IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabinet Dyrektora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 17, 18, 19
AutorWiadomość
Nyuu
Prefekt
Prefekt
Nyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 189


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Pon Lis 19, 2018 7:14 pm

Ah, może i był dziwny, choć powtarzanie tego non stop przez Aoi nie napawało aż takim entuzjazmem. O ile wcześniej sobie tłumaczył, że bycie dziwnym to znaczy być oryginalnym, tak teraz... nie do końca popierał wcześniejsze założenia. Ciekawe, czemu aż tak bardzo zależało mu na tym, by lepiej wypaść w oczach wampira?
Może... może żeby nie stracić choćby chwilowego towarzysza, który wytrzymał z Yorkiem naprawdę długo pod jednym dachem, w jednym pokoju. Polubił go. Chyba aż za bardzo.
Kiedy wziął maskotki do rąk i tworzył historię, po części czynił to spontanicznie, bez większego przygotowania. Bywały jednak dni, kiedy ćwiczył sobie gestykulację postaci samym skinieniem palców, czy odruchy, by wyglądały jak żywe. Trenował także głos, by nadać postaciom jak najwięcej osobowości. A historie? One tworzyły się same, były zazwyczaj powiązane z obecnymi przemyśleniami. Być może było to widoczne w opowieści, gdzie posługując się Tommym jako głównym bohaterem chciał przykuć uwagę Aoi. Wiedział, że lisek spodobał się wampirowi, nawet jak nie chciał tego otwarcie przyznać. Co dokładnie pragnął wpoić towarzyszowi poprzez opowieść? Cóż, przede wszystkim chodziło o rozrywkę. Dał upust swoim myślom bez nadmiernej interpretacji przez autora, a właśnie aby wysilić rozważania dla wampira. Zawsze to ciekawszy sposób narracji niż akcja z potyczkami, których i tak nie za bardzo umiał odzwierciedlić. Był na to zbyt łagodny.
Wiadomość przerwała spektakl, aż dziwne, że Aoi był ciekaw zakończenia. Oh, nie mógłby doczekać się końca, bajki Nyuu bywały bardzo długie, przez to mógłby usnąć już na amen.
-Tak najwyraźniej miało być.
Zachichotał, gdy krwiopijca wypomniał o nagłym ucięciu akcji. Zabawne, zaraz sam Czarnowłosy pochwycił Prefekta w wir kolejnej, żywej przygody. Miała o wiele większe znaczenie niż baśń. Od decyzji dyrektora miała zależeć przyszłość Aoi i jego wilczycy!
Co trzeba wziąć... spakował świeżuteńkie ciasteczka z piekarnika do pudełka, pochwycił za opaskę na ramieniu, ubrał też marynarkę i... wepchnął sobie do kieszeni marynarki Tommy'ego. Wszak to Lisek Wędrowniczek!

***
Uzbrojony w dobre nastawienie i paczkę ciasteczek dla dyrektora, Nyuu szedł tuż obok Czarnowłosego i pewnym krokiem zmierzali ku właściwym drzwiom. Młodzieniec z warkoczem pewnie nie pamiętał tak dobrze drogi ku Crossowi, lecz Nyuu znał ją niemal na pamięć. Taka zaleta będąc Prefektem. Albo i wada, skoro musiał często tłumaczyć się przed opiekunem placówki. Niezbyt nachalnie, lecz spoglądał na kompana. Oby nie był zestresowany czy zawiedziony. Nie stanie mu się krzywda, dopilnuje tego. Co by musiało się stać, by Dyrektor użył przemocy? Huh, po co sobie psuć myśli diabelskim szeptom?
Dotarli w całości pod drzwi, w które zapukał, po czym wszedł do środka i przywitał się grzecznie, aby porozmawiać z sekretarką i upewnić się, że Kaien jest wolny. Gdy tylko była okazja zachęcił Aoi, by przekroczył próg drzwi i stawił się przed oblicze opiekuna placówki.
Zielonowłosy skłonił się kulturalnie i z lekkim, przyjemnym uśmiechem oznajmił:
-Dzień dobry, Panie Dyrektorze. Przyprowadziłem do Pana wspomnianego gościa... i przyniosłem ciasteczka.
Nie zamierzał nimi przekupić żołądek Kaiena, lecz obiecywał, że upiecze dla niego nową porcję. Może dlatego, by nie obrazić cukiernika o zielonych włosach? W każdym razie położył pudełko na biurku, a sam stanął tuż za Aoi. Nie był pewny czy może zostać przy tej rozmowie, choć chciałby w jakiś sposób wpłynąć na dalszy los wampira i jego przyjaciółki. W pozytywny sposób, rzecz jasna. Nie mógł jednak być adwokatem, wszystko zależało od dwóch osób: od Kaiena i Aoi. To oni muszą się między sobą porozumieć, żeby ich spotkanie przyniosło obu stronom ulgę. Naprawdę liczył na kompromis. W najgorszym wypadku Nyuu miał swój plan awaryjny, choć nie chciałby zbyt wcześnie z niego korzystać. I nie miał pewności, czy komukolwiek ze wspomnianej dwójki przypadł on do gustu.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
Kaien Cross

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Nie Lis 25, 2018 11:55 am

Kaien zdawał sobie sprawę, że rozmowa z przewodniczącym rady była typową grą na zwłokę. Hiro nie odpuści w swych działaniach i prędzej czy później wytoczy swoje argumenty ze zdwojoną siłą. Najgorszym co mógł zrobić było ślepe poddanie się woli wyższego wampira. Musiał chronić szkołę i zapewnić mieszkającym tutaj uczniom całkowite bezpieczeństwo. Cross realizował swój plan, choć powoli czuł jak ręce Hiro zaciskają się na jego gardle. Pożegnał przewodniczącego, rozmyślając jeszcze przez długą chwilę nim znowu rozległo się pukanie. Aż się wzdrygnął na samą myśl, że mężczyzna powrócił, na szczęście do tego nie doszło.
- Wejdźcie proszę. - przywitał uczniów, dziękując oczywiście za podarunek w postaci ciastek. Z uśmiechem rozpakował paczkę i postawił ją na biurku obok pustych szklanek i karafki z wodą. W ten niewerbalny sposób dawał im znać, że mogą, a nawet powinni się częstować.
- Cieszę się, że wróciłeś do szkoły. - przez incydent z przemianą wampira Cross stracił wiele wątków związanych z uczniami, w tym i ten Aoiego. Odetchnął z ulgą widząc chłopca w dobrym stanie fizycznym, lecz brak  „nietypowej przyjaciółki” o której wspomniał Nyuu było bardzo niepokojące.
- Usiądźcie, chce poznać wszystkie szczegóły. - powiedział, wskazując ruchem dłoni puste krzesła stojące naprzeciw jego biurka.
Powrót do góry Go down
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Wto Lis 27, 2018 10:53 am

Był bardziej... znużony niż zestresowany. Ostrożnie rozglądał się podczas owej wędrówki, zastanawiając się zarazem, co to za część szkoły. Niedługo potem uświadomił sobie, że tak właściwie nie znał większości tego miejsca. Ja właściwie chodziłem tu na zajęcia? - chyba tak, skoro został rozpoznany przez Nyuu... Ale sam nie był pewny co do tego. W końcu to wszystko zapoczątkował zwykły przypadek... I nic więcej. Trzeba zobaczyć jedynie, jak się to rozwinie.
Posłał krzywe spojrzenie sekretarce, zanim wszedł do środka. Nie przywitał się z nią nawet, jedynie bez słowa ominął, by zaraz potem znaleźć się w samym gabinecie.
Rozejrzał się po pomieszczeniu, zanim skupił szkarłatne ślepia na wysokim mężczyźnie. Uniósł nieco brwi, po czym wydał z siebie ledwo słyszalne syknięcie. Nie ukazywał po sobie jakiegoś przyjaznego zachowania i chęci do dalszej ingerencji.
- Nie mi. Dziękuj jemu - wskazał głową na Nyuu. Raczej nie można było już oczekiwać po nim, że będzie okazywał chociażby cień szacunku wobec starszego od siebie. Dość szybko jednak przybrał neutralny wyraz twarzy. Chociaż bardziej spostrzegawczy zauważy, że z radości to jednak nie płonął.
Zgarnął jedno z krzeseł, obrócił je o sto osiemdziesiąt stopni i usiadł na nie. Oparł ręce o oparcie, po czym własną brodę i wlepił uważny wzrok w jasnowłosego.
- To raczej do ciebie zadanie - obrócił się na moment w stronę prefekta. - Znasz moje zdanie co do tego wszystkiego - inaczej mówiąc, pozostawił to w jego rękach. Skoro sam się zdeklarował swoim zachowaniem, że zajmie się tym... Sam i tak póki co... nie miał co dodać od siebie.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
Nyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 189


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Pon Gru 03, 2018 6:31 pm

O rety, o rety... Nyuu zazwyczaj nie denerwował się przy rozmowach z dyrektorem, lecz sprawa związana z młodym krwiopijcą była niezwykle delikatna. Obawiał się, że nie będzie w stanie zapewnić mu odpowiedniej opieki pod jego zasadami, a przecież nie mógł łamać obowiązujących zasad. Cross z miłym uśmiechem poprosił o wyjaśnienia, a chłopak z warkoczem... postawił Yorka w bardzo niezręcznej sytuacji. Owszem, zależało Prefektowi na tym, by zagubiony uczeń, a teraz nieufny wampir, znalazł w ostoi zwanej uczelnią swoje miejsce i utracone dobre chwile. Skinął więc głową, zrobił krok do przodu i jakoś usiadł na wskazanym krześle. O mamusiu, to będzie trudne zadanie!
-Aoi spotkałem przez przypadek, w parku. Nie był sam, wraz z przyjaciółką początkowo nie mieli w planach powrócenia do Akademii. Musiało coś się stać nieprzyjemnego, co bardzo zaburzyło ich ufność komukolwiek w cokolwiek dobrego. Być może nawet teraz obawiają się, że powrót tutaj może nie dać im komfortu, którego potrzebują. Jestem odmiennego zdania, chcę im to pokazać. Nie znam dokładnego powodu odejścia Aoi z uczelni, ale bardzo proszę o ponowne rozpatrzenie przyjęcia go do naszego grona.
Zrobił krótką pauzę, by złapać oddech i wtajemniczyć wreszcie Kaiena w kwestie, które mogą okazać się sporne.
-Jest jednak problem, który praktycznie przekreśla powrót Aoi na tych samych warunkach, co poprzednio. Chce, aby jego przyjaciółka została na terenie Akademii. Rozumiem jego decyzję, byłem świadkiem naprawdę silnej więzi, której pozazdrościliby niejedni przyjaciele. W zasadzie porozumiewają się bez słów, co samo w sobie jest niezwykłe. Nie umiałbym zmusić ich do rozłąki. To takie wartości warto pielęgnować i pokazywać innym na wzór. Sęk w tym, że regulamin zabrania... przebywania zwierząt na uczelni. Kira, bo o niej mowa, jest wilczycą.
Prefekt odrobinę denerwował się przy składaniu relacji. Nie chciał krzywd po żadnej ze stron. Rozumiał oba założenia, dlatego tak trudno było znaleźć dla Yorka kompromis. Cała nadzieja leżała w mądrości dyrektora, który przez tyle lat zarządzania uczelnią na pewno nabrał odpowiedniego doświadczenia, ale i wrażliwości. Czarnowłosy nie był może zbyt ufny wobec tego środowiska, lecz na pewno u boku towarzyszki o białej sierści nabrałby większej pewności i przełamał bariery. Wiadomo, że reinkarnacja zniszczonej duszy obdartej z dobroci nie nadejdzie natychmiastowo. Bliżej w sumie rehabilitacji.
Jak na to wszystko zareaguje dyrektor? A czy Aoi nie miał za złe Nyuu, że w taki a nie inny sposób przedstawił problem?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
Kaien Cross

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Czw Gru 20, 2018 12:35 pm

Już od progu Aoi sprawiał wrażenie wyobcowanego oraz nieco oderwanego od rzeczywistości. Crossa zdziwiło zachowanie młodego wampira, fakt jak się odnosił w gabinecie oraz jego milczenie. Dyrektor postanowił wysłuchać Nyuu, ani razu mu nie przerywając.
- Jaki jest powód tych obaw? Co się wydarzyło w akademii? - zapytał po zakończeniu pierwszego toku wyjaśnień. Cross nie wyobrażał sobie, że w ktoś mógłby skrzywdzić wampira i ta informacja została tak skrzętnie ukryta. Nie wykluczał, że chodziło o zwykłe niesnaski między uczniami, bo i takie się zdarzały. Aoi był dość wrażliwym chłopcem, a jak wiadomo mieszkańcy akademii bywali różni.
- Aoi może dołączyć w każdej chwili, jednak to on musi tego chcieć, Nyuu. - serce na dłoni, cały York. Dyrektor cenił prefekta za jego dobre serce i niesamowitą zdolność zjednywania sobie przyjaciół. Był chyba jedynym który byłby w stanie przekonać większość agresorów do zawieszenia broni i jak widać nie miał także problemów z nawracaniem błądzących uczniów.
- Wilczyca? - zdziwił się kiedy wyszło kim jest przyjaciółka ciemnowłosego. Gdzie ją spotkał i jak doszło do zawarcia takiej relacji w krótkim czasie?
- Chyba obydwaj rozumiecie, że szkoła nie ma warunków do trzymania dzikich zwierząt… Wilki to zwierzęta dzikie, potrzebują terenu i odpowiedniego pożywienia. Tak jak z tym drugim nie byłoby problemu, tak nasze błonia są za małe by mogły stanowić komfortowe schronienie dla takiego zwierzęcia. Wilczyca wzbudziłaby zainteresowanie innych uczniów i bardzo trudno byłoby utrzymać ich od niej z dala. - Cross obawiał się, że zwierzę będzie zaszczute przez wzrok dziesiątek, może nawet setek mieszkańców akademii. Tak jak niektórym można coś wytłumaczyć, tak inni zapewne będą próbowali się zbliżać, dokarmiać, a nawet żądać umieszczenia na terenach szkoły własnych dzikich zwierząt. W szybkim tempie powstałoby prawdziwe zoo na kółkach i dom wariatów.
- Mógłbym pomóc w znalezieniu dobrego schronienia dla Twojej przyjaciółki, tak aby mogła żyć spokojnie i z zachowaniem wszystkich swoich potrzeb. Otrzymałbyś wówczas przyzwolenie na wyjścia ze szkoły w celach opieki i dotrzymania jej towarzystwa. - miał już kilka pomysłów, ale wszystko zależało od tego czy Aoi będzie w stanie podjąć jakąś decyzję.
Powrót do góry Go down
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Pią Gru 21, 2018 2:38 am

Nie wtrącił się ani razu w opowieść przedstawianą przez Nyuu. Nie było powiedziane, by każdy jej fragment przypadł mu do gustu, ale trzeba było mu przyznać jedno - nie przerywał mu ani razu. Jedynie krzywił się przy niektórych fragmentach, kiwając się zarazem lekko na krześle. Nawet przy dyrektorze nie zamierzał zachowywać się ani odrobinie bardziej przyzwoicie, czy tez okazywać mu należy szacunek.
- Więc mniej więcej tak to wszystko wygląda - podsumował to ze znużeniem w głosie. - Chociaż bez takich ubarwień.
Czarnowłosy zatrzymał się i zerknął w dół, sprawdzając, czy czasem włosy się nie zaplątały mu o nogi krzesła. Zaraz potem skupił swoje szkarłatne ślepia na mężczyźnie.
- Raczej nie było zbyt kolorowo, skoro nie pokazywałem się w akademii przez dłuższy czas, prawda? - sarknął. - Wyglądam ci na tego samego dzieciaka, którego przyprowadzili łowcy tutaj? - raczej nietrudno było zauważyć, że całkowicie różnił się fizycznie od tamtego młodego wampira o niemalże dziewczęcej urodzie i anorektycznej postawie. I chyba nie tylko pod względem samego wyglądu...
- Nie wiem. Mam częściowo mętlik w głowie, gdy myślę o akademii. Prawie, jakby mi brakowało wspomnień - wzruszył ramionami. - Ale tak czy siak, mam w głowie wystarczająco dużo obrazów, powodujących, że niezbyt czuję się tutaj dobrze. Ani tym bardziej chciany - ponownie powrócił do kiwania się na krześle. - Chyba, że to już nie jest sprawa tej szkoły, co dzieje się z jej uczniami poza nią, nie? - uniósł prawy kącik ust w ironicznym uśmieszku. Bawiło go to wszystko? Ani trochę. Nie nastawiał się pozytywnie na to wszystko, co miało mieć tu miejsce, a kolejne słowa, które usłyszał, jedynie potwierdziły jego obawy. Jego oczy skupiły się na Nyuu.
- No i lipa. Mówiłem ci, że nic z tego nie będzie - podsumował z niechęcią w głosie i spojrzał na Crossa. - Odpada. Nie dam jej pod opiekę komukolwiek. Nie żebym nawet chciał zaufać ludziom - prychnął z pogardą. - Nieważne. Ja zaś nie mam dla siebie domu, więc teoretycznie jedynym miejscem mojego zamieszkania byłaby ta szkoła. Ale nie zamierzam rezygnować z Kiry tylko dlatego, by móc tu być - dodał od siebie. - Więc specjalnie nie widzę idealnego rozwiązania.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
Nyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 189


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Sob Gru 22, 2018 5:44 pm

Nikt nie był zadowolony z takiego obiegu spraw. Wiadomo, że kompromisy to najcięższe zadania do przemyślenia, aby choć połowicznie zadowolić obie strony. Tylko bezpośrednia rozmowa ucznia z dyrektorem mogła wnieść jakiś pomysł, zdradzić obawy co do pozostania w murach Akademii. Nyuu naprawdę starał się zatrzymać Aoi w bezpiecznej dla niego przystani, lecz musiał uszanować zasady panujące na uczelni Crossa. Jeden wyjątek i zaczęliby się inni uczniowie buntować i próbować znaleźć swoją szansę na trzymanie psów, kotów czy innych pupili w pokojach. Zresztą jak Kaien zauważył Wilczyca to nie jest domowe zwierzątko i potrzebuje znacznie więcej przestrzeni, by nie stracić witalności i swego charakteru. Zbyt ciasne czy głośne od uczniów miejscówki mogłyby wywołać w Kirze mnóstwo stresu. Aj aj aj... kiepsko to wyglądało.
Młody wampir zdawał się już całkiem stracić nadzieję, dyrektor również specjalnie zaznaczył, że w większości to zależy od samego krwiopijcy, czego bardziej potrzebuje. W ocenie Yorka potrzebował i domu, i kontynuowania edukacji, ale i podtrzymania niesamowitej więzi z wilczycą. To coś niezwykłego i budującego, zwłaszcza gdy już myślało się, że jest się samemu na świecie. Zatem Prefekt nie poddał się i ponownie poprosił o głos w naradzie.
-Jeśli mógłbym coś zaproponować... -wtrącił nieśmiało Elf, próbując jeszcze w trakcie dyskusji znaleźć wspólne czynniki, które stałyby się zarówno czytelne, jak i zrozumiałe przez obie strony- ... faktycznie, Kira nie powinna żyć w ciasnym budynku na widoku innych uczniów. Rozumiem też Ciebie, Aoi. Jak już mówiłem, byłem świadkiem waszej cudnej, nietuzinkowej przyjaźni. Dlatego tak myślę na głos... bo nie wiem czy to byłoby możliwe, panie Dyrektorze... Żeby kolega uczęszczał codziennie na zajęcia, ale mieszkał poza murami Akademii. O co mi chodzi? Miałem to szczęście, że bardzo miły Pan Leśniczy, który teraz jest na emeryturze, zostawił pod opiekę leśniczówkę. Mieści się ona pięć kilometrów od Akademii, od strony lasu. Nie jest to aż tak daleko, ale nie dałoby się zapewnić całkowitej ochrony Aoi. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to codzienny transport z i do uczelni od i do leśniczówki. Zrzeknę się części kwoty przypisanej do czynszu, albo po prostu zapłacę za taki transport z własnej kieszeni. Kira mogłaby żyć w lesie, ale rozstawałaby się z przyjacielem tylko na czas zajęć.
Przez moment zamilknął i dodał jeszcze:
-Jeśli zaś coś stało się z transportem, albo Aoi zwyczajnie chciałby odespać noc czy dzień w uczelnianych warunkach, mógłbym udostępnić mu jedno łóżko u siebie w pokoju. I tak... mieszkam sam.
Odrobinę zarumienił się, pewnie to co gadał dla obu zainteresowanych brzmiało strasznie naiwnie, lecz naprawdę Prefektowi zależało na zarówno przyjęciu ucznia do grona studentów, jak i na dobru Akademii, żeby w żaden sposób nie znieważyć jej regulaminu i życia innych uczniów. Przetarł ukradkiem pot z czoła i poprawił przy okazję daszek czy czapce. Nic więcej nie przychodziło człowiekowi do głowy. Nie był zbyt dobrym strategiem, ale nadrabiał to wielkim, ciepłym sercem. A dla dobra Aoi jak widać był gotów nie tylko przeznaczyć swoje oszczędności na transport, ale i użyczyć leśniczówkę.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
Kaien Cross

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Wto Sty 15, 2019 1:14 pm

Rola dyrektora nie sprowadzała się tylko do popijania herbatki i ogrzewania miejsca na wygodnym fotelu. Kaien niejednokrotnie musiał podejmować decyzje których waga miała znaczący wpływ na losy szkoły i jej uczniów. Nawet pomimo wielkiej sympatii do mieszkańców tego przybytku nie mógł, po prostu nie był w stanie naginać zasad i kształtować regulaminu tak, ażeby był jak najwygodniejszy. Akademia rządziła się w końcu swoimi prawami.
Słuchając Aoiego zmarszczył brwi w geście zaskoczenia i… lekkiego niezadowolenia. Rozgoryczenie chłopaka nie było do końca jasne, wszak nie odmawiano mu pomocy, a same jego zachowanie było pozbawione szacunku do urzędu dyrektora. Pierwsze przytyki Cross puścił mimo uszu, lecz kolejnych zignorować już nie mógł. Żaden uczeń nie będzie wchodził mu na głowę, podobnież jak żaden z nich nie jest więźniem uwiązanym na siłę do murów akademii.
- Po pierwsze trochę szacunku. Na terenie tej szkoły wciąż obowiązuje Cię regulamin oraz zasady dobrego wychowania. - powiedział, złączając przy tym dłonie jakby szykował się do większego monologu. Pobłażanie dla wampira zakończyło się z chwilą gdy po raz kolejny przesadził z bojową postawą.
- Chciałbym przypomnieć, że nauka w Akademii nie należy do obowiązkowych, Aoi. To Twój wybór czy jesteś członkiem tej społeczności, czy raczej wolisz być edukowany i stale obserwowany przez radę. Jeśli podczas Twojej edukacji napotkałeś na problem zawsze mogłeś go zgłosić, a wtedy zająłbym się sprawą. Pretensja jest teraz nie na miejscu, bo nie dałeś nikomu szansy na reakcję. - w oczach Crossa chłopak zachowywał się jak rozpuszczone dziecko któremu właśnie odebrano zabawkę. Czy był za ostry? Możliwe, jednakże insynuacje wysnute przez chłopaka należało jak najszybciej obalić. Nie po to dyrektor stawiał się Przewodniczącemu rady by teraz struchleć na widok ucznia. Jeśli doszło do celowego narażenia Aoiego na niebezpieczeństwo, wyjaśnią to i znajdą winnych. Jednak nic na siłę – to również chłopak powinien wyrazić chęć by udzielono mu pomocy i wsparcia.
- Ta szkoła nie jest tylko „miejscem do spania”. Tutaj żyjemy, uczymy się i napotykamy innych uczniów. Jeśli nie zależy Ci na nauce są placówki które mogą pomóc bez konieczności przebywania w miejscu które nie spełnia oczekiwań. - co mógł zrobić wobec argumentu typu „nie mam gdzie mieszkać”? Oczywiście szkoła mogła pomóc, jednak de facto nie była noclegownią dla zbłąkanych wampirów. Jeśli Aoi nie miał w planach się uczyć i postępować zgodnie z regulaminem Cross miał związane ręce.
- Są uczniowie którzy mieszkają poza murami szkoły i biorą udział w zajęciach. To nie jest przeciwwskazanie o ile Aoi rzeczywiście chce się dalej uczyć. Doceniam dobre serce Nyuu, jednak decyzja w tej sprawie należy już tylko i wyłącznie do Twojego przyjaciela. Musicie sobie jednak zdawać sprawę, że sam transport może nie wystarczyć, a życie z dala od cywilizacji, w lesie może bywać niebezpieczne. Poza murami szkoły nie będę w stanie objąć Aoiego całodobową ochroną. - czy zdawali sobie sprawę co by było gdyby leśniczówkę napadnięto? Czy chłopak poradziłby sobie wówczas z zagrożeniem? A jeśli nie, to czy obwiniał by innych za swój los? Trudna sprawa lecz Aoi był dorosły. Musiał podjąć decyzję.
- Mieszkasz w akademiku uczniów dziennych. Nie mogę przychylić się do Twojej prośby. Znasz zasady, Nyuu. - powiedział na koniec patrząc tym razem prosto na młodego prefekta.
Powrót do góry Go down
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Wto Sty 15, 2019 11:29 pm

W momencie usłyszenia tekstu o szacunku, jego spojrzenie zrobiło się bardzo chłodne. Zupełnie jakby chciał przekazać przez ten wzrok, co myśli o tych słowach. Zacisnął mocniej zęby, po czym wydał z siebie ciche prychnięcie.
- Nie widzę żadnego sensu w tym, by okazać szacunek osobie, która nie pokazała, że zasługuje na niego - odpowiedział cicho. - Zacznę, jeśli zobaczę, że jest w tym sens. Czy może nastąpi próba wymuszenia tego na mnie na siłę? - zacisnął palce na oparciu. - Nie wiem, jestem jedynie niewychowanym wampirkiem, któremu nie podoba się to i owo, nie? ♥ - dodał głośniej. - Niewychowany, niekulturalny, niechętny do współpracy... No, ale trudno coś więcej oczekiwać od byłego... nie. Nie powiem tego na głos? - silił się na nieco bardziej swobodny głos, ale nietrudno było zauważyć w tym fałsz. O ile jeszcze sam mężczyzna był spokojny - nawet jeśli Aoi go denerwował - o tyle sam krwiopijca niekoniecznie potrafił zachować zimną krew. Do tego wszystkiego dochodziła jego niechęć skierowana do ludzi... Niechęć i swego rodzaju strach.
- Zapisywałem się tu z własnej woli? - spytał się go natomiast. - Nieważne. Nie sądzę, byśmy zdołali się zrozumieć w tej kwestii. Tak samo jak... Nie wiem, czy mogę zgłosić to. Jakby nie patrzeć, było to poza Akademią... Nie na jej terenie. Zarazem jednak przez wiele wydarzeń nie było mnie... - mówił nieco chaotycznie, zupełnie jakby nie chciał postawić sprawy wprost.
Nagle przez jego twarz przeszedł cień. Posłał krótkie spojrzenie w stronę zielonowłosego, po czym spojrzał ponownie na blondyna. Nie wyglądał na skorego do chociażby udawania, że wszystko jest w porządku.
- No tak, bo kogo obchodzi coś, co dzieje się z przybłędą - stwierdził, wyrażając w swoim tonem głosu negatywne uczucia, które nim targały teraz. - W końcu to nie to samo co człowiek lub panicz z bogatego rodu. Co mam Panu powiedzieć, skoro w odpowiedzi pewnie dostanę coś w stylu: "To twoja wina"? - palce zacisnęły się jeszcze bardziej, by zaraz potem w powietrzu rozległ się głos trzeszczenia. Nie zwrócił nawet na to uwagę. Wydawał się być teraz zatopiony w myślach. - Bycie uczniem tej Akademii nie chroni - dodał nieco ciszej, wzdychając cicho. Powoli gubił się we własnych myślach... Zarazem jednak czuł wewnętrzną blokadę, jakby nie potrafił się "wyspowiadać" czy "wyżalić" z tego, o czym tak ciągle mówił ogólnikowo. - Zwłaszcza przed walniętymi ludźmi, którzy z chęcią atakują wampiry i robią sobie z nich swoją własność - ostatnie słowa wypowiedział niemalże szeptem. Najwyraźniej nie chciał lub nie potrafił wyskoczyć nagle z smętną historią.
Powoli tez wychodziło na to, że próbował zebrać swoje myśli, by móc się skupić nieco lepiej na rozmowie. Rozluźnił również uścisk.
- Powstało nieporozumienie - powiedział koniec końców. - Mówiąc, że nie mam dla siebie miejsca, domu, i tak dalej, miałem na myśli to,że jestem bezdomnym. Nie potrzebuję mieć akurat tutaj miejsca do spania. Dla mnie liczy się to, żeby móc być z Kirą. Jeśli miałbym się uczyć, nie ośmieliłbym się jej pozostawiać na pastwę losu. Ludzie są okrutni i nie wiadomo, co by z nią zrobili podczas mojej nieobecności - mówienie o wilczycy wywoływało w nim o wiele bardziej pozytywne uczucia niż wcześniej. - Wiem na czym polega szkoła. A co do moich chęci... Czuję obojętność. Jestem tutaj jedynie ze względu na Nyuu - pokazał głową na prefekta. W końcu... dał słowo, chyba. Zarazem popatrzył na niego pytająco, gdy wspomniał jeszcze o innym rozwiązaniu, jeśli chodziło o coś, co pełniłoby funkcję "domu". - Pff. Nie musisz dawać swoich pieniędzy. Mam jeszcze nogi - nachmurzył się. Niespecjalnie palił się do tego, by skorzystać z tej formy pomocy. Znaczy się z pieniędzmi, bo o samej leśniczówce nie powiedział nic złego. Nie wiedział jednak jak rozumieć kwestię "ochrony". Dlatego też zaczął również z dozą niepewności śledzić zachowanie Kaiena.
Przy okazji zaświtało mu coś w głowie, że powinien wspomnieć o jeszcze jednej komplikacji, ale... nie zrobił tego teraz. Odnosił wrażenie, że niespecjalnie jest to istotne, skoro niekoniecznie będzie mu dane tu pozostać.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
Nyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 189


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Sob Sty 19, 2019 9:56 pm

Zrobił się niezły młyn. Dobrze, że wyszło parę spraw na jaw, że pewne aspekty zostały podkreślone przez Kaeina, a niektóre warunki konieczne wykazane przez Aoi. Niedobrze, że nie udało się ustalić złotego środka. Zmuszenie, by młody wampir został w murach Akademii wbrew swojej woli rzeczywiście nikogo nie zadowoli. Dyrektor mógłby mieć problemy z nie do końca chętnym do edukacji (przynajmniej na dzień dzisiejszy) młodzieńcem, z kolei zaś Czarnowłosy mógłby być przytłoczony obecnością osób, których się bał. Nyuu sądził, że ta placówka mogłaby ochronić go przed Radą, ale i przed Łowcami. Że znalazłby się na neutralnym gruncie. Może nie tędy droga?
Za bardzo nie miał jak wtrącić się do rozmowy. Nie najlepiej radził sobie w roli pośrednika, a powinien! Wszak bycie Prefektem do czegoś zobowiązuje. Każda z osób miała własny punkt widzenia, gdzie jedynym słowem kluczem było bezpieczeństwo. Wiadomo, że Kaien nie mógł trzymać pod dachem kogoś niereformowalnego, ale Aoi zraził się do instytucji, stąd taki dystans. Może nie powinien naciskać, by na siłę wcielić dawnego ucznia w szeregi Akademii? Lecz z drugiej strony uważał, że placówka jest w stanie zapewnić mu odpowiednią ochronę. To było trudne do pojęcia dla optymisty.
Ajajaj... nikt nie mówił, iż sprawy potoczą się gładko.
Niespecjalnie wiedział, co uczynić z tym wszystkim. Siedział cicho i rozmyślał. Na słowa Crossa o tym, że ma dobre serce, ale nie może łamać regulaminu szkoły uśmiechnął się przepraszająco. Mógłby wspomnieć o diecie Aoi, która składała się z krwi wampirzej, lecz pamiętał, by nie mówić o tym nikomu. W najgorszym razie przekaże ów informację potajemnie, ale póki co nie widział sensu. Parasol ochronny stosowany był wobec uczniów, którzy niekoniecznie muszą zajmować pokoje w akademikach. Ale wciąż - muszą być uczniami, inaczej Cross miał związane ręce. I dobra wola do próby zjednoczenia się z ludźmi, i odwrotnie. Eh, to spore wyzwanie dla kogoś, kto poczuł się zdradzony.
-W takim razie nie możesz pozostać w Akademiku, tym bardziej Słonecznym. Ale nie rezygnuj z bycia uczniem. Tylko w ten sposób Dyrektor jest w stanie zapewnić wsparcie. To moja rada.
Powiedział spokojnym głosem, a później dodał odrobinę bardziej tajemniczym:
-Jeśli Pan pozwoli, wyjdę na chwilę na korytarz. Chciałbym wykonać kilka połączeń telefonicznych.
Jeśli otrzymałby zgodę, zacznie poszukiwania lokum dla Aoi i Kiry, które będzie znajdować się jak najbliżej uczelni. Sam pomysł z leśniczówką nie był zły, lecz po przeanalizowaniu słów Kaiena zdał sobie sprawę z licznych uchybień. Nie mógłby narazić kolegi na niebezpieczeństwo, i jeszcze później odpowiadać z tytułu niedopełnienia obowiązków, czy nawet zabójstwa. Trzeba było wszystko zebrać do kupy i wreszcie zaproponować konkretne, odpowiednie i godne schronienie. Od domu, w którym można mieszkać z przyjaciółką, zaczyna się definicja bezpieczeństwa.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
Kaien Cross

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Wto Sty 29, 2019 1:18 pm

Trzeba przyznać, że Aoi był bardzo śmiały w swych osądach. Niesprawiedliwość biła po oczach, gdyż sam Cross nigdy w żaden sposób nie zawinił uczniowi. To zabawne jak łatwo było oskarżać dyrektora i przy okazji obnosić się swoim brakiem dobrego wychowania i szacunku.
- Nikt niczego nie będzie na Tobie wymuszał. - na twarzy mężczyzny było już widoczne delikatne zniecierpliwienie. Dalsza dyskusja z chłopcem i tak nie przyniosłaby żadnych efektów, dlatego w pewnym sensie Cross dał za wygraną.
- Wszystkie zdarzenia bez względu na to gdzie miały miejsce powinny być zgłaszane. Jak wspomniałem uczniowie nie są ubezwłasnowolnieni, więc kiedy nie mają lekcji i gdy nie panuje cisza nocna mogą wychodzić poza szkołę. Poinformowanie nic nie kosztuje a może uratować komuś zdrowie bądź życie. - jeśli Aoi nie chciał się tłumaczyć, oczywiście nie musiał. Obaj z Crossem byli świadomi faktu, że wampir raczej nie jest zainteresowany dalszą edukacją. Dyrektor nie był zaś tym faktem zawiedziony i nie miał zamiaru nawracać niepokornego ucznia. W tej chwili były ważniejsze sprawy na głowie niż wampirzy nastolatek który właściwie podjął już decyzję.
- W tej szkole nie patrzymy na status. Majętność i urodzenie nie mają najmniejszego znaczenia. - ale ta zasada dotyczyła tylko uczniów. Przecież ani prefekci, ani nauczyciele nie będą biegać z ochronnym parasolem za kimś, kto nie ma zamiaru żyć w tej małej społeczności. Szkoła miała dawać bezpieczeństwo, możliwość koegzystencji i rozwoju.
- Nigdy nie wiesz jaka będzie odpowiedź. Łatwiej jest porozmawiać niż z góry skazać to na porażkę i nawet nie spróbować. - bez wątpienia w tym chłopcu siedziało wiele negatywnych emocji. Traumatyczne przeżycia całkowicie przysłoniły jego świat przez co wszystko wydawało się wrogie i jałowe.
- Jeśli coś się zdarzyło możesz o tym opowiedzieć. - podjął ostatnią próbę bo co tak naprawdę pozostało? Bez informacji Cross miał związane ręce, a szukanie tego na własną rękę nie przyniosłoby takich efektów jak przy użyciu choć odrobiny dobrej woli Aoiego.
- Bardzo proszę Nyuu, jeśli będę mógł w czymś pomóc możesz na mnie liczyć. - powiedział do jasnowłosego, po czym ponownie przeniósł wzrok na jego kolegę.
Powrót do góry Go down
Uru

Uru

http://vampireknight.forumpl.net/t4011-uru-kruku#88531
Zarejestrował/a : 04/12/2018
Liczba postów : 14


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Sob Lut 02, 2019 7:22 pm

// zabieram Legiona ze sobą, przed drzwiami Gabinetu Dyrektora //

Gdyby nie odczuwała empatii, to zostawiłaby dziwnego wampira z jeszcze dziwniejszymi zachowaniami błąkającego się tu i tam po terenie szkoły. Nie wiedziała, czy to dlatego, iż zwracał się do Uru tak oryginalnie i miło czy po prostu odruch z obowiązku pomocy uczniom sprawił, że rozdzieliła się z Legionem tylko na kilka minut. Musiała odnieść wózek przypisany do dziennego akademika, spisać czy zużyła jakiś produkt, by zgadzały się stany magazynowe, zabrać ze sobą grubą kurtkę i wróciła do wałęsającego się kolegi. Ciekawe, czy zechce wysłuchać i zdecydować się na opcję zaproponowaną przez sprzątaczkę. Szuru-Buru.
- Szkoła poczeka, pomogę Wam znaleźć Dyrektora. Szuru-Buru wie, gdzie ma swój gabinet.
Zachęciła, choć nie zdołała uśmiechnąć się życzliwie. W głowie przerabiała tysiąc scenariuszy osunięć w grafiku, w tym dodatkowo miało wpłynąć jej zmęczenie i wpadnięcie w cug nałogu. Drżały ręce dziewczynie, bynajmniej z zimna. W każdym razie jeśli kolega ośmieli się zaufać nastolatce, poszli razem aż pod same drzwi.
Przyłożyła ucho do drzwi i niestety musiała stwierdzić, że Kaien Cross był zajęty. Oh, Czarno-biały młodzieniec nie będzie zadowolony.
- Przykro mi. Dyrektor jest za tymi drzwiami, ale obecnie rozmawia z kimś. Musicie poczekać na krzesełku...
I tu nagle olśniło długowłosą, aż spojrzała wprost na Rogatego. Miał swoje specyficzne myślenie, ale na tyle ciekawe, że woźna mogła spróbować przemówić do niego w tym samym języku.
- ...albo możecie pomóc mi w tym czasie w porządkach. Też będziecie pomocni i zdobędziecie umiejętność Szuru-buru, gdy nadejdzie odpowiednia chwila. Nabierzecie też zdrowych rumieńców i nie będziecie tacy bladzi na buzi. Chcielibyście spróbować?
Zadając ostateczne pytanie schowała dłonie do kieszeni bluzy i spoglądała uważnie na towarzysza. Trochę wątpiła, że złapie haczyk i odciąży nieco koleżankę, ale nie żałowała, że zdecydowała się w nietypowy sposób poprosić o wsparcie. Kto by pomagał byle sprzątaczce?

_________________
Powrót do góry Go down
Legion

Legion

http://vampireknight.forumpl.net/t3797-legion#83682 http://vampireknight.forumpl.net/t3798-legion#83684 http://vampireknight.forumpl.net/t3808-pokoj-legiona#83923
Zarejestrował/a : 13/05/2018
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Sob Lut 02, 2019 10:38 pm

Czarno-biały diabeł błąkał się po korytarzach Akademii niczym dziecko we mgle. Kiepsko czytał po japońsku, po za tym nikt nie poinformował go gdzie w zasadzie szukać gabinetu dyrektora. Nie ze złej woli, zwyczajnie nikt się pewnie nie spodziewał, że ktokolwiek może mieć z tym problemy. Niestety było wiele kwestii, które dla normalnych osób były oczywiste, dla Legiona zaś stanowiły przeszkodę nie do pokonania. Był wyjątkowo oryginalną jednostką, często zagubioną, żyjącą we własnym świecie, który był odbiciem tego rzeczywistego. W wyjątkowo krzywym i popękanym zwierciadle. W każdym razie... z początku nieco niepewnie przystał na propozycję Kolorowej Pani. Nie dlatego, że jej nie ufał. Po prostu go onieśmielała. Była taka piękna i kolorowa a on szkaradny, pokraczny i pozbawiony barw. W dodatku była taka przyjazna! I przedstawiła się jako Szuru-Buru! Legion przez chwilę obracał to słowo na języku. Było bardzo słodkie.
Krzesełko? Rozejrzał się w poszukiwaniu rzeczonego obiektu. Posłusznie usiadł, bardzo grzecznie. Nogi razem, łapska na kolanach. Paczka spoczywała mu na udach. Widać było, że czuje się dość speszony. Ciągle zerkał na boki, niewiele mówił.
- Pomóc? - wlepił w nią spojrzenie jedynego oka i zamrugał kilkukrotnie. Jak ktoś taki jak on mógłby pomóc takiej cudownie kolorowej osobie jak Szuru-Buru? Chude palce zacisnęły się na jego kolanach kiedy wysłuchiwał jej propozycji. Czy chciałby spróbować? Gwałtownie powstał, nie bacząc na to, że jego cenna paczka wylądowała na podłodze. Z okrzykiem radości wyrzucił ręce w górę a następnie podszedł do woźnej z wyraźnym zachwytem malującym się na białym obliczu.
- Szuru-Buru nas nauczy? Naprawdę?! - to był chyba najszczęśliwszy dzień w jego parszywym życiu, jak słowo daję! Jeszcze nikt nie sprawił mu tyle radości, nawet dziewczynka, która podarowała mu kolorową kredkę.
- Będziemy pomagaczem Szuru-Buru i czystościowego wózka! Szuru-Buru nasz najulubieńszy przyjaciel! - jego radosny skrzek na pewno był słyszalny nawet za zamkniętymi drzwiami gabinetu. Cóż... Wpadł w taką euforię, że nie liczyło się w tej chwili nic tylko fakt, że będzie mógł się zaprzyjaźnić z kolorową osobą. Ba! Będzie mógł jej w czymś pomóc i samemu się czegoś nauczyć.

_________________


The monsters make me hide
Perhaps i'll eat myself alive
Internally there's nothing left for me to be

I can't care for what's left me behind
And stare at light that makes me blind
These broken walls trap me inside
I'm isolated


~ THEME SONG (CIRCUS) ~
~ THEME SONG II (RISE OF LEGION) ~

Powrót do góry Go down
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Nie Lut 03, 2019 3:04 am

Tak jak ludzie, którzy trafili na jednego złego wampira, znienawidzili całej rasy, tak i Aoi skończył w całkiem ten sam sposób w stosunku do chodzących w świetle dnia. Nawet jakby chciał, nie byłoby łatwo mu przełamać się i zacząć traktować Crossa z należnym mu szacunkiem. Tutaj już musiało nastąpić przekonanie do indywidualnej jednostki. No i można raczej też pominąć fakt, związany z tym, że czarnowłosy znał coś takiego jak dobre wychowanie.
Mimo to, jego uwadze nie umykały zmiany w mimice twarzy Crossa. Od małego starał się zwracać uwagę na takie rzeczy, by w razie czego samemu nie ucierpieć z rąk danego pana.
- Hm... - udało mu się w miarę opanować mętlik w głowie, który pojawił się w czasie tej rozmowy. Również chaos w jego wypowiedziach zaczął powoli zanikać, mimo to, nastawienie specjalnie nie zmieniało się. Nie był przychylny co do tego wszystkiego... Dlatego tez na słowa Nyuu zareagował jedynie cichym, niezrozumiałym burknięciem. Nie rozumiał, czemu zielonowłosy chciał, by tu został. Chęć posiadania dobrego uczynku? Kwestia psychiki? Za bardzo się starał.
- Wiem. Oszalałbym, gdybym tam został - żachnął. To już nie kwestia bycia otoczonym kimś, za kim nie przepadał, co sama krew. Co z tego, że szkodziła mu, skoro zapach nadal tak samo nęcił i zachęcał do picia? Nawet kosztem własnego zdrowia i życia. - Nie rozumiem cię. Nie masz nawet tej pewności - wytknął mu. Nie wierzył specjalnie w tą całą ochronę. Miał za to ochotę się śmiać z wyobrażenia, że ktokolwiek zacznie się przejmować, co się z nim dzieje, czy coś w tym stylu. Gdzieś w głębi siebie był prawie pewny, że to dotyczyło również i prefekta.
- O, ucieka - mruknął, spoglądając za wychodzącym chłopakiem. Zaraz potem odwrócił się, wlepiając szkarłatne ślepia w dyrektora. - Łatwo powiedzieć. "Powiedz co się stało". Jakby się tak dało, to może bym powiedział z miejsca - spuścił wzrok. - Opowiadanie o tym, to powracanie do wspomnień z przeszłości. Zamiast zapomnieć o tym, jestem zmuszony to rozgrzebać. Na dodatek mówić to akurat człowiekowi - wymamrotał ledwo słyszalnie ostatnie zdanie. - Nieważne. I tak nie miałem ciekawie nigdy, to nie nowość. Ale kwestia dotyczy jakiegoś strasznie dziwnego człowieka. Wysoki mężczyzna. Bardzo. Prawie jak góra. Ciemnowłosy. Nie wiem, kim jest, ale wydawał się mnie znać nawet - mimo iż czarnowłosy nie pamiętał w ogóle ich pierwszego spotkania. - Nie. Znał mnie. Na pewno. W końcu wypowiedział moje imię. Ale czemu ja jego nie? - wspomnienia z tego wydarzenia zostały mu odebrane, mimo iż nie zdawał sobie z tego sprawy. Za to bardziej energicznie pokręcił głową. - Odbiegam od tematu - postanowił w duchu próbować ukryć własne emocje dotyczące tamtego wydarzenia, gdy próbował zrozumieć, kogo wtedy przed sobą miał. - Tak czy siak, ten mężczyzna był nienormalny. Chciał ode mnie mojej własnej krwi. Nie mogłem nawet uciec. Ani zareagować - pamiętał również to, że chorował wtedy, co go osłabiło. - Nie wiem nawet co używał przeciwko mnie. Ani ucieczki, ani ratunku. Potem jedynie ból, mrok i cela, i jeszcze więcej mroku... wraz z bólem - w końcu uniósł wzrok, patrząc bardziej uważniej na jasnowłosego. - Czy opis tego, co przeżyłem w tam, również jest potrzebny? - spytał się chłodno, starając się odwrócić uwagę od tego, że jego ciało drżało. - Czy mogę sobie już odpuścić? - odwrócił się na moment za siebie. Nie tylko dlatego, że słyszał, iż ktoś najprawdopodobniej znalazł się przy drzwiach. Sprawdzał również, czy Nyuu przez ten czas wrócił tutaj... I czy słyszał cokolwiek.
Nie chciał jeszcze bardziej otwierać się i okazywać słabość. To, co mówił teraz, według niego... było wystarczające. Dla niego to praktycznie otworzenie się przed kimś, do kogo żywił negatywne emocje.
- A, i trzymał w dłoniach coś, co wyglądało na broń - dorzucił jeszcze, przypominając sobie ten fakt.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
Nyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 189


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Nie Lut 03, 2019 6:41 pm

Trudno przyznać się do swoich słabości. Aoi potrzebował nie tylko czasu, ale osoby, która rzeczywiście miała moc sprawczą. Ktoś, kto mógłby zapewnić wsparcie na poziomie już najważniejszych potrzeb. Wampir o młodym wyglądzie zdecydowanie przeszedł piekło, lecz Nyuu nie miał odpowiedniej wiedzy, by żądać dokładnych wyjaśnień. Mógł jedynie starać się o załatwienie innych, drobniejszych spraw, udogodnień. Jak właśnie kilka telefonów, które chciał wykonać na osobności. Przeszedł do korytarzyka, w którym to mieściło się biurko z sekretarką (akurat wyszła na przerwę) i kilka krzeseł. Nie wyszedł więc całkowicie z gabinetu, a może popełnił w ten sposób błąd?
Oczekując na połączenie usłyszał kilka słów Czarnowłosego. Przynajmniej rozwiązał mu się język, gdy nie miał za sobą Prefekta. To dobry znak. Usłyszał jedynie fragment o wysokim mężczyźnie, lecz nie znał kontekstu. I tak był na siebie zły, że mimo wszystko coś takiego utkwiło mu w głowie. Potem będzie nad tym dumać i będzie to go korcić i dusić i... i eh. Wreszcie udało się nawiązać połączenie, lecz po kilku wymienionych zdaniach rozstał się z lekko smutnym uśmiechem. No nic, zadzwonił pod jeszcze trzy numery, aż wreszcie przytaknął bardziej rozpromieniony. Była szansa, że załatwi lokum dla Aoi, w którym mogłaby żyć także Kira. Nim jednak wrócił do Gabinetu odrobinę zaniepokoiły go skrzeki i inne dziwne dźwięki za drzwiami na korytarz główny. Gdy tylko otworzył drzwi, to zdumiał się wielce na widok znajomej mu twarzy.
-Hej Legion! Jak się macie?
Przywitał się grzecznie i z lekkim uśmiechem zamykając na moment drzwi za sobą. Nie chciał, by Dyrektor słyszał za dużo otoczenia, by mógł skupić się na problemach wampira. A z drugiej strony ucieszył się na widok kolegi, który nabrał odrobinę więcej odwagi niż przy ostatnim widzeniu. Odrobineczkę. Przynajmniej mógł przebywać w obecności dziewczyny, którą też kojarzył z widzenia. Znaczy się, zawsze witał się promiennie z każdym, nawet tym nieznanym. A że miał pamięć do twarzy, zapamiętał Uru. Myśląc, że przyszli razem do Kaiena, odpowiedział spokojnym, acz przepraszającym tonem, ściszając głos:
-Proszę Was o cierpliwość, jeszcze nie możecie być przyjęci. I jeśli możecie... postarajcie się być ociupinkę ciszej, słychać było Wasze rozmowy w środku. Dziękuję, do później.
Skinął głową i zaraz zniknął znów za drzwiami, ale tym razem także tymi wewnętrznymi, wprost do gabinetu Crossa. Oczywiście, jeśli został wpuszczony, żeby nie przerywać rozmowy w kluczowym momencie.
-Chciałem tylko poinformować, że udało mi się znaleźć kawalerkę dla Aoi i Kiry mieszczącą się dosłownie sto metrów od bramy szkoły. Z ogródkiem, by wilczyca miała gdzie się wybiegać. Powołałem się na Pańskie pozwolenie, ale jeszcze nie zadeklarowałem pewności. Jak coś... to... będę czekać w korytarzyku.
Skinął głową i wyszedł. Tym razem zajął jedno z kilku krzeseł i podparł ciężką główkę ręką. Ojejej, powinien spać od dobrych pięciu godzin, ale nie może zostawić tak tej sprawy. Jeszcze nie została pomyślnie zakończona! Ani w ogóle... zakończona. Liczył na jakieś postępy, choć wiadomo - złożoność problemów wampira mogła nie wystarczyć na jedno spotkanie.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
Kaien Cross

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Czw Lut 07, 2019 12:28 pm

Cierpliwość do ucznia już dawno wisiała na włosku, a dalsza postawa młodego wampira nie zachęcała by dalej brnąć w tą rozmowę. Przynajmniej do czasu aż ten nie przejrzy na oczy i pogodzi się z faktem, że w pewnych miejscach wręcz wymagana jest kultura osobista. Cross mógł pomóc zagubionemu, wesprzeć radą, dobrym słowem a także czynem. Kiedy jednak wszystko było na nie… jaki był sens dalszych działań? Sądząc po słowach chłopaka nawet nie był do końca zainteresowany edukacją w szkolę i na wszystkich patrzył nieprzychylnym okiem.
- Twoja postawa sugeruje, że wciąż nie poradziłeś sobie z tymi wspomnieniami. Masz żal do innych przez co zamykasz się i odrzucasz wszelkie propozycje pomocy. W ten sposób nie rozwiążesz swoich problemów. - milczenie w tym przypadku było jeszcze gorsze niż próba wyjawienia tego co kryło się w wampirzym umyśle. Gdyby wszystko było takie proste najlepszym rozwiązaniem byłoby wyciągnięcie szklanej kuli, kubka z fusami bądź innych magicznych sposobów na poznanie tego co było i będzie. Niestety te metody stanowiły tylko mizerne mrzonki, dlatego bez odpowiednich informacji ze strony chłopaka Cross miał związane ręce.
- Jeśli nie chcesz rozmawiać z człowiekiem znam osobę której mógłbyś wszystko opowiedzieć. - pomyślał o Yuki, która nie raz pomagała mu w przypadkach niesfornych wampirów. Kobieta o pogodnym spojrzeniu i złotych dłoniach potrafiących wyleczyć niemal każde obrażenia. Nawet te wyryte na „duszy”.
Cross notował co ważniejsze informacje zastanawiając się czy zna człowieka o którym mowa. Nie był wampirem, to pewne. Wśród cywili i w Oświacie było niewiele osób pasujących pod ten konkretny opis a sam motyw… cóż, to też było niezrozumiałe.
- W jakich okolicznościach spotkałeś tego mężczyznę? Czy wyjawił po co była mu potrzebna Twoja krew? Gdzie to się odbywało? - zadawał pytania jedno po drugim licząc, że dzięki temu dotrze w końcu do prawdy. Jeśli ten człowiek nadal przebywał na wolności mógł stanowić zagrożenie.
- Nie musisz przywoływać dalszych szczegółów. - było jasne, że to co zaszło w tamtym czasie było naprawdę traumatycznym przeżyciem.
- Zajmę się poszukiwaniami tego mężczyzny, a Ciebie skieruję do gabinetu Yuki – wampirzycy, naszej lekarki. Rozmowa z nią powinna Ci pomóc. - szczerze na to liczył, bo może dzięki temu wampir będzie w stanie całkowicie się otworzyć i zmienić swoje postępowanie.
- Jeśli Aoi jest zainteresowany zamieszkaniem w takiej kawalerce to nie widzę żadnych przeciwwskazań. - powiedział do Nyuu który właściwie stawał na głowie by pomóc chłopakowi.
- Za dobre wyniki w nauce otrzymasz stypendium które pomoże Ci w opłaceniu nowego lokum. Możesz również kilka godzin w tygodniu pomagać na stołówce lub w bibliotece. Za tego typu pracę szkoła pokryje koszty Twojego zamieszkania. - oczywiście jako uczeń nadal będzie mu przysługiwało wyżywienie ale o tym Aoi zapewne wiedział.
- Decyzja należy do Ciebie. Z mojej strony to już wszystko.
Powrót do góry Go down
Uru

Uru

http://vampireknight.forumpl.net/t4011-uru-kruku#88531
Zarejestrował/a : 04/12/2018
Liczba postów : 14


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Czw Lut 07, 2019 7:26 pm

Bycie oryginalnym ma swoją cenę. Jedni umieli wykorzystać niezwykłe zdolności czy talenty w dobrych celach, niektórzy chcieli lecz nie wiedzieli jak, a jeszcze inni pozbywali się odmienności nie chcąc wynurzać się ponad przeciętność. Legion wydawał się być osobą z wieloma osobowościami w sobie, które szukały sposobu na pokazanie swojej użyteczności, jednocześnie nie będąc zmuszanym do niczego, co jest sprzeczne z jego specyficzną wolą. Bo jakie to kryterium słuchać czy lubić osobę, która ubiera się barwnie? A jak ktoś byłby szaro-czarny z zewnątrz o dobrym sercu? Jak Legion? Jego złożona osobowość miała w sobie coś uroczego, lecz co jakiś czas pojawiające się skrzeki, groźniejsze łypanie okiem czy gwałtowność gestów mogły odstraszać potencjalnych przyjaciół.
Sprzątaczka nie należała do osób tak otwartych wobec obcych, lecz ten wampir miał w sobie coś, co stanowiło o jego unikalności. Nie był to sposób wyrażania się czy niecodzienny wygląd, a jego zachowanie wobec dziewczyny. Wstydził się jej, peszył, widać było mobilizację, by podjąć wyzwanie i wykonać je jak najlepiej. A dla kogo? Dla jakiejś woźnej bez wyraźnej przeszłości i jeszcze bledszej przyszłości, jeśli nic nie zmieni w swoim życiu. A tu proszę, nawet Bezbarwny potrafił wnieść nowe palety barw w jej życie.
Przyglądała się jego reakcji na wieść, że chciała zrzucić na niego trochę pracy, gdyż sama była mocno w plecy. Zareagował tak, jakby dostał miliard dolarów. Przeszczęśliwy do tego stopnia, że upuścił paczkę. Uru powoli podeszła do pakunku i delikatnie położyła na krześle.
- Szuru-Buru jest pod wrażeniem entuzjazmu Legiona -powiedziała z początku odrobinę zmieszanym głosem, po czym w myślach skarciła się za taki dystans do nowego pomocnika- zatem mianuję Was Pierwszym Pomocnikiem Szuru-Buru.
W tym celu wykonała delikatne pasowanie w stylu na rycerza. Końcem kija od mopa. Tego samego mopa jednocześnie chwyciła w obie ręce i mokry łeb zetknęła z podłogą. Edukację Pomocnika czas zacząć.
Wydobyła z wózka pierwsze narzędzia pracy, które rozpoczną rytuał sprzątania. Zdecydowała się na prezentację w teorii i w praktyce.
- Najpierw miotła i szufelka -podając nazwy uniosła odrobinę przed siebie dane przedmioty, by Legion nie miał problemu z rozróżnieniem- Przykładamy szufelkę do podłogi, a miotłą przesuwamy od siebie ku łopatce, o tak. Co kawałeczek stawiamy krok, by zebrać śmieci z innej strony.
Tu Uru niemalże zatańczyła tango, w rytmie żółwim, ale dokładnym. Można powiedzieć, że teraz wczuwała się najmocniej w rolę nauczycielki, by jej uczeń mógł przyswoić wiedzę.
- Teraz przedstawiam ścierkę i płyn do drewna. Naciskamy na główkę płynu, by pojawiła się mgiełka. Ów mgiełkę przechwytujemy ściereczką albo kierujemy bezpośrednio na meble, w ten sposób. Kolejno przykładamy ściereczkę do mebla i przejeżdżamy miejsce w miejsce.
Ten fragment zademonstrowała na krześle, na której leżała paczka Legiona. Siedzisko, obręcze, oparcie, nóżki - wszystko zostało pozbawione warstewki kurzu. Subtelnie przekazała koledze fach układając cztery wspomniane przedmioty obok siebie.
- Chcielibyście o coś zapytać? Czy próbujecie?
Zapytała o wiele bardziej optymistycznie niż wynikałoby to z sytuacji. Chyba wampir sprawił, że poprawił jej się humor. I nie przeszkodził im prefekt, któremu skłoniła się lekko, choć ucichła i tylko spoglądała na Nyuu ze zdziwionym wyrazem twarzy. Jaki zbieg okoliczności, Legion właśnie wspominał o tymże opiekunie klas, i spotkali się. Może wiedział, że znajdzie go u dyrektora?

_________________
Powrót do góry Go down
Legion

Legion

http://vampireknight.forumpl.net/t3797-legion#83682 http://vampireknight.forumpl.net/t3798-legion#83684 http://vampireknight.forumpl.net/t3808-pokoj-legiona#83923
Zarejestrował/a : 13/05/2018
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Sob Lut 09, 2019 5:25 pm

Radosnym skrzekom w dziwacznym języku nie było końca. Z perspektywy osoby żyjącej na tej szerokości geograficznej równie dobrze mógł to być po prostu bełkot nadpobudliwego z radości szaleńca. Czarno-biały diabeł zapewne jeszcze dłuższą chwilę kręciłby się w koło i wymachiwał chudymi witkami gdyby nie fakt, że nagle otworzyły się drzwi gabinetu a w nich stanął... nie kto inny jak Nyuu. Kolejny piękny, kolorowy przyjaciel! Legion natychmiast podszedł do prefekta i z trudną do opisania radością malującą się na jego białej jak kreda twarzy zakrzyknął:
- Nyuu! - zaczął - Szuru-Buru będzie nas uczyć i jest kolorowa i przyjazna i ma czystościowy wózek i... - potok słów wylewał się z jego wyposażonej w długie kły paszczy. Zielonowłosy mówił coś o cierpliwości i przyjęciu do dyrektora jednak potwór zupełnie go nie słuchał będąc zbyt podekscytowany tym, że ma się uczyć sprzątania i będzie pomagał pani woźnej. Dopiero magiczne słowo "ciszej" w jakikolwiek sposób na niego wpłynęło. Diabeł szybko zamilkł a pazurzastymi dłońmi zatkał sobie błyskawicznie usta. Zamrugał kilka razy patrząc na prefekta i pokiwał głową na pożegnanie.
Kiedy Nyuu ponownie zniknął za drzwiami, wampir złapał się za rogi i z miną zbitego psa zaczął lamentować. Tym razem jednak o wiele ciszej.
- Nyuu na nas zły bo krzyczymy koło pokoju Szefa Szkoły! - podszedł do najbliższej ściany i stuknął o nią czołem - Źli, wstrętni, niedobrzy! - warczał karcąc samego siebie na głos. Nie trwało to jednak zbyt długo gdyż do spiczastych uszu dotarły słowa woźnej. Ponownie wyglądał na bardzo szczęśliwego.
- Tak! Pierwszy pomocnik Szuru-Buru to my! - kłapnął radośnie paszczęką będąc pasowanym na pomagiera.
- Jesteśmy czystościowym rycerzem! Tak! - zasalutował Uru, po czym głupkowato zakręcił się w okół własnej osi. Nagle jednak przypomniał sobie co mówił Nyuu więc ponownie zatkał sobie usta. Nic już nie powie! Będzie cichutko jak mysz!
Miotła i szufelka? To brzmiało tak dumnie i profesjonalnie, że przyglądał się owym narzędziom szeroko otwartym okiem. Uważnie śledził każdy ruch zielonowłosej gdy demonstrowała mu jak zamiatać kurze na szufelkę. Widać było, że był bardzo zainteresowany tym jak się sprząta i który przyrząd służy do czego. Gdy przyszło do ścierania kurzy z mebli wręcz kucnął aby jak najlepiej wszystko widzieć.
- Tak, taaaaaak... - syczał cichutko z ekscytacją, nie tracąc narzędzi nawet na chwilę z oka - Ściereczka dobra na meble. Z mgiełka pachnącą. Ścieru kurzu. Taaaak.
Z transu wyrwało go dopiero pytanie jakie mu zadano. Czy zechciałby spróbować? Oczywiście! Tylko czego? Drżącą łapą sięgnął po płyn i przyglądał mu się dłuższą chwilę. Jego palce znajdowały się niebezpiecznie blisko ruchomego elementu, którego naciśnięcie powodowało uwolnienie detergentu. Nie muszę oczywiście wspominać, że jeżeli tak się stanie to ciecz pryśnie prosto w oko świeżo upieczonemu "czystościowemu rycerzowi".
- Wypucujemy krzesełko i pokażemy Szuru-Buru, że wszystko już umiemy! - zakomunikował z pewnością siebie w głosie. W drugą łapę wziął ściereczkę po czym ponownie przykucnął przy rzędzie mebli.
- Prysku prysku... - popsikał po drewnie zdecydowanie przesadzając z ilością płynu - Pucu pucu! Szuru-Buru będzie z nas zadowolona, że my jej czystościowy rycerz! Tak! - mamrotał sam do siebie wykonując skomplikowana operację jaką było wytarcie krzesła z kurzu.

_________________


The monsters make me hide
Perhaps i'll eat myself alive
Internally there's nothing left for me to be

I can't care for what's left me behind
And stare at light that makes me blind
These broken walls trap me inside
I'm isolated


~ THEME SONG (CIRCUS) ~
~ THEME SONG II (RISE OF LEGION) ~

Powrót do góry Go down
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Wto Lut 12, 2019 9:34 pm

Czy Cross miał rację? Kto wie. Może. Może nie. Ciężko wyciągnąć odpowiednie wnioski i odpowiedź, patrząc na to, że miało się niewielką pulę informacji do wykorzystania. A rozmówca był wystarczająco nieprzychylny do tego, by ułatwiać sprawę. I nie zamierzał przyjmować do siebie słów dyrektora. Nie akceptował jego spojrzenia na sprawę. Zaś z drugiej strony, nie  zamierzał ani trochę próbować rozjaśnić sprawę. No chyba nie... Ciężko powiedzieć cokolwiek więcej na ów temat.
- Czyli rozmowa z kimś o tym sprawi, że nagle poczuję się lepiej? - w jego głos wkradło się niedowierzanie. - Nagle sprawi, że zmieni się moje spojrzenie na to wszystko? - prychnięcie, które wyrwało się z jego ust, było niemalże odruchowe w tym momencie. Nie wierzył mu. Ani na trochę. To wszystko natomiast brzmiało dla niego wystarczająco absurdalnie, by odważyć to. Tak samo jak i nie zastosować się. - Zresztą, wydaje mi się, że mamy na to inne punkty widzenia - stwierdził jeszcze czarnowłosy.
Niespecjalnie chciał tu pozostawiać... Ale jednak przez Nyuu... Miał spróbować. Po prostu. Nie wiedział, czemu zielonowłosemu zależało. Ale zaś... Nie rozumiał wiele rzeczy powiązanych z tym, że mu pomagał. Nadal. Mimo wszystko. Chciał pokazać, że Aoi mylił się co do niego? Czy coś jeszcze innego? Kto wie...
Wypuścił powietrze z płuc. Zdołał się częściowo przełamać i niechętnie wyjawić co nieco dyrektorowi. Chociaż, czy zamierzał zrobić cokolwiek z tym? Kto wie... Nie Aoi. Nie siedział w głowie dyrektora, więc niespecjalnie zdawał sobie sprawę, co mogłoby dalej nastąpić. I tak dalej, i tak dalej...
- W zwykłych. Nie wiem jak inaczej to powiedzieć. To nie było żadne z góry planowane spotkanie - żachnął, po czym postukał palcem po policzku. - Nie, nie wiem po co chciał mojej krwi. Ale miejsce... Ciemnie. Cela. Chyba jakieś starej budowli. Nie zwracałem uwagi na to. Chciałem tylko stamtąd się wydostać. Ciemność i głód. I szczury. W przerwie między... Nie. Nieważne - pokręcił głową, po czym skrzywił się mimowolnie. Nie chciał i nie zamierzał tego wszystkiego dalej ciągnąć. No bo... po co? Po co miałby dokładać sobie jedynie cierpienia? Dla zwykłego człowieka? Co to, to nie.
No i chyba okazuje się, że jednak miał zapewnioną wizytę u lekarza. No i miejsce dla siebie. Jego szkarłatne ślepia skupiły się na prefekcie, po czym zaraz potem na jasnowłosym. Wysłuchał na spokojnie jego słów.
- Dotarło. Spróbuję - powiedział, wstając z miejsca. - Znaczy się, podjąć na nowo naukę tutaj. Obstawiam, że mam się zgłosić z tym w odpowiednie miejsce? Znaczy się, by móc podjąć ewentualną pracę - nie widział siebie jako ucznia z dobrymi stopniami? Dlaczego? Cóż... Nie powie tego na głos, ale jego wykształcenie specjalnie nie szalało... nie było duże. - Liczę... na dobrą współpracę? - odwrócił się na pięcie, zastanawiając się, co teraz. Chyba... czas wrócić do Kiry. Dlatego też śmiało wyszedł z pomieszczenia, nie żegnając się nawet.
Rozejrzał się jeszcze, skupiając wzrok na każdej osobie, będącej tutaj obecnej. Nie poświęcił im specjalnie dużo czasu.
- Wracamy - rzucił jedynie hasłem i poszedł.

z/t x2 (z Nyuu)
Powrót do góry Go down
Uru

Uru

http://vampireknight.forumpl.net/t4011-uru-kruku#88531
Zarejestrował/a : 04/12/2018
Liczba postów : 14


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Sob Lut 16, 2019 4:16 pm

Trzeba przyznać, że biało-czarny Diabeł radził sobie świetnie. Była z niego dumna, gdy wziął do serca wszystkie jej wskazówki i naśladował. Przy tym bawił się wybornie i przemianował się rycerzem. Bardzo dobrze, niech zabawia się koncepcją tak, by było mu wygodnie. Sprzątaczka stała sobie grzecznie przez dwie minutki i przyglądała się pełnemu zapału koledze. Aż i jej udzielił się entuzjazm, choć nie w tak skrzekliwo-krzykliwej formie. Przygrywała gwizdaniem i nuceniem melodyjkę, którą dopasowywała do ruchów i gestów kolegi. Dopiero przybycie Prefekta zmusiło sprzątających do uspokojenia się i wysłuchania, co miał Nyuu do powiedzenia. No tak, ciszej. Aż Uru zasmuciła się i kątem oka zerknęła na kolegę, czy przypadkiem nie pogorszył mu się bojowy nastrój. A skądże! Może i sam uciszał się długimi pazurami, ale nie rzucił pracą w kąt.
- Bardzo dobrze, Legionie.
Pochwaliła nawet wtedy, gdy dał za dużo płynu na meble na jedno krzesło. Wnet wzięła drugą szmateczkę i odrobinę przeniosła płynu na drugi mebel. Zaraz też wyjaśniła:
- Krzesełko chciało podzielić się ze swoim kolegą. Tak jak Szuru-Buru z Legionem sprzątaniem.
Posłała nawet uśmiech, może nie taki wielki jaki gościł na twarzy Nyuu, ale zawsze coś.
Wtedy też petenci do Dyrektora wyszli z gabinetu, a to dało Zielonowłosej znak, że Legion powinien załatwić swoje sprawy. Było miło razem sprzątać i poznawać się, lecz nie może stać na przeszkodzie do wypełnienia formalności. Wstała od kolejnego krzesła i skierowała następujące słowa:
- To teraz Czyściościowy Rycerz ma widzenie u Dyrektora. Szuru-Buru będzie sprzątać tutaj w okolicy. Może mnie poszukać po rozmowie, dobrze? A za pomoc... bardzo dziękuję, Legion.
Puściła mu oczko i wróciła do swojego wózka. Trzeba wszak wymyć całą podłogę, wytrzeć zakamarki z kurzu miotełką, umyć okna, przetrzeć parapety...

_________________
Powrót do góry Go down
Legion

Legion

http://vampireknight.forumpl.net/t3797-legion#83682 http://vampireknight.forumpl.net/t3798-legion#83684 http://vampireknight.forumpl.net/t3808-pokoj-legiona#83923
Zarejestrował/a : 13/05/2018
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   Nie Lut 17, 2019 6:20 pm

Sprzątanie w towarzystwie Szuru-Buru sprawiało Legionowi mnóstwo radości, co było nie tylko widać, ale i słychać w jego cichutkich acz radosnych sykach i skrzekach. Starał się dokładnie powtarzać czynności pokazane mu przez woźną i niczego nie pomieszać. Skupił się tak bardzo, że nieświadomie wywalił na wierzch swój smoliście czarny jęzor. Słysząc pochwałę z ust kolorowej osoby wyszczerzył się szeroko pokazując długaśne zębiska. To naprawdę najszczęśliwszy dzień w jego życiu!
- Krzesełka się dzielą. Tak. Mniej prysku prysku, więcej krzesełek. Mądra Szuru-Buru, tak. - przetworzył po swojemu nowe instrukcje. Czy ważne było jak postrzegał rzeczywistość i w jakie ubierał ją słowa? Istotne było, że robił to co było trzeba i starał się dawać z siebie tyle ile był w stanie. Widać było, że bardzo zaangażował się w pomoc sprzątaczce. Pomagając jej czuł się nie lada wyróżniony! Spośród wszystkich uczniów Akademii Szuru-Buru wybrała właśnie jego na swojego pierwszego pomocnika. Taka miła, kolorowa i przyjazna! Najlepsza osoba na calutkim świecie!
- Poszukamy Szuru-Buru i znowu będziemy jej pomagacz! Tak! - zakrzyknął radośnie i odłożył swoją szmatkę oraz detergent na wózek. Dobrze pamiętał gdzie było ich miejsce także nie narobił bałaganu.
Cóż, w obecnej chwili sto razy bardziej wolałby towarzyszyć Uru podczas dalszego sprzątania, ale skoro musiał zanieść paczkę to nie było zmiłuj. Szef coś by mu urwał gdyby zawalił tak prostą misję a przecież do tej pory jej powodzenie kilkukrotnie wisiało na włosku. Lekko zmarnowany sięgnął po pakunek i wkroczył do gabinetu. Rozejrzał się krótko po czym utkwił spojrzenie jednego oka w człowieka w okularach.
- Ty Szef Szkoły, tak? Mamy paczkę. Szef mówi, my odbieramy paczkę i zanosimy do Szefa Szkoły. I przynosimy.
Biało-czarny diabeł zbliżył się do biurka zaskakująco szybko jak na patykowatość swoich kończyn i położył zawiniętą w szary papier teczkę na blacie. Pazurzastą łapą poklepał pakunek.
- Tam zaświadczenia, że my zdrowi, grzeczni i nieszkodliwi. Możemy się uczyć. Bo my jesteśmy z Bukaresztu. Z wymiany. Tak? - potok skrzekliwych słów wypłynął z zębatej paszczęki rogacza próbującego wyjaśnić cel swojej wizyty oraz zawartość paczki, którą dostarczył.
W środku rzeczywiście Cross będzie mógł znaleźć szereg dokumentów dotyczących osobnika, który stoi właśnie przed nim. Badania lekarskie, informacja, że nie stanowi zagrożenia dla siebie i otoczenia, zaświadczenie z kim należy się kontaktować w razie gdyby sprawiał jakieś problemy podczas pobytu w Akademii. Niestety same personalia dziwoląga były dość ubogie w treść. Zwano go Legion, pochodził z Rumunii, a tutaj sprowadził go niejaki Kain Asmodey, który opłacił mu naukę w Akademii i pełnił w chwili obecnej rolę jego prawnego opiekuna.
- Szef Szkoły się niczym nie przejmuje! My przyjaźni, zapyta Nyuu i Szuru-Buru. Pomagamy Szuru-Buru sprzątać bo my jej najpierwsiejszy pomocnik. Czystościowy rycerz. Robimy myju myju, szkoła czysta, Szuru-Buru zadowolona, Szef Szkoły też zadowolony. Tak?
Potwór zamrugał kilka razy czekając na jakąś odpowiedź ze strony dyrektora. Miał nadzieję, że nie uzna go za nienormalnego i nie przepędzi ze swojej szkoły. Jego szef byłby bardzo zły! No i pewnie nowi, kolorowi przyjaciele byliby smutni gdyby nie mógł tu być. Zwłaszcza Szuru-Buru! Kto by jej pomagał i był jej pomagierem?

_________________


The monsters make me hide
Perhaps i'll eat myself alive
Internally there's nothing left for me to be

I can't care for what's left me behind
And stare at light that makes me blind
These broken walls trap me inside
I'm isolated


~ THEME SONG (CIRCUS) ~
~ THEME SONG II (RISE OF LEGION) ~

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet Dyrektora   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet Dyrektora
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 19 z 19Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 17, 18, 19

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PIERWSZE PIĘTRO :: POKÓJ NAUCZYCIELI I GABINET DYREKTORA-
Skocz do: