IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Elliota

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 614


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pią Lut 27, 2015 10:38 am

Ta, czytanie z kogoś jak z otwartej księgi może być denerwujące. Dobrze, że Elliot tak nie miał. Samur uważał, że zna syna na wylot, ale tak nie było. Tylko Sophie mogła dojrzeć co myśli jej syn, co go trapi, a co go cieszy. W końcu to ona go urodziła i wychowała. Co nie znaczy, że chłopak lubił gdy ktoś mógł odczytać jego emocje.
Wywrócił oczami na jej odpowiedź. Takie normalne to wow nie było, ale schlebiło szlachetnemu że miał dobry gust co do wnętrz. W końcu nie po to tyle kasy się wydaje na fajne lokum, aby tylko sobie samemu się podobało. Dobrze wiedzieć, że wzbudza zachwyt u innych. Ale serio, już go męczy ten apartament. Musi ogarnąć dobrą chałupę nad plażą.
- Ta, sam - mruknął wymijająco. Jakoś nie chciał drążyć tego tematu. Raczej Chizu nie spodobałoby się, że ma tu czasem służki, które służą za świeży pokarm prosto z lodówki!
Prawda, łeee. Miał nadzieję na jakieś wyzwanie. Z nimi jest większa zabawa. No, ale cóż poradzić - miała takie prawo. Ale trzeba nieco zmienić zasady gry - jak się wybiera prawdę, to drugie musi być zadanie! No, bo z samą prawdą to szybko można się znudzić.
Zastanawiając się nad zadaniem pytania Ell wymienił parę sms z matką. Umówił się, że później wpadnie do zamku tak też, nie wiedział że ona przyjdzie tu! I to z Gabim..
- Seks uprawiałaś tylko z Ringo? - zapytał neutralnym tonem. Tak, to jego wyczucie chwili i 'drażliwych' tematów. No, ale chciał wiedzieć czy miała z tym tylko złe wspomnienia, bo seks może być przyjemny!
Nagle zaczął dzwonić dzwonek do drzwi i to dość natrętnie - CO JEST K***a - warknął na cały regulator, ale że męczennik wciąż dzwonił to musiał ruszyć swoje zacne dupsko i otworzyć. Jego oczy się rozszerzyły, gdy zauważył Fotel z Gabryśką~
- O siema - palnął stojąc jeszcze chwilę w progu i przyglądając się synowi Testamenta. Przez chwilę widział go podwójnie. W końcu ich wpuścił i skierował całą uwagę na matkę - A gdzie cycata? - spytał wiedząc, że Sofa się domyśli o co chodzi. Pytał oczywiście o Here, która ma już cycki! Zdecydowanie jak już miała brać Gabriela to mogła i też rodzaj żeński, aby było na co popatrzeć. Skierował ich do salonu, gdzie znów usiadł koło Chizuru. Niech sami sobie wezmą szklanki, a co on będzie zgrywał dobrego gospodarza, trolololol.
-Wychylybym? - ogłosił podnosząc swojego drinka i wypił całą jego zawartość potęgując już alkoholowe upojenie, o.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pią Lut 27, 2015 12:27 pm

Chizu mało jeszcze w swoim krótkim życiu widziała, więc niech się chłopak nie dziwi, że reaguje jak reaguje. Zresztą, zawsze nieco ze swoimi reakcjami przesadzała, bo w sumie mogła zrobić mniejsze „wow” i krótko pochwalić za wygląd apartamentu, ale nie. Jak to Chizu, musiała trochę przesadzić. Przyglądała mu się przez chwilę, kiedy jej odpowiedział bez większego entuzjazmu.
- Nie czujesz się tu samotnie? – wypaliła, zanim zdążyła ugryźć się w język. Ciekawość ciekawością, ale kiedy ktoś wyjątkowo nie chciał mówić o pewnych sprawach, to nie należało pytać. Problem w tym, że Chizuru na ogół nie zwracała uwagi na to, czy coś wolno czy nie, a potem się dziwiła, że łazi sama po szkolnych korytarzach w czasie przerwy.
- Znaczy wiesz, jak nie chcesz to nie mów. Tak mi się wyrwało – dodała szybko, co by sobie czasem nie pomyślał, że dziewczynie go żal czy coś.
No chyba nie myślał, że od razu wybierze wyzwanie! Namikaze miała to do siebie, że zawsze grała odważną, a gdy nagle coś zaczynało jej zagrażać, zwyczajnie tchórzyła. Tak jak właśnie teraz. Jeszcze by jej kazał zrobić jakiś striptiz czy coś. Nie żeby właśnie o tym sobie pomyślała.
Uśmiech, jaki jeszcze przed chwilą widniał na jasnej twarzy brunetki momentalnie zniknął, kiedy usłyszała pytanie. Miała ochotę odpyskować, że to nie jego sprawa, ale sama przecież wybrała taką opcję. Dlatego milczała przez dłuższą chwilę, by w końcu napić się drinka i odwrócić głowę w drugą stronę.
- Gdyby było inaczej, nie robiłabym z tego takiej wielkiej sprawy – mruknęła pod nosem, prawie niesłyszalnie dla człowieka, ale Ell człowiekiem nie był, więc zapewne usłyszał jej odpowiedź.
Odprowadziła Ell’a wzrokiem, kiedy poszedł otworzyć drzwi, a gdy goście weszli do środka, posłała im szeroki, nieco pijacki uśmiech. Dopiero po chwili zorientowała się z kim ma do czynienia i gdy w końcu dotarło do niej, że jako jedyny człowiek znajduje się w pomieszczeniu z trzema wampirami, mina jej zrzedła. Chyba czas wracać do domu.
- Eee… Ja to już chyba pójdę, co nie – odezwała się do siedzącego obok niej Elliota, dopiła drinka i odstawiła pustą szklankę, po czym podniosła się z kanapy. Oczywiście straciła równowagę, więc tak szybko jak wstała zaraz usiadła, na co parsknęła śmiechem pod nosem. Druga próba zakończyła się powodzeniem, ale musiała jeszcze dojść do drzwi, więc jeśli nikt jej w tym nie przeszkodził, chwiejnym krokiem skierowała swe zacne kroki do wyjścia.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 397


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Sro Mar 04, 2015 4:52 pm

- Nie k u r w a kochanie tylko Twoja najlepsza pod słońcem mamusia. - warknęła, gdy tylko łaskawy Elliot uchylił ciężkie drzwi i ukazał przezeń swoją przystojną buźkę. Tak, szlachetnej wcale nie umknęły głośne przekleństwa własnej latorośli, a skąd. Ba! Co lepsze - zdzieliła go na dzień dobry przez łeb, dosadnie pokazując biednemu wypierdkowi jak bardzo nie podoba się jej jego słownictwo. Co z tego, że biedak już dawno przekroczył osiemnaście lat? Co z tego, że może nazywać się już dorosłym? Dla niej zawsze będzie tylko małym, słodkim Ell'em, którego będzie mogła ściskać, pouczać i ganiać kiedy tylko zechce albo nabierze na to po prostu ochotę. W końcu, to jej dziecko. Jedyne dziecko jakiego się doczekała, halo!
- A teraz dawaj buziaka! - zapiszczała, ujmując w drobne dłonie poliki wampira. Zmusiła go by nieco się nachylił, po czym cmoknęła go przelotnie w wargi. Narobi mu w ten sposób wiochy przed dziewczyną i synem Testament'a? Trudno, ona się stęskniła i zdanie innych akurat w tym momencie obchodzi ją najmniej. Jest tylko on - Elliot i dużo jej słitaśnej, mamuśkowatej miłości.
Tak, dopiero po całym tym teatrzyku zwróciła uwagę na Gabriel'a. Zmarszczyła brwi, klepiąc go mocno po plecach.
- Nie bądź taki sztywny małolacie, masz teraz okazję żeby zobaczyć jak i gdzie mieszka Twój bratanek. Chyba lepsze, to niż siedzenie w zamku. - wymruczała, wpychając go do środka apartamentu. Sama wkroczyła zaraz za nim, pośpiesznie zamykając za sobą frontowe drzwi.
- No i możesz się z nami napić, a to już w ogóle props. - palnęła jeszcze, odwieszając czarny płaszcz na wieszak w przedpokoju. Tym samym pozostała jedynie w czarnej, idealnie dopasowanej do jej ciała, czarnej sukience. Krótkiej, bo sięgającej ledwo do połowy ud z dekoltem w kształcie litery 'V' który kończy się dopiero nad pępkiem oraz ciemnych, niebotycznie wysokich obcasach. Odrzuciła niedbale blond pukle do tyłu, po czym skierowała się do salonu. Zrobiła głupią minę przez chwilę wlepiając swoje niebieskie tęczówki w postać spitej, ludzkiej dziewczyny. Cmoknęła zabawnie, machając niedbale ręką.
- Ależ siedź kwiatuszku. - rzuciła niby miło niby nie, przenosząc przy tym mozolnie wzrok z młodej niewiasty na własnego syna, jakby doszukiwała się w nim odpowiedzi na swoje nieme pytanie 'Kim ona w ogóle jest?'

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 459


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Czw Mar 05, 2015 6:56 pm

No, wreszcie ktoś otworzył! Ileż można czekać, co? Gabriel dokładnie przyjrzał się Elliotowi. Aż się łezka kręci, kiedy pomyśli jak to było, gdy szlachetny hasał w pieluszkach. Znaczy no, szkoda, że taki widok go ominął... taki pech, że musiał się urodzić późnij niż bratanek. Zaśmiał się, kiedy zobaczył co Sophie wyprawa. Traktowała Ella jak małe dziecko, a to przecież było dorosłe! No, ale co poradzić na matczyny instynkt.
- Pf, mogłaś też zabrać Herę.
Przecież on się tak d ł u g o nie widział z siostrą, że prawie się stęsknił! Teraz, kiedy miał okazję trochę z nią pobyć, porwano go! W tym domu na pewno znalazłoby się miejsce dla jego bliźniaczki! Wszedł do środka i bez wepchnięcia przez Kanapę. Spokojnie, on nigdzie nie ucieknie! Nie po to przyjechał, aby teraz wracać. Trochę posiedzi i pomęczy bratanka. Musi się jakoś spełnić w roli wujka, co nie?
Skierował się za towarzystwem do salonu. Od razu zauważył ludzką dziewczynę, chyba już nieco wstawioną. Normalnie szok, panna wydawała się być cała i zdrowa czyli musiała pełnić tutaj inną funkcję niż lodówka. Może była dziewczyną Elliota? Samur na pewno nie byłby zadowolony z tego, że jego syn znalazł sobie taką panienkę zamiast jakiejś wampirzycy. Chociaż, Samuru i tak nie interesował się rodziną. Pewnie widziało mu to, co robi jego dziecko. Na szczęście szlachetny miał jeszcze Kanapę, która choć trochę się nim interesowała!
- Ona jest do zjedzenia?
Nie widział sensu, aby trzymać człowieka w domu, jeśli nie miał służyć jako posiłek. Ach, te geny ojca... Będzie musiał się pilnować, aby przypadkiem nie mieć takiej sylwetki jak tatulek... Na ten czas stracił zainteresowanie Chizuru. Poszedł za przykładek Elliota i nalał sobie alkoholu. Skoro dają, to szkoda nie brać.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 614


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Czw Mar 05, 2015 7:50 pm

No i Ell nic na ten temat nie powiedział. Skoro nawet dała mu wybór! Nie to, że w ogóle by się nim przejął. Wyciągnąć coś od niego, jest na prawdę ciężko. Uparty on jak osioł, jak się uprze to nie ma zmiłuj. Można namawiać, bić, płakać a on swoje. Także Chizu trochę poczeka zanim Elliot cokolwiek o sobie opowie, jeśli wciąż będą utrzymywać kontakt.
Niemniej jednak przejdźmy do przyjścia dwójki gości. Chłopak wywrócił oczami na tekst 'najlepszej pod słońcem mamuśki'. Ona i to jej gumowe ucho! Wszystko wyłapie. I tu nie tylko chodzi o to, że jest wampirem. Sofa serio zna wszelkie ploty i teksty, które wypadły w pobliżu jej persony. Lepiej uważajcie co mówicie, bo potem wam dupę będzie truć.
Znał już nieco swoją matkę, więc zdążył się uchylić nim jej ręka zdzieliła go w łeb. Mimo to zadziornie się uśmiechnął patrząc na nią ciepło. Jedynie ona dostawała od niego tak przyjemne spojrzenie, aż pozazdrościć!
- Nie powiem od kogo nauczyłem się tych słów, jak paru innych. Choć chuj nie było w optymalnie normalnych okolicznościach - rzekł krzywiąc się. Oj tak, nikt nie chce słyszeć jak Elliot wyłapał za młodu seksistowskie gadki jego rodziców. Chociaż bywało też tak, że określenie członka padało gdy Sophie obrażała swoje męża i rzucała w niego meblami, hyh.
Faktycznie Gabrysia była sztywna. Szczególnie, gdy się odzywała! Jak jakiś robot "gdzie jesteśmy, mogłaś wziąć Herę". Może jeszcze koke, hasz, lsd? Srsly, ta piosenka ryje beret.
Co do buziaka, to na niego Ell sie już zgodził. I tak musiałby go dać, bo Sofa poruszyłaby niebo i ziemię, aby wyciągnąć od synalka całusa. Niemniej pochylił się, aby cmoknąć ją w policzek a nie jakieś słitaśne do porzygu cmoky. Wprowadził ich do środka nie myśląc na początku o tym, jak zareagują na Chizuru. W sumie zapomniał na chwilę o tym, że oni wszyscy to wampiry, a ona to człowiek!
Dopiero po ich reakcji zamarł. Nie chciał by wyciągnęli pochopne wnioski. Brunetka nie była ani jego dziewczyną, ani pokarmem. Ale w takim razie kim? Na pewno musi im to powiedzieć. Przynajmniej matce. Jej wzrok, aż świdrował jego personę, jakby miała zrobić z niego mielonkę!
Tekst Gabriela zdecydowanie nie spodobał się szlachetnemu - Lepiej już tyle nie jedz, bo Ci niezły bojler urośnie. Nie wspomnę, że już cycki Ci urosły - warknął na wpół żartobliwie, na wpół ostrzegawczo. To, że jest jego rodziną nie znaczy, że zeżre każdego człowieka w jego chałupie! -To moja służka, a nimi nie raczę się dzielić- gładko skłamał, aby ochronić nastolatkę. Nie wiedział czemu to robi. Może dlatego, że ją polubił? Na pewno czuł jakby była jego własnością. Po prostu miał jakieś chore poczucie, że należy do niego i koniec. Co z tego, że wcale nie jest jego służką? Kiedyś była! I to z przemiany. To zawsze zostawia jakiś ślad. Na szczęście Gab zaraz się napił, a Sofie chyba wisiało czy w sumie ta zostanie, czy nie.
- Co się ciekawego dzieje w zamku? Jak to powstanie Sam'a? Coś cicho się zrobiło. Łowcy chyba w dupie to mają - mruknął obojętnie i zerknął na brunetkę. Jeśli była mądra to nie wspomni nic o łowcach, bo to jej na pewno nie pomoże.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Nie Mar 08, 2015 7:15 pm

Chizu też była uparta, często gęsto gorzej niż wspomniany osioł. Niestety równie często nie uważała na to, co mówi, więc chcąc nie chcąc PRZYPADKIEM wygadywała niektóre perełki ze swojego życia. Było to trochę męczące zwłaszcza, że jeśli dalej będą utrzymywać ze sobą kontakt, Elliot pozna nie tylko historię życia nastolatki lecz również ją samą, podczas kiedy Chizuru będzie wiedziała o nim tyle co nic. Niby miała talent do zamęczania ludzi swoją ciekawością, jednak na wampiry zupełnie to nie działało.
W każdym razie, w apartamencie zaroiło się nagle od osobników, którzy powinni być raczej jej wrogami niż przyjaciółmi, przez co poczuła się trochę… Zagrożona. Ciekawskie spojrzenia na pewno w niczym nie pomagały i jeszcze ten tekst czarnowłosego chłopaka (Gabrysia, wiadomo), który sprawił, że po plecach brunetki przebiegł niemiły dreszcz. Tak, zdecydowanie atmosfera nieco się zagęściła, co zmusiło osiemnastolatkę do ucieczki. Jak postanowiła tak zrobiła, chwiejnym krokiem zbliżając się do drzwi wyjściowych i kiedy pokonała połowę dystansu, Elliot musiał walnąć tekst o byciu służką. Wbrew pozorom Chizuru nie była głupia i w niektórych sytuacjach potrafiła trzymać język za zębami. Niestety w tym momencie to alkohol przez nią przemawiał, bo chociaż wiedziała dlaczego Ell skłamał i na trzeźwo zagrałaby jego teatrzyk, tak teraz kretynizm wylewał się z niej bokami.
- Heeee? Wypraszam sobie, nie jestem niczyją służką – odparła głośno prawie łamiąc sobie przy tym język, jednocześnie odwracając się twarzą w stronę trójki wampirów i założyła ręce pod piersiami, bardzo mocno starając się nie przewrócić. Jak widać nie tylko przyciągała kłopoty jak magnes, ale też najwyraźniej lubiła je stwarzać. Zawsze mogli zwalić winę na alkohol, który zaciemnia umysł, więc równie dobrze mogła o tej roli służki nie pamiętać. No bo to przecież nie było tak, że nie chciała pomocy Elliota, co nie. W tym momencie wręcz jej potrzebowała, bo oczywiście już nabierała powietrza, by wtrącić coś o łowcach. Szczęście w nieszczęściu zapomniała co chciała powiedzieć, więc ostatecznie tylko wypuściła wolno powietrze. Przynajmniej zapomniała o tym, że jeszcze chwilę temu chciała wracać do domu.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1022


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Wto Mar 10, 2015 7:09 pm

Ktoś tu ostatnio narzekał na słabe rodzinne kontakty? To proszę bardzo! Mamy idealną porę aby je nadrobić! Mianowicie jak na patologicznego tatusia przystało Samur prosto z baru udał się na wizytę do syna Elliota w jego jakże luksusowym mieszkaniu, które burmistrz opłacił z własnej kieszeni (do dziś jego portfel cierpi). Warto wspomnieć, że chłopisko w stanie nietrzeźwym i nieco otępiałym przez prochy przekroczył próg wieżowca, a później walcząc ze windą wkradł się na odpowiednie piętro. Nikt burmistrza nie mógł zatrzymać, poza tym był synem i DRUGIM właścicielem owej przyjemnego mieszkanka. Dlatego też posiadał drugi zapas kluczy w razie konieczności użycia mieszkania Ella jako pomieszczenia libacyjnego ewentualnie odgrodzenia od własnego gniazda w którym to przebywała Sophie. Nie żeby miał jej dosyć... Po prostu nie mógł czasami już słuchać jej ględzenia o ludziach, których nie znał i znać nie miał najmniejszej ochoty.
Wracając jednak do samej sytuacji...
Wampiry mogą wyczuć nadchodzącą obecność burmistrza ale niekoniecznie się nim przejąć, wszak także miał w tym budynku mieszkanie. Lecz jeśli zechcą ruszyć dupki i przejść się do przedpokoju, ujrzą Samura ściągającego buty. I gdyby nie ściana obok, z całą pewnością przywitałby się z podłogą.
Po nużącej walce z obuwiem oraz płaszczem, zawitał wreszcie do zgromadzenia posyłając wszystkim szeroki, pijacki uśmiech.
- Ja pierdole... Elliot, to Twoja dupa?
Paluchem wskazał na Chizuru, którą oczywiście rozpoznał. Ba nawet zaprezentował jej swój rząd ostrych kłów gotowych do zadania okropnej rany w postaci ugryzienia. Wreszcie zahaczy o Sophie i Gabriela.
- Teee, Gabrysiu... łapy pchasz do mojej żony? Nie widzisz, że jest dla Ciebie za stara?
Burknął ostrym tonem, stając naprzeciw Gabrielowi. Brat z bratem! Ale zamiast bijatyki, Samur rzuci się z otwartymi ramionami na Bogu winnemu Gabrysia z zamiarem uściskania. Przecież on tak bardzo ceni swojego jedynego brata jakiego potrzebował od sporego czasu. I miał nawet dla niego... GAZIKI! Akurat znalazły się w samurowej kieszeni idealnie zwinięte i nadające się do włożenia do... NOSA!
- Sophie to mój brat Gabriel.
Ba, zapomniał ich sobie przedstawić. Nie szkodzi, że już się znali. Tak być musi i już. A że w dodatku Samur aktualnie mylił wydarzenia, pojęcia itp... To już z winy narkotyków jakie zażył. Toć w przypadku trzeźwego Sama takie zachowanie jest absurdalne.
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 246


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Sro Mar 11, 2015 6:25 am

Po drodze z mała pomocą innej osoby udało jej sie zatrzymać taksówkę i nie musiała iść większy kawałek od parku na podany adres. Podała kierowcy miejsce gdzie chciała aby ja zawiózł i ruszyli. Minęło tylko kilka minut gdy kierowca dał jej informacje iż dotarli na miejsce i może już opuścić samochód. Catering zapłaciła tyle ile miała i wysiadła przed wielkim wieżowcem chociaż nawet nie miała o tym pojęcia bo i tak nic nie zobaczy ale pewnie gdyby go ujrzała była by pod wielkim wrażeniem na pewno. Jakiś młody mężczyzna zaoferował jej pomoc i pomógł dotrzeć do recepcji a tam mogła sie zapytać o dokładniejsze położenie piętra i mieszkania na podanych informacjach i dość szybko poinformowali ja. Kobieta z obsługi pomogła jej wejść do windy i razem z nią ruszyły na wskazane piętro. Wysiadła z windy i kobieta jeszcze przez moment udzieliła jej pomocy pomagając dotrzeć do wybranych drzwi. Cat nawet nie była świadoma o tym, ze odbywa sie tu jakies rodzinne spotkanie a zwłaszcza, ze jest tam mnóstwo wampirów ale o tym za chwile sie przekona prawda? Poprawiła sie tylko mając nadzieje, ze wyglada dobrze. Po chwili grzecznie zapukała głośno do drzwi czekając aż ktoś jej otworzy. Jesli drzwi sie otworza Cat przywita sie i za pewne wejdzie do środka mówiąc wcześniej, ze została wezwana.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 614


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Sro Mar 11, 2015 7:27 pm

Z racji, że nie wiem kiedy Sofcia będzie miała czas odpisać, a i tak mam pewien plan co do tego postu, to dam go teraz, a potem dalej pójdzie kolejka~

Czekając aż rozmówcy mu odpowiedzą Ell wpadł na iście genialny plan! Nie po to dorobił się ostatnio nowej służki, aby nie korzystać z jej usług! Szybko wyjął telefon, aby znaleźć jej numer. Przypomniał sobie, że go nawet nie wziął, bo spieszył się iść dalej. Szczególnie, że Chizu z nim wtedy była i mu dupę truła aby zostawił Caterine w spokoju. Musiał zatem napisać do swojej drugiej służki, aby sprowadziła człowieka z powrotem.
Nagle łowczyni się zbuntowała i swoim pijackim akcentem ogłosiła wszem i wobec radosną nowinę! Że nie jest służką. Pff, same problemy z nią. Serio Elliot musi jej mózg kupić, jeśli ma z nią dalej utrzymywać znajomość. W każdym razie tak się wściekł, że jego oczy przybrały czerwony odcień. Podszedł z prędkością wampira do niej i złapał za fraki, aby rzucić nią o ścianę. Taaaak, miewał takie nastroje. Kiedyś gdy laska go uderzyła w twarz, gdy ją pocałował wbił dłoń w marmurową szafkę i go trochę przygniótł. Do tej pory tego nie naprawił i możecie podziwiać ten widok w łazience, przy kranie.
Wracając do teraz, zanim Chizuru się podniosła Elliot znów był przy niej. Podniósł ją z ziemi jedną ręką - była taka krucha - i uniósł jej nogi nad ziemię - Jesteś moją służką, czy Ci się to podoba czy nie. Nie myśl, że jak dałem Ci się napić swojego alkoholu, to już możesz poczuć się czymś więcej niż ścierą - rzucił pogardliwie i tak ją trzymając zaprowadził na korytarz. Wtedy też zobaczył Samuru, który ściągał buty jakby był u siebie. Chłopak wiedział, że ojciec ma klucze do jego mieszkania, ale w życiu go w nim nie widział. Zważając na ich kontakty nawet nie spodziewał się, że ten tu będzie chciał zawitać. Stanął jak wmurowany i z niedowierzaniem patrzył na postać burmistrza. Dzięki temu szlachetny też zauważył Chiz i wysunął wniosek, jakiego Elliot w życiu by nie chciał. Znów się wściekł i otworzył na oścież drzwi, aby wyrzucić za nie postać brunetki.
- Idź i zrób co od Ciebie chciałem - rzucił przez zaciśnięte zęby i zamknął jej drzwi przed nosem. Warto zaznaczyć, że zamknął wszystkie zamki aby nie wlazła tu z powrotem. Ciekawe czy ta się jeszcze do niego odezwie.. robił to by ją chronić. Chociaż zdenerwować go również zdenerwowała, ot co.
Ledwo wrócił za ojcem do salonu usłyszał dzwonek do drzwi - KTO ZNOWU?! Więcej Was matka nie miała? - warknął pod nosem i znów tam polazł, aby przez judasza zauważyć, że to już Cat. Widać, że jego Elise się dobrze spisała. Szybko otworzył drzwi, wciągnął niewidomą do środka i zamknął z powrotem. Miał nadzieję, że przez kilka dni nie będzie widział Chizuru, aby wszystko ucichło. Sam nie wiedział czemu ją polubił. Może przez ten jej nieokiełznany charakter? Szlachetny wprowadził Caterine na środek pokoju i odwrócił do zgromadzonych. Miał ochotę wypierdzielić stąd ojczulka od siedmiu boleści, ale był zaintrygowany co też ten chciał. Gdy przyjrzał mu się bliżej ujrzał zaćpane ślepia. No tak, Sam w stanie upojenia jest zupełnie inny~
- Poznajcie moją przenośną lodówkę - przedstawił uroczo blondynkę i swoją mocą przywrócił jej na ten czas wzrok. Póki była koło niego mogła widzieć wszystko, jak nowo narodzona! Elliot wyszedł do kuchni i wrócił z nowymi szklankami, w których był lód. Wszystkie stały na tacy, którą trzymał w prawej ręce bo w lewej miał nóż.
- Cat, podaj swoją dłoń - rozkazał głosem nieznoszącym sprzeciwu, więc gdy to uczyniła przejechał po jej nadgarstku świeżo naostrzonym nożem. Słodka i kusząca krew zaczęła kapać na jego podłogę, więc podstawił pod nią szklanki, aby zapełnić je do połowy. Momentami musiał zaciskać jej dłoń, aby szybciej krew leciała ale nie było tak źle. Gdy skończył puścił dłoń i podał napój zgromadzonym - Spróbujcie, jest na prawdę przepyszna. Ze szkocką niebo w gębie - zażartował i usiadł w końcu na dupie. I nikt mu nie powie, że zły z niego gospodarz! Spojrzał na chwilę na jasnowłosą i wymamrotał łaskawie w jej stronę - Idź do łazienki się opatrzyć, masz tam maść i apteczkę z wszystkim co potrzebne. Nie chce byś mi zasłabła, bo będziesz do niczego potem.

Chizuru zt [i love you too <3]

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 397


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Czw Mar 12, 2015 6:27 pm

Eeee tag, nie wiem kto powinien teraz pisać, to się wpierdzielę, ekhm. Mogę prawda?

Biedna ta nasza blondi! Aż zawiesiła się na kilka chwil, bezradnie rozkładając ręce. Tak, Sofcia nigdy nie była światkiem sytuacji w której jej jedyny syn tak pomiatał by kobietą. Ludzką, ale nadal kobietą. Rozumiała napady złości, rozumiała też jego sadystyczne zapędy, które z pewnością od biedy ujawniały się w jego zachowaniu. Takie geny, co zrobisz - nic nie zrobisz. Mimo wszystko naprawdę ją wcięło. Ona sama nagminnie tłucze się z mężem, nie sądziła jednak, że Elliot pójdzie w jego ślady i podniesie rękę na bogu ducha winną dziewczynę. Do tego zalaną jeszcze w trzy dupy. Koniec końców wampirzyca otrząsnęła się z chwilowego letargu dochodząc do wniosku, że przecież to jej pociecha i jej pociecha może wszystko. Uśmiechnęła się tylko, niedbale odrzucając jasne pukle do tyłu. I już, już uchylała pełne usteczka, by dorzucić od siebie trzy grosze, gdy w mieszkaniu pojawił się Samur. Znowu ją przytkało, tym razem na dłużej. Wywaliła gały jakby biedny mężulek przytaszczył ze sobą pierścionek z niesamowicie dużym diamentem.
- O. - wyrwało jej się, by zaraz zmarszczyć wściekle brwi i cicho prychnąć pod nosem.
- Nie jestem stara, nie słuchaj go. Jestem młodziutka i piękna, halo. - palnęła bez namysłu, ostentacyjnie poprawiając przy tym swoją kusą, ale za to jaką ładną, sukienkę. Obróciła się jeszcze na pięcie, odchodząc od braci na kilka kroków. Tak, foch nastał - przez równą minutę nie odezwie się ani do Gabriel'a ani tym bardziej do naćpanego małżonka, o.
Tym samym skupiła swoją uwagę na Ell'u i jakiejś nowej małolacie, która zjawiła się apartamencie. Zapewne za sprawą podlotka. Zmrużyła przebiegle oczy, cmokając nieco ironicznie.
- Samymi babami się otaczasz Ell, no samymi. Mamusia jest najładniejsza, pamiętaj. - wypaliła, opadając ciężko na jedną z kanap znajdujących się w salonie. Mozolnie założyła nogę na nogę, odmawiając podanego jej napoju. A fe, nie będzie piła krwi jakiejś pierwszej lepszej cnotki. W końcu gusta i guściki, nie? Poprosiła w takim razie o samą szkocką i tyle.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 459


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pią Mar 13, 2015 11:23 pm

Ileż się działo. Najpierw złość Elliota i wywalenie nieznajomej dziewczyny z apartamentu. Potem przybycie jego brata, a następnie zjawienie się kolejnej panienki. No pięknie, bratanek otaczał się samymi dziołszami. Jak te dzieci szybko rosną~
Obserwował uważnie, co wyprawia Szlachetny. Dziwił się nieco, że ten aż tak się zdenerwował słowami upitej i potraktuje ją w ten sposób. Wytłumaczył sobie to tym, że i on już jest lekko wstawiony, przez co szybciej się denerwuje. Skąd mógł wiedzieć, że ten postanowił ją chronić na swój sposób, przecież w myślach nie czytał. I zjawiała się kolejna osoba. No wreszcie jakieś jedzenie! Widząc blondynę, oblizał się łakomie. Tak, wiem, jeśli będzie za dużo jeść to będzie taki gruby jak tatek. Zapamiętane i zakodowane. Jednak on nie dopuści do tego, aby się tak stoczyć – i to dosłownie. Geny ojca na pewno nie wygrają! W końcu Sam też jakąś ilość ich posiada, a znowu nie wygląda jak dziecko Ameryki. Wampir wątpił burmistrz jakoś specjalnie dbał o dietę i zapierdalał dziennie w podskokach na siłownię. Wszystko byłoby cacy i pęknie, gdyby nie kolejny gość. Co to, jakieś pieprzone spotkanie rodzinne? I czemu on nie został o tym poinformowany?
„Ja pierdole... Elliot, to Twoja dupa?”
Doskonale znał ten głos. Jego się nigdy nie zapomina. Piskliwy jak u małej dziewczynki. Nie no żartuję, Samuś miał normalny głosik – zazwyczaj. Spojrzał w stronę, gdzie znajdował się brat. Nawalony już w trzy dupy. Zdążył już odwiedzić jakiś bar? Kupił wódkę w pierwszym lepszym monopolowym i wypił ją po drodze? Tyle pytań, na które lepiej nie znać odpowiedzi. Parsknął śmiechem, słysząc brednie, wypowiadane przez Sama. On niby startował do Sophie? No tak, przecież ciotka to taki atrakcyjny i hot towar, że każdy się na nią rzuca, nawet kiedy nie ma promocji. To ten lepszy produkt, po który sięgają konsumenci niezależnie od ceny. Spokojnie, Gabriela nie interesowały kobiety z jego rodziny, choćby nie wiadomo jak kuszące.
- Palnij się w łeb, to może coś Ci się w nim oświeci – zaśmiał się, jednak nie mówił tego całkowicie żartobliwe. Czasami Samura przydawałoby się kopnąć w łepetynę albo w zadek, aby się opamiętał, szczególnie w tej chwili. Stop... czy on chciał przytulić Gabriela? Tak, ten ruch wystarczył, aby stwierdzić, że Szlachetny jest w stanie nietrzeźwości, a nawet i na prochach. SPADAJ. Gabriel z łatwością wyminął Samuru, nie dając się przytulić. O n n i e jest jakimś pluszakiem. Najpierw Hera w zamku go wyściskała, teraz brat zechciał to samo zrobić. Co się działo z jego rodziną? Może ktoś ich podmienił? W międzyczasie Elliot, jak na dobrego gospodarza domu przystało, przyrządził drinki z krwi. Gab bez zastanowienia sięgnął po szklankę. Nie był taki wybredny jak ciotka. Krew to krew. Ważne, żeby pochodziła od człowieka. Zwierzęcej on nigdy nie tknie, była niedobra. Co z tego, że jeszcze w ogóle jej nie próbował. Była okropna i kropka. To jak z dziećmi, które mówią, że nie będą czegoś jadły, bo im nie smakuje, choć nigdy nawet tego na oczy nie widziały.
- Jak skończą się zasoby Twojej lodówki, mogę zadzwonić po swoją.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1022


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Sob Mar 14, 2015 12:38 pm

Zdawał sobie sprawę z tego, że nie był mile widzianym gościem, lecz nie bardzo się tym przejmował. Jako Głowa rodziny ma prawo do wielu działań i żeby owa grupka pamiętała o tym bo naprawdę może się źle to dla nich skończyć wszak Samuru lubi nie tylko we władzy miasta nadużywać władzy...
Największą niechęć wyczuwał od Elliota, Sophie jak zwykle nie zamierzała się odzywać do męża przed wszystkimi, a Gabriel zapominał z kim ma do czynienia. Na pijanej mordce Sama pojawił się niezwykle paskudny uśmiech, jednak nie odezwał się żadnym słowem. Niech wszyscy go znoszą.
- Czemu wygoniłeś Chizuru, Elliot? Byłoby niezłą rozrywką rozczłonkować jej ciało, a później fragmenty rozesłać po jej rodzinie.
Burknął wampir, widząc cóż ten wyrabia z córką łowcy. Aż zarechotał gardłowo, machnąwszy ręką. I jak tutaj brać pod uwagę Elliota, skoro nawet nie umie się zabawić gdy nadaży się tylko ku temu okazja?
- I mocne teksty nie sprawią, że będziesz miał jaja ze stali.
Syknął w stronę synalka, obnażając zadziornie kły. Koniec końców zaprzestał dogryzania dzieciakowi, w końcu przeszedł do reszty zgrai. Gabriell nie dał się dotknąć? Samur warknął coś pod nosem, aczkolwiek otumanienie używkami sprawiło, że nie uczynił niczego więcej. W dodatku zachciało mu się bardzo spać. Aaa i Sofa jak zwykle wtrąciła swoje kolejne grosze... normalnie szlachetny aż dostawał migreny. Nie ogarniał już nic. Dopiero nieco oprzytomniał gdy pojawiła się kolejna osoba. Kolejna służka? Ach i podejście Elliota do sprawy gości. Szklanka krwi z dodatkiem nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Oczywiście odebrał swoją należność, opróżniając ją na prędko.
- A teraz do kółeczka, panie i panowie.
Zawołał ale zamiast na tańce, odnalazł Sophie. Ona raczej nie będzie uciekała od zapijaczonego męża z głupawym grymasem na mordzie.
- Sophie, co powiesz na kolejnego bobasa? A Ty Elliot? Chcesz rodzeństwo?
Ni z gruchy, pietruchy. Właściwie Sofa kiedyś pisała coś o chcicy ale niestety nie miał czasu, a teraz taka okazja! Trochę wolnego i już mogą coś razem nabroić. Ale żeby za dużo nie słodzić, Samuru zaś pełen miłości braterskiej powędrował do ukochanegonajmilszegonajgrubszego braciszka na świecie! Nie ma to tamto, nie spierdoli przed Samurem. Toć użyje mocy topnienia na jego serdelkowych nóżkach aby obalić gada i po prostu się na niego rzucić z chęcią ujebania w szyję ewentualnie sprezentować pięść na nos i dopiero ugryzienie. Jako młodsze rodzeństwo musi się oddać.
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 246


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Sob Mar 14, 2015 9:56 pm

Właściwie kierują się do Elliota zastanawiała się nawet co się stało tak nagle, że wezwał ją do siebie. Być może było to coś poważnego lub chciał aby oddała mu trochę swojej krwi? No cóż jeszcze o tym nic nie wiedziała ale myślała, że jest sam w pokoju jednak gdy tylko pociągnął ją do pokoju na sam środek przez chwilkę była lekko podenerwowana bo słyszała tutaj wiele głosów co świadczyło o tym iż jest tu wiele osób.
Oczywiście znowu przywrócił jej wzrok i mogła zobaczyć znów tak wiele aż uśmiechnęła się delikatnie bo tyle lat w ciemności jak dla niej to była wieczność. Mogła zobaczyć inne osoby w tym pokoju to chyba była jego rodzina tak? No cóż chyba na to wyglądało ale nie odzywała się nie proszona. Gdy poprosił ją aby podała mu swoją rękę przez chwilkę się zawahała jednak zdecydowała się podać mu ją chociaż mogła się chyba domyśleć o co chodzi. Gdy noże przecinał jej skórę odwróciła głowę i jęknęła z bólu bo do najprzyjemniejszych rzeczy to nie należało ale na szczęście zrobił to szybko więc gdy skończył znów spojrzała w jego kierunku chociaż jej dłoń delikatnie drżała. Bolało bardzo ale nie mogła narzekać także ból tłumiła w sobie a gdy rozkazał jej iść się opatrzyć to kiwnęła tylko głową, że rozumie w końcu wiedziała iż nie jest potrzebna do niczego innego prócz dawania krwi. Dzięki temu, ze na jakiś czas dał jej możliwość widzenia to odnalazła łazienkę i bez problemu oczyściła krew, wytarła ranę i wzięła maść smarując ją po czym opatrzyła sobie bandażem nadgarstek na prawej ręce. Gdy wyszła z łazienki spojrzała na Elliota.
- Mogę zrobić coś jeszcze czy mam już pójść sobie?
Zapytała lekko uchylając głowę była wobec niego bardzo grzeczna.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 614


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Mar 16, 2015 5:22 pm

Tak bardzo leń, więc nie chce mi się rozpisywać

- Będę robił co chciał, ze swoją własnością Sam - odpowiedział oschle Ell - Jak tak bardzo ją chciałeś było trzeba ją złapać. Starość już dokucza? Te nie dołężne nóżki nie dogoniłyby człowieczka? - zakpił i odwrócił się od ojca. Nie ma zamiaru dać mu się wytrącić z równowagi. Tylko o to mu chodzi! Samuru miał już tak nudne życie, że własnemu dziecku musi dopierdalać. Aż żal ściska serce Ella! Srsly.
Oczywiście mógł się domyślić takiej odpowiedzi ze strony burmistrza. Wywrócił tylko na to oczami - Powiedział co wiedział - wymamrotał i nie zamierzał już się do niego odzywać. Jeszcze czego! Mogłyby się ocieplić kontakty SYN-OJCIEC gdyby Sam się postarał. Czemu to Ell ma za nim latać? Wystarczająco długo starał się o względy tatulka, nie ma już na to ani sił ani ochoty.
Aż się uśmiechnął na całą mordę, gdy Gab nie był dłużny bratu za docinki. Chłopak ma dopiero szesnaście lat, ale wie jak się postawić! Brawa dla niego. Chociaż znając szlachetnego tak mu żyłka pęknie, że jeszcze będzie chciał dokopać Gabrysi, za jego pewność siebie. Na szczęście to nie problem Ell'a i może tylko patrzeć na nich i się śmiać. Wtem odezwała się Sofa zazdrosna o przybycie kolejnej panny.
- To chyba dobrze, że nie otaczam się samymi facetami? Pedałem nie jestem - stwierdził wzruszając ramionami i zdziwił się, jak Sam bez zastrzeżeń wziął krew. W końcu potrafił być wybredny jak sama Sofa. Chyba dlatego wciąż byli małżeństwem. Mimo wielu przeciwieństw, byli do siebie podobni.
Wampir prawie się zakrztusił, gdy burmistrz zapytał go o rodzeństwo. Co prawda miał dużo przyrodnich braci a nawet siostrę, gdyż Sam puszczał się jak tania dziwka, ale nie z tej samej matuli. Chrząknął i zostawił to bez komentarza. Normalnie odebrało mu mowę! Nigdy nie myślał o rodzeństwie. Bądźmy szczerzy - tych ze zdrad nie liczył jako prawdziwą rodzinę. Prędzej Gabowi było do jego brata niż Cornelii do jego siostry.
- Dobra myśl Gabriel - mruknął na tekst 'wujka', gdy już się otrząsnął z szoku po tym jakże wspaniałomyślnym pomyśle ojca! Cat zdążyła wrócić z łazienki i dorzucić też jakieś zdanie od siebie. Chłopak pokręcił głową i poklepał miejsce obok siebie na kanapie - Możesz się jeszcze przydać, usiądź - rozkazał cieplejszym już tonem niż na początku. Do tej pory zachowywała się doskonale, więc mogła zostać lepiej potraktowana. Nie to co Rosalie, jego stara służka. Tamta to pyskowała, jak cyganka na targu.
Nagle uwagę Ella zwróciło zachowanie Sama i jego brata. Burmistrz ewidentnie chciał się rzucić na małolata. Syn szlachetniaka nie mógł się powstrzymać i przy pomocy swojej mocy sprawił, że nogi ojca zostały ściśnięte sznurem. W ten sposób wampir powinien upaść, ale może utrzyma się na nogach po poruszeniu?

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 397


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Sro Mar 18, 2015 8:33 pm

- Ależ drogi synu, nigdy w życiu nie posądziłabym Cię o homoseksualizm. Pamiętaj tylko, że byle panna nie będzie dla Ciebie dobrą partią. Nawet na służkę. - mruknęła, przedstawiając mu swoje racje. Chciała dla niego jak najlepiej! Troszczyła się o Elliot'a jak tylko mogła, roztaczając nad nim swoje matczyne skrzydła. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie w każdym momencie jego życia była najlepszą matką i popełniła wiele niewybaczalnych błędów. Za każdym razem jednak starała się to nadrobić, odpłacając mu się w jakikolwiek racjonalny sposób. Nie zastąpi mu ojca, w żadnym stopniu nie wpłynie też na ich relację. Mimo wszystko jest wdzięczna swojemu małżonkowi, że pozwolił jej wychować syna według własnych zasad. Nie zabrał go od niej, gdy był jeszcze małym dzieckiem, nie zabrał mu dzieciństwa, ani nie zrobił z niego potwora. Blondyneczka w życiu nie chciała dla niego takiej przyszłości, nie musi też zostawać głową rodu - jest w końcu o wiele więcej ciekawszych zajęć, niż siedzenie po pas w sprawach rodu. Ważne, że z chłopca Elliot przerodził się w postawnego mężczyznę, twardo stąpającego po ziemi. Wampirzyca jest z niego dumna. Za to kim jest, za to co robi ... Po prostu jak każda matka jest ślepo zapatrzona w swojego jedynego syna.  
Ale koniec słodkości! Zbyt dużo dobroci jak na jeden wieczór! Blondyneczka uniosła mozolnie wzrok na burmistrza, unosząc brew ku górze. Spity, naćpany - ostatnio gorzej niż Sofa. Biedaczek. Westchnęła bezsilnie, upijając kilka łyków szkockiej. Może, to ją podniesie na duchu!
- No ba, że chce. Nie mam nic lepszego do roboty. - rzuciła, nieco ironicznie, mrużąc przy okazji niebieskie tęczówki.
- Chyba, że jesteś na tyle zdolny kochanie, aby sprezentować mi kolejnego syna. - no co? Szczera słabość do małych berbeci! Spójrzcie tylko jak traktuje Ell'a! Nigdy nie wiadomo, co się trafi, ale jeżeli blondi ma mieć już dziecko, to chce syna i koniec tematu.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 459


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Czw Mar 19, 2015 8:31 pm

Gabriel obserwował pijanego brata. Jak można pokazywać się własnej rodzinie na oczy w takim stanie? Pijany, naćpany i kij wie co jeszcze. Normalnie, Gabrielowi niedługo zrobi się żal brata. Może ten powinien udać się do kliniki leczenia uzależnień, a nie za władzę się chwytać? Jeśli tak dalej będzie robił stoczy się tylko na sam dół, z którego wampir nie miał zamiaru go wyciągać. Skoro jest na tyle głupi, aby postępować lekkomyślnie, to musi sam sobie radzić. Zauważył jak Samuru zwraca się do Elliota. Jego uwadze nie uszło to, że ta dwójka niespecjalnie pałała do siebie wielką miłością. Ten instynkt ojcowski to chyba w ich rodzinie był już w genach. Do teraz pamiętał, jak jego ojciec próbował go zjeść. Big love.
- Nie pogrążaj się już – oczywiście słowa były skierowane do Samuru. Pierwszy raz widział go w takim stanie, może dlatego wydawało mu się to tak dziwne. Pewnie kiedyś do tego przywyknie...
Chwila, czy jego jakże drogi, milusi brat miał zamiar rzucić się na Gabriela? Coś mu się pod tą łepetyną powaliło, inna opcja nie wchodziła w grę. Na dodatek szlachetny użył swojej mocy. Co jest, inaczej nie potrafił młodego powalić? Nie potrafił utrzymać się na własnych nogach, przez co padł na kolana, nie, nie przed Samem. Szkoda, że takie piękne, cudowne spotkanie rodzinne zostało zepsute. Zły Samuś~ Ell najwyraźniej postanowił podroczyć się z swoim ojcem, sprawiając, że jego nogi zostały oplecione przez sznur. Gabriel nie będzie się przecież tylko przyglądał! Nie miał zamiaru zostać kolacją Samura. Także użył swojej mocy panowania nad wiatrem, żeby szlachetny stracił równowagę i wywalił się na ziemię. Co raczej było nieuchronne, zważając na to, że trzeźwość Sama pozostawia wiele do życzenia.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1022


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pią Mar 20, 2015 12:29 pm

Miarka się przebrała. Elliot pozwalał sobie naprawdę na dużo, zapominając że przed sobą ma nie tylko ojca ale i Głowę Rodu! Takie traktowanie nie równało się niczym dobrym, mimo absurdalnego zachowania Samuru. Nie powinien tak się odnosić jeśli chciał żeby było wszystko w porządku. Nie komentował tematu, lepiej zająć się pyskówką.
- Ostrzegam Cię, Elliot. Jeszcze raz odezwiesz się w niewłaściwy sposób, a pożałujesz.
Skierował słowa do syna, mierząc go ostrym spojrzeniem gadzich oczu. Nie znosił jeśli ktoś nie okazuje mu szacunku, szarga dumę i myśli o byciu naprawdę silnym. Najwidoczniej Elliot nie znał na tyle swojego ojca, żeby nie odczuć respektu. Zakończył rozmowę z synem, powracając uwagą na brata. Kolejny... Czy nigdy się nie nauczą, że Głowę trzeba szanować? Za kogo się niby uważają? Kozaczą bo są we dwóch? Nie da się sprowokować. Załatwi ich w całkiem iny sposób. Do Sophie nie odezwał się nic. Ona także nie uważała, że zachowanie ich latorośli jest nie na miejscu. Gdyby Samuru nie był tak pijany... Niestety zaliczył glebę przez sznur oraz zapewne moc Gabriela. Tak, gniew szlachetnego ogarnął. Pozbierał się z podłogi. A sznur mam nadzieję że znikł bo jeśli nie, Sam go zniszczy.
- Zawszone gówniarze. Zapominacie z kim pogrywacie?
Syknął lodowatym tonem mimo iż nadal brzmiał pijacko. Walka na moce? Dobre sobie. Co jak co to mocy użył Elliot i Gabriel nie umiejąc inaczej powstrzymać członka rodziny. Więc kto tutaj jest słabej dupy? Samur że powalił Gabriella za użyciem mocy było raczej nie pod atak, tylko złośliwość. To dwa męskie chojraki nie mają na tyle pary żeby zrobić coś bez zdolności.
- Myślicie, że nagle się na Was rzucę z kłami i pazurami? Nie. Nic z tych rzeczy... Nie jestem jakimś ocipiałym kozakiem żeby bronić się też mocą.
I spojrzał oczywiście na syna. Tego daremnego gówniarza, który zapomniał dzięki komu stąpa po tym świecie.
- Elliot i Gabriellu Kuroiashita. Oświadczam że tej o to haniebnej nocy, wyrzucam Was obu z rodziny. Wiąże się to z tym, że jeśli naruszycie teren należący do rodziny Kuroiashita będziecie unieszkodliwieni i wygnani. Jeśli staniecie na mojej drodze, ujawnicie się medialnie, cokolwiek. Zabiję jak parszywe kundle! To wasz koniec gnoje, nie macie życia już w tym mieście.
Ta, zapewne NIKOGO nie poruszy owa przemowa, bo przecież KAŻDY w tym pokoju jest super ekstra cwaniakiem z mocnym tekstem. Lecz jeśli się zastanowić Kuroiashita jest dużo w mieście, są szarzy należący do Samuru. On sam ma potężną władze i może wiele zdziałać. Zniszczy chętnie życie własnemu synowi oraz bratu.
- Zmieńcie sobie nazwisko jak najszybciej. Przekażę też innym o mojej decyzji. I Gabrielu... Nie zbliżaj się też do Hery ani Hachiko. Są teraz dla Ciebie obcy. Sophie?
Co uczyni małżonka? Podpisze się pod słowami męża jako jedna z Kuiroiashita? A może zatrzyma stronę syna, oddając się również na wygnanie? Szlachetny uśmiechnął się półgębkiem, mrużąc zaćpane ślepia. O tak, już wie co zacznie robić tym dwóm śmieciom. Naprawdę źle postąpili poniżając tak głowę rodu, a dokładniej to Samuru. Nie wiedzieli co czynią... Leszcze.


Ostatnio zmieniony przez Samuru dnia Nie Mar 29, 2015 6:55 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 246


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Mar 23, 2015 10:16 am

Była wdzięczna za to ze chociaż trochę może na coś sie przydać chociaż z jednej strony zastanawiała sie czy to dobrze, ze jest tutaj gdy jego rodzina wpadła w odwiedziny. Może nie chciała by aby ktoś zrobił jej krzywdę bo nie była to byle jaka rodzinka. Pokiwala tylko głowa i tak jak rozkazał tak tez zrobiła i usiadła obok niego nie mowić za wiele w sumie jej jaka kolwiek wypowiedz była na razie zbędna i nie potrzebna. Właściwie wolała sie nawet nie wtrącać. Jak na razie widziała jeszcze dzięki swojemu panu i mogła obserwować całe zajście. Można było wyczuć napięta atmosferę wiec siedziała cicho.
No i zaczęło sie robić sie nie przyjemnie gdyż narastał konflikt i najwidoczniej nie przypadki sobie do gustu chociaż powinna być zaszokowanych tym co sie tu dzieje to jednak nie była tak bardzo zdziwiona gdyż poznała już możliwości swojego pana, dzięki niemu widzi. To nie cud, a raczej pewien dar. Zatkało sobie usta nie wierząc w to co słyszy. Jakim trzeba być aby wyrzucić kogoś z rodziny z kimś z kim jest sie blisko?
- Boże...
To było dla niej tylko ciche słyszalne słowo z własnych ust stłumione na dodatek przez dłoń, która zasłaniała usta. Czy bała sie? Tak, bała ale tłumika to w sobie chociaż na zewnątrz wydawała sie bardziej pewna sobie dziewczyna ale ten mężczyzna był na swój sposób straszny. Odwróciła wzrok niechcący na niego patrzeć chociaż nie miała na myśli niczego złego. Oczywiście ona wstała i skierowała się szybko do wyjscia otwierając drzwi i opuszczajac ich no i znowu nie widziala gdyz mogla widziec tylko w obecnosci pana.


z.t


Ostatnio zmieniony przez Caterina dnia Wto Mar 24, 2015 4:37 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 614


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Mar 23, 2015 3:06 pm

Wybaczcie, ale opuszczę Was bo już nie ogarniam wszystkich wątków XD

Elliot uniósł wysoko brwi na wkurw ojca. Na prawdę Samuru, aż tak się przejął ich kawałem? Doprawdy, jest gorszy niż dziesięciolatek! Przecież to nie było nic takiego o co tatuś mógłby się wkurzać. Niewinny żart, jakie wyprawiają sobie przyjaciele, rodzina i inni. A zachował się, jakby mu skórę z ciała oderwali! Chyba hormony mu buzują, może to Sam jest tak na prawdę w ciąży?
Chłopak ziewnął, gdy szlachetny wygłosił swoją mowę - Doprawdy? A ja myślałem, że już dawno zostałem wywalony - mruknął normalnym tonem, bo i o co tu drzeć koty skoro czarnowłosy na serio tak myślał? Nie miało co go w tej sytuacji zaboleć, raczej został zaskoczony! Że wciąż był uważany za syna Sama, nawet jeśli ten się nim nie interesował - Zluzuj gacie, przecież to nie było nic takiego za co miałbyś wyrzucać Gaba - stanął w jego obronie, bo o ile czuł że nie ma co liczyć na łaskę ojca, to miał nadzieję że chociaż gówniarzowi się uda. Ma dopiero szesnaście lat, a jego starszy brat już mu dyktuje jakieś chore zasady! Zwłaszcza, że to on zaczął ten cały cyrk. Elliot zerknął na matkę. Nie chciał by czuła się zobowiązana wybierać. Wiedział, że kochała Elliota, ale kochała też burmistrza i miała teraz tylko jego rodzinę. To już zdenerwowało chłopaka - Sofa nie zasłużyła sobie na takie warunki. Wstał z kanapy i machnął ręką na Caterine - Zmykaj stąd - rzucił w jej stronę i miał nadzieję, że od razu wyszła gdy to powiedział. Podszedł do Gabrysi i pochylił się w jego stronę - Jak coś zamieszkamy razem - wyszeptał na wpół rozbawiony, na wpół przygaszony. Nie chciał się żegnać z matką, ani dopiero co poznanym Gabem, bo na prawdę wydawał się w porządku - Jak zmienisz zdanie to daj znać - odezwał się do ojca i wyszedł. W końcu burmistrz był naćpany, jutro może nawet nie pamiętać co się działo! A Elliot jak bardzo denerwował się na ojca, tak bardzo nie chciał odchodzić z ich rodu. Może nie nadawał się na głowę, ale to w końcu rodzina. A ich się nie wybiera~

zt

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 459


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Sro Mar 25, 2015 5:38 pm

Wybaczcie, ominięcie kolejki. Gabryś ma kolejne spotkanie, tak więc~

Nie spodziewał się, że Samuru tak się wkurzy i to jeszcze przez mały wybryk. On żartować może, ale jak już z niego żartują, to wielka obraza majestatu i wywalenie z rodziny. Gorzej niż dziewczyna w ciąży... Gabriel spojrzał na burmistrza z niedowierzaniem. Dobrze słyszy, czy to jakieś halucynacje? Właśnie został wywalony z rodu wraz z Elliotem? I to za co? Momentalnie pozbierał się z podłogi. Zerknął na Elliota. Ten chyba nie wydawał się zaskoczony.
- Kiedy mówiłem, abyś palnął się w łeb, nie chodziło mi, że masz tak mocno to zrobić... - Samuru chyba za bardzo wiązł sobie do serca słowa Gaba. Uderzył się za mocno i teraz mu odwalało, a do tego dochodzi jeszcze to, że był pijany i po narkotykach. Może Sam zaśnie gdzieś na ulicy, a gdy się obudzi nie będzie niczego pamiętał?
- Jasne - propozycja Ella nieco go zaskoczyła. Miał z nim zamieszkać. W sumie, czemu nie? Wydawał się całkiem normalny, a takich mało w rodzinie... I tak nie miał gdzie się podziać. Mieszkanie z Elliotem było najlepszą opcją.
Słysząc kolejną wypowiedź burmistrza, miał ochotę rzucić się na niego i wydrapać mu oczy. On ma niby nie spotykać się z matką i siostrą? Temu to już w głowie się kompletnie poprzewracało. Jednak nie wygra z braciszkiem w pojedynkę, więc lepiej odpuścić. Kiedyś się na nim odegra, teraz nie był na to odpowiedni czas.
- Nie Twój zakichany interes z kim będę utrzymywać kontakty. Wal się, stary śmieciu – tym optymistycznym akcentem wyszedł z apartamentu. Zostawił Sofę i jej mężulka samych. Teraz mogli spokojnie zająć się powiększaniem rodzinki, skoro aż dwa miejsca się zwolniły. Śmiało, nie krępujcie się!

z.t

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 397


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Nie Mar 29, 2015 7:13 pm

Sophie nienawidziła dokonywać wyborów. Przynajmniej nie takich! Poświęciła w swoim życiu wiele. Zarówno dla Elliot'a jak i burmistrza, a oni byli skłonni postawić ją w takiej sytuacji. Obruszyła się, wstając z kanapy w momencie, w którym jej własny syn tak posłusznie uchylił czoła i pogodził się z wygnaniem. Zacisnęła wściekle szczękę, przy okazji wbijając ostre pazury w wewnętrzną stronę swoich dłoni. Naćpany, a przy tym pijany Samur był równie niemożliwy, co upierdliwe dziecko, które popuściło w pieluchę. Nie potrafił poradzić sobie z małolatami tak ja powinien, więc sięgną po ostatnią deskę ratunku jaka mu pozostała. Blondyneczka prychnęła cicho, nieco żałośnie w końcu spoglądając hardo w przeszklone od używek tęczówki męża.
- Durniu, Twój bachor, którego spłodziłeś z przypadkową kurwą na pierwszym lepszym wyjeździe potraktował Cię dwa razy gorzej, niż Twój własny syn i brat razem wzięci. Nie zrobiłeś nic, żeby ukarać tą małą ladacznice. Nie wiesz gdzie się szlaja, gówno Cie to obchodzi, a ich za byle żart pozbawisz prawa do noszenia nazwiska? - syknęła, nie unosząc głosu nawet na chwilę. A skąd. Stała niczym pierdolona oaza spokoju. Czuła się jakby tłumaczyła gówniarzowi jak żyć i postępować w przeróżnych momentach. Jak nie zrobić z siebie frajera, zwykłego leszcza. Bezczelnie przypomniała mu sytuacje, w której wyglądał jak wrak wampira po ataku swojej córuchny. Osobiście Sophie nic do niej nie ma, w tym momencie jednak - jak każda matka zresztą - stała w obronie swojej pociechy, więc wyciągała na wierzch wszystkie odpowiednie argumenty. Nie bacząc na to, czy wkopie przy tym kogoś innego. Dla niej liczy się tylko i wyłącznie Ell, ba! Jego życie, dobre imię przekłada nad własne. Przekłada go nawet nad własne małżeństwo.
- Ile razy pokarzesz jak bardzo żałosny jesteś!? Ile razy przypałętasz się jeszcze zaćpany i przechlany do domu i pokarzesz reszcie rodziny, co odpierdalasz? Potkniesz się w końcu o własne nogi, w końcu ktoś wyprze się właśnie Ciebie. Zacznij logicznie myśleć. - burknęła, już godząc się z możliwością zakończenia ich wspólnej egzystencji. Wzięła stronę syna, niezależnie od tego, co czuje do burmistrza. Ojoj, Sophie nie jest taką głupią, pustą blondyneczką jak może się co poniektórym wydawać.
Silna, niezależna kobieta bez kota przy boku, bo koty, to łajzy. Pis joł.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1022


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pon Mar 30, 2015 5:24 pm

Samuru nie mógł przestać się śmiać na reakcję obu wampirów. Doskonale wiedział, że właśnie pokona ich sama duma i nie będą mogli usiedzieć z kimś, kto dobitnie im ją zniszczył. Ale czy się do tego przyznają? W żadnym wypadku! Bardzo żałował, że nie nagrał ich reakcji i nie będzie mógł oglądać jej w każdej wolnej chwili kiedy zły humor dopisuje. Miałby ubaw po pachy. W dodatku podkulili ogony i dali nogę, a Elliot wyszedł z własnego mieszkania, zamiast ojca wyprosić! Dosłownie combo! Pogonił syna! Wybuchł jeszcze głośniejszym śmiechem i gdyby nie zaschnięcie kanalików łzowych, już dawno wypłynęłaby łezka. Oczywiście przerwał kiedy usłyszał Sophie. No tak, dał jej przecież wybór. Albo on albo Elliot. Ewidentnie wybrała smarkacza. Szlachetny spojrzał na nią z udawanym politowaniem.
- Cornelia już NIE ŻYJE!
Zawołał, klasnąwszy w dłoń i opadł zadowolony z siebie na fotel. Sophie najwidoczniej dotknęło to, iż jej syn nie nosi się już Kuroiashita? Równa się to z utratą do bycia głową rodu, a przede wszystkim kwalifikuje go do bycia wrogiem. Samur oczywiście zdania nie zmieni dopóki gnojki nie przestaną zapominać czym jest Głowa Rodu. Przesadzili. Ale co tam. Liczy się ich duma, a nie kogoś, kto włada oraz pilnuje rodziny.
- I jeśli nie przestaniesz pierdolić co Ci ślina na język przyniesie, Elliot też może do niej dołączyć.
Dodał z szerokim uśmiechem, prezentując ostre zębiska. Jak jakiś rekin! I nie, nie zgadzał się ze słowami Sophie. Wyciągnął kolejnego papierosa z paczki, zapalając go szybko. Zaciągnął dość mocno i wypuścił dym w stronę żony.
- Mnie to nie spotka. Prędzej Ciebie, Ella i tego szczyla. Gabriella. Nie żartowałem z ich sytuacją. Zamierzam pokazać tym dwóm nieudacznikom, jak to jest kiedy zaczyna się z Samuru Kuroiashita. Ich flaki zawisną nad moimi oknami, a łby nafaszeruje fistaszkami. Wszędzie ich znajdę. Ciebie zresztą też, bo jak widzę...
I tutaj wstał, podchodząc niebezpiecznie blisko do Sophie. Jeśli chce zaatakować czy coś, lepiej niech się wstrzyma. Samur pijany czy zaćpany, nadal pozostaje czujny. I nie patrzył w jej oczy. Jeśli nie uczyni nic, szlachetny szybkim ruchem zaatakuje. Nie mocą, nie pięścią ale protezą. Cios w brzuch zatrutym ostrzem. Prosto w żołądek.
- Zabiję Cię, zacofana mamuśko. A później dorwę wszystkich tych, których kochasz. Nie licząc mnie, bo przecież Ty mnie nienawidzisz!
Nieważne czy atak się udał. Samur i tak powie swoje, mrużąc gadzie ślepia które zalewał teraz krwisty kolor. Zamierzał skrzywdzić Sophie, a później jej proch czy co tam z niej zostanie, zaprezentować Elliotowi. Tak jako wizytówkę "Po grzyba zaczynałeś? Widzisz co musiałem zrobić?!| Tak dokładnie, Samuru już taki w głowie plan miał.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 397


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Wto Mar 31, 2015 6:52 pm

- Jesteś tego pewny? - rzuciła podchwytliwie, mierząc go od góry do dołu wzrokiem przepełnionym po brzegi zwykłą kpiną. Ktoś mu to powiedział? Był świadkiem śmierci własnej córki? Zapewne nie, więc czemu tkwi w nim taka chora pewność, co do tej sprawy. Nawet blondyneczka nie wierzy w coś dopóty nie ujrzy tego na własne oczy. Sophie w żaden sposób nie ujęło to, że jej własny syn nie będzie dumnie nosił nazwiska rodu swojego ojca. Nie zabolało ją też to, że stracił jakiekolwiek prawo do odziedziczenia po burmistrzu stołka głowy rodziny. Nigdy nie chciała, by Elliot stał się przywódcą tej gromady. Nie chciała też aby kiedykolwiek zamienił się w bezduszną maszynę do zabijania, pozbawioną uczuć i wszelkiej moralności. Wolała, żeby żył po swojemu, żeby podążał tą drogą, którą sobie obrał. Bez żadnych odgórnych nakazów, przymusów i nacisków. Miał być po prostu sobą, a nie kopią własnego ojca. Wychowaną przy tym pod ogromną presją.
- Trzymaj swoje paskudne łapska z dala od mojego syna. Dobierz się lepiej do tyłków swoich marnych bękartów. Nie masz pojęcia kto jeszcze knuje za Twoimi plecami. Nie na wszystko masz pieprzony wpływ. - syknęła, twardo stojąc w jednym miejscu. Z jednej strony wampirzyca postępuje niezwykle głupio, w końcu Samur ma nad nią sporą przewagę. Niemniej nie zamierza wycofywać się z tej dyskusji tylko i wyłącznie dlatego, że grozi jej coś ze strony męża. Już dawno przestała się go bać, ba! Nie obawia się nawet śmierci z jego rąk. Jakkolwiek głupio to teraz zabrzmiało. Cóż, może ją utłuc - przynajmniej zrobi to on.
Pamiętajmy jednak, że wampir jest aktualnie naćpany, a przy tym i mocno podpity, natomiast od Sophie wali trzeźwością na kilometr. Cofnęła się do tyłu, analizując dokładnie każdy, chociażby najmniejszy ruch swojego małżonka. Odskoczyła nieznacznie na bok, gdy zaatakował ją protezą, starając się zniwelować napaść do minimalnej ingerencji w jej ciało. Ostrze nie wbiło się w żołądek, jedynie przebiło delikatnie skórę po lewej stronie brzucha, pozostawiając po sobie płytką ranę. {Jeżeli się udało, ofc} Co nie zmienia zapewne faktu, że trucizna zaczęła działać.
- Co to za różnica. Niewiele to wniesie. W końcu mnie to i tak już nie ruszy. Będę martwa, jak sam to ująłeś. - wymruczała, korzystając z sytuacji. Nie ociągała się, zaledwie wierzchem dłoni dotknęła jego zdrowej ręki, dążąc tym samy do wywołania paraliżu ciała mężczyzny za sprawą swojej mocy.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1022


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Pią Kwi 03, 2015 9:25 pm

Oczywiście, że nie był pewny ale nie zamierzał zdradzać się przy Sophie. Uśmiechnął się jedynie, mając oczywiście grymas pełen jadu i skinął głową. Niech wierzy ta blond piękności o rzekomej śmierci Cornelii. Oczywiście napaść na nią została skutecznie zjebana przez wynajętego mordercę, no ale co poradzić. Nie o córce Samuru rozmawiają, tylko o Elliocie i jego pobycie w rodzie. Przechylił łeb na bok na słowa małżonki, wybuchnąwszy za chwilę dość gromkim śmiechem.
- Akurat moje bękarty mają o wiele więcej oleju w głowie niż Elliot. Syn którego wychowałaś na ciotę, Sophie. Niestety... Zamiast być u mojego boku, pobierać nauki z moich działań! Pomagać we władzy! Robi to co Ty. Opierdala się i używa. Jest nikim i taki pozostanie. A uwierz mi, że wyjebanie z rodu to dopiero początek, Wiesz co robią Kuroiashita z wrogami?
Chce znać dalej? Niech zapyta. Samuru ma to w nosie. W każdym razie przejdziemy dalej, do ataku. Zdołała uniknąć lecz i tak została draśnięta. Trucizna zaczęła działać. To wystarczy... z czasem osłabnie, bardzo osłabnie a Sam będzie mógł ją wykończyć.
- Szybko się poddajesz. Nie będziesz chronić Elliota?
Nie dał się dotknąć, co oznacza że uniknął paraliżu. Kiedy Sophie zechciała dotknąć jego dłoń, szlachetny odsunął się na tyle żeby jeszcze zaatakować. Nakierował ostrze na jej plecy, na kręgosłup żeby go uszkodzić. Jeśli da radę, kolejny cios zada w szyję. Ostrze wejdzie jak w masło, z precyzją. Chyba że zechce coś szlachetna uczynić, wtedy Samuru tylko zaatakuje jej plecy. Szyję daruje. A czy chciał ją zabić? Nie, tylko ją straszył, lecz nienaruszonej zostawić nie zamierzał.
- Naprawdę chcesz trzymać stronę Elliota? Wypnie się także i na Ciebie, a ja nie będę musiał Cię krzywdzić.
Przekona mąż małżonkę? I wiadomo, nieważne jaki finał ataku będzie, swoje i tak powiedział. Co jak co, Sophie była z nim długo, długo a szlachetny się zdążył już do niej przyzwyczaić. Niestety, nie chciał poznawać smaku utraty. To nie dla niego... Choć znając jego okrutną naturę, szybko by się z tym pogodził.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 397


PisanieTemat: Re: Apartament Elliota   Sob Kwi 04, 2015 4:55 pm

- Masz rację! Jedno z Twoich dzieci już pokazało jak należycie powinno zająć się ojcem. - fuknęła, mrużąc wściekle oczy. Skrzywiła się nawet, z politowaniem zerkając prosto w gadzie tęczówki burmistrza.
- Milcz! Znajdź w tym wszystkim choć trochę swojej winy. To Ty go od siebie odepchnąłeś, to Ty pozostawiłeś go pod moją opieką, to Ty nie pokazałeś mu jak być chujem al'a tatuś. Gdybyś choć przez moment traktował go poważnie, to zwróciłbyś na niego uwagę tak jak na każde inne swoje dziecko! - warknęła, wykładając na wierzch także i jego winy. Nie jest bezkarny. Nikt nie jest bezkarny.
- Ale lepiej, że tak się nie stało. Przynajmniej jest normalnym chłopcem, z normalnym dzieciństwem. Może decydować sam o sobie bez nacisków wyrodnego ojczulka. - dodała jeszcze, uśmiechając się paskudnie na durne pytanie burmistrza. Każda matka będzie broniła swojego dziecka, niezależnie od sytuacji. Samur najwyraźniej źle zrozumiał jej poprzednią wypowiedź, natomiast sama blondyneczka nie miała najmniejszego zamiaru uświadamiać go w jego złej interpretacji. Po co? I tak nie pojmie tego, co będzie chciała mu przekazać. Niemniej warto też pamiętać, że Ell jest już dużym chłopcem i zapewne sam też będzie potrafił obronić się w razie potrzeby. Cóż, 'zasadzka' wampirzycy nie podziała, przez co naraziła się na kolejny atak ze strony męża. Także, kiedy tylko burmistrz odsunął się od niej na bezpieczną odległość, a później przystąpił do ponownego ataku, blondyneczka błyskotliwie padła na kolana i przelazła mu między nogami nim zdążył ją okrążyć i zadać ostateczny cios wymierzony w plecy. Następnie zerwała się na równe nóżki i pognała przed siebie, zmuszając tym samym nieszczęsnego Sam'a do pościgu.
- On jest moim synem Sam, Twoja matka zapewne zrobiłaby, to samo. - pisnęła, pośpiesznie otwierając frontowe drzwi. Następnie skierowała się w stronę schodów, którymi zbiegła na sam dół. Minęła recepcje, główne wyjście i wylądowała przed budynkiem, gdzie zmieszała się z tłumem. Tak, żeby Samur zbyt szybko na nią nie wpadł.

[zt2]

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
 
Apartament Elliota
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: