IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Posiadłość Trizgane.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 13 ... 23  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 11, 2013 3:05 pm

Odkąd Louisa wyszła, minęło kilka godzin a jej nadal nie było w domu. To nic że dała mu znać iż spotkała kogoś znajomego i może wrócić nieco później. James zaczął się dziwnie o nią niepokoić. Południe mijało a ona nie wraca. Wstał, przebrał się, ubrał adidasy. Uważał znacznie przy chodzeniu, choć mimo lekkiego kuśtykania, noga nie bolała. Gorzej by było, gdyby zachciało mu się biegać. Wziął broń palną, którą schował za paskiem spodni z tyłu. Wyszedł z pokoju, dość wolno schodząc po schodach. Udał do kuchni w celu zrobienia sobie czegoś do jedzenia. Przy okazji przygotowując także porcję dla Louisy, gdyby czasem wróciła. Lecz fakt, zapasów było mało, lecz nie było problemem coś wymyślić. Znalazł co prawda mąkę i inne składniki, także zaczął przygotowywać ciasto na naleśniki. Komórkę miał w kieszeni, w razie gdyby Louisa zamierzała się odezwać, albo on to zrobi.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 11, 2013 3:56 pm

Louisa została jakby odseparowana od człowieczeństwa. Było ono głęboko zakopane w niej, ale nie niedostępne. Na pewno jeśli coś by nią wstrząsnęło przebudziłaby się w odpowiednim momencie. W dziewczynie zawsze było dużo walki o życie swoje czy innych, dlatego chciała zostać medykiem, lekarzem. teraz, było to już niemożliwe. Widok krwi sprawiał, że głupiała. Dosłownie rzucała się na wszystko i rozszarpywała. Nie, nie była już sobą. Nie była już tą pomocną, nieśmiałą i szybko rumieniącą się dziewczyną. Nie była już ludzka. Zatraciła się w sobie i pozwoliła, aby jakaś bestia doszła do głosu. Gdzieś tam, to prawdziwe "ja" Louisy jeszcze drzemało, czekając na moment, w którym będzie mogło wreszcie rozpostrzeć skrzydła. Jednak Louisa nie wiedziała, że jest szansa z odzyskanie człowieczeństwa. A z chęcią by z tego skorzystała. Była jeszcze świeżym wampirem, więc cały en chaos, głód, nowa, obca sytuacja sprawiła, że nie była w stanie racjonalnie myśleć. Robiła wszystko tak, aby zadowolić swojego pana, aby był szczęśliwy i dumny ze swojego tworu. Bez opamiętania zamordowała po raz pierwszy człowieka. I podobało się to dziewczynie. Bardzo. Tak bardzo, że nie była w stanie się powstrzymać. Łaknęła więcej!
Wyszli z baru. Uderzył ją zapach wielu ludzi. Jeśli wampir jej nie powstrzymał, rzuciła się na kogoś, by go pogryźć i wyssać do cna, rzuciwszy zwłoki na śnieg. A potem dopadnie kolejną ofiarę póki ktoś jej nie powstrzyma. Następnie poprowadziła swojego Pana w stronę swojego domu. Nie przeszkadzało jej zimno. Odkryła, że w ogóle nie czuła temperatury, mimo że wiele ludzi marzło i cierpiało z zimna. Louisa jednak szła z uśmiechem na mordce pośpiewując sobie jakąś grobową melodyjkę.
Po jakimś mniejszym bądź większym czasie dotarli na miejsce. Louisa otworzyła bramę, nie potrzebowała już do tego pomocy faceta, miała w sobie tyle siły, że mogła ją sama przesunąć.
- To tutaj.
I wciągnęła głęboko powietrze, wyczuwając ludzki, znajomy, kuszący zapach, który wywołał w niej to ciepełko, które wcześniej rozeszło się po jej ciele. Zapragnęła płakać, nie wiedziała czemu, jednak łzy nie pociekły. Nie w tym ciele. Nie z zakopanym głęboko człowieczeństwie.
Otworzyła cicho drzwi, wchodząc do środka. Ludzki zapach był tutaj znacznie intensywniejszy. Dawno nie widziała Jamesa. Miała wrażenie, że nie widziała go od dekad, gdzie to zaledwie minęło kilka długich godzin.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 11, 2013 4:13 pm

Oczywiście pan szedł za nią, nie dając zgody na kolejne mordy. Niepotrzebne zwrócenie uwagi nie przyda im się na nic, jedynie pogorszy.
Louisa prowadziła go na swoje tereny, a ten chłonął widoki, chcąc jak najwięcej zapamiętać detali okolicy. Z całą pewnością tutaj powróci.
Kiedy tylko dotarli do domu łowczyni, szlachetny przyjrzał się dokładnie posiadłości. Bogato pannica mieszka, trzeba przyznać. Zanim przestąpili próg bramy, Ringo zatrzymał ją, ujmując w dłonie twarz pisklęcia.
- Nie zdradzaj, że jestem tu z tobą. Zrobimy niespodziankę twojemu koledze. - Rzekł jadowicie, musnąwszy ustami jej dziecinne wargi. Puścił ją wreszcie i z grymasem bólu (rane wciąż miał) stał się niewidzialny. Musi ostrożnie z umiejętnościami. Pchnął dziewuchę na podwórze i razem dotarli do środka. Wampir nie był widoczny, jednak nos jego służki powinien odgadnąć, że pan nadal z nią jest. Biedny młody łowca, aż ociekał ciekawością szpetny wampir jak to wszystko będzie wyglądać. Oby Luśka się nie wydała, kiedy to człek się w niej rozbudzi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 11, 2013 6:16 pm

W tymże czasie, kiedy Louisa wróciła na teren swojej posiadłości, James siedział w kuchni jedząc zrobione naleśniki wypełnione znalezionym w lodówce dżemem. Słysząc otwieranie zamka i kroki osoby, poczuł dziwna ulgę, że Louisa w końcu wróciła. Wstał i udał do holu, by ją zobaczyć.
- Niepokoiłem się o Ciebie... - Po ujrzeniu twarzy Louisy, stanął jak wryty. Jej twarz była blada. W oczach widział coś innego niż tę dziewczynę, którą znał. Cofnął się kręcąc głową.
- To... Nie prawda. - Nie mógł uwierzyć w to co widzi. Louisa nie jest wampirem. Wmawiał sobie, ale przed nim była właśnie ta osoba. Ona w skórze wampira. Co się działo z nią przez te kilka godzin?! Kto ją do cholery przemienił?
- Kto Ci to zrobił? - Rzucił dość poważnie pytanie, trzymając odpowiedni dystans.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 11, 2013 6:48 pm

Ringo nie pozwolił dziewczynie na skosztowanie kolejnych ludzi, na zabicie kolejnych ludzi. Miała na to wielką ochotę, ale pan zabronił. Słowo pana było święte. Miał nad nią władzę czy Louisa tego chciała czy też. Nie pamiętała jak to jest być człowiekiem. Była z dala od niego, a na pewno pomógłby jej przebudzić się i stawić temu wszystkiemu czoła. Teraz jednak ślepo była zapatrzona w Ringo, jakby nie wiedziała świata poza nim. Niby powinien jej pokazać jak odnaleźć się w nowym świecie, ale nie zrobił tego, a dziewczyna czuła się dziwnie z nowym brzemieniem. Kroczyła zatem dalej przez miasto ubrudzona we krwi od stóp po głowę, aż wreszcie nie dotarli do posiadłości. Ona bogata nie była, to pieniądze jej rodziców, a właściwie ojca, bo matkę zabiły wampiry. Pewnie takie jak Ringo.
Nim weszła do środka zatrzymał ją szlachetny nakazując nie zdradzenie go. Oczywiście, że tego nie zrobi! Nie mogła. Rozkaz jest przecież rozkazem. Nie, nie powie, że przyszedł tutaj z nią.
Czuła zapach naleśników od wejścia do domu. Skrzywiła się. Jeszcze kilka godzin temu poczułaby znaczące burczenie w żołądku, jednak teraz ten zapach brał ją na wymioty. Pragnęła krwi, nie ludzkiego jedzenia.
Wtem z kuchni wyłonił się James. Gdyby miała "żywe" serce, podskoczyłoby jej aż do gardła. Głos mężczyzny wpłynął na nią kojąco i sprawił, że się przebudziła. Zamrugała oczami i spojrzała na swoje dłonie brudne od krwi, potem na Jamesa. Kto ją przemienił? Nie mogła powiedzieć. Stała bezsilnie, a zapach jego krwi pobudzał wampirze zmysły. Przytknęła dłonie do ust, zakrywając także nos, wstrzymała oddech i cofnęła się, aż do samej ściany. Byle go nie zaatakować. Wiedziała, że z takimi jak ona łatwo sobie poradzi. Wystarczy że strzeli. Przecież przed takim wampirem ją obronił. Jedno, celne trafienie w środek głowy i po wampirze pozostał jedynie proch.
- Zabiłam... ludzi. W barze.
Wyszeptała cicho, przerażona, spoglądając w próżnie, gdzie stał Ringo. Chciała o nim powiedzieć, ale nie mogła. Chciała uciec, ale nie mogła. Dla takiego poziomu jak ona, słowa pana były świętością, jak Bóg dla katolików.
- Uciekaj...
Tylko tyle mogła powiedzieć. Zadrżała na samą myśl co szlachetny mógłby mu zrobić. Z nimi ciężko się walczy, wiedziała o tym. Cudem przeżyła swoje starcie z Samuru. Ale Ringo był inny, silniejszy. Spojrzała znów na niego. Krwistymi, wampirzymi źrenicami. Była wampirem i nie umiała sobie radzić z głodem i pragnieniem. To ją wykończy prędzej czy później i doskonale o tym wiedziała jako łowczyni. Zresztą łowcy i tak będą ją ścigać, za te morderstwa.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 11, 2013 7:43 pm

Musiał trochę poczekać do przyjścia chłopaka służki. Stał nieopodal niej, by mieć widok na nią oraz na przybyłego. Jak widać był w szoku po ujrzeniu łowczyni jako poziom E, w sumie kto by nie był? Miał chęć wybuchnąć śmiechem jednak nie byłby to dobry pomysł, bowiem mógłby się wydać! Wtem Luśka zaczęła prawie się mazać. No tak, dusza ludzka wciąż w niej istnieje, a biedny Ringo musi na to patrzeć. Aż mu się chce rzygać!
Łowca zapewne myśli, że ma uciekać przed nią, ha! No pewnie! Pana wydać nie mogła, biedulka. Szlachetny wreszcie poruszył się bezszelestnie, stajac za Jamesem. Wtedy stał się widzialny. Wymierzył chłopakowi cios w tył głowy chcąc go ogłuszyć. Ten koleś wydawał się groźny, poza tym na bank był łowcą i nie wyglądał na łagodnego.
Więc jeśli straci przytomność, Ringo zyska szansę na dobrą zabawę. Chyba, że mu się jakimś cudem nie uda, phew. Dla przykładu Luśka wejdzie mu w drogę.
A serio, pomysłów jak zawsze ma wiele!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 11, 2013 8:10 pm

Co ona powiedziała? Zabiła ludzi? Nie potrafił dopuścić do swojej głowy tych słów. Ale widział w jej oczach, że tego nie chciała robić. Ludzka część w niej nadal siedziała, lecz uwięziona. Nie orientowała się w tym kim jest i jak powinna postępować w tej postaci. Ten, który ją przemienił musiał mieć jakiś cel. Na początek James zwalał sobie w myślach, że zrobił to Samuru. Tak jak z córką Marcusa.
Przeklął pod nosem sięgając po broń, lecz jeszcze jej nie wyjmował. Ja słowo "uciekaj" właśnie tak zareagował. Nie jest ona tu sama. Tu gdzieś musi być wampir. Nie widział go, ale instynkt łowiecki mu to podpowiadał. Jego słuch go nie zawiódł. Usłyszał szybkie przemieszczenie się i nim się obejrzał za siebie, został uderzony w tył głowy. Doprowadziło to do pozbawienia go przytomności. Upadł na podłogę zamykając oczy. Co z nim dalej będzie, to się okaże...
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 11, 2013 8:49 pm

Wtedy, gdy ich mordowała bardzo tego chciała. Wręcz pragnęła! Robiła to z przyjemnością. Teraz jednak, stojąc na przeciwko Jamesa, widząc w nim człowieka, to jak się o nią martwił, wiedziała jak wiele właśnie straciła. Jako taki wampir nie miała zbyt wiele szans na jakiekolwiek przetrwanie. Wszystko było juz stracone. Dziewczyna nie widziała, że da się odkręcić. A nawet jeśli, szlachetne wampiry były zbyt silne, aby przekonać je do oddania swojej krwi.
Wiedziała ruch dłoni Jamesa w stronę broni. Dziewczyna nie poruszyła się. Nie dziwiła się wcale gdyby to ją chciał zabić. Oszczędziłby sobie w ten sposób niepotrzebnego kłopotu, jak i uratował zapewne kilka istnień, na które jeszcze Louisa nieświadomie, z rozkazu pana, zaatakuje.
Przymknęła oczy, słysząc jak Ringo przesuwa się w stronę Jamesa. Nie mogła zdradzić jego obecności, bardzo chciała to zrobić, ale coś jej zabraniało. Usta milczały jak zaklęte i nie dała rady wypowiedzieć ani słowa. Poruszyła wargami, dostrzegając jak Ringo znów staje się widzialny. Ruszyła w ich stronę, w tempie wampira, z kłami na wierzchu. To był błąd. Nie dość, że Ringo i tak dosięgnął swoją łapą Jamesa, to jeszcze ona poczuła intensywniej zapach Jamesa. Jego bijące serce, przelewającą się krew. Złapała go, kiedy ten miał właśnie runąć nieprzytomny na ziemię, lądując z nim na podłodze. Nie spoglądała na Ringo tylko na Jamesa, staczając w sobie wewnętrzną walkę. Ugryźć. Nie ugryźć. Zabić. Nie zabić. Wbić kły. Nie wbić kłów. Szum krwi w żyłach człowieka stał się głośniejszy, jakby nad nią znajdował się wodospad. Jak poparzona cofnęła się, cudem powstrzymując przed zaatakowaniem go. Miała wrażenie, że głowa zaraz pęknie z bólu, w dodatku poczuła dziwne ukłucie w okolicy serce. Mocny, przeszywający ból martwego organu. I to dziwne, suche pragnienie w gardle.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 11, 2013 9:34 pm

Kły Louisy nie przeraziły jej pana, jeśli chce, on pokaże jakie ma ostre ząbki. Zresztą, już poczuła w sobie, jakie są groźne. Dlatego niech mała siedzi grzecznie i nie rusza się, dopóki Ringo jej nie rozkaże.
Chłopak padł ogłuszony. I dobrze. Szlachetny bez trudu podniósł go z podłogi, ciągnąc w stronę jakiegoś pokoju. Salon? Jadalnia? Nieważne. Grunt iż znalazł krzesło, na którym posadził mężczyznę.
Ringo iż jest zboczeńcem, ma ze sobą różne gadżety. Dla przykładu kajdanki! Nie jakieś tam specjalne, zwykłe ot. Ale człek się nie uwolni. Zapiął jego ręce za oparciem krzesła. Nie miał jak się ruszyć. Uderzeniem w twarz go ocknął. Luśka lepiej niech się nie wtrąca. Jednooki nie lubi jak ktoś mu przeszkadza.
Jeżeli ten się zbudził, ujrzy przed sobą wampira z jednym okiem i kudłami koloru stali. Pan jego dziewczyny we własnej osobie.
- Witaj gogusiu. - Błysnął kłami, mając też ten niskiej tonacji głos. Szlachetny ten to groźny typ. Z mordy niesympatyczny, wredny uśmiech.
- Twoja dziewczyna ma niezły dryg na wampira. Ale długo nie pociągnie, ledwo się trzyma na tych swoich patykach. - Rzekł w niby spokoju lecz zaśmiał się po chwili. Luśka jako poziom E nie pożyje, jest słaba. Prędzej czy później sama się zabije. Biedna, ładna z niej dupcia nawet. Szkoda, że jej nie wziął w barze.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 11, 2013 10:15 pm

Leżał przez jakąś chwilę ogłuszony, pozbawiony przytomności. Ocknął się dopiero po oberwaniu w twarz, uderzeniem wampira. Zacisnął mocniej powieki, po czym uchylił je powoli, czując bol na karku w miejscu uderzenia. Poruszył głową oraz rękoma. Jako iż nie mógł nimi poruszyć, czując metal, uniósł głowę przenosząc wzrok na wampira i Louisę. Szarpnął się, ale kajdanki nie pozwalały na większy ruch, krępując go uniemożliwiając nawet wstanie.
- Czego chcesz? - Niemal wysyczał w stronę szlachetnego, zerknąwszy na Louisę, która uważana za niewinną, stała się teraz winna. Tak, mógł ją zabić. Ale nie po to sięgał po broń. Nie przyszła ona tu sama a z wampirem. Z tym, który teraz stoi tutaj i nie wygląda na przyjaznego.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Lut 12, 2013 10:36 am

Nie chciała widzieć jego kłów, już je przecież widziała i nawet doświadczyła ich "delikatności" na sobie. To był odruch bezwarunkowy, jakby chciała się w ten sposób obronić. Nawet nie umiała jeszcze radzić sobie z kłami i pazurami. To wszystko ją przerastało i nie chciała być wampirem. Wolała już zginąć z rąk Jamesa niż inne, obcego łowcy bądź wampira. Choć była pewna, że kiedy Ringo się nią znudzi, sam ją zabije.
Zaciągnął Jamesa do jednego z dużych i przestronnych pomieszczeń, sadowiąc go na krześle, do którego zaraz został przykuty kajdankami. Louisa stała jeszcze pod ścianą przez kilka minut, walcząc ze swoim pragnieniem krwi. Trzymała się mocno za gardło, wbijając weń pazury, jakby chciała rozdrapać skórę i wedrzeć się palcami do środka by uśmierzyć ten ból. To jednak w ogóle nie pomagało.
Ringo właśnie przebudził Jamesa ciosem w twarz. No tak, mężczyźni nigdy nie należeli do delikatnych istot. Współczuła kobiecie Ringo, o ile w ogóle takową posiadał, nie licząc tych dmuchanych.
Skierowała się więc do pomieszczenia, gdzie znajdowali się obaj mężczyźni, wyjmując broń. Antywampirzą. Wycelowała nią prosto w plecy szlachetnego wampira, odbezpieczając ją. Szlachetny na pewno to słyszał, więc chciała jak najszybciej pociągnąć za spust. Nie mogła! Coś powstrzymywało jej palec i nie mogła nacisnąć. Zezłościła się.
- Czemu nie mogę Cię zabić.
Wypowiedziała cicho, jakby do siebie, jednak swoje słowa kierowała do Pana. Mimo wszystko nadal go podziwiała i to uczucie ją dezorientowała. Była między młotem, a kowadłem. Broń, którą jeszcze przed chwilą tak dzielnie trzymała, rzuciła gdzieś na bok, o ile Ringo wcześniej czegoś podobnego nie uczynił. Przyglądała mu się ze spokojem, a oczy powoli powracały do dawnej barwy. Podeszła do niego, niby to po cichu, na palcach, przytulając się do jego pleców. Nie, nie rozumiała w ogóle dlaczego to robiła! Nie chciała tego, a zarazem chciała. Nienawidziła siebie za to. W oczach Louisy ewidentnie czaiło się zagubienie, sama nie wiedziała co się z nią dzieje i nie mogła tego zrozumieć.
Kobiety były jednak przebiegłe. Przytulając się do Ringo, objęła go mocno, jakby pragnąc jego bliskości. Spojrzała jednak na Jamesa, potem na jego nogi i na postać Ringo. Przecież nóg nie miał związanych. Jakby dobrze wycelował... mógłby trafić w czuły punk między nogami wampira. Louisa nie mogła go zabić, ale to nie znaczy, że nie mogła dać komuś innemu na to szansy.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Lut 12, 2013 12:49 pm

Louisa musi chcieć żyć jako wampir aby w pełni władać swoją nową siłą. Od tak nie dostanie wyuczonych umiejętności, ot co. No, ale nie nad tym teraz się głowić. Szlachetny nie zamierza mieć służki, ba, w cale ich nie potrzebuje. Jakoś nie przepada za dupowłazami, serio. W dodatku ta mała jest łowczynią, to tym bardziej odpada. Więc co z nią zrobi? Zabije lub porzuci. A porzucenie przez stwórce to straszna sprawa. Nawet nie opowiedział co ma robić, jak się kierować, jak żyć! Bo po co? Ringo do troskliwych osób nie należy.
Kiedy zajął się drugim łowcą i umieścił go na krześle, przestał interesować się łowczynią, choć musiał pilnować tyłów, bowiem te ludzka wola nie została jej odebrana, jedynie przygnieciona wampirzym jadem. Zatem ona może się uwolnić i stać wyjątkowo upierdliwym stworzeniem. Wtedy biada jej, bo wyprowadzić Ringo z równowagi równa się bolesną karą.
Padło pytanie chłopaka. Szlachetny uśmiechnął się kącikiem ust, unocząc lekko głowę. Z wyższością patrzył na zniewolonego młodzieńca.
- Ja tu zadaję pytania, chłopcze, a ty masz grzecznie na nie odpowiadać. - Odparł szorstko i właśnie do jego uszu dobiegł dźwięk odbezpieczanej broni. Zerknął z nad ramienia na Louise. Mierzyła do jego pleców? Nic nie zrobił, nie zaatakował. Doskonale widział wachanie w jej oczach, drżenie rąk. Co za silna więź! No, tak. Ringo ma bardzo silny jad, bowiem jest starym wampirem, więc i wymuszone przywiązanie ma mocną linę, prawie nie zrywalną.
- Nie zdołasz oprzeć się mojej władzy. Jestem zbyt silny abyś tak łatwo mogła zerwać naszą więź. - Stwierdził spokojnie, okrążając krzesło na którym siedział James. Jednak zaraz wrócił przed niego, zachowując dystans. Nie jest głupi, nie da się kopnąć. Dlatego łowczyni mogła śmiało tulać się do pleców pana, chociaż nie powinna. Ringo napiął mięśnie, nie mogąc powstrzymać narastającego pożądania.
- Nie przeszkadzaj mi! - Ryknął, odrywając od siebie dziewczynę, której wymierzył siarczystego płaskiego w policzka. Wpadła na jakiś mebel, phew. Prychnął, poprawił krawat i podszedł do Jamesa.
- Twoi koledzy poważnie skrzywdzili mojego siostrzeńca i żeby go wyleczyć, potrzebny mi jest wasz medyk. Podaj jego imię, nazwisko i adres! Pojmujesz? Inaczej spalę tą chatę razem z tobą i tą małolatą. - Groźby wampira były szczere. Gotowy jest zamordować tą parkę, a pierw torturować. Jako osoba od zbierania informacji oraz długów musi znać się na rzeczy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Lut 12, 2013 1:34 pm

Ta sytuacja szczerze się mu nie podobała. Czemu pozwolił Louisie iść do sklepu samej? Gdyby tylko potrafił przewidywać przyszłość, uniknęliby spotkania z tym wampirem.
Dostał, odpowiedź na pytanie, lecz nie takiego się spodziewał. Cóż, sam jest teraz więźniem i zmuszony został jedynie do obserwowania co dzieje się z Louisą oraz tego co będzie z nim. Ponownie szarpnął rękoma ale kajdanki szczelnie były zapięte. Nawet nie mógł przeciągnąć przez dłonie. Chyba że złamie sobie kciuka albo przestawi go. Spojrzenie przeniósł na dziewczynę, która dobrała się do broni i celowała w plecy szlachetnego. Na co czekała? Pobudziłby ją i kazał to zrobić, ale nim cokolwiek powiedział, wampir wyczaił jej obecność za sobą. Silna więź? Jeżeli ten wampir jest bardzo stary wiekiem, to nic dziwnego że więź mogła być bardzo silna, pozwalając na manipulowanie przemienionym przez siebie człowiekiem.
- Szlag... - Przeklął do siebie pod nosem. Sytuacja Louisy wydawała się mu być bardziej beznadziejna co jego. Lecz jak mógł przypuszczać, wampir bardziej miał sprawę do niego niżeli do niej.
Podążył wzrokiem za dziewczyną, która uderzyła o jakiś mebel, mając nadzieję, że nic jej nie jest. Nawet jak teraz stała się wampirem, mogła coś sobie złamać albo się porządnie uderzyć. Wtem spojrzał na szlachetnego, chcącego danych jakiegoś medyka. Gdyby tylko James wiedział o kogo chodzi...
- Nic mi na ten temat nie wiadomo. Kto komu co zrobił. A nawet gdybym wiedział, nic bym Ci nie powiedział. - Odparł szczerze. Nie wiedział co zrobiono siostrzeńcowi Ringo i nawet o kogo chodzi. Skąd miał wiedzieć że ta sprawa akurat może dotyczyć Testamenta? Mówił szczerze, co można było wyczytać w jego oczach. Marcus coś mu wspomniał o eksperymentach Matsushity, ale nic nie wskazywało wtedy na to, że tak szybko się sprawa potoczy. Dlatego też szlachetny nie dostanie tego co chce.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Lut 12, 2013 4:55 pm

Ona nie chciała być wampirem! Chciała wrócić do normalnego życia! Znów stać się człowiekiem i zapomnieć o tym wszystkim. Chciała być łowcą by polować na wampiry, a nie stać się jedną z tych krwiożerczych potworów. Aż wstyd się przyznać do czegoś takiego.
Skoro zajął się łowcą, dziewczyna zajęła się jego tyłem, chcąc strzelić. Nie mogła. Po prostu nie była w stanie i już. Wiedziała, że zawaliła na całej linii, jednak jego jad był bardzo silny. Więź, która ich dzieliła wydawała się być także nie do pokonania.
Skoro wampir obszedł krzesło Jamesa dookoła, dziewczyna zawiodła się tym bardzo. Zaraz jednak zobaczyła cios jego ręki, zablokowała. Szlachetny miał znacznie więcej siły, jednak nie oberwała chociaż w twarz. Odrzuciło ją do tyłu i wylądowała na ścianie. Warknęła wyraźnie nie zadowolona. Rozmowa dwóch mężczyzn toczył się dalej, jednak ona nie chciała tak łatwo oddać Jamesa Ringowi. Udając, że wcale nic nie chce zrobić, podeszła do szlachetnego bliżej i ponownie się na nim uwiesiła, włażąc mu na plecy. Zaparła się nogami w okolicach jego pasa i dłońmi zaczęła wymachiwać mu przed oczami, by podrapać twarz i szyję. Zabić go nie mogła, ale zrobić krzywdę i dać czas Jamesowi aby się wyswobodził mogła. Przy tej szarpaninie nie było problemem poszukać także kluczyka od kajdanek. Przecież na pewno je miał, nieprawdaż? Widać, jego służka była bardzo dzielna. Powinien być dumny, że nie była włazidupą!

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Lut 13, 2013 8:33 pm

Zakładnik miał siedzieć grzecznie i odpowiadać na wszystkie jego pytania, inaczej będzie kiepsko. Choć Ringo po tak wielkim doświadczeniu w przesłuchiwaniu, wiedział jakie trudy mogą go spotkać, dlatego pierw musi złamać psychikę ofiary, aby dobrać się do cennych wnętrzności.
Owszem, Luśka posłużyła mu za przewodnika po jej posiadłości i zabawka do rozerwania się, najważniejszy w tej chwili był James. Ten facet należy do Oświaty oraz nie jest dzieciuchem jak ta francuska suczka Louisa.
Rozwinął krawat, pozostawiając go luźno, coś czuł, że posiedzi tutaj długo. No tak, chłopak nic nie wie, ale i tak jakby wiedział milczałby. Szlachetny uśmiechał się szpetnie, pocierając podbródek.
- Inaczej. - Rzekł do siebie i, kiedy miał sięgnąć po krzesło, ta mała sekutnica zaś zaczęła utrudniać życie wampira. Jak tylko wlazła na jego plecy, chwycił ją za nogi i uwolnił się, dokładając uderzeniem tylną czachą w kobiecy nos. Ta spadła z łomotem na podłogę. Straciła przytomność, ach biedna.
Mógł wrócić do Jamesa. Nie w humorze, chwycił chłopaka za włosy. Stare wampirzysko obnarzyło wyrośnięte kły.
- Twoja paczka odebrała wampiryzm Testamentowi. I skoro nic nie chcesz gadać po dobroci, namówię twojego szefa aby tutaj wpadł i zastanie dwa wampiry poziomu E, nie jedną. Wiesz o co mi chodzi? - Odgadnie? Powinien. Odsłaniał w końcu jego gardziel, mając chęć zatopić swoje kły.
- Nazwisko i adres głównego medyka w Oświacie. Gadaj! - Złością ociekał Ringo. Lepiej żeby gadał, ten na serio uczyni go wampirem albo wymyśli inne paskudniejsze licho.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Lut 13, 2013 9:01 pm

Gdyby James potrafił przewidzieć sytuacje, to by zabezpieczył się porządnie, mając przy sobie ekwipunek łowiecki. Niestety nie miał w kieszeni spodni kluczyków od kajdanek, jak i ich samych. Ekwipunek cały pozostał w pokoju na górze. Mimo to, nie dałby rady dosięgnąć kieszeni swych spodni, jeżeli oparcie krzesła jest pełne bądź zakratowane poziomymi bądź pionowymi szczebelkami.
Szlachetny pozbawił wampirzycę przytomności, która nie tyle co mu przeszkadzała ale też dawała Jamesowi czas na uwolnienie się. Za mało jednak. Nie zdążył nawet cokolwiek wymyślić. Wampir podszedł do niego i złapał za włosy, przez co mężczyzna syknął. Po słowach Ringo wiedział co może się z nim stać. Może stać się wampirem. Jednak nie sprawiło to, żeby James się przełamał. Nie wiedział gdzie mieszka Matsushita. Ten lekarz nie zdradzał swojego adresu zamieszkania. Czemu więc nie sprawdzą Oświaty?
Nic nie odpowiedział. Wiedział już co prawda że cała sprawa dotyczy Testamenta. Najwidoczniej wykonali to co planowali i efekt się powiódł. Teraz wampir męczy go tutaj o informacje o ich medyku.
- Cokolwiek zrobisz. Nic nie powiem. - Rzekł w końcu. Nie wyglądał na takiego co by bał się tego co z nim stanie. Podejmując się pracy pogromcy wampirów, wiedział jak bardzo jego życie ulegnie zmianie i jak bardzo będzie narażony na niebezpieczeństwa. Śmierć nie jest mu straszna.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Lut 13, 2013 9:42 pm

Niestety nie miał daru przewidywania. Ringo znalazł się w ich domu i nic tego nie zmieni. Nie wyjdzie stąd, dopóki się czegoś nie dowie. A ten James wnerwiał go strasznie, ten typek chyba naprawdę chce cierpieć bo te wampirze bestie z rodzinki Ringo i on sam, są wyjątkowo upierdliwe oraz okrutne.
Ile razy gnębił dłużników lub wrogów! Mistrz zastraszania, król egzekucji. Jednak w tej chwili było ciężej. Nie zawsze da się wszystko załatwić wulgaryzmem czy siłą.
Wampirzysko nie doczekało się żadnej odpowiedzi. Jak widać ten typ ma swój honor, ma dumę. Nie jest pipą, oj nie. Puścił jego głowę, wręcz odrzucił. Żadne groźby nie działają? Wymacał zraniony bok, który zalepił się nową tkanką i skórą, lecz dalej bolało. Pocisk anty wampirzy trwał w środku dalej. U licha, co robić!
Spojrzał na dzieciaka ostro. Ten łowca, młody gnojek, aż roześmiał się podle, kręcąc głową.
- Uparte z ciebie dzieciątko, ale ja się nie poddam. Ringo nie lubi, kiedy ofiara nie odpuszcza. - Przy okazji się przedstawił, nazwiska powinien się domyślić. Zacisnął dłonie w pięści, aż dało słyszeć strzelanie kośćmi. Musi pomęczyć stary organizm, cóż niektóre sprawy wymagają poświęceń.
Chwycił chłopaka lewę ramie i niemiły ból przeszedł ich obu. James miał złamany bark przez użycie mocy porywacza. Cofnął szybko łapę, masując ją drugą. Skurcze po tej umiejętności są wyjątkowo bolesne.
- W ciągu kilku sekund poprzestawiam twoje kości... Jednak najpierw muszę dostać adres do doktorka. Namikaze na pewno go zna. Choć w sumie sami możemy przeszukać pustą Oświatę, tam pewnie by się coś znalazło. Lecz po co? Lepiej się pobawić w porywanie. Ruchu i ryzyka nigdy nie za mało. - Zarechotał sam do siebie, przeszukując chłopaka. Telefon powinien nosić przy sobie, bowiem nigdy nie wiadomo kto zadzwoni i czy się zdąży odebrać, o! Jeżeli go znajdzie, dorwie się do dowódcy i jego numeru! Nie, nic na niego nie knuł.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Lut 13, 2013 10:01 pm

Przed nim stał Kuroiaishita. Wiedział już zatem że nie będzie łatwo. Ta rodzina to wampirzy psychopaci. Nic tylko wymordować ich wszystkich co do jednego. James nie miał jeszcze osobistej styczności z nimi jako ofiara, ale jako dręczyciel samego Testamenta owszem.
Spuścił głowę i z ukosa spoglądał na szlachetnego, który zdecydowanie zamierzał postąpić co innego. Nie przemieni? Nie ugryzie? A tego właśnie się spodziewał po nim, skoro tak go straszył. Zamiast wampiryzmu, wampir położył dłoń na jego lewym barku i ku zdziwieniu fioletowowłosego, poczuł on porządne złamanie. Syknął zaciskając zęby i spuszczając głowę, że kosmyki przesłoniły mu twarz. Zacisnął pięści, lecz jedną słabiej. Oddech stał się nieco szybszy a ból nie przechodził. Znów to samo. Czego on chce od doktora? Lekarstwa jakiegoś na zwampirzenie wampira?
Pustą Oświatę? Więc wiedzą że się wynieśli i każdy zamieszkał gdzie indziej. Lecz sprawa wyglądała tak, że nie zdradzali nawet między sobą adresów. Także James nie wiedział gdzie obecnie może przebywać Marcus i Yutaka.
- Nie wiem gdzie mieszkają medycy. Nikt z nas nie wie. - Uniósł trochę głowę by spojrzeć z powagą na wampira. Uświadomił mu zaś że tortury nic nie dadzą. Nie znał miejsca zamieszkania głównego medyka ich Oświaty.
Telefon oczywiście posiadał przy sobie. Wziął go z góry na wypadek szybkiego kontaktu z Louisą, bowiem niepokoił się jej zbyt długą nieobecnością. I teraz wiedział już, dlaczego jej nie było tyle godzin. Nie miał jak zapobiec zabraniu mu telefonu, który znalazł się w rękach wampira. Numer do Marcusa na pewno tam był.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Lut 14, 2013 11:55 am

Dokładnie. Ród mający złą sławę od wieków. Nie jedni próbowali usunąć złowieszcze i pasożytnicze istoty, lecz na darmo. Członkowie starej rodziny rozdzielili się po całym świecie, żyjąc jak królowie, a nawet i w nędzy. Ringo niezbyt zainteresowany odległymi dziejami i mimo sędziwego wieku, nie miał bladego pojęcia gdzie jego bliscy osiedli. Wszakże bezpieczniej dla reszty żyć w niewiedzy.
I tym razem dzielny mąż James stał się bezradną ofiarą w szponach krwawego wroga. Zaiste kanibal bardziej by się ucieszył z widoku skutego łowcy niż jednooki, który w prawdzie nic do niego nie miał. Choć uśpienie wampira w stworzeniu nocy nie jest powodem ku odrazy i zemsty? Zapewne jest.
Nie uległ groźbom wampira. Nie zamieni go w pustą bestię, mając na celu wyjęcia z niego wiadomości, bowiem ta w złości i głupocie nic nie powie. A złamany bark nauczy go odrobinę pokory.
- Twardy wojownik! Nic dziwnego, że zostaliście łowcami. - Zakpił, mając ton niczym generał! Mocny, stanowczy i pełen pochwały, lecz z jadem paskudnym. Zaśmiał się znowu, znajdując małe ustrojstwo. Telefon! Na szczęście Ringo był obeznany w te zabawki, przecież mają już XXI wiek! Aż wstyd, gdyby się nie znał.
Wyszukał numer dowódcy i wystukał odpowienią treść. Jeżeli nikt nie zna adresu, przeszukanie Oświaty stanie się rzeczywistym planem.
- Nie musisz się denerwować. Nie skrzywdzę dowódcy. Wolałbym raczej dopaść medyka, na niego siły trzymam. A wiek nie tak młody, nawet i wampiry odczuwają starość. - Nie zdradzi wieku. Kto wie jakby na taką wieść zareagowałby ten chłopak.
Po wysłaniu wiadomości, szlachetny nie oddawał komórki jej właścicielowi. Musi poczekać na dobrą odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Lut 14, 2013 2:33 pm

Łowca nie miał tak szerokiej wiedzy na temat rodów wampirzych, ale uzupełniał ją o rządy obecnych, które ukazują swoje działania korzystne i niekorzystne dla miasta, bądź kraju czy świata. O Kuroiaishitach ostatnich lat stało się tak głośno, że wiele doświadczonych łowców ma o nich pojęcie. Tak też i James co nieco o nich wiedział.
Mimo wybicia czy złamania barku, nie poddał się. Przeżył upadek sufitu kilka dni temu, to i przeżyje tortury zaserwowane przez wampira. Lecz dzięki temu poznał jego zdolność wrodzoną. Bez zbędnej siły, jednym dotknięciem złamał mu bark. Musiał więc uważać co mu odpowiada, jeżeli chce zachować w całości pozostałe kości.
Nie skomentował jego słów na temat odwagi i twardości jego psychiki. Nie zwałby się łowca, gdyby strach zasłonił mu teraz oczy. Wzrok przeniósł na nieprzytomną Louisę, kiedy wampir zajmował się grzebaniem w jego komórce. Nie miał jak jej mu ją wyrwać, siedząc przykutym do krzesła. Oparł się o oparcie syknąwszy na poczucie bólu w uszkodzonym barku.
- Czemu ją przemieniłeś? - Może i nie powinien zadawać pytań, ale to musiał wiedzieć. Na to wampir chyba jest w stanie udzielić odpowiedzi? Jak znalazł Louise, skąd wiedział że tu ma szukać kogoś z Oświaty? Mimo zadania pytania, mógł teraz skojarzyć fakty. Loiusa wymuszeniem służyła Testamentowi, więc Ringo musiał ją znać. Pytanie tylko czemu ją przemienił? Jaką ma z tego korzyść? Spojrzał na niego słysząc sygnał wysłania wiadomości który bardzo dobrze znał ze swojej komórki. Najpewniej do Marcusa poszła treść. Gdyby tylko wiedział jaka. Przeczesać Oświatę mogą ile chcą. Ale adresów zamieszkania nie znajdą. Wiele z nich podawało albo fałszywe, albo po ostatnim zebraniu zmienili swoje miejsca lokum.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Lut 14, 2013 4:17 pm

Kiedy dziewczyna wdrapała się na plecy Ringo po raz drugi, wampir najwyraźniej się zirytował. Louisa chciała jedynie dać czas, którego James potrzebował na uwolnienie się w jakiśkolwiek, możliwy sposób. Jednak tym razem dziewczyna nie była w stanie zablokować uderzenia szlachetnego, który trafił prosto w twarz Louisy, a dokładniej mówiąc w nos. Nie dość, że sama straciła przytomność, to z nosa pociekła krew, najwyraźniej został złamany. Gdyby nie fakt, że obecnie była wampirem, na pewno pozostałby po tym złamaniu niezły ślad, a tak może da się coś z tym fantem zrobić.
Uderzona z ręki swojego pana, upadła na podłogę kilka kroków dalej. Cóż, jak chciał i się bardzo postarał, to widać, że potrafił doprowadzić nie jedną dziewczynę do utraty przytomności. Szkoda tylko, że to nie z powodu jego zajebistego uroku, a bycie takim skurwielem, który bije kobiety, jakby nie było.
Dziewczyna zatem straciła przytomność. Krew, która ciekła z nosa, wreszcie zasklepiła się i krwotok się skończył. Jednak dalej leżała na podłodze. Wyglądała jak martwa. Nie poruszała klatką piersiową. Nie potrzebowała przecież oddychać jako wampir. Nie słyszała zatem ani jednego słowa z rozmowy dwóch panów, która nie bardzo podobałby się dziewczynie, biorąc pod uwagę, że gdyby pan na niej wymusił odpowiedzieć jak nazywa się medyk Oświaty, odpowiedziałaby. Znała jego nazwisko, nie wiedziała jednak czy było ono prawdziwe czy była to jedynie przykrywka, jaką teraz posiadł już każdy łowca. A doskonale wiedziała, że nie byłaby w stanie milczeć, gdyby usłyszała rozkaz od Ringo. Jego jad był naprawdę silny, więc więź tym bardziej była trwalsza.
Wreszcie się przebudziła. Od razu uderzył w nią ból nos i dziwne zawroty głowy. Po chwili jednak to ustąpiło. Spojrzała na Ringo potem na Jamesa, ale nie poruszyła się. Czuła swoją własną krew, na twarzy, zaczęła ją więc zachłannie zlizywać, pobudzając tym samym swoje zmysły. Pragnienie także stało się silniejsze. Spojrzała na Jamesa, jakby był przekąską, a nie człowiekiem którego kochała. Powstrzymała się przed zaatakowaniem go. Poza tym, coś jej podpowiadało, żeby nie wchodzić w paradę swojemu panu. Ciekawe jak wysoką cenę musiałaby za to zapłacić. Chyba nie chciała się, co do tego przekonać. Kły wysunęły się spomiędzy warg dziewczyny, jednak od razu zasłoniła je dłońmi. Nie chciała, aby James taką ją widział.
Półleżała zatem na podłodze cicho, nie chcąc zwracać na siebie niczyjej uwagi, już dostała nauczkę i była bardzo pojętym wampirem.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Lut 14, 2013 6:00 pm

Niestety James musi uzbroić się w cierpliwość, Ringo zapewne się nim za karę pobawi, a jeśli nie - to pogadają! W zasadzie wolał gnębyć płeć żeńską niż męską, pannicom zwykle można zrobić coś więcej. Choć James taki brzydki nie jest. Więzienie nauczyło go dostrzegać kobiecą stronę chłoptasiów oraz chęć zdobycia władzy - usuwała wstręt do takiej samej płci. Więc Ringo gejem ani bi nie jest! Ot co! Jednak nie tym razem, nie skorzysta. Miał zdobyć informacje i wracać, jak najszybciej.
Zajął się telefonem, zagadując łowcę. Ten taki chętny na rozmowy nie był. Szkoda, gdyż szlachetny lubi kiedy kłapie mu coś za uchem, a sam może coś rzec.
Machnął łapą na jego milczenie. Z nudów obejrzał się na budzącą Luśke. Biedna caławe krwi, ach... Złamany nos. Wtem padło pytanie chłopaka.
- Z nudów, głodu i zdobycia informacji. Głupia zdradziła się sama kim jest. - Taa, Luśka wymachiwała brońą, gdy ten tylko do niej zagadał.
Westchnął, bawiąc się dalej komórką. Ciekaw czy Namikaze się tym zainteresuje, w końcu chodzi tutaj o jego podwładnego, prawda? Gorzej jak zajarzy iż to zwykły spisek.
- Jesteście naprawdę niemądrzy. - skomentował całą sytuację, patrząc na młodą wampirzycę. Oby tym razem nic do jej łba nie strzeliło.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Lut 14, 2013 10:01 pm

Dziewczyna musiała mocno dostać, skoro z jej nosa poleciała krew. Aż przykry widok, widząc uczennicę w takim stanie. Odpowiedź wampira nie była dziwna. Mógł nie pić krwi przez długie miesiące czy lata aż głód upomniał się o swoje. Tylko dlaczego padło na nią? I jak się zdradziła? Chyba nie powiedziała wprost że jest łowcą? To byłaby największa jej głupota w życiu łowieckim.
James w takiej sytuacji nie był rozmowny. Nauczył się, że nie zawsze można z oprawcą dyskutować. Ale lepsze też to, niżeli dostawać po dupie. Zastanawiał się też, co napisał Marcusowi. Słysząc szelest poruszanego ciała, spojrzał znów na Louisę, która odzyskała przytomność i uniosła się zatykając nos dłońmi. Sam zapach krwi nawet jej własnej ją pobudzał. Dał by jej jakiś znak gdzie ma iść, co zrobić ale wiedząc że jest pod wpływem więzi tego szlachetniaka, nic się pewnie nie uda. Sam siedział z bolącym barkiem. Im mniej nim ruszał, tym mniej bolało. Wtem na jego komórkę przyszedł sms. Marcus zapewne odpisał.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Lut 15, 2013 11:39 am

To, o czym obaj panowie rozmawiali było dla niej całkowicie obce. Skupiła się teraz na czymś innym. Na zwalczeniu głodu, który pojawił się znowu w ciele dziewczyny. Zawładnął nie tylko umysłem, ale także ciałem, więc miała spory problem. Teraz nawet nie zwracała już większej uwagi na Ringo, który w każdej chwili mógłby zrobić dziewczynie wielką krzywdę, gdyby tylko tego zapragnął. Jedno dotknięcie i już po niej, z łatwością skręciłby jej kark, a potem wyrwał głowę. Tak by skończyła wielka łowczyni, która miała spore plany na przyszłość.
Znała na tyle wampiry, aby wiedzieć że one i tak zaatakują prędzej czy później. Nie powiedziała przecież wprost że jest łowczynią. Wyjęła przecież broń, którą równie dobrze mogłaby mieć jako prefekt Akademii Cross albo zwykły obywatel, który postarał się o posiadanie broni w celu samoobrony. To, że ten wampir założył, że Louisa jest łowcą, zależało już tylko od jego błyskotliwości, a nie głupoty dziewczyny. Miała prawo wyjąc broń i się bronić zarówno jako człowiek jak i jako łowca.
Teraz natomiast siedziała cicho na podłodze i zaczęła kierować się w stronę jakiejś ściany, byle jak najdalej od Jamesa. Jeszcze tego by brakowała, że zaatakowałaby mężczyznę. Ringo pewnie nie przeszkodziłby w tym, póki nie pozbawiłaby go życia. Wciąż więc zasłaniała nos i wargi dłońmi, chcąc w ten sposób powstrzymać narastające w niej pragnienie. Nie umiała sobie z nim poradzić, nie wiedziała jak pokonać głód. Pazury zaczęła więc wżynać głęboko w krtań, którą powoli rozszarpywała, przyglądając się obojętnie w postać swojego pana.
Oby tylko Ringo nie wpadł na pomysł, aby ją przesłuchać. Będzie musiała powiedzieć prawdę, była za słaba aby się sprzeciwić, natomiast on był zbyt silny, aby sobie na to pozwolić. Znajdowała się między młotem, a kowadłem, walcząc w tej chwili o nie rzucenie się na któregoś z nich. Krew zaczęła spływać po skórze, w dół, dekoltu brudząc palce Louisy.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Lut 15, 2013 1:12 pm

Wiadomość dotarła. Ringo odczytał ją, krzywiąc minę. Nie była to zadowalająca odpowiedź. Pewnie zajarzył albo naprawdę nie wiedział. Wampir nie zdradzał treści, nie muszą wiedzieć. Pierw musi się coś dowiedzieć, a potrzebował do tego Louisy.
Dziewczyna wiła się w kącie, walcząc sama ze sobą. Biedna cierpiała. Głód wołał krwi, nie pozwalał myśleć, kusił do zaatakowania! O tak, Ringo wiedział jak to jest kiedy pragnienie wychodzi z cienia, choć jako szlachetny czuje mniejsze boleści.
Podszedł do niej powoli, chwycił za dłonie, które kaleczyły gardło. Z całą pewnością ciężko podnieść się na nogi ale pan ją przytrzymywał.
- Nie kalecz się, bo wtedy będzie jeszcze gorzej. - szepnął spokojnie do jej ucha, obejmując w pasie, by nie upadła. Położył łapę na głowie łowczyni, głaszcząc na uspokojenie.
- Odpowiesz mi na jedno pytanie, a ja w zamian ulżę twojemu głodowi. - kolejne słowa pełne łagodności. Nawet ucałował dziewuchę w czubek głowy, niech ma na pocieszenie. Ringo jest przy niej. Ciekaw czy się zgodzi, ale pytanie i tak padnie.
- Jak wabi się wasz główny medyk? - Jak teraz będzie źle, lepiej nie znać przysyłości. Nie przestawał jej głaskać, ach, niech się wtuli bowiem stała przodem do stwórcy. James niech sobie patrzy, bo wkrótce stanie się posiłkiem jeżeli ta mała zasłuży.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość Trizgane.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 23Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 13 ... 23  Next
 Similar topics
-
» Posiadłość Trizgane.
» Odnowiona posiadłość
» Posiadłość l'Firenzza
» Posiadłość Vogarra
» Zapomniana posiadłość

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: