IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabinet Dyrektora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18
AutorWiadomość
Laurie
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Pią Lip 06, 2018 12:27 am

Stało się jak stało i czasu niestety nie cofnie, nawet gdyby bardzo tego chciała. Z resztą, nikt nie nadał i pewnie nie nada jej takiego prawa, by manipulować czasem i przestrzenią. Chociaż i może (patrzy na Administrację) w dalekiej przyszłość lub w wyobraźni niesfornego króliczka.
Mimo wszystko, kamień z serca spadł jej, gdy ten postanowił jej dalej nie zadręczać. Ba, z jego wypowiedzi wynikało, że nie będzie obwiniał Laurki i choć ton jego sugerował zupełnie co innego, to sama dziewczyna, nie chciała z tego tytułu czepiać się go lub kłócić. Zwyczajnie ten jeden raz, wolała coś zaakceptować, niżli nadmiernie komentować. Zdecydowanie, źle na tym wychodziła ostatnimi czasy.
- Przyjdą zatem lepsze czasy, gdy Twój język stanie się dłuższy... lub i nie - stwierdziła dość sucho fakt, a raczej następstwo, które wynikało ze zbliżenia się do siebie. W końcu wiadomym było, że im lepiej się znało drugą osobę, tym więcej się sobie mówiło, oczywiście, o ile te osoby ufały sobie i ocieplały stosunki między sobą. Bowiem co z tego, że kogoś lepiej znasz, gdy łącząca was nić jest nad wyraz chłodna, a nawet i pokryta lodem.
- Możliwe, lecz nie teraz, gdy tak sprawy naglą. Znajdzie się lepszy czas, gdy... będę mogła to zrobić - posłała mu delikatny uśmiech, który jeszcze nie zwiastował tego, co zrobi. Po takim szkrabie raczej nie można się było czegoś takiego spodziewać, a jednak!
Sama Lau, nawet siebie przeliczyła w efektach, gdyż nie spodziewała się, iż Rekin zareaguje w taki sposób. Cofanie się, a i jeszcze ten słodki rumieniec. Zdecydowanie warto było wprowadzić taki zabieg, zwłaszcza, kolejne jego słowa były miodem dla króliczych uszu.
Mimo to nie zdołała, mu na to odpowiedzieć. Nie po informacji od niego o braku pewności, co do kolejnego spotkania. Co oznaczało, iż znowu zostaną rozdzieleni na bardzo długi czas, a ona.. Już wcześniej się o niego zamartwiała, z resztą spać nawet nie mogła! Tak na nią to wpłynęło!
- Jeju, jeju wrócę... Wrócę na pewno! Obiecuję! - powiedziała niemal tak samo nerwowo jak on, jednak z dużą większą pewnością siebie. Zdecydowanie nie mogło się inaczej stać, niż tak jak on mówił.
- Jak znajdę jakieś istotne problemy po drodze, to nie omieszkam wysłać jedną czy dwie wiadomości. W końcu, wiem jak bardzo je lubisz! - uśmiechnęła się słodziutko, po czym po odwróceniu na pięcie zwyczajnie poszła przed siebie - Do zobaczenia i... - tu się zatrzymała, aby zerknąć przez ramię w kierunku Prefekta i pomimo wcześniejszej radości, zaszczycić go jednym ze spojrzeń, którymi obdarowywała osoby, którym zwyczajnie groziła - Fergi, nie próbuj popełniać głupstw i myśl nad tym, co robisz. A tym samym, nie pakuj się w problemy, a nawet gdyby jakieś się pojawiły lub coś by Ci się stało, masz do mnie napisać, ewentualnie zadzwonić. Odmowy nie przyjmuje. - zmrużyła jeszcze oczka i jakby nic się nie stało, znowu się szczerze uśmiechnęła, a następnie pokicała dalej. W stronę zamku, którego tak strasznie nie lubiła.
[z/t]

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 348


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Pią Lip 06, 2018 8:18 pm

Lepsze czasy. Doprawdy. Rekin westchnął ciężko, patrząc na swoją niższą koleżankę. Pomyśleć, że mała nie tak dawno słała do niego wielką fale nienawiści za to kim jest, a teraz rozmawiają jak naprawdę sobie bliscy przyjaciele. W tym jednak rzecz, że Fergal nadal był zamknięty w sobie i jedynie komu mówił to Otiemu. Brat brata zawsze wysłucha.
- Jak sobie chcesz
Odwarknie, wsuwając łapy do kieszeni. Reakcji obronna na buziaka musiała zaistnieć, Rekin był zbyt onieśmielony aby robić cokolwiek związanego z czułościami.
Liczył, że nie zapomni że jest sama. Niemiec jest jaki jest, ale jeśli kogoś polubił, to chciał pomagać. Nie oczekiwał zapłaty, tylko jedynie aby dana osoba o tym pamiętała. Ba, oczywiście nie powie o tym wprost, jedynie ktoś kto Rekina dobrze zna może sam na to wpaść.
- Fergi?
Mruknie sam do siebie, kiedy dziewczyna zmierzyła w swoim kierunku. Naprawdę nadała mu taka ksywę? Wzruszył ramionami, wiedząc samemu co ma robić. A wiadomo, musiał dotrzeć do dyrektora.

Skierował się zaś do gabinetu. Zapukał, otworzył i wszedł. Po minie już można zauważyć, że na duszy Niemca coś ciąży. Denerwował się, niechętnie spoglądał na oblicze Crossa. Wiedział, że to dobry wujek i że nie pali karami na lewo oraz prawo. Wysłucha, pomoże, coś doradzi. Ale czy aby na pewni w przypadku Fera tak się stanie? To się okaże.
- Wiem, że zajmuję czas. Ale zapewne chce Pan posłuchać odnośnie sytuacji z łowcą.
Zacznie, kierując się do krzesła stojącego na przeciw biurka. Sprawa będzie długa, więc szkoda męczyć nóg. Poza tym elektryczność pozostawiła po sobie krwawiące rany i Rekin odczuwał już solidne umęczenie. Musiał spocząć.
- Inkwizytor, który nas dopadł, porwał mnie i wyprowadził w nie bardzo znane mi miejsce. Przeszedłem kilka tortur, a rany po nich są już opatrzone, więc bez zbędnych nerwów.
Nieco uniósł się gdy mówił, ale kilka wdechów dało szansę na uspokojenie. Zatem mógł mówić dalej.
- Chciał abym pracował dla niego i był na przeszpiegi. Kiedy się zgodziłem, przerwał i mnie wypuścili. Oczywiście, nie zamierzam dla niego pracować. Dlatego przyszedłem z tym do Pana.
Lepiej powiedzieć, tak Rekin właśnie myślał. Nie chciał być znowu czyimś podwładnym, wykonywać polecenia i niszczyć. Zależało mu na poprawie... A co do niej samej. Dopiero teraz przejdzie na naprawdę cięższe tematy. Spuści łeb, nerwowo przebierając palcami u dłoni.
- Laurie nie wspomniała panu, że kiedy spotkałem ją w lasku, zamierzałem ją zaatakować. Instynkty wzięły w górę i gdyby nie to, że zaklinowałem się między drzewami, nie wiem co mogłoby się wydarzyć.
Przerwał. Milczenie w tej chwili może okazać się zbawienne, poza tym to nie wszystko co chciał opowiedzieć. Po prostu chciał dać czas dyrektorowi na przyswojenie nowych oraz mniej radosnych wieści.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 325


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Pon Lip 09, 2018 8:47 pm

Ledwo pożegnał Laurie i znów rozległo się pukanie. To dobrze, że uczniowie coraz chętniej przychodzili na rozmowę. Nie wszystkie przynoszone przez nich wieści zasługiwały na pochwałę, jednak Cross cenił sobie szczerość i chęć poprawy.
- Proszę wejść. - powiedział donośnym głosem, tak by kolejny interesant mógł go usłyszeć. Widząc Fergala uśmiechnął się, jednak po chwili dostrzegł, że wampira coś trapi.
- Mój gabinet jest otwarty, Fergalu. Nigdy nie zabierasz mi czasu. - potrzeby uczniów stanowiły priorytet w oczach dyrektora. Gdzie indziej mieliby przyjść i porozmawiać? Zaprosił wampira ruchem dłoni i nie spuszczając z niego oczu wskazał krzesło. W końcu im szybciej z siebie wyrzuci utrapienia tym lepiej.
- Inkwizytor? - bardzo rzadko brał udział w spotkaniach łowców, ale znał tylko jedną osobę pasującą do przedstawionego rysopisu. Garruch. Szanował mężczyznę jako łowcę i człowieka oddanego własnym czynom, jednak co musiało się stać by tak po prostu zaatakował ucznia?
- Wiesz dlaczego zaatakował i dopuścił się porwania? - trudno uwierzyć, że łowca zrobił to z nudów lub zwykłej przekory. W tej opowieści brakowało wielu elementów, być może nawet kluczowych.
- Kto opatrywał te rany? Może pójdę z Tobą do naszych lekarek. - zaproponował w obawie, że Fergal opatrzył się na własną rękę. Nie wiedział jak rozległe były rany i jakich środków użył Garruch. Są obrażenia na które nie pomoże bieżąca woda czy nawet spirytus i prowizoryczny opatrunek.
- Czego konkretnie miała dotyczyć ta praca? Zdradził Ci szczegóły kogo i co masz szpiegować? - podczas tej krótkiej rozmowy dowiedział się kilku nowych rzeczy. To pewne, że czeka go rozmowa z tutejszym dowódcą, gdyż to on przede wszystkim odpowiada za czyny swoich podwładnych.
- Od dawna masz te napady agresji? Czym się pożywiasz? - w szkole panowała zasada spożywania syntetyków, lecz nie każdy wampir był w stanie przyjmować ten rodzaj pokarmu. Drugą rzeczą był fakt, że Laurie ani słowem nie wspomniała o ataku, wyrażając bardziej zmartwienie niż strach przed Fergalem. Coś tutaj było na rzeczy.
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 348


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Wto Lip 10, 2018 12:05 am

Słyszał o dobroci dyrektora, poza tym dostał szansę aby być Przewodniczącym. To też musiało wiele znaczyć, jak na przykład że Kaien Cross nikogo nie skreśla. Więc może też dlatego tak wiernie ufał dyrektorowi oraz uznał, że on będzie w stanie wysłuchać jego małej, niedawnej historii. jak zareaguje, tego Rekin już nie był w stanie przewidzieć.
- Dobrze wiedzieć.
Odpowie odnośnie gościnności. Faktycznie nie było tak źle. Na pytanie odnośnie Garrucha skinął głową. Zapewne Kaien zna Garrucha, wszak tacy ludzie jak dyrektor akademii z wampirami mają potężną wiedzę o pogromcach.
- Pobrał ze mnie sporo krwi, nim zostałem wypuszczony. Bardzo możliwe, że dlatego zostałem porwany.
Jeszcze nie dodał najważniejszego, że też zaatakował Lau. Co prawda, Gabriel nie powinien jej atakować, tylko Rekina jak już. Wszak to on był sprawcą całego zamieszania.
Zmieszał się odrobinę, kiedy dyrektor wspomniał o medykach. Szybko podrapał sie po policzku, patrząc gdzieś w bok. Nie chciał być odprowadzany do gabinetu, poza tym już tam był.
- Zdążyłem odwiedzić pannę Green. Bardzo mi pomogła i nawet dostałem leki. Za kilka dni powinno przejść.
Zapewnił Crossa, nie czując potrzeby ta nagłej aby znowu się wyleczyć. Cóż, fakt faktem oberwał wiązką prądu, ale jakoś dychał. Zagoi się, w końcu jest wampirem.
- Nie dokładnie, ale przypuszczam że chciał abym wiedział jakie robi pan kroki oraz pańscy podopieczni. Oraz pomagał w "oczyszczaniu" co zakładam, że chodziło o zgładzenie innych niepasujących.
Odpowiedział zgodnie z prawdą. Nie dostał szczegółów, Garruch pod tym względem okazał się niezwykle tajemniczy. Chociaż kto wie, co już uknuł względem Rekina.
- Mam nawet dziwne numery w telefonie. Wszystko przeszperał z moich rzeczy, jakie miałem przy sobie.
Doda, wyciągając telefon i kładąc go na biurku. Tam Cross odnajdzie numery mające nazwy Informacja" oraz "Problem".
Wreszcie przeszli do sedna sprawy. Fer postanowił powiedzieć za czym stoi i co wyprawiał. Zdenerwowania też nie ukrywał, wszak szczerość jest pierwszym krokiem do ulepszenia charakteru.
- Napady agresji mam odkąd pamiętam, chociaż staram się z nimi walczyć, co niestety często mi nie wychodzi. No i korzystam z tabletek krwi, nie mam z nimi problemów. Ale jednak to krew wystarczająco zapełnia mój żołądek. Świeża krew, dyrektorze.
Chyba już wiedział do czego zmierza. Rekin starał się przyznać do innych ataków. Poprawił kołnierzyk koszuli, odczuwając gorąc.
- Moje zmysły są rekinie, myślę i działam jak rekin. Kiedy wyczuje krew coś we mnie pęka, zaczynam szaleć a świat przestaje istnieć. Tylko moja potrzeba i ofiara. Laurie nie była moją jedyną ofiarą... Jestem winny zaatakowania dwóch dziewczyn w kawiarni. Prawie je zabiłem, poza tym powaliłem też wampira próbującego je ochronić. Zdemolowałem lokal. To się dzieje, kiedy mój zdrowy rozsądek się odcina. Działam wtedy jak maszyna.
Szybko mówił, ze spuszczoną głową. Pierwszy raz odczuwał wstyd, silny i bardzo przejmujący.
- Jeśli uzna pan, że należy wezwać łowców. Nie będę się opierać. Tylko niech pan wie, że żałuję wszystkiego co mam na sumieniu. Każdego życia.
Dokończy, siedząc już w milczeniu. Wierzył w wyrozumiałość Kaiena. Nie zgrywał męczennika swoich złości, świadomość że źle robił istniała. Sumienie było ciężkie, a przecież wypadałoby je kiedyś oczyścić.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 325


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Sro Lip 18, 2018 3:09 pm

Dyrektor słuchał opowieści prefekta i było widać, że nie jest tą sytuacją zachwycony. Łowcy nie powinni działać przeciwko akademii, co więcej tego typu działanie było niezgodne ze wszelkimi umowami. Co musiał zrobić ten biedny uczeń by paść ofiarą tak bezczelnej manipulacji. I co najważniejsze, czego chciał łowca, po co krew i co zamierzał z nią zrobić. Oświata miała własne zasoby posoki a sam dowódca nie zgłaszał na tym polu żadnych problemów. Chyba najwyższy czas przejść się do łowców, bo to dziwne zachowanie zachowanie jednego z nich i znaczny wzrost przestępczości dawały sporo do myślenia.
- Dowiem się dlaczego wspomniany przez Ciebie mężczyzna tak postąpił. Nie można tego zostawić. - jeśli zaatakował prefekta, dość silnego wampira wyższej krwi, to nie powinien mieć problemów przy tych słabszych. Ciekawe jak wielu uczniów padło ofiarą podobnych zachowań i ze strachu trzyma to wszystko w tajemnicy.
- Bardzo się cieszę. - odetchnął z wyraźną ulgą. Po to właśnie zatrudniał wykwalifikowany personel, by w razie nadejścia odpowiednich okoliczności natychmiast reagował na potrzeby uczniów. Cross oczywiście nie wiedział o próbie kradzieży ze strony Fergala i o małej zmowie milczenia jaka łączyła go z niepokorną lekarką.
- Zrobię co trzeba by zapewnić Wam ochronę. Dziękuję że się do mnie z tym zwróciłeś. - wziął telefon i spisał wszystkie wskazane przez wampira kontakty. A trzeba przyznać, że minę przy tym miał nietęgą. Na końcu wystukał kilka słów w swoim starym jak świat telefonie i ponownie powrócił wzrokiem do ucznia.
- Nie pochwalam Twojego zachowania ale doceniam, że potrafisz się przyznać do winy. Laurie nie wspomniała mi o ataku… Wręcz przeciwnie. Miałem wrażenie, że macie bardzo dobry kontakt. Również nie słyszałem o kawiarni… - zamyślił się i po chwili milczenia znów wrócił mentalnie do Fergala.
- Muszę wiedzieć o wszystkich Twoich wybrykach, niezależnie od ich celów i skutków. Wszystkie zniszczenia jakich dokonałeś pokryjesz wynagrodzeniem z pracy którą wyznaczę Ci po zajęciach. I oczywiście chciałbym abyś zaczął nad sobą pracować. Nie sam. Tutaj z pomocą przyjdą nasi lekarze. Poproszę również Pannę Green o specjalny zamiennik syntetycznej krwi obniżający negatywne skutki Twojej natury. Łowcy nie będą potrzebni o ile obiecasz zmianę i będziesz o wszystkim meldował. Przy następnym wybryku będę musiał zawiesić Cię w obowiązkach prefekta. Dziś jednak dostajesz szansę której jak mniemam nie zmarnujesz. - był świadom, że ciężko wyplenić z wampira chęć pozyskania świeżej posoki. W akademii nie praktykowało się jej spożycia, a wszyscy którzy łamali regulamin robili to rzecz jasna potajemnie. W najgorszym wypadku Cross zwróci się po krew do lokalnego więzienia i pod nadzorem odpowiednich funkcjonariuszy zezwolą Fergalowi na spożycie. Nim jednak to nastąpi chciał dać mu szansę. Jedyną i niepowtarzalną, ale jednak szansę na w miarę normalne życie bez kajdan i łowców.
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 348


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Nie Lip 22, 2018 3:53 pm

O tyle dobrze, że rozmowa o Garruchu poszła szybko. Fergal wiedział, że jeśli wyjdzie na jaw wydanie inkwizytora, może nie być ciekawie i zapewne ten zechce się w jakiś sposób zemścić. Niemniej wierzył w ochronę uzyskaną od dyrektora i nie stanie się żadna krzywda. Jemu ani nikomu innemu.
- Nie zdziwiłbym się jakby ten człowiek działał na własną rękę. Wie dyrektor, poza wiedzą Oświaty.
Powie swoje, mając nadzieję że dyrektor zrozumie. Przeważnie tacy ludzie jak Inkwizytor mogą mieć jakieś swoje cele, a skoro porywał wampiry dla własnych korzyści, musi być coś większego.
Kiedy Cross zapisał numery, Fergal zabrał telefon. I nim znowu wylądował w kieszeni, dostał wiadomość od Mei. Jaka dwójka? Że Taka i Fumiko? Westchnął Niemiec, ukrywając urządzenie. Na razie ma swoje sprawy, dopiero później zejdzie na temat krnąbrnych uczniaków.
- Fakt. Laurie naprawdę się mnie nie boi i jak widać próbowała nawet chronić.
Odparł, unosząc przy tym kącik ust. Królik stała się kimś wyjątkowym. Wszak kiedyś Rekin nawet nie pomyślał o przyjaźni z człowiekiem, a tutaj proszę. Jak widać naprawdę jego droga miała wyjść na lepsze. Oby.
Odetchnął z wyraźną ulgą po usłyszeniu opinii Kaiena. Mimo gotowości oddania się łowcom, cieszył się że jednak los skazańca go nie spotka. Przynajmniej może na spokojnie zaopiekować się bratem oraz resztą osób bliskich czy nawet samych absolwentów szkoły. Tylko czy aby na pewno mówić o wszystkim. Jest winny śmierci jednego z uczniów i to zanim stał się częścią Crossa. O byciu katem też opowiedzieć? Czy jednak przemilczeć? Nie chciał do tego wracać, był tym kim był ale dzięki temu może kształcić się na kogoś lepszego. Tylko właśnie ta śmierć Yyuu. Spojrzy na dyrektora poważnie.
- To wszystko co pamiętam. I niech tak będzie. Postaram się pana nie zawieść i naprawię szkody jakie zrobiłem, wliczając odbudowę samego siebie.
Nie powiedział prawdy do końca. Aczkolwiek z szacunku do zmarłego powinien... Tylko jakby się to skończyło? Lepiej teraz poruszyć pozostałe tematy.
- Nim jednak wyjdę chciałem powiedzieć, że do szkoły ostatnio zapisał się niejaki Arashi Kodoku. Młody, jasnowłosy wampir. Przejawia on skłonności do agresji i nagłych wybuchów skrajnych emocji. Miałem już z nim styczność i przyznał się, że nic nie wspomniał o swojej "chorobie" przy zapisach. Nie mam żadnych jego papierów, ale w najbliższym czasie przyprowadzę go do Pana.
Miał nadzieję, że mówiąc o tym nie narobi brudu bratu. Lecz gorzej mogłoby być, jeśli brat całkowicie zataił by prawdę o chorobie.
- I tak naprawdę, jest moim bratem, więc tym bardziej proszę o zgodę opieki nad nim.
Doda, nie odkrywając wzroku od Crossa. Zrozumie braterską miłość? Musi. Rekin pochyli się odrobinę, mrużąc ślepia. I nieważne jaką odpowiedź uzyska, musi coś jeszcze powiedzieć. Sprawa dwójki kochanków już wystarczająco go męczy.
- Ostatnia rzecz. Taka i ta Shirai Fumiko. Oni zniknęli. Jej siostrę wyczułem, ale samych kochanków już nie. Mogę dostać polecenie złapania ich poza terenami Akademii i ściągnąć ich tutaj siłą?
Radykalna propozycja niemniej według Niemca skuteczna. Siła fizyczna będzie najlepszym rozwiązaniem niż rozmowa która jak widać niewiele potrafi zmienić. Poza tym Taka powinien słuchać przewodniczącego.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 325


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Pon Sie 06, 2018 7:47 pm

Garruch ani żaden inny łowca nie miał prawa samozwańczo ingerować w praca szkoły. Dyrektor nie słyszał o tym ażeby jego uczeń sprawiał problemy. Według naocznej relacji doszło do niedopuszczalnego ataku ze skutkiem porwania, co łamało wszystkie możliwe ustalenia. Może i rekin miał swoje gorsze dni, jednak nikt nie miał prawa schwytać go i męczyć. To wszystko zaś w obecności innej uczennicy, która zaniepokojona sytuacją doniosła wszystko Crossowi.
- Tym bardziej trzeba wyjaśnić sprawę. Nie chciałbym żeby te ataki się powtórzyły. - bywało, że uczniowie znikali i wracali z solidnymi lukami w pamięci. Nie winił o to łowców, lecz wampiry. Korelacje z dziećmi nocy, zainteresowanie, może nawet fascynacja sprawiały, że uczniowie stawali się podatni na nowe znajomości. Jednak większość krwiopijców nie wyrządzała szkód. Nie próbowała spiskować i nie porywała niewinnych nastolatków. Ten specyficzny łowca jak widać był inny. Kaien naprawdę musiał porozmawiać z dowódcą Oświaty i poznać dokładne rozkazy. Szanował Vladislaua, a ten z pewnością przedstawi mu odpowiednie wyjaśnienia.
- Tak do dobra dziewczyna. Ma wielkie serce dlatego mam nadzieję, że nikt jej nie skrzywdzi. - wymowne spojrzenie mówiło więcej niż tysiąc słów. Czy dyrektor się domyślił bliższych relacji łączących tą dwójkę? A może po prosto brał pod uwagę to, że obrona ze strony Laurie nie brała się znikąd. Może i był stary, jednak nie raz był świadkiem młodzieńczych miłostek. Fakt, że były piękne, ale poza tym w większości przynosiły więcej szkód niż pożytku.
- Przyprowadź go do mnie lub jeśli będzie się krępował pójdź z nim do gabinetów lekarskich. Znajdą przyczynę tych zachowań i pomogą mu. - w najgorszym wypadku również i nowy wampir otrzyma swój przydział specjalnie zmodyfikowanej krwi. Wobec tych wszystkich informacji Cross wiedział, że należy zaostrzyć procedurę przyjmowania nowych uczniów i wprowadzić większą kontrolę pośród wszystkich uczestników zajęć.
- Masz moją zgodę. - wierzył, że żaden z nich nie zrobić nic czego w przyszłości mógłby żałować. Fergal szczerze żałował wszelkich wyskoków, dzięki czemu była pewność, że drugi raz nie postąpi tak lekkomyślnie.
- Tak, ale tylko Fumiko. Tace przekaż żeby nie wracał do szkoły. Z dniem dzisiejszym zostaje wydalony. - bo takie konsekwencje spotykają tych, którzy mimo usilnych prób pomocy wielokrotnie łamią szkolny regulamin.
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 348


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Pon Sie 06, 2018 10:14 pm

Tak, sprawa łowcy musi zostać wyjaśniona. Rekin odetchnął, licząc że spotkanie z typem nie powtórzy się, bo nie chciał z nim walczyć ani ponownie zostać porwanym. Garruch wydawał się silny.
Co do Laurie, musiał się zgodzić. Tylko po co spojrzenie dające do zrozumienia, że Lau i Fera coś łączy? Pokręcił głową, darując sobie komentarz.
- Jasne.
Odpowie i już wbił sobie do głowy że zaciągnie brata do Crossa albo do Green. Pomogą mu,  na pewno i szczerze wierzył. Poznał Green więc tym bardziej nie miał obiekcji aby postąpić inaczej.
A Fumiko i Taka? Nie za brutalnie dla młodego wampira? Rekin podrapał się po czerepie, niemniej nie mogąc napyskować.
- Oczywiście, tak zrobię. I dziękuję dyrektorze za poświęcenie mi uwagi. Proszę aby dal mi pan, kiedy mam wystartować z wyznaczoną przez pana pracę.
Niech wie, że chce się poprawić. A sprawę śmierci jednak przemilczy, już jakoś nie chciał wpadać w sidła łowców. Nie po tym co przeczytał od Mei...
Już wiedział, że przyspieszy leczenie brata, nim będzie za późno. Młodzik naprawdę przeholował kiedy przemilczał sprawę przy zapisach.
Wstał prędko z krzesła, rzucając na odchodnym szybkie Do widzenia i wyszedł.

zt

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 289


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Sro Sie 08, 2018 5:20 pm

Następnego dnia po tej całej akcji ze znalezieniem płaczącej Sumire w bramie szkoły, dziewczyna zjawiła się w gabinecie dyrektora w towarzystwie swojego brata, Irwina (NPC). Osoby, którą Cross mógł kojarzyć, gdy przed dziesięcioma laty, podobnie jak siostra uczęszczał do Akademii. W przeciwieństwie do niej, nie był jednak znany z osiągnięć naukowych, czy artystycznych, a z bycia dowcipnisiem, który wiecznie pakował się w kłopoty. Dziś, po dekadzie od tamtych wydarzeń, przed Kaienem stał ogarnięty życiowo żonaty mężczyzna z dobrze płatną pracą i przede wszystkim, dobry łowca wampirów. W ogóle nie przypominał zbuntowanego nastoletniego Irwina. Cóż, mówi się, że niektóre rzeczy przychodzą z wiekiem. To jednak nie czas na wspominanie dawnych czasów, a na rozwiązanie problemu, z którym przyszło rodzeństwo.
- Miło znów pana widzieć, panie dyrektorze - szczerze przywitał się łowca podając dłoń głowie szkoły, gdy tylko zaproszono ich do środka. Sumire natomiast skinęła głową na powitanie, nie mówiąc nic. Warto dodać, że zamiast szkolnego mundurka, miała na sobie białą bluzkę i czarną spódnicę. Zupełnie jakby się urwała ze szkolnej akademii w podstawówce. Jej mundurek natomiast był w praniu, w końcu dyrektor sam musiał wczoraj zauważyć, że był poplamiony jej własną krwią.
- Viola, zamierzasz wreszcie powiedzieć panu dyrektorowi jak to było? - Irwin spojrzał znacząco w stronę przerażonej (dosłownie!) siostry.
- Mówiłam już, że niczego nie pamiętam i nie wiem kto i dlaczego mi to zrobił... - próbowała zaprotestować, na co mężczyzna pokręcił głową. Już dawno ją przejrzał.
- Co pan powie, na posiłki z Oświaty? Przesłuchanie Sumire, oczywiście po wcześniejszym skuciu, w końcu będzie zeznawać w charakterze oskarżonej o współpracę z wampirem i utrudnianie śledztwa - mrugnął porozumiewawczo do Crossa, tym samym dając mu znak, że to tylko gra mająca na celu zmusić dziewczynę do mówienia. Miał nadzieję, że i dyrektor się w nią wciągnie, wymuszając na upartej Sumire powiedzenie prawdy.
- Mówiłam, że nic nie pamiętam! - w jej oczach zebrały się łzy bezsilności. W końcu była tu ofiarą, ale nikt nie chciał stanąć po jej stronie...
- Viola - Irwin ponownie zwrócił się do siostry dawno temu nadanym jej przezwiskiem, jednocześnie podchodząc do niej i odgarniając kosmyk włosów z jej szyi - Dojdziemy do tego, kto to zrobił. Pytamy o te stare blizny po ugryzieniach na twojej szyi.
Spojrzała na brata z żalem w oczach, po czym wbiła swój wzrok w dyrektora. A więc wiedział! Ellen, bratowa, z którą Sumire rozmawiała poprzedniego wieczora musiała mu wszystko powiedzieć!
- Miałam pana - wyznała po chwili. Kaien Cross mógł w tamtym momencie zauważyć, jak pięść Irwina zaciska się gniewnie, a sam gwałtownie wypuszczał powietrze. Poza tym nie dał znać, że jest naprawdę wściekły.

_________________
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 325


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Pią Sie 10, 2018 10:19 am

Dyrektor cenił Fergala za jego odwagę i bardzo rzadką umiejętność przyznania się do błędów. Czy gdyby wiedział, że jego uczeń miał skłonności do atakowania innych… czy wtedy mianowałby go na prefekta? Kaien miał zaufanie do swoich uczniów, dlatego nawet jeśli cokolwiek podejrzewał, nie strofował wampira bez wyraźnych dowodów. Był typem dobrego wujka o wielkim sercu i pokładach niesamowitej cierpliwości.
- Przychodź zawsze gdy zajdzie taka potrzeba. - uśmiechnął się i pożegnał Fergala. Cenił sobie wiedzę i dobry kontakt z uczniami, dlatego jego gabinet był zawsze otwarty na potrzeby studentów.
Upił łyk wody zanim do drzwi rozległo się pukanie. Bez wahania zaprosił do środka kolejnych gości, ze zdumieniem rozpoznając Irwina oraz Sumire, która ostatnimi czasy została wysłana do gabinetów lekarskich. Cross wciąż nie miał dokumentacji medycznej dziewczyny, więc sama treść wizyty pozostawała jedną wielką tajemnicą. Najwidoczniej Green zapomniała, bądź nie chciała by dyrektor wkraczał w jej kompetencje i przy okazji poznał sekrety swoich uczniów.
- Zapraszam. Usiądźcie proszę. Wody? - wskazał na miejsca oraz szklanki z wodą i stojący obok dzbanek. Szczerze mówiąc nie spodziewał się takiej wizyty, jednak słowa Irwina mocno zaniepokoiły głowę szkoły.
- Myślę, że to nie będzie konieczne. Zostawisz nas samych? - na twarzy dyrektora ponownie pojawił się uprzejmy uśmiech. Irwin mógłby ciągnąć dziewczynę za język, lecz z drugiej strony nie był pewien czy to dobrze. Wszak nastolatka mogła się poczuć zaszczuta, a ostatnim czego chciał Cross była jej krzywda.
- Spokojnie, Sumire. Opowiedz mi wszystko co pamiętasz. - poprosił gdy tylko niesforny brat opuścił pomieszczenie.
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 289


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Pią Sie 10, 2018 12:09 pm

Na szczęście dla Sumire Cross postanowił nie bawić się w głupie gierki z traktowaniem jej jak przestępcę (i chwała mu za to!). Była już wyczerpana ciągłymi próbami wyciągnięcia z niej co się stało, przypominającymi raczej przesłuchania, aniżeli rozmowę. To tylko sprawiało, że coraz bardziej zamykała się w sobie. Właściwie, to spodziewała się, że dyrektor jednak pójdzie za Irwinem i również zacznie na nią naciskać. Dlatego też była zaskoczona, gdy ten nakazał starszemu Kurotori po prostu wyjść. A może to jakiś podstęp?
- W porządku, jeśli pan sobie życzy - brat dziewczyny nawet nie krył zmieszania. Przecież to wszystko było dla dobra Sumire! Mimo wszystko posłusznie opuścił gabinet, zostawiając młodą sam na sam z głową szkoły. Nie omieszkał jednak przed wyjściem wymruczeć coś w stylu "Zabiję gnoja". Zdawać by się mogło, że dopiero teraz rudowłosa odetchnęła z ulgą (co mijało się z prawdą, przez cały czas była okropnie spięta) i posłuchała się Kaiena, siadając przed nim.
- Cztery dni temu wyszłam na miasto. Szłam główną ulicą Yokohamy, mijałam sklepowe witryny, a potem... potem nie było nic. Obudziłam się kilka godzin później w zamku swojego byłego już pana. Powiedział mi, że zostałam porwana przez kogoś, komu zależało na zwabieniu Sa... to znaczy, mojego pana - poprawiła się mając nadzieję, że mężczyzna nie wyłapie tego małego potknięcia, mogącego naprowadzić na tożsamość wampira, który uczynił z Sumire swoją służkę - Ale żadne z nas nie wiedziało co dokładnie mi się stało. Na miejscu zajął się mną lekarz, a po wszystkim zostałam zwolniona ze służby i odwieziona do szkoły.
Spuściła głowę, uparcie wpatrując się w biały gips na lewej ręce. Wiedziała, jakie pytanie prędzej czy później padnie z ust dyrektora, a mimo to modliła się, by ta chwila nigdy nie nadeszła. Łatwo było nabrać wody w usta przy miłej lekarce, ale nie przy Crossie, który w każdej chwili może zrzucić maskę wyrozumiałego dyrektora i wpaść szał,
- Z jednej strony wiem, że powinnam zdradzić nazwisko mojego byłego pana, wtedy łatwiej byłoby znaleźć sprawcę, ale nie potrafię - pokręciła głową - Przysięgałam mu wierność i dyskrecję. Takich obietnic nie łamie się nawet po służbie.
A co jeśli ten wróg Samaela następnym razem może uderzyć w niego, a krzywda Sumire była tylko ostrzeżeniem? Czy rzeczywiście będzie w stanie sobie z nim poradzić, czy tym razem jego pewność siebie okaże się dla niego zgubna? Tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi...
- Proszę, nie wystawiajcie mojego oddania na próbę - szepnęła bliska płaczu. Tak naprawdę chodziło o coś więcej niż zwykłą wierność, ale to póki co pozostało jej tajemnicą.

_________________
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 325


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Wto Sie 14, 2018 12:43 pm

Skinął głową w podzięce za zaufanie i możliwość samodzielnej rozmowy z dziewczyną. Nie chodziło tutaj o brak świadków lecz komfort Sumire, która i tak wyglądała jak kłębek nerwów. Widać, że biła się z myślami. Wampir który się na niej pożywiał zawrócił nastolatce w głowie i jak widać zręcznie korzystał z jej oddania. Nie była ona pierwszą ani ostatnią uwikłaną w podobne problemy. Młodość rządziła się swoimi prawami, dlatego Cross wszystko rozumiał. Albo raczej starał się… dla dobra swoich uczniów.
- W jaki sposób doszło do zawarcia tej relacji? Czy ten mężczyzna zmusił Cię do posłuszeństwa? Jak często się z nim widywałaś i czy pożywiał się Twoją krwią. - skoro dziewczyna była świadoma tego drugiego świata, Cross rozmawiał z nią jak z równą sobie. Nie zamierzał pogrążać Samaela, bo sam fakt, że „zwolnił ją ze służby” świadczył o posiadaniu jakichkolwiek pokładów uczciwości. Bez wątpienia to nie on dopuścił się ataku, nawet o nią dbał i dopilnował, by odpowiednio zajął się nią medyk. To się ceni, jednak Cross musiał poznać prawdę by pomóc dziewczynie.
- Aspirowałaś do miana łowcy, Sumire. Jak mam Ci pomóc jeśli Twoje oddanie jest zwrócone w złym kierunku? - nie sądził by Vladislau zgodził się szkolić dziewczynę która chroni wampiry. A co jeśli na jej drodze pojawił się jej dawny Pan… Czy zdradziłaby wówczas oświatę, jej położenie i członków stowarzyszenia.
- Chce Ci pomóc i wierz mi, że nie zależy mi na jego krzywdzie. Wiem też, że to nie on dopuścił się ataku. Obiecuję, że do momentu aż nie będzie łamał prawa może czuć się spokojny. Nikt z zewnątrz nie pozna tego sekretu, ale żeby Cię chronić muszę mieć z Twojej strony pełną szczerość. - podsunął dziewczynie szklankę wody, ani na chwilę nie spuszczając jej z oczu. Łowcy i tak mieli swoje sposoby na wyciągnięcie prawdy, dlatego już na tym polu nastolatka musiała liczyć się z przegraną.
- Dziś spodziewam się wizyty osoby która mogłaby pomóc w odzyskaniu Twoich wspomnień. Nim was sobie przedstawię muszę znać całą prawdę. - jaka więc będzie decyzja Sumire?
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 289


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Wto Sie 14, 2018 1:37 pm

Było jej po prostu głupio. Odkąd pojawiła się w Akademii, to znaczy od wczoraj, otoczyli ją życzliwi ludzie, którzy naprawdę martwili się o Sumire i chcieli się dowiedzieć co się stało. A ona? Odpychała ich wszystkich w imię ochrony typa, który miał ją gdzieś. Miłość bywa ślepa, zwłaszcza ta pierwsza. Samael mógł ją traktować jak zwykłego śmiecia, a ona i tak stałaby za nim. Ciężki przypadek.
Pociągnęła nosem i otarła wierzchem dłoni samotną łzę, która popłynęła po jej policzku. Chyba nie ma sensu dłużej się upierać... W końcu Irwin sam zapowiedział, że jeśli dziewczyna tego nie powie, to wyciągnie wszystko z niej siłą.
- To był koniec zeszłorocznych wakacji - zaczęła drżącym głosem - Wracałam dość późno przez park. Przewróciłam się i skaleczyłam w kolano, a zapach mojej krwi go skusił. Rozmawialiśmy przez chwilę, on mnie ugryzł, a ja straciłam przytomność. Obudziłam się w zamku, gdzie zmusił mnie do złożenia mu przysięgi. Zgodziłam się ze strachu, że mnie zabije.
Koszmar tamtej sierpniowej nocy powrócił do niej, gdy tylko przymknęła oczy. Wspomnienie chłodnej dłoni wampira ujmującej jej rude loki, a następnie tego.. tego zboczonego sposobu w jaki żywił się jej krwią, kiedy zlizywał ją z jej dekoltu sprawiło, że przez jej ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz.
- Spotykaliśmy się raz na kilka tygodni u niego w zamku i tak, pił moją krew - odchyliła włosy z szyi, eksponując ślady po ugryzieniu. Skórę w tym miejscu pokrywało mnóstwo maleńkich okrągłych blizn. Zaraz jednak ponownie schowała je pod rudymi kosmykami.
Doskonale zdawała sobie sprawę tego, jak jej postawa może zostać odebrana w Oświacie i że powinna powiedzieć prawdę, ale bała się... sama nie wiedziała czego. Że Asmodey ją za to znienawidzi? Przecież była mu kompletnie obojętna. Milczeniem nie zyska w jego oczach, przecież jego to już nie obchodziło. Dopóki nie sprzeda fałszywych historii, ani nie naśle na niego łowców w ramach zemsty za "złamane serduszko" poczynania Sumire nie będą go obchodzić. Zdaje się, że nawet już wymazał z pamięci jej istnienie...
- To nie tak, że stoję po jego stronie. Gdyby nie on, nie rozmawialibyśmy tutaj... Nie wiem czym kierował się zwalniając mnie ze służby, ale uznajmy, że chciał mnie ochronić. W końcu osobie, która mi to zrobiła, nie zależało na mojej krzywdzie, a dotarciu do niego - odezwała się po dłuższej chwili - Dlatego i ja chciałabym go ochronić przed konsekwencjami naszej relacji. Nie mówię, że porywanie mnie i grożenie było dobre, ale nie jestem tylko ofiarą. Przecież mam brata łowcę, jest też pan... Mogłam powiedzieć co się stało. A mimo to milczałam, sama pchając to jeszcze dalej i pozwalając mu na robienie ze mną wszystkiego na co miał ochotę. Sama z siebie zrobiłam rzecz i nie mogę mieć o to do nikogo pretensji.
Zwłaszcza, że to chwilowe bycie "własnością" Draculi nawet jej się podobało. A może to tylko fascynacja jego osobą sprawiła, że nie czuła się jak sterroryzowane dziecko?
Nie miała powodu, by nie wierzyć dyrektorowi. Skoro zapowiedział, że wampirowi nic się nie stanie, to tak będzie, prawda? Tylko żołądek Sumire nerwowo się kurczył w geście protestu. Wzięła głęboki oddech, zamknęła oczy i powiedziała tylko dwa słowa:
- Samael Asmodey.

_________________
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 325


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Today at 12:33 pm

Dla wielu uczniów akademia zastępowała dom, a kadra rodzinę. Była to naturalna kolej rzeczy zwłaszcza dla tych adeptów, którzy nigdy nie odczuwali troski i wsparcia ze strony bliskich. Cross dbał by każdy uczeń otrzymał należną pomoc czując przy tym bezpieczeństwo i zainteresowanie. W końcu nie była to zwykła szkoła gdzie należało uczestniczyć w zajęciach. Akademia była domem, schronieniem i miejscem wyjątkowym. Niewiele placówek (o ile była jeszcze jakaś) zdecydowałoby się na przyjęcie ludzi i wampirów pod jeden dach.
Kaien ze spokojem słuchał opowieści Sumire. Nie pochwalał samodzielnych wycieczek przez park, szczególnie po zmroku. Samo zachowanie wampira nie przedstawiało go w dobrym świetle. W dobie aktywności łowców takie zachowanie było bardzo ryzykownym, bo nawet po wymuszeniu przysięgi było mnóstwo sposobów na jej przełamanie. Po cóż więc ryzykował swoje pozycje, wolność oraz życie… dla kilku kropel krwi i niewinnej służki. Zamek. Na zamkach nie mieszkali zwykli wyjadacze, a co za tym idzie wampir rzeczywiście był kimś wysoko postawionym. Na palcach jednej ręki dyrektor mógł policzyć rody mogące brać udział w tej całej farsie. Znalezienie odpowiedzialnego nie stanowiło więc problemu, ale oddanie nastolatki było godne podziwu. Nie przerywał jej gdy mówiła. Pokornie słuchał uznając, że przyjdzie jeszcze czas na pytania. Miał jednak żal do siebie i kadry, że nikt nic nie zauważył. Ani ugryzień, apatycznej sylwetki i niepokojąco bladego koloru skóry świadczącym o utracie krwi.
- Gdyby nie on nie byłabyś narażona na niebezpieczeństwo. - wieczór ich spotkania wiele zmienił, otwierając przed dziewczyną świat pokusy i zagrożeń. Możliwe, że to zauroczenie mężczyzną popychało ją do mało przemyślanych działań. A co jeśli wykorzystał ją także w inny sposób? Przecież była tylko niewinną dziewczynką.
- Dałem Ci słowo co do dyskrecji i dotrzymam go. Martwi mnie to jednak, gdyż Samael bywał w szkole, został nawet przyjęty do grona studentów i sam nigdy nie wspomniał o swoich przewinach. Wiedz, że w szkole zawsze znajdziesz wsparcie. Nie możesz jednak ukrywać swoich problemów. - nie mógł nawet pomówić z winowajcą całej sprawy przez wzgląd na słowo jakie dał Sumire. Najpewniej sprawa skończy się na obserwacji i w momencie nastania nowych podejrzeń względem rodziny Asmodey, zostaną wszczęte kroki bezpieczeństwa. Nie mógł powiedzieć, że w tym wszystkim uczennica była niewinna. Gdyby od razu przyszła do Crossa, mógłby powstrzymać ten proceder i zareagować tak, by nikomu nie stała się krzywda.
W końcu rozległo się pukanie i na zaproszenie dyrektora do pokoju weszła starsza Kobieta ubrana w długą jedwabną sukienkę o odcieniu cieleni.
- Moja droga, jak dobrze Cię widzieć. - Cross wstał i przywitał gościa pocałunkiem w wierzch dłoni.
- Obawiam się, że nasza rozmowa będzie musiała poczekać. Tak jak wspomniałem przez telefon chciałbym Cię prosić o pomoc z tą młodą damą. - wskazał na Sumire i podsunął staruszce notatki, które dotyczyły sprawy nastolatki. Kolejne zadawanie pytań mogły wprowadzić ją w zakłopotanie, dlatego za wszelką cenę chciał tego uniknąć.
- Z wzajemnością dyrektorze. - skłoniła się jak typowa przedstawicielka arystokracji i zachęcona gestem dłoni Crossa usiadła na krześle obok Sumire. W ciszy przeglądała dokumenty, aż w końcu jej wzrok skupił się na dziewczynie.
- Pomogę Ci odzyskać wspomnienia, jednak musisz nam obiecać, że bez względu na to co sobie przypomnisz, nie będziesz szukała sprawiedliwości na własną rękę. - postępowanie z nastolatkami różniło się od tego co stosowano przy dorosłych. Sam fakt zwracania wspomnień był zastanawiający, gdyż w przypadku cywili było lepiej jak pamięć się czyściło. Ale Cross najwidoczniej widział w tej dziewczynie jakiś potencjał. Może aspirowała do miana łowcy?
- Położę rękę na Twoim czole, drugą złapię Cię za dłoń. Czy masz jakieś problemy zdrowotne? Serce? - zapytała łagodnie nim przystąpiła do działania.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet Dyrektora
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 18 z 18Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18
 Similar topics
-
» Gabinet dyrektora
» Gabinet dyrektora
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet Dyrektora Hogwartu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PIERWSZE PIĘTRO :: POKÓJ NAUCZYCIELI I GABINET DYREKTORA-
Skocz do: