IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Elliota

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Gru 10, 2012 1:56 pm

Myśli stojącej pod drzwiami Elaine nie były specjalnie świąteczne. Właściwie, przez te wszystkie zmiany, wyleciało jej z głowy, że niedługo czas już najwyższy przystrajać choinkę. Może to i lepiej, bo gdyby pamiętała, pewnie tylko zamartwiałaby się tym, jak spędzi święta. W rezydencji we Włoszech co roku organizowali sporą kolację i chociaż nie było wśród nich wierzących, traktowali wigilię jako dobrą okazję do rodzinnych spotkań. Eli uwielbiała ten czas roku najbardziej ze wszystkich. Śnieg, choinka, prezenty, cała rodzina w jednym miejscu, mnóstwo śmiechu i zabawy, oraz jej zbliżające się urodziny - czyli jeszcze więcej prezentów.
Tylko, że w tym roku miało być inaczej. Nie było matki, ojca, a Kyubi jakoś nie wydawał się jej świątecznym typem. Chociaż jak się tak zastanowić... mała nie wiedziała jeszcze, iż jej nowy ojciec przyjaźnił się z matką Elliota i kochał w jej starszej siostrze. A nuż postanowią zorganizować jedno wielkie spotkanie! To byłoby zdecydowanie miłe, poza tym dałoby Elisi możliwość poznać rodzinę Ella i im zaznajomić się z narzeczoną syna.
Gdy Lucrezia wpakowała się do pokoju bruneta, od razu odczuła zmianę w jego emocjach. Najwyraźniej złość przechodziła mu tak szybko jak jej, albo może śpiew tak bardzo go odprężał? Niemniej, po jej przeprosinach nastrój chłopaka jeszcze się poprawił, co Eli odczuła, jakby miłe ciepełko połaskotało ją gdzieś w środku. Już nawet sama nie wiedziała, czy to tylko uczucia Ella, czy zmieszane z nimi jej własne. Czasem trudno się było połapać.
Bez wahania przesunęła się bliżej niego, bo miejsce tuż na skraju łóżka nie należało do zbyt wygodnych. Odgarnęła długie pukle z ramion i twarzy na plecy, podciągając jednocześnie nieco za duże rękawy koszuli. Nie zamierzała się tłumaczyć z pożyczenia jej, hołdując zasadzie, że skoro będą się hajtać, to co jego, to jej, o. Na słowa szlachetnego o śpiewaniu parsknęła śmiechem, w pierwszej chwili uznając je za żart. Pedalskie, mało męskie? Toż to w ciągu tych kilkudziesięciu sekund, podczas których słuchała chłopaka, stał się w oczach Ezii jeszcze bardziej atrakcyjny!
Szybko jednak ogarnęła, że z żartem jego wypowiedź nie miała nic wspólnego. Uśmiech zniknął z jej twarzy i nie skomentowała tych słów, widząc, że temat ten najwyraźniej nie leżał Elliotowi. Można powiedzieć, że jeśli chodzi o ojców, ich sytuacja przedstawiała się dość podobnie. Z tym, że Ell miał przynajmniej świetną matkę, która ciągle się nim interesowała, a Eli pozostał prawny opiekun, którego w ogóle jeszcze nie znała.
Kiedy niebieskooki wstał z łóżka, uchyliła się odruchowo, bojąc się, że znowu się czymś wkurzył i czas wynieść małą do pokoju dla gości. Jego emocje na szczęście na to nie wskazywały, więc czarnulka rozsiadła się nieco wygodniej, przyglądając się mu z zaciekawieniem.
- Prezent? - wyrwało się jej, kompletnie zaskoczonej i momentalnie podekscytowanej. Może i ktoś nazwie ją materialistką (pewnie zresztą nią była) ale uwielbiała mieć nowe rzeczy, a gdy dostawała je w formie niespodzianki, to już w ogóle z tego entuzjazmu była gotowa wzlecieć pod sufit. Nie przyszło jej do głowy, że ona nic dla Ella nie ma, że to dziwne, bo się w ogóle nie znają, więc pewnie nie powinna od niego nic przyjmować. To nie było w stylu Elaine, wyznającej ideę skoro dają, to bierz.
Dorwała się szybko, acz ostrożnie do swojego podarunku i przez kilka chwil błyszczącymi oczami wpatrywała się w medalion. Ell wiedział co jej dać, nie powiem. Wielbiła wszystko, co przywodziło na myśl antyki, co było stylizowane na stare lub rzeczywiście pochodziło z minionych epok. A ten naszyjnik, wyglądał jakby żywcem zdjęty z szyi jakiejś brytyjskiej monarchini.
- Dziękidziękidziękidzięki - pisnęła cicho, zarzucając mu łapki na szyję. Przytuliła go mocno, ale krótko, bo już po chwili wyskoczyła na ziemię jak torpeda, stając przed lustrem, które dajmy na to wisiało gdzieś w pokoju wampira. Przez chwilę mocowała się z zapięciem, ale biedna w stanie niejakiej nietrzeźwości nie umiała sobie z tym poradzić, do tego wszędzie plątały się jej włosy, więc tylko westchnęła zirytowana i podała medalion Ellowi, coby jej go zapiął.
Następnie przyjrzała się mu w lustrze pewnym zadowoleniem stwierdzając, że prezentuje się doskonale na jej białej szyi, poza tym w tym przytłumionym świetle jej oczy miały tę samą barwę niebieskiego, która dominowała w naszyjniku.
Dopiero teraz uderzyła ją pewna myśl.
- A ja nic dla ciebie nie mam - oznajmiła odkrywczo i zasępiła się, acz tylko na sekundę. Przecież tak naprawdę mogła mu dać wszystko dzięki swojej mocy! Kij z tym, że sam też umiałby to sobie wyczarować, ale zawsze to inaczej coś dostać. Tak dawno już nie używała tej umiejętności, że mogła sobie pofolgować. Ponownie zatem wskoczyła na łóżko, uczepiając się obiema dłońmi przedramienia chłopaka.
- Ale mogę ci dać co chcesz. Tylko powiedz! Czego byś chciał? - Wpatrzyła się w jego tęczówki, które także nabrały barwy ciemnego szafiru. Ach, te ich wszystkie podobieństwa!
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Wto Gru 11, 2012 3:55 pm

Nic dziwnego, że Eli wypadło z głowy to, że święta są tuż, tuż. Gdyby Elliot miał taką sytuację, jak dziewczyna, zapewne również nie myślałby o bożymnarodzeniu. I to nie to, że był religijny. Ba, ani on, ani tym bardziej jego rodzina - nie wierzyli w to całe stwierdzenie, że ziemię stworzył jeden, jedyny Bóg itp. Jak pisałam, u niej wigilia to raczej było tylko to, że częściej niż zwykle, można było w zamku zetknąć się z kimś z rodziny oraz z tym kimś pogadać. Tak, to zwykle każdy zajmuje się swoimi sprawami, jeżdżąc to tu, to tam, czy nawet lecąc np. do Włoch lub Rosji. Wszakże to tam jest największe skupisko rodziny Ella, bo jej znacznie większa część zajmuje się mafią, a gdzie najwięcej mafii, jak nie tam? Otóż to. Za pewne na święta, właśnie do któregoś z tych oto państw wylecą. Co Ella nawet cieszyło. Jakoś zbyt długo siedział w tej Japonii. Jak był młodszy zdecydowanie więcej podróżował. Nie wiedział czemu nagle jego matce odwidziało się zwiedzanie, zwłaszcza że kasy mieli coraz więcej, a nie coraz mniej. Może tak nastolatek sam sobie zrobi wypad, gdzieś za granice? Jak Elaine będzie chciała to może mu potowarzyszyć. Na pewno byłoby to ciekawsze, niż siedzenie bezczynnie w jednej z kawiarenek tego miasteczka.
Mhm, fajnie byłoby gdyby do takiej większej wigilii doszło. Nawet nie chodzi o poznanie się bliżej rodziny Ella, z Elaine i na odwrót. Sam Ell w końcu poznałby swoje dalsze korzenie i spędził trochę czasu z rodziną. Teraz to widuje matkę, dwa razy na tydzień, a ojca jeszcze mniej.
W sumie i tak, i tak Elliot nie kazałby ściągać swojej koszuli Eli. Tak wyglądała o wiele ciekawiej, niż w tym w czym tutaj przyszła. A czemuż to? Wiadomo, że sama koszula pokazywała o wiele więcej ciała! A przynajmniej nóg. No i ją o wiele łatwiej byłoby ściągnąć niż tamtą kieckę, myh.
Przechodząc do najciekawszej części postu, opiszę reakcję Ella, na to co zrobiła Eliś~
- A no, prezent - odpowiedział jej z uśmiechem. Zauważył jej większy entuzjazm, niż do tej pory oraz wcale jej się nie dziwił. No, bo kto by się nie cieszył z prezentu? Toż nie chodzi o to, jaki to prezent, ale sam pomysł, aby komuś coś z prezentować, jest bardzo miłe. Stanowczo Elliot zrobił się tego wieczoru zbyt miły, ale tak na niego wpływała obecność przy Lucrezi. Jakby był z nią przy swoim ojcu to pewnie inaczej by się zachowywał, ale nie chciałby zostać uznany za mięczaka. Może i taki czarnowłosej bardziej odpowiada, to jednak chcąc nie chcąc, Ell czasami będzie musiał wracać do swojej zdystansowanej i chłodnej postaci. Dziewczyna na co dzień, też za pewne bywa inna. To zależy od osobnika z którym się przebywa, w jakich kontaktach z ową osobą się jest, itp.
Gdy mu podziękowała kiwnął głową, ale gdy zarzuciła mu ręce na szyję, przez moment zesztywniał. Znów poczuł wibracje po kręgosłupie, które lokowały się u jego podbrzusza, w sposób takiego miłego ciepełka. Nim zdążył coś zrobić, ta już stała przy lustrze, mocując się z zapięciem. Spojrzał za nią zamyślony i odezwał się dopiero, gdy wróciła, aby dać mu zapiąć medalion.
Złapał delikatnie podarunek i zawiesił z gracją na jej szyi, patrząc samemu, jak owa rzecz komponuje się z bladą cerą szlachcianki. Zauważył, że bardzo dobrze! W duchu odczuł ulgę. Nie chciał, aby prezent wyszedł jakiś kijowy. Jak Elliot się za coś zabiera, musi to być wykonane perfekcyjnie! Wszakże, jaka by to siara była, gdyby prezent nie przypadł do gustu, ot co!
Wzruszył ramionami, na jej słowa i przeczesał włosy, kładąc się na powrót na łóżku.
- Nie potrzebuje prezentów - mruknął i ziewnął, ale Eli podeszła - czy raczej wskoczyła - koło niego, przypominając o swoim darze. Wywrócił oczami, ale zamyślił się nad owym podarunkiem dla siebie. Nagle na jego wąską twarz wstąpił szeroki uśmieszek.
- Nie potrzebuję prezentu materialnego. Ale wiem, jaki mógłbym dostać.. - zaczął łapiąc między palce loczka Elaine, w którego wpatrzył się przez chwilę. Uwielbiał loczki!
- Chcę.. od Ciebie... masaż - skończył patrząc na jej ciemnoniebieskie oczy - Abyś zrobiła mi sama z siebie masaż, oczywiście. Nie chcę abyś myślała, że chcę jakiś bilet do SPA, bo to nie o to tutaj chodzi - mruknął i położył się na brzuchu, aby szlachetna miała pełny dostęp do jego pleców i barków.
- W szafce nocnej są jakieś olejki, jakby co - dodał wciąż się uśmiechając. Prawdę mówiąc Elliot nigdy nie miał masażu, więc Eli będzie mu robiła pierwszy! Patrzcie, jak ma łatwo. Nie będzie miał żadnego porównania, czy wyszedł jej dobry, czy średni, bo kiepski raczej nie, prawda?

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Wto Gru 11, 2012 4:58 pm

Wiadomo, że była nagle bardziej podekscytowana. Wszyscy uwielbiają prezenty (no, prawie), ale Eli była już pod tym względem kompletnie zakręcona. Kochała nowe rzeczy, ale wiadomo, wydawanie pieniędzy było takie sobie. A już zwłaszcza teraz, kiedy miała do dyspozycji tylko ograniczoną sumę od ojca, Kyu pewnie jest strasznym skąpiradłem, więc nie ma co na niego liczyć, a dostęp do swojego konta w banku mała otrzyma dopiero po skończeniu osiemnastki. Beznadzieja. Póki co musiała więc być nieco oszczędna, albo - naciągać innych na kupowanie jej nowych rzeczy.
Poza tym, Elaine należała do tych wampirów, które bardzo szybko nudzą się, jeśli w ich życiu nic się nie dzieje. Potrzebowała więc zaskoczeń, niespodzianek! Tym bardziej była rozradowana z racji podarunku, który otrzymała tak nagle.
Przyglądała się ślicznemu naszyjnikowi, wodząc opuszkami palców po róży, który wyglądała jak wykonana z kości słoniowej. Nie miała nic przeciwko temu, że Ell będzie się często zachowywał inaczej niż teraz. Ona także zwykle nie była tak miła i ugodowa. Już nie wiedziała, czy to alkohol, czy też dziwny wpływ Elliota na nią miał podłoże nie tylko fizyczne, ale i psychiczne, w pewien sposób skłaniając ją do takiego zachowania. Zresztą, była ciekawskim stworzeniem, toteż chciała poznać wszystkie jego oblicza, a zapowiadało się, iż będzie miała na to całą wieczność.
Chyba faktycznie była bardziej pijana od szlachetnego, skoro temu bez problemu udało się zapiąć wisior na szyi czarnuli. Poklepała go po dłoni w ramach podziękowania, po czym pospieszyła znowu do lustra, by móc w spokoju podziwiać, jak świetnie wygląda w medalionie. Ta skromność, tak wiem... Dopiero teraz zauważyła, że wisiorek można otworzyć. Chwilę się z nim pomęczyła, ale wreszcie mały zatrzask ustąpił z cichym kliknięciem. W zadumie niebieskooka przyglądała się pustemu wnętrzu, które aż kusiło, by wstawić do niego czyjeś zdjęcie. Zerknęła z ukosa na Ella, jakby zastanawiała się, czy jego twarz tam pasuje. Taa, kto wie, czy po kilku latach związku, gdy będą już starym, dobrym małżeństwem, ten nie będzie wymagał od żonki, by nosiła gdzieś jego podobiznę!
- Ja też nie potrzebuję, ale to nie znaczy, że nie chcę - odparła i zaśmiała się cicho. W dobrej wierze zaproponowała mu rewanż, bo po pierwsze fajnie będzie poużywać sobie swojej mocy, a po drugie nie chciała być jego dłużniczką, czy coś w tym rodzaju. Nie wiadomo jaka forma spłaty długu mogłaby przyjść do głowy temu wąpierzowi, który, co już wspólnie ustaliłyśmy, myślał głównie o jednym.
Już była gotowa odstąpić (wszak zmuszać go do przyjęcia czegoś nie planowała), gdy na jego twarzy pojawił się dość niepokojący uśmiech. Szczęka małej opadła, gdy dosłyszała jego życzenie. Masaż? Już, już zaczęła planować, że wyczaruje mu dorodnego masażystę - albo lepiej! - piękną masażystkę, coby miał dodatkową przyjemność, ale ten zaraz dorzucił swoje warunki.
- No, bez kitu! - obruszyła się. - Co ja jestem, służąca twoja? - Wpatrywała się w niego z niedowierzaniem, ale on nic sobie z tego nie robiąc ułożył się wygodnie na brzuchu. Mała zaliczyła lekkiego facepalma, po czym wstała z łóżka. Podeszła do drzwi pokoju, wyjrzała na korytarz i telekinezą przywołała sobie jedną z butelek, które nadal stały na galerii. Chyba jakaś whisky, chociaż było jej wszystko jedno. Pociągnęła spory łyk, bo kręcenie w głowie ustało jakiś czas temu, a uznała, że na trzeźwo sobie z tym nie poradzi.
Następnie z butelką pod pachą odszukała wspomniany przez Elliota olejek, po czym bezceremonialnie zasiadła na jego plecach. Gdzieś tam w dolnej części, żeby więcej miejsca pozostało do masażu. Westchnęła zirytowana i otworzyła flakonik, a po pokoju rozeszła się bardzo subtelna woń, wyczuwalna wszakże dla wampirów; mięta, pomarańcze. Jeszcze jeden łyk alkoholu i zabrała się do roboty. Należy tu wspomnieć, że Ezia oczywiście nigdy wcześniej tego nie robiła. Jakby się postarała, na pewno wyszłoby jej nieźle, co jak co, ale wiedziała jak dotykać, żeby było przyjemnie, huhu. Tylko, że na razie starać się jej nie chciało.
Rozciapała olejek na plecach szlachetnego, wylewając go zapewne dużo za dużo i byle jakimi ruchami i klepnięciami masowała jego białą skórę. W pewnej chwili nachyliła się lekko, a medalion zakołysał się przed jej oczami. Znieruchomiała na chwilę, przypatrując się mu, po czym westchnęła, tym razem głośno i dosadnie. Te procenty naprawdę bez sensu na nią działały, ale stwierdziła, że ostatecznie może się trochę bardziej postarać.
Więc po krótkiej przerwie, niespodziewanie przejechała palcami wzdłuż kręgosłupa Ella, pewnym, acz bardzo delikatnym ruchem. Następnie obiema łapkami poczęła zataczać kręgi na jego skórze, najpierw niewielkie, potem coraz szersze. Nawet klęknęła sobie nad nim, żeby mieć większe pole do popisu. Aż szkoda, że szlachetny nie widział teraz twarzy Elci, bo minę miała wyjątkowo zawziętą, jakby i sobie i jemu planowała udowodnić, że we wszystkim jest dobra, nawet w tym.
Kontynuowała więc, stopniowo zwiększając siłę nacisku, a jej dłonie jakby instynktownie odnajdowały miejsca, gdzie przyjemność była największa. Po pewnym czasie nachyliła się nad Ellem, a jej ciemne włosy rozsypały się na łóżku wokół jego głowy. Dmuchnęła mu w ucho ciepłym oddechem.
- Dobrze? - szepnęła, wyraźnie oczekując pochwały. Przejechała jeszcze dłońmi, wciąż śliskimi od olejku, po barkach chłopaka. Jakoś nie mogła się powstrzymać, by go nie dotykać, tym bardziej, że czuła się dziwnie odurzona jego intensywną bliskością.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Wto Gru 11, 2012 8:59 pm

Elliot też bardzo szybko się nudził, tak więc i on szukał co rusz nowych wrażeń, czy rzeczy. Oglądał wiele filmów, czytał wiele książek - nawet jeśli nie wyglądał na kogoś kto czyta - no i jak pisałam powyżej, swego czasu podróżował do wielu miejsc, nie tylko za granicę, ale i w swoim kraju, który skrywa w sobie dużo atrakcji, tylko nie dużo osób jest tego świadoma, siedząc u siebie w domu, zamiast iść dalej przed siebie.
A no, była bardziej pijana, ale to chyba dlatego, że była taka drobna, bo jeśli chodzi o ilość, to Elliot chyba dogonił swoją towarzyszkę, kiedy ta np. była zajęta tańczeniem na stole w klubie. Ponadto wypił wtedy o wiele bardziej procentowy trunek, niż owa niewiasta - ha, Eli i niewiasta.. to brzmi tak dziwnie! - tak, więc chcąc nie chcąc Ell wciąż był w tyle za szlachetną. Ale przynajmniej nie tak, jak na początku ich imprezy! Po za tym komuś zawsze łatwiej zapiąć komuś naszyjnik, niż samemu sobie.
Wampir widział, jak nastolatka otwiera zawieszkę, patrząc na nią, jakby zamyślona. Zastanawiał się czy wpadło jej do głowy, kogo sobie tam wsadzi. Znaczy czyją podobiznę. Nie wpadło mu do głowy, że mogła chodź przez chwilę pomyśleć o nim, ale co racja to racja. W przyszłości na pewno chciałby, gdzieś wepchnąć jej jego focisze, a co! Na przykład do portfela. Taką twarzą, jak on trzeba się chwalić, nie ma to tamto! Chodź i on wtedy wsadził by sobie gdzieś, jej zdjęcie, gdyby tylko mu dała. Ale do tego jeszcze może trochę czasu minąć, pożyjemy zobaczymy.
- Masz pomysł na fotografię, którą tam wsadzisz? - zapytał unosząc brwi z zawadiackim uśmiechem. Dumny z siebie, zauważył że w tym świetle, jej oczy idealnie komponują się z kolorem, zamieszczonym na wisiorku. Ten to ma skapę, doprawdy. Ale wcześniej przyglądał się bardziej skórze jej szyi. Jak każdy wampir miała bladą, ale była kusząca o wiele bardziej, niż innych. Wydzielała też specyficzny zapach.
Nie chciała być dłużniczką. A szkoda! Chociaż Elliotowi takie coś nawet nie wpadło do głowy. Także nie musiała się bać, że powiedział to co powiedział, bo planował wykorzystać to na inną okazję. Chociaż, może z czasem by wpadło mu to do łba i postanowił coś z tym zrobić, w sumie kij go tam wie.
Parsknął tylko śmiechem na jej oburzenie. Doprawdy spodziewał się szoku, ale zaraz stwierdzenie, że jak służąca?
- Nie, przecież to tylko masaż. Nic złego, a po prostu przyjemnego - powiedział wciąż perfidnie się uśmiechając i lokując wygodnie na łóżku, dając pełne pole do popisu ciemnowłosej szlachetnej. Także do roboty!
Nagle młódkę gdzieś wywiało, więc Ell uniósł głowę zastanawiając się, czy owa pannica przypadkiem nie uciekła z apartamentu, bo to o co ją poprosił było dla niej zbyt - niecodziwne? Ale wróciła nie długo po tym, więc znów ułożył głowę na poduszkach, nie mogąc się doczekać tego, co ta dla niego zaserwuje, ot co. Prawdę mówiąc plecy go trochę bolały, tak więc to nawet nie chodziło o to, aby w jakiś sposób skrępować szafirowooką, a po prostu, aby rozluźnić mięśnie.
Czuł, jak po jego plecach roznosi się oleista cieć, rozmasowywana byle jak, jednak nie skomentował tego w żaden sposób, bo Elaine jeszcze stwierdzi, że nic mu nie będzie robić skoro taka z niego maruda. No i milczenie się opłaciło! Po pewnym czasie Lukierek wziął się poważnie do roboty i z doskonałą precyzją zaczął masować plecy wampira, dociskając w odpowiednich partiach mięśni, na co Elliot uśmiechnął się kącikiem ust, chodź dziewczyna nie mogła tego ujrzeć, gdyż twarz miał schowaną w poduszkach. Jednak po samym spięciu pleców, gdy tylko jej dłonie zaczęły masować dane partie ciała, mogła zobaczyć jak mięśnie wampira się rozluźniają pod odpowiednim naciskiem. Nawet nie poczuł, kiedy ta się pochyliła nad nim, dopóki nie zadała pytania. Ten odwrócił głowę tak, że jego blade lico, opierało się o satynową pościel poduszki. Tak btw, ma taką satynową brązową pościel, mrr! Lubie satynę, a ty? [XD]
- Taak.. - odpowiedział nieco rozmarzonym tonem i otworzył oczy. Patrzył kątem oka na pochyloną twarz nastolatki po czym po chwilowym zastanowieniu tak odwrócił się, że ta znalazła się tyłkiem na jego brzuchu, a nie plecach.
- Też chcesz masaż? - zapytał ni z gruchy, ni z pietruchy, mając tajemniczy wyraz twarz, o.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Wto Gru 11, 2012 10:09 pm

Oho, akurat w kwestii podróży Elaine nie była tak doświadczona jak ciemnowłosy. Również uwielbiała czytać, obejrzała pewnie z tysiąc filmów, zwłaszcza czarno-białych, ale przez większość życia siedziała w rezydencji we Włoszech. Kilkakrotnie, gdy była dzieckiem, podróżowała z rodzicami do Japonii, ponieważ mieli tu przyjaciół, których dość regularnie odwiedzali. Ale czarnulka nie miała wówczas okazji do zwiedzania, więc znowu jedynie tkwiła w rezydencji gospodarzy, bo kto by tam kilkuletniego brzdąca na wycieczki wypuszczał samopas? Potem, po śmierci ich ówczesnej gospodyni wizyty ustały i mała już niemal zapomniała o ich córce, zaledwie kilka lat od niej starszej, z którą połączyła ją prawdziwie siostrzana więź. Ale to już zamierzchłe czasy. Ważne, że planowała w przyszłości zwiedzić cały świat, a już najlepiej jako gwiazda sceny muzycznej!
Ba, że mu wepchnie swoje zdjęcie, choćby sama miała ukradkiem wcisnąć mu je do portfela. Przecież w każdej chwili biedny szlachetny powinien mieć możliwość spojrzenia na jej słodką buzię! A najlepiej, by przy okazji dojrzały ją te wszystkie dziewczyny, które będą się za nim oglądać.
Na razie jednak nie miała pomysłu, czyją podobiznę tam wsadzić. Rodziców? No, chyba nie. Z jakiej racji skoro oboje ją opuścili? Nikt nie przychodził jej do łebka, poza tym, taki medalion wymagał chyba zdjęcia ukochanej osoby, więc póki serce Elisi nie zabije dla kogoś, pozostanie pewnie pusty. Mimo tych przemyśleń, nie zawahała się z odpowiedzią ani przez chwilę, kiedy padło pytanie ze strony Elliota.
- Oczywiście, swoją. Żebym zawsze mogła się popodziwiać, gdybym z jakiegoś powodu nie miała lustra - odparła poważnie, wpatrując się w swoje odbicie, chociaż jej wargi wygięły się w rozbawionym uśmiechu. Aż tak zapatrzona w siebie nie była, bez przesady. Nigdy po prostu nie wątpiła w swoją urodę, wiedząc, jak ją odpowiednio wykorzystać, ot i tyle.
O, zauważył, że kolor jej oczu pasuje do naszyjnika? Fakt, zapłon niezły, ale i tak należą się gratki. Wszak to facet, dla większości wszystkie kolory zlewają się w jeden, a przynajmniej takie właśnie sprawiali wrażenie. Ileż to kobieta musiała się niejednokrotnie namęczyć, by jakiś przedstawiciel płci brzydszej dostrzegł szczegóły, jak zmiana uczesania, czy nowa sukienka. A ten tu nawet rozpoznawał barwy! To skarb, powiadam Ci, skarb.
- Może dla ciebie - rzuciła płaczliwie, bo co ma być przyjemnego w babraniu rąk jakimś tłustym mazidłem? Jak się potem okazało nie było tak źle i nawet sama Lucrezia miała z tego pewną frajdę. Ale póki co była nastawiona dość negatywnie, chciała jedynie odwalić tę brudną robotę, aż będą kwita.
Łyknęła sobie alkoholu, poczuła znowu miłe ciepło rozlewające się po przełyku i właściwie była gotowa do pracy. Gdy już zmieniła taktykę, a jej ruchy stały się pewniejsze, jakby bardziej wyważone, postawiła sobie za cel wykonanie idealnego masażu. Nie przywykła do tego, iż w czymś nie jest najlepsza, to się wręcz kłóciło z jej światopoglądem! Przygryzła więc wargę, zmrużyła lekko oczy i to delikatniej, to mocniej masowała plecy szlachetnego. Jeszcze popamięta ten masaż, o! W dobrym znaczeniu, ofc.
Z satysfakcją przyjmowała fakt, że mięśnie chłopaka wyraźnie rozluźniały się pod jej palcami. Ech, był chyba trochę spięty, co? Może tak bardzo przejął się nieplanowanymi zaręczynami? Gdy stwierdziła, że dość już tego dobrego, nachyliła się oczekując na komentarz. A właściwie pochwałę, inaczej być nie mogło. Czegokolwiek by się jednak nie spodziewała, ton jakim szlachetniak wypowiedział to jedno krótkie słowo napełnił ją niezaprzeczalnym zadowoleniem. O dziwo, cieszyła się nie tylko z tego, że potrafiła zrobić dobry masaż, ale i z tego, iż wyraźnie sprawiła mu tym przyjemność. Niech ma, za ten medalion, który tak bardzo się Eli spodobał.
Ell odwrócił się na plecy (przy okazji brudząc sobie swoją bistą satynową pościel, no ale cóż... też uwielbiam satynę, tak miło szeleści!), a dziewczyna automatycznie opadła na jego brzuch. Teraz dopiero miała prawdziwą okazję dowiedzieć się, jak twarde są jego mięśnie, skoro nie zapadła się w żaden miękki bebech.
Na pytanie narzeczonego potrząsnęła lekko głową, zerkając na moment na swoje łapki, ale powracając zaraz wzrokiem do jego ciemnobłękitnych tęczówek.
- Nie, mam chwilowo dość tego paskudztwa - obwieściła, po czym wytarła dłonie z tego paskudztwa, czyli całkiem mile pachnącego i pewnie dość drogiego olejku, w policzki chłopaka. Chwilę go tak pomęczyła (musiała się upewnić, że cała ta maź zlazła), nim odezwała się ponownie.
- Poooza tym - zaczęła z namysłem - i tak nie byłbyś w tym tak świetny jak ja, więc czym ty mógłbyś mi zaimponować? - spytała na pozór retorycznie, dość znudzonym tonem. Zsunęła się z niego, kładąc się obok, twarzą zwróconą do chłopaka. Zdmuchnęła kosmyk włosów, który przy tym zabiegu zsunął się jej na twarz i uśmiechnęła się przekornie. Wyzwanie? Hah, a kto ją tam wie. Przy okazji przeciągnęła się lekko. To łóżko było cholernie wygodne, jeszcze chwila a chyba mu tu zaśnie na miejscu.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Wto Gru 11, 2012 10:30 pm

No wiadomo, że w tak młodym wieku, nikt nie wypuściłby Elaine, aby chasała sobie, jak łania po nieznanych łąkach, czy lasach, a co dopiero po mieście, gdzie tu tyle złodziejaszków, wandali oraz pedofilii w jednym~ Ale spokojna rozczochrana, Elliot z całą pewnością weźmie gdzieś na wycieczkę Elisię, gdy ta da mu takie przyzwolenie, no i jak będzie grzeczna, bo nie ma nic za darmo - jakie życie taki rap, cukier - kawa, cukier - kawa [czyli bisty tekst tegoż, jakże 'utalentowanego' pana!].
Gdy odpowiedziała mu na pytania, spojrzał na nią unosząc brwi. Przez chwilę zastanawiał się, czy ta nie powiedziała tego na poważnie. No, bo wiadome jest, że zdarzają się takie dziewczyny, które mogłyby takie coś zrobić na poważnie! Na przykład wcale by się nie zdziwił, gdyby jego matka tak zrobiła, haha! Ona też potrafi być wielkim narcyzem, ale co się dziwić. Obie są niezwykle urodziwe, tak samo Ell - samoocena bista, wiem.
- Okey, ale najpierw pamiętaj o retuszu tego pryszcza na czubku nosa - odpowiedział wysyłając jej w powietrzu buziaczka. A tak miał ochotę się z nią podrażnić, aby nie było zbyt słodko, bo jeszcze rzygliby tęczą, co mogłoby sprawić im obojgu trochę nie przyjemności, zwłaszcza po dawca alkoholu jaką spożyli. Dodam, że Elaine jeszcze więcej jej wypiła, ma farta że ten nie zwrócił na to uwagi, bo sam zaraz by złapał tą butelkę i próbował się z niej napić. Chociaż kto wie, czy by mu się chciało wstawać. Był w takiej wygodnej pozycji - oczekując masażu - że może zrezygnowałby z dobrego trunku, jaki ta ze sobą przytaszczyła.
Puścił mimo uszu jej jęki, w końcu doczekując się upragnionego prezentu. Prawdę mówiąc miał nadzieję, że oprócz masażu coś jeszcze między nimi zajdzie, ale odpuścił sobie takie myślenie, gdy ta zlazła z niego, rezygnując z masażu dla siebie. Taką okazję zmarnować! Zwłaszcza, że ten sam proponował! No i nie zapomnijmy o jego reakcji na to, że się wytarła w jego TWARZ! Odepchnął jej ręce, łapiąc się za głowę.
- Fuj! Będę teraz cały się lepił.. - zaczął i dotarło do niego, że zabrudzoną ma też pościel i to z własnej winy. Wyskoczył jak poparzony z łóżka, stając na równe nogi - co wyglądało nieco komicznie.
- KURWA - wymknęło mu się, ale odetchnął i machnął ręką używając swojej mocy, aby pozbyć się tłustych śladów z nowej pościeli, którą uwielbiał najbardziej na świecie. Taki tam dziwny fetysz. Spojrzał na nią i jego oczy zabłysnęły. Już coś planował w akcie zemsty, oj tak!
- Nie myśl, że Ci to popuszczę.. - zaczął, ale zatrzymał się, gdy zapytała w czym mógłby jej zaimponować. Skrzyżował ręce pod klatką piersiową kręcąc głową na boki.
- Znalazłoby się wiele rzeczy, moja miła - szepnął, doskonale wiedząc, że jego melodyjny głos, dotrze i tak i tak do jej uszu. Podszedł biorąc ją na ręce i kierując się do wyjścia z pokoju, aby zaraz wleźć do łazienki. Posadził ją na marmurze, przy kranie. Jako, że był wampirem i to sporo wyższym to miał więcej siły od niej i nie było opcji, aby ta się mu wyrwała, gdy już ją dorwał. Odkręcił kran i ją ochlapał w twarz, rozmywając jej makijaż.
- OKO ZA OKO, ZĄB ZA ZĄB - krzyknął, ale się nie poruszył. No, bo i tak go już pobrudziła, to co mogłaby mu jeszcze zrobić.
- A co do pytania.. - zaczął, spuszczając wzrok z jej oczu na jej usta. Pochylił się i pocałował ją w usta, tak mocno i namiętnie, a co!

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Wto Gru 11, 2012 11:18 pm

Ej, ale zdefiniuj pojęcie grzeczna! Czy to znaczy, że nie mogłaby drzeć się na całe gardło, wyśpiewując różne dziwaczne ludowe pieśni? I nie mogłaby wskakiwać mu na plecy i targać za kłaki, kiedy ma na to ochotę? I ogólnie, nie mogłaby robić mu publicznie wstydu? Bo ja coś czuję, że ciężko będzie... Chyba Ell powinien się zacząć do takich zachowań przyzwyczajać, bo innej rady nie ma. Skoro nawet surowej babci nie udało się zmienić Eli, to już chyba nikomu się nie powiedzie. Poza tym, jak to szło...? Lepiej żeby mnie nienawidzili takim, jaki jestem, niż kochali kogoś, kim nigdy nie będę, o właśnie. Więc miłuj, Ell, a nie narzekaj, muah!
Haha, no jak jej Elliot nie będzie prawił odpowiednio dużo komplementów, to kto wie, czy faktycznie nie wsadzi do naszyjnika swojej podobizny! Ktoś musi dbać o jej wysoką (tudzież zawyżoną) samoocenę. Jak nie narzeczony, to ona sama, trudno się mówi. Ale w rzeczywistości Eli była tak cholerną romantyczką, że jedyne zdjęcie, które miało prawo znaleźć się w jej medalionie, to zdjęcie ukochanego faceta. Przecież to jak na starych filmach, dosłownie! O, nawet jej przyszło do głowy, że skoro wisior już miała, trzeba by też znaleźć kandydata. Najwyższa pora się zakochać. A że nie myślała specjalnie trzeźwo, wydało jej się to zaiste doskonałym planem na najbliższe dni.
- P-pryszcza? - wyjąkała i błyskawicznie przyskoczyła do lustra, prawie uderzając w niego nosem. Rozgorączkowanym spojrzeniem wodziła po swoim idealnie gładkim licu, mając jednocześnie w wyobraźni twarze paskudnych, zapryszczonych ludzi, których czasem widywało się na ulicach. Oczywiście nic nie znalazła, więc tylko spojrzała z ukosa na Elliota, zaciskając zęby.
- You son of a bitch... - wymamrotała, dokładnie tym samym tonem, co przy ich pierwszym spotkaniu. Jeszcze raz zerknęła nieco niespokojnie w zwierciadło, ale widząc jedynie swoją śliczną buzię, wyprostowała się i pokiwała z aprobatą głową. Nie ma żadnych nędznych pryszczy, pff, pomioty diabła!
Po wykonanym masażu, Eli miała dwie opcje. Wytrzeć dłonie w pościel szlachetnego, lub w niego samego. Ale skoro ten odwrócił się na plecy, nie zważając na tonę olejku, która pozostała na jego skórze, z chęcią wybrała opcję drugą. Jak się spodziewała, nie spotkało się to z wielkim entuzjazmem. Tym chętniej zatem miziała jego twarz, dopóki całkowicie nie uwolnił się od jej natrętnych rąk. Ha, była prawie czysta!
- Co ty nie powiesz... - zakpiła, a kiedy ten zerwał się z łóżka i przeklął na widok wielkiej, tłustej plamy, po prostu przewróciła się na plecy i roześmiała w głos. Chyba znalazła dobry sposób na wkurzenie pana pedanta! Gdyby tylko dorwała się do tej butelki, którą sobie przyniosła, zaraz by mu trochę nakapała. Ukradkiem rozejrzała się za nią, ale pewnie zaplątała się gdzieś w pościel. A otwarcie szukać jej nie chciał, bo szlachetniak z pewnością wypiłby jej wszystko.
- Mhm, jasne - rzuciła niedowierzająco i dla zaakcentowania sceptycyzmu teatralnie przewróciła oczyma. W słowach to każdy jest dobry, ale żeby jeszcze potwierdzić je czynami - to dopiero sztuka. Tymczasem jednak Ell podszedł i zaś bez pytania wziął ją na ręce. Mała jęknęła przeciągle, przez chwilę kopiąc nogami w powietrzu.
- O nieeee, nie znowuuuu! - Dotarło jednak do niej, że tym nic nie osiągnie, więc znieruchomiała i zwiotczała w ramionach Ella jak szmaciana laleczka. Już nawet nie patrzyła dokąd ją niesie. Głowa i wszystkie kończyny zwisały jej luźno, kołysząc się przy każdym kroku. Ożywiła się dopiero, gdy posadził ją przy kranie, a była to pewna odmiana, więc ją zaciekawiło. O, pewnie chciał umyć sobie twarz. Tylko po co ciągnął ją do tej łazienki?
Aha, po chwili dostała odpowiedź. Wydarła się jak nieboskie stworzenie, czując zimną wodę na twarzy i wyobrażając sobie, jak jej misterny makijaż spływa w postaci czarnych łez. No, tak źle nie było, bo kosmetyki miała dobre, wodoodporne, ale i tak trochę się biedaczka rozmazała.
Rzuciła się z dłońmi do twarzy, by naprawiać szkody, gdy ten irytujący osobnik odezwał się ponownie. Zerknęła na niego, tuż przed tym, jak ją pocałował. I szczerze? Eli odczuła to niemal jak eksplozję. Eksplozję tych wszystkich emocji, pragnień, tego pożądania intensyfikowanego alkoholem i odczuciami Elliota. Było trochę tak, jakby w miejscu, gdzie zetknęły się ich wargi zapłonął ogień. Wszystkie myśli uleciały z głowy Ezii zastąpione przez tą jedną silną potrzebę - by być bliżej, by poczuć go bardziej.
Odwzajemniła pocałunek, zsuwając się na skraj marmurowej półki i tym samym przywierając mocniej do chłopaka. Jedna z jej dłoni odruchowo zaplątała się w jego włosy, a druga... no, właśnie. Druga ni stąd, ni zowąd (jakby żyła własnym życiem!) zwinęła się w pięść i grzmotnęła Elliota w policzek.
Lukierek zamrugał zdezorientowany, bo bez wątpienia brunet odsunął się nieco. Obrzuciła zdzwionym i jakby karcącym spojrzeniem swoją rękę, rozwijając palce.
- O. Wybacz, mam czasem takie odruchy - usprawiedliwiła się i parsknęła śmiechem już prosto w usta wampira, z którymi zaraz znowu złączyła swoje. Taki mały, niewinny przerywnik, no! Coby chłopak nie myślał, że każdy może ją ot tak sobie całować, zwłaszcza, jeśli jeszcze chwilę temu bardzo kogoś nie lubiła. Ale poza tym, nie zamierzała teraz przerywać, hyhy.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Czw Gru 13, 2012 5:28 pm

Tak, właśnie o to chodzi w pojęciu "jak Eli będzie grzeczna". Chociaż to nie znaczy, że innych szalonych rzeczy nie może robić! Byle w graniach rozsądku. No i jak każdy facet.. nie będzie miał nic przeciwko, jeśli Lucrezia będzie nie grzeczna w łóżku, hyhy. No, chyba że miałaby go tam związać i zostawać na pastwę losu, to wtedy byłoby jakieś 'ale', ale myślę, że wszyscy załapali o co chodzi~
A nóż widelec Elliot jednak wpłynie, jako tako na zachowanie Elaine? Nie, to że specjalnie! Broń boże. Ten napis z ava, ma swój sens! Elliot uważa za głupotę próby zmienienia kogoś. Każdy powinien być taki jest. Ale nie które cechy charakteru powinno się okiełznać, bo mogą wyjść jakieś nieciekawe sytuacje. Na przykład, gdyby ta rzuciła się na szlachetnego i zaczęła go ciągnąć za włosy to na pewno chłop tego nie zaakceptuje. No i wtedy dziewczyna będzie musiała to zmienić. Jak chce niech sobie ciągnie kogoś innego za włosy, o. Dobra opcja!
Gdy szlachetna zaczęła panikować słysząc o potencjalnym pryszczu - nastolatek zachowywał pokerową twarz, aby zbyt szybko się nie domyśliła, iż ten po prostu się z nią droczy. Zabawnie było oglądać jej zmartwienie i strach przed nie chcianym czerwonym fujstwem na twarzy. Nikt nie przepada za pryszczami, ale każdy wcześniej czy później je ma. Na szczęście Ell nie, bo używa odpowiednie preparaty no i jest w tym wieku, że takowe etapy dorastania zanikają u niego na dobre.
Usłyszał to co szepnęła pod nosem, więc tylko prychnął rozsiadając się wygodniej na łóżku. Była piękna. Nie miała o co się martwić. Ale oczywiście Ell jej tego nie powie, przez najbliższy czas. Na razie trochę ją pomęczy. Zresztą każdy wampir był piękny. Chyba, że o siebie nie dbał i się roztył, czy zaczął śmierdzieć. Wtedy to jednak uroda nijak pomagała, aby nie odstraszać ludzi.
No oczywiście Eli musiała wybrać tą opcję, która bardziej wkurzyłaby Elliota! No, nie mogła inaczej, prawda? Lukierek chyba lubił sobie grabić, oj lubił~
Dobrze, że nie szukała butelki, bo wcale by się nie ucieszył, gdyby ta postanowiła mu jeszcze nabrudzić. Nie był pedantem, lubił po prostu ład i porządek, a u faceta to rzadkie, także nie marudź! Nie wiem czy już to pisałam, ale najwyżej się powtórzę, o. (Skleroza nie boli <3)
Jak wiemy - Ell dotrzymywał słowa i jak zagroził, tak zrobił! Bez problemu uniósł skrzacika na rękach, udając się do łazienki, gdzie jak wiemy, pochlapał ją i pocałował. Dla niego również było to ciekawe doświadczenie. Nie był to zwykły pocałunek, jaki zwykle odczuwał z innymi kobietami. Gdy złączył swoje usta z jej, poczuł gorąco rozchodzące się z ich połączonych warg - przez kręgosłup - aż do brzucha w którym pojawiło się przyjemne ciepło. Przez to całkiem nowe doznanie, nawet nie zauważył, gdy Lukierek uniósł dłoń i dość mocno grzmotną go w policzek. Nie był na to przygotowany, więc z zaskoczenia cofnął się o krok do tyłu i nie czekając dłużej uniósł własną pięść, która lecąc koło Eli wbiła się w marmur na którym dziewczę siedziało no i z którego był m.in. zbudowany mebel tworzący szafkę i kran. Oczywiście nie jest to supermen, więc kamień się nie zgniótł, jednak zrobiło się na nim drobne pęknięcie. Wampir miał pochyloną głowę, więc uniósł ją lekko patrząc zza kosmyków ciemnych pukli na twarz szlachetnej.
- Nigdy więcej tego nie rób - rzucił bez cienia emocji i zabrał dłoń z mebla rozprostowując zdrętwiałe palce - Jestem wampirem, w dodatku facetem, gdy ktoś mnie atakuje z zaskoczenia włącza się we mnie samo obrona. Dodatkowo ćwiczę boks to jest odruch bezwarunkowy - dorzucił patrząc coraz spokojniej na dziewczynę. Po tej akcji domyślam się, że Lucrezia nie zdążyła jednak ponownie złączyć ich warg w pocałunku. Gdy chłopak miał pewność, że czarnowłosa się go nie boi, podszedł i wziął jej nogi oplótł sobie w okół bioder, unosząc ją zgrabnie z umywalki i skierował się na powrót do swojej sypialni.
Ułożył nastolatkę na pościeli, sam kładąc się obok i przymknął powieki.
- Lepiej chodźmy spać - powiedział na powrót normalnym głosem i przysunął się do Elaine przytulając się do niej, po czym zamknął oczy i poszedł spać. Oczywiście wstał z łóżka, zanim ta się obudziła - gdy i ona już w końcu zasnęła - przy czym udał się do kuchni, gdzie stała jego służka Elise, z zakupami.
- Cześć szefie! Zrobiłam zakupy~! W ogóle nie uwierzysz.. widziałam tą blondynkę od Ciebie, nie pamiętam jak jej.. szła sobie, jakby nigdy nic.. - zaczęła swój wywód wampirzyca, po czym urwała i zmarszczyła nos - Mamy gościa? - zapytała unosząc brwi i skierowała się na górę, aby zajrzeć do pokoju Elliota. Szybko i cicho zeszła na dół wskakując szlachetnemu na plecy.
- Skąd ty je bierzesz?! Ta wydaje się ładniejsza, zostaw ją na dłużej - zapiszczała nagle, a Elliot zrzucił ją z pleców, zaczynając rozpakowywać zakupy.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Czw Gru 13, 2012 6:36 pm

Oj, to tego nie możemy zagwarantować, ani Eli, ani ja. Ona zwyczajnie nie kontrolowała takich zachowań. Nie myślała: nie rób tego, Elaine, to nie wypada, zrobisz komuś przykrość, ktoś się na ciebie wkurzy. Robiła momentalnie to, co przychodziło jej do głowy i dopiero potem przejmowała się (lub nie) ewentualnymi konsekwencjami. Istniała oczywiście jakaś minimalna nadzieja, że czarnula zwyczajnie z tego wyrośnie. Ale nie wiem, nie liczyłabym. Chyba zanosiło się na częste sprzeczki w ich związku.
Choć w sumie, ciągnięcie za włosy rzeczywiście nie było aż tak ważną częścią osobowości Elaine, by ta pod wpływem Elliota nie mogła z tego zrezygnować. Być może w jego towarzystwie zrozumie po prostu, że takie czy inne zachowania nie przynoszą otoczeniu, czy jej samej żadnych korzyści. Albo też nauczy się w inny sposób i na kim innym wyładowywać swoją złość. Jeśli tylko Ell nie będzie jej za często denerwował, wiadomo.
Pominę już wątek z pryszczami, dodając tylko, że w tamtej chwili Elisia widocznie nie myślała trzeźwo, skoro mogło jej do czarnej łepetyny przyjść podejrzenie, że na jej twarzy wyskoczyła krosta. Była wampirem i w dodatku szlachetnym! Od urodzenia do późnej starości, jeśli można to tak nazwać, jej cera będzie idealna.
Także, pocałunek tej dwójki rzeczywiście był niemal epicki i pewnie po jakimś czasie Elaine będzie wracała do tego wydarzenia myślami z pewną przyjemnością - to jak na filmie, albo w książce, takie przyciąganie między bohaterami! Ale teraz zwyczajnie nie była w stanie się na niczym skupić. Wszystko się w jej biednym umyśle pomieszała i sama nie wiedziała, czego chce. Albo wiedziała - chciała jego. Ale czy na pewno? Czy to były jej odczucia, emocje Elliota, których nie rozróżniała od swoich, alkohol, czy jeszcze inny czynnik? Ciężko stwierdzić. Grunt, że chociaż parę chwil temu miała ochotę zabić szlachetnego i mimo że to on zainicjował ten pocałunek, była w takim stanie, że zrobiłaby wszystko, czego tylko by od niej chciał, i to z przyjemnością.
Na szczęście jakiś tam skrawek zdrowego rozsądku się w niej ostał, ujawniając swój sprzeciw w postaci pięści wymierzonej w policzek wampira. Lucrezia była zdezorientowana i niezadowolona. Nie, nie chciała tego zrobić! Nie chciała jeszcze przerywać, za szybko! Te wszystkie emocje wciąż się w niej kłębiły i zdawało się, że zaraz rozsadzą jej głowę od środka. Czuła palenie na wargach, chociaż nie stykały się już z ustami chłopaka. Skupiła na nim nieco rozbiegane spojrzenie i owszem, chciała to kontynuować. Tyle, że wtem Elliot zrobił coś, co skutecznie wytrząsnęło ją z tego transu.
Ujrzała tylko lecącą gdzieś w jej kierunku pięść i zamknęła oczy, kuląc się odruchowo. Aż podskoczyła, słysząc trzask zaraz obok siebie. Uchyliła powieki, wpatrując się tępo, w stanie zupełnego szoku w Ella. Nie, wszystkiego się spodziewała, tylko nie tego. Wysłuchała jego słów, ale gdy skończył, tylko kopnęła go gdzieś w klatkę piersiową, chcąc od siebie odepchnąć.
- Ty jesteś p o p i e p r z o n y! To TY nie waż się nigdy więcej podnieść na mnie ręki! - wydarła się na niego, nadal zszokowana, ale przede wszystkim wściekła. Nikt nigdy nawet nie próbował jej uderzyć. To było jak zimny prysznic. Przycisnęła dłoń do warg, wciąż pamiętających ten przedziwny pocałunek i odwróciła wzrok, wlepiając go byle gdzie, tylko nie w Elliota.
Oddech jej się uspokajał, podobnie jak tętno. Kiedy więc Ell się do niej zbliżył, było jej już wszystko jedno. Trzymała się go, gdy znowu ją niósł. Z jednej strony była dziwnie zesztywniała, jakby wciąż się obawiała. Z drugiej - przylegała do niego z dziecięcą niemal ufnością. Leżąc już w łóżku, przewróciła się na bok i wpatrzyła w widok za oknem. Nie zareagowała, kiedy Ell ją objął, wciąż nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć. Dopiero kiedy zamknęła oczy i ogarnęła ją senność, dotarło do niej, że gdyby chłopak tego nie zrobił, z pewnością skończyłoby się na czymś więcej niż pocałunkach. A nazajutrz mała odczuwałaby po prostu wstyd, stając się jedną z tych dziewczyn z klubów, które tak chętnie wskakują do łóżek nieznajomym facetom. Z tą refleksją rozluźniła się w ramionach szlachetnego, nawet lekko się w niego wtulając. I zasnęła.
Rano obudził ją przede wszystkim ból głowy i suchość w gardle. Nim jeszcze uchyliła powieki przejechała językiem po podniebieniu. Królestwo za szklankę wody... Już nigdy nie zamierzała tyle chlać...
Otwarła oczy, kompletnie nie rozpoznając otoczenia. Dopiero po chwili dotarło do niej, że jest w Japonii, ma nową rodzinę, narzeczonego. Trochę bardziej mgliście pamiętała zabawę w klubie i pierwsze chwile w apartamencie, kłótnię, chyba jakiś... prezent? A już zdecydowanie najbardziej rozmywały się jej ostatnie wspomnienia, pocałunki, ciepło, te wszystkie emocje...
Gwałtownie usiadła na łóżku, zerkając na miejsce obok siebie. Zrobili to? Straciła dziewictwo i nawet nie pamiętała? Nie, nie, chyba nie...
Usłyszała z dołu jakąś krzątaninę i na palcach podeszła do drzwi. Prychnęła cicho, gdy kobiecy głos zasugerował, że nie była pierwszą taką przygodną dziewoją w apartamencie Elliota. To jedynie sprawiło, że poczuła się gorzej. Nie zamierzała już spotykać się ani z nim, ani z dziewczyną z którą rozmawiał (pewnie służką). W ogóle planowała olać te nieszczęsne zaręczyny. Przemknęła do łazienki i chwyciła w ręce swoje ubrania. Trudno, nie ma czasu, przebierze się gdzie indziej. Cichutko zeszła po schodach i korzystając z tego, że tamta dwójka rozmawia w kuchni, skierowała się do drzwi wyjściowych. Nadal była oczywiście w koszuli szlachetnego, dodatkowo zaś jej ciemne loki ułożone były w rozkosznym nieładzie. Nie żeby jej to przeszkadzało.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Czw Gru 13, 2012 10:03 pm

Ekhem.. Elliot nie miał zamiaru zamachnąć się na Elaine. Broń boże! Uniesienie ręki to był jego odruch - jako drapieżnika, który broni się przed innym drapieżnikiem, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Ale nie w Eli, tylko obok niej, bo był doskonale świadomy tego, że jest to dziewczyna, a bądź co bądź - szlachetny kobiet nie bije. Czego w sumie nie można powiedzieć o jego ojcu, także.. niech się Elaine nie zdziwi, gdy Samuru zrobić coś takiego. Ale oczywiście niech nie myśli, że Ell pójdzie w jego ślady, co to, to nie! Oni z chara są zupełnie inni, mimo że z wyglądu identyczni. Pomimo oczu. Te to w sumie są jak Eli. Aż dziw, że w jakiś sposób Ci dwoje nie są spokrewnieni. Chodź po ślubie będą! Z każdą chwilą ten ślub wydawał się dla Ella czymś odległym, przykrytym jak puch, przez to co Lucrezia w nim wywoływała. Od nienawiści do.. zakochania? Miłością tego nazwać nie było można, ale zauroczeniem z pewnością. Ta dziwna bliskość, która sprawiała, że chłopak nie mógł połapać się we własnych myślach doprowadzała go do szaleństwa, ale i w pewien sposób zadowolenia. Też nie chciał przerywać pocałunku, ale taki już miał odruch. Po za tym.. jakby chciał to by to powstrzymał, ale bał się. Bał się, że posunął się dalej, a on nie chciał tego robić. Nie dlatego, że Eli mu się nie podobała, czy to z wyglądu czy z charakteru. Ale właśnie dlatego, że pomimo swojego dziecinnego zachowania i uroku wzbudziła w nim szacunek. Nawet czasem przypominała mu jego własną matkę, gdy była młodsza. Ta, wiele się słyszało wcześniej.
Gdy tak leżeli już w łóżku Elliot był na siebie zły. Widział, że czarnulka się go przestraszyła. Samo to, co wtedy krzyknęła - na co nie odpowiedział - wskazywało, że lada chwile może uciec z jego życia mimo, że dopiero się w nim pojawiła. Trochę go to przestraszyło. Dlatego nie chcąc myśleć o tym więcej, pozwolił sobie zasnąć. W ten sposób ukoił trochę nerwy.
Będąc już z rana w kuchni, nie słyszał jak szlachetna wstała i zaczęła się szwendać po pokoju, czy łazience. Skupił się wtedy na swojej służce, która jak zwykle gadała głupoty. Przetarł oczy mając dość jej gadania. Wtedy też dziewczyna chciała uciec, rzecz jasna!
- Elise, zamknij ten swój durny ryj! Brunetka jest d r u g ą dziewczyną jakąkolwiek poznałem w życiu, a ty gadasz jakbym miał ich kij wie ile! - warknął na służkę, smarując kanapki, jakby wcale się na nią nie darł, hyhy.
Piosenkarce zrzedła mina i rozsiadła się wygodnie na stole w jadalni, po czym przeczesała dłonią falowane brązowe włosy, zaciągając grzywkę za ucho.
- Oj przestań, przecież wiesz, że ja tak zawsze gadam.. - zaczęła, ale Elliot odwrócił się do niej i spojrzał na nią zmrożonym wzrokiem, że tak ujmę. Dziewczynie zbladła mina, bo nigdy nie widziała, aby jej Pan, aż tak surowo na nią spojrzał.
- Po za tym.. ona jest inna. Yvelin jest moją dobrą kumpelą, a raczej była, bo już się nawet nie odezwie. A ta.. widzę ją drugi raz w życiu, a tak mi je wywróciła, że nadal nie wiem co o tym sądzić. Wkurza mnie, ale również sprawia, że mam ochotę przygarnąć ją do siebie i mocno przytulić. Nie wiem co się ze mną dzieje. Wiem tylko, że jest moją narzeczoną. Zdziwiła mnie cała ta sytuacja, ale.. nie żałuję. Widziałem parę szlachetnych wampirów w życiu i sam wybrałbym z nich wszystkich właśnie ją. Ma to coś - skończył swój wywód, rzucając nóż na stół. Pierwszy raz powiedział tyle o sobie i swoich uczuciach komukolwiek. Służka spojrzała na niego zszokowana i wtem zauważyła wymykającą się Eli. Szybko do niej podbiegła i zatrzymała.
- Zostań, proszę - szepnęła jej na ucho, po czym pchnęła szlachetną do kuchni, a sama wyszła z apartamentu. [zt npc]
Elliot spojrzał na to wszystko i zamknął oczy zagryzając wargi. Nie chciał, aby ta usłyszała co mówił. Bo w sumie wyznał, że w pewien sposób mu się podoba!
- Nie zrobiliśmy tego, jeśli o to się martwisz - mruknął zastanawiając się czy może brunetka się o to nie boi. Następnie wrócił do robienie kanapek, o.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pią Gru 14, 2012 6:31 pm

Tak, pewnie po jakimś czasie i dokładniejszym przeanalizowaniu całej sytuacji, Elaine dojdzie do wniosku, że wampir nawet nie myślał o tym, żeby ją uderzyć. Był trochę pijany, pewnie tak zdezorientowany jak ona i zadziałał odruchowo - wszak to ona najpierw go walnęła. Ale mimo wszystko... w tamtej chwili faktycznie się przestraszyła. Pewnie głównie dlatego, że kompletnie Ella nie znała i chociaż chwilami wydawał się miły, chwilami irytujący, kto wie czy nie siedziała w nim także natura brutala, który to lubił się poznęcać nad kobietami. Zdarzali się tacy, a nawet jeden w najbliższej rodzinie szlachetnego, na to wychodzi!
Ale potem, kiedy zasypiali, czuła od niego jakby lekkie wyrzuty sumienia, nie agresję, czy chęć skrzywdzenia jej. A dzisiaj, co ważniejsze, niewiele pamiętała, zdając sobie jedynie sprawę, że tylko dzięki silnej woli Elliota mała nie wylądowała z nim w łóżku, przez co obudziłaby się zapewne w jeszcze gorszym nastroju.
W każdym razie, tuż po przebudzeniu pierwszymi słowy, które usłyszała były te wypowiedziane przez Elise, sugerujące, jakoby przez apartament Elliota przewijały się tabuny dziewczyn. Szczerze - Ezia spokojnie mogła sobie to wyobrazić. Był przystojny, atrakcyjny i kto wie, czy w ten dziwny sposób, w jaki oddziaływał na nią, nie działał też na inne kobiety. Może to w ogóle jedna z jego mocy? Nagle po prostu zwątpiła w to, że była tu czymkolwiek innym jak łatwym kąskiem, który Ell z jakiejś przyczyny sobie odpuścił. Owszem, wstała lewą nogą. Była w paskudnym humorze, który na szczęście nie potrwa długo. Ale o tym za chwilę.
Więc w łazience pozbierała swoje ubrania, stwierdzając, że nie ma ochoty dzisiaj, czy kiedykolwiek więcej oglądać Ella. Pech (raczej szczęście!) chciał, że gdy była na schodach, poruszając się najciszej i jednocześnie najszybciej jak potrafiła mimo okropnego bólu głowy, dotarł ją głos szlachetnego. Na jego słowa przystanęła na chwilę. Drugą dziewczyną? Drugą, serio? Przymknęła powieki, skupiając się na bólu, pulsującym gdzieś z tyłu czaszki. Zmniejszyła go znacząco, bez tego dosłownie nie potrafiła jasno myśleć. No, cóż. To trochę zmieniało jej pogląd na całą sprawę, poczuła się niejako lepiej. Ale nadal miała po prostu ochotę zwiać. Bo jednak sprawa to wiedzieć, że nie była dla niego jakąś pierwszą lepszą, ale druga - to to cholerne małżeństwo! Teraz, na trzeźwo, znowu była tą perspektywą przerażona. I Elliot na pewno myślał tak samo. Nie, nie, nie, trzeba jej uciekać jak najdalej z tego miasta.
Z tym postanowieniem podjęła swoją wędrówkę w dół schodów, a następnie przez salon do drzwi. Ponownie jednak zatrzymała się w pół kroku, gdy niebieskooki się odezwał. Chyba serio nie był świadomy, że Elaine słucha, bo to co mówił... w głowie się nie mieściło.
Nie żałuję... Wybrałbym ją... Ma to coś... Czy on aby na pewno wytrzeźwiał? To niemożliwe, żeby po tym wszystkim mógł nie tylko nadal chcieć się z Eli widywać, ale i zmienił swój stosunek do planowanego małżeństwa na nieco bardziej pozytywny. Czy oni nie kłócili się wczoraj cały czas? Zamyśliła się nad tym. Nie, raczej nie. Głównie było bardzo miło, ciekawe i Lucrezia naprawdę dobrze się bawiła. Poza tym, nie mogła zaprzeczyć, że poczuła do Ella coś więcej, niż do któregokolwiek faceta, z którymi wcześniej balowała. I ona w gruncie rzeczy też nie żałowała takiego wyboru narzeczonego. Żałowała jedynie, że rodziny wepchnęły ich w to małżeństwo na siłę, nie dając się im poznać jak dwójce normalnych nastolatków, którymi nadal byli.
Po słowach wampira oblało ją delikatne ciepło, lokując się zwłaszcza w okolicach policzków. Nagle poczuła, że wcale nie chce wychodzić bez pożegnania, wyjeżdżać, znikać. Czy pozna jeszcze kiedyś kogoś, kto w tak krótkim czasie, aż tak zawróci jej w głowie? Tkwiła niezdecydowana na środku salonu i wtedy oczywiście dojrzała ją Elise.
- Nie, nie sądzę, żeby... Hej, zaczekaj! - zaczęła, ale dziewczyna szepnąwszy jej na ucho ledwie dwa słowa, zniknęła za drzwiami. Popchnięta przez nią Eli znalazła się w zasięgu wzroku Elliota, więc głupio byłoby teraz odwrócić się i odejść. Uznała, że najlepiej udawać, iż niczego nie usłyszała, choć wątpliwe, by Ell uwierzył. Odruchowo dłoń małej powędrowała do włosów, które starała się dyskretnie ułożyć w jako takim porządku. Wzrok wbiła gdzieś w ziemię i dopiero na głos szlachetnego postąpiła kilka kroków, ostatecznie wchodząc do kuchni.
- Tak, dzięki, że nie... Nie, żebym nie chciała... Znaczy wtedy... Bo teraz to... - zaplątała się zupełnie, więc odkaszlnęła cicho, zdecydowanym ruchem odkładając swoje ubrania na jedno z krzeseł. - Pomóc ci? - spytała już neutralnym tonem, pierwszy raz tak naprawdę podnosząc na niego wzrok. Jakoś tak naszła ją nadzieja, że naprawdę mogą się dogadać, lepiej poznać i wgl przyszłość nie była taka straszna.
Podeszła do czajnika, chwytając go z zamiarem napełnienia wodą.
- Mogę, co? - zagadnęła retorycznie. Ból głowy powracał (wciąż nie miała dobrze opanowanej mocy kontroli bólu) i czuła, że jedyną rzeczą jaka jej może pomóc była mocna, gorzka herbata. Nastawiła wodę.
- Too... - zaczęła, stojąc przy blacie, plecami do Elliota. Szukała jakiegoś tematu, czegokolwiek by nie zapadała niezręczna cisza. - Jak spałeś? - wypaliła wreszcie i o mało nie parsknęła śmiechem. Zaiste, inteligentne pytanie.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Nie Gru 16, 2012 3:43 pm

No Elliot się nie dziwił, że ta się go przestraszyła. No, bo skąd miała wiedzieć, że ten mimo wszystko celował tam, gdzie trafił. Nie miał w planach zaatakować Eli, broń boże! Tak, tak - alkohol też tu swoje odegrał. Zdezorientowanie jakie wynikło z tego, że dostał z zaskoczenia, gdy nie zrobił przecież nic złego! On t y l k o ją pocałował. Myślał, że jej się to spodoba, a tak to sam nie wie, czy miała taki wybuch pożądania w sobie, jak on. Może kiedyś jeszcze się o tym przekona~
Tak, więc dobrze, że gdy Ci dwoje szli spać, Lucrezia mogła wyczuć od niego jako-takie wyrzuty sumienia, a nie chęć skrzywdzenia, bo póki co nie wkurzyła go na tyle, aby ten planował rzucić w nią krzesłem, czy plazmą, jak to u jego rodziców się zdarzało. Nawet mu to do główki nie przyszło!
Hoh, może i Ell był przystojny - co w sumie za pewne cieszyłoby wampira, gdyby wiedział, że tak Elaine uważała - to jednak to jedyne co mógłby użyć, aby zdobyć kobiety. Nawet jakby miał moc związaną z uwodzeniem, to nie używałby jej. Toż to by najechało na jego ego! Wolałby uważać, że sam swoją gadką i zachowaniem mógł zawrócić, jakiejś wampirzycy w głowie, ot co.
Co do przemyśleń szlachetnej.. Elliot nadal uważał, że jest za młody na zaręczyny, ba - jakby mógł zerwałby je! Ale z dwojga złego uważał, że dobrą narzeczoną matka mu wybrała. Ładną i szaloną, a to mimo bicia w twarz ma swoje plusy! No, bo jakby miał mieć taką oklepaną nastolatkę, czy babcię, która jest tak łatwa do rozgryzienia to znudziłby się na śmierć. Zwłaszcza, jakby nie miała czym go zaskoczyć. A Elaine już od pierwszych chwil ciągle robiła coś, co sprawiało że Ell nie spodziewałby się tego nawet w snach, o! I serio uważał, że ma to coś. No, bo pierwszy raz jakaś panienka tak się na niego darła no i go uderzyła. Wszystkie przeważnie, albo się go bały, albo próbowały oczarować. Na razie udało się tylko jednak. No i zaczyna Eli, o.
Dobrze powiedziane - jedyne co złego w tym wszystkim było to to, że nie mogli sami z siebie się poznać, tylko przez to, że ich rodziny podpisały, jakąś chorą umowę!
A no miała rację - Elliot nie uwierzyłby za nic w świecie, że brunetka nic nie usłyszała. Ale spokojna rozczochrana! Zamierzał udawać, że faktycznie nie słyszała. Jakoś nie lubił mówić o swoich uczuciach. Zwłaszcza z osoba, której nie znał i której one dotyczyły. Tak, więc szybko powiedział pierwsze lepsze co mu przyszło do głowy, zerkając na dziewczynę i jej urocze rumieńce na policzkach. W duchu zaśmiał się z tej całej niezręcznej sytuacji. Od kiedy on czuł się niezręczny, czy niepewny przy innych? Szaleństwo!
Nagle Eli mu odpowiedziała gadając bez składu i ładu, więc Elliot odwrócił się przodem do niej krzyżując ręce na klatce piersiowej i przyjrzał się jej uważniej.
- A więc byś chciała? Zawsze można to nadrobić - nie byłby sobą, gdyby takiego żarciku nie dodał. Następnie kiwnął głową na oferowaną przez dziewczynę pomoc i zaczął układać kanapki z serem i pieczarkami do piekarnika, aby zrobić tak zwane zapiekanki~ On sam też źle się czuł po ilości alkoholu, który wczoraj wypił, ale zanim przyszła Eli nawet tego nie odczuwał. Dlaczego? Bo nawet nie miał czasu myśleć o bólu rozsadzającym jego czaszkę. Wszystko przez Elise i jej durne gadki. Pierwsze co skupiło jego uwagę to to, aby jak najszybciej pozbyć się niezmiernie irytującej służki. Także, gdy zauważył mizernie skacowaną Eli, sam skrzywił się na ból pulsujący w jego głowie oraz 'fikołki' w żołądku.
Wyciągnął w międzyczasie krew z zamrażalki i nalał ją do literatek, przy czym wyciągną tabletki na ból głowy. Nie był pewny czy pomogą, bo to w końcu coś co ludzie łykają, a nie wampiry, ale co szkodziło spróbować, nieprawdaż?
Zaśmiał się na pytanie Lukierka - tak proste i błahe, że przez chwilę nie wiedział co powiedzieć.
- Przyjemnie, pomijając ból głowy po przebudzeniu - bąknął podając jej jedną ze szklanek wraz z tabletką, przy czym wypił swoją zawartość literaki połykając lek. Od razu lepiej!

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Nie Gru 16, 2012 11:28 pm

Tylko ją pocałował? Tylko? Tak jakby to było coś zupełnie zwyczajnego, że każdy ledwie znajomy, komu nagle przyjdzie ochota, obcałowuję sobie Elisię ot tak. Tymczasem, jak już może wspominałam, dziewczyna uwielbiała się bawić, ale zawsze stawiała sobie twarde granice. Nie miała wcale ochoty migdalić się z każdym napotkanym wampirem, nawet kiedy była pijana, a ci, którzy próbowali za bardzo się zbliżyć, zwykle obrywali. To cud, że Ell dostał z pięści tylko raz! Także tego, niech sobie nie myśli, że ona taka łatwa... Kij z tym, że gdyby się wtedy nie zamachnął w jej kierunku, Eli nawet nie pomyślałaby, żeby przestać. Ale z Elliotem to była po prostu wyjątkowa sytuacja, o.
O tak, Lucrezia też pragnęłaby zerwać te nieszczęsne zaręczyny. Nie znaczy to, bynajmniej, iż teraz, po całej nocy wspólnej zabawy, chciałaby tak po prostu urwać kontakt z niebieskookim szlachetnym. Za dobrze jej było w jego towarzystwie, poza tym, no wybaczcie, ale nie ustanie póki nie odkryje tajemnicy tego ich dziwacznego przyciągania! Ale perspektywa rychłego ślubu przygnębiała kruczowłosą. Najnormalniej w świecie bała się, że za kilka lat staną się z Elliotem sztampowym starym małżeństwem, którym nie w głowach imprezy, nastawionym na prokreację. Taka wizja prześladowała Ezię od czasu, gdy dowiedziała się o zaręczynach, ale odkąd poznała narzeczonego - przerażało ją to nawet bardziej. Skoro oboje byli tak pełni życia, to byłby dosłownie koszmar, gdyby zmienili się w tych nudziarzy, których obraz niestrudzenie podsyłała jej zbyt bujna wyobraźnia.
Całe to wyznanie Elliota, którego nie powinna była słyszeć, dziwnie zmieszało Elaine, przez co faktycznie na jej licu ukazały się lekkie rumieńce. Do tego zupełnie poplątała się w zeznaniach, już samej nie wiedząc, co właściwie chciała wampirowi odpowiedzieć. Oczywiście, wyszło na opak, tudzież to on przekręcił znaczenie jej niezrozumiałej z lekka wypowiedzi.
- PFFF! - prychnęła kpiąco, z impetem odkładając ubrania na krzesło. - Chciałam, to może kiedy byłam tak pijana, że prawie nieprzytomna! Poza tym, jak zwykle to ty się na mnie rzuciłeś - zakończyła z dumnym uniesieniem podbródka i uczuciem satysfakcji wynikającej z tego, że nareszcie klarownie wyłożyła swój punkt widzenia na całą sprawę. Oczywiście, ani jedno słowo nie było szczere. Wciąż pamiętała, mimo wszystko, to zaskakująco silne pożądanie, które dosłownie w nią uderzyło, gdy wargi Ella zetknęły się z jej własnymi. Na samo wspomnienie odczuwała lekkie łaskotanie w dole brzucha... Ale miałaby się do tego przyznać? Taak, jasne.
Korzystając z tego, że chłopak zajął się rozlewaniem krwi do szklanek, Eli przymknęła oczy, odetchnęła cicho i puff! W jej dłoni pojawiła się niebieska wstążka. Zaraz też szlachcianka przewiązała nią czarne pukle, zbierając je w wysoki kucyk. Zaczęły jej przeszkadzać, a skoro cierpiała już z powodu kaca, nie potrzebowała dodatkowych powodów do irytacji. Kilka krótkich loczków wymsknęło się ze wstążki, ale ogólnie fryzura odsłaniała tak buzię, jak i szyję Elaine. Oczywiście nie miała już na sobie żadnego makijażu, który gdzieś tam po drodze się zmył~.
- Dzienaaa - wymamrotała, chwytając naczynie z krwią. Niemal wpiła się w nie, łykając posokę z ogromną przyjemnością. Na moment jej tęczówki zajarzyły się czerwienią - była dość głodna, wszak wczorajszej popity z krwi nie można zaliczyć do posiłku. Także wypiła wszystko duszkiem, połykając w międzyczasie także tabletkę. A nuż pomoże, kto wie. Gdy wreszcie oderwała się od kubka, z lubością oblizała wargi, na których ostało się trochę szkarłatnej cieczy.
- To masz cholerne szczęście - skwitowała, obdarzając szlachetnego uważnym spojrzeniem niebieskich znowu oczu. - Bo ja zwykle przez sen strasznie kopię i drapię. A, i gryzę. - Posłała mu bardzo delikatny i bardzo niewinny uśmiech, nie spuszczając zeń wzroku, jakby spodziewała się dojrzeć u niego siniaki, lub inne oznaki świadczące o tym, że został w nocy zmaltretowany przez małą. A tak na serio, to zwyczajnie chciała się na niego napatrzeć, póki ten się zaś nie ubierze w swetry, golfy, czy coś, hyhy. Słodko, wiem, ale co poradzić.
Przysiadła na stole, machając lekko nogami. Od niechcenia bawiła się łańcuszkiem, na którym wisiał medalion od Ella. I kiedy tak patrzyła na narzeczonego, znowu stanął jej przed oczami ten paskudny obraz, podstarzałego, łysiejącego (za dużo ludzkich filmów się naoglądała) męża, który przychodzi po pracy do domu, rozkłada się jak ten pan i władca na kanapie i czeka, aż zapracowana w kuchni żonka poda mu gazetkę i obiadek. To było ponad jej siły, więc jęknęła cicho, kręcąc lekko głową.
- Nie zrozum tego źle, ale po wczorajszej nocy naprawdę nie mam ochoty brać z tobą tego ślubu - wyznała cicho, nagle kompletnie przybita i przygnębiona. Te słowa mogły zabrzmieć dziwnie, lub zaskakująco, acz ciekawe, czy Ell pojmie ukryty w nich komplement. Nie, nie chciała się żenić - bo za bardzo ceniła sobie te chwile, które do tej pory razem spędzili. Chciała go normalnie poznać, chciała spędzać z nim czas, a jeśli do tego by doszło - także zacząć normalny związek, tak jak powinno być od początku. Wcześniej sądziła, że na narzeczonego dostanie nudnego, starego wampa, więc koncepcja małżeństwa, jaką miała w głowie byłaby bardziej odpowiednia. Ale jeśli z Elliotem mieli się w coś takiego zmienić... Już lepiej chyba ryzykować gniew babci i zwiać sprzed ołtarza.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Gru 17, 2012 10:54 pm

Oczywiście wampir mógł się spodziewać takiej reakcji ze strony szlachetnej. "To ty się na mnie rzuciłeś", taa dobre sobie! Może i on ją pocałował, ale to przecież tylko i wyłącznie dlatego, że ta mu zarzuciła, iż ten - jezu jak ja plączę - jej nie zaskoczy! A chyba to zrobił, mam rację? Ba, nawet sam się zdziwił tym, jak ten pocałunek na niego zadziałał. Był o wiele bardziej intymny od wszystkich innych pocałunków, jakie przeżył w swoim życiu. Ale nie było ich wiele, bowiem Elliot uważał pocałunek za coś, co powinno się robić z osobą, którą zdecydowanie jest się zainteresowanym. Dlaczego? A no, bo to jakieś takie jego dziwaczne myślenie. Trzeba się do tego przyzwyczaić~ Ale nie jest na tyle głupi, aby z nikim się nie całować, gdy się tego zapragnie, ekhem.
- Ta, pewnie, już normalnie rozrywałem z Ciebie tą koszulę, która tak seksownie i ledwo co zakrywa twoje pośladki - rzucił, jakby nigdy nic, patrząc czy te zarumienione policzki przybiorą jeszcze mocniejszą odcień, przypominającą może buraka? Oczywiście nie mógł się powstrzymać przed wybuchem śmiechu, który wydostał się z jego zaciśniętych, popękanych od wczorajszych pocałunków, warg. Szlachetna zapewne znów weźmie na poważnie jego słowa. Chociaż jak to się mówi - w każdym żarcie jest ziarnko prawdy, no i tutaj nie było inaczej. Faktycznie, gdy tak patrzył na jej nogi w pełnej okazałości. Aż go świerzbiły ręce, aby dotknąć ich opuszkami palców. Odwrócił znów wzrok patrząc na zapiekanki, które w międzyczasie wsadził, aby się upiekły. W sumie takie coś nie trwa długo, więc na szczęście chwilę poczekają i jedzenie będzie gotowe. Póki co mieli tą krew, którą nalał im do szklanek, co też powinno ukoić głód, chociaż trochę. Jakby co mogą się wybrać na polowanie. Że też służka mu uciekła! Tak to mogli i ją użyć jako posiłku. Skubana, wiedziała co się święci!
Chłopak kątem oka widział, jak brunetka związuje sobie włosy i stwierdził, że w rozpuszczonych jej o wiele lepiej. No, bo w tamtych wyglądała też nieco poważniej. Ale z tej perspektywy lepiej widział jej twarz. Bez makijażu znowu przypominała mu tą dziewczynkę z jaskini. Ale.. nie patrzył na nią już jak wtedy. Przez tą wczorajszą imprezę za pewne długo już na nią tak nie spojrzy. Chyba, że znów zacznie się zachowywać jak dziecko i robić mu jakieś krzywe akcje, jak ten bulwers ni z gruchy ni z pietruchy! Chłopak sięgnął po wstążkę rozwiązując jej włosy.
- Tak Ci lepiej - wyjaśnił i ugryzł się w język nim powiedział "No, bo tak mi się bardziej podobasz". I tak już za dużo usłyszała z jego ust. Teraz na pewno na jakieś ciekawe wyznanie będzie musiała poczekać, o!
Nie umknęło mu też, jak ta wypija szklankę, jakby z tydzień nie miała krwi w ustach! Tak, więc niebieskooki wyciągnął krew i ponownie nalał ją do szklanki podsuwając Eli.
- Czemu nie mówiłaś, żeś głodna? - zapytał kręcąc głową i odstawił butelkę z krwią na blat, aby nastolatka w każdej chwili mogła sobie dolać, jakby chciała~
Wampir schylił się zaglądając za szybkę piekarnika, a jak stwierdził że jedzenie się już zrobiło, otworzył go i wyciągnął tacę z zapiekankami stawiając na desce do krojenia. Przyjemny zapach roztopionego, żółtego sera rozniósł się po pomieszczeniu. Mmmm! Co, jak co - ale Ell oprócz krwi lubił niezdrowe ludzkie jedzenie! Oby Eli też.. bo prawdę mówiąc nie wiedział, czy oprócz tostów to akceptuje takie coś jak zapiekanki, pizzy itp.
Zamyślony spojrzał na szlachetną, gdy rzuciła coś o drapaniu i gryzieniu przez sen. Pół zdania umknęło jego uwadze, gdyż skupił się na tym czy ser odpowiednio się roztopił, pokrywając pieczarki, które były pod nim. Tak, więc zrozumiał 3/4 z tego co powiedziała? A może raczej.. 1/4?
- Gryzłem Cię? Chyba w dupę - powiedział to co powiedział, bo zrozumiał, że to ten ją gryzł. A to, że patrzyła na jego ciało, nawet nie zauważył, bo znów wrócił wzrokiem do pysznych kanapeczek, które po chwili posmarował ketchupem, który stał obok deski. Jeśli Eli wolała sos czosnkowy wskazał jej głową, że może sobie go wziąć i nałożyć na zapiekanki.
Wziął i przeniósł wszelkie kanapki na talerz po czym udał się z kuchni do jadalni, gdzie na stole postawił jedzenie i po chwili doniósł szklanki z krwią. Usiadł wygodnie na krześle biorąc jedną z zapiekanek i zatapiając w niej kły. Zerknął na Lukierka, który się odezwał, słuchając go uważnie.
Przez chwile nie był pewny, jak zrozumieć słowa Elaine. No i oczywiście facet, jak to facet - nie zrozumiał tak, jak powinien. Elliot westchnął i odłożył do pół zjedzoną kanapkę na talerz. Nagle stracił apetyt na cokolwiek. Wbił spojrzenie w przestrzeń. Nie dość, że usłyszała to co on powiedział to jeszcze mu mówi, że tym bardziej nie chce ślubu! Nie wiedział co ma myśleć, a tym bardziej powiedzieć.
- Jak wolisz. Może coś się wykombinuje - wymamrotał i odchrząknął biorąc do ręki butelkę z krwią, aby dolać sobie do szklanki. Wzrokiem wciąż omijał czarnowłosą, gdyż bał się, że ta zobaczy, że jej słowa nie co go.. zasmuciły? Skołowały? Zmieszały? Wszystkiego po trochu.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Wto Gru 18, 2012 12:01 am

Na odpowiedź Elliota mimowolnie zerknęła przez ramię, by sprawdzić, czy wspomniana koszula faktycznie zasłania tak niewiele. Ale cóż, nadal uważała, że jest to całkiem przyzwoite przebranie. Może nie licząc tych momentów, gdy zbyt duży ciuch zsuwał się z któregoś z jej ramion, albo podciągał do góry kiedy siedziała...
- Haa, HAA! Ja wiem, że chciałbyś ze mnie zedrzeć tę koszulę, zboczeńcu! - wypaliła wreszcie rozbawiona, okręcając się na palcach jednej nogi wokół własnej osi. Wtedy też niestety Ell postanowił na nowo rozplątać jej włosy. Długie pukle opadły na ramiona małej, a ta stanęła jak wryta, wykrzywiając buźkę z płaczliwym grymasie. Zamachała bezradnie rękami przy głowie, próbując coś zrobić z tą nieszczęsną fryzurą, acz jej loki i tak układały się po swojemu, wyjątkowo ją irytując. Ale trudno, nie protestowała, tylko chwyciła butelkę z krwią i podążyła w lekkich podskokach za Elliotem do jadalni. Tam wypiła od razu niemal połowę posoki i zaczęła się zajadać zapiekankami. Mówiłam już, że ona potrafiła w cholerę dużo zjeść~?
Między kolejnymi kęsami palnęła swoje boskie, niebezpośrednie wyznanie. No, i masz! Oboje się nagle przygnębili, tylko każde nieco z innego powodu. W sumie mogła się spodziewać, że Ell pojmie jej słowa tak, jak słyszał, nie doszukując się głębszych znaczeń. Facetom, to jednak wszystko trzeba wprost, jak dzieciom! Inaczej nie dociera.
Elaine miała spuszczony wzrok, toteż nie zauważyła, iż Elliot jakby stracił apetyt po jej słowach. Tym, co zwróciło jej uwagę było dziwne ukłucie mieszanki emocji, które od niego otrzymała. Rozczarowanie...? Zmieszanie? Uniosła momentalnie głowę, nie bardzo wiedząc, czemu to przypisać, ale gdy tylko dojrzała, że wampir siedzi ze spojrzeniem wbitym w ziemię, czy ścianę, musiała się mocno powstrzymać, by nie westchnąć z irytacją. Nie tak to miało zabrzmieć. Nie po tym, co usłyszała, gdy rozmawiał ze służką. Nosz, święci pańscy, siedem światów z tym szlachetniakiem!
Natychmiast postarała się odgrodzić od emocji narzeczonego, bo nie chciała, żeby coś ją tu dodatkowo dołowało. Wstała z miejsca, stanęła przy nim i... trzepnęła go w głowę. No, wiem, wiem, miała go więcej nie bić! Ale czasami naprawdę dawał jej świetne powody.
- Mówiłam, żebyś tego źle nie zrozumiał - warknęła, jakby to była wina Ella, że dziewczyna nie potrafi klarowniej wypowiadać swoich myśli. Tak zresztą uważała, nie mając sobie nic do zarzucenia. Chyba była jeszcze gorsza w mówieniu o uczuciach i tych sprawach, niż czarnowłosy. Doprawdy, cechowała się subtelnością jak taran!
Zamyśliła się, stojąc nad nim ze zmarszczonymi brwiami. Jak to odkręcić? Jak powiedzieć mu, o co tak naprawdę jej chodziło, bez deklaracji typu, no bo, chłopie, podobasz mi się. I wtem ją olśniło! Od czego ma się moce. Było to dość ryzykowne, urzeczywistnienie tak sporego wyobrażenia mogło kosztować szlachciankę dużo jej pozytywnych emocji. Ale warto było spróbować. Poza tym, nigdy nie przejmowała się skutkami ubocznymi. Za bardzo lubiła patrzeć, jak niemożliwe staje się możliwe.
Tak więc bez zbędnych ceregieli wpakowała się na kolana wampira, nie przyjmując w tej kwestii żadnych protestów.
- Patrz - mruknęła, chwytając jego twarz w obie dłonie, by nakierować jego wzrok fotel w salonie, który stąd mogli widzieć.- Patrz...
Zmrużyła oczy, również wbijając spojrzenie w ten jeden punkt. Po krótkiej chwili powietrze jakby lekko zadrżało i ni stąd, ni zowąd w pokoju zaczęły pojawiać się inne osoby. Należy tu wspomnieć, że moc Eli pozwalała na kreowanie prawdziwych rzeczy, także Ell mógł nie tylko to zobaczyć, ale też poczuć zapach, usłyszeć, etc.
A co konkretnie się pojawiło? Na fotelu siedział Elliot. Cóż... to chyba w zamyśle miał być on, bowiem ten tu miał spory brzuch, po mięśniach nie było śladu, przerzedzone włosy i wyjątkowo znudzony wyraz twarzy. W niemodnym sweterku i podziurawionych skarpetach rozkładał się na fotelu, z nogami na stole. Tuż obok niego stopniowo pojawiała się postać Elaine, a konkretniej nieco przypominającej ją kobieciny w zbyt luźnej, paskudnej sukience o kolorze tak spranym i wyblakłym, iż niemożliwym do określenia, z włosami krótkimi w kompletnym nieładzie i dłońmi pokrytymi czerwonymi pęcherzami - najwyraźniej skutkiem pracy. Krzątała się wokół męża, dbając, by było mu wygodnie, a ten tylko niecierpliwie odganiał ją ręką, jak natrętną muchę. Zaraz też z piętra zbiegła dwójka dzieciaków, drących się w niebogłosy, które matka (Eli) bez skutku próbowała uspokoić. Od całego tego obrazka rodziny tchnęło pesymizmem i nudą, rutyną i brakiem jakiegokolwiek szczęścia.
Dopiero teraz Elaine - ta prawdziwa - puściła twarz Elliota. Miała pewność, że się napatrzył. Czwórka wampirów, oni z przyszłości, nie zwracali uwagi na dwójkę nastolatków, kłócąc się i krzycząc na siebie coraz głośniej. Czarnulka zerknęła na narzeczonego nieco zasmuconym wzrokiem.
- Tak ma wyglądać nasze życie? Chciałbyś tego? - spytała retorycznie, jeszcze raz obrzucając wzrokiem scenkę, którą stworzyła. Bardzo powoli postacie poczęły się rozmywać, a ich głosy cichnąć.
- To nie tak, że nie chcę z tobą... Po prostu boję się, że tak właśnie będzie. Boję się, że przez ten ślub i to dorosłe życie, zapomnimy o... o takich chwilach, jak ta wczoraj.
Tym razem chyba serio nie musiała precyzować. Wiadomo, że chodziło jej o ten pocałunek i wybuch emocji, pragnień. Tego właśnie brakowało w jej wizji - pasji, namiętności.
- A nie chciałabym zapomnieć.
Eli westchnęła cicho, czując znużenie. To było sporo, jak na nią, spore zużycie mocy. Odczuwała jeszcze bardziej dominujące przygnębienie, a przy tym też odrobinę fizycznego zmęczenia. Ale musiała mu pokazać, o co konkretnie jej wcześniej chodziło. Bała się pojęcia ślubu. Oczywiście, że przesadzała. Oczywiście, że małżeństwo nie musiało oznaczać rezygnacji z młodości. Ale jakoś nikt jej wcześniej tego nie wytłumaczył. Może miała złe przykłady w postaci rodziców i dziadków?
Przygarbiła się trochę, wciąż siedząc na kolanach Ella. Nie zamierzała jednak schodzić, póki się nie upewni, iż tym razem dobrze wszystko zrozumiał. Jeśli nie... chyba zwątpiłaby w jego inteligencję, doprawdy! No, ale zależało jej by wiedział, że ona także nie ma go gdzieś i perspektywa spędzenia z nim wieczności nie jest jej tak niemiła. To zupełnie nie o to chodziło.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Wto Gru 18, 2012 10:41 pm

Elliot zagryzł wargę, aby nie wybuchnąć jeszcze większym śmiechem, gdy młoda wampirzyca, znów nazwała go zboczeńcem. To zaczynało robić się nudne, myhyhy.
- Tak, tak, masz absolutną rację - powiedział wyszczerzając się, jak debil. A co! Myślała, że będzie się z nią kłócił, darł koty za płoty - czy jak to tam - i w ogóle? Otóż nie. Poprzyznaje jej racje, aż w końcu sama przyzna, że po części i ona chciałaby, aby Ell zrobił to wszystko za co, ta go wyzywa, o.
Nie zrozumiał tylko jej płaczliwej mimiki twarzy, gdy poczuła, jak ciemne pukle poleciały na jej twarz. Wydawała się wstydzić swojej aktualnej fryzury. I wtem Ell dostrzegł tą uroczą szopę! Wszystkie kosmyki poskręcanych włosów odstawały w inną stronę świata, co wyglądało komicznie!
- Oho, widzę ktoś tu ma Afrykańskie pochodzenie - zażartował sobie, aby podroczyć się z Elaine. Miał tylko nadzieję, że ta na powrót nie zwiąże swoich loczków, bo to co wcześniej powiedział było całkowitą prawdą. Od zawsze lubił u dziewczyn długie, rozpuszczone włosy. Krótkie to noszą faceci i kropka.
I ta, mówiłaś że ona dużo je! Temu też szlachetny zrobił na prawdę wiele tych zapiekanek, bo aż z dwóch całych chlebów! Bo i jemu zdarza się dużo jeść. I nic dziwnego. Jest młodzieńcem, który dorasta i potrzebuje jedzenia, aby mieć energię i na czym budować swoje mięśnie. Kij, że to tylko na masę, bo głód zaspokaja mu tylko krew.
Co tu dalej.. no cóż. Jak Elaine mogła się spodziewać, że Elliot pojmie jej słowa zupełnie inaczej? Był tylko facetem. Oni myślą prostymi schematami. Nie doszukują się dziur w całym, jak to baby mają w zwyczaju. Bywa to czasem irytujące - jak w tym przypadku - ale czasem zbawienne. Bo kobiety zbyt wiele biorą do siebie, przez co potrafią się nie potrzebnie zamartwiać, denerwować i w ogóle. A potem wychodzi zupełnie co innego niż sobie wyobrażały. I na co to komu? Facet przynajmniej wie czego chce. A przynajmniej robi sobie łatwą drogę do tego.
Elliot patrząc w stół zastanawiał się, jak zmienić temat rozmowy. Jakoś nie chciało mu się słuchać, jak to Elaine nie chce za niego wychodzić. Z jednej strony sam nie chciał brać ślubu, ale.. te jej słowa odebrał, jakby miała go dość. A on ją nawet polubił. Przecież nie muszą być kochankami, mogą się po prostu przyjaźnić! I tak sobie myśląc o zielonych migdałach - dostał w łeb! Złapał się za głowę, patrząc chłodno na Eli.
- Za co, kurwa? - zapytał używając tego, jakże znanego przecinka. Pomasował obolałe miejsce. No i co? Elaine mogła się przekonać, że bez alkoholu już nie jest taki odruchowy, bo nawet nie uniósł ręki w jej stronę, myh! Nie rozumiał w ogóle, jej wytłumaczenia, czemu dostał w czerep.
- Można to różnie interpretować, złośnico - wyrzucił z siebie, gdy ta mu się wgramoliła na kolana, łapiąc jego twarz w obie dłonie i kierując na salon, gdy drzwi z jadalni były akurat otwarte na owe pomieszczenie. Elliot patrzył już nic nie mówiąc.
Powoli przed jego oczyma pojawił się widok dwóch starych wampirów. Co było nie co dziwne, bo żaden wampir do takiego stanu nie mógł dojść, nawet ten krwi D! Co najwyżej po prostu wyglądało się, jak dziwny stwór z horroru pt. Rec. Temu też nie mógł się powstrzymać od komentarza:
- Ale wampiry tak nie wyglądają.. - zaczął, a po chwili prychnął, gdy zauważył podobieństwo do wampirzego dziadzia -.. ej bez jaj! Ja z pewnością tak nie będę się ubierał. I w ogóle te włosy.. - dokończył z niesmakiem. Jednak widok 'babusi Elusi' bardzo go rozbawił. Nagle pojawiły się dzieciaki. To jeszcze to wymyśliła! Jakby się nad tym zastanowić.. Ell znów miał komentarz, ha!
- A jednak chcesz się kochać, bo same z siebie się nie wezmą - kiedy to powiedział, zerknął kątem oka na twarzyczkę koleżanki. Chciał zobaczyć, czy jako tako rozbawił ją tym stwierdzeniem, bo o to mu w końcu chodziło. Nie musiała się doszukiwać nic więcej! Ell nie chciał dzieci, trololol.
Jednak po chwili spoważniał, gdy zadała mu pytanie, czy chciałby tak wyglądać w przyszłości. Odpowiedź była oczywista! Nim zdążył jej coś odpowiedzieć, ta skończyła to co chciała z siebie wydusić. Ell westchnął tylko i objął ją ramieniem, drugą ręką gładząc jej ciemną czuprynę.
- Rozumiem. Ale.. bez przesady! W tych czasach nikt tak nie kończy. Widziałaś te wszystkie związki aktualne? Moja mama z ojcem rzucają się meblami! To nie jest normalne małżeństwo. Więc nasze też nie będzie. Tylko może nie co mniej patologiczne, ofc - mruknął plącząc się w tym co chciał z siebie wyrzucić. Zauważył zmęczenie u brunetki, więc wziął ją na ręce i zaniósł z powrotem do sypialni, kładąc na łóżku.
- Wykończyłaś się tą wizją, co? - zapytał nie oczekując odpowiedzi, bo sam widział po jej stanie, że odpowiedź jest twierdząca - Zawieźć Cię do domu, czy gdzieś?

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Wto Gru 18, 2012 11:46 pm

Nudne, czy nie, Ell po prostu co chwilę udowadniał, że myśli głównie o jednym, a to w żartach, a to mówiąc i zachowując się zupełnie poważnie. I co ta biedna Eli, której jeszcze do niedawna żadne fizyczne zbliżenia z facetami nie były w głowie, bo zwyczajnie miała ciekawsze sprawy - co miała sobie o nim pomyśleć? Ano właśnie, nic bardzo pochlebnego.
- Zawsze mam rację - zgodziła się, stwierdzając zupełnie oczywisty fakt. Owszem, ucieszyło ją, że Ell wreszcie, zamiast się kłócić, zgodził się z nią w jakiejś kwestii. Tak powinno być od początku. Szczerze powiedziawszy, rozpieszczona Elaine nie przywykła do tego, że ktoś miał odmienne zdanie, czegoś jej odmawiał, lub czuł się urażony jakimś jej zachowaniem. Dopiero w obecności Elliota (no, można w to wliczyć także babcię, choć tę mała zwykła ignorować) zaczęła uświadamiać sobie, że chociaż rodzina i służba przytakiwały na każde jej słowo, nie zawsze w życiu będzie tak gładko i przyjemnie. A że miała naturę przekora - to na przekór jej się to podobało! Przynajmniej nie było nudno, ot co.
Pomruczała coś tylko gniewnie pod nosem, gdy Elliot napomknął o jej rzekomym pochodzeniu. Niestety, nie miała łatwo z tą burzą włosów. Jej ciemne pukle były podatne na wilgoć, a że wczoraj po kąpieli zostawiła je niemal mokre i z takimi poszła spać - dzisiaj pozwijały się w loczki i fale, zachowując się jakby żyły własnym życiem. Zwłaszcza, gdy Ezia próbowała je przywołać do porządku i bezskutecznie ułożyć w jako-taki ład.
O mój bosz, dwa chleby to mnóstwo jedzenia! Oczywiście zatem Elisia rzuciła się na zapiekanki, nie szczędząc sobie wszystkich możliwych sosów, dodatków, a także krwi, którą zapijała co drugi kęs. Dosłownie, przez chwilę wyglądała na bezgranicznie szczęśliwą i wydawać by się mogło, iż nic tego stanu nie popsuje. Jak to jednak zwykle nią bywa, palnęła co jej ślina na język przyniosła, tym samym momentalnie zmieniając nastrój ich obojga. Ale chciała dobrze, naprawdę!
Czy coś sobie zrobiła z jego zimnego spojrzenia po tym, gdy walnęła go w głowę? Ba, że nic. Grunt, że tym razem nie chciał jej oddać, to już jakiś progres. Poza tym, hej, nie walnęła go aż tak mocno, by poczuł jakiś straszliwy ból. Chodziło raczej o zasadę, ot co.
- Za całokształt - opowiedziała z prostotą, bo tłumaczyć coś temu wampirowi to najwyraźniej iście syzyfowa praca. Ech, dziewczyna będzie musiała się nauczyć, by zawsze mówić wprost o co jej chodzi, żeby nie strzępić daremnie języka. Już nic sobie nie robiła z jakże trafnego przydomka, którym ją określił, zwyczajnie sadowiąc mu się na kolanach i rozpoczynając swoje czary.
Komentarz Ella trochę ją rozproszył i obraz na moment zamigotał. Cóż, nie miała jeszcze bardzo opanowanej tej trudnej umiejętności. Prawdopodobnie z czasem jej moc się rozwinie, ale póki co łatwo traciła skupienie. Zacisnęła tylko zęby, próbując jednocześnie mówić i kontynuować tworzenie swojej wizji. Nie będzie się tak ubierał, hm? I włosy mu się nie podobały? Czas spojrzeć prawdzie w oczy, Ell, przyszłość nie jest zbyt kolorowa!
- Będzie nawet gorzej... - zawyrokowała ponurym, złowróżbnym tonem, bez cienia rozbawienia. Ona naprawdę była przekonana, że tak maluje się ich wspólna życie. Toteż nic dziwnego, że się bała i wolała odwlekać ślub jak najbardziej w czasie. Jeszcze bardziej rozproszyła ją uwaga odnośnie dzieci. Aż się zatrzęsła lekko ze złości, a pukle obu dzieciaczków natychmiast zmieniły kolor na ogniście rudy.
- Będą adoptowane - wyjaśniła krótko i nabrała głęboko powietrza, bo przez to całe gadanie siły szybciej ją opuszczały. A nie pokazała jeszcze wszystkiego. Dopiero teraz zaczęły się wzmagać krzyki, odgłosy kłótni, dzieciaki poczęły się bić i szarpać na podłodze, ojciec co chwila wydawał żonie jakieś polecenia, a ona krążyła między nimi wszystkimi bez ładu i składu.
Pokazawszy, co miała pokazać, pozostawiła wizję samą sobie, a ta utrzymywała się jeszcze przez dobre kilka minut, aż wreszcie powoli zaczęła blaknąć. Z wyczekiwaniem wpatrywała się w chłopaka, by przekonać się, czy ten aby na pewno dobrze wszystko zrozumiał tym razem. Bo, no nie wiem, może nie załapał, że chodziło o nich w przyszłości? Już wszystkiego się spodziewała. Gdy jednak ten potwierdził, iż załapał, odetchnęła z ulgą, bo nie miałaby siły na kolejne zużycie mocy.
- A skąd ty to możesz wiedzieć...? - wymamrotała, słysząc, że nikt tak dzisiaj nie kończy. Nie spodziewała się jednak, że rodzice Elliota stanowią dość niekonwencjonalną parę. Przyjęła to do wiadomości i zamyśliła się. Może faktycznie trochę przesadzała... Ale na wszystkich filmach, w każdej jednej książce osoby z dłuższym stażem małżeńskim zdawały się popadać w kompletną rutynę! Pogrążona w rozmyślaniach, nie zwróciła w pierwszej chwili uwagi na to, dokąd chłopak znowu ją niesie.
- Nie, nie, jest w porządku - odparła zaraz, coby nie pomyślał, że jest słaba, czy coś w tym rodzaju. Dopiero teraz ogarnęła, że kolejny raz chciał ją odłożyć do łóżka. Gdy zatem pochylił się w sypialni, by położyć Eli, ta uczepiła się rękami jego karku, nogami szybko oplotła go w pasie i tak sobie zwisała, jak leniwiec z gałęzi. O nie, nie idzie spać, ani odpoczywać. Nie była dzieckiem!
- Ja tu mieszkam - sprzeciwiła się od razu, ale po chwili namysłu odezwała się znowu. - Znaczy wiesz, w tym budynku. Gdzieś tam - dodała, żeby nie wyszło, iż apartament chłopaka zaczęła uważać za swój. Pewnie z czasem tak się stanie i bez zgody/wiedzy Elliota będzie mu tu przesiadywała, bo zawsze to lepsze niż siedzenie samej w mieszkaniu Kyubiego. Poza tym, na swój sposób polubiła to miejsce, podobał jej się wystrój i przestronność i ta galeryjka nad salonem! Także niech się tylko lepiej poznają, a Ell przestanie mieć ten wielki apartament na własny użytek, huhu.
W pewnej chwili jakby się rozmyśliła, nagle puściła się wampira i opadła miękko na łóżko z cichym śmiechem.

Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Sro Gru 19, 2012 11:18 pm

Nie no - oczywiście, że ten cios od Eli w łepetynę Elliota nie był wcale taki mocny. Ale chłopak chciał tym podkreślić, że takie walenie z zaskoczenia w głowę nie jest czymś przyjemnym, ani akceptowanym przez szlachetnego. Bo jak tak nic nie będzie robił to kto wie, czy za kilka lat Lucrezia nie będzie go sparingowała ot tak dla zabawy, czy sportu. Kobiety są nieobliczalne i niebezpieczne. Trzeba mieć je na oku, o.
Spojrzał tylko na nią spode łba, za odpowiedź. "Całokształt", też mu coś, pf! W każdym razie nie chciało mu się tego drążyć. I tak - Eli musi wszystko mówić dosadnie! Po co Ell ma się męczyć w zrozumieniu toku rozumowania Elaine, skoro jak ta wysili mózgownicę to powie wprost do czego zmierza i wszyscy będą zadowoleni. Zresztą jeszcze mało ją zna. Z czasem może bez mrugnięcia okiem, będzie wiedział co autor - tudzież Elaine - ma na myśli!
Kiedy wizja, jaką pokazywała mu nastolatka lekko się rozmazała, szlachetny uśmiechnął się pod nosem. Domyślił się, że rozprasza wampirzycę, a co za tym idzie - kobiecina pewnie zaczynie się na niego irytować! A on lubił irytować innych. Jeśli przez to nie miał mieć potem kłopotów. Bo zabawa to jedno, a robienie sobie przypału to drugie.
Jednak szybko uśmiechnął zniknął z twarzy ciemnowłosego, gdy ta się odezwała swoim ponurym głosem. Aż się wzdrygnął w sobie!
- Teraz to na prawdę zabrzmiałaś, jak wiedźma - skwitował jej słowa, ton oraz zachowanie, zerkając z ukosa. Jednak i tak po chwili stwierdził, że nie co przesadzała. Może i dziewoja nie miała styczności z aktualnymi małżonkami w wampirzych rodach, ale Elliot tak. I za każdym razem owa para jest dość zabawna, specyficzna i nigdzie nie wieje nudą! Jak już to patologią. Pytanie co lepsze...
W każdym razie Elliot wybuchnął śmiechem, na warknięcie brunetki oraz włosy dzieciaków. Rude.. nie lubił tego koloru. Kojarzył mu się z wrednymi, chamskimi i fałszywymi osobami. Jak wrednych i chamskich tolerował, to fałszywych za nic w świecie. Jednak nie komentował już tego, bo widział że szlachetna miewała wtedy problem z tym co chciała przekazać, poprzez swoją moc.
Chłopak odwrócił w końcu wzrok od całej tej "szopki" i poklepał dziewczynę po plecach.
- A stąd wiem, bo.. widziałem, słyszałem i w ogóle. Co za różnica skąd? - zadał pytanie wzruszając ramionami na jej słowa. Nie będzie jej przecież wymieniał znane mu pary wampirąt z tegoż miasta, bo i tak - skoro Elaine tu nowa, to pewnie większości nie zna. Ba, nawet mogła o nich nie słyszeć, mimo że robią się coraz słynniejsi.
Następnie nastolatek wziął niebieskooką na ręce zanosząc do pokoju. Co z tego, że znowu ją niósł? Miała z tym jakiś problem? To nie będzie już jej brał na ręce, o! Jeszcze będzie chciała, aby ten tak zrobił np. po ślubie, jak będą szli na salę! Przenoszenie przez próg na szczęście i te sprawy. To ten przejdzie sobie do środka na flaszkę, a ja zostawi, ha!
Gdy Lukierek zabawnie zaczepił się chłopaka, Elliot spojrzał na nią z pytaniem w oczach, mając już dobry komentarz na końcu języka. Nim je zadał, ta powiedziała, że tu mieszka, co zbiło go z pantałyku. Czyżby w umowie miała z nim mieszkać, a nikt mu o tym nie wspomniał? Zaraz jednak wyjaśniła o co chodzi, a brunet kiwnął głową w duchu czując małą ulgę. Mimo, że przekonał się do Lucrezi, chciał mieć też czasem apartament tylko dla siebie, po prostu.
- Jednak masz ochotę na tulaski, macaski? - zapytał rozbawionym tonem, ale ta tylko w tym czasie stwierdziła, że wszystko z nią 'dobrze' i zamyśliła się, w końcu lecąc na pościel. Krwiopijca tylko wywrócił oczami i usiadł na skaju łóżka patrząc na piętnastolatkę bez wyrazu. Nagle go olśniło! Wigilie tuż, tuż!
- Prawie zapomniałem. Chciałabyś iść ze mną na wigilię do mojej rodziny? Poznałabyś tych debili i takie tam. Kiedyś trzeba. Po za tym.. takie 'święta' zwykle bywają nudne i olewane w mojej rodzinie, więc przynajmniej miałbym w zamku dziadka kogoś z kim mógłbym pogadać i coś porobić - zapytał całkiem poważnie, ściszonym tonem. Trzeba będzie kupić jeszcze prezenty, oezu!

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Czw Gru 20, 2012 9:56 am

Fakt, fakt, lepiej niech Ell już teraz zacznie ją sobie ustawiać, bo jak się to małe rozbestwi do końca, to apokalipsa gwarantowana. Na razie była w takim wieku, że pewnie przy odpowiednim wychowaniu jeszcze wyszłaby na ludzi. Ofc, ze strony Kyubiego nie ma co jednak na to liczyć, także wedle wszelkiego prawdopodobieństwa Eli pozostanie rozpieszczonym do granic, nieznośnym stworzeniem. Chyba, że... No właśnie, chyba, że Ellowi uda się tu coś zdziałać. Nie chodziło o wychowywanie jej, wiadomo, ale po kilku razach, gdy ta ot tak go uderzy, a on zareaguje ostro, być może czarnula nauczy się wreszcie, by nie robić tego bez wyraźnego powodu.
- Told ya - odparła po prostu, gdy wspomniał o wiedźmie. Nie komentowała już, oczywiście, całkowicie skupiając się na swojej wizji. Kiedy tak niemal czuła, jak opuszczają ją siły i - przede wszystkim - dobry nastrój, przyszło jej do głowy, że powinna chyba więcej ćwiczyć. Już i tak nieźle, że potrafiła stworzyć coś tak dużego, realnego i utrzymać to przez kilkanaście minut. Ale to wciąż było za mało. Zdawała sobie sprawę, że gdyby przeciągnęła ten obraz jeszcze trochę dłużej, do końca dnia płakałaby po kątach, odczuwając smutek i apatię. Te nieszczęsne skutki uboczne...
Nie była do końca przekonana wyjaśnieniami szlachetnego, co widoczne było po dość sceptycznym wyrazie jej twarzy. Nie tak łatwo zmieni zdanie, chociaż poczuła się nieco lepiej, dostrzegając, iż Elliot w żadnym razie nie podziela jej ponurych przewidywań. Co więcej, mówił ze swoistą pewnością w głosie! Także pomimo narastających wątpliwości, postanowiła - przynajmniej na tę chwilę - zaprzestać prób sabotażowania własnego ślubu. Trochę odczeka, pozna lepiej Elliota i może dzięki temu przekona się, że ich przyszłość nie przedstawia się tak tragicznie.
Oj tam, oj tam, nie to, żeby nie lubiła jak ją nosił! Nie chodziło nawet o samą tę czynność, a raczej o fakt, że znowu zamierzał umieścić ją w sypialni, niewiele wcześniej tłumacząc. Był od niej o wiele większy i silniejszy, więc choćby chciała, nie było sensu protestować. Nic zatem dziwnego, iż czuła się, jakby traktował ją trochę jak dziecko. Ale była na tym punkcie zdecydowanie zbyt przewrażliwiona, więc jak zawsze wysnuwała swoje wyssane z palca teorie. A jeśli nie będzie chciał przenieść jej przez żaden cholerny próg? To po prostu wskoczy mu na plecy w chwili, gdy sam będzie przezeń przechodził...
W każdym razie wisiała sobie spokojnie na Ellu, a co więcej, nagle lekko się rozkołysała. Doprawdy, czuła się śmiesznie, jak zwierzątko zwisające z drzewa, o, na przykład taki miś koala! Ostatecznie jednak puściła się, bo istotnie czuła lekkie zmęczenie, lądując w pościeli.
- Ja zawsze mam ochotę na przytulanie - odpowiedziała tonem, jakby to była najoczywistsza oczywistość. Czy to aby nie wynikało samo z siebie, zwłaszcza, jeśli przypomnieć sobie wczorajszy wieczór? Im bardziej się upijała, tym większą wykazywała ochotę na fizyczny kontakt. I nie chodziło tu wcale o nic więcej niż zwykłe przytulenie! Zwyczajnie lubiła czuć czyjąś bliskość, ciepło, itd. Tym bardziej, że od ponad roku była tego praktycznie pozbawiona, nie licząc przypadkowych jednostek poznanych w klubach i na imprezach, do których kleiła się z braku laku. Matka nie żyła, ojciec przestał zauważać jej istnienie, a babcia? Niee, nawet gdyby kobieta była chętna, Eli nie przytuliłaby się do tego kościstego próchna. Także na swój sposób (jeśli pominąć motyw z traktowaniem jej jak dziecko) lubiła, gdy Ell ją brał na ręce. Żadnych aluzji, żadnych ukrytych pragnień - po prostu czysta przyjemność płynąca z dotyku obejmujących ją silnych ramion.
Eli rozciągnęła się lekko, mrużąc rozkosznie błękitne oczy, po czym chwyciła się skraju pościeli i przeturlała przez całe łóżko, zawijając w swoisty kokon. Niby się wyspała, ale gdyby tylko przymknęła na chwilę powieki...
Otrzeźwiły ją wszakże słowa Elliota, na które chwilę bezskutecznie szamotała się w kołdrze, a potem wpadła na genialny pomysł, by odwinąć się w ten sam sposób, w który się zawinęła. Toteż przeturlała się znowu, tym razem lądując przy chłopaku. Święta, święta... Prawie wyleciało jej z głowy. Już w zeszłym roku na ten dzień zwiała z domu, bo nie była w stanie wytrzymać ciszy i pustki, choć zwykle w rezydencja rozbrzmiewała śmiechem i rozmowami licznych gości. Teraz też zwyczajnie wypierała z umysłu fakt, jakoby zbliżała się Gwiazdka. Raczej nie ma co liczyć, że Kyubi cokolwiek zorganizuje... A tu proszę, taka niespodzianka ze strony Ella!
Nie znał jej jeszcze, więc nie wiedział, że takie zwyczajne, rzucone mimochodem zaproszenie dużo dla niej znaczyło. Może odmalowało się to przez chwilę w jej wzroku, ale to wszystko, dobrze umiała skrywać swoje uczucia, kiedy faktycznie tego chciała.
- Chętnie - odparła zatem krótko, podnosząc się to siadu. - Twój dziadek mieszka w z a m k u? - Oczy jej się zaświeciły, bo trudno, by miłośniczka średniowiecznych romansów i gotyckich powieści oparła się czarowi prawdziwego zamku. Usiadła po turecku, a że koszula szlachetnego była bardzo luźna, nie bała się, że coś jej tam odsłoni. Na twarzy elfika pozostawał lekki uśmiech, a o tym, że był szczery świadczył zarys słodkiego dołka w jednym z jej policzków. Kolejny znak, że była zadowolona, który rozpoznałby pewnie ktoś znający Elaine dość dobrze.
- Powiedz mi coś o swojej rodzinie - poprosiła, wyraźnie zaciekawiona. Kiedyś w końcu musieli zacząć się poznawać. Czemu by nie wyjść od zwykłej rozmowy? - Wiem tylko, że twój ojciec jest burmistrzem... A twoja mama to Sophie Kuroiaishita, tak? Pianistka. - Pokiwała lekko głową. Nie było opcji, żeby szlachcianka zakochana w fortepianie nie znała nazwiska kobiety, która już od dawna siedzi w tej branży.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Czw Gru 20, 2012 8:10 pm

Jako, że wigilia wcale nie jest tak daleko, jak to wszyscy myślą przejdę do konkretów - Elliot i Elaine siedząc już w jego sypialni - tudzież leżąc - zmienili temat na rodziców chłopaka. Czarnowłosy na moment się zamyślił patrząc jak Eli kręci się po łóżku w tą i z powrotem. Wywrócił oczyma i odpowiedział jej na pytanie:
- Nie wiem co takiego mógłbym Ci powiedzieć. Wiadomo, że lepiej kogoś poznać i przekonać się jaki jest na własnej skórze. Ale tak Sophie Kuroiaishita to moja matka. Nie tylko pianistka, ale i kompozytorka, chodź ostatnio nie udziela się w pracy - rzucił niby od niechcenia po czym położył się plecami na łóżku patrząc na sufit.
- A ojciec oprócz bycia burmistrzem zajmuje się też innymi sprawami. Ale o nich nie mogę mówić. Wiesz.. brudne interesy i te sprawy - dodał krótko szlachetny nie chcąc zagłębiać Elaine w sprawy o których nie powinno się mówić otwarcie oraz jakby nigdy nic. Miał nadzieję, że brunetka nikomu o tym nie wspomni, no i domyśli się, że niebieskookiemu chodzi o mafię. Wcześniej czy później musiałaby się z tym pogodzić, bo i Ell nie długo zostanie w to wciągnięty. Skończył już osiemnaście lat, więc bez problemu może załatwiać poszczególne sprawy związane z tym, czym jego rodzina się zajmuje jeśli chodzi o tą robotę.
- Po za tym.. musisz wiedzieć, że moją rodzinę cechuje chamstwo, prostactwo, chłód i okrucieństwo. Występuje u nas szacunek, może i uczucie zwane 'sympatią', ale miłość nie. Chyba, że mojego dziadka i jego żony, czy mojej matki do mnie i moja do niej. Tak, to mało co członków mojego rodu kogokolwiek kocha, kochało czy pokocha - mruknął całkowicie poważnie. Nie było sensu tego ukrywać, bo i tak by się o tym przekonała. Nikt z nich tego nie ukrywa. Tacy już są. Albo się to zaakceptuje, albo nie. Ale jak to się mówi - nie wszyscy tacy są, występują też wyjątki. Po za tym wampiry powinny być takie. A nie, jak te słodkie, które zachowują się jakby połknęły coś słodkiego i rzygały tęczą na okrągło np. Ci z tego zespołu co ma się uaktywnić na nowo. Może nie basista, ale wokalista tak. Ell może i jest sympatyczny, to aż taki słodki jak Isek to chyba nie? Ma przynajmniej taką nadzieję.
- Chodźmy po prezenty. Toż to już za parę dni. Resztę opowiem Ci, jak będziemy na zakupach - dorzucił wstając z łóżka, po czym razem z Lucrezią opuścili apartament.

zt x2

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Rosalie
Rosalie
Rosalie
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t381-rosalie-isabelle-evans#423 http://vampireknight.forumpl.net/t392-rosalie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Nie Kwi 21, 2013 6:49 pm

Po długiej przerwie początki zawsze wydają się być najgorsze. Siedzenie przed pustą kartką i zastanawianie się nad pierwszymi słowami są najlepszym sposobem na pozbycie się dobrego humoru i zapału. Rose siedząc w gabinecie i mordując się nad jednym zdaniem pól godziny zdążyła zetrzeć wszystkie oznaczenia na klawiaturze na swoim laptopie. Pojawiające się zmarszczka, coraz bardziej się pogłębiała, dając tym sposobem znak całemu światu, iż mózgoczaszka Rosiaka właśnie pracuje na najwyższych obrotach. Pisanie próśb nie było mocną stroną wampirzycy. Baaaa… wszystko co łączyło się z bycie miłym i potulnym aż do przesady, wywoływały u niej odruchy wymiotne. Po jakimś czasie walczenia z grzecznościowymi formami i przemiłym, wręcz za miłym tonem, pomarszczona na czole piękności zamknęła laptopa i pacnęła go gdzieś obok, przekładając tą jakże miłą burzę mózgów na kiedy indziej.
Wampirzyca wstała energicznie, zaczesując swoje kasztanowe kłaki do tyłu. Siedzenie cały czas w klasztorze, lub wyjazdy w przeróżne delegacje, tak pochłonęły Rose, iż zapomniała jak to jest mieć chwilę dla siebie. Tak dawno nie wychodziła na polowanie, że zapomniała jak smakuje świeża krew, prosto z takiej młodej tętnicy.
Dziewoja podeszła na chwilę do okna przypatrując się ogrodom i procującym tam ogrodnikom. Po ataku na klasztor nie było żadnych śladów zniszczeń. Wszystko zostało odbudowane z największą precyzją, jednak wampirzyca nie czuła się tutaj tak bezpiecznie , jak to było kiedyś. Pewien niesmak pozostał do dzisiaj. Może to tylko chwilowe, może poczucie pewnego chłodu który przebija się przez mury nie będzie już taki sam, przyciągający, hipnotyzujący. Po czystce jaką Rose zrobiła wśród służby mury opustoszały, w zamian za to przez pomieszczenia przelatywało jedynie głuche echo. Czar tego miejsca prysł ,a wraz z nim jakakolwiek chęć do powrotu do tego miejsca. Może to już czas na zmianę lokum, jednak czy znajdzie ona coś równie interesującego jak ta posiadłość.
Po krótkiej chwili dumania i oderwania się od tego co nazywamy rzeczywistość, przetarła zmęczone oczy i biorąc do ręki komórkę zdała sobie sprawę, że przyszła pora odwiedzić swojego Pana. Uhh… zapowiada się kolorowo. Wzięła wszystkie bzdety i pojechała do apartamentu. Jako iż dobra z niej służka ( Baaaa… najlepsza!) przez wyjazdem, wygrzebała ze swoich kochanych zasobów alkoholowych kilka butelek wina na znieczulenie…. oczywiście dla siebie. Mając nadzieję, że będzie pierwsza w apartamencie i zdąży się przygotować przed przesłuchaniem jaśnie najwyższego sądu. A jak powiada najstarsza rośkowa ludowa prawda…. Po pijaku wszystko jest się w stanie znieść.
Nie zapominając drogi do apartamentu dotarła skracając sobie drogę i jadąc parę przecznic pod prąd, a że leniuch ostatnio z niej był to w głębokiej czarnej dziurze miała takie coś jak zasady ruchu drogowego. Phi... żeby było jeszcze bardziej kolorowo dodała gazu przed przejściem dla pieszych przez które przechodziła grupa emerytów. Taaaaa….. this is Rosiek, madacośtamfaka yoł! Ludzie pilnujta ta się bo nadciąga prawdziwe zuo tego miasta !
Wchodząc w swoim znanym stylu do budynku, trzymając buteleczki z magiczną zawartością, w końcu dostała się do apartamentu. Hell yeah! Teraz czas zacząć znieczulanie! Tylko gdzie ten….. no ten… otwieracz...

_________________
45% Zwiększona moc, władzy nad elektrycznością, za event Dzika Sfora
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Nie Kwi 21, 2013 7:48 pm

Elliot udał się wprost do swojego apartamentu, gdy wyszedł z parku. Cieszył się, że Dastan przyszedł po Aimi. Jakoś zaczynała działać na nerwy Elliotowi. Przez to całe zamieszanie z jego zaręczynami Ell nie przykładał dużej wagi do tego, że jedna z jego służek w ogóle ostatnio się nie pojawiała. Ani nie odzywała. Zbytnio nie pasowało to szlachetnemu. Wiecie jak to jest.. szlachetniaki w tych czasach mają nasrane w głowach! Uważają, że wszystko im wolno, a wręcz wszystko im się NALEŻY! Temu też Rosalie była jak taka jego mała własność, która powinna dawać chociaż o sobie znać. Elliot nie lubił, jak ktoś go robił w konia. A Rosalie zniknęła bez słuchu, co się równało z olaniem synka burmistrza! Nie wolno tak sobie zostawiać na pastwę losu swojego Pana! Zwłaszcza, że miał szesnaście lat, jak zawarli pakt. Teraz ma już osiemnaście, toż to rok minął od kiedy z nią rozmawiał. A widział to chyba z półtorej! Tak nie może być.
Jednak wracając do tematu.. przez zaręczyny czarnowłosego, chłopak przestał zwracać uwagę na to, że jego służka w ogóle się do niego nie odzywała. Temu zapomniał o niej i zdziwił się, gdy poczuł znajomy zapach w windzie, wjeżdżając na piętro, gdzie znajdowało się jego mieszkanie. Jeszcze nie wyrzucił ciuchów z pokoju Rośki, ale teraz miał wielką ochotę to zrobić.
Co ona sobie myślała? Że jak wróci tak o, to wszystko będzie w porządku? Trafiła do tego na okres, kiedy Ell był nie co zły i głodny. Może to i lepiej. Będzie miał co zjeść, ha!
Wampir wszedł do pomieszczenia bardzo cicho, aby czystokrwista nie poczuła tak od razu jego obecności. Po zapachu raczej byłoby jej ciężko, bo jego zapach w apartamencie był non-stop z racji tego, że czarnowłosy tam mieszka no i tam się znajdują jego ubrania, które też noszą ze sobą jego woń.
Ell znalazł się za wampirzycą. Dziewczyna mogła zauważyć - jeśli się odwróciła - że wampir urósł i nie był już takim niziutkim dzieciaczkiem, jak jakiś czas temu.
- Córka marnotrawna wróciła? - zapytał lodowato i złapał ją za gardło, aby unieść do góry. Od kiedy zniknęła Elliot znalazł sobie pasję. BOKS! Ciągle ćwiczył, pakował, więc mięśnie sobie wyrobił ino cza!
Bez problemu odrzucił długowłosą w stronę przeciwległej komody, aby następnie doskoczyć do niej i walnąć pięścią tuż obok jej głowy. Tynk nieco się posypał, a szlachetny uśmiechnął bez cienia wesołości.
- Po cóż przyszła? Masz nagły pomysł, interes i nie masz do kogo się zwrócić? - zapytał grobowym tonem, po czym odsunął się od dziewczyny idąc do kuchni. Czuł się wściekły, ale i zmęczony całym dniem na nogach. Musi się napić. Póki co jakiegoś trunku. Otworzył lodówkę i wyciągnął flaszkę, którą zaczął pić z gwinta. Wrócił do salonu i rozsiadł się na fotelu patrząc na służkę czekając co ma mu do powiedzenia.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Rosalie
Rosalie
Rosalie
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t381-rosalie-isabelle-evans#423 http://vampireknight.forumpl.net/t392-rosalie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Nie Kwi 21, 2013 8:58 pm

O kuuurde. Na serio, tak się wita ze swoimi ukochanymi służkami? No tak? Ładnie to tak Rosię dręczyć na przywitanie? O esuu, mówię wam, wampirzyca się odegra. Ooooo! Ale jak, zdradzać na razie nie będę. Huehuehue…
No więc Rosiek znalazła otwieracz i ze sprawnością zawodowego, nie znającego umiaru, konesera win i innych rozweselających trunków, otworzyła dziada. Wzięła do ręki całą butlę, postanowiła nie brudzić kieliszków i zaczęła pić z tak zwanego gwinta. Tsaa wiecie, przed tym co ją czeka to jedna butelka nie wystarczy. Popijając sobie powoli, wpadła do swojego pokoju i rzuciła się na łoże. Rose już zapomniała jak twardy i niewygodny jest ten materac. No tak. Wać Pan Elliot na wszystko skąpił, nawet na wygodne posłanie dla swojej kochanej służki. Ale co się dziwić, wyrośnie na takiego sknerę, że klękajcie narody. Będzie jej wszystko przeliczał, nawet kropelki krwi. Całe szczęście posiada swoje zapasy w lochach, to i prosić się o „żarcie” nie będzie. Po kilku minutach próby ułożenia się jakoś wygodnie na tym czymś, czego łóżkiem już nie mogła nazwać a raczej przyrządem tortur, postanowiła zrezygnować z małego relaksu i powędrowała z powrotem do salonu, gdzie następnie przyklejona do okna zaczęła podziwiać niezłe widoczki na miasto.
W oto zacnym czasie do domu pojawił się Pan i władca tego mieszkania. Rose nie zdążyła jeszcze przygotować się do tego spotkania a on już pamparampapaaaa…. Za kasztanową stoi i sapie. Ale żeby chociaż dał wcześniej o sobie znać, gwizdnął, chrząknął, charknął, lub szatan wie co jeszcze, ale nieeeee….. wolał stanąć za Rosiakiem i sapać. Oczywiście wampirzyca poczuła ten lekki wiaterek wywołany przez nozdrza Elliota, ale jakoś odwrócenie się o 180 stopni ciężko jej przechodziło. Poza tym, może lepiej żeby tak od razu się nie odwracać. Zawsze o te kilka sekund dłużej pożyje. Tak, to jest właśnie w ten moment w którym wampir zdaje sobie sprawę, że jednak nieśmiertelność też się kiedyś kończy. Szkoda tylko wina…. w końcu zostało jeszcze pół butelki.
Koniec końców, chciała czy nie musiała się odwrócić i zobaczyć prześlicznego fejsa swojego Szefcia. Powoli , i delikatnie odwróciła się do szefa i modliła się żeby tylko miał lepszy humor. No wiecie niby rok się nie widzieli, ale Rosiak miał taki czujnik w mózgo-czaszce i wiedziała kiedy trzeba się bać. Ta, w tym momencie Elliot zaczął swą mowę powitalną.
- Emmmm……….. no jestem. Tadaaaaaaaaam- odpowiedziała melodyjnie. Co było potem chyba wszyscy się domyślają. Ona była miotana przez Pana a butelka trzasnęła o podłogę. Po pokazie jaki to szefo mocny nie jest, Rosiek złapała się za swoje biedne gardzioło . Och TY BYDLAKU! Popatrzyła na niego tymi swoimi chłodnymi źrenicami i dopiero teraz zauważyła że zrobił się z niego kawał faceta.
- Ejejejejjj….. Pohamuj swój testosteron bo jeszcze wybuchniesz. - poradziła ciocia Rosia zmieniając automatycznie swoją jakże mrożącą krew w żyłach minę na bardziej przyjazną.
- Aaaale Ci cycki urosły! - i poklepała go po piersi. Wiecie…. Starsze kobiety tak mają~~
- Nie dostałam ostatnio od Ciebie żadnych zadań. Przyszłam sprawdzić co się z tobą dzieje. – poprawiła swoje włosy i wyprostowała się. Rose spojrzała na niego, pomachała ze współczuciem głową. Wampiry w tym wieku są agresywne ale żeby aż tak. Podrapała się po łepetynie i zaczęła swoją przemowę, o!
- Rok temu został zaatakowany klasztor. Dopadli mojego sługę, Mefira. Leży teraz w klasztorze, w śpiączce. Zrobiła się niemała rzeź. Zginęła prawie cała moja służba i musiałam zniknąć na jakiś czas. – nie wiedząc czy wraz z mięśniami Elliot również trenował tak zwany „umysł”, Rose postanowiła dopowiedzieć jeszcze kilka słów. – Dlatego nie mogłam się z Tobą kontaktować. Nie wiedziałam kim jest ten co chciał mnie zabić. Nie mogłam narażać Ciebie, ani swojej rodziny. - Oparła się o jakiś fotel. Chyba dosyć przejrzyście powiedziała co musiała. Teraz ze splecionymi rękami na klatce piersiowej, czekała na kolejną dawkę kazania.

_________________
45% Zwiększona moc, władzy nad elektrycznością, za event Dzika Sfora
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Wto Kwi 23, 2013 8:13 pm

To dobrze, że wiedziała kiedy się bać! Każdy wampir powinien to wiedzieć. W końcu nie od dziś mają wyczulone zmysły oraz pamięć fotograficzną. Jak i długowieczność dzięki czemu mogą się sporo nauczyć! Ell był na prawdę zły. Uważał Rosalie za odpowiedzialną osobą, a ona zniknęła, kiedy młody wampir jej najbardziej potrzebował! Teraz to już sobie sam poradził. No oprócz sytuacji iż jest zaręczony, ale w tej sytuacji chyba nie da się nic zrobić, a jedynie płakać lub śmiać nad jego z góry przesądzonym losem.
Kiedy szlachetniak usłyszał cichy komentarz z ust wampirzycy spojrzał na nią 'piorunująco'. Że też miała czelność z niego kpić! Mogłaby chociaż poudawać skruchę pomyślał i zawarczał pod nosem.
- Powiedziała co wiedziała! - rzucił tylko w nerwach, które starał się pohamować. Nie chciał psuć sobie tego dnia jeszcze bardziej. Wystarczy, że mijający ludzie na ulicy strasznie działali mu na nerwach. Ten typ tak ma. To u niego rodzinne, aby denerwować się na wszystko w koło i w ogóle. Nawet na to, że słońce zaczęło coraz częściej wyłaniać się zza chmur przez co wampiry już nie mogą tak grasować w dzień, jak w przypadku zachmurzenia, burzy czy opadów deszczu. Wtedy o wiele łatwiej było różne sprawy załatwić. A tak! To muszą się kisić w domu, niestety.
Rozmyślając nad zielonymi migdałami, Elliot nawet nie zwrócił uwagi, że jego służka podlazła do niego, klepiąc po piersi. Z typową dla niej zaczepką!
Złapał ją za nadgarstek odsuwając za siebie.
- A tobie zmalały decho - powiedział sucho, oczywiście kłamiąc. Rosalie miała bardzo fajne cycki, ale przecież Ell jej tego mówić nie będzie! Jeszcze Eli by się tutaj nagle znalazła i nie byłoby fajnie, oj nie było. Rosalie potrafiła swojego Pana nieźle zdenerwować, ale Elaine przebijała ją o wiele bardziej. Ten mały chochlik nawet Rose by złamał! Seryjnie. Ooo! Ell kiedyś za karę da ją na jeden dzień Rosalie, gdy ta mu znowu podpadnie. A niech się pomęczy z tą małą wredotką, ha!
Kiedy dziewczyna zaczęła mówić o zdaniach Elliot był już w kuchni. Jak na wampira przystało nie miał problemu ze zrozumieniem co ta do niego mówi, z drugiego pokoju. Nie mniej jednak odpowiedział dopiero, gdy miał ją w zasięgu wzroku. Spojrzał na butelkę z flaszką.
- Czyżby? Ostatnio to dla mnie miesiąc... a tutaj to chyba mamy rok. I nie dlatego, że nic Ci nie dawałem. Ty zniknęłaś od tak! - powiedział, unosząc głos coraz głośniej, aż w końcu całkiem się uspokoił. Stwierdził, że darcie się na nią to i tak nic nie pomoże, bo z nią to jak z grochem o ścianę, o! Rose i tak będzie gadać i robić swoje. To jak taki kocurek, który chodzi własnymi ścieżkami, a przyjdzie tylko jak mu się zachce czegoś.
EEEEJ! Ell nie był, aż taki głupi! Po prostu młody i PIĘKNY, haha. Także nie przerywał służce, gdy przekazała mu co się z nią działo. No, no. To co powiedziała miało sens. Już myślał, że zacznie go specjalnie denerwować i pierdzielić jakieś głupoty.
- Wiesz dlaczego Cię napadli? Co ty kombinujesz, że ktoś chce Cię zabić? - zapytał marszcząc brwi. W sumie nie wnikał w prywatne życie Rosalie, bo szanował czyjąś prywatność, nie chcąc aby ktoś wchodził w jego własne sprawy. Także oprócz zawodowych spraw, nie gadał z nią wiele o 'wszystkim i niczym'. Mógł jej pomóc. Zawsze to jakieś urozmaicenie, bo póki co nic ciekawego się u niego nie działo, oprócz durnego kręcenia klipu na który się zgodził tylko i wyłącznie, aby zabić czas i zarobić własne pieniądze.
- Nie wydaje mi się, abyś nas naraziła. Mało kto zadziera z moim ojcem - dorzucił po chwili, uśmiechając się wrednie po czym wskazał palcem, aby do niego podeszła.
- Będę miał dla Ciebie ciekawe zadanie.. - podjął temat, skoro już sama zaczęła mówić o misjach, które zwykle jej dawał - Znajdź mi dowódcę oświaty - zażądał z błyskiem w oku. Może i nie było to łatwe zadanie, ale Elliot miał pewien plan w głowie.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Rosalie
Rosalie
Rosalie
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t381-rosalie-isabelle-evans#423 http://vampireknight.forumpl.net/t392-rosalie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Sro Kwi 24, 2013 6:44 pm

Rosiek oczywiście nie wiedząc, że szef unio wpadł w takie bagno jak zaręczyny, musiała przyznać, że trochu zaniedbała tego nieczułego jegomościa. Być w tak młodym wieku i dać się omamić. Oj biedny Ell, biedny. Dlatego musi brać przykład z Rosi, o!!! Ona jeszcze nikomu nie wsadziła tej obroży na palec i patrzcie jak się trzyma! Po prostu chodząca perfekcja, nic dodać nic ująć. Prędzej dałaby się pociachać marchewką niż pozwolić komuś zaciągnąć ją przed ołtarz i kazać recytować jakieś tam wierszyki „ I, że Cie nie opuszczę i takie tam” . Ale koniec przechwalania się bo to tak nie wypada. Wszak nie można zawstydzać tak innych osobników. Cóż matka natura nie każdego obdarza tym co najlepsze. Peszek…
Wampirzyca czuła się trochę skruszona swoimi uczynkami, a raczej nie uczynkami, bo w sumie przez rok mogła wysłać chociaż tego marnego gołębia z zapytaniem czy Szefo żyje czy nie ale że jej umysł jest bardzo szybki i bystry w takich sprawach, więc na ten pomysł wpadła dopiero jakieś kilka minut temu. Yep, chyba sobie nawet gdzieś tą myśl zapisze co by dwa razy nie musiała wpadać na taki bisty pomysł.
Kasztanowa piękność oczywiście cały czas wtapiała te swoje lazurowe gałki oczne w szefunia. No wiecie trzeba się teraz napatrzyć bo potem nie wiadomo kiedy kolejny raz się będą widzieć. Może za tydzień, może za miesiąc, albo dopiero za rok! Ale przecież szczęśliwi czasu nie liczą i Ell też nie powinien. Poza tym po drugiej flaszce pojęcie czasoprzestrzeni czasem lubi się zmieniać, a patrząc na to, że wampir popija to jak zwykłą wodę, to Rosia się nie dziwi kiedy będzie wędrował pomiędzy tygodniami, mając wrażenie, że minęło tylko kilka dni.
- phi… wcale nie zmalały! Wczoraj mierzyłam! - zrobiła sfochaną minę i teatralnie odwróciła swój wysoko uniesiony łeb w bok. Jej biust był taki jak ona sama… idealny. Po prostu Elliot zazdrościł jej takich kształtów, i tyle! Sam by pewnie chciał mieć większe i bardziej kształtne, a nie takie … takie takie …jak naleśnik!
Panna Evans mając już dosyć stania, przycupła na poręczy fotela, sofy czy co to tam znajdowało się i zaczęła żałować, iż jej jedyna kochanka na dzisiaj musiała trzasnąć o podłogę. Zmarnować pół butelki umilacza, toż to grzech!
Kiedy Jaśnie Waszmość zaczął podnosić na nią głos, tak że pewnie głuchy by nawet go usłyszał, Rose właśnie zaczęła się właśnie zastanawiać nad sensem życia, pokoju na świecie oraz ogarniającego cały świat efektu cieplarnianego, przy okazji zlustrowała swój biust dokładnie, zastanawiając się czy może przypadkiem szefo miał racje.
- Tak tak, rok, miesiąc, tydzień, kto by się przejmował takimi błahostkami- powiedziała wpatrzona w swój kształtny atut, po czym zmarszczyła brwi.
- Nie wierzę, że mogły zmaleć przez jeden dzień, to jest niemożliwe! Popatrz!- i wyprostowała się ładnie.
- Nawet trochę urosły! Nie ładnie jest tak straszyć swoje biedne służki. – tako z przejęciem rzekła wampirzyca.
MŁODY I PIĘKNY, bo przystojny już nie za bardzo, hehe… Elliot naprawdę powinien ją pochwalić, że nie został uraczony jedną z jej wspaniałych historyjek. Co jak co ale w wymyślaniu wymówek Rosiek robiła się coraz lepsza.
Rose przeciągnęła się leniwie, spadając lekko z poręczy na siedzenie. Taaaak, o wiele wygodniej.
- Ktoś zauważył, pewnie ulice w dużych miastach za szybko pustoszeją. Cóż moi słudzy musieli być nieostrożni podczas porywania bezdomnych. W lochach co chwila brakowało zabawek. Z tego wiem to byli ludzie, chociaż nieeee….- dumała przez chwilę- nie wiem czy oni byliby, aż tak głupi. Sądzę, że to jakiś wampir który też lubi się bawić ludzikami. Zapewne to musiał być jego rejon, albo ktoś się mści za wybryki mojego ojczulka, do dzisiaj ma wiernych wrogów…- taaa jej ojciec miał istną armię nieprzyjaciół, którzy chcieli mu zrobić mu nie małe kuku. Cóż może im się udało, ale pewnie nadal znajdują się fanatycy chcący zlikwidować całą rodzinę z powierzchni ziemi.
- Nie możesz być nigdy pewien, że nikt Ci nie zagrozi, nawet jak masz ojca burmistrza, szefie.- wstała i uśmiechnęła się wrednie.- Świat jest pełen, kłamstw , intryg i szlamu, który chowa się za dnia a wyłania w nocy. – taaa Rose teraz nie żartowała, chociaż zapewne Pan Ell, nie weźmie tego na poważnie i machnie ręką. Wampirzyca podeszła na szlachetnego jak o to prosił i wysłuchała swojego nowego zadania. Odsunęła się i podniosła jedną brew. Nie wiedziała co on chce od przywódcy oświaty. Czystokrwista jednak nie zadawała pytań. Zadanie to zadanie i trzeba go wykonać. Rosalie popatrzyła swoimi lodowatymi źrenicami w oczy Elliota.
- Jak sobie życzysz. W najbliższym czasie spotkasz się w przywódcą.- zapewniła wampirzyca.

_________________
45% Zwiększona moc, władzy nad elektrycznością, za event Dzika Sfora
Powrót do góry Go down
 
Apartament Elliota
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: