IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom Azela

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Nie Sty 06, 2013 4:05 pm

Chizuru to jednak potrafiła walnąć niezłą gafę i to całkiem nieświadomie! Kiedy czasem otwierała usta, słowa same wydobywały się z nich na zewnątrz, bez jakiegokolwiek porozumienia z dziewczyną. Ich sens dochodził do niej dopiero po fakcie i o, potem tworzył się z tego taki niemiły fakt. Jak dobrze, że przynajmniej Madeline miała na tyle rozsądku, żeby o tym nie wspominać. Chociaż na jej miejscu, Chizuru zapewne śmiertelnie by się obraziła i wcale nie byłaby taka miła.
Nie to, żeby brunetka cieszyła się na myśl, że przez nią jej ojciec musiał tyle wycierpieć, ale gdzieś w środku pojawiło się jakieś miłe uczucie. Jakby nie patrzeć, byli dla siebie prawie obcy, a Marcus już był gotów poświęcić za nią życie. Znaczyło to, że zaakceptował jej obecność. Chociaż nie można mówić, żeby Chizuru to popierała. Haruka robiła tak samo, każąc córce chować się i nie wychylać, i proszę jak to się skończyło. Zdecydowanie nie chcemy, żeby sytuacja się powtórzyła.
Gdyby zabrudził podłogi dostałby mopem w łeb, ale nie od Azela tylko od własnej córki. Nie po to sprzątała, żeby teraz ktoś pobrudził jej dzieło. Nie musiała się tym na szczęście martwić, ponieważ zarówno Marcus jak i Mad zdjęli zabrudzone buty i założyli kapcie.
A dlaczego nie miałaby być tak bezpośrednia? Skoro już ustalili, że jednak są rodziną, mogła sobie pozwolić. Zwłaszcza, że w stanie radosnego uniesienia ludzie robić dziwne rzeczy, raczej o nich nie myśląc.
Widać, że Marcus był częstym gościem u kuzyna, ponieważ poinstruował dziewczynę, gdzie może znaleźć potrzebne rzeczy do nakrycia stołu. Tak więc Chizuru schyliła się, by wyciągnąć z dolnej szafy obrus, poczekała aż ojciec upora się ze stołem i wybrane przez siebie nakrycie ładnie na tym stole ułożyła. Potem poszła do kuchni, by zabrać talerze i sztućce, a następnie je rozłożyła. Potem odeszła kawałek do tyłu, by móc z zadowoleniem podziwiać swoje dzieło. W tym samym momencie Marcus stanął obok niej i Chizuru przez chwilę rozważała czy nie zapytać, czego zażądał Samuru w zamian za jej uwolnienie i swoją krew. W końcu była nieprzytomna kiedy dochodziło do transakcji. Stwierdziła jednak, że zważywszy na świąteczną atmosferę to nie będzie zbyt dobry temat i zanotowała w głowie, żeby zapytać o to przy innej okazji.
- Będzie ktoś jeszcze, czy tylko my? - spytała, opierając się plecami o ścianę.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Nie Sty 06, 2013 9:47 pm

Każdemu zdarzy się powiedzieć coś nie w danym momencie. Nie analizując szybko sytuacji w jakiej się możemy znaleźć. Marcus czasami też tak ma, ale bardzo rzadko. Za to bywa śmiertelnie szczery, nawet wobec swoich podwładnych. Nie przejmując się ich sprawami osobistymi, czasami zastanawiał się czy nie przesadza. Jedna kobieta przez taką szczerość z jego strony popełniła samobójstwo. Powód był prosty - zwolnił ją z bycia łowcą, skoro nie chciała przystać na jego propozycję zmiany jej funkcji w Oświacie. Nie potrafiła polować na wampiry, to chciał ją przenieść do medyków. No cóż, momentami kobiety trudno zrozumieć. Ale to już było.
Marcus przywykł już do swojego życia, które nie było usłane różami. Wychowywał się bez rodzeństwa. Jedynie z kuzynostwem, w tym często widywał się z Azelem. Ojciec wymagał od niego wiele wysiłków podczas szkoleń. Z trudem zdawał szkoły. Nie miał i nie ma szczęścia w miłości. Nie dość że "przypadkowo' ma dzieci, to są one jedyne. Nawet gdyby chciał ich kiedyś więcej, może się ich nie dorobić. Przemiana w wampira pozostawiła w nim parę skutków ubocznych. Ma wroga numer jeden, który na bank zechciałby się go pozbyć z tej planety. Może jak dożyje on emerytury, los się do niego uśmiechnie?
Marcus dość często przebywał w domu Azela, więc poniekąd wiedział co gdzie szukać. Dlatego bez problemu poinstruował córkę. I tak wyszło, że uwinęli się z tym w parę dobrych minut. Azel i Madeline krzątali się w kuchni przygotowując posiłki. Zapachy aż kierowały się do salonu.
- Nie wiem. - Odpowiedział córce i wyjął zaraz z kieszeni chusteczkę by wysmarkać się i wytrzeć nos. Przeziębienie, więc muszą mu to wybaczyć. Oczywiście tę czynność wykonał odwracając się tyłem do córki. To tak, by czasem jakieś zarazki nie przeszły na nią. W pewnym momencie u drzwi rozległ się dzwonek. Marcus zdziwiony, schował chusteczkę kiedy skończył, spojrzał na Chizuru a potem ruszył w stronę korytarza informując osoby w kuchni, w tym Azela.
- Otworzę.
Jak powiedział, tak zrobił. Osoba jaka pojawiła się w wejściu, okazała być... Matką Azela.
- Witaj Marcus! - Kobieta przywitała go miło i weszła przytulając siostrzeńca. Gdy skończyła, zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu syna.
- Azelka zastałam? - Spytała patrząc na niego. Czasami lubiła zmiękczać czyjeś imiona.
- T-Tak... Jest w kuchni. - Marcusa jej obecność trochę zatkała. Ale wpuścił ciotkę do środka. Serce mu zaraz zabiło mocniej, jakby obawiał iż zaraz za nią wejdzie jego matka. A jak dobrze wiedział, siostry lubią często podróżować razem. Także nim zamknął drzwi, wyjrzał na zewnątrz w upewnieniu iż nikogo więcej nie ma. No może poza walizką ciotki, którą wciągnął do środka i zamknął drzwi. Eilis się rozebrała i zaprowadzona przez Marcusa pojawiła się w salonie.

_________________

Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Nie Sty 06, 2013 10:01 pm

Azel i Madeline we dwójkę dobrze sobie radzili z przygotowywaniem potraw. Placek ładnie się upiekł, zupa ugotowała, sałatka zrobiona i kończyli smażyć ryby. Gdyby nie kuzynka, nie wiedział czy zdążyłby do wieczora samemu tyle tego przygotować. Nie zawsze miał tyle siły by na większą ilość osób przygotowywać jedzenie. A dzisiaj wyjątkowo przydarzyły się mu słabości. Yutaka już mu wspomniał o powrocie choroby, dlatego też musiał na siebie uważać.
W między czasie parę zdań ze sobą wymienili na spokojnie. Raz czerwonowłosy tylko spytał Mad o czas, co robiła od momentu wypadku. Nie naciskał, jeżeli nie chciała mu powiedzieć. Albo przyjął do swojej wiedzy fakt, iż mogła ona wielu rzeczy nie pamiętać. Sam zaś opowiedział jej o sobie w jakim był stanie i jak z tego wyszedł. Nie wspomniał jednak o swojej sytuacji z wampirami i tym, że jest ich "niewolnikiem". W taki okres świąteczny mogą darować sobie rozmów. Zdążył jednak założyć na dłoń czarną opaskę, coś jak tenisiści noszą, by zakryć urządzenie, które ma na lewym nadgarstku.
Słysząc dzwonek u drzwi a po chwili głos Marcusa że otworzy, Azel wytarł ręce w ręcznik i udał do salonu. Nie ukrywał zaskoczenia widząc swoją matkę tutaj.
- Mama? Nie spodziewałem się Ciebie tutaj.
Kobieta widząc swojego synka, podeszła do niego i przytuliła na powitanie.
- Stęskniłam się za Tobą, więc w końcu musiałam przylecieć. - Odpowiedziała i gdy skończyli się obejmować, zaczęła przyglądać mu uważniej. Przy czym zaczęła z własnej troski zadawać mu pytania. - Jak się czujesz? Dajesz sobie radę?
- W porządku. Czuję się dobrze. Daję sobie radę. Jak sama widzisz, Marcus i Madeline tu są... i Chizuru.
W ostatniej chwili przypomniał sobie o obecności najmłodszej Namkaze.
Eillis, kobieta posiadająca czerwone włosy, niemal takie same co Azel. PAtrzyła na syna zaskoczona informacją o Madeline, choć Scarlett jej o tym wspomniała.
- A więc to prawda... - Zaczęła ale nie dokończyła. Uwagę swoją skierowała teraz na Chizuru. Uśmiechnęła się do niej.
- Uczennica? - Spytała, bowiem wiedziała że Azel pracuje w Akademii.
- Raczej... Córka Marcusa. - Poprawił ją Azel. Te słowa zszokowały Eillis na tyle, że spojrzała na obecnych dosłownie zaskoczona.
- Że jak? - Padło pytanie. Kto jej odpowie?

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Pon Sty 07, 2013 6:52 pm

Aż tak? No cóż, miejmy nadzieję, że po słowach Chizuru nikt nigdy nie będzie chciał popełnić samobójstwa. Byłoby jej niezmiernie przykro i głupio, że przez nią ktoś odebrał sobie życie. Nie mówiąc już o tym, że nie mogłaby nikomu spojrzeć w twarz. Jeśli chodzi o posady w Oświacie, Chizuru bardzo by chciała brać czynny udział w różnych akcjach. Medycyna jej nie interesowała i właściwie nie bardzo się na niej znała. Co innego mogłaby robić po szkoleniu, jak nie polować na wampiry? Oczywiście, jeśli do owego szkolenia dojdzie, a na to jest jeszcze sporo czasu.
U Chizuru na całe szczęście nie objawiły się żadne skutki uboczne odwampirzenia. Może to ze względu na jej młody wiek, a co za tym idzie, mocniejszy organizm? Mogło tak być, chociaż nikogo o to nie pytała. I ona bardzo cieszyłaby się, gdyby została bezpłodna. Serialnie. Nawet jeśli jakimś cudem uda jej się znaleźć kogoś, w kim by się zakochała, za nic w świecie nie wyrazi zgody na żadne dzieci. Bezpłodność jej to gwarantowała, więc nie byłoby mowy o żadnej wpadce. A tak, musiałaby się dzieciakiem zajmować, bo przecież nie usunie. Jasne, niby to jej życie i mogła z nim robić co chciała, jednak widok rozczarowanej twarzy Marcusa zdecydowanie nie byłby tym, co chciałaby osiągnąć.
Już chciała coś dodać, kiedy Marcus odwrócił się do niej plecami, by wysmarkać nos, a w chwilę później rozległ się dzwonek do drzwi. Chizuru nie podążyła za ojcem, w końcu nie była jego cieniem. Stała sobie spokojnie w miejscu i z założonymi rękami na piersiach, ze zmrużonymi lekko oczami zaczęła wypatrywać kto też przyszedł. Widząc, że zarówno Azel jak i Madeline idą do salonu, podążyła ich śladem. Nie zostanie przecież sama! Poza tym, cała trójka najwyraźniej bardzo dobrze znała niespodziewanego gościa i Chizuru nie chciała zostać pominięta. Poza tym, zawsze niepewnie czuła się w towarzystwie, gdzie wszyscy znali się od dawna, a ona nie. Wchodząc do salonu i obserwując nieznajomą kobietę, dostrzegła w niej pewne podobieństwo do Azela. Podobne rysy twarzy, te same czerwone włosy. W takim razie musiała być jego matką. Brunetka stała sobie trochę dalej od wszystkich, obserwując cały ten proces powitań i modląc się, żeby jak najdalej odwlec moment, w którym będzie musiała się przedstawić. Niestety, moment ten nadszedł dość szybko i kiedy Azel powiadomił swoją matkę, kim jest nieznana jej dziewczyna, Chizuru mogła dostrzec na twarzy kobiety wyraz szczerego zdumienia. Zaczerwieniła się lekko, uprzednio odpowiadając na jej uśmiech. I cóż, chyba to jej przypadnie opowiedzenie całej historii, prawda? Poczuła na sobie wzrok obecnych osób i ze zdenerwowania zaczęła skubać rękaw bluzki.
- No.. Normalnie. - wypaliła. Niestety nie zdążyła się w porę ugryźć w język. Na szczęście dosyć szybko się zrehabilitowała, ponieważ natychmiast przeprosiła i zaczęła mówić.
- Siedemnaście lat temu ojciec chodził z pewną dziewczyną. Ona zaszła w ciążę i zamiast mu o tym powiedzieć, uciekła do swojej rodziny do Londynu. Mimo tego, jak bardzo ją podziwiałam nadal uważam, że w tamtym momencie dała pokaz niezłego tchórzostwa, ale nie o tym miałam mówić. No więc, jak już sobie wyjechała, dziewięć miesięcy później pojawiłam się ja. Oprócz najbliższej rodziny nikt o mnie nie wiedział, dlatego rozumiem, że moja obecność i fakt kim jestem może być nieco... Szokujący. O moim istnieniu wszyscy dowiedzieli się całkiem niedawno, ponieważ... Pewne wydarzenia zmusiły mnie do szukania pomocy u taty. - zakończyła swoją opowieść przysuwając się bliżej Marcusa, po czym niemal od razu zamilkła. Tak, prawdopodobnie już nie odpowie na żadne z zadawanych przez Eilis pytań dotyczących jej pochodzenia. Zaczynamy wkraczać na grząski grunt.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Azela   Pon Sty 07, 2013 10:14 pm

Z powodu choroby z góry przepraszam za zwłokę i jakość/krótkość posta D:

Jak pisałam, Mad podążyła do kuchni, będąc w pełni gotowości, by dopomóc kuzynowi w czym tylko da radę. Wszak ta kolacja była jej pomysłem, zatem niedorzecznością było, aby to on spędził na przygotowaniu jej najwięcej czasu. Już i tak mieli szczęście, że nie mieszkał w Oświacie, jak reszta z nich, bowiem teraz, po oddaniu jej Samuru, nie mieliby się pewnie gdzie podziać z rodzinną imprezą.
Robiła wszystko, co jej polecił, sprawnie się uwijając. Oczywiście pomyślała też o kompocie, właściwie jakby zliczyć - kto wie, czy nie wyszłoby im z tego wszystkiego dwunastu dań. Bardziej jednak niż na kuchni, skupiała się na rozmowie z kuzynem. Do tej pory zupełnie nie przyszło jej na myśl, że ten mógłby się obawiać o to, co się z nią działo. Ale teraz, gdy spoglądała na to z szerszej perspektywy, mogło się wydawać, iż jej pozorna śmierć została pośrednio spowodowana przez wypadek, w którym z Azelem uczestniczyli.
W każdym razie, wypytywała go o przeróżne sprawy, chcąc wiedzieć, co się u niego działo, co się zmieniło, czy może się w międzyczasie ożenił... Zapytała go lakonicznie o stan zdrowia, mając świeżo w pamięci poważny ton Yutaki, kiedy oznajmiał jej, że problemy z sercem Azela powróciły. Nie drążyła tego tematu zbyt długo, nie chcąc, by coś popsuło świąteczny nastrój.
Czas na pracy leciał całkiem szybko, gdy ni stąd ni zowąd rozległ się dzwonek u drzwi. Mad uniosła brwi. Spodziewają się jeszcze kogoś? Może kolejnej dziewczyny Azela, jak ostatnio? Łowczyni ledwie ją pamiętała i mimowolnie zaciekawiła się co z nią. Upewniwszy się, że nic się w międzyczasie nie przypali i nie rozgotuje, podążyła do salonu za kuzynem, a jej oczom ukazała się nieznajoma kobieta. No, może nie całkiem nieznajoma - coś w jej twarzy przypominało Maddie jej matkę, poza tym kolor włosów i oczu miała niemal identyczny, co Azel. A to ciekawe...
Prawie nie zwróciła uwagi na krótką przemowę Chizuru, bo jej myśli zajął zupełnie inny temat. Skoro Eilis tu jest, przyjechała do Japonii... To może jej siostra...
- Proszę p... Ciociu - zająknęła się nieco, kiedy w rozmowie nastąpiła chwila przerwy. - Czy nasza matka też przyleciała? - spytała na pozór obojętnie, ale z pewną nutą napięcia w głowie. Chciała zobaczyć Scarlett, mimo że spotkania z nią zwykle kończyły się dla Mad swego rodzaju rozczarowaniem.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Wto Sty 08, 2013 12:44 am

Pojawienie się ciotki w domu Azela zaskoczyło większość obecnych. Jedynie Chizuru była chwilową tą, która mogła poczuć się obco. Marcus po wpuszczeniu Eillis do środka, wszedł za nią i stanął w pobliżu swojej córki. Wtem rozwinęła się rozmowa między Azelem i nią. Tak się rozgadali że i na Chizuru kobieta zwróciła uwagę. Zadawszy pytanie, spojrzał na nią by udzielić odpowiedzi ale, Chizuru go wyprzedziła. Przedstawiła wydarzenie jakie miało miejsce siedemnaście lat temu oraz te ostatnie. Samo wspominanie tego atakowało jego serce. Jakkolwiek i kiedykolwiek wspomina Harukę, żałuje iż nie został z nią wtedy a udał na misję za granicę. I to chyba wtedy były Włochy.
Gdy Chizuru skończyła, objął ją jedną ręką rozumiejąc jej uczucia. Nie chciała wspominać przeszłości.
- To co powiedziała Chizuru to prawda. - Potwierdził słowa patrząc na ciotkę. - Nie wiedziałem o istnieniu córki, dopóki jej nie spotkałem. Może i miałem kilka kobiet, ale tylko dwie byłem i jestem w stanie obdarzyć szczerą miłością. - Tu wzrokiem powędrował na Madeline, ale na krótko. Drugą kobietą była Haruka, ale ta opuściła ten świat pozostawiając mu dziecko. U Mad nie miał szans. Jedynie pozostają w związku brat-siostra. I chcąc nie chcąc, musi to znieść.
Usłyszawszy zadane pytanie przez Madeline, sam był ciekawy czy Scarlett także pojawiła się w mieście. Jednak skoro nie ma jej z Eillis to może zrezygnowała tym razem z tej podróży? Może stwierdziła iż jej syn oszalał pisząc wiadomość, że jej córka Madeline żyje? Nie zdziwiłby się. W końcu to on tu według niej wszystko psuł. Szczęście własnej siostry, darząc ją miłością jak prawdziwą kobietę. Również zamilkł, dając znać iż nie chce o sprawa Chizuru z przeszłości rozmawiać. A córeczkę pogładził po główce jakby chciał zapewnić jej wsparcie i bezpieczeństwo ze swojej strony.

_________________

Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Wto Sty 08, 2013 12:59 am

Eillis wysłuchała najmłodszej Namikaze ze spokojem. Więc tak przedstawiała się sytuacja. Marcus nie był świadomy tego całego zajścia ze strony swojej byłej kobiety. W prawdzie to wiele kobiet bojąc się o swoje i dziecka życie, ucieka nie chcąc obciążać ukochanego dodatkowym obowiązkiem. Inni zaś tego ryzyka się podejmują wspólnie. Ona oraz Scarlett także mogły tak postąpić, ale za bardzo kochały tych Namikaze by coś takiego zrobić. Zaufały im ale z pewnym poświęceniem. Dzieci swoich i tak wszystkich nie mogli wychować. Przeważnie dziewczynki odsyłali gdzie indziej. Chłopców pozostawiali u siebie.
- Rozumiem. - Odpowiedziała patrząc na Chizuru a po chwili na Marcusa. Wtem swoją obecność potwierdziła Madeline pytaniem o swoją matkę. Spojrzała na Marcusa, który również wydawał się być zainteresowany odpowiedzią. Powróciła więc wzrokiem do Madeline.
- Scarlett przyleciała ze mną. Jednak na mieście się rozdzieliłyśmy bo chciała jeszcze pochodzić w samotności. Zakładam więc, że jeszcze nie dotarła tutaj? - Teraz ona zadała pytanie bowiem nie dostrzegała w zebranym gronie swojej siostry.
- Nie. Nie przyjechała. - Odpowiedzi udzielił Azel. Po czym dodał. - Jednak prosiłbym o pozostawienie nieprzyjemnych tematów. Nie jesteśmy na stypie tylko spotkaniu rodzinnym i świątecznym. Prawda dziewczyny? - Z uśmiechem spojrzał na Chizuru a potem na Madeline, uprzedzając własną matkę by i Mad nie zadawała dziwnych pytań. Już wystarczy że uwierzyła w jej obecność.
- W porządku. - Czerwonowłosa kobieta uniosła ręce ku górze jakby w geście poddania. - Już o nic nie pytam. Pomóc może w czymś? - Zapytała, na co Azel odpowiedział.
- Właściwie z Mad skończyliśmy, także można jedzenie na stół przynosić. - Po tych słowach wrócił do kuchni by dokończyć smażenie ostatnie potrawy. Eillis udała się zatem do kuchni by pomóc w przenoszeniu jedzenia.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Azela   Wto Sty 08, 2013 8:26 pm

Aż szkoda, że trochę uważniej nie słuchała słów bratanicy, opowiadającej ciotce skróconą wersję historii Marcusa i Haruki. Wszak sama niedawno zastanawiała się, co łączyło jej brata z matką Chizu, jak się poznali, dlaczego rozstali. Teraz jednak, na widok Eilis, była w stanie myśleć tylko o tym, że być może Scarlett też przyjechała. I chyba każdy to rozumiał, wszak w ciągu osiemnastu lat życia widziała się z własną matką zaledwie kilka razy. Miała mieszane uczucia, ale przede wszystkim przepełniała ją nadzieja, że kobieta także się tutaj zjawi, usiądą spokojnie w trójkę i wszystko sobie wyjaśnią.
Niemniej, trochę do niej dotarło ze słów Chizuru. Współczuła jej straty matki. Szkoda, że Marcus wcześniej nie dowiedział się o dziecku. Może wszystko potoczyłoby się inaczej... Może byłby teraz żonaty, miał większą rodzinę. Nie, nie ma co gdybać. Kto, jak kto, ale Mad wiedziała, że najważniejsze to skupiać się na teraźniejszości, a nie rozpamiętywać przeszłość bez potrzeby.
Gdy dowódca odezwał się po wypowiedzi córki, Maddie zerknęła na niego, a kiedy przy tych szczególnych słowach, których prawdziwy sens prawdopodobnie tylko oni sami zrozumieli, spotkali się spojrzeniem, blondynka odczuła jak jej serce lekko zadrżało. Odwróciła wzrok, wlepiając go gdzieś w bok i czując delikatne ciepło na policzkach. Zdawała sobie sprawę, co Marcus wciąż do niej czuje i wiedziała też, że głęboko na dnie jej serca czają się podobne uczucia. Ale to nie było właściwie, wynikało z tego, że nie stanowili przecież normalnego rodzeństwa. Musieli zapomnieć i ruszyć dalej ze swoim życiem. Nie pierwszy raz pożałowała, że to wszystko nie mogło być prostsze.
Nie miała czasu dłużej się na tym zastanawiać, bowiem ciotka odpowiedziała na jej pytanie. Mad uniosła brwi, przeanalizowała to, co usłyszała i na koniec prychnęła cicho, spuszczając wzrok i kręcąc lekko głową. Mogłaby się założyć, że Scarlett stchórzyła i dlatego rozdzieliła się z siostrą. Pewnie wcale nie wybierała się do Azela. Jakby na to nie patrzeć, relacja z matką przynosiła Madeline same rozczarowania. A jednak - w każdej chwili złotooka była gotowa wszystko jej wybaczyć, wystarczyło jedno słowo, wystarczyło, by przyszła.
Uśmiechnęła się smętnie do kuzyna. Fakt, lepiej, żeby ciotka (której Mad skądinąd wcale nie znała) nie próbowała się zagłębiać w to, co działo się z jej siostrzenicą. Łowczyni wałkowała ten temat tak wiele razy, że miała serdecznie dość.
- Przyda się jeszcze jedno nakrycie - zwróciła się cicho do brata, wszak ciotka najwyraźniej zamierzała zostać na dłużej. Sama zaś Madeline wycofała się z powrotem do kuchni, by przez chwilę bezcelowo krzątać się przy gotowych już potrawach. Jakoś straciła humor. Choć jak to w jej przypadku bywa - zapewne bardzo szybko jej minie, kiedy dziewczyna wszystkie smutki zwyczajnie zepchnie na granice umysłu i postara się o nich nie myśleć.
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Wto Sty 08, 2013 9:13 pm

Z całej gromadki, najwięcej o przeszłości Chizuru wiedział Marcus, chociaż nawet on nie znał wszystkich szczegółów. Jeśli będzie chciał dziewczyna mu opowie, owszem. Kiedyś. Na razie nie mogła o tym rozmawiać, więcej. Ona nawet nie chciała o tym myśleć. Każde wspomnienie na nowo rozrywało rany w jej malutkim serduszku. Nie radziła sobie dobrze z bólem a fakt, iż po śmierci matki została zupełnie sama jeszcze bardziej to wszystko potęgował. I tak, pomimo tego, iż Chizu naprawdę kochała i szanowała Harukę uważała, że te siedemnaście lat temu zachowała się jak tchórz. Zamiast stawić czoła prawdzie i porozmawiać o tym z Marcusem, ona wolała przystać na propozycję Johna i tak zwyczajnie sobie uciec, nie mówić nikomu ani słowa. To nie była wina Marcusa. Dostał rozkaz, więc musiał go wypełnić, a Haruka tak czy tak powinna powiadomić go o tym, że został ojcem. Nawet jeśli wiadomość miałaby zostać przekazana na papierze. Haruka nie odeszła dlatego, że bała się o swoje nienarodzone dziecko. To było trochę bardziej skomplikowane. Nie mieli z Marcusem ślubu i mimo tego, iż zdawała sobie sprawę z uczuć swoich i mężczyzny nie wiedziała, czy jeśli mu powie to po jakimś czasie jej nie zostawi. Spanikowała i ucieszka wydawała jej się wtedy świetnym pomysłem.
Chizuru uśmiechnęła się smutno, kiedy Marcus objął ją ramieniem. Smutny uśmiech zamienił się bardziej w radosny, kiedy mężczyzna wspomniał o tym, kogo mógł obdarzyć szczerym uczuciem. Nie zastanawiała się nawet nad tym, kim mogłaby być ta druga kobieta. W tym momencie ważne było dla niej to, że jej rodzice naprawdę się kochali i nie była owocem jakiejś zwyczajnej wpadki bez uczucia.
Kiedy już wszystko było wiadome, teraz głównym tematem rozmowy stała się niejaka Scarlett. Słysząc, że kobieta znajduje się w Japonii i jeszcze ma plan wybrania się do nich na obiad, uśmiech kompletnie zniknął z twarzy brunetki, a sama Chizu zaczęła się robić na przemian zielona, fioletowa i niebieska. O Matko... Kolejny członek rodziny Namikaze, któremu będzie musiała opowiadać skąd się wzięła? Na dodatek, ojciec zdążył jej trochę opowiedzieć o tym, jaka była jej babcia, więc brunetka trochę się jej obawiała. Nie wiedziała, jak kobieta może na nią zareagować i chyba podzielała teraz wcześniejsze uczucia Madeline, co do reakcji innych na jej powrót.
Na całe szczęście był Azel, który dość szybko zareagował. Chizuru odwzajemniła lekko jego uśmiech i w ślad za wszystkimi udała się do kuchni po dodatkowe nakrycie.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Wto Sty 08, 2013 10:50 pm

Dwie kobiety jakie kochał w swoim zyciu to Haruka i Madeline. Była może i trzecia, ale ta miłość przerodziła się w nienawiść. Była nią wampirzyca. Tego przypadku nie zaliczał do udanych ani do szczerej miłości. Na szczęście nie zdążyło się między nimi nic poważniejszego ułożyć. Zdążył ją zabić za uśmiercenie jego przyjaciela. Ale tu, nie miał teraz jak pomścić Harukę i Johna. Nie wiedział jeszcze jaki ród wampirów dopuścił się tak masakrycznego dokonania. Wysłał już prośbę do tamtejszego dowódcy o podesłanie szczegółowych danych odnośnie tego wydarzenia. Być może kiedyś na ten temat porozmawia z córką, ale na pewno nie teraz, nie dzisiaj.
Do swojej siostry nadal czuje to samo. Dlatego też uświadamiając jej iż o nią chodzi, spojrzał w jej kierunku. Ta jednak po chwili odwróciła spojrzenie, przez on swoje spuścił. Azel złagodził sytuację, ale po minie Madeline nie było tego widać. W prawdzie i jego nie pocieszyła informacja o tym, że matka jest w mieście, ale nie planowała tutaj zajrzeć. Może kierowała się w stronę Oświaty? Nim chciał te słowa na głos wypowiedzieć, komórka mu zabrzęczała. Wyjął i zdziwił się na widok wiadomości od Isao? Skąd ten wampir ma jego numer? Mad mu dała czy może... Tej ostatniej wspólnej nocy się nimi wymieniali a on wampira nie wpisał do książki adresowej? Głębiej się nie zastanawiał. Sama jego treść była dość zaskakująca. Ale odpisał mu spokojnie. Schował telefon i spojrzał na obecnych w salonie, czyli nikogo. Wszyscy pognali do kuchni. Słowa Madeline oczywiście usłyszał i nawet zerknął na nią, gdy odpisywał na wiadomość. Podszedł do okna i patrzył na zaśnieżony ogród. A pozostali pewnie zajęli się nastawianiem do stołu oraz dodatkowym nakryciem. W oczekiwaniu na to aż przestaną się krzątać, zadzwonił do niego telefon. Wyciągnął komórkę z kieszeni i odebrał połączenie. Wyszedł jednak z salonu, podejmując ciąg dalszy rozmowy w innym pomieszczeniu, jak hol na przykład. Gdy skończył rozmawiać, wrócił do salonu. Ale od tej ostatniej rozmowy przy Eillis dosłownie zamilkł, co raczej bardzo rzadko się zdarzało. Zakaszlał parę rady, bowiem przeziębienie mu zaczęło dokuczać. A po kaszlu, zakręciło go w nosie i psiknął. Przeklinając oczywiście pod nosem.

_________________

Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Wto Sty 08, 2013 11:05 pm

Eillis poszła za synem do kuchni by pomóc w przenoszeniu potraw do jadalni. Pokierowana instrukcjami, trafiła na miejsce. Bo szczerym będąc, ona pierwszy raz jest w tym domu. Więc nie bardzo się orientowała co, gdzie i jak. Ostatnio nie mogla przylecieć z powodu choroby. Zimą tak jest. Wtedy to tylko Takechi ze Scarlett przylecieli i doszło zaś do nieprzyjemnych wydarzeń. Ale teraz grypa jej nie dopadła i mogła w końcu zobaczyć jak sobie syn żyje i mieszka. Takeshi pozostał w Oświacie. Kazał się usprawiedliwiać powodem dużej ilości pracy. Szczerze jednak wolał nie psuć im atmosfery, jeżeli na miejscu będzie Yuhiko. I właśnie, kobieta musiała zapytać o drugiego syna.
- A gdzie jest Yuhiko? - Spytała Azela, który to w tym momencie ostatnie usmażone ryby kładł na półmisek.
- Jest na misji poza krajem... Widocznie z powodu pogody mu się przedłużyła. - Jedyna wymówka jaka przyszła mu do głowy. Z Marcusem na ten temat już rozmawiali. Z Yuhiko kontakt im się urwał. Nie wiedzą co się z nim dzieje. Dlatego też rodzicom Azela będą na razie ściemniali. Mieli tylko nadzieję, że chłopaka odnajdą żywego. Marcus już posłał na poszukiwania czteroosobową grupę.
Chizuru dostała dodatkowy talerz i sztuczce by położyć je na stole w jadalni. Po zakończeniu ostatnich posiłków, Azel naczynia włożył do zlewu, bowiem zmywarki nie posiadał, wyłączył gaz oraz piec. Placek oraz inne potrawy były już gotowe. Jak tylko wszystko zanieśli do jadalni, mogli zasiąść do stoły, gdzie kto chciał. Zakładamy iż nakrycia były postawione po przeciwnych stronach. Marcus zajmie zapewne miejsce obok córki i siostry, więc mógłby siedzieć po środku. A na przeciw nich, Eillis i Azel. No chyba że poniżsi autorzy pozmieniając sobie miejsce siedzenia.

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Sro Sty 09, 2013 8:10 pm

No proszę, a cóż to za nowe rewelacje! Ta rodzina naprawdę miała zawiłe relacje z innymi rodami, niekoniecznie ludzkimi, o których Chizuru nic nie wiedziała i zapewne nigdy się nie dowie. Chyba, że wszystko wyjdzie na jaw przypadkiem, tak... Spontanicznie. Bo chyba Marcus nie jest skłonny do chwalenia się niektórymi zdarzeniami ze swojej przeszłości, prawda? I chociaż Chizuru zapewne będzie starała się zrozumieć motywy jego postępowała byłoby jednak lepiej, gdyby o pewnych sprawach nie wiedziała. Właściwie to lepiej dla Marcusa, bo nie musiałby słyszeć osądów córki. Jeśli zaś chodzi o morderstwo całej łowieckiej rodziny, Chizuru również nie znała sprawcy. Podczas ataku siedziała cichutko tam, gdzie kazała jej matka, mocno ściskając w jednej dłoni naszyjnik z herbem rodu Namikaze, a w drugiej Desert Eagle, który dostała od Johna. Powiedział, że to tak na wszelki wypadek, gdyby jednak ją znaleźli a ona i tak wiedziała, że robi to tylko i wyłącznie na prośbę jej matki. W ogóle, Londyn był największym miastem Unii Europejskiej, więc także wampirzych rodów było tam sporo. Jeśli Marcus nie dostanie odpowiedzi od tamtejszej Oświaty albo Chizuru nie przypomni sobie największego wroga swojej matki, poszukiwania mogły zająć trochę czasu.
Obserwując obecną sytuację, nastolatka zaczęła się trochę denerwować. Wydawało jej się to bardzo głupie, bo przecież ani nie zrobiła nic złego, ani nic takiego przecież się nie stało. Skąd więc to uporczywe ściskanie w żołądku i przyspieszone bicie serca? Najprawdopodobniej chodziło właśnie o Scarlett. No pojawi się w końcu czy nie? Chizuru naprawdę wolałaby wiedzieć o tym wcześniej. Przynajmniej wiedziałaby, czy denerwuje się na próżno.
Komuś zadzwoniła komórka i kiedy okazało się, że to Marcusa, ojciec najmłodszej Namikaze wziął i sobie polazł. Wtedy w rozmowie między Azelem a jego matką padło imię, którego brunetka dotąd nie słyszała. Yuhiko? Ciekawe kto to może być. Obstawiała, że jakiś kuzyn albo brat jej wujka. No ewentualnie przyjaciel rodziny, o takich też przecież się pyta. Do kuchni wrócił Marcus, który kichnął i od razu przeklął pod nosem. Chizuru, która przechodziła akurat obok niego wciągnęła powietrze i spiorunowała ojca wzrokiem. Sama świętoszką nie była, jednak zawsze uważała, że rodzice nie powinni przy swoich dzieciach przeklinać. Czasem napominała Harukę, gdy tej wymsknęło się jakieś brzydkie słowo.
Dostała dodatkowe naczynie, które czym prędzej zaniosła na stół i już po chwili mogli siadać do stołu. Zajęła sobie miejsce przy ścianie, tak trochę w kącie. W takich sytuacjach nie lubiła być w centrum uwagi.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Sro Sty 09, 2013 10:15 pm

Kiedyś może Marcus porozmawia sobie z córką i będzie opowiadał o swoich przeżyciach z przeszłości, choćby w postaci bajki na dobranoc, zmieniając swoją osobę jako bohatera przygody. Ciekawe czy po usłyszeniu takiej bajki dziewczyna mu by zasnęła.
Nie tylko Chizuru była poddenerwowana wewnętrznie, ale i Marcus. Zapewne także i Madeline. Ciotka nie powiedziała im czy matka tu przyjdzie czy nie. Tylko że się rozdzieliły. I co tu myśleć? Przyjdzie czy nie? Westchnął, a potem miał telefon. Niezbyt ważny, ale informacyjny od przyjaciela. Jako że rozmowa odbywała się spokojnie, nikt nie musiał nabierać podejrzeń zbyt nieprzyjemnych.
Zakręciło go w nosie, to psiknął oczywiście zasłaniając nos i usta dłońmi, potem przeklinając. Pech chciał że słowo brzydkie wypowiedział akurat przy Chizuru. Widząc jej minę, uśmiechnął się do niej i poczochrał lekko jej włosy. Dłonie miał czyste!
- Wybacz. Dawno nie chorowałem. - Przeprosił, by na niego tak nie patrzyła. W prawdzie to jeszcze nikt nie upominał go o słownictwo. Madeline to jedynie karciła go za palenie. A ostatnio znów zaczął. Tyle że tu będzie problem. Chyba zapali sobie na dworze o porządnie się rozchoruje. O.
Do kuchni nie zaglądał. Pozostał w salonie, skoro już tam kręcili się wszyscy. Dosiadł do stołu, tuż obok Chizuru by nie czuła się tak niezręcznie. Madeline pewnie zajęła miejsce obok, albo po stronie przeciwnej obok Azela i jego matki. Tak więc, rodzinka prawie w komplecie, to można zacząć się częstować. Tak też rozpoczęli "ucztę" świąteczną.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Azela   Sob Sty 12, 2013 6:24 pm

Podróż samochodem, który Scarlett wynajęła zaraz na lotnisku (nie znosiła taksówek, o ileż wygodniej było poruszać się własnym środkiem transportu) trwała około godziny, zważywszy na trudne warunki drogowe. Kobieta prowadziła ostrożnie, mają świeżo w pamięci wypadek córki i siostrzeńca, mimo minionych lat. Zdawała sobie sprawę, że po rewelacjach, które zakomunikowała Estelle, nie mogła milczeć przez całą podróż, nie podając żadnych wyjaśnień. Podała zatem dziewczynie oficjalną wersję wydarzeń, którą Namikaze serwowali każdemu, nie mającemu jeszcze wiedzy o wampirach.
Estelka dowiedziała się więc, że jej rodzina pracuje dla organizacji podobnej do policji, zajmującej się wyłapywaniem najgroźniejszych przestępców na całym świecie. W związku z tym, członkowie rodu cały czas są na celowniku, a ich życiu zagraża stałe niebezpieczeństwo. Z tego powodu, wiele rodzin decyduje się oddawać dzieci (zwłaszcza dziewczynki) do dalekich krewnych, lub obcych ludzi, by zapewnić im możliwie największe bezpieczeństwo, oraz normalne dzieciństwo. Nie omieszkała też wspomnieć, że dzieci Namikaze od najmłodszych lat poddawane są surowym treningom, by szybko przystosowały się do przyszłego zawodu. Matki, decydujące się oddać swoje córki innym rodzinom, dawały im w ten sposób także możliwość wyboru przyszłej ścieżki życiowej.
W pewien sposób starała się usprawiedliwić działanie Eillis w oczach Estelle, by dziewczyna zrozumiała, że to wszystko dla jej dobra. Oczywiście, przykładowo Mad nigdy się z tym nie pogodziła i zawsze miała żal do rodziców za taką decyzję. Ale Scarlett nie chciała, by spotkanie jej siostry z Estelą rozpoczęło się w atmosferze wzajemnych oskarżeń i kłótni.
Akurat dojeżdżały pod dom Azela, gdy blondynka skończyła swój dość ogólny opis specyfiki rodziny Namikaze. Rodzice dziewczyny powinni zdecydować kiedy i jak poinformują ją o wszystkich szczegółach, w tym także o istnieniu krwiopijców. To już nie leżało w gestii Scarlett.
Wysiadła z wozu i uśmiechnęła się zachęcająco do nastolatki. Zdawała sobie sprawę, jak to musi być dla niej trudne. Prawdopodobnie lepiej byłoby dla niej samej, gdyby nigdy nie odnalazła rodziny. Żyłaby sobie z opiekunami, spokojnie, nie mając pojęcia, że gdzieś tam w świecie jej prawdziwi krewni toczą nieustającą walkę z wampirami, niejednokrotnie przegrywając.
- Będzie w porządku, zobaczysz - odezwała się do niej, w razie gdyby różowa bardzo się stresowała. Nie mnie zresztą oceniać jaka była jej reakcja - w końcu mogła być podekscytowana i rozradowana, a nie zdenerwowana całą sytuacją. Jakkolwiek by jednak nie było, Scarlett wraz siostrzenicą podążyła do drzwi domu Azela, po czym nacisnęła kilkakrotnie na dzwonek. Jednocześnie w duchu nakazała sobie spokój. Na jakiś czas Estelle odwróciła jej uwagę, ale przecież kobieta wciąż nie wiedziała, czy jej córka żyje, czy jej syn nie postradał zmysłów i czy są jeszcze szanse na odbudowanie relacji rodzinnych. Gdy stała na progu domu siostrzeńca, to właśnie jej dzieci zajęły główne miejsce w myślach Scarlett, zaś dzika nadzieja, sprzeciwiając się rozsądkowi, wypełniła jej serce.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Sob Sty 12, 2013 6:40 pm

Wszyscy sobie siedzieli ładnie i częstowali przygotowanymi potrawami przez Azela i Madeline. Eillis nie mogła się powstrzymać by pochwalić syna za zdolności kulinarne a także Madeline. Jednak wspomniała iż Azel jako nastolatek często lubił przebywać w kuchni i uczył się gotować. Nawet sam przygotowywał obiady. Nie potrzebował kończenia jakiejś szkoły czy kursów gastronomicznych. Od siebie miał to w chyba w genach, wiedząc ile jakich składników dodawać i przypraw. Także czas mógł im zlecieć spokojnie na wspomnieniach rodzinnych. Azel to takie kochane dziecko było, dużo w domu pomagał kiedy jego bracia musieli być na szkoleniu a ojciec na misjach. Ona zaś sama z nim była często w domu, zważając na jego zdrowie. Jednak o Yuhiko nie zapomniała. Zwróciła się zatem do Marcusa.
- Marcus, Azel mówił że Yuhiko jest na misji. Nie mogłeś go na święta tu ściągnąć?
Azel spojrzał na kuzyna potem na matkę. Sądził iż nie będzie drążyła tego tematu. Jak to matki, chyba wszystko by chciały dosłownie wiedzieć.
- Nie chciał przyjechać. Mówiłem Ci że nawet w takich warunkach pogodowych nie wróci na czas. - Wtrącił się i szczerze nie chciał tego tematu drążyć. Było po nim widać. Ukrywała przed nim posiadanie brata bliźniaka przez tyle lat, więc gdzieś wewnątrz miał jeszcze do niej pretensje. A póki nie podejmowano rozmowy na ten temat, był w stanie o tym nie myśleć. Ale w prawdzie to chciałby, aby Yuhiko tu był.
Eillis popatrzyła na syna przez moment, po czym zajęła się porcją na swoim talerzu. Dostrzegła iż Azel nie chciał o bracie rozmawiać.
- Azel... Wybacz że nie poinformowaliśmy Cię z ojcem wcześniej. Tak zadecydował by dla Was obu było lepiej. - Chciała by syn jej to wybaczył. A nie ciągle przy wspominaniu o Yuhiko patrzył na nią z pretensjami.
Czerwonowłosy milczał. Udał, że nie słyszał tego co mu powiedziała. Z ojcem już na ten temat rozmawiał. Z nią nie chciał na razie o tym rozmawiać.
Wtem niespodziewanie znów rozległ się dzwonek u drzwi. Każdy zapewne spojrzał na siebie aż w końcu Azel jako gospodarz wstał od stołu i poszedł zobaczyć kto tym razem zawitał. Eillis podejrzewała przybycie swojej siostry, ale mogła się także mylić.
Azel otworzył drzwi i nie ukrywał zaskoczenia ujrzeniem ciotki. Normalnie chłopacy otwierali ciotkom drzwi dzisiaj. Tym samym dostrzegł iż nie jest ona sama, a towarzyszy jej nieznana dziewczyna.
- Witam i zapraszam. - Rzekł z lekkim uśmiechem otwierając szerzej drzwi by wpuścić gości do środka. A jednak Eillis się nie pomyliła. Lecz kim jest ta tajemnicza dziewczyna?

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Sob Sty 12, 2013 8:30 pm

No cóż, prawdę mówiąc Chizuru była już trochę za duża na bajki na dobranoc, ale czemu nie. Bardzo chciałaby posłuchać takich historii. Zresztą, zawsze zastanawiała się jakie to uczucie, kiedy ojcowie opowiadają swoim dzieciom różne przygody, w których kiedyś brali udział, a z każdych opałów wychodzili niczym bohaterowie. Czy usnęłaby? Gdyby była bardzo śpiąca to tak, natomiast jeśli nie, bombardowałaby Marcusa milionem pytań, na które oczekiwałaby szczegółowych odpowiedzi. Czasem ta jej ciekawość świata była wręcz uciążliwa.
Na przeprosiny, Chizuru tylko przewróciła oczami a potem uśmiechnęła się szeroko. Kiedy ojciec poczochrał jej włosy skrzywiła się lekko i gdy zabrał rękę poprawiła je.
- Mam nadzieję, że nie przeniosłeś na mnie żadnych zarazków. Nie lubię chorować. - poinformowała Marcusa, bo jako jej ojciec powinien wiedzieć, że wyjątkowo źle znosiła wszelkiego rodzaju choroby. Nie przestawała się jednak uśmiechać. Nawet, kiedy zasiedli już do stołu, radosna mina nie schodziła z twarzy brunetki, pomimo obecności ciotki, której kompletnie nie znała. Przy stole znów nawiązała się rozmowa dotycząca Yuhiko i Chizuru chciała na głos zapytać kto to w ogóle jest. Nie zdążyła, ponieważ zauważyła, że Azel nie miał zbyt szczęśliwej miny, kiedy rozmawiano o nieznanym jej mężczyźnie. Postanowiła spytać o niego po cichu tatę, więc gdy zadzwonił dzwonek do drzwi i Azel poszedł otworzyć, Chizuru pociągnęła kilka razy za rękaw błękitnej koszuli Marcusa.
- Kto to jest, ten Yuhiko? - spytała, a gdy zapewne dostała odpowiedź pokiwała głową ze zrozumieniem. No, teraz już wszystko wiedziała i mogłaby się odprężyć gdyby nie to, że właśnie przypomniało jej się o dzwonku do drzwi. Szczerze mówiąc, Chizuru myślała, że Scarlett rzeczywiście jeszcze się dzisiaj pokaże. Dlatego, kiedy usłyszała odgłosy otwieranych drzwi, zbladła troszeczkę, poprawiając się na krześle. W ogóle teraz, to wolałaby chyba wrócić do swojego pokoju i nie wychylać stamtąd nosa przez cały wieczór. Marcus opowiadał córce o tym, jaka potrafi być jego matka i Chizuru najbardziej bała się tego, jak kobieta zareaguje na wieść, że jej syn ma nieślubne dziecko, w dodatku o którym dowiedział się dopiero teraz.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 347


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Nie Sty 13, 2013 12:33 pm

W czasie drogi po głowie Estelki latało milion myśli. A więc ta kobieta, która siedzi obok.. to jej ciotka? Która właśnie bierze ją na spotkanie z jej własną matką? Na wigilii rodzinnej? To pytanie najbardziej przeraziło różowowłosą. No, bo... chciała spotkać swoją rodzicielkę, dowiedzieć się czym sobie zawiniła, że została oddana pod opiekę zakonnicom i czemu nie pamięta 4 pierwszych lat ze swojego życia.. Przymknęła powieki biorąc głęboki wdech i wydech. Dobrze, że Scarlett postanowiła na razie nie mówić jej o wampirach, bo to byłoby już zbyt wiele dla tej kruchej istoty, która już dawno temu wymazała ze swojej pamięci sen, gdzie wampir ją atakował. Wszystkie dzieciaki wówczas się z niej śmiały no i.. błękitnooka nie chciała do tego wracać już nigdy więcej.
Wyszła z auta - czy, czym one tam jechały? - za blondynką i stanęła wraz z nią przed drzwiami do domu Azela. No, kto by pomyślał, że właśnie ujrzy swojego brata. Zagryzła wargę. W tym momencie żałowała, że jednak skierowała się za swoją ciotką do tego gospodarstwa. Jakoś tak... musiała najpierw to uporządkować w głowie, a te dwadzieścia minut jazdy tutaj, nie pomogło, aby chaos w jej czaszce się uspokoił.
W końcu drzwi otworzył czerwonowłosy mężczyzna. O! Nie tylko Estelle miała dziwny i nietypowy kolor czupryny. Chodź jego czerwone już były normalniejsze, niż jej różowe. Nie wiedziała oczywiście, że stoi przed nią jej rodzony brat!
- Ee-mm, dzień do-oo-bry - zająkała się, a jej twarz oblał czerwony rumieniec, barwy włosów Azela. Pokręciła głową na boki.
- Co ja tu robię.. - wyszeptała do siebie i weszła za Scarlii do środka, aby zaraz udać się do pomieszczenia, gdzie była reszta gości. Uwagę przykuła jej kobieta, podobna do samej Estell, tylko o włosach jak właściciela domu. Miała nawet takie same oczy! O M G.

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Nie Sty 13, 2013 1:54 pm

Siedzieli, jedli i rozmawiali a nawet wspominali. Było wszystko dobrze, gdyby Eillis nie wspominała o Yuhiko. Na skierowane do niego pytanie nie zdążył odpowiedzieć, ponieważ zrobił to Azel. I jak widać, niezadowolony z faktu iż rodzice w przeszłości ich rozdzielili. Marcus dobrze to rozumiał. Sam w końcu przeszedł coś podobnego.
kiedy rozległ się dzwonek u drzwi, Marcus spojrzał na ciotkę, potem kuzyna a na koniec jakby miał przeczucie co do pojawienia się gościa, wymienił spojrzenie z siostrą. Zaraz jednak Chizuru zaczęła go ciągnąć za rękaw koszuli, więc uwagę swoją skierował na nią.
- Brat bliźniak Azela. - Odpowiedział jej ze spokojem. Miał nadzieję, że matka albo jego przyjaciel wyjaśnili Chizuru klątwę bliźniąt, jaka istnieje wśród rodzin łowieckich. I taka też dotknęła rodzinę Namikaze.
Chcąc nie chcąc, jako że jeszcze jest ten najstarszy wstał od stołu i skierował się do salonu by przywitać się z gościem, jakim okazała się właśnie jego matka. O ile się rozebrała i skierowała z Estelle do salonu, on stał w milczeniu, chowając ręce do kieszeni spodni. Nie bardzo wiedział jak ją przywitać. Co Scarlett mogła u niego dostrzec, to że znów miał opaskę na oku. A do tego jeszcze wyglądał na przeziębionego. Dodatkowo przyjrzał się nowej dziewczynie, która o dziwo mu kogoś przypominała. Azel zapewne zamknął za nimi drzwi i także skierował się ku salonowi, ale po wymianie spojrzeń, także nie wiedział kim jest ta młoda dziewczyna. W prawdzie to Marcus wolałby pozostać w jadalni, no ale jeszcze go posądzą o brak kultury. Jeżeli Chizuru poszła za nim, nie będzie miał nic przeciwko. To nawet i dobrze, bowiem będzie trzeba przedstawić ją swojej matce. Jako też, że miał na sobie jasną koszulę, tatuaż na ramieniu mógł być lekko widoczny.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Azela   Nie Sty 13, 2013 5:36 pm

Jak wspomniałam, jechały godzinę, samochodem, więc Estelka miała trochę czasu, żeby wszystko przemyśleć. To naturalne, że gdyby zdecydowała się odłożyć spotkanie z rodziną, Scarlett nie zatrzymałaby jej na siłę w aucie. Wszystko zależało od różowiutkiej, ale skoro nie zgłaszała sprzeciwów, a jedynie słuchała, co ciotka ma jej do powiedzenia, jechały razem w spokoju. Naturalnie, kobieta nie wspomniała o tym, kto jeszcze będzie obecny na spotkaniu, także Estelle pozna kuzynów i resztę rodziny dopiero po przyjeździe. To jednak nie było dla młodej najważniejsze, jak przypuszczam.
Scarlett uśmiechnęła się z lekka na widok gospodarza domu. Był taki podobny do Eillis! Wyściskałaby go, gdyby nie to, że była nieco poddenerwowana faktem, czy zastanie w środku obie swoje pociechy.
- Azel - odezwała się na powitanie, przekraczając próg. - Jak miło cię widzieć. Mam nadzieję, że nie przeszkadzamy... - urwała, bo bez większych wstępów różowe stworzenie, które ze sobą przywiozła, ominęło ich ruszając w głąb domu. Scarlett westchnęła, marszcząc brwi, po czym uniosła złote spojrzenie na Azela.
- Mniemam, iż twoja matka już tu dotarła? - spytała, jedocześnie wchodząc głębiej do przedpokoju, by zdjąć płaszcz. Zaraz przyjdzie czas na wyjaśnienia, zaraz powie łowcy, czemu sprowadza do jego domu obce dziecko, ale najpierw musiała się dowiedzieć, musiała. Po to tu przyjechała.


Tymczasem Madeline siedziała wraz ze wszystkimi przy stole, w spokoju spożywając wigilijną kolację. Trochę rozmawiali, trochę się śmiali, bo chociaż dla jasnowłosej pięćdziesiąt procent obecnych było osobami nieznajomymi - stanowili jedną rodzinę. Tuż przed przybyciem kolejnych gości rozmowa skupiła się na Yuhiko, a Mad, która ledwie go pamiętała, straciła zainteresowanie. Z zadumy wyrwał ją dopiero dzwonek do drzwi, na który to dźwięk drgnęła gwałtownie. Zerknęła na Marcusa, widząc, że on także domyśla się, kto jeszcze dziś do nich dołączy. Była jednak na tyle podekscytowana, że nie zwróciła uwagi, czy w spojrzeniu brata malowała się niechęć, czy po prostu zaskoczenie.
Sama Maddie zastygła w oczekiwaniu, a słysząc dochodzący od strony drzwi znajomy głos, odetchnęła z ulgą. Przyszła. Jej matka nie rozczarowała dziewczyny po raz kolejny. Przyjechała do niej i do Marcusa, i teraz wreszcie mogą zacząć naprawiać swoje relacje. Nie brała nawet pod uwagę faktu, iż dowódca może nie mieć ochoty na spotykanie się ze Scarlett. Ot, zmusi go, prosząc by zrobił to chociaż dla niej. A co, jak co, ale jej prośbie nie odmówi.
W każdym razie, Marcus wstał, by podążyć do salonu, a Maddie ruszyła za nim, ale ostatecznie wyminęła go i pierwsza wpadła do pomieszczenia, gdzie wszyscy się zebrali. Spojrzała na swoją mamę i uśmiechnęła się lekko, po czym ignorując szok, malujący się na twarzy kobiety, przypadła do niej, przytulając się mocno. Mignęła jej tam gdzieś po drodze różowa czupryna, ale dzisiaj kręciło się tu dużo nieznajomych, więc Mad nie zwróciła w tej chwili uwagi.
Scarlett zaś, którą niełatwo było wyprowadzić z równowagi, przytulała córkę z lekko zaszklonymi oczyma. Nie mogła uwierzyć. Straciła dziecko tuż po narodzinach, potem odzyskała po siedemnastu latach, znowu straciła i ponownie odzyskała. Chyba nie można się dziwić, że psychika tej biednej kobiety nie miała się najlepiej. Obejmując córkę, spojrzała na swoją drugą pociechę. Także Mad odsunęła się od matki lekko, by wyczekująco popatrzeć na Marcusa. Scarlett wyciągnęła ku niemu rękę, ale Madeline, nie czekając na jego reakcję, uchwyciła go za rękaw i przyciągnęła do nich. Musiał się przywitać jak należy. I nie psuć siostrze tak ważnej dla niej chwili, kiedy znowu miała niemal pełną rodzinę. Obie blondynki jeszcze na chwilę przytuliły Marcusa (jeśli pozwolił, bo ostatecznie nic na siłę), po czym Scarlett, obejmując jedną ręką Mad, drugą trzymając na ramieniu syna, zwróciła uwagę na Estelle.
- Jest jeszcze jedna sprawa... - zaczęła. - Eillis, skarbie! - krzyknęła, w razie, gdyby jej siostra nie podążyła za resztą do salonu, wszak ze wszystkimi się już witała. - Jest tu ktoś, kto wprost marzy by cię poznać.
Nic więcej nie dodała, niech młodsza pani Namikaze tłumaczy się teraz, tak jak niegdyś ona sama musiała wszystko wyjaśnić Mad.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Nie Sty 13, 2013 7:08 pm

Azel oczywiście przywitał ciotkę z uściskiem i uśmiechem kiedy weszła do środka. A dziewczynie jej towarzyszącej posłał tylko uśmiech i oczywiście skinął głową w przywitaniu. Gdy obie znalazły się w środku, zamknął drzwi i z szafy wyjął dla nich na chybił trafił jakieś kapcie. Pech chciał że damskich miał bardzo mało, ale coś znalazł. Wtem po chwili odpowiedział na pytanie Scarlett.
- Tak. Jest tutaj. - Potwierdził, by Scarlett miała pewność co do obecności jego matki w tym domu. A potem wszyscy udali się do salonu, gdzie to było można miło popatrzeć na Madeline przytulającą się do matki. Przynajmniej kobieta w końcu uwierzyła na słowa syna i nie będzie go o nic posądzać. Ale jak się można było domyślać, milczenie wśród nich na bank zapanowało. W to już Azel nie ingerował. Stał po prostu obok Estelli.
Eillis na słowa o zawołaniu jej imienia, odeszła od stołu i gestem głowy nawet wskazała Chizuru by poszła z nią. Co biedne dziecko będzie samo przy tym stole siedziało? Niech pozna w końcu swoją babcię.
Tak więc kobieta o czerwonych włosach wyszła z jadalni i pojawiła w salonie. Ciekawa była kto chciał ją spotkać. Ujrzawszy stojąca dziewczynę tuż obok syna, normalnie stanęła niczym słup z dużymi oczami.
- Ja pierd... - Eillis momentami słynęła od używania przekleństw, ale tu się już pohamowała. Podeszła do dziewczyny powoli przyglądając się jej osobie. - Estelle...
Nie ma to jak własna matka bez problemu rozpozna swoje dziecko.
- Gdzie ją spotkałaś? - Spytała siostrę, ale patrzyła na swoją córkę. I nie mogła się powstrzymać. Nawet nie zwróciła uwagi na to, że inny patrzą a różowowłosą mogło to bardziej zakłopotać. Po prostu ją przytuliła do siebie.
- Aleś urosła! - W przeciwieństwie do Scarlett to nie ukazywała łez, ale duże szczęście. Widzieć własne dziecko w tym domu! No ale w końcu ją puściła a Azel lekko zazdrosny i zakłopotany przyglądał się matce i jemu nieznanej dziewczynie.
- Przepraszam... Ale kim jest ta dziewczyna? - Spytał spokojnie oczekując odpowiedzi od matki. Nadszedł więc ten moment, gdzie Eillis musiała to powiedzieć. Spojrzała więc na Azela poważniejąc już.
- Przyznaję że to kłopotliwa sytuacja ale skoro Estelle tu jest... - Westchnęła. Nie wiedziała że to może być aż tak bardzo trudne! Niby sprawa z Yuhiko jakoś przebrnęła to z Estelle było jeszcze trudniej.
- Estelle jest Twoją siostrą Azel. - Odpowiedziała synowi. Zaś zwracając się do różowowłosej dziewczyny. - Wybacz, że dorastałaś w innej rodzinie a nie z braćmi.
No i czekała teraz na osądy. Azel wydawał się być bardzo zszokowany.
- Żartujesz sobie? Chcesz powiedzieć, że mam jeszcze większe rodzeństwo? Ile jeszcze swoich dzieci oddałaś do adopcji?! - Warknął niemal zdenerwowany aż mu ciśnienie się nagle podniosło. Już czuł, jak ściska go w klatce piersiowej. Jeszcze trochę a wyjdzie na to że matka go tu zaraz zabije.
- Azel uspokój się i daj wyjaśnić... - Już zaczęła się martwić jego stanem. Może nie tak to miało wyglądać i powinna inaczej mu o tym powiedzieć, no ale myślała że przyjmie on to ze spokojem? Rozdzielono go z Yuhiko. Teraz z Estelle. Kto wie ile jeszcze dzieci mogła posiadać i oddać? Już samo to pytanie ją zmartwiło.
Azel nie odpowiedział. Zaczynał stopniowo mieć problemy z oddychaniem. Złapał się za klatkę piersiową i niemal kulił pod wpływem bólu. Grymas na jego twarzy był dość widoczny, nawet zmrużył oczy. Eillis od razu do niego podeszła choć on odgonił ją od siebie. Więc kobieta wręcz z błaganiem spojrzała na siostrę.

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Nie Sty 13, 2013 7:42 pm

Ale się porobiło. Najwyraźniej rodzinie Namikaze było przeznaczone tworzyć współczesną wersję 'Mody na sukces'. Gdyby to nie dotyczyło bezpośrednio jej samej. Chizuru na sto procent miałaby z tego wszystkiego świetny ubaw. Niestety, znajdowała się w samym środku wydarzeń i nijak nie uda jej się z tego wyplątać.
Kiedy Marcus odpowiedział dziewczynie na zadane pytanie, ta nie tylko pokiwała ze zrozumieniem głową, ale gdy w końcu dotarło do niej słowo bliźniak, jej duże ciemne oczy zrobiły się okrągłe jak spodki. Oczywiście, że wiedziała co to oznacza i z tego co zdołała zauważyć, to Azel musiał być tym słabszym. Była bardzo ciekawa jak wygląda ten drugi brat.
Po wejściu gości do środka, jadalnia powoli zaczęła pustoszeć. W ślad za Azelem do salonu pobiegła Madeline, za nią Marcus. Chizuru została sama z Eillis, lecz nie na długo, bowiem kobieta również szykowała się by przejść do innego pokoju. Gestem głowy nakazała także najmłodszej Namikaze pójść za nią, chociaż nie powiem, żeby dziewczyna jakoś szczególnie się do tego paliła. Chcąc nie chcąc, brunetka również wstała z krzesła i ruszyła za ciotką do salonu. W miarę zbliżania się do pomieszczenia, co zabierało raptem parę kroków, serce Chizuru zaczynało bić coraz mocniej i gdy już w końcu przytachała swój piękny tyłek do dużego pokoju, oparła się bokiem o framugę drzwi, a jeśli doliczyć do tego niski wzrost, właściwie prawie nie było jej widać. Trafiła akurat na moment powitania Scarlett z dziećmi i zrobiło jej się tak niewiarygodnie smutno, że musiała mocno przygryźć dolną wargę, by się czasem nie rozpłakać. W tym momencie bardzo zazdrościła zarówno Maddie jak i Marcusowi.
Następnie cała uwaga skupiła się na Azelu, jego matce i nieznanej dziewczynie, która mogła być w wieku Chizuru. Dziewczyna przyglądała się całej scenie uważnie, że zapomniała nawet o obecności onieśmielającej babci. Słysząc, kim dla obecnych jest Estelle, nastąpił u niej kolejny szok. Matko Boska, czy to nie za dużo cudów jak na jedno Boże Narodzenie? Brakowało tutaj jeszcze Ekiguchiego, którego tak nawiasem mówiąc nie znała. No, wtedy rodzinka byłaby prawie w komplecie. Zastanawiała się właśnie, gdzie może obecnie przebywać jej młodszy brat, kiedy z Azelem zaczęło się dziać coś niedobrego. Czyżby zawał? Jak dobrze, że nie była tutaj sama, ponieważ kompletnie się na tym nie znała. Wyprostowała się i zrobiła taki gest, jakby miała zamiar podbiec do wujka i mu pomóc. Dopiero po chwili zorientowała się, że przecież nie wie co ma zrobić. Nie wiedziała czy miał w domu jakieś leki, bo nic nie mówił o swojej chorobie i czy w ogóle w takim wypadku mu je podać czy zrobić coś innego. Chociaż nie, na leki to było już raczej za późno. Wobec tego podeszła bliżej Scarlett, Marcusa i Madeline, chociaż nadal utrzymywała dystans. No, Marcus na pewno będzie wiedział co robić. W końcu był jej ojcem, nie?

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 347


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Nie Sty 13, 2013 9:32 pm

Ej, to nie tak, że Estellka weszła sobie do domu Azela, jakby nigdy nic! Przywitała się najpierw, bardzo głośno jąkając, bo zwykle, gdy się wstydziła trudno jej było wydusić z siebie jakiekolwiek słowa. Może i powinno się z tym coś zrobić, wszakże różowa ma już siedemnaście lat, to jednak żaden psycholog, lekarz czy inny człowiek, nie mógł pomóc Estelce opanować tego zająkania, gdy znajdowała się w dość nietypowej sytuacji w której za nic w świecie nie mogła się spodziewać oraz ciężko jej było sobie z nią poradzić. Owszem, wiele razy myślała co powie matce, gdy w końcu ją spotka, jednak.. nie sądziła, że tak do tego wszystkiego dojdzie. Gdyby były same.. a nie były. W tym domu roiło się od wielu obcych nastolatce osób, którzy gdy się przywitali ze sobą, to od razu zwrócili na błękitnooką swój wzrok, jakby chcieli wejść w głąb jej myśli, dowiedzieć się kim jest, co tu robi, co zamierza i w ogóle. Aż rumieńce nie chciały jej zejść, a jedynie się wzmocniły. Zacisnęła drobne ręce w pięści, tak że paznokcie pokaleczył jej skórę do krwi. Jednak nic sobie z tego nie zrobiła, bo wtem właśnie jej prawdziwa matka wydusiła z siebie jakiekolwiek słowa, bez krępacji podchodząc do córki i tuląc, jakby nigdy nic. Dobrze, że nie zareagowała agresywnie np. 'po co tu przylazłaś?', jednak dla Estell to nadal był szok i nie wiedziała za bardzo co dalej ma robić. Objęła w końcu kobietę swoimi zakrwawionymi dłońmi, przez przypadek brudząc jej bluzkę. Szybko zabrała ręce. To było zbyt szokujące.
Co, jak co ale musiała przyznać - jej matka jest bezpośrednią osobą. Najpierw prawie przeklnęła, potem ją przytuliła, a na koniec do Scarlett, gdzie ją znalazła, jakby nie mogła Est zapytać, jak to w ogóle wszystko wyszło. Choć może to i lepiej. I tak różowa była zbyt skołowana. Spojrzała na resztę rodziny, która oczywiście oglądała tą scenkę z niemałym zainteresowaniem, szczególnie Azel, który też musiał to jakoś skomentować.
Spojrzała na siebie, gdy Eillis skomentowała jej wzrost. Samej nastolatce wydawał się on strasznie niski, ale wiadomo że jakoś tam urosła, gdy ta ją widziała.
W każdym razie Estelle przestała patrzeć na tak podobną do siebie matkę, a zwróciła swoje oczy na Azela, który dowiedział się o kolejnym rodzeństwie. To z pewnością nie było dla niego łatwe. Cóż.. Est stwierdziła, że teraz wie dlaczego ma taki nietypowy kolor włosów. Po prostu coś w jej genach musiało nieco pójść nie tak i zamiast czerwonych ma różowe. Ale jakby nie patrzeć cała była jakaś dziwna. Ciapciowata i chorowita. Jak on. W tym to się dogadają, hoh.
Nagle zrobił się tak zwany burdel na kółkach. Chłopak zaczął się drzeć na matkę i Estelle wcale mu się nie dziwiła. Sama była na granicy złości, smutku i zdezorientowania tym wszystkim. Jakby tego było mało, nie tylko Azela coś dopadło. U nastolatki odezwała się astma i dziewczyna zaczęła kaszleć i dusić się padając lekko na kolana, aby rękoma objąć się za szyję, aż wszystko przejdzie. Kątek oka patrzyła na mężczyznę, który miał o wiele gorzej, a nie chciał dać sobie pomóc.

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Nie Sty 13, 2013 10:04 pm

To się porobiło. Takich świąt to pewnie nikt jeszcze nie miał.
W drodze do salonu został został wyminięty przez siostrę, która jak małe dziecko pobiegło do mamy, jakby dopiero co wróciła z pracy albo długiej podróży. Z drugiej strony jednak się temu nie dziwił. Obie nie widziały się dość długo. A matka do niego niemal zamknęła i nie odzywała. Wyglądało wtedy na to, że był sam. Wspierany jedynie przez kuzyna i jego rodziców a nawet kumpli z pracy. Te święta miały wszystko zmienić.
Milczał, przyglądając się powitaniu matki z Madeline, a potem kobieta spojrzała na niego wyciągając rękę. Wahałby się, gdyby nie pociągnięcie za rękaw przez Madeline. I tak też został objęty przez dwie kobiety, więc odwzajemnił uścisk. Czuł się jak ojciec. Choć w prawdzie nim przecież jest. Zerknął na Chizuru, która stała przy wyjściu z jadalni. W końcu uwolnił się od uścisku i gestem ręki przywołał do siebie córkę. Co będzie tak sama tam stała? Jednak kolejna sytuacja zbiła go z tropu. Spojrzał na ciotkę która oznajmiła iż ma córkę? I jest nią ta różowowłosa? Normalnie szok.
Spojrzenie przeniósł na kuzyna który aż wydarł się zdenerwowany na wieść o posiadaniu kolejnego rodzeństwa. Marcus go bardzo dobrze rozumiał, ale Azel ze względu na swoje zdrowie, powinien przystopować. Było jednak za późno. Ciemnowłosy zmarszczył brew i podszedł do kuzyna, który aż złapał się za klatkę piersiową. Objął go i zaprowadził na kanapę.
- Przeholowałeś. - Spojrzał od razu na matkę aby coś temu zaradziła, jednak zapytać się należy. - Dasz radę mu pomóc, czy mam wzywać pogotowie?
Oczekując odpowiedzi, nagle ktoś zakaszlał. I nie tak zwyczajnie ale jakby się dusił? Zerknął a tu proszę, Estelle miała problemy ze zdrowiem. Eillis od razu do niej podeszła, a że w uleczaniu chorób nie była dobra, Marcus spojrzał na Mad. Chyba wiedziała co ma robić. A on jakby tego wszystkiego było mało, psiknął i musiał się wysmarkać, więc wyjął chusteczkę kiedy Scarlett (prawdopodobnie) zajęła się Azelem.
Nie można zapomnieć o kolejnym członku rodziny. Chizuru, która to przecież wszystko widziała. Od razu do niej podszedł wycierając nos i chowając do kieszeni chusteczkę. Zaprowadził ją do jadalni i tam wyjaśnił małe zamieszanie.
- Chyba lepiej byś tego nie oglądała. Azel ma problemy ze zdrowiem od dziecka. Więc chyba rozumiesz jego sytuację.
Zaglądał do salonu jakby sprawdzając sytuację by w razie czego udzielić kobietom swojej pomocy. Albo też wezwać pogotowie.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Azela   Wto Sty 15, 2013 8:29 pm

Powitanie Scarlett z dziećmi przebiegło w stosunkowo miłej atmosferze, zwłaszcza zważywszy na to, jak wiele było między nimi nieporozumień. Cóż, jeśli chodzi o wszelakie relacje rodzinne, Namikaze byli chyba upośledzeni. To jak się zachowywali nie było w końcu normalne i poniekąd kobieta współczuła Estelce, która to dzisiaj do tego zacnego rodu dołączyła. W końcu jej matka pewnie niedługo znowu wyjedzie i tyle ją widzieli. Ale może to i tak lepsze - mieć rodzinę, nawet jeśli nie całą przy sobie - niż błąkanie się po świecie i szukanie prawdziwych krewnych.
Bądź, co bądź, wszystko ułożyłoby się szczęśliwie, gdyby nie to, że dzieci Eillis odznaczały się od zawsze dość słabym zdrowiem. No, przynajmniej połowa jej dzieci. Scarlett obserwowała przywitanie siostry z jej najmłodszą pociechą.
- U Świętego Mikołaja, a co myślisz! - burknęła Scarlett, zdegustowana słownictwem używanym przez młodszą siostrę w obecności trójki dzieci. (Zauważyła bowiem Chizu, ale doszła do wniosku, że czas na wyjaśnienia przyjdzie nieco później). - Błąkała się po centrum handlowym, szukając rodziców - dodała zaraz, już spokojniej.
Maddie, dowiedziawszy się już, kim obca dziewczyna jest, nie spuszczała z niej badawczego spojrzenia. Właściwie nie powinna być zaskoczona, że jej ciotka zrobiła to samo co matka, porzucając dziecko wiele lat temu, ale w głębi serca nie potrafiła uwierzyć, by Eillis mogła to zrobić. Czy ją też namówił mąż? Gorąco współczuła Estelle, doskonale wiedząc, co różowa w tej chwili czuje. No, tak się składa, że miały sporo wspólnego. Kiedy jednak Azel się odezwał, zaraz przeniosła na niego zaniepokojony wzrok. Bała się, że jej widok wywoła u kuzyna co najmniej zawał, skoro miewał problemy z sercem, ale przyjął to nadzwyczaj spokojnie. Obawiała się jednak, iż dowiedziawszy się o kolejnym rodzeństwie, którego istnienie rodzice przed nim zataili, łowca może nie być już tak zadowolony. I nie myliła się.
- Mamo - odezwała się, zwracając uwagę kobiety na Azela, który chwycił się z bólu za klatkę piersiową. Scarlett natychmiast puściła swoje dzieci i stanęła przy siostrzeńcu. Już miała prosić Marcusa o pomoc, ale ten uprzedził ją i pomógł Azelowi dostać się na kanapę. Lekarka stanęła przy nim, unosząc spojrzenie na syna.
- Poradzę sobie. Musimy go tylko... - urwała, bowiem za jej plecami rozległ się kaszel, który już dzisiaj słyszała. Zerknęła na Estelle i jęknęła. Niezły sajgon! - Mad, zajmij się nią! To astma. W torebce ma inhalator.
Wydawszy córce odpowiednie polecenia, kobieta skupiła uwagę na siostrzeńcu. Należało działać szybko.
- Połóż go, tylko podłóż coś pod głowę, żeby nie leżał całkiem płasko - poprosiła Marcusa, po czym zajęła się rozluźnianiem koszuli i krawatu Azela. Najważniejsze, by mógł swobodnie oddychać. Następnie odciągnęła jego ręce od klatki piersiowej i położyła własne dłonie tuż nad jego sercem. Bardzo szybko spowiła je błękitna poświata, wyjątkowo intensywna, jako że kobieta wkładała w uleczenie łowcy sporo magii. Musiała jak najprędzej przywrócić prawidłowe krążenie krwi w tętnicach wieńcowych, by w jego organizmie nie nastąpiły trudne do odwrócenia zmiany. Jeśli bowiem Scarlett uda się szybko naprawić szkody - Azel będzie musiał jedynie odpoczywać jakiś czas. Gdyby z kolei czekali na przybycie pogotowia i zajęli się nim tamtejsi lekarze, chłopak pewnie nie podniósłby się z łóżka przez dłuższy czas.
Tymczasem Madeline, otrzymawszy od matki bezpośrednie instrukcje, podeszła szybko do Estell i kucnęła przy niej. Jedną dłoń położyła na jej ramieniu i zaczęła wysyłać jej bardzo delikatne impulsy leczniczej magii. Zbyt delikatnie, by różowa mogła się zorientować, co się dzieje, ale dostatecznie, by zaczęła oddychać swobodniej, odczuwając ulgę. Drugą, wolną ręką, sięgnęła po jej torbę i zaczęła w niej w pośpiechu grzebać. Estelka będzie jej musiała wybaczyć to naruszenie prywatności, niemniej już po chwili Maddie znalazła to, czego szukała. Wstrząsnęła inhalator i gotowy do użycia podała kuzynce.
- Usiądź sobie - nakazała jej. Nic się im nie stanie, jeśli chwilę posiedzą na podłodze, a nastolatka powinna przyjąć możliwie jak najwygodniejszą pozycję. - Oddychaj powoli i głęboko. Czy ktoś może nam podać szklankę wody? - rzuciła do kogokolwiek, kto nie miał zajętych rąk. Lek powinien dziewczynie pomóc, ale skoro to już drugi napad dzisiaj - może wypadało go zmienić. Zaś woda pomagała w odksztuszaniu wydzieliny zalegającej w oskrzelach. Jeśli ktoś im ją podał, wymusiła na Estelce przynajmniej kilka łyków. Na pewno nie zaszkodzi.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Wto Sty 15, 2013 10:16 pm

Jak to pięknie się siostry dogadują. U Świętego Mikołaja tak? Aż Eillis spojrzała na Scarlett jak na nie wiadomo co. Ale słysząc zaraz iż dziewczę błądziło po mieście szukając rodziców, aż ją ścisnęło wewnątrz. Przez to spojrzała z przeproszeniem na Estelle gładząc jej piękne włosy. Dziewczyna jak była mała, miała czerwony odcień włosów. Tak pamiętała Eillis. Jednak z wiekiem dojrzewania widocznie się jej rozjaśniły aż do różowej barwy. Przesłodką ma córeczkę.
Później po przedstawieniu Estelli i Azelowi jako iż są rodzeństwem... Jedno i drugie dostało ataku. No ona się chyba za to powiesi, jeżeli oboje nie przeżyją. Prawie by spanikowała! Jak dobrze że nie tylko Scarlett jest tutaj ale i Madeline. Anioł im tę drugą zesłał na ziemię!
Azel nie chciał pomocy ze strony matki. Za to pozwolił się zaprowadzić na kanapę dzięki Marcusowi. Ten z kolei dostosował się do poleceń swojej matki kładąc go ostrożnie na sofie i podkładając mu pod głowę poduszę, którą zapewne zabrał z fotela. Raz Azel odgarnął ręce ciotki, ale zaraz się poddał. Dał sobie rozluźnić krawat i rozpiąć koszulę. Przeciwnik magii, lecz tutaj teraz nie miał nic do gadania. Czuł się zbyt słabo. A powieki mu się zamykały. Oddychał nawet słabiej. Czuł jak wiązka przyjemnej energii wpływa do jego organizmu, do jego serca. Z każdą chwilą mogło być gorzej. Dzięki interwencji Scarlett, jego stan zaczął się poprawiać. Nie czuł już tego bólu w klatce piersiowej. Problemy z oddychaniem także znikały, ale osłabienie jeszcze pozostawało.
Eillis zaś pozostała przy córce, której pomagała Madeline. Sama również posiadała zdolności magii w leczeniu, ale nie do takiego stopnia co jej siostra i siostrzenica. Leczyła tylko podstawowe obrażenia. Nic głębiej i z wnętrza organizmu ludzkiego. Patrząc tak teraz na całą sytuacje, chyba powinna się bardziej do tego przyłożyć. Los ją ukarał dwójką chorowitych dzieci. Może powinna rzucić palenie? Zerkała co jaką chwilę w stronę Scarlett by wiedzieć co z jej synem.

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Azela   

Powrót do góry Go down
 
Dom Azela
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: