IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Elliota

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Apartament Elliota   Pon Paź 29, 2012 10:08 pm

    Jest to jeden, wielki apartament, dzielący się na dwa piętra, umieszczony na przed ostatnim piętrze. Tylko tutaj była możliwość zakupy, jednego, ale przestronnego mieszkania, który rozciąga się na całą szerokość budynku.
    Znajduje się tutaj mały hol, który od lewej strony prowadzi do salonu zachowanego w odcieniach bieli i szarości, a od prawej strony do kuchni.
    Z salonu można dostać się schodami na piętro, gdzie są trzy pokoje. Właściciela apartamentu, dla gościa oraz służki. Między pokojami, jest średniej wielkości łazienka.
    Do apartamentu można się dostać tylko za pomocą klucza, który ma właściciel i wszelkie wtargnięcie będzie od razu zaalarmowane do właściciela apartamentowca, jak i policji.


Ciemnożółta taksówka podjechała pod wysoki apartamentowiec, w którym nie ma co ukrywać - mieszkali jedni z najbogatszych ludzi, tudzież wampirów tego miasta. Co prawda Ell nie pracował aktualnie na stałe, więc to mieszkanie miał tylko i wyłącznie dzięki ojcu, ale chłopak potrafił sam o siebie zadbać. Nie wiedział czy wspominał kiedyś o tym Yvelin, ale bierze udział w nielegalnych walkach. Jest dobrym bokserem, nawet jeśli wydaje się ciapcią. Ma wyrzeźbione mięśnie, tylko skrywa je pod ubraniem. Nie należy do typowych dresów chwalących się swoją klatą. I bez tego uważał się za na prawdę wyrobionego. Ah, ta skromność prawda? Proszę się mu nie dziwić, matka ciągle go wychwalała i teraz tak ma! Zresztą nie tylko ona. Ale jakimś wielkim narcyzem nie jest, co to to nie!
W każdym razie.. szlachetny wysiadł z taksówki, stawiając czarne adidasy na mokrej jezdni. Że też nie wziął parasolki - przeszło mu przez myśl. Zostawił otwarte drzwi od auta, czekając aż jasnowłosa wyjdzie za nim po czym zapłacił kierowcy zatrzaskując drzwiczki od samochodu i skierował się z nastolatką do środka budynku.
Lewą ręką przejechał po mokrych włosach, pozbywając się zimnych kropel deszczu. Wsiadł z nią do windy, gdzie oczywiście nagle zgasło światło. Czemu? A, bo była burza! Nie ma to, jak ulewa i grzmoty z rana, doprawdy. Mruknął coś niezrozumiałego pod nosem, gdyż nie podobała mu się opcja zostania na 'noc' w windzie. Na całe szczęście winda się nie zacięła i jedyny incydent, jaki ich na razie spotkał to zgaszone światło. Jak na wampiry przystało i tak doskonale widzieli w ciemności. Elliot przejechał palcem po mokrej szyi wampirzycy, ścierając tym samym kropelki z jej rozpalonego ciała.
Wszedł z nią do mieszkania zerkając na drzwi do apartamentowca jego nowej sąsiadki. Z tego co słyszał to nawet nie zła dupa. Musi się jej kiedyś przyjrzeć, huehue.
Chłopak zapalił światło i w mieszkaniu rozbłysło światło. Ściągnął mokrą koszulę i rzucił ją na ziemię. Dzięki temu Yvelin mogła śmiało zobaczyć jego wyrzeźbioną klatę, która wygląda tak, aby zobrazować wam, co sobie nasz Elliocik wychodował [xd]
- Chcesz coś do picia? - zapytał kierując się do kuchni z delikatnym uśmiechem na bladych wargach. Nie mal, jak podczas ich pierwszego spotkania. Cóż..
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Czw Lis 01, 2012 11:37 am

Uśmiechając się do siebie pod nosem jasnowłosa całą drogę wyglądała przez okno nie odzywając się ani słowem, a jedynie rozpamiętując to co działo się w wesołym miasteczku, a dokładniej w zamku strachu. Nie brała tego na poważnie, a raczej jako zabawę typową dla dorosłych. Nie znała jeszcze zamiarów Elliota wobec swojej osoby, ale podejrzewała iż miał ją jedynie za przyjaciółkę od dobrej zabawy. Nie była pewna czy chciałaby to kiedykolwiek zmieniać, taki układ pasował obydwu stronom, a nauczona doświadczeniem wiedziała o jednym fakcie. Nie jest najlepsza w związkach bo zazdrość względem ukochanej osoby zazwyczaj wychodziła jej bokiem. Nienawidziła tej części siebie i zamykała ją szczelnie pod otoczką wyluzowanej szlachetnej. Tej strony jej życia nie znał nikt poza samą Yvelin, nie zamierzała również nikomu o tym opowiadać.
Zerkając ukradkiem na Elliota widziała to wszystko co dostrzegały inne dziewczyny, pociągające oczy, lśniące kruczoczarne włosy, pięknie wyrzeźbione rysy twarzy i ten zawadiacki uśmieszek jakim rzadko ją obdarzał, rzadko i niezwykle krótko. Nie uważała go za narcyza, ale raczej od razu odkryła, że jest świadom swojej urody i skrzętnie ją wykorzystuje. Nie, żeby sama tego czasem nie robiła.
Wysiadając z taksówki uważała by nie ochlapać się zbytnio wodą, kompletnie zignorowała kropiący jeszcze deszczyk i kroczyła żwawym krokiem za chłopakiem prosto do apartamentu, który jak sądziła dostał od rodziców.
Powtórzyła jego gest wytrząsając z bujnych blond włosów krople, tak zimne i jednocześnie jej obojętne bo praktycznie nie czuła chłodu jaki panował na dworze. Nie spodziewała się, że w windzie nie będzie światła. Wyostrzone zmysły pozwoliły jej widzieć wszystko co działo się wokół, byli sami więc dodatkowo wolała się pilnować bo kto wie co Elliotowi mogłoby strzelić do głowy. Mężczyźni miewają dziwne pomysły. Nie, żeby miała coś przeciwko aczkolwiek lepiej grać grzeczną i niewinną.
Starała się ignorować wszelkie grzmoty, nie bała się burz bowiem chodziło raczej o hałas jakie te czyniły przy jej nadnaturalnym słuchu. Po dłuższej chwili jazdy zwyczajnie zasłoniła uszy i starała się wyciszyć. Nie zareagowała na dotyk jego dłoni niczym poza drobnym drgnięciem niewyczuwalnym dla zwykłych śmiertelników, a ciężko dostrzegalnym w ciemności dla wampirów.
Przechodząc przez próg powędrowała za jego wzrokiem i zmrużyła oczy, ale odezwała się dopiero kiedy znaleźli się w środku. Przestąpiwszy z nogi na nogę mruknęła. - Oczekujesz kogoś? - Nie była zazdrosna, na pewno nie. Po prostu nie chciała czuć się jak piąte koło u wozu jeśli zamierzała go odwiedzić dziewczyna czy ktoś kto mieszkał obok. - Bo zawsze mogę sobie iść. - rzuciła od niechcenia zaplatając ramiona na piersiach i zerkając na niego z uśmieszkiem, przeszywając chłopaka spojrzeniem starała się wyczytać jakiejś intencje, które byłyby zgodne z jej podejrzeniami. Następnie powiodła wzrokiem za koszulką, którą upuścił i podniosła ją z podłogi by położyć na szafkę. - Elliot, ledwo weszłam i już chcesz chodzić w negliżu? - zażartowała sobie podążając za nim do kuchni, wcześniej zastanowiła się czy ściągnąć buty acz w końcu została w swoich szpilkach i śmiało kroczyła za nim.
- Zależy co masz. - przekrzywiła głowę w bok w figlarnych geście, a potem uśmiechnęła się złośliwie. - Bo soczków dla dzieci nie pijam. - mówiąc to wywróciła lekko oczami.

_________________
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Lis 05, 2012 9:46 pm

Prawdę mówiąc Elliot sam nie wiedział, jakie miał zamiary do Yvelin. Wiedział tylko, że chce ją bliżej poznać. Nie miał tutaj praktycznie żadnych znajomych, bo służek czy osób które kręciły się przy nim, gdy był gdzieś w sprawach biznesowych z rodzicami - nie zaliczał do znajomych. A jak każdy nastolatek, też chciałby spotkać osobę z którą mógłby wyskoczyć, gdzieś na piwo, lub po prostu pogadać. Nie można wiecznie siedzieć samemu i bić się ze swoimi własnymi myślami, bez możliwości podzielenia się nimi z kimkolwiek innym.
Blondynka akurat wydawała mu się wartościową co do poznania osobą. Nie miała łatwego dzieciństwa, a takie osoby mają z reguły silniejszą lub słabszą psychikę i.. są o wiele bardziej interesujące niż pospolici ludzie, co mieli wszystko pod dostatkiem i nie musieli się nigdy o nic starać. Można uznać, że Ell zawsze wszystko miał.. ale tak do końca nie jest. Nie chodzi o rzeczy materialne, bo ich - owszem - nigdy mu nie brakowało. Ale nie miał czułości ze strony ojca, ani chwilę. Samuru zawsze ociekał chłodem i wyrafinowaniem, czego oczekiwał od swojego jedynego syna również. Jedynie przy Sophie, Ell mógł poczuć się kochany i sam okazywać ze swojej strony jakiekolwiek ciepłe uczucia. Nie to, że ten układ mu nie pasował. Jednak i najsilniejszym zdarza się mieć chwile słabości. A w takich momentach, miło byłoby mieć kogoś z kim można sobie pogadać o wszystkim i o niczym.
Cóż, Yvelin również nie można poskąpić urody. Miała długie, jasne loki, które od razu przyciągnęły wzrok Elliota, jak i innych mężczyzn. A tutaj mało co dziewczyn o jasnych włosach. Większość chodzi z czarną szopą, co nie ma w sobie nic niezwykłego, natomiast blondyna.. ah, od razu przypadła do gustu szlachetnemu. Do tego zielone oczy. Uwielbiał zielone oczy. Brązowe wydawały mu się takie smętne, a niebieskich też coraz więcej w tych mieście. A to soczewki kolorowe, a to jacyś ludzie z za granicy przylecieli. Zieleń natomiast.. rzadko spotykana nie tylko w Azji, ale i Europie. Toż to najmniej spotykany kolor na całym świecie! Jak i szary, ale mniejsza z tym.
Po za tym nastolatka ma wszystko co powinna mieć kobieta - grację, wdzięk i krągłości. Jak każdy facet w wieku dorastania, ciężko aby nie spojrzeć na jej podkreślone przez ubranie, seksowne ciało. Oczywiście Ell nie jest jakimś zboczeńcem, aby non stop sie na nie patrzeć, ale jak ma okazje to czemu by nie zerknąć na chwile, czyż nie?
Wampir zmrużył oczy, kiedy dostrzegł zakrywającą uszy Yv. Bijąc się z własnymi myślami, na chwile zapomniał o tym co się w okół niego dzieje, jak typowy artysta, który ucieka umysłem w inny świat. Sam też chętnie by zakrył uszy, aby nie znosić tego nie miłego zgrzytu błyskawic, ale kiedy weszli już do apartamentu, można było słyszeć stłumione odgłosy przez ściany, co dawało jakieś tam ukojenie dla zmysłu słuchu.
Spojrzał zdziwiony na dziewczynę, gdy ta spytała go o gościa.
- Nie, czemu tak sądzisz? - zapytał nie ukrywając zdziwienia, jednak jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Postanowił znów uchylić jej nieco informacji o samym sobie - Nie mam przyjaciół czy znajomych. Nie mam wiele okazji, aby kogoś poznać - mruknął patrząc na chwilę na twarz szlachetnej, po czym zniknął w kuchni. Dopiero tam pomyślał, że Yvelin też mogła zmoknąć, a co za tym idzie.. może chciała się pozbyć bluzeczki?
W tym samym czasie usłyszał jej skromny żarcik na co wywrócił oczami. Odwrócił się do niej przodem z zawadiackim uśmiechem, który podobno podobał się dziewczynom.
- Lubię przechodzić od razu do rzeczy - odpowiedział, akcentując ostatnie słowo, co miało być dość dwuznaczne.
- A ty? Chcesz jakąś koszulkę na teraz? Też mogłaś zmoknąć - dodał i otworzył lodówkę, aby wyciągnąć z niej wino. Znów jedna ze służek ukradła mu wódkę. Do dupy z taką służbą.
- Szkoda, już miałem Ci nalać Cappy pomarańczowy. Wiesz, że nawet dobry? - powiedział sarkastycznie i wyciągnął z zamrażalki worek z krwią, nie dawno wsadzony. Wlał krwi do odpowiednich kieliszków po czym dodał tam wina. To co wampirki lubią najbardziej! Jeden ze szklanych kieliszków podał dziewczynie, a drugi wziął sam, aby lewą ręką złapać wino i udać się do sypialni. Tam też mogą sobie posiedzieć, a i wygodniej na łóżku niżeli kanapie.
Wchodząc do swojej sypialni, rozłożył się na poduszkach i włączył telewizor na jakiś program z muzyką nowoczesną.
- Chcesz jakiś film obejrzeć? - zapytał biorąc łyka trunku i zerknął wymownie na długowłosą.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Lis 05, 2012 9:47 pm

Ona także nie szukała jeszcze miłości swego życia w przekonaniu o ubezwłasnowolnieniu w wypadku małżeństwa. Kobieta w tym układzie miała o wiele gorzej, ale to temat nie na ten post. Zbliżając się do siebie nadmiernie mogli sobie nawzajem zrobić krzywdę, której nie chciała uniknąć za wszelką cenę. Miała niewielu znajomych, którzy zasługiwali by na status chociażby kolegów czy koleżanek, a co dopiero przyjaciół. Miała nadzieję znaleźć takiego w Elliocie, mając również świadomość iż mężczyźni inaczej postrzegają taką przyjaźń. Im zawsze chodziło o seks. Wychodzenie na piwo czy szczera rozmowa odbywały się zazwyczaj w obrębie tylko jednej płci. Nastolatka jak ona doskonale o tym wiedziała, ale postanowiła tego nie skreślać, może między wampirami rzeczywiście bywało inaczej niż między ludźmi. W tym momencie spierała się w myślach sama ze sobą starając się ustalić czy może mu ufać. Właśnie dlatego zadawała mu pytania, badała środowisko.
Znała swoją wartość, doskonale zdawała sobie sprawę z własnej, onieśmielającej wielu urody i niespecjalnie przejmowała się komplementami chyba, że pochodziły od kogoś kogo znała i lubiła dostatecznie by przejmować się jego opinią. Jej psychika od czasu ponownego opuszczenia domu i rozstania z Dastanem nie podległa kolejnemu podłamaniu, dziewczyna zwyczajnie wyparła świadomość swojej siostrzanej miłości z własnej świadomości. Nie chciała go więcej krzywdzić, ale sama też nie mogła cierpieć w samotności. Topiła smutki w dobrej zabawie zamiast w alkoholu rozchmurzając się za każdym razem kiedy szlachetny zwrócił na nią uwagę czy to wiadomością czy osobiście. Mała rzecz, a cieszy.
Nie była najlepszym rozmówcą, ale również nie należała do pustych blondynek. Wiele było tutaj takich, które malowały włosy na jasny kolor tylko po to by pokazać jakie to są ładne i trzymają się najnowszych trendów, gardziła takimi dziewczynami w dumą nosząc luźno swoje złociste loki oraz prezentując zielone oczęta światu. Nie tylko jej wygląd był tu rzadko spotykany, ale również i osobowość tak żywa, pełna kolorów. Dzika pantera nie do złapania w sidła jeśli sama tego nie zechce.
Gracja nabyta, wdzięk wrodzony zaś krągłości nabyte z wiekiem. Tym nie chwaliła się jeśli nie było wyraźnej potrzeby. Widziała spojrzenia mężczyzn, ale sama oczekiwała tylko tego jednego wzroku na sobie. Czasem udawało jej się przyłapać go jak zerka na jej sylwetkę, ale wtedy tylko zdawkowo przerywała na sekundę wypowiedź by uśmiechnąć się uroczo do rozmówcy.
Nie powinien być zaskoczony jej spostrzegawczością, wampiry zawsze dbały o szczegóły. Dziewczyna przesunęła powoli palcami po własnym ramieniu udając zamyśloną i odrzekła.
- Może dlatego, że wpatrywałeś się w drzwi obok jakbyś na kogoś czekał. - Tym samym oznajmiła mu, że również widzi wiele rzeczy, które umykają ludzkim oczom. - Jak to nie masz przyjaciół? - zapytała zaskoczona choć po krótkim zastanowieniu doszła do wniosku, że ona także nie posiada ich jakoś specjalnie dużo. No bo.. właściwie to nie, nie miała nikogo. - Więc kim ja jestem? Dziewczyną do drinka i szybkiego numerka? - uniosła brew w górę zaszczycając go cynicznym uśmieszkiem, z wyrazu jej oczy dało się wyczytać, że żartowała. Jak przyjmie ten dowcip to już zależało tylko od niego.
- No widzisz! Mówiłam. - zaśmiała się radośnie przechodząc obok niego w kierunku kuchennego okna, ale nie darowała sobie i po prostu klepnęła go lekko w tyłek mrucząc pod nosem "brałabym". Miała swoje specyficzne poczucie humoru, które zdążył już poznać.
Pokiwała głową słysząc jego propozycję i bez najmniejszego skrępowania pozbyła się swojej koszulki zostając przed nim w szortach i staniku, będącym jedyną osłoną jej piersi w danej chwili. Wcale nie skrępowana rzucił w niego mokrą częścią garderoby.
- Bardzo zabawne. - mruknęła głośno wydymając wargi jakby naprawdę uraziło ją to co powiedział aczkolwiek rozbawienie skutecznie rozpraszało to wrażenie. Po dłuższej chwili ciszy przyjęła od niego kieliszek upijając sporą jego część krocząc za nim w ciszy do sypialni co wywnioskowało po wielkim łóżku na którym się rozłożył. Sama odstawiła swój napój na szafkę niż walnęła się chichocząc obok niego.
- A więc jednak przechodzimy do rzeczy? - podparła rękę na głowie wpatrując się w jego czerwone tęczówki zafascynowana. Potem pokręciła głową, było wiele ciekawszych rzeczy do roboty niż oglądanie ludzkich produkcji kina.

_________________
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Lis 05, 2012 9:48 pm

Ell uśmiechnął się nie dostrzegalnie pod nosem i spojrzał rozbawiony na Yvelin, słysząc z jej ust o spojrzeniu na drzwi sąsiadki.
- A co? Zazdrosna? - zapytał bez żadnego chichoty, z poważnym wyrazem twarzy mimo, że jego oczy świeciły się wesoło, z wymalowanym w nich tak zwanym rozbawieniem, o!
Wzruszył ramionami na jej pytanie odnośnie przyjaciół. Jakoś nie widział sensu dalej ciągnąć tego tematu. Nie był on na pewno przyjemny dla oby dwojga ich. W końcu to, że się nie ma znajomych nie jest żadnym plusem, a przynajmniej zdaniem czarnowłosego.
- A byłabyś na takiego chętna? - mrugnął do niej po czym podszedł i poczochrał blond włosy, przejeżdżając po całej ich długości, swoją dłonią, zatrzymując nad pośladkami wampirzycy. Wtedy też odsunął się zajmując się winem, które wyciągnął z lodówki. Nic nie zrobił sobie z jej złapania go za tyłek. Zamruczał tylko pod nosem, jak pantera w tak zwanym żarcie, po czym odwrócił się do niej przodem łapiąc za nadgarstki i przyciągając do siebie, aby pocałować ją krótko w usta.
- To bierz - szepnął, patrząc na nią wyzywająco. Taka cwana, ale pewnie tak szybko nie chciałaby przesunąć się dalej. Tak, więc puścił ją i udali się do sypialni, aby wypić nalany do szklanek alkohol.
- Bardzo chętnie - od razu wypalił na jej pytanie z zawadiackim uśmiechem i odstawił kieliszek na szafkę nocną nachylając się nad blondynką. Więc jednak przyjęła jego wyzwanie?
Zaczął całować ją po szyi, delikatnie kąsając i gdy myślał nad wsadzeniem ręki pod jej bluzkę usłyszał dźwięk oznaczający nadejście sms. Z niechęcią wyjął telefon ze spodni i spojrzał na wiadomość od ojca. Westchnął pod nosem.
- Muszę iść odebrać napitego ojca z pubu. Chcesz iść ze mną czy poczekasz tutaj? - zapytał wstając z łóżka i podszedł do szafy, aby wyciągnąć świeżą koszulkę. Nałożył ją na siebie, a potem założył bluzę i spojrzał pytająco na Yvelin.
Jako, że Yv postanowiła zostać to szlachetny sam wyszedł z mieszkania i udał się po ojca. Przy okazji wysłał sms Elise, aby wpadła i zajęła się Yv podczas jego nie obecności.

zt

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Lis 05, 2012 9:49 pm

Nie odpowiedziała nic na jego pytanie odnośnie zazdrości bo nie widziała w tym nic zabawnego, może była zazdrosna może nie. To już zależało tylko i wyłącznie od tego czy Elliot się postara by tak było… zresztą o co niby miałaby być? Nie byli parą, a zaledwie przyjaciółmi. Kto wie co mu krąży po głowie, pomyślała z niejakim rozbawieniem obserwując sylwetkę ciemnowłosego. Temat znajomych został zamknięty na dobre bo równie dobrze jasnowłosa nie chciała do tego wracać, chociaż ona lubiła swoją wybraną samotność.
- Zastanowię się. – rzuciła tonem co najmniej obiecującym, że pomyśli o tym w przyszłości bądź co bądź Elliot był pociągający i podobał jej się do pewnego stopnia. Nie żeby miała oszaleć, nie bądźmy śmieszni. Doskonale usłyszała jego reakcję na lekkie klepnięcie, spodobało jej się to i już wiedziała, że może sobie pozwolić na więcej takich niewinnych zagrywek. Tym lepiej dla niego, chyba nie chciałby całkowicie nieśmiałej panienki, która nie potrafiłaby go sprowokować. Yvelin nie zachowuje się tak jak jej matka i nigdy nie będzie. Pocałunek zbyła słodkim uśmiechem oraz cichym chichotem wskazującym na jej rozbawienie całą sytuacją, jej spojrzenie jasno mówiło co myśli o „braniu”. Jak zechce to i bez jego pozwolenia skubnie go tu czy tam. Drapieżnik nie pyta swej ofiary o zdanie.
- Ell…Jaki ty jesteś niecierpliwy. – mruknęła przeciągając się tuż przed tym jak ją dopadł, zerkając na jego twarz z dołu zamrugała, a potem ponownie przybrała uroczy wyraz i zacmokała. Wzdrygnęła się słysząc dźwięk smsa, westchnąwszy ciężko odczekała, aż przeczyta i się odsunie po czym usiadła poprawiając ubranie. Przeczesała dłonią włosy, zakręciła jeden kosmyk na placu i bawiła się nim słuchając jego tłumaczenia. Skinęła głową mniej więcej rozumiejąc co może go czekać jeśli się nie zjawi, pijany szlachetny to raczej nic miłego.
- Wracaj szybko. – rzuciła tylko za nim i podniosła się z łóżka by rozejrzeć się po pomieszczeniu, nie miała tu nic szczególnego do roboty. Nie będzie mu przecież grzebać po szafkach ani nic z tych rzeczy więc zwyczajnie ruszyła zwiedzić cały apartament. Nie miała pojęcia, że kazał przyjść swojej służce by ją zabawiała więc nie spodziewała się nikogo kiedy znalazła się w jego łazience i przeglądając w lustrze skrzywiła. Zdecydowanie nie mogła nazwać siebie piękną, ładną może i owszem, ale nie powalała urodą na kolana w przeciwieństwie do chłopaka. Nie miała na co liczyć, znalazłby by sobie milion ładniejszych dziewcząt. Ochlapała twarz wodą zmywając przy tym tusz z rzęs oraz błyszczyk z ust i stwierdziła, że tak wygląda lepiej. Po jakimś czasie tępego gapienia się w lustro i myślenia o kilku sprawach wróciła do punktu wyjścia to jest kuchni należącej do Ella i zrobiła sobie kawę. Siadając na krześle założyła nogę na nogę i zerkając raz po raz na telefon czekała.

_________________
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Lis 05, 2012 9:49 pm

Ell wsiadł do auta i szybko odpalił pojazd, aby pojechać w stronę centrum miasta, gdzie to był jego apartament, a w nim piękna wampirzyca, która jak miał nadzieję, wciąż na niego czekała. Zastanawiał się czy Elise zrobiła to co miała zrobić i skierowała się do apartamentu, aby umilić ten czas blondynie. Jak się okazało nie.. ale w sumie może to i dobrze, bo ta cała akcja, aż tak dużo czasu nie zajęła chłopakowi, jak to by się mogło wydawać.
Sprawnie zaparkował czarny wóz w garażu i skierował się do windy, aby zjechać na odpowiednie piętro. Potem to była tylko kwestia czasu, aby znalazł się po drzwiami i wszedł do środka, zamykając je na zamek.
Kierując się po zapachu jasnowłosej, jak i kawy którą sobie zrobiła, Elliot znalazł się w kuchni, gdzie dziewczyna siedziała sącząc picie. Uśmiechnął się kącikiem ust.
- Wróciłem - zakomunikował wzruszając ramionami - dość oczywistą rzecz - po czym bez zbędnych ceregieli podszedł do długonogiej i złapał ją za biodra przyciągając do siebie. Przejechał nosem po jej szyi wciągając jej zapach.
- Cudownie pachniesz... - rzucił, a jego kły się wydłużyły mając ogromną chęć wbić się w jej tętnice. Oczywiście Ell jako szlachetny wampir umie powstrzymywać rządzę, więc odsunął wargi od jej gładkiej skóry i spojrzał w jej oczy, czerwonymi tęczówkami.
- To na czym skończyliśmy? - zapytał przesuwając ręce z jej talii, na kolana skąd zaczął powolną wędrówkę w górę i znów dół. I w górę i znów w dół. Delikatnie wsunął ręce w stronę wewnętrzną jej ud, aby wzbudzić w niej przyjemne ciarki oraz pożądanie. Uniósł brew ciekaw jej reakcji na ten delikatny lecz subtelny wyczyn.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Lis 05, 2012 9:50 pm

Za oknami wciąż było ciemno kiedy usłyszała czyjeś kroki przed drzwiami apartamentu, nic sobie z tego nie robiąc piła swoją kawę i zastanawiała się nad czymś co nie dawało jej spokoju. Deszcz przestał w końcu siąpić i nocne niebo nieco się rozchmurzyło, ale wciąż pozostawało w kolorze atramentu. Znudzona dziewczyna znów przeciągnęła się z typowo kocim pomrukiem zdradzając tym swą drugą naturę i rozprostowała kości przechadzając się po kuchni dopóki nie zjawił się w niej Elliot. Wtedy ponownie znalazła się na krześle, przekrzywiając głowę spoglądała na niego ciekawie. Domyślała się, cóż takiego mógł mieć na myśli aczkolwiek nie zamierzała mu nic ułatwiać.
- Witaj w domu. - odparła całkowicie odruchowo witając się z nim, a potem przyciągnięta wstrzymała oddech powstrzymując odruch drapieżcy by go odepchnąć i się zaczaić z odpowiedzią na "atak". Westchnęła przeciągle wypuszczając powietrze i nabierając nowy haust do płuc.
- Widać to po twoim pragnieniu. - zamruczała niewinnie i niby to odruchowo odsunęła większą część włosów z szyi jakby dając mu zezwolenie, a potem znów puszczając je wolno i błyskając zębami w bezczelnym uśmiechu.
- Nie wiem, odświeżysz mi pamięć? - przygryzła subtelnie dolną wargę ignorując dreszcz przechodzący wzdłuż kręgosłupa oraz przyjemne ciepło w środku na rzecz uniesienia się lekko w siedzenia i objęcia wampira za szyję ramionami. Nachyliła się do jego ucha szepcząc zmysłowe "teraz" nim lekko je przygryzła nie tykając przy tym małżowiny kłami.

_________________
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Lis 05, 2012 9:50 pm

Elliot trzymając Yvelin w objęciach, poczuł jak się powstrzymywała przed typowym dla drapieżcy odruchu. Każdy wampir będąc groźnym stworzeniem unikało innych groźnych stworzeń, co jest całkowicie normalnie. On też z łatwością nie dopuściłby nikogo do jego szyi, zwłaszcza że temu komuś się kły wysunęły! Jednakże to też zwykły odruch u krwiopijców, gdy czują świeżą, płynącą, życiodajną substancję. Zaśmiał się pod nosem po jej komentarzu i spojrzał w jej oczy pustym wzrokiem, nie wyrażającym nic, a nic. Jakoś nie chciał myśleć o tym co przed chwilą się wydarzyło w zamku jego dziadka, z jego ojcem i jego służką w roli głównej, dołączając do tego również panikującą matkę, która była o dziwo i tak spokojna niż zazwyczaj.
Wracając jednak do tematu... szlachetnokrwisty patrzył na blondwłosą, drażniąc się z nią w okolicach jej kobiecości, gdyż jego ręka przesuwała się coraz wyżej i wyżej, rysując palcami kółeczka po wewnętrznej stronie jej ud. Wiedział, jak to potrafi zadziałać na kobiety. Taki drobny, lecz intymny dotyk, pobudza doskonale zmysły. Aż ciało pragnie więcej.
- Z przyjemnością - odpowiedział uśmiechając się tak, że jego kły były doskonale widoczne i złapał ją za pośladki unosząc do góry, tak aby z łatwością mogła opleść nogami jego postać w pasie. Zaczął kierować się w stronę salonu, składając delikatne pocałunki na jej szyi i dekoldzie, gdzie nie gdzie lekko zahaczając językiem.
Kiedy w końcu byli w jego sypialni położył ją na łóżko, nachylając się nad nią z bladym uśmiechem. Jego ręce były aktualnie na jej brzuchu i bawiły się dolnym szwem bluzki, unosząc go lekko do góry.
Ell pochylił się bliżej jej postaci i wbił się wargami w jej usta, przysysając się do nich. Teraz z większą pewnością zaczął podciągać jej koszulkę w górę, jednak aby ją ściągnąć Yvelin będzie musiała się lekko podnieść do góry.
Drugą ręką masował jej odkryte plecy.
- Jesteś piękna - powiedział odsuwając na chwile swoje usta od jej, a jego oczy badały odkryte okolice jej ciała.
Spokojna rozczochrana, Ell wiedział co robił. Bądź co bądź, jakieś tam doświadczenie miał, ale się tym nie chwalił.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Lis 05, 2012 9:51 pm

Zauważył, nie trudno było się tego domyślić aczkolwiek jasnowłosa zdawała się na to nie zwracać najmniejszej uwagi. W końcu nie zrobiłaby krzywdy swojemu potencjalnemu kochankowi i przyjacielowi jednocześnie, taką przynajmniej miała nadzieję. Czasami rządzę były silniejsze od wampirów.
Jej problemem nie było dopuszczanie kogoś do swojej szyi, zresztą zawsze uważała to całe bicie serca i krążącą posokę za żart matki natury. Oni nie byli ludźmi i odebranie im większości krwi nie powinno zabić żadnego wampira. W normalnym funkcjonowaniu dziewczynie zawsze przeszkadzały instynkty partnery, ale jakoś sobie z tym radziła, a z czasem również i je polubiła kiedy ratowały jej tyłek.
Nie pytała o to co się działo kiedy Elliot był poza swoim apartamentem, po pierwsze niezbyt ją to interesowało, a po drugie miała choć trochę taktu widząc wyraz jego oczu. Biła z nich nieprzyjemna pustka, a tego dziewczyna nie lubiła.
Chyba przecenił nieco swoje zdolności bo Yvelin jedynie westchnęła cicho pozwalając mu na kontynuowanie zabawy, nie należała do panienek mdlejących przy pierwszym poważnym dotyku ze strony mężczyzny. Szlachetny nie wziął też pod uwagę faktu iż jej zmysły były już wystarczająco wyostrzone by mogła dostrzec, że nie tylko ją kręci ta zabawa. Zacmokała cichutko udzielając mu niby to zezwolenia na podniesienie się i zabranie do innego pomieszczenia. Przytulona do jego ciała, wisząc w górze odchyliła nieco głowę do tyłu i zmrużyła oczy nim z jej gardła wydobył się typowy koci pomruk zadowolenia. Lądując na pościeli posłała mu niewinny uśmiech, a potem sama podniosła się w górę by mógł dokończyć dzieła. Chwilę później zabrała się za pozbawianie górnej partii ubrań samego Elliota. Każdy pocałunek przyjmowała ze zwyczajowym zadowoleniem.
- Mówisz to każdej? - mruknęła uśmiechając się filuternie w kierunku chłopaka, nie mając przy tym nic złego na myśli próbowała się wywiedzieć czy jest jedyną, która spędzi noc w tej sypialni. Wątpiła w to, ale może jednak... kto wie?
Sama sytuacja mogła by się z boku wydawać absurdalna, dwójka szlachetnych przed ślubem zabawiająca się ze sobą w najlepsze bez wiedzy rodziców. Mmm.... zabawa w kotka i myszkę z panterą czasem popłaca.

_________________
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Lis 05, 2012 9:52 pm

Dokładnie. To całe odskakiwanie wampirów od siebie, kiedy uznali, że ktoś może wypić ich krew, było totalnym absurdem. Przecież oni sami żywili się krwią i gdyby jej nie mieli, ta która wypełniała ich żyły zgasłaby szybciej niż ktoś mógłby się tego spodziewać. Dzięki ludzkiej krwi oraz poziomów E czy D, wampiry jeszcze żyły na tym świecie, dając im pożywienie. Bez niego nikt długo nie wytrzyma, ot co.
Ell docenił to, że Yvelin rozumiała, aby lepiej nie poruszać tematu, tego co się zdarzyło, kiedy go nie było. W końcu nie wszyscy są tacy taktowni. Bywają i tacy, co wciskają nos w nie swoje sprawy, wyraźnie widząc, że ktoś może sobie tego nie życzyć. Cóż, nie to że Ell jest święty i on uwielbia droczyć się z innymi, jednak jest samolubem no i.. nie lubi gdy ktoś zaczepia jego, o! Chyba, że to jakaś rodzina lub przyjaciele, to jest w stanie to zrozumieć. Kto się czubi, ten się lubi, nie? Tak, więc Yv jakby miała ochotę go podenerwować to narażałaby się na złość z jego strony i tą ostrą, ale bez problemu po pewnym czasie by mu przeszła, gdyż ją polubił. Ta, jedyny z tej rodziny jest chyba zdolny do jakiś pozytywnych uczuć. No i Sofa, ale to inna bajka.
Gdy nastolatka się uniosła, ciemnowłosy ściągnął całkiem jej górną garderobę zrzucając na dywan, leżący obok łóżka. Przejechał opuszkami palców, po jej nagim ciele. Jak każdy krwiopijca miał zimną skórę, ale jako że Yv również była wampirem, nie czuł jej chłodu, a jedynie przyjemne ciepło jakie dawało mu jej ciało, gdy ją dotykał. Zszedł pocałunkami coraz niżej zatrzymując się na piersiach, schowanym pod materiałem stanika. Wydłużony kły wbił w połączenie tej części ubioru i rozerwał je przy mocniejszym pociągnięciu kłów. Ups. Tak, więc i stanik - rozwalony niestety - poleciał na podłogę. Jakże mu przykro. Pocałował każdy odkryty skrawek jej ciała, odchylił się od niej tylko, wtedy gdy zadała mu pytanie.
- Oczywiście... - powiedział całkowicie poważnie, po czym cmoknął ją w nos -.. że nie. Nie łatwo ode mnie usłyszeć komplementy, cóż poradzić - dodał, wpijając swoje usta w jej, aby pogłębić pocałunek, a dłońmi pieścić jej biust, oraz okolice brzucha.
Prawda była taka, że Ell robił co nie co z dziewczynami, ale z żadną się nie przespał, więc nie tylko on byłby pierwszy Yvelin. Ona jego również. A to już coś!
Sam też pomógł jasnowłosej ściągnąć swoją koszulkę, aby i ona mogła dotknąć jego ciała i zająć się nim, jak chciała. Coraz większa sterta ciuchów robiła im się koło łóżka, no proszę.
Szlachetny zszedł pocałunkami poprzez szyję wampirzycy na jej piersi, które pieścił językiem, a potem zszedł na brzuch i nad pasek od spodni, który odpiął, aby szybko zsunąć jej spodnie na dół. Prawą ręką drażnił się z nią przez materiał majtek, masując jej okolice intymne, a na jego bladych wargach pojawił się cień uśmiechu. Przez przypadek nogą zwalił pilota od telewizora, który to przełączył się na kanał z muzyką. Klimatycznie. Akurat w telewizorze leciał, stary, ale dość ładny kawałek, pasujący do sytuacji > klik.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Lis 05, 2012 9:52 pm

Nie tylko ludzkie społeczeństwo miało swoje absurdy oraz dziwne zabobony. Wampiry ogarniał strach na myśl o utracie życia, nikt tak naprawdę nie był nieśmiertelny poza szlachetnymi, którzy także kiedyś za sprawką łowców czy siebie nawzajem mieli obrócić się w pył pozostawiając świat wolnym od jednego z tych "przeklętych potworów".
Nigdy nie żywiąca się krwią swoich podwładnych Yvelin zdecydowanie wolała smakować posoki od ludzi, ewentualnie czerwonego wina. Tabletki mające jej zastąpić naturalny pokarm sprawiały, że stawała się rozdrażniona i jeszcze niebezpieczniejsza niż przed nikłym zaspokojeniem głodu, poza tym nie wystarczały na długo.
Nie narażając się Elliotowi miała lepszą pozycję, jako jego przyjaciółka mogła również dowiedzieć wielu rzeczy bezpośrednio ze źródła. Cóż, łącząc przyjemne z pożytecznym można się dobrze bawić, pomyślała z rozbawieniem dziewczyna posyłając mu zalotne spojrzenie. Ciekawa była jak wiele emocji mogłaby wydobyć z czarnowłosego gdyby jednak doszło między nimi do czegoś więcej, czy potrafiłby się zmusić do pozostania przy jednej partnerce? Nie znała jego ojca więc ten fakt jak najbardziej dostarczał jej tematów do rozmyślań i zazwyczaj nieświadomie myśląc o chłopaku zmierzała właśnie w tym kierunku. Uznawała to za zwykłą ciekawość. Nic niezwykłego w końcu, ze interesuje się swoim przyjacielem więcej niż trochę, jedynym przyjacielem dodajmy. Pozbywając się brata ze swego życia miłosnego zrobiła to co należało, wiedząc iż początku nie powinna była się wikłać w coś takiego. Kochała go, ale nie była pewna czy tak jak powinna to robić kobieta jego życia. Zresztą... była jego siostrą, powinien się więc z nią kłócić i wręcz jej nie znosić zamiast wzdychać za kimś kto nie mógł mu zapewnić szczęścia. Tak będzie lepiej...
Biernie poddając się działaniom czarnowłosego myślała o wielu różnych rzeczach, nie do końca orientowała się co się wokół niej dzieje do momentu kiedy ponownie błysnęły jej kły chłopaka w okolicach jej piersi. Zmrużyła niebezpiecznie oczy, a z jej gardła wydobył się cichy warkot świadczący o niezadowoleniu. Zerknęła na szczątki swego stanika i westchnęła ciężko, kolejna droga rzecz do wyrzucenia.
- No ja myślę. - mruknęła uśmiechając się przy tym nieco złośliwie, a potem podnosząc się lekko by musnąć jego usta tuż przed pocałunkiem, który następnie sama przerwała mrucząc. - Nie lubię przechodzonego towaru. - Była to tylko niewinna uwaga, ale jakże skuteczna kiedy przychodziło co do czego. Poskutkowała do tej pory już na wielu adoratorów wampirzycy, większość z nich po czymś takim odpuszczała sobie i dawała jej spokój, a jak będzie z Ellem? Wkurzy się i ją wywali czy po prostu się odgryzie?
Ściągając z niego koszulkę kierowała się instynktem, pozwoliła sobie na swobodę większą niż zwykle i zamruczała z podziwem widząc jego ciało. Zdecydowanie musiał mieć powodzenie u kobiet, a ta myśl podobała się Yvelin już nieco mniej. Zostając w samej dolnej bieliźnie zaczerwieniła się mocno i odruchowo odepchnęła go lekko w tył spoglądając nieśmiało. Nie bardzo wiedziała do czego to wszystko może ich doprowadzić, ale musiał zwolnić by nie przesadzić albo nie przekroczyć granicy własnego bezpieczeństwa. Uniosła dłoń w górę i zatrzymała ją na policzku chłopaka przysuwając się bliżej zagłuszyć własne reakcje wtulając twarz w jego ramię.
- Jak zrobisz mi krzywdę to cię pożrę, pamiętaj. - zagroziła mu cicho bynajmniej nie na żarty, ale nie była pewna czy byłaby w stanie spełnić tę groźbę. Wszystko zależało od nich samych.

_________________
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Lis 05, 2012 9:52 pm

To nie dobrze, że Yv nie orientowała się w tym co się w okół niej dzieje. Ellowi spadłoby ego, że nie umie przyciągnąć uwagi dziewczyny! No i dochodzi do tego też fakt, że potem jeszcze powiedziałaby, że robił coś wbrew jej woli czy coś, a nie chciało mu się takich spraw załatwiać i tyle.
Nic nie zrobił sobie na jej warkot, uznając że i tak zaraz przestanie warczeć, bo ten nic jej złego nie zrobił. Jedynie ucierpiał jej biustonosz, ale w tym momencie w ogóle go nie potrzebowała, więc po co tyle hałasu, o.
Pokręcił głową rozbawiony na jej 'no ja myślę'. Miało to zabrzmieć, jak groźba? Słodko wyglądała, gdy chciała wyjść na złą dziewczynkę. Oczywiście to co dodała spowodował wybuch szczerego śmiechu z ust chłopaka.
- To nie znaczy, że zupełnie niczego nie robiłem. Ale moim zdaniem to plusy. Nie ma opcji, abym popełnił jakąś gafę lub Cię nie zaspokoił - rzucił uśmiechając się cwaniacko. No co? Tacy zupełnie czyściutcy chłoptasie też nie są za fajny dla dziewczyn, które nie są zupełnie zielone. Po za tym Ell jest już w takim wieku, że młodzież tych czasów, szybko się uczyła tego i owego. Po za tym jest nawet ładny, więc dziewczyny same mu się pchały do łap!~ Ah ta skromność, wiem [xd]
W każdym razie skończył tą zaczepną rozmowę i wrócił do swoich czynności, zdejmowania ubrań z Yvelin i pieszczenia jej wspaniałego ciała, które bardzo mu się spodobało. Cóż, każda wampirzyca była piękna, ale ta szlachetna miała to coś, co go przyciągnęło. Chyba Ell tak jak Samur ma słabość do blondynek.
Spodobały mu się jej pomruki, zwłaszcza kiedy jeden z nich wydobyła z gardła, bo spodobało jej się jego ciało. Nie na marne chłopak ćwiczył od kilku lat. Efekty okazały się dobre, co sprawiło że poczuł jakąś tam ulgę. Nie chciał, aby Yv uznała go za mało atrakcyjnego. Nie był narcyzem, więc nie wiedział czy się jej spodoba, czy nie.
Nagle dziewczyna odsunęła się od niebieskookiego z wypiekami na policzkach, które uznał za urocze. Jednak podniósł wysoko brwi, nie wiedząc czy to oznacza, że Yvelin chce się wycofać, czy po prostu potrzebuje przerwy. Tak, więc przez chwilę się nie ruszał czekając co dalej. Na szczęście długo nie musiał myśleć, bo dziewczyna w końcu przysunęła się do niego, wyszeptując coś o krzywdzie.
- Em.. każdą kobietę boli pierwszy raz, więc nie mogę Ci obiecać, że nie poczujesz żadnego bólu.. krew też może polecieć - wymamrotał, nie wiedząc za bardzo co jej powiedzieć. Pogłaskał po chwili jej włosy i ułożył na łóżku.
- Będę delikatny - obiecał drażniąc się z nią przez materiał majtek, aby pobudzić dziewczynę. Kiedy będzie bardziej mokra, to mniej ją powinno boleć. Oczywiście w między czasie sięgnął prezerwatywy spod łóżka i kiedy pozbył się swojej dolnej bielizny i jasnowłosej, założył gumkę na odpowiednie 'miejsce'.
- Gotowa? - zapytał patrząc jej w oczy. Jeśli odpowiedź znaczyła 'tak' to nastąpiła cenzura, jeśli 'nie' to Ell odsunął się od nastolatki.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Lis 05, 2012 10:33 pm

Nigdy nie miał się dowiedzieć o tej chwili zawahania w której przez jej myśli przefrunęła niczym wolny ptak postać Dastana. Nie mogła tak do końca zgodzić się z samą sobą, ale rozsądek zdecydowanie przejął władzę nad ciałem pozwalając by oddała się szlachetnemu, który nie był jej bratem. Ten związek przynajmniej byłby akceptowalny przez oba światy, co nie znaczyło iż zamierzała się komukolwiek podporządkować. Jedyne na czym jej po cichu zależało to dobro jej braciszka, matka pozostawała jej równie obojętna co ojczym i reszta "rodziny".
Nie przejmowanie się jej warkotem nie do końca było bezpieczną opcją dla czarnowłosego, ale skoro taką właśnie podjął decyzję należy to uszanować i nie roztrząsać sprawy za długo. Blondynka nie lubiła kiedy niszczono rzeczy na które sama sobie zapracowała lub te które sama wybrała do noszenia, ale tego jeszcze swojego przyjaciela... a teraz może już kochanka... nauczy w najbliższej przyszłości. Jeszcze tak wielu rzeczy o niej nie wiedział, zbyt wielu by jawnie twierdzić iż nie jest zła. Zignorowała całkowicie ten atak wesołości skupiając się jedynie na pozostałych elementach gry. Zdecydowanie dominował w niej chłopak.
- Tak myślałam. Wy zawsze jesteście tacy doświadczeni. - mruknęła ni to żartem ni to serio. Była pewna faktu, że brał to jak najbardziej na poważnie, a może nawet uznał jej słowa za swego rodzaju wyzwanie? W każdym razie na brak uwagi ze strony czarnowłosego nie mogła narzekać.
Jego wątpliwości były całkowicie bezpodstawne, jak mógłby jej się nie spodobać ktoś tak piękny i odpowiadający jej gustowi zarazem. Yv nie zdziwieniem stwierdziła iż ta czarna czupryna dodaje mu większego uroku niż niejednemu blondynowi jego kosmyki, tak jasne i zarazem nie wywołujące u niej tego uczucia. Podobał jej się to mało powiedziane, wzbudzał w dziewczynie pierwotne instynkt zarówno drapieżcy jak i ofiary. Drobna przerwa do jakiej do przymusiła wystarczyła jej by podjąć decyzję, ona również chciała teraz najbardziej by połączyli się... jeśli nie w miłości to przynajmniej w pełnym namiętności tańcu.
- Nie o tym mówiłam. - odparła szeptem, ale nie wciąż nie wyjaśniła co ma na myśli bo sama nie do końca to wiedziała. Jeszcze nie teraz. Może kiedyś oboje na to wpadną co w chwili uniesienia mogła sobie pomyśleć jasnowłosa i jakie będą tego skutki. Spoglądając w jego oczy uśmiechnęła się uroczo, leżąc na plecach starała się jak najbardziej rozluźnić.
- Wierzę ci. - nie kłóciła się ani nie zamierzała uciekać. Z uśmiechem przyjęła wszystko co dla niej szykowała dając też wiele od siebie, nie pozostawała dłużna i przynajmniej łącząc ich usta w pocałunku starała się jakoś pokazać iż też ma w tym swój udział. Skinęła głową zezwalając mu na wejście. Dalszą część skryła zasłona nocy.... oraz słodka tajemnica. Wampirzyca długo tej nocy nie zapomni.

_________________
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Czw Lis 08, 2012 6:52 pm

Aby nie pisać od nowa tego co już w poprzednim poście było pisane - zarówno w moim, jak i pięknej Yvelin - przejdę dalej.
Po jakże ciekawych 'zabawach', jaką Ci dwoje przeszli tej nocy - Ell odsunął się od Yvelin kładąc obok, a jego przydługie już czarne włosy, rozsypały się po pościeli. Jego oddech wciąż się urywał, a oczy były na wpół przymknięte, zamglone. Przejechał dłońmi po twarzy, po czym wstał zakładając bokserki. Przydałaby się, jakaś kąpiel na odświeżenie. Spojrzał z uśmiechem na Yv. Teoretycznie ta jest już kobietą! Przeżyła swój pierwszy raz, a takie coś zostaje na długo w głowie nastolatek i innych dam. Z kim? A oto z dupkiem Ellem, który pochodzi z wrednej rodziny, czego zielonooka chyba była świadoma prawda?
- Może chcesz się wykąpać? - zapytał i klepnął ją w tyłek, udając się czym prędzej do łazienki, gdzie się zamknął i poszedł pod prysznic. Nie chodziło o to, aby dziewczyna go nie oglądała, bo przecież chwilę temu już mogła zobaczyć każdy element jego nagiego ciała. Po prostu chciał w spokoju się wykąpać i umyć włosy, które po wyjściu spod prysznica szybko podciął, aby nie opadały mu na oczy.
Umył zęby i ubrał bokserki wychodząc z łazienki, aby skierować się do kuchni, gdzie czekało już na nich ciepłe śniadanie z świeżą krwią z kubkach. Widocznie Elise wstąpiła i przyszykowała coś dla nich kiedy spali, po 'drobnych' igraszkach. Chłopak ziewnął zerkając na zegarek. Ma sporo spraw do załatwienia. Nie łatwo być ojcem samego burmistrza, ot co!
- Wybacz młoda, ale czas się zbierać - zawołał do jasnowłosej, która przypuśćmy zdążyła się ogarnąć i umyć, jak i potem wraz z Ellem zjeść śniadanie.
Dwa wampiry z uśmiechem na ustach opuściły apartament, o!

zt x2

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Czw Gru 06, 2012 11:01 pm

Z uszczęśliwioną miną Elisia wisiała sobie na Ellu, pozwalając się wynieść z klubu. Miała dość na dzisiaj, zwłaszcza głośnej muzyki i tych wszystkich wirujących wokół emocji, które przyprawiały ją o ból głowy. W miejscach, gdzie zjawiały się tłumy ludzi nigdy nie mogła wytrzymać zbyt długo, ku swojej niewątpliwej rozpaczy. Na koncertach, ogarnięta gorączką tego co się działo, szalała najbardziej ze wszystkich, a gdy przechodziła koło cmentarza, na którym właśnie odbywał się pogrzeb, emocje przytłaczały ją i płakała z żalu za nieznajomym człowiekiem, który nic a nic jej nie obchodził. To naprawdę pokręcone.
Ale w towarzystwie samego Elliota czuła się dobrze. Ich stosunki uległy znaczącej poprawie, humor szlachetnego też był niczego sobie, więc mała nie musiała się obawiać, że zostanie zaatakowana jakimś niechcianymi uczuciami zupełnie znienacka.
Gdy wychodzili z klubu, oparła się policzkiem o bark wampira i nieco przymglonym wzrokiem wodziła po zadymionym wnętrzu. W jej oczy rzuciła się twarz jednej z kelnerek (tej kelnerki), która przypatrywała się wychodzącym z pewnym politowaniem w oczach. Na ten widok Elaine uniosła głowę, wyszczerzyła kiełki i posłała kobiecinie dość przerażający grymas, na co tamta widocznie zbladła i czym prędzej wróciła do pracy. Skrzacik parsknął cichutkim śmiechem i ze spokojem ponownie ułożył czarną łepetynę na ramieniu Ella.
- A ładne te twoje kochanki? - zagadnęła, bo najwyraźniej nie ogarnęła faktu, że Elliot po tych słowach coś jeszcze dodał. W sumie, co jej tam. Nie żeby miała jakieś zapędy homoseksualne - była heretyczką w stu procentach! - ale miewała platoniczne zauroczenia ślicznymi babkami, a jeśli już były wysokie, to w ogóle była gotowa wyznawać dozgonną miłość. Taak, miała swoje odchyły. Tak więc jej to naprawdę nie przeszkadza, jeśli po mieszkaniu Elliota kręcą się inne laski. Przynajmniej do czasu, bo jak wytrzeźwieje i zacznie jej na tym szlachetniaku zależeć, to niech się tylko jakaś pojawi w zasięgu wzroku... Uch, wióry polecą!
Usadowił ją w taksówce, więc Elaine rozwaliła się na połowę siedzenia i westchnęła długo i przeciągle. Właściwie... nagle naszła ją ochota na śpiewanie. O tak, była podpita, nieco schrypnięta, miała doskonały głos.
- Piętnastu chłopa na Umrzyka Skrzyni... - zaczęła, może nie basem, ale dziwnie niskim głosem jak na siebie. No, co, starała się upodobnić do starych wilków morskich, którzy tą piosenkę śpiewali, to oczywiste! - Jo ho ho! I butelka rumu. Piją na umór! Resztę czart uczyni! JO HO HO! - zakończyła wysoką, świdrującą nutą.
- Masz rum? - spytała ni stąd, ni zowąd, po czym ziewnęła szeroko, zupełnie nie przejmując się biednym taksówkarzem. - Bo wiesz, rum to jest trunek prawdziwych mężczyzn, a ja tylko takie piję! Żadnej szmiry, wódka to woda w porównaniu z trunkiem-prawdziwych-mężczyzn. Nic tak gardła nie pieści, do stu tysięcy beczek zjełczałego tranu!
Trochę się rozgadała, ale i tak szczęście, że dopiero teraz ją naszło. Taksówka wreszcie się zatrzymała. Chłopak pewnie wysiadł, ale Ezia tylko wyczekująco wystawiła rączki w jego kierunku. Mogła tam siedzieć choćby całą noc, dopóki nie przeniesie jej do apartamentowca, o. Gdy niechybnie ją uniósł, znowu wtuliła się w niego - ba! - nawet cicho mruknęła z przyjemności.
- Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht! Gdzie ta koja wymarzona w snach! - śpiewała dalej, tym razem już swoim normalniejszym, wyjątkowo ładnym głosem. Fakt, że była trochę za głośno jak na porę dnia i nocy, ale cóż...
- Ty wiesz, co ja bym chciała? Chciałabym być piratem. Miałabym swój własny okręt i w ogóle...
Weszli do budynku.
- Byłby wieeelki. Nazwałabym go Piekielny Grzmot, co myślisz?
Weszli do windy.
- I żeglowałabym zawsze w stronę wschodzącego słońca, niech to dunder świśnie! To by dopiero była przygoda. Mogłabym cię zrobić moim majtkiem, chcesz, chcesz, chcesz?
Stanęli przed drzwiami mieszkania. Elisia zupełnie się uciszyła, ponownie wtulając twarz w szyję wampira i wdychając charakterystyczny zapach jego skóry. Och, ten cholerny zapach, mieszał jej zmysły.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pią Gru 07, 2012 2:12 pm

No z jej mocą to nic dziwnego, że po pewnym czasie źle wszystko znosiła. Za dużo emocji, pragnień - tych złych i dobrych. Tak samo osoby z mocą czytania w myślach miały przechlapane. Nie dość, że mało co rozumieją z tych myśli, gdy tak na siebie nachodzą to jeszcze im samym głowa może siąść od tego natłoku i "krzyków".
To dobrze, że przy samym Ell'u dziewczyna czuje się dobrze. W końcu jak mają żyć ze sobą bóg wie ile, to przydałoby się, aby czuli się przy sobie dobrze. To, że ich pierwsze spotkanie nie było zbyt owocne, nie znaczy że teraz będzie źle. Ewentualnie to tylko przez alkohol, który buzował teraz w ich obu. Ale przynajmniej jest coś, co sprawi że jak będą się kłócić szybko zakończy ich sprzeczki - wódka! To prawda, że ona łączy ludzi, ekhem.
Gdy nastolatka przyległa policzkiem do ciała Elliota, po jego kręgosłupie przebiegł miły prąd, który coraz bardziej go irytował, bo nie miał pojęcia czemu tak reaguje. Do nie dawna powiedziałby, że ta dziewczyna z jaskini to najgorsza laska w jego życiu i w życiu by ją kijem przez szmatę nie dotknął. A tu wręcz przeciwnie! Jej bliskość działała na niego relaksująco i czasem zbyt pewnie, gdyż nie raz miał ochotę - trzymając ją na rękach - złapać za brodę i pocałować. Nie miał pojęcia, że kelnerka patrzy na nich, także nic nie zrobił, a nagły śmiech Eli sprawił, że chłopak nie co się zdezorientował. Zastanawiał się, czy może ta wie o czym on myśli i dlatego się śmieje. Natychmiast nałożył na siebie blokadę, aby ochronić się przed takim 'zagrożeniem'. A co do samej kelnerki.. pewnie uznała Elaine za gówniarę, która się spija i potem trzeba ją nieść do domu.. dobra nie oszukujmy się - pewnie miała chętkę na Ela, haha!
Co do zapędów lesbijskich Elaine.. faktycznie były dziwne. Ale w sumie dużo kobiet tak miewało. No, bo płeć żeńska inaczej patrzy na ocenianie innych kobiet, niż faceci siebie nawzajem. Tak samo witanie się w policzek całusem - kobiety robią to nieustannie, za to faceci woleliby się na siebie zrzygać... a to wcale nie znaczy, że kobiety mają zapędy homo czy biseksualne, o. W każdym razie Elliot mając na uwadze ten fakt nic nie zrobił sobie z jej pytania i tylko wzruszył ramionami.
- Jeśli pytasz o służki to.. tak, są ładne. Ale nie patrze na nie pod tym względem. Nigdy nie łączę 'pracy' z przyjemnościami - rzucił znowu wsadzając jakiś podtekst do swojej wypowiedzi. Dobrze, że dziewczyna jest na tyle pijana, że może nie zrozumieć o co mu chodziło, bo wtedy to na bank przekreśliłaby go, jako normalnego faceta, a dała mu plakietkę 'pedofil, zboczeniec i napaleniec w jednym'. Myh.
Oczywiście nie mogło odbyć się bez karaoke.. nie to, że szlachetny miał coś do głosu brunetki, gdyż na prawdę ładnie śpiewała, a melodia jaka wypływała z jej ust, była ukojeniem dla jego uszu - to wolał, bez takich cyrków się obejść. Taksówkarz akurat nie należał do ludzi, którzy lubią słuchać śpiewu pijanych nastolatków, toteż patrzył na Eli z niesmakiem. Chłopak tylko westchnął i wyciągnął lizaka z kieszeni - nie pytajcie skąd go tam miał, bo sam w sumie nie pamiętał - i dał Elaine, aby sobie go wzięła zamiast śpiewała. Jak to nie pomogło olał to, bo w sumie miał w dupie co o nich pomyśli kierowca samochodu. Chodziło tylko i wyłącznie o to, że sam nie miał w tamtym momencie ochoty na śpiewanie, zwłaszcza gdy Elaine zmieniała swój głos na jakiegoś starego piernika.
Gdy zadała mu pytanie odnośnie rumu uśmiechnął się ledwo widocznie.
- Coś tam mam. Zakupiłem barek z zarobionych pieniędzy - mruknął do niej i pogłaskał po główce. Jednak szybko cofnął rękę, bo sam siebie nie poznawał. Nawet przy Yvelin nie miał tak czułych gestów.
Kiedy taksówka zatrzymała się na miejscu, wysiadł z auta płacąc kierowcy, a Eli z powrotem wziął na ręce. Niech się cieszy, póki jest taki dobry~ to przez alkohol, ofc.
Dopiero wchodząc do apartamentu się nad nim zlitowała widocznie, bo barwa jej głosu od razu stała się lżejsza i bardziej znośna. Elliot znał ten utwór, więc w sumie mógł się do niego dołączyć, ale.. nie lubił śpiewać przy innych.
Puszczał mimo uszu, jej milion pytań na sekundę, bo nawet gdyby chciał odpowiedzieć to by chyba nie mógł... czemu? A no, bo tak szybko zadawała następne! Uznał, więc że odpowie jej na ostatnie, które przyszło jej do głowy.
- To nie byłoby zbyt mądre, bo słońce nam parzy skórę, bella- szepnął i wyciągnął z kieszeni klucze, aby otworzyć drzwi do swojego mieszkania.
Wszedł wciąż trzymając Lukierka na rękach, aż postanowił ją puścić na fotelu w salonie, wracając do przedpokoju, aby zamknąć drzwi na klucz. Następnie udał się do kuchni i wyciągnął z zamrażalki krew, aby wlać sobie ją do kubka. Głodny zaczynał się robić, a wolał uniknąć incydentów z rzucaniem się z okna, za jakąś zdobyczą. Przy okazji Eli też nalał krwi. A gdyby chciała coś normalnego.. cóż, nikt ze służek nie zrobił zakupów do lodówki. Pozostały tylko chipsy solone, więc złapał dwie paczki w wolną rękę i skierował się do salonu na kanapę, przed którą był stolik na który odłożył dwa kubki z 0 rh- oraz przekąski. Oparł się o oparcie kanapy i zamknął na moment oczy. Złapał ręką pilot, który jak zwykle zostawił pod poduszką, aby włączyć wierzę z muzyką. Pierwsze co zaczęło lecieć to to. Przypomniało mu się, jak na dachu kiedyś poznał niższej krwi wampirzycę z którą przyjemnie mu się rozmawiało. Ba, zaśpiewał wtedy z nią! Ale to było dawno... i dotyczyło innej piosenki, chodź z tego samego gatunku~
- Rozgość się, ja będę szedł wziąć prysznic - mruknął pod nosem i wstał, przeciągając się na stojaka, przy czym ściągnął sweter rzucając go na wersalkę. Skierował się w stronę łazienki zerkając na swojego gościa, jak się trzyma.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pią Gru 07, 2012 9:43 pm

Teraz rzeczywiście Eli czuła się w obecności szlachetnego dobrze, choć przecież nie od początku tak było. W jaskini jego irytacja, zdenerwowanie i mnóstwo innych złych emocji, które dziewczyna najwyraźniej w nim wzbudzała, nie poprawiały bynajmniej jej nastroju. Najwyraźniej dla nich obu stan upojenia alkoholowego był jedynym wyjściem - kto wie, czy faktycznie w swoim przyszłym wspólnym życiu, gdy będzie się zanosić na kłótnie, nie sięgną za każdym razem po flaszkę. O ileż to przyjemniejsze od zwykłego wydzierania się jedno na drugie. No, istniały także inne metody rozładowywania nadmiaru emocji, a w przypadku tej dwójki, którą coś dziwnie do siebie ciągnęło, mogło się to okazać bardzo skuteczne... Aaale, to jeszcze trochę wody upłynie, jeśli w ogóle.
Tuliła się do niego w najlepsze, bo po pierwsze - po prostu miała na to ochotę. A po drugie, po alkoholu stawała się naprawdę bezradnym, bezbronnym stworzeniem, które ciągle i ciągle potrzebowało czuć czyjąś bliskość. Gdyby była trzeźwa nawet do głowy by jej nie przyszło tak przyklejać się do tego wampira, który już tyle razy w ciągu ich krótkiej znajomości ją obrażał! Ale po wódce nie miała takich dylematów. Zresztą, wszystko w niej się intensyfikowało, a że normalnie lubiła kontakt fizyczny i świadomość, że nie jest sama - tym bardziej po takiej ilości wysoko procentowych płynów wlewanych w siebie bez ograniczeń.
A może raczej trochę się przekonała do tego bruneta. W końcu dobrze się z nim dzisiaj bawiła, poza tym był dla niej taki miły, i - o dziwo! - bardzo troskliwy. Na coś takiego nie mogła pozostać obojętna. Bo ona w rzeczy samej też nie była taka zła. Jak kogoś nie lubiła, lub miała doń stosunek obojętny, bywała irytująca, wkurzająca albo po prostu wredna. Ale w innych przypadkach, czy dało się nie kochać tej kruszyny? Ano, właśnie.
Ech, i znowu nie do końca ogarnęła, co chłopak do niej mówił o tych służkach. Po prostu była na tyle zmęczona, że dochodziło do niej co drugie słowo, a kiedy już się odzywał wsłuchiwała się bardziej w sam przyjemny tembr jego głosu, niż w konkretne dźwięki. Ale spokojnie, wszak i tak już miała Ella za zboczeńca, jak to oznajmiła mu dosadnie w jaskini. Tylko jakoś... no, zapomniała, albo przestało jej to przeszkadzać.
Taksówkarz faktycznie nie wyglądał na zadowolonego. Była późna pora, pewnie jeden z jego ostatnich kursów, więc na pewno nie miał ochoty użerać się z dwójką pijanych nastolatków, z których jedno było nieznośnie głośne, a drugie starało się nie zwracać na to uwagi. Ale nawet na trzeźwo Elaine miałaby faceta gdzieś, bo był tylko człowiekiem, więc w jej hierarchii niemalże nikim. Powinien wykonywać swoją pracę bez gadania, bo przecież jeszcze mu za to płacili! Te spojrzenia, które posyłał małej były już szczytem tupetu, doprawdy. Kątem oka dojrzała, że Elliot wyciągnął coś w jej stronę. Zerknęła na niego i wygięła wargi w podkówkę.
- Słodkie - zaprotestowała krótko, kręcąc przy tym głową, aż jej ciemne loki zawirowały na chwilę wokół bladej twarzy. Powinien się domyślić w czym tkwił problem, jeśli przypomni sobie zachowanie Ezii z kawiarni. Niestety więc nie przymknęła się, tylko dośpiewała swoją bistą piosenkę do ostatniej nutki, z premedytacją nachylając się bardziej w stronę taksówkarza. Biedny Ell... lekki obciach mu robiła, nie ma co.
Kiedy poczuła dłoń wampira na swoich włosach, momentalnie przymknęła oczy i zamruczała cicho, brzmiąc wypisz wymaluj jak zadowolone kociątko. Nie na długo jednak, bowiem chłopak szybko cofnął rękę, a szkoda. Ona dosłownie ko-cha-ła być głaskana, po głowie, po włosach, po policzkach. A jeśli jeszcze dokonywała tego dłoń, która przyprawiała jej skórę o to przyjemne mrowienie, już w ogóle była w pełni szczęśliwa.
W drodze do apartamentu trochę się nagadała, ale Elliot jednym trafnym stwierdzeniem zamknął jej usta. Próbowała wymyślić jakąś odpowiedź, coś co pomogłoby jej zostać piratem, a jednocześnie obejść jakoś to nieszczęsne słońce, ale że nic nie przyszło jej do głowy, poddała się z cichym, acz smutnym jękiem.
W każdym razie, chwilę później siedziała już na fotelu. Faktycznie, krótki spacer po świeżym powietrzu trochę ją otrzeźwił, bo dość przytomnym, zaciekawionym spojrzeniem rozglądała się po mieszkaniu narzeczonego. A tak swoją drogą, ona chyba też mieszkała w tym budynku. Kij z tym, że było tu pewnie ze sto apartamentów, zawsze to jakiś punkt wyjścia.
Lekko musnęła dłonią policzek chłopaka, nim się od niej odsunął. Salon podobał się jej, mimo że sama była fanką mniej modernistycznego stylu. Jej uwagę zwróciły zwłaszcza dwie rzeczy - ogromne okna i rozciągająca się z nich panorama miasta, oraz niewielka galeria nad salonem, ogrodzona barierką.
Chwyciła kubek w obie dłonie, posyłając przy tym Ellowi lekki uśmiech. Szlag, czy to możliwe, że jej pierwsze wrażenie było całkowicie błędne? To niespotykane. A jednak zachowywał się względem niej tak troskliwie, a przecież dawno mógł pozostawić niechcianą narzeczoną samą w klubie. Chyba częściej należało go spijać. Łyknęła krwi, a jej oczy przybrały na chwilę barwę szkarłatu - najwyraźniej też odczuwała lekki głód. Zakołysała się lekko w rytm piosenki, którą znała dobrze i podniosła wzrok akurat, gdy Elliot wstawał z zamiarem ściągnięcia swetra. Mimowolnie wlepiła w niego czerwone tęczówki, czując dziwne łaskotanie gdzieś tam w brzuchu.
- Mhm... - mruknęła, słysząc, że coś znowu mówił. Dopiero po chwili otrząsnęła się, zganiła w duchu i nieco zdziwiła. Kąpać się w środku imprezy? Tak szybko wymiękał? Mimo to była to dla Elaine dobra okazja, by pobuszować nieco po jego mieszkaniu.
- A dobra, dobra, idź - wymamrotała i by przestać się na niego gapić zacisnęła powieki i wróciła do picia krwi. Gdy zaś szlachetny zniknął za jednymi z drzwi, mała odłożyła kubek i wstała. To czas na wycieczkę!
Zajrzała wszędzie - do kuchni, do wszystkich szafek i lodówki, do sypialni, gdzie rzuciła się na łóżko i trochę po nim poskakała, a stwierdziwszy, że całkiem wygodne, zeskoczyła na ziemię i stanęła przy ogromnym oknie, przez chwilę kontemplując niezwykły widok. Zaraz potem wlazła do drugiej sypialni i pokoju służki. Jedyne, czego jeszcze nie zobaczyła, to łazienka, ale z wiadomych powodów chwilowo tam nie wchodziła. Nie, żeby choć przez chwilę nie odczuwała pokusy, uhuh...
Na koniec odkryła także Ellowy barek i zabrawszy tyle różnorakich butelek ile mogła udźwignąć, podążyła na galerię nad salonem. Tam usiadła, wyprostowała nogi, oparła się plecami o barierkę, a butelki poustawiała dookoła swojej drobnej postaci. Na moment przymknęła oczy i ziewnęła szeroko.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pią Gru 07, 2012 10:47 pm

Inna metoda, która miała sprawić, aby to napięcie między nimi zniknęło - również przypadłaby Elliotowi do gustu. Co się dziwić? Elaine dobra dupa, że tak ujmę! A Ell to nastolatek, któremu hormony buzują, bardziej niż młodszemu czy starszemu pokoleniu, więc trzeba go jako-tako zrozumieć oraz mu wybaczyć te nie które zbreźne myśli! Zwłaszcza, że jest w stanie upojenia alkoholowego, a to jeszcze bardziej ludzi nakręca, co Elaine powinna doskonale wiedzieć. Sama ma większą ochotę się tulić i kleić do każdego kogo zna i kto jej wpadnie pod rączki, ot co. Ale w sumie większość ludzi tak ma. Po prostu alkohol ma to do siebie, że pobudza nawet najbardziej uciszone zmysły człowieka przez co każdy dotyk, zapach czy gest wzbudza w nas skrajne emocje, podwajając ich siłę. A, że tych dwoje wyraźnie do siebie ciągnęło, to.. wiadomo, że w tym stanie mogą dostać kręćka.
Chłopak też się w miarę przekonywał do Elaine, chodź wolał wciąż swoje zdanie trzymać na wodzy. Nie raz widział, że ludzie pokazywali się w różnych 'maskach', podczas gdy ich prawdziwe oblicze było jeszcze inna niż można by ich o to podejrzewać. Także, to że teraz Eli wydawała mu się całkiem spoko i sympatyczna wcale nie musiało oznaczać, że taka już będzie zawsze. Jednak przyznam, że Ell tam w środku miał taką nadzieję. Taki Cukiereczek o wiele bardziej przypadł mu do gustu. Bez gadania, jak pięciolatka, hałasowania czy robienia jednej wielkiej zadymy w okół siebie. Do tego emanująca seksapilem i chętna na alkohol! Dużo w tych czasach kobiet co lubią sobie popić, ale do tego się nie szanują i lepią do innych, a czarnulek tego nie pochwala. Ta natomiast - mimo klejenia się do jego persony - wciąż się szanowała i widać było, że zanim chłop stopi jej lód - o ile stopi - trochę będzie musiał się namęczyć. Problem polegał w tym, że ta go co rusz bardziej do siebie przyciągała i kusiła, gdy tak jakoś kręciła się biodrami przy jego miednicy. Cudzie, on zaraz nie wytrzymie i weźmie ją na blacie w kuchni, trololo. Żartuje. Ale pocałować możliwe, że już tak, myh.
Z początku turkusowo-oki nie wiedział o co chodziło nastolatce z lizakiem. Tu skomentowała. że 'słodkie', ale upominki nie przyjęła. Dopiero po chwili przypomniał sobie, że brunetka po prostu nie lubiła słodyczy. Ah, ta akcja w kawiarni! Nadal uważa, że ludzie którzy nie przepadają za słodyczami są dziwni. To takie.. nienaturalne! Nawet wampiry lubiły pławić się w czekoladzie, o. Taka kąpiel w kakao to byłoby coś! Chodź w sumie jest też gorzka czekolada i ta może przypadłaby Campbell'owej do gustu, cio?
W każdym razie wysoki chłopak nie zwrócił uwagi na to, jak wampirzyca uwielbia głaskanie po włosach, czy twarzy, jak jakieś kociątko. Wtedy miał jeden wielki szum w głowie, bo wypity alkohol zaczął działać na jego mózg, z większą prędkością. Wcześniej miał na głowie zamartwianie się o stan narzeczonej, a tak gdy wiedział, że jest mniej więcej bezpieczna.. cały ten alkohol mógł mu uderzyć do głowy. Jak coś jeszcze podbije to na pewno dogoni szlachciankę, chyba że i ta coś w siebie wleje, ale najpierw mogłaby się ogarnąć.
No i jak przypuszczał krwiopijca - świeże powietrze ostudziło nieco skrzacika, bo ta już bardziej przytomnym spojrzeniem przyglądała na to co się w okół nich dzieje, no i nie zapomnijmy - śpiewała!
Będąc już w apartamencie facet zajął się tym co pisałam powyżej, czując w powietrzu zapach Eli, która siedziała cicho. Przez chwilę zastanawiał się czy nie zasnęła na tym fotelu, który był duży i wygodny, więc mogło to być całkiem możliwe..
Zobaczył, że dobrze trafił z tym, aby nalać krwi swojej towarzyszce, bo ta od razu chwyciła szklaneczkę. Uśmiechnął się tylko pod nosem i sam zatopił usta w napoju, który od razu ugasił to palące pragnienie w jego przełyku. I ten niby miał zrezygnować z krwi ludzkiej na tabletki, czy zwierzęcą? No way. Ta na dużej starczała. Chodź przyzna, że prosto z żyły są o wiele smakowitsze.
Nie chodziło o to, że wymiękał. Chciał się odświeżyć. Nie lubił chodzić nawet troszkę przepocony, co powinno się cenić! Nie każdy mężczyzna tak dba o higienę intymną i zwykłą, a wiadomo że płeć męska szybciej potrafi zacząć śmierdzieć niż damska, fujka.
Tak, więc wampir wskoczył do wanny odprężając się całkowicie i ściągając blokadę umysłu z siebie, dając możliwość odpłynąć myślami w przestrzeń. To całe przyciąganie wciąż go dziwiło. Nigdy tak nie miał. I w sumie na razie nie miał głowy do myślenia na ten temat. Także zastanawiając się co robi jego narzeczona doszedł do wniosku, że pewnie buszuje, bo jest strasznie cicho. Dodam, że w międzyczasie piosenka się zmieniła na to, dzięki czemu Lucrezia mogła jako-tako mieć styczność z muzyką, jaką od czasu do czasu lubi sobie posłuchać nasz wampierz.
Wytarł się w ręcznik i założył na siebie luźne spodenki, czarne, sięgające lekko za kolana. Wyszedł z łazienki bez bluzki - tak chwalił się mięśniami, jak na avku mru. Po czym poszukał czarnowłosej. Szybko znalazł się przy niej siadając obok i przy pomocy swojej mocy sprawiając, że jego kubek znów znalazł się w jego dłoni. Wypił parę łyków patrząc na okno i widok za nim.
- Na pewno chcesz to pić? Wydajesz się zmęczona. Mogę się tobą zająć - powiedział, wystawiając kiełki w szerokim uśmiechu. Znów żartował, bo w sumie podczas kąpieli jego zapał nieco ostygł, o.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pią Gru 07, 2012 11:32 pm

Ach ten Elliot, o jednym tylko myślał! Elisi do tej pory nie w głowie były seksy i te sprawy, jak to mawia moja zacna ciocia. Ot, uwielbiała się bawić i pod wpływem alkoholu faktycznie kleiła się do kogo popadnie. To jednak nie znaczy, jak słusznie zauważył Ell, że się nie szanowała. Stawiała zawsze wyraźną granicę, której sama nie miała ochoty nigdy przekroczyć. Po części z pewnością dlatego, że do tej pory towarzyszyła jej świadomość reakcji babci, gdyby dowiedziała się, że jej wnuczka poszła na całość z jakimś ledwie znajomym młodzieniaszkiem. Stara by ją zabiła, dosłownie! Albo i gorzej, huh. Poza tym, przecież była jeszcze młodziutka - niedługo skończy dopiero szesnaście lat i chociaż gdzieś w Ameryce może jest normą, że dziewczyny w tym wieku swój pierwszy raz mają za sobą, to Eli wcale się nie spieszyła. Najwyraźniej nie trafiła na nikogo, kogo uznałaby za godnego siebie~.
Noo, żeby rano nie czekało szlachetnego przykre rozczarowanie nowopoznaną narzeczoną... Już sobie wyobrażam, jak będzie się zachowywała, jeśli obudzi się w obcym miejscu, z cholernie bolącą głową i kompletnym brakiem wspomnień co do poprzedniej nocy. Ale w sumie w jej przypadku trudno przewidzieć jakiekolwiek reakcje, nawet mi, więc a nuż nas pozytywnie zaskoczy.
Zresztą, jej tam akurat podobało się w jaskini. Do pewnego moment, ofc, ale przecież nie zawsze w życiu jest tak cukierkowo! Sprzeczki, kłótnie, czy nawet wzajemne irytowanie się nadają jedynie smaczku każdej relacji, dzięki czemu nie zakradała się do nich nuda.
Wracając jednak do głównego wątku, Ell bardzo dobrze przewidział, co też jego małemu gościowi wpadnie do głowy. Nie mogła sobie odpuścić przetrząśnięcia mieszkania wzdłuż i wszerz, za bardzo ją wszystko ciekawiło. Poza tym, rzeczy, które szlachetniak posiadał mogły pomóc jej zidentyfikować jaką w rzeczywistości był osobą - nieprzyjemnym gburem z pierwszego spotkania, czy słodkim, czułym facetem, gotowym przekupić połowę klubu, żeby jego narzeczona spokojnie się bawiła. Choć zapewne tkwiło w nim po trochu z obu tych cech. Przeglądając jego szafę (tak, nawet tego sobie nie odpuściła), dotarło do jej wytrzeźwiałego nieco umysłu, że być może to tylko taki jego trik, skłaniający zbyt naiwne dziewuszki do wizyty w jego apartamencie. Obejrzała się przez ramię, nieufnym spojrzeniem obrzucając łóżko, po którym jeszcze chwilę temu skakała. Ile dziewczyn już z nim tu spało? Mimowolnie wzdrygnęła się, uznając, że to dobry moment, by się napić. Przynajmniej głupoty nie będą się wałęsać po kruczoczarnej głowie.
Miała jednak do zwiedzenia jeszcze pozostałą część apartamentu, co też uczyniła nader chętnie. Niewiele się dowiedziała, coś mało było tu osobistych drobiazgów. Albo mieszkał tu od niedawna, albo po prostu był dość skrytym typem. Bywa.
Wróciła na chwilę do salonu, dopiła resztkę krwi, oblizała wargi z czerwonej posoki i dorwała się do świetnie zaopatrzonego barku. Ty, nawet rum się tam znalazł! Z zapasem, który w normalnych warunkach pewnie wystarczyłby na miesiąc, a który zamierzała spożytkować dzisiejszej nocy, wybyła na górę, na wspomnianą wcześniej galerię, która to z niewiadomych powodów bardzo się jej spodobała.
Tymczasem z głośników poleciała kolejna piosenka. Elaine była naprawdę bardzo wdzięczna za te ciche, odprężające dźwięki, bo gdyby tak czarnowłosy lubował się punk rocku - chybaby zwariowała po dzisiejszych atrakcjach w klubie. Co za dużo, to nie zdrowo, zwłaszcza dla delikatnego wampirzego słuchu. Znała i tę piosenkę, kolejną pościelówę, jak zwykła je określać. Takie nuty kojarzyły jej się z dyskotekami, gdzie to dziewczyny chciały tylko przytulić się do ukochanych i tańczyć powoli w rytm melodii. Miła perspektywa, ale chwilowo Lucrezia miała co innego w głowie.
Siedziała zatem, cicho mamrocząc wyliczankę, bo dosłownie nie wiedziała, od której butelki zacząć. Wtem stanął nad nią Elliot. Uniosła wzrok, trzymając dłoń na wybranym trunku (rum, btw). Ooezus, jęknęła w myślach, przypatrując się chłopakowi, który najwyraźniej postanowił jeszcze bardziej zamieszać w głowie naszej biednej Elainci poprzez świecenie gołą klatą na prawo i lewo.
Odetchnęła głęboko, po czym bez dalszego zastanawiania się, pociągnęła spory łyk z butelki. Momentalnie zaniosła się kaszlem. To dopiero wypalało paszczę! Jedna rzecz to twierdzić, że się pija rum, druga rzeczywiście go skosztować. Skrzywiła się z niesmakiem i westchnęła coś cicho pod nosem o trunku prawdziwych mężczyzn i o tym, jak to właściwie prawdziwi mężczyźni schodzą dziś na psy.
Gdy Ell się dosiadł i po raz kolejny rzucił swoim niejednoznacznym żarcikiem, Eli, której marzenia o rumie właśnie legły w gruzach, spojrzała na niego wyjątkowo zagubionym wzrokiem. Jeszcze chwila, a ta się rozpłacze! Akurat tej emocji wampir chyba jeszcze u niej nie widział. Niemniej, wyglądała, jakby faktycznie potrzebowała kogoś, kto się nią zajmie. Przysunęła się do niego bliżej, tak że siedzieli teraz ramię w ramię, po czym nachyliła się jeszcze trochę.
- Możesz? A jak? Powiedz, powiedz, Elliot - szepnęła wprost do jego ucha, kładąc nacisk na imię chłopaka wypowiedziane subtelnie kuszącym, sugestywnym tonem. Smyrnęła go nosem w policzek, po czym zerknęła w dół na przygotowany wcześniej zestaw butelek. Chyba nie ma się co zrażać pierwszymi niepowodzeniami. Może powinna się wziąć za bourbon? Muzyka w tle i ciepło panujące w mieszkaniu sprawiły, że myśli dziewczyny ponownie zaczęły odpływać w różnych kierunkach, a jej zdolność skupienia się na czymkolwiek lekko się pogorszyła.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Sob Gru 08, 2012 4:55 pm

Dziewczyna dużo rzeczy tutaj nie znalazła, gdyż wampir nie mieszkał tutaj od dawna i nie zdążył się jeszcze całkiem zaklimatyzować. Po za tym i tak cenniejsze graty wolał trzymać w zamku u dziadka, gdzie do jego komnaty nikt nie proszony nie wchodził. Tutaj co najwyżej mogła znaleźć paczkę prezerwatyw w dolnej szafce przy łóżku, ale na szczęście do niczego takiego nie doszło. Chodź nie mogło się obyć bez spojrzenia na łóżko z pytaniem ile tu już panienek było. Ale by się zdziwiła, gdyby usłyszała, że jedna co? Ciekawe czy słysząc o niej i widząc ją później w realu - Eli byłaby chodź trochę zazdrosna? Reszta dziewczyn do drobnych zabaw szlachetny zabierał do pokoju dla gości, bo cenił sobie prywatność, ot co.
A no mocniejszej muzyki brunet też lubił posłuchać, ale to zależało od jego humoru i od dnia. Dzisiaj wolał postawić na coś odprężającego, bo Eli jak i on byli już nieźle wstawieni oraz na swój sposób zmęczeni. Przynajmniej ona, bo ten jeszcze daje rady, w sumie to się dopiero rozkręcił, ta balowała znacznie dłużej od niego. Nie długo dzień nastanie i będzie trzeba iść spać. Jak to dziwnie brzmi, nie? Rasa ludzka w nocy śpi, a w dzień buszuje, natomiast krwiopijcy nieco inaczej.
Może i osiemnastolatek nie wiedział co pomyślała szlachetna, gdy zobaczyła jego klatę, nie mniej jednak zauważył w jej spojrzeniu, że ten widok nawet jej się spodobał. A to dobrze! Mógł w końcu sprawdzić, czy jego chodzenie na siłownie się opłaciło. No, bo tak sam z siebie tych mięśni nie dostał. Musiał się jako tako namęczyć. Tak samo ludzie, aby być wysportowani muszą dać coś od siebie. Tyle że tym znacznie trudniej to osiągnąć, bo mają mniej siły i zaparcia. Do tego to całe nie zdrowe żarcie.. wampiry go nie potrzebują, do szczęścia wystarczy kropla krwi!
Chłopak złapał rum z rąk Elaine, gdy ta się zakrztusiła.
- To nie był zbyt dobry pomysł, co? - spytał rozbawiony i wtem on się napił, jednak nie wziął aż tak dużego łyka jak Eli. Jako, że już pił ten rum, to wiedział jakiego smaku się spodziewać i nie musiał kaszleć, gdy trunek podrapał go po gardle. Zakręciło mu się w głowie jeszcze bardziej, więc przymknął powieki ciesząc się 'fazą', jaka rozchodziła się po całym jego ciele. Spojrzał na niebieskooką, dopiero gdy przysunęła się do niego, wcale nie ułatwiając mu uspokajania swojego pożądania. Westchnął lekko się odsuwając.
- Nie ważne. Jesteś jeszcze na to za młoda. Moje osiemnaście to wcale nie tak dużo, a twoje piętnaście to już w ogóle.. - rzucił zachrypniętym tonem i wstał biorąc Lukierka na ręce, nim zdążyłaby dostać się do kolejnej butelki. Zaprowadził ją do sypialni dla potencjalnego gościa - jakiego w sumie miał - i położył ją na łóżku.
- Dobranoc - powiedział bez cieni emocji i zmył się zanim zmieniłby zdanie i zaczął przystawiać się do nastolatki. Szybko wskoczył do swojego pokoju, gdzie gibnął się na łóżko, chowając twarz w poduszkach.
- Kurna mać... - jęknął przyciszonym tonem w poduszkę i postanowił pójść spać.
W międzyczasie płyta na której była muzyka się wyłączyła i zaczęło grac radio, gdzie leciały różne puszczane aktualnie w radiu utwory np. to.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Sob Gru 08, 2012 6:16 pm

Zazdrosna? Teraz pewnie nie, nie obchodziło jej z kim i ile razy sypiał, raczej po prostu nie chciała i nie zamierzała być jedną z takich jednonocnych, głupich dziewczyn. Ale z czasem, kto wie... Nawet jeśli tej dwójki nie połączy nic prócz ślubu na papierze, to Eli raczej by sobie nie życzyła, by jej małżonek puszczał się na lewo i prawo. Ale gdyby nie daj Boże się zakochała... o tak, była zazdrosna o to, co jej.
Była wyraźnie zawiedziona, gdy rum nie okazał się tak boskim trunkiem, o jakim od zawsze (to jest: od ostatnich dwudziestu minut) bezustannie marzyła. Już na trzeźwo coś takiego przygnębiłoby skłonną do przesady czarnulę, a teraz po prostu zwątpiła na chwilę w sens dalszego życia. Bez słowa, bez żadnego komentarza oddała butelkę wampirowi, wpatrując się tępo przed siebie i jeszcze nieco pokasłując. Och, jakże chętnie teraz napiłaby się tej wódki, na która tak psioczyła w taksówce! Czuła mało przyjemne palenie w przełyku, poza tym rum pozostawił po sobie charakterystyczny posmak, co tym bardziej małej nie odpowiadało.
Najgorsze, że na wsparcie niebieskookiego nie mogła w tej kwestii liczyć. Bez żadnego zrozumienia, ani chęci okazania pomocy wielce pokrzywdzonej przez los Elci, bezceremonialnie się od niej odsunął, czego ta w ogóle nie zrozumiała. Acha, to już koniec z byciem miłym, tak?
Pewnie należy winić fakt, iż była mocno wstawiona, ale zupełnie nie skumała odpowiedzi bruneta, przyglądając mu się z lekko rozdziawioną buzią. A co wiek miał do tego wszystkiego? Wcześniej jakoś mu nie przeszkadzało ile miała lat, gdy bawili się w klubie, zajmował się nią w taksówce i w drodze do apartamentu. A teraz wszystko to popsuł! Widać wracają do punktu wyjścia, tylko czekać aż zacznie ją wyzywać od krasnali i liliputów, przeklęty wąpierz jeden!
- Mam szesnaście lat! - warknęła i aż pociemniała z gniewu na policzkach. Fakt, urodziny miała całkiem niedługo, bo w samego Sylwestra, fajnie co?~ Poza tym, złość najwyraźniej jej służyła, bo błyszczące oczy i zarumieniona twarz szlachcianki sprawiały urocze wrażenie. Na tym jednak nie koniec, bo chłopak postanowił jeszcze jej dołożyć. Na chwilę zatkało ją z oburzenia, gdy ot tak wziął ją na ręce, jak jakiegoś dzieciaka, i nim zdążyła zaprotestować ruszył w głąb mieszkania.
- Ty zwariowałeś, odstaw mnie! Stupido! Mettimi giu, criceto troppo cresciuto! [Głupek! Odstaw mnie, ty chomiku zarośnięty!] - protestowała i jak zwykle pod wpływem silnych emocji nie zauważyła nawet, iż przeszła na ojczystą mowę. Szarpała się na wszystkie strony, usiłując się wyrwać z silnego uścisku Ella. - Cazzo! - rzuciła na koniec w stronę Elliota, gdy wreszcie posadził ja na łóżku. Ach, po włosku nawet najgorsze przekleństwa brzmią jak muzyka dla uszu.
Miała dość tego cholernego szlachetnego, któremu się wydaje, że może traktować ją z góry tylko dlatego, że jest wyższy i trzy lata starszy! Uraził ją do głębi, a już miała go za porządnego! Emocje w niej buzowały, więc i ona rzuciła się na łóżko przyciskając twarz do poduszki. Minęła chwila nim się uspokoiła, właściwie przeszło jej po niecałych dwóch minutach. Zwykle właśnie w tym tempie zmieniały się odczucia Eli.
Usiadła na łóżku w ciemnym pokoju i przez chwilę tkwiła w bezruchu. Cisza (względna, bo nie liczyła dzwonienia w głowie i muzyki, która cicho leciała na dole) i obce otoczenie sprawiły, że poczuła się nieswojo. Wstała, chwilę krążyła po pokoju i wreszcie nieco chwiejnym krokiem postanowiła się udać do łazienki.
- Jak mam spadać, to do morza... zrobionego z mocnych gorzał... - nuciła sobie, ale bardzo cicho i dziwnie smętnie. Ot, chciała tylko zagłuszyć tą ciszę i poczucie osamotnienia. Nie to, żeby bała się spać sama w nowych miejscach, ale zwyczajnie tego nie lubiła. Zwłaszcza po takiej dawce alkoholu.
W łazience odkręciła wodę w wannie i odskoczyła przestraszona, gdy ta poczęła spływać z... sufitu? No nieźle. Zrzuciła z siebie wszystkie ubrania i zanurzyła się w chłodnej wodzie, która była zbawieniem dla umęczonego ciała. Po wyjściu założyła na powrót bieliznę, a na to jakąś czystą koszulę szlachetnego, którą skądś tam wytrzasnęła. Zapięła ją jedynie na dwa lub trzy guziki pośrodku, ale że rękawy spokojnie zakrywały dłonie Ezii, a sam materiał sięgał do połowy jej ud - można to było uznać za bardzo przyzwoitą piżamę. Przeczesała jeszcze palcami wilgotne włosy, które już poczęły się zwijać w niesforne loki i wyszła z łazienki.
Taak, i co by tu teraz...? Rozejrzała się bezradnie i nagle naszła ją cholerna tęsknota za domem we Włoszech. Za wszystkim, co znajome, jej własne, za rodzicami, za poczuciem, że nie jest całkiem sama w obcym mieście u nieznajomego faceta. Czując, że zaraz łzy zaczną spływać po jej policzkach, zamrugała szybko, potrzasnęła głową i zeszła na dół. Tu było jasno i grała muzyka, lepiej się czuła niż w pustym pokoju na górze.
Zwinęła się w kłębek na kanapie i wsłuchała się w melodię. Leciało akurat to, gdy przymknęła powieki, opatulając się szczelniej koszulą narzeczonego.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Nie Gru 09, 2012 9:09 pm

Ell też nie chciałby mieć Elaine za dziewczynę na jedną noc. Nie był wcale typem faceta, któremu zależy na zaliczaniu to każdej napotkanej, seksownej i pięknej dziewczyny. Jak pisałam spał tylko z jedną, a dlaczego? No, bo może nie pokochał jej, ale zainteresowała go nie tylko wyglądam, a i charakterem. I tak jakoś wyszło, że podczas picia i serwowanych sobie pocałunków posunęli się dalej. Tak to Elliot sam nie chciał zaliczać wiele lasek. Uważał, że takie co łatwo idą do łóżka nie są nic warte i kij wie, czy nie przenoszą jakiś chorób, fe.
Chłopak zauważył tą niezadowoloną wówczas minę koleżanki - bo zaczynała nią już w sumie być - dlatego w międzyczasie zaproponował, aby napiła się krwi. W ten sposób nieprzyjemne podrażnienie w mgnieniu oka powinno minąć. Zwłaszcza, że dolewał im tej krwistoczerwonej cieczy do wcześniej przyniesionych kubków. Inaczej sam nie miałby czym się napić, po wzięciu łyczka rumu, który trzymał w barku tylko dla użycia przy robieniu, jakiegoś drinka. Ale żeby tak o pić ten trunek to nikomu nie polecał. Zwłaszcza kobietą, które mają to do siebie, że wolą łagodniejsze smaki.
Jednakże wracając do tematu... Elliot wcale się nie odsunął od Elaine, bo postanowił skończyć z byciem miłym. Po prostu zbyt bardzo kusiła go swoim wyglądem, zapachem czy głosem, a nie miał zamiaru zaciągać jej do łóżka wbrew woli. Zresztą sam nie był pewien czy później by tego nie żałował. Nie chciał wychodzić na takiego co korzysta z okazji, po za tym prawie jej nie znał, a z nieznajomymi też nie chadzał do sypialni, ot co.
Gdy się wydarła na niego, zmarszczy brwi. I co zrobił? Pomyślał o tym o czym ona - koniec bycia miłym na dziś. Zirytowało go to. Ten tu spokojnie jej odpowiedział coś, aby znowu nie wyszło, że jest niewyżyty i durny, a ta na niego naskakuje. Co to, to nie. Nie należy do osób, które się pucują, więc nic już nie powiedział, a jego spojrzenie pociemniało, stając się szybko chłodne. Gdy wziął ją na ręce nic sobie nie robił z jej humorków i oburzeń, aby ją postawił czy coś w tym stylu. Nie będzie się z nią użerał.
Rozumiał co do niego mówiła, ale nie miał zamiaru na to nic odpowiedzieć. Niech sobie dzieciaczek pokrzyczy, może mu ulży. Jemu jakoś szkoda nerwów, po raz kolejny na jej personę. Być może nieświadomie Eli wysłała mu jej niezadowolony humorek na jego? Kij wie. Ale dość szybko wpadł w zdenerwowanie, całkiem jak ona. To tylko potwierdza, że są do siebie podobni~
Gdy nastolatek był już u siebie w pokoju, odwrócił się na plecy patrząc w sufit. Przeważnie po dużej dawce alkoholu oraz imprezie, lubił w ciszy poleżeć sobie na łóżku. Ba, sen przychodził mu wtedy niespodziewanie szybko. A teraz? Nie mógł zamknąć oczu nawet na moment. I też poczuł się nieswojo tak sam ze sobą. Wstał z łóżka i zaczął krążyć po pokoju. W końcu zasiadł pod szafką i zaczął bawić się swoimi włosami. Czekał aż ten szum, który miał w głowie przestanie dawać się we znaki. Obraz przed oczami też mu się lekko chwiał. Przez ten czas nasza Eli musiała udać się do łazienki. Elliot jak każdy wampir miał dobry słuch, więc gdy postanowiła się umyć, usłyszał ją kręcącą się po łazience. Nic sobie z tego nie zrobił. Nie chciało mu się dłużej denerwować także postanowił zrobić coś co przeważnie lubił, ale nikt o tym nie wiedział. Wstał z podłogi i udał się do salonu skąd wziął sobie skoroszyt w którym miał na kartkach ulubione kawałki piosenek. Spojrzał na włączone radio i zastanowił się nad wyłączeniem go, ale stwierdził, że może dalej grać. Wrócił do pokoju i drzwi się za nim zamknęły, w momencie gdy Elaine skierowała się do miejsca w którym przed chwilą był.
Zasiadł u siebie na łóżku sięgając po pilota i włączając telewizje, a następnie dvd. Włączył u siebie ten oto utwór. I co? Zaczął śpiewać. Muzyka lecąca z telewizora mogła być doskonale słyszalna dla uszu Lukierka, ale co do śpiewu chłopaka to sam nie wiedział. W ten sposób się odprężył i zrobił coś czego dawno nie robił. Mimo to, dobrze mu szło, a co!

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Nie Gru 09, 2012 10:24 pm

Krew, którą Ell jej podał trochę pomogła, ale mimo wszystko pewien niesmak pozostał. Zarówno po alkoholu, jak i zachowaniu szlachetnego, który najzwyczajniej w świecie uraził Lukierka. A jak była urażona, to wiadomo - wściekała się. I nawet przez myśl jej nie przyszło, że to właśnie w tym momencie, gdy niepotrzebnie wydziera się na czarnowłosergo, gdy szarpie się, obrażając go w przedziwny sposób - że to właśnie wtedy najbardziej przypomina dziecko. No, ale Elaine była na tym punkcie bardzo wrażliwa. W momencie zapomniała, że klubie Elliot wcale nie patrzył na małą dziewczynkę, nie dotykał jakiegoś tam krasnala. Ot, uznała, że to wszystko było jedną wielką ściemą i ten duży szlachetniak już zawsze będzie ją miał za brzdąca.
Trochę się umordowała, próbując się wyrwać, na próżno jednak. Całkiem możliwe, że straciwszy skupienie wysyłała nieświadomie swoje negatywne odczucia do Ella. Jego gniew podsycał jej, następnie ona przekazywała mu te emocje i znowu jego gniew podsycał jej... I tak w kółko.
Zostawił ją samą, a Eli jeszcze chwilę porzucała się po łóżku, powydzierała w poduszkę, co na szczęście zostało niemal zupełnie stłumione i powoli jej przechodziło. Pozostawało tylko to nieprzyjemne uczucie wyobcowania i jakby dominującej samotności, które naszło ją ni z tego, ni z owego. A to wszystko przez alkohol! Już nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz, obiecała sobie w duchu, że więcej nie pije, zwłaszcza z nieznajomymi i już zdecydowanie nie daje się z a c i ą g a ć do czyichś mieszkań, o.
Więc, jak już pisałam, mała ogarnęła się trochę i polazła do łazienki, gdzie ostatecznie wyzbyła się resztek złości. Potem nastąpiło te kilka chwil, gdy z Ellem spacerowali po mieszkaniu, mijając się o włos dosłownie jak na jakiejś komedii romantycznej, gdzie para zakochanych próbuje się odnaleźć i za Chiny nie może. Z tą różnicą, że nie byli zakochani i próbowali raczej się unikać, ale co tam.
Mała ostatecznie zawędrowała do salonu, bo mimo wszystko czuła się w nim lepiej, niż na górze, w obcym pokoju, w którym nie wiadomo kto przed nią spał. Taa, wciąż miała swoje podejrzenia co do bujnego życia towarzyskiego Elliota. Wszak nie dało się zaprzeczyć, że chłopak był atrakcyjny, a że nie znała go dobrze - nie miała pojęcia, iż ten unikał chodzenia do łóżka z każdą istotą o dwóch nogach i biuście.
Przymknęła oczy, słuchając jednej ze spokojniejszych piosenek, które akurat puszczali na antenie. Westchnęła cicho, bo ból głowy powoli zaczynał się dawać we znaki. Zacisnęła powieki i spróbowała użyć na sobie mocy kontroli bólu. Zwykle tego nie robiła, ale skoro potrafiła zlikwidować ból u innych, czemu nie u siebie? Trochę zadziałało i czarnula odczuła ulgę. Nawet myśli jej się rozjaśniły. Powoli zaczynała przysypiać, gdy w radiu rozpoczęły się wiadomości, dzięki czemu bez problemu mogła dosłyszeć muzykę dobiegającą z góry. Wsłuchała się w melodię, gdy uderzyło ją, że do głosu wokalisty dołączył się inny. Uchyliła powieki, słuchając w bezruchu i po chwili była już pewna.
Wstała i bezszelestnie weszła po schodach, stając przy ścianie, tuż przy drzwiach pokoju bruneta, skąd lepiej wszystko słyszała. Jeśli był świadomy jej obecności, to najwyraźniej nic sobie z tego nie robił, bowiem dośpiewał utwór do końca. A Elisia tylko stała, mnąc w dłoniach dolny brzeg koszuli narzeczonego i słuchała tego cichego, przyjemnego głosu.
Gdy piosenka się skończyła, mała zagryzła wargę, wyraźnie się nad czymś wahając. A potem w mgnieniu oka wparowała szlachetnemu nie tylko do pokoju, ale i do łóżka. Konkretniej, to na pełnym speedzie przysiadła na skraju materaca, podciągnęła pod siebie nogi ugięte w kolanach i okryła się nieco kołdrą. Przez kilka sekund bez słowa wpatrywała się w niebieskie tęczówki Ella, po czym spuściła główkę, pozwalając by ciemne loki niemal całkiem okryły jej drobną postać. Za duża koszula Elliota zsunęła się z jej jednego ramienia, gdy dziewczę objęło łapkami nogi.
- Przeeaszm... - wymamrotała ledwie zrozumiale, ale chyba nie było wątpliwości, że przepraszała. A to nietypowe zjawisko, serio. Chyba po prostu uznała, że skoro i tak ma spędzić z tym wampirem wieczność, to nie ma sensu zaczynać znajomości od kłótni i wzajemnego obrażania się. No, była naprawdę zmęczona tymi negatywnymi emocjami. Chciała jeszcze raz poczuć od Ella coś miłego! Więc tak, przeprosiła. Bo chociaż wielu mogło tak sądzić, nie była do granic zepsuta. Kochane to stworzonko, jeśli się tylko przymknie oko na niektóre jej zachowania.
- Fajnie śpiewasz - dodała jeszcze ugodowo, jakby bała się, że ten zaraz znowu się wkurzy i wyniesie ją do drugiego pokoju, jak poprzednio.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Nie Gru 09, 2012 10:58 pm

A szkoda, że zapomniała - ponieważ chłopak faktycznie nie patrzył wtedy na Eli, jak na dziecko, a kobietę. Która nie tylko jest piękna i pewna siebie, ale i skrywa w sobie coś ciekawego, co chciałoby się, aż odkryć. Być może i odkrywać w nieskończoność. Wtedy w jaskini to, że spojrzał na nią, jak spojrzał to przez ubiór, nisko wzrost, brak mocniejszego makijażu oraz zachowanie. Gadała trochę jak dziesięciolatka, więc nie ma co się mu dziwić. Chodź przyznałby, że i on czasem gada jak bachor. Ale jak na wampiry są bardzo młodzi, więc można im to wybaczyć, o!
To miałoby sens, że Ci dwoje tak na zmianę się denerwowali. Ta tu pyskowała to ten się wkurzał, przez co ona jeszcze bardziej się wkurzała no i go automatycznie podsycała. Pokręcone, ale bardzo prawdopodobne. Także te dwa wampirzątka, będą mieli sporo problemów ze sobą podczas sprzeczek, czy kłótni, zwłaszcza tych małżeńskich, oj tak.
Ale Elliot jej nie zaciągał! Sama chciała pojechać do niego, a że była pijana, jak nie powiem kto, to postanowił ją przygarnąć. Sam zresztą stawał się z każdym większym łykiem pijany, także opcja aby znaleźć się w domu, była nad wyraz kusząca. Tutaj w każdej chwili mogli pójść spać, bez zamartwiania się czy nie obudzą się obrabowani w rowie, gdzie wszystko zaśnieżone, yhym.
Brunet siedząc w pokoju i śpiewając sobie wraz z nagraniem, coraz bardziej się uspokajał, aż w końcu był na maksa odprężony, a i nawet wesoły. Przypomniało mu się, jak był przez jego rodzinę bal organizowany, gdzie przyszły same znakomitości, którzy uważali się za nie wiadomo kogo. Ell też zresztą. Wdał się wtedy z kimś w sprzeczkę. Dawno w sumie nie widział się z ojcem. Zaczął się zastanawiać czy do niego nie zawitać. Może wziąłby swoją narzeczoną ze sobą, hm? W końcu skoro Samuru go wpakował w małżeństwo to mógłby zobaczyć z kim, a nie. Żeby potem nie gadał jakiś głupot, bo to nie był żaden plan Ella, a jego tatuśka z mamuśką. Jak coś im się potem nie spodoba, to niech sami będą na siebie źli. W sumie myśląc tak o rodzinie doszło do niego, że nie długo święta. Ciekawiło go, jak będą wyglądać. Czy, jak co roku, czy może coś się zmieni? Chłopak nie miał jakiegoś super kontaktu ze swoim ojcem, więc to go też łączyło z Elaine. Może spędzą je razem? W sumie chciałby spędzić takie prawdziwe święta, a nie że się minie parę razy z kimś z rodziny pogada i wio do siebie. Nawet prawdziwej kolacji nigdy nie było, a przynajmniej nie u niego. Błądząc dalej myślami przy wigilii, dotarło do niego, że wczoraj był święty mikołaj! [Zaczęła się ta akcja około 6 grudnia, więc możemy uznać, że jest dopiero 7 xd]. Oczywiście te całe przemyślenia były po tym, jak chłopak skończył sobie śpiewać. To przez nie, nie ogarnął nawet że Lukierek stał pod jego drzwiami, bo jej zapach roznosił się tak intensywnie od samego początku. Ewentualnie Ell po prostu był na niego wyczulony, przez tą dziwną zażyłość między nimi, której nadal nie pojmował.
Miał już coś z siebie wyrzuć w stronę drzwi, gdy nastolatka wparowała do jego pokoju, zasiadając na skraju łóżka w jego koszuli. Zauważył ten fakt, ale nim go w jakikolwiek sposób skomentował, ta go przeprosiła. Zdziwił się, powiem Ci szczerze! Nie był już zły na dziewczynę, ale fakt, że ta go przeprosiła, jeszcze bardziej polepszył sprawę. Uśmiechnął się do niej.
- Nie ma sprawy - mruknął i poklepał miejsce obok siebie, aby dać znać, że może się przysunąć nim spadnie. Gdy dodała, że fajnie śpiewa, ten pokręcił głową.
- Tylko nikomu nie mów, nie chwalę się tym. Mój ojciec za pewne uznałby to za pedalskie - wyrzucił z siebie, z pewną dozą smutku. Chciałby, aby Sam był z niego dumny, a póki co to chyba nie jest. Ten fakt trochę dobijał nastoletniego wampira. Ale widać wdał się z chara w matkę, co poradzić.
Wstał z łóżka - nie chciał drążyć tego tematu - po czym skierował się do szafki z której wyciągnął pewien drobiazg. Podszedł do Elaine i usiadł koło niej, zerkając na nią.
- Wczoraj były mikołajki, więc chciałbym Ci coś wręczyć.. - zaczął i podał jej prezent. Kiedyś krążąc po galerii, natknął się na sklep z biżuterią, gdzie to było tylko z prawdziwego srebra ofc, a nie tak jak tu. Kupił to, aby dać swojej służce na urodziny - patrzcie jaki miły! - ale ją gdzieś wsiąknęło, więc to olał. Tak to przynajmniej miał prezent z okazji świąt dla Elaine. Jakby co, nie jest to zwykły naszyjnik, a medalion.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
 
Apartament Elliota
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: