IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Samuru.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1279


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sob Wrz 22, 2018 11:20 am

O tyle dobrze, że Samur nie jest rozochoconym wiecznie pragnącym kobiecego ciała gwałcicielem. Zdarzało się wykorzystać kobiet wbrew jej woli, w końcu Pan świata itd. Ale obecnie nie chciał.
- Czystość? Już na mordzie masz wypisane, że ssiesz każdemu kto się nawinie.
Uniesie brew, krzywiąc się chwilę po. Wampirzyca niech sobie nie myśli, że może się bronić. Samur w każdej chwili może ją pozbawić życia i raz na zawsze skończy się pamięć o Lisie. Była jego, a tego już nic nie zmieni. Chyba, że śmierć Kurosza albo jego znudzenie. Nic poza tym.
Wściekłość minie jak tylko Samur da jej upust. Kiedyś tak gwałtownie się nie zachowywał, jak widać odcisk pozostawiony przez łowców odbił się na nim aż za mocno. Lisa wpadła w najgorszym momencie, więc jak będzie twarda - przetrwa. Jeśli nie, byleby nie skakała pod pociąg. Może narobić szkód w postaci opóźnień.
Poniżona, upadła na podłogę. A kiedy zaczęła łkać, ex szlachetny jeszcze przez chwilę trzymał na niej nogę.
- Podobno łzy maltretowanych skutecznie działa na zakurzoną podłogę. Widzisz ile pomogłem?
Cofnie się, dając wampirzycy możliwość wstania. W każdym razie Samur musiał i tak wyjść, załatwić kilka rzeczy nim przejdzie do działań. PO pierwsze pozbyć się protezy, po drugie załatwić sobie nową.
- Muszę wyjść. Ty w tym czasie do ko nca ogarniesz mieszkanie, a później załatwisz mi ze dwie, trzy osoby. Młode, ludzkie. Niech będą zdrowi, nie żadne bezdomne ścierwo.
Rozkaże, po czym skieruje się do łazienki. Szybki prysznic, ogarnięcie nowego ubrania i nałożenia na grzbiet płaszcza. Oczywiście nie zapomniał też o dziobatej masce, nadal woli pozostać anonimowy.
Po czasie opuści lokum. Liczył na zdrowy rozsądek Lisy i to, że go nie zdradzi. Wszak znajdzie ją wszędzie, a wtedy biada.


zt
Powrót do góry Go down
Lisa
Honey
Honey
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1195-honey#20231 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 12/10/2013
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Wto Wrz 25, 2018 4:48 pm

Kojarzysz ten moment, kiedy ktoś bryzga Twe dobre imię i mówi na Twój temat rzeczy całkowicie wyssane z palca?Nerwy ogarniały blondynkę z prędkością światła, była tak wściekła, że nawet raniła swój własny język zębami które mocniutko zacisnęła. Na początku ogarniał ją strach przed tym mężczyzną, kiedy się nad nią znęcał i wyżywał robiła wszystko by tylko bardziej nie podpaść i uniknąć choć odrobinę z cierpień które do tej pory jej wyrządził. Nie czuła się winna, każda rzecz którą mu powiedziała nie miała w sobie ani odrobiny jadu czy intencji by go w jakiś sposób zranić a mimo to nadal oberwała.
Sadysta lubił kiedy ofiara płaszczyła się z własnej woli, a gdy po policzkach spłynęły pierwsze łzy Lisa jakby miała pewność, że samiec poczuje tą satysfakcję ze złamania służącej. Dziewczyna czekała bez zbędnego wiercenia się aż Samuru zabierze z niej stopę i choć jest cała obolała i wykończona po utracie odpowiedniej ilości krwii tak wściekłość ogarniała całe jej ciało. Choć teraz będzie grzecznym dziewczęciem tak gdy wyjście jego cienia to nie będzie próżnować, ot co.
Dziewczyna powoli się podniosła kiedy to od niej odszedł. Zniknął za drzwiami łazienki a w tym czasie blondynka kontynuuje sprzątanie. Generalnie całość mieszkania w sprzątaniu zajęła jej około dwóch godzin. Wszystko ładnie się błyszczało, nie było nic do czego Samuru mógłby się przyczepić i jeśli bardzo chce to może się przejść z białą rękawiczką i sprawdzić poziom czystości swojego mieszkania.
Założyła szybciutko bluzę coby osłonić koszulkę i założyła na głowę kaptur. Ruszyła pośpiesznym krokiem pozałatwiać parę rzeczy, między innymi to co jej nowy pan jej zlecił, a że poziom wkurwienia wywaliło aż ponad głowę... to będzie zabawa.

z/t

_________________
#E77471 ll Info ll Voice

Can you feel my breath
Wanting you right now
Even when I’m looking at you, I’m
missing you  

Powrót do góry Go down
Lisa
Honey
Honey
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1195-honey#20231 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 12/10/2013
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Pon Paź 15, 2018 7:12 pm

Ucieczka od mężczyzny nie była taka łatwa. Jedyne czego pragnęła to zapomnieć i ukryć się pod kamieniem jak robak jak którego ją traktował, a tu? Tu... po prostu zasiał w jej głowie ziarenko niepewności i strachu. Tak zastraszona dziewczyna nie była w stanie racjonalnie myśleć a po paru godzinach zaczęła szaleć.
Po wyjściu z apartamentu mężczyzny czym prędzej zniknęła w domu. Była spragniona i wykończona na tyle, że wygryzła szyję swojemu własnemu zwierzęciu które towarzyszyło jej już bardzo długo. Panele splamiła krew a truchło Saerana leżało na środku salonu. O dziwo dobrej i słodkiej dziewczyny jaką była kompletnie nie ruszała utrata życiowego towarzysza, od brała prysznic by jak najszybciej zmyć z siebie brud, krew i opatrzyć swoje rany. Jeśli będzie bardziej posłuszna to.... To być może już nie potraktuje jej tak okropnie jak wcześniej. Wystarczyło dobre podejście.
Przebrała się w nieco bardziej wygodniejsze ubrania: czarne podarte na kolanach jeansy i szkarłatną koszulkę na ramiączkach. Bluzę ubrała tę co wcześniej a rozpuszczone włosy ułożyła tak by przykrywały jej wygryzione gardło. Wyszła jak poparzona w domu tropiąc jakąś bezradną istotę choć prawdę mówiąc znaleźć coś trzeźwego, bez używek było... trudne. Trafiła jednak na zagubioną kobietę. Wyszła z mieszkania, by pójść na imprezę czy coś, no a po drodze spotkała swoich przyjaznych. Kiedy... napatoczyła się taka słodka i niewinna dziewczyna która zaproponowała im przyjście na imprezę w swoim mieszkaniu - imprezowe dusze od razu się zgodziły.
Tym sposobem gdy znaleźli się pod budynkiem apartamentowca Samuru i kiedy znaleźli się pod drzwiami z szerokim uśmiechem otworzyła drzwi. Wpuściła zagubione dusze do środka ze słodkim uśmiechem i włączyła światło.
- Och.... Świetne mieszkanie! O której zaczyna się impreza?
Lisa zamknęła drzwi i jej uśmiech - taki słodki i kochany nagle zmienił się na szaleńcze skrzywienie. Dziewczyna wyszczerzyła kły ujmując jakieś twarde naczynie i uderzyła w tył głowy jedno po drugim. Trochę powalczyła z nimi, acz koniec końców cała trójka leżała na ziemi, nadal żywa acz nieprzytomna. Dziewczyna się zaśmiała pod nosem.
- Pochwali mnie....
Szepnęła pod nosem odkładając naczynie i szybko posprzątała po tej mini walce jaka tu miała miejsce. Tak by było pięknie i czysto... a dziewczyna? Związała całą trójkę i posadziła na ziemi. Krążąc wokół nich jak opętana i mówiąc do siebie - wręcz fantazjując o tym co zrobi Samuru kiedy zobaczy jak się dobrze spisała traciła powoli resztki swoich zdrowych zmysłów.

_________________
#E77471 ll Info ll Voice

Can you feel my breath
Wanting you right now
Even when I’m looking at you, I’m
missing you  

Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1279


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Nie Paź 28, 2018 12:44 pm

Trochę minęło od momentu dotarcia Lisy z ludźmi, którzy tak łatwo wpadli w jej pułapkę. Ile człowiek potrafi zrobić dla dobrej imprezy, ba, pójść nawet w nieznane tereny byleby schlać swoją mordę. Dla Samura naiwność ludzi była ważnym elementem w jego rozgrywkach lecz od pewnego momentu wszystko zaczęło się sypać za sprawą pewnych ludzi. Zaczynając od Marcusa, który zmusił ex szlachetnego do upadku ze stołka burmistrza, a później Esmeraldy oraz Vlada: odpowiedzialni za zniszczenie dumy. I właśnie jej napędzało wampira do zemsty. Tylko pierw musiał wybudzić w sobie resztę mocy oraz wyzbyć się "prezentów" od łowców między innymi protezy. Bolesna sprawa ale pozostawić tego nie może.
Minął kwadrans od przyjścia wampira do mieszkania. Lisa już czekała, a razem z nią związani ludzie.
Ściągnął z siebie płaszcz, odwieszając go na wieszaku. Buty pozostawił blisko niego, a maskę oraz niewielką paczkę odłożył na stojącą w pobliżu komodę. Skierował się od razu do leżących porwanych, nieświadomych swojego losu ludzi. Dla nich może być to wstęp do dobrej zabawy lub popularny prank Dopadł mnie morderca i co teraz?! Tylko cholera, to nie był żaden żart.
- No, no. Lisa. Widzę, że wykonałaś zadanie i jeszcze tutaj jesteś. Nie odeszłaś.
Brzmiało dobrze, może nawet dało się usłyszeć pochwałę. Szkoda tylko, że mina wampira pozostawała nieszczególnie ucieszona. Wręcz przeciwnie, nic nie dało się z niej wyczytać.
- Jak ci się udało ich tutaj zwabić?
Spyta, pochylając się również przy jednym z pojmanych. Młody człowiek powoli powracający do życia i nieco zdezorientowany. Nic dziwnego, znajdował się na zupełnie obcym terenie i jakiś zimnokrwisty typ właśnie pochwycił jego włosy, unosząc przez to głowę.
- Jeszcze popamiętają mnie te ludzkie ścierwa.
Warknie, odrzucając gwałtownym ruchem głowę tak, że aż uderzyła się o podłogę. Rozległ się jęk bólu, jak i szloch. Czyżby kolejna osoba zaczynała odzyskiwać przytomność? Jak widać. Leżała skulona drobna kobieta o czarnych jak węgiel włosach. Typowa rodowita Japonka. Nie miała więcej niż dwadzieścia lat.
- O tak. Świetnie. Doskonale!
Prawie, że zawył klaskając raz w ręce. Zaczął też nimi zacierać na znak otrzymania doskonałego planu. Nim przejdzie do konkretów zabawi się, wszak ma za sobą nieudaną napaść. Powrócił do komody aby zabrać stamtąd zapakowane pudełko. Rozerwie je szybko, wydobywając zawartość. Była to peruka w kolorze winnym. Długie, lekko pofalowane pasma włosów. Samuru z nieukrywaną czułością przejechał szponami między nimi, by w pewnym momencie zacisnąć je mocno.
- Rozbierz tą sukę do naga! SZYBKO!
Wyda rozkaz, kierując zawistne spojrzenie w stronę służki. Niech szybciej przebiera nogami i dokonuje polecenia, bowiem z pyska ex polityka już prawie sączyła się piana.
Powrót do góry Go down
Lisa
Honey
Honey
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1195-honey#20231 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 12/10/2013
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Nie Paź 28, 2018 9:00 pm

Czekała cierpliwie mówiąc do siebie niczym obłąkana. Towarzystwo mężczyzny działało na nią kiepsko - już po pierwszym spotkaniu została złamana całkowicie. Przebywając w mieszkaniu swojego pana już zdążyła przyzwyczaić nos do jego zapachu; przeszła po całym mieszkaniu przyglądając się rzeczom. Nawet nie musiała zachowywać się jak wariatka łapiąc za rzeczy wampira i zatapiając nozdrza w ich zapachu - ot wszystko unosiło się w górze. Przybiegła prędko pod drzwi i ustawiła się na klęczkach by Samuru mógł ucieszyć oko posłuszeństwem swojej nowej lalki. Gdy drzwi się otworzyły to blondynka ukłoniła się nisko, witając go entuzjastycznie bowiem doskonale wiedziała w głębi duszy, że doskonale się spisała.
- Tak tak, mój panie!
Powiedziała podekscytowana podążając za nim niczym pies na czworakach. Dopiero po chwili pozwoliła sobie na podniesienie do pozycji stojącej acz pełnej pokory tak w razie gdyby mężczyznę znów zaczęła drażnić jej zgubna pewność siebie. Przeczesała nerwowo włosy kiedy zapytał w jaki sposób ich ściągnęła do jego mieszkania.
- Ludzie są głupi, bardzo głupi, panie. Przybyli za mną aż tutaj w nadziei, że trafią na popijawę świata, ha!
Jakby się tak teraz zatrzymać w czasie i spojrzeć na siebie i dla porównania na osobę która się kiedyś było: Lisa nigdy w życiu nie nazwałaby człowieka głupcem będąc przy zdrowych zmysłach. Więc sama była jak matka Teresa podkładając się wygłodniałym wampirom pod zęby coby oszczędzili tych ludzi? Teraz? Uważa ich za głupców; w tak dziecinny sposób dać się podejść? Dać się oszukać przez niewiastę? Z pewnością teraz ich duma polegnie choć z samych ofiar nie będzie już czego zbierać po tym, jak mężczyzna z nimi skończy.
Samuru mógł zauważyć na szyi całej trójki mały plasterek. Pod nim widnieje bardzo malutka kropeczka na tętnicy, która posłużyła jako sprawdzenie ich krwi; czystości. Czy przypadkiem nie spożyli żadnych używek.
- Panie, sprawdziłam każdą jedną osobę. Wszyscy z tych młodziaków są całkowicie czyści, zero używek ani alkoholu we krwi.
W jej tonie można było usłyszeć dumę. Była zadowolona z tego jak ładnie się spisała. Pewnie jest dumny, tak... dumny. Wbiła błękitne ślepia w szlochającą i wijącą się po podłodze dziewkę. To ona ucieszyła tak mężczyznę? Dlaczego? Ni to kształtne, może trochę ładne z twarzy - ale koniec końców była zwyczajna. Odprowadziła mężczyznę wzrokiem po czym podeszła do dziewczyny i stanęła za nią jakby czekała na dalsze rozkazy. Przeszywała jej ciało chłodnym spojrzeniem, a w powietrzu unosił się cudowny zapach strachu. Strachu przed nieznanym.
Otrzymawszy polecenie agresywnie pociągnęła dziewczynę za włosy odrobinę dalej coby dwójka pozostałych ofiar nie próbowała bezefektywnie pomagać. Zerwała z niej ubranie w końcu pozostawiając ją kompletnie nagą na zimnej podłodze. A dziewczyna? Szlochała i stłumionym głosem błagała o litość!

_________________
#E77471 ll Info ll Voice

Can you feel my breath
Wanting you right now
Even when I’m looking at you, I’m
missing you  

Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1279


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Nie Lis 18, 2018 3:40 pm

Ludzie są bardzo głupi. Naiwni, bezużyteczni i jak mięso armatnie. Aczkolwiek zdarzały się wyjątki, głównie tyczy się tych, co faktycznie służyli wampirowi. Szara policja, niektórzy łowcy będący kretami. Niemniej jak na przykład ci co leżeli u stóp, byli dobrym przykładem larw społecznych. Nic nie wartych, a wdepnięcie w nich równało się z obrzydzeniem i chęcią wyrzucenia obuwia. Mimo wszystko Lisa spisała się dobrze, miała bowiem przyprowadzić durnych ludzi na tereny potwora.
- Ludzie i ich uzależnienie od używek. Zapominają, że poza nimi są też całkiem inne, przyjemne rzeczy.
Stwierdzi chłodno, patrząc na kobietę. Ta, która miała zostać rozebrana i upodlona. Miała nosić rudą perukę, zostać ofiarą chorej obsesji wampira. Ale na ten moment musiał jeszcze znieść obecność służki, której buzia się nie zamykała.
- Zamknij się już. Nie zamierzam cię ciągle chwalić.
Mruknie, unosząc jedną brew. Co za dużo, to nie zdrowo. Młoda miała się teraz podporządkować i zaprzestać bezsensownie mielić jęzorem.
Dobrze, że po wydaniu polecenia, od razu wzięła się do roboty. Obnażona kobieta łkała, drżąc nie tylko z zimna ale i ze strachu. Nawet jej powoli odzyskujący świadomość kompanie nie będą w stanie jej pomóc, po tym co zgotuje ex szlachetny.
- Przynieś teraz nóż.
Kolejne polecenie. Jeśli Lisa przyniesie narzędzie, Samur odbierze je od niej i od razu przejdzie do działania. Wbije w skórę ostry koniec noża tuż pod linią włosów nad czołem i pociągnie ku drugiej stronie. Wyglądało to tak, jakby zamierzał odciąć jej twarz, ale zamiast tego planował zupełnie coś innego. Ruchy noża szły wzdłuż brzegów linii zaczynającej włosy. Kobieta wbiła się, piszczała i błagała o zaprzestanie. Nic z tego. Samur skupiony na swojej pracy zaczynał oskalpować ofiarę, aż wreszcie całkowicie odciął skórę razem z włosami. Musiał się przy tym napracować, bowiem skóra od razu nie zeszła, musiał ją zrywać. Kobieta z zakrwawioną twarzą upadła na zimną posadzkę. Jej czerwona głowa lśniła, zachęcają swoim zapachem oraz krwawym kolorem do rzucenia się na nią. Kurosz już prawie czuł jak ślina wypełnia jego usta, ale w porę powstrzymywał się przed rzuceniem i pożarciem ofiary. Ogarnął szybko rudą perukę, a następnie założył ją na porwaną.
- Już dość! Nie! Dość!
Krzyczała, chcąc znowu się wyrwać. Wola walki w kobiecie trwała, lecz na darmo, z wampirami zwykły człowiek nie ma szans. Kopnięta, znowu upadła wijąc się w agonii. Posypana solą peruka dawała we znaki, powodując silne boleści. Samur z co raz większą nienawiścią wpatrywał się w swoje dzieło, widząc w kobiecie swojego nowego wroga - Green.
- Ty parszywa wywłoko! Widzisz jak cierpiałem?! Widzisz?! Nie masz pojęcia przez co przechodziłem, a ty jeszcze masz czelność śmiać mi się w twarz! Ty i ta cała twoja rodzina zdechniecie! Będę chodził po waszych zakrwawionych mordach i to ja będę z was kpić!
Znowu Samur wpadł w psychozę. Kobieta nie miała pojęcia o co chodzi, czego była winna. Wiedziała jedynie, że czubek wymierzający kolejne ciosy z buta po całym jej ciele, jest zdrowo stuknięty.
- Lisa! Weź jednego z tej dwójki i połóż na stole. I nie wiem zwiąż, przyklej. Albo nawet i przybij gwoźdźmi do stolika! Ma tam się znaleźć!
Znowu postrzelony rozkaz. Gadzie ślepia wampira mimo to nie wpatrywały się w służkę, tylko w konającą pseudo rudowłosą. Znowu do niej dopadnie, łapiąc za rękę. Zaczął wykręcać, wyłamując przez to ze stawów, aż wreszcie ostatecznie trzasnęło. Znowu krzyk tym razem niczym skowyt umierającego zwierzęcia. W sumie, była bliska śmierci. Nie tylko z obrażeń, ale widoku... Samuru wyrwał jej rękę.
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 486


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Gru 06, 2018 12:33 am

 Przeklinał siebie w myślach, gdy minął kolejne drzwi, wypatrując oczy za numerem budynku. Cholera, powinien zabrać ten głupi telefon. Ale nie, przecież to byłoby zbyt proste. Przecież lepiej rzucić komórkę gdzieś na łózko, a potem dać sobie spokój z jej szukaniem i wyjść z domu zapominając o dokładnym adresie. Zadzwonienie do znajomego znacząco ułatwiłoby całą sprawę. Stanął przed jednym z apartamentów, wnikliwie przyglądając się numerowi na drzwiach. Ulicy na pewno nie pomylił, ale... Niestety poza tym w ogóle nie mógł sobie przypomnieć niczego więcej. Westchnął, wsuwając dłonie do kieszeni w bluzie. Na pewno znajdował się w właściwym budynku, ale...
 Przecież nie będę pukać do wszystkich po kolei. To absurd.
 Miał cichą nadzieję, że natknie się na kolegę wracającego ze sklepu, ale nieważne ile czekał na niego, on i tak nie nadchodził, a to oznaczało jedno - był już w swoim mieszkaniu. Beznadzieja.
 Odgłos otwieranych drzwi zwrócił uwagę Gabriela, który usilnie próbował zmusić swoje szare komórki do współpracy. To przecież nie mogło być takie trudne... A jednak dalej tkwił w holu, stojąc, jakby zaczajał się na mieszkańców.
 Odwrócił się, słysząc czyjeś kroki. Stukot szpilek i chichot roześmianych kobiet skutecznie ostudził jego nagły zapał, który ledwo zdołał z siebie wykrzesać. Ale co to... Zmarszczył nos, gdy delikatna woń czegoś niemal znajomego wypełniła korytarz. Nie był to zapach znajomego, ale czarnowłosy doskonale znał jego upodobania i wiedział, że kumpel nie miał oporów przed sprowadzaniem posiłku do mieszkania A skoro wcześniej wspominał o jakieś przekąsce... Może właśnie był w trakcie jej przyrządzania? Zapach posoki zdecydowanie musiał mieć ludzie źródło.
 Pośpiesznie podążył za jedynym śladem, nie pozwalając na dopuszczenie do siebie myśli o kolejnej pomyłce. Najwyżej wróci do swojego domu, jeśli kolejny raz drzwi otworzy mu otyła kobieta w szlafroku z butelką szampana w ręce i donośnym: "Czekałam na ciebie kotku!". Przez chwilę żałował, że nie uwiecznił jej miny, gdy zorientowała się, że ma przed sobą kogoś całkiem innego niż przypuszczała. Jednak szybko odrzucił tak absurdalny pomysł. Aparat - którego i tak przy sobie nie miał - mógłby mieć duży problem z uchwyceniem choć połowy tej nieznajomej.
 Albo była bogata, albo ten kotek był wyjątkowo ślepy i głuchy, a przy tym wywodził się z rodziny dzwonnika z Notre Dame.
 Wampir stanął przed drzwiami apartamentu, z którego roztaczała się woń krwi. Uniósł rękę i zastukał do drzwi kilka razy.
 Do trzech razy sztuka, co nie?

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   

Powrót do góry Go down
 
Apartament Samuru.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: