IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Samuru.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Apartament Samuru.   Pią Lis 02, 2012 11:02 pm

Apartament stworzony specjalnie dla VIPów, polityków i innych obrzydliwie bogatych, sławnych i ważnych osobistości. Ochrona pilnuje drzwi wejściowych, jakie kryją za sobą piękne wnętrze, bogatego apartamentu. Spora sumka pieniędzy została tutaj wpakowana.

- Salon

- Sypialnia właściciela

- Łazienka właściciela (znajduje się w pobliżu sypialni)

- Kuchnia

- Sypialnia gościnna

- Łazienka gościnna (znajduje się w pobliży sypialni)
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sro Lis 14, 2012 8:51 pm

Sophie ze sklepu przyjechała od razu do apartamentu. Jak nigdy do domu wróciła trzeźwa, ba! Biegające od czasu do czasu sprzątaczki - no w końcu nie myślicie, że mieszkanie sprząta ona bądź Sam? Toć to co najmniej śmieszne rozwiązanie - od razu powinny przyhaczyć jej stan. Szła prosto, nie gadała głupot, nie śmierdziała alkoholem. Stał się cud. Jawny cud. W każdym razie - zadowolona z siebie dziewczyna - odłożyła torby z zakupami na ziemię w przedpokoju, zdejmując automatycznie buty i skórzaną kurtkę, którą rzuciła niedbale w kąt pomieszczenia. Da, to, że nie wróciła pijana nie znaczy, że lenistwo jej przeszło. Wymamrotała coś pod nosem, po czym przeszła się do salonu, ostatecznie rzucając się z rozmachem na kanapę. Taaa, kanapa to świętość. Kanapy trzeb czcić, rly! Niemniej, szlachetna odwróciła się tyłkiem do telewizora - przez co kiecka podwinęła jej się do góry - podłożyła ręce pod głowę i zwyczajnie - tak na bezczela - poszła spać, o. No co? Trzeba się psychicznie nastawić na darcie japy przez Samcia! W końcu nasz szanowny burmistrz mógł się wkurwić, że wysłała go na spotkanie, trololol.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sro Lis 14, 2012 8:57 pm

Samuru i darcie mordy? Nie, no co Ty. Samur to poczciwy wampir, który kocha pokój i za wszelką cenę chce zwalczyć głód na świecie. Zresztą, gadanie o dupie Maryni nic nam nie daje, dlatego zacznę od zajebistego wejścia burmistrza do swojego mieszkania. Wyczuł zapach Sophie, rzucony niedbale płaszcz. Potem te zakupy... Zmarszczył brwi w gniewie, kierując się do salonu. no proszę, wampirzyca spała. Ale, o dziwo nie capiła alkoholem! Odwyk czy jak? Nieważne. Szlachetny był wściekły, że musiał sam wszystko załatwiać.
- Nie udawaj, ze śpisz!
Warknął zły, zaciskając te zębiska. Nie siadał w fotelu, stał przy kanapie jak kat przy ofierze do ścięcia. Czekał aż Sofa usiądzie, popatrzy na niego i zacznie się u licha tłumaczyć! On musi wszystko załatwiać sam! On, on i jeszcze raz ON! Czy ona nie wie, że jej mąż ma wymagającą pracę?! Za każdym razem musi jej to powtarzać? Skrzyżował ręce, mając tą ostro zadumaną minę, jak jakiś wściekły pawian. Jeszcze trochę, a zacznie rzucać meblami... Tak jak kiedyś, hohoho. No ale może wampirzyca jest chora? Ta, chyba na wora. Ona jest leniwa i tyle, biedny szlachetny musi zajmować się ożenkami, a to jej robota.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sro Lis 14, 2012 9:10 pm

Mordo, no Mordo! Weź pochwaliłbyś ją chociaż raz! Widok Sophie w stanie - co najmniej - niewyjściowym, to codzienność, ale widok Sophie w stanie trzeźwym, to już naprawdę rzadki okaz, temu też Samcio seryjnie powinien być zadowolony, że chociaż raz udało jej się ogarnąć cztery litery. W końcu jej jest naprawdę ciężko odstawić alkohol, który żłopie przy każdej możliwej okazji. Zresztą, co ja będę się rozpisywać. I tak wszyscy wiemy, że zacny burmistrz jej nie pochwali. Czas pochlastać się suchą bułką, rly.
- Nie udaje. - burknęła, przekręcając się na brzuch, w ten sposób chowając twarz w poduszce, zaś tyłek wypięła do góry, całkowicie ignorując obecność męża, ba! Specjalnie pomachała jeszcze koło kanapy ręką, jakby odganiała muchę. Co z tego, że zdenerwuje go jeszcze bardziej? Przynajmniej poleży sobie ze dwie minuty dłużej, a potem wpierdol i znowu mieszkanie do remontu. Że też mu się chce wydawać na to hajs! Sofa by zostawiła wszystko tak jak było po ich ostatniej bitwie, bo wiadomo, że zaraz i tak wszystko rozjebią.
- Co ja Ci znowu zrobiłam, co? - dodała jeszcze, jakby bardziej do poduszki niżeli do chłopaka. Pociągnęła cicho nosem, udając poszkodowaną.
- Przecież jestem grzeczna, nooo. - mruknęła niezadowolona, chowając dłonie pod poduszkę.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Lis 15, 2012 6:07 pm

Pochwalić?! Niby za co! Sofa nawet w stanie trzeźwości potrafi doprowadzić szlachetnego do szewskiej pasji. Choć gdyby się tak grzecznie zastanowić, bardzo dobrze iż wampirzyca tym razem opanowała swoje zapędy do alkoholu. Inaczej Samuś byłby zmuszony wysłać ja na jakiś obóz pracy, gdzie dostała by kilof w łapę i za szklankę wody, harowałaby od świtu do nocy. Tak! Samuru jej to załatwi bo przecież jest najbardziej kochającym mężem na świcie! Jeszcze będzie mu wdzięczna i z tejże wdzięczności wyliże mu wszystkie buty, hoho.
Zignorowała obecność mości męża? Powyrywać włosy? Sobie? Nieee... Zaraz Sophie zostanie ogolona z każdego włoska, jakie tylko ma na swoim ciałku.., Nawet te z brwi! Aż zacisnął zębiska mocniej i gdyby nie ten wilczy zgryz, mógłby nimi pozgrzytać. Cholera... Zazdrości ludziom takiego znaku zdenerwowania. W dodatku wypięła tyłek. Nie, to już bezczel na całego. Szlachetny wciągnął gwałtownie powietrze, hamując gniew.
Co zrobiła? Burmistrz uśmiechnął się podle, nie puszczając ani słówka z ust. Jeszcze nie teraz. Wyminął sobie kanapę, stając blisko wypiętych drugich policzków małżonki. Poszkodowana Sofa? Dobry żart. Istna wspaniała z niej aktorka. Dobra, pora działać!
Szybkim, bezszelestnym ruchem ściągnął pasek. Wziął większy zamach i nadzwyczaj w świecie świsnął nim po pośladach żony. Ot, tak z miłości do niej. Żeby było jeszcze ładniej, nie pozwolił uciec (nie)poszkodowanej wampirzej dziewczynie, łapiąc ją za tą spódniczkę. I nie chcę owijać już w bawełnę, Samuś siedział sobie wygodnie na kanapie, a Sofe przerzucił przez kolano. Skutecznymi ruchami trzepał tyłek krnąbrnej żony.
Może się nauczy? A jak nie, to na karnego jeża!
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Lis 15, 2012 6:33 pm

Foch miliard. Ona się stara i nikt jej tutaj nie docenia. Ot, bidaczka pakuje walizy i jedzie do Ringo, rly! Ten się wcale nie obrazi jak wróci schlana do domu i zacznie go obmacywać bez większego powodu. No w końcu jak ma ochotę na małe co nieco, to przecież powstrzymywać się nie będzie, a tym bardziej nie będzie zabraniał jej tego stary erotoman, który byłby skłonny przelecieć prawie każdą kobiecinę w tym zacnym mieście. Ale mniejsza z tym, wszyscy wiemy, że Sam jej nie wypuści, a jakby sama się przypadkiem wymknęła, to burmistrz przecie sam ją znajdzie i utłucze, także lepiej siedzieć 'grzecznie' na miejscu i udawać jakim to jest się wiernym stworzonkiem. Bo przecież trzeba jej przyznać, że długo już wytrzymała u boku wampira nie zawieszając wzroku na jakimś innym osobniku. Czego oczywiście nie można powiedzieć o jej małżonku! Sophie nigdy mu nie zapomni molestowania służki. W końcu pamiętliwie z niej bydle, o. O b ó z p r a c y? Dziewczyna wróciłaby z niego szybciej niżby się szlachetny spodziewał! I to z jeszcze większą chęcią mordu w oczach! Naprawdę! Ona się tak łatwo nie da, oj nie da ~
Nie dotykaj włosów Sofy! Za każdy wyrwany byłaby skromna utłuc, bez kitu! Chłopak powinien doskonale wiedzieć, że akurat na punkcie swoich pukli, ciemnowłosa jest akurat cholernie przeczulona. Dostaje szału nawet wtedy kiedy przez przypadek dotknie ich Elliot, a to już coś, bo przecież przy nim prawie nigdy nie wybucha złością, a taka drobnostka potrafi doprowadzić ją do białej gorączki. Biedny Sam, zgrzytać nie może, och. Coś się na to poradzi! Pianistka może mu na przykład spiłować kły, huhu.
Ja wiem, że nieźle gra. Przyszła pora żeby przyznać jej to, że gra czasami nawet lepiej od Nadiry, która zaprezentowała nam ostatnio niezłe przedstawienie o którym rozpisało się kilka gazet. Pomińmy fakt, że to głównie ona wraz z mężem byli głównym tematem artykułów. Ich awantura zrobiła furorę, powinni na tym zarobić.
W każdym razie dziewczyna wyczuła, że coś jest nie tak. Świst zdejmowanego paska szybko dobiegł do jej uszu, nim jednak zdążyła zerwać się z kanapy, oberwała nim w swoje seksowne cztery litery. Pisnęła głośno, bijąc pięściami o jedną z poduszek kanapy.
- Jesteś nienormalny! - jęknęła, starając się chodź trochę zasłonić dłońmi tyłek. Ona naprawdę nie ma czterech lat, żeby tłuc ją skórzanym paskiem. Niemniej, aby nie dać zbytniej satysfakcji swojemu jakże 'kochanemu' mężulkowi, zacisnęła wargi w wąską linie, żeby nie wypuścić z siebie choćby jednego, kolejnego pisku. Nabrała trochę czerwieni na polikach, machając zabawnie chudymi nogami.
- Przestań niewyżyty zboczeńcu! - wymamrotała, zaciskając łapki w pięści jak mała dziewczynka.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Lis 15, 2012 7:13 pm

Nie ma sprawy! Ringo chętnie przygarnie chętną Sophie na małe macanie tego i tamtego! Pouczą się nawzajem wampirzej anatomii, a potem wyhodują sobie wszystkie dzieciaki, jakie wujaszek Samura jej załatwi! No ale do rzeczy, mężulek Sofci bywa kurewsko zazdrosny, normalnie jak nikt inny! Jeśli zobaczy jakiegoś przydupasa w pobliżu wampirzycy, urwie mu nogi przy samej dupie i wsadzi mu je do gardła. Taki uber bodyguard - tylko się nie przyznaje. W każdym bądź razie musi sobie podporządkować nawet i zonę, bo przecież jest Królem! A każdy, łącznie z rodziną muszą go słuchać. A co do jego służki Aiko... Do kurewskiej nędzy, nigdy nie mógł nawet jej dotknąć, bo jak nie Sophie, to Elliot. Choć dobrze iż tak się dzieje, aż dupę żal ściska, że taka rodzinka mogłaby się rozpaść.
Nie dotykać włosów Sofy? Samuru będzie je macał wszystkim czym się da! Od gorącego żelazka po olej silnikowy! Niech się boi, jak tylko zadrze z psychopatycznym mężulkiem, który to niemal ciągle wymyśla jakieś nowe tortury, nie mając zbytnio na kimś ćwiczyć.
Ta, dziennikarze lubią takie afery I niech sobie robią co chcą! Jak się wychyli coś niefajnego, co zaszkodzi jego sławie, zajmie się tymi szmatławcami od zaraz! Mwhahaha! Do rzeczy jednak, nie lubimy przedłużać.
Tak jest kurewsko nienormalny! Uderzał kształtny tyłek małżonki, jak rodowity tatuś tyran. Ojć, on jest mężem tyranem, ojcem w sumie także i takie tam. Nie zwracał uwagi na piski szlachetnej i dopiero za któryś tam razem przestał, a dokładniej dlatego, że ta miała czelność nazwać go zbokiem! Zatrzymał rękę, patrząc gniewnie na dziewczynę. W sposób spokojny odłożył pasek na bok, zrzucając swoją wybrankę na podłogę! Normalnie jak jakiś dywan! Dobrze, że nie wycierał o nią butów.
- Niewyżyty zboczeniec?! Ja Ci go zaraz pokażę! Ty leniwa, cwana... Kobieto! Musiałem za Ciebie załatwiać ożenki Elliota!
Nie, już dosyć. Szlachetny niemal rzucił się na nią, przygniatając do podłoża. Swoją zimną łapę wsunął pod sukienkę żony, natrafiając wskazującym pazurem na jej kobiecość. W dodatku zmuszał ją jeszcze do rozchylenia nóg.
- Może tak w nagrodę zaspokoisz męża, co?!
Mówił cicho? Szeptem do uszka? Nie! On się darł jak opętany! Wyciągnął szybko palca z jej intymności, by złapać za ten jędrny pośladek, który to niedawno potraktował ostro paskiem.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Lis 15, 2012 7:51 pm

Kto powiedział, że Sophie chce mieć z tym typem jakiekolwiek dzieci? Wystarczy jej już jedno! Poza tym, Ringo ma już wypierdka z Nadirą, a to by wyglądało dziwnie, gdyby i ona - tak całkowicie przypadkiem - zaciążyła z nim. No wiecie, przyzwyczaiła się do tego, że z jednej i z drugiej strony ma kompletnie pojebaną rodzinę, ale to byłaby już przesada, naprawdę. Już woli zrobić na złość biednemu burmistrzowi i to właśnie z nim zajść w ciąże, aby później gnębić go pieluchami, mlekiem i takimi tam podobnymi noo. Przecież wszyscy wiemy, jak on kocha takie wycieczki do sklepu po przybory dla dzieciaczków albo w ogóle, jak kocha same te słodkie, drące non stop japę, paróweczki, co nie? Och, tak, tak! Idzie to potwierdzić! Samur, to naprawdę niesamowity zazdrośnik skłonny do zabicia jakiegokolwiek lowelasa szwendającego się wokół drobnej Sophie. Samo przedstawienie, które odwalił w teatrze, potwierdza ten - bądź co bądź - uroczy fakt. No cóż, zazdrosny wampir, to naprawdę prześwietny widok. Sofa kiedyś walnie mu zdjęcie, kiedy będzie tupał nogą ze złości i powiesi na ścianie. Ot tak, na pamiątkę. Hoho, proszę, proszę ... Chce sobie podporządkować wszystkich? Nawet ją? Trudno, trafił na słaby egzemplarz. Szlachetna się nie ugnie pod jego naciskiem. Przecież jest taka dumna i w ogóle, dziw żeby siedziała pod pantoflem męża. Nie denerwuj się już mordeczko! Sofa sobie pomarudzi i będzie gnębić Aiko, ale jego nie zostawi, mimo wszystko. Zresztą i tak często nie porusza jej tematu, także luz kluseczko.
Tak, jasne! Żeby dziewczyna przypadkiem nie przejechała tym żelazkiem Samowi po jajach, bo aż się chłop prosi o porządną karę. Trzeba zrozumieć, że jej włosów naprawdę się cholera nie dotyka. Btw, chciałam zaznaczyć, że czarnowłosa zaczyna do burmistrza cały czas, ale to tam, mało ważne.
Oczywiście, że napisali coś niefajnego! Który przykłady burmistrz ratujący dzieciaki z domu dziecka kłóci się na balu z własną żoną, a później grozi jej jeszcze nożem do masła czy jakoś tak. Sam powinien coś z tym zrobić, serio! Kurewsko nienormalny? To mało powiedziane! On jest pojebany! Psychiczny, idiota, wariat. Boże, jego się nie da dokładnie opisać. Sophie machała nogami jak oszalała z każdym uderzeniem tylko coraz bardziej się denerwując. Cholera, nie może pobić Ell'a? Pogryźć poduszki albo coś w ten deseń? Kiedy wylądowała na podłodze, przeturlała się kawałek od kanapy, wlepiając nienawistny wzrok w chłopaka.
- Nie jestem leniwa! Nie jestem, nie jestem! Co z tego? Raz nie zaszkodzi udzielić się w jego życiu! Nie bądź już taki wielce poszkodowany! - krzyknęła w odpowiedzi, zatykając budzie chwilę później, gdy Sam się wręcz na nią rzucił. Otworzyła szerzej oczy, uchylając w zdziwieniu usta. Nono, biedna ona! Ten cham na bezczela się do niej dobierał! Sophie jedynie mocniej zacisnęła nogi, kiedy burmistrz wcisnął dłoń pod jej sukienkę, czerwieniąc się jeszcze bardziej, jakby chłop nie widział jej nigdy nago albo coś ~ Niemniej, jęknęła cicho, gdy natrafił na jej kobiecość.
- Przestań! - ha! I ona się nie ograniczała! Darła się równie głośno, co on na nią. Zmarszczyła wściekle brwi, zaciskając dłonie na jego ramionach - tym samym wbijając pazury w jego skórę, kij że ma koszulę, bez problemu się przez nią przebiła - kiedy złapał ją za pośladek. Dziw, że jeszcze sąsiedzi nie złożyli na nich skargi, serio! W każdym bądź razie, szlachetna sunęła ręce z ramion męża, by zjechać nim na kołnierz koszuli, który swoją drogą złapała, przyciągając na siłę Samuru jeszcze bliżej siebie.
- Nie zasłużyłeś na żadną pierdoloną nagrodę. - warknęła, jakby wcale nie bała się poczynań kochanego wampirka [<3]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Lis 15, 2012 8:21 pm

Nie no, gdyby pojawiło się dziecko Sophie z Ringo, z całą pewnością trafiliby do Ukrytej Prawdy. Szlachetna miałaby szansę wygadać się reżyserowi.
Kolejne dziecko? Maja już Elliota, który niemal wypina się na rodziców, aż dziw bierze że jeszcze ma cierpliwość się do nich przyznawać. Bo Samur na przykład na miejscy chłopaka, mijałby szaloną parkę szerokim łukiem i najlepiej zmienił nazwisko, adres, płeć... no może bez tego ostatniego. jest biście męski, nie ma bata na tak brutalne zmiany. I nie, nie, nie! Nie będzie zapierdalał po żadne wyprawki dla niemowlaków! Sofa jest kobieta, to ona ma zajmować się bachorem, jaki to może pojawić się za kilka miechów. W każdym bądź razie, zapowiadał się ostry wieczór!
Nie zamierzam przeciągać, dlatego od razu przejdę do leżakowania na podłodze oraz tygrysiego rzutu Samura na jego małżonkę owieczkę. Biedulka, normalnie zostanie zgwałcona na wszelakie możliwe sposoby, a Samuś opanuje swoją produkcję wampirzego testosteronu oraz męczącej chcicy na damską dupeczkę żoneczki.
Gryźć poduchę? O nie, po to miał Sophie. Ona także służy do gryzienia i takie tam zboczone sprawy.
- Ależ ja jestem poszkodowany! Musiałem siedzieć z babką, którą wcale nie znam. A Ty zamiast pojechać tam ze mną, dałaś dupę w troki i zwaliłaś wszystko na mnie!
Zaraz zacznie nią szarpać, ba już prawie ją pogryzł. Obnażył swoje cud, miód kły, które mogą zaraz wylądować w zgrabnej szyjce Czarnulki. Jednak tak się nie stało. Ta wyraźnie zaczerwieniła się od jego ataku na jej intymność, aż ten uniósł kącik ust. Normalnie rozbudza go jak żadna inna! taka niewinna kwoczka, choć skrywa w sobie popieprzoną na pozytywnie wampirzycę. Kiedy złapała go za kołnierz koszuli, przyciągając ku sobie, ten zarechotał gardłowo. Ślady po paznokciach na ramionach? Jeśli takowe były, szybko się zagoiły. Ach ta szlachetna krew.
- Tak myślisz?
Warknął, chwytając dłońmi łapki Sophie. Ścisnął je nieco mocniej, lecz nie, nie robił super krzywdy. Wbił się wargami nachalnie w jej słodkie usteczka, wpychając jęzor do wnętrza jamy ustnej. Nie odrzuci go, Samuru się nie da. Miał chęć zrobić to na podłodze... w tej właśnie chwili.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Lis 15, 2012 9:27 pm

Waa, Sophie by się spełniła! Miałaby własny odcinek w Ukrytej Prawdzie, wyżaliłaby się reżyserowi, który miałby scenariusz na kilka kolejnych serii, bo wierzcie mi z jej życia bez najmniejszego problemu mógłby powstać serial, a dzieciaka pozbyłaby się w rewelacyjnie łatwy sposób. Ot, po pierwsze oddałaby je ojcu, a jak nie, to pobawiłaby się chwilowo w mamę Madzi i od razu o jedno dziecko mniej. Ach, te dzisiejsze realia~
Nie wypina się! Co ty pleciesz? Elliot jak najbardziej przyznaje się do matki, ba! W przeciwieństwie do zacnego Samcia nawet ją niańczy, jakby w którymś momencie zwyczajnie 'zamienił' się z nią rolami. Cóż poradzić, chłopak aż nadto się o nią martwi. Chociaż nic dziwnego, patrząc przez pryzmat tego, co wyczynia albo patrząc na to, co wyczynia z nią jej własny mąż. Ba! Na jego miejscu sama bałaby się o jego zdrowie, rly! Chwało Bogu, że jednak od niego szlachetny trzyma się z daleka, a przynajmniej jeszcze nigdy w życiu go nie uderzył. Niemniej, gdyby taka sytuacja miała miejsce, Sophie utłukłaby go patelnią. Wbiłaby go w ziemię jak gwóźdź w ścianę. Specjalnie by po nim jeszcze poskakała! Bo w końcu nie ma nic lepszego od porządnego wyżycia się na kochanku. Aczkolwiek - tak prawdę mówiąc - gdyby to ona z kolei byłaby dzieckiem takiego Sama i Sofy spierdzieliłaby z domu czym prędzej, nie zostawiając rodzicom żadnej wiadomości. Nic nie wiadomo, jeszcze przypałętaliby do niej dupę i zawracali głowę jakimiś bezsensownymi sprawami albo wplątali w jakieś niezrozumiałe, przymusowe małżeństwo. Jak nie będzie zapierdzielał po rzeczy dla niemowlaka, no jak? Przecież wampirzyca nie przytacha do domu wszystkiego sama. Przecież to i wózek trzeba kupić i tony pieluch, smoczki, ubranka. Nie ma mowy! Do sklepu idzie po to Sam! Koniec kropka! A jak nie, to wybierają się razem, o! Przynajmniej reporterzy zmienią o nich zdanie i może dla odmiany w artykułach napiszą o nich coś w miarę miłego.
Zgwałcona? Dobre sobie! Ona się tak łatwo nie da. Oj nie. Chłopak się będzie musiał dzisiaj konkretnie napracować, żeby jakkolwiek mu uległa. No w końcu się na nią wydarł, a ona nie lubi jak ktoś na nią drze japę.
A co to? Ma jeszcze robić za worek z krwią? Nie jest jego służką, żeby wiecznie go dokarmiać, hmpf ~
- To straszne! I co? Pobiła Cię, naskoczyła na Twoje ego? Jesteś taki biedny, naprawdę - powiedziała z przekąsem, przywołując na swoją buźkę - dosłownie na moment! - bezczelny uśmieszek. No obnażone kły nie zareagowała w ogóle. Jedynie uniosła jedną brew do góry, wiercąc się pod jego cielskiem. No co? Jest od niej cięższy, dziw, że nie wyzionęła jeszcze ducha. Prychnęła, kiedy kąciki ust burmistrza powędrowały do góry. Hoho, każda kobieta przecież może się zawstydzić, wielkie mi halo ... Chociaż, jak na ironie losu, biedna pomimo złości, która się w niej wręcz gotowała, wyglądała słodko przez swoje cholerne rumieńce.
- Ja to wiem. - burknęła z jawnym przekonaniem w głosie. Dodałaby coś jeszcze, gdyby nie to, że wampir ścisnął ją za ręce, a chwilę później wbił się w jej usta. Blanca początkowo pozostawała całkowicie bierna, dopiero gdy pogłębił pocałunek zaczęła się szarpać. Ona mała, biedna, słodka na dole? Dobre żarty zawsze na miejscu, zawsze na czas. W każdym razie szlachetna objęła chłopaka nogami w pasie, zaciskając wargi tak, że Samur musiał cofnąć język. Uśmiechnęła się perfidnie, przewalając go na podłogę, by ostatecznie usiąść na nim okrakiem, jeżeli jej się oczywiście udało, ofc, a jak nie, to z krzywą miną, jakby od niechcenia zaczynała oddawać pocałunek, niekiedy zahaczając kłami o jego dolną wargę.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Pią Lis 16, 2012 7:54 pm

Przyznaje się do matki,a z ojcem nie łaska pogadać? To wredny szczur! Samur od zaraz wydziedziczy gnoja, a głową rodu zostanie chociażby jakiś służący z zamku (o ile obecnemu odechce się władzy nad rodzinką)! Bo jak taki Elluś wredny, Samuś będzie jeszcze gorszy. I co? Zemsta doskonała! A żeby było jeszcze fajniej, burmistrz sobie napomni o takowym fakcie kochanej żonusi.
Szlachetny nie ma czasu na latanie po sklepach, poza tym to jest takie ludzkie że szok! Niech sobie Sofcia ze służbą biega po centrach, jej mężulek może tylko płacić (chociaż i wydatki nie są wieczne, Samur nakłada limity, o).
Dobre sobie. Chce wziąć małżonkę, to ją weźmie... chociażby siłą. Samuś lubi się wściekać, a że napatoczyła mu się pod łapska Sofcia - ma przesrane jak w sedesie. Co do darcia japy. Ktoś musi się drzeć na tą rozpieszczoną wampirzycę, inaczej byłaby jeszcze gorsza niż teraz jest. I owszem, workiem z krwią to ona zostać może w każdej chwili, szlachetny nie ma zamiaru cackać się z ciemno włosom laleczką.
Uśmiechnął się zgryźliwie na słowa wampirzycy. Doprawdy, ona lubi igrać z ogniem o nazwie Samuru! Już mu łapy świerzbiły, aby wysmarować jej śliczną buźkę na blacie. Uczyni taką krzywdę? Nie, choć to zwykła kwestia czasu.
- Wyjątkowo mnie dzisiaj wpieniasz.
Rzucił przez zębiska, mrużąc ślepiska. Nie odpuści dzisiaj małżonce, nie tym razem. Teraz rozchyli mu nóżki na tej podłodze, wpuszczając mężulka bez gadania.
Taaa. Słodkie rumieńce, szkoda że nie adekwatne do charakterku młodszej wampirzycy.
Nie oddawała czułości bezwzględnego mężulka? No, no... Nie zamierzał się tak bawić. Jak tylko objęła go w pasie, młody Kanibal nie pozwalał na powalenie na plecy. Nie ona góruje w tym związku. Dlatego musiała zostać sobie pod ciałkiem Sama, który już kolano wpychał między jej nogi, zmuszając do rozkraczenia się.
- Poddaj się bo będzie źle.
Niemal wysapał do uszka żoneczki, następnie zimne wargi skierował na pachnącą szyję, składając krótkie pocałunki. Jak najlepiej unieszkodliwić upartą Sophie? Wyssać z niej całą krew, ot co. Dlatego bez oporów zatopił w miękkim ciałku żonki zębiska, trafiając na tętnicę szyjną. Jak zdoła wyssać z niej większą ilość krwi, osłabnie, poddając się w ten sposób. Wtedy Samuru załatwi swoją męska potrzebę.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sob Lis 17, 2012 6:13 pm

Co się dziwić? Jak Samur nie jest zły bądź zajęty, to rzuca zastawą temu też pewnie chłopaczyna rzadko rozmawia z ojcem, ba! Sama Sophie ograniczyła kontakty z burmistrzem do względnego minimum po zacnej bitwie na meble parę/paręnaście tygodni temu. Ot, chłop sam sobie winien. Tyle mam do powiedzenia na ten temat, omomom. Wydziedziczy nie wydziedziczy, co za różnica? Jak Sofcia się postara, to synalek będzie sterczał na najwyższym stołku w jakimkolwiek kraju. W końcu kto nie ulegnie jej słodziachnej minie, proszę was. Od czasu do czasu działa ona nawet na mężulka, więc chrońcie się poczwarki.
A to, że niby ona ma czas? Też ma kilka spraw na głowie! Nie dla niej teraz bieganie po wyprawki, rly. Znając życie, skończy się to tak jak w przypadku Elliot'a. Szlachetna zwyczajnie wyśle do centrum handlowego armie służek, ot co się sama będzie szwendać po coś, czego nie będzie nosić, phi. Nie dla niej takie poświęcenia, a o wydatki się nie martwi, bo nawet gdyby wielmożny Samuru odciął jej dopływ pieniędzy, to przecież wampirzyca ma jeszcze swoje własne. Warto tutaj napomknąć, że ze swojego konta rzadko korzysta, bo po co? Skoro mężuś za wszystko płaci, jej prywatne fundusze już dawno temu wzrosły do karygodnej sumy, ops. Takie życie.
Gadanie, gdyby Samuru naprawdę była taki twardy, męski i w ogóle nie wiadomo jeszcze jaki, to wziąłby ją już na tej podłodze dawno temu, ha! A nie cacka się z nią już od dobrej chwili. No ale to nie jego wina, że czarnowłosa jest taka uparta. Faktycznie za bardzo ją rozpieścili. Aczkolwiek nie ma co płakać! Gdyby była grzeczna, posłuszna i w ogóle do przesady słodka, szlachetny już dawno pierdolną by przy niej od nadmiaru tej irracjonalnej różowości, o. A tego byśmy przecież nie chcieli, nie? Wszyscy wiemy, że Samuś lubi się wściekać, ale wypadałby bardziej sprostować Twoje zdanie. Ot, Sophie praktycznie ZAWSZE napatacza się pod jego łapska, kiedy jest wściekły. Ewentualnie sama doprowadza go do białej gorączki ... Jak w tym przypadku na przykład. Nie byłaby gorsza, oj nie! Wręcz przeciwnie! Byłaby taka do ranny przyłóż! A jakby dostawała regularnie prezenty, to już w ogóle, ale nie! Najlepiej drzeć na nią japsko, no najlepiej, lol.
Och, burmistrz nie jest sam! Blanca ma równie wielką ochotę porzucać nim o ściany, co on powalić nią o stół. Takie rzeczy tylko w ich małżeństwie, bez kitu ~
- Serio!? Czuje się doceniona ... - warknęła bardziej do siebie niżeli do niego, mrużąc przy tym mimochodem niebieskie oczęta. A Elliot ma takie sama, zygu zygu! Czyli jednak coś po tej mamusi ma, trol, co ja piszę, nie ważne ~
Nie oddawała, bo tak, proste. Poza tym jest taka zła, ble i w ogóle fujka. Btw, uwaga, bo zaraz dojebie takim fochem, że chrońcie się narody, rozpierdoli wszystko i wszystkich, ba! Nawet taki pro Samuś nie stanie jej na drodze, bo dostanie żelazkiem po ryju. No bo, no bo czemu on się nie dał powalić? To przecież nie wina Sofy, że jej się zwyczajnie dzisiaj nic nie chce ~ No a poza tym, nie lubi być przez niego gnieciona jak taki biedny kartofel przywalony ziemią. W każdym razie, biedota musiała ulec wampirowi, kiedy wpychał kolano między jej nogi. Ot, rąk nie miała do końca jak wyrwać z jego uścisku, a tłuc się z nim dzisiaj wstępnie nie zamierzała ... Ale to tylko wstępnie, także wszystko przed nami!
Zaśmiała się paskudnie po jego słowach, odchylając lekko głowę do tyłu, kiedy zjechał wargami na jej szyję.
- Naprawdę? Jesteś taki władczy! Szczególnie kiedy sapiesz - zachichotała jeszcze raz, zaraz zatykając buzię. Nosz cholera! Kolejny raz zmusił ją dzisiaj do milczenia! Pisnęła jedynie w momencie w którym wbił się kłami w szyję, cudem wyrywając nadgarstki z jego uścisku, by na koniec złapać zboczeńca za czarne kłaki. Kilka razy go za nie pociągnęła z czasem jednak odpuszczając. Stosunkowo szybko można stwierdzić, że 'osłabła' wszak dawno nie była na polowaniu, bo z reguły nie chciało jej się ruszyć dupy i teraz ma tego konsekwencje. Niemniej, dziewczę puściło kudły burmistrza, przecierając - uwaga - dłońmi szkarłatne tęczówki.
- Przestań. - burknęła obrażona, starając się go odepchnąć bez większych skutków, o.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sob Lis 17, 2012 10:11 pm

Jak, jak śmiała ograniczać kontakty z Samurem? Ma sobie zrobić z niej breloczek? Doprawdy, okrutna z niej kobieta, przecież burmistrz to taki dobry szlachetny. Ha! Nie no, przesada. Normalnie ma władzę nad swoją mini rodzinką i tak ma być!
Tak, wydziedziczy! I załatwi aby Elliot nie dostał się na żadne wyższe stanowisko na całym świecie, a jak wiadomo Samuś ma potężne wtyki i temu tak się buja po mieście, hę? Bo mu nikt nie podskoczy - taki z niego cwaniaczek. No ale, sranie w gadanie. Nie o to w tym chodzi. Żeby nie przedłużać, pominę moja droga wiele głupotek.
A więc...
Wielmożny zacny burmistrz, który ma mega władze nad wszystkimi i wszystkim, zajmował się w nazbyt delikatny ze swoją małżonką. Czy jej to pasowało? Ha! Miał jej zdanie głęboko w nosie! To on potrzebuje się zrelaksować przed robotą, a nie ten "przesłodki" obibok, czyhający jedynie na pieniądze bogatego męża. I żeby było ładnie, utnie także i jej konta bankowe. Zatem najdroższa... Sofie zostanie z pięcioma japońskimi groszami w skarpecie po babci. Wtedy przyjdzie koza do woza z podkulonym ogonem, hmmm? Podły Sam zdolny jest do wszystkiego! Chociaż dosyć gdybania nad bistą, skromną osobą burmistrza. Pora przejść do fabuły.
Ta, wściekał się głównie przez wampirzycę. Zwłaszcza kiedy zmęczony po pracy, zechce się z nią pokochać. A ta? Wystawia mu dupę, jak Niemiec armatę do żyda! Biedny polityk wybuchł iście lekkim gniewem, traktując ją paskiem. A teraz... teraz grzecznie się do niej dobierał, przygniatając seksownym ciałkiem modela.
- Zamknij się już!
Warknął nieco ostrzej, nie zważając na te wszystkie milionowe fochy żony. Przejdzie jej, jak tylko kupi nowy samochód, futro czy tam błyskotkę z wielkim, drogim kamieniem. Ot, przekupienie. A że nie brał jej od razu, cóż... Kot zawsze bawi się ofiarą zanim ją pożre, prawda?
Kolejne kpiny wampirzycy zostały zlekceważone, bowiem Samcio miał lepsze rzeczy do roboty. Wbił się w żonę, jak w starą kanapę, ssąc z niej szlachetną krew. Nie oszczędzał jej. Dawał do dna! natomiast kiedy złapała go za cud, miód czarne włosy, chwycił ją za tą wiotką łapkę, zaciskając mocno. Aż ślady zostaną! Patologia... Zaś przygwoździł je do podłogi, a ryja nadal nie odrywał. Bo po co, jak jeszcze dychała? Poza tym trzeba dbać o wygłodniałego męża, hmm?
Przestań, przestań! Jak w tanim horrorze o cytatych blondynkach! Samuru nie przestanie dopóki nie poczuje się syty, właściwie... kiedy ostatni raz pił krew? No właśnie dosyć dawno, więc ciężko zaspokoić młodego burmistrza. Biedna Sofcia, biedna. Chyba jej wymęczone zwłoki wydupczy.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sob Lis 17, 2012 10:44 pm

Dupa, a nie utnie jej dojścia do prywatnych kont. Sophie mu nie pozwoli, nie i już, ba! Nawet gdyby Samur chodził wkurwiony tak, jakby ktoś co najmniej wsadził mu rurę od odkurzacza w dupę i tak nie będzie miał szansy pozbawić jej pieniędzy. A jak nie, to pójdzie do mamusi ~ W końcu mamusia ją tak kocha i z chęcią wywali na nią kolejną fortunę. Ot, nie ma to jak być prawdziwą, egocentryczną materialistką, ha! Sofa powinna otrzymać jakąś statuetkę za najgorszą córkę i żonę świat. Będzie miała czym się chwalić Elliot'owi. Czasami sądzę, że chłopak powinien brać z niej przykład! Bo czemu nie? Przynajmniej nauczy się od niej jak wyłudzić wszystko od wszystkich, a to przydatna umiejętność ~
No ale, że nie chce mi się pisać, przejdę do rzeczy, bo po co to wszystko przeciągać w nieskończoność, c'nie Samciu? Także - skoro już wszyscy wiemy, że to głównie przez Sofę, burmistrz chodzi wiecznie niezadowolony - dziewczyna powierciła się jeszcze chwilę pod chłopakiem, co rusz mamrocząc pod nosem jakieś adekwatne do sytuacji przekleństwa. Poza tym, to od kiedy na trzeźwo wampirowi chce się 'pobawić' z żoną? Głównie to ona musiała się nieźle starać, żeby zaciągnąć na siłę mężusia do łóżka. No chyba, że ten miał jakiś dzień dobroci dla zwierząt, ale to są już inne historie, trololol.
Przymknęła się jak to nakazał burmistrz, przygryzając ze złości dolną wargę. Nie miała siły, by dalej się z nimi wykłócać. Właściwie, ostatki energii musiała odkładać na później. Tak na wszelki wypadek, bo w końcu nie wiadomo, co temu cymbałowi jeszcze do łba trafi. Btw, tym razem nie da się tak łatwo przekupić, rly! Żadne brylanty tutaj nawet nie pomogą! Na takowe nie miała póki co wizji. Samochód przeszedłby już prędzej, ale nie! Będzie twarda i foch miliard będzie trwał wieki. [czyt. co najwyżej dwa miesiące, potem jej pewnie przejdzie ot tak.]
Porównanie do starej kanapy jest co najmniej nie na miejscu, pomarszczony zgredzie. No ale, zostawmy to bo będzie z tego jeszcze jakaś harda awantura, trololol. Zacisnęła dłoń w pięść, kiedy Samcio ją za nią złapał, a potem przycisnął do podłogi. Skrzywiła się, zerkając kątem oka na obleśnego gada. Nie wiedzieć czemu z każdą chwilą miała coraz to większą ochotę go po prostu zwyczajnie wypierdolić przez balkon, ale biedna - w obecnej sytuacji - mogła o tym tylko pomarzyć. Ale i tak się na nim jeszcze odegra! Jak mu ryj obije, to go ojciec razem z macochą nie poznają. Bo nie ma to jak wybujała wyobraźnia cudownej Sofy, nie? W każdym razie szlachetna przymknęła delikatnie oczy, czekając aż wampir zwyczajnie skończy.


Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sob Lis 17, 2012 11:34 pm

Może otrzymać takową nagrodę! Kochany mężuś załatwi takową statuetkę od zaraz, a potem wyśle Sofcie na oddział intensywnej terapii dla inteligentnych inaczej. Nie no, nie bądźmy takimi brutalami, biedna dziewczynka też musi swoje przeżyć, mają taką pojebaną rodzinkę. W sumie... oboje są siebie warci, ohoh.
Mruczeć to ona może, to garów! Szlachetny niedługo ją wyśle aby wzięła się za domowe roboty! Posprząta w mieszkaniu, zrobi obiad! I oczywiście... masaż stóp dla zmęczonego męża! Czy ona wie, że jej biedny mężuś... cierpiał na bezsenność? No właśnie nie! Choć w sumie miał t w nosie, grunt iż się wyspał kiedyś tam na fotelu przed biurkiem w gabinecie. NA tyle mu wystarczy, ot co. A teraz, teraz miał chęć po miziać żonkę na trzeźwo! Czy to coś złego?!
Zamknęła się?! Niesamowite! Ileż to Samcio potrafi zdziałać krzykiem. normalnie jakby miał małego pudelka pod sobą, a nie Sofcię. Ach, co za urocza z niej dziewczynka. Nic tylko ją gwałtać, macać, napierdalać całą zastawą po ciotce. Normalnie szczyt miłości, al'a Biały do Murzyna! Co nie Murzynie?!
I co... Że niby coś mu pierdolnie pod tą męską kopułą? Ależ oczywiście. Burmistrz ma kilka planów co do ponętnej wampirzycy. Tutaj zmacać, tam ugnieść i zrobić pierogi. I jak właśnie dotarliśmy do prezentów... Samuru już znajdzie sposób do udobruchania żony, przecież ją tak łatwo przekupić. Pokaż jej długopis, a uzna cię za boga!
ha, nie da rady mu nic zrobić kruszynka. Wampirek przyssał się do niej niczym pulchna pijawka, czająca się w moczarach. Na bezczela głośno pił, robiąc wielkie oraz głośne ryki. Dal hecy pomruczał z zadowolenia, a kiedy wyczuł iż ta nie ma jak już się bronić, wyszarpał swoje kły. Ach teraz mogła ujrzeć tą twarz usmarowaną w jej własnej krwi.
- A teraz moja księżniczka, podda się woli swojego zacnego księcia.
Oznajmił wrednie, zajmując się bielizną wampirzycy. Jedna łapą pozbył się jej majtek, ba jedno pociągnięcie i majty zerwane. W dodatku sam skutecznie rozpiął spodnie, wyciągnął Ekhym i co? Domyślcie się! Wepchał się męskością do kobiecego otworu Sophie. Brutal, oj na trzeźwo jest podłym brutalem. Zero delikatności, zero czułości. Nic tylko rżnąć jak drewno. Ach... Za łapki musiał ją trzymać, niech mu się ukochana nie wyrywa. Inaczej burmistrz może się jeszcze bardziej rozzłościć.
Po całym tam krzyku plus kilku finałach, Samuś musiał opaść na ciałko szlachetnej ciemnowłosej dziewczyny. Ostre branie na dywanie uznajemy za sukces.
Może Sophie nam coś powie? O ile ma siłę, hehe.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Nie Lis 18, 2012 9:00 pm

Nono, jako, że naprawdę nie chce mi się rozwijać tych wszystkich pobieżnych wątków i przynajmniej nie pierdolnę wypracowania na dwie kartki A4, których ty tak wybitnie z reguły nie lubisz, przejdę do rzeczy, skrócając post do absolutnego minimum. Ciesz się poczwaro, przynajmniej nie będziesz musiał mnie poganiać i ciągle jęczeć pisz, piszzz ~ Także tego, mam nadzieje, że jesteś happy, co? Wiem, że tak. Też Cie kocham.
Przejdźmy jednak do rzeczy. Oczywiście, że da rade zrobić mu krzywdę! Dziewczę jak zepnie poślady i postanowi w końcu przestać robić ze typowe, leniwe stworzenie, to raz, a porządnie będzie w stanie zemścić się na obleśnym burmistrzu. I przymknij się na ten moment, bo przecież Sophie naprawdę od czasu do czasu może sobie coś ubzdurać w tym swoim czarnym łbie. Wszyscy wiemy, że rękę na wampira podnosi w ostateczności, chociaż warto tutaj napomknąć, że dzisiaj szlachetny wybitnie ją wkurwił, a wkurwi przecież jeszcze bardziej jak tylko dobierze się do jej jakże 'skromnej' osóbki. W każdym razie młoda nic sobie nie robiła z tego bezczelnego, 'głośnego' picia jej krwi przez męża, ba! Wydawać by się mogło, że jest całkowicie nie wzruszona, tą całą sytuacją, ale to tylko pozory! Gdyby mogła rozpierdoliłaby ze złości już dwa stoły. Skrzywiła się, przyglądając się twarzy chłopaka szkarłatnymi tęczówkami.
- Wybacz, na księcia nie wyglądasz. - wymamrotała wściekle zaraz otwierając szerzej oczy. Jej biedne majty! Będziesz kupował nowe, perfidny zboczeńcu! Btw, majtek w chomiczki do tej pory Sofcia nie zapomniała Samurowi, ot co. Chłopaczyna popada w debety, hmpf ~ Jak zareagowała na dalsze poczynania brutala? Wpierw krzykiem, który wręcz automatycznie wyrwał się z jej gardła. W końcu na żadne 'igraszki' nie miała najmniejszej ochoty, a w danym momencie wampir zwyczajnie ją wykorzystywał, sprawiając jej niekiedy ból. Ale dupa, Blanca się nie popłacze, bo dzielna z niej dziewczyna i chuj wam w dupę, o! Dopiero z czasem obdarowała Samcia przeciągłymi jękami, a gdy było już po wszystkim, zasłoniła na chwilę buzię dłońmi, nie spoglądając nawet ukradkiem na podłego szlachetnego. Biedaczka się jeszcze zmęczyła! Przez co jej oddech był nieco bardziej przyśpieszony. Temu też klatka piersiowa co rusz unosiła się i opadała w dość nierównych odstępach, aż w końcu wszystko wróciło do normy. Sophie zabrała ręce z twarzy, spychając z siebie męża. Teraz nie ma kurwa mowy, żeby foch jej przeszedł.
Żeby jednak nie przedłużać, Sofa bez słowa zabrała swoje cztery litery do łazienki, by w niej rozebrać się do końca i wleź do wanny zapełnionej po brzegi wodą, trololololol.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Pon Lis 19, 2012 11:52 am

Niech spina poślady, niech pyskuje, atakuje. Samuru nie przestraszy się młodszej szlachetnej, która to w dodatku jest jego małżonką. Jeśli zechce uderzyć mężulka, ten odda jej kilka razy mocniej i kto wie czy nawet nie zabije. Z całą pewnością nie opłakiwałby Sophie, ba, on toleruje, nie kocha. Zatem niemal każdy jest obojętny dla tego szlachetnego. Chyba że ktoś inny położy łapsko na niej, wtedy Samuru reaguje na krzywdy, lecz także to nie jest objaw troski. Raczej gryzie go fakt iż inny typek decyduje o losie za niego. Przecież Sophie należy tylko do burmistrza, nikogo więcej.
Temu niech będzie bardziej posłuszna, bo Samusiowi wcale do śmiechu już nie było.
Nie wygląda na księcia? Ha, on ma już zadatki na Króla! Biedna czarnulka, o byciu królową może sobie tylko pomarzyć, bowiem Samur władzą dzielić się nie lubi.
Po całej sprawie z wykorzystaniem, szlachetnego kopnął zaszczyt. Wymęczył wampirzycę w okrutny sposób, a utrata krwi powinna nieco ją osłabić.
Sam zszedł z jej ciała, niech sobie idzie gdzie chce. Załatwił swoje potrzeby, więc ma w nosie losy żony do kolejnego ich bliskiego spotkania. Właściwie szlachetny stawał się dla niej o wiele gorszy niż był. Wcześniej zabierał ją do teatrów, restauracji. Razem wyjeżdżali! A teraz? No jak widać, bardzo źle. Jak to naprawić? Nie mam pojęcia. Niech Sofa myśli, ot co.
Spoczął sobie na kanapie, pierw doprowadzając do porządku ubranie. Obserwował w milczeniu wstającą żonę, która pierdolnęła większego focha niż dotychczas. Samur parsknął kpiącym śmiechem, zakładając łapy za głowę, a nogi zwalił na stolik. No nie... Powinna całować go po stopach, że to ona oddała mu się, a nie jakaś inna pannica.
Kiedy zniknęła z pola widzenia, burmistrz wstał, odnajdując w barku butelkę ukochanego burbona. Powrócił na kanapę, nalał sobie jedną szklaneczkę i najzwyklej w świecie zapalił dokarmiacza raków - papierosa. On się czuł spełniony, Sophie pewnie nie. Ale kogo to obchodzi? Na pewno nie diabła w Samurowatej skórze. Tak w ogóle pragnienie krwi nie miało końca, musiał zaś wstać do kuchni, by chwycić cztery folie z krwią. Nic dla ukochanej, wszystko dla mości Króla. Wrócił na kanapowy tron, wbijając kły w pierwszy worek. Dobrze że papieroch został w popielniczce, inaczej dom mógłby pójść z dymem! Tak w ogóle to nic chwilowo się nie działo, ba, przecież główna małpeczka poszła się kąpać! Może zrobić jej jakiś żarcik? Nie, nie chciało mu się wstać. Może jak ta wyjdzie...

Nie, jednak nic nie zrobi. Musiał zebrać kości, jak tylko wypił ostatnie worek z krwią. Obejrzał się na wyjście z salonu, wzruszając ramionami. Chwycił płaszcz w drodze do wyjścia, by za chwilę opuścić całkiem mieszkanie.

Z/T
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Wto Lis 20, 2012 7:51 pm

Jestę samolotałkę i lubię zielsko. Ogólnie, to pozdro. Sophie potaplała się jakiś czas w wannie, ba! Siedziała w niej koszmarnie długo! Dopiero, gdy do jej uszu dobiegł huk zamykanych drzwi, postanowiła opuścić łazienkę. Owinęła się szczelnie ręcznikiem, wędrując mozolnie do kuchni. Otworzyła lodówkę, wyjmując z niej jeden woreczek z krwią. Pomachała sobie nim przed twarzą, klnąc pod nosem jakby co najmniej sterczał przed nią Sam. Skrzywiła się, wrzucając czerwoną ciecz ponownie do lodówki, którą zamknęła sprzedając drzwiczkom porządnego kompa. Ot, co się dziewczyna będzie cackać z jakimiś woreczkami, znajdzie sobie coś smaczniejszego pośród ludzie. Także jako na ów pomysł wpadła, Sophie szybko wróciła do toalety, przebrała się w czyste rzeczy, po czym wyszła na miasto, świecąc szkarłatnymi tęczówkami na lewo i prawo.

[zt]

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sro Gru 19, 2012 7:08 pm

Cała droga zeszła na krótkich rozmowach o niczym. Pogoda, polityka i inne zwykłe tematy, choć grunt to pierwsze złamanie lodów.
Dotarli do apartamemntowca, by potem do windy i na samą górę. Tam czekał na nich wielki apartament. Samuru wszedł pierwszy, wiadome. Panisko jakich mało, do tego rzucił niechlujnie buty przed drogim dywanikiem w przedpokoju i odwiesił płaszcz. Zaraz wrócił do Yuu.
- Tu masz swoją sypialnie, tam jest łazienka i reszte sama znajdziesz, bo poznasz.
Żaden z niego gospodarz. Pokazał matce jej pokój i łazienkę. Zatem niech czuje się jak u siebie w domu.
- Masz tutaj kogoś prócz mnie i ojca?
Zwykła ciekawość, choć kto wie czy nie sprawdzi wszelakich jej znajomych, tak na wszelaki wypadek. Udał się do salonu, podchodząc do barku. Wydobył z niego burbona. Nalał go sobie do szklanki, opróżniając do dna. Takie małe uzależnienie od alkoholu, ach. Problemy młodości. Jeśli Yuu chce, też niech sobie łyknie. A tak w ogóle, to Samcio pił na drugą nóżkę. Nie ma to jak pić przed pracą, która mimo wszystko bywa strasznie męcząca.

Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sro Gru 19, 2012 7:46 pm

Droga była długa i uciążliwa, tak, bez dwóch zdań. Ile można iść? Cóż, niby daleko nie było, jednakże Yuu cel swój osiągnęła i miała średnią ochotę na dalsze spacerki, ale skoro synuś tak bardzo chciał, to poleciała za nim jak głupi za orzechem, a co. Jeśli Samuś chciał by mu sprzątała, gotowała, prasowała i wszystko co mu żoneczka odmawia, to pewnie, że bedzie to robiła! Zupa z krwi, poncz krwiowy i takie tam, koszule czyste i wygładzone, łóżko pościelone, dywan odkurzony, masz co chcesz. Matka serce dobre miała i naiwnie wierzyła w dobro swego syna. Na pewno nie miała go za brutala czy też chama, ale poczyta gazety to może co nieco się dowie. Ta, jasne, pewnie stwierdzi, że szmatławce kłamią, bo zazdroszczą i tyle. Cóż, miała poradzić, że tak łapczywie pragnęła spędzić czas z tak dawno niewidzianym synem, a że i on był na to chętny, a to tym bardziej! Jak mogła mu odmówić, no jak? W końcu po to tutaj przylazła, no. W sumie to się cieszyła z okazji, była też zdziwiona, pewnie. W końcu nie było jej dobre ponad 50 lat, więc nastawiła się na obrzucenie błotem, wyzwiska, może nawet by ją zdzielił w twarz, cholera wie. A ten miły, piękny i wgl, cudowny chłopak.
Yuu przekroczyła próg drzwi pewnym krokiem. Nie to, że się czuła jak u siebie w domu, ale po prostu miała ten swój seksiasty chód, jakby po wybiegu właśnie szła, toteż go nie powstrzymywała. Jej chodzące na boki bioderka zatrzymały się, kiedy to musiała stanąć i zamknąć za sobą drzwi. Buty zdjęła w bardziej elegancki sposób, podobnie jak płaszcz, który to odwiesiła na należyte mu miejsce. Aż taka nie była, by rzucać wszystkim gdzie popadnie, kulture swoją posiadała, była stonowana. Przynajmniej na razie, póki ją szlag nie trafi i nie dostanie furii. Trzymała się blisko syna i słuchała co gdzie i jak. Trochę ją zdziwiło, że apartament mu stoi pusty, żony nie ma ani syna jego, tak jakoś... Smutno.
- Dziękuję. - odparła grzecznie, bo cóż, tak już widocznie miała! Nie to, że była jakaś uległa, bo potrafiła walczyć gdy widziała potrzebę, ale w aktualnej chwili to niby o co miała walczyć? Kurde, jedyne co musi zrobić, to wrócić po swój bagaż i go tu przytaszczyć, bo nie ma ani w czym spać, ani w co się przebrać, ot co! Więc pozostanie jej chyba spanie w samej bieliźnie na dziś, bo nago to nie wypada raczej. No znaczy, niczego jej nie brakowało, ciało miała boskie, ba! I-de-al-ne. Zupełnie jak jej synek, tylko płcią się różnili i tyle. Aktualnie jeśli Samuru na nią spojrzy, może sobie popatrzeć nie tylko na to, po kim odziedziczył swój sexy-wygląd, ale też na bronie jakie jego matka przy sobie nosiła, a mianowicie noże do rzucania i bat. No cóż, w zbroi i z mieczem po ulicach chodzić nie wypadało, a taki drobny arsenał jakoś uszedł, nie był widoczny pod płaszczem.
- Nie, nie mam. To znaczy kiedyś znałam tu jedną wampirzycę krwii Szlachetnej, ale nie wiem czy mnie pamięta - odpowiedziała zgodnie z prawdą, a na myśli miała Nadirę. Jednak po cóż miała jej imię wymawiać, Samuru ją znał? Nie wiedziała. Była tu sama samiusieńka, więc jakby nagle zniknęła to nikt by pewnie nie płakał, bo i nikt by nie wiedział. Miała syna i ex-męża, z czego ten drugi już nie był jej bliski. Prostując, jej sercu wciąż jeszcze był, ale dla niego to ona nie istniała. Pomału będzie chciała się z tym pogodzić, ot tyle. Na ro, że pił nic nie powiedziała, bo co miała? Nie będzie go pouczać, był dorosły, zresztą, ona ostatniej nocy też miała ochotę urżnąć się w trupa, ale była zbyt zmęczona by choć o tym pomyśleć. Czuć się jak u siebie to i tak nie będzie, wcisnęła się do życia syna jakby jej się to należało, jednakże usiadła sobie na kanapie, podchodząc do niej tym swoim niespiesznym kroczkiem gibając lekko na boki biodrami. Ot, tak już miała, że łaziła jak jakaś modelka i w sumie na modelkę pasowała, ale nie ciągnęło ją do tak płytkiego, w jej mniemaniu zawodu.
- Dziwną masz żonę, skoro o Ciebie nie dba. - rzuciła mimochodem, jednak nie chcąc się wtrącać, nie dodała nic więcej. Nie rozumiała, jak żona mogła nie dbać o tak cudownego chłopca, och. Przecież on był do rany przyłóż... No skąd Yuu mogła wiedzieć, że przykładając go do rany ta jedynie zgnije, zamiast się zagoić? Dla niej był i-de-al-ny. Jak ona sama zresztą.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sro Gru 19, 2012 8:30 pm

Za co dziękowała? Za bycie pomocą domową? Samuru nie chciał opłacać pokojówkę, a jakoś ostatniej przemienionej wampirzycy nie chciał poganiać do roli sprzątaczki. Chociaż matka też nie jest święta i te swoje babskie odpały ma, no ale darmowa! To się liczy, Samcio zaoszczędzi grosza. Zresztą, pogada sobie z matką, którą najwyraźniej tolerował, nie, nie kochał. On nie umie kochać.
Skoro zapoznała się z mieszkaniem, mogła odsapnąć po długim spacerze. Szlachetny ochłonął po wypiciu dwóch szklaneczek trunku, po czym sam klapnął obok matki na kanapie. Normalnie, jakby nigdy nic się nie stało. W sumie co niby się wydarzyło? Wróciła po kilkudziesięciu latach, wielkie mi halo. Jak pisałem wcześniej, Samourowi jest wiele rzeczy na rękę. Właśnie, właśnie... Kręciła zadkiem, lecz wampirek dołem nie myśli .Jemu w głowie interesy, a nie dupeczki i to własnej matki. Choć kto wie co się stanie, jak nasz szlachetny wpadnie w upojenie alkoholowe. Biada Yuu, oj biada, Wtedy Samcio staje się nie do poznania. No ale kto wyczynia mądre rzeczy po alkoholu? No chyba nikt.
- A jak ona się wabi? Może znam.
Kolejne zbędne pytanie. Chwycił za pilota od telewizora, włączając go. Skakał sobie po kanałach ze znudzoną miną, ach... I jakiś kanał informacyjny. A tam? Jego zajebista morda! Mówili o zbliżającym się festynie. Ceremonia zapalenia choinki... Czego to rada tych półgłówkowatych polityków, a jego pachołków nie wymyśli. Skrzywił się na samą myśl, że musi brać w tym udział. Cykał dalej. Nic niestety nie było... Może Yuu zdecyduje co chce oglądać? Tak w ogóle, to miał iść do pracy! Ach, on jest władzą, więc robota na niego zaczeka.
Żona nie dba? Ta, Sophie tak jakoś spełnia się w roli zony, ale coś ostatnio się między nimi popsuło, powód prosty. Chłód, chamstwo oraz brutalność Sama czasem przechodziła przez granice, lecz ten gad wcale się tym nie przejmował. Niedawno wymusił na niej seks! Normalnie maż gwałcący żonę, dobre co?
- Każdy sam o siebie dba. I dobrze nam z tym. Nie ma przesadnej miłości, nic sztucznego.
Odpowiedział znużonym tonem, zerkając kątem oka na blondynkę. O tak, Samuś i jego wyjeby. Normalnie powinien jebnąć sobie tak na drugie imię: Samuru Wyjeb Kuroiaishita.
- W dodatku jestem uczulony na czułości. To mi szkodzi.
A to nowość, co? Kiedy burmistrza się tulnie - mdleje. I nie, to nie główna przyczyna unikania emocji przepełnionych słodkością, po prostu takim ciapciowatym pipkiem to on nie jest.
- Czemu ojciec cię wygnał? Ma tyle miejsca u siebie.
Kolejne pytanie. Nie, nie z troski. Choć biedna Yuu i tak odbierze go jako wyraz dobroci, biedulka. Och...
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sro Gru 19, 2012 8:50 pm

Och tak, była bardzo biedna, choć może nie tyle umysłowo, co uczuciowo. Niby czemu miała myśleć, że jej syn jest zły, hm? No czemu? Przecież nic jej złego nie zrobił, ani nie widziała, by robił coś złego komukolwiek innemu. Nie było w co się zagłębiać, może jak z nim pomieszka to zrozumie jaki to on jest, ale póki co może robić wszystko, czego syn sobie zażyczy. Ot, taka dobra mamuśka-służka, czego to się nie zrobi dla jedynaka jakim był Samuru. Yuu więcej dzieci nie potrzebowała, Samuru jej wystarczył. Cóż, szkoda, że wyrósł na takiego skurwiela, ale życie, bywa! Biedna ta żoneczka jego, tak samo jak kiedy Yuu była biedna, jako żona Tessa, choć na pewno mniej biedna, trzeba to podkreślić. Cóż, Yuu i Testament przynajmniej się kochali i potrafili okazywać sobie choć odrobinę uczuć, czy to przez napierdalanie się, czy po prostu obupólny seks, o. Samuru planowany naturalnie nie był, ale po jaką cholerę mu o tym mówić? Albo o tym, że ojciec chciał go zjeść jak był mały i Yuu musiała go bronić za cenę własnej krzywdy i własnego ciała. A teraz co? Ciało sexy, ale wiadomo no, że nie dla syna, no ej! Niedługo rodzina Kuroiaishita osiągnie nowy stan patoli, jakiś kompleks Edypa się tu wytworzy, no tego jeszcze w tej rodzince nie grali. Kuprem kręciła, bo taki już miała chód, się tutaj piąć zamiaru nie miała, w końcu to był jej syn, a nie jakiś seksiasty wampir... To znaczy był seksiastym wampirem, ale był też synem, jej synem...Stety-niestety! Yuu seksu nie miała od hohoho~, nigdy nie trafiła na odpowiedniego brutala, co to by ją podniecił, bo takich czułych zagrywek to i ona nie lubiła nadto. Nie jarało jej to, lubiła sporo krwii i przemocy... W końcu gdyby nie to, to Testamenta do ołtarza by nie zaciągnęła, ne?
- Nadira. - odpowiedziała obojętnie, bo co jej za różnica była! Mogła mu wszystkie imiona wampirów jakie zna wymienić, a on może w notesie zapisać i sobie na nich polowania urządzać czy tam ich sprawdzać z ciekawości, jej tam wsio rypka i tak nikogo nadmiernie nie lubiła, była samotniczką i tyle, może niekoniecznie z wyboru, ale tak jakoś się stało. Nie potrzebowała przyjaciół, wystarczyły jej dobre znajomości, ot co.
Słuchając dalszych jego słów zaśmiała się. Och, jakże on tutaj pasował do tego nazwiska. Czułości mu szkodzą, rly? Czyli co, jeśli przyjdzie komuś z nim walczyć, to wystarczy zacałować na śmierć, albo zabić szeptami "kocham cię" ? Ewentualnie można przytulić i głaskać, a potem dać cmoka oblepionymi słodkim błyszczykiem ustami. Taka walka wchodziła w rachubę?
- Widocznie jest na tyle spasiony, że zajmuje nadto miejsca i ja już się tam nie mieszczę - odpowiedziała lekko złośliwie przegryzając lekko paznokietka, a raczej po prostu się nim bawiąc i maltretując swoimi białymi kiełkami. Żółte oczy wlepione miała w telewizor, ale czy ją to ciekawiło? Nie bardzo. Jedynie się podjarała gdy zobaczyła syna w telewizji. Ach, ta jego paszcza ♥
- A tak na serio, to mnie nienawidzi, ot, cała prawda. Ma tam jakąś babe. - wzruszyła ramionami, bo ją ten temat irytował. Miał sobie jakąś babę, pajac. Ona nie miała nikogo, o! Była lepsza, przynajmniej czysta od uczuć i seksu, nie korciło ją nawet do tego by kogoś pokochać, myślała o tym co prawda, ale po chuj jej to? No po prostu nie-e! Spojrzała w bok zerkając na syna i zastanawiając się, jak ma mu powiedzieć, że ma ochotę się urżnąć ze smutku? Myślała chwilę mrużąc oczy i wymyśliła.
- Dawno nie chodziłam pijana jak bela. A to taki miły stan. - stwierdziła zadowolona uśmiechając się dość wrednie. Taki po prostu miała wyraz pyska aktualnie, nie to że była wredna, żłośliwa czy coś, po prostu mordka jej się tak skrzywiła. Postanowiła tekst o 'smutku' pominąć, bo znowu by było, że jest ż a l p e e l, więc zamaskuje swoje małe przygnębienie i tyle!

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Gru 20, 2012 10:10 am

Jak to matki miewają. Dla nich własne dzieci zwykle są chodzącymi aniołkami mimo iż te są zdolne do wyrżnięcia połowy miasta dla własnej korzyści. No ale i tak jest dobrze. Samuś póki co nie robił nic złego, a to że podchodził do wszystkiego z lakonicznym charakterem o niczym większym nie świadczy. Chociaż małym złem jest fakt chęci wykorzystania matki do prac domowych przez kwestię zaoszczędzenia. Raz w sumie wypłacił się za remont mieszkania, które zostało zrujnowane przez jego samego i Sophie - małżonkę. Pokłócili się nieco i niestety latały meble oraz cała porcelanowa zastawa jakiej Samur nigdy nie widział na oczy. Biedak niedługo skończy na lodzie, jak tak będzie wykładał na szkody apartamentu. Tani to on nie jest. Dlatego swoim podstępem skorzystał z okazji spotkania Yuu. Niech płaci za zostawienie skurwielowatego synalka, ach! Szkoda jednak, że Samur nie przykładał do tego większej uwagi.
Kochana, seksowna mamuśka. Dobrze że szlachetny jest chłodny, inaczej już dawno pokazałby jej swoją seksowną klatę z ładnie wyrzeźbionym torsem. A czy ona wie w jaki sposób spłodził synka? Ha! W trójkącie. Najebał się z koleżanką i obecną małżonką, urządził im striptiz i tak jakoś im to zeszło... Mimo wszystko szlachetny woli o tym nie pamiętać. I w ogóle kto wie, jak będzie zachowywać się szlachetny, kiedy upije mordę i popatrzy na tek jędrny tyłek mamusi. Na pewno coś mu się poprzestawia, ten Chuj taki bywa.
Nadira? Samur popatrzył na matkę. Ona znała tą szlachetną beksę? Aż uśmiechnął się, jak tylko dotarło do jego głowy brzydkie wspomnienie. Ileż to psot jej narobił.
- Znam ją. Mieszka na wsi, jeśli chcesz mogę kiedyś cię tam zabrać.
Odpowiedział, pomijając fakt skąd zna szlachetną. Ach, przecież była jego macochą!
Brawo! Burmistrza wystarczy pokochać, potulać, całować tak z wielkiej miłości i to prawdziwej, by powalić bestię. Ale to bardzo trudne. Samura ciężko polubić, a co dopiero pokochać. I oczywiście ta słodycz musi być aż mdła.
Uśmiechnął się na słowa odnośnie ojca. Aż tak urósł? Co ta Hachiko z nim robi. Zamiast ukrócić obżarstwo, dokłada mu jeszcze więcej, a ten rośnie jak na drożdżach. Może chce ojca wykończyć? Kto ją tam wie. Yuu jednak poprawiła się.
- Ta, taką rudą wampirzycę i wygląda na szczęśliwego. Więc nie dziw mu się, bo ojciec naprawdę sporo przeszedł po twoim wyjeździe.
Oznajmił suchym tonem, patrząc na matkę. Uch, skąd mógł wiedzieć, że ta patrzy na niego nieco inaczej niż matka? I miała chęć się napić? Zatopić smutki? Uniósł łapę, wskazując paluchem na barek.
- Tam masz wszystko. I przy okazjij nalej i mi burbona. Czeka mnie niedługo spotkanie rodzinne. Niemal już czuję się taki chory, kiedy tylko pomyślę że muszę tam być.
Ależ ma problem. Aż położył łapę na twarzy. Nie miał ochoty na żadne spotkania, ale jako Głowa Rodu i mąż, ojciec eta MUSIAŁ iść.

Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Gru 20, 2012 2:45 pm

Wykorzystanie matki do prac domowych to nic złego mój kochany synku, przynajmniej nie w tym przypadku! Yuu wróciła, bo już nie miała co ze swoim życiem począć, stało się ono dla niej nudne i nie miało żadnego celu, tak więc cel zadowolenia swego jedynego dziecka był kuszącą propozycją. Prawda jest taka, jak już chyba było wspominane, że Yuu wampirzycą nigdy być nie chciała, stąd też w przeszłości próba ponownego stania się człowiekiem, jednak musiała zapłacić za to swoją cenę. Wybrała miłość do męża i ponownie musiała stać się wampirem, by tylko móc z nim być. No i po cholere jej to było? Teraz on baluje sobie z inną a ona błąka się bez celu po świecie i tyle. No bo co ma robić? Skończyła 3 rodzaje studiów, staż, dodatkowe nauki patomorfologii i chirirgii. Ogólnie była bardzo przydatną wampirzycą, ze względu na swoje umiejętności. Seks, leczenie, karmienie, perfekcyjne sprzątanie, dostarczanie rozrywki muzycznej, rozmowa - full service. W dodatku była fenomenalnie piękna i niezwykle zgrabna, bardzo uroczo dojrzała poza krajem.
Patola, kochani, istna patola! Trójkąt, brawo synek, medal. Jeden ślepy strzał, drugi trafny, biedny syn Samuru, ciekawe, czy wie? Och synek, jeśli chcesz pokazywać klatę, to droga wolna, przecież Yuu się nie zajara jak choinka na święta. Na jej tyłek syn może sobie patrzeć, ba! Niech patrzy na wszystko, co mu się żywnie podoba. W końcu to tylko patrzenie, a nie macanki zresztą - jego żonka chyba też niezła lala, więc zapewne się już naoglądał sexy ciałka.
- Nie wiem, aktualnie nie mam potrzeby by z kimkolwiek się widywać, jakoś mi to nie jest potrzebne - odrzekła zgodnie z prawdą wzruszajac lekko ramionkami. Ot, niby po co miałaby się tam zjawiać? A Nadira to w ogóle ją pamięta? Ojć i tak dobrze, że Yuu nie jest poinformowana, bo by się mogła nieźle wściec za to, że Nadi pod jej nieobecność przygruchała sobie Testamenta. To była istna bezczelność, zważywszy na ich znajomość, że jako-tako nawet się lubiły i dobrze dogadywały, obydwie były spokojne, opanowane i poważne, toteż rozmowy szły na poziomie iście milordowym.
Matka swego syna kochała od zawsze, lecz miłością matczyną i tyle. Dlatego też taka miłość chyba go nie zabije, ale cholera go wie! W końcu dla przykładu z owej miłości jak i braku zajęć, będzie mu sprzątać i prać majty, a co tam. Ambicje swe już chyba zużyła studiując wiele i ucząc się oraz zwiedzając całą Europę, więc teraz może prać galoty.
- Nic mnie już chyba nie zdziwi - odparła, ale czy się myliła? Może synalek ją czymś zadziwi, chociaż nie, raczej nie. Musiałby zacząć ją kochać, miłować i w ogóle takie tam, by ją zadziwić, bo już prędzej po nim spodziewała się, że jej zrobi krzywde, za te wszystkie lata kiedy jej nie było, a co! Mógł w końcu się odgryźć, może ma do niej multum pretensji? Oczywiście wydawało się, jakby nie miał, ale Yuu naprawdę wolała być przygotowana na różne ewentualności. Więc jedynie ją zdziwi, jak Samuru zacznie ją kochać, o! - Dałam mu już spokój, nie będę go gnębić i po prostu zapomnę, tyle. - już pominęła kwestię tego, że Tess myślał iż ona nie żyje, a nie, że wyjechała. W końcu Samuru nie chciał słuchać tłumaczeń, a jej się nie chciało nad tym już rozwodzić, po prostu.
Ech, właśnie dlatego Yuu nigdy nie lubiła mieszkać "na bogato", bo do wszystkiego było daleko. Wolała mieć mieszkanko wielkości 20m2 i wszystko pod ręką, plus potykać się o bajzel. O ile był to jej własny bajzel, miała to głęboko, no ale synek w bałaganie mieszkać nie będzie, prawda? Podniosła więc swój zgrabny zadek z kanapy i podeszła powolnym krokiem do barku, stawiając nogę za nogę, a jej biodra mimochodem kołysały się na boki. Gdy stanęła przy barku, zamyśliła się chwilę, a następnie wzięła dwie butelki burbona pod pachę, dwie najlepsze whisky pod drugą no i w dłonie dwie szklaneczki, o. Nie będzie cięgle latać do barku, jak się uchlać to na kanapie, a nie się chwieląc w drodze do trunku. Postawiła sobie to wszystko na ławie przed kanapą, bo mam nadzieję, że takową ma Pan burmistrz, w końcu kopyta czasem trzeba gdzieś wyłożyć siedząc na kanapie. Nalała Samuru tego, co sobie życzył i podała mu szklankę, następnie sobie nalała trochę whisky, wypiła jednym ruchem i nalała kolejnej, pełnej szklanki, by sobie w końcu usiąść z powrotem na swoje miejsce. No, to synek mógł sobie popatrzeć na te jej pośladki, bo w większości była do niego tyłem lub bokiem, proszę bardzo. Choć zapewne nie raz widział podobne, choć może nie tak ściśnięte i podkreślone przez materiał spodni.
- Jakie spotkanie? - pociągnęła dalej temat będąc ciekawą o co chodzi w tym całym rodzinnym spotkaniu, jakieś kwestie do omówienia? Ofc nie miała zamiaru tam się wciskać czy coś, nie chciała by wiele osób ją oglądało, to tak btw. Wolała się gdzieś skryć i sobie żyć i tak od owego życia już niczego nie wymagała. Upiła swój alkohol do połowy i założyła nogę na nogę. Westchnęła sobie rozkosznie uśmiechając się ukradkiem. Gorzej wyobrażała sobie to spotkanie, ale może jeszcze wszystko przed nią?

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Gru 20, 2012 4:37 pm

No tak, tak. Teraz będzie mieszkać u Samcia, świecić mu tyłkiem, mimo iż jest jego własną matką. Szlachetnemu nie przeszkadzała obecność tej kobiety, pisałem głównie z jakich powodów.
Nie chciała widzieć się z Nadi? Nic dziwnego, Samur także nie lubil tej wampirzycy z głupich wręcz powodów, innymi słowy z kaprysu. Burmistrz w sumie nie ma przyjaciół, jedynie otaczają go osoby które on toleruje, kto wie czy Yuu także nie wchodzi w ten zaszczyt. W zasadzie powinien nią pomiatać, ale jakoś nie ma na to ochoty. Pal licho gdzie jeszcze źle dopierze mu skarpetki.
- Skoro tak chcesz.
Odparł obojętnie, zaś bawiąc się pilotem. Szukał ciekawych filmów, których obecnie nie znalazl. A taka piękna pora! No chyba że będą oglądać japońskie pornole w którym występują ludzie z końskimi łbami! Bleh, szlachetny zaczął się nudzić oraz odczuwać senność, a przed nim tylee spraw.
I git. Ojciec będzie sobie żył w spokoju, Yuu rozpocznie nowe życie, a Samcio uderzy w kimono. Co do jego nagłego tulenia. Niech nawet na to nie liczy. On nie z tych przylep, przykro mi.
- Masz jakieś plany?
Zagadnął przy okazji, kątem oka patrząc na ten gibający się zadeczek. Gdyby nie była jego matką...
Dostał szklankę z alkoholem, którego niemal od razu wypił. Na trzeźwo jak tam pójdzie, to biedak się wykończy.
- Mój synalek ma zamiar pokazać się z narzeczoną na kolacji. Po cholere nie wiem dlaczego to robi ale mimo wszystko nie chcę tam iść. Mam pracę na głowie, a te wymyślają jakieś spotkania. Widzę katastrofę. Choć z drugiej strony... Zawsze można zabawić się w złego teścia.
I po ostatnim zdaniu zakwitł na jego twarzy podstępny uśmieszek. Nic go nie ominie, upije się do nieprzytomności i jakoś to będzie. Zaś sobie dolał, zerkając na zegarek na ręku. Zaraz będzie uciekał.
Powrót do góry Go down
 
Apartament Samuru.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Apartament Samuru.
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: