IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Isao

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Wto Lis 26, 2013 9:27 pm

Dziewczyna jedynie przejęła jego przeprosiny z uśmiechem, prawdę mówiąc nie wiedząc co mogłaby dopowiedzieć w tej kwestii. Że go rozumie? Nie, niestety nie mogła go pojąć, jak i pewnie będzie tak z każdym innym facetem, którego napotka w swoim życiu. Czy każdy taki będzie? Z tego, co się zapowiadało, najwyraźniej tak. Chociaż... Spad był taki pod wpływem impulsu i nerwów, gdy tak wymieniali pomiędzy sobą obronne słowa, co doprowadziło do kłótni. Więc też nie są źli, Ci przedstawiciele męskiej rady. W końcu - zawsze mogło być gorzej, prawda? Spad tak to jest miły, uroczy, pod pewnym względem i zabawny, co przyjemnie się łączyło z obecną sytuacją, gdzie znów powrócił do swoich żartów. Zaprzeczyła głową, mając ciągle wiszącą w dół głowę i zaczęła się śmiać - tak po prostu.
- Nie wiem jak z Tobą, ale mnie już się nie da uratować, nikt mi nie pomoże. Kaftany bezpieczeństwa także nie ułatwią zadania. - odparła żartobliwie, podnosząc głowę i posyłając mu wesoły uśmiech, który wreszcie zagościł na jej twarzyczce odkąd zaczęli ze sobą ostro dyskutować. I to aż za bardzo żarliwie, trzeba przyznać.
- Ale rzeczywiście... Jesteśmy nieźle pokręceni... Zamiast miło i przyjemnie spędzać poranek po takim udanym wieczorku, jak i nocce, my sobie wręcz skaczemy do gardeł... Nie muszę pytać, czy to jest normalne, bo chyba odpowiedź jest nam znana. - ponownie zachichotała, kończąc już swoją kawę. Była przepyszna i orzeźwiająca. A jej włosy ciągle były, niestety mokre. Wychodzi na to, że jeszcze, nie za bardzo, może wyjść. Co jak co - nie chciała być chora, nie teraz.
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Sob Lis 30, 2013 8:52 pm

Tak, dobrze zostało to ujęte przez dziewczynę. Spad tylko pokiwał z niedowierzaniem komentując całe to zajście. Atmosfera wyraźnie się oczyściła. I w dużo lepszym nastroju skończyli dopijać swoje napoje, a następnie korzystać z dobrodziejstw jakie przyniósł im dostawca który w końcu przybył pod drzwi. Andrew dawno nic nie jadł więc rzucił się na rozmaite przystawki wojując przy tym pałeczkami. Były i żarty i przekomarzanie się oraz ostre docinki kiedy walka była o kilka ostatnich przystawek.
Kiedy napełnili brzuchy, chłopak postanowił ogarnąć mieszkanie. Po tym wszystkim pożegnał ciepło dziewczynę przytulając się i pomachał jej jeszcze zza progu. Gdy był już sam sapną pod nosem i zmierzwił swoje włosy, drugą ręką sięgając po kolejnego papierosa. Zapewne Isao skrzywdziłby go za takie palenie w mieszkaniu, jednak obecnie Spad się tym nie przejmował. W końcu zawsze mógł mu wmówić, że na to pozwalał mu zawsze. Te braki w pamięci...
Nie marnując czasu rudzielec przykucnął przy swoim plecaku do którego wcisnął swoje rzeczy, które znajdowały się już w szafach Isaa. Co, jak co, kiedyś w końcu je tu poznosił. Następnie wziął prysznic i nie zapominając o swoim towarzyszu w postaci jeża. Trochę się z nim pobawił, napoił, przypominając sobie jednocześnie, że nic do jedzenia mu nie zostawił. Trzeba będzie to nadrobić.
W każdym razie, Andrew już odświeżony, najedzony, pozbawiony kaca, z plecakiem swoich rzeczy na grzbiecie i jeżem miał zamiar się wynieść. Znalazł jeszcze kawałek kartki na której zostawił wiadomość dla blondasa i wyszedł zamykając drzwi na klucz jaki znalazł. Zostawił go w recepcji.
Wiadomość zaś zostawił w kuchni, a brzmiała ona tak:

"Hej! Doprowadziłem chatę do stanu użyteczności, dziękuj mi! A tak poza tym to postanowiłem się od ciebie wyprowadzić. Mieszkałem z tobą z lenistwa i dlatego że tak było mi wygodniej, jednak trochę się zmieniło. W końcu może Ci być dziwnie mieszkać z praktycznie nieznajomym, a i jakby nie było masz Banshee i tak głupio by jakiś rudy oszołom mieszkał z dobrze prosperującą parą Oczywiście nie martw się! Zamieszkam u brata. Jak opanujesz komórkę dawaj znać co u Ciebie!
Andrew.
"

zt x 2 [Spad & Megan]

_________________
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Czw Sty 09, 2014 7:27 pm

Zastosujmy magiczne i bardzo wygodne na tym forum ,,jakiś czas później". Pytanie jednak brzmi - od czego jakiś czas później? Można przyjąć, że od ostatniej fabuły czyli od spotkania Isao i Banshee z matką kobiety - Hachiko. Nie wiem czy jest jakikolwiek sens opisywania co przez ten czas robili i ile czasu minęło. Spędzali sobie czas, czasem spędzając go razem, a czasem osobno. Każde miało swoje życie, ale mieli też swoje wspólne życie. Wspólne oraz prywatne nadzieje, troski, obowiązki, zadania. Ale to co najbardziej bylo dla nich wspólne i co w tej chwili najbardziej ich łączyło powoli rosło sobie w brzuchu Banshee by już niebawem (ku uciesze tatusia, który już nie mógł się doczekać) przyjść na świat.
Nie wydłużając jednak niepotrzebnie, bo akurat to nie było tutaj ważne... Ta piękna wampirza parka była sobie na spacerku. Ot takim na świeżym powietrzu dla rozprostowania nóg, uspokojenia się i spędzenia czasu razem. Nie ważne gdzie chodzili i tak dalej. Ważne, że mogli pobyć razem w ten przyjemny, acz dość chłodny wieczór. Na zewnątrz było ciemno a jedynie światła latarni ulicznych, okien, świateł samochodów oraz licznych reklam i bilbordów oświetlały okolice. Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy więc i ta dwójka udała się powoli do apartamentowca. Ciężko było powiedzieć jak to teraz u nich było. Raz mieszkali razem, raz osobno, choć Isao starał się jak najwięcej czasu spędzać z Banshee i opiekować się nią. Czuł się odpowiedzialny za wszystko, a zwłaszcza za dziecko, które rosło w jej dużym już brzuchu.
Weszli więc do apartamentowca, przywitali się z ochroną, weszli do windy. Być może chwile rozmawiali o czymś niewiele znaczącym, a może trwali w ciszy. Nie ważne.
- Wstąpmy na chwilę do mojego mieszkania. - zaproponował, nie mówiąc nic więcej. I gdy Banshee zgodziła się, on uśmiechnął się do siebie w duchu. Wyszli z windy na odpowiednim piętrze, muzyk wyjął kluczyki i zaczął mocować się z zamkiem. Wpuścił Banshee pierwszą, zaraz zamykając za nimi drzwi i pozbywając się kurtki, butów oraz wszelkich zimowych dodatków. Nie pozwolił jednak Ban iść dalej. Podszedł do niej od tyłu i zasłonił jej oczy.
- Cii, coś Ci pokażę. Będę Cię prowadzić. Nie otwieraj oczu. - powiedział ciepło, uśmiechając się choć kobieta nie mogła tego zauważyć. Powoli złapał jej rękę i pomagał jej iść, sprawdzając czy kobieta przypadkiem nie podgląda. I zaprowadził ją prosto do salonu. Oczywiście nie kłopotał się zapalaniem światła. Wampiry dobrze widziały w ciemności jednak nie o to tu w tej chwili chodziło. Pokój bowiem był jasny od licznych mniejszych i większych świec porozstawianych po całym pokoju w ładny sposób. Były tu też kwiaty, na stole rozłożony obrus. Stało także wino i kieliszki, ale muzyk dobrze pamiętał o tym, że kobieta nie może pić więc przygotował także alternatywne rozwiązanie. Wprowadził Banshee do salonu
- Możesz otworzyć oczy. - odezwał się, uśmiechając szeroko. Miał nadzieję, że jej się spodoba. Sam był z siebie dumny, bowiem organizacją i wystrojem zajął się sam. No... pomógł mu też troche wujek google ale cii... nikt nie musi wiedzieć.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Czw Sty 09, 2014 10:30 pm

Cóż można dodać, chyba tylko tyle, że było im całkiem miło. Ich kontakt znacznie się poprawił, lepiej się dogadywali i koncentrowali się na tym co będzie, a nie było. Przyznać trzeba, że dobre było to podejście. Z każdym dniem byli bliżej siebie, chociaż jak zostało wspomniane czasem nie dzielili ze sobą życia i każde zaszywało się we własnym apartamencie. Było to całkiem zdrowe tak chwilę odetchnąć, pomyśleć i takie tam. W każdym razie teraz właśnie mijali ochronę apartamentowca w którym mieszkali. Banshee uwieszona na ramieniu Isao, bo brzuch już był całkiem spory i nieco utrudniał jej życie. Więc nie tylko szczęśliwy tatuś nie mógł doczekać się porodu. Mamusia pragnęła tego jeszcze bardziej, ale niestety jeszcze jakiś czas, na szczęście już niedługo trzeba poczekać. Wsiadając do windy już chciała kliknąć przycisk z numerkiem piętra na którym mieścił się jej apartament, ale Isek zaproponował coś całkiem innego. Więc się zgodziła, nie miała nic przeciwko i no lubiła przebywać u niego. Więc pokiwała z uśmiechem głową opierając się o jedną ze ścian małego pomieszczenia, które już po chwili zaczęło mknąć do góry.
Kiedy muzyk uporał się kluczami i zamkiem, okrągła wampirzyca przemknęła przez drzwi i zaczęła zdejmować wierzchnie ubranko. Więc nawet chłopak nie miał potrzeby jej jakoś specjalnie zatrzymywać. Nim się uporała z płaszczem i o zgrozo z butami przy takim brzuchu on już zdążył zrzucić z siebie to co niepotrzebne. Głęboko odetchnęła kiedy zrzucała ze stopy drugiego buta, jedną dłonią podtrzymywała się o komodę, czuła się jak jakiś wielki słoń. Całe szczęście, że się o nic nie obija jeszcze, ale kto wie, nim wyda dziecię na świat jeszcze minie tydzień, dwa, a może i cztery. Już chciała ruszyć przed siebie, aby posadzić tyłek na kanapie, a tu nagle dłonie Iska zasłoniły jej oczy. Zdziwiła się tym nieco, ale przystała na taką propozycję, choć z początku się nieco zawahała.
-No dobrze... prowadź.
Zamknęła oczy i ścisnęła mocno palcami jego dłoń, bała się, że może się o coś wyrżnąć, troszkę zwrotności i zręczności jej ubyło. No nic, szła posłusznie i mimo iż bardzo chciała to się powstrzymała i nie podglądała. Potulna Ban, niech wampir z tego korzysta, póki może. Po bardzo krótkim spacerku przez korytarz stanęli w salonie. Kobieta dostała pozwolenie na otworzenie swych pięknych oczu i... zaniemówiła. Otworzyła usta w zdumieniu, ale nie mogła wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Przez chwilę zastanawiała się czy o czymś zapomniała, ale nie raczej nie.
-Och...
W końcu wyrwało się spomiędzy jej usteczek ciche westchnięcie. Omiotła spojrzeniem pokój, była zachwycona, tyle świec, kwiaty, naprawdę romantyczna i taka hmm... intymna atmosfera. Wzrok zatrzymała jednak dopiero na swoim chłopaku. Zielone oczy wlepiały się w jego twarz, uśmiechała się przy tym delikatnie, ale szczerze.
-Jestem pod wrażeniem... Jest jakaś okazja o której nie wiem, albo zapomniałam?
Przybliżyła się do niego jeszcze bardziej, nie puszczała jego dłoni, a nawet wręcz przeciwnie ścisnęła ją nieco mocniej i oparła dłoń o jego ramię. Dobrze było jej przy nim, lubiła korzystać z każdej okazji w której mogła być jeszcze bliżej. O właśnie tak jak teraz.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Czw Sty 09, 2014 11:13 pm

Na nowo zbliżali się do siebie kroczek po kroczku. A już wydawać się mogło, że to koniec. Los jednak bywa przewrotny a tej dwójce szczególnie lubi płatać figle. To maleństwo bowiem zbliżało ich do siebie na nowo, na nowo łączyło tą dwójkę wampirów o tak różnych, wręcz kontrastujących ze sobą charakterach. Właśnie teraz, każdego dnia i w każdej chwili robili kroczek w stronę siebie, będąc coraz bliżej i bliżej. Tak samo jak coraz bliżej był termin porodu, na który to Isao czekał z utęsknieniem. Nie, on nie potrafił sobie wyobrazić jak czuje się kobieta nosząc w tak dużym brzuchu małe życie. Nie rozumiał tego i wiedział, że nigdy tego nie zrozumie bowiem nie będzie miał szansy na podzielenie jej losu. Dla faceta zdawało się to jednocześnie normalne, jakby Banshee nosiła koszyk z zakupami lub piłkę, a jednocześnie wzbudzało w nim olbrzymi podziw. W takich chwilach nawet facet zauważał jak bardzo silne są kobiety.
Tak czy owak wylądowali w apartamentowcu, w windzie a następnie przed drzwiami do mieszkania muzyka. Po uporaniu się z zamkiem, blondas przepuścił swoją kobietę pierwszą i, jak to już pisałem w poprzednim poście, zajął się pozbywaniem swoich wierzchnich ubrań, butów i tak dalej. Następnie pomagał Banshee jeżeli ta miała jakieś problemy ze zdejmowaniem ubrań, butów lub po prostu złapaniem równowagi. Wtedy zaś przeszedł do działania. Od dawna bowiem planował ten wieczór i długo myślał nad tym jak to wszystko zorganizować. Miał nadzieję, że białowłosej się spodoba. Ale najpierw trzeba było pokazać jej efekt jego pracy.
Wziął się więc do roboty przez zasłonięcie jej oczu, złapanie za rękę, przykazanie, że ma nie podglądać a następnie prowadzenie jej w stronę salonu. Prowadził ją powoli aby nie bała się, że upadnie. Choć nie powinna się tego obawiać. Choćby miał położyć się na ziemi w roli miękkiego lądowiska, nie pozwoliłby na to aby zrobiła krzywdę sobie i dziecku. Mogła mu pod tym względem całkowicie zaufać. Wszak miał na tym punkcie wręcz obsesję, która nieraz budziła się i ukazywała w nagłym i przesadnym wręcz zainteresowaniu zdrowiem dziecka i Banshee oraz jej samopoczucia.
- Nie musisz się bać, nie pozwolę Ci na nić wpaść ani upaść. - zapewnił ją ciepłym tonem, widząc jak waha się idąc tak w ciemno i nie wiedząc co się szykuje.
Oczywiście szarooki bezpiecznie doprowadził kobietę do salonu. Następnie pozwolił jej otworzyć oczy. Białowłosa ujrzała efekt jego knuć, kombinowania, planowania a przede wszystkim chęci i starań. Chciał jej sprawić przyjemność, jakoś ją uszczęśliwić, zrobić kolejny krok w jej stronę. Miał nadzieję, że efekt jej się spodoba. Nawet ubrany był w elegancki sposób, nosząc czarną koszulę i ciemne jeansy (cóż, do oficjalnych, prostych spodni raczej nigdy się nie przekona).
- Podoba Ci się? - spytał kiedy wyrwało jej się owe ,,och", zerkając na nią kątem oka z uśmiechem. Widział w jej oczach, że jej się podobało. W tych bowiem nie tylko odbijał się blask świec, ale świeciło tam coś jeszcze. Coś, co niesamowicie mu się podobało. Aż serce zaczęło mu bić szybciej. Choć to nie był jedyny powód.
- Nic o czym powinnaś lub mogłabyś w ogóle pamiętać. Choć mam nadzieję, że będzie okazja. - uśmiechnął się do niej, podnosząc jej dłoń (wszak ciągle nie puszczała jego ręki) i przytykając ją sobie do ust. Z nieco tajemniczym, szarmanckim uśmieszkiem przytknął usta do wierzchu jej dłoni, po czym przyklęknął przy niej, nie puszczając jej. Uniósł nieco głowę, kierując wzrok szarych tęczówek prosto na jej bladą ale piękną twarz.
- Banshee, wyjdziesz za mnie? - spytał, wyciągając z kieszeni niewielkie pudełeczko. W nim zaś skrywał się skarb. Niewielki, być może wcale nie pasujący do gustu Banshee (klik). Miał jednak nadzieję, że spodoba jej się. Choć przede wszystkim miał nadzieję, że jej odpowiedź będzie twierdząca.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Sob Sty 11, 2014 1:19 pm

Przy pomocy Isao, poradziła sobie ze ściągnięciem ciuchów, co było nie lada wyzwaniem dla ciężarnej. Dobrze mieć takiego faceta przy sobie. O tak jasnowłosa zaczęła to naprawdę doceniać, bez niego byłoby jej bardzo ciężko i to nawet nie o samą ciąże chodzi. Tak jak jej matula zauważyła, był dla niej kimś więcej niż ozdobą. I nie mogła już tego popsuć.
W każdym razie grzecznie zamknęła oczy i zaufała wampirowi. Była pewna, że nie da jej upaść, o tak, zwłaszcza przy jego chorobliwej wręcz obsesji na punkcie jej i dziecka zdrowia i samopoczucia. Całkiem sprawnie i bez większych przeszkód znaleźli się w salonie.
Banshee była zauroczona tym co przygotował muzyk. Tak szczerze mówiąc nie spodziewała się takiej niespodzianki. Jej oczy obserwując wszystko cieszyły się, ale również zastanawiały o co w tym chodzi.
-Jeszcze się pytasz? Bardzo mi się podoba.
Nie wiedziała jak jeszcze mogłaby wyrazić swój zachwyt. Udał mu się ten krok w jej stronę, to i Banananana poczuła, że są jeszcze bliżej niż chwilę temu.
-Cóż ukrywasz za tymi tajemniczymi słowami?
Na odpowiedź czekać długo nie musiała. Dłonie za które się trzymali znalazły się nagle blisko ust mężczyzny. Jego wargi muskały wierzch jej dłoni bardzo czule. Spojrzenie kocich oczu z wymalowaną ciekawością było czuje. Kobieta obserwowała każdy ruch wampira, a kiedy ten zaczął klękać, serce podeszło jej do gardła, a oddech nieco przyspieszył. Było to dość jednoznaczne, ale ciężarna postanowiła nie stawiać wszystkiego na jedną kartę, wszak niebyła pewna czy Takei chce ryzykować z nią aż tak trwały związek. Ostatnie rozmyślania jej o przyszłości były dość niepewne, nie wiedziała, gdzie powinna się podziać po urodzeniu, jak rozwiązać problem wychowania i jeszcze wielu innych problematycznych spraw. To jednak odeszło teraz na dalszy plan. Czekała na to co powie jej chłopak. Szukała odpowiedzi na jego twarzy, nie mogła jednak nic z niej wyczytać.
I padło pytanie, serce już podeszło jej do gardła, w uszach miała jego mocny dźwięk, na chwilę ją zamurowało, ale nie dlatego, że czuła się niepewnie. O nie, nic z tych rzeczy, wiedziała co odpowie, już dawno zdawała sobie sprawę z tego, że jakby doszło do takiej sytuacji odpowiedziałaby...
-Tak. Oczywiście, że tak.
Wyswobodziła dłoń z jego uścisku tylko po to aby palcami pogładzić czule jego policzki, nachylić się i złożyć na jego ustach gorący pocałunek. Poczuła przyjemne mrowiące ciepło w swoim ciele. Nie sądziła, że będzie to aż tak przyjemne uczucie. Dopiero po chwili, zainteresowała się zawartością pudełeczka, które ostrożnie chwyciła w dłonie i powoli otworzyła, ciekawa co też skrywa się w środku. Isao strzelił w dziesiątkę, jak najbardziej pasowało to do gustu jego narzeczonej. Najpewniej przy pomocy blondyna pierścionek znalazł się na placu Banshee.
-Jest piękny.
Chciała się go jeszcze dopytać czy jest pewny, ale odpuściła sobie, bo jeszcze zmieni zdanie. Trzeba uznać, że jeżeli odważył się na ten krok to jest naprawdę tego chce. Jeśli mężczyzna wstał, przytuliła się do niego mocno na tyle na ile pozwalał jej brzuch. Jak nie, to nachylając się nieco zanurzyła twarz w jego włosach tuląc się. Była najszczęśliwszą kobietą na świecie.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Sro Sty 15, 2014 7:55 pm

Isao mógł więc się bardzo cieszyć skoro nie był dla Banshee jedynie ozdobą lub facetem "na trochę" a kimś więcej. Znaczyło to, że jego serce, skrywające głębokie uczucia do niej, nie zostało zranione i odrzucone. Choć czy aby na pewno? Jak wiadomo nie do końca im się układało lecz tym razem czas miał pokazać jak to będzie. Póki co blondyn zajął się opieką nad białowłosą. Chciał jej pomagać a tym samym chronić ją i dziecko, które w sobie nosiła. Starał się o nią jak najbardziej dbać, czasami nawet przesadzając z tą opiekuńczością. Momentami był wręcz męczący i na pewno przewrażliwiony.
Do tych wszystkich starań dochodziły też starania o dobre samopoczucie wampirzycy. I to był poniekąd powód zorganizowania tego klimatu i kolacji. Choć było to tylko tłem do głównego punktu programu. Myślał nad tym od dawna, rozważał to dokładnie, rozważał wszystkie za i przeciw. Ale w końcu postanowił zrealizować swój plan. I tak oto to wszystko wyglądało. Miał nadzieję, że kobiecie spodoba się ale coś jeszcze. Przede wszystkim miał nadzieję, że to jakoś mu pomoże. Pomoże mu i kobieta wypowie magiczne ,,tak" w momencie, który miał nadejść za parę chwil ~
- A więc się cieszę. - odpowiedział jej i posłał lekki uśmiech. Był zdenerwowany ale starał się jak najbardziej uspokoić, nie pokazywać tego po sobie. I nawet mu się to udawało. A przynajmniej do czasu... Do czasu gdy ten moment zbliżał się nieubłaganie. Kiedy czuł, że już niedługo przyjdzie chwila, której tak się obawiał. To sprawiło, że jego serce biło coraz szybciej i szybciej. Nie słuchało go gdy powtarzał mu aby się opanowało i uspokoiło. To robiło swoje, nieustannie przyspieszając tempo bicia. A do niego dołączyła suchość w gardle i nieprzyjemne uczucie w okolicach brzucha. Stres. Wielki stres. Ale czas działać.
Nie odpowiadając już na jej pytanie, pocałował wierzch jej dłoni czule. Chciał się uspokoić w ten sposób ale również pokazać jej, że zależy mu na niej, że będzie dla niej dobrym i czułym facetem. A przynajmniej będzie się starać. Ale potem nadszedł ten właściwy moment. Moment, w którym przyklęknął by prosić ją o to aby została jego żoną. Wampirzyca mogła wyraźnie słyszeć jak szybko i głośno bije jego serce. Cóż, on słyszał również jej serce. Klęcząc przed nią i patrząc się prosto w jej oczy czekał na odpowiedź mając wrażenie, że czas nagle zwolnił i chwila ta stała się niesamowicie długa. Ale w końcu usta kobiety rozchyliły się... I usłyszał nagłe tak, na które miał nadzieję. Miał ochotę wstać nagle i biegać dookoła z radości, porwać ją na ręce i kręcić kółka po całym mieszkaniu trzymając ją mocno. Ale powstrzymał się. Jego usta wykrzywiły się w uśmiechu a oczy zabłyszczały. Przymknął powieki gdy dotknęła jego policzka, łasząc się do niej niczym kot spragniony czułości. Bo i tak było. Był spragniony jej dotyku, czułości, jej pocałunków, uczucia. Jakoś ostatnio wszystko było nie tak.
Ale klęczał dalej czekając aż weźmie pierścionek. A gdy go oglądała, wstał i pomógł włożyć go jej, niczym królewicz obdarowujący swą księżniczkę lub mężczyzna na ślubnym ołtarzu.
- Cieszę się, że Ci się podoba. - powiedział cicho, pozwalając jej się przytulić. Okrył ją ramionami na tyle, na ile pozwalał im na to duży już brzuch Banshee. Po czym złożył czuły pocałunek na jej czole. - Kocham Cię. Wiem, że nam nie wychodziło ale postaram się być dobrym mężem i ojcem.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Czw Sty 16, 2014 10:21 pm

I doczekał się odpowiedzi, której się tak bał. W sumie nie dziwne, zawsze istnieje procentowa szansa, że kobiecie hormony poprzewracały we łbie i odmówi. Jednak nie tym razem, panienka Fumikana z wielką chęcią stanie się panią Takei. Troszku wątpiła, że do tego dojdzie, ale jak widać pomyliła się i to bardziej. W chwili wypowiedzenia magicznego słowa tak uszczęśliwiła nie dość, że siebie to jeszcze Isao. Który już dawno udowodnił, że jest czułym facetem, który umie się zaopiekować, zwłaszcza to pokazywał w ostatnim czasie, miliardy pytań o samopoczucie i inne potrzeby i ochoty. Tak czasem miała tego już po dziurki w nosie, pytanie sypało się za pytaniem i bardzo się powstrzymywała aby go nie pacnąć w łeb, albo nie. Inaczej, nie wiedział jak ma do czubka jego głowy dłonią dosięgnąć. Obyło się na szczęście bez podnoszenia i kręcenia jak na karuzeli. W każdym razie emocje długo nie opadały, pierścionek spoczął na honorowym miejscu, na serdecznym paluszku Banshee. Poprzytulali się jeszcze, oboje byli spragnieni swojej bliskości, więc pewnie i bez jakiś pocałunków i drobnych macanek się nie obeszło. Wieczór, a następnie noc minęła im bardzo miło, wiadomo jak to świeżemu narzeczeństwu przy blasku świec.
Można nawet rzec, że następne dni, może i tygodnie okazały się równie udane, po niemałych kryzysach wychodzili na prostą, oboje widzieli ładną i dobrą przyszłość.
Jednak musiał nastać również ten dzień, na który z niecierpliwością czekali oboje, choć dla Ban miało być to zdecydowanie mniej przyjemne doświadczenie. I pierwsze w jej tak krótkim życiu. Kiedy kobieta dostał okropnych bóli i skurczy wpadła w panikę, choć nie miała zamiaru tego po sobie pokazywać, bo Takei to już by w ogóle z siebie wyszedł. Całe szczęście, że kiedy mały wampirek rosnący pod serduchem Banana postanowił wyjść na świat oboje byli w domu. Najprawdopodobniej ciężarna odpoczywała sobie na kanapie, a Isio brzdąkał na gitarze, zajadał się budyniem, albo popijał kakałko, czy robił coś równie kreatywnego i tak bardzo Isowego. Złapała się za swój brzuch, tak dziewięciomiesięczny, wiedziała, że to już ten czas, nie było innej opcji. Skierowała swoje spojrzenie na mężczyznę, grymas bólu rysował się na jej twarzy, czy tego chciała czy nie.
-Isao...
Kolejny silny skurcz, zęby kobiety mocno się zacisnęły. Trzeba było sprowadzić jak najszybciej położną, która miała odebrać poród.
-Trzeba zadzwonić... po położną.
Brawo udało się jej w przerwach coś z siebie wykrztusić i nawet sięgnąć po telefon, który leżał na stoliku do kawy. Telefon wykonało któreś z nich, to nie ważne. Istotne było to, że fachowa pomoc była już w drodze, bez tego mogłoby być dość ciężko...
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Sty 17, 2014 9:04 pm

Wspominając jeszcze o magicznym dniu z równie magicznymi oświadczynami, można powiedzieć że wszystko zostało już dodane ze strony Banshee. Białowłosa się zgodziła, przeżyli miły wieczór/noc i żyli sobie długo i szczęśliwie...
Jednak w końcu musiał nadejść dzień, na który oboje tak czekali. Isao z wytęsknieniem wypatrywał momentu kiedy Banshee zacznie rodzić i na świat przyjdzie jego ukochana córeczka (bo uparł się, że to będzie córka i wierzył w to całym swoim wampirzym serduchem). Jakoś nie przyszło mu do głowy, że dla samej Ban musi to być straszne i na pewno stresujące. Powszechnie bowiem wiadomym było jak bardzo takie coś boli. A zielonooka do masochistek raczej nie należała. Musiała się bać ale zadowolony wampir, który z utęsknieniem czekał na ten moment, po prostu o tym nie pomyślał. Myśl ta w ogóle nie zawitała w jego męskim umyśle skrytym pod blond czupryną bujnych, wiecznie rozwichrzonych i już nieco przydługawych włosów. Zresztą czy kiedykolwiek faceci potrafili tak całkiem zrozumieć kobiety i na odwrót? I don't think so. ~
Ogólnie rzecz biorąc zaczęło się od sielanki. Nowo upieczone narzeczeństwo przesiadywało teraz a to w mieszkaniu Banshee, a to w mieszkaniu Iska. Los tak chciał, że akurat w apartamencie muzyka przebywali w chwili gdy to wszystko się zaczęło. Kobieta leżała sobie na kanapie oglądając TV, drzemiąc albo czytając gazetę, a tymczasem szarooki siedział sobie po turecku nieopodal i brzdękolił na gitarze. Gdy to robił wyłączał się niemal całkowicie, poddając się swemu ulubionemu zajęciu i miłości, którą była muzyka. Oczywistym więc było, że początkowo nie zauważył nic dziwnego. Po prostu nie patrzył w tamtym kierunku więc nie mógł dostrzec twarzy Banshee wykrzywionej grymasem bólu. Ona przeżywała bolesne skurcze a on wydobywał z instrumentu różne bardziej i mniej ładne dźwięki. Niczym podkład pod sytuację białowłosej. Ale w końcu kobieta wypowiedziała jego imię, przez co muzyk spojrzał w jej kierunku. I od razu dostrzegł, że coś jest nie tak.
To było jak impuls. Wyprostował się niczym struna i momentalnie wstał, odkładając instrument obok. Zaraz znalazł się przy Banshee, patrząc na nią z przestrachem i zmartwieniem. Nie wiedział co się dzieje, wystraszył się. Ale to nic, bo jego oczy wyraźnie się powiększyły gdy usłyszał, że musi zadzwonić po położną. Od razu zrozumiał o co chodzi - BANSHEE RODZI. To było jak piorun przeszywający jego ciało. Serce przyspieszyło bijąc teraz z niesamowitą prędkością.
- Rodzisz! - wykrzyknął spanikowany, momentalnie cofając się do tyłu o krok. Zaczął dreptać w miejscu niczym biegacz szykujący się do sprintu, machać rękami, zachowywać się jak dziecko. - Banshee rodzi! Ban rodzi! Ban rodzi! Co robić, co robić?! - gadał spanikowany sam do siebie, całkowicie nieświadom faktu, e od paru sekund zamiast dreptać w miejscu, robi szybkie, nerwowe kółka po środku pokoju. Nagle złapał się za głowę, stanął w miejscu i zorientował się. - No tak! Trzeba zadzwonić! - dokonał błyskotliwego odkrycia. Nie żeby chwilę temu kobieta kazała mu to zrobić. Prawdopodobnie numer do położnej już był wykręcony przez kobietę, która jako jedyna potrafiła zachować tu zimną krew. Ah ten Isao...
Zabrał jej telefon i zaraz w panice zaczął wołać do kobiety w słuchawce aby przyjechała jak najprędzej a najlepiej przeteleportowała się bo JEGO BANSHEE RODZI!! Biedna Ban i biedna położna. Ten typ tak już ma... Oczywiście po tym wszystkim Isek zaraz był przy białowłosej patrząc na nią spanikowanym wzrokiem.
- Ban nie umieraj! Co mam robić?! - wykrzyknął zrozpaczony. - Wiem! Wdech, wydech! Tak jak w filmach! - dodał i po chwili sam zaczął robić serie wdechów i wydechów niczym rodząca kobieta. Oczywiście, jeżeli to było możliwe, cały czas mocno trzymał dłonie Banshee.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Sob Sty 18, 2014 1:08 pm

No tak, o tym można zapomnieć, że to stres dla samej ciężarnej i ból, zwłaszcza kiedy coś takiego ma miejsce po raz pierwszy i nie wiadomo jak się zachować, jak to wszystko przebiega. Mimo to kobieta starała się zachować spokój, nie należała do tych zbytnio panikujących panienek więc i w tym przypadku postanowiła nie dać ponieść się emocją. Zwłaszcza, że Isao, który w chwili kiedy zorientował się o co chodzi przeszedł istną metamorfozę i był jak dziecko. Jeszcze jakby ona spanikowała mogłaby wyjść z tego katastrofa.
-Tak geniuszu, rodzę.
Wydusiła z siebie w chwili kiedy nie miała skurczów. I zwróciła swoje spojrzenie w stronę blondyna, który dreptał w miejscu. Dłońmi objęła i gładziła swój brzuch, starając się uspokoić i wyrównać oddech. Cóż to było dla niej dziwne przeżycie. Widząc jednak zachowanie i niemałą panikę Isao, kobieta postanowiła sama wezwać położną i tak już miała wykręcony numer, kiedy to muzyk zszedł na ziemię, no tak częściowo przynajmniej i bardzo słusznie stwierdził. TRZEBA ZADZWONIĆ. Wyrwał jej telefon z dłoni i czynił honory, krzycząc na biedną, bogu ducha winną akuszerkę.
Tak, coś w tym było, że obie panie będą biedne, Takei był dodatkową rozrywką, jakby sam poród był mało interesującym wydarzeniem. Wampirzyca oddychała głęboko czekając na przybycie pomocy, gdyż niestety narzeczony nie poradziłby sobie jakby musiał interweniować. Jednak wsparciem był całkiem niezłym, Ban nie skupiała się na swoich dramatach, a na wampirze i jego nerwach. W końcu znalazł się obok niej i zaczął ściskać jej dłoń, ach no oczywiście i gadać głupoty. Jasnowłosa spojrzała na niego tak nieco z politowaniem, chłopak się starał wiadomo, ale wyglądało to przekomicznie.
-Nie umieram!
Warknęła przez zaciśnięte zęby gdyż zbliżała się kolejna fala skurczy. Paznokcie wampirzycy zanurzyły się w skórze na dłoni muzyka, kiedy ta mocno zaciskała palce. Mimo iż uważała to za śmieszne po chwili przyłączyła się do serii wdechów i wydechów.
Położna zaś stała już przy drzwiach i jeżeli zostawili je otwarte, to bez przeszkód weszła do pomieszczenia, jeśli nie to musiała poczekać aż Is się pofatyguje i ją wpuści do środka. Kobieta w średnim wieku powitała się miło z narzeczeństwem i mimo iż dla niech rozgrywał się tu istny dramat, akuszerka była tak niesamowicie spokojna i wyluzowana.
-Witam panie Takei.
Zwróciła się do mężczyzny mijając go powolnym krokiem i zbliżając się do rodzącej. Wszystko robiła bez zbędnych nerwowych gestów co znacznie uspokoiło Banananana. Położna zbadała ułożenie dziecka, wypytała rodzącą o wszystkie ważne rzeczy, o czas i natężenie skurczu i inne potrzebne rzeczy. A wszystko aby wiedzieć, czy to rzeczywiście już teraz czy jeszcze chwila im została, w końcu porody rzadko kiedy odbywają się już natychmiast, często trwają kilka godzin. My oczywiście nie będziemy się zbyt długo rozwodzić nad tym, bo po co?
Akuszerka poszła przygotować wannę, przytachała ze sobą torbę z potrzebnymi rzeczami bo stwierdziła, że poród w wodzie będzie najbardziej odpowiedni bla bla, nie znam się na tym ._.  Kiedy wszystko było gotowe, dno wanny wyścielone specjalną folią, woda w odpowiedniej temperaturze, no i pomieszczenie odpowiednio nagrzane, cholera wie po co skoro to wampiry, ale być może położna wcale nie miała o tym pojęcia? Nie ważne zresztą, pomogła brzuchatej kobiecie wstać z wygodnej kanapy i przespacerować się do łazienki, rozebrać przynajmniej z dolnej części garderoby, bo przecież koszuleczka na górze może sobie zostać. Ulokowała i ułożyła ją odpowiednio w wannie, aby wiedzieć czy to już czy nie i zaprosiła blondasa, jeżeli miał ochotę potowarzyszyć swojej Banshee, o którą się tak bał i dla której sprowadził akuszerkę w trybie teleportacji. Troszkę czasu minęło, troszkę skurczy i bóli przeszło kiedy to położna zerwała się ze swojego miejsca i zaczęła wydawać konkretne instrukcje do co oddechu rodzącej i wszelkich innych czynności które musiała wykonać aby w końcu urodzić. Przy tym wampirzyca ściskała dłoń swojego faceta i znając życie oddychała wraz z nim w tym samym tempie, Isao się bardzo wczuł w obecną sytuacje i był dużym wsparciem dla ukochanej kobitki.
-Już widać główkę.
I tak o to na świat zaczęło przychodzić dziecię, i już jeszcze chwilka i koniec męki. Było już bliżej niż dalej aby się tatuś dowiedział kogo będzie rozpieszczać i nosić na rękach. Kiedy tylko akuszerka wkroczyła do akcji, poród poszedł bardzo szybko i sprawnie. Troszkę było krzyku, jęków, ale na szczęście nikt nie padł i nie stracił przy przytomności. Troszku czasu i już dziecię pojawiło się na świecie. Położna zajęła się najpierw dzieckiem. Owinęła noworodka w prześcieradełko i podała najpierw Ban, aby wytworzyła się ta swoista więź między matką i dzieckiem. Po chwili tulaństwa maleństwo zostało przekazane Iskowi. Aby móc do końca ogarnąć wampirzyce.
-Gratuluję państwu zdrowej córeczki.
Jeszcze chwilę akuszerka pokręciła się przy Ban, wyjaśniła co i jak. Dopilnowała aby kobieta znalazła się w łóżku. Pożegnała się u poszła. Młodzi rodzice zostali sami.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Sob Sty 18, 2014 9:35 pm

Można zapomnieć, oj można. Zwłaszcza jeśli jest się tylko facetem, którego cały udział w przychodzeniu na świat dziecka to zapłodnienie kobiety i co najwyżej opiekowanie się nią potem. To rodzaj żeński miał tutaj największe i najtrudniejsze zadanie jakim było noszenie pod sercem powstającego życia i co najtrudniejsze - urodzenie go. Facet nie potrafił sobie wyobrazić tego jaki to ból i stres. Jakoś nawet nie chciał...
Tak, Isao dokonał bardzo błyskotliwego odkrycia jakim był fakt, ze Banshee rodzi. Nic nie można było poradzić, Isek już taki był. Wpadł w sidła paniki, która nie pozwalała mu na logiczne postępowanie i myślenie. Taki urok tego faceta, choć w tym momencie niestety nie był on zbytnio przydatny. Dreptał w miejscu, biegał dookoła i kompletnie nie wiedział na jakimś świecie żyje. Tymczasem jedynie rodząca Banshee była w stanie ogarnąć całą sytuację i jednocześnie znosić skurcze i wyciągnąć telefon by zadzwonić po położną. Ostatecznie to i tak Takei się do niego dorwał i zaczął krzyczeć na biedną położną chcąc by ta pojawiła się w tempie ekspress.
Ostatecznie muzyk zajął się serią wdechów i wydechów razem z Banshee aż położna pojawiła się w mieszkaniu. Od razu odszedł od białowłosej i pozwolił robić kobiecie co do niej należało. On tymczasem dalej oddawał się panice. Latał zdenerwowany w kółko, pytał co chwila Banshee o to czy bardzo boli, czy jakoś pomóc. To samo z położną. Krążył wokół niej niczym satelita co chwila pytając się czy wszystko jest w porządku czy trzeba jakoś pomóc. Jeżeli zaszła taka potrzeba to nawet sam zaniósł ostrożnie Ban do łazienki i ułożył ją w wannie. Jeżeli nie to był jej podporą. Chyba, że położna mu zabroniła.
Tak czy siak szarooki był przy porodzie, trzymając mocno rękę Banshee i będąc z nią duchem. Nie mógł patrzeć na jej ból i cierpienie, nie mógł tego znieść. Nigdy nie spodziewał się, że tak to wygląda, że takie to strasznie emocjonujące przeżycie. Nieraz nie wytrzymywał już z nerwów i musiał wyjść, stanąć na balkonie, odetchnąć i zapalić. Ale starał się robić to jak najszybciej by szybko wrócić znów do zielonookiej i wspierać ją.
Nie wiedział ile to jeszcze potrwa, co się dzieje, czy wszystko jest w porządku. Jego wampirze serce szalało. Patrzył się spanikowany i zdenerwowany to na Ban to na położną. Aż do momentu gdy dziecko urodziło się i znalazło w dłoniach kobiety. Zamarł i skamieniały wpatrywał się jak białowłosa obejmuje dziecko. Był całkowicie zamroczony, czuł się jak gdyby śnił. W tym momencie nawet płeć dziecka przestała mieć znaczenie. Stał tak zamurowany i patrzył na zmęczoną twarz Banshee. Jakoś nie docierało do niego co się działo aż do momentu gdy kobieta podała mu dziecko mówiąc, że ma córkę. Drżącymi dłońmi, bojąc się straszliwie wziął ją delikatnie, patrząc jeszcze na położną z niemym pytaniem czy nie robi tego jakoś źle. Ostatecznie nawet nie zorientował się kiedy łzy zaczęły strumieniem spływać po jego twarzy. Jakież to było niemęskie... Tak płakać w towarzystwie kobiet. Guzik go to jednak obchodziło w tej chwili. Płakał jak dziecko, trzymając ostrożnie swoją córkę.
- Hej maleńka. Tatuś wiedział, że będzie miał córeczkę. - wydukał po cichu, zacinając się co chwila i pochlipując. Ostatecznie oddał dziecko Banshee i przytknął wierzch przedramienia do oczu, starając się zakryć łzy i przede wszystkim uspokoić. Jakoś jednak nie mógł i potrwało to chwilkę. Złapał głębszy oddech i spojrzał na Banshee. Nachylił się nad nią i dotknął jej włosów by zaraz ucałować jej czoło.
- Dziękuję. Byłaś niesamowicie silna i dzielna. - powiedział do niej cicho.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Wto Sty 21, 2014 9:39 pm

No dobrze niech będzie, zostaje mu wybaczone. Facet to facet, nie umie sobie nawet wyobrazić tego co kobieta czuje. Na szczęście było już po wszystkim. Przetrwali to jakoś oboje, Isao nie zemdlał, brawa dla tego pana. Dzielnie trzymał narzeczoną za dłoń, kiedy ta już powoli wariowała i miała dość porodu. Co prawda raz uciekł na dymka, ale to całkiem zrozumiałe. Kiedy wrócił wszystko poszło już migusiem. Maleństwo przyszło na świat. I nawet tatuś dostąpił zaszczytu potrzymania dzieciątka na rękach. Położna potwierdziła, że robi to dobrze. Zajęła się doprowadzaniem do porządku wampirzycy, bo chyba wszyscy wiedzą, że to wcale nie takie hop i już. Jednak w zbędne szczegóły nie będę się wdawać, szkoda czasu i mojego wysilania się w opis.
Dziecię znów znalazło się w ramionach Banshee, utulała je do serducha i pogładziła palcem po policzku. Spojrzała na Isao, a później na córeczkę.
-Jest idealna.
O tak, mamuśka się momentalnie zakochała, wiedziała, że nie da zrobić krzywdy dziecku i będzie jej bronić choćby za cenę własnego życia. W sumie czuła to już wcześniej, jak jeszcze malutka rosła pod jej sercem.
Teraz kobietka leżała w łóżku, tak tak, już była ogarnięta i w ogóle... musiała odpocząć, w końcu był to nie lada wysiłek. Dużo poszło na to energii, ale naprawdę było warto. Do pełni szczęścia brakowało jeszcze głowy rodziny tuż przy nich. Ban miała nadzieję, że Isao dołączył do reszty rodziny. Ojej jak to dumnie i fajnie brzmi, aby wspólnie nacieszyć się tą chwilą. Zaczął się dla nich nowy, kolejny etap. Inaczej było oczekiwać na dziecko, a w końcu je mieć. W tej chwili muzyk również mógł się przekonać, że na pewno jest to jego dziecko. Mała dziewczynka odziedziczyła po ojcu większość rysów twarzy i te niesamowite oczy. Nie dało się zaprzeczyć.
-Isio, jak jej damy na imię?
Zerknęła na blondyna, który się tu pewnie gdzieś nieopodal kręcił.
-W ogóle nie poruszyliśmy wcześniej tego tematu.
Zaczęła się zastanawiać nad tak istotną sprawą, w końcu muszą się do niej jakoś zwracać. Nie będą mogli w nieskończoność mówić `Mała`. Tak rozmyślając o wszystkim i o niczym, robiła się coraz bardziej senna, ale nawet na chwilę nie przestała lżej tulać do siebie kruszynki. Była przeurocza.
I nie wiem co dalej... ^^”
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Sro Sty 22, 2014 3:20 pm

Jakoś to przetrwali oboje. Choć oczywistą rzeczą było, że najtrudniejsze zadanie miała tu Banshee, która rodziła. I położna, która zajęła się białowłosą oraz dzieckiem w jej brzuchu, odbierając poród. Isao nigdy nie spodziewał się tego, że jest to tak stresujące, emocjonujące i jednocześnie straszne przeżycie. Był przy Ban niemalże cały czas ale i on nie mógł już wytrzymać nerwów, napięcia oraz zmartwień, musiał na chwilę wyjść, zapalić papierosa. Na balkonie mógł jednocześnie odetchnąć, poczuć zimny wiatr targający jego włosy i chłodne powietrze. Mógł też zapalić uspokajającą fajkę, bo nie dało się ukryć, że papierosy pozwalały mu się zrelaksować. Po tym zaś wrócił do Banshee.
Ale w końcu skończyło sie. Dziecko przyszło na świat, położna zaopiekowała się Ban, dała małą na potrzymanie tatusiowi. Isek już dawno był zakochany w swojej córeczce. Choć to nie on nosił ją pod sercem i nie miał stu procentowej pewności, że to córka i to jego dziecko, dawno już czuł jakąś więź przez którą jego serce przyspieszało tempo bicia za każdym razem ilekroć spojrzał na wypukły brzuch jasnowłosej. Już wtedy był gotów bronić swojej kobiety i swojego dziecka niczym lew, chociażby miał oddać za nie życie. Czuł taki dziwny i przez niego nawet lekko niezrozumiały acz ogromny napływ uczuć w stosunku do tych dwóch istot. Nigdy nie czuł się w podobny sposób, to było dla niego nowe doświadczenie. A uczucie to jeszcze bardziej urosło gdy ujrzał swoją maleńką córeczkę.
Oczywiście podążył za nimi do sypialni i długo siedział na brzegu, patrząc z uczuciem na dwa swoje skarby. Kochał obie te kobiety równomiernie rozkładając tą miłość i na małą i na dużą wampirzycę. Zdusił w sobie uczucie lęku i niepewności, które jednak dalej w nim tkwiło. Dalej bowiem po cichu obawiał się faktu, że może się nie nadawać na ojca. Przede wszystkim nie miał pojęcia jak wygląda opieka nad dzieckiem... Był w tych sprawach kompletnie zielony i nie posiadał instynktu tacierzyńskiego.
- Rzeczywiście, nie pomyślałem o tym. - odpowiedział na jej pytanie, wracając na ziemię, po czym zamyślił się. Chwilę patrzył gdzieś nieobecnym wzrokiem aż dostał olśnienia. - Nana!- stwierdził w końcu...
I dziewczynka została nazwana Nanami. ...
Jakiś czas później.
Rodzinka poznała już co to znaczy być rodzicami. Poznali już płacz dziecka, które trudno jest uspokoić. Poznali już uroki wstawania po kilka razy w środku nocy. Ale czy to choć troche zmniejszyło ich miłość do tego małego brzdąca? Oczywiście, że nie. A przynajmniej nie Isao, który mimo wszystko z dnia na dzień czuł, że kocha je coraz bardziej. Parka kupiła dziecku ubranka, wózek, łóżeczko, nosik oraz wszystko co było potrzebne. W tej chwili całe szczęście mała Nanami spała sobie grzecznie a młodzi rodzice mogli odpocząć. Isao siedział na fotelu to zerkając na telewizję, to brzdąkając na gitarze. Ziewał co jakiś czas bo maleństwo dało im ostro w kość. Ale trzymał się!

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pon Lut 03, 2014 3:23 pm

Urocza córeczka muzyka i srebrnowłosej wampirzycy dostała piękne imię Nanami, w skrócie rodzice mówili do niej Nana. I żyło się im długo i szczęśliwie...
Znaczy przez parę pierwszych godzin, póki mała wampirzycy nie zaczęła być głodna i wcale nie chodziło i pokarm, który Ban mogła jej podać, o nie chodziło o coś bardziej wampirzego. Tak, tak to krew... Dni mijały, a Isao i Banshee byli coraz bardziej zmęczeni i niewyspani. Krzyki i ryki maleństwa echem wręcz niosły się po całym apartamentowcu. I chyba nie tylko narzeczeństwo miało tego dość, a i wszyscy sąsiedzi. Nieprzespane dni i noce, wszystko się tak nieubłaganie dłużyło. Ban każda wolną chwilę poświęcała na sen, bo wiedziała, że jak tylko Nana się obudzi będzie chciała aby wszyscy poświęcali jej sto procent uwagi. Cierpliwość się zmniejszała, ale miłość nie. Fumikana miała jej aż za dużo, bardzo mocno przywiązała się do dziecka i była gotowa rozszarpać każdego kto tylko się do małej zbliży ze złym zaminarem. Była jeszcze bardziej waleczna niż wcześniej, ale o dziwno zaprzestała wychodzenia na łowy. Nie chciała zostawiać maleństwa. Boże, boże, boże, boże...
Kobitka spała na kanapie, zmęczona i wymordowana psychicznie, latanie i skakanie wokół córeczki i narzeczonego było naprawdę męczące. Teraz w pełni doceniała swoją poprzednią niezależność, ale nie żałowała, że zostawiła to daleko za sobą. Użalanie się nic nie da, a trzeba się przecież zmierzyć z teraźniejszością. No i co?
Nagle wampirzyca poderwała się, gwałtowne obudzenie ze snu było spowodowane jakąś nieprzyjemną senną marą. Kobitka usiała na kanapie bardzo powoli i rozejrzała się do około zastanawiając się gdzie jest i co się dzieje, była nieprzytomna i zagubiona, troszkę wyglądała na nawiedzoną. Och ten brak wystarczającej ilości odpoczynku, snu i pożywienia robił swoje. Do tego psychika Bananka była nieco zachwiana przez to wszystko co się działo w ciąży, przez takie nagłe zwroty akcji. Tak, można podejrzewać, że w głowie młodej mamy co nieco się poprzestawiało i ile z tego co widzi i czuje to rzeczywistość, nawet ona sama nie wie. Przez długi czas wpatrywała się w jeden nieruchomy punkt gdzieś na ścianie i tylko ona wiedziała co się tam znajduje.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Mar 07, 2014 2:35 pm

Jako, że zrobiliśmy sobie dość długą przerwę w fabule, pozwolę sobie zrobić mały przeskok w czasie...

A więc nasza rodzinka żyła sobie wesoło i szczęśliwie. Co prawda dziecko dawało młodej parze w kość, jednak każdy wiedział, że małe dzieci przez co najmniej dwa lata są, jakby to ująć, "wyjęte z życia". Mimo to Isao niesamowicie kochał tą małą, jasnowłosą istotkę. Nie miał już wątpliwości co do swojego ojcostwa. Za każdym razem gdy dziewczynka patrzyła na niego swoimi dużymi oczkami, widział w nich swoje oczy. Odziedziczyła po nim szare tęczówki ale co jeszcze? To się miało dopiero okazać lecz póki co Nanami zdawała się odziedziczyć po tatusiu także energię i wesołość. Jakże łatwo było ją doprowadzić do śmiechu! Gdy była mniejsza Isao godzinami ślęczał przy niej i rozśmieszał ją na wszelkie możliwe sposoby. Ot po prostu radość sprawiało mu słuchanie jej śmiechu a i dziecko w ten sposób szybciej się męczyło i dawało odpocząć rodzicom. Cwane, prawda?
Tymczasem Nana urosła. Wiek wampirzy liczy się zupełnie inaczej niż wiek ludzki, niemniej jednak dziewczynka rozwinęła się do około rocznego dziecka. Jeszcze nie chodziła, choć próbowała ale na czworaka co i rusz przemierzała całe mieszkanie. A jakże wszystko ją interesowało! Wszystkie rzeczy, które mogły się dostać w jej rączki, zostać połknięte lub w jakiś sposób zrobić jej krzywdę musiały znaleźć się z dala od zasięgu jej małych łapek. Wesoła to była rodzinka odkąd na świecie pojawiła się ta białowłosa istotka.
Mała Nana spała sobie grzecznie na torsie i brzuchu tatusia a ten, zmęczony nocnymi koncertami córki, również spał, rozłożony na kanapie (coś jak to : D). Jedną dłonią jednak trzymał dziewczynkę aby ta mu przypadkiem nie spadła a w razie czego na podłodze rozłożona była sterta puchatych poduszek. Tatuś zbyt kochał swoją córcię by nie zachowywać wszelkich środków ostrożności. Zapobiegliwość nie była złą cechą a bardzo dobrą. A gdzie Banshee? Kto wie. Niech mamuśka sama się określi

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Nanami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1344-nanami
Zarejestrował/a : 06/03/2014
Liczba postów : 8


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Mar 07, 2014 3:54 pm

Szkrab leżał brzuszkiem na torsie tatusia mając przy tym lekko rozdziawione usta z których ciągnęła się ślina. Rączki i nóżki zaś były rozciągnięte na wszystkie strony świata, co sprawiało, że Nanami wyglądała jak królicza rozgwiazda przyklejona do Isao. Oczywiście do czasu...
Wielkie oczka się bowiem rozwarły, a główka uniosła ułatwiając badanie terenu. Dziewczynka przed chwilą się obudziła więc nie bardzo wiedziała czego chce. Taki jej stan marazmu trwał dłuższą chwilę objawiając się nieco niezdarnymi ruchami ciałka do momentu, w którym coś przykuło jej uwagę. Na nieszczęście znalazło się w jej zasięgu wzroku, jak i chwytnych już rączek. Nie doszło jednak od razu do rękoczynów. Blade dziecię z rozdziawionym, w niemal idealnym bezruchu przyglądało się długo dwóm czarnym kształtom. Wydawały się okrągłe, dokądś prowadzące...trzeba było to zbadać! Dlatego też obie rączki Nany wysunęły się przed nią, snuły się nad twarzą ojczulka, by po chwili spocząć na jego nosie, a właściwie w jego wnętrzu...
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Mar 07, 2014 6:42 pm

Młody i ciągle niedoświadczony tatuś drzemał sobie w najlepsze. W końcu ostatnio mało sypiał. Musiał wrócić do pracy, jakoś utrzymywać tę rodzinę, choć była ciągle nieformalna. Choć był ojcem i czuł się głową rodziny, ciągle czekał na jego ślub z Banshee. Ale to nie był odpowiedni moment na śluby i wesela. Ważniejsza była Nanami a któż to zająłby się nią gdy rodzice przygotowywali by się do zaślubin? Nadopiekuńczy tatuś nigdy nie zgodziłby się oddać ją pod opiekę komuś kogo nie znał dostatecznie dobrze a wszystkie takie osoby oczywiście obowiązkowo na ślubie musiały być. I tu pies pogrzebany. Para musiała się wstrzymać z weselem. Choć póki co Iskowi nie specjalnie to przeszkadzało. Był zbyt skupiony na swoim małym kwiatuszku. Odkąd mała Nana urodziła się, blondas wręcz świata poza nią nie widział. Można było ulec wrażeniu, że kochał ją wręcz obsesyjnie.
Ale i on musiał od tej miłości odpocząć. Ostatnimi czasy potrafił zasypiać w najróżniejszych miejscach i najróżniejszych pozycjach. I gdy mała Nana zasnęła sobie u niego na brzuchu, wkrótce i on oddał się w objęcia Morfeusza. Gdy zaś szarooka dziewczynka zbudziła się, tym razem nie podążył jej śladami i spał dalej niczym suseł, nie zbudzony nawet tym, że białowłosa zaczęła się lekko kręcić i poruszać. Czytając zaś powyższego posta bardzo łatwo można było domyślić się co też sprowadziło go na ziemię i zmusiło do zbudzenia się. Coś w jego nosie. Co też te dzieci potrafiły wyczyniać! Zbudzony w tak nagły sposób Isek zerwał się nagle. Cóż się dziwić. Kto zareagowałby normalnie będąc budzonym w ten sposób? Jednak jako, że jego zryw był tak nagły i gwałtowny biedna Nana omal nie spadła ale nauczony ostrożności i refleksu wampir, szybko złapał dziewczynkę chroniąc ją od upadku. Odetchnął z ulgą, głośno wypuszczając powietrze z płuc.
- Nana. Co Ty wyprawiasz? - spytał łagodnym, nieco zrezygnowanym tonem, trzymając dziewczynkę pod pachami tuż przed sobą i przyglądając się jej puciej buzi. Nie umiał się na nią gniewać, nie ważne co by nie zrobiła zawsze z jego strony uchodziło jej to płazem. W końcu zaśmiał się cicho i pokręcił głową. Przysunął dziecko do siebie tak, że była podtrzymywana tylko jedną ręką, bowiem drugim bokiem opierała sie o niego. Wolną ręką nacisnął lekko jej malutki nosek.
- No i co ja z Tobą mam łobuzie, co? - spytał, szczerząc się wesoło. Dobrze wiedział, że dziewczynka mu nie odpowie a jednak bardzo często mówił do niej różne rzeczy. Przecież tak było trzeba aby w końcu nauczyła się mówić, prawda? Tak sądził, nie znał się na tym zbytnio.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Nanami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1344-nanami
Zarejestrował/a : 06/03/2014
Liczba postów : 8


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Mar 07, 2014 9:15 pm

Nagłe wybudzenie się Isao było dla małej niczym karuzela. Leżała sobie, a już po chwili unosiła się w powietrzu, radośnie machając łapkami. Bardzo lubiła nie czuć gruntu pod nogami, a do tego uwaga tatusia, choć nie zrozumiała, wydała się jej bardzo zabawna na poczet czego roześmiała się dźwięcznie. Naturalnie nie odpuściła łatwo i zawzięcie znów wyciągnęła łapki w kierunku nosa Isao obłapiając go i bawiąc się nim. Najlepsza zabawka na świecie. Macasz, a po chwili znajdujesz się w powietrzu. Należało to zakodować.
W każdym razie zabawa zabawą, jednak głód Nanami również zaczął budzić się do życia, tak więc śmiech ucichł, zanikł, a mina na pyzatej buzi przeistoczyła się w swego rodzaju, wymowny grymas. Oczka bowiem rozwarły się szeroko i już po chwili przypominając dwa szare, połyskujące spodki, które wpatrywały się w tatę. Mogły kojarzyć się ze spojrzeniem sępiącego szczeniaka, a dźwięki, jakie wydawała można było przez analogie dopasować do skomlenia i domagania się tego, czego chce.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Mar 07, 2014 9:40 pm

Isao na pewno nie spodziewał się, że dla małej Nany jego nagle przebudzenie, skutkujące tym, że dziewczynka omal nie spadła na ziemię, będzie taką frajdą. Wszak trudno mu było ją zrozumieć. Nie potrafił czytać w myślach a szarooka nie potrafiła jeszcze mówić i nie mogla przekazać mu nic w inny sposób niż przez zachowanie i swoje własne słowa. Tymczasem młody tatusiek niemało się przestraszył kiedy to Nanami "unosiła" się w powietrzu i omal nie przeżyła spotkania pierwszego stopnia z ziemią. Poduszki poduszkami ale dla dziecka i tak zapewne nie byłoby to przyjemne doświadczenie. Całe szczęście złapał ją w porę, a wręcz w ostatniej chwili. W pierwszej chwili zaś spojrzał na nią badawczo, chcąc ocenić jak to wszystko odebrała. Miałby nie mały problem gdyby nagle zaczęła płakać bo wbrew pozorom uspokojenie małego dziecka nie było łatwe. On jednak zobaczył na jej buzi zadowolenie, a potem po mieszkaniu rozszedł się jej śliczny śmiech. No i jak tu jej nie kochać? Isao ostatecznie też się roześmiał po czym dotknął jej noska, dalej do niej mówiąc. Miał wrażenie, że choć jest tak malutka to i tak go rozumie.
Ale ostatecznie dziewczynka zaczęła się krzywić a jej oczka przybrały dość ciekawy kształt oraz wyraz. Już w tamtym momencie Takei wiedział, że coś się zbliża. Nie był tylko pewien co. Była głodna a może trzeba jej było zmienić pampersa? Całe szczęście jako tako umiał już rozpoznawać jej potrzeby a więc po jej dźwiękach i mince domyślił się, że jest głodna. Położył ją więc na ziemi, a raczej na poduszkach i pogłaskał po głowie przykucając przy niej.
- Tatuś zaraz coś przygotuje. Tylko bądź grzeczna! - przykazał jej, tuż przed jej buziom machając ostrzegawczo wskazującym palcem. Zostawił ją w salonie, gdzie od dawna pousuwane byly wszelkie niebezpieczne rzeczy z zasięgu Nanami. Sam zaś powędrował do kuchni by przygotować jej mleko. Oczywiście co chwila zerkał do salonu a gdy woda się gotowała, stanął w progu i opierając się o futrynę przyglądał się szkrabowi.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Nanami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1344-nanami
Zarejestrował/a : 06/03/2014
Liczba postów : 8


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Mar 07, 2014 11:23 pm

Dziewczynka przyglądała się bacznie ostrzegawczemu palcu, co biegał przed jej oczkami, po czym została sama na stosie poduszek. Początkowo nie zorientowała się, że w salonie jest tylko ona, była zbyt zajęta macaniem pulchnymi paluszkami poduszek, które tajemniczo uginały się pod jej dotykiem. Było to zdumiewające dla małej dziewczynki, jednak kiedy chciała się tym zjawiskiem, które odkryła podzielić... to nie miała przed kim. Trzymała więc tak przez chwilę jakąś mniejszą poduszkę i rozglądała się za tatem lub mamą, przed którymi mogłaby się pochwalić odkryciem, jednak nikogo nie ostrzegła. Zmarkotniała, po czym najzwyklej w świecie zaczęła płakać, a głos jej donośny był i przenikliwy. Kiedy zaś Isao przyszedł do pokoju, a ona go ujrzała na jej lekko zaróżowionej, zapłakanej twarzy pojawiał się uśmiech, a oczy radowały. Gdy zaś wychodził, bo zdawało się, że sytuacja została opanowana, a mała na nowo zostawała sama - to znów popadała w histerie. Nie dało się jej zostawić samej...a przynajmniej jeśli nie spała.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Nie Mar 09, 2014 4:25 pm

Sądził, że jego taktyka jest całkiem niezła. Myślał, że jak zostawi małą Nanami w salonie to wszystko ułoży się po jego myśli. W tamtym pokoju dawno już pozbierano wszelkie niebezpieczne rzeczy, które mogły znajdować się w zasięgu rączek dziewczynki. W kuchni natomiast niektórych rzeczy usunąć się nie dało więc znacznie lepszą myślą było dla niego pozostawić ją chwilowo w salonie niż musieć ciągle mieć ją na oku w kuchni. Początkowo sądził nawet, że mu się to udało bowiem z salonu nie dobiegały żadne niepokojące dźwięki a tym bardziej płacz. Wziął się więc szybko za przygotowywanie jedzonka dla córki kiedy nagle usłyszał krzyk i płacz. Przerażony wręcz rzucił wszystko by biec na ratunek swojej małej córce lecz gdy tylko zjawił się w pokoju, buzia Nany od razu się rozjaśniła.
Widząc to najpierw rzucił jej zdezorientowane spojrzenie a gdy wszystko mu się rozjaśniło i zrozumiał sytuację, po prostu zaśmiał się i pokręcił głową z rozbawienia.
- Nana! Nie strasz taty! - rzucił do niej ostrzegawczo ale nadal łagodnie. Jak zawsze kiedy mówił do córki. Ten łagodny ton przybierał chyba już podświadomie kiedy tylko mówił do niej cokolwiek...
Po tym zaś znów poszedł do kuchni i... znów usłyszał płacz. Westchnął. Dwa razy starczyły mu aby zrozumieć, że ten sposób mu nie wyjdzie. Westchnął wiec i poszedł znów do dziewczynki. Stanął nad nią a potem ukucnął. Jaka ona była maleńka w porównaniu z nim... Ciągle nie mógł się nadziwić. Palcem dotknął lekko jej noska a potem pogłaskał ją po główce.
- No i jak tatuś ma Ci zrobić jedzonko skoro płaczesz? - zadał retoryczne pytanie, w ogóle nie licząc na odpowiedź. - No chodź już. Hop! - zawołał wesoło po czym wziął dziewczynkę na ręce i poszedł z nią do kuchni. Trzymał ją tylko jedną ręką bo tak było mu wygodnie. Stanął przy blacie po czym druga ręką sięgnął po jej buteleczkę i mleko w proszku, które wsypał do niej. Następnie wlał zagotowaną wodę i dolał zimną, lecz również gotowaną. (chyba tak sie to robi...). Sprawdzał dokładnie temperaturę mleka aby mała przypadkiem się nie poparzyła i jeżeli wszystko poszło dobrze to podał Nanie buteleczkę aby piła sama. Chyba, że dziewczynka miała jakieś inne plany i w którymś momencie mu przeszkodziła...

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Nanami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1344-nanami
Zarejestrował/a : 06/03/2014
Liczba postów : 8


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Nie Mar 09, 2014 9:09 pm

Dziecię się rozweseliło robiąc przy tym lekkiego zeza zbieżnego, kiedy to ojcowski palec znalazł się na jej nosku. Jej buzia wyglądała jak istne pobojowisko po walce histerii i radości, które wymieszane utwierdziłyby każdego, że Nana jest dziewczynką. W końcu kto inny niż nie kobieta umiałaby tak pięknie przeżywać skrajne uczucia w ciągu kilku minut i sprawić by mężczyzna rzucił wszystko i się nią zainteresował? No właśnie. Majstersztyk.
Kiedy Nana siedziała w ramionach i przyglądała się kuchennej scenerii, jej oczka błądziły po całym pomieszczeniu. Była bardzo ciekawska i gdyby mogła wszystko powoli i dokładnie by obmacała, a następnie skosztowała. Nawet jeśli miałaby to być jakaś rzecz. Niestety rodzice nie dawali jej takiej możliwości, zatem pozostawała jedynie obserwacja i ewentualne sugerowanie, że coś by się chciało, tak, jak teraz...
Białowłosa wpatrywała się bowiem uważnie w to, co tatuś robił. Widząc zaś błyszczącą folię i słysząc szelest opakowania na mleko w proszku zaczęła wyrywać łapki w jego kierunku, tak, jakby chciała go sięgnąć. Była jak w transie wydając z siebie dźwięki domagania się i utrudniając rodzicielowi całość zadania. Szykuj bowiem tu człowieku jedzenie w butelce, gdy taki pędrak wije ci się w drugiej. Wcale by nikogo nie zdziwiło, gdyby tak przypadkiem...opakowanie wypasło się z ręki tatka i powędrowało w przestrzeń. Całkiem przypadkiem...Tsa...
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Wto Mar 25, 2014 10:58 pm

Dokładnie. Już w tak młodym wieku Nanami była kobietą pełną parą. Aż strach było pomyśleć biednemu Iskowi co czekało ją, jego i Ban gdy ta podrośnie i zacznie swoje prawdziwe wahania nastrojów w wieku dojrzewania. Póki co jednak cieszył się, że jest taka mała. Tak jak większość rodziców czeka aż ich dzieci urosną i staną się samodzielne, tak on wolałby aby jego ukochana Nana zawsze była słodkim dzieckiem, które mógłby nosić na rękach z taką łatwością. Była jego skarbem, całym światem. Mądra i cwana dziewczynka już teraz umiała to wyczuć i wykorzystać ~
Po małym pokazie, który udowodnił muzykowi, że nie da się zostawić dziecka samego w salonie, Isek zmuszony był wziąć dziewczynkę na ręce i iść z nią do kuchni. Jedną ręką trzymał zaciekawioną Nanami, drugą próbował przygotować jej jedzenie, a w międzyczasie jeszcze zastanawiał się gdzie jest Banshee. Przydałaby mu się tu mała pomoc, jednak kobieta znikła, rozpłynęła się. Jakby na potwierdzenie tego nagle dziewczynka zaczęła machać rączkami w stronę opakowania. Te wyślizgnęło mu się z rąk i upadło na ziemie, rozsypując się. Spojrzał na nią rozzłoszczony ale nie umiał na nią krzyknąć.
- Koniec tego dobrego młoda panno. - odezwał się poważnym, rodzicielskim tonem. Dziewczynkę ostatecznie posadził na specjalnym krzesełku dla dzieci, z którego nie miała szans się ruszyć chyba, że bardzo by się wyrywała i wierzgała na wszystkie strony. Jeżeli wszystko poszło okej to zaczął sprzątać to co się wysypało, po czym wyrzucił to do kosza a następnie wziął nowe opakowanie by na nowo spróbować przygotować dziewczynce jedzenie. Chociaż wątpię w cuda i zapewne mu się to nie uda...

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Mar 28, 2014 6:30 pm

Dobra koniec tego dobrego! Mamusia wróciła! Tak Isiu nadeszła pomoc w przygotowywaniu kaszko dla Nany. Choć najpierw kobieta musiała uporać się ze sklepowymi siatkami. Bowiem białowłosa korzystając z okazji, że jej dwa skarby smacznie śpią postanowiła skoczyć do sklepu. Ktoś musiała zrobić zapas kaszek, mleka, pampersów i ulubionego tatusiowego budyniu. Młoda mama miała nadzieję, że wyrobi się nim te dwa śpiochy się obudzą, niestety się pomyliła. Kiedy weszła do mieszkania nie znalazła pociesz na kanapie tam gdzie ostatnio je widziała. No nic, nie spieszyła się specjalnie, uznała, że nie ma takiej potrzeby, w końcu Nana nie płakała, a Iso nie biegał zdezorientowany wokół mieszkania. Więc musiało być wszystko w porządku. Powoli rozebrała się z wierzchniego ubrania i dźwigając siatki powędrowała do kuchni. Gdzie natknęła się na sprzątającego Iska, kobieta uśmiechnęła się pod nosem i spojrzała w stronę małej panny. Umiała wynaleźć tatusiowi dodatkową robotę. Z którą jak widać i tak sobie sprawnie poradził.
- Może pomóc?
Od tak niewinne zapytała kładąc siatki na blacie. Podeszła do córeczki i ucałowała ją w czubek głowy, aby następnie czuje pogładzić to miejsce. Chwilę przyglądała się temu co robi przyszły mężulek, musiała przyznać, że radzi sobie świetnie.
Powrót do góry Go down
Nanami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1344-nanami
Zarejestrował/a : 06/03/2014
Liczba postów : 8


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Sob Kwi 19, 2014 12:19 am

Dziewczynka zamilkła i przyglądała się jak biały proszek w piękny i fascynujący sposób pochłania podłogę przy akompaniamencie dźwięku w stylu "szszszzz~~". Zjawisko to wydało jej się na tyle ekscytujące, że aż wydobyła z siebie dźwięki rozradowania, sądząc, że odzywający się do niej w tym momencie tatko podzielał jej zdanie.
Kiedy zaś siedziała w specjalnym krzesełku, badała łapkami osaczający ją zewsząd mebel. Nie było możliwości by się jakoś z niego wydostała. W końcu takie mebelki są projektowane specjalnie z myślą o takich malutkich, krnąbrnych pędraczkach jak ona sama, dlatego jedyne co robiła to nieporadnie pacała otaczające ją oparcia. Na jej twarzy malowało się wówczas niepokojące skupienie, porównywalne do tego jakie malowało się na twarzy Isao gdy ten układał kostkę Rubika. Dziewczynka traktowała bowiem krzesełko niczym zabawkę. Nie ma w tym nic dziwnego. Chyba. W każdym razie, tatko korzystając z chwili spokoju mógł pozwolić sobie na spokojne porządkowanie kuchni.
Nanami oderwana od krzesełka przez Banshe szamotała się łapkami wyciąganymi w kierunku "zabawki" od której ją odciągano. Nie trwało to jednak długo. Wystarczyła bowiem chwila by przeniosła swoje zainteresowanie na rodzicielkę i próbowała pochwycić jeden z pukli jej włosów. Gdy się jej w końcu udało niezdarnie zaczęła wciskać sobie je w buzię. Ich barwa przypominała w końcu kolor jedzonka na które miała ochotę. Omnomnom~
Powrót do góry Go down
 
Apartament Isao
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: