IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Uliczka   Pią Paź 26, 2012 8:34 pm

Jedna z pomniejszych ulic centrum miasta. Odchodzi bezpośrednio od ulicy głównej i ciągnie się niedaleko niej przez długi odcinek aż dochodzi do ryneczku. Jest to dość wąska uliczka, zewsząd otoczona przez przytulone do niej ściany nieco podstarzałych budynków. Latarnie mieszczą się tu tylko co jakiś czas, dość słabo ją oświetlając. Ruch więc jest tu dość niewielki a najwięcej ludzi spotkać tu można rano i wieczorem, gdy wychodzą do pracy i wracają z niej
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Uliczka   Pią Paź 26, 2012 8:53 pm

Cholera, a więc jego przeczucia były jak najbardziej słuszne. Najwidoczniej w świecie miał dzisiaj zły dzień albo coś potężnego, jakiś los, fatum czy coś w tym stylu, postanowiło bardziej dać mu w kość i popsuć mu cały dzień. Tyle, że tym razem była to znacząca przesada. Nijak się do tego miał nudny początek dnia, nawet szlachetnokrwisty Nello, którego Isao spotkał w klubie bluesowym i który miał co do niego niewiadome zamiary. To było nic, totalna błahostka. Przygoda zaczęła się w momencie, gdy Takei wyszedł z klubu. Dzwonił do niego portier z apartamentowca, w którym od lat Isao miał wykupione mieszkanie. Powiedział, że był ktoś u niego i pilnie chciał się z nim zobaczyć, a poinformowany o tym, że blondyna nie było, zostawił swój numer i prosił o jak najszybszy kontakt. Szarooki zerwał się więc i szedł krokiem pospiesznym, nie mając pojęcia o tym któż to był i co od niego chciał. Cała ta sprawa natomiast najwyraźniej w świecie miała za zadanie wywabienie go z klubu i zaciągnięcie wprost w pułapkę. Blondyn był już w połowie drogi do domu, gdy nagle, w pustej uliczce został zaatakowany. Nie zdążył się zorientować, a już na samym początku nieznajomy mu wampir, potraktował go swoimi mocami. Już na wstępie został pozbawiony dwóch najważniejszych dla niego zmysłów - wzroku i węchu. Cały ten zabieg najwyraźniej miał zabezpieczyć oprawców, których Isao nijak nie miał szans poznać po samym głosie. Widocznie więc los odwrócił się od tego, który zawsze starał się być tym dobrym i pomocnym. Bez większego wysiłku domyślił się, że była to zemsta człowieka, który opiekował się Amelią i stracił przez niego pracę. Ten najął kilku wampirów, którzy mieli "dać nauczkę" Takei'owi, delikatnie sprawę ujmując. Nie będę opisywać co się dokładnie działo. Ujmę to raczej w skrócie - chłopak był kopany, gryziony, wypijano z niego krew, pomiatano nim jak śmieciem, wyzywano, nawet traktowano nożem. Na koniec zaś usłyszał perfidny śmiech, któremu towarzyszyły słowa ,,Nie zaczynaj więcej, zdrajco swojej rasy!" .
Isao został pozostawiony sam sobie, ledwo będąc przytomnym. Z wielkim wysiłkiem podniósł się i stanął na własnych nogach. Nie wiedział już gdzie jest, jak dojśc do domu. Nie mógł nigdzie zadzwonić, jego telefon spotkał się ze ścianą. Co miał zrobić? Nawet zmysł słuchu na niewiele się nadawał, kiedy w uszach szumiało mu od cholernie bolącej głowy. Ruszył więc przed siebie i chwiejnym, słabym krokiem szedł tam, gdzie poniosły go nogi, mając nadzieję, że natrafi na kogoś, kto mu pomoże albo straci przytomność w miejscu, gdzie nikogo nie będzie. Nie chciał iśc do szpitala... Nienawidził tych placówek, winiąc ich za śmierć Mad, za swoją śpiączkę, przez którą nie był w stanie pożegnać się z ukochaną na jej pogrzebie.
Minęło trochę czasu aż Takei dotarł na jedną z uliczek znajdującą się nieopodal centrum. Nie miał pojęcia gdzie jest. Był pewien, że jeśli tylko widziałby cokolwiek, co chwila ciemność zachodziłaby mu na oczy. Chwiał się, miał wrażenie, że jego nogi wypchane są watą. Oddychał ciężko przez otwarte usta, zatrzymując się co chwilę i kaszląc krwią. Musiał przytrzymywać się ściany, by nie upaść i mniej więcej wiedzieć dokąd idzie i czy na coś nie wejdzie. Lewą rękę miał zdrową i to ona pomagała mu, prawą natomiast nie był w stanie poruszyć. Oczy miał zamknięte, po prawej stronie twarzy, od samego czoła po brodę i szyję spływała krew, która była wynikiem uderzenia głową w ścianę. Jego rany nie goiły się, stracił zbyt wiele krwi, kiedy te cholerne wampiry zabawiały się z nim i wysysały z niego płyny życiowe. Mieli chyba świetny ubaw przyglądając się jak zwija się i jęczy z bólu.
Przytrzymał się lewą ręką ściany zaraz "wpadając na nią" ramieniem tak, że stał teraz lekko przechylony w lewą stronę. Skulił się nieco kaszląc i wypluwając odrobinę krwi. Zaraz tez złapał się za bok, w którym wyczuł nadal nie zasklepioną ranę po dźgnięciu nożem. Gdzieś na boku brzucha, gdzie prawdopodobnie coś sobie uszkodził, co było przyczyną owego krwawego kaszlu. Powoli tracił siły i nadzieję na to, że dojdzie do domu. Może więc powinien się poddać ogarniającemu go zmęczeniu i senności?

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uliczka   Pią Paź 26, 2012 9:20 pm

Pomimo późnej pory Maddie nie potrafiła wysiedzieć w Oświacie. Marcus miał swoje sprawy, a jej ciasny pokoik wydawał się za mały, by pomieścić wszystkie myśli, które wypełniały jej umysł. Wybrała się na spacer, by odwiedzić znajome zakątki i sprawdzić, czy miasto bardzo zmieniło się podczas jej nieobecności. Pozornie wszystko wyglądało identycznie, jednak uważnemu spojrzeniu Madeline nie umykały pojedyncze szczegóły, które napełniały jej serce mieszaniną smutku i zaskoczenia, podsyłając wspomnienia dawnych wydarzeń, które rozgrywały się w konkretnych miejscach. Wciąż nie była w stanie do końca uwierzyć w fakt, jakoby kilka lat minęło od czasu, gdy była tu ostatni raz. A jednak na każdym korku napotykała dowody - tu opustoszałe witryny niegdyś popularnych sklepów, tam dawno opuszczone lokale, w których zwykła popijać herbatę i spędzać wolny czas. Ciekawe, czy właśnie w ten sposób czują się krwiopijcy. Obserwują zmieniający się świat, podczas gdy oni pozostają tacy sami.
Gdy na dobre zapadł zmrok, złotooka łowczyni skierowała kroki w stronę jasno oświetlonego i wciąż tętniącego życiem centrum. Tym razem swoją uwagę skupiła na ludziach. Z ciekawością przyglądała się mijającym ją osobom, starając się odgadnąć, dokąd zmierzają i o czym myślą. To pozwalało jej uwolnić się od własnych nieprzyjemnych rozmyślań. Kiedy obudziła się tego ranka, nie pamiętała swoich snów. Jednak odczucie niepokoju, które towarzyszyło jej przez kilka kolejnych godzin, utwierdziło Maddie w przekonaniu, iż w nocy ponownie odwiedziła cmentarz, znajdując tam nagrobek z wyrytym nań swoim imieniem. To między innymi dlatego ociągała się z powrotem do domu. Nie chciała jeszcze iść spać, bała się znowu to zobaczyć.
Poza tym, nie czuła zmęczenia. Długo odpoczywała w szpitalu, a teraz energia wręcz ją rozpierała. Natrafiła właśnie na znajomą uliczkę, wąską przecznicę od głównej drogi i postanowiła sprawdzić, czy wciąż mieści się na niej jej ulubiona księgarnia, w której spędzała niegdyś długie godziny, czy to szukając książek, czy gawędząc z sympatycznymi właścicielami. Skręciła więc, schodząc z głównej ulicy w mniej oświetloną, zupełnie opuszczoną przecznicę. No, prawie zupełnie opuszczoną, bo gdzieś w oddali zamajaczyła Mad sylwetka zataczającego się człowieka. Pewnie pijany, przemknęło jej przez myśl. Nie poczuła lęku, czy niepokoju, nadal żwawo zmierzając przed siebie.
Postać człowieka, mężczyzny, jak mogła już stwierdzić, stale się przybliżała, aż w głowie Maddie pojawiła się wątpliwość. Ten facet dziwnie się zachowywał, nie jak zwykły pijak, coś było nie w porządku. Im bliżej podchodziła, tym silniejsze miała wrażenie, że postać nie jest jej nieznajoma. W pewnym momencie ją olśniło.
- Isao? - rzuciła w mrok, przyspieszając korku. Uderzył ją dziwny, metaliczny zapach, zapach krwi, ale nie zwróciła na niego uwagi. Cóż, najwyraźniej był to jakiś skutek przemiany w wampira. Teraz widziała już wyraźnie - chłopak był ranny i to dość poważnie. Wcześniej łowczyni planowała unikać blondyna, z racji na swój nagły powrót do żywych, teraz jednak nie wchodziło to w grę. Wreszcie znalazła się tuż przy nim, podtrzymując go za zdrową rękę.
- Isao? - powtórzyła. - Musimy iść do szpitala, zaprowadzę cię - powiedziała stanowczo, nie ruszając się jednak z miejsca. Wszak na siłę go nie zaciągnie. Oczywiście, mogłaby opatrzyć go tutaj, ale jemu potrzebna była profesjonalna pomoc, a nie prowizoryczne opatrunki.
Z bólem przyglądała się chłopakowi, który, co dziwne, wciąż miał zamknięte oczy. Z pewnością poznałby ją, gdyby tylko na nią spojrzał. Obrzuciła wzrokiem jego sylwetkę, krwawił porządnie z kilku głębokich ran. Choć stała spokojnie, w duchu niecierpliwiła się, chcąc jak najszybciej odprowadzić dawnego przyjaciela do lekarza. Mimo że był wampirem, istniało spore prawdopodobieństwo, że wkrótce się wykrwawi.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Uliczka   Pią Paź 26, 2012 9:49 pm

Powoli zataczał się, czując jak siły nagle zaczęły ustępować z niego w zastraszającym tempie. Jak do tej pory działo się to powoli, stopniowo. Jeden wampir wypił trochę krwi, drugi, potem inni zabawiał się nim jak zabawką. Po każdym z tych "doznań", Isao czuł się coraz gorzej. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Niezbyt ciekawie było czuć się tak pomiatanym a jednocześnie tak bezbronnym. Bo i co miał zrobić, kiedy nic nie widział? Podpalić ich? A jeśli trafi w przypadkową osobę lub spali coś? Rzucać telekineza? Czym, w kogo? Nie był w stanie pomóc sobie samemu, przez chwilę więc w jego głowie przemknęła myśl, że w skoro nie mógł nic zrobić w obronie własnej to całe jego starania by pomóc innym, pomóc ludziom, poszerzyć dobro na świecie były jedynie głupimi mrzonkami, nie mającymi prawa bytu. Nie dano mu jednak nad tym rozmyślać, krok po kroku sprawiając mu ból, bawiąc się nim, osłabiając go. Wszystko to działo się tylko dlatego, że chciał komuś pomóc i teraz cała ta sytuacja odwracała się przeciwko niemu. Była osoba, którą trzeba było ochronić oraz osoba, przed którą trzeba było chronić tę drugą. Jedna osobę ocalił, druga się mściła. Piękna zapłata za chęć pomocy, bycia dobrym, użytecznym dla innych... W świecie wampirów coraz częściej był postrzegany jako zdrajca. Odmieniec nie pasujący do rasy krwiopijców i przesadnie lubujący się w ludziach, utrzymujący z nimi zbyt wiele kontaktów. Nic więc dziwnego, że w końcu zdarzył się taki atak.
Po oprawcach już niedługo pozostało jedynie wspomnienie ich głosu, osłabienie i ten piekielny ból. Nie umiał chyba określić jednoznacznie, w którym miejscu go odczuwał. Nie przesadzałby więc gdyby powiedział, że boli go wszystko, całe ciało oraz dusza. Piekielny ból głowy nie pozwalał mu normalnie funkcjonować, normalnie myśleć. Gdzie on był? Dokąd zmierzał? Co miał zrobić? Powinien iść dalej i szukać drogi do apartamentowca lub osoby, która mu pomoże? A może powinien odpuścić, zatoczyć się gdzieś w rogu i pozwolić ogarnąć się senności? Nie wiedział. Właściwie to tracił już siły na walkę, nadzieję na to, że coś się zmieni. Było późno, on natomiast trafił do jakiegoś odludnego miejsca, gdyż zewsząd otaczała go przerażająca wręcz cisza... Powoli tracił chęci do dalszej drogi, zaczął zwalniać i zatrzymał się nawet, przekonując samego siebie, że czas się poddać kiedy nagle usłyszał głos. Głos dziwnie mu znajomy, którego jednak nie umiał rozpoznać. Nie był pewny czy była to wina bólu głowy i jego obecnego stanu, czy po prostu najzwyczajniej w świecie pomylił się i wcale nie znał tej osoby. Zwrócił jednak uwagę na fakt, że ów kobieta nazwała go po imieniu. Znajoma? Dawna fanka? Nie był w stanie o tym myśleć, z trudem utrzymując przytomność.
Na pierwsze pytanie nie odpowiedział nic, a jedynie dłonią znów przytrzymał sie ściany i skulił się nieznacznie. Zaraz też pochylił się w tamtą stronę, opierając się o mur ramieniem i umożliwiając tym samym Mad złapanie go za rękę... Od razu wyczuł, że była ciepła... Czyżby ludzka? Jakże ciężko było mu teraz o czymkolwiek myśleć, nad czymkolwiek się skupić!
- Ż... - zaczął cicho, zaraz kuląc się i kaszląc w dłoń, którą zdążył zabrać od Mad. Na jasnej skórze pojawiło się kilka czerwonych plamek. - Żadnego szpitala. Nie zgadzam się.- rzekł słabo, choć starał się nadać swemu tonowi stanowczości. Nie wyszło... Isao postarał się wyprostować, udać, że wszystko jest w porządku, jednak to również nie przyniosło odpowiednich efektów. Zachwiał się jedynie lekko i nie upadł chyba tylko dlatego, że zdążył się podtrzymać ściany. Chwilę tkwił w bezruchu, łapiąc ciężko powietrze przez otwarte usta, aż w końcu uniósł nieco głowę by zwrócić się ku Madeline. Powoli uchylił powieki. Mad mogła znów zobaczyć jego szare oczy. Tym razem jednak coś było z nimi nie tak. Były jakby... puste...
- Nic nie widzę. Nie wiem kim jesteś, nie wiem gdzie jestem. - wyjaśnił jej starając się mówić na tyle głośno, by dosłyszała. Dłonią dotknął swojego czoła, przejeżdżając nią w dół i zamykając znów oczy. Nie było teraz potrzeby by miał je otwarte. - Chociaż Twój głos wydaje mi się znajomy. Czy Ty... Uuu... - Nie dokończył, bo jęknął z bólu, kuląc się i łapiąc za zraniony bok, z którego ciągle sączyła się krew. To miejsce zostało najokrutniej potraktowane i było przyczyną wielu obecnych problemów Takei'a. - Jeśli możesz... Pomóż dojść mi do domu. - Podał jej adres, chcąc jak najszybciej znaleźć się we własnym mieszkaniu. Jak głupi miał nadzieję, że gdy tylko przekroczy próg własnego apartamentu, wszystko nagle zniknie a on będzie zdrów jak ryba.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uliczka   Pią Paź 26, 2012 10:23 pm

Wiedza Madeline fizjonomii wampirów była zadziwiająco niewielka. Nie była stuprocentowo pewna, czy rzeczywiście istnieje realne zagrożenie wykrwawienia się. Nie wiedziała też, jak organizm chłopaka reaguje na zarazki, które otaczały ich zewsząd, a które w każdej chwili mogły zacząć przenikać do rany, skutkując zakażeniem. Dlatego jej pierwszą myślą było to, że Isao trzeba natychmiast zawieźć do lekarza. W szpitalu w mieście będą umieli się nim zająć, wykwalifikowany personel z pewnością pomoże mu skuteczniej niż Maddie, lecząca do tej pory jedynie ludzi. Nawet nie była pewna, czy jej magia zadziałałaby na Isao.
Oczywiście, sama też miała pewna uprzedzenia co do instytucji szpitala jako takiej. To właśnie z prywatnej kliniki ją porwano, to tam spreparowano ciało, które później pokazano rodzinie jako jej własne; wreszcie, to tam odstawiono Mad po kilku latach, a lekarze i pielęgniarki wytrwale przekonywali ją, że od wypadku minęło zaledwie kilkanaście dni. Potrzeba pomocy Isao przeważała jednak w tej chwili nad utraconym zaufaniem. Najchętniej zabrałaby go do Oświaty, tamtejszym medykom powierzyłaby nawet własne życie, to jednak nie wchodziło w grę.
Jedną ręką podtrzymywała wampira, jakby bojąc się, że w każdej chwili może utracić resztkę sił i upaść, drugą zaś po omacku przeszukiwała torbę, próbując wyłowić komórkę. Musiała im szybko wezwać taksówkę, bo w tym stanie były muzyk daleko nie zajdzie. Jej uwagę rozproszył jednak kaszel Isao. W przytłumionym świetle dojrzała na dłoni chłopaka ciemniejsze plamki. Zaklęła w myślach. Jeśli do tego, co widziała na pierwszy rzut oka, dochodziły jeszcze obrażenia wewnętrzne, mieli zdecydowanie mniej czasu niż Maddie sądziła.
Wreszcie udało jej się wydobyć telefon, niestety w tej samej chwili blondyn stanowczo odmówił zaprowadzenia go do szpitala. Mad zacisnęła na chwilę wargi, gorączkowo myśląc co dalej. A może wampir nie był w pełni świadomy tego, co się działo? Może powinna jednak wpakować go do taksówki i nie zważając na protesty zawieźć do lekarza? Patrząc jednak na niego, spoglądając przez moment w szare oczy, niegdyś błyszczące humorem, a dzisiaj dosłownie puste, podjęła inną decyzję. Sama mu pomoże.
- Dobrze, nie pojedziemy do szpitala - zgodziła się niechętnie, wkładając komórkę do torebki. Puściła Isao, którego do tej pory przytrzymywała i potarła dłonie o siebie. Naturalnie, nie zamierzała nawet próbować opatrywać jego obrażeń w tym miejscu. Z tego, co mogła stwierdzić, prawą rękę miał najprawdopodobniej złamaną, być może też wyrwaną ze stawu, a z paskudnych ran na ciele nieprzerwanie sączyła się krew. Wzięła głęboki oddech, próbując się skupić. Nigdy nie była fanką magii, mimo to uczyła się tej techniki od matki, wierząc, że kiedyś może się ona okazać przydatna. Oto właśnie blondwłosa łowczyni miała doskonałą okazję, by przekonać się o użyteczności tych sztuczek.
- Ćśś, cicho - szepnęła. - Nic nie mów. Nie bój się, spróbuję ci teraz trochę pomóc. - Postanowiła nie odpowiadać na przerwane kaszlem pytanie, które chłopak planował zadać. Nie był to czas, ani nie było miejsce na zdradzanie swojej tożsamości. Być może prawda tylko pogorszyłaby stan wampira.
- Nie ruszaj się - nakazała jeszcze, po czym przyłożyła dłonie do torsu Isao, starając się zrobić to jak najdelikatniej. Spomiędzy jej palców wystrzeliła niebieskawa poświata, której on wszakże dostrzec nie mógł. Odczuwalne były natomiast skutki - Isao prawdopodobnie czuł ciepło, ból ustępował, krwawienie się zmniejszało. Tylko tyle Maddie mogła w tej chwili zrobić, znieczulić go, by dał radę dojść domu. Zajęła miejsce u boku chłopaka. Jedną ręką chwyciła go pod ramię, drugą wciąż dotykała jego klatki piersiowej, nie ustępując w swoich działaniach. Magia na pewno przynosiła ulgę, ale stan wampira nadal był poważny.
- Jesteśmy niedaleko twojego domu, musimy przejść te kilka kroków. Powiedz, kiedy będziesz gotów. - Gdy Isao dał znak, ruszyli powoli przed siebie. Maddie poprowadziła ich skrótem, tak by nie musieli przechodzić przez najbardziej zaludnione miejsca. Gdy znaleźli się wśród ludzi musiała oczywiście przestać korzystać z magii, ale dawka, którą zaaplikowała blondynowi powinna wystarczyć na jakiś czas. Powoli i mozolnie zbliżali się do apartamentowca.





zt. oboje
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 587


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sob Lis 03, 2012 9:25 pm

Wyszła z wielkiego lśniącego budynku górującego nad miastem. Lubiła swoje gniazdko, ale bez przesady znacznie bardziej wolała znajdować się poza nim. Ach nie ma jak miły wieczór i nieco samotności na `świeżym` powietrzu. Lubiła sama się włóczyć to tu, to tam. Jak jej nikt nikt nie kontrolował, nikt nie obserwował i nie trzymał na smyczce. Bez zahamowań robić to na co się ma ochotę. Oczywiście, nie żeby okłamała Vincenta, żeby się go pozbyć, poczuła się słabo, ale inną już sprawą było, że poczuła się lepiej i miała ochotę wyjść powłóczyć się i może nawet sobie na kogoś zapolować, a może i nie. Zależy czy się ktoś apetyczny trafi, choć i z drugiej strony może pozostać przy zwykłej dyskusji, aj tam. Będzie otwarta na wszystko co się stanie i tyle.
Szła sobie spokojnie ulicą, nie bardzo rozglądała się na boki bo i po co? Kopała sobie jakiś samotny kamyczek. Napawała się tą chwilką, samotnością, takim błogim i miłym uczuciem. Co jakiś czas gdzieś przystanęła, w końcu mimo wszystko trzeba wiedzieć mniej więcej gdzie się zmierza. Jeszcze zajdzie gdzieś na koniec miasta i będzie miała niemały problem. Obserwowała co niektórych ludzi co tu zabłądzili, ale nikt nie był na tyle apetyczny aby przykuć jej uwagę na nieco dłużej. Zaczęła się nawet zastanawiać czy dobrze zrobiła wracając do miasta. Jeszcze lepszym pytaniem było po co? Miała już swoje miejsce w Paryżu czuła się tam bardzo dobrze, a mimo to znów trafiła do miejsca z którego uciekła. Przechodząc obok jakiegoś sklepu wstąpiła do niego na chwilkę, kupiła sobie paczkę cienkich papierosów. Paliła czasem, nie zaszkodzi jej to więc może sobie pozwolić na taki mały kaprys od czasu do czasu. Oparła się więc o murek i odpaliła jednego petka. Och i nawet jeżeli nie wyglądała dobrze trzymając fajkę w dłoni to ją to mało interesowało. Pogrążyła się w myślach i całkiem miłym paleniu.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sob Lis 03, 2012 9:40 pm

Wracając z terenu akademii postanowił wrócić do siebie do apartamentu żeby w końcu odespać to wszystko, był niezrozumiany - był przecież idealny dla każdego która kobieta by go nie chciała bądźmy szczerzy. Dzierżąc papierosa w ustach powoli wypuszczał dym przez drogę, widocznie to nie był koniec jego przygód gdyż nigdy nie wiadomo co czaji się nocą po uliczkach, chociaż może nie będzie tak źle. Zwracając uwagę na każdy szczegół nie potrafił nie zauważyć wampirzycy stojącej przy jednym z murków i palącej sobie spokojnie papierosa, oboje widać to lubili ale z tą różnicą że Raven może zachorować na nowotwór a kobieta nie, taki mały bonusik dorzucany do wampiryzmu, tak zwany immunitet na choroby. Podchodził bliżej bo jako człowiek nie miał wyczulonych zmysłów i jakoś nie potrafił stwierdzić czy ktoś jest chory na porfirie czy też nie, dlatego szedł sobie dalej spokojnie rzucając jej swoje ciekawskie spojrzenie, jego twarz była zasłonięta przez chustę która była dla niego skarbem, przecież nie mógł pokazać swojej pięknej buźki bo by się jeszcze nie opędził od kobiet i co wtedy? Aristov by leniwy, zbyt leniwy żeby się z nimi użerać a zresztą był lekko zawiedziony na tym gatunku, nie ważne co trzeba robić kobieta i tak tego nie doceni. Patrząc na Banshee, zapomniał się i zatracił się całkiem w rozmyślaniach na ten temat, robiąc parę kroków przystanął w miejscu i pokręcił głową, dziwak nie? Każdemu się czasami zdarza odejść w miejsce swoich własnych wizji i niepowodzeń, w tym świecie znajdował się obecnie łowca który był na smyczy jednej wampirzycy dla kobiety, eh to wszystko było dość skomplikowane.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 587


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sob Lis 03, 2012 10:02 pm

O to trzeba uważać aby się Banshee przypadkiem w nim nie zakochała? Wyzwanie mówisz? Jasnowłosa z wielką chęcią je przyjmie, lubiła takie zadania. Och gdyby tylko wiedziała, że będzie miała okazję się takim uroczym mężczyzną jakoś zająć przygotowałaby się pewnie znacznie lepiej na takie spotkanie. Ale brawa za tak wysoką samoocenę, tylko teraz trzeba się z tych obiecanek wywiązać i udowodnić, że się oprzeć mu nie będzie mogła.
Palenie i picie bez większych konsekwencji było zdecydowanie plusem bycia wampirem, żadne choróbsko się tu do niej nie przypałęta, ani uzależnienie. Sama sympatia do danej rzeczy, nawet jak to kobiecie nie przystoi. Z początku nie zwróciła w ogóle uwagi na mężczyznę. Paliła powoli, dokładnie papierosa, nie śpieszyła się nigdzie, miała czasu aż za dużo nawet.
Ej, słucham co to w ogóle ma być? Nie każda kobieta jest niewdzięczna, cóż to w ogóle za oskarżenia są? Widać nie trafił jeszcze na taką co by dobra była i doceniała. A może ona wcale nie był taki wspaniały aby go doceniać. Nie ma tak, nic za darmo, coś za coś.
Kobieta uniosła nieco głowę i spojrzała na mężczyznę, zmrużyła nieco oczy mierząc go z góry na dół. Dziwak? Nie no ona też czasem miała takie chwilkę zawiechy więc spokojnie.
Skończyła palić papierosa i rzuciła go na ziemię przydeptując i gasząc go podeszwą buta.
-Zgubiłeś się chłopczyku?
Z pewnością był od niej starszy, ale miała ten plusik, że on wcale nie musiał o tym wiedzieć, równie dobrze mogła mieć kilka wieków, a wciąż wyglądać młodziej od większości ludzi i cieszyć się zdrowym bytem. Powoli szła w jego stronę, nie chciała oczywiście go straszyć czy coś, nawet nie przeszło jej przez myśl aby go upolować, choć smacznie wyglądał.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sob Lis 03, 2012 10:14 pm

Wiadomo że wyglądał całkiem smacznie, słowiańskie rysy twarzy robią swoje, przez to jest się cudownym facetem nie sądzisz? Słowianie mieli swój wrodzony styl,ostre niczym żylety kości policzkowe? Kobiety z obcych krajów padały na kolana na ich widok, ale przestając słodzić swojemu bohaterowi jaki to on nie jest może trzeba to zacząć udowadniać? Oh no proszę, niedoczekanie twoje, ON nie jest wart? Chyba sobie kpisz moja damo. Nie wystarczyło popatrzeć? Nie to nie, sam się zakocham w sobie. Wracając do fabuły, to fakt przystanął w miejscu ale po prostu się zawiesił jak to określiłaś, ta pewnie chłopczyk? Jakie to słodkie z jej strony normalnie ahh. Oboje nic o sobie nie wiedzieli, widocznie umknął mu fakt że ona jest wampirzycą a jej umknął fakt że Raven pod bluzą i przy swoich dresikach nosi broń na wampiry, oh jest łowcą no tak. Kiedy usłyszał jej słowa, pod tą maską namalował się uśmiech na jego twarzy, a może jednak ma dziś szczęście do kobiet? Mogli mu powiedzieć że spotka tutaj taką wampirzyce to przynajmniej nie bujałby się po uliczkach w dresie, tylko wyszykowałby się w jakiś garnitur czy coś? Dobre żarty ale kończąc swoje wykwintne poczucie humoru wracam do sytuacji która miała miejsce w jednej z miejskich uliczek.
-Chłopczyku? Jakie to słodkie, dzięki. Już bałem się że każdy uważa mnie za starca, zwracając się do mnie per Pan. - zaśmiał się cicho a następnie wracając ze świata swoich przemyśleń skierował te żółte ślepia na Banshee, dziwne nie? Nie miał soczewek a ludzie nie mają takich kolorowych oczu, tajemniczy ten łowca.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 587


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sob Lis 03, 2012 10:33 pm

O tak wampirzyca z wielką przyjemnością schrupałaby go na śniadanko, obiad i kolację. Och och zaraz i ona padnie na kolana przed nim wielbią co niczym najcudowniejsze bóstwo, nie mogąc się oprzeć jego niesamowitości. Dobra szczerze to nawet jeżeli zauważyła w nim to coś to nie należała do tych kobiet co od razu się rzucają. Choć z drugiej strony myślała sobie czasem, że może powinna tak od czasu do czasu atakować mężczyzn z zaskoczenia. Ech, a bo ja wiem czy wart czy nie? Będzie miał okazje jej udowodnić czy tam pokazać jak to z nim jest i może go doceni, albo i nie. Zawsze to jakieś urozmaicenie wieczorku.
No i... jak wampirzyca to gorsza? Buu to niemiłe z Twojej strony. Nie każdy krwiopijca był taki zły i niedobry. Owszem czasem jej się zdarzało kogoś podjeść nieco bardziej niżby tego chciała, ale serducho miała nawet całkiem dobre. Przecie nawet łowca może się dogadać jakoś z wampirem. Można na chwilkę zapomnieć o tym, że są z dwóch różnych światów. Wrogo póki co nastawieni do siebie nie są, więc nie ma co się martwić o to, że ona ma jakieś tam moce, a on bardzo bolącą broń.
-Wiedziałam, że docenisz mój jakże miły gest i słowo.
Uśmiechnęła się delikatnie stając przed nim. Jego oczy rzeczywiście były bardzo interesujące. Zatrzymała się wzrokiem na nich łapiąc z nim ten niesamowity kontakt. Niech się cud chłopczyna pocieszy, że Ban zwróciła na niego uwagę. A może nagnie nieco zasady i się do niego nieco poprzystawia. Aż się nieco wzdrygnęła uświadamiając sobie, że w ogóle taka myśl przeszła jej przez głowę. No proszę słowiański chłopcze nie czaruj tak, bo będziesz miał nie lada problem, gdy się do niego wampirzyca przyczepi i żyć nie da.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sob Lis 03, 2012 10:46 pm

No tak, przecież to było takie straszne jeśli słodziutka wampirzyca przykleja się do Ciebie że nawet strach o tym myśleć! Akysz w imię Chrystusa? Tak powinien się zachować? Nie, nie teraz a jeśli chodzi o dwa różne światy to może z nich byli, ale oboje się nie znali i nie wiedzieli jak jedno patrzy na drugie, a będąc szczerym to z tego Ravena to niezłe ziółko było, z wampirami miał więcej kontaktów niż z ludźmi, czemu? Otóż dlatego moja kochana, że jako jeden z niewielu łowców nie był zaślepiony wizją świata bez wampirów, że wszystkie są złe i wszystkie trzeba wybić, może miał tam do nich jakąś niechęć ale panienka Nadira namieszała mu w główce i proszę, lubi wampiry bardziej niż ludzi, udowodnił to już w teatrze kiedy mając przed sobą największego wroga oświaty, nie zrobił nic a nic tylko sobie smacznie zasnął na przedstawieniu. Oh, ranisz moje małe serduszko, nigdzie nie powiedział że jest gorsza bo jest wampirzycą wręcz przeciwnie, faworyzował ją, chciał się przebrać! Zmusić Aristova do zdjęcia dresu graniczy z cudem więc można pobić brawo że myślał o garniturze. Oczywiście że zamierzał się cieszyć że na niego spojrzała, to przecież takie takie no, aż serce wyskakuje z piersi, a tak na serio to miło że zwróciła akurat na nie uwagę, jego ślepia były jego atutem. Nie każdy człowiek może się pochwalić nieudanym eksperymentem w celu przywrócenia wzroku, znaczy niby się udał ale zrobił mu takie dwie żółte gałki zamiast jego niebieskich zwyczajnych oczu.
-Tylko głupiec nie zwróciłby uwagi na taki komplement nie sądzisz? Kimże bym był gdybym nie docenił tak szlachetnej wypowiedzi. - odwzajemnił jej uśmiech, a bo co? Nie będzie przecież gorszy a co jeszcze gorsze niewychowany, o nie! Wsadził łapy do swojego dresiku pokazując tym gestem że jakoś wcale nie myśli o tym że chciałaby go teraz zaatakować, przecież ładnych ludzi nie wolno krzywdzić moja słodka wampirzyco, wprowadźmy to do jakiegoś prawa. Zakaz krzywdzenia ładnych ludzi o.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 587


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sob Lis 03, 2012 11:06 pm

Tak z krzyżem i czosnkiem powinien chodzić aby takie słodkie istotki odpędzać od siebie. Bo przecież mimo iż niepozorna to może krzywdę zrobić, ale skoro i z niego ziółko było to chyba nie musiała się obawiać o to, że się mogą nie dogadać. Ha wręcz przeciwnie może być jeszcze ciekawiej, takie dwa niepokorne charakterki. Bez wampirów byłoby nudno, i co ważniejsze łowcy byliby całkiem zbędni. Ach mogą sobie mówić co chcą, ale to właśnie nocne istotki przecież najwięcej frajdy przynosiły zabieganym wciąż ludziom szukającym wrażeń i polujących czy też po prostu z innych względów zadających się z nimi. Wybacz wybacz już doceniam tą chęć wbicia się w garniak dla jej jakże skromnej osóbki, było to bardzo miłe. Aż taki chętny był do poświęceń w stosunku dla całkiem nieznajomej osóbki z kłami? Uważaj bo się zaczerwienie. Serducho? Mraśnie, ona się z chęcią zaopiekuje jego serduszkiem, smacznym i bardzo soczystym pewnie? A no ten wampirzy sposób myślenia. To jego atut powinien uważać ten cały eksperyment więc za całkiem udany.
-Hmm w takim razie może w zamian za takie miłe słowa powinieneś mnie gdzieś zaprosić na lampkę wina? Chyba, że lubisz tak bezczynnie stać w chłodnie przy kobiecie.
W sumie co kto lubił, może miał jakiś taki dziwny zwyczaj, cholera go wie. Nie znała go, ale wiedziała już, że chciała poznać i to nawet bardzo. Można nawet rzec, że ją zaintrygował.
Ładnych ludzi, ale mimo iż była ładna był jeszcze jeden mały problem, taki tyci tyci, niebyła człowiekiem. Jednak sam pomysł i jego idea była dobra.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sob Lis 03, 2012 11:20 pm

No ludzie nie ludzie też, chodziło mu właśnie o to, tylko że mniej pisania było w samych ludziach niż jak w ludziach i wampirach, lenistwo czasami zabiera mi idealnie dopasowane słowa. Fakt faktem, bez wampirów nie byłoby co robić, ale jednak niektórych wampirów nie powinno być są strasznie irytujący i potrafią zepsuć nawet dobry dzień, człowiek jest sobie szczęsliwy a tu wpada pan Hrabia Drakula i psuje nastrój, toż przecież stąd się wzięli łowcy! Jakiś niedobry wampir musiał spierdolić jakiemuś człowiekowi dzień, a potem powstała grupa fanatyków wybijających te biedne stworzonka nie? Nie no, jego serduszko było słodziutkie ale nie dosłownie, nie nadawało się do jedzenia, jeszcze Raven przestałby byc Ravenem bez swojego serduszka. Szkoda takie faceta jak on , dlatego obowiązuje zakaz i niewidoczny napis na czole że to miła bestia i nie wolno jej robić krzywdy o. Jej kolejne słowa przyniosły mu lekkie zdziwienie, no w końcu spotkał kobietę która mówi wprost czego chce, a nie leży jak królewna i czeka aż coś dostanie, a potem i tak pójdzie do innego eh, smuteczek. Zaśmiał się cicho, ale nie złośliwie, to był raczej towarzyski śmiech.
-Wino? Ah tak, wybacz mi. Czasami zapominam że nie mogę zaprosić kobiety na piwo do jakiejś speluny. Pewnie, ba, nawet zapłacę za to wino! - No proszę proszę cholerny ołtarz dobrego serca,szczerości oraz dobroduszności i bezinteresowności! Zapłacić za wino dopiero co poznanej dziewczynie? No no Ravek,jeszcze Casanovą kiedyś zostaniesz, mówię Ci. Postanowił nawet takiego zagrać, oczywiście żartem i zrobił wszystko aby dziewczyna zrozumiała to jego poczucie humoru, bo nie chciał odjebać tandety. Skulił się w wyrafinowanym skłonie oraz wskazał dłonią niczym kamerdyner zapraszający do domu wyjście z uliczki w stronę centrum gdzie znajdowały się lokale.
-Madame? - próbował nie parsknąć śmiechem, ależ z niego był trefniś, no popatrzcie państwo, mimo że gest zrobił dla żartu to intencje miał nadal te same, czyli chętnie z nią pójdzie o.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 587


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sob Lis 03, 2012 11:51 pm

Leń, to ja się dziwie, że Ci się jeszcze pisać chce. Serio serio zadziwiona jestem tym faktem, niezmiernie, ale i zaszczycona, że mimo wszystko radę dajesz w mym towarzystwie. Bu złe wampiry sprawiły, że teraz źli ludzie polują na tych dobrych krwiopijców. No jak tak można w ogóle? Takie słodkie duszyczki jak ona to trzeba wręcz dokarmiać, a nie tępić. Się złym Draculą przejmujesz wiadomo, że znacznie lepiej jest natknąć się na jakąś przedstawicielkę płci pięknej, ale nie zawsze dostaje się to czego się chce. No wiesz myślę, że znacznie lepiej będzie jak Ban sama stwierdzi jakie serduszko Ravka jest w smaku, choć jak się tak dłużej nad tym zastanowić to życia nie chciała pozbawiać nowo poznanego chłopaka. Wielka szkoda byłaby jakby takiego słodziaka zabrało. To jak bestia chce to jasnowłosa ukocha go i krzywdy nie da zrobić. Poważnie? Nie słyszał jeszcze takich ze słów kobiety? Ona po prostu wiedziała czego chce i nie bała się o tym powiedzieć mężczyźnie z którym chciała swój pomysł czy też zachciankę spełnić. Cóż to jednak za przyjemność leżeć jak księżniczka na łące i czekać, aż się facet domyśli czego taka sobie wymarzy.
-Jak jakaś miła ta speluna to i tam możemy zawędrować, ale wówczas proponuję już nieco ostrzej i nad wódeczką się zastanowić.
Uniosła nieco jedną brew proponując może jednak pójść na całość i mimo iż nawet się nie przedstawili sobie to czemu by nie zerwać z dobrym taktem i nieco zaszaleć, a co jej tam, młoda jest. Cholipka i jej się należy coś z tego życia, a nie ciągle tylko spinka, trzeba zaszaleć. O chce zapłacić jak milutko jeszcze sobie Ban pomyśli, że ją podrywa, albo chce wyrwać na dobry i hojny gest. Serio takich facetów to też brakuje, na luzie, zabawienie i z sercem na dłoni. Z szerokim i wesołym uśmiechem chwyciła jego dłoń, ukradkiem spoglądała na jego twarz. Casanovą? Ale.. jak to tak? Będzie wyrywać wiele innych laseczek? Och i co teraz biedna Ban pocznie, przecież prawie padła na kolana przed jego boskością, i teraz chciał jej serducho złamać, od tak bo ma powodzenie?
-Milordzie prowadź więc do celu naszej podróży.
Pozwoliła się prowadzić przed siebie do celu ich małej podróży, niedalekiej ale jakże miłej. Nie spodziewała się, że dzisiejszy wieczór spędzi z istotą całkiem odmiennej rasy niż ona.

[z/t x2 ]
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 587


PisanieTemat: Re: Uliczka   Nie Sty 13, 2013 5:50 pm

Po ostatnim powiedźmy sobie dość nieudanym wyjściu przez pewien czas Banshee zaszyła się w swoim apartamencie, w międzyczasie pozbyła się z niego trupa młodej dziewczyny, ale to taki szczegół mały. Po paru dniach i nocach spędzonych w samotności postanowiła wyjść i przewietrzyć się może nawet zapolować, ale nie w bardzo brutalny sposób, młoda wampirzyca miał znacznie inne zwyczaje jeżeli chodziło o zdobywanie pewnych rzeczy. Przez długi czas błądziła po mieść szukając celu jednak jakoś nie mogła wpaść na to czego by szukała. Mijało ją wielu ludzi jednak nikt nie zainteresował ją, ani wyglądem, a tym bardziej zapachem. Lubowała się natomiast w mężczyznach o dość ciekawym i rzadko spotykanym zapachu, niezależnie od tego co z takowym delikwentem zrobi lubiła jak przyciągał zapachem, ale to zrozumiałe czyż nie? Była w końcu kobietą, która lubiła otaczać się płcią przeciwną.
Skierowała się więc do uliczki w której już kiedyś spotkała interesującą i niebezpieczną osobę i jak się okazało nie zjadła jej tylko och no ich los potoczył się całkiem inaczej, wampirze dziewczę przez chwile było nawet gotowe aby porzucić swoje wampirze przyzwyczajenia dla niego, ale minęło jej to dość szybko i odetchnęła dzięki temu z ulgą. Miała szczerą nadzieję, że los znów potraktuje ją dość łaskawie i ześle kogoś interesującego. Kiedy znalazła się na miejscu oparła wygodnie o ścianę w mroku tak aby nie było jej widać dość dokładnie i obserwowała każdego kto tędy przechodził, była bardzo cierpliwa choć już pomału traciła nadzieję, że pojawi się ktoś godny jej uwagi. Dała sobie jeszcze trochę czasu, no bo ile można sterczeć pod ścianą i czekać na zbawienie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uliczka   Nie Sty 13, 2013 6:12 pm

Cóż niestety niedane było mu długo posiedzieć w domu, ponieważ ledwo co przyszedł i sięgnął do kieszeni, a natrafił tam na pustkę zamiast papierosów. Na szczęście zdołał się umyć i przebrać żeby nie iść w zakrwawionych ubraniach, bo dziwacznie by to wyglądał i podejrzewali by go o to, że albo kogoś zabił albo ostro pobił. No ale nic mniejsza z tym. Nie spieszyło mu się zbytnio, lecz ochota na papierosa coraz bardziej dawała o sobie znać, no i czuł, ze jak zaraz nie zapali to chyba zacznie skręcać się z nikotynowego głodu, a to nie było zbyt przyjemne bo organizm wtedy domagał sie coraz bardziej o papierosa. W końcu zaczepił kogoś na ulicy i zdołał zdobyć nikotynowe wybawienie, jednak nie starczy mu ono na zbyt dług, bowiem do kiosku w którym były jego papierosy był jeszcze kawałek, no i zachce mu się palić po drodze jeszcze parę razy, a nie lubił zaczepiać ludzi i pytać się o papierosa, bo było to nieco niewygodne dla niego i lekko krepujące ale trudno. Westchnał cicho i ruszył dalej przed siebie, lecz jego wzrok przykuła uliczka, która wyglądała mu na niezły skrót, bo i tak musiał iść na drugą jej stronę do swego kiosku, a więc lepiej nieco skrócić czas. Wszedł więc w uliczkę szperając po kieszeniach w poszukiwaniu zapalniczki, nie zdając sobie sprawy z tego iż w pobliżu czyha wampir, który jest najwidoczniej głodny, skoro postanowił się schować przed wzrokiem innych. Kiedy dotarł mniej więcej do miejsca gdzie była Banshee znalazł wreszcie swą zapalniczkę, lecz ta jak na złość postanowiła wypaść mu z ręki. Schylił się po nią i syknął cicho bowiem noga go zabolała i musiał trwać w jakby półukłonie przez chwilę, ale dało mu to okazję zauważenia Banshee. Nie zauważył jej osoby, lecz gdy spojrzał lekko w górę mógł dostrzec dzięki artefaktowi na szyj chmurę dosyć dużych rozmiarów, co oznaczało iż jest tutaj wampir i to dosyć silny, a to nie wróży niczego dobrego. Spojrzał spowrotem na zapalniczkę którą podniósł z ziemi i odpalił sobie papierosa, po czym powoli ruszył przed siebie, ale był gotowy w każdej chwili na to by się bronić, bo tak łatwo nie da się ugryźć wampirowi.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 587


PisanieTemat: Re: Uliczka   Nie Sty 13, 2013 6:42 pm

Zapach do jej nozdrzy dobiegł szybciej niż sam widok mężczyzny który postanowił zapuścić się w tą uliczkę. Obserwowała go w ciszy mrużąc delikatnie oczy, pachnął bardzo przyjemnie i zachęcająco, musiał być smakowitym kąskiem. Jednak no kto powiedział, że się od razu na niego rzuci aby go pożreć. Wiem, rozumiem jakie są wampiry, ale no nie wrzucajmy wszystkich do jednej szufladki, może miała ochotę wykorzystać go w całkiem inny sposób niż wkuwanie w niego swoich kłów. Nigdy nie wiadomo co siedzi w głowie takiej kobiety jak Banshee.
Jej usteczka ułożyły się w subtelny uśmiech kiedy mężczyźnie wypadła zapalniczka, ugięty w lekkim pokłonie wyglądał zabawnie, jednak spomiędzy warg wampirzycy nie wydostał się żaden dźwięk. W sumie to mógłby się tak kłaniać przednią bardzo często. Mimo to sądząc po smacznym zapachu istniała możliwość, że ktoś już go sobie podjadał. No cóż trudno.... Nie rzuciła się na niego jak wygłodniała bestia, pozwoliła mu nieco odejść po czym wyszła z mroku i powoli zaczęła za nim iść, nie kryła się ze swoją obecnością pozwalając aby obcasy co jakiś czas wydawały charakterystyczny dźwięk kiedy trafiała na skuta lodem ziemię. Niech mężczyzna wie, że jego sylwetka z tyłu obserwowana jest przez kobitkę. To że była wampirem to całkiem inna, mniej ważna sprawa. Wyjęła z kieszeni skórzanej kurteczki paczkę papierosów i wysunęła jednego. Może kobieta z fajką wyglądała niezbyt zachęcająco, ale czego się nie robi aby nawiązać kontakt. Miała zamiar wsunąć cienki rulonik między wargi jednak potrzebowała jeszcze ognia, który był w posiadaniu nieznajomego mężczyzny. Jasnowłosa chrząknęła cicho po czym nieznacznie przyspieszyła kroku aby jeszcze zagadnąć faceta z papierosem w ciemnej uliczce.
-Przepraszam, ma może pan zapalniczkę?
Jaka ona jest milutka, co gorsze ostatnio weszło jej to bardzo w nawyk i była taka urocza przez większość czasu. Z jednej skrajności w drugą, albo jest wredna i bardzo brutalna, albo wręcz dama w opresji, już sama nie wiedziała w czym bardziej się odnajduje. Póki co zostanie przy tej drugiej taktyce, jak wyjdzie później to zależy od tego jak postąpi ten oto miły młodzieniec przed nią. Jak wyskoczy na nią z kosą to się dopiero zabawa zacznie przednia, choć czasem miło jest jak się nie jest siekanym tylko z powodu posiadania ostrych kłów. Kobieta chciała zmniejszyć dystans między nimi, ale pozostawała ostrożna i czujna, teraz to się tych ludzi broniących przed krwiopijcami znacznie namnożyło.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uliczka   Nie Sty 13, 2013 7:18 pm

No niby nie każde takie są, ale większość z nich taka właśnie była i niestety potem w czyiś oczach każdy wampir taki jest, ale on wiedział iż zdarzają się te co nie gryzą, lub te co nie zaatakują od razu tylko najpierw zabawia się z ofiarą rozmową, lub też w inny sposób. Jemu na szczęście udawało się unikać ataków wampirów, bo zazwyczaj był ostrożny i nie prowokował, a kiedy widać było iż jakiś chciałby go pogryźć, to umiał się skutecznie obronić by do tego nie doszło, ale było to wampiry znacznie słabsze od tego tutaj. Przed tym zapewne nie byłby w stanie się obronić, a gdyby się udało to zapewne nie wyszedł by z tego bez szwanku tylko ostro poturbowany, no i zapewne z złamanymi paroma żebrami czy coś. Kłaniać się przed nią często? No raczej nic z tego bo był upartym facetem i nie kłaniał się każdemu, a raczej kłaniał się tylko swej księżniczce ale i to tylko wtedy kiedy trzeba, lub w formie żartu, a więc mała szansa na takie coś. Gryziony był tylko raz i więcej na to nie pozwoli, bo jakoś utrata krwi w taki sposób nie pociągała go zbytnio, a po za tym bolało to jak jasna cholera, no i mógł stracić wtedy życie co było głównym celem napastnika, ale udało mu się to przeżyć dzięki pomocy ze strony łowcy. Kiedy usłyszał iż podąża za nim kobieta nie odetchnął z ulgą a ni nic, bowiem wampir to wampir i nie ma różnicy czy jest to kobieta czy też nie, bo i tak była znacznie silniejsza od niego, a po za tym to iż wampir jest kobietą nie oznacza iż nie był niebezpieczny czy coś. Jedyne co mogła zrobić lepiej niż wampir facet, to to iż mogła go poderwać czy coś by potem się najeść, ale poderwanie Malcolma to jak cud, bo raczej był odporny na takie rzeczy, z racji swej lekkiej aspołeczności ale mniejsza z tym. Słysząc iż przyspieszyła kroku nie zrobił tego samego, bo byłoby ot oznaką strachu, a drapieżnika strach u ofiary pobudza, a po za tym zbyt szybki chód nie służył nodze wiec nie było sie co forsować. Słysząc jej pytanie na początku nie zareagował bo nie wiedział co robić, ale lepiej podjąć konfrontacje bo można sobie uratować tyłek jakimś cudem, więc w końcu się zatrzymał po czym obrócił do niej i odpalił zapalniczkę, by po chwili podsunąć ją w jej stronę.
-To raczej niebezpieczne, by kobieta sama chodziła w takich uliczkach. Ale wampirom to raczej nie straszne.
Cóż wolał od razu dać jej znać iż wie kim była ,a to czy zacznie udawać iż nie wie o czym on mówi czy coś, to już jej sprawa ale to i tak nie zadziała.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 587


PisanieTemat: Re: Uliczka   Nie Sty 13, 2013 7:50 pm

No dobrze niech i tak będzie, że wampir to wampir niezależnie od płci i wieku, stopnia wampiryzmu i usposobienia no i oczywiście charakteru. To czy będzie chciała go zjeść to się okaże, póki co bardziej go chciała zaczepić z ciekawości, bo jakoś trzeba sobie to długie życie urozmaicać. Pff jak dla mniej to mógł mieć nawet nad sobą królową Anglii wrażenia to na niej nie robi trzeba lepiej pilnować to co się posiada i tyle. Choć kraść nikogo nie zamierzała, niebyła taka. Doszła do wniosku, że jeden sługa jej starczy, choć i to za dużo bo większego pożytku z tego nie było, tylko się takie pod nogami kręci. Zdecydowanie wolała oddawać się chwilowym pokusą i korzystać z tego co od losu dostawała. Czyż nie było to nieco lepsze wyjście? Jej było tak łatwiej i wygodniej żyć. Kiedy mężczyzna się zatrzymał martwe serducho kobiety odetchnęło z ulgą, nie będzie musiała za nim po mieście biegać, na jego słowa uśmiechnęła się wesoło. Udawać, że nie jest wampirem nie zamierzała, jak już jakimś cudem została zdemaskowana to nie będzie udawać, że należy do tej rasy robaczków do chrupania, było by to w pewnym sensie dla mniej dość poniżające. Wsunęła papierosa między wargi i pochyliła się w stronę zapalniczki, aby podpalić papierosa. Wciągnęła szary dym i po chwili wypuściła go tworząc spory zamglony obłoczek. Dopiero po tym postanowiła odpowiedzieć mężczyźnie, widać ładnie sobie już na wstępie pogrywa.
-W takim razie z pewnością nie musisz się martwić o mój los. Choć i takiej osobie jak mi może przytrafić się coś nieprzyjemnego.
Rozejrzała się delikatnie na boki po czym skierowała swoje trawiaste oczy na twarz mężczyzny.
-I mi może stać się krzywda, wielu się tu takich łebków z wielkimi kosami się czai. Ciebie jednak to pewnie mało interesuje, najważniejsze aby twój ludzki tyłek był bezpieczny co?
Wesoły uśmiech spełzł jej z twarzy zamieniając się w niemiły grymas, ale nie z tego powodu, że miała zamiar go pożreć udowadniać, że i on jest zagrożony. Ponownie zaciągnęła się papierosem i strzepała lekki popiołek na ziemię.
-Wielu z was uwzięła się na nas nie zauważając jak wiele zła i wy popełniacie. Ta walka od jest napędzana przez obie rasy, takie zamknięte koło. Wy nam krzywdę, a my wam. Mszczą się obie strony i staje się to już naprawdę bardzo nudne.
Wzruszyła obojętnie ramionami, biedny facet, że też musiał trafić na wampira, który tyle gada.
-Tak samo u nas jak i u was zdarzają się osoby, które mordują bo sprawia im to przyjemność, bo mają taki kaprys, ale łatwiej wszystko zrzucić na krwiopijców.
Czuje się jak czarny charakter w filmie akcji, który tuż przed misternym popełnieniem największej zbrodni musi jak jakiś nawiedzony gadać o tym co popchnęło go do wyrządzania zła. Wybacz Banshee ma ostatnio zły czas.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uliczka   Nie Sty 13, 2013 8:18 pm

No bo wampir to wampir i mi mo wszystko każdy ma w sobie to coś, co sprawia iż myśli tylko o zaspokojeniu głodu krwi, mimo iż moze to być wampir który bierze tabletki, bo nikt nie zdoła tego wytrzymać wiecznie. Och ależ on nie był sługą w żadnym wypadku, a więc miał o wiele lepiej niż ktoś taki kto był sługą, bowiem Aimi nie traktowała go tak no i mogli swobodnie rozmawiać, zwłaszcza iż na bycie sługą by się nie zgodził bo tak nisko nigdy nie upadnie by komuś służyć, bo bycie sługą zawsze kojarzy mu się z wykonywaniem żenujących obowiązków, czy też jakiś innych upokarzających czynności tylko po ty, by pan takiego sługi dowartościował swe ego. No i dobrze iż nie zamierza udawać iż nie była wampirem, bo po zdemaskowaniu wyglądałoby to naprawdę głupio, no a po za tym ktoś kto nie jest pewien, że osoba która za nim podąża to wampir, nie nazwałaby tak kogoś bo jeszcze by go za wariata wzięto. Słysząc co powiedziała tylko lekko się uśmiechnął, bo to co powiedziała daleko odbiegało od prawdy, bo gdyby wyskoczył na nią jakiś chłystek z nożem czy coś, to od razu mógłby sobie go w serce wbić czy coś, bo oszczędziłby sobie wielkiego bólu i bycia pozbawionym krwi, ale jak na razie nie skomentował tego tylko pozwolił jej mówić dalej. Kiedy dodała to o tyłku tylko westchnął cicho, bo spodziewał się czegoś takiego ale nie sprowokuje go to w żadnym razie, bo musiałby być dzieckiem by ulec takiemu czemuś.
-Raczej temu z nożem by się coś przytrafiło a nie tobie. I racja mało m,nie to obchodzi, bo każdy martwi się o własne życie, a po za tyn nie znam cię, wiec czemu mam się przejmować tym co ci się może stać?
Wypuścił parę kółek z dymu po czym spojrzał na wampirzycę, która najwyraźniej nie była zbytnio zadowolona, co mogło oznaczać początek kłopotów ale na razie podchodził do wszystkiego spokojnie i słuchał jej dalej, bo wychodziło na to iż dalej chciała ponarzekać. Jeżeli tylko na tym się to zakończy to bardzo dobrze, ale lepiej by nie robiła tego zbyt długo, bo spieszyło mu się nieco do kiosku, a nie chciał tutaj walczyć z nikotynowym głodem stojąc naprzeciw wampira. Słysząc co powiedziała dalej westchnął znowu, bo teraz postanowiła ponarzekać na to kto komu robi krzywdę, tylko zapomniała o tym, iż ludzie są wstanie zabić niewielką ilość wampirów, kiedy one zabijają ludzi w dużych ilościach i to tylko dla zabawy, lub też żeby się posilić ich krwią. Naturalnym było to, że ludzie odpowiadali tym samym by móc się przed nimi bronić. A co do tego mordowania, to wampiry czerpią z tego radość i są z tego dumne, a nawet chwalone przez inne wampiry i są wtedy w pełni poczytalne, kiedy u ludzi większość morderców jest niepoczytalna, a nawet jeśli i czerpią z tego przyjemność, to społeczeństwo ich nie akceptuje.
-Może i popełniamy wiele zła, ale wy też nie jesteście święci. A co mordowania to wam sprawia to prawdziwą przyjemność i robicie to z nudy czy też kaprysów, by zabić czas w wiecznym życiu. Robicie to świadomie, a większość ludzi jest niepoczytalna kiedy to robi. A nawet jeśli są świadomi, to nie akceptujemy ich a wy swoich morderców tak, a więc jest różnica. Z resztą co za różnica. I to i to zabija i będzie to robić.
Jakoś nie robiło mu różnicy czy zabijał wampir czy człowiek, bo śmierć to śmierć, no a po za tym nie miał nic do wampirów bo i ludzie i wampiry sobie równi pod względem okrucieństwa. A po za tym duża ilość jego pacjentów to wampiry i nie wygania ich ani nic, tylko pomaga im.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 587


PisanieTemat: Re: Uliczka   Nie Sty 13, 2013 9:46 pm

Służenie niektórym owszem wiązało się z upokarzaniem, ale tak też się działo ze sługami w ludzkich wielkich, dumnych rodach. Jak się dobrze trafiło to życie miało się dobre i godne i pełne miłych niespodzianek niezależnie od rasy pochodzenia `pana`. Wszyscy tacy uprzedzeni do służenia, a w sumie co ją to. Taki podopieczny to same kłopoty. To miło, że przyjaciółka Ban traktowała tego niecierpliwego i bardzo uzależnionego chłopaczka z szacunkiem. Wampir szlachetny i taki miły. Skoro ma z takim do czynienia to powinien wziąć troszku na luz i nie czyhać z nożem na każdego wampira co obok niego przejdzie. Równie dobrze skoro ludzie też zabijają powinien obok każdego przechodzić ze strachem, skąd wiesz czy nie trafisz na jakiegoś ukrytego psychola co zaraz gardło Ci poderżnie? Swoją drogą to dobra wymówka, że sami obłąkani tak zabijają seryjnie, wielu jest morderców, którzy czerpią z tego przyjemność i są wręcz przeciwnie geniuszami. Mimo to od czegoś rozmowę trzeba było zacząć a to, że zaczął ironizować z martwienia się o jej bezpieczeństwo wyszło na wierzch to gdzieś tam w niej siedziało. Może i była wampirem, ale też była kobietą i utrzymywała przeważnie wizerunek słabej płci dając się wykazać nieco facetom w byciu facetami, ale wasz męski gatunek nie może się zdecydować czy chce dostawać od kobiet szanse na wykazanie się czy też nie. I lepiej zacząć tą dziwaczną znajomość od paru słów wyrzutu w sumie na obie rasy niż od słów `cześć chce cię zjeść`, choć i to prawdą nie było jak na razie.
-Jaki nerwowy, czyżby za mało nikotyny w twojej krwi krążyło?
Bezczelny uśmiech zawitał na jej twarzy, spięty z niego facet, ktoś powinien go kiedyś nieco rozluźnić, albo coś. Swoją drogą niezadowolona kobieta to początek kłopotów niezależnie od rasy, bo różnica była jedynie taka, że jedna miała kły, a druga nie.
-A ktoś mówił, że jesteśmy? Bo jakoś nie przypominam sobie chyba, że inny wampir Ci takie bajeczki starał wcisnąć. Każdy ma coś za uszami i kto Ci wmówił, że wszyscy to pochwalają? To, że jesteśmy z jednej rasy nie oznacza od razu, żeśmy identyczni. To tak jakby was uogólnić.
Pokręciła nieco zawiedziona głową, utorował sobie jedną drogę i ślepo nią lezie, naprawdę godne podziwu, tu taka awersja do wampirów, ale zabawianie szlachetnego wampierza jest już dla niego niczym chleb powszedni, ech. Dobra już sobie ponarzekała i w sumie znudził ją ten temat. Wszędzie to samo, nic nowego więc trzeba jakoś inaczej podejść do tego faceta.
-Mógłbyś czasem wyluzować, nie każdy kto ma kły ma na ciebie ochotę, poważnie mówię.
Poklepała go lekko po ramieniu, bezpieczny był bo jakoś nie bardzo miała ochotę pić coś co smakowało jak herbata z kipów, zobacz jak nałóg może uratować zdrowie a nawet życie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uliczka   Pon Sty 14, 2013 3:55 pm

Może i tak, ale ludzki pan nie będzie wypijał krwi swojego sługi kiedy ma na to ochotę, a więc pod tym względem mieli oni o wiele lepiej, ale i tak nie ważne kto komu służył on tego nie pochwalał i gardził tym, bo trzeba naprawdę nisko upaść by służyć komuś innemu, niż samemu dbać o siebie. Chyba, iż byłą to czyjaś decyzja której za nic nie zmieni, to wtedy miał inne podejście, bo jeśli ktoś przyrzekał swemu panu lojalność, czy też to iż będzie go bronić z całych sił, no i była to szczera decyzja to wtedy szanował taką osobę. On sam zdecydował się być jakby sługą Aimi tylko dla tego, że kiedyś mu pomogła i to bardzo, a więc chciał się jakoś odwdzięczyć za tą pomoc. On niecierpliwy? A to dobre. Był jedną z bardziej cierpliwych osób i nie dał się ponosić emocją, a więc jej słowa w żaden sposób nie spowodowały iż był niecierpliwy. Ależ on nie czyhał na nikogo z nożem, bowiem jeśli widział iż ma do czynienia z wampirem, starał się unikać konfliktu, bo bądź co bądź był lekarzem, a atakowanie kogoś kto kiedyś może być jego pacjentem nie jest zbyt dobre, bo powoduje to stracenie zarobku za pomoc. Co do przechodzenia ze strachem, to jakoś nigdy nie zaznał tego uczucia, zwłaszcza iż miał podejście, że każdy kiedyś umrze, a więc jeśli jego czas przyszedłby tera to trudno, ale łatwo życia nie odda, bo trzeba walczyć do samego końca. Moze i większość morderców byłą geniuszami, ale robili to dla tego, ze byli słabi psychicznie i czasem nie wytrzymywali presji otoczenia, a to mogło być dla nich jedynym ratunkiem z tego stanu. A jeśli ktoś to robił tylko dla tego, że podobało mu się to, to miał naprawdę coś nie tak z głową, ale od tego sa już psychologowie a nie on. Jego dziedziną było ratowanie życia, a nie zajmowanie się psycholami. Mało go obchodziło czy grała słabą płeć, czy też kobietę silną i niezalerzną, bo jeśli ktoś nie umiał się zdecydować jaki chce być i zmieniał się zależnie od sytuacji, to był dla niego cżłowiekiem lub też wampirem raczej nudnym, bo lepiej cały czas być sobą bo nawet to da okazję facetom do wykazania się w pewnych sytuacjach. Słysząc co powiedziała nawet nie zareagował, ale faktycznie przydałoby się zapalić nieco więcej, bowiem ten papieros zaraz się skończy i nikotyny nie starczy na zbyt długo, a tutaj zapowiadało się na dłuższy postój. Widząc jej uśmiech nawet nie zmarszczył brwi z niezadowolenia czy coś, bo nie ulegał słabym prowokacją.
-Nerwowy? Bynajmniej. Jeśli ktoś może być nerwowy to ty, bo zaczęłaś wylewać swe żale.
Jakoś nie zbyt wierzył w to, że wampiry nie pochwalają tego, ze ich pobratymcy zabijają ludzi, którzy przecież jak to mówiła odpowiadają im tym samym, ale w przypadku ludzi nikt tego nie pochwali, bowiem większość nie wiedziała o istnieniu wampirów i uważali to za zwykłe bajeczki. Na jej słowa tylko się lekko uśmiechnął , bowiem widział zbyt wiele przypadków kiedy wampir był zadowolony z tego co robił, lub mówił o tym z uśmiechem na twarzy. Wielu miał też pacjentów, którzy zostali ranni podczas napadu na grupkę ludzi czy coś, no i wtedy widział zadowolenie z tego faktu na ich twarzach.
-Zbyt wiele wampirów widziałem, które były zadowolone z faktu zabicia człowieka, no i na dodatek inni to pochwalali. U nas morderstwo nie jest pochwalane w ogóle. Tych którzy się tego dopuścili natychmiast się wyklucza i tyle.
Utorował sobie jedna drogę? Ależ on nie miał żadnej drogi którą podążał, bowiem nie miał awersji do wampirów, a to iż ona wywnioskowała to z słów, które nie pokazują awersji oznaczało, że ona podąża ślepo jedną ścieżką i myśli iż każdy cżłowiek nie cierpi wampirów i tylko czeka, by jakiegoś gdzieś zaszlachtować. Na dodatek miała chyba podejście, ze cżłowiek to zupełnie niższy gatunek niż wampir i nie zasługuje na życie, czy też rozmowę z nią, a najlepiej jakby sie położył i dał wszamać. Słysząc co powiedziała westchnał tylko cicho, bo najwidoczniej on a dalej uważała, że jest przez nia spięty czy coś, ale nie chciało mu sie jej wyprowadzać z błędu, bo jak widać była zbyt uparta by zmienić zdanie.
-Jestem wyluzowany i wiem, że nie każdy chce mnie zjeść. Gdyby tak było zginąłby już ponad sto razy.
Cóż naprawdę mogło tak być, bo zawsze po pomocy wampirowi, mógł nie uzyskać zapłaty, tylko wbicie kłów w jego szyję, lub też co gorsza wtedy, kiedy nie zgodził się na pomoc mógł dostać wieczny sen ale na szczęście udawało się tego uniknąć. To iż palił nie miało znaczenia przy smaku jego krwi, bo Aimi potrafiła sobie czasem parę kropelek zlizać i musiała jej smakować, ale to wtedy kiedy miał przerwę między papierosami.

(Ban ciekawi mnie, jak przy swoim wzroście poklepałaś mnie po ramieniu, skoro Malcolm wyższy o 25 cm xD)
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 587


PisanieTemat: Re: Uliczka   Pon Sty 14, 2013 6:44 pm

Cholera wie co ludzcy panowie robili, nie każdy był idealny i taki jaki chcieliby go widzieć inni, ale w to już chyba nie warto wnikać. Każdy wybierał co mu bardziej pasowało, albo to co musiał, on nie chciał nikomu służyć i bardzo dobrze tak zdecydował i tego się trzyma, w tym to i ona podzielała to zdanie, służyć nigdy nikomu nie będzie. Było to stoczenie się na dno, choć niekiedy wampiry traktowały to jak przywilej. Z reguły krwiopijcy byli dziwni i nie ma do tego żadnych wątpliwości. Przepraszam bardzo, a skąd ona miała wiedzieć jaki jest? Nie znała go i nie miała mocy poznawczej przykro mi bardzo, ale posiadanie daru długowieczności nie równało się z byciem wszechwiedzącym. On nie czyhała z nożem na nikogo, a ona nie czyhała z kłami. W każdym geniuszu jest jakieś szaleństwo, ale co im siedziało w głowie tego nikt nie wie i nie oszukujmy się wiedzą to tylko osoby ich pokroju, a my możemy tylko gdybać. Ban ma swoją teorie na ten temat, dryblas swoją i tyle.
Więc uważasz że bycie sobą stanowi tylko jedno torowe zachowanie? W wielu przypadkach być może tak jest, ale bez przesady, bycie elastycznym na dane sytuację wciąż pozwala być sobą, ważna aby nie być zakłamanym, gdyż człowiek czy też wampir wiele masek nosi. W życiu jest wiele sytuacji które zmieniają pewne wcześniej nabyte zachowania i nie oznacza to, że jest się osobą, która nie jest `sobą`, tak na dobrą sprawę to, że ktoś jest zmienny to też jest bycie `sobą` taki już ma styl bycia i jest to jego indywidualna wrodzona cecha, taki jest i już, to właśnie go identyfikuje jako to wewnętrzne `ja`. Banshee w przeszłości była wredna, agresywna, atakująca wszystko co się rusza, do czasu jak widać. Nastał w jej życiu taki moment i poznała właśnie wtedy takich ludzi, którzy nieco namieszali jej w łebku, że teraz musi poszukać na nowo tego kim jest i tak się czasem dzieje, zwyczajnie pokazano jej, że można inaczej i nie oznacza to od razu, że jest się nudnym, aby stwierdzić takie rzeczy trzeba kogoś poznać, bo się książki po okładce nie ocenia.
Prowokacją, no proszę ona jest tylko szczera, jak zawsze w sumie, nie ma w prowokacji żadnego celu.
-O, to jak ktoś już wyraża swoje zdanie na głos to jest nerwowy? Zapamiętam.
I żeby jasne było to jak słoneczko w lato na niebieskim niebie w jej głosie nie było słychać ani ironii, ani sarkazmu, ani nie był szorstki, ani niemiły. Był zwyczajny, miękki i całkiem miły. A czy była nerwowa, może czasem tak i niecierpliwa ostatnim czasem. Niektóre tego nie pochwalały, a niektóre dopingowały jeszcze bardziej kwestia charakteru, czyż nie?
-Tak masz rację, w prawie jest ono tępione, jednak wielu morderców na wolności chodzi mimo wszystko, ale to już całkiem inna sprawa. Wiele wampirów chce się tylko na ludziach żywić i wiedzieć w nich zabawki, ale są takie które chcą żyć w zgodzie z ludźmi, są one oczywiście tłamszone i niedopuszczane do głosu, ale są.
A nie, nie ona wiedziała, że jest wielu ludzi, którzy koegzystowali z wampirami wśród takich znajomych miała nawet łowców więc jej wiara w ludzi była całkiem spora. Może bardziej skierowało ją do takiego myślenia jego zachowanie, dobrze przecież jak nie chciał z nią pogadać trzeba było ładnie jej odmówić powiedzieć, że się śpieszy po fajeczki i sprawa skończona, nikt go nie trzyma tu na siłę.
-To dobrze.
No dobra nie był spięty przez nią tylko taki z natury był. To, że Aimi smakowała jego krew nie znaczy, że nikotyna nie miała na to wpływu, może po prostu lubiła takie smaczki, każdy wampir ma swoje preferencje smakowe i to co smakuje jednemu nie musi odpowiadać drugiemu, tak jak ludziom jedni wpierniczają pomidory, a niektórzy ich w ogóle nie tkną. Odsunęła się nieco od niego i oparła o ścianę pobliskiego budynku, a niech ma trochę przestrzeni i wybór czy czmycha po fajki czy też nie.


(Jakoś problemu nie widzę, bo to, że moja postać ma 165 cm nie znaczy, że w górę wyciągnięta ręką też tylko sięga do takiej wysokości, do tego doliczamy z dyszkę na obcasy i jest się jeszcze wyżej, w końcu poklepała go dłonią, a nie czołem. )
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uliczka   Pon Sty 14, 2013 7:37 pm

Cóż on tez nie wiedział jacy byli ludzcy panowie, ale skoro dosyć duża ilość osób chciała być sługą, to nie było chyba aż tak źle, skoro liczba sług nie malała a nawet powiększała się nieznacznie, ale wiadomo iż nie wszędzie jest tak samo. jeden będzie dobrym panem inny nie. To skoro nie wiedziała jaki jest, niech nie ocenia go z góry po paru słowach lub po jego podejściu, bowiem takie podejście miał do każdego kto był mu obcy, tak więc jej oceny powinny być wstrzymane do czasu, kiedy rozmowa będzie przebiegała znacznie dłużej by mogła go ocenić, a nie tak o z miejsca stwierdzi jaki jest. Nie czyhała z kłami? To po co czaiła się w mroku, zamiast stać tak by można było ją zauważyć? Nie wyglądało to na spokojne czekanie by z kimś porozmawiać, tylko bardziej na polowanie na ofiarę którą można się posilić. A no mieli swoje teorie na ten temat i nie ma się co nad tym rozwodzić dalej, bo nie dojdą do żadnego porozumienia w tej kwestii. W jego przypadku bycie sobą owszem oznaczało tylko jedno zachowanie, bo nie zamierzał przed nikim udawać pana wesołego lub też skorego, czy też nie będzie nikomu słodził na każdym kroku. Wołał powiedzieć w twarz gorzka prawdę i to co naprawdę myśli, niż mówić słodkie słówka które nie będą prawdą. Oczywiście gdyby sytuacja była naprawdę delikatna i powiedzenie czegoś wprost byłoby tylko pogorszeniem sprawy, to starałby się dobierać słowa ostrożnie ale i tak by nie słodził. Cóz to iż miała wiele zachowań zależnie od sytuacji było już jej sprawą, ale przez to nigdy nie wiadomo kiedy rozmawia z jej prawdziwym JA, skoro co chwile może zmienić swe zachowanie z słodkiego dziewczęcia, na upartą i twardą kobietę. Dla tego zazwyczaj był aspołeczny i nie umiał znaleźć sobie nikogo, bo nigdy nie wiadomo kiedy ktoś jest sobą a kiedy udaje, a jemu nie chciało się odgadywać wszystkich charakterków danej osoby, bo przez to wiedziałby o niej zbyt wiele a to nie jest już ciekawe. Słysząc co powiedziała tylko pokiwał głową bo jak widać rozmowa z nią będzie bardzo ciężka, ale w sumie tak to jest jak się nie umie rozmawiać z innymi, no i jak większość facetów nie słodzi jej i w ogóle bo ma cycki i tak dalej. Jakby chciał pooglądać cycki to by se pornola puścił i byłoby o wiele prościej.
-Nie to miałem na myśli. Można było rozmawiać spokojnie, a nie zaczynać z tą nienawiścią jednych do drugich. Nienawiść będzie zawsze.
Cóż gdyby użyła sarkazmu czy coś byłoby chociaż odrobinkę ciekawiej, a tak to jak na razie na przemian grała ostrą i słodką dziewczynkę, ale taka już najwyraźniej była i nie miał co tego krytykować,b o w sumie jego podejście również mogło być krytykowane. No niestety wielu morderców chodizło na wolności, bo zacznie taki na procesie udawać świra i go zamkną na jakiś czas do wariatów, po czym wyjdzie i zacznie mordować dalej, albo prawnikom uda się go wybronić i nic mu zrobić nie można. Pod tym względem prawo ostro kulało, ale naprawić nikt tego nie chce bo tak było najwygodniej, no i gdyby coś zmienić to wszyscy ci wielcy którzy kombinowali mieliby zagrożone stołki, a to nie jest dla nich zbyt wygodne.
-Niestety jak widać prawo kuleje i nic z tym się nie da zrobić. Wiem iż są takie wampiry. Sam na takie trafiłem i pomogłem paru. Ale to i tak nic nie da.
Cóż parę razy trafił na wampiry które stawały w obronie ludzi, czy też chciały z nimi żyć w spokoju nie polując na nich ani nic, ale albo jednej stronie albo drugiej się to nie podobało, bo zawsze będzie ktoś kto uzna to za niedopuszczalne. Ale nawet gdyby żyli w spokoju, to jak długo by to potrwało? Komuś by się w końcu to nie spodobało i wszystko wróciłoby do tego jakie było kiedyś. Cóz chętnie by teraz poszedł po fajki i zostawił ja tutaj samą, ale tak nie wypadało bo mimo wszystko był dobrze wychowany, no i skoro już zaczęli taką rozmowę to wypada ją skończyć, no i mimo wszystko była dziewczyną, a więc musiał okazywać jej szacunek, mimo iż lekko go męczyła. Cóż to nie chodziło o to, że smakowała jej krew palacza, tylko mimo wszystko dbał o swoje ciała i jego krew nie była zanieczyszczona czy coś, a więc była dobrej jakości. Widząc jak sie odsunęła, spojrzał w kierunku kiosku po czym westchnał cicho i cisnął kiepa przed siebie, no i odwrócił się w stronę Banshee. Cóż jeśli będzie chciał następnego, to być może będzie taka miła i go poczęstuje.
-Po za tym, gdybyś chciała mnie zjeść, zrobiłabyś to kiedy sięgałem po zapalniczkę. Gdybyś się nie czaiła w mroku, nie odniósłbym takiego wrażenia.
Skoro został to jakoś trzeba kontynuować rozmowę.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 587


PisanieTemat: Re: Uliczka   Wto Sty 15, 2013 5:50 pm

Cóż takich ludzi co chcieli służyć było coraz więcej, ale nie można też z góry założyć, że robili to bo chcieli. Sytuacje kryzysowe nieraz sprawiały, że ludzie musieli wybrać tak, a nie inaczej.
Gdybać sobie można, co nie? Pierwsze wrażenie to ocena, później się ją poprawia po ewentualnym lepszym poznaniu, zmienia, albo też potwierdza.
O proszę miał całkiem inne podejście do obcych, a inne do znajomych więc też zmieniał swoje nastawienia i `maski`, nie był przez cały czas taki sam. Można być szczerym na sto różnych sposobów, bo to czy ktoś jest miły czy wredny, nie oznacza, że kłamie przecież, tylko w inny sposób mówi to co rzeczywiście myśli. Ban jest szczera, bo sensu nie widzi w lizodupstwie, a czy wypowie swoją opinie w sposób łagodny czy też nie zależy od sytuacji, jeżeli jest zeźlona to wiadomo, że całkiem inaczej będzie mówić, niż jak jest wesoła. Okazywanie swoich emocji nie jest zmianą maski, tuszowanie tego może nią być choć i to jest bardzo sporna kwestia, bo jeżeli ktoś ma w zwyczaju tuszowanie swoich emocji to też w tym momencie jest sobą. Na `ja` nie składa się tylko to jak się zachowuje w stosunku do innych, ale szereg innych rzeczy, cały charakter, postrzeganie samego siebie, sytuacje które powodują u istoty żyjącej pewne zmiany, całe życie i tym podobne. Więc nie możesz powiedzieć niestety mój drogi, że ktoś udaje kogoś innego, jeżeli w określonej sytuacji zachowuje się całkiem inaczej niż w innej, być może tak został nauczony reagować, albo przystosował się w trakcie życia i weszło mu to w krew czyli już się to stało częścią jego prawdziwego jestestwa.
Ty reagujesz w każdej sytuacji tak samo? Wydawało mi się, że to naturalne, że różne sytuacje wywołują różne emocje, a przez to i zachowania. Dobra, ale mogę się nie znać na tym i nieświadomie udawać kogoś kim nie jestem choć postrzegam siebie jako spójna całość o wielu dominujących cechach charakteru które widać niezależnie od tego czy jestem zła, wesoła, obojętna i tym podobne.
Się czai od razu, nie tylko on może nie przepadać za nachalnym towarzystwem ludzi i innych istot. Taka jest jej natura, całe swoje dzieciństwo była uczona, że powinna być jak cień no i nauka przyniosła efekty, to jedna z wielu jej cech nabytych i przyswojonych, które się składały na jej osobowość.
Taa rozmowa będzie ciężka bo i ona taka jest. I przepraszam bardzo, ale kto Ci wmówił, że jak ktoś posiada cycki chce być w stosunku do nich komplementowany? Ja rozumiem, że wiele pań pragnie aby każdy gapił się w jej dekolt, ale bez przesady. Jakby chciała świecić tym co trzyma w staniku pewnie by została striptizerką, chociaż pewnie nie szłoby jej to najlepiej bo jest płaska jak decha i dobrze jej z tym. Wysłuchała go i kiwnęła głową.
-Masz rację mój błąd.
Umiała się przyznać jak jej się gdzieś noga powinęła. I gdzie ona tu słodka jest? Po prostu stara się być miła dla człowieka, czy to grzech? Jakbyś zobaczył słodkość w wykonaniu Ban to byś rzygał tęczą przez tydzień. Temu też ona słodkości nie okazuje bo sama by pewnie padła z nadmiaru cukry w organizmie. A jak była podirytowana to i ostrzej mówiła. Coś mi się wydaje, że to Ban jest bardziej ludzka od Malcolma. Upss...
No tak jest, wszyscy chcą siedzieć twardo na swoich stołeczkach, część się boi o swoje stanowisko, a część z nich to i tak już skorumpowani bandyci więc prawo umiera jak zarzynana świnia kwicząc przy tym przeraźliwie, ale przeciętni konsumenci nie widzą tego i biorą to co im rządy dają.
Na jego kolejne słowa po prostu przytaknęła. Ma rację nie ma co wałkować tematu więc zdecydowanie lepiej zmienić bieg tej i tak już kulejącej konwersacji.
I chcesz powiedzieć, że mimo wszystko w jakimś tam stopniu przejmował się nieznajomą irytującą dziewczyną? Którą mógł zostawić bez mrugnięcia okiem? Brawo jestem pod wrażeniem.
Taaak postara się być taka miła i go poczęstuje jak zajdzie taka potrzeba. W jakość jego krwi jednak zagłębiać się nie będzie, bo bez skosztowania ciężko mówić w tym temacie.
-W takim razie może trzeba zacząć od początku. Już się nie czaję i nie ukrywam tego kim jestem.
Spojrzała na mężczyznę przed sobą i bardzo delikatnie wzruszyła ramionami.
-Lubie tu przychodzić od czasu do czasu, jest tu spokojnie i rzadko kto tędy przechodzi, a mimo wszystko widać co się dzieję na głównej ulicy.
Streściła powód dla którego się tu znalazła, był on bardzo prostu jak widać. Poznała w tej uliczce już parę ciekawych osobowości więc po prostu ulubowała sobie to miejsce.
-Tak swoją drogą.... Banshee.
Wyciągnęła w jego stronę dłoń starając się aby ten gest nie był zbyt nachalny i nie naruszał przestrzeni osobistej człowieka, a jak go jej towarzysz przyjmie to już inna spawa.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Uliczka   

Powrót do góry Go down
 
Uliczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 13Idź do strony : 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Boczna uliczka
» Boczna uliczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: