu się ruszyć. Najwyżej później sobie odbije zniewagę.
- Jeśli masz siłę, możemy tego spróbować, jeśli nie to się wal.
Burknie do czarnulki, mierząc ją chłodno. Jeżeli się zdecyduje na łagodną wersje ćwiczeń, Niemiec coś tam zaimprowizuje; przykładny atak przedstawiony przez Esmeraldę. Z główki lub z pięści, w zależności czego Mei zechce. Dosłownie zajęłoby im to chwilę, wszak Rekin okazał się przykładnym workiem treningowym. Cóż, nie ma co się dziwić, magia łowczyni wciąż oddziaływała na rekinie emocje. Uspokojony nie uczyni zbyt wiele.
Jeśli sprawa z Mei zostanie zakończona niezależnie od rezultatów, Niemiec zostawił ją samą sobie.  
Skoro przed nimi kolejna część zajęć i to w których nie będzie sam na sam z Mei, automatycznie samopoczucie nieco się poprawiło. Podszedł do jednego ze stoisk przeznaczonym dla wampirów, sięgnął po jedną z ciemnych butelek z krwią lecz nim przeszedł do otwarcia jej, udał się w stronę Nei oraz Raphaela. Pora odświeżyć znajomość.
- Mam nadzieję, że byłeś wzorowym workiem do bicia.
To, że magia Esmeraldy nad nim wisiała, nie znaczy że nie mógł mu dokuczyć. Wszak sama postawa człowieka prowokowała Rekina. A co do jego koleżanki; nie odczuwał wobec niej niechęci.
- Nie mieśmy okazji porozmawiać po akcji ze slamsów. Dajesz radę... ćwiczyć?
Zagadał, zupełnie ignorując reakcję jej kolegi. Właściwie śmiało mogła odebrać jego postawę jako chęć pomocy w nagłym wypadku jeśli chodzi o dzisiejszą lekcję, nawet jeśli będą po przeciwnej stronie. Chociaż walka pomiędzy wampirami a ludźmi. Jak może się zakończyć? Tak czy siak, odkręci butelkę, wciskając zakrętkę do łapek Raphaela.
- Wyrzuć to.
Rozkaże, po czym odejdzie na bok. Szybko opróżni zawartość, zgniecie butelkę i grzecznie wyrzuci do kosza na śmieci. Musiał się przygotować; sprawdzić czy każdy przedmiot leży na swoim miejscu, no i przede wszystkich podejść do swojej drużyny. Carmilia, Mei oraz Samael. Zebrać ich w grupkę, omówić w razie czego co i jak. Liczył na owocną współpracę.
- Mamy dzienną na głowie. Mam nadzieję, że nie siedzi w waszych głowach durna popiskówka i odsłanianie na nich kłów.
Warknął, przez co treść zdania mogła wydawać się jeszcze bardziej karygodna. Niemniej nie chciał lądować w kozie, a mało brakło. Oczywiście słowa skierował do rodzeństwa, a głównie do Carmilli, wszak do nich pierw podszedł.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Polanka - Page 3 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Samael

Samael

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 638


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyPon Paź 28, 2019 6:09 pm

Skoro pierwszą część zajęć mieli za sobą, co też zakomunikowała im panna Green, nie pozostało mu nic innego jak tylko chwilę odsapnąć i przygotować się do drugiego etapu. Zdaje się, że miał być on trudniejszy i dużo bardziej wymagający niż ten pierwszy, który bądźmy poważni, bardziej przypominał zabawę. Mówiąc szczerze kompletnie nie miał ochoty ganiać po lesie jak Buszmen czy inny murzyn ale skoro już przywlekł swoje leniwe dupsko na tę lekcję to nie było szansy urwać się w połowie. Teoretycznie mógłby coś naściemniać, udać niedyspozycję albo, że zostawił włączone żelazko w domu... No ale przecież był tutaj żeby potowarzyszyć młodszej siostrze i mieć na nią przy okazjo oko.
- Chwila przerwy i ruszamy więc się przygotuj. - rzucił do Carmi samemu schodząc już z maty treningowej. Wyminął Niemca, który akurat zmierzał w stronę dwójki ludzi ćwiczących razem. Ciekawe czy wywoła kolejną awanturę? W głębi ducha Samael nieco na to liczył. Takie burdy na lekcjach to zawsze jakaś odskocznia od żmudnego wykonywania poleceń nauczycieli.  Tak czy inaczej młody Asmodey skierował swe kroki w stronę pudła z "napojami" dla klasy nocnej i wziął dwie butelki, jedną schował sobie w wewnętrznej kieszeni dresowej bluzy a z drugą wrócił do siostry.
- Trzymaj. - podał jej napój i niemal w tym samym momencie zbliżył się do nich prefekt i zagaił mało przyjemnym tonem. Ale ten osobnik chyba inaczej nie potrafił nawet jeżeli bardzo by tego chciał. A czy chciał tym razem? Cholera go wie.
- Nikt o tym głośno nie wspomniał ale zakładam, że popisanie się przed Dziennymi paroma sztuczkami nie byłoby mile widziane. - szlachetny wzruszył ramionami i zmierzył wzrokiem Niemca. Na wrednej gębie Smoka wykwitł lekki uśmieszek, niby miły, jednak na pierwszy rzut oka widać było, że jest on bardziej złośliwy.
- A jeśli o popisówkę chodzi... Skoro Twoja koleżanka wyleciała z zajęć to chyba nie mamy się o co martwić.
Mówiąc o "koleżance" Rekina, Asmodey miał oczywiście na myśli Julie, która wybitnie starała się nie tylko pokazać wszystkim w okół jakim jest niewychowanym bucem ale i zaprezentować wszem i wobec, że nie jest człowiekiem.
- Chyba, że znów zepniesz się z tamtą prefekt. - ani trochę nie starając się być dyskretnym wymierzył zakończonym czarnym pazurem palcem w kierunku Mei
- Miejmy nadzieję, że nie bo jeśli zaczniemy walczyć między sobą to na pewno udupimy ten sprawdzian. To ćwiczenie. Zadanie. Cokolwiek to kurwa jest.
Ze swojej strony mógł zapewnić, że postara się nie robić żadnych dymów oraz przypilnuje Carmi w razie jakby zaczęła za bardzo dokazywać. Z perspektywy szlachetnego to akurat Rekin był tym, który mógł narobić im problemów i nie powinno nikogo dziwić, ze tak to widzi. Przecież na tej lekcji nie pokazał mu się od zbyt racjonalnej i opanowanej strony. A teraz mieli działać razem, niepokój był więc wskazany.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t1731-grigorij-petrowicz http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 936


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyWto Paź 29, 2019 9:11 am

Ewidentnie jego adoptowana, ale jednak, córka wyglądała na spiętą. Nie było to dziwne. Ledwo zakońcyzła pierwszą część rehabilitacji, dzięki której mogła względnie normalnie się poruszać choć z pomocą technologii. Widział jak walczy o swoją własną sprawność i z każdym dniem staje się silniejsza. Mimo różnic byli podobni, nawet jeśli tego nie zauważyła. Mógłby być jej ocjem i w dodatku miał zamiar nim być. Choć ich zadania nie ułatwiały nawiązywania prawidłowych relacji.
- Ból i trudności to nie słabość. Póki się im przeciwstawiasz niezależnie od pozornego wyniku wygrywasz. - rzekł do niej delikatnie ściskając ramię by dodać sił. Chciałby móc zostać z nią chwilę dłużej, ale mimo oficjalnej adopcji nadającej jej zarówno nazwisko Petrowicz jak i dla świata łowców Darkhawk bezpieczniej było aby w szkole wciąż pozostawała pozbawioną relacji z białowłosym Sanatą. Lepiej gdy ludzie nie gadają i wampiry nie węszą. Po tym wrócił do służenia za worek treningowy dla Esmeraldy. Nie miał z tym problemu ponieważ jego ego nie cierpiało z tak błahych powodów. Gdy skończyli i pielęgniarka podała mu sok odwzajemnił uśmiech i otworzył sok. Przechylił butelkę bo faktycznie był spragniony. Ananasowy... Chyba szykował się korzystny wieczór.
- Wygląda na to, że tak. Pójdę z klasą nocną. Dopilnuję by nie przegięli. A jeśli się to nie uda zastosuję tradycyjne metody. - odparł na jej pytanie. Na szczęście nie doszło do specjalnie widowiskowego incydentu choć niektórzy mogą nadal się zastanawiać jak Fergal był w stanie cisnąć dziewczyną. Co innego unieść i rzucić kimś na dwa metry do przodu, a co innego miotać nim jak piłką do rugby. Dlatego chciał iść z klasą nocną. Najbardziej politycznie podejrzany był, czy tego chciał czy nie, właśnie prefekt Schlecht. Wuj zapewne nie byłby dumny. A może jednak? W każdym razie Vladislau postanowił wziąć pod swoje skrzydła wampiry pozostawiając Esme ludzi, którzy może się czegoś jeszcze od niej nauczą.
- Jesteś zajęta wieczorem? - zapytał ją po opróżnieniu butelki jednym haustem i otarciu ust.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
Nyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 224


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyPią Lis 01, 2019 6:13 pm

To, co zdarzyło się z Kotori, było bardzo niepokojące. Wydawało mu się, że nie uderzył koleżanki tak mocno, aby tak długo dochodziła do siebie. Może była zaniepokojona tym, że Nyuu pod palcami wyczuł egzoszkielet? Nawet jeśli tak było, nie powinna martwić się. York był jedną z tych osób, która charakteryzowała się pełną otwartością. I dyskrecją. Ale rozumiał jej obawy, z kolei w takich chwilach nie chciał być nachalny, aby wytłumaczyć jej to i owo.
-Naprawdę przepraszam.
Powtórzył jedynie raz jeszcze, kiedy Brązowowłosa wstała samodzielnie na równe nogi. W tym samym momencie zjawił się jeden z belfrów, ten sam, który pochwalił niedawno Nyuu za postępy. I on inaczej zachował się w obliczu koleżanki, wykazywał się niezwykłą troską. Dopiero po słowach Kotori zrozumiał dokładnie, dlaczego. Grigorij był ojcem partnerki w pojmowaniu samoobrony. Mrugnął dwukrotnie oczyma i lekko uśmiechnął się pod nosem. Cieszył się, że Kotori mogła mieć tak silne wsparcie w chwili słabości. Kto jak kto, ale rodzice byli najważniejszymi osobami każdej osoby. Najważniejsze, że koleżanka poczuła się na tyle dobrze, by rozmawiać. Poniekąd poprosiła Yorka o jeszcze chwilę przerwy.
-Dobrze, jakbyś poczuła poprawę lub nie, to daj znać.
Przysiadł przy partnerce i bił się z myślami w głowie, aby podejść i przytulić w ramach pocieszenia. Albo chociaż chwycić za rękę i pokazać, aby nie martwiła się. Z tego co zauważył, to dziewczyna potrzebowała odetchnienia nawet od kontaktu fizycznego, więc tylko zaproponował poczęstowanie się babeczką własnego wypieku, napił się wody mineralnej i zgodnie z ustaleniami powtarzali krok po kroku chwyty samoobrony. Okazało się, że Kotori już przechodziła kurs samoobrony, więc skoncentrowała się na pomocy Prefektowi. To bardzo miłe z jej strony.
-Możemy zacząć.
Oznajmił podwójnie zmobilizowany. Wspierany przez partnerkę ćwiczeń i nauczycieli mógł bardziej przyłożyć się do powtórzenia chwytów. I jak się okazuje, łowczyni była naprawdę dobrym oparciem. Znała się na tym, czemu wcześniej nie zauważył? Zajęła się atakowaniem, Nyuu gdzieś w dziewięćdziesięciu procentach kontrował i blokował ciosy, raz czy dwa razy nie.
Niebawem wdała się dyskusja między Neą i Raphaelem a Esmeraldą, przy okazji udało mu się usłyszeć i dostrzec nowe chwyty i uderzenia w brzuch. Łokieć czynił cuda. Powtórzył na sucho sam gest, aby zapytać się Kotori, czy będzie mógł jeszcze spróbować ostatni prezentowany chwyt. Jeśli nie było sprzeciwu, parę razy wykorzystał nabytą wiedzę, aby uderzać w ochraniacze koleżanki.
Za kilkanaście minut rozległ się koniec pierwszej części zajęć i mała przerwa na przebranie się i uzupełnienie płynów. Nyuu zrobił to i to, bo przepocił się przepotwornie, i musiał ugasić pragnienie.
-Kotori-chan, bardzo dziękuję, że zdecydowałaś się ćwiczyć ze mną. Wiele się nauczyłem. -posłał szeroki uśmiech ubierając bransoletkę do drugich ćwiczeń- Teraz będziemy w drużynie jeszcze z Neą i Raphaelem. Na to wygląda, że będzie to rywalizacja między Klasą Dzienną a Klasą Nocną. Z takim wsparciem jak Ty myślę, że jesteśmy na dobrej drodze do wygranej. Ale wiadomo - najważniejsze, aby wszystko przebiegło bez komplikacji. Jeśli będziesz potrzebowała przerwy, powiesz mi, prawda?
No troszczył się bardzo o Kotori, tak jak ona o niego.
-Hej Nea i Raphael! -pomachał im i wskazał gestem, by podeszli tworząc drużynkę- Wszystko u Was w porządku? Muszę się przyznać, że mogę być kołem u wozu drużyny, ale dzięki tym lekcjom i Kotori jest o wiele lepiej niż przed zajęciami.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 152


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyPią Lis 01, 2019 7:16 pm

Westchnęła głośno i przewróciła oczami na słowa nauczycielki. No tak, nie dość, że brat ją bezczelnie zmacał, to jeszcze dostał pochwałę. Świat to jest jednak mocno niesprawiedliwy, meh. Nic nie odpowiedziała przez dłuższą chwilę, bo była mocno zaskoczona, gdy nauczycielka zaproponowała, że może zostać po lekcji. Ej, ale czemu? Przecież nic złego nie zrobiła! O czym miałaby z nią rozmawiać w cztery oczy? Nie uważała za nic nadzwyczajnego, że wkurzyła się, gdy została złapana za tyłek; nawet jeśli były to tylko ćwiczenia. NIKT nie miał prawa jej dotykać bez jej wyraźnego życzenia! I tyle, o!
- Dziękuję, ale nie ma takiej potrzeby - powiedziała tylko, rumieniąc się i spoglądając w bok. Spojrzała akurat na parę ludzików, którzy ćwiczyli kolejne chwyty i szło im całkiem nieźle.
Gdy tylko Sam ją puścił, oczywistym odruchem było to, że chciała go pacnąć w łeb albo kopnąć. Niestety nie udało się, bo ten odskoczył od niej jakby się popatrzył. Znał już swoją siostrzyczkę na tyle, by przewidzieć, że będzie chciała się mu odwdzięczyć. Nic jednak straconego. Zwłaszcza, że będą pracować w tym samym zespole.
Brunetka na chwilę odcięła się myślami od otoczenia, zastanawiając nad najlepszym sposobem na zemstę. Po chwili dostrzegła, że Sam wyciąga w jej stronę butelkę.
- Ależ Ty kochany... - mruknęła sarkastycznie i zadarła nosek do góry. Cóż, niestety, ale nadal była troszkę obrażona. Mimo wszystko, chwyciła butelkę w dłoń.
Spojrzała na prefekta, który podszedł do nich i od razu zaczął dokazywać. Carmi uśmiechnęła się delikatnie, a gdy zaczął do nich mówić, parsknęła śmiechem.
- Popisówka? Do tej pory jedynym, który się popisuje... jesteś Ty. - Odpowiedziała rekinowi i wzruszyła lekceważąco ramionami, dając jednocześnie znać, że nie ma zamiaru się z nim kłócić ani użerać. W ogóle nie leżało to w kręgu jej zainteresowań. Sięgnęła po butelkę i napiła się, słuchając ciekawej wymiany zdań między jej braciszkiem a prefektem.
Rozejrzała się za Mei oraz Profesorem Petrowiczem, którzy również znajdowali się w ich zespole. Czy była zadowolona z takiego podziału? Cóż, na pewno nie chciała być w drużynie z nadpobudliwymi, wszczynającymi bójki i agresywnymi bez powodu osobami. Reprezentant takich właśnie stał przed nimi i nazywał się ich liderem. No ALE... nie miała nic w tej kwestii do gadania. Przynajmniej nie będzie nudno, prawda?
- Tak, miło by było, gdybyście grzecznie współpracowali - przytaknęła, gdy brat wspomniał o spince między Mei i Fergiem. - Trochę siara, żeby ludzie z nami wygrali... nie sądzicie?
Zmarszczyła brwi, po czym znowu napiła się z butelki. Zdążyła już wypocząć i była gotowa, by zacząć leśną przygodę!
Powrót do góry Go down
Raphael
Prefekt
Prefekt
Raphael

http://vampireknight.forumpl.net/t3997-plac-budowy-wstep-wzbroniony#88337 http://vampireknight.forumpl.net/t3998-raphael#88338
Zarejestrował/a : 02/11/2018
Liczba postów : 36


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyPią Lis 01, 2019 9:51 pm

—  Czy to u niej byliście z Mir… wtedy, pod wieczór?
U niej — odparł, na chwilę wbijając spojrzenie w Esmeraldę. — Bardzo chciała wiedzieć, co się stało, ale nic jej nie powiedziałem. Wydaje się strasznie wścibska. Jeszcze stalibyśmy się tematem do plotek idealnych do kawy dla nauczycieli.
Nie chciał trąbić na około o tym, co zdarzyło się w pokoju Mir i Nei. Informacja miała dojść jedynie do dyrektora i tak się stało. Raphael mógł teraz tylko zgadywać, czy wieść o haniebnym zachowaniu Fergala poszła dalej, ale wszystko wskazywało na to, że tak się nie stało. I na dodatek wampirzy prefekt nie poniósł żadnych konsekwencji, a przecież za coś takiego powinien zostać przynajmniej zawieszony na kilka dni, już nie mówiąc o tym, że wywalenie ze szkoły nie byłoby wcale przesadzoną karą.
Wybierając tę akademię, Raph liczył się z tym, że będzie dzielił mury placówki z mało przyjaznymi istotami, ale nie spodziewał się tego, że to wszystko będzie przebiegało w taki sposób. Może źle zrobił, że posłuchał cichego głosu w głowie, podpowiadającego, że tutaj może się świetnie bawić i poznać naturę wampirów? W końcu uczęszczanie do szkoły, której uczniowie nie przejawiali zapędów do picia krwi, nie było takie złe.
Szkoda tylko, że z podobnej prawie go wywalili za częste wagary, wdawanie się w konflikty i oszukiwanie nauczycieli. Wcześniej coś takiego Raphael zaliczał do małych wygłupów, sądząc, że dorośli przesadzają ze swoim marudzeniem na niego, jednak po pewnym czasie zaczął dostrzegać, że niektórzy z nich wcale tak naprawdę nie przesadzali.
Przedstawienie z udziałem klasy nocnej zostało zakończone przez pannę Green, więc trzeba było na nowo powtórzyć parę ćwiczeń, by czas spędzony na lekcji nie ograniczał się jedynie do słuchania, bycia workiem treningowym dla Nei i oglądania cyrku.
Kilak razy przećwiczył cios w szczękę i klatkę piersiową w sytuacji, gdy jest się atakowanym z boku. Coś mu mówiło, że szybka, wyuczona reakcja w takiej sytuacji może jeszcze kiedyś nie raz uratować skórę. Oczywiście wszystkie ruchy wykonywał tak, by nie zadawać dziewczynie bólu. Nie chciał, by miała kolejny pretekst do obrażenia się na niego, a przecież ledwo co udało mu się nieco ugasić pożogę wcześniejszej kłótni.
Odsapnął, gdy nadszedł czas na przerwę. Już miał się udać do miejsca, gdzie czekały rzeczy przygotowane specjalnie dla uczniów z klasy dziennej, gdy...
A ty tu czego?
... na drodze stanął znienawidzony wampir. Pan wpierdolę-ci-bo-jestem-niezrównoważony-psychicznie we własnej osobie. Nieprzyjemny dreszcz pojawił się w okolicy karku, zaraz potem przebiegając po kręgosłupie.
Byłem lepszym workiem niż ty. Ty wybrałeś bycie błaznem, gratuluję — sarknął, powstrzymując się od wyciągnięcia dłoni i wystawienia środkowego palca.
Spojrzał na Neę, zaciskając usta w wąską linię, tym samym maskując niedowierzanie huczące mu w głowie. O jakiej akcji ze slamsów była mowa i jak oni się tam znaleźli? Zdał sobie sprawę, że chyba nie do końca chciały uzyskać odpowiedź na te pytania.
Im mniej wiesz, lepiej śpisz - autor tego powiedzenia musiał mieć w jakimś stopniu rację.
Wyrzuć to.
Chyba cię pogrzało — parsknął. Nim zdążył przemyśleć następny ruch, ręka sama wystrzeliła, wyrzucając zakrętkę w kierunku głowy Fergala. — Nie jestem twoim służącym, frajerze.
Spojrzał na swoją dłoń, dostrzegając na niej czerwoną kroplę. Z obrzydzeniem wytarł palce o trawę.
Już nawet nie musiał zgadywać, jaki płyn został wlany do butelek dla klasy nocnej.
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 201


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyPią Lis 01, 2019 10:31 pm

Nea tylko kiwnęła Raphowi w odpowiedzi głową. Cieszyła się, że szkolna medyk nie znała szczegółów – a raczej miała nadzieję, że tak było.
Panna Green mogła nie wiedzieć, ale Nea była prawdziwą pasjonatką nauk ścisłych – biologia, chemia czy fizyka to zdecydowanie jej konik, za to podczas historii czy japońskiego… No, nie oszukujmy się, nastolatka za każdym razem musiała się zmuszać do utrzymania uwagi na podobnych przedmiotach.
Dlatego wykład od pielęgniarki wcale nie był w jej mniemaniu nudny, dziewczyna dowiedziała się nawet kilku ciekawych szczegółów, których nie było w podręczniku, ale…
Ale to nadal nie była cała odpowiedź. W sensie – wiadome, Nea nie spodziewała się, że nauczycielka opowie tak po prostu o wampirach, niemniej zrzucenie wszystkiego na rolę adrenaliny średnio grało według uczennicy.
Chociaż może nauczycielka miała rację? Może Nocna wcale nie skorzystała z jakichś tajemnych krwiopijczych zdolności i tylko Nea tak odebrała ten dziwny lot, bo na siłę starała się w nim dostrzec coś anormalnego?
Może gdyby ktoś rzucił na przykład takim Raphaelem, to chłopak poleciałby tak samo?
Myślisz, że to faktycznie tylko kwestia adrenaliny? – spytała cicho swojego partnera, gdy panna Green już odeszła. – Czy może coś więcej? Jak według ciebie to wyglądało?
No proszę, kiedy przyjdzie co do czego, to Nea potrafiła nawet powstrzymać obrażalstwo i normalnie się odezwać. Zdecydowanie była coraz łatwiejsza w interakcji, he.
Wysłuchała w skupieniu kolejnej części wykładu i już na spokojnie, chociaż nadal bez zbędnych słów, przećwiczyła wszystko z Raphem. Kiedy stwierdzili, że mniej więcej wszystko łapią, Nea przykucnęła, aby zdjąć ochraniacze z nóg.
W tej samej chwili podszedł do nich Fergal.
O, proszę – nie spodziewała się, że nocny zagada do niej sam z siebie, przy wszystkich, w ciągu dnia. W dodatku po ostatniej akcji z akademikiem. Uśmiechnęła się do niego szczerze, całkowicie ignorując jego niemiłą wymianę zdań z Raphaelem. Zauważyła, że ta dwójka coś do siebie miała, ale Nea na razie nie musiała wiedzieć co.
A może po prostu nie chciała wiedzieć, aby nie zniszczyć sobie w głowie obrazu uczynnego, pomocnego wampira, który ratuje pechowe nastolatki od zgnicia w opuszczonej alejce?
Dam, Raph mnie oszczędza.
Podniosła się tak, że przynajmniej nie musiała patrzeć na Ferga z dołu (no dobra – musiała, ale przynajmniej z mniejszego) i odrzuciła w bok rękawice.
Nie mieli okazji pogadać, fakt. Nea nawet chciała, ale nie była pewna, czy Rekin w ogóle nadal chodził to szkoły. Właściwie widziała go po raz pierwszy od momentu, gdy opuścił korytarze akademika, cały upaprany w proszku od gaśnicy.
Co to była za akcja z tą nocną uczennicą? Nauczycielka powiedziała o adrenalinie, ale to tylko to? – dopytywała jeszcze szeptem, ściągając ochraniacze z rąk.
Przewróciła oczami, gdy Ferg z Raphem znowu zaczęli się kłócić, i podrapała się po policzku, a drugą ręką sięgnęła po małą butelkę wody. Wypiła niemal wszystko duszkiem, przyglądając się kątem oka tej dwójce, i… sama nabrała ochoty, aby rzucić Raphowi zakrętkę po swojej butelce. Ale nie chciała znowu robić scen, więc… nieważne.
Nie czas teraz na to.
Zanim Raph i Rekin mogli się rozkręcić w wyzwiskach, pomachał do nich drugi dzienny prefekt. Nea odetchnęła z ulgą.
Tak, już idziemy! – odkrzyknęła radośnie i wzięła Rapha pod ramię, po czym zaczęła go ciągnąć w stronę Nyuu i Kotori. – Zachowuj się – syknęła do niego w drodze. – Przynajmniej teraz się nie kłóćcie.
Stanęli przy swojej ludzkiej grupie. Nea założyła na lewy nadgarstek bransoletkę i uśmiechnęła się do Nyuu, przyglądając się po kolei jemu, Kotori i Raphowi. Na koniec zerknęła na swoje ciało.
Kurwa, litości.
Oni wszyscy wyglądali jak piąte koło u wozu. W dodatku takiego, który gnił.
Najbardziej reprezentatywny był Raph, który przynajmniej jako jedyny miał więcej niż metr siedemdziesiąt. Ale z drugiej strony był kłamliwym karakanem, więc trudno było go brać na poważnie.
Blondynka zerknęła na nocną grupkę, z której wszyscy prezentowali się… no… w miarę.
Jasny gwint, nawet laik zauważyłby tę, echem, dysproporcję w sile.
Słuchajcie, jeśli będziemy musieli przeciwko nim rywalizować, to pozostaje nam chyba tylko postawić na naszą inteligencję – mruknęła i akurat przypadkowo zerknęła na Rapha. – Albo na nic – musiała się więc poprawić.

_________________


Polanka - Page 3 Nejkak10


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Ptaszynka

Ptaszynka

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 137


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptyNie Lis 03, 2019 1:23 pm

Szczere uczucia Nyuu były dość pocieszające. Zarówno jak słowa Grigorija gdy udało się je jej obrać ze skórki lęku, którym wszystko oblepiała. Jej żołądek wracał do normalności. Przyjęła i założyła bransoletkę, zastanawiając się czy nocna klasa nie zdecyduje się na coś... na co nie powinna się decydować. Niefortunnie, było ich podobnież co ludzi, co oznacza zdecydowaną przewagę liczebną.
Tak.
Kotori odetchnęła głęboko, zapinając nadajnik. Grigorij i Esmeralda nie dopuszczą do złego, a ona... jeżeli zmusi ją ostateczność, miała swojego asa w rękawie. Tylko jedna rzecz plątała się jej po głowie.
Kotori-chan.
Tylko małe dzieci z sierocińca tak ją nazywały. To było tak dawno temu... niemal o tym zapomniała. W tej konsternacji ledwie skinęła głową na pierwsze słowa Nyuu. Kompletnie zamyślona, trochę nieobecna, o przewrotnym umyśle wciąż powołującym się na odmienne wspomnienia. Porozrzucane wciąż i nierzadko nie tworzące spójnej całości.
Nie podzieliła więc entuzjazmu Nyuu, który pomachał ich nowym partnerom. Gdyby się zbliżyli, po prostu skinie im z grzeczności głową na powitanie. Spojrzała na skrzata z ukosa, gdy wyraził taki brak pewności siebie, ale, zdaje się, wybaczyła mu, gdy wyrzekł ostatnie słowa. - Wiesz dokładnie tyle co napastnicy, siła nie jest aż tak istotna. - Mruknęła, mając nadzieję, że Nyuu da w końcu za wygraną i dopuści do siebie myśl, że w niczym nie ustępuje tego dnia innym zebranym. No, chyba że wampiry użyją siły mogącej połamać nadgarstek. Wtedy może być źle. Ale póki co... im pewniej poczuje się Nyuu tym będzie bezpieczniejszy.
Jako, że miała na sobie wszystkie ochraniacze, poszła tylko napić się wody i wróciła do Nyuu, będąc natychmiastowo gotowym do drugiego etapu zajęć.
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 366


Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 EmptySro Lis 06, 2019 12:55 am

Zdecydowanie to nie była wymarzona lekcja dla Mei. Najpierw zostanie samej, potem problemy z partnerem, aż w końcu wzbudzenie zainteresowania wśród innych uczniów i samych nauczycieli. Westchnęła w duchu, starając się nie skląć własnego szczęścia. Nie miała na to większego wpływu, ale wyszło jak wyszło. Czy jej się podobało, czy nie. Będąc pod wpływem poprzedniego działania, nie ukazywała większych negatywnych emocji. Zwłaszcza chęci przywalenia Fergalowi za poprzednie zachowanie.
- Warto spróbować cokolwiek - odparła bez emocji. Skoro wyszło na to, że mogli ćwiczyć bez dodatkowych lekcji latania, czarnowłosa przeszła do tego, co zapamiętała z wykładu. Odzywała się jedynie w momencie, gdy wskazywała na kolejny cel ćwiczeń. Przyparcie do muru, objęcie, chwyt, atak z boku. Siła przyłożona do tego była wystarczająca na wykonanie celu, bez dodatkowej, która mogłaby ewentualnie służyć do zadania bólu. Nie doszło tutaj do niczego dodatkowego. Po prostu własne - pewnie nieco niezgrabne - wykonanie tego, co zapadło w pamięci.
A mogłam się zająć tamtymi papierami... - przemknęło jej w pewnym momencie przez myśl.
Koniec końców, przejście do kolejnego kroku... Poprawiła swoje ochroniarze i podreptała do miejsca, gdzie znajdowały się napoje dla klasy Nocnej. Wzięła jeden dla siebie i zbliżyła się już do zbierającej się grupki... do kolejnego zadania.
Oczywiście nie trzeba mówić, że dość dobrze słyszała wymianę zdań?
- Odlepcie się. Do niczego i tak nie doszło - odparła, zbliżając się już do owej grupki. Przecież sytuacja mogła się przeinaczyć w coś o wiele bardziej nieprzyjemnego. - Jak macie czas na dogadywanie, to może poświęćcie go też na samą strategię działania - w głosie nie był słychać negatywnych emocji. Bardziej zmęczenie, jakby Aryu nie chciała, by powracać do tamtej sprawy.
Zacisnęła lekko palce na butelce, po czym westchnęła bezgłośnie. Tego jej brakowało, słuchać wszędzie kazań od osób, którym było wygodnie to zrobić akurat teraz. Sprawiała w ich oczach wrażenie, że ma ochotę powracać do niedawnych wydarzeń?
- No i ja mam imię. Jakbyście czasem zapomnieli - mruknęła. - Chociaż zastanawia mnie, jakie to będą ćwiczenia. Pewnie coś uniwersalnego.
Odkręciła napój i upiła trochę, mając nadzieję, że przynajmniej dzięki temu poczuje się trochę lepiej. Chociaż... Czy to możliwe? Ponownie zaczęło powracać to jedno nieprzyjemne i natarczywe uczucie, które prześladowało ją przez ostatni czas. Jakie? Cóż... Powiedzmy, że to mała tajemnica. Tak czy siak, nie sprawiało, by uśmiechała się nagle.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Polanka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Polanka   Polanka - Page 3 Empty

Powrót do góry Go down
 
Polanka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: Tereny i Dziedziniec  :: OGRODY-
Skocz do: