IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Samuru.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Gru 20, 2012 4:56 pm

No i dobrze, że ją tolerował, a nie nienawidził, bo biedaczka ze smutku urżnęłaby się w barze i pobiła jakiegoś nachalnego amanta a potem go zgwałciła szczotą od kibla i tyle z imprezki. A tak, to przynajmniej ma syna, więc jest z tego zadowolona, jakikolwiek ten syn się nie okaże, to i tak nie będzie jego wina, a innych.. Ciekawe kiedy siebie zacznie obwiniać za złe wychowanie...? Ha, nigdy! Ona jest idealna, to Testament miał go wychować i tyle. On schrzanił i jeśli iść do kogoś z mordą i pretensjami, to do niego, a co.
No nie chciał iść do Nadiry i nie dlatego, że jej nie lubiła, a dlatego, że miała to w dupie! Nie chciała się z nikim przyjaźnić, chyba miała taktykę obraną podobnie do swego syna - ma znajomości, bo są przydatne, ale przyjaciół? Nie, po uja jej? I tak prędzej czy później coś się spieprzy, zdradzą Cię, albo wystawią na pożarcie łowcom, cokolwiek. Nie miała zamiaru zaufać w pełni nikomu, nawet Samurowi nie ufała w stu procentach, ale po co miałaby mu o tym mówić? Bezcelowe.
- Nie widzę sensu, jeśli będę miała do niej jakiś biznes, to się skontaktuję, a tak, nie potrzeba mi fałszywych mord pseudo-przyjaciół - odpowiedziała wypijając całą szklankę trunku i nalewając sobie od nowa, a przy okazji burbona synkowi naturalnie, może mu nawet buty przed wyjściem wyczyści, hm?
- Nie bardzo. Zastanawiam się nad znalezieniem pracy jako pianistka, jednakże muszę wszystko dokładniej skalkulować. - tak, Yuu uwielbiała kalkulować, sprawdzać co jej się opłaca i w jakim stopniu, jakie może być prawdopodobieństwo porażki czy też sukcesu. Nie mogła ot tak z kaprysu zrobić ważnego kroku, wszystko musiało być na tip-top. Żadna wpadka nie wchodziła w rachubę, wszystko było dobrze wyliczone, zapisane i sprawdzone, toteż minie trochę czasu nim coś postanowi. Miała oczywiście zamiar planować w grocie w górach, ale skoro na tymczas może przebywać tutaj, to czemu i nie.
Wysłuchała odpowiedzi syna. Nie lubił rodzinnych spotkań, cóż... No trudno, skoro tak miał. Może to ta rodzina nowa była chujową, albo po prostu on miał taki charakter. Nie chciała w to wnikać, ani nic w tym stylu, jednakże może pobawić się w dobrą służkę-mamuśkę. Wypiła kolejną szklankę i nalała następnej, swego czasu sporo piła, toteż jej to nie paliło w pysk, było raczej przynosicielem wewnętrznych ulg.
- A masz wyprasowane koszule? - spytała rzucając swoistą propozycje. Przeskakiwanie kanałów w telewizorze kompletnie jej nie przeszkadzało, bo nic interesującego nie było. Ona to by obejrzała sobie coś krwawego i seksualnego, o. Porno-horror-slasher. Dobre by było. Ale nie, bo jeszcze by ją to podnieciło... O japońskich pornusach nie ma mowy, obrzydliwe! Patola patolą, ale nie przesadzajmy.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Gru 20, 2012 6:12 pm

Zwalić winę na kanibala w kwestii wychowania? To prędzej jego Samur tresuje, niż odwrotnie. Szlachetny wychował się sam, jest na tyle bystry że żadne autorytety mu w głowie, więc niech Yuu da ojcu spokój.
I tak, prawdą jest że prawdziych przyjaciół nie ma. Zawsze zdażają się fałszywe ćwoki, którzy w każdej chwili mogą wsadzić nóż w plecy. Temu żadne z nich nie kleiło się do drugich, nawet "rodzina" Sama nie była brana pod klosz zaufania. Każdy pilnuje samego siebie i jest git. Zaśmiał się na słowa matki. Miała rację, trzeba było przyznać.
I cóż... Nie miała planów? Pianistka? Sophie także kręciła się w tym biznesie i szło jej dosyć dobrze. Szlachetny niemal ziewną, lecz powstrzymał się ugryzieniem w język.
- Mogę pomóc ci w tej branży.
Zaproponował mając błysk w ślepiach. On uwielbial swoimi sposobami wymuszać na biednych agentach, specach itd presje by działali pod jego nadzorem. Niech matka tylko da mu znać, załatwi jej co trzeba.
I niestety niebawem wyjdzie. Samuru musiał tam być, zajumać czas i patrzeć na te mordki. Nie. Oni nie są źli. Wampir nie lubi po prostu takich ckliwych rodzinnych zjazdów. Jego żywiołem jest praca i sianie zamętu, a nie herbatka u ojca. Ten także pewnie wije się na samą myśl zjazdu. A jak będzie rodzina Sophie? Chyba będzie rzeźnia.
Niech pije, na zdrowie. Samur niedługo zacznie kojarzyć inaczej, niebawem wypije całą butelkę. Wyprasować koszule? Już zaczyna! Ha! Samcio powstrzymał wredny uśmieszek, uroczo.
- Tak, wyprasuj. W mojej szafie wisi taka krwisto czerwona z czarnym krawatem. Krawat też przeprasuj.
A gdzie kochana mamo? Ano język wampira nie trawi takich tekstów. Dopił burbon, patrząc na telewizor. Takiej panienki potrzebował.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Gru 20, 2012 6:32 pm

Hohoho, jeszcze pognębi Ci ojca, spoko się nie martw. Jak się wkurwi, to gdzieś się wyżyć trzeba, c'nie? Yuu miała swoje humorki, rzadko bo rzadko, ale jak się wpieni nie ma zmiłuj. Co prawda planuje by dać mu święty spokój, by sobie szczęśliwie żył i pasł swoje dupsko u boku rudej zdziry, ale... Co będzie to będzie.
Samuru chce się nastukać przed wypadem? A niech chla! Ile wlezie, co jej za różnica? Ona sama miała zamiar się nawalić i pójść spać, albo wyjść sobie na jakąś bibe, a co, dawno nie była, a przecież młoda i zgrabna z niej dupa, prawda?
- Pomyślę i dam znać. - odpowiedziała krótko ucinając temat i zmrużyła oczy patrząc na TV. Zatrzymał się na jakimś animal planet i mówili o tym, jak się lwy dymają, cool story bro. Chyba Samuru zasnął z tym pilotem, no bo wtf? Nie ma co oglądać tylko rozmnażanie lwów? Serio? No cóż, jeżeli chciał by mu wyprasowała, to to zrobi! Sama zaproponowała z nudów, więc jaki problem? Wypiła do końca alkohol ze szkalnki i wstając z kanapy chwyciła bezczelnie w swe zgrabne, długie i zwinne paluszku whiskacza za szyjkę butelki, po czym udała się w miejsce gdzie poinstruował ją synalek. Napiła się z gwinta odstawiając gdzieś na bok by nie wylać szlachetnego napoju, po czym rozstawiła znalezioną deskę do prasowania, wzięła żelazko, koszulę oraz krawat swojej miłości, z którą ponoć złączona była pępowiną i poczęła brać się do dzieła. Kręcąc kuperkiem szorowała po koszuli żelazkiem z ekstremalną wręcz precyzją, normalnie Panie z pralni tak nie potrafią idealnie wyprasować koszuli jak mamuśka. Naturalnie nic nie przypaliła, a gdzie tam. Smarowała koszulę aż miło, a potem krawacik. Naturalnie wiele jej to czasu nie zajęło, no ale syn miał go troszku na porobienie innych rzeczy, na przykład opierdalanie się, a co. Kiedy wszystko było gotowe wróciła z koszulą oraz krawatem gładkim jak jej jędrne cycuchu czy też pośladki, płaskie zaś jak seksowny brzuch! Już na wieszaczku powiesiła by się nie zgniotło przypadkiem, w końcu tak ładnie wyprasowała, a żelazko jak i dechę naturalnie schowała na miejsce! Wzięła z powrotem butelkę whiskacza, ale był już prawie pusty. Ups, peszek!
- No to cóż, powodzenia na zjeździe. - mruknęła jedynie z lekkim uśmiechem, była bardziej zadowolona dzięki alkoholowi i co? No i git! Jeśli syn musiał iść niech leci, droga wolna, ona pewnie sobie tutaj pofolguje troszku, rozgości się i takie tam. Co synek sobie zażyczy, to do powrotu będzie.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Gru 20, 2012 9:26 pm

Skoro nie chciała na razie pomocy. Szlachetny nie przejmował się dalej tematem, tylko oglądał rozmnażające się lwy. Doprawdy, uroczy kanał ale cykać już mu się dalej nie chciało. Wolał sobie poczekać, aż skończy tego burbona i lekko podpity pójdzie na tą kolację. Nie przeszkadzał Yuu w wykonywaniu prasowania, szlachetny musiał rozprostować kości, pójść do łazienki i wziąć krótki prysznic. Następnie w samym ręczniku! Tak, pokazał zajebistą gołą klatę matce, ale co tam! To matka, nie? Widziała go gołego nie raz! Odebrał swoje pięknie wyprasowane rzeczy i udał się do sypialni. Tam odział się porządnie... Bielizna, spodnie, koszula buty etc. Ach i marynarka! Przeczesał smoliste kudły, ziewnął kilka razy i takie tam. Na drogę wyjściową zabrał jeden worek z krwią, w razie czego ot co.
- Zmywam się, matulko. Jakby co, to dzwoń.
Podał jej swój numer telefonu, by zebrać dupę w troki i opuścić apartament. Yuu może sobie gościć jak tam chce, haha!

Z/T
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Pią Gru 21, 2012 3:20 pm

Och, miałą ochotę dać mu całusa w policzek na pożegnanie, bo tak ładnie do niej się odezwał, aż jej serce urosło a w środku aż się ciepło zrobiło i w ogóle... A nie, to jednak przez alkohol to ciepło, sorry.
Blondyneczka posiedziała jeszcze trochę i z gwina dokończyła swoje whisky. Czknęła raz zasłaniając dłonią usta. Chuchnęła sobie i ziewnęła, jednak nie chciało jej się aż tak bardzo spać, dlatego też zebrała się z kanapy, ubrała, założyła buty no i wyszła uprzednio zapisując numer telefonu do syna, o i tyle! Zatrzasnęła drzwi by nikt ich nie otworzył, nawet ona sama bo i kluczyka nie posiadała. Peszek. Później najwyżej napisze do syna, by przyszedł, albo ona przyjdzie, weźmie klucz i tyle. Ewentualnie noc spędzi poza apartamentem i już, ale problem.

[ZT]

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Lut 21, 2013 7:39 pm

Na szczęście droga do mieszkania nie była daleka. Sophie jako ofiara marudzenia, narzekania i niemal łkania na los ludzki Kanibala, miała szansę porządnie odetchnąć! Choć wątpliwe aby dziewucha odczuwała uraz do swojego nieokrzesanego teścia. W dodatku jego noszenie szalika, czapki i rękawiczek było takie żałosne. Ale co poradzić? Ludzki organizm lubi łapać infekcje. Więc nie mogła czuć wyrzutu! Chyba, że podła z niej istota.
W każdym bądź razie wstąpili cali do apartamentu. Rzadko bywa w tym miejscu, gdyż Samuru nie ma czelności zaprosić własnego ojca do mieszkania. Ciekawe czy małżonka burmistrza także będzie się krzywić...
Ściągnął buty z ledwością. Pozbył się kurtki, która to powodowała przegrzanie organizmu, a co gorsza wydawał się w niej jeszcze większy niż był. Na koniec szalik itd. Był wolny.
- Jakie to chore! Spójrz na mnie, pocę się okropnie!
Mały dodatek do dalszego marudzenia. Machnął łapą i udał się do kuchni. Bezczelnie, bez pytania przeszukiwał szafki oraz lodówkę. W postaci wampirzej zjadał na surowo, lecz teraz musi ugotować.
- Gdzie herbata?! Chcę herbaty!
Warknął do synowej niemal zapominając z kim ma do czynienia. Z hukiem zamknął lodówkę. I co? Co ma Sofa do powiedzenia? A może będzie milczeć?! Teść czekał!
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 399


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Lut 21, 2013 8:08 pm

Kanapą porządnie wstrząsnęło. Serio. Teraz nie śmie nawet kłamać. Widok teścia jako człowieka, był dla niej tak irracjonalny, niedorzeczny, że nie pisnęła nawet słówkiem, kiedy Olbrzym wyciągał ją z kawiarni. Po prostu z szeroko otwartą paszczą przyglądała się jego personie, co rusz przecierając ze zdziwienia oczy. Co gorsza, była tak przejęta stanem tatuśka, że zapomniała nawet o samochodzie, który stał przed restauracją. Dając się poprowadzić na piechotę do swojego mieszkania. Ta cała sytuacja była tak dziwna, tak poplątana, że biedny łepek Sophie dosłownie za niczym nie nadążał. Zdawać by się wręcz mogło, że kobiecina jest laleczką w rękach Kanibala. Ot, dezorientacja, która ją dopadła, sprawiła, że - w pewien sposób - dała sobą pomiatać Testamentowi. Niemniej, ów stan w jakim znajdowała się obecnie Sofa trwał dość krótko. Kiedy tylko znaleźli się w budynku, blondynka jakby otrząsnęła się z transu, wpuszczając do apartamentu biednego, nieznośnego człowieka. Zamknęła za nimi drzwi, szybciutko odwieszając kurtkę na wieszak w holu, zaś buty odkładając na specjalną półkę. W każdym razie, Sophie jakoś specjalnie nie przeszkadza to, że teść postanowił bezczelnie wprosić się do domu jej i Sam'a. Właściwie, zrobiło się jej go nawet trochę szkoda, aczkolwiek nie było tego po niej widać. Ot, jedynie szczątki schodzącego z jej słodkiej buźki szoku, mógł dostrzec 'biedny' Tess.
- Widzę. - burknęła krótko, marszcząc zabawnie nos, jakby chciała mu dać w ten sposób do zrozumienia, że mógłby zainwestować w dezodorant. Ona w przeciwieństwie do niego nadal jest wampirem! Wszelkie zapachy czuje znacznie lepiej. Odsunęła się od niego na pewną odległość, zachowując - mniej więcej - bezpieczną odległość między jego cielskiem, a swoim. No bo w końcu wszyscy wiemy, że Sofa nie umie do końca nad sobą panować, a jakby tak przypadkiem rzuciła się na tatka, to co? No szkoda gościa, szkoda. Lepiej trzymać się na dystans.
Polazła za nim do kuchni, opierając się lewym barkiem o framugę. Nawet przez chwilę nie spuściła wzroku z byłego wampira. Nadal nie mogła uwierzyć w to, że Testament jest najnormalniejszym na świecie ludziem! Jak on się z tym cholera musi w ogóle czuć?
- Nie ma. Nie pijamy takich rzeczy. Jedynie kawa powinna być w którejś z górnych szafek. - rzuciła, wzruszając niedbale ramionami. Tak, Sophie nie wiedziała nawet, gdzie trzymają kawę. Ot, do kuchni zagląda na prawdę sporadycznie, więc w gruncie rzeczy, to nic dziwnego. W każdym razie, Sop niechętnie odkleiła się od framugi, wchodząc do kuchni z zaciśniętymi wargami. Spojrzała kątem oka na teścia, podchodząc do lodówki.
- Chcesz coś zjeść? - tak, serio, naprawdę! Kanapa pierwszy raz w życiu proponuje komuś jedzenie, ba! W ogóle proponuje, że sama je zrobi. TO CUD! JAWNY CUD!

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Lut 21, 2013 9:04 pm

Sam wciąż pozostawał w szoku. Nie umie żyć jako człowiek bo nigdy nie był! Łowcy to podłe i nikczemne istoty ale co poradzić. Kanibal nie jest w stanie rozprawić się w takim stanie z ludźmi, którzy mają broń. W dodatku ma obrożę na karku, a łowcy pilota do sterowania nią. I co?! Jebnie go prąd! Normalnie tragedia! Niech Sofa nigdy tego nie doświadczy, okrutny to bowiem czyn.
Wzdychał i sapał. Dostał zadyszki. Ludzkie ciało jest beznadziejne! Śmierdzi, poci się, swędzi i musi zaglądać do wanny częściej niż raz w tygodniu! A wampir nie lubi wody!
No ba. Wjebał się jak pan na własnych włościach. Ale z potrzeby, naprawdę. Nie ze złośliwości. Co innego jakby był wampirem, o! Wtedy jak najbardziej rozłożył by swoje tłuste cielsko na środku podłogi w ich mieszkaniu. A tak? No cóź, eks wampir musiał napić się coś ciepłego, zejść coś i wykąpać się. Nawet wampirzyca stwierdza mu przykry fakt. Aż westchnął biedak, nie zwracając uwagi na minę synowej.
Będąc w kuchni, szukał czegoś konkretnego. I nie znalazł... Zdziwił się na wiadomość o braku herbaty, za to mieli kawę.
- Nie lubię kawy. No trudno, najwyżej nic nie będę pił.
Odparł niesamowicie załamany brakiem herbatki. Gardło piekło, phew. Bydle się zgrzało i przewiało.
Niepewnie spojrzał na Sophie. Ugotować? Chciała nakarmić tatka? Normalnie nie uwierzył, Sam nawet mówił o braku umiejętności kulinarnych Sofy. Ale czy wypada odmówić? Nerwowo przełknął ślinę, krzywiąc się. Trudno mu łykać. I czy w ogóle nie chciała go zjeść? Ciekawe co by było, gdyby go ugryzł szlachetny? Stałby się poziomem E?
- Nie żebym ci nie ufał czy coś.. Ale umiesz gotować? Nie jestem już tą czarną dziurą, która wszystko pochłania. Jestem człekiem, grozi mi zatrucie. A nie wiesz jakie to uczucie.
Rzekł nieśmiało, odwracając wzrok. Ludzki byt odbierał mu jego bisty, kanibalistyczny charakter.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 399


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Lut 21, 2013 9:31 pm

Na miejscu Tess'a, Sophie już dawno popadłaby w depresję! Waliłaby głową o ścianę, tłuka kieliszki, klęła na wszystkich, skakała ze złości po łóżku - byleby tylko na nowo stać się tym, czym była od urodzenia. Odebranie bestii wampiryzmu jest równie okropne, co zabranie ludziom nędznego człowieczeństwa. A już w szczególności drastyczne musiało być to Kanibala. W końcu nie był on zwykłym 'potworem'. Targała nim ta nędzna choroba, a co z nią się dzieje teraz? Jest uśpiona, tak jak prawdziwa część teścia czy też daje od czasu do czasu o sobie znać? Och, naprawdę! Niech Testament szybciej wraca do swojej wcześniejszej formy, Sophie z chęcią poogląda jak mści się na swoich oprawcach, ha! Pomogłaby mu nawet! Bo czemu by nie? Żal biedaka, a Sofa go przecież tak bardzo lubi.
Wampiry nie lubią wody? Kanapa jakoś nie ma z nią wielkiego problemu. Generalnie kąpie się codziennie. Noale, Tess, to Tess! On zawsze był inny. Myć też się może rzadziej, nikt mu tego nie zabroni, hyhy.
Dobra. Trudno, że tłuścioszek czuje się tak, jakby był u siebie. Sophie naprawdę nie ma ku temu nic przeciwko, zwłaszcza, że to ojciec jej męża. Poza tym, ona wcale nie jest od niego lepsza! Ot, gdy tylko wpadka do Zamku, rządzi się i panoszy równie bardzo, co i on teraz. Można się tu nawet pokusić o stwierdzenie, że Sofa mieszka wszędzie i nigdzie, no bo gdzie by nie była, gości się jakby była u siebie w domu. So sad.
Co w tym dziwnego, że nie mają herbaty? Na cholerę im? Wampiry z reguły czegoś takiego nie pijają, a ich goście, których od czasu do czasu sobie sprowadzą, również niechętnie spoglądają na takie 'wynalazki'. Już częściej - znaczniej częściej - sięgają po alkohol.
- Och, to może soku? Wody? Coli? - wypaliła, strzelając, że coś takiego może mieć w lodówce. Wiecie, sługusy jakieś zakupy zrobiły albo co. Nigdy nie wiadomo, warto zajrzeć.
Zrobiła obrażoną minę, widząc niepewny wzrok Kanibala. Foch, Samur musiał mu się wygadać, że nie posiada żadnych zdolności kulinarnych i właściwie postawienie jej przy garach, to zamach nie tylko na jej, ale i swoje życie. Nadęła zabawnie poliki, splatając ręce na wysokości klatki piersiowej. Ofc, że miała ochotę go po prostu teraz ugryź, wszamać. Niemniej, trzymała się na razie od tej wizji z dala. Najpierw go nakarmi, o! Potem zajmie się swoimi zachciankami.
- Nie umiem. Co nie zmienia faktu, że i tak coś Ci zrobię. Wątpisz w moje siły? - burknęła, spoglądając na niego spode łba. Och, jaki Tesiu jest teraz potulny i słodki! Sofa może go przygarnąć! Dla niego nauczy się nawet gotować!
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Lut 21, 2013 10:36 pm

Wampirza natura w pieczęci zachowana. Czasem dała o sobie znać w postaci bólu w klatce piersiowej. Niemal jakby chciała wyrwać się na zewnątrz! Ale nie mogła, niestety.
Ludzka bestia musiała męczyć się sama ze sobą. Dołował się, psuł, niszczył. Deprecha totalna i temu taka ciapa z niego teraz. Ile by dał za rozerwanie czyjejś tętnicy szyjnej? O rany. Własne dzieci by sprzedał! Te nowe oczywiście, Sam za stary.
Otrząsnął się, gapiąc na wampirzycę. Takiej to dobrze. Serio. Robi co chce, ma wyjebane na system. A Kanibal? Taka ciapa, że chuj.
Może jak jego wampiryzm wróci będzie inaczej. I owszem, łowcy tą zamianą nie popisali się zbytnio. Trzeba dać im w papę.
Cola? Sok? Woda? Aż mu ślepko zabłysło! Ach, drugiego ślepka nie miał, ale za to na braku miał fajny opatrunek! Taki biały i czysty.
- Sok.
Decyzja zapadła. Liczył na odrobinę cieczy, ludzkie pragnienie jest również męczące co wampirze.
Wzdychnął ciężko, spuszczając łeb. Siedział sobie na krześle, patrząc na podłogę. Gdyby był wampirem, dostrzegłby pajączka jaki to chodził pod szafką. A tak? Gówno.
Och. Sofa i jej fochy. Eks wampir zamknął się w sobie, nie umiejąc powstrzymać załamania. Po chwili ciut ochłonął.
- No to zrób. Może być nawet kanpka, a najlepiej kilka. O ile to nie kłopot.
Ta, zaś taki słodki. I ta mina niewinnego człeka. Bardzo chciałby już być sobą, naprawdę.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 399


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sob Lut 23, 2013 12:07 pm

Nie ma to jak kochający ojciec! Noale, po Tesie - tak w sumie - nie ma co się zbytnio spodziewać, okazywania czułości do małych brzdąców. W gruncie rzeczy musiały one dla niego pewnie wyglądać jak małe, słodkie kurczaczki, które najchętniej wpierniczyłby od razu po porodzie! Jak dobrze, że Hach je ode niego odcięła! Przynajmniej kochany Samur będzie miał 'słodkie' rodzeństwo. W każdym razie, do Sofy doszło tylko kilka suchych faktów na temat bliźniaków jak i samej żony Testament'a. Blondyna może się jedynie domyślać, że tak i tak dzieje się u nich w domu. Co poradzić, Czerwonej osobiście nie zna, a na co dzień bardziej jest zajęta swoim życiem prywatnym, hyhy.
Sophie zawsze ma najlepiej! Nawet z takim mężem u boku jak burmistrz. Mimo, że występują między nimi denne sprzeczki i tak może robić, co chce. Na wszystko jej pozwala. Chociaż może być tego nawet nie świadomy! Poza tym, Kanapa nie mogłaby być taką marną cipą, rly! Mimo, że jest taka słodka! Kanibal też nie jest! Jest tylko uroczy, co ciągnie teraz wampirzycę do jego osoby jak cholera! Jeszcze chwila, a zwyczajnie się na niego rzuci, och. Powinien się trzymać z dala od niej.
Kiedy teść zażyczył sobie soku, dziewczyna otworzyła lodówkę, wyjmując z niej litrową butelkę napoju. Odkręciła czerwony korek, po czym nie bawiąc się w żadną zbędną kulturę, podała soczek wyższemu. Niech ma, o! Przy Sofie może być nawet zdziczały! Jej nie będzie przeszkadzać to, jak jebnie sobie multiwitaminę z gwinta.
- Proszę. - mruknęła tylko cicho, starając się nie podchodzić zbytnio do Kanibala. Och! No dlaczego on musiał być teraz człowiekiem? Czy on w ogóle zdaje sobie z tego sprawę jak kusił młódkę? Pięć minut i rzuci mu się do szyj!
No i stało się. Kiedy Tesiu zażyczył sobie kanapek, zrezygnowana Sofa walnęła dłonią w blat, zdając sobie sprawę, że i to jej nie wyjdzie. Zacisnęła wściekle wargi zaraz podchodząc do siedzącego przy stole eks wampira. Złapała go za łachy, wręcz wyciągając na siłę z kuchni. Sam sobie zgotował taki los. Mógł jej nie zgarniać z kawiarni! Niemniej, zirytowana Sophie usadowiła potwora na kanapie w salonie, umieszczając dłonie po obu stronach jego głowy. Zmrużyła wściekle oczy, oblizując z wolna dolną wargę.
- To Twoja wina. Kurwa Twoja. - rzuciła przez zęby, pakując mu się na kolana. Zabrała dłonie z oparcia mebla, łapiąc Kanibala za nadgarstki, by przypadkiem nie spieprzył jej z kanapy. Zacisnęła mocno blade ręce, spoglądając na swoją 'ofiarę' tym razem już szkarłatnymi tęczówkami. Tak, to była zdecydowanie wina Tess'a. Sofa się do tego nie przyzna. Chyba, że jakimś cudem uratuje mu dupsko! W każdym razie, szlachetna nachyliła się do szyj bydlaka, przejeżdżając po niej wargami, by ostatecznie złożyć krótki pocałunek tuż pod jego uchem. Uśmiechnęła się wrednie, by chwilkę później - nie bawiąc się w żadną zbędną delikatność - wbić się kłami w tętnice biednego Tesi'a. Żal chłopa. Nie dość, że dopadli go łowcy, to jeszcze męczyła go Sophie zachłannie spijając z niego krew ~
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sob Lut 23, 2013 5:46 pm

Nie zna teściowej? Powinna nadrobić stratę! Hachiko nie jest tam jakąś pipowatą cnotką, Sam się jej nie powstydzi. No ale my tutaj nie o kwestii poznania. Szlachetna ma mnóstwo swobody bowiem Samur zwyczajnie w świecie nie ma czasu jej upilnować ale kiedy przychodzi co do czego,zapewne burmistrz dostaje wścieku dupy, ot co. I się kończy wolna amerykanka! Lecz co tam to Kanibala obchodzi... Ich sprawy. Stare dupy nie potrzebują opieki.
Zaiste. Testament ocieka urokiem jak niejedna tapeciara fluidem. Więc wcale się nie dziwię, choć ten nie lubi kiedy korzysta się z jego krwi. Nie, nie tylko nie jest smaczny ale i sam fakt dotykania JEGO szyi nie jest etyczne. On może ale inni już nie.
Ach cała butelka soku. Nie ma to jak wysoko poziomowa gościnność, serio. Jednakże kanibalowi to nie przeszkadzało, on lubi mieć dużo. Dlatego nawet się nie skrzywił jak wielka butelka pojawiła się tuż pod jego nosem. Chwycił ją śmiało w łapę i za kilkoma łykami opróżnił do połowy. Dopiero po zaspokojeniu pragnienia podziękował skinięciem głowy. Szkoda iż nie doczeka się do kanapek. Sophie niestety nawet posmarować chleba nie umie? Cóż sztuka chleba najwidoczniej należy do trudnych zadań, poza tym wampirzyca była chyba zła. Temu wielkolud nie odzywał się,uznając fakt przypadkowego gorszego rozzłoszczenia jej osoby. Sok mu wystarczy.
Westchnął cicho, jakoś nie umiejąc zacząć rozmowy. A może ona go nie lubi? Kto wie... Wtem coś blondyna przerwała ciszę. Na siłę wyciągnęła go z kuchni do salonu. Co knuła? Coś złego! Ale i na pewno pomocnego.
Jego wina? Ocho... Nie ma jak wyrwać się z uścisku szlachetnego! Gadzie oko wlepiało się w złaknioną krwi wampirzycę. O rany! A jak zostanie poziomem E? Nie bronił się, sam ciekaw co takiego może też się wydarzyć. I mimo ciekawości miał niezadowoloną minę.
Sofa bezkarnie wbiła się kłami w jego szyję, wielkolud odruchowo szarpnął się i wydał z siebie warkot. O tak, coś było nie tak! Klatka piersiowa z widoczną pieczęcią zaczęła go boleć. Wampirzy jad niemal wgryzał się w wnętrzności! Rozsadzał organy, rozrywał pieczęć. Jakby właśnie wampirza natura budziła się i walczyła o powrót. Uwolnił się z uścisku szlachetnej, kładąc łapy na jej ramionach. Wbijał w nie palce i zaczął odciągać od siebie.
- Przestań!
Wrzasnął, nie mogąc powstrzymać bólu. Jeżeli wampirzyca z niego zejdzie, stwór zwinie się na kanapie w konwulsjach. Sapał, dyszał... Jedną łapą trzymając się za klatkę piersiową. Palił w łapę mocno... ale ten żar był wyjątkowo przyjemny. Kolor skóry wybielał się,wracały zębiska, szpony. Czuł dawną siłę gdyż jego wampiryzm powracał przejmując całe ciało na nowo... Sophie właśnie go ocaliła.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 399


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Nie Lut 24, 2013 12:31 pm

Ominę kilka faktów. Efekty uboczne dnia wczorajszego zwalają mnie z nóg. Także tego no do rzeczy ~

Sophie bardzo lubi Testament'a! Ba! Gdyby tylko mogła, wisiałaby na nim tak jak kiedyś, na przyjęciu jego kochanej matki. Noale, Kanibal jako człowiek, zapewne nie ma tyle siły, co kilka miesięcy temu - dlatego też Sofa woli nie ryzykować. Jeszcze by się biedaczek złamał w pół, jakby wskoczyła mu tak z zaskoczenia na plecy. A tego by raczej nikt nie chciał! Żona potwora zapewne wpadłaby w niezła nerwicę i chciałaby zabić Kanapę przy pierwszej lepszej możliwej okazji. A blondynka naprawdę chce jeszcze chwilę pożyć, rly!
Oczywiście, że to jego wina! Nic nigdy nie jest winą Sofy! Przecież ona jest taka miła, słodka i w ogóle do rany przyłóż! No chyba, że zrobi coś, co zupełnie przypadkiem okaże się ratunkiem, sukcesem. Wtedy jej ego wzrasta o 100%, a to, że uratowała Kanibala będzie mu wypominać do końca życia. W końcu - w obecnej sytuacji - mogłaby go nawet zabić, a tu proszę, taka niespodzianka. Niemniej, kiedy szlachetna zasiadła na kolanach eks wampira w ogóle nie przejmowała się skutkami jakie mogą wystąpić po jej wyczynie. Nie przejmowała się nawet tym, że teść może stać się poziomem E. Dla niej aktualnie liczyło się tylko zaspokojenie głodu nie to, co stanie się ze starszym.
Sophie nie poruszyło zbytnio to, że 'wielki' Tess wyrwał się z jej uścisku i umieścił swoje dłonie na jej ramionach, wbijając w nie długie palce. Za cholerę nie dało się jej od niego odciągnąć. Warknęła tylko wściekle na jego słowa, wgryzając się mocniej, by w ten sposób zadać mu jeszcze więcej bólu, ba! Złapała go nawet prawą dłonią za długie, czarne kudły ciągnąc do tyłu, by odchylić jego łeb. Patrzcie no, Kanapa jest okropna. Kij, że Kanibal cierpi. Ważne, że budzi się w nim, ta prawdziwa natura! I pomyśleć, że to wszystko dzięki niej!
Na jego wrzask zmarszczyła zabawnie brwi, mimo wszystko nadal z niego nie schodząc. Przyssała się jak prawdziwa pijawka! Dopiero z czasem, gdy zdała sobie sprawę, że przesadza, sunęła się z kolan 'tatka' zlizując z kącika swoich ust resztki jego krwi. Niechętnie spojrzała na niego z góry, kiedy wił się z bólu na kanapie, przyglądając się zachodzącym w nim zmianą. Tak jakby nagle wszystko zaczęło wracać do normy. Odgarnęła mu włosy z twarzy mimowolnie przywołując na buźkę wredny uśmiech.
- Stary dobry Tess. - mruknęła od tak, czekając na to, co będzie dziać się dalej. No i czy teraz, to on przypadkiem nie jest wygłodniały? Nie żeby coś, Sophie może się podzielić noale no raczej bardzo niechętnie.

[zt]


Ostatnio zmieniony przez Sophie dnia Sro Mar 20, 2013 7:21 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Nie Lut 24, 2013 9:22 pm

Sofa ocaliła wampira! Dzięki jej ugryzieniu pieczęć został zniszczona! Prawdziwy kanibal wracał wielkimi krokami, zbliżał się i był już tak blisko. Nie miał nawet za złe tego jej ataku, bo to ona przyczyniła się do nieświadomego heroicznego czynu. Ale jak jej się odwdzięczy? Tego nikt jeszcze nie wie. Bestia oddychał głośno, niemal w spazmach. Nie zwracał uwagi na otoczenie. Był on i jego kochana natura. Dopiero po krótkim czasie umysł, ciało dawało mu ochłonąć. Ból jeszcze nie minął ale nie aż tak męczył jak na początku.
Dało się słyszeć głośne westchnięcie. Koniec? Oczywiście, że nie! Ścisnął kurczowo brzeg kanapy odczuwając narastające bóle. Sofa sobie troche posiedzi i popatrzy na cierpiącego aczkolwiek zadowolonego kanibala. Obroża lekko go popieprzyła i właśnie elektryczna pieszczota ożywiła go nieco.
Usiadł ostrożnie, nic a nic się nie odzywając. Masował klatkę piersiową by wreszczie przenieść wzrok na synową. Czy był wygłodniały? Kiedy postuje jeden dzień jest źle. Ale jak nie tknął krwi od ponad miesiąca? Tragedia! Stwór wyszczerył zębiska w groźnym grymasie.

Pozbierał się z kanapy by opuścić mieszkanie. W jakin stanie umysłowym jest kanibal? W strasznie kiepskim.

z/t
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Kwi 25, 2013 9:47 am

Kierunek został zmieniony. Ringo w połowie drogi przypomniał sobie iż posiada zapasowe klucze do mieszkania Samuru. Dlatego też skierował się ku wieżowcu, nie do hotelu. Nikt nie będzie im tutaj przeszkadzał, a jeśli ktoś wejdzie do apartamentu, nikt ich nie wygoni, są bezpieczni a przynajmniej wampir, nie Ivy.
Jeśli ta odzyskała przytomność po drodze, została ogłoszona uderzeniem głową o najbliższą ścianę, byleby ogłuszyć, choć ockąć się nie powinna, gdyż brutalny Włoch nie oszczędzał siły, mogła nawet pojawić się krew.
Kiedy zaszli na miejsce, szlachetny rzucił na podłogę dziewczynę, po czym zamknął drzwi. Co z kluczami? Zostały schowane! Ha! Mniejsza o to... Teraz już wiedział, że dziewczyna należy wyłącznie do niego i z nikim nie ma zamiaru się dzielić.
- Za protezę penisa wydymam każdą twoją dziurę, poza nosem, uszu i oczu... bo to nieestetyczne. - czy go słyszała czy nie... Nieważne! Szlachetny aż dyszał zachwycony świadomością dotknięcia kobiecego ciała i ponownego zaspokojenia zwierzęcych żądzy. Już rozpinał koszulę, ściągnął pasek i oczywiście strasznie on mu potrzebny, by móc czasem potraktować nim Rudą wywłokę. Niech ucieka do sypialni, niech chowie się po kątach! Ringo i tam ją dopadnie.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Kwi 25, 2013 12:06 pm

No to pięknie, przesrała sobie. Ale w sumie gorzej i tak być już nie mogło, stanie się to co i tak by się stało, więc jaka różnica? Upokorzył ją raz, ona jego publicznie również, ludzie na pewno śmiali się ukradkiem z owej protezy, więc narobiła mu wstydu nim ten jebnął jej z dyśki i się skończył dzień dziecka. Ale nie oszukujmy się, od początku nie starał się być miły, a przecież stać go na więcej. Przynajmniej Ivy tak myślała, bo w końcu nie chodziło tutaj tylko o seks, bo jakby był miły, to pewnie od niejednej panny by dostał to, na co ma ochotę, a nawet i więcej, a tak to jest zwykłym chamem, prostakiem i impotentem, o.
Nieprzytomna była niesiona jak wór kartofli przez miasto, a potem cholera wie gdzie tak naprawdę, bo nawet nie wiedziała. W sumie taki sen na przymus dobrze jej zrobił, nie dość, że ją uspokoił to i pomógł myśleć bardziej trzeźwo niżeli w ciągłej złości, frustracji czy też nienawiści. Nie były to uczucia pozytywne, a Samantha nie lubiła negatywnych emocji, zawsze trudno było jej sobie z tym poradzić, na prawdę wierzyła w ludzi, serio! Że mogą być dobrzy, tylko trzeba cierpliwości. Cóż, jej 'pierwszy raz' miłym nie był, a nie chciała by i drugi i trzeci i cholera wie który jeszcze był równie nieprzyjemny i bolesny, więc bez sensu było pogarszać swoją i tak słabą sytuacje, w sumie... To i tak dziwne, bo śniło jej się na krótko, że Ringo jest miły w stosunku do niej i że nagle potrafi dostrzec w nim dobro i on pomaga dzieciom w domu dziecka i takie tam. Trochę mindfuck, ale gdy ocknęła się w apartamencie, a raczej zaczynała dochodzić do siebie, wiedziała, że to nierealny sen.
- Stój, czekaj... - zająknęła się cicho a jej ręka powędrowała na głowę, którą to poczęła lekko masować. No bolał ją łeb, że hej, więc się nie ma co dziwić, że ledwo co podniosła się do pozycji siedzącej, oczy miała zmrużone i raczej wgapione w podłogę, nieco syczała i jęczała z bólu, który to rozsadzał jej głowę. Nawet nie wiedziała gdzie jest, w sumie ani się nie rozglądała, ani nic, jakoś była nader zdezorientowana.
- Czemu musisz wszystko robić siłą, przecież gdybyś chciał to mógłbyś mieć każdą kobietę dobrowolnie, czy nie czułbyś większej satysfakcji wiedząc, że ktoś oddał Ci się, bo na niego działasz, podniecasz go? - może w tej chwili brzmiało to po chuju, wręcz śmiesznie, ale taka refleksja ją naszła. Uciekać? Po co? To i tak nic by nie zmieniło, co najwyżej mogłaby skoczyć z okna i to raczej tyle tego, zero sensu. Dziewczyna unisła głowę by spojrzeć przez chwilę na wampira, ale gdy tylko go ujrzała, znów poczuła się jakby kołek utknął jej w gardle, usta same zadrżały, a oddech stał się ciężki.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Kwi 25, 2013 2:42 pm

Ma się zatrzymać? Czyżby z obrażania przeszła na negocjacje? Szlachetny powstrzymał się, patrząc z góry na biedną dziewczynę. Da jej tą chwilę, niech się wypowie, a on w tym czasie przygotuje się psychicznie na zaspokojenie, hah.
Łatwe zdobywanie kobiet? Wspólna przyjemność? Wampir zaś zmarkotniał i nie wykazywał żadnych pozytywnych emocji, nie podobała mu się ta rozmowa, za bardzo schodzi na prywatności, bo ona nie wiedziała jaki Ringo ma wielki problem z płcią przeciwną. Facet nie umie podrywać! Zwykle wszystko zdobywał siła i pomocą przemocy, a ta gada mu o milszych relacjach.
- Nie chce mi się przekonywać, łamać pierwszych lodów, namawiać... Wolę od razu brać się do rzeczy! Nie zrozumiesz. - I po tych słowach zabrał się za swoją laseczkę. Podszedł do niej i chwycił za rękę, nie pomoże jej wyrywanie się, szlachetny jest za silny dla takiej osoby. Zaciągnął ją w stronę sypialni gościnnej. Zapewne usiłowała walczyć, ale na darmo, wampir rzucił swoją zdobycz na łóżko, by po chwili samemu dołączyć. Pomagał się jej rozbierać, walczył z płaszczem czy co tam miała i z innymi ubraniami. Ba, miał swoje pazury które skutecznie rozrywały jakieś przeszkadzające elementy w ubiorze.
- Nie znam Twojego imienia, zdradź mi je. - Ach, zapomniał o tak ważnym pytaniu, ciekaw czy w ogóle mu odpowie... I lepiej dla niej, jakby była posłuszna, ot co.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Kwi 25, 2013 3:00 pm

A ona chciała trafić na jakiś punkt zaczepny, który pozwoliłby jej może nie tyle uniknąć tego wszystkiego, ale po prostu jakoś to złagodzić lub chociaż cokolwiek zmienić. Dla Ringo zapewne było to takie 'pierdolenie', na które zdecydowanie szkoda czasu i energii, ale ona chciała rozmawiać, serio! W końcu wolała to, niż... Wiadomo. Samantha jedyne co posiadała pożytecznego, to wiedze. Nie potrafiła się bronić, atakować tym bardziej, nawet nie umiała kochać, czy to fizycznie czy psychicznie. W dodatku wstydziła się swojego ciała, nie lubiła go, było dla niej nieatrakcyjne, a po gwałcie stało się jeszcze bardziej obrzydliwe niż dotychczas. Dlatego też czuła jedynie potrzebę rozmowy, może nawet zrozumienia tego, co tak naprawdę kieruje mężczyzną, czemu postępuje tak, a nie inaczej.
- Ale przecież nie każda droga musi być okrężna, można... - nie zdążyła dokończyć, bo chwycił ją za rękę i zaczął ciągnąć w stronę sypialni. Chwyciła go drugą dłonią za nadgarstek i próbowała otworzyć jego dłoń ciągnąć za palce, by zwolnić uścisk, ale nic z tego, był silny, aż nader silny jak na człowieka... W końcu dla Iv on był człowiekiem, mimo wszystko - ...można szybciej i ... Milej. Na pewno bez tej zbędnej siły, to na pewno daje więcej przyjemności niż taki bezwartościowy akt seksualny wywołany strachem i użyciem siły. - jej głos był lekko ściszony, widać, że niekoniecznie umiała mówić o takich rzeczach, ale cośtam się starała, przynajmniej tyle. Gdy ją rzucił na łóżko i zaczął rozbierać, to trochę starała mu się przeszkadzać, ale niewinnie, bo nie chciała by ją uderzył za to w twarz. Po prostu bardziej naciągnęła swój sweter, czy też specjalnie źle rękę ułożyła, by trudniej było ściągnąć. Nie biła go, nie rzucała się, nie krzyczała... Myślała, że może tak mu się znudzi bardziej, albo mniej spodoba... Cholera, no gorzej, jak mu się to bardziej spodoba, taki spokój. Jedyna ulga była w tym, że dla Iv, z obiektywnego punktu widzenia, Ringo nie był brzydki, nie był obleśny, brudny... Nie był jakimś menelem spod sklepu, wydawał się być zwykłym mężczyzną, choć zdecydowanie wrednym i nieprzyjemnym z wyrazu twarzy, jak jakiś twardy biznesman.
Leżąc na łóżku i podpierając się rękami by móc na niego spojrzeć chociaż, westchnęła bardzo ciężko, acz bezdźwięcznie. Trochę się zastanawiała nad wieloma możliwościami, no bo patrzcie, przecież mógł ją teraz bić, ciąć nożem, szarpać... Wyruchać jak zwykłą, nic nie wartą szmatę na podłodze, a on co? Nie dość, że wziął na łóżko, to jeszcze ot tak sobie rozbierał, jakoś bez nadmiernej agresji.
- Samantha. - rzuciła szybko w odpowiedzi, bo było to takie wtrącenie. Zmrużyła nieco oczy przechylając głowę subtelnie w bok, przez co jej długie, rude włosy nieco się poruszyły, a ich kolor zamienił się na złotą-miedź - Nie wolałbyś bym... Bym Cię pragnęła? - spytała z lekkim wstydem i nieśmiałością, marszcząc nieco brwi. Aż sama nie wierzyła, że to powiedziała, w brzuchu jej się przewróciło na samą myśl, zaś serce i tętno znacznie przyspieszyło. Mimo to wciąż starała się na niego patrzeć, na jego twarz, choć czasami jej wzrok uciekał gdzieś w dół, z nieukrywaną nieśmiałością, która aż od niej biła.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Kwi 25, 2013 5:12 pm

No dokładnie, on nie chce rozmów, woli dymać niż gadać o przyjemnym seksie, słodkich buziakach czy nudnych podchodach. Ringo ma potrzebę, którą musi zaspokoić inaczej klops i w ogóle! Gadki szmatki są w tej chwili zbędne, bowiem nic nie zapowiadało się na spotkanie z ciasteczkami przy kawie. Dlatego nasza biedna Ivy musi poddać się silniejszemu i jakoś to przeżyć, o.
Nie odpowiadał jej dopóki nie znaleźli się na łóżko, oczywiście słuchał swojej ofiary i nie raz parsknął śmiechem. On i nie używanie przemocy! Ringo nie jest na tyle ludzki, by używać subtelnych i delikatnych gierek.
- Jasne i co jeszcze? Buzi buzi na kocynku na polance? Czy ja mam na czole wypisane Ciota? Niee, nie dla mnie delikatności. Wolę kiedy samiczka piszczy i płacze podemną. Więc siła wskazana. - O tak, Ringo to typowy brutalny typ nie liczący się z kobietami. Są dla niego tylko obiektem seksualnym, niczym więcej, zatem czemu ma się zmienić jak nie potrafi?
Minimalna walka trwała, choć szlachetny dawał sobie radę bez problemu, szybko rozprawił się ze swetrem... Czy go potargał? Nie, zmusił do ściągnięcia chwytem za włosy, musiała się mu poddać, nie ma bata.
- Noo, Ringo zadowolony. Śliczne imię dla dziwki. - Zarechotał krótko, łapiąc lewą pierś Samanthy. Wielbił spory biust, nie te płaskie dechy... Wystające kości, niemiłe w dotyku, o fu... Ivy wygląda naprawdę apetycznie. I ta delikatność jej nie pomoże, a pogorszy bowiem nieśmiałe. .. ciche i takie skromne najlepiej się rżnie! Alee, przerwał na chwile po usłyszeniu zdania odnośnie pragnienia jego osoby. Na twarzy gwałciciela zagościł łagodny dla oka uśmiech.
- Przecież ty od początku naszego spotkania mnie pragniesz, a teraz cicho. Pora zacząć. - Mruknął trochę zniecierpliwiony, by zaraz wcisnąć swoje wargi w jej usteczka, które smakowało wyjątkowo wyśmienicie.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Czw Kwi 25, 2013 5:40 pm

- Skupiasz się na złych rzeczach! Powinieneś się skupić na tym, co lubisz, a nie na tym co Cię brzydzi, przecież nie każda kobieta chce czułości, są też takie, co mają identyczne upodobania co Ty. Przynajmniej miałbyś satysfakcje ze zdobycia kogoś i byś miał pewność, że ktoś Cię pożąda, a nie puste ruchanie! - póki mogła, to jeszcze mówiła, nawet słowa użyłą nieco brzydszego, przynajmniej w jej mniemaniu nie było ono kulturalne. Ostatnim razem jak się broniła, to nie było miłe, więc wolała teraz tego nie robić, choć nie wiedziała, czy to będzie gorzej czy lepiej. Trudno w sumie z tym typem się dogadać, w sumie nie da się nawet, bo gadatliwy to on nie był, chciał sobie tylko pociupciać, a potem sobie pójść i tyle, mieć w dupie.
Czy Iv chciała go zmieniać? Może trochę, choć bardziej pragnęła zrozumieć. No to ciąganie za włosy nie było fajne, on w ogóle same niefajne rzeczy robił. Ale skoro powiedział, że pragnie by ktoś pod nim płakał i piszczał, to nastolatka specjalnie mu zrobi na opak, choć to było trudne, bo usta same jej drżały tak samo jak dłonie i bała się go, brzydziła nawet gdy ją dotykał czuła, jakby zaraz miała zwymiotować i w sumie było do tego blisko. No no, żeby mu tylko w usta nie zwymiotowała podczas tego jego buzi-buzi.
- Twojej dziwki? - pisnęła niezadowolona, a gdy ten złapał ją za pierś to go pacnęła w tę rękę, by ją zabierał, ale to już teraz w tej chwili, nie ma tak! Był to u niej taki odruch, co i tak dziwne, że go w twarz nie uderzyła, bo i tak mogło być, ale wtedy pewnie sama dostałaby pięć razy mocniej.
- Nawet nie jes... - miała nadzieję, że jeszcze uda jej się coś wskórać nudną gadką, ale może faktycznie była ona zbyt nudna by Ringa zainteresować i odciągnąć od czegokolwiek, tym bardziej, że przerwał jej nic nie warte i niedokończone zdanie pocałunkiem, mimo iż wargi Ivy pozostały wciąż zamknięte, tak samo jak oczy które mocno zacisnęła by nie patrzeć i wyobrazić sobie coś milczego, coś, czego może nawet i by pragnęła, ale czy w takich okolicznościach? Mimo to po chwili nawet lekko rozwarła usta chcąc wargami masoważ jego wargi i może jeden taki ruch zrobiła, jednak szybko pokąsiła go w dolną wargę, w sumie nie było to jakieś bolesne ugryzienie tylko taka jakby... Lekko erotyczna zabawa. Jeśli nie możesz kogoś pokonać, przyłącz się do niego... Tylko czy to pomoże na długo? Tyle potrafiła, ale co Ringo potem zrobi będzie wpływało na kolejne odczucia Samanthy, która wciąż w żołądku i wewnątrz siebie nie czuła się wcale dobrze.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Sob Kwi 27, 2013 2:50 pm

Ta kobieta najwidoczniej nie potrafi się zamknąć. Szlachetny powoli się irytował, lecz nie na tyle by miał zadać jej jakąś poważną krzywdę, wystarczy że przerżnie ten zadek i już uszykuje się dla niej kara.
- Płacz i szczera nienawiść też wchodzi w grę, nie dostanę tego od chętnej panienki. - Urwał rozmowę, nie chcąc już słuchać paplań dziewczyny. Niech sobie kolegów tresuje, a nie gwalciciela. A tak w ogóle ona ma mało tutan do gadania...
Osiągnął już wiele przez ostatnie chwile. Ivy się bała i wyraźnie nie miała chęci być dalej dotykana przez starego zboka, który z chytrym uśmieszekiem gapił się na tą niewinną twarz. Jeśli mu zwymiotuje... Poczuje na sobie moc wampira i kto wie czy nie jego kły.
Za opracowanie dostał po łapach, oczywiście zabrał je i towarzyszył temu bezczelnu, triumfalny śmiech. Chwycił ją za tą łapkę i przygwoździł do poduszki.
- Pora się streszczać, w końcu to nie moje mieszkanie. - Rzekł chłodno i wypuścił dłoń rudej. Jak tylko ich wargi się spotkały, szlachetny stracił panowanie nad sobą, zwłaszcza po tym jak ruda wpuściła jego zimny jęzor do jamy ustnej. Na ugryzienie zareagował nieco nerwowo, a wskazywało na to warknięcie przez zaciśnięte zębiska. Chwycił obie ręce Samanthy, kładąc je obok jej głowy. Teraz nie miała jak się bronić. Po przerwaniu pocałunki, ich wzrok mógł się napotkać. Zaś ujrzała szkarłatne ślepie... Nogą rozpychał jej nogi, chcąc dobrać się do kobiecości. Sam dotyk kolanem wrażliwego miejsca panny rozbudzał jeszcze bardziej głodnego miłości wampira.
- Chcesz iść na moją stronę? - Pewnie nie zrozumie, bo Ringo nabrał ochoty na krew ofiary no i ot, żeby dodać smaczku całemu zajściu.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Nie Kwi 28, 2013 10:09 am

Dupa blada, nie ma ulg dla nieletnich i tyle. Mogła gadać dalej, a nawet jakby trafiła w czuły punkt, to zaśpiewać "strzał w dziesiątkę~" by niby mogła, ale nie było by w tym sensu, bo Ringo by jej wyjechał z dyśki i by się skończył dzień dziecka. Także tego, sobie mogła, miała tyle opcji, że hej. No, mogła poddać się teoretycznej "przyjemności" (bo co to za frajda mieć seks wbrew własnej woli), ale płakać i szczerze go nienawidzieć, ale wybory!
No nic powiedzieć nie mogła, ba. Ona nawet nie wiedziała, co więcej mogłaby mówić, no bo co? Ani w tym nie było sensu, przekaz już swój by powielało, nawet się jej nie opłacało gadać, bo chciała mieć - powiedzmy - dobre stosunki z oprawcą, jakkolwiek głupio by to nie brzmiało. Nie pragnęła znowu bólu, upokorzenia i bicia, może zamknięcie oczu i myślenie o kimś innym wcale nie będzie takie tragiczne, może nawet nie będzie chciała powiedzieć, że było źle? Dziwne myślenie. Kiedy zabrał swoją łapę no to cóż tu mówić, na pewno poczuła, że ma jakąś 'moc' i być może mogłaby więcej, skoro takim pacnięciem go 'ujarzmiła' w pewien sposób. Chrzanić to, że potem złapał ją za rękę i przygwoździł do poduszki, to nie było ani brutalne, ani jakieś złe czy też tragiczne. Ivy jedynie przełknęła głośno ślinę i wlepiła spojrzenie zielonych oczu w twarz mężczyzny, błądząc źrenicami po całym jego wyglądzie i zastanawiając się ile mógłby mieć lat oraz czemu jest taki sfrustrowany, co stało się w jego przeszłości, być może i dzieciństwie, że stał się gwałcicielem, osobą brutalną i bez skrupułów, lubującą się w strachu kobiet, błaganiach i cierpieniu.
Ach, no cóż, Samantha nawet nie próbowała się bronić, więc jej ręce bez większej siły mógł przyciskać do łóżka, ona po prostu była zdenerwowana, nie dała się też ukryć, że bała się. Pozwoliła na pogłębienie pocałunku z nadzieją, że to po prostu zmieni cały ten obrzydliwy akt na lepsze, że być nie może nie będzie to nic tak obleśnego, co by sprawiło, że wiercenie w żołądku serio przerodziłoby się w wymiotywanie. Poddała się mu, po prostu, choć nie wiedziała, że to na niego wpłynie silniej niż gdyby się broniła. Gdy przerwał jej serce jedynie zabiło kilka razy mocniej, sprawne ucho mogłoby nawet usłyszeć jego walenie zza żeber. Utkwiła spojrzeniem w jego jednym oku, które mogła widzieć, a gdy wcisnął kolano między jej nogi, skrzywiła się z niezadowolenia, jednak nic z tym nie zrobiła. Jego pytania zdecydowanie nie zrozumiała, dlatego ściągnęła brwi i zamrygała kilkakrotnie oczami, po czym wzięła głęboki wdech uspokajając samą siebie. Wciąż była zawstydzona.
- Ale ja... Ja nie umiem tak jak Ty... - odpowiedziała sądząc, że chodzi mu o to, czy po prostu nie chciałaby zamienić się z nim miejscami i być na górze. Jak inaczej mogła zrozumieć to zdanie? Co najwyżej mogła go w ogóle nie zrozumieć, nie wiedziała o wampirach i ta niewiedza zdecydowanie jej służyła, tak było lepiej, poza tym, chyba i dla wampira większą przyjemnością jest obcowanie z ludzką kobietą niż kolejną wampirzą, w sumie wiązało się to z kilkoma zaletami jakimi była chociażby ludzka krew, ludzkie ciepło ciała, ludzki strach no i brak możliwości zajścia w ciążę, choć prawdopodobnie to ostatnie Ringo i tak miał w nosie.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Pon Kwi 29, 2013 6:36 am

Dokładnie, Ringo na jakikolwiek odruch obrony, mógłby ją uderzyć w celu sprowadzenia porządku, no ale nasza ruda turkaweczka nie zrobiła nic, co mogło by rozzłościć szlachetnego aż do tak okrutnego stopnia
Nie musi nuc mówić, ba, to nawet jej pomaga. Wampir i tak jest skupiony na swoich czynnościach niż rozmówie, w dodatku juz się nie denerwował, a zajął dokładniej swoją młodziutką męczennicą, która z obrony własnej psychiki poddawała się to co raz nowszym amorom.
Po długim pocałunku, zaczepiał wargami o jej policzki i smukłą z zgrabną szyjkę. Wyjątkowa apetyczna dziewczyna i jak tu jej nie schrupać? Pogłaskał ją po głowie niczym kotka, a ten jej urok przyprawił zboczeńca o sapanie, już się podniecił ostro i było... to widać i czuć, bo przecież przylgnął do jej ciała.
Nie wie o co chodzi, no tak... Nie wie o wampirach. Ringo warknął cicho, siłą woli zatrzymując wybuch szału, który mógłby nieźle namieszać - Ivy stała by się poziomem E!
- Ciśś, już nie ważne... - Urwał i dobrał się do krocza Samanthy, samemu pomagając sobie telekinezą przy ściągnięciu spodni. Jeśli ta się broniła, Ringo rozpychał się nogą i torował dostęp do wilgotnej bramy. Ślepie zaś zalśniło szkarłatnem, a usta wędrowały mimowolnie do szyi ofiary. Dyszał przy tym strasznie, ale ostatkami woli powstrzymywał się przed zatopieniem w nią kłów, ach jedynie co robił, to lizał skórę rudej. Mogła poczuć ten dreszczyk od zimnego języka Ringo.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Pon Kwi 29, 2013 11:56 am

Samanthcie naprawdę robiło się niedobrze, już samo to sapanie nad jej ciałem nie sprawiało, że mogłaby zachcieć wampira. W sumie to jej jedynie przeszkadzał w skupieniu się i zaakceptowaniu tego, co ją spotykało, bo chciała grzecznie by nie zostać skrzywdzoną bardziej, bo w końcu nieźle mógł ją nie tylko pogruchotać, ale i oszpecić i potem ta blizna by jej codziennie przypominała o tym co było... Na cholerę jej takie pamiątki? Chciała zamknąć oczy, zacisnąć zęby i udawać, że wszystko okej, że nad nią jest ktoś zupełnie inny, a ona sama w końcu tego 'chce', jednakże nie dało się skupić.
Zimny jęzor, specyficzny aromat z paszczy, sapanie, warczenie, charczenie... Czuła się jakby pastwił się nad nią jakiś wielki, zmutowany pies, jak w niektórych chorych hentaiach, co to potwory gwałcą dziewczyny. No dokładnie takie coś jej się kojarzyło więc trudno było w pewnym momencie nie zareagować inaczej niż lekkim odsunięciem się czy chęcią zaciśnięcia ud i złączenia ich ze sobą, co i tak nie miało szans na powodzenie, ponieważ wampir leżał wręcz na niej, a nogi miała już dawno rozchylone. Drżała, co dała się wyczuć, ale nic nie mówiła, nawet nie wiedziała co miałaby powiedzieć, bo pewnie jeśli o coś poprosi, to on zrobi wprost przeciwnie, by tylko na złość, by sprawić jej ból, przykrość i cierpienie, co i tak w sumie już czynił swoim postępowaniem. Chciała by już to zrobił i skończył, dlatego śmiało. O gryzieniu nie miała bladego pojęcia, w ogóle samo pojęcie wampiryzmu było jej obce, dlatego nie broniła szyi ani nawet o tym nie pomyślała, by próbować mimo, iż po drugiej stronie właśnie owej szyi, miała jeszcze opatrunek z poprzedniego cięcia nożem. A teraz podejrzewam, że cenzura będzie wystarczająca ;o

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Apartament Samuru.   Pon Kwi 29, 2013 2:13 pm

Nie było miło jej ale jemu owszem. Szlachetny z delikatnym uśmiechem zajmował się swoją przyjemną sprawą, natomiast Ivy pewnie się smuciła, ale kogo to obchodzi! Został spełniony i szczęśliwy, teraz może ją wypuścić, a sam uda się w swoją stronę, a nawet kupi kwiaty swojej narzeczonej, którą właśnie zdradził. Ach, ale ona nawet go nie pragnie! Więc nie odczuwał nic na swoim nie istniejącym sumieniu, ba, mógłby powtórzyć to jeszcze raz! Ale nie z Samanthą, jej na razie wystarczy bo w końcu to człowiek i mogłaby paść po następnym akcie seksualnym.
Po całym zajściu ucałował ją w policzek, a dłonią głaskał jej prawe udo. Z całą pewnością ocieka nienawiścią i jeśli tak, Ringo dopiął swego.
- Urocza z ciebie kochanka, Samantho. Ciepła, miękka i tylko moja. - Szeptał jej do ucha, nie przestając głaskać. A może na domiar złego, jeszcze się zabawi? Pieszczoty czasem są pomocne, oczywiście dla niego, nie dla ofiary, która jest ciągle dotykana.
- Masz jeszcze ochotę na krótką zabawę? - Ot, zapyta od odmiany lecz zaraz się roześmiał. Jednak już nic jej nie zrobi, odechciało mu się. Usiadł na łóżku, by zaraz z niego wstać i poprawić spodnie. Koszuli nie zapinał. Czuł się w końcu jak u siebie.
- Możesz stąd iść, już mi nie jesteś potrzebna - Wypalił, udając się do kuchni. Zaczął przeszukiwać lodówkę czy nie zawiera woreczków z krwią, a jak tylko znalazł, nie bawił się w szkła. Kłami rozerwał folię i przechylił leb w tył, wlewając zawartość do paszczy. Jeśli Ruds go na kryje, nie przejmie się. Wyrzucił pustą folię do kosza, a resztki krwi z ust wytarł w jednorazową serwetkę. Przynajmniej Ivy nie skończy w jego kłach, jest w miarę bezpieczna.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
 
Apartament Samuru.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Apartament Samuru.
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: