IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cichy odosobniony kącik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1353


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Wto Lis 24, 2015 8:40 pm

Trochę pogubił się z tym wszystkim, co dotyczyło zachowania jego brata. Nie potrafił go po prostu zrozumieć, przynajmniej aktualnie. Może to było po prostu za dużo dla chłopaczka? Wszystko możliwe, zwłaszcza, że to wszystko mu powolutku mieszało się w łebku. Najwyraźniej za dużo wrażeń jak na jedną noc dla tego wampirka. No i dowiedzenie się o uczuciach własnego brata to też nie było byle co. Musiał zostać z tym, a raczej z owymi myślami, jakie przez to powstały zupełnie sam.
To, że Haku postanowił być cierpliwy... To bardzo doceniał kotowaty wampirek. To nie była prosta decyzja, by coś teraz powiedzieć na ten temat. Dlatego też jedynie niemrawo się uśmiechnął, w podzięce za taką, a nie inną decyzję.
- Jesteś naprawdę miłym bratem - wymamrotał cichutko. Szkoda, że stracili te lata, pewnie wtedy dzisiejsze spotkanie wyglądałoby zupełnie inaczej niż teraz... Przynajmniej tak teraz pomyślał rudowłosy wampirek.
Niestety jednak, ale zielonowłosy nie bardzo pomógł mu zrozumieć tajemniczy list. Dlatego też westchnął głęboko.
- Możliwe, że masz racje - stwierdził. - Ale czy to jest u nas dziedziczne? Czy coś innego? - chciałby wiedzieć, ale skąd? Wychodziło na to, że jedyną alternatywą było spotkanie tego tajemniczego wampira, ale skąd i jak? Już nie wiedział.
Na pytanie Kohaku, zamrugał oczami, ale pogrzebał po kieszeniach, by potem wyjąć swoją komórkę.
- Mam. Podam ci mój numer - jeśli nie miał nic tamten przeciwko, to zacząłby dyktować po prostu swój numer i tyle.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sro Lis 25, 2015 12:50 am

wampirek uśmiechnął się słysząc słowa brata, miło było słyszeć takie słowa od kochanej osoby, po za tym na prawdę chciał by młodszy sam zdecydował co o tym sądzić, musiał mu dać ten czas. Za to zapytany o cechy zwierzęce zamruczał cicho
-Mama nie miała cech zwierząt, dziadków nie pamiętam jeśli mam być szczery, więc nie wiem, ale chyba nie. Obstawiałbym raczej charakter, w sumie mi też odkąd pamiętam przypominałeś takiego kociaka, taki niewinny ale też czasem potrafiłeś pokazać pazurki no i uwielbiałeś się bawić, no i ciasteczka też lubisz.
Powymieniał co mu przyszło do głowy. A potem przeszli do sprawy numeru telefonu, kiedy kotowaty podał mu cyfry ten szybko i sprawnie zapisał je na swoim wyświetlaczu po czym nacisnął zieloną słuchawkę by rozłączyć się jak tylko numer wyświetlił się na komórce brata
-No to będziemy w kontakcie. A ja muszę załatwić jak najszybciej ten papier iwrócię do ciebie, tym razem na szczęście nie rozstajemy się na długo, pewnie będę za dwa dni z powrotem. I nie przejmuj się niczym, jesteś moim kochanym braciszkiem i chciałbym byś był szczęśliwy, uśmiechaj się dużo dobrze?
Sam przy tym uśmiechnął się pogodnie do brata i jeśli nie zatrzyma go to pójdą razem do wyjścia gdzie się na chwilę obecną rozstaną, a Haku ledwo wyszedł ze szkoły nie mógł się doczekać powrotu, jednak formalności to formalności, tych nasze smoczysko nie cierpiało ale musiało załatwić.

[zt?]

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1353


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sro Lis 25, 2015 9:55 am

Naprawdę już nic nie wiedział na ten temat, więc skończyło się na tym, że tajemniczy list wylądował w jego kieszeni. Najprawdopodobniej nie dowiem się nic szczególnego. Będę musiał po prostu to zaakceptować - pomyślał. Będzie dziwnie. Nauczyć się żyć z dodatkowymi rzeczami, fizycznymi... A może i psychicznymi? Kto wie... Nie on. No i również, jak zareagują osoby, które znał Shiro? Bratu nie przeszkadzało to, ale każdy miał swój, indywidualny charakter.
Wysłuchał jeszcze jego słowa bezradnie wzruszając ramionami? Kto wie, jak to będzie? Możliwe, że miał rację, ale czy z takiego zachowania nagle na ciele pojawiały się takie zmiany? Aż przyjrzał się swoim dłoniom. Zamiast krótkich paznokci, jakie posiadał, pojawiły się kocie pazurki. Mógłby... Kogoś nimi podrapać! O tak.
Na szczęście tako jako dawało się obsłużyć komórkę, chociaż nie należało do najprostszych to zajęć. Przynajmniej zdołał zapisać numer swojego brata.
- Dobrze. Daj mi znać, kiedy wrócisz - poprosił go cicho. Słysząc również prośbę, pokiwał lekko głową i posłał mu uroczy uśmiech. - Dobrze, Haku-nii. Postaram się uśmiechać - schował swoją komórkę przy okazji.
I co teraz? Czas rozstania. Wstali z miejsca i udali się kawałek razem, zanim przyszło im się rozstać. Po tym również i rudowłosy udał się w swoją stronę. Czas znaleźć zajęcie, prawda?

z/t

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Vivienne Black

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2323-panna-vivienne#49002
Zarejestrował/a : 22/12/2015
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sob Gru 26, 2015 9:47 pm

Vivienne siadła sobie spokojnie za stołem w kącie. Nie miała przy sobie żadnej książki, ani zeszytów. Nie musiała się uczyć. Siedziała z zamkniętymi oczami, nogami skrzyżowanymi na stole, odchylona na krześle, tak, że warkocz jej włosów spływał na podłogę.
Wyglądała jakby spała i za chwilę straci równowagę przewracając się na podłogę. Nic bardziej mylnego, ponieważ ta młoda panienka ani nie spała, ani nie miała zamiaru upaść. Obracała w palcach mały, srebrny nożyk do rzucania przywiązany na długiej wstążce.
Tak niskiej osóbce jak ona służył często do rzeczy banalnych, jak zerwanie jabłka z drzewa, czy wyciągnięcie książki z najwyższej półki. Zabawne ile takie małe urządzenie ma zastosowań.
Wracając do naszego lenia, to od dłuższego czasu zastanawiała się ona, czemu została wysłana właśnie do tej akademii, od początku szkoły nie rozwikłała tej zagadki. Tak więc zamiast na lekcjach przechadzała się po rozległym szkolnym terenie wypatrując rannych, albo rozmyślając w spokoju.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Gru 27, 2015 10:25 am

Na pewno przechadzając się między regałami Vivienne miała widok na większość uczniów, którzy grzecznie i w ciszy oddani byli lekturom, w pojedynkę lub w milczących grupkach. Nic podejrzanego czy budzącego niepokój. Jak miała tyle samozaparcia, aby przemierzać dalej przyciemnione kąty między półkami pełnych wiekowych książek, osób było coraz mniej, aż zdawało się, że nikogo nie ma na tyłach biblioteki, w dziale nauk o ornitologii. Jednakże mogła usłyszeć czyjś oddech przerywany brzękiem szkliwa i sporadycznie szeleszczących kartek. Jeśli podeszła bliżej, mogła ujrzeć samotnego delikwenta.
Mowa o Yyuu, chłopaku siedzącym na podłodze, bez włączonej żadnej lampki w najbliższej okolicy, ale z inną lampką w dłoni. W drugiej ręce trzymał książkę, chyba od fizyki, którą z rzadka obsługiwał, gdyż długo tkwił na jej stronicach. Dla dodania sobie otuch popijał sobie sakke, a cztery puste butelki leżały u jego stóp. Degenerat mógłby uchodzić za nieszkodliwego, gdyby nie jeden przedmiot, który miał przytroczony do paska. Pokrowiec na tyle długi i sztywny, iż mogła znajdować się tam prawdziwa broń biała - w tym przypadku katana po zmarłym dziadku. Coś tam bełkotał cicho pod nosem, najprawdopodobniej próbował rozwikłać zadanie z fizyki, jakie wyczytał z księgi.
-"Wychodząc od... hicks!... postulatów Bohra... ooooraz ze wzoru na... energię stawów... eeee stanów elektronu w atomie... wodoru, wyprowadź wzór na... na częstotliwość linii widmowych." ...o co w ogóle chodzi? Hicks!
I na odwagę kolejny soczysty łyk trunku, aby odłożyć na moment butelkę i sięgając po długopis drżącą ręką stukał końcówką o kartkę, aczkolwiek prócz kropek nie mógł wysilić się na nic, co zbliżyłoby go do rozwiązania zagadki. Także na pocieszenie dokończył obalanie sakke i dołożył do kolekcji piątą pustą butelkę. Najwyraźniej mało kontaktował ze światem zewnętrznym, skoro jeszcze do tej pory nie zauważył przyglądającej mu się uczennicy o nieprzeciętnej urodzie. Jak zareaguje Białowłosa?
Powrót do góry Go down
Vivienne Black

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2323-panna-vivienne#49002
Zarejestrował/a : 22/12/2015
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Gru 27, 2015 12:56 pm

Vivienne czując zapach alkoholu otworzyła oczy i spojrzała między półki. Widok pijącego ucznia nad książką z fizyki ją rozbawił. Przyglądała się chwilę cicho wstając ze swojego miejsca, po czym podeszła bliżej. Powoli i cicho skradając się jak kot, słuchała słów swego rówieśnika. W końcu przystanęła niedaleko niego lekko pochylona, uśmiechnęła się delikatnie i odezwała się swoim dźwięcznym, delikatnym głosem.
-Jeśli jeszcze wypijesz, to na pewno nie zrozumiesz niczego, z tej książki.
Ciekawa była reakcji chłopca, przyglądając się jego osobie z uśmiechem. Często zaskakiwała tak ludzi pojawiając się znikąd niczym jakaś zjawa. Jednak co w tym dziwnego, skoro zawsze się gdzieś gubiła w dziwnych miejscach, w których nikt się nie spodziewa ludzi.
Pochylając się tak nad nieznanym chłopakiem schowała sobie nóż do rękawa, obwijając sobie rękę wstążką, mogło być to zadziwiająco dziwne ale zawsze nosiła przy sobie broń. Było to przyzwyczajenie silniejsze od niej i sytuacji w jakiej się znalazła. Pewnie nawet w sypialni spała by z bronią pod poduszką. Ach, biedna jej lokatorka w akademiku.

_________________
Powrót do góry Go down
Ileana

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2319-ileana-blau#48868
Zarejestrował/a : 18/12/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Gru 27, 2015 1:15 pm

Początek/

Minęło kilka tygodni od tego nieszczęsnego dnia. Musiała teraz ze sobą zrobić porządek zacząć wszystko od nowa z nowymi twarzami, nowymi ludźmi. Z dala od wszystkich jakich pamiętała. Zacząć nowy rozdział. Jednak było to dla niej trudne w końcu tyle czasu uczyła się w domu, nie musiała chodzić nigdzie do żadnych szkół do żadnych innych budynków szkolnych by się kształcić. Musiała też w końcu wyjść z pokoju i zacząć normalnie żyć, skupić się na tym co ją teraz czeka. Zacząć funkcjonować w normalnym życiu, w nowym życiu. Westchnęła pod nosem nie wiedząc co ze sobą zrobić i dla tego już po dłuższej chwili ogarnięta ruszyła do biblioteki. Kroczyła w stronę półek z książkami dostrzegła jak inni zawaleni tomami książek czytali i notowali ciągle coś na papierze inni gdzieś kroczyli przed siebie szperając między książkami. Kroczyła powoli przed siebie nie wiedząc w prawdzie po co idzie w ów stronę ale od tak, musiała w końcu się ruszyć i spróbować żyć od nowa. Choć świadomość, bycia szlachetnej krwi i posiadania majątku nie poprawiała jej nastroju widząc, jak inni są traktowani po prostu miała ochotę uciec gdzie się da z dala od ciekawskich oczu i ludzi szepczących po kątach i drwiących z jej "upadku" choć nie kryjmy nie upadła do takiego stopnia by czuła się biedną bo tak nie było. Jednak gdzieś czuła ten brak, tą stratę bliskich jej osób i to sprawiło, że czuła się fatalnie nieswojo. Krocząc przed siebie dostrzegła w oddali siedzącego na ziemi chłopaka i kwitnącą nad nią dziewczynę, którzy zaczęli ze sobą rozmawiać. NIe chciała wnikać i przeszkadzać im dla tego stanęła w oddali obserwując ich w milczeniu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Gru 27, 2015 1:44 pm

Długo myślał nad tym, ile i czy w ogóle powinien uczyć się bredni, które ciężko pojąć, aż jego myśli przerwał dźwięczny głos niewiasty. Aż oderwał nos od stronic z zaciekawieniem i utkwił podkrążone, błękitne oczy w drobnej posturze Białowłosej. Po jej wyrazie zgadywał, że również miała dobry humor, ale na trzeźwo. Trzeba to naprawić! O tym za moment.
-A nie, nie... hicks! Właśnie, że rozumiem więcej niż przedtem. Ci, co to wymyślili, musieli być na niezłych procentach, hicks!
Zaraz jednak ściszył głos, gdyż przez chwilę zapomniał, że znajduje się w bibliotece. Uśmiechnął się niemrawo i przetarł nadgarstkiem zaspane oczy. Ciekawe którą godzinę kiblował między półkami, skoro ewidentnie miał do czynienia z uczniami klasy dziennej. A przyszedł tu, gdy uczniowie nocnej klasy zaczynali zajęcia, czyli wczoraj. Przeciągnął się w kręgosłupie i wstał na równe nogi, które aż tak równe nie były i uginały się jak zapałki pod obciążeniem. Nie dziwota, Błękitnooki nic nie jadł od wczoraj, tylko pił w samotności.
Ale teraz miał towarzystwo! Zaraz nachylił się nad tobołkiem, który zamiast napakowany książkami - przepełniony był butelkami. Jak to przemycił do Akademii? Trudno zgadnąć, lecz rzadko miał okazję podzielić się z kimś innym trunkiem.
-A może Panienka napije się ze mną? Byłaby to miła odmiana od ślęczenia nad... nad... liniami Bohra.
Wyciągnął ku górze ulubione sakke i z pijackim uśmiechem zachęcał Białowłosą do skosztowania. Tak się nakręcił, że nawet rzucił okiem wgłąb sali przed sobą, i zobaczył kolejną Panienkę o brązowych patrzałkach i włosach. Albo przechodziła tutaj przypadkiem, albo była znajomą pierwszej koleżanki, albo usłyszała, jak chłopak tłucze się szkłem i chciała dołączyć się do imprezy. Ale mu się poszczęściło! Wyszczerzył bielutkie ząbki i przywołał bliżej uczennicę w mundurku:
-O, o, o. Chodź do nas, Szlachetna Niewiasto! Same Anioły mnie odwiedziły! To jeszcze koleżanka się napije za zdrowie Solenizantki! ♫...♪ I jeszcze jeden, i jeszcze raz... sto lat, sto lat niech żyje naaam~ ♫...♪ Hicks!
Wszystko mu się pomieszało, lecz w końcu nie musiał pić samotnie, a to w jego mniemaniu bardzo ważne! Jeszcze bardziej ochoczo zanurzył ręce po łokcie w tobołku i wydobył cały alkohol, jaki zakupił za pieniądze, które miały iść na czynsz, ale nie poszły. Bo został wyrzucony z mieszkania, stąd też miał za plecami tobołki z zapakowanymi ciuchami. Oj działo się, ale będzie dziać się więcej, wszak ma urocze towarzystwo! Niech tylko wkroczy w szampański nastrój, a będzie jeszcze weselej!
Powrót do góry Go down
Vivienne Black

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2323-panna-vivienne#49002
Zarejestrował/a : 22/12/2015
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Gru 27, 2015 4:24 pm

Vivienne nie należała nigdy do osób, które szanowały zasady. Tak więc, ani obecność pijanego ucznia, ani paru już pustych butelek sake w szkolnej bibliotece jej nie przeszkadzała. Wręcz przeciwnie, możliwość widzenia tak nachlanego ucznia, sprawiała jej niemałą satysfakcję. Szczególnie, że owy pan mógł być szlachcicem, jak większość ludzi w tej szkole.
Słysząc teorię o pijanych fizykach roześmiała się zasłaniając usta ręką. Co prawda książki o fizyce były pisane wyjątkowo trudnym językiem, jednak ich prawa nie są tak skomplikowane, jak wszyscy myślą.
-Ewentualnie byli bardziej inteligentni, od nas.
Racja? Racja, białowłosa była zawsze szczera do bólu.
Widząc, że chłopak wstaje i zaczyna chwiać się na patykowatych, chudych nogach Vivien buchnęła kolejną salwą śmiechu. Odruchowo jednak podeszła, by móc przytrzymać chłopaka. W końcu przecież jak by upadł i narobiłby hałasu, to był by problem.
-Uważaj przynajmniej.
Odezwała się rozbawiona i przejęła butelkę sake, uwielbiała alkohol, ale w małych ilościach więc wolała nie przesadzić. Nie miała za mocnej głowy, ale znała swoje granice. Słysząc, że jest tu ktoś jeszcze odwróciła się i pomachała butelką w stronę dziewczyny. Z miłym uśmiechem podeszła do niej, podając jej butelkę delikatnie pociągnęła za rękę głębiej między półki.

_________________
Powrót do góry Go down
Ileana

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2319-ileana-blau#48868
Zarejestrował/a : 18/12/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Gru 27, 2015 5:01 pm

No i wyszło szydło z wora nie spodziewała się tego, że zostanie przyłapana. No ale, w końcu czemu by nie miała skorzystać z zaproszenia. W prawdzie widząc pijanego chłopaka uśmiechnęła się pod nosem i po chwili skierowała krok w przód nim jednak zdołała zareagować dziewczyna pociągnęła ją między półki, nie by miała coś przeciwko. Dla niej było to dość dziwne i trochę...dziecinne. Tak raczej można to było ująć ale czego oczekiwać od kogoś, kto był całe dzieciństwo katowany za "złe zachowanie". Dla tego by nie robić sobie kłopotów po prostu posłusznie wykonywała polecenia.
- Nie chciałabym Wam przeszkadzać.
Odezwała się lustrując bacznie swoimi szkarłatnymi oczyma twarze zebranych. Jej porcelanowa twarz nieco zarumieniła się zmieszana.
- Nieźle się wstawiłeś. No i jak mamy Ci pomóc teraz dojść do pokoju niezauważeni co.
Mruknęła pod nosem zastanawiając się co teraz. W końcu chłopak był tak wstawiony, że za nic nie będzie w stanie iść sam do pokoju. No a ona nie znała okolic, ledwo co trafiła do tej cholernej biblioteki.
- Jestem Ileana.
Przedstawiła się do dziewczyny bo pewnie chłopak jak otrzeźwieje to i tak nie będzie pamiętał jej imienia jak każdy po tym gdy dochodził do siebie. Niestety za dobrze pamiętała wszystko to co miało miejsce nim tutaj trafiła. Doskonale pamiętała jak pijani zapominali jak się nazywała i kim była.Jednak tutaj to bez znaczenia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Gru 27, 2015 5:45 pm

Oho, nowa koleżanka podważała jego teorię twierdząc, że na trzeźwo potrafili dochodzić do absurdalnych wniosków i wzorów. Uparł się przy swoim, poparł to jeszcze inną, trochę odmienną argumentacją niż pierwotna.
-Gdzie tam inteligentni! Pisali takie bzdury, żeby hajs się zgadzał. Ot, tacy dzisiejsi Youtuberzy!
Skwitował z chichotem, że rozgryzł pana Bohra, jego znajomych i ich teorie. Dobrze, że siebie nie słyszał, gdyż pewnie zapadłby się pod ziemię ze wstydu. Białowłosa dama pomogła mu, mimo nie największej postury, pomóc podtrzymać alkoholika na nogach, by nie zachwiał się i spadł na podłogę czy na półki z książkami. Mogłyby się rozsypać niczym domino, znając "szczęście" młodzieńca. A tak, miał Anioła Stróża w niebiańskiej urodzie Zielonookiej. Dbała o to, żeby nie zrobił sobie kuku. Chociaż już miał swego rodzaju kuku-na-muniu.
-Dobrze, będę uważać do odwołania!
Zapewnił tajemniczą dziewczynę z dziennej klasy i zachowując ostrożność podał jej flaszkę, nową, nierozpoczętą. A potem to towarzyszka, jako że stała o wiele pewniej na nogach, przyciągnęła ku nich bliżej napotkaną Anielicę. I komplet szczęścia został zapewniony, hihi. Tylko nowa koleżanka, która przedstawiła się później jako Ileana, wyraźnie peszyła się, aby dołączyć do mini imprezki na tyłach biblioteki.
Aż chłopak chwycił się dłońmi za biodra i lekko oburzył się, ale teatralnie, więc dla żartów.
-A gdzie przeszkadzać, coś Panienka szuka wykrętów... lepiej proszę się napić, za zdrowie tu obecnych, o. Z dojściem do pokoju nie będzie trudno, gdyż takowego nie mam, ha! Wylali mnie na zbity pysk, tak po prostu, jak jakiegoś śmiecia... ot, jednego dnia zabrakło, abym uregulował zaległości i co? Nie poczekali, woleli popatrzeć jak fruwają moje rzeczy. Ale, ale... ja tu o sobie, a dziewczęta zaiste cudne istoty - nudzą się od mego paplania, bo rozumniejsze ode mnie... Uczyńcie mi zatem radość i opowiedzcie coś o sobie, dobrze?
Usiadł grzecznie na podłodze i z trudem przełożył tak nogi, aby siąść po turecku. Jako, że dał dziewczynom świeżą butelkę, nie rozpoczynał nowej. Tylko spoglądał to na jednego, to na drugiego Aniołka i uśmiechał się od ucha do ucha, jakby opił się z radości, a nie ze smutku. Dziewczęta na pewno też miały powód, dla którego przybyły do biblioteki, a on tak egoistycznie zaciągnął do ciemnego zaułka między regałami. Zlany w trupa nie miał wyrzutów sumienia, jak wytrzeźwieje będzie gorzej. Ale do tego droga daleka, nie zapowiadało się, aby młodzieniec przestał chlać.
Zaraz puknął się otwartą dłonią w czoło i rzekł wielce na siebie zły:
-O jaki ja głupi, zapomniałem przedstawić się. Yyuu Vivi, wybaczcie, że nie wstanę, ale jakbym to teraz zrobił... cóż, nie wnikajmy w szczegóły. Hicks!
Zatkał w końcu usta ręką, by nie paplać ciągle, i to bez sensu. Pijacka gadka tak ma.
Powrót do góry Go down
Vivienne Black

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2323-panna-vivienne#49002
Zarejestrował/a : 22/12/2015
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Gru 27, 2015 8:36 pm

Nie miała zamiaru kłócić się dłużej z pijaną osobą, nie było to ani zdrowe, ani sensowne. W końcu kto jest lepszym doradcą spiskowych teorii niż alkohol. Tak więc Vivienne wzruszyła tylko ramionami i zakończyła ten spór na temat twórczości fizyków.
Nie odzywała się przez chwilę stojąc przy półce z książkami. Często zacinała się bez powodu, nie odzywając się. Może to przez jej służebną naturę, przecież słudzy nie powinni odzywać się bez większej potrzeby. Słysząc, że się wszyscy przedstawiają przeklęła w myślach, nienawidziła się przedstawiać nikomu, bez potrzeby. Szczególnie w tej szkole pełnej szlachciców, którzy za dziecka pewnie byli straszeni, że jak nie będą jeść brukselki to zostaną bez grosza przy duszy jak Blackowie, którzy zostali zdegradowani z rangi rycerskiej już dawno temu.
Czym jest się chwalić? Niczym, jednak duma rodzinna zostaje, nie można się jej pozbyć z prostego powodu. Bo istnieje.
-Vivienne Black, miło mi poznać.
Spojrzała się na resztę lekko spod łba, z specyficznym półuśmiechem. Takim, pod którym potrafi się wiele ukryć. Po przedstawieniu się dziewczyna spokojnie usiadła. Oczywiście tak, by nie dało się dojrzeć jej bielizny, kto tam wie, czy ją ma czy nie.
Lepiej nie sprawdzać.
Jeśli dziewczyna nie siadła, to spokojnym głosem, z normalnym, słodkim uśmiechem odezwała się do niej.
-Siądź, spokojnie nie krępuj się.
Jeśli jednak oczywiście ta usiadła, to Vivienne nie miała powodu by ją upominać. Przecież lepiej żeby wszyscy siedzieli i nikt nie musiał nadwyrężać swych mięśni na wywracanie głową w górę i dół.

_________________
Powrót do góry Go down
Ileana

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2319-ileana-blau#48868
Zarejestrował/a : 18/12/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Gru 27, 2015 9:59 pm

Uśmiechnęła się lekko do wszystkich i nieco zmieszana przysiadła na słowa dziewczyny. Oj droga Vivienne, przecież nie każdy szlachcic to szuja niestworzona prawda. No ale w końcu co ona mogła wiedzieć sama straciła rodzinę, pozostała sama jak palec z ogromnym majątkiem. Nie wiedziała co może ją jeszcze spotkać w końcu ze szczytu spadła na samo dno pozostając bez dachu nad głową a sama nie dałaby rady utrzymać domu i służby w końcu by zbankrutowała więc wybrała mniejsze zło o którym nie musiał nikt wiedzieć prawda. A jeśli wiedzieli, to niech sądzą nadal, że jest biedna jak mysz kościelna jednak ona wiedziała swoje. Przeniosła wzrok na pijanego chłopaka.
- Hm...może da się z nimi jakoś pomówić w końcu nie jest chyba aż tak źle prawda.
Dodała zerkając to na chłopaka to na dziewczynę. Odnośnie alkoholu pokręciła głową.
- Nie, dziękuję nie tutaj.
Odezwała się choć tak na prawdę by z przyjemnością wypiła i to sporo jednak wiedziała, że jeśli to zrobi nie będzie miała gdzie się podziać a to wiąże się ze stratą dachu nad głową.
- Niema o czym opowiadać. Nie jestem w ogóle ciekawym okazem do opowieści.
Zaśmiała się delikatnie nieco zmieszana nie chciała o sobie opowiadać w końcu co miała powiedzieć. Hejka, jestem szlachetnego rodu, moi rodzice byli nadziani ale niestety los chciał tak, że nie żyją a ja zostałam sama i musiałam przyjść tutaj. Ponadto przyjaciel mojego ojca okazał się spiskowcem współpracującym z wampirami i przez niego o mało co jeden mnie nie zabił. O tak na pewno by się ucieszyli z takiej opowieści ale nie tym razem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pon Gru 28, 2015 7:15 pm

No, i Białowłosa przedstawiła się. Niechętnie, ale jednak. Pełnym imieniem i nazwiskiem, brzmiało dość dostojnie, nie tak skromnie jak jego dane personalne. Super, można teraz gadać po imieniu! Na przykład do Ileany, która szukała sposobu na załagodzenie sytuacji z wyrzuceniem młodzieńca z mieszkania. Przeciągnął się lekko na boki, gdy już wszystkie siedziały jak on na podłodze.
-Nie da się z nimi gadać na trzeźwo. A teraz z kolei... nogi... nie chcą iść do nich. Tylko głowa jako-tako sprawna.
Coś w tym było. Mimo poplątanej mowy, dało się jeszcze w miarę zrozumieć tok myślenia młodzieńca - albo tylko w jego mniemaniu. Ale to miłe, że Ileana próbowała podnieść Czarnowłosego na duchu i poradziła mu ponowną konsultację z tymi, którzy nie udzielili mu przedłużenia czynszu za mieszkanie. Najwyraźniej miała szlachetne serce, co nie zawsze jest zgodne ze statusem społecznym. Yyuu tak naprawdę dostał możliwość uczenia się w tej Akademii dzięki wpływom jednego wampira, który wymazał mu pamięć - nawet o istnieniu ów wampira. A tak to był zwykłym chłopakiem, można rzec z marginesu. Kto jednak o tym myśli przy dobrej popijawie? Sakke connecting people.
-Ileano? Vivienne? -zapytał się koleżanek po imieniu (o dziwo nie przekręcił żadnego miana towarzyszek), aby mieć jakąś pewność, że dobrze adresuje następujące słowa- Aniołki Wy moje, powiedzcie chociaż, czy sakke Wam smakuje? Albo czy chcecie-cie-cie-re-cie-rem coś inniejszego do spożycia?
Odbiło mu się pijacką czkawką, która otworzyła kolejną fazę po gadulstwie - skupienie i cisza, która wnet przerodziła się w plaśnięciem twarzą o podłogę, w tak zwany zgon. Błękitne tęczówki zniknęły pod kotarą powiek, wraz z twarzą zgniecioną między panele podłogowe. Rumieńce nie spływały, cały ogólnie był rozgrzany od procentów. I teraz pytanie, co zrobią uczestniczki dzikiej, trochę nieudanej przez spitego Wodzireja, imprezki? Oleją pijanego chłopaka wziąwszy najpierw jego tobołki jako swoje? A może zlitują się nad nieszczęśnikiem? Jeśli nawet, to w jaki sposób?
Powrót do góry Go down
Vivienne Black

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2323-panna-vivienne#49002
Zarejestrował/a : 22/12/2015
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Wto Gru 29, 2015 12:38 pm

Widząc, jak jej nowa koleżanka, próbuje pomóc uśmiechnęła się lekko dalej popijając sake. W końcu co innego miała do robienia. Jednak po chwili nawet to zajęcie przestało posiadać sens, ponieważ osobnik, do którego skierowana była pomoc zasnął. Chociaż lepszym stwierdzeniem, byłoby że złapał zgona, czyli sen pijacki. Mocny i ciężki do zmącenia.
Leila odłożyła butelkę sake pod półkę z książkami i podeszła do młodzieńca. Podniosła jego twarz i spokojnie poklepała go po twarzy. Oczywiście nie za delikatnie, by coś poczuł, jednak nie za mocno, by krzywdy nie zrobić.
Jeśli by się obudził, to wyprowadziła by go jakoś na dwór, by z zimna wytrzeźwiał. Gorzej jednak jeśli chory nie chciałby tak łatwo współpracować.
Leila zaklęła by pod nosem i spojrzała się na swą nową znajomą.
-Masz jakiś pomysł, co z nim zrobić?
Co ona biedna na to poradzi, że nie miała w swojej medycznej karierze przypadków pijaństwa i nie wiedziała, jak ma się sama zachować.

_________________
Powrót do góry Go down
Ileana

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2319-ileana-blau#48868
Zarejestrował/a : 18/12/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Wto Gru 29, 2015 2:22 pm

No pięknie po prostu cudownie i co teraz! A tak się starała, chciała pomóc a on co...On zasnął jak trafiony piorunem. Szlag by go. Jednak co począć. Pociągnęła nieświadomie z butelki i skrzywiła się nieco krztusząc się mocnym trunkiem.
- O mato, to konia powali.
Pisnęła pod nosem. No co się dziwić w końcu pierwszy raz miała w ustach alkohol. Spojrzała na Vivienne i lekko się uśmiechnęła przepraszająco. W końcu co ona sobie o niej pomyślała.
- Kurcze nie mam żadnego pomysłu. Najprościej by było wylać mu na twarz butelkę wody, ale niestety tej brak. Ja też jak na złość nie wzięłam ze sobą. Jedynym wyjściem będzie po prostu go wyciągnąć i przemycić go do pokoju.
Dodała niepewnie spoglądając na dziewczynę.
- Chyba, że masz jakimś cudem wodę.
Dodała z uśmiechem na twarzy w końcu taki zimny prysznic nikomu by nie zaszkodził, ale co począć skoro jak na razie nikt nie miał takiej możliwości by zrobić "uśpionemu" pobudkę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Wto Gru 29, 2015 4:24 pm

Spał jak zabity, i nawet klepanie po rumianej twarzy pijusa nic nie wskórało. Zdawał się nawet uśmiechnąć przez sen, jakby dostał jakąś pieszczotę niżeli chłostę. Ot, tak po prostu. Bardzo często pił, by zatuszować swoje problemy myśląc, że alkohol pomoże. I zawsze kończyło się tym samym - głębokim snem w jakimś dziwnym miejscu. Tym razem padło na bibliotekę, o tyle dobrze, że miał nad sobą dwie istoty o dobrych sercach, które dwoiły się i troiły, aby dojść do sposobu na wybudzenie Yyuu. Czarnowłosy nie zamierzał im niestety ułatwiać zadania.
Mogło jedynie zastanawiać, dlaczego mimo snu jedną rękę trzymał na pokrowcu swej katany. Był na tyle świadom swej wiernej towarzyszki - białej broni - nawet będąc nabrzdękolonym? Nie bez powodu miał przy sobie oręż, ale oby żadna z nich nie musiała przekonać się o tym na własnej skórze. Mimo, że młodzieniec był zalany w trupa, przecież nie wiedzą jak zareaguje na chęć tykania jego broni. Już nieraz dostawał mandaty lub inne kary pieniężne za posiadanie katany w miejscach publicznych, lecz uparcie trzymał przy sobie oręż od dziadka. I nikomu nie pozwoli na rozdzielenie ich (w sensie młodzieńca i ostrza), nawet za cenę uszczerbku na zdrowiu.
Powrót do góry Go down
Vivienne Black

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2323-panna-vivienne#49002
Zarejestrował/a : 22/12/2015
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Wto Gru 29, 2015 9:31 pm

Widząc reakcję arystokratki na alkohol nic nie powiedziała. Przecież szlachetne gardła są często do niego zwyczajnie nie przystosowane. Jednak budowanie własnego ego nie jest w tym przypadku najważniejszą sprawą. Ponieważ dwie dziewczyny muszą jakoś przetransportować gdzieś cholernego pijaka.
Słysząc propozycję o wodzie Vivienne pokręciła głową i się odezwała podnosząc z siadu.
-Wody nie mam, a alkoholu i tak ma za dużo by miał coś podziałać. Zostaje nam tylko podniesienie tego zgona. Pomóż mi.
Vivienne złapała chłopaka za rękę i pod pachę by go podnieś. Ale co tu dużo mówić, oczywiście przeszkadzała jej ta cholerna broń. Kobieta spojrzała się na katanę i trzymającą ją dłoń chłopaka. Zadziwiające, jak mocne są ludzkie odruchy, kiedy nawet pijany trzymał ją dość mocno.
Białowłosa spokojnie złapała Yyuu za rękę by wyjąc z niej katanę. Oczywiście po przejściu spokojnie do pokoju położyła by ją obok niego. Sama śpi z bronią i rozumie, że jej posiadanie bardzo działa na świadomość.
-Mam nadzieję, że masz gdzie go położyć, bo u mnie nie ma miejsca.
Nie zamierzała sobie robić jakiś większych i dodatkowych problemów przez człowieka, którego nie znała. Szczególnie, że powinna jeszcze iść na obchód przed końcem zajęć klasy dziennej, by sprawdzić, czy żadnego wypadku nie było, ani ataku na ludzi.

_________________
Powrót do góry Go down
Ileana

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2319-ileana-blau#48868
Zarejestrował/a : 18/12/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Wto Gru 29, 2015 9:56 pm

Przyglądając się pijanemu chłopakowi nieco skrzywiła się. Jak niby miała mu pomóc...w końcu wpadła na pomysł Vivienne, która nieco ułatwić chciała im targanie delikwenta.
- Niezły śpik.
Zaśmiała się lekko i pokręciła głową.
- Niestety nie mam go gdzie położyć, sama dopiero tutaj trafiłam. W prawdzie nawet nie wiem gdzie się mam zgłosić.
O tak, jak to marni zabrzmiało. Z chęcią zamknęła by się w domu na wszystkie możliwe sposoby, jednak niestety to by nic nie dało. Musiała jakoś teraz ogarnąć nową sytuację i dostosować się do niej.
- Nie znam tutejszej Akademii, ale na pewno mają jakieś miejsca, gdzie mało kto chodzi. Przecież nie zostawimy go tutaj samego.
Dodała pomagając dziewczynie podtrzymać "trupa".
- Może wyjmij mu to, łatwiej będzie go prowadzić.
Powrót do góry Go down
Vivienne Black

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2323-panna-vivienne#49002
Zarejestrował/a : 22/12/2015
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sro Gru 30, 2015 8:29 pm

Vivienne podrapała się po nosie, jak zawsze, kiedy się denerwowała. Gdyby to od niej zależało pewnie zostawiła by pijaka, zabierając mu sake. W końcu, czemu tak zacny trunek miałby się marnować przez jakiegoś nędznego ucznia, który nie zna umiaru.
Dodatkowo jeszcze stała nad nią szlachcianka o dobrym serduszku, która miała zamiar zostać dobrą duszyczką i pomóc pijaczynie. Oczywiście kto by wyszedł na tym najgorzej? Vivienne. Nie tym razem.
-Doprowadzę cię do twojego pokoju. Ale jak nie masz miejsca, to najlepiej go tutaj zostawić i nie robić sobie problemów.
Dziewczyna spojrzała na swą towarzyszkę niedoli po czym puściła chłopaka łapiąc go za nadgarstek by nie uderzył o podłogę niczym worek ziemniaków. Delikatnie go położyła.
Jednak jej wrodzona ciekawość do broni wzięła górę. Wyuczonym, zawodowych chwytem wykręciła kciuk chłopaka i wyciągnęła katanę, by ją spokojnie obejrzeć. W tym samym czasie zapytała zaś dziewczyny nie spoglądając na nią.
-No to jak, mamy żywego trupa, parę butelek i brak miejsca. Jak to rozwiążesz?
Głos kobiety nie był pytający, był przekonujący. Vivien nie miała zamiar martwić się o Yyuu. Jedynym jej zmartwieniem była jej aktualna pani i tylko ona. Wyciągnęła katanę do połowy by obejrzeć jej ostrze fachowym okiem.
W końcu ciekawe, co za cudeńko, było tak chronione przez tego, zalanego w trupa ucznia.

_________________
Powrót do góry Go down
Ileana

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2319-ileana-blau#48868
Zarejestrował/a : 18/12/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sro Gru 30, 2015 9:47 pm

Jakoś nie bardzo była przekonana do tego, by go zostawiać no ale co miała zrobić. Sama nie wiedziała co i jak, dopiero od kilku godzin tutaj bawiła, a już miałaby sobie robić problemy. Przeniosła wzrok na śpiącego w dobre chłopaka i westchnęła pod nosem.
- No dobrze, w końcu nic innego mi nie pozostało. A jakoś nie bardzo mi po nosie mi na dzień dobry problemy.
Przyznała po czym przeniosła wzrok na leżącego już Yyuu i uśmiechnęła się lekko.
- Jemu już raczej nic złego nie grozi nie licząc mega kaca gdy wytrzeźwieje. A butelki pełne można zabrać, zabawić się.
Dodała z błyskiem w oczach. O tak, zasmakowało zakazane młodej szlachciance. Uśmiechnęła się lekko do niej i spojrzała na trzymaną katanę.
- Opowiesz mi o nocnych zajęciach.
Zagadnęła zerkając na nią z uwagą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Czw Gru 31, 2015 1:55 pm

Sam sposób wyciągnięcia katany był jak najbardziej opracowany do perfekcji. Na tyle, że przez dobre dwie minuty leżał smacznie w błogiej nieświadomości bez swej towarzyszki z ostrą brzytwą. Dopiero kiedy jego palce nie wyczuły żadnej materii w swoim uścisku zreflektował się, że coś nie gra. I o dziwo... zareagował bardzo zwinnie i agresywnie.
Wpierw chciał podciąć nogi Vivienne, żeby zniżyła się do jego pułapu i wypuściła jego broń z ręki, a jeśli udało jej się uniknąć zagrywki, wtedy podpity młodzieniec poderwie się na równe nogi i skoczy prosto na Białowłosą z opętaniem w oczach.
-Oddawaj!
Jak na kogoś, kto obalił kilka butelek sakke w pojedynkę, to miał moc w nogach i trzeźwość umysłu. Mówi się, że ktoś pijany wykazuje o wiele bardziej gniewne zachowanie niż niepijący, ale tutaj zdecydowanie chodziło o coś jeszcze. Czarnowłosy aż przedramieniem przywarł dziewczynę do regału z książkami tak, aby ścisnąć jej gardło i wymusić na niej wypuszczenie broni z ręki. Jeśli tego nie zrobiła, przywarł ją jeszcze silniej do półek i rzeknie zupełnie chłodnym tonem:
-Ostatni raz mówię, oddawaj...
Natomiast gdyby Vivienne od początku poszła na układ z Yyuu i oddała mu katanę, wtedy i tak łypałby na dziewczyny groźnie, jakby były w jego oczach bestiami do zabicia. Czyżby dlatego wolał zapić się w trupa, aby zatopić skrzywienie w psychice? Trudno stwierdzić, jedynie to, że zachowywał się zupełnie inaczej niż jak ledwie co kontaktował z Aniołami. Nawet na Ileanę groźnie spojrzał, jakby na równi przyczyniła się do utraty swego oręża.

P.S. Ileana, spróbuj w profilu umieścić ten tekst co masz po lewej stronie każdego posta w spoilerach. Strasznie wydłuża się strona wczytywania wiadomości.
Powrót do góry Go down
Vivienne Black

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2323-panna-vivienne#49002
Zarejestrował/a : 22/12/2015
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sob Sty 02, 2016 1:51 pm

Słowa dziewczyny zdziwiły Vivienne. Jak miała jej opowiadać o nocnej klasie? Co prawa nie jest już to tak wielką tajemnicą. Przynajmniej dla niej nigdy nie było.
-Nie wciskaj nosa w nieswoje sprawy bo ktoś ci go utnie.
Oj tak, za dużo razy widziała uczniów klasy dziennej, którzy postanowili poznać klasę nocną i oczywiście zostali zaatakowani. Tak więc spotkania z nimi nie powinny się odbywać. Nigdy.
Tymczasem nasza śpiąca królewna wstała i cóż za niespodzianka.
Walczyć z Vivienne? Szczególnie, kiedy ta ma przy sobie broń? Nie radzę.
Dziewczyna podziwiała spokojnie ostrze katany w słońcu. Nie przepadała za bronią długą, jednak tym by się chętnie pobawiła. Tak więc przy takim podziwianiu zauważyła na podłodze ruch. Od razu zamknęła miecz i odskoczyła. Widząc, jak czarnowłosy chłopak zbiera się z ziemi z krzykiem zaatakowała go jednocześnie ostrzegając dziewczynę.
-Odsuń się jak najdalej i nie krzycz.
Poczekała aż się zbliżył, po czym doskoczyła do niego chcąc kataną uderzyć go w brodę, a barkiem w brzuch. Tak zaatakowany od razu stracił by równowagę i upadł na ziemię. Gdyby jednak atak by się nie powiódł dziewczyna użyła by najsławniejszego ciosu. Zgiętym kolanem uderzyła by między nogi przeciwnika w najdelikatniejsze miejsce, po tym gdyby ten by się skulił łokciem w kart.
Jeśli któryś z ciosów by się powiódł, to dziewczyna spokojnie by do niego podeszła położyła na plecy i lekko nacisnęła na krtań butem.
Jeśli by naszła potrzeba również by go ocuciła kopniakiem.
-Uspokój się i wstawaj, zajęcia klas dziennych powoli się kończą a was nie powinno tutaj być.
Kobieta dalej trzymała katanę na ziemi czekając na reakcję swych towarzyszy. Albo raczej towarzyszki i przeciwnika.

_________________
Powrót do góry Go down
Ileana

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2319-ileana-blau#48868
Zarejestrował/a : 18/12/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sob Sty 02, 2016 3:35 pm

Nie tego się spodziewała, chłopak niemal na zawołanie się ocucił gdy tylko Viv zabrała mu broń i to jeszcze jak się ocucił. Jakby wszystkiemu była winna spoglądał na nią gotów zabić za to, że po prostu stała w milczeniu. Na słowa dziewczyny, że niema się wtrącać bo straci nos uśmiechnęła się tylko. Przeniosła swoje szkarłatne oczy na twarz dziewczyny i pokręciła głową.
- Co niby tam może być takiego, a nie...nie mów nic już wiem doskonale.
Odezwała się cwanie, dowie się sprawdzi przecież nie jest możliwym by pod jednym dachem była z..no właśnie, nawet przez gardło by jej nie przeszło to słowo. Wspomnieniami jakby wróciła nagle do tego jednego dnia, do chwili gdy poznała pierwszego w życiu wampira. Zapamiętała go jako dobrego wampira, przyjaciela na którym mogła polegać. Nie musiała się bać, nie musiała niepokoić się o nic. A teraz, teraz go nie było była sama. Choć czytała, uczyła się o tym kim są to jednak jakoś do głowy jej nie przyszło nic na ten temat. Książki do dzisiaj ściskała smętnie pod pachą. Książki, które dostała od ów wampira. Ze wspomnień wyrwał ją głos dziewczyny i chłopaka odruchowo cofnęła się w tył. W końcu nie chciała wyrywać się do przodu, a już na pewno nie pokazywać na co ją stać. Wolała pozostać w cieniu od bijatyki. Nie znosiła widoku krwi, więc miała nadzieję, że nie będzie z tym problemu.
- Opanujcie się, nie mam zamiaru mieć kłopotów w pierwsze godziny pobytu w tym budynku.
Mruknęła.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Sty 03, 2016 4:12 pm

Musiał przyznać, że trafił na kogoś, kto był na równi zdolności w walce. Minusem u chłopaka było spicie się, ale co mógł zrobić innego, gdy ktoś zabrał jego ukochane ostrze? Może rzeczywiście powinien wpierw pokojowo poprosić o zwrot, a w razie odmowy zaatakować, lecz nietrzeźwy myśli inaczej. I pożałował, gdy oberwał w krocze (pierwsza seria ataku nie powiodła się, jakoś je uniknął przy chwiejnych nogach) i zsunął się na kolana z cichym piskiem. Miał nadzieję, że nie nabawił się przy tym kopniaku czegoś więcej niż bólu.
Spuścił głowę i zdyszany trząsł się na ciele. Nie trzeba było długo czekać, aż odezwie się jego żołądek, w którym kołysał się sam procentowy trunek, a który to zwymiotował obok siebie. Nagły zryw po jedyną cenną rzecz jaką posiadał, okazał się być zbyt ryzykowny. I zawiódł. O tyle lepiej, że trochę uspokoił się, na tyle, by posłuchać białowłosej i nie krzyczeć.
-Nie odbierajcie mi możliwości obrony. Same pewnie wiecie, jak to jest być bezbronnym. Dam Wam spokój... tylko oddaj moją katanę Vivienne... proszę...
Ostrożnie podniósł oczy na dominatorkę tej rundy i zaraz spuścił z powrotem na podłogę. Nękały go niechciane wizje, i to nie po alkoholu. Wolał wpatrywać się w jeden punkt, by zachować spokój.
-To jedyna broń, jaką mam na potwory. Muszę się przed nimi bronić... one są wszędzie...
Miał naprawdę skruszony głos, gdy to powiedział. Ileana miała o wiele wrażliwsze sumienie, ale nie wiedział, czy to wystarczy, aby z Yyuu mogła nakłonić Białowłosą do zwrócenia zabranego przedmiotu. Nie miał innego sojusznika w tym zadaniu, a na niczym innym mu nie zależało. Nie miał w tym żadnych ukrytych motywów. Prawdą będzie, że jeśli odzyska swoją katanę - zostawi je w spokoju. Aniołki... chciałby znów widzieć ich uśmiechy na pięknych twarzach, lecz chyba zaprzepaścił szanse.
-Proszę Vivienne.
Powoli wstał na nogi, lecz ciągle miał spuszczoną głowę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   

Powrót do góry Go down
 
Cichy odosobniony kącik
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PIERWSZE PIĘTRO :: BIBLIOTEKA-
Skocz do: