IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
StukoStrach

StukoStrach

http://vampireknight.forumpl.net/t3219-puk-puk#68737 http://vampireknight.forumpl.net/t3264-stuk-stuk#70251
Zarejestrował/a : 19/03/2017
Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sro Kwi 26, 2017 5:55 pm

Ludzie czasami zapominali z czym mają do czynienia. StukoStrach mimo bycia tym, kim był, nadal jest wampirem wysokiej krwi.
Atak na mężczyznę poskutkował, tyle że nie przegryzł się przez skórę. Magia łowcy podziałała, jednakże na ich nie korzyść rozzłościli tym wampira. Ten wściekły, mimo zadawanych ran, wciąż chciał atakować. Obrywał po korpusie, czasami uchronił się wchłoniętą, ludzką ręką.
Krwawił, więc ubranie łowcy było ubrudzone, bordową, wampirzą posoką. Chciał znowuż zaatakować, lecz tym razem poczuł na sobie kolejny ciężar. To tak kobieta zaatakowała go z rozpędu, powalając. Cóż, może i była silna na swój sposób, jednak to wampir pod kątem siły fizycznej nadal górował. Zamierzał wyrwać ręce, odepchnąć a warto wspomnieć, że wspomagał swoją mocą. Nadal miał przy sobie pozostałe części ciała poprzedniej ofiary. Więc gdy tylko uda się wyrwać, ty samym chcąc uniknąć ciosu od drugiego, to zechce nakierować się w stronę ściany.
Mało tego. Nadeszli szarzy. Szef o nich wspominał, ponoć miał uniknąć ich jak ognia, więc tak też się stanie.
Porzuci skradzione ciało, korzystając z drugiej mocy. Co prawda, działał wolniej, wszak nadal krwawił, a rany nie chciały się goić. Ale i tak spróbował, chcąc całkowicie zmaterializować się wręcz do postaci cieczy i wpłynąć ku górze na dach. Innymi słowy, Stukot chciał uciec.

A jak mu się uda, to ucieknie.

_________________
#DE0000


Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
Esmeralda

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2043


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sro Kwi 26, 2017 7:35 pm

Ruch był szalony, ale pozycja naczelnego Przypała Yokohamy sama się nie utrzyma. Manifestacja tego typu przy Ericu (w normalnych warunkach) wydawała się być niestosowna. Cóż jednak zrobić, jeśli strzelać nie strzelisz, a z nożem strach się rzucić by nie ranić przypadkiem łowcy. Może w tych szpilkach nie była wzorem gracji, jednak nawet dzielna walkiria walczy do samego końca bez względu na okoliczności. Z okrzykiem na ustach… Tak, ciąg bluzg był obowiązkowy, chociaż zapewne później będzie się tego wstydziła. Póki co szumiało jej w głowie, a ów odczucia wyłączyły „damę” zastępując ją stukniętą medyczką ze skłonnościami seryjnego mordercy.
- Fajnie było? PYTAM CZY FAJNIE BYŁO?! - nie zamierzała poluźniać uścisku i dalej waliła wampirzym łbem gdzie popadło. Niech się cieszył że nie miała noża, bez względu na to czy ręka, noga, czy mózg na ścianie, wampir straciłby coś więcej niż życie. Był sprawcą mroku i siewcą zarazy. Jego smród wdzierał się w nozdrza, co w połączeniu z wypitym alkoholem przyprawiało o mdłości. Ale wytrzyma! Pokaże temu zafajdanemu i capiącemu gnojaczynie, że takich jak ona po prostu się nie zaczepia. Oczami wyobraźni widziała zwycięstwo w postaci poskromionego wampira.  I plan by się udał… gdyby ktoś akurat nie zażyczył sobie  cholernego patrolu. Serio?
Z pewnością nikt nie planował pojawienia się szarych, a w furii ciężko dostrzec kilku uzbrojonych po zęby ludzi. W dodatku cichociemnych, którzy zachowali się jak ostatnie świnie rzucając granatem do tłumienia zamieszek. Na poważnego lekarza z czymś takim? Wstyd. Po prostu wstyd i hańba.
Trudno było dyskutować z argumentem siły, dlatego kiedy granat wybuchł, siłą rzeczy została odrzucona od wampira. Piekielny ból zaatakował całe ciało i właśnie w tym momencie przypomniały jej się zajęcia praktyczne z medycyny ratunkowej. Igły, „masaże” i inne sprawy o których człowiek wolał zapomnieć. Ile tym razem naliczy siniaków?
Po solidnej dawce bólu i utracie kilku cennych sekund Esmeralda spojrzała na sprawców tej małej pacyfikacji.
Świetnie… Wspaniale. Najpierw przypał przy Ericu, a teraz w nagrodę razem wylądujemy na dołku...
Nie mogła na to pozwolić. Przecież byli niewinni!
- Ten człowiek jest mordercą. Zjawiliście się w samą porę! - dobra mina do złej gry zawsze jest jakimś rozwiązaniem. Szarzy zjawili się w ostatniej chwili, żeby wspomóc dwójkę biednych cywili, którzy znaleźli się w nieodpowiednim miejscu i o złym czasie. W dodatku nie mają pojęcia o istnieniu wampirów, gdyż ten brzydki i śmierdzący gość wcale nie ma ostrych kłów i nadnaturalnych mocy.

_________________
Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Eric

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sro Kwi 26, 2017 8:25 pm

Eric nigdy nie zapominał z kim ma do czynienia. Żartem po prostu zawsze starał się rozluźnić nerwy jakie czasem towarzyszyły podobnym walkom. Czarny maziasty bydlak nie był byle wampirkiem typu D czy E. Był stanowczo za silny jeśli zwalił na nogi kogoś kto specjalizował się w walce wręcz. Łowca starał się nie dopuszczać do sytuacji gdy wróg miał nad nim przewagę w stylu, powalenia go na ziemię. Skoro jednak już leżeli wiedział co będzie następne. Wampir będzie chciał wyrwać mu części szyi i zachłysnąć się jego krwią. Nic z tego... na takie właśnie sytuacje gotową miał magię z której nie lubił korzystać. Poczuł jedynie silne szczęki zaciskające się na ciele. Oj zostanie po tym siniak. Czuł krew tamtego i wiedział, że szybko ran sobie nie zaleczy dzięki ostrzu stworzonemu na takich jak on. W dodatku wampir musiał się czuć jakby ktoś dodawał właśnie soli na jego rany. Taka właściwości noża, no cóż...
Esmeralda porwana w wir walki nie zwracała chyba uwagi, ani na nadludzką siłę swojego przeciwnika ani na stojącego obok nieco zdziwionego Erica. Na ich szczęście bądź nie wpadł ktoś czwarty i nie byle kto. Psy! No rzesz kurwa jeszcze tego mu brakowało. Nie dość, że jego facjatę zna każdy komisariat w Ameryce to jeszcze tu miał się już dorobić kartoteki? Westchnął ciężko widząc jak ogarnia ich dym. Serio? Schował w tym samym czasie nóż do kabury i zmrużył oczy widząc jak wampir zmienia postać i znika. No dym był! Nie widział, że wskakuje na ścianę obok. Potem było jeszcze gorzej... cholerne gumowe kulki. Choć Eric użył swojej magii to z pociskami to ona średnio sobie radziła. Ból sprawiony takim typem broni zapamiętał jednak inaczej. Bolały jakby... mniej? Może to ta jego bycza skóra co ją wywołał rytuał.
W każdym razie w trakcie pojawiania się dymu, Eric schował nóż i od razu doskoczył do Esmeraldy. Jako że miał już do czynienia z policją wolał dmuchać na zimne. Zakrył ją swoim ciałem tak, że większość kulek trafiła boleśnie w jego plecy i ramiona. Paskudny wampir i tak zdarzył się łowczyni wyrwać dzięki zmianie formy więc tylko ona znajdowała się pod Erickiem.
Kiedy uderzenia się skończyły mężczyzna podniósł się z kolan i jęknął prostując plecy.
-Chyba ci fani Greya poodbijały mi nerki.- jęknął do Esme zanim ta zdążyła się odezwać. Nie wiedział jeszcze czym jest szara policja. Wiedział jednak czym jest "amerykańska policja" za często ich spotykał więc założył leniwie ręce na głowę.
-Ta pani została zaatakowana, ja przejeżdżałem obok. Mój motocykl stoi chyba za wami szanowni panowie.- westchnął ciężko. A mógł zostać i grać na konsoli... Zerknął kątem oka na Esmeraldę, ale tylko na moment. O wiele bardziej bulwersowało go gdzie uciekł wampir. Bo przecież chyba nie mógł uciec za daleko jeśli w ogóle. Za atak na człowieka i za to co zrobił z dziewczyną należała mu się śmierć i tyle.

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Emmanuel

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 308


PisanieTemat: Re: Uliczka   Czw Kwi 27, 2017 12:44 pm

Jatka trwała w najlepsze gdy zjawili się Szarzy. Gdyby nie oni Stukot z pewnością uciekłby łowcom równie szybko i znienacka co się pojawił. Jednakże gdy półpłynna lepka forma usiłowała dotrzeć do ściany budynku w tym momencie natrafiła na barierę tworzoną przez członka oddziału. Co za tym idzie wszyscy dostali gumowymi pociskami po równo. No... prawie wszyscy. Eric postanowił osłonić Esmeraldę co zaowocowało tym, że twarz kobiety i większość korpusu zostały ocalone przed bolesnymi uderzeniami. Inaczej sprawa się miała z samym mężczyzną. Niezwykle twarda skóra nie dawała się tak łatwo rozciąć i nie pękała zbyt chętnie jednakże tkanki znajdujące się pod nią wciąż były czułe na uderzenia obuchowe. Krótko mówiąc Eric został mocno sponiewierany i z pewnością pojawi się sporo siniaków choć nadal będą mniej rozległe niż gdyby podobnych uderzeń doświadczyła Esmeralda. Stukostrach zmienił się w płynną masę toteż ledwo odczuł gumowe pociski wystrzelone przez granat co nie oznacza, że wyszedł z tego ataku bez szwanku. Oprócz drobnych obrażeń należy zauważyć, że jego zmienione ciało było lepkie, a pociski wybuch wystrzelił z ogromną siłą. Mnóstwo tego cholerstwa było teraz w Stukostrachu znacznie utrudniając mu przemieszanie się czy wspinaczkę, przy której nie może już polegać w stu procentach na lepkości ciała. Ponadto jego forma niespecjalnie ruszyła Panią Kapitan, która celowała wciąż w wampira.
-
Ostrzegam. Jeden ruch i strzelam. Daj mi pretekst zwyrolu. - stwierdziła hardo. Trudno było ocenić jak zapatrywała się na całą tę sytuację gdyż jej twarz, jak u wszystkich Szarych skrywana była przez maskę. Na tłumaczenia Esmeraldy i Erica pokiwała jedynie przecząco głową.
-
Jesteście wszyscy zatrzymani do ustalenia przebiegu wydarzeń. Proszę wziąć przykład z kolegi. - powiedział jeden z funkcjonariuszy trzymający się bardziej na uboczu grupy. Miał przyjemny i delikatny głos, niemalże chłopięcy mimo, że gabaryt zdawał się być naturalny dla dorosłego mężczyzny o szczupłym ciele. Z kolei ostatni z nich wyciągnął zza pazuchy pistolet maszynowy i wtórując swej przełożonej wycelował w wampira.
-
Ty też pokrako. Idziesz z nami na nogach albo na noszach. Mi tam po jedno. - rzekł. Brzmiał, delikatnie mówiąc, jak delfin z gruźlicą przytrzaśnięty drzwiami windy. Jakby całe życie pił i śpiewał sprośne piosenki oraz palił.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
Esmeralda

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2043


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sob Kwi 29, 2017 10:27 am

Szlag by to. Wampir był praktycznie uziemiony, a jego czaszka radośnie stukała o wybrukowaną ulicę. Mogło być tak pięknie… Morderca złapany, Eric nagrodzony całusem za swoją bohaterską postawę i odprowadzony do domu. Nawet samotny wieczór spędzony w hotelowym pokoju nie wydawał się być tak paskudny jak wcześniej. I ten alkohol… musiała już wytrzeźwieć, bo wypiła przecież tylko kilka drinków. Pojawienie się szarych rzeczywiście skomplikowało całą akcję. Co więcej grupa na której czele stała kobieta z pewnością nie będzie łatwym przeciwnikiem. Eric zrobił coś, czego Czerwonowłosa się nie spodziewała. Nie zdążyła nawet zaprotestować, kiedy przyjął na siebie większość pocisków. Anioł nie facet! W tym wypadku nie wystarczy już zwykłe podziękowanie, zwłaszcza że prawdopodobnie za chwilę oboje wylądują w jakimś zapyziałym pierdlu. Przez nią. Przez głupotę, brak pomyślunku i zgrywanie walecznej walkirii. W dodatku o obniżonym poziomie trzeźwości.
Świetnie, cholera. Cudownie.
Miała ochotę złapać łowcę za rękę i uciec. Zniknąć, zapaść się pod ziemię i udawać, że wszystko to było tylko złym koszmarem. Niestety.
- Od kiedy to zatrzymujecie niewinnych ludzi? - zapytała, czując że znajduje się na granicy cierpliwości.
- Jesteście jak straż miejska i policja w Polsce… zamiast zabrać się za poważnych przestępców, nabijacie statystyki łapaniem łatwych celów. Zaskarżę Was za bezpodstawne użycie broni na cywilach i spowodowanie uszczerbków na zdrowiu!- wstała na równe nogi i mało brakło by pogroziła im palcem. Znała swoje prawa i według jej mniemania nie powinni ich zabrać jak jakichś pośrednich przestępców.
Nie będziesz mi mówiła co mam robić ty głupia pindo. Myślisz że jak masz broń to jesteś taka ważna? Psia krew.
- Pracujecie dla burmistrza? Świetnie! Chętnie z nim porozmawiam ale wypuśćcie tego Pana, bo nie zrobił nic złego. - wskazała na Erica ruchem dłoni. Jeszcze powinni mu dać medal za zasługi dla miasta. W końcu gdyby nie on, możliwe że skończyłaby na dachu w objęciach śmierdzącej gadziny, która… no właśnie… spieprzyła korzystając z okazji. Brawo.

_________________
Powrót do góry Go down
StukoStrach

StukoStrach

http://vampireknight.forumpl.net/t3219-puk-puk#68737 http://vampireknight.forumpl.net/t3264-stuk-stuk#70251
Zarejestrował/a : 19/03/2017
Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sob Kwi 29, 2017 3:31 pm

Stukot ranny, wściekły i nieco rozhisteryzowany. Nie chciał wpadać w szpony władzy za żadne skarby świata, nie kiedy miał do wykonania swoją misję. Szare ptaki powinny trzymać się z dala i nie wtrącać nosa w nie swoje sprawy.
Dlatego czym prędzej wolał zmyć się, niżeli zostać schwytany i zadanie miało się nie udać. Odłamki granatu, rany kute. To wszystko znajdowało się w ciele wampira, powodując silny ból. Syczał, sapał.
Gdy usłyszał głos jednego z funkcjonariuszy. Zamarł. Stukot pod postacią lepkiej, chociaż humanoidalnej postaci nie poruszał się. Ciało traciło na lepkości, co oznaczało że niebawem zakończy się moc, jak i przez same obrażenia. W pewnym momencie odwrócił łeb, chociaż odrobinę. Szeroko otwarte ślepia wpatrywały się w te porażające maszyny strzelające. Jakże on nie znosił broni. I tak czy inaczej, spróbuje raz jeszcze. Dźwignie wręcz swoje ciało znowuż ku górze, czerpiąc te ostatki energii. Chociażby miał oberwać, musiał przedostać się na dach. Tam już spożytkuje resztki zmarłej, by odzyskać odrobinę siły. Jak się jednak ów ruch zakończy, to już zależy od Szarych. Bo ludzie którzy chcieli z nim walczyć, zaprzestali być w centrum uwagi szkaradnego wampira.

_________________
#DE0000


Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Eric

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Uliczka   Nie Kwi 30, 2017 11:06 am

Sam facet nie widział tego jak Esmeralda. Anioł? No bez przesady... ot chyba lepiej że cholerne, twarde, gumowe kulki walnęły w jego plecy niż w jej delikatną buzię, prawda? Wydawało mu się, że chyba każdy chłop by tak zareagował, on, Leo czy też dowódca. Stał teraz z rękoma założonymi za głowę czując jak sińce pulsują bólem w kilku miejscach. Dobrze, że w jaja go nie trafili bo wtedy chyba musiałby wybić komuś zęby. Gaz łzawiący to za mało w dzisiejszych czasach? Brutalność policji! Chciałby się zaśmiać, ale zamiast tego ziewnął udając rozluźnionego i wcale nie przejętego sytuacją. W głębi jednak cały czas miał na uwadze całkiem niebezpiecznego wampira. Spoglądał na jego poczynania kątem oka, a co robił ten skurkowaniec? Zwiewał, mimo iż zostawiał na ścianie ślad swojej juchy i pewnie nie mało cierpiał - on zwiewał. Parszywe stworzenia. Niech tylko Grigorij się dowie, że Szarzy przeszkodzili w działaniach łowcom. Eric miał cichą nadzieję, że dowódca zrobi z nimi porządek.
-Ciesz się, że od razu nie zaczęli strzelać. Gdybyś była czarna już dawno leżałabyś z kulą w brzuchu na ziemi.- powiedział uśmiechając się pod nosem.
Nie skomentował stwierdzenia "niewinni"... troszkę grzeszków mu się nazbierało, na szczęście po drugiej stronie oceanu Oświata całkiem nieźle potrafiła czyścić dowody.
-Daj spokój złotko jak chcą zabrać naszą wspaniałą trójkę to niech im będzie. Tylko niech trzymają to coś z dala ode mnie bo nie ręczę za siebie.- powiedział spokojnie nadal z lekkim uśmiechem na facjacie.
-A macie na komisariacie kawę? No i jakieś środki przeciwbólowe też by się przydały bo chyba odbiliście mi nerkę. Mogę w sumie zapalić? Lubię jak ktoś odwala robotę za mnie.- mówił jakby nigdy nic wciąż trzymając ręce za głową. Rzadko się zdarzało by ktoś łapał wampira zamiast niego, ciekawa odmiana. Skoro jednak miał taką sposobność to chciałby sobie popatrzeć jak ktoś inny się męczy.
-Brzydka ta baba.- szepnął bardzo cicho pochylając się do ucha Esme po czym posłał pani kapitan uśmieszek. Ach nieodłączny humor w sytuacjach stresowych. Lepsze niż prochy Leona wymieszane z whisky!

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Emmanuel

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 308


PisanieTemat: Re: Uliczka   Pon Maj 01, 2017 8:47 am

Eric poddał się choć nie miał zamiaru porzucić swego poczucia humoru. Esmeralda nie potrafiła, zarówno na trzeźwo jak i po pijaku, powstrzymać niewyparzonego języka. Stukostrach natomiast zachowywał się jakby na swoje miano zasłużył właśnie panicznym strachem. To nie był dobry dzień dla Szarej Policji.
- Na to liczyłem. – dało się słyszeć ni to wypowiedź ni charknięcie mężczyzny z pistoletem maszynowym, który od niechcenia posłał serię za wampirem. Pociski okazały się być niezwykle niebezpiecznymi ponieważ każdy z nich,  który utkwił w ścianie jątrzył się na biało. Co wprawniejsze oko dostrzegłoby także parę. Kilka kul ugodziła wampira paląc, piekąc i topiąc tkanki. Stukostrach, nawet jeśli nie znał się na broni, z pewnością nie miałby problemu z nazwaniem pocisków wykorzystanych przeciw niemu. Amunicja zapalająca.
Ból skutecznie uniemożliwił wspięcie się wyżej niż na sześć metrów. Może gdyby wampir nie stał przez chwilę. Może gdyby był szybszy. Może gdyby nie ucierpiał od nieszczęsnego granatu przeciwzamieszkowego. Na nieszczęście zarówno jego jak i łowców, którzy zjawili się tu w cywilu, Szara Policja nie pierdoliła się w tańcu. Obrażenia sprawiły, że Stukostrach zamarł na chwilę. Z bólu oczywiście. Miał możliwość puścić się i spaść jeszcze z dość niedużej, jak dla wampira,  wysokości.  Mógł także kontynuować swoją wędrówkę ryzykując upadek ze znacznie wyższej wysokości. Nawet gdyby do niego nie strzelano nie wiadomo czy nie utraci zbyt dużo sił zanim dotrze na dach.
Znajdujący się na dole mogli usłyszeć cichy śmiech gościa, który oddał strzał w kierunku Stukostracha. Ewidentnie ten osobnik lubił swoją pracę. W międzyczasie Esmeralda uznała, że świetnym pomysłem będzie wykłócać się ze służbami bezpieczeństwa. Szefowa patrolu wysłuchała co mieli do powiedzenia zarówno rudowłosa jak i mężczyzna. Świetny ruch. Naprawdę.
-
Pracujemy dla miasta. Procedura jest jasna i nie ma wyjątków. Zakłócający spokój mają być zatrzymani. Jeśli jesteście… niewinni… W ciągu doby zostaniecie wypuszczeni. – Kapitan odpowiedziała dość rzeczowo pomijając całą otoczkę oskarżeń, epitetów czy gier słownych. Miała przyjemny, dość ciepły głos. Nie wykazywała jednak szczególnego zainteresowania dyskusję czy empatii.
-
Kawę mamy. – dodała po chwili. Czy mówiła zupełnie poważnie czy też uśmiechnęła się nie sposób było ocenić z powodu ptasiej maski.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
Esmeralda

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2043


PisanieTemat: Re: Uliczka   Pon Maj 01, 2017 7:18 pm

Czas mijał na bzdurnym pseudo przesłuchaniu i robieniu z siebie wariatów pod oknami ludzi. Ciekawe czy ktoś obserwował ich zza grubych firanek. Monitoring osiedlowy był domeną prawie każdej dzielnicy, co by wyjaśniało dlaczego tak szybko znaleźli się tutaj szarzy. Esmeralda spojrzała na Erica, kiedy ten się poddał.
Co? Jak to?!
Powracając wzrokiem do mundurowych, otworzyła już usta w celu puszczenia kolejnej wiązanki. Nie zdążyła. Seria strzałów z amunicji zapalającej wystarczająco ostudziła zapał rudowłosej. Byli uzbrojeni, to fakt… ale użycie granatu do tłumienia zamieszek, a ostrzejszej broni stanowiło subtelną różnicę. Nawet Esmeralda posiadała w sobie jakieś resztki instynktu samozachowawczego.
- Okeeey. - powiedziała pod nosem i automatycznie uniosła do góry obie dłonie. Poddała się? Owszem. Eric miał rację . Ryzykowanie że te świry zaczną do nich strzelać nie było ani kuszące, ani tym bardziej opłacalne.
- Mam nadzieję. - westchnęła. Kątem oka spojrzała na wampira, który już jedną nogą był gdzieś na wolności. Przez chwilę. Zanim nie potraktowano go jak tarczy strzelniczej i kaczki podczas polowań. Nie żeby go żałowała, niemniej zabicie tego krwiopijcy mijało się z celem przez wzgląd na niecodzienne zdolności adaptacyjne. No ale cóż… Była przecież zwykłym cywilem, który wampiry widział tylko podczas emisji „Wywiadu z wampirem”. Spojrzała na Erica, kiedy ten mówił o swojej nieszczęsnej nerce i przez chwilę coś w niej pękło.
Jezu, to moja wina. Jestem doprawdy kretynką…
Pijacze zmysły nakłaniały żeby przytulić biednego, pewnie już nawet umierającego Eryczka. Jak to by jednak wyglądało w oczach Szarych, którym na początku podali zgoła odmienną wersję zażyłości.
- Wszystko dobrze? Opatrzę Pana jak mi pozwolą. - szepnęła do towarzysza, mając nadzieję, że nie dotrze to do postronnych. A jeśli nawet to tytuł per Pan powinien potwierdzić wcześniejsze słowa.

_________________
Powrót do góry Go down
StukoStrach

StukoStrach

http://vampireknight.forumpl.net/t3219-puk-puk#68737 http://vampireknight.forumpl.net/t3264-stuk-stuk#70251
Zarejestrował/a : 19/03/2017
Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Uliczka   Pon Maj 01, 2017 9:16 pm

Ucieczka chyliła się ku nieudanej próbie. Stukot aż charczał, plując własną krwią i za wszelką cenę starając się utrzymać przy ścianie. Ból jaki jednak rozniósł się po całym jego ciele poprzez postrzelenie z serii, nie był już taki do zniesienia. Ciało straciło na przyczepności, więc opadł z łoskotem na twardą powierzchnię. Przeistoczył się w normalną postać, kuląc się przez zadane mu rany. Był istną siatką dziur oraz ran kutych. Z czystą nienawiścią spoglądał na dwoje ludzi oraz tych ptasich policjantów. Jakże on nie znosił ptaków.
- Zemsta nadejdzie i to krwawa, śmiertelnicy.
Wydyszał, splunąwszy kolejną dawką krwi. Zbyt dużo juchy stracił aby się wybronić, musiałby ukryć się aby regeneracja zaczęła normalnie działać oraz pożywić się konkretnie. Chociaż wypadałoby mieć jednak na uwadze, kolejne chęci ucieczki. Niech się tylko zbliżą, Stukot do debili mimo wszystko nie należy. Ale czy ci obecni brali cokolwiek pod uwagę? Zbyt twardzi oraz złowrodzy. Wielka szkoda, że szalony wampir miał tak skończyć. No i misja się nie udała, a to kolejny minus całego zajścia.

_________________
#DE0000


Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Eric

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sro Maj 03, 2017 7:04 pm

Oj widział doskonale niezadowolenie na twarzy pięknej Esme, ale cóż miał poradzić. Przede wszystkim miła swoje lata i choć lubił żartować, to czasem zdarzało mu się zachowywać jak dziadek. Poza tym rozlać krew śmiertelnego było łatwo, a niegodziwym byłoby ruszanie tych tu. Mógł ich nie lubić i zemścić za kule które go ugodziły, ale wykonywali swoją pracę... chronili innych cywili od tej brutalnej gry która codziennie rozgrywała się na ulicach Yokohamy pomiędzy łowcami, a wampirami. Chyba... że policjanci postanowiliby przywalić mu w twarz, wtedy mógłby nieco zmienić na moment swoje postrzeganie mundurowych. Ot wyjątek!
-Doba... to cholernie dużo czasu.- westchnął głośno po tym jak świst kuli i jęków ucichł. Czy przejął się losem krwiopijcy? Ależ oczywiście! Zerknął czy nadal się ruszał, bo dychać i tak nie dychał. Kiedy zobaczył oznaki "życia" okazał swoje niezadowolenie przez krótkie
-Tsk.- i pokręcił głową nie dodając jednak już nic więcej. To, że wziął udział w zabawie którą zorganizowała dla Oświaty Esmeralda było czystym obowiązkiem. Sam wolałby ukatrupić winnego i po sprawie. Kara śmierci była na porządku dziennym w Ameryce. Nie zamierzał więc przejmować się wampirami.
Uśmiechnął się pod nosem słysząc ostrzeżenie... tak po raz kolejny ukrył pod uśmieszkiem ponure myśli jakie zasnuły jego umysł. Nienawidził jak te bydlaki to robiły, czasu miały aż nadto i bardzo często spełniały swoje groźby. Dlatego lepiej było ich zabijać! Geez.
-Jest pani lekarzem? Przyda się, ale najpierw kawa i telefon do przyjaciela.- puścił jej oko mówiąc normalnym tonem. Cóż miał niby ukrywać, a to że mieli udawać że się nie znają? Załapał.
-To jak panowie i pani, skończyliśmy? Załatwmy to szybko i wracajmy do swoich zajęć.

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Emmanuel

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 308


PisanieTemat: Re: Uliczka   Czw Maj 04, 2017 11:12 am

Udało się stracić niepokornego wampira. Ten jednakże nie tracił ducha i zaczął złorzeczyć wszystkim zebranym pominąwszy, że jeden z nich należy do istot nocy. Rosły osobnik, który wcześniej stworzył barierę, zbliżył się na kilka metrów i wyciągnął sporych gabarytów broń zza pleców. Wyglądała dość niecodziennie i była wręcz toporna.
-
Stul ryj, albo poleję Cię kwasem. Przynosisz hańbę swojemu gatunkowi. - stwierdził wystrzeliwując w Stukostracha. Nie był to jednak pociski ani nic w podobie. Dziwna broń okazała się wyrzutnią sieci, która pochwyciła wampira krępując go tak na wszelki wypadek. Bardzo szybko wampir mógł zauważyć, że siatka miała liczne metalowe wzmocnienia. Wykonane z metalu charakterystycznego dla łowców wampirów. Najwyraźniej współpraca z Black Crown przyniosła kilka ulepszeń w wyposażeniu Szarych.
-
Wszyscy dostaniecie posiłek. - powiedziała kapitan patrząc z niedostrzegalnym politowaniem na paczkę z krwiopijcą w środku.
-
Nawet Ty. -  rzuciła o czym skinęła głową na swoich ludzi. Zarówno ten o łagodnym, niemal chłopięcym głosie jak i ten co ranił ciężko Stukostracha złapali siatkę by pomóc przenieść ją do niedalekiego furgonu. Gdyby wampir się rzucał człowiek o niezwykle nieprzyjemnym głosie będzie go okładać póki się nie uspokoi. On naprawdę lubił swoją pracę.
-
Jak Was wypuścimy możecie nawet umówić się na randkę. - stwierdziła z rozbawieniem dowódczyni tego oddziału. W tym czasie masywny Szary zaczął meldować przez komunikator.
-
Melduję schwycenie dwójki cywili i "zarażonego". Jeden świadek zajścia. 6 piętro, czwarte okno od prawej. Zatrzymanych odprowadzimy na komisariat. Bez odbioru. - zaraportował po czym  wskazał drogę zatrzymanym. Oprócz pyskowania nie wykazywali agresji toteż Szarzy nie skuwali ich aż do radiowozu. Dopiero przy wozie padło standardowe polecenie "rączki" i skuci zostali zarówno ludzie jak i wampir.

[ Wszyscy z/t i zapraszam do pierdla ].
Powrót do góry Go down
Molly
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Molly

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Uliczka   Czw Cze 08, 2017 10:14 am

Wyprowadzka z rodzinnego domu wiązała się nie tylko z długą rozłąkom, pakowaniem większości rzeczy jakich używała ale również koniecznością dotarcia na miejsce możliwie bez większych komplikacji. Początkowo plan zakładał podróż pociągiem. Opcja numer dwa wyszła z inicjatywy ojca, który widząc wielkość walizki jaka miała towarzyszyć córce, zlitował się. Ostatecznie dzień przed wyjazdem na podwórku czekała mała niespodzianka. Był to dwuletni mini w soczystym, czerwonym kolorze. Skoro dziewczyna miała ruszać w świat, to musiała mieć czym przemieszczać się z punktu A do punktu B. Samochód? Wspaniała sprawa! Ale dla kogoś z doświadczeniem w tych sprawach. Molly prawo jazdy zdała niespełna miesiąc temu i jako nowicjusz w tych sprawach nie czuła się pewnie. Co innego gdyby auto było stare i w połowie zjedzone przez rdzę. To wyglądało najwyżej na dwuletnie i nie posiadało ani jednej ryski. Tym bardziej wycieczka zamieniła się w stresującą wyprawę. Korki, znaki, sygnalizacja świetlna a do tego wiecznie mówiąca coś nawigacja.
Jazda do samego miasta okazała się czystą przyjemnością. Większość pokonanej trasy ulokowana była między polami albo małymi wioskami. Dwa pasy dla każdego z kierunków umilały czas a w miarę życzliwi kierowcy nie trąbili widząc mały listeczek naklejony na tylnej szybie, dzięki tato... Sprawa zaczęła komplikować się w centrum. Na początek trzeba przyznać, że pora dnia jaką sobie wybrała była najgorsza z możliwych. Wszyscy spieszyli się do pracy i w krótkim czasie na dużej ulicy otoczonej wysokimi budynkami zapanował tłok.
-No pięknie. Pilnując od dłuższego czasu jadącego przed nią auta, starała się siedzieć mu cały czas na zderzaku. Od kilku dobrych skrzyżowań wydawało się, że jadą w to samo miejsce. Do czasu kiedy tocząc się na dwójce, zauważyła jak ktoś z tyłu uporczywie miga na nią długimi światłami. Niemal w tym samym momencie na monitorze auta wyświetliła się informacja o spadku ciśnienia w tylnej oponie. To mogło oznaczać tylko jedno - kapcia. -Jezu. Wciągnęła gwałtownie powietrze sprowadzając pojazd do jakiejś bocznej, na szczęście pustej uliczki. Tam wysiadła, a jej obawy potwierdziły się. Z tylnej lewej opony zeszło powietrze. To chyba najgorszy dzień w jej dotychczasowym życiu. Sama w wielkim mieście, bez niczyjej pomocy. I jak się zmienia koło?! Nie popadając w panikę otworzyła bagażnik i pchnęła walizkę na złożone, tylne siedzenia. Następnie otworzyła klapę i 1/4 sukcesu miała za sobą. Było koło. Tylko co dalej? Ostatnią rzeczą jaką chciała zrobić to telefon do rodziców. Jeszcze nie minął dzień od jej nieobecności a już ma problemy. Spokojnie, ze wszystkiego jest jakieś wyjście. Najlepszym rozwiązaniem było usiąść na brzegu bagażnika, wyciągnąć telefon i sprawdzić w internecie "jak wymienić koło zapasowe". Tak też zrobiła.
Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
Ryuuki

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 238


PisanieTemat: Re: Uliczka   Czw Cze 08, 2017 5:01 pm

Dla Ryuukiego był to dzień jak co dzień, o dziwo jeden z tych których nie spędzał w laboratorium. Właściwie obecnie zastanawiał się poważnie nad tym co robić. Szedł nieco zamyślony, a na drodze nie wpadł na nic tylko chyba cudem, mimo wszystko przeszłość gdzie trzeba było uważać na każdy krok zostawiły w nim ten nawyk pozostania ciągle na tyle ostrożnym by nie dostać nagle czymś w łeb. Już przyzwyczaił się do słabszych bodźców zewnętrznych, choć i tak chyba wykazywał nieco lepszy słuch niż wielu ludzi którzy go mijiali, albo tylko mu się tak wydawało? Może to bardziej wina spędzania długiego czasu w cichym pomieszczeniu? słysząc teraz wszystkie hałasy jakie potrafili wytworzyć Japończycy w ciągu ruchliwego dnia jak ten nie było niczym dziwnym, ze mogli mieć tak wytępione zmysły. Tu nic nie spełniało norm bezpieczeństwa, kompletnie.... żadnych.
Chyba między innymi to doprowadzało do tego, że Ryuu szedł ulicami takimi jak ta w której obecnie się znajdował. Szedł spokojnie od strony rynku niosąc ze sobą plecak w którym były zakupione przez niego wcześniej produkty. To też szybko weszło mu w nawyk. Teraz kiedy był zmuszony kupować jedzenie tak jak każdy normalny człowiek, nie musiał już więcej nocami chodzić po starym porcie by złapać handlarzy nielegalną posoką. Mógł w pełni rozkoszować się słońcem coraz częściej wychodzącym przez zbliżające się lato i nie musiał już się kryć, był spokojniejszy. Cezar jak zwykle szedł zaraz koło niego, co jakiś czas zaczepiając okoliczne koty które jednak casami nie wykazywały zrozumienia dla nieco mniejszego od siebie towarzysza potrafiącego wydać z siebie piski podobne do nietoperza. Im dłużej Ryuu mu się tak przyglądał tym bardziej stwierdzał, że chyba przydałoby się wyhodować Cezarowi jakąś towarzyszkę, biedak jednak czasem musiał się czuć nieco samotny. Z drugiej strony byli razem dobrani wręcz doskonale jako towarzysze, sam też nie zawsze był postrzegany przez ludzi po równo, szpiczaste uszy i kły które nie znikły po przemianie całkowicie sprawiały, że nadal był traktowany z dystansem przez przeciwników cospleyu, bo przynajmniej ci wymienieni niczemu się nie dziwili, to był plus mieszkania w tym kraju. Szczególnie dobrym przebraniem w jego przypadku było ubranie na siebie tradycyjnego kimona, czasem nawet pytano się go czy jest jakimś demonem z animca, swoją drogą udało mu się nawet zebrać pokaźną listę takich postaci do których miałby być niby podobny, zawsze mógł to zapamiętać i wykorzystać w razie potrzeby gdyby ktoś się go zapytał o wygląd.
W trakcie swoich myślowych debat nad życiem w końcu trafił na przeszkodę którą nie było tak łatwo wyminąć... auto. Stanął niemal przed samą maską czerwonego mini i zaskoczony spojrzał wpierw na nie a potem obchodząc je ostrożnie udało mu się zobaczyć właścicielkę pojazdu która siedziała na bagażniku intensywnie szukając czegoś w zmorze elektronicznej jaka nadal była dla Ryuukiego komórka. Raczej nie wyglądało na to aby dziewczyna sobie tu siedziała i odpoczywała, tu w ogóle tak rzadko widywało się auta poza porą kiedy ludzie spieszyli do pracy lub z niej wracali. Uśmiechnął się nieco delikatnie
-Czy coś się stało? Trzeba panience w czymś pomóc?
Zapytał akcentując słowa w dosyć staromodnym stylu i spokojnie czekał na reakcję dziewczyny. Musiał przyznać, że była dosyć ładna, choć patrząc na torbę obecnie mieszczącą się na tylnych siedzeniach była dla Ryuu typową kobietą lubiącą nadmiar rzeczy, tym samym raczej przeciwieństwem jego osoby. Catbat zaś widząc, że właściciel dalej nie idzie wskoczył na jakiś kontener stojący niedaleko auta i sobie ziewnął rozkładając się na rozgrzanej blasze w celu delektowania się słoneczkiem, właściwie to kompletnie ich olał. Albo uznał, że pan pewnie też zostanie olany przez ludzką towarzyszkę i zaraz ruszy dalej?

[sorry za rozpisanie się o pierdołach, ale no... jakoś trzeba zacząć, a przynajmniej coś więcej o postaci jest]
Powrót do góry Go down
Molly
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Molly

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Uliczka   Pią Cze 09, 2017 9:55 am

W pełni naładowana bateria była czymś, co w obecnej sytuacji nieco podbudowało młodą dziewczynę. Wklepując wyżej wspomnianą formułkę szybko odnalazła tysiące propozycji i porad jak szybko i prawidłowo uporać się ze zmianą opony. Ba! Nawet grafika przewidziała mały zbiór ilustracji krok po kroku. Z tym jednym małym problemem, że do tej chyba prostej czynności, będą potrzebne narzędzia.  Na początku należało zabezpieczyć wszystko trójkątem ostrzegawczym. Trójkąt miała i nawet wiedziała gdzie leży ale ze względu na położenie auta, ten punkt odpuściła. Zupełnie nieruchliwa uliczka i położenie Mini nie wymagało tak dużej przezorności. Podsumowując – obejdzie się. Dalej, nowość, lewarek. Z programów motoryzacyjnych jakie zdarzyło jej się obejrzeć całkowicie przypadkiem, kojarzyła, że jest to sprzęt do podnoszenia auta. Jeszcze coś na deser – klucz do koła. Wszystko dokładnie zanotowała w głowie nim przeszła do poszukiwań ów skarbów. Mając nadzieję, że tato nie puścił jej w świat bez tak ważnych rzeczy, już miała zacząć przegrzebywanie czeluści bagażnika, kiedy usłyszała męski głos. Do tej pory kompletnie zapatrzona w jasny wyświetlacz telefonu nie dostrzegała tego co dzieje się wokół. Czytanie interesującego artykułu pochłonęło ją bez reszty. Unosząc oczy na źródło dźwięku, powoli wysunęła się z bagażnika, na którego rogu siedziała, żeby stanąć prosto.
Złapałam gumę i właściwie to nie wiem do końca co z tym fantem zrobić. Zaczesując ciemne włosy za prawe ucho opuściła elektroniczną zmorę na sam dół, patrząc na kogoś, kto raczył zainteresować się jej nieszczęściem. Mężczyzna mógł oznaczać kłopoty lub wybawienie z niecodziennej opresji. Jeszcze nigdy nie zmieniałam koła. Dodała pospiesznie chcąc się chyba wytłumaczyć. Zupełnie tak, jakby wymiana dojazdówki była tak naturalną czynnością, że wstyd tego nie umieć. A tak przecież nie było. Mało która kobieta zrobiłaby to dobrze. O samym odkręcaniu śrub w kole nawet nie wspomnę. Do tego potrzeba przecież mnóstwo siły.

[Pisz jak lubisz ;x]
Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
Ryuuki

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 238


PisanieTemat: Re: Uliczka   Nie Cze 11, 2017 12:19 pm

Dziewczyna zdecydowanie była pochłonięta szukaniem rozwiązania zaistniałego problemu. W tych czasach było to dosyć ciekawe, że znalazła się osoba taka jak ona która nie usiadła na samochodzie i nie użalała się nad swym losem, tylko mimo braku wiedzy do którego się później przyznała, próbowała coś zdziałać. Najwidoczniej trafił na dosyć zaradną kobietkę. Do tego kiedy postanowiła się wynurzyć z głębi bagażnika niedużego ale sympatycznego samochodu, mógł zobaczyć, że jest też dosyć ładną osóbką.
-Aha... to przynajmniej już wiem co tak ładną osobę sprowadziło w tak odludne miejsce. Jeśli nie masz nic przeciwko pomogę ci.
Podszedł do niej nieco bliżej i odłożył swoją reklamówkę obok by samemu zajrzeć do bagażnika. Najwidoczniej koło zapasowe dziewczyna już znalazła, a jeśli narzędzia potrzebne do jego wymiany były w klasycznych miejscach ich przechowywania to mężczyzna je wyciągnie razem z kołem. Nawet jeśli tata dziewczyny o nim nie pomyślał to fabryka samochodów z pewnością to zrobiła, więc z brakiem takowych zazwyczaj nie było problemu.
-Tak swoją drogą, nazywam się Tatsuya Ryuuki. I pytanie zaciągnęłaś ręczny? trzeba wrzucić bieg. Jak nie to zrób to. Tu jest dosyć prosto więc nie powinno być problemu.
Przedstawił się i bez czekania przeszedł do meritum problemu. Jeśli dziewczyna jeszcze nie ustawiła samochodu tak jak trzeba poczeka aż to zrobi, a sam poszuka miejsca gdzie może być ustawiony lewarek. Przy czym zupełnie nigdzie się nie śpieszył, z takimi rzeczami to lepiej na spokojnie i z rozsądkiem, by niczego w aucie nie urwać, szczególnie, że nie nosiło na sobie jeszcze żadnych śladów uszkodzeń. Nim zabrał się do poważniej pracy podwinął przydługie rękawy które mogłyby mu przeszkadzać i poprawił włosy lecące mu na oczy zakładając luźne kosmyki za szpiczaste uszy... czasem posiadanie takowych mogło wydawać się nieco przydatne. Ogółem wymiana koła była zadaniem meczącym, lecz Ryuu ani trochę nie tracił zapału do pracy. Kiedy auto już było podniesione, a zepsute koło odkręcone, poprosił dziewczynę o pomoc. Mimo silnych rąk, ta czynność wymagała współpracy. Zdjęcie jednego i założenie drugiego zajmowało chwilę, ale wszystko było do wykonania szczególnie jeśli obie osoby uważały na to co robią. Kiedy już koło zapasowe znalazło się na właściwym miejscu, a samochód stał już spokojnie z powrotem na ziemi, Ryuu oglądał koło które złapało panę, chwilę w nim podłubał i odwrócił w stronę dziewczyny
-Utknął tu ładny kawałek metalu. Jak będziesz mieć trochę czasu możesz zawieźć je do wulkanizatora powinni móc to zakleić. To jak dzielny rycerz zasłużył na buziaka od damy w opresji?
Uśmiechnął się wesoło, oczywiście pytanie było czystym żartem który ewidentnie było słychać w jego głosie. Wcale nie oczekiwał takie spoufalania się z dziewczyną którą dopiero przecież poznał. Sam spokojnie schował zbędne już koło i narzędzia do jej samochodu. W międzyczasie Cezar najwidoczniej zaczął się nudzić, bo wstał ze swojego miejsca i postanowił zainteresować się pojazdem w którym tak usilnie grzebał jego właściciel. Najpierw obwąchał je całe od dołu, a następnie wskoczył na maską samochodu i zamiauczał donośnie. Kiedy mężczyzna go zauważył spojrzał na niego z ukosa
-Cezar chodź tu! pobrudzisz pani auto jak będziesz po nim biegał.
Przywołał swojego chowańca do porządku biorąc futrzaka na własne ręce. Ten jednak znudzony postanowił go poobgryzać za co dostał delikatnego pstryczka w ucho i zatrząsł łebkiem w dosyć zabawny sposób. W końcu łobuz też musiał dać o sobie znać.
Powrót do góry Go down
Molly
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Molly

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Uliczka   Pon Cze 12, 2017 11:01 am

Pierwsze zdanie nieznajomego spotkało się z niczym innym jak ze spuszczeniem głowy w dół. Lori ponownie założyła ten sam kosmyk włosów za ucho. Nietrudno było zauważyć, że podobne stwierdzenia, chociaż miłe, krępowały ją. Nigdy nie uważała się za posiadaczkę szczególnej urody. Jako dziecko, wręcz przeciwnie, nienawidziła patrzeć w lustro, a wszystkiemu były winne piegi. Te małe, ciemne kropeczki pokrywały nie tylko lekko zadarty nos czarnowłosej ale także policzki. Po tylu latach zdążyła przywyknąć i nawet je nico polubić ale to nadal nie zmieniało faktu, że należała raczej do tych nieśmiałych. Nie bardzo wiedziała i nie umiała przyjmować komplementów od płci przeciwnej dlatego propozycja pomocy była nie tylko wybawieniem z obecnej opresji ale także powrotem do interesującej jej tematyki.
Naprawdę? Będę bardzo wdzięczna.
Chowając telefon do tylnej kieszeni przygotowała się do ewentualnej pomocy. Nie zamierzała w końcu stać z boku, z założonymi rękami i przygadać się całemu rozwojowi sytuacji. Podglądając kolejne czynności może wyniesie coś na przyszłość a przy okazji dowie się gdzie co leży.
Jestem Molly… Molly Green.
Również przedstawiła się szybko uznając, że to jak najbardziej stosowne w tej chwili.
Tak, jest na jedynce i ręczny też zaciągnęłam.
Tata zawsze jej powtarzał, że dla bezpieczeństwa powinna wrzucać bieg, bo chociaż ręczny trzyma całkiem nieźle, to dzięki temu auto nie stoczy się w dół. Ta ulica na pierwszy rzut oka wydawała się prosta ale równie dobrze mogło to być złudzenie optyczne. Ostatnią rzeczą jakiej by chciała, to ruch pojazdu w chwili gdy zostanie pozbawiony jednego z kół. Mogłoby to skończyć się fatalnie nie tylko dla samego auta ale co gorsza dla osoby, która naprawia usterkę. Nie mając potrzeby żeby to sprawdzać, została z tyłu. Dobrze pamiętała, że wykonała wyżej wspomnianą czynność więc nie było potrzeby wsiadania za kierownicę.
Lewarek, klucz i koło, wszystkie te rzeczy okazały się znajdować w bagażniku. Jak za chwilę przekonała się sama dziewczyna, czynność wcale nie była taka prosta jak na obrazkach w internetowej grafice i jako nowicjusz na 100% nie poradziłaby sobie sama. Zadania jakie jej powierzono nie były skomplikowane i chyba zamiast przeszkadzać, trochę pomogła. W końcu dobrze dokręcone koło leżało w jej interesie. Zgubienie jednego z czterech po drodze nie byłoby miłą niespodzianką. Atrakcji na dzień dzisiejszy z pewnością jej wystarczy.
Dużą uwagę przywiązała do fragmentu uszkodzonej gumy. Faktycznie w oponie tkwił spory kawałek metalu. Jak tylko dojedzie na miejsce, rozpakuje rzeczy i zje porządną kolacje to z pewnością zabierze się za szukanie najbliższej wulkanizacji. Na chwilę obecną była szczęśliwa, że może kontynuować podróż.
Dziękuję za pomoc ale może być kawa i ciastko w przyszłym tygodniu?
Próbując wyrwać się z opresji skupiła uwagę na brudnych od opony dłoniach. Komplementy, propozycje całusów, chociaż wszystko z przymknięciem oka to i tak na policzkach dziewczyny pojawił się ledwo widoczny rumieniec. Z zakłopotania wyrwał ją głośny dźwięk wydany przez zwierze, które postanowiła odbyć krótki spacer po jej mini. Nie miała nic przeciwko temu. Koty pod łapkami mają miękkie poduszeczki i bez potrzeby raczej nie wysuwają pazurów. Jedynym widocznym śladem po jego przechadzce były ślady małych, słodkich łapek.
Mogę go pogł…
Urwała cofając już na wpół wyciągniętą rękę widząc jak futrzak podgryza swojego właściciela. Skoro traktował ząbkami osobę sobie znaną to raczej nie będzie miał oporów przed pogryzieniem obcego. Cóż, jak na kota był nieco dziwny. Na tyle, że Molly nie mogła powstrzymać się przed banalnym pytaniem.
To jest kot?
Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
Ryuuki

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 238


PisanieTemat: Re: Uliczka   Pon Cze 12, 2017 2:30 pm

Dziewczyna była miła i nawet jeśli sama nie przepadała za swoimi piegami Ryuuki nie uważał ich za nic złego. Sam jako osoba która przez większość życia nie posiadała żadnego koloru w skórze był wręcz czasem zafascynowany tym jak pigment lubił płatać podobne figle. Było to dla niego ciekawe, ale z pewnością nie było mowy o tym by uznać kogoś z tego powodu brzydkim, raczej uatrakcyjniało w jakiś sposób osobę która posiadała piegi.
Jednak widząc jak dziewczyna się rumieni Ryuu uśmiechnął się szerzej, zachowanie dziewczyny było dosyć urocze. Łatwo było się domyślić, że nieczęsto słyszała takie propozycje, nawet w żartach. A nieśmiałość była raczej niezbyt często spotykanym przez byłego wampira zjawiskiem, miło więc mu się patrzyło na tą lekko zarumienioną twarzyczkę.
-Z całą przyjemnością, na pewno przyda mi się wyjść któregoś popołudnia, chętnie więc spędzę trochę czasu z tak miłą osobą.
Lekko się skłonił w wyrazie przyjęcia propozycji. Zdecydowanie dzisiaj miał dobry humor i było to po nim widać. Widział jak dziewczyna próbuje pogłaskać zwierzaka, jednak chyba wystraszyła się jego ząbków na co zaśmiał się cicho.
-Nie bój się, nic ci nie zrobi. To tylko mnie tak obgryza, popatrz nawet nie gryzie na prawdę, tak się tylko bawi.
Pokazał dziewczynie wcześniej obgryzany nadgarstek na którym ledwo był widoczny ślad po mocniejszym kłapnięciu. Najwidoczniej zwierzak lubił po prostu zwrócić na siebie uwagę. No i w końcu padło pytanie o rasę Cezara
-Właściwie to częściowo tak. To moja hybryda, nazwałem ją catbat, bo najwięcej cech ma właśnie kota i nietoperza. Właściwie jest wynikiem moich badań nad łączeniem genów. Większość gatunków nie można mieszać bezpośrednio, więc kombinowałem jak złączyć to czego w teorii się nie da. Jak widać się udało, tan łobuz słyszy lepiej niż koty, ale ma również koci wzrok więc widzi lepiej niż nietoperze. Jedyne co to bardzo jest kapryśny.
Nieco się rozgadał na temat zwierzaka, ale w końcu to był jego temat. Jednak i tak się nieco hamował, bo wcale to nie musiało aż tak interesować jego rozmówczyni. Uznał, że jak będzie chciała coś więcej wiedzieć to po prostu zapyta. W międzyczasie wygrzebie z woreczka przy pasie swój własny telefon, zdecydowanie nie najlepszej daty który osobie znającej się na telefonach nieco lepiej niż na poziomie podstawowym mógł powiedzieć wiele o nieumiejętności posiadacza do zajmowania się takim sprzętem. Właściwie sam Ryuu wiedział tylko jak się dzwoni i odbiera telefony, no i ewentualnie jak zrobić zdjęcie bo to go zainteresowało, ale poza tym wątpliwym było, czy w ogóle kiedykolwiek używał czegoś takiego jak internet, albo cokolwiek z tym związanego. Kompletny telefoniczny dinozaur, ale co poradzić na to, że zapomniało mu się co nieco z ostatnich lat? Raczej niewiele mógł na to poradzić, więc tym razem to on liczył na wyrozumiałość ze strony dziewczyny której przed chwilą pomógł. Sam tylko wyświetlił swój numer telefonu i skierował ekran w stronę dziewczyny
-Ponoć jakoś można tu wysłać swoją wizytówkę, ale powiem szczerze, że nie bardzo wiem jak więc pozwolę sobie w ten sposób podać ci telefon. Jak będziesz miała czas możesz zadzwonić. Wtedy umówimy się w nieco lepszym miejscu na spotkanie.
Jego uśmiech się zrobił nieco zakłopotany, właściwie nie kazał jej podawać swojego numeru w zamian, więc dziewczyna miała szansę po prostu go olać gdyby czuła się w jego towarzystwie źle. Nie lubił być zbyt nachalny więc wybór co do spotkania pozostawiał w jej wyborze.
Powrót do góry Go down
Molly
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Molly

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Uliczka   Pon Cze 12, 2017 10:57 pm

Stojąc naprzeciw rozmówcy prócz patrzenia na czubki własnych butów, wypadało od czasu do czasu spojrzeć na jego twarz. Nie można robić z siebie dzikusa. Nieśmiałość to żadna wymówka więc raz na jakiś czas Molly podnosiła na mężczyznę swoje zielone oczy. Ten widząc jej lekkie zakłopotanie uśmiechnął się szeroko i wtedy w głowie czarnowłosej zaświeciła się czerwona lampka. Chodziło o nic innego jak uzębienie Ryuu, które odbiegało od standardowego, ludzkiego. Kły, cecha, na którą była szczególnie uczulona. Od tego momentu ani razu nie spuściła wzroku na ziemię. Stanęła jakby nieco prościej z większą pewnością siebie. Instynkt przetrwania działał podobnie jak u dzikich zwierząt. Ten prezent od natury kazał w ramach samoobrony zmienić swoją postawę względem potencjalnego napastnika. W końcu przetrwają tylko najsilniejsi, a ona nie przyjechała do tego miasta żeby zostać czyjąś ofiarą. Oczywiście nie wyskoczy na nikogo pierwsza z nożem, nie dajmy się zwariować.
Lub nawet w południe. Bo to żaden problem?
Zadała podchwytliwe pytanie mając na uwadze, że obecnie nie jest ciemno, a podejrzewany o wampiryzm Ryuu, normalnie funkcjonuje. Przy odrobinie chęci sam mężczyzna powinien wpaść na to, co chodzi po tej czarnej główce.
O wiele czujniejsza niż do tej pory ponownie wyciągnęła dłoń przed siebie. Zachęcona krótkim pokazem nikłych umiejętności ząbków zwierzaka, pogłaskała go niepewnie po futrzanym łebku czując pod palcami kształt czaszki. Musiała przyznać, że takie twór widziała pierwszy raz w życiu.
Yhym. Ciekawe.
Skomentowała krótko przytaknięciem. Nadal dotykała miękkiej sierści niezwykłego stworzenia nie chcąc wchodzić w dalszą dyskusję na ten temat. Za to mogła sobie wyobrazić swoich rodziców, którzy zafascynowani genetyką, nie pozwoliliby Ryuu odejść. Ona wolała swoją chemie, wzory i probówki. I chociaż od jednej dziedziny do drugiej tylko krok, to i tak wygrywała chemia.
Telefon, który wydobył Ryuu zapewne był dotykowy, bo w obecnych czasach produkowano z klawiaturą tylko takie dla starszych ludzi, chyba. Zakładając, że urządzenie działało na dotyk faktycznie nie miałaby problemu z jego obsługą ale gdyby było inaczej. Hm. Tu zaczynały się schody. Na szczęście jej zadaniem było jedynie przepisanie numeru i utworzenie nowego kontaktu co zajęło jej naprawdę kilka sekund.  Później nadszedł czas na chwilę szczerości.
Jestem naprawdę bardzo wdzięczna za pomoc ale możesz mi wyjaśnić o co tutaj chodzi? Widzę jak wyglądają Twoje zęby, a mimo to przemieszczasz się swobodnie za dnia. Do tego uważasz telefon za niepotrzebny balast. Masz trudność z jego obsługą. Jesteś nieco oderwany od rzeczywistości, bez urazy.


Ostatnio zmieniony przez Molly dnia Wto Cze 13, 2017 1:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
Ryuuki

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 238


PisanieTemat: Re: Uliczka   Wto Cze 13, 2017 12:21 am

Ryuu nie spodziewał się że dziewczyna tak zareaguje na jego uzębienie, najwidoczniej dosyć późno zauważyła nietypowe cechy tego osobnika. Jakby tak nieco ostrożniejsza się zrobiła? Choć akurat ta cecha ostrożności raczej się ceniła, w końcu tylko głupi, albo niedoświadczony nie bałby się wampira wiedząc o ich faktycznym istnieniu. Pytanie o porę nieco rozbawiło mężczyznę który pokręcił dosyć luźno głową
-Raczej nie stanowi to dla mnie problemu, tylko będę musiał poinformować szefa, że będę pracować później.
Stwierdził to zupełnie naturalnie, w końcu miał swoją pracę jak każdy inny, a zrywać się od tak raczej nie było zbyt wskazane, a przynajmniej wedle tego pracoholika którym był Ryuu.
Cezar pogłaskany zaczął mruczeć zadowolony, zdecydowanie lubił pieszczoty więc z chęcią nadstawił mały łepek do dalszych pieszczot.
Telefon był dotykowy, aczkolwiek nie posiadał z sobie żadnych dodatkowy aplikacji, właściwie był niemal w stanie fabrycznym z wyjątkiem kilku dodanych numerów w tym numeru własnego urządzenia.
W końcu jednak Molly zapytała go o wygląd, a Ryuu się zaśmiał wesoło zupełnie niezrażony
-Nic nie szkodzi... w sumie masz trochę racji, nie jestem jeszcze zbyt dostosowany do obecnej rzeczywistości, ale widzisz... mam taką... drobną amnezję... nieco wstyd się przyznać, ale po prostu nie pamiętam jak działają niektóre urządzenia.
Zaczął od sprawy wyjaśnienia czemu urządzenie jest dla niego tak dużym kłopotem, choć nie przyznał się jak duży tak naprawdę jest jego ubytek pamięci. Może i lepiej, bo nie chciał by dziewczyna od razu uznała go za wampira i uciekła. Właściwie to chwilę się zastanawiał jak odpowiedzieć dziewczynie by zrozumiała o co chodzi
-A co do mojego wyglądu. W sumie nie wiem czemu te cechy zostały po odwampirzeniu, musiałbym się spytać kogoś. Może to wina jakiś czynników trzecich... w każdym razie przepraszam jeśli mój wygląd cię wystraszył, ale mogę cię zapewnić, że nie jestem monstrum czyhającym na twoją krew, wolę zjeść coś innego. Właśnie wracałem z zakupów, może kucharz ze mnie nie jest najlepszy, ale jakoś chyba daję radę.
Wspominając o zakupach podniósł w końcu reklamówkę którą wcześniej odstawił obok mini, na szczęście nikt i nic nie postanowiło kraść jej zawartości więc nadal można było zobaczyć jej zawartość w postaci paczki ryżu wystającego pora i paru innych składników nadających się na dobry obiad dla kawalera. Nie wiedział czy to ją przekona, no ale w sumie dużego wyboru nie miał, dziewczyna najwyraźniej wiedziała co nieco o wampirach skoro tak bardzo przywiązała uwagę do tych szczegółów które wymieniła
-Oczywiście rozumiem twoją nieufność, wampiry szczególnie tutaj do najprzyjemniejszych zazwyczaj nie należą. Dobrze, że jesteś ostrożna, cieszy mnie to, nie chciałbym aby tak miła osoba trafiła tu na jakieś zbędne kłopoty, wystarczy już ta prozaiczna opona.
Dodał szczerze. No i co więcej? Dziewczyna jeszcze o coś spyta? Czy może jednak uzna, że czas już jechać dalej? Ryuu stał jeszcze chwilę ciekaw reakcji dziewczyny na dopiero usłyszaną wiadomość. A może wcale mu nie uwierzy i uzna, ze ma przed sobą jednak wampira?
Powrót do góry Go down
Molly
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Molly

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Uliczka   Wto Cze 13, 2017 2:13 pm

Fakt, przez problem z jakim przyszło jej się zmierzyć, nie zwróciła wcześniej uwagi ani na kształt uszu mężczyzny, ani na dłuższe, niż przeciętnie kły. Przez to, że zaoferowano ją szczerą pomoc, nie było potrzeby ponadprzeciętnej ostrożności. Co innego gdyby ktoś z podobnym uzębieniem od razu rzucił się na jej drobną osobę. Najważniejsze, że w porę zauważyła mały odchyłek od normy. Za zmianę postawy nikt nie mógł mieć do niej pretensji i najwyraźniej nie miał. Wyrozumiałość ze strony Ryuu była tak duża, że bez przeszkód wyjaśnił jej dlaczego wygląda tak a nie inaczej.
Nie miałam zamiaru wyciągać Cię z pracy w środku dnia. Po prostu Twój wygląd mnie nieco zmylił ale nie miej mi tego za złe. Ostrożności nigdy za wiele.
Jedyne wampiry z jakimi Molly miała w życiu do czynienia nie czekały na dobry moment do ataku, a tym bardziej na zmieniały jej opon i nie gaworzyły o tym i o tamtym. Poziom E – Najczęściej przez nią widywany podgatunek, bardziej swym zachowaniem przypominał zwierze niż człowieka. Posiadając dość dużą wiedzę w tej tematyce, czarnowłosa orientowała się, że prócz najniższego szczebla, są wampiry zachowujące się jak ludzie. Z początku nawet była gotowa pomyśleć, że właśnie z takim ma do czynienia. Jak okazało się, nie miała racji.
Byłeś kiedyś wampirem.
W końcu przestała głaskać małego futrzaka, który nie dość, że jej nie pogryzł to najwyraźniej był zachwycony delikatnym dotykiem. Chowając telefon do tylnej kieszeni spodni zrobiła krok w kierunku Mini. Przy tym nie odwracała się do tyłu. Z nieco większej odległości lepiej mogła ocenić całą, ciekawą osobę Ryuu.
Wiem, że takie rzeczy się robi ale osobiście nigdy tego nie widziałam, a tym bardziej nie poznałam osoby odwampirzonej.
Faktycznie w porzuconej obok auta reklamówce znajdowała się najzwyklejsza pod słońcem spożywka. Wytoczone argumenty przekonały ją całkowicie. Nie miała już żadnych obaw i mogła przestać prężyć się jak gotowy do skoku kot. Tym bardziej nie miała żadnych przeciwwskazań żeby iść na wcześniej wspomnianą kawkę nawet wieczorem. Nie dość, że były wampir okazał się śmiertelnikiem to jeszcze miała pewność, że tematów do rozmowy im raczej nie zabraknie. Molly chciała kiedyś zostać łowcą, tak samo jak jej siostra, dlatego z pewnością któregoś dnia się odezwie.
W tej sytuacji kawa jest aktualna bo spotkanie, na którym miałabym wystąpić w roli posiłku mnie nie interesuje. Mam nadzieję, że pamiętasz co nieco z poprzedniego życia bo lubię słuchać długich opowieści.
Najwyraźniej osoba pani Molly wyraźnie się ożywiła i przestała być taka nieśmiała względem swojego dzisiejszego bohatera. Wystarczył jeden temat, a ona z wycofanej i zarumienionej dziewczyny przeszła do fazy ciekawskiej i obrzucającej rozmówcę pytaniami.  Tak to już było gdy na czymś jej zależało a w tym wypadku była to historia Ryuu. Jednak to już na kolejnym spotkaniu. W końcu dnia ubywało a ona miała kilka planów do zrealizowania.
Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
Ryuuki

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 238


PisanieTemat: Re: Uliczka   Wto Cze 13, 2017 3:19 pm

Ryuu uśmiechnął się i nieco zakłopotany podrapał nerwowo brzeg swojej szczęki
-Myślę, że raczej wyrywanie mnie z pracy nie powinno stanowić problemu... właściwie zazwyczaj za bardzo się jej poświęcam. Ale rozumiem skąd to pytanie. Po prostu zadzwoń i powiedz kiedy będziesz mieć czas, a ja się jakoś dostosuję.
Zdecydowanie gdyby to on miał wybierać porę ich kolejnego spotkania to równie dobrze mogła to być 3 nad ranem, 12 w południe, co i 22 wieczorem, a nie chciał sprawiać dziewczynie kłopotu, lepiej jednak jeśli to ona zdecyduje jaka pora jej bardziej pasuje. On czasem zapominał która jest godzina, szczególnie jeśli lubił to co lubił najbardziej.
-To raczej zrozumiałe, z tego co mi powiedziano nie zdarza się to zbyt często, bo to ryzykowne. Właściwie nie pamiętam kilku lat przed tym jak zmieniono mnie w człowieka. Na szczęście nie wszystko mi umknęło. Czasem jednak mania posiadania setki pamiętników jest przydatna.
Odpowiedział spokojnie z lekkim rozbawieniem. Przynajmniej wiedział coś o świecie z własnych notatek, nawet jeśli nie pamiętał czegoś osobiście. Część rzeczy sobie także z czasem przypominał i dziura w pamięci robiła się coraz mniejsza, jednak kilka ostatnich dni przed samym odwampirzeniem było dla niego całkowitą zagadką, choć może to i lepiej? Może tak naprawdę sam nie chciał tego pamiętać? Tego nawet sam nie wiedział.
W każdym razie słowa o niezainteresowaniu byciem posiłku rozbawiła byłego wampira więc zaśmiał się wesoło
-W takim razie będę czekać na telefon. I uważaj na siebie panno Molly, wolałbym by nikt inny nie zjadł mi tak miłej rozmówczyni. Do usłyszenia.
Dziewczyna była zainteresowana kolejnym spotkaniem, a to wystarczyło by Ryuuki pozostał w dobrym nastroju przez kolejną część dnia. Póki co musiał też już wracać do domu, w końcu czekał tam na niego jeszcze inny zwierzak który też musiał być nakarmiony. Myśląc o tym jemu samemu już kiszki się domagały czegoś dobrego, a więc ruszył w stronę swojego lokum zadowolony z nowej znajomości. Dziewczyna mogła już jechać dalej, a on zapewne zje coś i wróci do swoich zajęć. Czas stworzyć kolejne niezwykłe towarzystwo, teraz przynajmniej miał dla kogo tworzyć. Był ciekawy jak zareaguje szef oświaty na jego dotychczasowe efekty badań.

/Zt
Powrót do góry Go down
Molly
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Molly

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Uliczka   Sro Cze 14, 2017 11:58 am

Powoli wszystko się wyjaśniło. Zarówno kilka niespotykanych elementów w anatomii Ryuu jak i nieumiejętność obsługi technologicznych nowości wynikała z odwampirzenia, które przeszedł. A dokładną przyczyną były zaniki pamięci. Pewnie jeden ze skutków ubocznych tak ogromnej zmiany jaka zaszła w organizmie. Co do komfortu życia po odzyskaniu człowieczeństwa, nie miała wiedzy jak to wszystko wygląda. Wyglądało na to, że będzie miała szanse się wszystkiego dowiedzieć.
Zadzwonię na pewno.
Kiwnęła głową dając tym samym do zrozumienia, że nie oleje rozmówcy i prędzej czy później da jakiś znak życia.
Pa!
Pożegnała się zamykając bagażnik. Gdy tylko wsiadła do auta, zaczęła przeszukiwać schowek. Kilka płyt cd, gąbka do szyb i to o co jej chodziło. Była pewna, że wrzucała tutaj podobną rzecz. Nawilżone chusteczki czyli coś, czego teraz potrzebowała. Gdy tylko wytarła brudne dłonie, wsadziła kluczyk do stacyjki i odpaliła mini. Zawracając na główną drogę szczerze musiała przyznać, że zgłodniała i jeśli po drodze zauważy jakąś knajpkę to niewykluczone, że zatrzyma się na posiłek.

z/t

_________________




Ten, który wal­czy z pot­wo­rami po­winien zad­bać,
by sam nie stał się pot­wo­rem.
Gdy długo spogląda­my w ot­chłań,
ot­chłań spogląda również w nas.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uliczka   Wto Lip 11, 2017 11:54 pm

Uciekła...
W tłum ludzi wmieszała się pewna istotka. Bosa, rozczochrane włosy, jedynie w za długiej koszuli... Przeciskająca się przez tłum, najwyraźniej gdzieś się spiesząc. Przyspieszony oddech, gwałtowne reakcje, strach...
Ucieknę.
Wiedziała, że stawia na szali swoje życie. Wiedziała dobrze. Przeraźliwie szybko bijące serce, dreszcze przebiegające jej po plecach czy coraz bardziej płytki oddech uświadamiały jej, jak bardzo w tym momencie się bała.
Muszę to zrobić.
Jeszcze nie czuła zmęczenia. Wampirza krew, płynąca w jej żyłach, na ten moment pozwalała jej przekraczać swoje limity. Do tego dochodziła adrenalina. Lęk. Przerażenie. Niepewność...
Nie chcę umierać.
W oczach stanęły łzy, jednak nie zatrzymała się. Łudziła się, że to się uda. Że zgubi... Zgubi ich wszystkich w tym tłumie. Że nie zdołają jej znaleźć.
Muszę... Przekazać innym wiadomość.
Póki co nie została zatrzymana. Póki co, miała jeszcze nadzieję. Póki co...
Jeszcze nie zrezygnowała.
Oto kolejna uliczka. Kolejna, w której zaszyła się. Kolejna, którą musiała minąć, by znaleźć się... Gdzie? Chciała znaleźć się w mieszkanku. Przebrać się. Spakować. Wyjechać z Yokohamy.
Póki jeszcze nikt jej nie znalazł.

z/t
Powrót do góry Go down
May

May

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543 http://vampireknight.forumpl.net/t3449-may-phone#74199 http://vampireknight.forumpl.net/t3447-may#74197 http://vampireknight.forumpl.net/t3448-may#74198 http://vampireknight.forumpl.net/t1695-pokoj-may-i-candice
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 305


PisanieTemat: Re: Uliczka   Pon Sie 21, 2017 5:35 pm

No i wybił wieczór, czas w którym w szkole odbywały się zajęcia nocne, a uczniowie kas dziennych mieli czas wolny dla sienie, który mogli wykorzystać na milion różnych sposobów i sposobików. Każdy wykorzystywał ten czas jak chciał, a dziewczyna korzystając z czasu wolnego i nadchodzących urodzin jednej z koleżanek wybrała się na zakupy do pobliskich sklepów, w poszukiwaniu odpowiedniego prezentu. Zajęło to chwilę czasu, kiedy więc wracała do akademika na ulicach robiło się ciemno. Słońce niemal zaszło, brakowało dosłownie kilku chwil by nie było po nim na niebie najmniejszego śladu. Trzymając więc w dłoni gotowy prezent dziewczyna szła szybkim krokiem przez kolejne uliczki miasta. O tej porze było całkiem niebezpiecznie i większość mieszkańców tego miasta doskonale o tym wiedziało, a May nie szukała kłopotów czy też zaczepki. Jedyne czego chciała to bezpiecznie wrócić do swojego pokoju, zdjąć buty, napić się odpocząć. Miała jednak nie odparte wrażenie, że ktoś od dobrych kilkunastu minut idzie za nią,, śledzi ją. Ulicą przechodziło zaledwie kilka osób, sklepy były zamknięte, wyciągnęła więc telefon, wykręciła numer dzwoniąc do najbliższej znanej jej osoby, który by mogła jej towarzyszyć.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Uliczka   

Powrót do góry Go down
 
Uliczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: