IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Posiadłość Trizgane.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 12 ... 23  Next
AutorWiadomość
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Posiadłość Trizgane.   Nie Lis 04, 2012 5:24 pm

Ród Trizgane posiada olbrzymią posiadłość na uboczu wsi, z dala od głównego miasta, tętniącego życiem. Rezydencja utrzymana w typowo japońskim stylu, do której prowadzi jedna, żwirowa droga. Wokół jest wiele zieleni i kwiatów, typowo japońskich. Nie może również zabraknąć drzew banzai czy też kwiatów wiśni. Rezydencja otoczona jest stawem, który na potrzeby rodziny został sztucznie stworzony, połączony z naturalnym zbiornikiem wodnym, znajdującym się niedaleko rezydencji.
Jest to teren sporych rozmiarów, otoczony żywopłotem i murem. Brama wjazdowa zawsze jest zamknięta i mogą ją jedynie otworzyć uprawnione do tego osoby. Zaraz za bramą główną, znajduje się miejsce, gdzie można postawić dwa samochody obok siebie. Oczywiście jest także garaż, ale zarezerwowany dla właścicieli rezydencji.
Rezydencja posiada dwa ogrody. Wewnątrz domu, mała oranżeria, a także na zewnątrz japoński ogród. Do obu pomieszczeń wpada spora ilość światła.

REZYDENCJA
Wygląd zewnętrzny rezydencji


Parter:

Hall - wejście i wyjście do rezydencji.
Salon - prowadzi do ogrodu wewnętrznego.
Jadalnia - posiada widok na staw.
Kuchnia - posiada wejście do zewnętrznego ogrodu. Jest to najbardziej osłonecznione pomieszczenie w całej rezydencji.
Łazienka - oszklone okno, wychodzące na ogród.

Pierwsze piętro:


Sypialnia Gerarda z tarasem - z tarasu rozprzestrzenia się widok na cały ogród, a także na staw oraz góry.
Gabinet - to tutaj znajduje się pomieszczenie, gdzie można spokojnie i w ciszy popracować.
Pokój gościnny I - można tutaj przenocować niezapowiedzianych gości, jeśli takowi się znajdą.
Pokój gościnny II - można tutaj przenocować niezapowiedzianych gości, jeśli takowi się znajdą.
Pokój gościnny III - można tutaj przenocować niezapowiedzianych gości, jeśli takowi się znajdą.
Sypialnia Louisy - sypialnia ta, znajduje się w głównym miejscu całej rezydencji. Jest to najpiękniejszy i największy pokój, z którego roztacza się widok na ogród zewnętrzny. Sypialnia ta należała niegdyś do Michiru.
Pokój herbaciany - spokojne i najprzestronniejsze miejsce w całej rezydencji. Można powiedzieć, że najważniejsze miejsce, ponieważ właśnie tutaj odbywają się rodzinne spotkania i tradycyjne parzenie herbaty.

Drugie piętro:


Dojo - jest to stara zbrojownia i sala treningowa dla łowców.
Biblioteka - znajdują się tutaj największe zbiory ksiąg o magii, artefaktach i łowcach. Stare dzienniki, należące do przodków rodu Trizgane. Można tutaj także znaleźć mangi, czasopisma i książki do poczytania dla rozrywki.

Na zewnątrz:


Ogród zewnętrzny - jest tu wiele kwiatów i drzew japońskich. Molo nad sztucznym stawem, po którym można pospacerować.
Ogród wewnętrzny - są tutaj ławeczki, na których można usiąść i odpocząć. Wszystko umieszczone jest zgodnie z feng shui, dla zachowania harmonii.

_________________


Kot Louisy.

@


Ostatnio zmieniony przez Louisa dnia Sro Lut 24, 2016 11:06 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Lis 06, 2012 9:20 pm

Louisa zatem znów założyła buty, wzięła torbę i wraz z Jamesem udała się na dół, do jego samochodu. Przynajmniej wygodny, szybszy i tańszy środek transportu niż takie metro czy taksówka. Najpierw jednak poprosiła go, aby udali się do sklepu, bowiem musiała zrobić odpowiednie zakupy, aby móc go ugościć w domu. Robiła zakupy na świeżo, tylko wtedy, kiedy tam jechała, więc żadnej przeterminowanej ani zzieleniałej żywności nie zastaną.
Kupiła zatem wszystkie produkty potrzebne przy zrobieniu curry i kupiła jeszcze butelkę szampana. Oczywiście bezalkoholowego, jedynie o smaku i zapachu "alkoholu". Ot, skoro miał mieć później jeszcze pracę, to lepiej, aby był trzeźwy. Poza tym jechał samochodem, więc tym bardziej nie mogła pozwolić na jazdę w stanie nawet lekkiej nietrzeźwości.
I dopiero wtedy poprowadziła go w stronę swojej posiadłości rodowej, utrzymanej w stylu japońskim, z racji pochodzenia matki. Zresztą, była to rezydencja właśnie matki Louisy, która była Japonką, więc nie dziwmy się stylowi architektury.
Po niecałej godzinie podróży, wreszcie zajechali pod bramę. Louisa wysiadła z samochodu, aby otworzyć mu bramę wjazdową. Lepiej, żeby w środku zostawił swój pojazd, niż później się zastanawiał czemu nie może go odnaleźć. Kiedy już zaparkował, dziewczyna wróciła po zakupy i poprowadziła go ogrodem zewnętrznym do wejścia domu.
Z torby wyjęła klucze i zaczęła otwierać zamki. Kiedy już weszli, znaleźli się w małym holu z wejściem do salonu i reszty pomieszczeń
- Rozgość się. Jeśli będziesz chciał skorzystać z łazienki, to masz ją po lewej stronie.
Wskazała mu dłonią na przesuwane drzwi, za którymi właśnie znajdowała się łazienka. Mógł tam umyć sobie ręce, jeśli miał taką potrzebę.
- Chcesz jakąś herbatę czy kawę? Tego szampana zostawimy do obiadu.
Uśmiechnęła się i zaczęła zdejmować buty. Kiedy to już zrobiła, zabrała zakupy i skierowała się w stronę kuchni, aby wypakować produkty.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Lis 07, 2012 12:31 am

Najchętniej się zatrzymał w pobliżu sklepów i wraz z Louisą udał się na zakupy. Kupił sobie jakąś bułkę i tym samym pomógł jej nieść zakupy do samochodu. Nie dał pozwolić jej dźwigać, nawet jeżeli nie kupowała zbyt dużo artykułów spożywczych oraz napojów, wliczając tego szampana. Fakt, gdyby wypił alkohol nie mógłby ani iść do pracy ani prowadzić samochód. Dlatego też muszą obejść się bez tego. Może kiedy będzie miał wolne to zaszaleją?
Podczas jazdy w stronę wskazywanej drogi do posiadłości dziewczyny, przekąsił ową bułkę by czymś zapełnić swój żołądek, który upominał się o jedzenie. Gdyby nie praca silnika, pewnie jego burczenie w brzuchu było dobrze słyszalne. A tak, przynajmniej nic dziewczyna nie wiedziała, że on nie jadł śniadania.
Trasa nie była dość skomplikowana ale też nieco zdziwił się architekturą budynku. Co prawda mieszkając w mieście nie miał okazji zwiedzać tak daleko okolic. Nie pochodził z tego kraju więc dla niego ujrzenie na żywo japońskiej rezydencji było czymś wspaniałym.
Zaparkował tam gdzie wskazała mu dziewczyna, przejeżdżając przez otwartą bramę. Wysiadając zasugerował się weźmie zakupy i tak też chciał zrobić, chyba że uparła się chcąc nieść je sama to się nie wciskał. Dał się oprowadzić co z zainteresowaniem podziwiał ogród aż dotarli do głównego wejścia. Nie tylko zewnątrz było pięknie ale i wewnątrz. Zupełnie inny klimat, że nie wiedział czy się tutaj w tym wszystkim połapie.
Będąc już w środku, także zdjął buty a płaszcz pozostawił na kanapie w salonie. W hallu nie dostrzegł żadnej szafy ani wieszaka zatem trafił wprost do salonu gdzie go zostawił. Z łazienki na razie nie potrzebował skorzystać ale z chęcią się udał ją zobaczyć.
- Herbatę poproszę. - Odpowiedział podczas podziwiania pomieszczeń docierając do kuchni. Zapamiętał dobrze drogę, którą kierowała się Louisa.
- Bardzo ładny dom. Pierwszy raz jestem wewnątrz japońskich klimatów takiej posiadłości. - Dodał rozglądając się teraz po kuchni aż zatrzymał spojrzenie na dziewczynie z lekkim uśmiechem.

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Lis 08, 2012 10:55 am

Tak więc kupiła, co potrzebowała na przygotowanie dla nich posiłku i tym samym pozwoliła Jamesowi, aby podźwigał za nią siatki. Nie były aż takie ciężkie, to jednak wiedziała, że jej sprzeciw nic nie wniesie. Pocałowała go za to, z wdzięczności, w policzek i udali się dalej do samochodu, by udać się do rezydencji dziewczyny.
Louisa nawet gdyby usłyszała burczenie jego brzucha, nie zaczęłaby się przecież na niego wściekać, tylko roześmiałaby się i wcisnęła mu jakieś warzywa do buzi, które kupiła, aby przygotować curry. A tak, zapchał jako tako pierwszy głód, zaoszczędzając sobie dalszych pomruków niezadowolenia ze strony jego żołądka.
Louisa już zdążyła się przyzwyczaić do takiej architektury, bowiem kiedy matka przeprowadziła się do Francji, do swojego męża, wprowadziła do domu orientalne elementy umeblowania czy też na nowo urządziła ogród. Jednak nie było to aż na taką skalę jak owy dom. Tutaj wszystko było tradycyjne, a sama budowla miała już około trzystu lat. Oczywiście, co jakiś czas była remontowana i odnawiana czy też konserwowana, inaczej pewnie rozsypałaby się w drobny mak. A wiadomo, że drewno wymaga sporej pielęgnacji.
Skoro zasugerował, że weźmie zakupy, dziewczyna od razu udała się do wejścia, aby je otworzyć i wpuścić swojego gościa. W holu nie było żadnych szafek, jednak była taka mała wnęka, coś jak garderoba, w której można powiesić swoje płaszcze. Jednak sporo miejsca zajmowały kimona należące zarówno do samej Louisy jak i jej matki. Dziewczyna była wychowywana w obu tradycjach swoich rodziców.
Louisa z uśmiechem przyjęła jego zamówienie na herbatę, więc od razu wstawiła wodę, wyjęła dwie szklanki i wrzuciła do nich zieloną, japońską herbatę. Była najlepsza... Co prawda mogłaby mu ją odpowiednio zaparzyć, ale nie było na to czasu. Może kiedy indziej pokaże mu całą herbacianą ceremonię, zresztą właśnie po to, mieli ku temu odpowiednie pomieszczenie.
- Dom należał do rodu mojej matki od około trzystu lat. Obecnie ja tutaj urzęduje z racji tego, że brat pozostał z ojcem....
Na chwilę zamilkła, ale nie było to coś ważnego. Ot, po prostu od kilku długich miesięcy jej brat nie odzywał się. Albo poszedł swoją drogą, albo zaginął, albo był już martwy...
- Na obiad proponuję curry. Jadłeś kiedyś?
Spytała odwracając się do niego. Woda jeszcze się nie gotowała, ale pewnie niedługo to nastąpi.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Lis 08, 2012 3:12 pm

Louisa miała fajnie wychowując się w dwóch kulturach. Jednak nie sądził, że rezydencja w Japonii aż tak może się różnić od wielu innych mu znanych. James znał tylko kulturę angielską w której się wychowywał. A odkąd zaczął pracować w Japonii musiał i tej się nauczyć. Miał jeszcze sporo braków, choć kulturę grzeczności zdążył opanować to jednak czasami i tak się zapominał komu kłaniać.
Owej wnęki na płaszcze nie dostrzegł, dlatego swój płaszcz pozostawił na razie w salonie, kierując swoje kroki do kuchni. Wysłuchał jej odpowiedzi, dowiadując do kogo należała ta rezydencja i ile może sobie liczyć lat. Aż zaczął się zastanawiać ile lat istnieje już budynek Oświaty Łowieckiej. Tego pewnie i Marcus chyba nie wiedział.
- Nie jadłem. - Pokręcił głową odpowiadając. Nie jadł curry. Matka u niego w domu nie przyrządzała takich dań a nawet jeśli, to mógł nie mieć okazji tego spróbować. Albo był w pracy albo siedział w pierdlu. Na bank zapamiętałby różne rodzaje kaszy, że jak tylko je widział, odechciało mu się jeść czegokolwiek.
- Pomóc Ci w czymś? - Zaproponował, bo nie widziało mu się tu stać jak kołek i gapić jak dziewczyna krząta się po tej kuchni.

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Lis 09, 2012 9:23 am

Nie tak znowu fajnie. Miała sporo na głowie, bo zasady wpajane miała od maleńkości. Potem nauka obu języków, co także do łatwych zadać nie należy, bo jak wiadomo oba języki są wymagające. Natomiast kultura sama w sobie jest rzeczą dość prostą, skoro rodzice otaczali ją tym od kołyski. Louisa pamięta, jak jej matka śpiewała kołysanki, kiedy nie mogła zasnąć albo kiedy bała się, bo śnił się jej jakiś koszmar. A potem wszystko się skończyło. Bez matki, to już nie to samo. Gdyby mogła cofnąć czas, uratowałaby jakoś własna rodzicielkę... a tak?
Nie jadł... nie wiadomo zatem czy dobrze czy źle. Nie wiedziała przecież, co lubił, a czego nie lubił. Najwyżej jeśli mu nie zasmakuje, to zrobi coś innego. A przecież kupiła na zapas trochę jedzenia, bo chciała zostać tutaj przez kilka dni, żeby odpocząć, dojść do siebie i trochę potrenować. A potem powinna napisać do doktora Matsushity i się z nim wreszcie umówić na "lekcje".
- Więc mam nadzieję, że Ci zasmakuje. Wolisz pikantne czy łagodniejsze?
Louisa nie zamierzała wrzucać tam żadnej kaszy. Zrobi tradycyjne, indyjskie curry. Matka je uwielbiała. Co prawda dziewczyna nie uczyła się gotować mając pięć lat, ale zaczęła to robić znacznie później. To jednak najlepiej wychodziło jej curry.
Woda wreszcie zaczęła się gotować, więc dziewczyna zalała oba kubki herbatą, czekając aż się zaparzy, żeby podać Jamesowi.
- Tak. Możesz nakarmić mojego kota. Chyba, że masz uczulenie na sierść.
Z szafki wyjęła puszkę z kocim jedzeniem i wskazała palcem na miseczkę zwierzaka. Natomiast ona zajęła się obieraniem i krojeniem warzyw, żeby następnie przejść zabrać się za mycie i krojenie mięsa.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Lis 09, 2012 12:39 pm

W prawdzie to nie wiedział z czego się robi to curry, ale gdyby tam pojawiła się niespodziewanie kasza, pomarudziłby w myślach, wzdychnął, popatrzył a potem by nie robić dziewczynie przykrości, zjadłby.
- Może na początek łagodniejsze. - Nie był typem co je wszystko pikatne. Takie danie zje pierwszy raz więc na początek wolał od łagodniejszych przypraw. Może później jak polubi to danie spróbuje z pikatnymi przyprawami czy dodatkami.
Woda się zagotowała to dostał herbatę, którą zamieszał sobie łyżeczką. Zdziwił się lekko kiedy dała mu zajęcie z nakarmieniem kota.
- Ty masz kota? - Spojrzał na nią pytająco a po chwili dostał karmę i przeniósł spojrzenie na miseczkę. Wziął puszkę i rozejrzał się po kuchni a nawet w stronę wyjścia, czy zobaczy tego futrzaka ale jakoś go nie widział. Nawet to stworzenie nie przywitało się z nimi. Może bał się obcych?
Podszedł do tej miski i wsypał średnią zawartość pokarmu, bowiem nie wiedział ile to zwierze je i jakie jest duże.

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Lis 11, 2012 1:13 pm

James nie musiał się zatem martwić o kasze i o to, że musiałby w siebie wmusić jedzenie, aby nie robić dziewczynie przykrości. Żadnej kaszy tam nie będzie, jedynie ryż. A chyba do ryżu nic nie miał. Zresztą Louisa nie wiedziała nawet, że ten nie przepadał za kaszą. Jak widać nie znała go za dobrze, więc teraz mają okazję ciut lepiej się poznać.
Skinęła głową, przyjmując "zamówienie" na łagodne jedzenie. Będzie takie bardziej słodkie niż pikantne, ale jeśli uzna, że jest zbyt słodkie, nie będzie trudnością zrobić z jedzenia troszkę ostrzejszego smaku. Poza tym, w trakcie robienia sosu, Louisa poda mu do spróbowania. Ot, zrobi curry pod jego gust smakowy, bo w końcu to on był gościem, a jak wiadomo dobra gospodynie spełnia zachcianki swojego gościa.
- Tak, urocza kicia.
To była prawda. Biały, mały kłębek futerka. A nie przyszła ich przywitać, ponieważ nie była psem i nie przybiegnie na zawołanie z latającym dookoła ogonem. Ten kot chodził własnymi ścieżkami i na dobrą to on tutaj rządził. Zresztą Louisa była przywiązana do tego zwierzaka, a zwierzak do niej.
Kiedy tylko wypełnił miseczkę jedzeniem, po kilku minutach dało się słyszeć miauczenie, a potem biały, lekko przechylony, zaciekawiony łepek, wyglądający zza framugi wejścia do kuchni. Potem ciche kroczki kociaka na panelach i zaraz skoczył do "obiadu".
- Pewien wampir zmusił mnie do służby.
Wreszcie odważyła się na powiedzenie prawdy, chociaż nie zdradziła jaki to wampir. Nie przerywała krojenia, a kiedy skończyła, wzięła się za przygotowywanie sosu, wstawiając ryż do odpowiedniej maszyny (jak w tych wszystkich anime).
Louisa zostawiła więc wszystko na gazie i zaczęła wyjmować talerze, sztućce i kieliszki.
- Wstawisz szampana do lodówki, żeby się schłodził?
Poprosiła go o małą przysługę, kiedy ta przecierała wszystkie pierdółki z kurzu. Naczynia były czyste, tylko po prostu dawno nie używane, więc lekki kurz mógł na nich osiąść, temu Louisa szybko go starła.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lis 12, 2012 1:00 am

Nie rozmawiali o jedzeniu więc miała prawo o tym nie wiedzieć. Do ryżu nic nie miał. To akurat lubił jeść. Nawet sushi mu zasmakowało, kiedy przybył do Japonii i spróbował takich podstawowych dań. Ale curry jeszcze nigdy nie próbował. Teraz jednak będzie miał okazję.
On miał psa, to mógł nie wiedzieć jak koty się zachowują. Dlatego też trochę mogło go zdziwić że zwierzę nie przyszło. Ale jak tylko napełnił miskę jedzeniem i odstawił puszkę, kot ujawnił swoje istnienie w tym domu. James aż uśmiechnął się kącikiem ust widząc to białe, puchate zwierzę. Cofnął się i podszedł do blatu gdzie stała Louisa i na moment zamarł słysząc jej słowa.
- Jaki wampir? - Zapytał z powagą marszcząc brwi. Jaki krwiopijca śmiał zmusić Louisę do służby a ona dopiero teraz mu o tym mówi?
Na jej pytanie z szampanem, po prostu go wziął i schował do lodówki, którą odnalazł wzrokiem. Powrócił do niej spojrzeniem oczekując odpowiedzi.

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Lis 13, 2012 10:37 am

Skoro zasmakowało mu sushi może Louisa kiedyś odważy się je zrobić. Co prawda do najłatwiejszego dania to to nie należało, ale było smaczne. Pewnie nie umiałaby tego tak ciekawie i pomysłowo ułożyć jak w tych wszystkich restauracjach, to jednak sama była zwolenniczką domowego jedzenia. No i lubiła gotować, zapewne jak większość kobiet, choć nie chcą się do tego przyznać. A curry samo w sobie było daniem indyjskim, nie japońskim, więc powinno mu zasmakować. A przynajmniej miała taką nadzieję.
Widziała jak zamarł na wieść o zostaniu zmuszoną do służenia wampirowi. Tak, była jego służką, ale wcale nie uważała, że ujmowało to jej godności. Po prostu była słaba, a wampir użył doskonałego argumentu, co jak się później okazało, było zwyczajnym kłamstwem. I jak tu rozdzielić wampir na "dobre" i "złe" jak wszystkie te bestie są fałszywe. Zrobią dosłownie wszystko, by tylko zdobyć to, czego pragną. A przecież są na tyle zachłanne, aby pragnąć wszystkiego.
Jaki wampir? Nie chciała mu powiedzieć. Odwróciła się więc w jego stronę i lekko uśmiechnęła.
- Po prostu wampir.
Kiedy skończyła wyjmować talerze i inne sztućce, nadszedł czas nakładania dania na talerze. Oczywiście samo przyrządzenie dania zajęła trochę czasu. Starała się, aby danie na talerzu jakoś wyglądało. Nie była specem przy strojeniu, ale może nadrobi się to smakiem potrawy. Zaniosła więc oba dania do jadalni, zapraszając tam także Jamesa. Wróciła do kuchni po szampana i kieliszki, które postawiła na stoliku.
- Otworzysz go?
Poprosiła, wręczając mu szklaną butelkę. Jakoś sama nigdy nie zabierała się za otwieranie szampanów, bo znała się na tyle, by wiedzieć, iż zaraz coś rozleje albo potłucze. Lepiej, aby zrobił to mężczyzna.
- Mam nadzieję, że Ci będzie smakowało.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Lis 13, 2012 1:04 pm

Więc nie chciała mu powiedzieć, kto ją zmusił do służenia. Miał tylko nadzieję, że nie stoi za tym żaden szlachetniak. Bo takiego ciężko przekonać do zmiany decyzji. Przy takich nawet ciężko zaoferować coś w zamian.
Zatem nie ciągnął tego tematu. Może przy innej okazji ją o to wymęczy. Za jej zaproszeniem, przeszedł do jadalni ale nim usiadł, odczekał aż ona wróci by razem mogli zasiąść do stołu. Wtem podała mu butelkę szampana, a on skinął głową w zgodzie. Otwierał powoli i nie trząsł nim na tyle by nie rozlać. Po czym napełnił kieliszki a butelkę odstawił po chwili na stole. Wtedy mogli zasiąść do stołu.
- Też mam taką nadzieję. - Odpowiedział z lekkim uśmiechem. Mogli zabrać się za jedzenie. Zaczął więc kosztować przysmaku jaki przygotowała Louisa i musiał przyznać, że dobra z niej kucharka.

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Lis 16, 2012 7:03 pm

Nie musiał się martwić, że był to szlachetniak. Louisa wiedziała jedynie, że wampir ten był na tyle silny, aby mieć Czystą Krew, nic więcej o nim nie wiedziała. A szlachetny na pewno nie był, inaczej sama już dawno byłaby wampirzycą. Kanibal kilkakrotnie ją gryzł, pijąc tę dziewiczą krew i do tej pory wciąż cieszyła się swoim człowieczeństwem, więc nie miała się zbytnio o co martwić. Jeśli James myślał, aby za Louisę ofiarować kanibalowi coś w zamian, to dziewczyna wątpiła, aby ten był skory do takich rzeczy. Zbyt uparty i dumny, aby móc sobie pozwolić na utratę jakiejś, nic nie znaczącej ludzkiej służki.
Udali się zatem do jadalni, gdzie w spokoju mogli się delektować jedzeniem. Szampan także został otwarty, więc mogli wznieść toast za jej sukces, jaki zdobyła. A mianowicie chodzi o jej dalszą naukę i o to, że mogła się wreszcie poświęcić medycynie!
- Zatem pozwolisz, że wzniosę toast. Za dalsze nasze sukcesy życiowe!
Uśmiechnęła się do Jamesa i uniosła kieliszek do góry, zachęcając mężczyznę do tego samego. A kiedy już wypili, mogli się zając na spokojnie jedzeniem. Louisa cieszyła się, że fioletowowłosy nie miał żadnych komentarzy, co do jej kuchni, zatem musiało mu smakować. Tym lepiej, po to przecież się starała. W między czasie obiadu dolewała im obojgu szampana, co poprawiało smak curry. Louisa cieszyła się, że wreszcie mogą pobyć sami i nacieszyć się swoim towarzystwem, choć nie ukrywała, że miała ochotę się do niego przytulić czy pocałować, a nawet coś więcej... Czasami na niego spoglądała znad talerza, ale jeśli ich oczy się spotykały, szybko uciekała wzrokiem. Ot, takie to płochliwe było.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Lis 16, 2012 11:53 pm

Skoro to był wampir krwi czystej, to duży plus że jej nie przemienił w wampira. Z drugiej strony jednak nie było to w cale dobrze, kiedy to ona musi mu oddawać swoją krew. Gdyby powiedziała prawdę Jamesowi, zapewne starałby się znaleźć takie rozwiązanie, by dziewczyna przestała służyć krwiopijcy. A jak się on jeszcze dowie kto to, to ten wampir może mieć z góry przechlapane.
Skinął głową w zgodzie przełykając kęs. Uniósł wraz z nią kieliszek i po jej słowach, upił łyka po czym powrócił do jedzenia. Nic nie mówił. A skoro jadł, to znaczyło oczywiście że mu smakuje. Skomentuje jej kuchnię dopiero jak skończy. Co jakiś czas oczywiście sobie popijali szampana i spoglądali na siebie. Tak, on także co jakiś czas na nią patrzył zza talerza. Kiedy zdarzało się że ich oczy się spotykały, on tylko się uśmiechał i nie uciekał spojrzeniem.
Gdy skończył, odsunął talerz od siebie i spojrzał na Louisę.
- Dziękuje. Muszę przyznać że bardzo mi smakowało. Powinnaś założyć własną gastronomię.
Poleciał z komplementem chyba za daleko, ale przynajmniej rzucił jej pomysł w przyszłość, gdyby czasem planowała sobie jakoś dorabiać.

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Lis 18, 2012 7:47 pm

Na szczęście musi mu oddawać tylko krew. Omal nie oddał jej w łapy jakiegoś gwałciciela, który to miał się nią zabawić. Ba, prawie sam się na nią rzucił, kiedy dowiedział się, że ta jest dziewicą. Normalnie wampiry to jakieś zboczeńce. Nie mają co robić, tylko rzucają się na nietknięte męskością dziewczyny? Chyba żyją już na tyle długo, że zaczyna im się już nudzić. Istniało proste rozwiązanie. Zabić. Każdego. Bez wyjątku. Pewnie już nagle odechciałoby im się gwałcić czy molestować biedne, ludzie dziewice.
W spokoju zatem zjedli i popili sobie szampanem, który okazał się nie najgorszy, mimo, że posiadał w sobie ani trochę alkoholu. Dla Louisy jednak to nie był żaden problem. Nie miała takich potrzeb, jak najebać się, by potem rzygać dalej niż się widzi, jak większość nowoczesnych nastolatek. Zresztą ona zawsze wyróżniała się z tłumu i wcale tego nie ukrywała.
Czuła na sobie jego spojrzenie, ale dla niej było to jednak troszkę peszące. Bała się, że jeszcze odczuta jej uczucie, jakie wyraźnie malowały się na jej twarzy. Zapewne gdyby wypiła troszkę alkoholu to wszystko stałoby się jeszcze bardziej widoczne, a sama dziewczyna mogłaby się szybko upić. Wtedy dopiero narobiłaby mu problemów.
Kiedy zjedli, dziewczyna z uśmiechem na twarzy wzięła puste naczynia i zaniosła je do kuchni.
- Daj mi chwilkę, umyję naczynia.
Poprosiła go. Nie lubiła, kiedy naczynia walały się jej po obiedzie. Poza tym, im dłużej będą stały, tym resztki jedzenia będzie trudniej usunąć. Lubiła porządek i będzie się tego trzymała. Kiedy wróciła do jadalni, usiadła. Ale nie na swoim poprzednim miejscu, tylko obok Jamesa. Wysłuchała na spokojnie jego słów i aż się zdziwiła tym, co powiedział. Na dobrą sprawę nigdy nie myślała o tym, aby założyć własną restauracje, czy też choćby na dobry początek jakiś malutki lokalik z jedzeniem.
- Nie myślałam o tym nigdy. Pewnie zjadłaby mnie konkurencja... A i tak na razie wolę zająć się medycyną. W ten sposób na coś się przydam. I cieszę się, że tak polubiłeś moją kuchnię. Mogę częściej dla Ciebie gotować.
I w podziękowaniu za owy komplement dała mu całusa w wargi...

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Lis 18, 2012 9:51 pm

Przeważnie wampiry na to nie zwracają uwagi, a przynajmniej tak sądził James. Gdyby jednak dowiedział się, iż wampiry niczym znane demony, interesują się dziewicami, kto wie czy nie próbowałby temu jakoś zapobiec? Wiadomo o czym myśląc. Ale na razie sam z tym nie wyjdzie w propozycji. Nic na siłę. Nie był tym, co już zaraz przeleci pierwszą lepszą.
Poczekał w jadalni aż Loiusa umyje naczynia. Chętnie by jej pomógł, ale skoro wolała sama to zrobić, to posiedzi sobie w milczeniu, wsłuchując się w szum wody i odgłosy odbijanych od siebie talerzy. W końcu dziewczyna wróciła do niego, siadając tuż obok, a nie jak wcześniej na swoim miejscu.
Nie myślała o własnej działalności gastronomicznej? Czy to budka jakaś, czy coś większego jak bar, restauracja?
Chciał jej już odpowiedzieć, ale ta w podziękowaniu go pocałowała w usta. Początkowo wydawał się być tym zaskoczony, ale odwzajemnił jej buziaka. Oderwał się by móc w końcu jej odpowiedzieć.
- Początki mogą być trudne, ale w przyszłości to Ty mogłabyś zjeść inne konkurencje. Nie problem byś spróbowała swoich sił w Oświacie? Mamy kuchnię a zapewne wiele łowców chętnie spróbowałoby Twoich potraw. Pomyśl o tym.
I tutaj puścił jej oczko a po chwili ujął jej dłoń w swoją, jakby zatęsknił za dotykiem jej skóry. Zaczął gładzić delikatnie aż spojrzał w jej oczy.

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Lis 18, 2012 10:42 pm

Louisa też tak sądziła. Ale jak widać myliła się i to bardzo. Może nie wszyscy myśleli o tym, ale zapewne większość z nich chciała tylko jednego. Posiąść dziewicę, jakby dawało im to jakąś satysfakcję. A jeszcze gorzej się czuła, kiedy Testament wychwalał smak jej krwi z racji bycia "czystej". Czuła się z tym dziwnie, ale także jakoś odczuwała zawstydzenie. W sumie nic dziwnego, kiedy mówi się takie rzeczy młodej, niedoświadczonej w niczym kobiecie. Jeśli zaś chodzi o zapobieganie, to takie rzeczy powinny wychodzić same z siebie, pod wpływem chwili, pragnienia i potrzeby bliskości z drugą osobą. Poza tym, Louisa dziwnie by się czuła gdyby miała powiedzieć Jamesowi, że chce, aby uczynił ją swoją i to we wiadomy sposób. Wówczas rumieniłaby się jeszcze bardziej niż zazwyczaj.
Louisa lubiła zmywać. Zresztą lubiła być gospodynią, prowadzić swój własny dom. Nigdy na to nie narzekała, szczególnie, że została tak właśnie wychowana, w takiej myśli. Oczywiście nie chciała być kurą domową i ciągle siedzieć w domku, sprzątać, gotować, nie mieć życia i tylko zajmować się dziećmi. Nie, nie to ją bawiło. Była ambitna, więc chciała wiele osiągnąć, przy okazji robiąc także to, co lubiła. Jedno nie wykluczało drugiego.
Uśmiechnęła się lekko, kiedy odwzajemnił owego całusa, w dodatku pojawiły się rumieńce na jej twarzyczce. Do tego już zdążyła przywyknąć. Taka jej uroda...
Gotować w Oświacie? Nie pomyślała o tym. Nawet nie wiedziała, że byłaby taka możliwość.
- Ach, masz rację. Może pomyślałabym o tym w wolnych chwilach, w czasie szkolenia z Matsushitą - san. Choć już wiem, że będzie wiele ode mnie wymagał.
Roześmiała się na samą myśl ile pracy i wysiłku ją czeka. Ale nie narzekała, lubiła cięż pracować.
Louisa poczuła jego dłoń na swojej. Nie wyrywała się, tylko odwzajemniła jego spojrzenie. Spoglądała na niego poważnie, choć w jej oczach widać było także radość. W sumie nic dziwnego, skoro przebywa się w towarzystwie osoby, w której jest się zakochanym.
Po chwili uniosła ich dłonie i przyłożyła jego dłoń do swojego lewego policzka, przymykając lekko oczy. Odchyliła nieznacznie głowę do tyłu, ukazując swoją smukłą szyję, a włosy opadły do tyłu, na plecy.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lis 19, 2012 12:39 am

Mieć taką gosposię w domu chciałby pewnie każdy facet. Przy Jamesie nie byłaby ograniczana i mogła robić co chciała. Tak jak teraz, mimo iż jest gościem to nie wychylał się za bardzo do pomocy, choć chciał. Poczekał grzecznie rozglądając się po jadalni, do czasu aż Louisa dołączyła do niego.
- Nie wiem jak Matsushita prowadzi swoje zajęcia, ale słyszałem że jest bardzo wymagający. Nawet od nowicjuszy. Więc uważaj.
Dał jej przy tym pstryczka w nos z uśmiechem na twarzy. Trzymać ją za dłoń nie przestawał. Jednak Louisa uniosła ją przykładając do swojego policzka. Przyjemnie było czuć jej delikatną skórę. Taka z niej niewinna i dobra dziewczyna. Nie mógł pojąc jak może być ona służką wampira. I jeszcze być tak traktowana jak widział ją ostatnio.
- Louisa... Powiedz mi jaki to wampir uczynił z Ciebie służkę. Chcę to wiedzieć. - Spytał poważnie i z troską. Chciał dla niej dobrze i chciał wiedzieć, kto za tym stoi. Może i nie powinien do tego wracać, ale zaniepokoiła go tą nowiną. A jako łowca oraz jej mentor, musi wiedzieć o takich rzeczach. Musi jej w tym nawet pomóc.

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lis 19, 2012 8:30 pm

Chcieć to oni mogą, gorzej z samym sednem posiadania. Nie każda kobieta lubiła gotować, aby uszczęśliwić swojego faceta, a wiadomo, że przez żołądek do serca. Obecnie wiele młodych dziewcząt, a potem i kobiet, dążyło za karierą, aby piąć się po tej drabinie, by móc więcej zarabiać. Wiele się zmieniło. Kiedyś przecież zarobki i utrzymanie rodziny leżało jedynie w dłoniach mężczyzny, teraz za to wzięła się także kobieta, przez co wiele dzieci zostaje nieświadomie odrzuconych przez własnych rodziców. Bo praca, kariera, zabawa... i mało czasu.
- Wiem, zdążyłam już to zauważyć. Ale to medycyna, tym chętniej się jej oddam.
Taka była prawda. Przecież ta dziewczyna była niemalże powiązana więzami krwi z medycyną! To była pasja, a teraz mogła ją dodatkowo rozwijać, dzięki dowódcy, który udzielił jej zgody. W sumie zastanawiała się, co u Cyjanka. Dawano z nią nie rozmawiała, a i tak dziewczyna ciągle szybko zwiewała, jakby się bała, że Louisa zaraz ją zje.
Czuła zatem jego dotyk na swojej skórze. Mógł poczuć jak przeszły ją dreszcze. Ale to nie ze strachu, tylko pewnej ekscytacji, bowiem w końcu mogła go zobaczyć i poczuć. A tak tęskniła za jego dotykiem...
Jednak James zepsuł trochę nastrój. Kiedy zadał pytanie, kto zmusił ją do posłuszeństwa, opuściła swoją dłoń i nie odsuwając się od niego, spojrzała na mężczyznę z lekkim przerażeniem. Otworzyła lekko wargi, jakby chciała coś powiedzieć i tak też się stało. Skoro chciał wiedzieć... nie powinna przed nim tego ukrywać.
- Testament... Powiedział, że mam pyszną krew i mam zostać dziewicą, bo inaczej się zepsuje.
Wzięła głęboki oddech i spojrzała mu w oczy, spokojnie mówiąc dalej. Musiała się naprawdę nieźle postarać, aby głos jej nie zadrżał.
- Ostatnio wdarł się na teren Akademii, walczyliśmy. Znowu. A dyrektor odesłał mnie do Oświaty. Temu siedziałam pod Twoimi drzwiami. Nie wiedziałam, co mam dalej zrobić, a nie chciałam Ci się naprzykrzać, bo wiem, że też masz swoją pracę, obowiązki i zmartwienia.
Teraz to już mu powiedziała wszystko, co chciał wiedzieć.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Lis 20, 2012 11:36 am

Skoro była tak mocno przywiązana do medycyny i jest to jej pasja, James nie będzie jej zabraniał podejmowania nauki w tym kierunku. O jej umiejętności kulinarne się przejmować nie powinien. Gotować ona powinna codziennie na każdy posiłek, to i to jej nie zaniknie.
- W porządku. Nie zabraniam Ci przecież się uczyć. - Odpowiedział z uśmiechem, patrząc na jej twarz. Poczuł dreszcze jakie przeszły przez jej ciało, przy dotykaniu jej skóry. Pozostawił to bez komentarza. Widać było przecież jak za nim tęskniła. Ale w życiu nie spodziewał się, że będzie siedziała pod jego drzwiami.
Musiał trochę popsuć nastrój, bo wieść o jej służbie u wampira była niepokojąca. Jak się teraz dowiedział, za tym stał Testament. To on jest zdolny do takich czynów? Będzie trzeba o tym porozmawiać z Marcusem.
- Rozumiem. Więc trzeba temu kanibalowi pokazać, gdzie jego miejsce. Wystarczy powiedzieć dowódcy o twojej sytuacji a on zrobi z nim porządek.
James wiedział o tym, że Marcus ma na "smyczy" tego wampira, poprzez obrożę. W prawdzie to wielu łowców o tym wiedziało, dlatego dostali obowiązek pilnowania tego wampira. Tu jednak fioletowowłosy nie wyglądał na zdenerwowanego i nie rzucał słowami, że sam go zabije. Zachował spokój, bo wiedział że ten wampir nie może podskoczyć dowódcy.
Łowca wstał trzymając za dłoń Louisę.
- Przejdziemy do salonu? Będzie wygodniej się nam siedziało niż na krzesłach. - Zaproponował.

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Lis 21, 2012 10:22 am

Louisa nie miała aż tyle czasu, aby na każdy posiłek coś gotować. A jeszcze wcześniej przecież chodziła do szkoły, teraz natomiast miała więcej wolnego czasu, skoro sam dyrektor dał jej wolne, jeśli można to tak nazwać. Zapewne póki nie zrobi się porządku z wampirem, to Akademia także będzie w niebezpieczeństwie, szczególnie że Samuru może ją sobie obrać jako swój następny cel.
- Zresztą nie tylko w gotowaniu idzie mi dobrze. Lubię też fotografować. Kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz, uchwyciłam Cię sobie na pamiątkę.
Puściła w jego stronę perskie oczko. Ha! Teraz już wiedział, że wtedy, w tej kawiarence, gdzie spotkali się przez przypadek, zrobiła mu zdjęcie, uwieczniając całkiem przyjemny uśmiech. Pierwszy jaki zobaczyła.
- Wiem. Muszę spisać protokół i mu dać. Nie wiem tylko jak wiele z tego, co się stało mu opisać...
W sumie nie wiedziała w ogóle, co tam napisać. Nie wiedziała jak bardzo może się zagłębiać w sprawy prywatne. To jak ją porwał i przetrzymywał, jak zmusił do służby, groził gwałtem, pił z niej krew, zostawił ranną w centrum miasta, postrzelenie w Akademii i wiele innych, różnych dziwnych rzeczy...
Jednak teraz nie chciała do tego wracać. Po prostu miała chwilkę, aby przestać o tym wreszcie myśleć, aby przestać roztrząsać i się nad sobą użalać. Była już duża, powinna sobie sama poradzić ze swoimi własnymi problemami.
Zaczął wstawać, więc dziewczyna także podążyła za nim, szczególnie, że wciąż trzymał jej dłoń. Przejść do salonu? Skoro tego chciał to mogli udać się i tam. W końcu to on był gościem.
- Jeśli chcesz, to mogę Cię później zabrać na zwiedzanie. Mówiłeś, że pierwszy raz widzisz tak tradycyjny, japoński dom.
Uśmiechnęła się do niego i wciąż trzymając go za rękę, udała się do salonu, gdzie mogli wygodnie zasiąść na dość dużej kanapie, przed także dość sporym telewizorem. Rzadko z niego korzystała, większość czasu spędzała albo w bibliotece albo w pokoju herbacianym.
Dziewczyna usiadła sobie w rogu kanapy, podkurczając nogi pod siebie. Jeśli James usiadł obok niej, to delikatnie oparła głowę o jego ramię, wsłuchując się w jego spokojny oddech.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sob Lis 24, 2012 11:37 pm

Wspominając o fotografowaniu, przypomniał sobie przy tym dzień, kiedy spotkał i poznał ją pierwszy raz. Wtedy wydawała się być turystą zwiedzającym dane miasto i świadkiem zamordowania wampira, który mógł zagrozić jej życiu. Wtedy też ten pierwszy raz ją uratował, ale teraz tego nie zrobił. Nie miał jak, skoro nawet o tym co ją spotykało dowiadywał po fakcie. Trudno. Ale przynajmniej w końcu mu to powiedziała. Zaufała mu.
- Pamiętam ten nasz pierwszy dzień. - Odpowiedział z uśmiechem. I to jak zrobiła zdjęcie także pamiętał. A nawet sklep przy jakim to się stało.
- Lepiej opisz wszystko. Przynajmniej będzie wiedział jakie podjąć kroki. - Polecił jej napisanie wszystkiego. Od porwań, przez wymuszanie służby i picie krwi aż do ostatniego spotkania w Akademii, czy innego. Kara dla tego wampira się należała.
Nawet nie pomyślał o tym że mogliby zwiedzić sobie jej domek. Jednak jako gość wolał nie wyskakiwać z takimi propozycjami. To jej dom, nie jego.
- A chętnie bym sobie zobaczył ten domek. - Zgodził się, ale na razie widocznie zamierzali sobie posiedzieć na kanapie w salonie. Usiadł oczywiście obok niej i objął ja ramieniem, kiedy oparła się o jego ramię. Teraz to była nim objęta i przytulona do jego ciała. Nie przypuszczał, że kiedykolwiek znajdzie osobę, z którą mógłby tak spędzać czas. I pomyśleć, że jest nią uczennica.

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Lis 25, 2012 5:55 pm

Trochę czasu już minęło, odkąd pierwszy raz się spotkali przed tym sklepem, gdzie to Louisa robiła zdjęcie ozdobą przy drzwiach. Faktycznie, nie pomylił się za bardzo, kiedy pomyślał pierw po niej jak o turystce. Przecież w Japonii była wówczas drugi, a może trzeci dzień. Wyszła na miasto, żeby pozwiedzać, zabłądziła i trafiła na Jamesa. I nie miała mu za złe, że obecnie jej nie obronił. Nie chciała się użalać się nad sobą, wiedziała, że miał sporo pracy. Poza tym sądziła, ze poradzi sobie jakoś z tym całym ciężarem, który spoczął na barkach nastolatki. Chyba przeceniła swoje możliwości. To jednak wciąż nie chciała zbytnio zaprzątać głowy łowcy.
Skinęła zatem głową na jego poradę, co do napisania sprawozdania z całego zajścia z Testamentem. Tak, zasłużył na karę i Louisa już postara się o to, aby wampir otrzymał odpowiednią. Takich jak on, należało tępić. Nie potrafił żyć nawet w swojej własnej społeczności, mordując ich, jakby byli jego wrogami. Więc dlaczego miałby prawo do jakiegokolwiek życia, skoro nie umie uszanować własnego i czyjegoś?
Mógł śmiało wyjść z taką propozycją. Louisa przecież nie obraziłaby się, gdyby zechciał zwiedzić tę posiadłość. A pewnie zwiedzanie troszkę czasu im zajmie. Wiadomo, nie dość że duży, to jeszcze pięknie urządzony i przyciągał wzrok osób, które po raz pierwszy, bądź też nawet kolejny raz, widzą tradycyjny, japoński dom.
Kiedy usiedli na kanapie, a dziewczyna oparła się głową o jego ramię, objął ją. Tym chętniej do niego przylgnęła, głowę opierając o jego obojczyk, a ramionami objęła go wokół jego klatki piersiowej.
- Miałeś kiedyś kobietę, którą bardzo kochałeś?
Nie, nie czuła się wcale zazdrosna o jego życie. Był od niej o wiele starszy, dlatego nie dziwił ją fakt, że mógłby mieć jakąś kobietę, dwie czy kilka. A przecież mieli teraz miłą okazję, aby lepiej się poznać.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lis 26, 2012 10:25 pm

Im szybciej napisze Louisa ten raport w postaci nawet sprawozdania, tym szybciej zajęliby się sprawą Testamenta. Jednakże ten wampir powinien już dawno zostać uśmiercony. Założenie mu obroży hamującej nerwy za niewiele pomaga, skoro wykorzystuje inne osoby do swojej służby. A posiadając Louisę, może od niej wyciągać informacje związane z łowcami.
Mogli sobie zaraz pozwiedzać, ale najwyraźniej teraz dobrze się im siedzi razem i do siebie przytulonych. Sam James nie sądził że do tego dojdzie. Niby wzbraniał się i unikał dość bliskiego kontaktu z dużo młodszą od siebie kobietą, to jednak los sprawił iż się zakochał.
- Nie... Nie miałem czasu by za jakąś się rozglądać. - Krótko odparł, nie rozwijając odpowiedzi. W swoim życiu w prawdzie to nie miał czasu, ale tez i kilka lat miał zmarnowane odsiadką. A potem szkolenia na łowcę, wyjazdy na misje, to nie było kiedy rozglądać się za kobietami. Dopiero teraz niepostrzeżenie trafił na dziewczynę, która została jego uczennicą, to i teraz zapewne będzie pierwszą miłością? Co za życie.

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Lis 27, 2012 4:58 pm

Louisie siedziało się za dobrze, aby mogła się teraz ruszać, by pokazać mu ten dom. Poza tym, jeśli nie zdążą dzisiaj, to zawsze może go zaprosić na inny wieczór, wtedy na pewno wystarczy im czasu, na dokładniejsze oględziny. A przecież było, co zwiedzać. Louisa mogłaby mu nawet zrobić prawdziwą, japońską ceremonię parzenia herbaty. Było to naprawdę ciekawe przedstawienie, jeśli można tak to nazwać. Dziewczyna lubiła zgłębiać japońską kulturę, więc nawet ostatnio zaczęła się uczyć tradycyjnego tańca. A może niedługo zacznie grać na instrumencie? Kto wie, na jaki szalony pomysł znów wpadnie.
Louisie nie przeszkadzał fakt, że miała do czynienia z dużo starszym od siebie mężczyzną. Może faktycznie wiele dziewcząt w jej wieku szukało kogoś, kto będzie nie wiele starszy od nich, to sama dziewczyna nigdy nie szukała miłości. To się stało samo. Zresztą mówi się, że jeśli nie szuka się miłości na siłę, ona sama przyjdzie. Tak właśnie stało się w przypadku Louisy. Nie do końca jednak zdawała sobie sprawę z uczuć Jamesa.
Wreszcie doczekała się jego odpowiedzi i nie końca zdając sobie sprawę z tego co robi (adrenalina), usiadła mu zaraz na kolanach, przodem do niego. Sama nie wiedziała skąd odnalazła w sobie tyle śmiałości. Zawsze przecież trzymała się z dala od ludzi, zajęta swoim własnym światem, dokształcała się we własnym zakresie. I nigdy nie narzekała. A teraz nagle wszystko się zmieniło. Była śmielsza, ale tylko jeśli chodzi o Jamesa.
- Więc mnie kochaj.
Zaraz pewnie zacznie żałować swoich słów, więc nim to miałoby nastąpić, wolała to od siebie odsunąć jak najdalej. Wpiła się delikatnie w jego usta, jakby smakowała ich pierwszy raz.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Lis 27, 2012 9:29 pm

Czas na zwiedzanie domku jeszcze się znajdzie. Dopiero co zbliżało się południe więc do wieczora mieli jeszcze dużo czasu. Nic im nie ucieknie. A nawet może zjedzą jeszcze wspólnie obiad? Obejrzą jakiś film? Albo też pójdą na wspólny spacer. Wszystko da się zorganizować w ciągu tych kilku wspólnych godzin.
Trochę się zdziwił widząc taką śmiałość ze strony Louisy, która usiadła mu na kolanach. Nie bardzo wiedział co ma zrobić, ale położył swoje dłonie na jej udach. Patrzył na jej twarz, nieco poważniejąc, po tym co mu powiedziała. Ma ją kochać? Czuł do niej to ciepłe i przyjemne uczucie.
Pocałunek odwzajemnił. A nawet pozwolił go stopniowo zagłębić. Kciukami wodził po materiale jej spodni. Nic więcej jednak nie robił. Nawet nie myślał by posunąć się już tak daleko. Według niego było to za wcześnie. W przeciwieństwie do innym mężczyzn na dalsze posunięcia się nie pchał już na wstępie.

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość Trizgane.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 23Idź do strony : 1, 2, 3 ... 12 ... 23  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: