IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom Azela

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Sro Sty 16, 2013 1:46 am

Lepsze takie święta, niż spędzanie ich tylko z matką i opiekunem, a czasem nawet samemu. Przecież, pomimo tych wszystkich dram byli razem, prawda? Kiedy wszystko się uspokoi, Azel na pewno wybaczy matce, w końcu był takim dobrym człowiekiem.
Patrząc na rozgrywające się przed nią sceny i słuchając coraz to nowszych informacji, Chizuru już sama nie wiedziała czy ma się cieszyć, że nie była wychowywana w rodzinie Namikaze czy nie. Zastanawiała się, czy gdyby jednak jej rodzice spróbowali być razem, to czy gdyby się urodziła potraktowaliby ją tak samo jak Madeline czy Estelle? Czy ją także odseparowaliby od siebie dla jej własnego dobra? Tego nie wiedziała, ale Haruka raczej nie chciałaby o takim pomyśle w ogóle słyszeć. W końcu po co mieć dzieci, skoro nie można ich wychowywać ani patrzeć jak dorastają? No właśnie. Chizu nie potrafiła tego zrozumieć. To było dla niej niepojęte i absolutnie nie do przyjęcia. Ją samą wychowała matka, rozpieszczając do granic możliwości. Tak bardzo bała się o życie swojego jedynego dziecka, że czasem aż do bólu traktowała ją nadopiekuńczo. Pomimo tego, jak bardzo Haruka czasem irytowała swoim zachowaniem dziewczynę, Chizuru nie potrafiła wyobrazić sobie, że miałaby być wychowywana przez zupełnie obcych ludzi.
Marcus przywołał córkę gestem do siebie, na co brunetka nieco się przysunęła. Przy okazji mogła lepiej przyjrzeć się babci. Scarlett nie wyglądała na okropną osobę, więc może nie było się czego bać? Miejmy nadzieję, że nie palnie czegoś głupiego i nie na miejscu. Zgon gwarantowany od ręki.
Właśnie wtedy zaczęło robić się dość nieprzyjemnie. Ponieważ Chizuru nie miała zielonego pojęcia co robić, stała i gapiła się szeroko otwartymi oczami na Azela, któremu natychmiast pomogli Marcus i Scarlett. Zaraz też Estell dostała ataku astmy. Matko, cóż za chorowita rodzina! Jak dobrze, że Chizu należała 'do tych drugich' Namikaze, przynajmniej nie groziła jej żadna choroba. Co najwyżej przeziębienie albo ból brzucha. Z drugiej jednak strony, w swojej poprzedniej szkole spotkała się z opiniami, że może powinna się przebadać, bo chyba ma coś z głową. Tak, to za wyrażanie własnego zdania. Chizuru nie miała nawet oporów, żeby powiedzieć nauczycielom to, co myśli. I stąd później złe oceny za zachowanie. W każdym razie, Estellce zaczęła pomagać Maddie, natomiast drugą najmłodszą Namikaze zajął się jej ojciec. Zaciągnął, wciąż gapiącą się szeroko otwartymi oczami dziewczynę do jadalni. Prawdę mówiąc, mogła się trochę przestraszyć zaistniałej sytuacji, bo nigdy się w takiej nie znalazła, więc na słowa taty zareagowała z lekkim opóźnieniem. Potrząsnęła głową i przybrała swój zwykły wyraz twarzy.
- Właśnie widzę. - odpowiedziała, patrząc w stronę salonu, po czym przeniosła wzrok na Marcusa.
- Nie jestem słaba, mogę znieść widok całej tej sytuacji. Poza tym, chcę pomóc chociaż tyle ile mogę, więc mnie nie odsuwaj. - poprosiła, chociaż właściwie nie było już w czym pomagać. Pozostałe w salonie panie doskonale dały sobie radę. Chyba.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 348


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Sro Sty 16, 2013 6:25 pm

Prawdę mówiąc, kiedy Estelle dopadła astma, nie ogarniała za bardzo wszystkiego co się w okół niej działo. Próbowała uspokoić się, aby oddech wrócił do normy. Po za tym, jedyne na co jeszcze patrzyła to na matkę. W końcu widzi ją pierwszy raz, od kiedy skończyła cztery latka, a wcześniejszych sytuacji ze swojego życia.. nie pamięta. O to, też będzie musiała ją spytać. Jakim cudem, w ogóle. Nie mieściło jej się to w głowie. Choć na razie miała inne zmartwienia.
Widziała jak wszyscy zmartwieni zachowaniem Azela, zaprowadzili jej brata - dalej dość szokujące uczucie, że oprócz rodziców ma też rodzeństwo - do salonu, znikając przy tym z oczu. Przy niej samej została tylko Madeline oraz Eillis. Estelle chciała coś wydusić, żeby ją zostawić to sama sobie poradzi, nie chciała robić problemów. Taka już była. Wolała snuć się w cieniu, niż zwracać na siebie nie potrzebnie uwagę. Jak widać marnie jej to wychodziło, przez te wszystkie lata zawsze coś zbiła, wpadła na kogoś, czy inne pierdoły.
Słyszała co się dzieje i nie wyglądało to wszystko za dobrze. Oczywiście nie miała nic przeciwko, aby jej świeżo poznana kuzyna, zajrzała do torby w celu znalezienia lekarstwa. W końcu nie miała tam nic cennego, a i wątpiła, aby Mad należała do złodziei. Tak, więc gdy tylko blond włosa wyciągnęła inhalator, różowa sięgnęła po niego i wzięła parę głębszych wdechów. Nie zdawała sobie w ogóle sprawy z tego, że złotooka używa na niej w jakiś sposób magi. Tak jakoś... nie wiedziała nawet, że zdolności paranormalne istnieją! Tak, więc uznała, że to wszystko zasługa leku, który nosi przy sobie. No i jej samo zaparcia, aby w końcu przestać zwracać na siebie uwagę. Westchnęła i oparła się głową o ścianę, przymykając oczy.
Jeśli ktoś podszedł do nastolatek i podał im szklankę wody, Estel nie było trzeba namawiać, aby napiła się. Sama wiedziała, że woda też jej choć trochę pomoże. Po jej ciele przeszły dreszcze. Jakoś tak.. była przerażona tym wszystkim.
- Co mu jest? - zapytała cicho i spojrzała na Madeline, załzawionymi oczami. Nie chciała swoją wizytą doprowadzić do takiej sytuacji.
- Może powinnam stąd pójść.. - rzekła po chwili i odgarnęła włosy do tyłu, z racji tego, że leciały jej na oczy i przysłaniały cały świat, jak całe życie. [b]

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Sro Sty 16, 2013 7:24 pm

Na polecenie matki, Marcus położył Azela na kanapie. Z fotela pobliższego zabrał poduszkę i położył mu pod głowę. A skoro kobieta zapewniła że sobie poradzi, nie mieszał się im do wykonywanych czynności. Jednak zaskoczył go fakt, że nawet Estelle wykazywała oznaki choroby. Co za pech spadł na dzieci Takeshiego i Estelle. Az współczuć im jedynie można.
Nie chcąc, a raczej nie wiedząc jak Chizuru takie sytuacje znosił, zabrał ją do jadalni i tam wyjaśnił pokrótce sytuację Azela. Dziewczyna to rozumiała a nawet poprosiła o nie odsuwanie od tego. Popatrzył na nią i się uśmiechnął.
- Widocznie mam już dorosłą córkę. - Pogłaskał ją po główce. Prawdę mówiąc, to Marcus na pewno nie oddałby Chizuru jakiejś obcej rodzinie jak to zrobił jego ojciec i wuj. Widocznie nie czuli się na tyle odpowiedzialni by wychowywać córki w swoim domu. Marcus jednak jest inny. Jeżeli dziecko miałoby się wychowywać poza domem rodzinny, bez obojga rodziców, to niech chociaż z jednym pozostanie. Dlatego dla bezpieczeństwa swojego syna, odesłał go do matki. Ale Chizuru, zaopiekuje się i wychowa do jej pełnoletności. Chwilę po tym Madeline zaczęła wołać z prośbą o szklankę wody. A zatem Marcus poszedł do kuchni. Nalał wody do szklanki i mijając jadalnię, zadzwonił mu telefon. Szklankę wiec podał córce.
- Zanieś im. - Polecił, po czym wyjął telefon i odebrał połączenie. O dziwo zadzwonił Christian. Dziewczyny musiał zostawić same w salonie ale liczył się sobie poradzą. Jak coś, to będą krzyczały. On zatem pozostał w jadalni. Podszedł do okna wymieniając ze swoim zastępca kilka zdań.
- Nasi złapali dwa wampiry. Kuroiaishitę Testamenta i Takei'a Isao. - Rzekł przez telefon Christian. Pierwsze nazwisko na Marcusie nie robiło wrażenia, a nawet się ucieszył, ale drugie go dosłownie zaskoczyło.
- Takei? A ten co przeskrobał? - Spytał zdziwiony.
- Prawdopodobnie przyłapano go na mordowaniu w sklepie.
Marcus westchnął i potarł dłonią czoło. Nowy wampir do akt. Ale jak pamiętał z rozmowy z tym wampirem, nie wyglądał na takiego co by był do tego zdolny.
- Co z nimi zrobiłeś? - Spytał Christiana.
- Testamenta zabrał Yutaka. Ponoć obiecałeś mu wampira do eksperymentów. Isao siedzi w lochach póki nie dostaniemy dowodów o pewności jego niewinności.
- Rozumiem. Dzięki za informacje.
Na tym zakończyła się rozmowa. Był niemal przekonany że nikogo w jadalni nie było. Stał przez chwilę przy oknie rozważając sprawę z Isao. Madeline o tym wiedzieć nie może. A może powinna? Przekonałaby się jaki święty potrafi być jej wampirzy przyjaciel. Schował telefon mając zamiar udać do salonu i sprawdzić jak przebiega sytuacja ratownicza. Po drodze oczywiście zakaszlał trochę.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Azela   Sro Sty 16, 2013 10:49 pm

Scarlett, wdzięczna synowi, że pozwolił jej się całkowicie skupić na pracy, leczyła Azela magią, tym razem nie zadając sobie trudu by jej istnienie ukryć przed różową. Trudno, kiedyś i tak miała się dowiedzieć o istnieniu przeróżnych nadprzyrodzonych sił. Szczęście w nieszczęściu, że dziewczyna była obecnie tak pochłonięta swoim własnym stanem zdrowotnym, iż prawdopodobnie nie zwróciła uwagi na błękitną poświatę spowijającą dłonie jej ciotki i tors brata.
Co zaś do samego poszkodowanego - już po kilku chwilach łowca mógł odczuć ulgę. Ból znikał i coraz łatwiej mu się oddychało. Scarlett, znając jego sceptyczne nastawienie do magii nie chciała robić więcej, niż to było konieczne. A jednak, co jakiś czas korespondowała z Yutaką, swoim dawnym znajomym i obecnym lekarzem Azela, toteż stan, w jakim znajdowało się serce siostrzeńca był jej znany. Zarówno Matsushita, jak i ona sama mogliby z tym problemem coś zrobić, gdyby tylko ten uparty Azel im na to pozwolił. Zwłaszcza Scarlett ciężko się było powstrzymać, bo traktowała tego chłopca niemal jak syna.
Cały zabieg trwał kilkanaście minut, po których to lekarka odsunęła się nieco od Azela, spoglądając na niego spod przymrużonych powiek. Och, wiele by teraz dała, aby móc zerknąć w najnowsze wyniki jego badań. Skoro jednak nie było szansy, by łowca zgodził się na jakiekolwiek dalsze leczenie za pomocą magii, nie było też sensu się nad tym zastanawiać. Przysunęła sobie jakieś krzesło i usiadła tuż przy łowcy.
- Jak się czujesz? - spytała, bo chociaż nie powinien odczuwać żadnego bólu, zawsze lepiej było się upewnić. - Do końca dnia leżysz w łóżku i oszczędzasz się przez kilka następnych, jasne? Odpoczywaj i postaraj się, na litość boską, niczym nie stresować. - Jej słowa brzmiały surowo, ale na twarzy Scarlett malował się nieznaczny, ciepły uśmiech. Fakt, tej kobiety naprawdę można się było bać. Bywała straszna i niejednokrotnie sprawiać mogła wrażenie niezrównoważonej. Ale nigdy w obecności pacjentów, do których odnosiła się z niezmienną czułością.
Z kolei Mad i Estelka siedziały pod ścianą, a stan różowiutkiej poprawiał się znacznie szybciej, niż to było w przypadku jej brata. Wspomagana delikatną magią kuzynki, dziewczyna szybko odczuła ulgę. Maddie podziękowała Chizu, która najprawdopodobniej podała im szklankę wody. Właściwie, kaszel się już uspokoił, ale chłodny płyn miał przynajmniej szansę nawilżyć gardło. Biorąc pod uwagę, że Estelle chwilowo miała się lepiej, złotooka co chwilę zerkała w stronę matki, z pewną fascynacją obserwując, jak kobieta radzi sobie z zawałem Azela. To niesamowite... Sama Mad nie potrafiłaby tego zrobić, jej umiejętności były na wysokim poziomie, ale wciąż wiele brakowało jej do Scarlett. Może powinna dać tej magii większą szansę. Od niedawna coraz częściej zdarzało się jej używać tej mocy, zawsze w słusznym celu. Wciąż była fanką tradycyjnych metod, jednak gdyby poćwiczyła, być może kiedyś osiągnie ten poziom, co jej matka.
Uwagę łowczyni zwróciły dopiero słowa jej kuzynki. Spojrzała na nią i momentalnie serce jej zmiękło. Takie biedne, różowe stworzenie z załzawionymi oczyma - no nic, tylko przytulić. Zastanowiła się chwilę nad odpowiedzią. Gdyby powiedziała wprost, że brat Estel przechodzi właśnie rozległy zawał, dziewczyna pewnie do reszty by się załamała. Dlatego Mad zdecydowała się na łagodniejszą wersję wydarzeń, zerkając jednocześnie w stronę matki, wciąż pochylającej się na łowcą.
- Azel od dziecka ma problemy z sercem, więc ciężko znosi stres i silne zdenerwowanie. Ale to nie twoja wina. To wina... - urwała, rzucając szybkie spojrzenie na Eillis. To była wina rodziców Azela i Estelle. Nie powiedzieli chłopakowi o bracie, teraz jeszcze dowiadywał się, że ma siostrę. Wszystko to, co robiło starsze pokolenie Nakiaze - jej rodzice, wujostwo - było w oczach Madeline zupełnie niewłaściwie, po prostu złe. Bez przerwy krzywdzili swoje dzieci w taki, czy inny sposób. Ale to raczej nie czas i miejsce na wygłaszanie takich opinii.
- Właściwie to nie jest niczyja wina. Tak się po prostu zdarza. - Wzruszyła ramionami i pogłaskała kuzynkę po jasnej czuprynie. Jak dobrze wiedziała, co ona teraz odczuwa...
- Nie, nie, głupoty pleciesz. Jesteś u siebie - zaprotestowała od razu, gdy Estelka rzuciła propozycję opuszczenia tego miejsca. - Może to spotkanie nie zaczęło się idealnie, ale w naszej rodzinie nic nie jest normalne. Przywykniesz. - Mrugnęła do niej, posyłając lekki uśmiech. Jednocześnie wsłuchała się w strzępki rozmowy odbywanej przez Marcusa, które dochodziły do jej uszu. Właściwie dosłyszała przede wszystkim jedno słowo, nazwisko, znajome. Nie była pewna, czy się nie przesłyszała.
- Przyniosę ci więcej wody - odezwała się do kuzynki, odbierając od niej szklankę. Pogłaskała ją jeszcze raz (taki bezwarunkowy odruch opiekuńczy) i wstała. Skierowała się do kuchni, gdzie przy wejściu natknęła się na brata.
- Praca? - spytała zatroskana, zerkając na telefon, którego nie zdążył jeszcze schować. Zaraz potem uniosła na niego badawcze spojrzenie. Może tylko się jej wydawało. Ale jeśli nie... Nie byłaby zadowolona, gdyby Marcus coś przed nią ukrył. Znał ją i wiedział, że wolała najgorszą prawdę od kłamstw, które rzekomo miały ją chronić.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Sro Sty 16, 2013 11:21 pm

W tej sytuacji Azel nie miał wyjścia jak tylko poddać się leczeniu z pomocą magii. I tak był przekonany że to nic nie pomoże. Tak jak ostatnio. Przez dwa lata od wypadku było dobrze. Żadnych powikłań, mógł funkcjonować normalnie jak każdy i nic mu nie dolegało. Dopiero po tych dwóch latach spokoju, choroba powróciła. Yutaka posiadał obecne wyniki jego serca co nie przedstawiały się szczerze zadowalająco. Ostatnio podjął z nim rozmowę w sprawie przeszczepu. Nie było łatwo, ale przekonał czerwonowłosego do zgody. Oby tylko teraz się nie rozmyślił.
- Lepiej. - Uchylił powieki i spojrzał na ciotkę. Wysłuchał jej zaleceń, samemu czując potrzebę wyleżenia, bo wiedział że nie da rady siedzieć z nimi przy stole. W przeciwieństwie do Marcusa, nie robił problemu lekarzom. A tym bardziej tym, którzy należą do rodziny.
- Gdyby to było łatwe... - Wzrok przeniósł na siedzące pod ścianą trzy kobiety. Matkę, Madeilne i... siostrę. Żal miał bardziej do matki. Nie powiedziała mu o tym wcześnie. To teraz będzie miała na sumieniu jego i swojej córki zdrowie. Szczęście, że nie skończyło się to jeszcze gorzej.
- Przepraszam za zamartwianie Was... Co jest Estelle? - Przeprosił, bowiem czuł iż jako gospodarz nie przewidział takiej sytuacji i że nie będzie mógł im towarzyszyć przy tej kolacji do końca. Przy okazji spytał ciotkę o to, co jest jego siostrze. Przez ten cały atak nic nie złapał co tam mówili. Za bardzo skupiony był na tym co się mu działo. Cały ból wewnątrz klatki piersiowej zwrócił na niego uwagę.
Eillis siedziała przy swojej córce odczuwając ulgę że jej już przeszło. Tak samo jak w przypadku Azela, kiedy Scarlett zadała mu pytanie a ten odpowiedział. Mimo iż osłabiony ale dał znać, że przeżył ten atak. Spojrzała na córkę, której to zaraz oczy się zaszkliły. Chciała jej odpowiedzieć, lecz pytanie to skierowała do Madeline. Zamilkła więc po chwili dostrzegając spojrzenie siostrzenicy na sobie.
- Tak, to moja wina... - Przyznała się. Choć ona mogła swoim dzieciom powiedzieć prawdę. Odwiedzać częściej. Nie zrobiła tego. Scarlett jednak działała w taki sposób. Chociażby wysyłała Marcusa by pilnował Madeline. A ona? Miała wysłać chorowitego Azela by sprawdził jak się powodzi jego siostrze? Shiro był wtedy w Japonii. Yuhiko trenowany przez Takieshiego. Nawet oni nie wiedzieli o Estelli. Jednak jak poznała swoją córkę? Utrzymywała potajemnie kontakt z miejscem, gdzie się dziewczyna wychowywała. Przekazywała pieniądze na jej utrzymanie, w zamian dostając zdjęcia jak dorasta. Ot taki szczegół.
Pozostając sama z córką na podłodze, przytuliła ją do siebie o ile ta jej pozwoliła. Zaraz jednak wstała i pomogła to uczynić także i jej.
- Jesteś częścią naszej rodziny. Szukałaś mnie, to teraz nie odchodź. Dokąd pójdziesz? Tu jest teraz Twój dom. Jeżeli Azel nie ma nic przeciwko, możesz tu zamieszkać.
Pytająco spojrzała na swojego syna, który zerknął w tym momencie na matkę.
- Może zostać. - Nie miał nic przeciwko. Pokoje miał jeszcze wolne. Jakoś się wszyscy pomieszczą.

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Czw Sty 17, 2013 12:53 am

Chizuru już nie raz słyszała, że Scarlett potrafi być nieobliczalna, więc pewnie dlatego bała się spotkania z babcią. W końcu nie wiadomo jak zareaguje na wieść, że jej syn ma nieślubne dziecko. Wprawdzie brunetka nie podejrzewała kobiety o to, że mogłaby zrobić jej jakąś krzywdę. Bała się tylko tych niechętnych spojrzeń, jakie czasem widziała u niektórych londyńskich łowców. Odrzucenie było rzeczą, która wprost ją przerażała. No i oczywiście nie chciała słuchać pretensji matki do syna, że zrobił w przeszłości jakiejś babie dziecko. Nie wiedziała, czy Scarlett znała jej matkę czy nie, ale jeśli usłyszy jakieś niemiłe słowo na jej temat to poza tym, że zrobi się jej bardzo przykro, nie będzie milczeć.
Uśmiechnęła się szeroko na odpowiedź ojca i nawet się nie skrzywiła, kiedy pogłaskał ją po głowie.
- Dorosłą może nie. Po prostu kiedy znajdę się w jakiejś kryzysowej sytuacji, staram się brać ją na poważnie i tyle. - odpowiedziała. Nie dotyczyło to oczywiście walk czy przypadkowych spotkaniach z wampirami, podczas których Chizu zupełnie traciła głowę i robiła wszystko na oślep. Właśnie, musiała chyba wydostać broń Johna, która leżała sobie w trawie na terenach Akademii po tym, jak zaatakował ją Samuru.
Ach, jak bardzo chciała w końcu poznać swojego młodszego brata! Ale ten najwyraźniej po jednej wizycie stracił zainteresowanie łowiecką rodziną. Nie, żeby Chizuru jakoś bardzo to przeszkadzało, przynajmniej miała ojca tylko dla siebie i nie musiała się nim z nikim dzielić. Była też ciekawa matki Ekiguchiego, chociaż jak dotąd jeszcze o nią nie zapytała. I Marcus raczej nie miał wyjścia, jak zaopiekować się córką. W końcu oprócz niego, Chizuru nie miała już nikogo.
Sytuacja w salonie najwyraźniej zaczęła się już uspokajać, ponieważ nie było słychać żadnych niepokojących krzyków ani niczego w tym rodzaju. Madeline poprosiła po wodę i kiedy Chizuru chciała po nią iść, wyprzedził ją Marcus. Nie udało mu się jednak zanieść jej do salonu, ponieważ zadzwonił mu telefon. Tak więc szklankę z płynem oddał córce, która czym prędzej udała się do pomieszczenia, gdzie znajdowała się reszta rodziny. Z lekkim, łagodnym uśmiechem, który trzeba przyznać był u niej raczej rzadkością, podeszła do ciotek. Zabawne, że wszystkie trzy były w tym samym wieku, więc mogła je chyba traktować jak kuzynki, prawda? Chizuru podała szklankę z wodą Estelle i ukucnęła przed nią, delikatnie odgarniając różowy kosmyk z czoła dziewczyny. Whoa! Delikatna i miła Chizu, no no no. Taka postawa chyba bardziej pasowała do jej uroczego wyglądu. Poza tym, sama Estelle była taka słodka i zagubiona, że ciemnowłosa nie miałaby serca, gdyby nagle zaczęła zachowywać się nieprzyjemnie.
- Trochę wiem, co czujesz. - powiedziała cicho do różowowłosej. Wprawdzie ich sytuacje nieco się różniły, ale tak na dobrą sprawę, Chizuru także była w rodzinie 'nowa'. Wszystkich obecnych tutaj członków dopiero co poznała, niekoniecznie w świetnych okolicznościach.
Chizuru obserwowała jak Maddie opiekuńczo traktuje Estelkę, aż uśmiechnęła się na ten widok. Mad to chyba w ogóle ma jakieś opiekuńcze zapędy. Ale to bardzo dobrze, przynajmniej może czasem powstrzymać Chizu w momentach, kiedy ta przestaje używać mózgu.
Blondynka wstała i poszła do kuchni, natomiast brunetka wstała i z założonymi na piersiach rękami zerknęła na Scarlett i Azela. Po chwili to samo uczyniły Estelle i Eillis. Ej, serio, Chizu ze swoim marnym metr pięćdziesiąt cztery była najmniejsza ze wszystkich. Kto by pomyślał, że po takim wysokim ojcu urodzi się taka drobna istota.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 348


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Czw Sty 17, 2013 9:43 pm

Cóż, aby dłużej nie przeciągać tego, jak Estelle czuła się podczas napadu astmy, powiem tylko, że magia którą Maddie zastosowała na dziewczynie pomogła o wiele bardziej, niż ludzka nastolatka mogła sobie pomyśleć. To z pewnością znak, że kiedyś będzie tak dobra jak matka. W końcu nie od podstaw człowiek zbudował wieżowiec! Czy jak to się tam mówiło...
Różowa zagryzła wargę. Najnormalniej w świecie zaczęła tchórzyć. Jak każdy człowiek miewała wątpliwości i masę myśli w głowie. Nie wątpiła, że dziewczyny mogły czuć to co ona. Jednak była w tym najświeższa i być może potrzebowała więcej czasu, aby to przetrawić. Nie odzywała się przez chwilę do matki, gdyż po części nawet nie była świadoma, że czerwona została tutaj wraz z nią. Z początku wydawało jej się, że chodziła jeszcze do Azela, w końcu to co jemu się przytrafiło było o wiele gorsze i ważniejsze, aby mieć na oku. Ciepło rozlało się po jej sercu. Że mimo iż jest tu od.. 20 minut? To Eillis została z nią. Chciała zostać z nią! Siedziało to w jej głowie. Złapała się za włosy w geście 'chce je wyrwać' i stwierdziła, że koniec użalania się nad sobą. Ma już siedemnaście lat, a zachowuje się jak dzieciak.
Słuchała uważnie, co młoda lekarka mówi i uśmiechnęła się. Niczyja wina.. zwykle tak właśnie jest. A winy leżą w sumie po wszystkich.
- Mniejsza z tym - rzuciła w tym samym momencie, co jej matka przyznała, że to jej wina. Różowa szybko pokręciła głową.
- Nie mów tak.. - nie umiała dodać mamo. Przynajmniej na razie - Mam nadzieję, że z nim wszystko będzie w porządku - dodała po chwili, nie umiejąc też powiedzieć 'brat'.
Oczywiście nie zapomniała o Chizu, która również coś powiedziała do nowego gościa, tj. Błękitnookiej.
- Nie wiem, nie znam twojej sytuacji. Ale wolałabym, abyś nie czuła tego co ja - powiedziała z nutką śmiechu w głosie, choć cała ta sytuacja nie była zabawna. Chodziło jej o to, że wolałaby aby brązowowłosa miała łatwiej i nie stresowała się, jak różowa. Estelle od zawsze taka była, więc w sumie.. nie tak szybko się oduczy opanowywania emocji.
Przyjęła pomoc od Eillis, kiedy Madeline udała się do kuchni, po czym zdziwiła się jej propozycją. Przecież oni jej prawie nie znają!
- Chętnie skorzystam, bo na razie nie mam gdzie się podziać - wymamrotała patrząc w podłogę, a rumieńce znowu pojawiły się na jej twarzy. Udała się do salonu, gdzie większość się znajdywała.[b]

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Czw Sty 17, 2013 11:47 pm

Nie zdążył schować telefonu, bowiem w jadalni już pojawiła się Madeline zadając pytanie a w dodatku patrzyła na niego dość uważnie. Sam był poważny, ale nie chciał jej teraz tego mówić. Nie wiedział jak zareaguje. Wybuchnie? Zachce natychmiast jechać w góry? Czy może zacznie nalegać na dowiedzenie o stanie swojego wampirzego przyjaciela? Marcus musiał brać wszystkie aspekty pod uwagę odnośnie zachowania siostry.
- Tak, praca. - Schował telefon i podszedł do niej bliżej. - Później Ci powiem.
Wyminął ją nie zdradzając nic więcej. Ale też nie skłamał i nie ukrył przed nią niczego. Skoro oznajmił że powie później, to mogło znaczyć, iż nie mogła się przesłyszeć. Sam się zastanawiał ile z jego rozmowy słyszała. Teraz jednak nie będzie pytał.
Ku przypomnieniu niektórym, wszyscy poza Mad znajdują się w salonie. I cała akcja z atakami organizmu także miała miejsce w tym pomieszczeniu. Marcus pojawił się w nim zaraz po rozmowie telefonicznej i udzieleniu odpowiedzi siostrze. Spojrzenie skierował na Estellę, która jak było widać, czuła się znacznie lepiej. Zaraz przeniósł spojrzenie na Azela, który na całe szczęście przeżył gorszy atak. A że miał mu coś do przekazania, lepiej z tym nie czekać.
- Widzę że sytuacja już opanowana. Azel, mam dla Ciebie prezent świąteczny. Jakiś czas temu gdy krzątaliście się z Mad w kuchni, dzwonił Yutaka z informacją iż ma już serce dla Ciebie. Przebadane i jest sto procent pewności iż jest zdrowe. Pozostaje kwestia dogadania się w sprawie terminu przeszczepu.
Co miał mu do przekazania to zrobił. Miał gdzieś, że powiedział to w obecności matki, ciotki, siostry, córki i kuzynki, a nie Azelowi na osobności. Wiedział że ten będzie chciał to odkładać, a kobiety będą miały na niego większy wpływ niż on sam w tej sprawie.
- Poza tym jest jeszcze coś... Mamo.
Tu już spojrzał na rodzicielkę, a za chwilę na Chizuru, wyciągając w jej stronę rękę, gestem zwołując ją do siebie. Jeśli podeszła to objął ją ramieniem.
- Czas chyba najwyższy Ci kogoś przedstawić. To Chizuru. Moja córka. Uprzedzam jednak że o tym iż mam dziecko dowiedziałem niedawno. Tak jak Ty i ciotka Eillis chroniłyście Mad i Estellę, tak Haruka zataiła istnienie Chizuru przede mną.
Tyle chyba wystarczy jak na wstęp zapoznania wnuczki z babcią. Ciekawy był jak zareaguje a na najgorsze był nawet przygotowany. Jego może zjechać za posiadanie nieślubnego dziecka. On już jej wytknie to samo. W końcu kiedyś znalazł akt ślubu rodziców i dowiedział, że sam jest nieślubnym.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Azela   Sob Sty 19, 2013 2:11 pm

Maddie zacisnęła wargi, ale nie powiedziała ani słowa. Skinęła głową na odpowiedź brata, która wszakże nie przypadła jej do gustu. Oczywiście, były ważniejsze sprawy, sprawy rodzinne, sprawy zdrowotne. Dla Marcusa kwestia wampira z pewnością odsuwała się na dalszy plan. Tymczasem Madeline nie wiedziała co myśleć. To pewne, że dowódca nie rozmawiał bezpośrednio z Isao, a skoro przyznał, że telefon dotyczył spraw służbowych, zapewne skontaktował się z nim inny łowca. Dlaczego rozmawiali akurat o tym krwiopijcy? To trochę zmartwiło dziewczynę, ale biorąc pod uwagę, że między jej przyjacielem a bratem zaczęło się ostatnio lepiej układać - to na pewno nic strasznego, inaczej Marcus od razu by jej powiedział. Zresztą, faktycznie było dużo innych spraw. Nie nacieszyła się jeszcze matką, nie poznała dobrze bratanicy i kuzynki.
Mimo to, kiedy stała w kuchni przy kranie, odłożyła zapomnianą na chwilę szklankę na bok. W przedpokoju doszukała się swojej torby i odnalazła w niej komórkę. Zadzwoniła na numer blondyna, ale nikt się nie zgłaszał, tudzież pojawiła się informacja o niedostępności abonenta (w zależności od tego, co stało się z komórka Isao). Ignorując uczucie niepokoju, wróciła do kuchni, napełniła szklankę wodą i znalazłszy się z powrotem w salonie podała ją Estelce, gdyby miała jeszcze ochotę się napić.
Scarlett tymczasem z ulgą przyjęła fakt, iż jej siostrzeniec czuje się lepiej. Obrzuciła go pełnym współczucia spojrzeniem i pogłaskała po ramieniu.
- Wiem, wiem, że to niełatwe, skarbie - odpowiedziała, tłumiąc westchnięcie. Gdyby jej dzieci były tak samo chorowite, jak dzieciaki Eillis, zapewne reagowałyby w podobny sposób na jej powroty, ucieczki i wszystkie tajemnice, które przed nimi taiła na przestrzeni lat. Obie z siostrą zawaliły, jeśli szło o rodzicielstwo, ale blondynka szczerze wierzyła, że wciąż nie jest za późno, by to wszystko nadrobić.
- Po prostu odpoczywaj. Z Estelle... - rzuciła krótkie spojrzenie na różową, która wyglądała zdecydowanie lepiej, i z którą teraz rozmawiała jej matka. - Już wszystko w porządku. Najwyraźniej od dziecka cierpi na astmę, a w sytuacjach stresowych ataki się nasilają, ale ma dobre leki, więc nic jej nie będzie - uspokoiła Azela. Właściwie cała sytuacja została przywrócona do porządku, choć o normalnej kolacji przy rodzinnym stole raczej nie było co marzyć.
Kiedy zaś usłyszała, że jest szansa na kolejny przeszczep dla Azela, klasnęła lekko w dłonie.
- To idealnie, im szybciej, tym lepiej. Za parę dni, kiedy tylko dojdziesz do siebie, będziesz mógł zacząć na poważnie myśleć o tej operacji - zwróciła się do siostrzeńca, a lekki, choć stanowczy ton jej wypowiedzi sugerował, iż chłopak nie będzie miał innego wyboru, jak tylko poddać się zabiegowi jak najszybciej. Marcus dobrze to przemyślał, obwieszczając wiadomość przy wszystkich, bowiem teraz cała rodzina będzie naciskała na Azela, by czasem nie zrezygnował z takiej okazji.
Kobieta wstała i pomasowała dłonią kark. Miała za sobą długą podróż i zużyła sporo energii na uleczenie łowcy, więc odczuwała lekkie zmęczenie. Mad podeszła do matki, a Scarlett automatycznie objęła ją ramieniem. Wciąż trudno jej było uwierzyć, że córka żyje, to chyba oczywiste. By odwrócić swoją uwagę od problemu Isao, Madeline postanowiła wypytać matkę o to, w jaki sposób cofnęła skutki zawału Azela, nim jednak zdążyła się odezwać, wtrącił się Marcus z kolejną dzisiejszego dnia zaskakującą nowiną.
Tak po prawdzie, to dowódca miał chyba jak najgorsze zdanie o swojej matce, sądząc, że poza wszystkimi swoimi przywarami była także hipokrytką. Cóż, nie, nie zamierzała zwymyślać syna za nieślubne dziecko, bo nie była pruderyjną dewotką, dla której seks bez ślubu oznaczał koniec świata. Jak Marcus słusznie zauważył, sam urodził się nim jego rodzice się pobrali. Oczywiście, jednak, wiadomość, kim jest ta malutka ciemnowłosa dziewczyna była dla Scarlett sporym zaskoczeniem.
Uniosła brwi i przeniosła spojrzenie na Chizuru. Dopiero teraz dostrzegła pewne podobieństwo w rysach twarzy, choć dość odległe.
- Hm - mruknęła, zastanawiając się, czyją też córką może być to urocze stworzenie. Haruka, Haruka... Nie, nie kojarzyła wszystkich dziewcząt, którymi interesował się jej syn, aczkolwiek, gdyby coś więcej usłyszała o matce dziewczyny, być może coś by sobie przypomniała.
- Zawsze to lepiej, gdy przybywa członków rodziny, niż ich ubywa - stwierdziła wreszcie sentencjonalnie, zaciskając z lekka dłoń na ramieniu córki. - Witamy w rodzinie, kochanie - rzuciła do Chizu typowym dla siebie tonem, nieco cierpkim, suchym, ale na pewno nie zimnym. Ot, zwyczajnie nadmierne okazywanie uczuć nie leżało w charakterze tej kobiety. Mimo to uśmiechnęła się do brunetki, która sprawiała wrażenie dość zagubionej w tłumie niemal nieznajomych ludzi. Domyśliła się, że skoro dziewczynka przebywała teraz z ojcem, jej matka prawdopodobnie nie żyje, dlatego nie zamierzała drążyć tego tematu. Miast tego zadała kilka innych, bardziej neutralnych pytań.
- Ile masz lat, Chizuru? Ojciec zapisał cię do szkoły Crossa? - Chciała lepiej poznać wnuczkę, a w takich przypadkach najlepiej zacząć od zupełnych podstaw.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Pon Sty 21, 2013 8:36 pm

Prawdę mówiąc, decyzję o oddawaniu dziewczynek innym rodzinom zadecydowali sami bracia Namikaze. Z propozycją wystąpił Sebastian przekonując do tego swoją żonę. Później za jego śladem poszedł Takeshi, co mogło w sumie sugerować, że obaj panowie nie chcieli córek a jedynie synów, bo to dzięki nim ród Namikaze ma szansę przetrwać.
Poniekąd denerwujące były spojrzenia współczujące, co już w sumie zbrzydło Azelowi. Pomimo jego choroby powinni normalnie do tego podchodzić. Chyba, że ciotki spojrzenie sugerowało jego sytuację w rodzinie, a mianowicie pojawienie siostry. Nie odpowiedział na jeślj słowa. Spojrzał w stronę Estelli, z którą było już lepiej tak samo jak z nim. Z tym, ze ona ma astmę.
Zerknął na Marcusa, który to miał dla niego wieści odnośnie przeszczepu serca. Normalnie podziękuję Yutace za nie skontaktowanie się bezpośrednio z nim a z członkami rodziny. Postanowił więc przemilczeć wiadomość jaka została mu przekazana. Nie będzie teraz podejmował decyzji, ale matka chyba mu tego nie odpuści.
- Zgadzam się ze Scarlett. Im szybciej tym lepiej. - Dodała Eillis, chcąc aby jej syn podjął się tej operacji. Nie chciała przecież stracić czy zaś pogrzebać kolejnego syna. Śmierć Shira była już wystarczająca, która doprowadziła ją do zamknięcia się w sobie na kilka dni. Podobnie w sumie było ze Scarlett po śmierci jej męża.
Wtem Marcus przedstawił swojej matce córkę. Kobieta jak widać, nie okazała się wredną babą, a analizując sytuację, przyjęła dziewczynę dość miło. To było dobre z jej strony.
- Sama się zapisała. I jakby nie patrzeć, była pod moją opieką jako uczennica. - Wtrącił się spoglądając na Chizuru i ciotkę z uśmiechem. Ale zaraz się podniósł. Na pytanie o wiek nie odpowiadał. Jedynie tylko w sprawie Akademii. Tyle dobrego że dziewczyna miała wujka w szkole. Może i go wtedy nie znała, ale jego nazwisko mogło ją podtrzymywać w pewności iż miała ojca bardzo blisko.
Chwilę później Azel dodał:
- Rodzina się nam powiększa aż będę musiał chyba powiększyć dom. - Rzekł Azel uśmiechając się słabo. Podniósł się do siadu lekko krzywiąc i nawet wszelkie nie pozwolił się położyć, chyba że ktoś użyje tu siły. Jednak musiał się zwrócić do zebranych, bowiem patrząc na zewnątrz, zaczynało się ściemniać.
- Niespodziewanie mam tu więcej gości, więc jakoś się chyba pomieścimy. Estelle, dostaniesz swój pokój. Chizuru Ci go pokaże. - Spojrzał na siostrę a później na Chizuru porozumiewawczo. Ta urocza dziewczyna powinna wiedzieć o co mu chodzi. Sama wybierała jeden z dwóch mniejszych pokoi, więc dla Estelle będzie on odpowiedni.
- Pokój Yuhiko jest wolny więc ciociu z mamą możecie go zając. Natomiast Mad, Tobie oddaję swój. Z Marcusem przenocujemy w salonie. To tak mówię w razie gdyby ktoś już chciał iść odpocząć.
Mówiąc, spoglądał na każdego do kogo miał przekazanie tej informacji. Także jak ktoś miał tu swoje torby podróżne, mógł zanieść na górę. Marcus pewnie pomoże, skoro on sam nie będzie mógł.

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Pon Sty 21, 2013 11:00 pm

Chizuru może trochę szybciej adaptowała się w nowej rzeczywistości, ponieważ nie miała oporów przed mówieniem tego, co myśli. Miała w nosie to, co na jej temat sądzą inni, dopóki jawnie jej nie odrzucali. A to akurat potrafiła rozpoznać.
Słysząc odpowiedź Estelle na swoje słowa, Chizuru spojrzała na nią nieco zaskoczona. O tak, po raz pierwszy nie wiedziała co odpowiedzieć. Zamrugała tylko kilka razy swoimi wielkimi oczętami i już otwierała gębę, żeby coś z siebie wydusić, kiedy Estelle wzięła wstała i gdzieś polazła. Brunetka zamknęła oczy i uśmiechnęła się lekko do siebie. Ogólnie bardzo jej się podobało, że ma takie młode ciotki. Przynajmniej nie była jedyną najmłodszą wśród samych staruchów, heheszki. No co? Dla siedemnastolatków z czterdziestką na karku można już umierać, a co dopiero z sześćdziesiątką! A skoro o wieku mowa, kiedy tak przyglądała się zarówno Scarlett jak i Eillis zauważyła, że wyglądają młodo. Zresztą tak samo jak jej ojciec. Szybko przekalkulowała sobie w głowie i wyszło jej, że Marcus musi być mniej więcej w wieku jej matki, więc może mieć tak ze czterdzieści lat, a skoro on ma lat czterdzieści, to Scarlett musiałaby mieć gdzieś ze sześćdziesiąt. Zaraz... Sześćdziesiąt?! Ale... Ale przecież wyglądała góra na czterdzieści! Chizuru aż rozszerzyła oczy ze zdumienia. Dobrze, że buzię miała zamkniętą, bo inaczej na pewno ktoś by się zapytał co jej się stało, a odpowiedzi zdecydowanie nie chciała udzielać. Chociaż pewnie i tak zaraz palnie coś o wieku babci. W ogóle, Marcus sam wyglądał dość młodo, chociaż nigdy jej nie mówił dlaczego tak jest. W sumie sama mogła się domyślić, ale na chwilę obecną żadne wytłumaczenie nie przychodziło jej do głowy.
Chizuru stała sobie spokojnie z boku przysłuchując się całej konwersacji, aż w końcu to na nią padły spojrzenia wszystkich obecnych. Powód był prosty: Marcus właśnie przedstawił ją swojej matce. Dziewczyna zrobiła przerażone oczy, patrząc na ojca spojrzeniem mówiącym no chyba oszalałeś! Nieładnie tak znienacka rzucać dzieci na głęboką wodę, o. Chcąc nie chcąc podeszła do Marcusa na trzęsących się nogach i stanęła tak trochę za nim, jakby chciała się schować. Właśnie nadeszła jej chwila prawdy! Popatrzyła na Scarlett nieco speszona, a kiedy ta najwyraźniej zaakceptowała fakt, iż została babcią, dziewczyna uśmiechnęła się szeroko. Już miała odpowiedzieć na zadane pytania, kiedy uprzedził ją Azel. Była mu trochę za wdzięczna, bo nie wiedziała czy gdyby otworzyła usta wydałaby z siebie jakikolwiek dźwięk. Zdenerwowanie robi swoje, no cóż. Chizu przeniosła spojrzenie na czerwonowłosego i odwzajemniła jego uśmiech. Naprawdę, na tego człowieka nie dało się złościć.
- Siedemnaście. - udało się jej jednak odpowiedzieć na pytanie o wiek. Właściwie to nie łudziła się myślą, że Scarlett mogła znać jej matkę. Haruka nigdy nie opowiadała córce o rodzinie jej ojca tylko o samym Marcusie. Może więc ich nie znała? Nie potrafiła na to odpowiedzieć.
Chizuru naprawdę bardzo chciała zapytać babcię o jej prawdziwy wiek i o to, dlaczego tak młodo wygląda, jednak Scarlett nadal troszeczkę ją przerażała, a kiedy Chizu czegoś lub kogoś się bała, wolała trzymać język za zębami. Może później, kiedy pobędą ze sobą dłużej, młoda Namikaze wypali niestosowne pytanie o wiek kobiety. Chociaż to tak bardzo ją nurtowało, że prędzej czy później nie wytrzyma.
Wtem rozmowa zeszła na ilość pokoi, jakie do zaoferowania miał Azel i gdy wujek zwrócił się bezpośrednio do córki kuzyna, Chizuru uśmiechnęła się i pokiwała głową na znak, że rozumie.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 348


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Wto Sty 22, 2013 10:10 pm

Estelle nie wiedziała, że przez chwilę Chizu nie wiedziała co jej odpowiedzieć. Nie chodziło różowej o to, aby zatkać córkę Marcusa. W ogóle ona nigdy nie chciała źle. Dla nikogo. Ostatnio nawet szkoda jej było żula, który chciał ją zgwałcić, a nie udało mu się, bo jakiś wampir - oczywiście Esti nie wiedziała, że to krwiopijca - uderzył go butelką w łeb.
Także przez chwilę się przestraszyła, czy aby młoda dziewczyna jakoś źle nie odebrała jej odpowiedzi. Na szczęście widząc jej nikły uśmiech, błękitnookiej ulżyło i odwzajemniła gest udając się bliżej reszty osób w tym domu. Chciała z bliska przyjrzeć się bratu, który na szczęście był już w pełni sił. Znaczy - prawie. Jednak lepiej by było, aby przyjął ten przeszczep, bo nigdy nie wiadomo, czy znów jakiegoś zawału nie dostanie, czy co to tam było. Nowa Namikaze nie miała pojęcia co dokładnie spotkało Azela, ale to nawet i lepiej. Nie potrafiłaby wyjaśnić, jakim cudem Scarlett go uratowała. Nie wiedziała nic o magii i póki co nie było to dla niej informacją konieczną. Zbyt dużo wrażeń, jak na jedną noc. Ten fakt spowodował, że nastolatka stała się nieco senna i jedyne o czym myślała - to iść spać. Ale czy zaśnie po tym wszystkim co tu zaszło? Sama myśl, że stoi wśród prawdziwej rodziny wywoływała u niej dreszcze, masę ciekawych pytań i kłębki nie skończonych myśli, próbujących wciąż ułożyć to wszystko w logiczną całość. Niestety tak się nie dało.
Widziała, że Maddie znów przyniosła jej wodę, więc odebrała szklankę dziękując kuzynce. Wolałaby teraz napić się herbaty, ale przecież marudzić nie będzie. Także napiła się po prostu tego co dostała, zerkając na resztę familii, która zaczęła dyskutować o tym - a raczej jej brat - gdzie kto będzie spał. Cóż.. jej to było obojętne. Mogłaby mieć nawet z którąś ze swoich rówieśniczek! Czemu? A, bo może kolejnych ciekawych informacji by się dowiedziała?
- Dziękuję bardzo, mi nawet ta kanapa wystarczy - mruknęła cicho, ale dostatecznie wyraźnie, aby wszyscy ją zrozumieli, po czym uśmiechnęła się promiennie w stronę Azela. Był bardzo sympatyczny. Od razu było widać, że bardziej przejmuje się innymi, niż sobą samym. Estelle miewała tak samo. Od zawsze. Nigdy nie chciała, aby komuś stało się coś złego. Wolała nosić ciężar na swych barkach, że tak ujmę. Choć nie powiem, że nadal bolał ją fakt, że została zostawiona w sierocińcu. Na samą myśl skierowała swoje oczy na matkę.
- A odwiedzi nas.. twój mąż? - nie chciała mówić 'tato', skoro nawet go nie pamiętała. Także trzeba zrozumieć, czemu zapytała o niego w tej sposób.

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Sro Sty 23, 2013 12:10 am

Azel widać nie zamierzał podejmować dyskusji ani też nie ukazał zbyt wielkiego zadowolenia o wieści iż nowe serce dla niego czeka. Cóż. Może teraz niech odpocznie jak to powiedziała matka Marcusa. Później przemyśli to i podejmie decyzje. Byle nie zwlekał z tym za długo.
Matka jak widać, przyjęła dobrze Chizuru i nie zrobiła mu publicznego kazania. Nieco mógł odetchnąć z ulgą. Lecz pewny nie mógł być jej nastawienia do jego osoby. W końcu nagle zerwała z nim kontakt, a teraz nagle się pojawia jakby nic nie stało. Dla siostry więc nie mówił nic a robił jak chciała, byleby ten dzień był dla niej bardziej pamiętny niż ostatnia wigilia jaką odbyła w tym domu.
Pytania, pytaniami. Matka zadawała, Chizuru odpowiadała, przy czym z jednego wyręczył ją Azel. Marcus nawet nie wiedział iż ta uczęszcza do Akademii, ale tak jakoś przypadkowo się dowiedział.
Po Azelu można się było spodziewać tej gościnności. Tyle że nikt nie spodziewał się pojawienia tu Estelli. Najwyraźniej Azel miał wszystko zaplanowane. Wiedział ile mebli posiadać w domu i ile pokoi. Nie myślał tylko o sobie ale i o innych. Zerknął na Estellę, która chciała kanapę? Kanapa jest jego i się nie podzieli, no chyba że z siostrzyczką.
- Brat Ci daje dach nad głową a nawet własny pokój, więc korzystaj z tego. - Rzekł w stronę różowowłosej z uśmiechem, lecz zaraz spojrzał na Azela.
- Przenocujemy tu tylko jedną noc. Jutro zajmę się poszukaniem dla nas domu. Nie będziemy naruszać Twojej prywatności. Madeline o tym wie. Oficjalnie ogłosiłem zamknięcie i rozwiązanie Oświaty. Nieoficjalnie, działamy nadal ale w ukryciu. Każdemu dałem wolną drogę by zaczął normalne życie i podjął dodatkowej pracy, będąc jednocześnie tym kim jest do tej pory. Także Mad i Chizuru - Teraz bezpośrednio skierował swoje słowa to tych dziewczyn.
- Będziemy mieszkać razem. - W tym momencie spojrzenie przeniósł na Scarlett, by z uśmiechem dodać.
- Dla Ciebie też znajdzie się miejsce. Ale zważając na sytuację w mieście... - Spoważniał by spojrzeć ponownie na siostrę i córkę.
- Bezpieczniej dla Was będzie jak polecicie z mamą do Norwegii. Estelle też. Nie chcę, by przez moją "wojnę" z Samuru komuś jeszcze przytrafiło się coś nieprzyjemnego. A ja miał przez to związane ręce.
Bardziej uwagę skupił na córce, która na pewno wie o co mu chodzi. Marcus nie chciał, by czasem Samuru zabawił ponownie jej kosztem, albo za ofiarę obrał jego siostrę. Azelowi by pewnie też polecił wrócić do Norwegii, ale zważając na fakt jego przymusowej służby wampirom, będzie go pilnował tutaj. Wysłanie go tam, gdzie mieszka większość Namikaze, będzie bardzo ryzykowane. Co na to reszta? Spodziewał się buntu ze strony obu dziewczyn, jednak powinny zrozumieć jego obawy i to w jak trudnej znalazł się sytuacji.

_________________

Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Czw Sty 24, 2013 10:15 pm

- Nie skarbie. Twój tata jest zajęty i został w kraju. Pełni tak samo ważną funkcje co Marcus. Dowodzi Oświatą Łowiecką.
Estelce wyjaśniła Eillis, do której różowowłosa skierowała owe pytanie. Zapewne dziecko zechciałoby poznać swojego ojca, ale to teraz nie będzie możliwe. No chyba ze zabierze ją ze sobą do domu i pokaże kraj w którym się dziewczyna urodziła? Wtedy mogłyby spędzić ze sobą dużo czasu, jak kiedyś Scarlett z Madeline.
Za to Azel siedząc na kanapie, niby czując się lepiej, to jednak uważał na siebie. Fakt, powinien leżeć, ale skoro ma gości nie chciał. Będzie miał na to czas. Słysząc jednak co zrobił Marcus, jego oczy się powiększyły w zaskoczeniu.
- Nie przesadziłeś z tym ukrywaniem się? To "oni" powinni się ukrywać, nie my. - Nie pochwalał tego pomysłu, ale nic zrobić w tym kierunku też nie mógł. Wiedział jaka jest sytuacja w Akademii, przy czym spojrzał na siostrę.
- Mam tylko nadzieje, że nie zapisałaś się do tutejszej Akademii Cross? - Nie przeszkadzało mu to, że miałby ją uczyć. Tu chodziło o ogólne bezpieczeństwo dziewczyny. Chizuru jest teraz pod opieka Marcusa i prędko do Akademii nie wróci, póki sytuacja się nie uspokoi. Tak samo z Estelle.
Kolejne słowa Marcusa dały dużo do zastanowienia. Azel nawet się nie odezwał. Wiedział że nawet gdyby chciał, nie mógłby polecieć. Zerknął na swój lewy nadgarstek, gdzie to miał założone urządzenie kontrolujące jego miejsce położenia. Zakryty oczywiście materiałem opaski tenisowej na nadgarstek. Zgodziłbym się zaś ze słowami Marcusa. Lepiej aby dziewczyny poleciały do Norwegii. Tam jest o dużo bezpieczniej w porównaniu do sytuacji w tym kraju.



[Kolejność odpisywania dowolna. Mój post będzie rozpoczynający kolejkę.]

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Czw Sty 24, 2013 11:43 pm

Nie ma się czego bać, Chizuru wcale nie była straszna! No przynajmniej nie dla wszystkich. Jej wygląd mógł sugerować słodką, miłą i posłuszną dziewczynkę, którą w praktyce nie była, chociaż jak na razie zdążył się o tym przekonać tylko Marcus. Chizu była osobą pyskatą, kłócącą się z każdym i mimo, iż nie posiadała wrażliwości, która mówiłaby jej kiedy ma zamilknąć i jakie pytania zadawać, to jednak nie potrafiła być niemiła dla kogoś, kto wyglądał na tak zagubionego jak Estelle. No i oczywiście jeśli ktoś był dla niej miły, na ogól potrafiła odpowiedzieć mu tym samym.
Kiedy Marcus mówił o kupnie domu, Chizuru kiwała głową zgadzając się z jego słowami, chociaż tak naprawdę wpuszczała je jednym uchem i wypuszczała drugim. Dopóki nie wspomniał o rozwiązaniu Oświaty. Brunetka wyprostowała się i powoli odwróciła głowę w stronę ojca, gapiąc się na niego szeroko otwartymi oczami, które po chwili zmrużyła przybierając nieco cyniczny wyraz twarzy
- Samuru tego od ciebie chciał, czy ty sam wpadłeś na ten genialny pomysł? - zapytała, zakładając ręce na piersiach. Słowo genialny wypowiedziane zostało w sposób jak najbardziej ironiczny. Właściwie nie wiedziała, czego szlachetny zażądał za jej uwolnienie i swoją krew, bo jak pamiętamy była wtedy nieprzytomna. Zresztą, jakie to ma znaczenie kto wpadł na ten durny pomysł? I tak wychodziło na to, że chyba rozwaliła Oświatę, w końcu gdyby nie ona, wszystko byłoby w porządku. A mówiła, że ma niczego nie podpisywać tylko wrócić do domu i opracować inny plan działania.
Słysząc kolejne słowa Marcusa, prawie prychnęła ze złości.
- Przykro mi, że cię rozczaruję, ale ja nigdzie się nie wybieram. - powiedziała stanowczo, kręcąc głową.
- Wiem, że chcesz naszego bezpieczeństwa, ale - tutaj spojrzała twardo na Marcusa i wycelowała w niego swój wskazujący palec - jesteś moim ojcem i to twoim obowiązkiem jest mnie wychowywać. Nawet w obecnej sytuacji nie możesz zwalać tego na kogoś innego. Zresztą, dopiero co się poznaliśmy a ty już chcesz mnie od siebie odsuwać. - opuściła palec, ponownie zakładając ręce na piersiach.
- Ona by tego nie chciała, wiesz? - mówiąc ona miała naturalnie na myśli swoją matkę. Chizu sama doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że gdyby wyjechała razem ze Scarlett byłaby o wiele bezpieczniejsza niż w Japonii, jednak nie chciała powielać rodzinnego schematu i wychowywać się z dala od rodziców. Jednego już nie miała, więc nie mogła pozwolić sobie na utratę kolejnego, a pod takim właśnie kątem pojmowała to całe rozstanie.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 348


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Sob Sty 26, 2013 1:52 pm

Estelle spojrzała zaskoczona na Marcusa. Chyba pierwszy raz od pory jej pojawienia się zwrócił się bezpośrednio do niej. Oczywiście, że doceniała to iż Azel chciał dać jej osobny pokój, niż tylko kanapę. Po prostu nie chciała robić nikomu problemów. Zagryzła wargę nim odpowiedziała cokolwiek.
- Nie chcę nikomu sprawiać kłopotów, nikt nie wiedział że się pojawię, ja sama.. nie wiedziałam, że tak to wszystko wyjdzie - powiedziała w stronę brata Maddie, po czym spojrzała na matkę. Gdyby nie to, że chciała ją znaleźć, pewnie w ogóle by jej nie było. W końcu mogła zrezygnować z przyjechania tutaj wraz z Scarlett, która w sumie też wydawała się nieco zestresowana tym co tutaj zajdzie. Ale z jakiego powodu to różowa nie miała pojęcia. Mimo to znała się na ludziach i potrafiła czasem wyczuć to co ich trapi. Problem tkwił w tym, że nie chciała ich zmuszać do wyżalania się, wolała jak sami przychodzili i mówili im co ich męczy, a ona wtedy próbowała pomóc. Choć teraz to jedynie ona potrzebuje pomocy. Mianowicie - wytłumaczenia co się w ogóle dzieje w ich rodzinie, czym są tak zdenerwowani i nieco przestraszeni. No, bo ona.. przecież nic nie wiedziała o nich! A co dopiero o wampirach, ekhem.
Matka Marcusa i Madeline powiedziała, że ich rodzina zajmuje się czymś podobnym do policji. Jednak to co powiedziała jej matka nie brzmiało, tak jak organizacja łapiąca przestępców. Słowo "Oświata Łowiecka" spowodowała, że nastolatka zadrżała. Wyraz skojarzył jej się z czymś nie przyjemnym. Polowaniem na coś groźnego.. tylko na co? Będzie musiała przy okazji pogadać z czerwoną jak to dokładnie wygląda ta ich praca, bo trochę się w tym gubi.
Jednak im dalej drążyli ten temat, tym bardziej Esti się gubiła. Ciągle ta oświata łowiecka, jakiś wyjazd.. o co chodzi?!
Spojrzała na Azela, gdy spytał ją o szkołę. Zdziwiła się, czemu miałaby się nie zapisywać.
- Zapisałam.. - wymamrotała marszcząc brwi. Potem Marcus zaczął mówić o wyjeździe, więc z powrotem spojrzała na niego i pozostałych.
- Ja dopiero tutaj przyjechałam, nie chcę wyjeżdżać. Czemu miałoby mi się coś stać? Nie rozumiem.. - odezwała się w końcu. Nie będzie stać, jak ten kołek, musi wiedzieć, czemu Ci dwaj chcą wysłać kobiety, gdzieś do innego kraju. Chizuru, jak widać ten pomysł też się nie spodobał. No i ten cały Samuru, który do tego doprowadził..
- I kto to jest Samuru? - wypaliła. Może dość dziwne pytanie, ale to nie jej wina, że nie wiedziała kto tutaj jest burmistrzem, o.

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Sob Sty 26, 2013 10:50 pm

Azel nie pochwalał jego pomysłu. Chizuru trafnie spostrzegła jego sytuację, wiedząc na czym to wszystko stoi i kto. Nie pomyliła się. Aż nie wiedział czy potwierdzić czy zaprzeczyć. Spojrzał na córkę.
- To nie ma znaczenia kto na ten pomysł wpadł. Pracując w ukryciu mam nadzieję szybko wykończyć Samuru.
Jednak się nie przyznał. Wolał by ta sprawa pozostała "anonimowa" dla niektórych, lecz kto wie czy to nie rozejdzie się zbyt szybko? W końcu w gazetach dziennikarze różne rzeczy wypisują. I właśnie też nawiązali rozwiązanie Oświaty pod obecne rządy Burmistrza.
Nie drążył tematu dalej. Po zaproponowaniu wywiezienia dziewczyn do Norwegii spotkał się z przegłosowanym sprzeciwem. Chizuru na domiar wszystkiego musiała wspomnieć o swojej matce.
- Później o tym porozmawiamy. - Przeniósł spojrzenie na Estellę. Samuru to obecny burmistrz miasta. Wioska nie leży w zasięgu jego władzy. A teraz wybaczcie. - Zwrócił się do wszystkich.
- Muszę zajrzeć do siedziby chociaż na godzinę.
Po tych słowach przeprosił i udał się na korytarz ubierając buty i kurtkę. Zapewne Mad polazła za nim, przez co powiedział jej co jest grane ale na tyle cicho, że tylko ona mogła go usłyszeć.
- Isao się w coś wpakował i trzymają go w lochach. Jadę sprawdzić. W razie czego będziemy w kontakcie. - Tu jej pokazał swoją komórkę, która wyjął sprawdzając czy czasem wiadomości jakiejś nie otrzymał. Zaraz potem skinął jej głową i wyszedł. Wsiadł do swojego samochodu i odjechał.


[z/t]

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Czw Sty 31, 2013 2:49 pm

Chizu nie była głupia, a ponieważ była świadkiem całej sytuacji, nie trudno było jej domyślić się przebiegu akcji, której nie pamiętała. I chociaż Marcus wcale nie udzielił odpowiedzi na jej pytanie, ona i tak wiedziała. Samuru mógł chcieć przejąć kontrolę nad Oświatą, ale to Namikaze zadecydował o rozwiązaniu Stowarzyszenia, tego Chizuru była pewna na sto procent. I jeszcze na dodatek nie chciał się przyznać! Brunetka wiedziała, że to tak naprawdę nie była jej wina, w końcu nie pchała się na siłę w łapy szlachetnego, ale mimo to i tak czuła, że znów za bardzo namieszała. Ach, ten jej wrodzony talent do popadania w kłopoty. Na domiar złego, ojciec nie chciał z nią o tym teraz rozmawiać. Ale ona miała taką potrzebę! Tutaj, teraz, zaraz. Potem to wiadomo co może sobie z tą rozmową zrobić. Potem to Chizuru walnie focha i o, tyle z rozmowy. Już otwierała usta, żeby wytknąć ojcu kłamstwo i oburzyć się, że nie chce jej słuchać, kiedy usłyszała pytanie Estelle. No tak, gdy Chizu zajmie się załatwianiem swoich spraw cały świat przestaje dla niej istnieć. Tak było i tym razem. Spojrzała zaskoczona na Estelle oraz resztę towarzystwa jakby zastanawiała się, co oni tutaj w ogóle robią i skąd się wzięli. Dziewczynie odpowiedział Marcus, jednak Chizuru nie byłaby sobą, gdyby nie dodała swoich pięciu groszy.
- To jest bardzo zły... Zła istota. - nie wiedziała jak ma burmistrza nazwać. Obstawiała, że Estelle raczej nie wie o istnieniu wampirów, a uświadomienie biednej dziewczyny nie należało przecież do jej obowiązków.
- Tak właściwie na czas obecny, wioska jest jedynym bezpiecznym miejscem. - dodała całkiem poważnie co miało oznaczać, że już nawet w Akademii nie można było zagwarantować bezpieczeństwa ludzkim uczniom.
Marcus nagle stwierdził, że musi udać się do siedziby łowców, na co Chizuru znów się zezłościła. Mało brakowało, a tupnęłaby nóżką ze złości! Ojciec musiał jej opowiedzieć o wszystkim tym, co się działo w klubie gdy była nieprzytomna. Ze zmrużonymi oczami obserwowała jak razem z Madeline udaje się do korytarza, by już po chwili zniknąć za drzwiami. Nie zrozumcie jej źle. Była wdzięczna za to, że przybył ją uratować oraz dumna, że mimo wszystko zniósł to całe cierpienie, ale nie przywykła do sytuacji, kiedy ktoś zatajał przed nią prawdę, która poniekąd ją samą dotyczyła. Westchnęła ciężko usłyszawszy dźwięk zamykanych drzwi, po czym przeniosła wzrok na resztę domowników.
- Więc... Nie chcę zabrzmieć niegrzecznie, ale skoro razem z tatą rzuciliśmy już nieco światła na całą sprawę, zamierzacie wytłumaczyć to teraz Estelle czy po prostu udajemy, że nic się nie stało? - spytała, patrząc na Eillis i Azela. Nie chciała zachować się wobec nich niegrzecznie, ale kiedy się rozkręcała nie potrafiła przestać. Poza tym, różowa na pewno załapała niezły mind fuck i chciała wszystko zrozumieć. Sama Chizuru nie była fanką zatajania prawdy przez rodziców, nawet jeśli uważali, że dzięki temu chronią swoje dzieci. Jeśli jednak Eillis i Azel nie będą chcieli wtajemniczać Estelle, Chizuru uszanuje ich wolę i także tego nie zrobi.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Wto Lut 05, 2013 9:06 pm

Zważając na brak czasu i obecności dwóch osób, akcję trochę przyspieszę. Mam nadzieję, że za złe mi to mieć nikt nie będzie.
Estelle wytłumaczono kim jest Samuru. Oczywiście omijano fakt, jakiej on jest rasy. Po prostu niech twierdzi że to jakiś dyktator co ma poprzestawiane w głowie. A takich nie ma mało na tym świecie. Kilku nawet obalono w ostatnich latach. Tutaj sytuacja jest nieco ciężka ale Azel był przekonany że Marcus da sobie z nim jakoś radę. Był przekonany, ale po tym co się dowiedział, zwątpił. Patrząc na Chizuru musiało się stać coś czego nie wiedział. I na pewno nie miało to związku z nim samym.
- Nie dzisiaj Chizuru. Wystarczy dla niej wrażeń. Dopiero co odnalazła rodzinę. Zaprowadź ją do pokoju, niech odpocznie.
Zakładał że Chzizuru posłuchała wujka. Bo chyba nie chciała go dodatkowo denerwować. Chwilę temu przeszedł atak a następny mógłby pogorszyć jego sytuację.
Scarlett, Eillis i Madeline zajęły się sprzątnięciem ze stołu nalegając by Azel się nie przemęczał. Zmuszony był leżeć na kanapie przykryty kocem, oglądał telewizję. Kobiety ogarnęły kuchnię. A jako iż Madeline i Scarlett znały to pomieszczenie, nie musiał nikt się go pytać co gdzie jest. Jak wieczór minął, każdy zajął odpowiedni pokój. W nocy, prawie nad ranem, wrócił Marcus, który zajął drugą kanapę. Nim jednak poszedł spać, odnalazł pokój córki i na dobranoc złożył jej buziaka w policzek. No musiał ją zobaczyć. Tak wiele dla niego zaczęła znaczyć. Zajrzał również do pokoju gdzie miała spać Madeline. Popatrzył na nią po czym wrócił do salonu, kładąc się spać na wolnej kanapie.


[Kolejność odpisywania dowolna. Co zrobicie ze swoimi postaciami, zależy od Was.]

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Azela   Czw Lut 07, 2013 10:24 pm

To naturalne, że Madeline podążyła za bratem, kiedy ten oznajmił, iż na jakiś czas wraca do siedziby. Stanęła nad nim w przedpokoju z założonymi rękoma i chyba nie musiała tłumaczyć, o co jej chodziło. Już i tak uważała, że nie zachowywał się w porządku, ukrywając przed nią jakieś informacje, jeśli dotyczyły kogoś tak jej bliskiego. Teraz powinien powiedzieć jej wszystko, a najlepiej - zabrać ze sobą.
- Jak to, wpakował? - spytała spokojnie, choć była coraz bardziej zaniepokojona. Brat jednak nie zamierzał jej niczego wyjaśniać, i jak gdyby nigdy nic, ubrał się i skierował do wyjścia. - Nie, Marcus! Weź mnie ze sobą! Masz mi powiedzieć, o co... - urwała, zorientowawszy się, że od kilku sekund mówi do zamkniętych drzwi. W geście bezsilnego gniewu, zacisnęła dłonie w pięści, niemal raniąc paznokciami ich wnętrze.
- Czasem go nienawidzę...
- Nieprawda. - Mad odwróciła się, by napotkać wzrok matki, stojącej przy wejściu do salonu. Scarlett uśmiechała się łagodnie, a pod tym uśmiechem ustępował gniew dziewczyny. Młodsza blondynka westchnęła, przewróciła oczyma i jeszcze raz obrzuciła spojrzeniem drzwi wejściowa.
- No, nieprawda - zgodziła się niechętnie i wzruszyła ramionami. Oczywiście, nie była w stanie nienawidzić Marcusa. Nigdy, za nic. Mimo to miała poczucie, że skoro tyle już razem przeszli, to dowódca mógł ją przestać traktować jak dziecko. Z jednej strony twierdził, że od dawna uważał ją za kobietę, a z drugiej... te sekrety frustrowały Maddie, zwłaszcza, jeśli sprawa tyczyła się Isao.
Nie mogąc nic więcej w tej kwestii zrobić, łowczyni jeszcze kilka razy spróbowała dodzwonić się do wampira - bezskutecznie - po czym dołączyła do matki i ciotki w kuchni, pomagając im sprzątać. Szybko się z tym uporały, wszak wszystkie trzy były kobietami raczej dobrze zorganizowanymi. Niewiele rozmawiały, a przynajmniej Mad nie wtrącała się w ewentualne konwersacje obu sióstr. Była zmęczona, ale i tak planowała zaczekać, aż Marcus wróci i opowie jej wszystko, tym razem nie zatajając żadnych szczegółów.
Gdy jadalnia i kuchnia zostały doprowadzone do porządku, Scarlett sprawdziła jeszcze czy u Azela wszystko gra, kolejny raz surowo nakazała mu odpoczywać i udała się do swojego pokoju. Madeline jeszcze trochę pokręciła się po salonie, chwilę posiedziała z kuzynem, aż wreszcie ona również zebrała się i poszła na górę, do sypialni łowcy. Zakładając, że nic więcej się nie wydarzyło, a Estelle i Chizuru spały, czy też szykowały się do odpoczynku, Madeline położyła się na łóżku i wpatrzyła w sufit. Dość szybko ogarnęła ją senność, z którą uparcie walczyła blisko godzinę. Nie doczekała powrotu brata i usnęła, nim zajrzał do jej pokoju.
Rano zbudziła się stosunkowo wcześnie. Wykąpała się i odświeżyła, nim ktokolwiek zdążył zająć jej łazienkę (a bądźmy szczerzy, przy takiej liczbie kobiet w domu może być z tym ciężko), przebrała i zeszła na dół. Zajrzała do salonu i stwierdziwszy, że Marcus wrócił przez chwilę walczyła z pokusą, by od razu go zbudzić i przepytać. Uznawszy to jednak za mało rozsądne, szczególnie, że brat był przeziębiony i potrzebował odpoczynku, skierowała się do kuchni. Zaparzyła herbatę - w końcu bez tego nie zwykła zaczynać dnia - i usiadła przy stole pogrążając się w rozmyślaniach. Czekała aż cała rodzina się zbudzi, bo mieli przecież jeszcze kilka kwestii do omówienia. Jak choćby to, gdzie będą mieszkać, albo czy matka zostaje w Japonii i na jak długo. Ach, i dlaczego, u licha, Isao miałby być trzymany w lochach.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Czw Lut 07, 2013 11:02 pm

Po odwiezieniu Isao do jego mieszkania, wrócił do domu gdzieś nad ranem. Nic jednak nie wskazywało na to by miał poczuć lepiej. Mimo tego, nim poszedł spać, zajrzał do córki i siostry pokoi. Pamiętając jak Azel ich przydzielił, nie miał problemu ze znalezieniem. W końcu zszedł do salonu i uwalił na kanapie przykrywając kocem, zdejmując z siebie marynarkę i śpiąc w spodniach i koszuli. Nawet nie tracił czasu na przebieranie się w jakąś piżamę. Był tak zmęczony i schorowany że sił mu na to zbrakło. Gdyby ktoś zechciał dotknąć jego czoła, mógłby poczuć jego intensywne ciepło. Tak, Marcus załapał się gorączki. Ta zima i przebywanie w górach pogłębiło mu chorobę. Co jakiś czas atakował go kaszel, lecz nie robił sobie z tego nic, że mógł obudzić Azela. Nie słyszał nawet jak Madeline zeszła do salonu a potem do kuchni. Sen miał mocny, długo chyba jeszcze pośpi, z powodu zajmowania się sprawą Isao i to w nocy.
Wcześniej nie zabrał Madeline ze sobą. I nie żałował tej decyzji. Gdyby zobaczyła swojego przyjaciela w bardzo opłakanym stanie, przeżyłaby szok i kto wie, czy wtedy dopiero na serio nie znienawidziłaby swojego brata. Który to być może przyzwala na takie traktowanie wampirów. Na szczęście skończyło się to dobrze.

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Pią Lut 08, 2013 12:02 am

Po ukazaniu swojego niezadowolenia z faktu, iż Estelle dołączyła do grona osób oszukiwanych przez rodzinę, Chizuru omal nie zaczęła tupać nóżką ze zniecierpliwienia, kiedy nikt jakoś nie kwapił się do udzielenia jej odpowiedzi. W końcu odezwał się do niej Azel, na co dziewczyna przymknęła oczy i westchnęła głęboko.
- Dobrze, niech będzie. - odparła. To wszystko ani trochę jej się nie podobało, jednak nie była rodzicem ani opiekunem Estelle, więc tak właściwie nie miała prawa o niczym jej mówić, jeśli spotyka się to z oporem najbliższej rodziny. Plus nie chciała się kłócić z wujkiem ze względu na niedawny zawał. Dlatego tylko pokręciła głową, a potem uśmiechnęła do Azela i przeniosła wzrok na swoją rówieśniczkę.
- Chodź. - bez zbędnych ceregieli chwyciła dziewczynę za drobną dłoń i zaprowadziła na górę. Sama zajęła pokój niebieski, więc Estelle pozostał do wyboru tylko bordowy. Chizuru pomogła jej wnieść do pokoju rzeczy, pewnie jeszcze trochę porozmawiały, po czym młoda Namikaze zostawiła równie młodą ciotkę samą, by na spokojnie mogła sobie wszystko przemyśleć i polazła do swojego pokoju. Na początku nie mogła sobie znaleźć miejsca. Jak wiadomo, nie należy do osób, które bezczynnie leżałyby w łóżku. Potrzebowała ruchu, a ponieważ nie chciało jej się spać i nie chciała wychodzić na dwór, pozostało jej tylko bezcelowe łażenie w kółko po małym pomieszczeniu. W końcu i to ją znużyło, więc postanowiła przebrać się w piżamę i położyć się spać. Nie doczekała powrotu ojca. Kiedy Marcus po powrocie wszedł do jej pokoju, Chizuru była pogrążona w tak głębokim śnie, że gdy mężczyzna złożył delikatnego buziaka w jej policzek nastolatka tylko mruknęła coś pod nosem, po czym przewróciła się na drugi bok, przy okazji skopując kołdrę z łóżka. No cóż.
Nigdy nie była rannym ptaszkiem, chociaż z tego co zauważyła zaraz po przebudzeniu, nikt w rodzinie raczej nie był. Gdy już zwlokła się nieprzytomna z łóżka udała się do łazienki, z zamiarem wzięcia prysznica. O dziwo nie stał przed nią tłum kobiet, chociaż o ile się nie myliła z któregoś pokoju doszły ją dźwięki porannej pobudki. No więc Chizu szybko myk, myk i łazienka zajęta! Sorki panie, trzeba szybciej wstawać. Ale teraz nie o tym. Brunetka dość szybko się wyszykowała, jednak nadal była półprzytomna. Zaczęła schodzić ze schodów na dół. Nie byłaby jednak sobą, gdyby niczego nie odwaliła, prawda? Była tak zaspana, że przez przypadek ominęła dwa schodki i z wielkim hukiem w trybie ekspresowym znalazła się w korytarzu, tyłkiem na podłodze. Zaklęła siarczyście pod nosem (doprawdy, ja nie wiem kto uczy ją takiego słownictwa) masując swoje jakże zacne cztery litery i polazła do kuchni. Stanęła w drzwiach, prawą ręką przecierając jeszcze zaspane oczy.
- Dzień dobry. - przywitała się z Maddie trochę półprzytomnym głosem. Nawet nie zadała sobie trudu żeby sprawdzić, czy swoim rumorem nie obudziła ojca i wujka.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Pią Lut 08, 2013 1:00 pm

Każdy zauważył niezadowolenie Chizuru, ale lepiej jest z niektórymi sprawami poczekać do dnia następnego. Obecnie i tak za dużo Estelle przeżyła jak i sam Azel. A chyba nie chcielibyśmy być ponownie świadkami ataku astmy ze strony różowowłosej? Na prośbę Azela, Chizuru mimo swoich małych fochów, wykonała polecenie zabierając rówieśniczkę na piętro by pokazać jej pokój i ewentualnie pomóc się rozpakować. Mężczyzna odprowadził je do wyjścia, a potem zmuszony był się słuchać matki jak i ciotki. Dlatego też przebrał się w piżamy i wlazł pod kołdrę, przygotowując sobie z kanapy łóżko. Leżał i oglądał telewizję, by jakoś zbić czas. Jak wstawać, to tylko do łazienki. Problemów oczywiście nie sprawiał.
Wieczór zapadł a wszyscy poszli spać.

Nadszedł ranek a Azel spał nadal. Gdyby jednak nie hałas spowodowany przez Chizuru, nie obudziłby się tak szybko. Drgnął lekko a później i tak uchylił powieki. Czuł się znacznie lepiej, choć jakieś pozostałości z wczoraj pewnie mu zostały. Podniósł się słysząc rozmowy dobiegające z kuchni. Rozejrzał się, zastając na sąsiedniej kanapie śpiącego Marcusa. Za dobrze to on nie wyglądał, ale nie Azelowi to oceniać. Scarlett albo Madeline sprawdzą co z nim potem. Wstał z łózka zakładając szlafrok, ubrał laczki i powędrował do kuchni, gdzie zastał Madeline i Chizuru.
- Dzień dobry. - Przywitał się z nim lekko uśmiechając. Przekonany był że to ich matki wstają tak wcześniej, ale jak się okazało, dziewczyny młodzież je wyprzedziła. Podszedł do czajnika wstawiając wodę, wyjął kubek by zrobić sobie herbaty. Przy okazji wziął tabletki popijając wodą.

_________________

Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 348


PisanieTemat: Re: Dom Azela   Nie Lut 10, 2013 2:30 pm

Cóż. Estelle musiała pogodzić się z tym, że coś zostało przed nią zatajone. Przynajmniej na razie. O dziwo, różowa nie miała z tym problemu, tak jak Maddie jeśli chodziło o Isao. Ale to tylko i wyłącznie dlatego, że i tak wiele rzeczy jeszcze nie wiedziała. W końcu w ciągu jednego dnia nie dowie się wszystkiego, nawet jakby usilnie chciała i zarwała noc, na słuchaniu co i jak jest w jej rodzinie. Jak to dziwnie brzmiało. Jednego dnia nie miała nikogo - w sumie to siedemnaście lat - aż nagle ma brata, matkę, ojca i w ogóle milion innych krewnych. To za dużo jak na nią. Dlatego też, gdy tylko weszła do sypialni położyła się do łóżka w samej bieliźnie. W końcu miała przy sobie tylko małą walizeczkę w której było dość mało ubrań i żadnej piżamy! Nie miała czasu nic kupić, ani nawet zarezerwować sobie nocleg. Temu też myślała o tym, że pójdzie spać do akademika.
W każdym razie dziewczyna po usilnym kręceniu się na boki w końcu zasnęła. Znów śnił jej się koszmar o tym, jak gdy była małym dzieckiem to zaatakował ją wampir. Dawno tego snu nie miała, temu też szybko wstała z wyrka nim wszyscy jeszcze się obudzili. Nawet Madeline. Wtedy też po cichu skierowała się do łazienki i wzięła pierwsza prysznic, będąc jak najcichszą, aby nikogo nie zbudzić. Stała pod chłodną wodą patrząc na bliznę na nadgarstku i wyszła spod strumienia wody, aby się odziać w nowe ciuchy i wrócić do pokoju, aby znów usnąć na parę godzin. W tym czasie wstała jej kuzynka, oraz.. Chizuru. Estelle otwierając zaspane powieki słyszała, jak te się kręcą po domu, więc wstała, pościeliła i zeszła na dół. Na chwile zajrzała na salonu, gdzie spał już tylko Marcus. A więc jej brat też już był na równych nogach. Lekko niepewna weszła do miejsca, w którym wszyscy siedzieli i uśmiechnęła się delikatnie.
- Cześć - wszyscy dzień dobry, to ta na przekór innym, o! Podlazła do wolnego krzesła i usiadła patrząc się na czerwonowłosego, następnie Chiz, a na końcu na Madd. Wyglądała na przygnębioną, przynajmniej różowej tak się wydawało.
- Coś Cię gryzie? - spytała patrząc błękitnymi tęczówkami na złote, należące do pięknej blondynki. Estelle też chciałaby być tak ładna, jak Maddie. Mało w Japonii blondynek, ot co.

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Azela   Pon Lut 11, 2013 10:54 am

Jak się okazało, młodsze pokolenie Namikaze akurat należało do rannych ptaszków. Madeline zazwyczaj budziła się wcześnie z przyzwyczajenia, w końcu nie było sensu marnować połowy dnia na sen. Tymczasem ledwie zeszła na dół, do kuchni, już usłyszała odgłosy krzątaniny na górze. Szczerze wątpiła, by to jej matka wstała. Nie dość, że kobieta miała za sobą podróż na inny kontynent, to jeszcze zużyła sporo energii, by odwrócić wczoraj skutki Azelowego zawału. Ciotka też pewnie jeszcze odpoczywa, pozostawała zatem kuzynka, albo bratanica.
Zamiast więc zrobić herbatę tylko sobie, w pojedynczym kubku, łowczyni odszukała większy dzbanek, wrzuciła do niego dwie torebki z esencją i zalała wodą. Tym sposobem dzban parującej herbaty znalazł się na stole, a zarówno Azel, jak i każdy inny, kto miał ochotę, mógł po prostu się częstować.
Usiadła przy stole, czekając na resztę rodziny, gdy wtem dobiegł ją stosunkowo głośny huk. Blondynka wzdrygnęła się mimowolnie, wyobrażając sobie, że upadek ze schodów (przynajmniej tak to brzmiało) do przyjemnych nie należał. I chociaż nie znała jeszcze dobrze Chizuru, z niewiadomych przyczyn była w stanie założyć się, że to właśnie córka jej brata tym dźwiękiem zaznaczyła swoją pobudkę.
- Hej, Chizu - przywitała się z lekkim rozbawieniem w głosie, widząc, iż jej przypuszczenia faktycznie się sprawdziły. Brunetka wyglądała na ledwie przytomną, więc Maddie bez słowa przesunęła dzbanek w jej stronę. Mocna herbata z samego rana zawsze stawia na nogi!
Tymczasem do kuchni wszedł także Azel, który, ku uciesze swojej kuzynki, wyglądał dziś znacznie lepiej.
- Jak samopoczucie? - zagadnęła, zastanawiając się jednocześnie, czy dla pewności Scarlett nie powinna go jeszcze podleczyć. Choć łowca z pewnością nie będzie chętny, skoro w tej chwili jego życiu nic bezpośrednio nie zagrażało. - Marcus nadal śpi? - spytała jeszcze, ciekawa, czy huk obudził także jej brata. Nie to, żeby skąpiła mu odpoczynku, ale serio - mógłby się wreszcie pozbierać i zdać jej relację z dnia wczorajszego. Potem niech wraca do łóżka i wyleży to swoje przeziębienie, coby się nie przekształciło w zapalenie płuc.
Nie minęło pięć minut, a do kuchni zajrzała kolejna osoba. Mad przywitała Estelkę uśmiechem, przysuwając jej wolne krzesło obok siebie. Zastanawiała się, czy dziewczyna postanowi wrócić z matką do Europy, czy też zostanie tu z bratem. Sytuacja, w jakiej różowa się znalazła, była tak podobna do jej własnej sprzed kilku lat, że Madeline miała dziwne wrażenie, jakby przeżywała déjà vu, tylko patrzyła na wszystko z boku.
Pytanie Estelle zaskoczyło jasnowłosą. Automatycznie przybrała pogodny wyraz twarzy, ten, za którym zwykle skrywała swoje uczucia, gdy coś ją martwiło. Zazwyczaj nie zwierzała się nikomu, dochodząc do wniosku, że inni mają dość swoich problemów. A jednak już po chwili westchnęła, spuszczając na moment wzrok.
- Martwię się trochę, że jeden mój przyjaciel może mieć kłopoty. Marcus, mój brat - uściśliła, gdyby Estel miała jeszcze problem ze wszystkimi imionami - coś wie, ale wczoraj nie chciał ze mną rozmawiać. - Wzruszyła bezradnie ramionami. By jednak nie zadręczać nowo poznanej kuzynki swoimi nieco skomplikowanymi problemami, zaraz uśmiechnęła się ponownie.
- A ty jak się trzymasz? Pewnie jesteś tym wszystkim trochę przytłoczona, co? Moja matka też mnie oddała, więc wiem jak to jest - stwierdziła, mimowolnie przesuwając wzrok na kosmyki okalające jasną buzię Estelki. Może powinna być przyzwyczajona do dziwnych barw w swojej rodzinie, ale róż włosów wciąż ją zaskakiwał.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Azela   

Powrót do góry Go down
 
Dom Azela
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: