IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabinet Dyrektora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18  Next
AutorWiadomość
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Wto Lut 20, 2018 11:29 am

Dyrektor przeglądał właśnie dokumentacje kiedy rozległo się ciche pukanie. Nie zdążył nawet zaprosić do środka interesanta, bowiem już po chwili w drzwiach stanęła jedna z uczennic. Kaien odruchowo spojrzał na zegarek i zaraz po tym wstał ze swojego wygodnego fotela.
- Mężczyzna wdarł się do waszego pokoju? - zmrużył oczy zastanawiając się czy dobrze zrozumiał dziewczynę. Tego typu rozboje nie zdarzały się w jego akademii. Jak wiele musiało się zmienić, skoro uczniowie nie byli bezpieczni we własnych pokojach! Biedne dzieci…
- Tak tak, naturalnie. Prowadź. - w ręku miał już pęk kluczy by zamknął gabinet ale tak oto pojawiła się sama zainteresowana.
- Dziecko drogie, potrzebujesz natychmiastowej pomocy. - pomógł dziewczynie wstać i zarzucił jej na ramiona własną marynarkę. Doskonale widział, że stan nastolatki nie wygląda zbyt dobrze, ale dla pełnej diagnozy potrzebował kogoś z wykwalifikowanego personelu.
- Idziemy, a po drodze przedstawisz mi swoją wersję zdarzeń. - przekazał klucze Aiko i bez uprzedzenia wziął na ręce ranną dziewczynę.
- Zamknij gabinet i chodź z nami, Aiko. - polecił i wraz z dziewczętami udał się do najbliższego medyka. Zaaferowany tą całą sytuacją nawet nie zauważył, że za oknem znajduje się nie kto inny jak wampir który dopuścił się ataku na uczennicy. Oj gdyby tylko wiedział… Gdyby wiedział!

Zt + Fumiko, Aiko (i Taka jeśli chce)

Gabinet zamknięty
Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3869-lilith-victoria-diana-reiss-kuroashita#85328 http://vampireknight.forumpl.net/t3757-lilith#82511 http://vampireknight.forumpl.net/t3645-lilith#79067 http://vampireknight.forumpl.net/t3640-mieszkanie-lilith#79059
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 289


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Czw Kwi 19, 2018 9:08 am

Zatrzymała się przed gabinetem dyrektora niepewna słuszności swojego postępowania. Kaien Cross znany był wśród uczniów ze swojej dobroci, ale nikt nigdy nie wspomniał o jakimkolwiek akcie pobłażliwości z jego strony. Dla większości był jak ojciec, który dbał o swoje dzieci. Troskliwy, ale też surowy. Może gdyby Lilith rzeczywiście była siedemnastolatką, za którą się podawała, to mężczyzna spojrzałby na nią łaskawiej? Ale ta niepozorna blondynka, która właśnie stała przed drzwiami, była dorosłą wampirzycą. Może nie aż tak niebezpieczną jak reszta Kuroaishita, ale na pewno nieobliczaną i budzącą strach.
Po co tutaj właściwie przyszła? Mogłaby po prostu zabrać wszystkie swoje rzeczy i wyjść z Akademika, zostawiając szkołę za sobą, ale coś ją podkusiło, by zajrzeć jeszcze do gabinetu Crossa. By powiedzieć mu wszystko, by wiedział, że Lilith nie jest tą, za którą się podawała. I że z jej strony nie grozi mu niebezpieczeństwo. W końcu poza wulgarnością swojego zachowania, nie zrobiła krzywdy nikomu z Akademii. Co jednak robiła na mieście, to sprawa tylko jej, Samaela i ewentualnie Rady, choć w przypadku walki z Thanatosem nie mają się do czego przyczepić.
Wzięła kilka głębokich wdechów, mimo, że jako wampir wcale nie musiała tego robić, po czym nacisnęła klamkę i wsunęła się do gabinetu. Rozejrzała się po pomieszczeniu, po czym wbiła wzrok w Kaiena i podeszła do niego wolno, trzymając w dłoniach złożony biały mundurek.
- Musimy porozmawiać, panie dyrektorze - rzuciła krótko, kładąc na jego biurku wspomniane wcześniej ubranie, klucz do pokoju w akademiku oraz szkolną legitymację na nazwisko Yuriko Megumi Ishikawa - To dość delikatna sprawa... I długa historia.
Zaraz po tych słowach na blacie wylądowała odpięta kabura z glockiem w środku i kolejny, bardzo stary dokument, tym razem zawierający prawdziwe dane wampirzycy - Lilith Victoria Diana Kuroaishita. Na pożółkłym ze starości papierze widniały wszystkie szczegółowe informacje na temat blondynki. Data urodzenia, czystość jej krwi, krew i nazwiska rodziców...
- Z mojej strony nie grozi nic osobom przebywającym w Akademii, ale jeśli nie ma pan do mnie zaufania, to niech mnie pan skuje - wyciągnęła przed siebie nadgarstki, czekając aż zacisną się na nich kajdanki blokujące moc. Zakładała, że Kaien takowe posiadał, choćby ze względu na charakter uczniów Nocnych Zajęć.
Jej dłonie drżały, kiedy wypowiadała te słowa. W końcu zrobiła coś, co z punktu widzenia swoich wampirzych pobratymców było kompletną głupotą. Ujawniła swoje prawdziwe nazwisko Crossowi! Gdyby jeszcze należała do jakiegoś przyjemniejszego rodu, to może rozeszłoby się po kościach, ale przed dyrektorem stała jedna z Kuroaishita. Tylko, że drobna wampirzyca wcale nie budziła aż tak wielkiego postrachu jak reszta jej krewniaków. Właściwie, to w tamtym momencie była całkowicie bezbronna, zdana na łaskę Kaiena. Czy zechce jej wysłuchać, czy może od razu wezwie kogoś z Oświaty?

_________________
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Wto Maj 01, 2018 9:51 pm

Sprawy uczniów od zawsze bardzo absorbowały dyrektora. Czasem nie było idealnych wyjść z sytuacji, dlatego starał się robić wszystko żeby w swojej ocenie być sprawiedliwym i jak najbardziej pomocnym. Ledwie wrócił do gabinetu gdy ponownie rozległo się pukanie do drzwi.
Czyżby Fumiko wróciła? Dziewczyna była niepocieszona obrotem wydarzeń gdzie wraz z Taką tymczasowo zostali od siebie odsunięci. Ale nie mógł postąpić inaczej. Samo przyjęcie wampira do akademii było aktem dobrej woli i nie każdy by się na to zdobył. Chłopak potrzebował teraz chwilę wytchnienia i opieki, a tą drugą z pewnością zapewni mu Yuki. Któż inny jak nie wampirzyca będzie w stanie zrozumieć naturę Taki i odpowiedzieć na wszystkie jego pytania. Nauczyć pożywiać się tabletkami i panować nad emocjami by już nigdy nikogo nie skrzywdził.
- Proszę wejść. - powiedział donośnym głosem. Odłożył dziennik lekcyjny i przywitał uczennicę która ku jego zdziwieniu nie była tą której się spodziewał.
- Usiądź proszę, Yuriko. - wskazał jej miejsce naprzeciw obdarzając dziewczynę łagodnym uśmiechem. Doświadczenie mówiło, że coś jest nie tak, zwłaszcza że dostrzegł mundurek który trzymała w dłoniach. Pierwszym co nasunęło mu się na myśl było odejście z akademii. Uczniowie rzadko kiedy opuszczali szkołę bez jej ukończenia. Zwykle zostali przenoszeni do innych placówek albo zawieszeni ze względu na swoje karygodne zachowanie. Yuriko nie należała do żadnej ze wspomnianych grup. Z pokrętnej relacji Esmeraldy Cross wiedział, że dziewczyna była niezwykle aktywna na ostatnich zajęciach i nic nie wskazywało na żadne problemy. A jednak przyszła.
- Dlaczego miałbym to zrobić? - był zaskoczony i to bardzo. Przez wszystkie lata starał się być wzorem i wsparciem dla swoich uczniów. Był łowcą, owszem. Nie wpływało to jednak na jego pracę, bo jedynym czego pragnął było stworzenie bezpiecznej przystani dla ludzi i wampirów. Miejsca w którym mogą spokojnie żyć, uczyć się, koegzystować bez strachu że stanie się coś złego. I to działało.
- Wiem kim jesteś. Byłbym głupcem przyjmując do akademii wszystkich bez odpowiedniego sprawdzenia. - odsunął w jej stronę dokument. Nie miał nic przeciwko by uczęszczała do szkoły, a przynajmniej dopóki nie krzywdziła innych. W oczach Crossa Lilith nie stwarzała zagrożenia dlatego nie widział problemu by mogła spokojnie mieszkać w akademiku i uczęszczać na zajęcia. Wiele wampirów tak robiło a jak widać świat jeszcze od tego nie upadł.
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 277


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Wto Maj 08, 2018 12:01 am

Cel podróży nie znajdował się daleko - albowiem chodziło o sam gabinet dyrektora. Międzyczasie, gdy pilnowała, czy Fumiko na pewno nie zwiała - same próby byłyby powstrzymywane - napisała jeszcze wiadomość do Fergala. Niespecjalnie cieszyła się z powodu, że musiała sama tutaj się pojawić, ale wiedziała, że nie było wyjścia... Skoro on zajmował się drugim z wampirów. Przynajmniej taką wiedzę posiadała na teraz, bo kto wie, co było naprawdę...
Westchnęła cicho. Znalazły się przed samymi drzwiami. Dziewczyna wyczuwała, że w środku już ktoś jest, jednakże czekanie dłużej niż powinno się... Nie uważała tego za dobre. Dlatego też uniosła prawą rękę i zastukała w drzwi stanowczo. Policzyła w myślach do dziesięciu i niezależnie czy były słowa zachęty czy też nie, otworzyła drzwi.
- Przepraszam bardzo, ale jest sprawa, którą chciałabym z panem omówić - odezwała się z miejsca. - I nie nadaje się zbyt na to, by odłożyć ją na bok.
Jeśli będzie mogła, wpuści Fumiko do środka. Miała nadzieję, że Cross nie będzie miał za złe to. Mimo wszystko... Raczej prefekci nie przychodzą tutaj w błahej sprawie, prawda? Kto właściwie wie...

_________________
Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3869-lilith-victoria-diana-reiss-kuroashita#85328 http://vampireknight.forumpl.net/t3757-lilith#82511 http://vampireknight.forumpl.net/t3645-lilith#79067 http://vampireknight.forumpl.net/t3640-mieszkanie-lilith#79059
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 289


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Wto Maj 08, 2018 12:56 pm

Patrzyła na Crossa zszokowana, przez moment nie mogąc wydusić z siebie ani słowa. Ale jak to od początku wszystko wiedział? Sądziła, że przez ostatnie lata bardzo dobrze się maskowała pod fałszywymi nazwiskami. A już na pewno nie przyszło jej do głowy, by ktokolwiek miałby łączyć ją z rodem Kuroashita. Westchnęła ciężko pocierając przy tym skronie. Czyżby rzeczywiście na starość zrobiła się mało ostrożna? Bardziej ufna, przez co jej cenne dane mogły wpaść w ręce pierwszej lepszej osoby?
Nie pozostało jej nic innego, jak roześmiać się.
- Musi pan przyznać, że udawanie uczennicy wychodziło mi całkiem dobrze - dopiero teraz rozsiadła się wygodnie na wskazanym przez dyrektora miejscu - Przyjemnie było znów poczuć młodzieńczą beztroskę, ale wszystko musi się kiedyś skończyć.
Wyraźnie posmutniała, kiedy zabierała z biurka swoje dokumenty. Może i zgrywała buntowniczkę, która za nic ma szkolne zasady, ale prawda była taka, że mocno zżyła się z Akademią i jej wszystkimi zakamarkami. Polubiła nawet te białe mundurki.
- Przybyłam tu, by obserwować resztę Kuroaishita, zanim się im ujawnię. Doszłam jednak do wniosku, że w ogóle do nich nie pasuję. Chociaż mam swoje za uszami, to przy reszcie jestem chodzącym dobrem. I to nie przesada. Skoro moja mała "misja" dobiegła końca, to nie widzę powodu, by dłużej mieszkać w Akademii. Poza tym jest jeszcze jedna sprawa, o której chciałabym z panem pomówić...
Zagryzła wargę wyraźnie się wahając. Uznała jednak, że skoro od początku znał jej prawdziwe nazwisko, to i ta rzecz wkrótce przestanie być tajemnicą.
- Nie mogę udawać uczennicy, kiedy moje bliźnięta również się tu uczą! Jak to będzie wyglądało?
Znów uciekasz od odpowiedzialności, Lilith? - odezwał się cichy głos w jej głowie. Nie, to nie tak, że całkowicie uciekła. "Dzieciaki", o ile tak mogła nazwać parę 22-letnich wampirów, były już dorosłe. Co miała im powiedzieć? Jak miałaby próbować ocieplić ich relacje, gdyby wciąż zgrywała ich rówieśniczkę?
- Vivianne jest niesamowicie podobna do mnie, rozpozna ją pan od razu. Levi natomiast wdał się w swojego ojca. Nie wiedzą, że są rodzeństwem, przez... pewne powody musiałam ich rozdzielić - podniosła się i zrobiła kilka kroków, zatrzymując się przy oknie - To jednak nie czas na rozwodzenie się nad moimi motywami i tym, czy jestem dobrą matką, ale właśnie jako matka proszę pana, by miał oko na tę dwójkę. Niby są już duzi, ale różnie bywa z dzisiejszą młodzieżą!
Zabawne, że gdy tylko ściągnęła szkolny mundurek natychmiast włączał się jej tryb rodzica. Trudno się jej dziwić. W końcu nie słyszała, by schwytano ucznia, który był odpowiedzialny za atak podczas lekcji wychowania do życia w rodzinie. Nie chciała, by ten sam nieobliczalny dzieciak rzucił się na jedno z bliźniąt.
- Zostawiam swój aktualny adres jak i numer telefonu. Proszę nie wahać się kontaktować w sprawie Leviego i Vivianne. Właściwie, to bardzo chętnie mogę przychodzić na małe "wywiadówki" - z uśmiechem wyjęła z torebki kopertę, która następnie znalazła się na biurku Kaiena - Gdyby pan potrzebował mojej pomocy, przybędę.
Miała u Crossa dług wdzięczności za to, ze nie wydał jej Oświacie ani Radzie, chociaż mógł. Mało tego, pozwolił starej wampirzycy "legalnie" uczyć się w Akademii i nie robił z tego tytułu żadnych problemów. Wypadało jej jakoś podziękować. Poza tym, zależało jej na sprzymierzeńcu w postaci dyrektora.
W tym samym momencie do gabinetu wkroczyła czarnowłosa prefekt, co dla Lililth było znakiem, by zakończyć rozmowę.
- Nie szkodzi, to wszystko z mojej strony - poprawiła torbę na ramieniu - Mam nadzieję, że wkrótce znów się spotkamy, zatem do zobaczenia, panie dyrektorze.
Ostatni raz omiotła wzrokiem gabinet Crossa, po czym wyszła z pomieszczenia. Na korytarzu jeszcze natknęła się na przerażony wzrok czarnowłosej Fumiko, którą kojarzyła z nieszczęsnego wdż, uśmiechając się do niej ciepło. Cokolwiek zrobiła ta dziewczyna, to nie powinna się aż tak bardzo bać. Przynajmniej według starej Kuroaishita.
Nie, wróć. Reiss. Od tamtego dnia stała się Lilith Reiss.
Taksówka już czekała z bagażnikiem wypełnionym po brzegi jej walizkami. Resztę rzeczy już wcześniej przeniosła do swojego mieszkania. Jeszcze raz zerknęła na szkołę, po czym wsiadła do pojazdu podając adres docelowy.
Nie uroniła jednak ani jednej łzy. Podświadomie czuła, że jeszcze tu wróci. Może za kilka lat, pod całkiem nowym nazwiskiem?
Zastanawiała się tylko jak Kaien Cross zareaguje na czek na ogromną sumę, który znalazł się w kopercie wraz z jej danymi kontaktowymi.


z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai http://vampireknight.forumpl.net/t3698-fumiko#80902 http://vampireknight.forumpl.net/t3692-fumiko
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 141


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Sro Maj 09, 2018 6:57 am

Poczuła się wielce urażona słowami, jakie Mei wypowiedziała w jej stronę jeszcze w ogrodzie. Że niby nie obchodził ją los Taki? Fakt, Fumiko zachowała się egoistycznie, ale to nie znaczy, że przez cały czas widziała tylko czubek swojego nosa. Gdyby nie zależało jej na dobru swojego wampirzego przyjaciela, to nawet nie starała by się mu pomóc. Nie wstawiłaby się za nim u dyrektora, ba, nawet nie przejmowała się tym, co stanie się z białowłosym tuż po odstawieniu jej do Akademii. A mimo wszystko naraziła się na karę, próbowała kłamać starając się wybielić chłopaka w oczach Crossa i Yuki i oszukała własną siostrę. Złamała szkolny regulamin nie dlatego, bo takie było jej widzimisię, tylko po to, by znów ujrzeć wampira, dla którego była być może jedyną znaną osobą w obcym miejscu. Pomimo osłabienia spowodowanego wcześniejszym ubytkiem krwi, zdecydowała się ponownie mu ją oddać nie dla chorych masochistycznych wrażeń, tylko starała się zaspokoić jego głód. Widziała, jak cierpi na tabletkach.
Może i Mei miała rację mówiąc, że Fumiko nie rozumie jak to jest być wampirem. Ale Taka nie był wampirem przez całe swoje życie. Niegdyś był taki jak ona - kruchy, słaby i przede wszystkim ludzki. Podczas gdy inni widzieli w nim tylko głodnego krwiopijce, ona starała się dostrzec człowieczeństwo, którego, miała nadzieję, jeszcze nie stracił.
Milczała przez całą drogę do gabinetu dyrektora. Dyskutowanie z prefektem nie miało sensu zwłaszcza, że dziewczyna nie znała do końca sprawy. Nie obawiała się spotkania z Kaienem, w końcu i tak miała karę do odrobienia. Bardziej martwił ją stan Taki, do którego zresztą w międzyczasie napisała kolejną wiadomość. Wątpiła, by wampir od razu jej odpisał, ale przynajmniej spróbowała się z nim skontaktować.
Ktoś już był w gabinecie dyrektora, ale wampirzyca najwidoczniej uznała, że to ich sprawa jest tą niecierpiącą zwłoki i weszła do środka. Westchnęła ciężko, opierając się o ścianę tuż obok drzwi. Pora była dosyć późna. Miała tylko spotkać się ze swoim przyjacielem, tymczasem wyszło to całe zamieszanie... szkoda gadać. Gdyby nie głód Taki i interwencja prefektów, zapewne już dawno znalazłaby się we własnym łóżku.
Omal nie podskoczyła, gdy drzwi się otworzyły, a z gabinetu wyszła jasnowłosa wampirzyca. Yuriko, czy jakoś tak. Kojarzyła ją z tamtego wdż. Odprowadziła ją wzrokiem do końca korytarza, po czym sama weszła do pomieszczenia, zamykając za sobą drzwi.
- Dzień dobry... A raczej dobry wieczór, panie dyrektorze - założyła kosmyk czarnych włosów za ucho - Wygląda na to, że będzie mi pan musiał wlepić dwie kary naraz.
Przestąpiła kilka kroków w stronię Crossa. Wyraz jej twarzy wskazywał skruchę, ale jednocześnie wyprostowane plecy oraz uniesiona głowa, nadawały jej kontrastu. Zupełnie jakby żałowała, ale nie do końca. Cóż, może tak właściwie było.
- Spotkałam się z Taką w szkolnych ogrodach, gdzie próbowałam go nakarmić własną krwią.
Wolała sama się przyznać, niż czekać, aż zrobi to za nią Mei. W końcu wbrew temu, co inni myśleli o Fumiko, była na tyle odpowiedzialna by ponieść konsekwencje swoich czynów. Nie zamierzała wbijać wzroku z ziemię i z łamanym głosem mówić "ja nie chciałam", kiedy właśnie chciała.
- Na swoje marne usprawiedliwienie mam to, że aż do dziś nie wiedziałam, że karmienie wampirów na terenie szkoły jest zabronione. W końcu ten punkt regulaminu dotyczy Klasy Nocnej i nie jest podany do wiadomości uczniów dziennych zajęć.
Byłoby dziwne, gdyby w ogólnym regulaminie nagle znalazł się zapisek o wampirach. Miała prawo nie wiedzieć, ale to nie znaczyło, ze musiała od razu rozpinać swoją koszulę i odsłaniać swoją szyję.
- Odzyskałam już na tyle sił, że jestem w stanie odbyć swoją karę. Mogę zacząć jutro z samego rana - mówiła powoli, wciąż nie spuszczając wzroku z dyrektora - Jest mi przykro w związku z tym, że tak to się skończyło.
No tak, gdyby nie prefekci, to w ogóle by się nie skończyło. Być może Taka, nieświadomy swej własnej siły oraz pragnienia, zabiłby głupiutką dziewuchę, która prowokowała go swoją długą szyją, składając mu propozycję wgryzienia się w nią.
- Jednocześnie mam do pana prośbę - stanęła tuż przed biurkiem, zniżając swój głos, co było głupie. W końcu Mei jako wampir z łatwością mogła ją usłyszeć. Mimo wszystko chciała podkreślić prywatny charakter jej wypowiedzi - Martwię się o Takę. Nie może przyjmować tabletek, w dodatku wspominał coś o opuszczeniu Akademii. Nie chcę, by znowu trafił na ulicę i żywił się... tak jak się żywił, gdy go spotkałam. Nie chcę, by stoczył się do poziomu E. Proszę, niech mu pan pomoże...

_________________
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Nie Maj 27, 2018 5:24 pm

Cross nie był głupcem, dlatego od zawsze sprawdzał kim był jego przyszły potencjalny uczeń. Nie robił tego z czystej ciekawości i cech związanych z ogólnym wścibstwem. Stworzenie bezpiecznej przystani dla ludzi i wampirów miało swoją cenę, a przyjmowanie wszystkich bez wcześniejszego poznania wiązało się z różnymi niebezpieczeństwami. Jako były już łowca wolał unikać takich zagrożeń. Swój wolny czas poświęcał na doglądanie akademii bez konieczności częstych interwencji i krwawych ofiar.
- Przyznaję. Żaden z uczniów nie miał co do Ciebie podejrzeń. Nawet grono pedagogiczne… - bo nikt się nie skarżył. Lilith była wyjątkowo grzeczna, choć czasem bardzo bezpośrednio zaznaczała swą obecność. Jak nastolatka – kapryśna i figlarna. Nie rozróżniająca się pośród innych uczennic w swojej klasie.
- To zrozumiałe. Oczywiście, będę miał na nich oko. Tutaj nic im nie grozi. - chyba że dowiedzą się o łączących ich korelacjach, a informacja ta spotka się z salwą niezadowolenia. W swoim życiu Cross widział już wiele, dlatego nie wykluczał żadnego ze scenariuszy.
- Dziękuję. Będziemy w kontakcie. - uśmiechnął się i wstał zza swojego biurka. Pożegnał się z Lilith ściskając jej dłoń i nawet otwierając drzwi kiedy ta zakomunikowała swoje wyjście. Był to jeden z przejawów szacunku sugerujący, że jasnowłosa nie powinna się niczego obawiać, zaś jej odejście jest dla dyrektora rzeczą całkiem normalną. Lilith nie była w szkole więźniem. Tworząc nową tożsamość miała prawo do edukacji, zwłaszcza gdy w swoim małym teatrze nie działała na krzywdę uczelnianej społeczności. Rozumiał jej motywy i nie zamierzał przeszkadzać w wytyczonym planie. Początkowo nie zauważył koperty, ale kiedy omyłkowo trafiła w jego dłonie był zaskoczony. Nie było mowy o pomyłce, więc od razu założył że znajdująca się w niej kwota była darowizną na rzecz akademii. Chciał dogonić Lilith i osobiście podziękować jej za tak hojny dar, ale plany dyrektora pokrzyżowało pojawienie się kolejnej petentki. W dodatku tej samej o której ostatnimi czasy było dość głośno.
- Witam Cię, Fumiko. - twarz mężczyzny była pogodna, ale wewnętrznie bał się tego co za chwilę mógłby usłyszeć. Przeczucie podpowiadało mu, że nie powinien wstawać z krzesła, a jego serce mogłoby nie wytrzymać kolejnej rewelacji stworzonej przez krnąbrną nastolatkę.
Dwa zakazy naraz… Ciekawe. Nabroiła wystarczająco wiele, a mimo to była świadoma kolejnych wpadek które były niczym innym jak łamaniem szkolnego regulaminu. W przeciwnym razie nie prosiłaby przecież o dodatkową karę.
- Słucham? - nie mógł, po prostu nie był w stanie w to uwierzyć. Już wcześniej prosił ich o zachowanie względnej ogłady. Pouczył Takę, ba, przyjął go nawet pod swój dach… Oddał pod opiekę lekarki i podzielił się zasobami tabletek krwi. Po co? By teraz w szkolnych ogrodach, gdzie KAŻDY mógł ich dostrzec, oddawali się przyjemnościom? Kusili innych uczniów, łamali regulamin i stwarzali ryzyko dla siebie i innych. Co z koegzystencją? Co ze wszystkimi zasadami nad którymi tak długo pracował dyrektor i jego kadra?
W końcu nie wytrzymał i pierwszy raz Fumiko mogła dostrzec drugą naturę Crossa, który wstał zza biurka i uderzył w nie otwartą dłonią.
- Siadaj! - donośny dźwięk rozległ się po całym gabinecie, kiedy to niepocieszony dyr mierzył dziewczynę niezadowolonym spojrzeniem. Wyglądał srogo, zdecydowanie… inaczej niż zwykle. Na tę chwilę nie był już dobrym wujkiem który wybacza i głaszcze po głowie.
- Podobno wiesz o wampirzej klasie, więc aż trudno mi zrozumieć dlaczego jesteś tak nierozważna, Fumiko! Dlaczego prowokujesz Takę… Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że w tym momencie powinienem wyrzucić go z akademii i najlepiej oddać także w ręce władz?! Jako jednostkę niebezpieczną i niezdolną do życia pośród społeczeństwa. Czy naprawdę tego chcesz?! - westchnął i pokiwał głową w geście dezaprobaty. Powoli usiadł i otworzył dziennik klasy Fumiko.
- Będę zmuszony obniżyć Twoje zachowanie. Ponadto przez najbliższe trzy miesiące będziesz pomagała Pani sprzątaczce w utrzymaniu porządku na terenie akademii oraz zgłosisz się do profesora Petrowicza. Pomoce naukowe wymagają segregacji i oczyszczenia, a i sam profesor na pewno znajdzie dla Ciebie zajęcie. Jeśli zobaczę albo od kogoś usłyszę, że spotykasz się z Taką, zostanie on usunięty z akademii. To ostatnia szansa dlatego pozwól mu zaaklimatyzować się w szkole. - jego poważny ton świadczył o tym, że nie ma szansy na choćby minimalne wytargowanie lepszych warunków. Cross podjął już decyzję, która z punktu widzenia młodych kochanków była zapewne krzywdząca.
- Jeśli nie masz nic do dodania wróć do swojego pokoju z tą lekturą. Od jutra zaczynasz. - podsunął jej regulamin klasy nocnej tak by tym razem WIEDZIAŁA jakie są tam punkty i jak należy ich przestrzegać.
- Miotły, ścierki i kubły na wodę znajdziesz w składziku. Potem zgłoś się do Profesora. - wyjaśnił na wypadek gdyby miała jeszcze jakiekolwiek wątpliwości.
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai http://vampireknight.forumpl.net/t3698-fumiko#80902 http://vampireknight.forumpl.net/t3692-fumiko
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 141


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Nie Maj 27, 2018 8:35 pm

Wściekły ton głosu dyrektora nie wróżył nic dobrego. Czy teraz zostanie wydalona ze szkoły i zmuszona wrócić do Tokio, gdzie czeka na nią karcąca ręka macochy? Aż skrzywiła się na wspomnienie ciosów spadających na jej plecy. Pobicie przez drugą żonę ojca było jednak mniej stresujące od tego, co mogło spotkać jej jedynego przyjaciela.
Posłusznie usiadła na miejscu wskazanym przez Kaiena. Przez cały jego wywód nie odezwała się ani razu. Ani razu też nie podniosła wzroku na twarz dyrektora. Nie chciała oglądać wymalowanej na niej wściekłości, której powodem było jej nierozważne zachowanie. W pewnym momencie gorące krople zaczęły spływać po jej policzkach i kapać na granatową spódnicę, tworząc na niej ciemniejsze plamy.
- Przepraszam - wydusiła z siebie w chwili, gdy Cross przestał mówić - Chciałam chociaż raz poczuć się komuś potrzebna. Wiem, że to egoistyczne, a teraz Taka...
Jej ciałem wstrząsnął gwałtowny szloch. Wszystko przez to, że pozwoliła sobie na zbyt wiele. Wiedziała, że Taka był głodny. A mimo to nie zareagowała jak powinna, nie zabrała go do Yuki, ani nie poprosiła o pomoc prefektów. Mało tego, szła w zaparte i kłamała twierdząc, że do niczego nie doszło.
- Błagam, niech pan tego nie robi! - uniosła się ocierając łzy rękawem marynarki - Taka to mój jedyny przyjaciel i nie zniosę myśli, że przeze mnie coś mu się stanie! - rzuciła się na podłogę przed dyrektorem, wykonując najniższy z możliwych ukłonów, zwany DOGEZA. W Japonii już mało kto posuwał się do tego gestu, a ci, którzy go wykonywali, musieli mieć naprawdę solidy powód - Przysięgam, że zrobię wszystko, co pan nakaże! Zniosę każdą karę, byle tylko Taka był bezpieczny... On nie jest groźny, tylko pozostawiony sam sobie! Widział go pan w ganinecie pani Yuki bez koszuli? Widział pan te blizny na jego ciele? Po tym, co zrobił mu ten potwór, zasługuje na spokój...
Wspomnienie szram na ciele ukochanego przyjaciela na nowo wywołało u niej atak gwałtownego płaczu. Nie powiedział jej, skąd miał te blizny, ale sama świadomość, że ktoś się nad nim znęcał budziła w niej masę uczuć - od współczucia (w końcu jej macocha robiła jej to samo) przez złość na tego, który to zrobił, po bezsilność. Najgorsze w tym wszystkim było to, że miała wrażenie, że tylko ona widzi w nim drugą osobę. Nie wampira, który może stanowić zagrożenie dla reszty uczniów.
- Jeszcze raz przepraszam - podniosła się, gdy tylko nieco się uspokoiła - Z samego rana zgłoszę się do wskazanych osób. Dobranoc, panie dyrektorze. Dobranoc, senpai.
Ukłoniła się jeszcze na pożegnanie, po czym zamknęła za sobą drzwi gabinetu, podpierając je przed chwilę własnym ciałem. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę z tego, co tak właściwie się stało.
Właśnie straciła Takę.
Nie kryjąc się z płaczem wróciła do swojego pokoju w Akademiku, przy okazji wysyłając mu ostatnią wiadomość.

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Nie Cze 03, 2018 9:26 am

Priorytetem dyrektora było utrzymanie porządku i zapewnienie bezpiecznego miejsca dla wszystkich uczniów. Niejednokrotnie przyszło mu stawać przed wyborami i tak jak dziś musiał kierować się przede wszystkim dobrem ogółu. Nie miał monopolu na szanse, a zatem po wyczerpaniu zaufania musiał wprowadzić w życie pewne konsekwencje. Taka może i był krzywdzony, ale akademia nie była przytułkiem ani więzieniem. Nie mogli zakuć go w kajdany i bić uwieszonego na haku przy suficie by zmienił swą naturę. Dach nad głową, jedzenie, edukacja… to była szansa którą otrzymał i jak widać z niej nie skorzystał.
- Zgłoś się do Panny Green albo do Pani Sharp. Chciałbym żebyś z nimi porozmawiała o tym co zaszło. - nie do końca ufał Esmeraldzie przez wzgląd na jej „nowoczesne” i niekiedy dość kontrowersyjne zachowanie. Była jednak lekarzem, do tego człowiekiem i może przy niej Fumiko zmieni swoje zdanie. Albo przy Yuki. Co do jasnowłosej Cross nie miał żadnych zastrzeżeń, a jej staż w akademii był naprawdę bardzo imponujący. Szczerze wierzył w to, że rozmowa z jedną z kobiet otworzy oczy dziewczynie i skieruje jej myśli na bardziej pozytywne tory.
- Ostatnia szansa, Fumiko. Znasz cenę. - było mu szkoda dziewczyny ale niestety musiał brnąć w temat złego wujka. Pobłażaniem nie zmieniłby sytuacji, wręcz przeciwnie. Uczniowie nie mogli łamać zasad i sprowadzać na siebie i innych kłopotów.
- Dobranoc. - powiedział, odprowadzając Fumiko wzrokiem do drzwi. Jeszcze przez chwilę nasłuchiwał kroków czy aby udała się bezpośrednio w stronę pokoi… a nie do ogrodów, czy w inne szalone miejsce. Dopiero po upewnieniu się spojrzał na Mei. Wampirzyca była świadkiem niezbyt przyjemnej sceny, ale znała sytuację i miała pełną świadomość ciągu przyczynowo-skutkowego.
- Wybacz że byłaś tego świadkiem, Mei. Chciałbym żebyście mieli oko na tę parę. Przez czas wdrażania Taki nie powinni się spotykać, ani tym bardziej wychodzić poza teren szkoły bez mojego pozwolenia. Zgłaszajcie wszystkie incydenty i interweniujcie. Od dziś jesteś odpowiedzialna również za innych kolegów po fachu. Wiem że mądrze wykorzystasz stanowisko głównego prefekta. - chyba czas na zmiany skoro część uczniów zapomniała jak należy się zachować. Mei z kolei pokazała, że jest rozważna i silna. Nie daje się zwieść emocjom, dlatego właśnie będzie najodpowiedniejszą osobą do nowego stanowiska.
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 277


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Sro Cze 06, 2018 12:20 am

Będąca świadkiem tego wydarzenia tutaj, Mei starała się trzymać na uboczu. Nie chciała mieszać się w tą rozmowę pomiędzy dyrektorem a uczennicą. Zwłaszcza, że przybrała ona taki tok... Wampirzyca nie potrafiła sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek miała okazję widzieć tego mężczyznę w takim stanie. To zachowanie... Na swój sposób przeraziło długowieczną. Może to zbyt mocne słowo... Ale można śmiało stwierdzić, że wywołało w niej ukłucie lęku. Przez to nie odezwała się ani po jednej, ani po drugiej stronie.
Można było czasem zapomnieć, że Kaien Cross to nie tylko milutki staruszek.
Pożegnała się cicho z wychodzącą uczennicą i skierowała swój wzrok na mężczyznę. Pierwsze co przychodziło jej na myśl, to to, że również i jej dostanie się. Za co? Kto wie. W końcu powód się znajdzie. Aż zaczęła się poważnie zastanawiać, gdzie wywiało Fergala i dlaczego koniec końców została tu sama.
Aktualnie słuchała w milczeniu jego słów, analizując je na szybko. Dość zaskoczyło ją, że nie wykazywał negatywnego podejścia, ale... Jak i... Te słowa. Aż zamrugała oczami, nie ukrywając zdziwienia.
- Zrozumiałam - odpowiedziała w końcu. - Nie ma pan za co przepraszać, panie dyrektorze - dodała jeszcze, postanawiając, by po wyjściu przekazać wiadomość pozostałym prefektom.
Ta, zdecydowanie dalsza część wypowiedzi była powodem, dla którego nie ukrywała teraz zaskoczenia.
- Dziękuję za pokładane we mnie zaufanie - lekko pochyliła głowę w ukłonie. Nani, nani, nani?! Dobrze usłyszałam? - myśli nieco szalały, ale jej mimika już pokazywała jedynie spokój. - A teraz przepraszam, ale jeśli to wszystko, to już opuszczę to miejsce.
Wyprostowała się, skinęła delikatnie głową, po czym odwróciła się i udała się w stronę wyjścia. Nie było tutaj nic po niej więcej... Jak i na spokojnie też potrzebowała przetrawić usłyszaną wiadomość.

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Laurie
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Pią Cze 08, 2018 10:51 am

Po dotarciu na miejsce, zapukała do drzwi, by później wraz z głośnym powiedzeniem ,,Przepraszam za najście", wejść do pomieszczenia. Z początku nie podeszła do Kaiena, lecz pozwoliła sobie na rozejrzeniu się po pokoju. Zdecydowanie przychodziła tutaj za rzadko. Była tutaj może z kilka razy, z czego raz w celu zaniesienia papierów o przyjęcie, drugi by donieść swoje podanie na Prefekta. Z czego w obu tych przypadkach jej papiery spotkały się z szeroko rozumianą aprobatą.
Dumnie ręką poprawiła swoją opaskę (tak btw. nosi ją na lewym ramieniu), a następnie wolnym krokiem podeszła w stronę biurka.
- [color=#00ffff]Ohayō gozaimasu!(/color] - uśmiechnęła się na powitanie, by po chwili spoważnieć - Chciałabym zacząć od podziękowania za interwencję, lecz... To nie jedyny powód, który mnie tutaj przywiódł. Sensei, zaznaczył, że zaraz po wstaniu mam odwiedzić pański gabinet. Tym samym stawiłam się zgodnie z rozkazem, ale... Chciałabym móc poruszyć jeszcze parę innych kwestii - dodała, natychmiastowo odwracając wzrok w stronę niedomkniętych drzwi. Na śmierć prawie o nich zapomniała! Wobec tego, spięła mięśnie i dwoma skokami, znalazła się z powrotem przy nich. Po zgrabnym ich zamknięciu, odwróciła się w stronę Crossa i skoczyła, tym razem na raz przeskakując dwa metry. Pozostały kawałek po prostu przeszła, uświadamiając sobie, co właściwie zrobiła. Z lekkim przerażeniem spojrzała na swoje nogi, a następnie zerknęła na uszy, które zamiast pozostać pod kapturem, wydostały się z niego i stanęły od tak na baczność.
- Dyrektorze, czy to było jednym z powodów, przez które dostałam swoją posadę? - wskazała palcem na swoje królicze atuty, by chwilę później usiąść na przygotowanym krzesełku. Dłonie z lekkim podenerwowaniem ulokowała na krawędzi biurka, zaś sama biorąc dwa głębokie wdechy, starała się wrócić do towarzyszącego jej podczas wstawania spokoju.
- Poza tym, czy Fergal wrócił do Akademii? - musiała zapytać. Jedną z bardziej istotnych przyczyn, dlaczego się tak zachowywała, był właśnie fakt, że nie wiedziała o powrocie Ryby. W konsekwencji cały czas myślała o tym, czy nie jest torturowany lub.... Czy przypadkiem nie został zabity przez Gabriela i niestety mimo usilnych prób, zachowania niejako chłodnych emocji, jej starania spełzły na niczym. Jakby nie patrzeć była to zasługa Doriana, który był pośrednio winny odblokowania ukrytych wcześniej wspomnień. Dzięki niemu dość często zachowywała się niespokojnie, a ponadto traciła nad sobą panowanie. Zdarzały się jednak wyjątki, gdy potrafiła siebie i swoje zapędy trzymać w ryzach. Tym razem jej się to nieudało, co można było zobaczyć po lekkim drżeniu jej ciała oraz cichemu uderzaniu stopą o podłogę.

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Nie Cze 10, 2018 11:52 am

Informację o nowej funkcji wampirzyca przyjęła ze stoickim spokojem. To dobrze. Nie pomylił się co do niej dobrze oceniając, że potrafi zachować stoicki spokój w niemal każdej sytuacji. Mei była na swój sposób stanowcza i silna, co dawało gwarancję posłuchu pośród pozostałych kolegów i koleżanek.
- Niedawno przyjąłem na okres próbny nowego ucznia co do którego nie mam jeszcze pełni zaufania. Ma na imię Taka, wszelkie szczegóły wyglądu znajdziesz w raporcie jaki przygotowałem. Chciałbym żeby wszyscy prefekci mieli go na oku i meldowali gdy zachowanie Taki będzie odbiegało od ustalonej normy. Chciałbym wiedzieć o każdej jego próbie wyjścia, zachowaniu na zajęciach a także poza nimi. - podsunął kawałek papieru na którym widniał skrócony opis aparycji wampira. Po chwili otworzył także szufladę, a z niej wyciągnął pustą i pogniecioną torebkę po syntetycznej krwi.
- Taka z niej pił. To na wypadek gdybyście mieli problem z jego odnalezieniem. - Torebka była szczelnie zamknięta w przeźroczystym worku, dzięki czemu zapach Taki wciąż był możliwy do wychwycenia.
- Za dwa dni chciałbym tutaj widzieć Takę, Fumiko Shirai oraz jej siostrę. Liczę, że prefekci poinformują całą trójkę i jeśli trzeba również wskażą drogę. - spojrzał na Mei upewniając się, ze wszystko zrozumiała.
- Poza tym spodziewajcie się wieści na tablicy ogłoszeń. Niebawem zostanie podana data spotkania ze wszystkimi prefektami Akademii. To wszystko Mei, dziękuję. - uśmiechnął się i pożegnał z wampirzycą.
Nie minęła może godzina gdy znów rozległo się pukanie. Dyrektor zaprosił do środka kolejną petentkę i zasiadł wygodnie za swoim biurkiem.
- Witam Cię, Laurie. - uśmiechnął się do dziewczyny, ciesząc się, że interwencja przebiegła pomyślnie.
- Nie miałem jeszcze okazji rozmawiać z nauczycielem. Zechciałabyś mi zdać relację z tych zdarzeń? Co dokładnie się wydarzyło…? - pominął już fakt, że niebezpiecznym jest samotne wędrowanie pośród ulic Yokohamy. I to prefekt! Na moralizującą rozmowę przyjdzie jeszcze odpowiedni moment.
- Otrzymałaś posadę gdyż wierzę, że sobie poradzisz. Wierzę w rozwagę, odpowiedzialność i siłę. - nie zwracał uwagi na atuty, odmienności w wyglądzie czy rasę. Akademia zrzeszała zarówno ludzi i wampiry, dzięki czemu każdy miał szansę na rozwój.
- Nic mi o tym nie wiadomo. Rozumiem, że nie został zabrany wraz z Tobą… Wobec tego będę potrzebował szczegółów. Jak najwięcej. - martwił się, że coś się stało. Fergal nie przyszedł do gabinetu, ani nie wysłał żadnego raportu. Miał nadzieję, że rozmowa z Laurie pomoże naprowadzić na tropy i znaleźć zagubionego prefekta.
Powrót do góry Go down
Laurie
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Sro Cze 20, 2018 12:25 am

Czy chciała podzielić się swoimi przeżyciami? Cóż, Laurie jako istota lojalna niekoniecznie chciała, by na Fergalową główkę spadły jakieś problemy. Główna wina należała do niej, bowiem nie powinna się włóczyć nocami po takich terenach jak slumsy. Prze co nawet nie śniła o możliwości nakablowania na swojego nowego kolegę.
- Zmierzałam w kierunku Oświaty, gdy zgubiłam kolegę. Przestraszona, nie wiedziałam, co mam zrobić, więc pognałam za jego cieniem, aż na teren slumsów. Gdy nastał wieczór, zorientowałam się, że nie znam drogi powrotnej. Błąkałam się długo po lesie, gdy nagle spotkałam dziewczynę, która jak myślałam pomoże mi odnaleźć właściwą drogę. Jak się okazało była to lamentująca wampirzyca, Clarie Braunse, która najpierw chciała zakończyć swoje nic nie warte życie, a później... Cóż, zaatakowała mnie. Jednakże nie próbowała mnie zabić, bardziej okazała mi pogardę i poszła. Wtedy dopiero spotkałam Fergala, który uratowałby mnie, gdyby nie łowca, o którym słyszałam jak byłam mała. Gabriel Sepúlveda Corona, inaczej ewenement w świecie łowców i tym samym wielkie zagrożenie dla uczniów nocnej klasy. Z tego, co widziałam nie ma hamulców, by zaatakować kogoś z ,,naszych". A z resztą, dokańczając historię to Rekin został przez niego zaatakowany, a później porwany. Sama zostałam poobijana, z bólem czaszki i zawrotami głowy. Dlatego dyrektorze, czy mogłabym się udać do Oświaty Łowców? Chcę w imieniu szkoły poinformować osoby wyżej postawione, by dokonały interwencji. Mogą nie mieć wystarczających środków, ale w połączeniu z naszym wsparciem, może dałoby radę coś z tym zrobić... Z resztą, mam coś jeszcze do zakomunikowania. Chcę zostać pełnoprawnym łowcą. Jako dziecko zaczęłam szkolenie, będąc u tych podłych kreatur Kurenaiów wyszkolono mnie na wojownika, a jako Prefekt mam dodatkową motywację, by pójść w ślady rodziców i skuteczniej bronić Akademii.
Mimo, że zdawała sobie sprawę, iż Gabriel to ktoś z kim od tak nie można zadzierać, to mimo to musiała spróbować. Jako wewnętrzny łowca (dla samej siebie nim była, z resztą wywodziła się z szanowanego klanu łowców, gdzie od pokoleń jej przodkowie wybierali właśnie tą ścieżkę) musiała zrobić wszystko, co w jej mocy, by nie zszargać dobrego imienia klanu. Poza tym była Prefektem, to do niej należała obrona uczniów, a jeśli nawet nie mogła obronić Ryby, to na co była jej ta funkcja.
- Poza tym chciałam zapytać, czy dyrektor wiedział, co się stało z moimi rodzicami? I czy Cross-sensei, zdaje sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nie jestem Laurie Kurenai?
W tej chwili nie pozostało jej nic innego jak słabo się uśmiechnąć i z wewnętrznym smutkiem, spojrzeć Głowie Akademii prosto w oczy. Szanowała tego człowieka, ale czy on od początku był z nią szczery i zasługiwał na to? Wiedziała, że od jego odpowiedzi będzie zależała ich późniejsza relacja, zwłaszcza, że nie mogła od tak ,odpuścić osobie, która mogła mieć informacje na temat bliskich jej osób. Jeśli Kaien miał namiar na jej rodzinę lub wie, co się stało z jej bratem - żyje czy umarł, musi jej to powiedzieć. Króliczka ze względu na swój aktualny stan nie potrafiła znieść większej dawki tajemnic (na jej temat lub rodziny), ba gdyby znowu coś przed nią ukryto, kto wie w jakim stanie by później skończyła. Wyszłaby z tego cało, zmieniła się (ponownie z resztą), a może przepadłaby w odmętach wspomnień? Dzięki Dorianowi pamiętała swoje dzieciństwo, każdy lament, każdy uśmiech braciszka, powiem nawet więcej pamiętała wszystko, czego dowiedziała się w murach rezydencji niejakiej Rose Kurenai. Łącznie z sekretami, które przypadkowo usłyszała, chociaż.... Do tej pory niespecjalnie wiedziała, na czym polega jej wyjątkowość, o której wspomniano parę lat temu.
- Dyrektorze, jeśli mogę prosić, to chciałabym aby Pan był ze mną szczery i otwarcie mówił o wszystkim. Nie zniosę większej dawki tajemnic na temat własnego życia, zwłaszcza, gdy za większość z nich zapłaciłam dość wysoką cenę - powiedziała niemal błagalnie, po czym dodała - Po prostu jeśli można tego uniknąć, to byłoby mi to bardzo na rękę - opuściła pokornie wzrok i czekała. Wszakże to właśnie teraz miała otrzymać swój werdykt odnośnie wcześniej wypowiedzianych słów. Ale..., chwila!
- Mama miała kiedyś Sekkarou, broń, która miała jej pomagać w obronie bliskich. Przypomina ona srebrną pałkę, która ma możliwość przejścia z tego stanu we włócznię o specyficznym zakończeniu klik. Jako głowa rodziny, to powinno należeć do mnie, a tymczasem nie posiadam tego. Czy mogłabym dostać pozwolenie na przeszukanie swojego dawnego domu? Możliwe, że łowcy go zabezpieczyli i nie pozwalają się zbliżyć, choćby na krok (w końcu to miejsce, gdzie nastąpiła rzeź wielu łowców) na teren mojej dawnej posiadłości...
Nie do końca była pewna, co skłoniło ją do poruszenia tego tematu. Dzięki odświeżonej pamięci, była pewna, że jej rodzicielka posiadała właśnie coś takiego. Nie wiedziała jednak, czym to dokładniej było, choć w rzeczywistości ten przedmiot uchodził za główny artefakt tejże rodziny. Mimo to, co szkodziło spytać bardziej doświadczonego od niej człowieka, który może wie coś na ten temat lub pomoże w odnalezieniu?

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1105


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Czw Cze 21, 2018 4:47 pm

Po drodze niebieskowłosa pewnie dalej zabijała myśli rudowłosej, głupimi pytaniami, które miały na celu zniszczyć jeszcze bardziej jej psychikę. Cynthia była bezboleśnie szczera, chamska i pamiętliwa, lepiej, żeby Sumire omijała ją szerokim łukiem. Skoro wampirzyca nie mogła jej uszkodzić fizycznie ze względu na posiadane stanowisko, robiła to umiejętnie psychicznie, ot co, cała filozofia. Rudowłosa popamięta panną Patel. Na zawsze.

Cynthia słyszała rozmowy dobiegające zza drzwi gabinetu dyrektora, jednakże sprawa była wagi conajmniej ciężkiej! Dlatego też niebieskowłosa grzecznie najpierw zapukała w drzwi, po czym bez zaproszenia weszła do środka, łapiąc Sumire za nadgarstek, wcześniej zrzucając rekę z jej szyi. Niebieskowłosa chciała być pewna, że rudowłosa, zmasakrowana rudowłosa pokaże się dyrektorowi. - Dobry wieczór, dyrekotrze. - Jej głos był miły i delikatny, niczym nie przypominający osoby, która właśnie stała na dywniaku dyrektora, mocno wymalowanej dziewczyny o niebieskich włosach. Skoniła też głowę w stronę drugiej osoby goszczącej u dyrektora. - Niech dyrektor mi wybaczy, aczkolwiek znalazłam dziewczynę... Znaczy się uczennicę naszej szkoły w krytycznym stanie. - W sekundę znalazła się za stojącą już w środku gabinetu rudowłosą. Korzystając z nienagannej zwinności i ostrych pazurów, zszarpnęła bandaż widniejący na jej szyi, ukazując światłu dziennemu ranę spowodowaną ugryzieniem wampira. - Została zaatakowana przez wampira, niewiadomo, czy zaraz nie zacznie przeistaczać się w poziom E. - Zastosujmy izolatkę dla tej panny i nigdy jej stamtąd nie wypuśćmy. Jednak te słowa nie ujrzały światła dziennego, Cynthia ich nie wypowiedziała, byłoby zbyt podejrzliwie. - Nie chcemy, żeby sprawiała innym większe problemy, wydaję mi się, że trzeba dziewczynę obserwować i wyciągnąć konsekwencje dla tego, kto je to zrobił! - Cynthia była pewna odwagi i siły, chciałą jak najszybciej dowiedzieć się czemu daje tak od niej zapachem Asmodeyów. Wyszła spowrotem przed Sumire, a jej głowa skłoniła się ku jego osobie. - Jeśli dyrektor mi pozwoli, zajmę się sprawą wampira, który zaatakował pannę Kotori i nie będę już panu przeszkadzać. - Spojrzała tym samym na dziewczynkę, która zapewne jest przerażona tym, co się włąściwie tutaj stało w tak krótkiej chwili. Zdawała sobie sprawę, że przerwała ich rozmowę, wiedziała, że może został skarcona, aczkolwiek sprawa nie mogła stać w miejscu. Nie na jej zmianie.
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 289


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Czw Cze 21, 2018 6:27 pm

Nawet jeśli słowa Cocoro sprawiały jej przykrość, nie dała tego po sobie poznać, a wszelkie kąśliwości zbijała życzliwym uśmiechem, który musiał wyglądać groteskowo na jej czerwonej od płaczu twarzy. Właściwie, to przestała płakać zanim jeszcze prefekt podeszła do niej i Veli, ale zdawała sobie sprawę z tego, że musiała wyglądać źle. Jak bardzo? Chociaż wygląd dla Sumire nigdy nie był kwestią pierwszorzędną, to nie chciała oglądać się w lustrze, do czasu aż... Oh, właściwie, to do nigdy.
- Nie pamiętam. Ten, kto mi to zrobił, usunął mi też pamięć - myśl o "przesłuchaniu", które zaraz będzie czekać ją w gabinecie dyrektora, a później być może w Oświacie sprawiała, że rudowłosa już czuła rezygnację. Miała ochotę skulić się w swoim łóżku w Akademiku, naciągnąć kołdrę na głowę
Samael. Znajome imię wywołało w niej kolejną falę uczuć. Ledwo powstrzymywała się przed wypytywaniem Cynthii na temat jej znajomości z Asmodeyem. Była ciekawa, ale nie miała prawa, by się w to wtrącać. Zwłaszcza, że wytatuowany wampir nigdy nie był i nie będzie jej. Nie była z tych lasek, które robią dramy, jak crush tylko spojrzy na inną. Nerwowo przełknęła ślinę, nawet nie próbując się jej wyrwać.
- Wielu wampirów miewa zwykłych ludzi za sługi - dokładnie zaakcentowała ostatnie słowo, tym samym dając do zrozumienia niebieskowłosej, że między nią a Samem nie doszło do niczego głębszego. To nie była nawet żadna głębsza relacja. Dziewczyna od czasu do czasu podsuwała Draculi swoją chudą szyję, w którą on się wbijał pijąc tyle, na ile miał ochotę, po czym odwodził ją osobiście lub, jak w tym wypadku, robił to ktoś z zamku. Ciężko wejść w głębsze interakcje, kiedy jest się tylko chwilową ozdobą komnaty.
- Kurotori - poprawiła Cocoro, by po chwili jej twarz przybrała wyraz szoku połączonego ze zniesmaczeniem - Do niczego między nami nie doszło.
Samael może i lubił co noc lądować w łóżku z inną kobietą, ale Sumire nie należała do tego "elitarnego" grona zabawek na jeden wieczór. Wciąż była dziewicą, dlatego dość śmiałe pytania wampirzycy, która chyba za swoje życiowe osiągnięcie uważała rozłożenie nóg przed Asmodeyem, były dla niej jak jeden wielki cringe.
Może i była zwykłym człowiekiem, ale nie miała upośledzonego zmysłu węchu. Podczas jej ostatniego spotkania z byłym już panem czuła od niego zapach perfum, lecz zupełnie różniący od tego, jaki unosił się wokół Cynthii. Postanowiła jednak zachować to dla siebie. Po co denerwować i tak już rozchwianą pannę?

~*~

- Zaczekaj, powinnyśmy poczekać aż... - zaprotestowała, jednak urwała w połowie zdania, gdy Coco wciągnęła ją na środek gabinetu. Aż do ostatniej chwili miała nadzieję, że jednak zmieni zdanie, odprowadzi ją do jej pokoju, gdzie będzie mogła dokonać swojego żywota jako kocykowy naleśnik. Uśmiechnęła się przepraszająco najpierw do dyrektora, później do uczennicy, która była wraz z nim w pomieszczeniu.
- Gdyby to był Szlachetny, już dawno poczułabym, że coś jest nie tak - rozmasowała zdrową ręką obolałą szyję. Zaraz potem wzdrygnęła się widząc czarny mundurek Laurie. A co jeśli przypadkiem powiedziała za dużo, łamiąc tym samym szkolny regulamin? Zaraz jednak ujrzała opaskę na jej ramieniu, dzięki czemu odetchnęła z ulgą. Skoro również była prefektem, to musiała wiedzieć o wampirach.
- Kurotori - z rezygnacją w głosie kolejny raz poprawiła niebieskowłosą, która chyba za punkt honoru postawiła sobie przekręcanie jej nazwiska - Trochę poturbował mnie wampir, nic wielkiego. Uprzedzając pytania, nie wiem jak do tego doszło, wszystkie moje wspomnienia zostały usunięte. Straciłam swoją torebkę, w której oprócz kilku drobiazgów i niewielkiej ilości gotówki, były jeszcze mój telefon i szkolna legitymacja, dlatego zwracam się z prośbą o wyrobienie mi nowej.
Czuła się źle z tym, że przez moment była w centrum uwagi. Wiedziała jednak, że prędzej, czy później, będzie ją to czekać. W końcu zniknęła na trzy dni! Kiedyś musiała stanąć twarzą w twarz z głową szkoły i wyjaśnić powód swojej nieobecności.
- Ktoś...  Ummm... po prostu znajomy wampir - przymknęła oczy wyobrażając sobie poirytowany wyraz twarzy Samaela, gdy nazywa go swoim "znajomym", przez co miała ochotę stać się jeszcze mniejsza - Znalazł mnie w takim stanie, zadbał o opiekę i odstawił do szkoły. To stało się poza murami Akademii, kiedy byłam na mieście po lekcjach dokupić kilka farb.
Nikogo nie powinno to dziwić. Sumire była w ostatniej klasie, za miesiąc miała osiągnąć pełnoletność, a Akademia nie była więzieniem - dopóki uczniowie wracali do swoich pokoi przed rozpoczęciem zajęć nocnej klasy, to nie zauważyła, by ktokolwiek miał pretensje do najstarszych roczników o wychodzenie po zajęciach. Chyba, że ktoś miał szlaban, ale to już zupełnie inna kwestia.
Również nie powinien dziwić fakt, że dokupywała farby. Rudowłosa potrafiła spędzić cały dzień w  pracowni plastycznej, często wykorzystując szkolne materiały do prac nieraz niezwiązanymi z zajęciami artystycznymi, więc by uniknąć pretensji kupowała przed malowaniem własne, albo oddawała za nie z własnej kieszeni.
- Niech mi pan wybaczy, ale nie czuję się na siłach, by o tym rozmawiać. Czy mogę przyjść jutro, gdy poczuję się lepiej? - wystąpiła kilka kroków naprzód,  po czym szepnęła do dyrektora - Przy okazji, czy mógłby mnie pan w wolnej chwili skontaktować z kimś z oświaty? Chciałabym rozpocząć szkolenie, gdy ręka wróci do sprawności. Błędem było zwlekanie aż do teraz.
Starała się mówić na tyle cicho, by tylko Kaien ją usłyszał, choć miała świadomość, że jej słowa docierają również do uszu wampirzycy. Sumire liczyła jednak, że zachowa dla siebie fakt, że ta mała niepozorna ruda dziewczynka należy do łowieckiego rodu, a wkrótce najpewniej pójdzie w ślady rodziców. Ależ w jej oczach Samael musiał nisko upaść. Nie dość, że zadaje się z ludźmi, to jeszcze łowcami~!

_________________
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Sob Cze 23, 2018 12:09 pm

Choć minę miał nietęgą, w skupieniu słuchał opowieści uczennicy. Oświata, wampirzyca, niepokorny łowca… czy to nie za dużo jak na jedną wyprawę? Laurie miała pecha wikłając się w te wszystkie wydarzenia, ale jej pewność siebie względem rozmowy z członkami stowarzyszenia zaniepokoiła Crossa.
- Większość uczniów nie wie o tym świecie, Laurie. Nie są świadomi istnienia Oświaty, nawet samych wampirów. Chciałbym abyś dla swojego i innych bezpieczeństwa nie dzieliła się swoją wiedzą i nie wychodziła z nią przed szereg. Są powody dla których łowcy i dzieci nocy muszą pozostać anonimowi i uszanujmy to proszę. - zbyt otwarcie mówiła o przedstawicielach tych dwóch grup i przez to w przyszłości znów mogła stać się ofiarą. Nie zmienia to jednak faktu, że dziewczyna poruszyła kilka ważnych kwestii, w tym samodzielna podróż do Oświaty, atak wampirzycy oraz… łowcy. Dyrektor nie mógłby uwierzyć, że osoba mająca pomagać mogłaby tak beztrosko szerzyć swoją „sprawiedliwość” i przy okazji nie zachować zasad bezpieczeństwa.
- Nie, Laurie. To nie jest dobry pomysł. - stwierdził bez nawet najmniejszego zastanowienia.
- Nikt nie wpuści Cię do Oświaty. Powinnaś unikać tego miejsca i nie narażać się na niebezpieczeństwo. Pozwól, że poinformuję kogo trzeba i poproszę o wszczęcie dochodzenia na rzecz osoby którą oskarżasz o atak. Zabraniam działać na własną rękę. Czy rozumiemy się? - spojrzał znad okularów czekając na odpowiedź ze strony dziewczyny. Był pewien, że jako świadek i ofiara również Fergal zostanie w tej sprawie przesłuchany.
- Przekażę Twoje życzenie. - nie mógł powiedzieć, że sam dowódca uczył biologii w jego szkole, a większość grona pedagogicznego to także członkowie stowarzyszenia. Laurie nie musiała więc iść daleko. Oczywiście gdyby wiedziała…
- Niestety, ale jeśli te informacje są dla Ciebie ważne, mogę spróbować się czegoś dowiedzieć. - był świadom przeszłości większości swoich uczniów, ale w przypadku Laurie nie mógł powiedzieć zbyt wiele. Widział, że dziewczyną szarpią wątpliwości i ze względu na to zdecydował się jej pomóc. Lecz wszystko miało swoją cenę…
- Musisz mi jednak obiecać, że nie będziesz działała na własną rękę. Nie chciałbym abyś pakowała się w kłopoty. - ostatnimi czasy zbyt często był świadkiem niezbyt dobrych decyzji ze strony uczniów, a co za tym idzie po prostu chciał oszczędzić kolejnych problemów. Ze swoimi znajomościami bardzo łatwo mógł zdobyć to, czego Laurie potrzebowała. Czy jednak dziewczyna będzie w stanie zrezygnować z samotnych poszukiwań?
- Wykluczone. Nie pójdziesz tam sama.- nie był pewien czy łowcy faktycznie zabezpieczyli teren i jak wyglądał on na dzień dzisiejszy. Istniało ryzyko, że w dawnym domu zalęgły się jakieś paskudztwa, lub tokiem czasu i zaniedbania doszło do uszkodzeń mogących stwarzać realne zagrożenie podczas poszukiwań.
- Poślę w to miejsce kogoś z nauczycieli oraz poproszę o wsparcie łowców. Jesteś pewna, że chciałabyś wziąć w tym udział? Szczerze mówiąc wolałbym żebyś została w akademii i poczekała na rezultaty. Dopilnuję żeby oddano Ci wszystkie pamiątki oraz nauczono jak należy się z nimi obchodzić. - Obecność w tym domu mogła przywołać lawinę różnych wspomnień. Cross nie chciał narażać na to wszystko dziewczyny, ale nie mógł jej także zabronić odwiedzenia ostatniego miejsca gdzie żyła wraz ze swoimi bliskimi.
Odruchowo spojrzał na drzwi kiedy rozległo się pukanie. Nawet nie zdążył odpowiedzieć, bo zaraz po tym otworzyły się na całą szerokość ukazując Cocoro i towarzyszącą jej uczennicę.
- Dobry wieczór, Cynthio, Sumire. - przywitał obie uczennice, po czym wysłuchał krótkiej relacji. W trybie ciągłych zdarzeń niedługo przyjdzie mu osiwieć, wszak z kolejnym zapukaniem przychodziły złe wieści i nowe kłopoty. Dyrektor wstał zza biurka i podszedł do Sumire by ocenić ranę.
- Czy wiesz kto to zrobił, Cynthio? - nie mógł liczyć na odpowiedź ze strony rudowłosej, bo albo nie chciała mówić przy świadkach, albo rzeczywiście usunięto jej pamięć. To częsta praktyka wśród wampirów, bo właśnie w ten sposób bezkarnie pożywiali się na ludziach.
- Chciałbym aby zobaczył to lekarz. Odprowadzisz Sumire do Pani Sharp albo Panny Green? - powiedział, by następnie zwrócić się do rudowłosej. Obie lekarki były specjalistkami w dziedzinie wampiryzmu. Jedna sama należała do grupy dzieci nocy, druga zaś podobnie jak Cross posiadała bardzo rzadkie umiejętności przywracania człowieczeństwa.
- Tak, Cynthia odprowadzi Cię do gabinetu, a jutro gdy poczujesz się lepiej ponownie przyjdziesz tutaj. - uważał za bezcelowe ciągnięcie dziewczyny za język przy świadkach. Chwilowo pominął również rozmowę na temat wstąpienia w szeregi Oświaty, bo nie była na to najlepsza pora.
- Cynthio, czekam na Twój raport odnośnie tego zdarzenia. Przekażę sprawę odpowiednim służbom. Nie rób niczego na własną rękę. - liczył, że niepokorna dziewczyna zrozumie i zastosuje się do polecenia nim faktycznie przyjdzie mu… osiwieć.

Powrót do góry Go down
Laurie
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Nie Cze 24, 2018 12:13 am

Miała szczerą nadzieję, że dyrektor nie zechce się zagłębiać w wypowiedziane przez nią słowa. Dla niej temat został wyczerpany, a tym samym powiedziała wszystko, co miała zostać powiedziane. Jednakże pomimo tego, zdawała sobie sprawę, że są rzeczy, które wymagają dopowiedzenia. Jedną z nich była sprawa związana z regulaminem, który jasno dawał do zrozumienia, że wampiry to tabu, o którym nie powinno się wspominać. To samo również tyczyło się łowców, o których istnieniu wiedziały nieliczne jednostki.
W związku z tym Laurie, nie dzieliła się wiedzą o swoim pochodzeniu. Prawdopodbnie poza Dorianem oraz Kurenaiami, no i może Oświatą nie wielu posiadało dodatkowe informację związane z jej życiem.
- Dobrze, ma dyrektor moje słowo, że nie podzielę się tą wiedzą z nikim innym. Nie chcę sprawiać zawodu takiej osobie jak Pan i... przede wszystkim, pragnę pokazać, że szanuję pracę rodziców jak i te.... - zawahała się na moment, po czym dodała - ...Nieludzkie stworzenia.
W końcu, nie ukrywajmy, że Laurie nie należy do ich fanek. Zwłaszcza, iż prędzej na własną rękę spróbowałaby wymordować wszystkie dzieci nocy, niż stawać się ich nową koleżanką. Jednakże, mimo takich postanowień niejednokrotnie odbiegła od swojej reaguły. Wszakże Shade, Shiro, czy Fergal nie należeli do uwielbianego przez nią grona ludzi, wszyscy i to bez wyjątki byli jednymi z nich. A mimo to nie potrafiła ich skrzywdzić. Była słaba wobec tych istot, lecz właśnie dlatego Oświata miała jej pomóc. Tak jak i z resztą w wielu innych problemach.
- Rozumiemy i nie pójdę tam w takim razie, lecz proszę by Pan zrozumiał jedną rzecz. Uśpiony łowca, to wciąż łowca, w moich żyłach płynie ich krew. Co sprawia, że ich zdolności tylko czekają na wybudzenie, dlatego... - spojrzała w kierunku drzwi, by następnie dokończyć zaczętą myśl - Nie ucieknę przed przeznaczeniem.
Laurie, od dawien dawna była świadoma swego losu, co w konsekwencji sprawiło, że smutno zakończyła swoją wypowiedź. Również by nadać jej charakteru, specjalnie podkreśliła to ściszonym oraz przygnębionym tonem głosu. W jej mniemaniu również i głowa akademii powinna wiedzieć na temat takich rzeczy. Zwłaszcza, że jego kolejne słowa utwierdziły dziewczynę w przekonaniu, iż Cross-san nie wie za dużo o niej.
- Bardzo mi zależy na tych informacjach. To całe moje życie, wszakże może ktoś z mojej rodziny ciągle żyje i nie ma o mnie pojęcia? Cóż, to byłaby za nowina! Jednakże, dyrektorze czy Oświata nie prowadzi jakiegoś zbioru raportów z dawnych lat? Archiwum, gdzie mogą się ukrywać przeszłe wydarzenia? Proszę, jeśli tylko istnieje coś takiego... to chciałabym z Panem tam się udać lub z którymś z nauczycieli. To może być tak naprawdę jedyna szansa bym zrozumiała kim jestem, kim byli moi rodzice, czy chociażby kim jest moja rodzina - spojrzała błagalnie w jego kierunku, w tym samym czasie desperacko kładąc ręce na biurku. Blade palce zacisnęły się na płaskiej powierzchni, zaś jej oczy błyszczały od jeszcze ukrytych łez.
- Chciałabym i nawet jeśli ucierpię... To ciągle mój dom. Jedyna pamiątka po tym, kim niegdyś byłam.
W pierwszej chwili utkwiła oczy w podłodze, lecz...wystarczyło, by ktoś podszedł pod drzwi, aby jej uszy stanęły na baczność, zaś ona sama wstała i odwróciła się w stronę przybyłych gości.
- Prefekt... Ohayo - przywitała się spokojnym głosem, a następnie przeszła spojrzeniem na ludzką dziewczynę. W duchu dziękowała Bogu, że trzecia osoba w towarzystwie nie należy i nie będzie należeć do grona krwiopijców. Cóż, to w końcu była za ulga
- Poziom E? - jeszcze uważniej przyjrzała się uczennicy klasy dziennej, by później nadzwyczaj w świecie się wtrącić. Wszakże miała dowody, by móc obronić panienkę przed fałszywymi spekulacjami .
- Jeśli mogę się wtrącić... To chciałabym powiedzieć, że ona nie spadnie do poziomu E.  Jestem przekonana, że Sumire nie opuści teamu Hito (człowiek), czego dowodem jest chociażby to, co widzą moje oczy. Dyrektor powinien dobrze wiedzieć, o czym mowa, więc nie widzę sensu, by to na głos tłumaczyć - uśmiechnęła się promiennie, a następnie pokazała młódce dwa kciuki zadarte do góry. Poniekąd chciała wspierać obcą osobę, zwłaszcza, iż przynajmniej ten jeden dzień pragnęła spędzić bezkonfliktowo. Nawet, jeśli to miało oznaczać, iż za kimś się wstawi. Z resztą, czy nie takie były jej obowiązki?
- Jeśli już jesteś wśród osób słyszących to pragnę zauważyć, że nie powinnaś szeptać. Przynajmniej nie wśród obu Prefektów, którzy przejmują się Twoimi poczynaniami - nie minęła chwila, a już z pogodnej uczennicy, przyjęła postawę poważnego Prefekta. Z resztą myślę, że wystarczyło, aby białowłosa karcąco spojrzała na dziewczynę oraz skrzyżowała ręce na piersi, by rudowłosa mogła mieć pewność, że straciła swoje tymczasowe poparcie. Poza tym, jeśli Kurotori myślała, że Laurie niczego nie usłyszy to była w olbrzymim błędzie. Zwłaszcza, że jako hybryda królika miała wystarczająco wysotrzony słuch, by nie umknęło jej żadne słowo, ba stojąc na tyle blisko biurka (w końcu nie ruszyła się stąd na krok, a wcześniej siedziała po jego drugiej stronie), nawet jako zwykły śmiertelnik usłyszałaby fragment wypowiedzianego tekstu.
Z reszta, nie tylko Sumire miała oberwać za to, co powiedziała. Zaraz po swojej wypowiedzi, króliczka przeniosła swoje spojrzenie na Kaiena. Również w drugim odruchu, uniosła jedną brew do góry, zupełnie jakby miała zaraz zapytać ,, Co to ma znaczyć?". Jednakże, wbrew sobie, pozostawiła te słowa dla siebie, jedynie czekając na reakcję ze strony mężczyzny.

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1105


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Pon Cze 25, 2018 5:26 pm

- Witaj. - Odpowiedziała Cynthia, na przywitanie się młodej osóbki klasy dziennej. Waliło tu królikiem, albo.. Chomikiem.
Ze spokojem patrzyła na to, jak dyrektor podchodził do rudowłosej i zaczął oglądać ranę. Wszak zaraz po tym padło kolejne jego pytanie. - Niestety nie, nie kojarzę tego zapachu. - Łżesz, ale musisz się dowiedzieć jak to się stało, takie zadanie stawiała przed sobą Cynthia, jej głos zaś był pewny, więc zapewne ciężko będzie wyczuć w niej to małe kłamstewko. Sumire zapewne też się nie wygada, skoro uważała się za jego wielką... Służkę, kto wie, co mógłby zrobić krwiopijec, kiedy dowiedziałby się, że była służka nagaduje jeszcze na niego i jego rodzinę? To wiąże się z okropnymi konsekwencjami, Cocoro miała nadzieję, że rudowłosa zdawała sobie z tego sprawę.
- Nie można tego bagatelizować i o tym zapominać, kochanie. Wszystko jest możliwe. - Uśmiechnęła się równie promiennie co ludzka istotka do dyrektora. Cocoro sama nie miała zielonego pojęcia, kto ugryzł Sumire, czy w rodzinie Samaela nie ma przypadkiem szlachetnych, wszystko mogło się stać, każdy z nich mógł zasmakować soczystej krwii rudowłosej, wszak była wisieńką na torcie, ludzka dziewczynka... Pychotka.
- Odprowadzę ją do Panny Green, wydaje mi się, że Panna Sharp jest na urlopie. - Przynajmniej takie doszły nią słuchy, a na daremno nie będzie biegać po całej szkole z cierpiącą dziewczyną pod pachą. Poza tym miłoby było zobaczyć panią od wdż'tu w dobrym stanie po ostatniej dość... bombowej lekcji, hue.
Ten słodki królik był prefektem? Hue, przynajmniej ekipa wyróżnionych uczniów będzie miała fajne "uszy". Aż uśmiechnęła się od swojego własnego żartu. Była słodka, ale najwyraźniej zabójczo efektywna, skoro dołączyła do grona w którym również była Cynthia, jej opaska, jeśli miała ją na sobie, musiała po prostu umknąć uwadzę niebieskowłosej. Na jej słowa przytaknęła krótko i zasalutowała w jej kierunku, puszczając również oczko. Potrafiła być poważna, ale takie sytuacje się zdarzają, musiała pamiętać, że jako człowiek nie była w żadnej części gorsza, tylko równa innym prefektom, nawet prefekto-wampirom. Zachowanie Sumire było trochę naganne, bowiem nie było czego ukrywać, tymbardziej przed prefektem, ale takie rzeczy się zdarzają.
- Jeśli to wszystko, jeśli dyrektor pozwoli, pójdziemy już. Co do raportu, będzie dzisiaj wieczorem na Pana biurku. - Ukłoniła głowę w stronę Panna Kaiena, jak i w stronę ludzkiej istotki i obejmując Sumire za ramię wyjdą, delikatnie zamykając za sobą drzwi. Nie bez powodu nie wspomniała nic o szukaniu sprawcy na własną rękę. Była zbyt porywcza, jak i zbyt dobrze znała sprawcę całego zdarzenia.


z/t Coco + Sumire.
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Czw Lip 05, 2018 6:53 pm

Ludzie nie zawsze rozumieli idee koegzystencji ze stworzeniami nocy. Te dwie rasy bardzo rzadko żyły ze sobą w zgodzie na co dzień żywiąc się krwią bądź wzajemnie na siebie polując. Cross nigdy nie miał pewności czy człowiek znający tajemnicę wampirów będzie w stanie jej dochować, ale szczerze w to wierzył. Był osobą która nie przekreślała nikogo bez względu na to kim się urodził i właśnie dlatego od wielu lat prowadził akademię. Bezpieczną przystań, jak zwykł ją nazywać.
- Dziękuję, Laurie. - podjęła obietnicę, co wiązało się z dość dojrzałą decyzją ze strony dziewczyny. Świadomość, że wampiry skrzywdziły jej rodzinę na pewno nie pomagała spotykać innych przedstawicieli tego gatunku, a tym bardziej się z nimi bratać. Jednak dla bezpieczeństwa i spokoju musiała przystać na pewne warunki.
- Zdaję sobie z tego sprawę, jednak również zależy mi na Twoim bezpieczeństwie. Musisz być świadoma, że do miejsca o którym mówisz nie wpuszczą Cię bez pozwolenia ze strony tamtejszego dowództwa. - hierarchia, a także panujące w Oświacie zasady zabraniały wpuszczania do siedziby łowców obcych. Laurie mogła się szkolić na łowcę, ale zanim to nastąpi należało powiadomić o tym fakcie pewne osoby.
- Każda placówka prowadzi archiwum dokumentacji, ale i tutaj nie wystarczą zwykłe chęci. Pozwól że w swoim czasie zaaranżuję dla Ciebie spotkanie z odpowiednią osobą. Do tego czasu nie rozmawiaj z nikim o Oświacie i łowcach. - nawet tutaj ściany mogły mieć uszy, a część uczniów wciąż nie była świadoma istnienia łowców i ich antagonistów.
- W takim razie masz moje słowo, że zrobię wszystko byś bezpiecznie mogła wziąć w tym udział. - tyle mógł dla niej zrobić. Towarzyszyć podczas eksploracji, wspierać i ochraniać by nie stała się jej żadna krzywda. Obawiał się, że Laurie zechce zamieszkać w tym domu, a sądząc po masakrze jaka miała tam miejsce, nie był to dobry pomysł. Rozumiał jej potrzeby i troski, dlatego musiał działać.
Odchrząknął słysząc tłumaczenia Laurie skierowane do drugiego prefekta i uczennicy.
- Laurie. - skarcił ją, bo swoimi słowami jawnie dawała znać, że wie o wampirach i przemianie coś więcej.
- Tak, idźcie. Panna Green jest świetnym specjalistą. Będziesz w dobrych rękach Sumire. - uśmiechnął się do dziewcząt i odprowadził je do drzwi. Nie było potrzeby by Cocoro traciła czas na tłumaczenia, skoro ranę jak najszybciej powinien obejrzeć lekarz. Zwłaszcza, że jak zapowiedziała niebawem wszystkiego się dowie z raportu.

Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 348


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Czw Lip 05, 2018 8:14 pm

Od momentu odejścia Sumire i Cocoro upłynęło naprawdę sporo czasu, wszak i Rekin wyminął się z ludzką uczennicą w gabinecie medycznym. Więc dyrektor na pewno musiał być już wolny. Wypadałoby w końcu odwiedzić opiekuna placówki, opowiedzieć o sytuacji z inkwizytorem oraz o czymś, co naprawdę ciążyło Rekinowi. Osoba sceptyczna mogłaby się nieźle zdziwić, jeśli dotarłoby do niej, że ktoś taki jak Fergal ma sumienie. A jednak cuda się zdarzają.
Był zły też o to, że znowu musiał zostawić brata aczkolwiek nie był samotny. Miała towarzyszyć mu Mei na czas jego nieobecności wszak nawet nie wie jak ona może się wydłużyć.
Stał już przed drzwiami gabinetu. Pięścią zapukał do drzwi nieco głośniej niż tego chciał, chwilę po też otworzy i przejdzie przez próg. Fergal nie ma w zwyczaju czekać (stare zwyczaje pakowania się do żydowskich domów).
- Dyrektorze Cross. Jest pewna sprawa do omówienia, a nawet dwie.
Przerwie bo przecież już tutaj ktoś gościł. Laurie? Że też nie miała kiedy wejść? Jak widać nie przysługiwało Niemcowi rozmowa z szefem szkoły, bo zawsze coś. Jak nie upierdliwe uczennice, nauczyciele to jeszcze prefekci. Zaklnie pod nosem, wycofując i szybko zamykając za sobądrzwi.
Poczeka, przecież nie zamierzał zwierzać się przy kimkolwiek. Jednakże z drugiej strony Lau dziwnie działała na Rekiniego uczniaka. Może też dlatego miał pewne obawy?

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Laurie
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Czw Lip 05, 2018 9:14 pm

W obecnej sytuacji, chociaż tyle mogła zrobić. Z resztą samej Laurie nie przeszkadzał fakt, trzymania buzi na kłódkę. Po to tutaj była, by chronić większość tajemnic oraz nie pozwolić im na dotarcie do niepożądanych jednostek. Z resztą, Prefekci byli niczym ochroniarze służący w obronie szkoły, uczniów, jak i samych nauczycieli.
- Myślę, że gdybym powiedziała, kim jestem, to pozostawiłoby mnie w ich oczach, w zupełnie innym świetle. W końcu, moi rodzice byli zasłużonymi łowcami, w naszym domu gromadzili się oni, by obradować. Ale dobrze, klamka tak czy siak zapadła - odpowiedziała, jednocześnie kończąc ten dziwny temat, o samotnych podróżach w tamte strony - Dobrze, będę w takim razie oczekiwać wieści od Pana.
Po zapewnieniu jej, że będzie mogła wziąć udział w eksploracji dawnego domu, klasnęła jedynie w dłonie i pośpiesznie pokiwała głową. W końcu chwilę później mieli gości, dzięki czemu za nim się wtrąciła, napisała parę sms'ów do Fergala, by później bezpiecznie ulokować telefon w torbie, trzymanej na jej plecach. Więcej go nie potrzebowała, a przynajmniej przez ten jeden moment.
Gdy jednak uwikłała się tę ich dziwną awanturę, nie sposób było spojrzeć na dyrektora z lekkim zaskoczeniem. Przecież to ludzkie dziecko doskonale o tym wiedziało, a przynajmniej o wampirach, więc czemu miała jej nie bronić? W końcu, to co powiedziała niebieskowłosa, mogłoby wpłynąć na późniejsze postrzeganie Sumire lub wpakowaliby ją do klasy nocnej, co już graniczyło z zupełnym absurdem. Zupełnie tak samo jak izolacja zdrowego.
- Przepraszam - burknęła tylko w odpowiedzi, po czym odpisała na sms'a Shiro. Wszakże, co innego miała robić, gdy związano jej ręce i pozbawiono możliwości wypowiadania się. Za nim jednak się obejrzała, ta wysyłała kolejna wiadomość, a tych już dawno nie było.
- Mój błąd, jednakże potrzebowałam tego. Napisał mój brat, którego bardzo dawno nie widziałam. Potrzebowałam wiedzieć, co u niego i.... - przerwała, przez wtargnięcie kolejnej osoby, z tym wyjątkiem, że.... To był Fergal.
Na samo zobaczenie wampira szybciej zabiło jej serce, zaś rozluźnione mięśnie natychmiast się spięły. Zupełnie, jakby walczyła sama ze sobą, by nie doskoczyć do niego i zarzucić mu rąk na szyję. Na szczęście, gdy jednak opuścił pomieszczenie, dziwne uczucie ją opuściło, dzięki czemu mogła przynajmniej dokończyć odpowiedź.
- I to by było na tyle. Mnie również czas goni, a tutaj Prefekt czeka i to pewnie z czymś ważnym. A zatem, dziękuję za pomoc Dyrektorze i do widzenia - jeszcze pośpiesznie się ukłoniła i szybko, zaczęła rozmowę z ,,Shiro", którą to skończyła wraz zamknięciem drzwi. Dzięki temu Dyrektor miał pewność, że faktycznie była zajęta, a jednocześnie wyskoczyła jej nieplanowana wizyta u lekarza drugiego kontaktu. Czyli zdecydowanie nie pielęgniarki szkolnej, a kogoś z zewnątrz.
Po wyjściu na korytarzu, nie umknął jej dziwny, acz ziołowy zapach, którym to Rekin był dosłownie otoczony. Spojrzała na niego pytająco, lecz pamiętając o napiętym grafiku, zwyczajnie sobie odpuściła, na rzecz zakomunikowania mu paru spraw i opuszczenia go.
- Poczekaj - wzięła głębszy oddech, aby jednocześnie napisać na telefonie początek tego, co chciała mu powiedzieć, a leciało to tak ,,Cross nie wie nic o Twoim ataku na mnie, wie jedynie, że chciałeś mi pomóc wrócić, lecz zostałeś zaatakowany przez łowcę i tym samym, nie wróciłeś wraz ze mną, ze względu na to, iż zostałeś porwany". Laurie jako wprawiona nastolatka, potrafiła bardzo szybko pisać wiadomości, co z kolei pozwoliło jej na przekazanie informacji w bardzo krótkim czasie. Po pokazaniu mu ekranu, pozwoliła mu następnie przeczytać jej wypociny, by zaraz dodać - Cieszę się, że nic Ci nie jest, choć... - tutaj ściszyła głos - Twój nowy krem do ciała nie przypomina mi Twojego dawnego zapachu, co budzi we mnie chęć zobaczenia, czy faktycznie Cię nie zranił. Ale... nie zrobię tego, bo Ci ufam. Wierzę, że jakoś sobie poradziłeś, a On... W końcu zostanie powstrzymany. Jednakże, mimo, że mamy sobie do pogadania, o czym wiesz, to..- naprawdę chciała z nim zostać, ale jednak... - Załatwimy to innym razem. Do zobaczenia, Rekinie...
W niektórych przypadkach Laurie zdawała się być świetną aktorką, lecz w tym momencie smutek bijący z niej oraz obawa przed tym, co zastanie w zamku, zwyczajnie się z niej wylewały. Mimo to zdawała się tego nie zauważyć, przez co nie mówiąc nic więcej, prędko zostawiła kompana, biegnąc co sił w głąb korytarza, a później, kierując się w stronę wyjścia ze szkoły.
[z/t, chyba, że Fergal ją zatrzyma]


_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 348


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Czw Lip 05, 2018 9:55 pm

Nie spodziewał się, że Królik już kończył wizytę i wybiegł aby zatrzymać Rekina. Ten zatrzymał krok, odwracając w jej kierunku. Wyglądała jakoś inaczej, nie była taka pewna siebie. Coś musiało być nie tak, niemniej nie odzywał się. Skoro miał pod nos podstawiony telefon z wiadomością, musiał odczytać. Nieźle. Od razu skrzywił się, marszcząc brwi. Nie spodobało się mu to, że Lau powstrzymała od powiedzenia prawdy.
- Po co zataiłaś? Cross powinien wiedzieć co się dzieje.
Burknie wyraźnie zły oraz nieco zawiedziony. Nie chciał znowu kogoś napadać anu tym bardziej mieć na sumieniu. Może jakoś dyrektor zaradzi na agresywność Rekina, aby tak nie szarżował w obecności uczni.
Czy tak całkiem nic nie jest? Plecy regenerowały się, a obrażenia od elektryczności wciąż były. Posmak krwi ustach, bóle wnętrzności. Chyba powinien iść do medyka... Ale drugi raz? I tego samego dnia? W dodatku Lau spowodowała, że Fer wpadł w lekkie zakłopotanie. Woń maści, chęć zobaczenia rany. Ona naprawdę jest troskliwa, nie omieszka nawet zadbać o dobro nieokrzesanego prefekta.
- Doznałem poparzeń, medyk się już nimi zajęła. Stąd ten zapach.
Odpowie nieśmiało, nie ciągnąc tematu dalej, dopiero skomentuje odniśnie Gabriela.
- Też mam taką nadzieję. Ten typ jest zagrożeniem nawet dla ludzi.
Pamiętał przecież jak i ją potraktował. Człowiek o aparycji wampira walczący z wampirami. Wolne żarty.
Lau już chciała uciekać? Z taką miną? Musiało się coś wydarzyć, więc Niemiec bez zastanowienia chwyci szybko młodą za ramię, zatrzymując. Kiedy jednak zorientuje się co zrobił, cofnie dłoń.
- Laurie. Nie... Nie wyglądasz najlepiej. Chyba coś musiało się stać, mam rację?
Spyta chcąc mieć czyste sumienie. Królik też niech wie, że może polegać na Rekinie. Jest jaki jest, ale stara się wyjść na dobrą drogę a ona poza tym... Byli pod pewnymi względami do siebie podobni.
- Chcę się upewnić, bo nie wiem kiedy znowu się spotkamy.
Doda po czasie, mając zamiar już przygotować na najgorsze. Nie zna decyzji dyrektora nie wie jak potoczy się sytuacja kiedy powie Kim jest oraz co uczynił. Poza tym ta niewytłumaczalna łagodność. Skąd ona? Prawdopodobnie ze stresu przed rozmową z Crossem.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Laurie
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Czw Lip 05, 2018 10:25 pm

Był zły na to, że nie chciała mu sprawiać więcej problemów? Tym aktem niejako próbowała nie robic nic na jego szkodę. Chcę, niech sam opowie, jak to chciał ją zjeść, ale ona jako osóbka z paroma problemami na głowie. W tym momencie nie miała miejsca na kolejne, zwłaszcza, iż i tak czekała na nią kara za opuszczenie Akademii.
- Zatem sam mu o tym powiedz. Zwyczajnie nie chciałam Ci dokładać problemów i On Cię porwał, więc prościej było skrócić całą historię, by nie wiem... Ktoś spróbował Cię odnaleźć, a nie oceniać w tym czasie. Dlatego proszę nie miej mi tego za złe. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystko, co robię jest dobre.. - opuściła smutno główkę, w zupełności jak gdyby nie miała innych zmartwień, to ten jej jeszcze dokładał. Zdecydowanie to nie był dobry dzień dla Królika, ale przecież nie każdy musi być perfekcyjny. Chociaż w obliczu tego, co miało ją jeszcze spotkać, zdawało się, że przeżywała zdecydowanie szczęśliwe chwile.
- Poparzeń? Co... się stało? - spojrzała na niego zaciekawiona, ale szybko się uspokoiła. W końcu nie mogli tutaj stać i gadać w nieskończoność! Potrzebowała szybko znaleźć się w zamku i zabrać w miarę szybko Shiro z rąk Hiro. To nie była osoba, której mogła pozostawić brata, nawet jeśli miał dla nich niezwykle interesujące rzeczy do roboty - Odłożymy ten temat, do reszty wymagających poruszenia... Kiedyś tam
Co do zagrożenia Łowcy wobec nie tylko wampirów, ale i ludzi, to musiała się z nim szczerze zgodzić. Może i tylko wyrazi to za pomocą skinięcia głowy, ale nie potrzebowała się wdawać w kolejną dyskusję. Z resztą widać było, iż na wskutek czarodziejskiej różdżki robiła się, to coraz bardziej nerwowa.
- Fergal? - spojrzała niepewnie na jego dłoń na swoim ramieniu, po czym śmiało odpowiedziała - Całkiem możliwe, ale... Czy nie masz pilnej sprawy do Crossa? - spróbowała odwrócić pałeczkę, chcąc umniejszyć jej problemom w jego oczach. Mimo, że Rekin wykazał się dużą inicjatywą i śmiało pokazał jej, że może na nim polegać. To jednak, nie chciała mu teraz o tym mówić. Z pewnością zatrzymałby ją na dłużej, jeśliby tylko wiedział o Hiro i reszcie kreatur z jego rodu. A i jeszcze o wycieczce jej w tamte strony, mogła pomarzyć, by coś takiego przeszło.
- Uhm, gdybym była Twoją dziewczyna z pewnością chciałabym od Ciebie buziaka. Chociaż... może mi jednak dasz, w dłoń? - zaśmiała się, dodając ten dość humorystyczny element do ich rozmowy, po czym nawet wyciągnęła do niego dłoń, by go upewnić, że z pewnością jej nic nie będzie. W końcu, teraz to wyraźnie się rozchmurzyła, czyż nie?
- I... Myślę, że do kolejnego naszego spotkania spokojnie dożyję. Nie wiem, gdzie ono się odbędzie i w jakich okolicznościach, ale prędzej... Cię znowu zobaczę, niż będę smutna czy.. martwa - zapewniła go, jednak mimo to niespodziewanie w jej oczach zabłysły maleńkie krople łez. Widać było, że jeszcze się nie rozstali, a ta... już cierpiała z powodu rozłąki z nim.

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|


Ostatnio zmieniony przez Laurie dnia Czw Lip 05, 2018 10:53 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 348


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Czw Lip 05, 2018 10:48 pm

Warknie coś pod nosem, widząc jak dziewczyna zaczyna być bardziej smutna. Miała powiedzieć prawdę, a nie zatajać. Ale mniejsza. Westchnął głośno, przecierając dłonią twarz.
- Dobra, sam to załatwię. Nie winię cię.
Burknie cicho, powracając wzrokiem na buzię dziewczyny. Naprawdę wydawała się nieswoja, mimo że ich znajomość nie była jeszcze kolosalnych rozmiarów. Niech już nie dokłada tych problemów jakie na sobie już nosi, Rekin sam wie co to znaczy ciężki balast. Wszak sam się z nim zmagał.
Na pytanie skinął głową. Opowiedzieć czy nie? Znając życie, że jak przemilczy to Króliczka nie da spokoju. Ale z drugiej strony znowu okaże słabość. Temu mina Rekina znowu nabierze gniewnego wyrazu.
- Nie chcę teraz o tym rozmawiać.
Odpowiedział dość szorstko co pewnie nieco bardziej zasmuci Lau. Ale zna Rekina i wie jak podchodzi do sytuacji - zamknięty w sobie twardziel nie dzielący się swoimi słabościami. Aczkolwiek spotkania z Crossem jawnie się bał. Zapewne już czeka aż pojawi się Rekin.
Skinie głową na odłożenie rozmowy, teraz mają inne rzeczy na głowie.
Zatrzymanie udało się, Fergal chciał się dowiedzieć i uspokoić nerwy. Nie wiadomo w co wpakowała sie Króliczka i z kim przyjdzie się jej zmierzyć, a zapewne swoich planów nie była całkowicie pewna. Jest jak otwarta książka - łatwo idzie z niej czytać.
- Skoro sama... jesteś ciekawa tego co dzieje się ze mną, powinnaś odwzajemniać.
Zabrzmiało źle, lecz i tak na twarzy Rekina zaś zagościło zakłopotanie. A jeszcze miała czelność mu dokuczyć. Fer cofnie się o krok, nie mając świadomości że na białą jak ściana twarz wpłynął rumieniec(?)
- D... Daj spokój! Dobrze wiesz, że... Że to nie jest odpowiedni moment!
Warknie w złości, nie wiedząc nawet jak się wykręcić. Nie jemu czułe pożegnania, chociaż Lau miała w sobie coś pociągającego. Te parszywe króliki. Poza tym czemu zbierało się jej na łzy? Powiedział coś nie tak? Czemu też miałaby nie dożyc? Spojrzy na nią ostrzej, obnażając zębiska.
- Przestań się smucić. Masz wrócić!
Może i brzmiał nerwowo, jednak nie chciał aby Laurie ucierpiała. Kolejna znajoma co wkroczyła dumnie na drogę nawracającego się Rekina.
- Mimo wszystko uważaj na siebie. Masz mój numer... w razie czego. Po prostu dzwoń.
Doda, spuszczając nieco łeb. Lepiej się poczuje jak dowie się, że Krolicka dotrzyma obietnicy i w razie czego da znać Rekinowi. Ten postara się jak zawsze pomóc. Na swój sposób, ale zawsze coś.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Laurie
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Czw Lip 05, 2018 11:27 pm

Stało się jak stało i czasu niestety nie cofnie, nawet gdyby bardzo tego chciała. Z resztą, nikt nie nadał i pewnie nie nada jej takiego prawa, by manipulować czasem i przestrzenią. Chociaż i może (patrzy na Administrację) w dalekiej przyszłość lub w wyobraźni niesfornego króliczka.
Mimo wszystko, kamień z serca spadł jej, gdy ten postanowił jej dalej nie zadręczać. Ba, z jego wypowiedzi wynikało, że nie będzie obwiniał Laurki i choć ton jego sugerował zupełnie co innego, to sama dziewczyna, nie chciała z tego tytułu czepiać się go lub kłócić. Zwyczajnie ten jeden raz, wolała coś zaakceptować, niżli nadmiernie komentować. Zdecydowanie, źle na tym wychodziła ostatnimi czasy.
- Przyjdą zatem lepsze czasy, gdy Twój język stanie się dłuższy... lub i nie - stwierdziła dość sucho fakt, a raczej następstwo, które wynikało ze zbliżenia się do siebie. W końcu wiadomym było, że im lepiej się znało drugą osobę, tym więcej się sobie mówiło, oczywiście, o ile te osoby ufały sobie i ocieplały stosunki między sobą. Bowiem co z tego, że kogoś lepiej znasz, gdy łącząca was nić jest nad wyraz chłodna, a nawet i pokryta lodem.
- Możliwe, lecz nie teraz, gdy tak sprawy naglą. Znajdzie się lepszy czas, gdy... będę mogła to zrobić - posłała mu delikatny uśmiech, który jeszcze nie zwiastował tego, co zrobi. Po takim szkrabie raczej nie można się było czegoś takiego spodziewać, a jednak!
Sama Lau, nawet siebie przeliczyła w efektach, gdyż nie spodziewała się, iż Rekin zareaguje w taki sposób. Cofanie się, a i jeszcze ten słodki rumieniec. Zdecydowanie warto było wprowadzić taki zabieg, zwłaszcza, kolejne jego słowa były miodem dla króliczych uszu.
Mimo to nie zdołała, mu na to odpowiedzieć. Nie po informacji od niego o braku pewności, co do kolejnego spotkania. Co oznaczało, iż znowu zostaną rozdzieleni na bardzo długi czas, a ona.. Już wcześniej się o niego zamartwiała, z resztą spać nawet nie mogła! Tak na nią to wpłynęło!
- Jeju, jeju wrócę... Wrócę na pewno! Obiecuję! - powiedziała niemal tak samo nerwowo jak on, jednak z dużą większą pewnością siebie. Zdecydowanie nie mogło się inaczej stać, niż tak jak on mówił.
- Jak znajdę jakieś istotne problemy po drodze, to nie omieszkam wysłać jedną czy dwie wiadomości. W końcu, wiem jak bardzo je lubisz! - uśmiechnęła się słodziutko, po czym po odwróceniu na pięcie zwyczajnie poszła przed siebie - Do zobaczenia i... - tu się zatrzymała, aby zerknąć przez ramię w kierunku Prefekta i pomimo wcześniejszej radości, zaszczycić go jednym ze spojrzeń, którymi obdarowywała osoby, którym zwyczajnie groziła - Fergi, nie próbuj popełniać głupstw i myśl nad tym, co robisz. A tym samym, nie pakuj się w problemy, a nawet gdyby jakieś się pojawiły lub coś by Ci się stało, masz do mnie napisać, ewentualnie zadzwonić. Odmowy nie przyjmuje. - zmrużyła jeszcze oczka i jakby nic się nie stało, znowu się szczerze uśmiechnęła, a następnie pokicała dalej. W stronę zamku, którego tak strasznie nie lubiła.
[z/t]

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet Dyrektora
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 17 z 18Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18  Next
 Similar topics
-
» Gabinet dyrektora
» Gabinet dyrektora
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet Dyrektora Hogwartu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PIERWSZE PIĘTRO :: POKÓJ NAUCZYCIELI I GABINET DYREKTORA-
Skocz do: