IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Posiadłość Trizgane.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20, 21, 22, 23  Next
AutorWiadomość
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1208


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sob Sie 16, 2014 4:47 pm

Szkoda, że nie chcieli od niego autografów, a tylko mierzyć z broni. Choć co się im dziwić? Samur pewnie też mierzyłby w nieproszonego gościa, no ale... nie zdrętwieją od tego ręce? Trzymać tak ciągle w górze toć niezdrowe.
- Oczywiście, że nie możesz podejmować za Marcusa decyzji, choć od niego zależy czy otrzymasz krew dla syna.
Tak, to było chamskie ze strony szlachetnego, ale czy właśnie nie na tym polega gra na którą wciąga się osoby trzecie i przypadkowe? A że trafił się Namikaze, co cóż... facet ma po prostu pecha co do czasu oraz miejsca, no i oczywiście Gerard mógłby lepiej zabezpieczyć dom.
- Ależ ja nie zamierzam łamać paktu skoro Ty z własnej woli zgodzisz się na moje pozostanie, a raczej nie będziesz miał nic przeciwko. A co do Twojej kwestii dowódco łowców - pozostaje bez zmian.
Zgodzą się obaj? Zobaczymy. W każdym razie Gerard i tak ma dług u Samuru czy tego chce czy nie. W więzieniu mógł zabić jego syna na jego oczach, a tego nie zrobił! Niech bierze to pod uwagę.
- Marcusie, skoro Gerard mówi inaczej. Warto spróbować żeby wampir czyli Ja, nauczył się magii. Noo ale skoro nie chcesz mi nic zdradzić kto się na tym zna, to chyba syn tego o to rannego człowieka nie odzyska swojego człowieczeństwa.
Rozsiadł się wygodniej, patrząc to na Marcusa, a za chwilę na reakcję Trizgane. Jakby nie patrzeć mieli go na muszcze. Czemu nie korzystają? Boją się zareagować? Samuru wyciągnął z kieszeni paczkę fajek żeby sobie zapalić i poczekać na wszelakie ale obu panów, bo na pewno takie zaistnieje.
Warto też dodać, że nadchodził drugi wampir. Wszedł tą samą drogą co Samuru ale znacznie ciszej i sprawniej. Szedł wolnym krokiem aż w końcu pojawił się na widoku łowców. Czarnowłosy wampir odziany w czerń uśmiechnął się lekko. Gerard zna dawną głowę rodu Kuroiashita. Na razie nic nie mówił. Ale zapewne reakcja obu panów będzie zaskakująca.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 356


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Sie 17, 2014 7:25 pm

Samuru potrafił jedynie krzywdzić i niszczyć. Zniszczył nie jedno życie, nie jedno szczęście, nie jedną rodzinę. Dobrał się już do rodziny Gerarda i Marcusa. Do czyjej chciał się jeszcze dobrać? Jak wielu ludzi musi jeszcze umrzeć, żeby zadowolić Samuru? Nie wystarczy mu to morze krwi, które już zdążył po sobie pozostawić? Naprawdę musiał ciągle zabijać coraz to więcej niewinnych ludzi?
Tak, nawet Gerarda zaskoczyły te warunki. Nie miał pieprzonego obowiązku podejmowania decyzji za Marcusa. Wiedział, że jeśli Marcus przystanie na ten warunek, ucierpią na tym niewinni ludzie. Nie tylko Zack, ale także inne jednostki. Gerard jako łowca wampirów nie mógł sobie na to pozwolić. Nawet kosztem syna. Hiro był dłuży w stosunku do białowłosego. Był silniejszy od Burmistrza, mógłby bez problemu zdobyć krew albo pomóc Zackowi w jakiś inny sposób.
Łowca zamknął oczy. Nie wiedział, że to wszystko potoczy się tak szybko. A jeśli mógłby zrobić coś innego dla wampira? Nie mógł przecież pozwolić, by jego syn cierpiał! Pokiwał powoli przecząco głową na słowa wampira.
– A jeśli ja bym zniknął z Oświaty? Na zawsze. I zaprzestał polowania na wampiry. Dał spokój Twojej rodzinie i dał wolność Testamentowi?
Tak, Gerard był gotów na zawsze pożegnać się z czymś, czemu poświęcił całe swoje życie, życie żony i życie brata. Był na to gotów, jeśli tylko Samuru chciałby przyjąć taki warunek. Negocjowali, a Gerardowi nikt nie zabronił wyjść i z taką propozycją. Samuru na pewno wiedział, że Gerard jest potężnym łowcą…
– Samuru, jesteś wampirem, nie człowiekiem. Nie masz organizmu, który byłby przystosowany do nauki magii. To nie jest łatwa sprawa.
Jeszcze tylko tego brakowało, by ten wampir nauczył się magii. Łowca szczerze wątpił, aby to mu się udało. Dlaczego? Był wampirem, to proste. Jego organizm nie żył, a magia czerpała swą moc z żywego organizmu. Musiała się czymś „żywić”.
Gerard nie usłyszał przebywającego gościa. Wampir szedł zbyt cicho… Poza tym to był dom, a nie pieprzona twierdza. Nie zamierzał go zabezpieczać, bowiem mieszkał tutaj z rodziną. Miał to być szczęśliwy dom… Wreszcie pojawił się i sam Barabal. Gerard spojrzał na niego, ale nie spuszczał broni z Samuru. Wiedział, że Barabal nie zaatakuje. Był wiekowym wampirem i kierował się pewnym honorem. Samuru zaś kierował się głupotą i zwykłą chęcią mordu dla zabawy.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Sie 17, 2014 8:19 pm

Czy Samuru wiedział do cholery co mówi? Marcusowi się to nie podobało i nie ukrywał tej złości z nienawiścią, skierowane na Kuroiaishitę. Nawet miał ochotę pociągnąć za spust. Powstrzymywała go od tego sytuacja jego przyjaciela. Tu chodziło i krew dla Zacka.
- To nic nie zmieni! Rada dowie się o nie dotrzymaniu słowa i to nawet pisemnego. Niezależnie od tego, który z nas złamałby ten pakt.
No musiał mu to przypomnieć. Ale Samuru nie wydawał się być tym w jakiś sposób poruszony. Mówił to zdecydowanie i spokojnie. Tutaj Marcus zaczynał się zastanawiać, czy ten wampir czasem nie przekupił członków owej Rady. Jak sam był świadkiem spotkania, Hiro nie pochwalał jego czynów. Więc czemu ten mówi to wszystko tak spokojnie i zdecydowanie?
Jakby tego było mało. Gerard palnął inną głupotę. Marcus aż spojrzał na niego zdziwiony.
- Oszalałeś?
Czy to miałoby znaczyć, że ma stracić przyjaciela? Stracić dobrego łowcę, który mu pomaga i chce podnieść na duchu nowicjuszy? Człowieka, który ma plany na szkolenia o których przed chwilą dyskutowali? Rozumiał, że to dla swojego dziecka, ale nie mógł tego przyjąć do wiadomości.
Powrócił spojrzeniem na Samuru, który to jak widać, chciał tej magii się uczyć. Gerard był przekonany, że to nie możliwe. Marcus jednak by chciał aby tak było. Mimo wszystko, trzymać się tego kłamstwa będą oboje.
- Gerard wyjaśnił Ci tępaku, że nie ma takiej możliwości. Nie nauczysz się magii, choćby poświęcił na to setki lat!
Aż podniósł głos z tych nerwów, że nawet nie usłyszał wejście kolejnego wampira. Te cholerne pijawki muszą tak cicho chodzić i to jeszcze niepostrzeżenie? Gdy tylko wyrosła mu z drugiej strony postać, przeniósł celowanie z broni na nią. Nie znał tego wampira. Skoro Gerard miał na celowniku Samuru, to Marcus obejmie za cel tego nie znajomego.
- Ktoś Ty, że wchodzisz bez pukania?
Przyglądając się temu wampirowi, widział iż wygląda na dużo starszego. Jednak nie miał zielonego pojęcia, że mierzy teraz do starszego, jeżeli nie "naj", głowy rodu Kuroiaishita.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Sie 19, 2014 9:35 pm

Gdyby tylko James wiedział iż Gerard ma gości i to po części, nieproszonych, nie pchałby się w do tego miejsca. Nie miał do niego żadnego kontaktu, jedynie do Louisy. Jednakże po ostatnim co jej napisał, wolałby się nie odzywać. Dlatego też zdecydował się odwiedzić jej ojca i ewentualnie zabrać resztę swoich rzeczy, jeżeli jeszcze tu takowe zostały. Zajechał taksówką, kierowcy płacąc i dziękując za podwiezienie. Oczywiście zatrzymał się na początku ulicy i dalej jakiś kawał drogi, przeszedł na piechotę. Jednakże już miał dziwne przeczucie, że coś jest nie tak. Ogród rodziny Trizgane nie wyglądał na wypielęgnowany odpowiednio. A gdyby zobaczył dom od tyłu, to normalnie mógłby szoku doznać i kto wie, czy nie zacząłby Louisy szukać. Jednak będąc w pobliżu wejścia, wyczuł pewny niepokój. Jedyne co w tym czasie zdołał usłyszeć, to głos i pytanie Marcusa o kogoś jeszcze. Ton w jakim Marcus wypowiedział te słowa, nie wróżyły jednak niczego dobrego. Mają intruza? Czy powinien tam wejść i sprawdzić to? Nie. Postanowił że kończy z tym. Miał już zapukać, ale opuścił rękę. Poczekać? Sam już nie wiedział. Chwilę temu w mieście zabił już jednego wampira i uratował od śmierci kilkoro ludzi ze sklepu. Westchnął i odwrócił się. Lepiej chyba będzie jak wróci tu później. Nie był jeszcze świadom faktu, że za tymi drzwiami, mogą być wampiry.
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1208


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Sie 20, 2014 7:04 am

Rada nie uczyni nic złego Samuru. Powód prosty - Hiro. Mając tak potężne plecy Marcus nie jest nic w stanie uczynić. Ta Rada jest całkiem inna kiedy dowodzi nią jeden od Kuroiashita, nie jak poprzednia - słaba i łatwa do pokonania. Ta Nowa Rada może być dla wszystkich wampirów przyszłością.
Dlatego nie ukrył podłego uśmieszku przy irytacji Marcusa.
- Jak chcesz mogę podać Ci numer do Przewodniczącego. Naskarżysz na mnie.
Zakpił, kręcąc głową. Marcus naprawdę zachowuje się jak dziecko. I taka osoba dowodzi łowcami?! A Gerard z kolei, myśli dobrze, tyle że jego warunki są zbyt słabe.
- Ależ Gerardzie. Będą polować inni, ktoś inny dopadnie ojca. Zresztą, macie Testamenta na uwięzi?
Nieco spoważniał. Kanibal pod nadzorem łowców? Pierwsze słyszał. Spojrzał uważnie na Trizgane oczekując wyjaśnień. Co jeśli stwór nakablował na syna? Zdradził plany, słabości. Czyżby Gerard wpakował w kłopoty swojego podopiecznego? Samuru przecież miał o niczym nie wiedzieć.
No i rozmowa o magii. Wampirze ciało nie jest przystosowane do przyswojenia zaklęcia i posługiwania się jak mocą. Cóż, przydałoby sie poszukać coś więcej na ten temat. A to równa się wysłaniem Marka na przeszpiegi do Oświaty. Albo sam coś zadziała.
- Marcus. Ubliżając mi, pozbywasz szansy odzyskania krwi dla Zacka. Chyba nie chcesz aby Twój inteligentniejszy przyjaciel za to zapłacił. A wracając do kwestii magii... Kaien Cross się na niej zna?
Na pewno słowa Samuru ruszą obu panów. W każdej chwili mógł wyjść, a wtedy Trizgane pożegna się z krwią dla syna. I narażenie własnego życia pójdzie na darmo.
No i wreszcie pojawił się Barabal. Gerard go zna, Marcus nie. Samuru obejrzał się na eks głowę rodu, który z tajemniczym uśmieszkiem przyglądał się obu łowcom. Gerardowi skinął głową na przywitanie, a Namikaze? Jakie Ty?
- Dla Ciebie Pan, szczeniaku.
Syknął złowieszczo w stronę niegrzecznego łowcy. Barabal nie toleruje takiego zachowania. Mówienie na Ty do starszego mija się z celem dobrego wychowania, nawet u ludzi. Marcus nigdy o tym nie słyszał?
- Barabal Kuroishita, były głowa rodu, Panie Namikaze. Gerard mnie zna.
Wyraźnie zaznaczył swoje położenie. Niech wie jednooki łowca z kim ma do czynienia. Głowy Rodu zwykle są silne. I nie, nie był najstarszym. Może jednym z najstraszniejszych.
- Chciałem zapytać czy zdążę jeszcze odwiedzić Louise, Gerard. Jest we Włoszech, prawda?
Jaka reakcja? Samuru zerknął na dziadka, który prawdopodobnie dobrze się bawi. I jaki miał cel owa wiadomość o Louisie? Że nic przed wampirami tak naprawdę się nie ukryje.
Doszła kolejna osoba, lecz tym razem stała za drzwiami. Wampiry wyczuły człowieka, a zwłaszcza Samuru. Znajoma woń. Jednak nic nikt nie powiedział, Barabal z burmistrzem wymienili się jedynie spojrzeniami.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 356


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Sie 20, 2014 9:30 am

Gerard nie interesował się Radą, tak jak Rada nie interesowała się ludźmi. Nie robili nic. Pakt, jaki niby łowcy zawarli z Samuru zupełnie nic nie zmienił w mieście. Tak jak działo się wiele zła, tak wciąż dzieje. Czy czytali ostatnio wiadomości? Przeglądali je? Najwyraźniej nie. Powoli ta cholerna sytuacja między Marcusem a Samuru zaczynała drażnić Gerarda. I pewnie nie tylko jego. Znał także Hiro, jego charakter i podejście. Łowca dałby sobie rękę uciąć będąc pewien tego, że nawet szlachetny ma po dziurki w nosie tego durnego konfliktu. Zaczęło się od spraw prywatnych, które rozszerzyły się i na Gerarda z jego rodziną i na resztę miasta.
Chrząknął znacząco, chcąc zwrócić na siebie uwagę. Zamierzał coś powiedzieć.
– Rada gówno zrobi, Marcusie. Cały ten śmieszny pakt, który zawarliście gówno zmieni. Zajęliście się jedynie swoim własnym konfliktem prywatnym, który gówno zmieni dla miasta. Wasz prywatny konflikt rozrósł się i obciążył całe miasto. To, że Samuru odejdzie chwilowo od władzy – nic nie da. Odejdziesz Ty Marcusie, też nic nie da. Czytaliście ostatnio wiadomości? A te wampiry, które zaatakowały mój dom? Samuru, co masz do powiedzenia? Co z tego, że zostaniesz odsunięty od władzy, jak wciąż pociągasz za sznurki?
Ten pakt został spisany w ogóle niepotrzebnie, bowiem nic nie zmieni. Samuru miał w nim swój własny interes i tylko dlatego zgodził się go podpisać. Marcus naprawdę uważał, że to coś da? Zmieni? Nawet Gerard nie był aż tak głupi.
– Samuru rządzi całym miastem, pociągając za sznurki. Ma pod sobą tysiące wampirów i kieruje nimi nie siedząc na tym pieprzonym stołku burmistrza. On pragnie władzy i nic go nie powstrzyma.
Posłał chłodne spojrzenie szczeniakowi, który uważał się za pana i władcę. Nie odpowiedział także na zarzut Marcusa. W tej chwili dla łowcy liczyła się tylko krew dla Zacka. Tak jak Marcus podpisał ten pakt myśląc tylko i wyłącznie o dobru swojej rodziny. Wilk miał ku temu prawo.
– Widzę, Samuru, że w ogóle mnie nie znasz. Nie wiesz, z kim masz do czynienia, co? Zapytaj Hiro, ewentualnie Barabala. Wtedy przemyśl moją propozycję odejścia z Oświaty. Może i inni mnie zastąpią, ale nikt nie będzie tak silny jak ja i nikt nie będzie mieć mojego doświadczenia.
Gerard zaczynał się denerwować. A gdy jest zdenerwowany załącza mu się… agresor. To tak jak Testamentowi. Zaczyna kierować się instynktami przetrwania. Zignorował pytanie dotyczące Testamenta. Nie musi nic wiedzieć, ważne, że Gerard może go wypuścić za krew dla syna.
Ale wreszcie pojawił się i sam Barabal. Jeszcze tylko tego brakowało. Kolejny szlachetny do ferajny!
Pytanie Barabala wybiło łowcę z równowagi. Dosłownie zdębiał. Louisa? Spojrzał na szlachetnego z wyraźną chęcią przebicia jego martwego serca kołkiem.
– Czego chcesz od mojej córki?
Starał się opanować gniew i nie dać ponieść się emocjom. Najpierw Zack, teraz Louisa. Czy te wampiry już powariowały? Jeśli zajdzie taka potrzeba, Gerard był gotów do walki. Głównie w tej chwili. Był napędzany adrenaliną i gniewem…

_________________
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Sie 20, 2014 9:59 am

Wiedział. Wiedział od początku, że jest coś nie tak. Skoro przewodniczącym Rady jest członek od tej rodziny, to najwidoczniej przekonującymi słówkami i aktorską sceną, udało im się przekonać Crossa do podpisania durnego parku. Marcus znał kilku Kuroiaishitów chyba lepiej niż dyrektor Akademii. Już sama mina Samuru mówiła mu jasno o sytuacji. Gerard nie musiał się wypowiadać na ten temat. Marcus przemilczał te słowa. A co działo się w mieście, wiedział tyle na ile został poinformowany. O ataku na dom Gerarda, wiedział z telefonu Yutaki. Gerard jednak nie wiedział, czego owe pakty dotyczyły. Teraz i u Marcusa nastąpiła zmiana wyrazu na twarzy. Uniósł kącik ust jakby w uśmieszku.
- Przeczuwałem, że coś kombinujecie. Mimo wszystko, dobrze odegraliście swoje role, by zmusić mnie do podpisania gówno wartych papierów. Ty i tak będziesz robił swoje.
To już nie miało żadnego sensu. Marcus westchnął, kiedy Gerard powiedział za dużo. Ten to dopiero nie umie trzymać języka za zębami. Trzepnąłby go teraz w łeb, bo widocznie Samuru nie wiedział o uwięzi Testamenta. No ale to sprawa między nimi.
Namikaze nie podobał się ciągnący temat o magii. Na domiar złego, Samuru wspomniał o Kaienie.
- Nie zna.
Skłamał. Prosto w oczy tego mordercy, aby jak najbardziej utrudnić mu dojście do źródła dotyczącego magii. I nie pozwolić, aby się jakiejkolwiek nauczył. To byłaby katastrofa dla miasta i ich rasy. Wiedząc o jego zamiarach. Mimo wszystko, Marcus nie zamierzał się grzecznie zachowywać wobec takiej rodziny. A kiedy Barabal się przedstawił, zaskoczenia Marcus nie ukrywał. Pięknie. Dosłownie pięknie. Już po kolejnych słowach tego wampira, łowca opuścił broń. Wtem spojrzał na Gerarda.
- W coś Ty się kurwa wpakował?
Cały ród Kuroiaishita tutaj zaraz przybędzie? W jakie gówno wpadł Gerard? Przemienili mu syna, wiedzą o córce i pewnie też coś na nią mają. Dawniej zabili mu żonę. Wychodziło na to, że Gerard ma gorzej niż Marcus. Będzie trzeba skontaktować się z Ryoujim i przekazać mu sprawę, aby zmienił plan działania we Włoszech. Tylko teraz tego nie może zrobić. Nie przy wampirach.
W tej sytuacji to Marcus się opanował, ale Gerard zaczynał powoli tracić nad sobą panowanie. Nic dziwnego. Marcus podobnie to odbierał, kiedy chodziło o jego córkę. Z tym, że aby odzyskać dla niej krew, poddał się torturom tego młodego szaleńca. Tracąc przy tym oko.
Marcus jednak nie wiedział, że James przybył do tego domu. Ale wymieniające się spojrzenia tej dwójki, miało coś na rzeczy. Planowali coś, że zaczęli rozmawiać ze sobą wzrokiem? A co z Johnem? Ten słysząc rozmowy w salonie i znane mu imiona, pozostał w łazience i nie zamierzał wychodzić. Przeszkadzałby im tam a co gorsza, mogliby obrać go za zakładnika albo zabić. Tam było dwóch dowódców, powinni sobie poradzić. Wyszedłby jednak, gdyby łazienka posiadała drugie wyjście. Oknem? Tak, popatrzył tylko na nie.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Sie 20, 2014 10:09 am

James stał przez jakąś chwilę i miał zamiar się wycofać, ale o dziwo nie zrobił tego. Stoją plecami do drzwi, padły słowa, które go zamurowały. Tam był Samuru? Louisa we Włoszech? Odwrócił się bokiem do wejścia, trzymając na ramieniu swoją torbę podróżną. Czyżby rodzina Trizgane znów miała kłopoty? Zack najwyraźniej nadal był wampirem. Musieli więc prowadzić rozmowę na jego temat, ale na to jednak nie zachodziło. Rozumiał tyle, ile dał radę usłyszeć zza drzwi. Słowa albo wyrwane zdania. Wahał się. Dopiero co wrócił z terapii i przyjechał tutaj. Spotkanie z Samuru nie będzie dla niego przyjemne. Zacisnął zęby i odwrócił się przodem do drzwi, dotykając klamki. Przeszedł piekło już dwa razy w życiu. Nie będzie się cofał i uciekał. Otworzył drzwi i wszedł do środka. Zabiją go albo nie. Miał to w nosie. Z powagą i w milczeniu, zjawił się w wejściu do salonu. Być może nawet stanąwszy w pobliżu Barabala, który najwyraźniej mógł nadal stać przy schodach. Zapewne popełnił błąd, ale też jest jeszcze łowcą. To przecież dzięki niemu, Gerard i Zack uniknęli większych tortur i upokorzenia. A także zostali uwolnieni.
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1208


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Sie 21, 2014 6:43 pm

Owszem, Hiro miał dosyć konfliktów. Dlatego zgodził się na rozpisanie paktu mający zakopać topór wojenny między Oświatą, a burmistrzem. Niestety Samuru nie miał najmniejszej ochoty na poddawanie się woli papierkom. Ma zbyt wielkie cele oraz ambicje żeby je od tak przez głupi pakt porzucić.
Słowa Gerarda wyraźnie rozbawiły młodego szlachetnego. Owszem, mimo zejścia z piedestału, ma nadal władzę. Sądy, prawo. Należą tylko i wyłącznie do niego. Mafia Hiro działa i na terenach Japonii, a Samuru dzięki niej może nadal się wybijać, oczywiście także wkłada w owe plany wiele wysiłki i głów. Zatem uśmiechnął się jedynie.
- Dobrze powiedziane, Gerardzie.
Odparł tylko tyle, nie ciągnąc tematu skoro on wnosił jedynie wiadome rzeczy. Co do pretensji Marcusa. Nie powinien on mieszać też i Hiro. Samuru po prostu nie da sobą sterować - nikomu.
- Chciałeś powiedzieć, że JA dobrze zagrałem. Hiro ma już nas osobiście dosyć, dlatego zgodził się na warunki i podpisanie paktu.
Teraz zrozumie Namikaze? No miał taką nadzieję i raczej owa sprawa z paktem powinna być porzucona, wszakże Samuru i tak zrobi co zechce, jak to zauważyli obydwaj panowie.
Kim jest Gerard? Taa, młody burmistrz go nie zna i znać nie chce. Na co mu informacja o kolejnym łowcy? Chociaż nie. Przyda mu się. Mimo wszystko Gerard wydawał sie groźniejszy od Namikaze. Zresztą potwierdził własnymi słowami.
- Z przyjemnością posłucham opowieści o Tobie Gerardzie. Może będzie znacznie ciekawiej niż u Marcusa?
Wredne, o tak. Poza tym w drodze powrotnej pociągnie Barabala za język aby opowiedział coś o Trizgane. Ale wracając do głównego wątku. Gerard nieźle sie zdziwił słysząc wieść o Lousie. Barabal chrząknął, powstrzymując chichot.
- Bardzo chciałbym odwiedzić swoją lubą. Czy to coś złego?
O co chodziło? O rozzłoszczenie i prowokację, poza tym Kuroiashita lubili szukać sobie wrogów żeby ich niszczyć. No i Barabal naprawdę traktował Louise jak oblubienice, a Trizgane powinien o tym wiedzieć. Samuru pokręcił głową.
- Dobra, koniec tych pierdół. Chcesz krwi dla Zacka? Ja chcę od Ciebie prawdziwie wiadomości o magii. To mój specjalny warunek.
Zgodzi się Gerard? I lepiej żeby Marcus się nie wtrącał, bo jego kumpel James, może zaś ucierpieć. Wszakże biedny były podopieczny Samuru właśnie do nich dotarł. Barabal posłał mu tylko uśmiech choć oczy czarne jak noc zalśniły wrogo. Niech lepiej uważa.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 356


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Sie 22, 2014 9:44 am

Nie tylko Hito miał dosyć konfliktów. Całe miasto pogrążało się coraz bardziej w mroku. Równie dobrze mógłby opracować jakąś broń nuklearną i zniszczyć nią pół świata, zbijając majątek, by dać co bogatszym schronienie w bezpiecznej Japonii. Tylko wówczas na nic zda się jego majątek ani władza. Ludzie będą się buntować. I pewnie z tego powodu Samuru nie zniszczył jeszcze połowy świata.
Od samego początku Testament miał być kartą przetargową do otrzymania krwi Samuru. Łowca nie przewidział jednak jednego – że Testament poniekąd stanie się jego przyjacielem. Nie wiedział jednak, że ten wampir po raz kolejny złamał dane słowo. Jeszcze nie wiedział.
Od Samuru jednak nie dowiedział się niczego ciekawe w sprawie tych poziomów E i D, które zaatakowały jego dom. Zatem jeśli nie był to Samuru (a chełpiłby się tym), to w takim razie kto? Czyżby w mieście pojawił się kolejny wampir, który pragnie dla siebie władzy? wpływów? chciał kogoś szantażować?, zastanawiał się Gerard. Zamyślił się na dłuższą chwilę tak, że nie usłyszał odpowiedzi wampira odnośnie do paktu. Oczywiście, że Wilk nie miał pojęcia o punktach, jakie były tam zawarte! Bo niby skąd? Nie widział tych papierów, a czytać w myślach nie umiał.
Gerard nic nawet nie odpowiedział na zgrabne kłamstwo Kaiena. Obaj panownie będą je podtrzymywać. Jeszcze tego brakowało, by silny wampir, który ma sporo mocy i zapewne artefakt, dorzucił do swojej kolekcji magię… Stałby się nie do pokonania. Ale Gerard wciąż był święcie przekonany, że wampir nie jest w stanie nauczyć się magii.
Gerard nie spodziewał się, że dołączy do nich jeszcze James. Nie wiedział, że od jakiegoś czasu czaił się za drzwiami. Był skupiony na obecnej sytuacji. Zresztą chłopak roztropnie nie dawał o sobie znać. Powinien uciec stąd póki miał okazję, szczególnie po tym, co przeżył. Zerknął na wchodzącego chłopaka i zmrużył oczy. Zerknął na Marcusa, nie rozumiejąc o co chodzi. Jeszcze do niedawna siedział w Anglii, a teraz znów był w Japonii? I musiał zderzyć się z demonami przeszłości, który stał właśnie przed nim – Samuru.
Właściwie to Gerard w nic się nie wpakował. Początkowo miał na pieńku tyko z Hirem. Chciał go zamordować, w zemście za żonę. W trakcie pracy w Oświacie zyskał sobie więcej wrogów. Ten ród sam się przypałętał. Najwyraźniej nawet jego dzieci mają to przekleństwo, że przyciągają do siebie akurat te wampiry.
Ale zaraz… spojrzał ostro na Barabala. I aż normalnie oniemiał. Nie wiedział, co powiedzieć i jak zareagować. Aż opuścił broń, celując w podłogę! Spuścił gardę! Patrzył niedowierzająco na najstarszego Kuroiaishitę i wręcz nie mógł uwierzyć w to, co słyszy. Luba? Czy on tknął jego niewinną, najukochańszą, słodką córkę? Położył na nią swoje brudne łapska? Omamił ją? Zgwałcił? Zmusił do czegoś? Jak we śnie ruszył w stronę wampira i jeśli ten nie zareagował, chwyci go mocno za ubranie i szarpnie.
– Co żeś jej zrobił?! Mów! Położyłeś łapy na mojej córce, pijawko!
Warknął na niego. Broń wciąż miał w dłoni… więc zrobił z niej użytek i przystawił do klatki piersiowej szlachetnej. Nie strzelał, jeszcze. Najwyraźniej Barabal osiągnął to, co chciał. Wyprowadził Gerarda z równowagi. Wilk nie zareagował na słowa szlachetnego. I tak powiedział mu już wszystko o magii, co wiedział.
– Powiedziałem Ci już wszystko, co wiem. Nie jestem cholernym znawcą magii! Jestem łowcą i zabijam takich jak Wy! Jestem wojownikiem.
Nie spuszczał morderczego spojrzenia ze szlachetnego, któremu groził bronią. Nagle jednak coś zakuło go w piersi. Odsunął się i nieco zatoczył, chwytają dłonią klatki piersiowej w miejscu, gdzie było serce. Czyżby wieść o tym, że ten plugawy wampir położył dłonie na jego córce przyprawiły łowcę o... zawał? Opadł na kolana, dysząc ciężko. Zacisnął mocno dłoń na koszuli. Aż kręciło mu się w głowie i zalewały go na przemian fale zimna i ciepła. Desperacko usiłował złapać oddech, co przyprawiało go o ból.
A co do łazienki... miała ona tylko jedno wyjście i oczywiście okno, przez które człowiek by się spokojnie zmieścił.

_________________
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Sie 22, 2014 6:17 pm

Więc tak sobie Samuru pogrywa. Zgodził się na podpisanie paktów, ale i tak robi swoje. Skoro tak wygląda teraz sytuacja, Marcus też będzie robił co mu się podoba. Mógł przewidzieć, że wampir nie odda od tak swojego stołka i nie wystawi na niego swojego zastępcy. Jest chory na punkcie władzy.
- Czyli masz też za nic niewinnych uczniów Akademii Crossa, tak?
Pakt dotyczył także akademii, a skoro Samuru miał te papiery gdzieś, to pewnie i teraz Kaien zmaga się z poszerzającym się problemem. Jeszcze Marcus nie wiedział, że Samuru przemienił kolejnych uczniów w wampiry.
Sytuacja z pojawieniem się Barabala, nie wyglądała za dobrze. W ogóle nic dobrego nie wróżyły słowa i jego obecność. Jakby tego wszystkiego było mało, do domu wszedł James. Marcus nie ukrywał zaskoczenia jego obecnością. Po co tutaj przyszedł? Jeżeli słyszał rozmowy i podejrzewał obecność tych wampirów, mógł zawrócić. Czemu więc tutaj wszedł?
Reakcja Gerarda na słowa Barabala była dość gwałtowna ale i zrozumiała. Marcus przez to już przechodził. Jego córkę gwałcono, jeśli nie dodać, że i on sam to odczuł na własnej skórze. Szczerze to miał zaliczony gwałt ze strony wampirzycy i wampira.
Namikaze rozumiał zachowanie Gerarda, ale gdy ten ruszył w stronę Barabala, spróbował go powstrzymać. W furii nic nie załatwi. Mimo prób, Gerard zapewne go odepchnął i tak znalazł się blisko starszego Kuroiaishity. W dodatku Samuru orzekł warunek. Informacje o magii w zamian za swoją krew dla Zacka.
- Co chcesz jeszcze wiedzieć? Powiedzieliśmy wszystko!
Dorzucił od siebie, ale bardziej skupił się na Gerardzie, bo coś zaczynał dziwnie się zachowywać.
- Gerard...
Podszedł do niego szybko, dostrzegając że trzyma się za serce. Objął go od tyłu, zabezpieczając swoją broń i chowając na miejsce.
- John!
Chłopak powinien tutaj być. Zapewne obmyślał inne wyjście z łazienki ale ostatecznie wyleciał drzwiami z łazienki. Tyle osób i to jeszcze wampiry. Nie one są teraz źródłem zainteresowania ale Trizgane. Od razu kucnął przy nim i zaczął oceniać stan przed zawałowy. Rozluźnił mu koszulę aby dać więcej możliwości oddychania.
- Trzeba go zabrać natychmiast do szpitala. Tu nie dam rady go ratować.
Orzekł i udał się zaraz po torbę medyczną, jaką miał przy sobie z dodatkowymi medykami pozostawionymi przez Yutakę.
- Cholera... - Przeklął Marcus i wyjął zaraz kluczyki od swojego samochodu, podrzucając Jamesowi.
- Zabierz Gerarda do Oświaty. Weź mój samochód, stoi tu niedaleko.
Wydał mu polecenie, gdzie w tym czasie przyszedł John, aby zaraz podać zastrzyk wzmacniający organizm, aby przez całą drogę im Gerard wytrzymał.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Sie 22, 2014 6:26 pm

Jego obecność najwyraźniej była zbędna. Jednakże widział te zaskoczone oczy, skierowane na jego osobę. Nie odezwał się. Obserwował i stał, zapewne czekając na nie wiadomo w sumie co. Mógł wyjść. Spojrzenie Marcusa go do tego nakłaniało. Jak i zapewne Gerarda. Ale nie. To co po chwili usłyszał z ust Barabala, go zatkało i zszokowało. Tak, można było to w nim ujrzeć. Normalnie zamarł w miejscu. Po chwili zacisnął dłonie w pięści i zmarszczył brwi. Hamował się, by nie zrobić nic głupiego. Ale wewnętrznie go rozrywało. Nie wiedział jednak dlaczego. Czyżby coś do niej czuł? Czyżby odczuł zazdrość albo wstręt do osoby, która śmiała położyć na niej swoje łapy? Był najbliżej Barabala i mógł go zaraz na miejscu zabić. Ale nim podjął się działania, Gerard wyskoczył jak z procy i jak lew z łapami oraz bronią przylgnął do wampira. James się nie wtrącał, ale ta cała sytuacja źle wpłynęła na jego zdrowie. Nie dość że ranny, to jeszcze zawał?
Młody łowca obejrzał się za chłopakiem, którego zawołał Marcus. Ustąpił mu szybko miejsca, by mogł dostać się do rannego. Sytuacja była nagle pilna. Bez zastanowienia, Marcus wydał mu zaraz polecenie. Złapał kluczyki od jego samochodu i skinieniem głowy, zgodził się. Wybiegł zaraz z budynku, by odnaleźć pojazd Namikaze. A gdy znalazł, pobiegł do niego, wrzucił do bagażnika swój bagaż i podjechał samochodem pod sam dom. Jeżeli wampiry nie interweniowały, to pomagając Johnowi z zabraniem Gerarda, wsiedli do samochodu i odjechali do Oświaty. Marcus więc pozostał z nimi sam...


[z/t + Gerard i John - jeżeli wampiry nie przeszkodziły]
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1208


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Sie 24, 2014 8:23 am

Niet, Samuru nie miał nic wspólnego z atakami wampirów. A szkoda! Choć może jeszcze się to zmieni? W każdym razie nie mają jak zmusić szlachetnego do utrzymania zdania odnośnie paktu, zostanie na swoim stołku i kto wie czy nie sięgnie po cesarstwo w Japonii, przywracając władzę. Takie plany ma młody Kuroiashita.
- Nie, dlaczego mam nie mieć? Są bardzo smaczni.
Westchnął, oblizując kącik ust. Marcus powinien się domyślić co takiego młody wampir wyrabia z uczniami Crossa. Ostatnio jakiegoś pogryzł i przemienił. Właściwie nie szukał sługi, po prostu zgłodniał.
Później już przyszło do Barabala i jego dosyć okrutnej postawy wobec biednego Gerarda. Zdradził się z tym, że dopadł do jego córki, ale czy on wiedział o zauroczeniu Louisy w wampirze? Mieli całkiem interesujące relacje. Reakcja Trizgane była wytłumaczalna, lecz nie powinien aż tak reagować przy wampirach. Pokazała swoją słabą stronę - dzieci. Samuru to dostrzegł, jak i Barabal. Czyste igrania z ogniem. Nie zareagował najstarszy na atak łowcy, roześmiał się cicho, przechylając lekko głowę na bok.
- Posmakowałem ją jedynie. Zadowolony?
Zresztą, już nie były żadne ważne słowa skoro łowcę dopadł arak serca. Stary Kuroiashita uniósł brew, przyglądając się upadkowi człowieka. Aż takiego doznał szoku? Samuru był oczywiście pod wrażeniem. Nawet temat o magii pozostał obłożony.
- No proszę, załatwiłeś łowcę samymi słowami. Bez użycia siły czy mocy.
Również oglądał jak Namikaze podchodzi do przyjaciela i stara się mu pomoc. Wampiry nie przeszkodziły w akcji nie widząc w tym żadnego sensu, a Barabal jakoś nie skomentował słów wnuka. Bardziej zastanawiał go stan Gerarda. Czyżby łowca powtarzał się na tyle, iż nie był już wystarczająco silny aby stawiać czoła zagrożeniom oraz silnych przeżyć? A skoro James wraz z tym... innym łowcą i Gerardem opuścili posiadłość, Marcus pozostał sam z wampirami, które oczywiście skierowały swoje głodne spojrzenia na jego kulawą osobę.
- Co bierzesz, Barabal? Bo ja serce i śledzonę.
Odezwał się pierw Samuru, który wstał z fotela. Starszy wampir parsknął śmiechem, przeczesując palcami czarne włosy.
- Dla mnie wystarczy jego krew. Wiesz, że przestałem czuć smak innych przysmaków.
Odparł nieco smutnie na słowa wnuka, przesuwając się przy okazji tak, żeby stać z boku łowcy. Samuru również był w pobliżu. A lśniące oczy czerwienią nocnych stworzeń mówiły jedno. Dopiero teraz zacznie się prawdziwa krwawa zabawa. Marcus zareaguje? Na pewno. Ale atak na szlachetne wampiry równa się niemal temu samemu co skok z dziesiątego piętra prosto na beton, czyli Śmiercią.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Sie 24, 2014 11:41 am

Gorzej już chyba być nie mogło. Wampiry miały z tego uciechę. Po samych słowach, przy zawale Gerarda, Marcus słyszał jak sobie z tego żartowali, kiedy Gerard mógł w każdej chwili odejść z tego świata. Prawda. Za bardzo pokazał swój słaby punkt. Każdy rodzic ma taki sam, jeżeli kocha swoje dzieci. Marcus przez to przechodził. Ale nie reagował aż tak gwałtownie. Warto wspomnieć, że różnica wiekowa między nim a Gerardem była duża. Starszy Trizgane mógłby już myśleć o emeryturze. Silnie na wieść o "wykorzystywaniu" Louisy, zachował się James, ale tutaj to nikt nie wiedział o jego uczuciach względem dziewczyny. Tylko ona.
Marcus dopilnował, aby cała trójka opuściła dom, zostając samemu ze szlachetnymi wampirami. Do tej pory zawsze walczył z jednym, ale teraz, sytuacja była niebezpieczna. Już widział po ich oczach i wypowiadanych słowach, że mają go teraz jako posiłek przed sobą.
"Szlag... Jesteś dowódcą, dasz radę!" - Powtarzał sobie w myślach, chcąc wybrnąć z tej sytuacji pomimo posiadanej kontuzji kolana. Sam przeciwko dwóm silnym wampirom. Z Samuru by sobie może jeszcze poradził, ale Barabal? Jego widzi pierwszy raz i nawet nie miał pojęcia, jakimi mocami on dysponuje.
Sięgnął po swoją broń cofając się powoli i powoli także odbezpieczając pistolet. Że też nie miał ze sobą katan. A magia, za niewiele mu teraz pomoże. Obserwował jednego, to drugiego, unikając bezpośredniego kontaktu wzrokowego. Mógłby zaatakować, ale dałby radę zrobić to na jednym wampirze, kiedy drugi mógłby dopaść go z drugiej strony. Analiza była okropna, że też musiał szybko reagować. Postawił więc na obronę i ewentualny kontratak. Jak więc będzie? Zgadywał że rozmowa z nimi niczego nie rozwiąże. Oni nie mają uczuć. Los ludzi ich nie interesuje.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1208


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Sie 25, 2014 9:21 am

Wampirom na rękę jest śmierć łowcy wampirów, więc niech Namikaze się nie dziwi brakiem jakiekolwiek współczucia, zwłaszcza gdy padł jeden z silniejszych łowców. W dodatku dowódca został sam jak palec, który tak naprawdę nie ma żadnych szans mimo iż zechce się bronić niczym lew. Choć powinien dziękować swoim bogom za jeden ruch Barabala i to całkiem zaskakujący. Gdy Samuru tylko się poruszył aby dopaść jak najszybciej Marcusa, Barabal dzięki swojej wampirzej i znacznie lepszej od młodszego szybkości, chwycił wnuka za ramię. Oczywiście mocno ścisnął aby ściągnąć na siebie uwagę. W przeciwieństwie do młodego wampira potrafi wziąć za rogi swój głód.
- Uspokój się. Skrzywdzenie Namikaze w tej chwili mija się z celem, Samuru. Sprowadzisz na siebie kłopoty, jak i na naszą rodzinę. Głowa Rodu tak nie postępuje.
Rzekł tonem spokojnym, acz stanowczym. Właściwie sama postawa Barabala była bardzo poważna, surowe oblicze byłej głowy rodu potrafi nadal wzbudzać respekt, choć w burmistrzu bardziej niezadowolonie. Wyszarpał się z silnego uścisku staszego, posyłając mu mordercze spojrzenie.
- Doskonale o tym wiem. Żartowałem z tym atakiem.
Poprawił marynarkę, udając oczywiście iż całe zajście było żartem. Łaknienie krwi zbyt mocno uderzyło do głowy burmistrza, przez co stracił nad sobą kontrolę. Co za wpadka. Ale czemu Barabal zareagował podobnie? Najprawdopodobniej sprawdzał młodszego dziedzica, który chyba zbytnio jeszcze nie dojrzał do bycia głową rodu, a to poważne stanowisko mające na celu dobro rodziny. Oczywiście szlachetny zwrócił się też do gotowego do walki Marcusa.
- Proszę przeprosić ode mnie Gerarda. Jego stan przed zawałowy nie był moim celem. I oczywiście nie zamierzamy z nikim tutaj walczyć, a przynajmniej nie w obcym domu.
Jak to przyjmie Namikaze? Oby nie wziął tego jako żart! Samuru stał obok Barabala ale milczał i chłodno spoglądał na łowcę. Na szczęście łypał już żółtawym gadzim wzrokiem. Nie podpisał się pod przeprosinami. Też coś....
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Sie 25, 2014 12:59 pm

Nie dziwił się. Ale nawet nie spodziewał, że słowami są wstanie doprowadzić starszego łowcy do takiego stanu. Stanu zawału. Marcus sam jednak był zaskoczony tym faktem, że tak silny łowca dostał ataku. Najwyraźniej powinien był pomyśleć o emeryturze. Teraz jednak nie czas na myślenie o tym. obecna sytuacja jednak była nieprzyjemna. Dwa wampiry kierowały się na niego a tu nagle? Barabal zatrzymał Samuru i upomniał. Czyżby zrezygnowali z ataku na niego? Jeden z nich w sumie potrafił myśleć. Pracował głową a nie czynami. I jeszcze śmiał przepraszać.
- Sam go przeproś o ile w ogóle się jeszcze spotkacie.
Jakoś Marcus nie wierzył iż te przeprosiny będą szczere. Nie dopuszczał tego do siebie.
- Był, nie był. Doprowadziłeś do tego. Wiem co on wtedy poczuł. Przez to samo ja przechodziłem. A to wina jego. - Wskazał bronią na Samuru.
- Przemienił już raz moją córkę a inny z Waszej rodziny znęcał nad nią. - Opuścił broń i powrócił z uwagą na Barabala.
- Ja za krew swojej córki zapłaciłem okiem. Co więc ma zrobić Gerard, żeby zdobyć krew dla swojego syna? Umrzeć?! Macie Wy do cholery jakieś uczucia? Czy jesteście zepsutymi do szpiku kości istotami nocy?! Również macie swoje dzieci! Gdyby im stała się krzywda, ile byście poświęcili by je ratować?!
Niemal wykrzyczał im te słowa. Wiedział co Gerard czuł, kiedy Barabal wspomniał o Louisie. Nie hamował się ze słowami. Był nawet gotów dokończyć te "negocjacje" i samemu zdobyć krew Samuru. Zerknął nawet na niego, choć wątpił by był poruszony tą rozmową. Bardziej Barabal wydawał się być gotów na rozmowy.
- Nie zależy Wam już na tajemnicy Waszej rasy? - Pytanie skierował bezpośrednio do starszego wampira. I od niego, oczekiwał rozsądnej i szczerej odpowiedzi. Niby z innej beczki, ale też mógłby to wykorzystać przeciwko im.
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1208


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Sie 28, 2014 12:29 pm

Atak nie był dobrym pomysłem ze względu na obecny stan sytuacji. Ten młody chłopak na pewno ściągnie pomoc dla dowódcy. Samuru także na to wpadł i właściwie powinien być wdzięczny Barabalowi, acz tego nigdy nie okaże.
- Nie zamierzam wyciągać teraz brudów, Marcusie.
stwierdził poważnie szlachetny, spoglądając na Samuru, który miał być winny cierpień także i Marcusa. Naprawdę jest dumny z tego chłopaka. Tak szybko stać się wrogiem publicznym.
- Taki jest świat, Namikaze.
Tym razem odezwał się burmistrz. Najwidoczniej już się znudził całą akcją na tym terenie, a dokuczanie Namikaze zawsze można przełożyć. W dodatku rzucił taką przemową. Samur pokręcił oczyma, a Barabal uśmiechnął się nieco złośliwie.
- Prawisz nam tyle komplementów. Zepsuci do szpiku kości. Naprawdę zacne określenie, czuję się taki dumny z własnego zepsucia.
Poprawił swoją koszulę, nie chcąc wtrącać się w sprawy Samuru oraz Gerarda, poza tym Marcus też nie pownien zgrywać bohatera i swoje fanfary zatrzymać tylko dla siebie. Czy Gerard chciał pomocy? W dodatku kwestia dzieci... Po co pytać? Wampiry rozszarpałyby swoich wrogów albo wygranęły prawdę jak to uczynił Ringo Marcusowi.
- Będę się kontaktować z Trizgane, Namikaze. Chcesz pomóc? Nie wtrącaj się, bo i Ty dostaniesz.
Rzucił na odchodym i zanim opuścił dom z Barabalem, odwrócił się w stronę łowcy.
- Skoro zależy Ci na przyjacielu, napraw jego sypialnie. Ma ogromną dziurę w ścianie. Wampiry mogą się przez nią przedzierać, tak jak uczyniłem to ja z Barabalem.
No i to by było na tyle. Łowca został zupełnie sam, już nie narażony na atak dwóch szlachetnych wampirów.

zt razem z npc Barabalem
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Sie 29, 2014 10:20 am

Nie pomylili się. James był właśnie w drodze powrotnej z towarzyszącym mu kolegą. Gdyby doszło do walki, zdążyli by przybyć z pomocą dowódcy. A kto wie, czy podczas danej walki, nie ściągnęliby jeszcze kogoś. Do niczego takiego jednak nie doszło. Barabal wydawał się jednak być taki sam jak reszta rodziny, ale z głową. Jak na starszego wampira, nie był głupi. Z ledwością powstrzymywał się od komentarzy na ich temat, ale doprowadziłoby to szczerze do otwartej wojny. A dodatkowo, do zrujnowania tego domu.
Wampiry opuściły dom i Marcus został sam. Poniekąd odczuwał ulgę, ale miał też obawy. Schował broń, którą zabezpieczył i udał się na górę ocenić stan zniszczeń. Widząc sypialnię Gerarda, nie było wątpliwości, że ten dom wymaga porządnego remontu. Nie potrwa to parę dni, ale może nawet tydzień lub więcej.
Zszedł na dół i akurat weszli do środka James i Shun.
- Poszli. Co z Gerardem?
Uprzedził pytania i dołączył do nich, zadając swoje w stronę Jamesa.
- Żyje. Ale musi odpoczywać. - Odpowiedział James.
Marcusowi nieco ulżyło pod tym względem. Wtem dowódca zwrócił się do Shuna.
- Ściągnij paru ludzi i zabezpieczcie teren. Ściągniemy ekipę budowlaną by naprawili szkody.
Shun przyjął polecenie, po czym Marcus zwrócił się do Jamesa.
- Ty wracasz ze mną do Oświaty. Musimy pogadać.
James zgodził się. Nawet przyjechał dowódcy samochodem i oddał mu zaraz kluczyki. Shun został i skontaktował się z kolegami w oświacie. Marcus i James opuścili dom i samochodem odjechali do Oświaty.

W ciągu niecałej godziny, trzech łowców przyjechało zabezpieczyć teren posiadłości Gerarda. Ogrodzili go taśmą i pilnowali każdego wejścia. Jeden z nich miał brata w budownictwie, więc nie było problemu poprosić o pomoc w odbudowie zniszczeń tego domu. Ta osoba przyjechała po zakończeniu swojej pracy i oceniła zniszczenia. Były duże, ale z pomocą obecnych tu łowców i swoich kilku pracowników, mogliby się uwinąć szybko. Tak więc, na czas nieobecności rodziny Trizgane, podjęto prace remontowe. Shun miał za zadanie pilnować wszystkiego.


[z/t Marcus i James]

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sob Lut 28, 2015 12:00 pm

Po wykonaniu swojego zadania we Włoszech, James zrezygnował z dalszej pracy jako łowca. Przynajmniej na chwilę obecną. Nie brał żadnej misji dla siebie. Po tym wszystkim przez co przeszedł, miał już dość. Same przeżycia z przeszłości były dla niego bolesne. Mimo iż z pomocą psychologa doszedł do siebie, to jednak nie na tyle, by znów podejmować się poważnych zadań. A już na pewno nie w walce z Samuru.
Tego dnia postanowił przyjść do Louisy i wyjaśnić pewne sprawy, których nie zdążyli omówić podczas "wycieczki". Być może też ostatecznie stwierdzić o ich znajomości, czy jest sens myśleć dalej czy zakończyć to na poziomie koleżeńskim, czy nawet i przyjacielskim.
Stanął przed drzwiami odbudowanego i odremontowanego domu państwa Trizgane. Zadzwonił go drzwi, czy zapukał, w zalezności do mieli i czekał. Czy ktokolwiek jest w domu.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Mar 01, 2015 11:38 pm

Louisa wreszcie mogła wrócić do domu. Dawno jej nie było i można śmiało powiedzieć, że tęskniła. Zresztą kto by nie tęsknił, skoro spędziło się długi czas za granicą na misji z dala od domu? Wiele ją ominęło. O większości spraw nie miała pojęcia. Nie była łowczynią, a jedynie medykiem. Nie wiedziała nawet, że jej ojciec przeżył stan blisko zawałowy. Gdyby tylko się o tym dowiedziała, od razu zajęłaby się jego stylem życia, pracą, dietą. Znała ojca na tyle, by wiedzieć, że większość wolnego czasu, jaki powinien poświęcać chociażby na sen, to spędza pracując. Gdyby mógł, pracowałby wiecznie!
Louisa postanowiła zrobić sobie dziś całkowicie wolne. Biorąc pod uwagę sytuację, jaka toczyła się na mieście, musiała odpocząć psychicznie, zaszyć się z dala od tego bałaganu i po prostu nie myśleć o tym. Nie miała pojęcia, że życie może się tak skomplikować! Wystarczył jeden wariat, żeby zniszczyć świat! Wiedziała, że łowcy mają teraz nie mały problem, żeby to wszystko opanować. Wolała o tym nie myśleć. Również sporo przeżyła i nie chciała więcej o tym myśleć, dlatego postanowiła zaszyć się na jakiś czas w domu. Zresztą musiała niedługo zacząć przygotowywania na egzaminy do szkoły medycznej. Miała szczęście, że zdobyła już jakąś wiedzę praktyczną i to u boku najlepszego medyka, jaki chodziło pod słońcem! I mogła tym zabłysnąć, przed nią otwierała się idealna kariera, ale wolała pomagać ludziom, niż liczyć na zyski.
Wzięła właśnie ciepłą, dłuższą i relaksacyjną kąpiel i gdy zdążyła się przebrać w wygodną piżamę oraz opuścić łazienkę, ktoś zadzwonił do drzwi. Oczywiście w pierwszej chwili pomyślała, że to Zack, który zapomniał kluczy. Lepiej, żeby nie pokazywał się siostrze na oczy bez prezentu urodzinowego! Dziewczyna przecież wczoraj skoczyła dwadzieścia lat i nawet do niej nie zadzwonił! Zresztą ojciec także o tym zapomniał... Ach, ci mężczyźni! Jednak na wszelki wypadek wolała wziąć ze sobą broń antywampirzą i mieć ją po prostu pod ręką. Nie zamierzała oczywiście otwierać obcemu. Miasto stało się na to zbyt niebezpieczne i nie zamierzała wierzyć, że to jakiś sąsiad przyszedł pożyczyć szklankę cukru.
Zeszła na palcach na dół, kierując się w stronę przedpokoju. Broń miała schowaną za plecami, oczywiście trzymała ją w dłoni. Nim otworzyła, wyjrzała przez judasza, któż to może być. Zdziwiła się, gdy ujrzała Jamesa. Był on raczej ostatnią osobą, jaką spodziewała się ujrzeć. Dziwnie się czuła w jego obecności w trakcie trwania misji. Nie wiedziała, czy powinna mu otworzyć, czy udać, że nikogo nie ma w domu... Zdecydowała jednak, że nie powinna zachowywać się w taki sposób. Ten mężczyzna pomógł jej bratu i ojcu, samemu cierpiąc katusze. Poza tym może przyszedł do Gerarda, a nie do niej. Otworzyła wreszcie drzwi, cofając się nieco, by mógł wejść.
- Nie spodziewałam się pańskiej wizyty. Ojca nie ma jednak w domu, jeśli przyszedł pan w sprawie służbowej.
Nie wiedziała przecież, że James zrezygnował z pełnienia funkcji łowcy. W dodatku nie wiedziała w jaki sposób się do niego zwracać - czy tak jak kiedyś, po imieniu, czy lepiej przejść na oficjalny ton ze względu na doświadczenie oraz wiek?
- Ale zapraszam... Może coś do picia?
Spytała, zabezpieczając na powrót broń. Zaprowadziła gościa do kuchni po ówczesnym jego rozebraniu się. Broń odłożyła na stolik. Wolała ją mieć pod ręką.
Nieco porozmawiali, ale każde z nich miało przecież swoje sprawy i udało się w swe strony.

zt x2

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 356


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Maj 10, 2015 12:10 pm

Gerard przez cały czas w Oświacie zachowywał się tak, jakby go tam nie było. Nie wtrącał się w ogóle w poczynania dziewcząt, a jedynie stał na straży. Środek jaki zaaplikowano jego synowi miał mu jedynie pomóc, więc pozwolił wykonać Zackowi zastrzyk. Gdyby nie to, że Gerard nie ma w ogóle talentu do robienia zastrzyków, wziąłby kilka specyfików dla syna, aby w razie potrzeby mu je zaaplikować. Ale wiedział, że głupim zastrzykiem mógłby wyrządzić nie lada krzywdę, to na nawet nie zamierzał się do tego przymierzać.
Zaprowadził Zacka do swojego samochodu, pakując go na tylne siedzenie swojego sportowego, sprawnego, nowego, wypasionego gruchota.
– Mamy sporo do pomówienia, Zack. Nie sądzisz?
Odezwał się surowym głosem rodziciela, gdy zasiadł już za kierownicą. Spojrzał na syna we wsteczne lusterko, obserwując go uważnie przez jakiś czas. Gdy nabrał pewności, że syn nie zamierza go zaatakować, ruszył w stronę domu pod wsią.
Dotarli po ponad godzinnej jeździe i wjechali od razu na teren posesji, parkując niemalże u samych drzwi.
– Wejdź do środka, ja zamknę bramę.
Nie bez powodu chciał zamknąć bramę. Musiał przemyśleć, co powiedzieć własnemu synowi, by ten mu później czegoś nie zaczął wypominać. W końcu Zack zawsze miał najgorsze zdanie o swoim ojcu. A ten teraz chce go porządnie opierdolić za to, co zrobił.
Gerard wszedł wreszcie do domu, trzaskając nieco mocniej drzwiami. Rozebrał się i wszedł do pomieszczenia, gdzie znajdował się Zack.
– Chcesz krwi?
Zapytał, nim przejdą do sedna sprawy. Oczywiście łowca unikał patrzenia synowi w oczy. Przynajmniej na razie…

_________________
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 135


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Maj 12, 2015 12:07 pm

Posłusznie szedł za ojcem, choć z miny wcale nie wyglądał na zadowolonego. Jakaś obca babka przebadała go, świecąc po oczach i gdyby nie zaaplikowany środek uspokajający, zaatakowałby i ją. Głód domagał się krwi, przez co strasznie kręciło się mu w głowie i po prostu zżerały nerwy. Ojciec zapewne nie jest zadowolony z występku syna, ale to nie jest jego wina. Chce funkcjonować normalnie, więc niby co ma robić? Ciągle siedzieć w czterech ścianach nie chciał. Lecz czy ojciec zrozumie?
- Nie wątpię.
Odparł chłodno, nie patrząc na ojca tylko na widok z okna. Siedział już w samochodzie... Na tylnym siedzeniu. Nie będzie atakował ojca, spokojnie. Lek nadal działał, a Zack nieco się przez niego zamulił. Aczkolwiek głód odczuwał nadal, co oznacza iż jego samopoczucie spadło co najmniej do zera.
Po powrocie do domu, opuścił samochód po czym skierował się do domu. Nie czekał na ojca, skoro ten zamykał bramę. Dopiero będąc w środku, odwrócił się w jego stronę, lecz wzrokiem uciekł na bok. Już odczuwał na sobie gniew rodzica mimo iż na razie nie dawał dosłownie o tym znać.
- Jeśli jakakolwiek jest, to poproszę.
Głód ani odrobinę przecież nie zelżał. Krew tamtej młódki jedynie posmakował, nic się nie napił, a na samą myśl zaś go brało! Usiadł wreszcie na fotelu w salonie, ukrywając twarz w dłoniach. Ile ma jeszcze znosić torturę bycia wampirem?

_________________
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 356


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Cze 19, 2015 5:27 pm

Gerard również nie wyglądał na zadowolonego i miał ku temu powód! Jego własny syn zaatakował ludzką dziewczynę tylko dlatego, że dał się pożreć wampirzym pragnieniom. Jako młody mężczyzna pochodzący ze starego rodu łowców, powinien sobie poradzić z takim głodem. Ale cóż Gerard wiedzieć mógł, skoro nigdy nie spadło na niego takie przekleństwo? Zack nie chciał siedzieć w czterech ścianach, ale nie chciał także nauczyć się żyć tak, aby nie atakować przypadkowych i niewinnych ludzi. A nie mógł dopuścić do tego, aby Zack szalał po ulicach miasta! Chłopak nie potrafił pójść także na kompromis z ojcem, więc nie pozostawało nic innego, jak faktycznie zamknąć go gdzieś. Może w Oświacie? Albo tutaj, w domu, jeśli go nie rozniesie? Nie miał pojęcia, co z nim zrobić. Łowcy w Oświecie bez problemu mogliby dobrać się do Zacka, czego chłopak nie potrafił jeszcze zrozumieć. W dodatku była jeszcze trudna sytuacja w mieście, z Samuru jako burmistrzem.
Skoro młody chciał krwi, Gerard udał się do kuchni i wyjął z lodówki nieco szlachetnej krwi. Rozlał ją do obu szklanic i udał się do salonu, gdzie na pewno znajdował się już Zack. Chyba że młody wolał posiedzieć w kuchni albo w ogrodzie, na tyłach domu. Miejsce nie było ważne. Gerard wręczył mu „koktajl”, samemu zajmując jakieś wolne miejsce.
– Nie rozumiesz, Zack, nie możesz się tak zachowywać? Nie wiem, co mam z Tobą zrobić. Nie mogę się skoncentrować na zdobyciu krwi dla Ciebie, bo ciągle coś odwalasz albo Samuru za bardzo panoszy się po mieści. Teraz jeszcze porwał Crossa, choć się tego wypiera.
Upił kilka łyków wampirze krwi i skrzywił się. Przywykł już do tego, ale to wciąż w smaku było paskudne.
– Proszę Cię, nie możesz się postarać o samokontrolę? Zaatakowałeś niewinną dziewczynę. Co mam z Tobą zrobić? Zamknąć Cię w domu? W Oświacie, gdzie zaczną Cię torturować i gnębić? Tego chcesz, Zack?
Jeszcze przemawiał do niego po ojcowsku i ze spokojem. Pewnie Zack zacznie się unosić i zrzucać winę na swój wampiryzm oraz na samego Gerarda.
- Nie wiem, co czujesz. Nigdy nie byłem wampirem, ale musisz mi pomóc, a nie robić pod górkę, Zack.
Chodziło o zdobycie krwi, oczywiście.

_________________
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 135


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Cze 26, 2015 10:49 am

Czekał na krew od ojca. Kiedy tylko ją otrzymał, wypił jednym i szybkim haustem. O mały włos, a się nie zakrztusił! Łaknienie robiło swoje. Musiał jak najszybciej je zaspokoić aby w miarę normalnie funkcjonować. I oczywiście spodziewał się od ojca reprymendy odnośnie swojego wcześniejszego zachowania. A co się spodziewać po oszalałym poziomie E? Rozsiadł się nieco na kanapie, splatając ze sobą dłonie palcami. Słuchał ojca w ciszy. Miał rację, ale łatwo mówić. Pragnienie krwi jest znacznie silniejsze niż może się wydawać starszemu Trizgane. Ale po co o tym mówić? Zack nie zamierzał się o to spierać. Atakując dziewczynę nie był sobą, w dodatku ta się zraniła jak jakaś ostatnia oferma. Na samą myśl aż się skrzywił.
- Nie wiem co zrobisz. Ty jesteś łowcą. - warknął wampir, zakładając teraz ręce za głowę. Niemal przeszywał wampirzym wzrokiem postać ojca. I co miał niby robić? Jak pomagać? Prychnął pod nosem.
- Panowanie nad żądzami będąc wampirem i to najniższego poziomu stanowi nie lada wyczyn, ojcze. Myślisz, że celowo zaatakowałem tą dziewczynę? Kogo ze mnie robisz? - a jednak dał głos. Aż wstał z kanapy, żeby znaleźć paczkę fajek. Na farta Zack'a leżała ona na komodzie. Szybko wydobył jednego, podpalając zapalniczką jaką miał w kieszeni. Musiał się uspokoić. Ojcu zawsze łatwo było mówić. Ale jak przychodziło do rzeczy... to widać jaki mamy finał. Zrobił z własnego syna przestępcę.

_________________
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 356


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Cze 26, 2015 12:02 pm

Gerard widział, jak bardzo Zack łaknął krwi. Jak owładnęła jego umysłem i sprawiła, że był dosłownie chory z potrzeby krwi. Gdyby mógł, zabijałby jak niejedna maszyna, aby dostać chociaż parę kropel krwi. I Gerardowi w ogóle się to nie podobało. W końcu to był jego syn. I zdawał sobie sprawę, że gdyby Zack nie był jego synem, już przy pierwszym ataku na niewinnego człowieka odstrzeliłby mu łeb.
Zack uważał, że miał wytłumaczenie na swoje karygodne zachowanie? Uważał, że wystarczyło powiedzieć: jestem przecież tylko poziomem E, czego się ode mnie spodziewasz?! – i to niby ma załatwić całą sprawę? To nie było żadne wytłumaczenie. Zack nie był przecież zwykłym, słabym człowiekiem. W jego żyłach płynęła łowcza krew, stara, silna krew rodu łowców. Ich początki sięgają przecież korzeni średniowiecza! Zresztą i po stronie matki i ojca płynie silna krew, więc Zack nie powinien robić z siebie takiej wielkiej ofiary, szukając głupich wymówek dla ojca. Gerard nie był tak głupi, jak jego syn myślał.
– Jak tak dalej pójdzie, to nie będę łowcą. Inni się wkurzą, że nie potrafię zrobić porządku z własnym synem: zdobyć krew Samuru dla Ciebie lub Cię zabić.
Taka prawda. Chyba nie sądził, że łazi sobie bezkarnie po mieście, bo łowcy mu na to pozwolili? Gerard sporo ryzykował, utrzymując w tajemnicy istnienie Zacka jako wampira, odkąd Marcus przestał być dowódcą. W Oświacie pojawili się przecież nowi łowcy, którzy popadają w ostre skrajności i Gerard miał przeczucie, że ta Oświata stanie się nowym Mordorem dla wampirów. Mało tego, jeśli faktycznie zacznie się to rozwijać w taką stronę, w jaką Gerard o tym myślał, nie pozostanie mu nic innego, jak zostać wolnym strzelcem. Tak samo jak Garruch. Może nawet i do niego dołączy? Kto wie…
– Nie pierdol mi tutaj, Zack. Rozumiem, gdybyś był najzwyklejszym człowiekiem. Ale Ty nie jesteś ani człowiekiem, ani najzwyklejszym. Jesteś łowcą. W Twoich żyłach płynie stara krew, dzięki której jesteś w stanie walczyć ze swoim wampiryzmem. Ale Ty wolałeś pójść na łatwiznę i poddać się wampirze woli. Weź się w garść, do cholery! Coraz ciężej mi idzie utrzymywać Cię w tajemnicy! A teraz na dodatek nie jestem już dowódcą, to tym trudniej będzie ukrywać Twoje ataki, Zack!
Też się wściekł. Zack zawsze oczerniał ojca, ale tym razem i on sam jest poniekąd winien tej sytuacji.

zt


Ostatnio zmieniony przez Gerard dnia Pon Lut 08, 2016 5:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość Trizgane.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 19 z 23Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20, 21, 22, 23  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: