IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość
Molly

Molly

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 325


Uliczka - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Uliczka   Uliczka - Page 14 EmptyNie Sie 04, 2019 7:41 pm

Molly to chyba najbardziej wstydliwe zwierze zaraz za Shiro w tym mieście. Raz w swoim krótkim życiu postanowiła nie przejmować się tym, czym przejmowała się zawsze i to było właśnie wtedy kiedy dorwał ją były burmistrz. Całe zdarzenie tkwiło w jej podświadomości i chociaż kolega z uszami skutecznie usunął niewygodne wspomnienia, to fakt tkwił w tyle jej czarnej głowy.
Z pewnością będzie unikać nie tylko Ivana ale większości męskiego towarzystwa, z którym nigdy nie umiała znaleźć kontaktu. Zbyt zamknięta w sobie, małomówna, czarna owca rodziny a teraz jeszcze to. Jeśli Zaren chciał znaleźć sobie łanie na pokaz w towarzystwie to o ile pod względem wizualnym było nawet ok, tak wątpliwa sprawa, że ta dziewczyna będzie świeciła w centrum uwagi reszty. Już prędzej zostanie oskarżona o bycie niemową. Inny kolor oczu raczej nie doda jej pewności siebie, a na jej brak cierpli od zawsze. Mało prawdopodobne, że ktoś będzie pytał ją o zdanie w jakiejkolwiek kwestii więc może to i plus?
Hiro? Chociaż nie znała osobiście to doskonale kojarzyła twarz ów mężczyzny z łowieckich akt. Mówić w dużym skrócie, ten starszy mężczyzna był lokalną szychą, której słuchała się większość. W dodatku przewodził całej Radzie. Składu nie kojarzyła więc być może ten młodzieniec przed nią również był kimś ważnym? Skoro bał się tego całego Hiro, chociaż, nie, nie bał się. Trafiła na zbuntowanego. To dobrze? Źle? Mogła przejść przez te cholerne pasy i nie przejmować się jakimiś krzykami z odległości. Teraz siedziałaby przed telewizorem i oglądała jakiś serial. Mieszkanie… może tam wrócić? To prezent od rodziców, zamartwią się, będą jej szukać. Co ona ma zrobić? To było jak rozdwojenie jaźni. Tyle pytań a tak mało odpowiedzi.

W końcu puściła nadgarstek, w który przez cały czas wbijała palce nie chcąc się rozstać ze źródłem. To było zbyt dobre żeby z własnej woli zrezygnować. Dopiero twardy, męski głos zmusił ją do przestania. Niechętnie, z przymusu, puściła a ostatnie kilka kropel faktycznie wypłynęło z jej kącika czerwonych ust.
Oświata będzie mnie szukać, rodzice też. Nie mogę się z nimi spotkać. Już nie jestem ich dzieckiem, rozumiesz?
Nie da się upozorować śmierci w tak prosty sposób. Co miała zrobić? Podpalić własne auto na jakiejś bocznej drodze z dala od miasta i pilnować by nic z niego nie zostało? To scena jak z filmu i jakby głębiej się nad tym zastanowić to pomysł chociaż banalny, to wcale nie był głupi. Ale ona tego nie zrobi, nie umie, jest zbyt roztrzęsiona i przerażona żeby myśleć o takich rzeczach, przynajmniej dziś.
Kim Ty jesteś?
Zapytała ponownie czując, że może spróbować wstać z tego zimnego chodnika. Widok zarówno jej jak i najbliższego otoczenia nie był zbyt ciekawy. Wyglądała dokładnie jak żywy trup, zakrwawiona, poobijana i totalnie skołowana.
Siedem nieszczęść w jednej osobie, tu i teraz.
Na wspomnienie o jej rodzeństwie jedynie zmierzyła Zarena od góry do dołu. Nie, nie miała wątpliwości do tego, że to wcale nie są żarty. Nieświadomie zamiast utwierdzać ją w kłamstwie, że będzie dobrze, jeszcze bardziej pogłębiał jej zakłopotanie i lęk przed nieznanym.
Muszę wrócić do mieszkania.
W końcu się podniosła chociaż ciężko było powiedzieć, że stała równo jakby nigdy nic. Z niemałym obrzydzeniem rozsunęła bluzę i zdjęła ją z ramion. Nie nadawała się do niczego. Była cała wilgotna. Z resztą tak samo wyglądała jej bluzka a na domiar złego zostało w niej miejsce po kuli. To makabryczne, jak z filmów o żywych trupach. Tyle, że ona jak na umarłego wszystko miała na swoim miejscu. Gdyby tą scenę widziała starsza osobą, z pewnością padłaby na zawał.
Jej plecak. Prawie o nim już zapomniała. Kiedy chciała się schylić żeby podnieść zgubę, poczuła pieczenie. Najpierw delikatne a później jakby ktoś przypalał ją gorącym metalem. W ekspresowym tempie zaczęła wyciągać wszystkie kolczyki i rzucać je na ziemię niczym najgorsze zło tego świata. Były srebrne…
Co jeszcze?

_________________


Uliczka - Page 14 EKTFF2w


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 407


Uliczka - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Uliczka   Uliczka - Page 14 EmptyPon Sie 05, 2019 12:23 pm

Wstydliwość akurat nie miała tu nic do rzeczy, była pocieszeniem na parę wieczorów, niech się nie martwi ~ Zaren nie wdał się w ojca. To o co mu chodziło to po prostu towarzystwo, był na pewien sposób samotny i mógł sobie ciągnąć za sobą ładnie wyglądająca lalkę to wszystko, może z czasem nawet ją polubi, ale przede-wszystkim będzie chciał dowiedzieć się więcej o tych łowcach o których wspomniała. Esme... Czy to znaczyło, że była spokrewniona z Esmeraldą? Coś pięknego. Ów kobieta była wrogiem publicznym całej wampirzej rasy numer jeden, a on właśnie dorwał sobie jej siostrzyczkę? Miało to ręce i nogi wspomagane dużym trafem od losu. Nie miała świecić w towarzystwie, zabierać jego reflektory i centrum uwagi? Co to, to nie. Mogła ewentualnie trzymać się blisko i liczyć, że nie spadnie jej włos z głowy w jego towarzystwie, bo bardzo przywiązywał się do swoich zabawek, zwłaszcza tak dochodowych zabawek.
-Nie, kurwa. Nie rozumiem - powiedział jedynie oschle, bo za nic nie potrafił zrozumieć tego o czym mówiła, niech wyśle list pod tytułem zostałam wampirzycą, uciekam na drugi koniec świata i proszę mnie nie szukać, jednak jeśli jakikolwiek łowca, jej rodzina czy sama Esmeralda zostanie zwabiona chęcią przygody i odszukania Molly to Bratva wraz ze swoimi współpracownikami szybko usadzi ich wszystkich na dupie, dwa metry pod ziemią w masowym grobie. Cokolwiek postanowi jednak Molly to już nie był interes Zarena, sam będzie patrzył jej na ręce czy nie robi nic głupiego co mogłoby go do niego doprowadzić, zresztą szlachetny ukrywał się w dosyć dobrym towarzystwie, wyśledzić wampira który nie chce być znaleziony wśród ludzkiej mafii gdzieś po środku hierarchii będzie im naprawdę trudno. ~ Pożyjemy, zobaczymy.
-Kim ja jestem? - Wampir zastanowił się chwilę nad odpowiedzią. Przez lata nazywano go inaczej, demon, skurwiel, egoista i wiele pięknych innych przymiotników, miał nawet własne przezwisko w Bratvie. Zaren the Unseen. ~ Niewidoczny, ciekawe skad im się to wzięło? Nieważne. Spojrzał na nową wampirzyce i się lekko uśmiechnął. -Jestem kimś kto wyciągnął Cię z grobu i nie czuje żadnej wdzięczności z tym związanej, nie chcesz żyć Mała Łowczyni? Powiedz tylko słowo. - Tak, miał załadowane bronie w kule anty-wampirze, jeden strzał między oczy i będzie po sprawie, więc radziłbym się bardzo zastanowić nad kolejną odpowiedzią którą zamierzała mu przekazać.
Nadgarstek przestał krwawić tak szybko jak i zaczął, nie było już wielkiej potrzeby trzymania otwartej rany, więc regeneracja zrobiła resztę. Spojrzał na ten obraz siedmiu nieszczęść i zrobił krok w jej stronę oczekując wciąż odpowiedzi na to czy zamierzała się zabić, czy zamierzała jednak okazać trochę wdzięczności za ratunek, jakkolwiek by go nie nazwać, nie mógł zrobić nic innego.
-Jestem wieloma rzeczami, ale na pewno nie jestem kłamcą więc daj mi wyjaśnić jak to będzie wyglądać. Zgodnie z życzeniami rady zadbam o Ciebie, żebyś nie stała się porzuconym zwierzątkiem, którego będzie trzeba zamknąć i unieszkodliwić. Jestem bogaty, jestem niebezpieczny i mało kto ośmiela się wchodzić mi w drogę, bo wiedzą, że wystarczy zakopanych trupów pod ulicami Yokohamy. ~ Będę od Ciebie wymagał wielu rzeczy, zwłaszcza teraz jak w szoku pierdolnęłaś coś o Esme, wiem kim ona jest. Wypytam Cię o rodzinę pod groźbą niewyobrażalnych męczarni uwieńczonych Twoją śmiercią, a Ty mi o tym powiesz bo nie będziesz miała wyjścia. - Mówił całkiem bez emocji, jakby była to dla niego najzwyklejsza rzecz na świecie, cały czas obserwując Molly. Miała wybór : Chujowy, bo chujowy, ale zawsze to wybór. -Daje Ci szansę, to więcej niż dałby Ci ktokolwiek z mojej rodziny. Zabije Cię szybko i bezboleśnie i wrócisz do Krainy do której się udawałaś nim Cię znalazłem, ale nie zdradzisz swoich byłych przyjaciół łowców, rodziców czy rodzeństwa. Nie wiem kogo tam masz. - Zrobi krótką przerwę. -Albo będziesz mieć nowe życie, będziesz się obracać w moim towarzystwie, poznasz moich braci. Nikt Cię nie tknie, ani niczego Ci w życiu nie braknie, krwi, pieniędzy, alkoholu i nawet kurw, jeśli takie Twoje życzenie, ale zrobię dokładnie to o czym mówiłem, czyli wyciągnę z Ciebie wszystkie informacje jakich potrzebuje. W oczach rodziny będziesz zdrajcą, rodziny która o ile się nie mylę polowałaby teraz na Ciebie jak dzikie zwierze. - Nie był kłamcą, powiedział dokładnie jak będzie wyglądać ich współpraca ~ Molly, Twój ruch.

_________________
Uliczka - Page 14 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Molly

Molly

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 325


Uliczka - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Uliczka   Uliczka - Page 14 EmptyPon Sie 05, 2019 4:47 pm

Miło byłoby móc odejść i gdzieś w zaciszu domu przemyśleć wszystko przy ciepłej herbatce. Ale miło nie będzie, prawda? Podejmowanie szybkich decyzji w ekspresowym tempie nigdy nie należało do jej mocnych stron. Wręcz przeciwnie, wolała na spokojnie wszystko poukładać sobie w głowie żeby nie postępować pochopnie bo przecież pośpiech jest złym doradcą. Ciężko było to wytłumaczyć komuś, kto najwidoczniej nie uznawał ani słowa sprzeciwu a wyraz kompromis nigdy nie zagościł na jego ustach. Próba negocjacji byłaby istnym samobójstwem a przecież ona już umarła parę chwil temu.
Oszukać przeznaczenie? Czemu nie.
Jeden krok do tyłu spowodowany strachem – reakcja na pogardliwie rzucone określenie łowczyni. Bardzo łatwo ją zastraszyć i przymusić do wielu rzeczy. Nie na darmo krąży stwierdzenie, że człowiek jest w stanie przywyknąć do wszystkiego. Tylko czy to co zostało jej zaproponowane było naprawdę takie złe?
Gdyby miała chwilę, dosłownie moment oddechu, w którym pozbyłaby się wszystkich buzujących w środku emocji to szybko poukładałaby fakty w całość. Rodzina, kim dla niej była? Owszem, rodzice kochali ją nad życie, była najmłodsza z rodzeństwa, oczko w głowie, które w gruncie rzeczy przynosiło więcej strat niż pożytku. A siostra i brat? Totalnie zapracowani, nie mający nawet godziny na zwykłe spotkanie. Oświata – po tym co zrobił Samuru nie spotkała go żadna kara, nikt nic nie zrobił więc nad czym się zastanawiać? Żadna osoba z jej najbliższego otoczenia nie była wstanie zapewnić jej opieki albo chociaż wsparcia. Ze wszystkim radziła sobie sama a skutek był jedynie mierny. Powinna ich winić za wszystkie swoje krzywdy? Może to zbyt wiele ale wdzięczności również nie czuła. Szkoda jej było tylko mamy i taty. Za nimi z pewnością będzie tęsknić najbardziej.
Chcę.
Przeniosła wzrok z wymierzonej lufy na swojego wybawiciela łamane na oprawcę. Jej oczy dość szybko zmieniły barwę bo z każdą chwilą karmazyn ustępował naturalnej zieleni.
„Jestem bogaty, jestem niebezpieczny i mam czerwony pokój zabaw" ekhem.
Molly poczuła, że ma sucho w gardle, to ze stresu bo ten utrzymywał się ciągle na takim poziomie, że jeszcze chwila a padnie tu z nerwów i wyczerpania. Zaren miał typ osobowości, która dominuje nad całą resztą a wszelkie słowa oporu zostają szybko zgniecione w zarodku. Czarnula była wewnętrznie przybita do muru i myślenie o tym, że ma wydać własną rodzinę rozbiło ją totalnie.
Jeszcze jeden krok do tyłu.
Obejmując się rękami, zupełnie jakby chciała ogrzać własne ramiona, przygryzła policzek od środka.
Co mam Ci powiedzieć...
Zapytała łamiącym się głosem. Czuła się okropnie, obrzydliwie i to zdecydowanie najgorszy moment w jej całym życiu. Zaciskając palce na lewym ramieniu odwróciła w końcu wzrok czując się jak najgorsza szmata. Była niczym, zerem, które stawia wyżej swoją egzystencję nad dobro reszty. Od płaczu dzieliły ją sekundy ale próbowała się jakoś trzymać. Czego jej było trzeba? Nawet ona sama teraz nie znała odpowiedzi na to pytanie. Nikt nigdy nie zniszczył jej tak psychicznie jak ten facet teraz.

_________________


Uliczka - Page 14 EKTFF2w


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 407


Uliczka - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Uliczka   Uliczka - Page 14 EmptyPon Sie 05, 2019 5:58 pm

Może i nie miał czerwonego pokoju, ale na pewno karzeł miał, więc jeśli chciała go odwiedzić to na pewno będzie bardzo szczęśliwy skoro było jej tak do śmiechu, co Ty na to? ~
Rzeczywiście to nie była jedna z sytuacji którą mogła by sobie wynegocjować, w końcu to jemu zawdzięcza życie, więc będzie słuchać tego co ma do powiedzenia, nie wspominając już o małym fakcie, że był jej stwórcą, więc tak naprawdę powinna czuć do niego przywiązanie, nawet jeśli tego nie chciała. Nie mogła sobie niestety pozwolić na pójście do domu i zaparzenie herbatki, ale nie oferował jej przecież niczego złego. Oczywiście, było to wątpliwe moralnie, bo musiała sprzedać swoją rodzinę, ale jakby zamiast z góry zakładać oczywiste fakty to by go posłuchała wiedziałby, że nie interesowali go jej rodzice, a jej rodzeństwo głównie i to nawet nie całe, bo bądźmy poważni jej brat był pionkiem i nie figurował w najbardziej poszukiwanych przez radę. Jego punktem zainteresowania była jej siostra, dlaczego? Bo za wszelkie informacje dotyczące Esmeraldy, jej ekwipunku, jej adresu, jej umiejętności rada była skora go nieźle wynagrodzić a i sam wspiąłby się niemal na sam szczyt rodzinnej hierarchii w Kuroiashita, będąc tym który to dostarczy. Rodzeństwo Cię nie chciało? Masz okazję na zemstę.
Wampir zabezpieczy broń używając kciuka i wciśnie ją za pasek po czym do niej skinie głową. -W takim razie skończ z tym całym przedstawieniem. Nie zrobię Ci krzywdy, a ze mną będziesz miała szanse doświadczyć wszystkich luksusów jakie niosło ze sobą nieśmiertelne życie. - Zgodzi się na jego propozycje? To się zaraz okaże, chociaż sam z góry zakładał, że nie miała zbyt wielkiego wyboru. Skoro wybrała życie, automatycznie znaczyło to, że zgadza się z tym co miał do zaoferowania tych przyjemnych jak i tych gorszych rzeczy.
-Nie jestem katem, ani nie jestem całkowicie pozbawiony Empatii. Nie będe teraz o tym z Tobą gadał. Pójdziemy do jednego z klubów i tam sobie porozmawiamy. - Krzyki z dala całkowicie ustały, można było wyczuć tylko roznoszącą się woń krwi, chłopcy wrócili z żeru. Dwóch postawnych facetów, jeden wielki i łysy z zakrwawionym pyskiem spoglądał na mała dziewczynkę i Zarena uśmiechając się, chowając się za swoim pustym i tępym spojrzeniem. Drugi, białowłosy, dosyć wysoki chyba wyższy od samego Zarena stanął obok niego i coś szepnął do kapitana na ucho. Można było tylko zauważyć, że na jego twarzy pojawił się uśmiech po słowach kamrata.
Wampir odwróci się na chwilę do swoich i zaciągnie po Rosyjsku.
-Nie widzicie że jestem zajęty, to trochę ważne. Dziewczę umarło i teraz się stała jedną z nas. Wiesz o co chodzi. Wpadnijcie do Basement, a także umówcie mi spotkanie w Unicornie, mam do pogadania z tym chłopaczkiem z Draculów. - nawinie po Rosyjsku, a chłopaki chyba byli kumaci bo szybko się zawinęli w stronę wschodzącego księżyca. Sam Zaren odwróci się znów do Molly i uśmiechnie się do niej najlepiej jak diabeł z rozdroży potrafił.
-Dam Ci jeszcze chwilę na otrząśniecie się i parę pytań, później musimy stąd zniknąć, nie chciałbym mieć na rękach krwi łowieckiego patrolu. - skinie znów głową w jej stronę i stanie wyprostowany czekając po prostu na więcej pytań z jej strony, to mogła być ostatnia szansa na ich zadanie.

_________________
Uliczka - Page 14 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Molly

Molly

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 325


Uliczka - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Uliczka   Uliczka - Page 14 EmptyPon Sie 05, 2019 9:55 pm

W tej bajce nie ma miejsca dla karła.
Wątpliwe moralnie? Każdy statystyczny Kowalski po podobnym zdarzeniu miałby zapewniony pobyt stały w zakładzie dla obłąkanych. Odpowiedzialność, ciężar decyzji, świadomość dokonanego wyboru, to wiele dla kilku osób a co dopiero dla niej jednej samej z problemami psychicznymi.
Owszem, wyjścia z sytuacji były dwa pomijając kwestie wąchania kwiatków od spodu. Albo nowe życie będzie faktycznie lepsze, lżejsze i przyjemniejsze, albo w każdej chwili będzie mogła wymiksować się z interesu. A jak to on już wiedział najlepiej. Brzmi idiotycznie ale śmierć również jest rozwiązaniem. Wiedziała jak zabić wampira, tym bardziej teraz wiedziała jak skończyć z sobą a ta wiedza sprawiła, że poczuła się odrobinę lepiej, chore, prawda? Świadomość wyboru i kulawe poczucie władzy nad własną osobą, nawet jeśli przerysowane to zawsze coś. Inni mogli popukać się w czoło sądząc, że podobne podejście jest skrajnie bez sensu. Dla niej miało to sens. Czegoś trzeba się uchwycić, chociażby bzdury.
Przywiązanie? Nadejdzie z czasem. Jedyne czego teraz była pewna co do osoby stojącej przed nią to strach. Wdzięczność również pojawi się w swoim czasie, zwłaszcza jeśli to co powiedział będzie prawdą. Słowa często mijają się z rzeczywistością a zaufanie to ostatnia rzecz na jaką chciała sobie pozwolić w stosunku do kogokolwiek. Nie można było mieć do niej pretensji, na pewno nie dziś. Za dużo się stało.
Dobrze.
Klub? Chyba ostatnie miejsce do jakiego teraz chciała trafić. O niczym nie marzyła tak bardzo jak o zwykłym prysznicu i czystych ubraniach. Słabo wygórowane zachcianki ale uczucie krzepnącej na ciele krwi jest mało przyjemne. Do tego miała wrażenie, że czuje tą maź nosem a jeśli czuje ją ona, to poczuje każdy wampir w odległości kilkunastu metrów.
Kiwnęła głową schylając się po plecak, w którym nadal znajdowała się broń bez magazynku, telefon, papierosy, klucze i portfel. Wszystko w nietkniętym stanie jakby do niczego nie doszło. Spoglądając na zawartość, jedyne rzeczy, które pewnie będzie mogła ze sobą zabrać, doznała ogromnej ochoty na coś, co robiła kilka razy dziennie gdy nikt nie patrzył.
Mogę zapalić?
W tej chwili zza rogu wyłoniło się dwóch dryblasów o zakazanych twarzach. Ani jednego ani drugiego nie chciałaby spotkać w ciemnej uliczce. Nie wyglądali tak dobrze jak ten, z którym rozmawiała. Byli chłopcami na posyłki i nie mieliby najmniejszego problemu żeby złamać jej kark za jednym uderzeniem. Rozprawiliby się z nią szybciej niż ze szczeniakiem. Jeśli będzie trzeba to będzie deptać tuż obok tego, którego imienia nie poznała do tej pory. Jego towarzystwo miało zapewnić jej ochronę. A co jeśli zniknie, wyjedzie, zostawi ją... Boże.
Mam na imię Lorraine ale w oświacie mówili do mnie Molly.
Dość istotna kwestia jeśli w ogóle obchodziło go jak ma się do niej zwracać bo póki co ona sama nadal nie wiedziała jak ma mówić do niego. Bezosobowa gadka na krótką metę jest dobrym rozwiązaniem ale w dłuższych stosunkach wcale się nie sprawdza.
Mieszkasz w tym mieście?
Czytaj – gdzie dokładnie, czy będę mieszkać z Tobą i tymi dwoma od rosyjskiej gadki, czy mogę wrócić do siebie po rzeczy, co z moim mieszkaniem i około 30 innych pytań, na które nie było czasu a i wątpliwa sprawa żeby usłyszała odpowiedź. Pierwszą lekcję mimo niechęci załapała bardzo szybko, pistolet przy głowie skutecznie zastępuje kij. Podejrzewała również, że Zaren nie jest typem osoby, która lubi głupie pytania nawet jeśli dla drugiej strony mają one sens. Molly wolała słuchać niż mówić. Tak chyba będzie bezpieczniej.

_________________


Uliczka - Page 14 EKTFF2w


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 407


Uliczka - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Uliczka   Uliczka - Page 14 EmptyWto Sie 06, 2019 12:07 pm

Wszystko zależy od perspektywy w jakiej spojrzeć na obecną sytuację. Dla niego był to jedynie wybór wątpliwie moralny, bo nigdy nie był człowiekiem a zdrada przychodziła mu łatwiej niż większość rzeczy. Tylko czy to takie nienormalne w jego rodzinie? Tam każdy robił coś dla własnego dobrobytu. Niesławna waść Samuru z Gabrielem. Na przykład.
Sam Zaren trzymał się raczej z dala od tego wszystkiego, chciał jedynie zarabiać gruby hajs i rządzić miasteczkiem szczurów, czyli podziemiem Yokohamy. To były jego dwa główne cele, a co się napatoczy po drodze to już inna bajka.
Oczywiście, że śmierć była wyjściem tylko patrząc na Molly szczerze wątpię, że mimo wiedzy byłaby zdolna zabić się sama, dlatego Zaren oferował jej już na samym początku alternatywę, nie miałby żadnego problemu podnieść broń i wystrzelić w głowę dziewczyny, żadnego. Zero zawahania, zero poczucia winy, nic. Socjopaci nie byli w stanie odczuwać empatii, więc i u niego to kulało. Podobnie jak z Manuelą, Molly również może skończyć nienawidząc go przez jego brak współczucia i poszanowania sytuacji. To nie jego wina, hej! Szlachetny w swoich słowach często mówi, że nie jest pozbawiony empatii, ale był. Dlatego gdy wyczuwa jakąś historie w której nie będzie w stanie okazać żadnej empatii, ale widzi, że dla drugiej osoby jest to ważne to po prostu zaczyna udawać i proponuje cokolwiek, byleby nikt nie zauważył bardzo prostego faktu, był zwyczajnym socjopatą.
-Wyglądasz chujowo. Powinnaś się przebrać. - wybacz skarbie, nie będę cukierkował rzeczywistości, wyglądała źle, ale i tak trzymała się całkiem nieźle jak na kogoś kto właśnie wstał z grobu i uciekł uściskowi ponurego żniwiarza.
Na jej kolejne pytanie wampir jedynie wzruszy ramionami i wyciągnie rękę w jej stronę. -A co ja wyglądam na wykładowcę, że musisz mnie pytać o pozwolenie? Wyskakuj z fajek. - oczywiście poprosi tylko o jedną, a gdy już mu ją da, bo na pewno to zrobi to wsadzi sobie w zęby i sam odpali cygara, przygryzając lekko filtr i zaciągnie się tym wszystkim. Będąc tutaj z nim a także w organizacji po jego słowach nie będzie groziło jej nic, a nic. Nie musiała się tym martwić, szlachetny zamierzał o to zadbać i nawet jeśli wyjedzie to nie zostawi jej samej, będzie mogła dostać opiekuna swojego wyboru, a że ich nie znała to może nieświadomie wybrać Ivana, który by się już nią zajął i to bardzo dobrze, heh.
Lorraine? Ładnie. Zostanę przy tym bo Molly brzmi jakbyś była angielską pokojówką. Wiesz, jeśli Cię to kręci to załatwię Ci taki outficik. - sam zaśmiał się głupio na swój zajebisty pomysł, ale szybko machnął ręką. -Żartuje oczywiście. - wampir zmierzy ją wzrokiem od góry do dołu i podejdzie do niej o krok, w końcu musiała poznać imie swojego wybawcy, nie zdradził go tylko dlatego, że była łowczynią i na pewno czytała wszystkie odpowiednie akta w oświacie. Kuroiashita musieli mieć tam swoją ścianę sław na której można było podziwiać te wszystkie zakazane mordy. Może Zarena tam nie było, bo nie zwracał na siebie uwagi, ale gdy Esmeralda się dowie o tym co zrobił to pewnie zawiśnie tam, jako numer jeden!
-Zaren Kuroiashita. - co do mieszkania to miał ich sporo, w samej Yokohamie, w Moskwie oraz Ameryce północnej i południowej, do wyboru do koloru. -Na czas pobytu, nigdzie długo nie grzeje miejsca, mam obowiązki względem organizacji do której należę. Bywam w Japonii, Rosji i dwóch Amerykach, a co? Pewnie nie masz gdzie wrócić? - westchnął głęboko i się do niej uśmiechnął na znak dobrej woli. -Możesz zostać u mnie, możesz zostać w którymś z lokali z moimi Braćmi gdy mnie nie będzie to Cię ochronią tylko prawdopodobnie nauczysz się chlać jak prawdziwy Rusek, bo Ci skurwiele nie żartują jeśli chodzi o wódkę. - chciałby to zobaczyć jak Molly zostaje alkoholikiem numer jeden, byłoby to zdecydowanie ciekawe przeżycie.

_________________
Uliczka - Page 14 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Molly

Molly

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 325


Uliczka - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Uliczka   Uliczka - Page 14 EmptyWto Sie 06, 2019 5:15 pm

Ta dwójka pasowała do siebie jak wół do karety. Zupełnie inne osobowości, całkiem odmienne charaktery i podejście do życia oraz spraw codziennych. On miał wywalone totalnie na wszystko, ona się wszystkim przejmowała. Zamartwianie się najmniejszą pierdołą było jej zwykłą codziennością a to potrafi zmęczyć i to bardzo. W tyk wszystkim była jedna, jedyna cienka nić porozumienia. Facet był typem, który rzuca rozkazami na lewo i prawo a ona przywykła do ich słuchania i nie wnoszenia słowa sprzeciwu. Nigdy nikomu się nie postawiła więc i teraz będzie podobnie. Trafiła mu się potulna owca co zawsze mu przytaknie. Szukał zabawki bez mocnego charakteru? Strzał w 10.
Samobójcy to tchórze bojący się życia i przyszłości. Kto ma więcej odwagi, ten, kto pociąga za spust czy ten, który brodzi dalej we własnym bagnie? Z pewnością w tej kwestii miał rację. Mogła wmawiać sobie, że jest zdolna do takich posunięć ale prawda była zupełnie inna. Mając naładowaną broń, trzymając ją tuż przy skroni, najpewniej zrezygnowałaby w ostatniej chwili zalewając się przy tym morzem łez. Nie warto w to brnąć, nie teraz
Wiem, mam pół koszulki we własnej krwi.
„O biustonoszu, spodniach na boku a nawet majtkach nie wspomnę...” Pomyślała spuszczając głowę w dół. Wyglądała tak jakby przejechał ją pociąg a Zaren jakimś cudem poskładał ją do kupy. Nigdy nie była w tak opłakanym stanie wizualnym bo psychicznie również było ciężko ale fizycznie już zaczęła wychodzić na prostą. Owszem, do poczucia wypoczynku i pełni sił jeszcze daleka droga ale teraz było już nieco lepiej gdy wstawała z chodnika.
A ta uwaga? Normalnie spaliłaby buraka ale czy po śmierci można się czerwienić?
Mam iść do domu po ubrania ?
Zapytała nie wiedząc za bardzo co zrobić z uwagą od mężczyzny. Może miał już co do tego plan a może to zwykła uszczypliwość, do której powinna zacząć się przyzwyczajać? Za sekundę się dowie. Cierpliwości mała ~
Papieros, którym poczęstowała Zarena był długi i cienki. W momencie kiedy zacisnął na nim zęby, maleńka kulka umieszczona w filtrze pękła uwalniając miętowy smak. Molly była pewna, że wampir rzuci co do tego jakąś uwagę. Do Malboro było temu daleko.
Ona sama stanęła boczkiem na krawężniku zaciągając się intensywnie. W tym stanie, z tym papierosem, brakowało jej jedynie pudełka po margarynie pod stopami i mogła swobodnie zacząć zarabiać jako ofiara wojny albo uchodźca z dalekiego kraju. Może kiedyś na wspomnienie w jak bardzo opłakanym była stanie, kącik ust uniesie się jej do góry ale z pewnością nie teraz.
Nie, nie wybierze Ivana.
Papierosa spaliła w ekspresowym tempie depcząc resztę czubkiem buta. Nikotyna smakowała tak jak wcześniej. Zrobiło jej się ciut lepiej. Tego potrzebowała.
Nie kręcą mnie takie rzeczy.
Burknęła pod nosem zbyt zażenowana wizją własnej osoby w kostiumie rodem z niskobudżetowych filmów dla dorosłych. Dopiero gdy dodał, że to tylko żart, skwitowała kiwnięciem głowy – mogła się domyślić.
Zaren? Przegrzebując kolejne szufladki swej pamięci szybko doszła do wniosku, że nie kojarzy imienia. Za to nazwisko tak, aż za bardzo. Sam pusty wyraz sprawił, że poczuła deszcz na karku. Tylko nie to.
Samuru to Twój brat?
Zacisnęła mocniej szczęki modląc się żeby jednak nie. Obaj byli młodzi i nieco do siebie podobni. Jeszcze tego jej brakowało, wpaść z deszczu pod rynnę.
Jeśli masz zamiar w jakikolwiek sposób zbliżyć się ze mną do niego, możesz mnie zabić tu i teraz.
Przybrała o dziwo bojowy ton głosu co można porównać do rozzłoszczonego yorka. Wyszło zabawnie ale jej do śmiechu nie było. Samo wspomnienie tej zakazanej mordy z akt oświaty przyprawiało ją o ból brzucha. Jej prywatny wróg nr 1.
Mam mieszkanie. Dostałam je od rodziców i tam będą mnie najpierw szukać. To niedaleko stąd. Wracałam ze spaceru kiedy usłyszałam krzyki a później... wiesz już co było później.
Dowód jej zmartwychwstania, ciemna plama krwi na chodniku. Nie chciała tu dłużej sterczeć, chciała odejść byle dalej od tego miejsca.
Nie pije alkoholu.
Sprostowała na wypadek gdyby ktoś w rosyjskim odruchu chciał jej nalać wódy do szklanki.
Zaren...
Wypowiedziała pierwszy raz głośno jego imię zaczesując potargane włosy za ucho.
Możemy stąd iść?
Miała już serdecznie dość tej okolicy i tego cholernego zadupia.



_________________


Uliczka - Page 14 EKTFF2w


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 407


Uliczka - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Uliczka   Uliczka - Page 14 EmptyWto Sie 06, 2019 5:47 pm

Nie pije wódki? ale jak to tak?! Cóż, będzie musiała się nauczyć jeśli chciała wytrzymać w towarzystwie Zarena i całej mafii, bo właśnie w ten klimat się władowała w momencie gdy ten uczynił z niej chodzącego trupa. To nie tak, że miał na wszystko wyjebane, po prostu nie przejmował się obecną wojną, zakazami rady, zakazami łowców i tak dalej, niby kim oni są żeby mu czegokolwiek zabraniać? Kuroiashita nie dają sobą pomiatać, są indywidualistami, co jeden to gorszy w stosunku skurwysyństwa do osoby Zaren lokował się gdzieś w środku hierarchii, bardzo lubił ryzyko. Nieważne czy podejmował je sam, czy podejmował je ktoś inny. Dla niego stawienie życia na szali to prawdziwa podnietka, lepsza niż niektóre dziewczyny, tyle mam do powiedzenia. Wampir wyjarał tego cieniutkiego papierosa szybciej niż go odpalił, miętowy hm? Drapał w gardło i był dziwny, w ogóle mu nie smakował ale go wyjarał, bo co będzie wybrzydzał jak za darmochę. Uwagi o przebraniu się i tak dalej przemilczał po prostu do momentu, aż nie raczyła odezwać się po raz drugi.
No nie, tego to już za wiele, czy ona serio myślała, że ma jakiś wybór? Nawet jakby się kumplował z Samuru to nie miałaby nic do powiedzenia na ten temat, zresztą zaoferował już strzał w głowę, więc na to trochę za późno.
-Samuru? Ten skurwiel jest moim kuzynem. Nasza relacja jest trudna. Kawał gnoja, ale po części go rozumiem. Jakby to stwierdzić w odpowiedni sposób ~ Patriota, chociaż chuj. - wzruszył następnie ramionami na jej kolejne słowa i tylko prychnął na głos. Co, nagle teraz zachciało się jej pokazywać bojowy entuzjazm? Proszę Cię.
-Lorraine, bądź grzeczną dziewczynką i nie pouczaj mnie co mam robić, bo to się naprawdę źle dla Ciebie skończy. Od samego początku jestem dla Ciebie miły i nawet postanowiłem Ci dać Twój los w Twoje ręce. Będę Cię zabierał gdzie mi się kurwa żywnie podoba. - powiedział to w dosyć groźny, lecz wciąż zachowując stoicki spokój ~ sposób. Nie wiem czy do końca wiedziała jak działają te całe powiązania wampirze, ale teraz należała do niego, była własnością przede-wszystkim a nie zwyczajną osóbką.
-Mam w dupie co zrobił Ci Samuru, naprawdę. Chuj mnie to obchodzi, ważne, ze już nic więcej nie zrobi bo jesteś moją własnością. Nie wiem czy uczą was tego w szkole morderców mojego gatunku, ale więź między stwórcą, a przemienionym jest rzeczą którą każdy, nawet Samuru się zastanowi czy powinien ją łamać. Nie zrozum mnie źle, gówno mnie na razie obchodzi Twoje zdrowie psychiczne czy fizyczne. Po prostu nie lubię jak się tyka coś mojego. Potraktuj mnie jako tego dobrego plantatora, a siebie jako przyjazną praczkę i będzie nam się dobrze żyło. - chyba musiał wyłożyć kawę na ławę i pokazać jak ten świat funkcjonował. ~ dopóki ona nie zacznie robić kroków w jego stronę, żeby ją polubił to on wcale nie zamierzał jej lubić i nie będzie jej traktował lepiej niż jak po prostu swoją własność.
-Nie pijesz, to się lepiej naucz. Na imprezach będzie nudno jak będziesz trzeźwa, no i chłopaki nie dadzą Ci spokoju. - Zrobi krótką przerwę. - Nie zamierzam się pchać do Twojego mieszkania, zostawię za Tobą Igora, a jak już skończysz i sobie odpoczniesz to będzie wiedział gdzie mnie znaleźć. - No tak, chyba byłby głupi jakby miał iść do mieszkania łowczyni i czekać na pewną zagładę, kto wie czy akurat jej rodzina nie postanowiłaby ich wtedy odwiedzić, to gorsze niż dać się złapać ze spuszczonymi spodniami w czyjejś córce. Zamienił ją w wampirzyce, a w niektórych kręgach łowieckich było to znacznie gorsze.
-Nie zamierzam traktować Cię jak niewolnice, po prostu uprzedzam, że u mojego boku będziesz najbezpieczniejsza w tej chwili. Igor jest niczym cień, więc odprowadzę Cię kawałek, a jak wyjdziesz z mieszkania i będziesz chciała się ze mną spotkać to on Cię do mnie zaprowadzi. - Powie tylko tyle po czym obejmie ją chwilowo za ramię. -Chodź mała łowczyni, śmierdzi tu trupem. - pociągnie ją za sobą i po prostu odejdą w stronę mieszkania gdzie się rozdzielą na chwilę by mogła się przebrać i odpocząć.

2x zt

_________________
Uliczka - Page 14 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
Esmeralda

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2206


Uliczka - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Uliczka   Uliczka - Page 14 EmptyNie Wrz 15, 2019 11:54 am


W głowie miała prawdziwy mętlik. Po raz kolejny i tym razem nie z własnej woli znalazła się pomiędzy młotem a kowadłem. Zwykle to ona ściągała na siebie kłopoty, ale umiejętność przyciągania była zdaje się cechą rodzinną. W głębi ducha czuła, że Molly nie chce, nie zamierza wracać do rodziny. Z jakiegoś powodu życie wampira stało się pewną odskocznią i inspiracją, czymś nowym, nieznanym i bardzo, ale to bardzo kuszącym. Czerwonowłosa po uzyskaniu informacji na temat artefaktu udała się we wskazane przez siostrę miejsce. Nie mogła pozwolić by srebro trafiło w niepowołane ręce i jeszcze bardziej rozjuszyło dowódcę tutejszej Oświaty oraz rodzinę. Sam fakt, iż najmłodsza latorośl została przemieniona musiał być dla rodziny szokiem, z którego nie łatwo będzie się otrząsnąć. Gdy dotarła na miejsce wcześniejszej kaźni rozejrzała się po okolicy i odnalazła pozostawione przez siostrę przedmioty. Następnie wezwała łowieckie służby które posprzątają powstały bajzel i przy okazji zbiorą niezbędne próbki.


Zabieram artefakt Molly i pozostawioną biżuterię.
Esme zt

_________________
Uliczka - Page 14 DZGsF8k
Powrót do góry Go down
Oliver

Oliver

http://vampireknight.forumpl.net/t4193-oliver#92052
Zarejestrował/a : 21/07/2019
Liczba postów : 14


Uliczka - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Uliczka   Uliczka - Page 14 EmptyPon Gru 09, 2019 1:54 am

Z braku lepszych pomysłów, postawił na to miejsce. Nie było to jakoś rewelacyjne i bardzo odosobnione, ale ludzi nie było tutaj za nadto. Zazwyczaj więcej samochodów. Co ważniejsze, brak ciekawskich spojrzeń na ten moment był najbardziej istotny.
- Zabrałem cię. Czekam na wyjaśnienia - odezwał się już, przypierając dziewczynę do ściany jednego z budynków i podpierając się dłońmi. - Kim jesteś i skąd znasz moje imię? I czym jest to, co masz na głowie? - informacje jako forma zapłaty za "pomoc", która mogła zarazem przysporzyć mu więcej problemów niż pozytywów. Czarnowłosy wolał nawet nie myśleć, co przyniesie najbliższa przyszłość. Jeszcze zostawało spotkanie z Iksem... I pewnie szukanie nowej roboty.
- Jeśli odpowiedź mnie nie usatysfakcjonuje, to znajdziemy bardziej przyjazne miejsce. Gdzieś, gdzie mała wampirzyca będzie mogła zaprzyjaźnić się z ludzikami. Co ty na to? - wcześniej odniósł wrażenie, że chciała omijać tłumy ludzi. Uroki przemienionych, nie chcą robić nic, co by krzywdziło kogoś, kim byli niedawno.
No zazwyczaj tak jest.
- Za tyle problemów, jakie mi zrzuciłaś na głowę, możesz chociaż tyle zrobić - dodał jeszcze, z nutką niecierpliwości.

_________________
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Laurie

Laurie

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 397


Uliczka - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Uliczka   Uliczka - Page 14 EmptyYesterday at 6:50 pm

Im dłużej tam była, tym bardziej się dusiła. Nie tylko przez dźwięk wentylatorów, czy zdecydowanie za jasne światło, które ponownie skłoniło ją do naciągnięcia na głowę kaptura, ale także przez myśl, iż zaraz zostaną zaskoczeni przez nowego osobnika. Mimo jej stanu, dla niej oczywistym było, że kiedyś przychodzi druga zmiana, która po tupta w ich miejsce, spojrzy i otworzy przynajmniej na chwilę usta. O nie nie nie. Na samą myśl o możliwym człowieku ślina napływała do jej ust, zaś palce ją mrowiły, zupełnie jakby były gotowe do ataku. Zaczęła się panika.
- Nie uważasz, że... powinieneś się zamknąć?
Warknęła ostrzegawczo, a następnie wbiła oczy w podłogę, kontemplując ilość rys na posadzce. Starała się myśleć tylko i wyłącznie o tym jakie one są cudowne, oryginalne, no dzieło godne Leonardo da Vinci, no właśnie, nie do końca.
Od razu po usłyszeniu pierwszych kroków, przeleciały ją najpierw ciarki, a następnie brutalnie wbiła sobie paznokcie lewej ręki w prawą dłoń. Pierwsze kropelki krwi zaczęły znaczyć jej skórę, aż po przekształceniu się w strumyczki zaczęły zgodnie z grawitacją spływać do koniuszków jej palców. Jeśli myśleliście, iż poleciały na podłogę, to jesteście w błędzie. Króliczka nie chcąc dodawać nowych problemów do wielu, które spowodowała, zlizała posłusznie szkarłatną ciecz, po czym zamarła.
Wtedy też pojawił się drugi sprzedawca.

W końcu uliczka i to ciemną nocą, gdy niewiele osób jest na tyle głupich by tędy przechodzić. Westchnęła, opierając cały swój ciężar o jedną ze ścian. W końcu wolność, brak dźwięków, a nawet jeśli to przytłumione za sprawą powolnego bicia narządu wampira. Chciała zasnąć, lecz wtedy zauważyła, iż jej sztuczne poczucie swobody, było przez ten cały czas zakłócane bliską obecnością Kurosza. Nie odpuścił? Zastanawiała się przez długą chwilę, aż finalnie drobnym skrzywieniem buzi oznajmiła, iż jest jeszcze przytomna i niepocieszona aktualną sytuacją.
- Laurie Kurenai, dziecię Rose Kurenai, miło mi poznać - odpowiedziała spokojnie, po czym wzięła głębszy wdech - Rose coś o Twoim rodzie mamrotała, znam niemalże całe drzewo, część widziałam, o części słyszałam. Ty jesteś tą drugą opcją - rzuciła od niechcenia, po czym z pewnym lękiem spojrzała na światła pobliskich latarni. Mordować, zabić, mogłaby te dwa słowa dumnie zaśpiewać, lecz w gruncie rzeczy przypominała dawną siebie. A tamta Lau nie raniła swoich.
- Nawet nie próbuj... - długie paznokcie przyłożyła mu do gardła, a następnie z dzikim szaleństwem w oczach, je nieco bardziej zacisnęła. Trwało to do czasu, aż pierwsze kropelki zrosiły jego szyję - Nie wiem, nie wiem co się stało. Nie wiem czemu tak wyglądam, jedynie powiedziano mi, że się taka urodziłam, więc... Również tyle Ci mogę zdradzić.
Po tych słowach jej oddech przyspieszył, źrenice we własnym tańcu się rozszerzały i zwężały, zaś młoda wampirzyca zabrała ręce blisko buzi, patrząc na to, co jej brak kontroli z nią zrobił. Jak mogłoby się wielu wydawać, zegar tykał, a czas jej... uciekał. Co tylko prowadziło karuzelę przez kolejne stany, aż do całkowitego szaleństwa.

_________________
Uliczka - Page 14 8efc7eb064e189b42c1ad68046c663a8
Mowa Japońska Dawnej Lau|Mowa Japońska Wampirzej Lau|Mowa Angielska|
Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Uliczka - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Uliczka   Uliczka - Page 14 Empty

Powrót do góry Go down
 
Uliczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: