IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Prywatna posesja.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Prywatna posesja.   Sro Paź 31, 2012 10:39 pm



Piękna posiadłość (dwu piętrowa) znajduje się z dala od reszty domów umiejscowionych w tej spokojnej wsi. Mimo iż przykuwa uwagę intruzów, zwykle nikt nie wchodzi na teren, który jest otoczony grubym, wysokim, szarym murem. Brama otwierana za pomocą pilota, jest niemal nie do otwarcia. Podwórze patrolują cztery psy rasy Rottweiler. Dom posiada mnóstwo pokoi oraz wielki zadbany (choć dosyć nostalgiczny) ogród z basenem. Zamieszkiwana jest obecnie przez parę wampirów (Fumikana i Kuroiaishita) Reszta szczegółowego opisu znajduje się poniżej.

Hol - Sporych rozmiarów hol prezentuje się, jak zwykle w kolorach ciemnych. Szarość oraz czerń są głównymi barwami, budujący całą atmosferę tego wspaniałego budynku. Na wprost po wejściu do domu, mamy schody, prowadzące na wyższe piętra. Po lewej stronie drzwi, prowadzące do kuchni oraz korytarze, prowadzące do innych pokoi. po prawej również wita nas kolejna partia drzwi. Nie można zapomnieć o wystroju. Dwa gargulce stojące po obu stronach wrót wyjściowych, są jakby na straży mając nie wypuszczać już gości.

Kuchnia - Na parterze, tuż obok głównego holu, znajduje się sporej wielkości kuchnia wraz z jadalnią. Wiadomo, że to najważniejsze miejsce w całej posiadłości. Ściany zostały pomalowane w kolorze ciemnej czekolady, choć wieczorami wydają się wpadać w czerń. Podłoga wyłożona ciemnymi płytkami, idealnie pasującymi do reszty mebli. Na środku kuchni znajduje się hebanowy stolik, z lekkim połyskiem, dla czterech osób. Do tego cztery krzesła z tego samego drewna co stół, obite czarną skórą. Zarówno nogi stolika jak i krzeseł są w kształcie węży, zakończone mordą gada. Pod stolikiem znajduje się ludzka skóra, pełniąca rolę dywanu. Nad stolikiem natomiast znajduje się metalowy kinkiet z pięcioma, czarnymi świecami, ułożonymi w kształt pentagramu. Dzięki czemu w kuchni panuje półmrok. Na ścianach wiszą jakieś gobeliny. Meble także są wykonane z ciemnego drewna, wykończone metalem. Na blatach znajdują się jakieś ostre noże, siekierki czy tasaki. Oczywiście nie może zabraknąć lodówki, w której znajduje się zawsze świeża krew w workach. Można tam także znaleźć jakieś ludzkie jedzenie czy też mięso z człowieka. W końcu mieszka tutaj ludożerca. Jak na porządną kuchnię przystało znajduje się także kuchenka i zmywarka, co by gospodarze zbytnio się nie przemęczali (choć rzadko używane).

Salon - Pokój znajdujący się na parterze. prowadzą do niego dwu skrzydłowe szklane drzwi (materiał prawie niezniszczalny). I jak na właścicieli przystało, salon nie zawiera różnych barw; czerń oraz szarość - jak w holu - ma dominujący charakter. Wielki, elektryczny komin najbardziej zdobi całe pomieszczenie, ponadto powyżej jest miejsce na umieszczenie telewizora LCD (maksimum 52 cale). Przed kominkiem drogi komplet mebli wypoczynkowych (skórzane, czarne kanapy oraz dwa fotele i stolik.) Po za tym w salonie są liczne komody oraz mała biblioteczka. nad drzwiami wisi wielki marmurowy gadzi łeb z otwartym szeroko pyskiem. Ściany zdobią obrazy przedstawiające ponure, cmentarne krajobrazy. Podłoga wyścielona jest czarnym, miękkim dywanem. A wielkie okna zasłaniają grube ciemnoszare kotary.

Łazienka - Prywatna łazienka właścicieli, znajdująca się na pierwszym piętrze. Łaźnia jego sporych rozmiarów pomieszczeniem utrzymanym w ciemnych kolorach szarości jak i czerni. Oczywiście najwięcej miejsca zajmuje wielka, sześcioosobowa, metalowa wanna z hydromasażem, o! A co będziemy się sobie żałować. Jest dość głęboko, więc nawet wmontowane są małe schodki, co by się ktoś zbytnio nie przemęczał. Oprócz tego jest także umywalka w ciemnym kolorze, a nad nią lustro w kształcie kła wampira. Nie jest zbyt duże, takie idealnie pasujące do łazienki. Karmazynowe ręczniki wiszą na metalowych hakach. Metalowe kinkiety z czarnymi świecami, które nadają pomieszczeniu mrok.

Pokoje gościnne - Rezydencja może pochwalić się także dwoma pokojami gościnnymi, znajdującymi się na drugim piętrze. Również są utrzymane w ponurym klimacie, jak reszta komnat. Ściany wyglądają, jakby były pokryte litą, nieoszlifowaną, ciemną skałą. Podłoga wygląda jakby pokrywał ją metal, a na niej leży ludzka skóra, pełniąca funkcję dywanu. Przy jednej ze ścian stoi wielkie, podwójne, hebanowe łoże z baldachimem. Zasłony nad łóżkiem są w kolorze czarnym, acz przezroczyste. Nogi łoża wykonane są z metalu i oczywiście w kształcie węża, zakończone gadzią mordą. Sam baldachim ozdobiony jest czarnymi, przypominającymi smocze skrzydła, zakończone ostrymi pazurami. Ta ozdoba została wykonana na zamówienie, z metalu. Dalej, na przeciwległej ścianie od łoża, stoi mała komódka z ozdobnym, gotyckim lustrem. Na komodzie stoją trzy czarne świece, które są jedynym źródłem światła w tym pomieszczeniu. Obok mebla, w doniczce rośnie cierń, który opada zarówno na lustro jak i komodę. W komnacie znajduje się także okno, jednakże jest ono zawsze zasłonięte czarnymi zasłonami, które nie przepuszczają światła.
Na ścianach wiszą gobeliny, jak i obrazy przedstawiające najpaskudniejsze i najstraszniejsze wampiry, w tym właściciela rezydencji, o!

Sypialnia - Jeden z najważniejszych pokoi znajduje się na pierwszym piętrze. Jest to komnata sporych rozmiarów urządzona dość przytulnie, w mrocznym klimacie. Zarówno podłoga jak i ściany są w czarnych kolorach, przeplatane z szarymi czy też karmazynowymi wzorami w kształcie ludzkich serc. Jedna ściana natomiast, ta na wprost drzwi, jest w barwie szkarłatu. Właśnie przy niej stoi podwójne, wielkie, stalowe łoże. Jej nogi wykonane są na kształt węża. Łoże posiada także baldachim, a z niech „spływają” liście bluszczu, ufarbowane na czarno. W kącie komnaty stoi mała fontanna, którą zawsze można wypełnić świeżą, ludzką posoką. Fontanna przypomina dwie oplatające się żmije, które stykają się mordami i ogonami. Po lewej stronie od wejścia stoi komoda wykonana z hebanu, a nad nią wisi lustro. Nad łożem wisi żyrandol w stylu barokowym, oczywiście wykonany ze stali w kolorze czerni. Na ścianach wiszą przeróżne obrazy mające treść horroru oraz przemocy, czy też krajobrazów.

Strych - Jedyne dojście to drabinka, znajdująca się w jednym z korytarzy, który zwykle bywa zamknięty. Na strychu znajdują się przeróżne starsze, nieużywane przedmioty, jak i o dziwo trumna w ramach spoczynku. Znajduje się tutaj kilka, małych okrągłych okien.

Istenieją tutaj także piwnica, biblioteka oraz gabinet (opisy w ramach potrzeby).
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Sro Lis 21, 2012 10:17 pm

Czarne Camaro SS podjechało pod bramę posesji. Należała ona do ojca burmistrza, więc ten ma pozwolenie aby tutaj przyjeżdżać. Zatem bez oporów dostał klucz, który wyłącza alarm. Poza tym kto chciał tutaj wchodzić? Jak domu pilnowały cztery, dobrze zbudowane rottweilery? Chyba tylko głupiec!
Wracając... Samuru wyciągnął z bagażnika związaną szczelnie sznurem Chizuru, która w dodatku miała czarny worek na głowie i zalepione usta taśmą. oczywiście została zabrana do domu. Oczywiście miał ze sobą Fabio, który to otwierał bramę, drzwi wyjściowe, uspokajał też psy!
Kiedy tylko znaleźli się w środku, od razu udali się do piwnicy. Właściwie czemu wybrali ten dom? No właśnie, żaden z łowców nie zna położenia tego miejsca, temu są bezpieczni. A dla lepszego bezpieczeństwa - telefon porwanej został wyłączony, zanim wjechali do wioski.
Ułożono na krześle dziewczynę, ściągając z jej głowy worek. Sznurami przywiązano ją do oparcia krzesła. Oczywiście mocno, że aż sznur wbijał się w jej skórę. Powinna odzyskać przytomność, a jak nie, Samuś wybudzi ją płaskim w ryjek. tak czy siak odczekali aż oprzytomnieje.
- Podaj mi serum prawdy, czuję że ta mała może wiele nam powiedzieć.
Polecił słudze, który ten szybko uporał się z zadaniem. Z walizki wydobył odpowiednią substancję, wypełnił nią strzykawkę, a potem podał ją burmistrzowi. Oczywiście musiał pozbyć się powietrza w strzykawce, lekko ją naciskając. Substancja wystrzeliła, więc była gotowa. Jak w owoc wbito igłę w szyję dziewczyny, substancję wstrzyknięto do końca. Wyciągnął igłę, oddając ją Fabio. Poczekali kilka sekund, aż lek rozejdzie się po ciele.
Wreszcie zaczęto przesłuchanie.
- Pochodzisz z Akademii Cross? Jak masz na imię i powiedz czym się zajmujesz.
Nie mogła kłamać. Serum działa błyskawicznie i bezbłędnie. Więc tylko trzeba czekać na szczerą spowiedź dla pseudo księdza Samuru i jego ministranta Fabio.
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Czw Lis 22, 2012 2:15 pm

Po tym, jak Samuru trochę już popisał się swoją mocą używając jej na Chizuru, dziewczyna straciła przytomność. Nie dość, że została szczelnie związana i wrzucona do bagażnika, to jeszcze zalepił jej usta taśmą i nałożył czarny worek na głowę. No co za bezczelność! Gdyby nie to, że zemdlała... Chociaż nie, był wampirem, więc i tak nie miała z nim żadnych szans. Różnica polegała w sumie tylko na tym, że Chizu z całych sił próbowałaby wydrzeć się przez tą cholerną taśmę. Skoro i tak nie mogła się ruszać.
Dojechali w końcu na miejsce, jednak dziewczyna nadal nie odzyskała przytomności. Posadzono ją na krześle, zdejmując worek z głowy i pewnie odrywając taśmę. Została również mocno przywiązana do krzesła, a ponieważ nadal była nieprzytomna, Samur musiał uderzyć ją w policzek. Nie za mocno, chociaż i tak ją zabolało. Zacisnęła powieki, które już po chwili powoli unosiły się ku górze. Chizuru zamrugała kilkakrotnie i rozejrzała się po pomieszczeniu. Spojrzała na siebie i sznur, który dość mocno wbijał się w jej skórę tak, że syknęła kilka razy, gdy próbowała się poruszyć. W końcu wzrok nastolatki padł na burmistrza i jego sługę. Jej oczy zrobiły się nagle okrągłe, kiedy zrozumiała w co się właśnie wpakowała. Odruchowo chciała się cofnąć, a ponieważ nie mogła tego zrobić, to tylko przywarła mocno plecami do oparcia krzesła.
Nic nie mówiła, tylko obserwowała, a kiedy Samuru zbliżył się do niej ze strzykawką. No cóż, w oczach Chizuru można było dostrzec przerażenie. Nie, nie bała się zastrzyków ani nic, ale cholera go wie co i w jakim celu miał zamiar jej podać! Niby powiedział wcześniej, ale Chizuru była zbyt zajęta obserwowaniem otoczenia, żeby go słuchać. No więc jak zaczął się do niej z tą strzykawką zbliżać, zaczęła rozpaczliwie kręcić głową, że nie chce i chyba nawet mamrotała jakieś nie, które z każdym krokiem burmistrza stawało się coraz głośniejsze, aż w końcu przerodziło się w krzyk, gdy strzykawka wbiła się w jej szyję. Dziewczyna opuściła głowę uparcie milcząc, chociaż było to tylko kwestią czasu nim zacznie mówić. Po kilku chwilach podniosła wzrok i wbiła go w wampirzego burmistrza.
- Mam na imię Chizuru i uczę się w Akademii Cross. Niedługo zamierzam zacząć szkolenie na łowcę wampirów. - odpowiedziała posłusznie, zamykając oczy. Spytał ją tylko o imię, więc mu powiedziała, nie podając swojego nazwiska.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Czw Lis 22, 2012 8:27 pm

Łowca wampirów! Ha, więc znała Namikaze. Szlachetny zamknął na chwilę oczy, uśmiechnąwszy się zaledwie na kilka sekund. Fabio obserwował całe przesłuchanie, czekając na polecenia. A na pewno takie wkrótce zaistnieją.
Samuru zaczął krążyć w okół krzesła na którym siedziała skrępowana dziewczyna. Chizuru. Ładne imię, naprawdę. Wreszcie zatrzymał się za nią, kładąc dłonie na jej ramionach. Zacisnął lekko, nachylając do ucha. Słodkim szeptem rozpoczął kolejne przesłuchanie.
- Podaj nazwisko swoje i imiona rodziców.
Był ciekaw czy zna owy ród z jakiego może pochodzić, chyba że została łowcą z wyboru. Ale wątpił w to, takie osoby zwykle umiały walczyć z wampirami, a nie bezwstydnie wić się pod ich nogami. Za grosz szacunku!
Odsunął się, stając teraz przodem do niej. Gadzi wzrok wbijał się w otępiałą twarz śmiertelnej. o tak, serum prawdy umiał wyjątkowo narkotyzować, dlatego jest taki skuteczny.
Naprawdę, dawno tak się nie zabawiał z ofiarami. Może potem pogryzie ją? Zamieni w wampira i zacznie gnębić, aż ta zamieni się w proch? Kto wie na co wpadnie burmistrz, ostatnio coś go nosiło, więc musiał opanować nerwy, zwłaszcza przy swojej pracy. Ona wymagała skupienia, odpowiedzialności oraz precyzji. No i przebiegłości, a Samur jak ten lis - kieruje się głównie fałszywością oraz sprytem. Ba, taki z niego zły typ. A Chizu, jeszcze nie wie co tak naprawdę ją złego czeka, oj nie.
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Pią Lis 23, 2012 3:26 pm

Oczywiście, że znała sławnego dowódcę. I to nawet lepiej, niż Samuru mógł przypuszczać. W ogóle nie dość, że ją porwał, przywiązał do krzesła i naćpał, to jeszcze chciał jej zrobić coś bardziej okropnego? Zamienić w wampira? No chyba mu jakieś Zombie mózg zeżarło! Jeśli to zrobi, Marcus jeszcze bardziej będzie dążył do wybicia burmistrza i jego rodziny. Poza tym, ona tak bardzo ich nienawidziła, więc przy pierwszej nadarzającej się okazji pozwoliłaby Samowi, żeby ją zabił. Nie nacieszyłby się nią zbyt długo.
Kidy serum zaczęło działać, Chizuru czuła się trochę jak we śnie. Posłusznie odpowiadała na pytania, bo nie miała siły wymyślać jakiś atrakcyjnych przezwisk zaadresowanych w stronę burmistrza. Zresztą, to było serum prawdy, więc tak właściwie nie miała innego wyjścia.
- Namikaze. Chizuru Namikaze. Moi rodzice... Marcus i Haruka. - odpowiedziała. Znowu zapytał tylko o imiona rodziców, chociaż nazwiska nie musiała mówić, w końcu wiadomo o jakiego Marcusa Namikaze chodzi. A to, że jej matka nie nazywała się tak samo, to już trochę inna sprawa i miejmy nadzieję, że Sama ta informacja nie będzie obchodzić. W końcu otrzymał najbardziej interesującą go odpowiedź. I w ogóle, heloł! Chizu tak naprawdę nie rozpoczęła jeszcze prawdziwego szkolenia, więc nic dziwnego, że raz dwa została pokonana. Zresztą, w przyszłości też będzie miała trochę z tym problemów. Ze swoim wrodzonym talentem pakowania się w kłopoty i niemyślenia? Zdziwiłabym się gdyby ich nie miała. Matko, strasznie krótki ten post.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Pią Lis 23, 2012 8:00 pm

Nie bał się Marcusa ani jego załogi. Przecież szlachetny specjalnie go prowokował, aby ten tracił nerwy i non stop ganiał po ogonie, Samuś lubi ekstremalną zabawę! A gonitwa z łowcami taką zabawą jest, ha! Bez ryzyka nie ma zabawy - wspaniałe motto na życie. Dlatego jesli dojdzie do jakiegokolwiek ataku, wampir będzie przygotowany i dosłownie wyrżnie połowę jego Oświaty, jak i nie całą... Chore marzenia, co? Cóż, jest wampirem i ma prawo tam planować.
No i cóż... Dostał to, czego najbardziej pragnął. Członka rodziny Namikaze, gwoli ścisłości córkę Dowódcy Oświaty. Fabio otworzył szerzej oczy także słysząc odpowiedź dziewczyny. Nieźle, nieźle... Patrząc teraz na szlachetnego - lepiej mieć się na baczności. Mina Samura przybrała szaleńczy wyraz twarzy, a śnieżnobiałe zębiska błysnęły w diabelskim uśmiechu. Wpadł na szatański plan!
Wyciągnął telefon z kieszeni, podając go słudze.
- Na mój znak, zacznij nagrywać filmik. Wpadłem właśnie na pomysł.
Bez usłuchania słów wampira niższego poziomu, wrócił do swojej ofiarki, zaczynając głaskać ją po policzku. Serum prawdy niedługo minie, takie leki zbytnio długo nie trwają. Lecz nic nie szkodzi.
- Twój ojciec - dowódca Oświaty - planuje na mnie zamach. Jestem taki dobry dla niego, a ten śmie kopać sobie grób bez mojego polecenia. Niewdzięcznik. Nie umie się bawić.
Chodził w tą i z powrotem, mając ręce założone za plecami. Kątem oka obserwował naćpaną uczennicę - potomka Namikaze. Normalnie kąsek warty wszystkiego!
Wreszcie zatrzymał się, tuż za krzesłem Chizuru. Dał znak wampirowi, aby włączył nagrywanie obrazu w telefonie. Samuru zerwał jej sznur, zostawiając jedynie na rękach, jakie były związane za oparciem krzesła. Nie miała zatem jak się uwolnić.
- Zadzieranie ze mną, Namikaze, jest jak zaglądanie w paszcze lwa: prędzej czy później ujebie pół głowy i śmierć na miejscu. Ty mimo zagrożenia, lubisz mnie wkurwiać i planować jakieś terrorystyczne zamachy na moją osobę. O tak, pewnie się zdziwisz, ale wiem co knujesz.
Po co to mówił? Prosta sprawa! Całe nagranie trafi do Marcusa, niech widzi w co wpakował siebie i swoją ukochaną rodzinę. Nagrywanie szło dalej.
Teraz Samuru położył łapy na klatce piersiowej dziewczyny, oczywiście najpierw kucając przy niej. Zacisnął jej piersi w mocnym uścisku, chcąc usłyszeć jęk, jaki także się nagra. W ogóle co ona na to wszystko? Czy to ważne? Rozerwał jej bluzkę bez trudu. Mocne, ostrze pazury są bardzo pomocne, serio.
Obnażył piersi dziewczyny, a także jej nagą, gładką szyję, po której jeździł sobie pazurkiem.
- Obiecałem kiedyś, że jak mi podpadniesz, ucierpi bliska ci osoba. I tak się stanie, twoja córka zapłaci za twoją głupotę.
Zmarszczył brwi i szybkim ruchem, dorwał się do tętniczy szyjnej, zatapiając głęboko kły. Przemiana w wampira bywa bolesna, ba nawet i śmiertelna. Czy przeżyje? Tego nikt nie wiedział, lecz co będzie kiedy Marcus ujrzy jak jego wróg zamienia jego córkę w żądną krwi bestię? Ha, na pewno się nie ucieszy.
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Sob Lis 24, 2012 9:39 pm

No mówiłam, że Chizu zawsze wpakuje się w kłopoty, z których później sama nie może wyjść. Matko... Ta dziewczyna była naprawdę nienormalna i niereformowalna. Po jaką cholerę rzucała się na Araela, który zrobił tylko tyle, że usiadł przy jej stoliku? Gdyby tego nie zrobiła nie musiałaby uciekać i nie natknęłaby się na burmistrza, który ją porwał i zmierzał robić takie brzydkie rzeczy!
Serum prawdy jeszcze na nią działał, więc na razie rozglądała się mało przytomnie po pomieszczeniu. Była trochę otępiała, jednak mniej więcej ogarniała co się dzieje. Nie miała jednak siły na to, żeby chociażby się powiercić a nawet jeśli, to była tak mocno związana, że nie dałaby rady. Samuru zaczął głaskać ją po policzku, na co Chizuru przeniosła na niego spojrzenie swoich dużych ciemnych oczu. Oprócz otępienia można w nich było dostrzec także strach. No chyba musiałaby być jeszcze bardziej głupia niż jest, gdyby się nie bała.
Działanie serum nie ustało jeszcze do końca, jednak z każdą chwilą dziewczyna stawała się coraz bardziej przytomna. Kiedy Samuru zerwał oplatający ją sznur, spojrzała do tyłu na swoje związane ręce. Oczywiście podjęła próby uwolnienia się, jednak nic to nie dało. Coraz bardziej docierało do niej to, co się właśnie działo, a ponieważ nie mogła się uwolnić przeniosła przerażony wzrok na telefon komórkowy. Co on do cholery chciał z nią zrobić? Jeśli chciał do żywego dotknąć i sprowokować Marcusa, istniały tylko dwie opcje. Zabije ją albo przemieni w wampira. Żadna z nich zdecydowanie nie podobała się Chizuru, jednak kiedy pomyślała sobie, że właściwie nie ma zbyt wielkiego wyboru, jej duże oczy zaczęły się szklić. Boże, miała zaledwie siedemnaście lat, nie chciała jeszcze umierać!
W momencie kiedy burmistrz położył swoje łapska na klatce piersiowej Namikaze, serum prawdy przestało działać. Teraz Chizuru była w pełni świadoma tego, co wampir z nią robił i ani trochę jej się to nie podobało. Samuru zacisnął palce na piersiach dziewczyny, która dosyć głośno jęknęła i to wcale nie dlatego, że jej się podobało! Bolało. Wampir zrobił to mocno a wiadomo przecież, że kobiece piersi są bardzo wrażliwe na dotyk. Szkolna bluzka została rozerwana, a sama Chizuru bardziej przylgnęła do oparcia krzesła i skuliła się, jakby chcąc zakryć obnażony fragment ciała. Naturalnie na policzkach śmiertelnej od razu ukazały się urocze rumieńce. Nadal próbowała oswobodzić się z więzów, jednak nie na długo. Nawet nie zdążyła zareagować, kiedy poczuła jak wampir boleśnie wbija swoje kły w jej szyję. Krzyknęła przeraźliwie, wiercąc się i kopiąc powietrze nogami, bo powiedzmy, że nie były związane. Wstrzymywane dotąd łzy w końcu znalazły swoje ujście, więc Chizuru równocześnie płakała i krzyczała. Doskonale wiedziała co oznacza ugryzienie przez szlachetnego wampira, więc chyba wolała już umrzeć niż stać się jednym z nich.
Siedemnastolatka traciła dosyć dużo krwi, więc męczyła się przy każdym fizycznym wysiłku. Dlatego w pewnym momencie przestała się wiercić i kopać nogami powietrze. Teraz już tylko krzyczała, chociaż i te krzyki w końcu ustały. Został tylko płacz i pojedyncze jęki, że już nie chce, że wystarczy.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Nie Lis 25, 2012 10:49 am

Nagrywanie wciąż trwało. Strach dziewczyny był wymalowany na jej młodej twarzy... Jęki, krzyki i proszenie o przestania. Wszystko, wszystko zostanie pokazane jej ojcu. Niech widzi, jak jego córka cierpi, jak musi obnażać piersi i być obmacywana przez wampira. Co gorsza ugryzł ją! Nie oszczędzał w zadaniu bólu, kły wbiły się głęboko, a krew wypita niemal do samego dna.
Biedaczka płakała, licząc iż ten koszmar się zakończy. Nie, on dopiero się zacznie! Samuru miał potworne plany co do dziecka Namikaze, niech się więc oboje boją.
Wyciągnął zęby z szyi dziewczyny, chwytając ją następnie za włosy. Osłabiona nie miała jak się wyrwać, poza tym niedługo rozpocznie się przemiana w pusty poziom E. Odchylił głowę ofiary, prezentując dwie, krwawiące dziury po kłach, jako dowód czynu.
- Twoja córeczka jest niezłą dupeczką i niestety należy ona już do mnie.
Po tych słowach, puścił Chizuru, odszedł z pola widzenia kamery, by w spokoju uchwycić bolesną przemianę w wampira. Jak tylko dotarła ona do końca, Fabio na rozkaz Sama przestał nagrywać. Wyłączył kamerę, oddając telefon burmistrzowi.
Burmistrz przejrzał filmik w milczeniu, i jak tylko dotarł do końca, wysłał go Marcusowi na jego telefon plus wiadomość tekstowa. Facet zdziwi się, oj zdziwi. Schował telefon do kieszeni, patrząc na konającą dziewczynę. Aż oblizał wargi, na których zachowały się resztki krwi.
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 873


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Pon Lis 26, 2012 11:13 pm

No dziwne by jednak było, gdyby tego strachu nie okazywała. Ja wiem, że w innej sytuacji zapewne bez problemu by mu pyskowała ale jednak trudno to zrobić kiedy wiesz, że zaraz bardzo prawdopodobnie staniesz się kimś, kogo z całego serca nienawidzisz.
Moja Chizu, moja Chizu! NIE-HE! Nie dość, że miała zostać wampirem to jeszcze miało się jej przytrafić coś znacznie, znacznie gorszego? O Mamo. Pewnie zostanie służką Samuru, który umieści ją w swoim burdelu i będzie zarabiał na niej kupę szmalu! No nie czarujmy się, kto by jej nie chciał? Z takim ojcem jak Marcus i taką matką jak Haruka nie mogło być inaczej. I w ogóle... Pewnie jeszcze będzie musiała go słuchać? No jasne i co jeszcze! Chociaż raczej nie będzie miała innego wyjścia. Ugh, jakie to było frustrujące!
A może tatuś przyjdzie jej z pomocą? Od kiedy odzyskała swobodę myślenia, Chizuru wręcz modliła się o to, żeby Marcus po nią przyszedł. Tym razem nie zrobiła nic złego, nie pchała się sama z siebie w kłopoty. One same do niej przyszły. Przebywała na terenie Akademii, tak jak jej kazał. A to, że nagle pojawił się tam burmistrz, to już nie jej wina.
Była osłabiona, nie miała siły żeby cokolwiek zrobić. Dlatego pozwoliła wampirowi zaprezentować dwie dziury po kłach. Właściwie było jej teraz wszystko jedno, co się z nią stanie. Spojrzała tylko raz na Sama, jakby z prośbą w oczach, że cokolwiek zamierza z nią zrobić niech to przyspieszy, bo nie wytrzyma z bólu. Chwilę później rozpoczęła się przemiana. Chizu pewnie jęczała i krzyczała z bólu, ale nie tak głośno jakby chciała albo jakby oczekiwał tego Sam, bo już po prostu nie miała siły na to, żeby spróbować wypluć sobie płuca. W końcu największy ból minął, a dziewczyna przestała się zwijać. Teraz tylko siedziała ze zwieszoną głową i zamkniętymi oczyma. Jej oddech stał się ciężki i przerywany. Właściwie to w ogóle nie można było dostrzec, że oddycha.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Wto Lis 27, 2012 8:35 pm

Marcus jest taki szybki. Ze złośliwym uśmiechem odczytywał jego wiadomości otrzymane na telefon. Po zakończeniu, schował urządzenie na miejsce, podchodząc do poziomu E. Chwycił ją pod brodą, obracając jej głową na boki. przyglądał się jej z bacznym zainteresowaniem. Nieźle, wampiryzm poprawia wygląd. Niezawodna kosmetyczka! Puścił dziewczynę, kierując się do wyjścia z piwnicy.
- Ubierz ją. Jedziemy do klubu.
Polecił słudze, który to bez żadnych protestów zajął się dziewczyną. Nałożył na nią swój płaszcz, pierw wpuszczając w jej ciało dawkę prądu. Owa dawka nakierowana była na kręgosłup, więc co nieco ją sparaliżowało. Jest wampirem, nic jej nie będzie. Następnie, uwolnił ją. Oczywiście po owym "uwolnieniu" zakuł ją w zwykłe kajdanki, po czym na rękach wyprowadził z pomieszczenia. Jako służka musi się słuchać pana Samuru.

Z/T wszyscy
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Pią Gru 07, 2012 9:10 pm

Hachiko wraz z Yuki pchały motor z Kanibalem. Musiały dać radę, nawet jeśli droga była daleka. Co prawda bliżej byłoby do Zamczyska, jednak Testament potrzebował teraz odpoczynku. Kto by pomyślał, że z przyjemnego wieczoru, jaki chciała sobie wampirzyca zaplanować, wyszła nagle późna, nieprzyjemna, krwawa noc. Nie znosiła walczyć z Kanibalem, oboje zawsze na tym ucierpieli i to nie tylko fizycznie. Obroża zapewne uszkodziła jego organy wewnętrzne, więc to już pozostanie pod opieką Yuki, która jeśli byłaby na tyle miła, mogłaby go podleczyć.
Ciągnięcie motoru jednak nie było takie łatwe, jakby się mogło wydawać obu wampirzycom, ale wreszcie dotarły do ukrytej posiadłości w Wiosce. A domek ten kupił dla niej Kanibal z okazji ślubu. Doprawdy, prezent dość niespodziewany jak na wampira. Automatycznie sięgnęła ku szyi, chcąc dotknąć brylantowej koli, którą rzuciła w wampira, a ten ją spalił. Wampirzyca pozbierała biżuterię i ją schowała. Wciąż ją miała, jednak była zniszczona. Może uda się coś z tym zrobić?
Hachiko otworzyła bramę wejściową, by zaraz ją przekroczyć z Yuki.
- Teraz będziemy musiały go przytaszczyć same.
Odezwała się do wampirzycy, biorąc wampira z jednej strony pod pachy. Od razu ugięły jej się nogi pod wpływem ciężaru, ale z wampirzycą na pewno dadzą radę. Co prawda wiele ją to kosztowało, ze względu na rany, ale nie narzekała.
Podeszły zatem do frontowych drzwi, które Ruda pospiesznie otworzyła.
- Połóżmy go w sypialni, na piętrze.
Zaproponowała, kiwając głową w stronę schodów. Potem spojrzała na cielsko męża i pokręciła głową z rezygnacją.
- Może jednak na kanapie w salonie...
I skierowały się w tamtą stronę, kładąc wampira na czarnej, skórzanej kanapie. Hachiko ułożyła mu pod głową poduszki, żeby było mu wygodnie, po czym sama podeszła do barku wyjmując z niej butelkę z krwią i dwa kieliszki. Nalała do nich krwi i postawiła na stoliczku. Sama zaraz usiadła na kanapie, spoglądając na dłoń i udo, wypadałoby to opatrzyć, ale musiała chwilkę odpocząć.
- Napij się, dobrze Ci to zrobi. Testament zapadł teraz w zasłużoną drzemkę, po której trzeba będzie go znowu nakarmić.
Tak, znała te obyczaje męża.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Sob Gru 08, 2012 8:23 am

Na szczęście się udało, a Testament wykonczony tym wszystkim i upchany tabletkami uspokajającymi, zasnął jak niemowlę. Oczywiście potem nastąpił kolejny problem, mianowicie, trzeba było coś z tym zrobić i przetransportować go w inne miejsce. Obie z Hachiko nie miały zbyt postawnej postury, a nawet dla mężczyzny byłoby ciężką sprawą dźwigać cielsko Testamenta. Jakoś jednak dały sobie radę, Ruda przywlekła motor, na którym go jakoś umieściły i tak pchały ten motor. Musiał to być widok co najmniej niecodzienny, jak po prostu nie dziwny i tyle. Łatwo nie było, ale jakoś dały radę i po dość długiej podróży, bo niestety były mocno spowalniane, dotarły do wioski i domu. Yuki nieco się zmęczyła, ale cieszyło ją to, że udało się im załatwić sprawę z Tessem. Z pewnością jeszcze zajmie się ona jego obrażeniami, bo to nie ulegało wątpliwości.
Gdy więc dotarły, przyszedł kolejny kłopot. Przeniesienie Testamenta do wnętrza domu. Trzeba było sie zawziąć i we dwie dźwignęły jego ciało. Yuki nie było wygodnie dźwigać wampira, była dość drobnej postury i już samo to sprawiało, że nie bardzo miała jak go uchwycić. Było to kłopotliwe, ale nie do niepokonania. Gdy Weszły do domu i Hachi zaproponowała położenie go w sypialni na piętrze, Yuki spojrzała lekko spanikowana na schody. Przecież w życiu im się nie uda!
- Hachi...
Było to jednoznaczne, z tym, że zwyczajnie nie wyrobiłaby w tym momencie. A nóż jeszcze by się na schodach potknęły i polecieli wszyscy troje w dół? To by nie było przyjemne. Poza tym, Hachiko była ranna i lepiej by się jeszcze bardziej nie przemęczała. Pokiwała więc po chwili głową, gdy zrezygnowała z tego pomysły. Obie więc ruszyły do salonu, by zanieść ciało Testamenta na kanapę. Wreszcie mogły opuścić cielsko wampira, a Yuki poczuła się lżejsza. Rozprostowała się naciągając mięśnie. Spojrzała na leżącego z troską, a po chwili na Hachiko, która podała jej kieliszek z krwią.
- Dzięki... nie sądzisz, że zapach krwi go obudzi?
Mimo to przyłożyła kieliszek do ust upijając odrobinę, ale zaraz i wypiła wszystko, z prostej przyczyny - była męczona i potrzebowała się zregenerować. Spojrzała też na rany wampirzycy, zaraz się zrywając się z miejsca i podchodząc do niej.
- Pozwól, że najpierw zajmę się twoimi ranami, a potem Testamenta. To zajmie dosłownie chwile.
Uśmiechnęła się lekko do Hachiko. Teraz górę w niej wzięła zawodowa powinność, którą musiała spełnić. Nie mogła mieć przecież koło siebie dwoje rannych osób i nie udzielić im pomocy medycznej, a użycie mocy leczenia tylko przyspieszy gojenie. Przy okazji odłożyła też opróżniony kieliszek na jakiś stół, czy coś podobnego.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Sob Gru 08, 2012 3:35 pm

Silne z nich kobiety, więc dały sobie radę z takim wielkoludem. A Hachiko zdążyła się już przyzwyczaić do ciężaru swojego męża, który nie raz i nie dwa sobie na niej leżał.
Dotarłszy jednak do bramy posesji, mogły odczuć już zmęczenie. Obie przecież zużyły jakąś część swoich mocy, a na dodatek Ruda była ranna. Ale co miał powiedzieć taki Kanibal, który musiał się nacierpieć i w dodatku doznać wewnętrznych uszkodzeń organów, które mogły mu się przysmażyć. No ale, jeszcze im żył, nie zmienił się w proch, więc owe szkody może nie są aż tak rozległe. Poza tym, Ruda pachniała "serdelkami" Kanibala, więc owy zapach także mógł go podjudzić i rozwścieczyć.
Hachiko zrezygnowała z tego szalonego pomysłu ułożenia wampira w sypiali, bowiem schody faktycznie okazałyby się dość sporym wyzwaniem. Przewrócić to by się pewnie nie przewrócili, a nawet jeśli, to są wampirami, więc oprócz stłuczenia, które zniknęłoby na następny dzień, nic poważniejszego by im się nie stało. Jednak były zbyt zmęczone, aby tam wchodzić i to z dość ciężkim balastem. Temu od razu zmieniła zdanie, a Yuki wcale nie musiała jej tego dwa razy powtarzać, bo sama z chęcią skierowała się od razu do salonu.
Krew w kieliszkach wylądowała zatem na stoliczku i wreszcie mogły odsapnąć choć przez chwilkę. A przecież zasłużyły na odpoczynek. Kto normalny taszczy około dwustu kilo bydle?
- Wątpię. Jego umysł śpi.
Ale nawet jeśli by się obudził, to szał na pewno by do niego nie wrócił. Po takim napadzie zawsze był zmęczony, więc spał jak zabity niemalże przez dwa dni. Na razie więc miały spokój.
- Poradzę sobie, znam się na tym.
Lekki uśmiech pojawił się na wargach Rudej wampirzycy, ale zaraz zniknął. Znała się na medycynie, ba, ona ją ukończyła i miała w małym paluszku, jednak stosowała tę wiedzę raczej do zabijania i torturowania, niż do niesienia pomocy innym. Chociaż czasami pomagała Testamentowi, który jak zawsze wpadał w wielkie tarapaty.
- Pomóż Testamentowi. Może mieć "przypieczone" organy wewnętrzne, a to wymaga większego skupienia. Ja pójdę się wykąpać i opatrzyć swoje rany. Aha i spróbuj go zbytnio nie dotykać, jestem kurewsko zazdrosną żoną.
Zaśmiała się wrednie, biorąc kieliszek, do którego dolała sobie krwi.
- Częstuj się śmiało, jeśli będziesz jeszcze chciała.
Mówiąc te słowa, zostawiła blondynkę z kanibalem, sama udając się na piętro, do łazienki. Noga wciąż nie dawała jej spokoju, ale przestała już krwawić. Wzięła szybki prysznic, obmywając dokładnie krew z obu ran, po czym przeszła do ich oczyszczania. Rozlała na ranach wodę utlenioną, przecierając czystym gazikiem. Na koniec nałożyła maść, przyłożyła gaziki i zabandażowała obie rany. Przebrała się w coś "luźniejszego", aby nie zrazić ciała i zeszła na dół, po drodze dopijając jeszcze swoją krew.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Sob Gru 08, 2012 4:10 pm

Jakoś dały radę. Zmęczenie było jednak znaczne, szczególnie w połączeniu zużycia mocy z taszczeniem wielkiego cielska Testamenta. Tak więc poczuła naprawdę ogromną ulgę, gdy wreszcie odstawiły go na kanapę. Yuki mogla odetchnąć i odpocząć. Obie mogły to zrobić, bo jak miała nadzieje, potrwa jeszcze chwila nim kanibal się obudzi, a do tego czasu obie panie pozbierają się, wypoczną i nabiorą sił. Testament zrobił im niezłą szkołę przetrwania. I tak, już wiedziała, że to właśnie Hachi jest żoną wielkoluda, poskładała sobie wszystko do kupy, a życie z tym wampirem to nie lada wyzwanie.
Skinęła głową na jej słowa, dając im wiarę. Skoro miał spać, to niech śpi, niech idzie mu to na zdrowie. Zresztą każdy lekarz powie, że sen to najlepsza rzecz na prawie wszystkie dolegliwości.
- Skoro tak twierdzisz...
Odpowiedziała krótko. Zastanawiała się, co ona też tu robi i dlaczego mimo wszystko tak bardzo chciała pomóc Testamentowi. Może po prostu starała sobie nadać sens po tym wszystkim przez co przeszła. Bardzo możliwe, ale to już są typowo psychologiczne rozważania. Ofiarowała też swoją pomoc wampirzycy, ale ta odmówiła. No cóż, naciskać nie chciała, choć z drugiej strony w jej przypadku, gojenie ran poszłoby raz-dwa. To jest jednak jej wybór, a skoro potrafiła się tym zająć, to w gruncie rzeczy, martwić się też jakoś specjalnie nie musiała. Skinęła jej więc głową na zgodę, bo wychodzi na to, że Testament będzie wymagał więcej uwagi niż Hachi. Na jej ustach pojawił się lekki uśmiech rozbawienia. No cóż, zazdrosna o Yuki być nie musi, zresztą Yuki to ostatnia osoba o którą można być zazdrosną.
- Nie musisz się martwić. Zajmę się nim, a ty lepiej zajmij się sobą, bym ja tego nie musiała robić.
Jej uśmiech poszerzył się, odsłaniając białe ząbki. A krew... jak będzie chciała to ją wypije. Nie czuła jednak jakiejś specjalnej potrzeby by tej cieczy zażywać. Zrobiła to jedynie dla wzmocnienia i przywrócenia sił.
Gdy tylko Ruda oddaliła się z salonu i poszła zająć się sobą, Yuki przystąpiła do leczenia Testamenta. Przyłożyła dłonie do jego piersi, początkowo badając obrażenia jakie doznał, a po kilku minutach takiego badania, przystąpiła do leczenia. Trochę to trwało, ponieważ wszystko musiała robić bardzo wolno i ostrożnie. Było to męczące, ale chodziło tu przecież o zdrowie wampira, więc się tym nie przejmowała. Co jakiś czas sięgała też ręką po kieliszek, by napić się łyka krwi dla wzmocnienia. Przysiadła na brzegu kanapy, gdzie było jeszcze odrobinę miejsca, lecząc Testamenta. Słyszała kroki wampirzycy i wiedziała, że ta już skończyła swoje i tu zmierza. To dobrze, Yuki też już powoli kończyła, a gdy się to stało, ponownie sięgnęła po kieliszek, wcześniej nalewając do niego krwi. Czuła silne znużenie, ale mogło to być spowodowane nie tylko wysiłkiem jaki przed chwilą włożyła w leczenie, ale i całym dniem, może nawet czymś więcej. Wstała, odwracając wzrok w stronę wejścia do salonu.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Sob Gru 08, 2012 6:01 pm

Hachiko nie miała pojęcia, że Yuki już zdążyła się zorientować, że te wampiry są małżeństwem. Cóż, nie podpisywali żadnych papierków, a ich więź była znacznie silniejsza niż wśród innych par. Odczynili pewien rytuał, przez co zostali połączeni w taki sposób, że nie mogą zdjąć obrączek, póki jedno z nich nie umrze. Ot, taki psikus. Zresztą oni byli dość oryginalną, wyjątkową parą. Nie udawali ludzi, jak to robiło większość krwiopijców, wybrali tę trudniejszą ścieżkę w byciu sobą. Dlatego właśnie, Ruda nie uważała, że życie z Kanibalem pod jednym dachem należy do trudnych, nieznośnych rzeczy. Wampir był jak zwierz, więc rzadko wracał do domu. Był wolnym duchem, a co za tym idzie mało czasu razem spędzali. Często nawet wychodził bez słowa, jakby jego żona była zaledwie dodatkiem do tego całego, monotonnego życia. Zapewne tak było i może Ruda sama sobie na to zasłużyła, ale mówi się trudno. Mimo wszystkich pozorów, wampir był wyjątkowy na swój wyjątkowy sposób.
Hachiko nie chciała przyjąć pomocy Yuki, bowiem wampirzyca była już wystarczająco zmęczona, a przed nią jeszcze wyczerpujące leczenie wampira. Temu wolała zająć się swoimi ranami samodzielnie, co przecież nie zajmie jej za dużo czasu. Szybko i sprawnie się z tym uwinęła. Mając takie doświadczenie jak Ruda, większość rzeczy wykonywała już machinalnie. Nie odczuwała przecież nawet bólu, był on tak minimalny w tej chwili, że dla Hachiko praktycznie nie istniał.
Akurat kiedy wróciła do salonu, Yuki skończyła leczenie Testamenta, więc na dobrą sprawę nie miały się już o co martwić.
- Dzięki za pomoc. Jak chcesz to skorzystaj z łazienki.
Zaproponowała jej, samej zasiadając na fotelu. Nalała sobie trzeciej lampki krwi i skierowała swój wzrok na postać męża.
- Zauważyłam, że nie masz obrączki. Wszystko w porządku?
Ciężko stwierdzić czy Hachiko w jakimś stopniu przejmowała się wampirzycą. Na pewno była jej wdzięczna i dostrzegała zmęczenie nie tylko z powodu używania swoich mocy...

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Sob Gru 08, 2012 6:30 pm

Zorientowała, domyśliła, jak zwał tak zwał. W każdym razie, fakt, widoku obrączki na placu jednego i drugiego i jeszcze sposób zachowania się w stosunku do siebie, a przynajmniej zachowanie Hachi wobec Testamenta. Tak więc była prawie pewna co do stosunków ich łączących, a przynajmniej od chwili pojawienia się Hachi, bo wcześniej nie miała zielonego pojęcia o niczym. Nie pytała się o nic, nie próbowała się w to wdrażać, a jedynie skupiała się na tym co tu i teraz. A po tym jak Testament wpadł w szał i co się stało potem, bardzo się tym wszystkim zmartwiła, bo dotarło do niej, że sprawa jest znacznie poważniejsza niż mogłaby przypuszczać. Dlatego też postanowiła mu pomóc najlepiej jak tylko mogła, choć w tej chwili ograniczało się to jedynie do wyleczenia obrażeń wewnętrznych, których nabawił się w dość nieprzyjemny sposób.
Postarała się, skupiła na ciele kanibala, wychwyciła wszystkie obrażenia i wyleczyła się w miarę możliwości, więc po przebudzeniu wampir powinien czuć się dobrze, nie licząc drobnych zawrotów głowy i tym podobnych, spowodowanych psychotropami. Miała nadzieje, że teraz będzie już spokojny, bo na chwilę obecną miała dość wszelkich ataków i niespodzianek.
Spojrzała na Hachi, gdy ta wróciła. Pokręciła głową przecząco. Nie potrzebowała iść do łazienki, zresztą nawet nie miała sił. Była teraz mocno osłabiona. Również znalazła sobie jakieś miejsce do siedzenia i wpiła się w to miejsce z przyjemnością. Krwi już pić nie chciała. Nie czuła takiej ochoty. Na pytanie, jakie jej zadała nie odpowiedziała od razu. W sumie to Hachi nieco ją zaskoczyła.
- Rozwiodłam się niedawno.
Bardzo niedawno. Odpowiedziała jednak krótko, nie zdając się w szczegóły, no i przede wszystkim nie ukrywała swojego rozwodu w tajemnicy. Nie było takiej potrzeby. Uśmiechnęła się słabo. Dawno nie rozmawiała z Hachiko i w sumie nie była pewna co do statusu tej znajomości. Nie przejmowała się tym jednak zbytnio. Robiła tylko to co uważała za słuszne, a że chciała pomóc, to też to zrobiła.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Sob Gru 08, 2012 7:20 pm

Nie ma to jak darmowa taksówka w postaci dwóch panienek. Kanibal nie musiał się trudzić, aby dotrzeć do posiadłości, w ogóle czemu nie skierowały się do zamku? Był bliżej. Ha! Zresztą, nie ma co się czepiać. Hach z Yuki zajęły się wszystkim, a biedne stawy wampira nie musiały się męczyć. Kto wie, może ponownie skorzysta z ich usług?
Wampir spał sporo czasu na niezbyt wygodnej kanapie, ba, była nie na jego rozmiary. Więc czemu nie znalazł się w łóżku? Powinny się bardziej postarać i przenieść na piętro i to w podskokach! No ale jak znalazł się już w salonie, w dodatku szlachetna wyleczyła jego wewnętrzne rany. Taka pomoc jest przydatna, zwłaszcza gdy ma się obrażenia po tak silnym porażeniu. Zwykły człowiek czegoś takiego by nie przeżył.
Trochę minęło zanim otworzył oczy. Czuł się fatalnie, a zażyte leki powodowały niezłą karuzelę w głowie. Złapał się za nią, mrucząc niemile dla ucha przekleństwa. Nie patrzył jeszcze na Hachiko, ani na Yuki. Pierw musiał sam się ogarnąć. A kiedy dotarło do niego, że już nie znajduje się w parku, nieco się zdziwił.
- Gdzie... Ja jestem?
Spytał cichym głosem, wlepiając wzrok w Yuki, a potem w Hachiko. Ruda... Co ona? Potrząsnął głową, w ogóle nie pamiętając szału. Urwał mu się film dosłownie. Nie pamiętał, jak ta przybyła do parku, starając się go powstrzymać. Nieźle. Rozejrzał się po stole, doszukując się krwi. Jakaś butelka! Wampir wychylił się po nią, chwytając ją za szyjkę. Zajrzał do środka, nie widząc krwi. Była pusta. Z ciężkim westchnięciem odłożył naczynie, łapiąc grymas niezadowolenia na mordzie. Suszyło go strasznie! Uśmiechnął się do Rudej, wskazując głową w stronę wyjścia z salonu. Niech mu Wać panna krwi przyniesie bo przecież POSZKODOWANY żąda. A może Yuki? Obojętnie kto.
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Sob Gru 08, 2012 8:51 pm

Kanibal wyleczony, a Yuki miała teraz możliwość odpoczęcia sobie. Nie musiała pić krwi, jeśli nie chciała, a wampirzyca nie wnikała dlaczego szlachetne skosztowała jej tak mało. Wiedziała, że Yuki należy do tych delikatnych dzieci nocy, więc i tak się zdziwiła, że w ogóle umoczyła w ludzkiej krwi swoje wargi. I nawet wypiła całe dwa kieliszki! Ruda nie wątpiła, że Yuki nie skrzywdziłaby nawet muchy.
Nie chciała się wykąpać? To nie, nie będzie jej zmuszała, chociaż dzięki temu mogłaby się zrelaksować, wypocząć, a nawet w jakimś stopniu otrzeźwieć i zyskać siły. Kąpiel była dobra na takie sytuacje. Oczywiste było, że mogła się czuć trochę niekomfortowo, w obcym domu i tak dalej.
A więc rozwiodła się. Hachiko to zaskoczyło, bowiem nie spodziewała się, że takie rzeczy zdarzają się wśród szlachetnie urodzonych. Przecież było ich tak mało, że niemalże na siłę łączono rodzeństwa, kuzynów, dalszą czy bliższą rodzinę. Choć ciekawa jak sama blondynka musiała się z tym czuć. Utrata najbliższej, ukochanej osoby jest jak cios w serce. Nie ważne, że to serce bywa lodowate dla wszystkich innych. Dla tej wyjątkowej osoby potrafi zmięknąć.
Wampirzyca nie umiała pocieszać, więc nawet nie odezwała się słowem. Zamilkła, wpatrując się w śpiącą posturę Kanibala, który po chwili jęknął coś niewyraźnie, poruszył się i zaczął bluzgać pod nosem. Cały on, nic dodać nic ująć.
Obłędne, niespokojne spojrzenie, zawroty głowy, pewnie złe samopoczucie... wyglądał jakby nic nie pamiętał. Ba! Nawet nie wiedział, gdzie się znajduje, a był to przecież dom Hachiko, który dla niej kupił.
- W naszym domu, na wsi.
Pospieszyła mu z odpowiedzią, patrząc jak dźwiga się po butelkę z krwią. Musiał się wielce rozczarować, bowiem okazała się pusta. Złość ponownie w nim zagościła, ale zaraz spojrzał na żonę i kiwnął w stronę wyjścia z salonu. Spojrzała we wskazaną stronę.
- Chcesz już iść?
Spytała, jakby nie rozumiejąc o co mu chodzi. Na dobrą sprawę, krew znajduje się w salonie, w barku, blisko wampira. Chciał, aby Ruda mu podała? Z chęcią by to zrobiła, gdyby nie zmęczenie i fakt, że ostatnim razem jak się widzieli, bez słowa opuścił małżonkę tuż po tym jak się z nią przekopulował.
- Jak się czujesz? Pamiętasz coś?
Spytała, nachylając się w jego stronę, jakby w ten sposób mogła wyczytać z jego twarzy odpowiedzi na swoje pytania.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Nie Gru 09, 2012 2:05 pm

Przybyli tu, bo tak pokierowała Hachi i Yuki nie chciała się z tym kłócić. w żaden sposób nie protestowała, ani nawet nie pytała się tego, gdzie konkretnie się udają. Równie dobrze mogłyby zostawić go tam w parku, ale kłóciłoby się to z charakterem blondynki, która zwyczajnie nie byłaby w stanie tak zostawić kogokolwiek. Testament więc nie powinien narzekać, w końcu go nie porzuciły, kierując się troską o jego zdrowie. Spał jak zabity, co wcale im nie ułatwiało niczego, musząc to bydle dźwigać, ale i tu nie miała żadnych pretensji. Za to teraz mogła na spokojnie odpocząć, oczekując przebudzenia się Testamenta.
Za to miały z Hachi czas przynajmniej na krótką rozmowę. Odpowiedziała jej szczerze na zadane pytanie, ale tego nie komentowała. I owszem rozwód jest możliwy jak najbardziej, tylko musi być ku temu powód i właściwie wygląda to raczej nie jak typowy rozwód, a jak rozwiązanie umowy. Było to dla niej silne przeżycie, a zwłaszcza w związku z tym, że musi się przyzwyczaić na nowo do samotnego życia i pustego prawie domu. Chodzi tu raczej o kwestie świadomości nowej sytuacji.
Nastało dość długie milczenie, a Yuki w tym czasie postanowiła się zrelaksować. Niedługo też trwało, gdy i Testament postanowił się wyspać. No tak, one odwaliły kawał roboty, by go tu przywlec, a on smacznie spał i może jeszcze mieć jakieś fochy. Yuki szybko zwróciła na niego wzrok, patrząc jak wielkolud się budzi. Widać było, że był jeszcze mocno zdezorientowany, ale to akurat normalne, po tym co się stało i jak został nafaszerowany tabletkami. Grunt jednak, że nic mu nie było, a one obie dobrze się nim zajęły. Uśmiechnęła się lekko do mężczyzny, gdy ten zaczął się rozglądać. Nic nie mówiła, gdyż Hachi robiła to za nią.
- Dobrze Cię widzieć wśród żywych.
Oczywiście miała na myśli jego wcześniejszy stan nieprzytomności. No co ważniejsze nie wyglądał na takiego, co by miał ich zaraz na miejscu pozabijać, co również było dość istotną sprawą. Widząc jak Testament nieporadnie szyka krwi, postanowiła mu ruszyć z pomocą. Widziała skąd Hachi brała krew, więc postanowiła pozwolić sobie na ruch, mając nadzieje, że wampirzyca nie będzie miała jej tego za złe. Na przykład, że za dużo sobie pozwala. Tak więc wstała z fotela i podeszła do barku, skąd wyjęła butelkę, którą zaraz podała kanibalowi.
- Pij na zdrowie.
Po tym wróciła na swoje miejsce, wolnym, lekko ociężałym krokiem. Była zmęczona ot co, choć starała się tego nie okazywać. Nie było takiej potrzeby. Opadła ciężko na fotel, czując ulgę i niezwykłą przyjemność płynącą z siedzenia na ma czymś miękkim i miłym.
W sumie ją również ciekawiło, czy pamiętał on cokolwiek ze swojego napadu.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Nie Gru 09, 2012 3:50 pm

Ależ on nie ma do nikogo pretensji. Wapirzysko wyspało się w miarę, nie mając także pojęcia, że podczas tego stanu, wampirzyce udzieliły mu pomocy. Choć i tak jest po swojemu wdzięczny, mimo iż jeszcze nie wiedział co one uczyniły, jedynie mógł się domyślać.
Rozglądał się po pomieszczeniu nieco zmieszany, a kiedy uzyskał odpowiedź od Rudej, popatrzył na nią równie zaskoczony. Więc przytargały do aż do wioski? Stwór miał chęć buchnąć śmiechem, ale zdążył się powstrzymać. Hachiko miała go niemal na wyciągnięcie ręki, zatem tak jakoś obrywać nie chciał, zwłaszcza gdy nie przełknął nic od momentu wybudzenia. Popatrzył jedynie, nie mogąc powstrzymać zmęczonego uśmieszku. Niech odbiorą go jako podziękowanie, bo naprawdę, mogły zostawić bestię w parku na pastwę łowców.
Nie dostał krwi! Hachiko źle odczytała jego prośbę, co przez to odrobinę się rozzłościł. Fuknął w pełni zirytowany, patrząc na pustą z wielką tęsknotą. Ach, dopiero Yuki zrozumiała o co może kanibalowi chodzić. Uwaga... Ucz się Hachiko, ucz! Szlachetna podała mu butelkę, ten skinął głową na znak podziękowania i w szybkim tempie opróżnił butelkę z krwi.
I zaczęły się pytania. Wampir milczal bawiąc się pustym naczyniem. Gryzł butelkę, oglądał ją ze wszystkich stron, a nawet zaglądał do jej środka. Kobiety, ona zawsze we wszystkim widzą troski, niebezpieczeństwa itd.
- Nie pamiętam nic. Urwał mi się film po ujrzeniu tej kobiety.
Burknął chłodno, samemu starając przypomnieć sobie jakieś fragmenty z tego napadu szału. Jedyne co mu zostało, to pusty żołądek i silny ból głowy. Odłożył butelkę, rzucając wzrok na Hachiko. Wampirzyca na pewno nie zostawiłaby go w potrzebie. A skoro była blisko niego, złapał ją za dłoń, uśmiechając się na swój zaczepny sposób. Niech taka zła na mężulka nie będzie.
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Nie Gru 09, 2012 4:20 pm

Blondynka mogła sobie już dawno iść, jeśli nie miała ochoty na zabieranie ze sobą Kanibala. Natomiast Ruda nie mogła sobie pozwolić na to, aby go tam zostawić. Po pierwsze za kilka godzin wzeszłoby słońce, kilka minut i byłby już prochem. Następnie, dorwać by się do niego mogły jakieś wampiry, wiadomo, nieprzytomna kolacja leżała na ziemi. A po trzecie w każdej chwili pojawić się mogli łowcy. A Ruda czytała gazety, więc po tych wszystkich numerach jakie wyczynił, na bank był poszukiwany. Nie mogła więc sobie pozwolić na to, aby coś mu się stało. Już kilka razy go utraciła, na szczęście za żadnym nie była to trwała, prawdziwa strata. Poza tym, pozostawić bliską osobę na pastwę losu? Tak jak Ruda potrafiła wyżywać się na swoich ofiarach, tak nie potrafiła skrzywdzić Kanibala. Chyba, że wpadała w gniew, a wtedy wiadomo, darła mordę najgłośniej jak tylko mogła.
Wracając jednak do Yuki i jej rozwodu. Hachiko pocieszać nie umiała, nie znała się na tym. Brakowało jej empatii, była pusta na takie uczucia. Jednak potrafiła doskonale zrozumieć blondynkę. Samotność, utrata bliskiej osoby... sama przez to przechodziła, więc dlaczego miałaby odwrócić się od wampirzycy?
- Jeśli chcesz możesz u mnie zamieszkać. Nie czułabyś się samotna. Z tego, co wiem lubisz też dzieci...
Zaproponowała szlachetnej. Oczywiście nie chciała jej do niczego zmuszać, ale miałaby jakieś towarzystwo i może nie czułaby się tak... osamotniona? Na dobrą sprawę Hachiko sama nie wiedziała dlaczego zaproponowała coś takiego. Choć nigdy w żadnym stopniu nie odczuwała do szlachetnej wrogości. W dodatku w Enklawie pojawiły się dzieci, więc Yuki może jakoś by odżyła?
A dalej to już rozmowę przerwało im przebudzenie się Kanibala. Hachiko doskonale rozumiała męża, który potrzebował krwi. On zawsze po długim spaniu robił się głodny i zapewne sama krew mu nie starczy. Jednakże wampirzyca nie zamierzała się fatygować. To była kara za to, jak ją zostawił bez słowa. Skoro on potrafił być samolubny, ona nie zamierzała być gorsza. Wiadomo, kto z kim przystaje taki się staje. Jednak wampirzyca nie umiała się długo na niego obrażać, nawet nie można tak tego nazwać. Chciała go po prostu ukarać i tyle.
Szlachetna od razu wyręczyła Rudą. No nic, nie musiała się kłopotać po butelkę sama. Jednak... tak, nie spodobało się jej to. Owszem, coś ją dziwnie zakuło, więc odwróciła wzrok. Spojrzała na Kanibala dopiero, kiedy powiedział, że nie pamiętał nic co się stało. Wampirzyca ukryła zabandażowaną dłoń. Nie chciała, aby wampir poczuł się winny tego, że ją zaatakował. Nie zrobił tego przecież specjalnie.
- Pojawiłam się w momencie, kiedy wpadłeś w szał, chcąc nakarmić się tą kobietą. Odciągnęłyśmy Cię z Yuki od niej i podałyśmy coś na uspokojenie. To był jedyny sposób. Jednak teraz możesz czuć zawroty głowy, więc poleż w spokoju przez moment.
Odpowiedziała spokojnie mężowi, czując jak dotyka ją za zdrową dłoń. Ba, odwzajemniła uścisk dłoni, także lekko się uśmiechając. Nie umiała się na niego gniewać! I owszem, nie zostawiałby go w potrzebnie, a było to nie tylko przywiązanie do Testamenta. Zaraz też podrapała go za uchem, a przecież była to ulubiona pieszczota wampira. Zranioną dłoń wciąż ukrywała.
W sumie zdziwiło ją to zaczepne spojrzenie (domyślała się, o co mu chodzi) jak i fakt, złapania ją za dłoń.
- Bardzo głodny?
Spytała, jakby w ogóle go nie znała!

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Nie Gru 09, 2012 6:11 pm

Zrobiła to co uznawała za słuszne. Byla w towarzystwie Testamenta i czuła się w odpowiedzialności by udzielić mu pomocy, choć wiedziała, iż było to ryzyko i to niemałe. Nic jednak wielkiego się nie stało na całe szczęście, więc nie było nawet o czym mówić, a Yuki w pewien sposób poczuła się... potrzebna. Tego jej chyba było trzeba, bo po rozwodzie po tym jak ją własny syn potraktował, czuła się jak piąte koło u wozu, coś niepotrzebnego, zbędnego, coś, co nie ma racji bytu i nikt tego nie chce. Oczywiście nabrała już wiele doświadczenia i dlatego też nie załamywała się tak łatwo, co jednak nie oznacza, że spływało to po niej jak po kaczce. Od Hachiko nie oczekiwała niczego, ba... nie oczekiwała niczego, właściwie od nikogo. Przecież nie będzie nikogo do niczego zmuszać. Nawet synowi dała spokój, choć to nie oznacza, że przestała go kochać.
Propozycja jaką zaraz jej rzuciła Ruda, nieco zbiła ją z tropu. Dobrze, że siedziała w fotelu, bo być może nawet lekko by się pod nią nogi ugięły. Nie musiała się jednak zbyt długo nad tym zastanawiać.
- Nie ma takiej potrzeby Hachi. Nie chce być dla nikogo zwadą, a jeszcze mieszkanie u kogoś kątem, wydaje mi się być czymś niezbyt dobrym. Poza tym nie chce pozostawiać domu samego. I... nie wiedziałam, że masz jakieś dzieci.
Czułaby się zbyt dziwnie, gdyby miała zamieszkać u Hachi. Przy okazji za to się dowiedziała, że ma dzieci, a przynajmniej taki wniosek wysnuła. Nie miała przecież pojęcia o tym, że niedawno urodziła. A dzieci... owszem lubiła je nawet bardzo, problem polegał na tym, że dzieci nie lubiły jej, a przynajmniej jej własne rodzone dzieciaki. Jednakże to nie ona powinna być tu głównym tematem rozmów, a Testament, który na całe szczęście się wybudził i wyglądało, że czuł się dobrze. Dlatego też, skierowała wzrok w jego stronę i jak się zaraz okazało, nie pamiętał on nic z ataku. To było nawet do przewidzenia, choć z drugiej strony mogło być zastanawiające.
- Wyleczyłam też twoje obrażenia wewnętrzne. Twoja obroża nieco gwałtownie cie potraktowała.
Uśmiechnęła się słabo, dodając swoje trzy grosze do wyjaśnień Hachiko. Ona sama już chyba do niczego tu potrzebna nie była. Zrobiła co miała zrobić, pomogła jak tylko była w stanie i nawet odpoczęła tak trochę. W takim razie chyba będzie musiała się zbierać, tym bardziej, że jak zaobserwowała, że stosunki między Hachi i Tessem, były całkiem dobre.
- To nie będę wam już przeszkadzać. Cieszę się, że mogłam choć trochę pomóc. Testamencie, masz odpoczywać i bardziej uważać na siebie.
Posłała mu uśmiech, wolno podnosząc się z fotela. Była lekko ociężała, ale tak źle nie było. Pochwyciła torebkę zakładając ją na ramię i stanęła tak przy fotelu, przyglądając się parze wampirów.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Nie Gru 09, 2012 7:40 pm

Ruda dobrze znała mężulka i tego wyjaśniać nie trzeba. Nie pamiętał nic z napadu na kobietę, ani na biedną Hachiko którą zaatakował. Nie czuł nawet smaku jej krwi w ustach, a jedynie gorzki posmak tabletek. Choć po wypiciu krwi, przeszłość jakby przestała mieć znaczenie. Głowa wracała do normalności, zawroty minęły, poza zmęczeniem jakie potwora gnębiło. Szał potrafi wykończyć, a kiedy ma się tą obrożę od łowców, to tym bardziej musi odpocząć.
Niech Hachiko nie będzie zazdrosna o podanie krwi przez szlachetną, ta wykonała ten gest z dobrej woli, ot co. Poza tym naprawdę był wdzięczny za ich pomoc, gdyby nie te kobiety, kanibal niewiadomo jakby skończył. W łapach łowców lubi innego wrogiego truchła, a ta bestia wrogów ma wielu, nawet wśród swoich. Taki los kanibala.
Nie wcinał się w rozmowę wampirzyc. Nici mu do tego, chyba że szlachetna miałaby jakoś zagrozić jego żonie lub też obie miałyby coś knuć. W każdym bądź razie był spokojny o wszelakie tematy, dopóki coś mu się nie spodoba.
Niebawem otrzymał odpowiedzi na wydarzenia. Zaatakował kobietę, potem wpadła Hachiko i obie panie go powstrzymały. Pytanie... Co z tamtą niewinną przypadkową kobietą? Nie dały mu ją zjeść? Aż przełknął ślinę, powstrzymując komentarz z trudem. Uśmiechnął się w zamian za to. Yuki go wyleczyła?
- Muszę wam podziękować, ocaliłyście mój zadek.
Stwierdził z westchnięciem, nie zamierzając wcale wstawać. Jemu nie trzeba dwa razy powtarzać jeśli chodzi o odpoczynek.
Zaczął już startować do żony, łapiąc ją za łapkę. O tej drugiej nie wiedział, skoro się tak zastawiała. Na pytanie Hach wyszczerzył się wrednie, przyciągając ku sobie wampirzycę. Mogła swobodnie się na nim oprzeć. Wtem odezwała się wampirzyca.
- Jak się znudzisz siedzeniem w domu, możesz nas odwiedzić. W końcu pomoc Ci zawidzięczamy, a głównie to ja. Co do odpoczywania, wiedz że polecenia tego nie zlekceważę.
A niech ma te kilka miłych słów. Stwór zajął się żoną, obejmując ją swoimi niedźwiedzimi łapami.
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Nie Gru 09, 2012 8:13 pm

Hachiko nie obwiniała Testamenta o atak. Nie robił tego świadomie, nie umiał nad tym panować, cierpiał i dlatego w takich chwilach potrzebował pomocy. Zapewne gdyby trafił na kogoś innego, a nie Yuki, leżałby dalej w parku, w slumsach, zdany na swoich wrogów.
Hachiko dostrzegła, że szlachetna bardzo zdziwiła się ową propozycją. Ruda wcale się nie dziwiła, bo przecież nie należała do hojnych osób, proponując wspólne zamieszkanie. Ba, ona czasami także czuła się samotnie, więc tym bardziej powitałaby tę osóbkę w swoich skromnych progach. Na pewno byłoby zabawnie, coś by się zaczęło dziać. Ale czy Yuki wytrzymałaby niektóre napady Hachiko? Tego nie wiemy. Ale na pewno wampirzyca zdawała sobie sprawę, że Hachiko należy do tych "morderczych" wampirów.
- Yuki czy ja wyglądam na osobę, która proponuje wspólne zamieszkanie wszystkim wampirom? Rozumiem doskonale Twój smutek i samotność, a duży, pusty dom mógłby Cię przytłaczać.
Kto wie jak bardzo te wampirzyce mogły być w tym momencie do siebie podobne. A Hachiko i niesienie pomocy to był tak rzadki widok, że aż sama siebie zaskoczyła. Poza tym wciąż miała spory dług wdzięczności ze strony szlachetnej, więc chciała go jakoś spłacić. W ten sposób każdy byłby zadowolony.
- Owszem, mamy dzieci. Niedawno urodziły się nam bliźniaki. Zresztą mogłabyś je poznać.
Zaakcentowała słowo "my", mając oczywiście na myśli Testamenta. Bo z kim innym miałaby mieć dzieci? Jakoś nie należała do wampirzyc, które puszczają się na prawo i lewo, zdradzają własnych mężczyzn i gwałcą mężczyzn innych kobiet...
- A dom się nie martw. Na pewno masz służbę, to raz. Dwa nie zabroniłam Ci tam często wpadać.
Zaśmiała się wrednie. Taaa, nie ma to jak zakazać robić czegoś szlachetnemu wampirowi. Czegoś takiego jeszcze nie robiła, więc byłoby coś nowego... No ale, szkoda jej było Yuki wykorzystywać w taki sposób.
Wampir zaraz pociągnął wampirzycę do siebie, więc ta nie ociągając się zbytnio i nie stawiając, przysiadła na kanapie, opierając się o tors męża. A miała przecież o co. Praktycznie tonęła w tych wielkich i silnych ramionach. Czyż każda kobieta tego nie pragnęła? Spojrzała na twarz Testamenta i opuszkiem palca przejechała po jego bliźnie na twarzy. Nie, nie szpeciła go. Ona uwielbiała blizny. Zresztą według niej wampir był przystojny.
Nie odpowiedziała nic na słowa szlachetnej. Nie chciała jej wyganiać, a i Testament także Yuki zaprosił.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Nie Gru 09, 2012 9:00 pm

Nie chciała być dla nikogo ciężarem, a niestety od czasu pewnych zdarzeń związanych z jej własną rodziną, miała odrobinę zaniżoną samoocenę. Miała wrażenie jakby nie była nigdzie potrzebna, a jej próby udzielenia pomocy, sprawdzenia się, są traktowane negatywnie, jak coś niepotrzebnego i zbędnego. Propozycja Hachi dość mocno ją zdziwiła, było to po prostu niecodzienne. Nie była co do tego przekonana, nie widziała powodu dla którego miałaby się, choćby czasowo przenieść do jej domu. Trzeba przyznać, że czuła zakłopotanie tą propozycją i dlatego odmówiła. Uznała, że po prostu byłoby nie na miejscu. Mimo wszystko starała się nie pokazywać tego po sobie, a całkiem nieźle jej szło ukrywanie swoich odczuć. Znacznie bezpieczniej było zamykać się uczuciowo przed innymi.
Z drugiej jednak strony miała ochotę bardzo podziękować Hachi za jej propozycję. Było to bardzo miłe z jej strony i do tego, jak zaraz stwierdziła, było to coś wyjątkowego. Jak się też dowiedziała, rzeczywiście Hachi miała malutkie dzieci. Znaczy Hachi i Tess. ładna to musi być rodzinka, zresztą jej własna rodzina również sporo odstaje od normalności. Właściwie, to Yuki nie miała już prawie rodziny. Były mąż to nie rodzina, a dzieci nie bardzo chciały z nią utrzymywać kontakt, była jeszcze Kyuko, ale nie wiedziała co z tą dziewczyną. Widziała ją tylko raz. Byli jeszcze rodzice... no ale. Chyba będzi8e musiała jeszcze raz się zastanowić nad tą propozycją, tym bardziej, że i Testament ją do tego zachęcił.
- Nie jestem od tego przekonana. Nie chce być zwadą... choć z drugiej strony... - zmarszczyła lekko nos, zastanawiając się nad tą sprawą. - W sumie pewnie nie byłabym nawet przeszkodą, rzadko bywam we własnym domu, więc nawet przeniesienie się do was wiele by nie zmieniło.
Uśmiechnęła słabo, ale jak najbardziej szczerze. Nie chciała im robić przykrości, tym bardziej, że oboje, nawet Testament(!) byli dla niej mili. Westchnęła cicho, przykładając dłoń do skroni Głowa zaczęła jej pulsować bólem, ale to może tylko zwykłe skutki uboczne użycia mocy. Obrażenia Testamenta były spore, a Yuki wyleczyła je wszystkie, co za tym idzie, zużyła sporo mocy. Nie chciała jednak im przeszkadzać, tym bardziej, że zaczęli się zajmować sobą nawzajem.
- Najwyżej więc wpadnę kiedyś.
Skierowała się od wyjścia, stawiając sztywne kroki. Powoli podeszła do drzwi frontowych i wyszła. Na pewno jednak jeszcze z Hachi, czy Testamentem się spotka. Prędzej czy później to nastąpi, a poza tym, z chęcią pozna dzieci Hachi i Tessa.

z/t

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   

Powrót do góry Go down
 
Prywatna posesja.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 8Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Prywatna posesja.
» Prywatna pracownia/Komnata Hiro [pierwsze piętro]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: