IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Posiadłość Trizgane.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 13 ... 23  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Lut 15, 2013 7:11 pm

Przykro było patrzeć jak Louisa się męczyła z cholernym wampirzym głodem. Prawie sobie rozdrapywała gardło, byleby ją nie parzyło. Wiele by James dał, by jej pomóc. Jednak istniały tylko dwa sposoby. Odwampirzenie lub śmierć. Spuścił wzrok nie mogą już patrzeć jak się ona męczy. Jednak uniósł, kiedy przyszła wiadomość od Marcusa.
Spojrzał na wampira dostrzegając to skrzywienie. Musiał dowódcy napisać jakieś głupoty, przez co Namikaze z czaił się w jakiej Arkwright jest sytuacji. Obserwował wampira, zbliżającego się do dziewczyny. Siedział spokojnie, z trudem znosząc widok jej obejmowania. Manipulował nią. A na to nie można pozwolić. Pytanie jakie zadał może zmusić ją do wypowiedzenia nazwiska ich medyka.
- Nie mów mu! Wiesz kim jesteś, wiesz jaka w Tobie płynie krew. Możesz się mu postawić! - Wyrzucił z siebie w jej stronę, chcąc podnieść tę pewność siebie w dziewczynie i walkę. Wiedział że gdzieś wewnątrz jej ludzka dusza jeszcze istnieje, jeszcze funkcjonuje. Może te słowa dotrą do jej mózgu i ewentualnie poda fałszywe nazwisko? Ruszyć się nie mógł, więc pomagał jej słowami.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Lut 15, 2013 8:11 pm

W tym momencie nawet śmierć przywitałaby z ulgą. To pragnienie przypominało najgorszy ból, miało się nijak do wszelkich ran, jakie kiedykolwiek mogła już odnieść. A przecież nie jednokrotnie został już postrzelona przez wampira w trakcie walki. Doprawdy, ród Kuroiaishita prześladował ją od samego początku. Wystarczyło że wróciła do tego miasta z treningu, a już na dobry początek została zaatakowana przez burmistrza. W sumie to chciała uratować niewinnych ludzi, wtrąciła się i jak widać poniosła za to karę. Potem pojawił się w jej życiu nie kto inny jak Testament, który oszustwem, kłamstwem i złudą zmusił ją do służenia mu. A teraz to... niechciany wampiryzym. Najchętniej sama pozbawiłaby się życia, jednak brakowało dziewczynie odwagi, była na to zbyt słaba.
Obserwowała jak Ringo podchodził do niej. Zaczęła cicho jęczeć, przysuwać twarz do podłogi, jakby chciała się pod nią zapaść, a kiedy wyciągnął swoje ręce, żeby złapać ją za dłonie cofnęła się przerażona, spoglądając na niego obłąkanym wzrokiem. Powoli przestawała kontaktować, była jak osoba pozbawiona wszelkiej zdolności do myślenia samodzielnego. Była zabawką w rękach pana. Wciąz czułą jego jad rozprzestrzeniający się po ciele, najdrobniejszej żyłce. Drżała. Spojrzała w chłodne oczy Ringo, który objął ją i przyciągając ku sobie. Drażniący zmysły zapach wampira szlachetnego, którego krwi przecież teraz tak bardzo pragnęła. Jednak nie chciała go ugryźć. Wówczas straci wszelkie szanse na powrót do człowieczeństwa.
Zadawał jakieś pytanie. Usłyszała sprzeciw Jamesa. James... Spojrzała na niego krwistymi oczami, przejętymi przez czysty obłęd. Walczyła, ale to tak bardzo ją bolało. A Ringo trzymał ją w swoich szponach. Jeden dotyk i byłaby martwa.
- To... booooli... całe ciało.
Poruszyła niemalże bezgłośnie wargami, jednak Ringo nie powinien mieć problemów z usłyszeniem słów. Wpatrywała się cały czas w Jamesa, a pan wydał rozkaz. Nie była w stanie przeciwstawić się wampirowi mającemu ponad tysiąc lat. Nie była w stanie pokonać w sobie bestii i uwolnić choć na chwilę duszę człowieka.
- We mnie płynie... krew ofiar.
Tak, powoli majaczyła, ale nadal nie odpowiedziała na pytanie swojego pana. Wpatrywała się w Jamesa, jakby szukała u niego ratunku dla siebie. Co będzie, jeśli Ringo rozkaże jej zdradzić imię medyka? Zmusi ją wręcz? Bała się go i wiedziała, że jeśli rozkaże... pęknie i nie będzie w stanie sprzeciwstawić mu się.
- Nie chciałam ich zabijać... ale to było... takie... przyjemne. Ich krew.... smakowała mi. Ja nie chcę... Nie mogę...
Głowa zwisła jej przez ramię Pana, spojrzała prosto w jego ślepia.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Lut 15, 2013 9:28 pm

Biedny, mały poziom E. Cierpiała męki straszliwe i każda następna minuta wydawała się jeszcze straszniejsza. Owszem, ma być o wiele gorzej. Brak pożywienia rozbudza wampirzą naturę, a wtedy wychodzi ta najprawdziwsza bestia. Ringo chętnie by popatrzył na szalejącą dziewczynę lecz brak mu czasu. Za to może pognębić ich oboje w dosyć okrutny sposób.
Boli? O taak, ból straszliwy. Wciąż obejmował łowczynię niczym dobry ojciec. I w sumie nim był! Jako jej stwórca, stał się także rodzicem!
Uciszał ją, nie przerywając głaskania. Niedługo ona pęknie.
- Niedługo poskromimy głód. - Kolejne miłe słowa. A protesty Jamesa? Kazał jej go nie słuchać.
- Ten zbir chce twego cierpienia, bo jesteś wampirem - zwierzyną łowców. On ci już nie pomoże więc nie słuchaj go, słuchaj wampirzego ojca. Ja nie dam cię skrzywdzić. - Przerwał by ucałować uszko najmilszej. Zapach szlachetnego kusił, ale zarazem odstraszał. Bowiem wypicie jego krwi, uczyni ją pełnoprawnym wampirem.
- Ludzie zabijają zwierzęta, my zabijamy ludzi. Utrzymujemy równowagę Matki Ziemi. - Dodał, jednak to nie koniec. Przeniósł dziewczynę tak, by móc stanąć przed Jamesem, Louisa była do niego tyłem.
- Powtórz panu imię i nazwisko głównego medyka. - Teraz nastąpił rozkaz. Ringo z powagą wpatrywał się w twarz łowcy. Teraz wszystko zależało od małej łowczyni z niszczącą się psychiką.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Lut 15, 2013 10:14 pm

Czyżby to nic nie dawało? Czyżby dla Louisy było już za późno. Spuścił wzrok po jej słowach jakie wypowiedziała. Nie o to mu chodziło. Nie o to że w jej żyłach płynie krew ofiar. Tylko o to, że jest urodzoną łowczynią. Czy jej rodzina nie jest tym walczącym od wieków rodem łowieckim? Czy są oni podobni, którzy przyłączyli się tylko w celu pomocy?
Nie mógł tego słuchać. Ringo nią manipulował. To było widać. A ona nie była w stanie z nim walczyć.
Wampir przesunął się z nią przed jego osobę, lecz widział tylko tył wampirzycy. Szarpnął się raz, lecz ból barku przypomniał mu o swoim złamaniu. Skrzywił się na twarzy, ale nie zamierzał się poddawać. Nie może pozwolić aby ta dziewczyna dosłownie się zatraciła. Trzeba rozbudzić jej człowieczeństwo.
- Louisa nie słuchaj go. On kłamie. Manipuluje Tobą! Obudź się! Wierzę że masz w sobie siłę.
Chciał by chociaż skłamała. Chyba że obrócą całą sprawę w drugą stronę. Czyli namieszają mu byleby Marcus miał czas powiadomić Yutakę o sytuacji. Na pewno musiał się dowiedzieć że coś jest nie tak. Teraz od Louisy zależało kogo posłucha.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sob Lut 16, 2013 3:02 pm

Nie chciała mieć takiego ojca. Czy nie było innych wampirów, którzy mogliby ją sobie obrać za ofiarę i następnie nie porzucać? W sumie wątpiła w to, aby takie wampiry chodziły po ziemi. W końcu oni wszyscy uważali siebie za najpotężniejszych nie dając prawa życia dla innych, słabszych. I właśnie padło na biedną Louisę, która w swoim krótkim życiu przeszła znacznie więcej niż nie jeden rówieśnik. Miała niezły bagaż doświadczenia życiowego i nie narzekała. Przecież zawsze mogło być gorzej, prawda? Jeszcze żyła, więc miała jakiekolwiek szanse na cokolwiek.
Na pocałunek w czoło i płatek ucha nie zareagowała, wciąż wpatrywała się w chłodne oczy swojego pana, który głaskał ją z udawaną czułością. Ten zbiór? James nie był zbirem! On był... No, właśnie, kim on był? Pokręciła jedynie przecząco głową, właściwie nie wiedząc kim był James. Jej Pan powiedział, że nie powinna go słuchać, że chce ją zabić. Miał rację. Louisa była teraz wampirzycą, a James łowcą. Naturalni wrogowie. Jej Pan na pewno nie dopuści do tego, aby coś się stało dziewczynie! Nie mógłby. Przecież łączyła ich silna więź, czyż nie? Działa ona we dwie strony.
Zaraz zabrał ją na środek pomieszczenia, tak aby Jamesa mógł ich widzieć. Dziewczyna leciała dosłownie z rąk Ringo, mając nogi jak z waty. Jeśli nagle przestanie ją podtrzymać, padnie na ziemię jak długa, jak worek z piaskiem czy kartoflami.
Wiedziała, że nie mogła zdradzić nazwiska medyka... jednak nie potrafiła tego zrobić. Długo zwlekała, jednak jego rozkaz zmusił ją do wypowiedzenia tych słów. Była za słaba, aby sprzeciwić się takiemu wampirowi. Jej ród miał się nijak wiekiem do wieku tego wampira. Jej krew była za słaba w porównaniu do krwi Ringo.
- Matsu...shita.... Yut...aka...
Wyjęczała jego imię. Miała wrażenie, że jej ciało stanęło w płomieniach. Zaczęła krzyczeć i szarpać się w ramionach Ringo. Niech to się wreszcie skończy!

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sob Lut 16, 2013 3:50 pm

James i tak przegra. Dziewczyna traciła świadomość, oddalała się myślami i nie wróci za prędko dopóki nie zaspokoi głodu. Więc dlatego była tak mocno uległa swojemu stwórcy i jak właśnie takie dziecko mogło oprzeć się toksynie szlachetnego starucha? Z młode ciało, łowca zbyt wiele wymagał od swojej przyjaciółki.
Nie wypuszczał z objęć, szepcząc do ucha spokojna słówka. Nie bawem napije się krwi, a James im w tym pomoże.
- Łowcy to wrogowie. To ja chcę ulżyć twojemu cierpieniu, słuchaj ojca. - Powtarzane zwroty powinny wyrządzić jej jeszcze większy mętlik w głowie i właśnie dzięki sile głosu Ringo, Louisa poddała się. Nazwisko padło.
Wampir zaśmiał się cicho, puszczając służkę. Ta musiała upaść na podłogę.
- Zasłużyłaś na nagrodę... Louiso. Twój kolega chęnie cię nakarmi. - Po tych słowach Ringo wymierzył cios w twarz Jamesa. Krew trysnęła z rozwalone wargi, a sam zapach posoki powinien rozbudzić wampirze zmysły łowczyni.
Staruch wydobył telefon ze swojej kieszeni i wyszukał medyka na liście kontaktów. Jak w mordę strzelił. Nie kłamała! Wyśle wiadomość? A owszem. Jednak trzeba pozostać ostrożnym.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sob Lut 16, 2013 9:26 pm

Spuścił łeb i przymknął oczy. Louisa zdradziła właśnie nazwisko głównego medyka Oświaty. Żeby tylko Marcus zdążył tę sprawę przekazać dalej nim Ringo do niego zacznie się dobijać. Czuł że przegrał. Louisa posłuchała się swojego Pana i wydała właśnie Yutakę. Uniósł głowę patrząc na nich oboje. Wtedy to dziewczyna padła na podłogę a on oberwał znów w twarz tym razem mocniej. Syknął a siła uderzenia sprawiła, że głowę odrzuciło mu na bok. Czuł krew w rozciętej wardze którą polizał. Teraz on będzie jej ofiarą. Ringo zajął się pisaniem wiadomości do doktora, zaś on musiał zmagać się z własną dziewczyną. Nie ułatwi jej tego. Będzie próbował się bronić, no chyba że dziewczyna dosięgnie go zbyt szybko dobierając się do jego szyi. "Myśl James, myśl..." - ponaglał się w głowie, również wzrokiem rozglądając po pomieszczeniu, szukając czegoś co mu pomoże w walce. Niewiele tu tego było. Czekać musiał na czyny jakie wykona dziewczyna. Rzuci się na niego, czy odsunie? Wolałby, aby wybrała drugą opcję.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Lut 17, 2013 8:30 am

Głód stawał się coraz gorszy, wręcz nie mogła go znieść. Z tego wszystkiego zatraciła także swoje zmysły, szalała, nie wiedziała, co robić, a nawet gdyby wiedziała nie mogłaby nic zrobić. Była całkowicie bezsilna. Ona przeciwko całemu światu, przecież to aż śmieszne.
Gdzieś w głębi siebie, ta ludzka, uśpiona dusza podpowiadała jej, że wampir kłamie, chcąc ostać się jedynie do tego, co wie. Chciał ją wykorzystać i Louisa zaczęła sobie powoli zdawać z tego sprawę. Jednak nie umiała mu się sprzeciwić, musiała słuchać tego, co ojciec do niej mówił.
Wreszcie zdradziła imię medyka. Znała tylko jednego, więc nie wiedziała czy o niego chodziło wampirowi. Była jeszcze młodziutka dziewczyna, Madeline, ale wątpliwe aby chodziło właśnie o nią. Nie umniejszała jej zdolnością, jednak na pewno wiedza medyczki z doświadczenia była mniejsza niż Yutaki. Wampir puścił dziewczynę. Upadła na podłogę z głośnym hukiem. Upadek przysporzył jej więcej bólu i cierpienia. Zamknęła powieki i wstrzymała oddech. Po chwili poczuła woń krwi. Jamesa. Leżąc tak, spojrzała na mężczyznę, jednak nie poruszyła się, była za słaba na to. Nawet nie chciało jej się wstawać, żeby napić się krwi. Zresztą nie mogła. Nie zaatakuje Jamesa. I ciągle sobie to powtarzała w myślach, a człowiecza strona także jej w tym pomagała. Każdy, tylko nie James. Więc nie poruszyła się. Na dobrą sprawę leżała pod nogami uwięzionego przez nią łowcy.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Lut 17, 2013 12:06 pm

Teraz nie pozostaje nic innego niż czekać na reakcje medyka. Szlachetny ze swojego telefonu powiadomił służby Szarej policji o pojmaniu pary łowców. Oni już będą wiedzieli co z nimi zrobić. I żeby nie było nudno w trakcie czekania, Ringo pobawi się zakładnikami! A skoro Louisa nie chciała napić się z Jamesa krwi, może on sobie skorzysta?
Z kieszeni spodni wydobył składany nożyk. Ostre zdzierstwo jak brzytwa! Spojrzał na chłopaka, także na wijącą się dziewczynę. No wiecie? W końcu go zaatakuje!
- Żenada. Totalna żenada. Policja was zgarnie, a ja sobie tutaj pomieszkam. - Stwierdził z niesmakiem, bawiąc się nożykiem. Nudy okropne! Wampirzysko nie lubi nic nie robić, kiedy na podłodze jęczy samicze cudo.
Zwilżył wargi, mając w swoim ślepiu złowrogi błysk. Wreszcie ruszył się z miejsca, łapiąc dziewczynę za rękę. Skoro byli w jadalni, mają tutaj przytulny stół!
Jeżeli łowczyni będzie się szarpać, Ringo potraktuje ją kopniakiem. Ot na opanowanie.
Pociągnął ją w stronę stołu, następnie położył ją plackiem na jego blacie. Była plecami do pana.
- Pozwolisz, że zabawie się z twoją dziewczyną. - Do czego zmierzał? Do gwałtu. Klepnął w pośladek swoją młodą ofiarę, wybuchając śmiechem. Aż ciało mu zadrżało. Podniecenie rośnie wraz z macaniem pośladka!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Lut 17, 2013 7:10 pm

Co on ma z Tą Louisą. Już wolałby aby go ugryzła i spiła tyle krwi ile chce, niżeli zdradzała nazwisko głównego medyka Oświaty. Teraz to już było szczerze za późno. Louisa leżała przed jego nogami, ale nie ruszyła się w celu zaatakowania. Zlekceważyła owe polecenie, nie chcąc atakować łowcy.
Kopnął ją w nogę by na niego spojrzała. Gestem głowy dał jej znać, że ma wiać. Uciekać z tego z miejsca. Niech chociaż ona stąd ucieknie a nim niech nie przejmuje. Wątpił, by wampir zechciał go już zaraz zabić.
Jednakże wampirzyca mogła nie zdążyć zrobić to o co on ją prosił. Albo nie odczytała jego gestów. Szlachetny powrócił do nich bawiąc się ostrzem, na które James skupił spojrzenie. Jego słowa nie brzmiały przyjemnie. Policja? Więc musiał i ich wezwać. Wtem Ringo podszedł do Louisy i zabrał ją siłą w stronę stołu. Już jego słowa zdradziły co zamierza.
- Nie dotykaj jej! - Krzyknął wściekły, szarpnąwszy się z bólem w barku. Wampir pewnie i tak go nie posłucha, więc trzeba działać. Jakikolwiek ruch wykona dopiero, jeżeli faktycznie zacznie się do niej dobierać.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Lut 17, 2013 7:40 pm

Louisa niemalże nieruchomo leżała pod nogami Jamesa, męcząc się wciąż ze swoim pragnieniem. Ból rozpalał jej krtań, a rany, które zrobiła sobie sama na szyi już zniknęły, pozostały jedynie czerwone ślady, jakby mocno się podrapała. Można by rzec, że nawet za mocno. Ale jak widać Ringo nie lubił czekać, zawsze mu się nudziło i postanowił się zabawić. Louisa spojrzała na nóż, który szlachetny wyjął z kieszeni. Wyglądał na ostry. Przełknęła ślinę, wyobrażając sobie jak głęboko w serce tego paskudnego wampira wbija to ostrze. Po chwili poczuła lekkie kopnięcie Jamesa. Spojrzała na niego swoimi karmazynowymi źrenicami, rozumiejąc doskonale o co mu chodziło. Gorzej jednak było z jej stanem.
Powoli zaczęła wstawać, do pozycji siedzącej. To był już jakiś plus, biorąc pod uwagę że całe ciało płonęło żywym ogniem. Złapała się za głowę, unikając spojrzenia na Jamesa. Jego wargi krwawiły, a widok krwi pobudzał ją jeszcze bardziej, wolała więc uniknąć niepotrzebnych ataków i walk. Choć wiedziała, że James w tej chwili z chęcią by ją zabił.
Nie zdążył wstać. Szlachetny już był przy niej i złapał ją mocno za rękę, a raczej nadgarstek zmuszając do wstania. Dziewczyna zaczęła się szarpać, piszczeć, warczeć i grozić kłami. Była przerażona, zachowywała się jak dzikie zwierzę. Zachowywała się jak poziom E.
Jednak jej szarpanie zakończyło się kolejnym oberwaniem. A obiecał, że jej nie skrzywdzi! obiecał, że się nią zaopiekuje! Obiecał, że jeśli będzie słuchać "ojca" uśmierzy ten paskudny, wyniszczający ból. Ach, jaka była naiwna. Splunęła śliną na twarz szlachetnego, nim ten rzucił nią na stół.
Kiedy ten klepnął ją w pośladek, dziewczyna zaczęła wierzgać nogami, chcąc trafić gwałciciela w kolana, piszczele, uda, w krocze. Gdziekolwiek, byle tylko ją puścił, a ona zdążyła przed nim umknąć. Nie przestawała się wić, szarpać, drapać i rzucać.
- Zostaw... mnie...!
Ostatnie słowo brzmiało jak krzyk pisku. Jakby mogła, to by pogryzła Ringo. Czuła się bezsilna. Nie chciała tak... W dodatku na to wszystko patrzył James... Czuła się tak bardzo zagubiona i bezsilna. To zaczynało być zawstydzające. W szarpanie włożyła więcej siły, mając nadzieję, że uda jej się jakoś odtrącić od siebie napastnika. Nogami cały czas wierzgała.
- Nie dotykaj mnie!
Kolejny krzyk, tym razem znacznie pewniejszy i głośniejszy.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Lut 17, 2013 8:06 pm

O tak! Zaczyna się! Ringo uwielbiał jak pannice krzyczą, a ich partnerzy pełni agresji protestują. Ileż zgwałcił kobiet na oczach bliskich? Całe mnóstwo. Po prostu brak mu sumienia.
Właśnie, obiecał. Guzik! Kłamał! Haha, wampirzysko gardziło pisklętami jakie tworzył - Zabijał je często. Oby Luśkę nie spotkał taki podły los.
Nie zdążyła nasza turkaweczka uciec. Nikczemny wampir nie odpuści tak pięknej pani jednego numerku. W ten dziki sposób ulży sobie i zgnoi biedaków. A tak w ogóle to kolej na Jamesa w torturach także będzie - za karę.
Walka nic nie pomogła. Kłami trzymał nożyk, a wolnymi rękoma obezwładniał dziewczynę. Chwycił jej głowę przytrzymujac na stole, druga łapa ściskała drobne nadgarstki. Nogą rozpychał dolne kończyny ofiary, aż wreszcie znalazł się między jej nogami. Puścił głowę, wyjmując nóż.
- No koteczku, przedstawimy kopulację wampirów. Niech nasz łowca się uczy. - Zarechotał wrednie wbijając ostrze w ramię dziewczyny. Tak na uspokojenie. Wolną ręką zajął się jej spodniami oraz majtkami, następnie sam uczynił to ze sobą. W ten sposób damy brzydką, wymuszoną cenzurę, och. Biedna Louisa. Musiała przeżywać okropny anal! Albo i nie! Mniejsza o to. Łowca widział, jak jego lalka brana jest od tyłu! Ha! Wampiry górą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Nie Lut 17, 2013 9:41 pm

Widać było że dziewczyna tego nie chciała. A James miał na to patrzeć? Na wykorzystywanie jej? Gwałt? O nie. Tym razem siedzieć on cicho nie będzie. Kiedy Ringo zabierał się do macania wampirzycy, łowca jedną nogę ugiął w kolanie stawiając piętę na siedzeniu. Zaraz uczynił to samo z drugą i podniósł się pomagając sobie rękoma z tyłu. Jako iż nie był przykuty do krzesła a jedynie ręce miał za oparcie skrępowane kajdankami, miał możliwość wysunąć je z oparcia, tak, że stanął na meblu i z niego zeskoczył przekładając ręce do przodu. Syknął co prawda z podwójnego bólu lekko zachwiawszy. Bark i lewa noga upomniały się o swoje. Nim wampir zareagował na jego czynność, złapał krzesło i uderzył nim w wampira tak, że mogło się porządnie na nim rozwalić. Nie dopuścił tym sposobem do planowanej i wymarzonej cenzury na Ringo. Zwracając uwagę na siebie, dał czas Louisie na zwianie z pomieszczenia. Szkoda że kajdanki mu krępują ruchy, ale jakoś sobie chłopak poradzi. Musi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 18, 2013 11:49 am

Wezwany patrol nadjeżdżał. Czarna furgonetka z oznakowaniem przedstawiającym białą, ptasią czaszkę z pustymi oczodołami i ostrym dziobem oraz otoczona szkarłatnym cierniem - znak Szarej policji.
Z tyłu wysiadło trzech, a dwóch pozostało w samochodzie. Nie wchodzili jeszcze do domu, pierw musieli włamać się bramą. Następnie dwóch stanęło po obu stronach drzwi, a trzeci wykonał w nie solidny kopniak. Otworzyły się z hukiem. Dwóch wtargnęło do środka, mając na wierzchu bronie - karabinki, ot co. Trzeci miał strzelbę. Dodam iż mieli swój charakterystyczny strój!
Jeżeli nic się nie wydarzyło podczas ich wejścia, odnaleźli trójkę osobników, mierząc do nich z broni. Szary ze strzelbął zabronił chwilowo atakować.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 18, 2013 12:24 pm

Ringo uwielbiał gwałcić. Najwyraźniej żadna kobieta nie chciała i nie mogła spełnić jego seksualnych potrzeb. Skoro był taki napalony to nic dziwnego. Louisa oceniać nie chciała, a nawet bała się to zrobić. Niech to się wreszcie skończy. Pragnęła obudzić się już z tego koszmaru. I pomyśleć, że jeszcze kilka godzin temu była człowiekiem, wróciłaby bezpiecznie do domu, do Jamesa, i zrobiła mu obiad, a potem zajęła się jego ranną nogą, która miała się już znacznie lepiej. To wszystko brzmiało jak nierealna bajka, która skończyła w chwili, kiedy Louisa opuściła ten dom.
Teraz miotała się na stole, usiłując wyrwać ze szpon swojego pana. Kiedy przyszpilił ją do stolika, nie przestawała się szarpać i wiercić. Nie zrobiła tego nawet wówczas, kiedy znalazł się między nogami dziewczyny. Uderzała go ciągle nogami celując na ślepo w jego korpus czy uda, usiłując mu w ten sposób przeszkodzić.
Już po chwili była wolna. Nie wiedziała czemu, ześlizgnęła się ze stołu i spojrzała na Jamesa, który właśnie przywalił krzesłem w postać Ringo. Dziewczyna skorzystała więc z nieuwagi szlachetnego i dała nogi za pas. Uciekała tylnym wyjściem, byle się stąd wydostać i wyjść. Mniej więcej w tym samym czasie Szarzy sforsowali główne drzwi, które swoją drogą były otwarte, bo nikt nie wpadł na pomysł żeby zamykać na zamek, i wpadli do jadalni mierząc w mężczyzn. Louisa zaszyła się natomiast za jakimś mebelkiem. Nie zdążyła uciec z domu. Ach, uwielbiała bawić się chowanego! W sumie była dobra w te klocki, ale wampiry i Szarzy chyba nie mieli czasu aby pobawić się z pisklakiem? Właśnie! Dlatego niech jak najszybciej sobie stąd pójdą i wszyscy będą szczęśliwi. Dziewczyna wciąż drżała na całym ciele, pragnienie krwi wzmagało się. Szał dopadał naszą biedną duszyczkę.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 18, 2013 5:51 pm

No masz babo placek. Nie ulży sobie na służce, bowiem łowiecki pies zdołał się jakoś tak minimalnie uwolnić! Szlachetny był zbyt zajęty aby powstrzymać chłopaka, dopiero kiedy ten zaatakował go krzesłem, dotarło do niego co jest grane.
Tak w ogóle ze złamanym barkiem ciężko zadać mocny cios, ale i tak krzesło na wampira spadło.
Ringo zerwał się gwałtownie, odwracając w stronę śmiałka. Skute ręce, obolałe ramię poza tym miał nie byle kogo przed sobą. Skrzywił się z bólu, przeklinając typka. Telekinezą odrzucił go od siebie, nie patrząc gdzie wylądował.
- Niech cię grom walnie! Louisa! Chodź do pana! - Ryknął, nie spuszczając oka z łowcy, wtem wpadli Oni. Trzech szarych!
- Te ptaszyska! Jestem z wami! Nie poznajecie mnie?! - Co za banda! Czemu w niego mierzą?! Jeśli opuszczą bronie, rozluźni się. Kolejne parszywe istoty nie poznały Swojego.
- Jest jeszcze poziom E - łowczyni. Ją też macie zabrać. - Warknał ostro, oglądając się na Jamesa. Niech lepiej nic nie knuje, wampir właśnie stracił humor. Jak, jak można mu przerwać taką napaść! Osobiście wyrwie mu ptaka i nim go zgwałci, phew!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 18, 2013 6:13 pm

Louisa na szczęście jeszcze myślała i wiedziała kiedy zwiać. Uderzenie krzesłem wampira graniczyło się cudem. Już przy samym przeskoku przez swoje ręce poczuł jak bark mu pulsuje. Mimo owego bólu, złapał mebel i przywalił nim w wampira aby odwrócić jego uwagę na siebie. Dało to czas wampirzycy na ucieczkę,. Nie było słychać, aby wybijała szybę czy otworzyła okno aby zwiać. Musiała się schować a to nie było przemyślane.
Oberwawszy telekinezą, obleciał do tyłu uderzając plecami w jakaś komodę czy szafkę. Lądowanie było mniej bolesne niż miałby uderzyć plecami w ścianę. Syknął przez zęby, próbując się podnieść. Zdążył z trudem wstać, a tu wpadli niezapowiedziani goście. Jako że mierzyli do nich z broni westchnął z rezygnacją. Cokolwiek teraz zrobi, mogą go rozstrzelać, a w najgorszym przypadku zabić. Mógłby się poświęcić, gdyby sytuacja pozwoliła dać możliwość ucieczki Louisie. Na marne nie będzie się wychylał.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Lut 18, 2013 6:33 pm

Szarzy nie przestali mierzyć w pełną trójkę ale kiedy Ringo dał głos, przestali w niego celować. Wiedzieli że ten jest z nimi, lecz i tak musieli zachować ostrożność.
Ten ze strzelbą skinął mu głową i zajął się Jamesem. Podeszło do niego dwóch: jeden mierzył z broni, a drugi bronią go uderzył. Szybkie ogłuszenie.
Następna Louisa. Szybko ją znaleźli. Także została powalona. Gas usypiający w sprayu robi swoje. I tak owa dwójka zakuta w kajdany została wyprowadzona z domu prosto do furgonetki. Dowodzący poczekał jeszcze chwile i jeżeli Ringo coś jeszcze powiedział, zrobił etc, wykonał to i dopiero opuścił dom.


Z/T Szarzy, Louisa i James
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Lut 20, 2013 9:40 pm

Od wywiezienia Jamesa i Louisy z posiadłości, minęła jakaś godzina. Po owym czasie oczekiwania na przybycie lekarza, Ringo siedząc mógł usłyszeć dzwonek u drzwi. Osoba jaka za nimi stała, to wysoki mężczyzna o czarnych włosach związanych w kitę z tyłu. Posiadał na nosie okulary a ubrany był po cywilnemu włączając w to czarny płaszcz. Jako iż jest medykiem, charakteryzowała go trzymana w lewej dłoni torba medyczna. Kim jest owy człowiek? Pracownikiem Matsushity, podającym się za niego, nie mający żadnego pojęcia o prowadzonym eksperymencie na Testamencie. Jednak doktor nakazał mu mówić cokolwiek, byleby tylko nie o jego osobie. Jest on również dobrym lekarzem a w dodatku nie jest sam. Czterech niezwykłych łowców ubranych na czarno ukryło się w różnych miejscach budynku by wejść do niego później niezauważonym.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Lut 20, 2013 9:57 pm

O tak, minęło sporo czasu. lecz zanim zjawił się doktorek i policja się zwinęła, oddał jednemu z funkcjonariuszy telefon należący do Jamesa. Owszem spisał sobie kilka numerów, np do tego doktorka. Tak na wszelki wypadek. No i się to jakoś potoczyło.
Znudzony Ringo pozostał w domu. Niespecjalnie chciało mu się wędrować po budowli, sądząc iż jest ona zbyt wielka na jego umęczone nogi. Wolał rozsiąść się w salonie, wystawić nogi na stolik i ziewnąć przeciągle. Ciekaw czy ktoś tutaj wpadnie czy też nie, a sądząc po honorze łowców to nie zostawią swojego w potrzebie. W zasadzie są jak bracia! Wojacy! I takie tam inne miłe określenia kompanii. Uśmiechnął się wrednie, kręcąc głową. Dopuszczał nawet iż zajarzą odnośnie całej pomocy, mogą przecież wpaść że ich kolega tak naprawdę ma kłopoty. Szlachetny nie należy do kategorii Idiota.
No i rozległ się dzwonek. Otrząsnął się bowiem już zapadł w drzemkę. Ciekaw ile przespał minut. Pozbierał się powoli, kierując ku wyjścia z domu. Musiał zachować ostrożność. Zwilżył usta, poprawił opaskę na oku, stanął dumnie, mówiąc łagodnym tonem.
- Otwarte, proszę wejść. - Głos nieco zmienił, aby nie było wielkich podejrzeń. Następnie co? Kilka wdechów, po czym czmychnął ku jadalni. Chwilowo nie korzystał z mocy niewidzialności, wolał jeszcze pozbierać swoje siły, bo ten typek z całą pewnością nie przyjechał sam.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Lut 20, 2013 10:12 pm

Mężczyzna wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi, które szczerze powiedziawszy, nie domykały się. Wcześniejsze wparowanie policji musiało trochę zepsuć zamek. A może to gość, specjalnie ich nie domknął? Nie przejmował się tym teraz.
- James, gdzie jesteś? - Zawołał wchodząc do salonu, że aż dziwne było dla niego że nikogo nie ma. Postawił torbę na ławie, sięgając po broń. Wyczuł obecność wampira. Nie tyle co on jest lekarzem, ale z posiadaniem zdolności wyczuwania obecności krwiopijcy. Broń jaką trzymał w dłoni to krótka palna z pociskami antywampirzymi.
Pozostali łowcy, zagnieździli się w takich miejscach jak okna i wejścia od ogrodu. Znając swoje sztuczki, wejdą nawet piętrem, by nie zrobić zbyt wielkiego hałasu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Lut 20, 2013 10:31 pm

Wszedł! Szlachetny zagryzł mocniej zębiska, zacierając łapami. Jeszcze bliżej, jeszcze trochę. Nie, jeszcze nie może wyskoczyć, musi poczekać aż facet wejdzie głębiej. I czemu odczuwał niepokój? Lata życia, lata doświadczeń w pojedynkach tudzież nagonkach gdzie brali udział łowcy, podpowiadały mu o byciu ostrożnym. Temu też, jak rzekomy Yutaka (Ringo nie miał pojęcia, jak wygląda), położył walizkę, jednooki wyrósł z ciemności.
- Witam, panie doktorze. - Rzekł ze spokojem, powoli się zbliżając. Nie atakował, nie wykonywał gwałtownych ruchów. Poza tym doktorek powinien zgadnąć, że nie ma do czynienia z byle jakim wampirem, ale ze starym szlachetnym, który o dziwo jeszcze nie rozsypał się w proch.
Stanął zaledwie kilka kroków dalej, starając się także trzymać się blisko ściany, aby czasem coś od tyłu mu nie wyskoczyło i nie pojmało. Bo wtedy byłoby bardzo źle. Serio! Ringo jest uczulony na łowców od momentu wydłubania przez nich jego cennego ślepia o kolorze czystej stali.
- Nazywasz się Matsushita Yutaka. Zgadza się? - Zmarszczył brwi, rzucając seryjnie banalne pytanie! Ale jakoż rozmowę trzeba zacząć.
- Jamesa tutaj nie ma, niestety. Ale jeśli chcesz wiedzieć gdzie jest... On i dziewczyna. Louisa. Odpowiesz mi na kilka pytań. - Nie no, głupio gadał! gdyby miał szansę zaatakować łowcę, zrobiłby to, lecz ten ma broń. jakoś znowu nie chciał otrzymywać bolesnej kulki, już mu ją dziewczyna sprzedała na ulicy. Ech, nadal odczuwał boleści w boku. Nawet doktorek mógł ujrzeć ślad po kuli i ślady krwi. Niestety rana już się zabliźniła, choć odłamki kuli pozostały - cholerstwo wciąż bolało.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Lut 20, 2013 10:55 pm

Niewiele wampirów widziało na oczy Yutakę Matsushita, czy też cały ród tejże rodziny. Są oni medykami, alchemikami i naukowcami pracującymi w zamkniętych pomieszczeniach, pokazując się na mieście normalnie jako mieszkańcy czy lekarze udzielający pomocy. Z nikim komu nie ufają, swoją wiedzą się nie dzielą. A swoich uczniów uczą także ukrywania się ze swoimi umiejętnościami.
- Witam Pana. - Opuścił trochę broń kiedy wampir pojawił się w jego zasięgu. Ale nie odkładał. Trzymał cały czas jakoby w pogotowiu. Zlustrował wzrokiem postać mężczyzny rozumiejąc że ma przed sobą szlachetnego oraz rannego wampira.
- Zgadza się. - Nie bez powodu wybrali tego człowieka, który może w większości go przypominać. Ma okulary oraz czarne włosy, lecz długie. Mały szczegół.
Zmarszczył brwi słysząc nieprzyjemną wieść, że Jamesa i Louisy nie ma w budynku. Dowie się dopiero po odpowiedzeniu na kilka pytań.
- Czego dotyczą pytania? - Nie zgodził się od razu, ale też musiał wiedzieć o co konkretnie chodzi. W jakiej sprawie go tu ściągnął. Warto też wspomnieć, że mężczyzna posiada w sobie nadajnik, dzięki któremu odbywana tu rozmowa jest słyszana w innej siedzibie. Nadajnika tego nie widać, ponieważ jest pod ubraniem mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Lut 21, 2013 8:52 am

Niestety niewielu widziało, choć Cmentarna świta ma kogoś kto dosyć zna Oświatę. Ba, nawet zna miejsce położenia drugiej ich kryjówki! Sami na siebie zastawili pułapkę, głupcy. Kanibal! Ten gad nie jedno w życiu widział i z całą pewnością wskaże tajną siedzibę pogromców. Więc jak widać aż tacy ostrożni nie są. Dlatego potrzebna chwila czasu, a Samuru zagości w ruinach.
Broń. Więc jednak domyślili się, uroczo. Ringo podniósł wzrok na twarz łowcy. Czemu mu się to nie podobało? Zaś pokazał uśmiech, przechylając łeb na bok. Coś czuł iż łatwo nie będzie, te ludzie to twardzi gracze.
Zgadza się, ta? To naprawdę ten medyk? Cóż. Nie wolno mu ufać, pierw szlachetny podda go testowi.
- To dobrze. - Odparł spokojnie, nie spuszczając oka z łowcy. Nadal miał wątpliwości.
- Ja zadaję pytanią, Ty mówisz odpowiedzi. - Szybko wszedł w zdanie medyka. Chrząknął, spoważniał i zaczął swoją gierkę.
- Testament jest człowiekiem. Jak eksperyment wyglądał? - Padło pierwsze pytanie. Jaka będzie odpowiedź? Okaże się, ha! Ale to dopiero początek.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Lut 21, 2013 3:02 pm

Gdyby tylko wiedzieli, że siedziba w ruinach jest znana wampirom, a tym bardziej rodzinie Kuroiaishita, na pewno nie przenosiliby się w tamto miejsce. Mimo tego Marcus i tak planował znaleźć zupełnie inne, wygodniejsze miejsce. Góry to za daleko, a i dla nich samych niekorzystne choćby w przypadku pory zimowej. Zdrowie i utrudnienie w dotarciu do celu.
Wampir przyjął przynętę. Nie wiadomo tylko na jak długo. Oszust musiał dalej grać i bardzo dobrze udawać iż ma pojęcie o tym, o co go będzie pytany. Tym samym gra na czas, byleby pozostali mieli możliwość dostania się do środka.
Uśmiechnął się kącikiem ust poprawiwszy okulary.
- Więc chodzi o ten eksperyment. Co jeśli odpowiem iż to tajemnica służbowa? - Nie miał zamiaru zdradzać przebiegu eksperymentu, jak wyglądał i w jakich częściach wnętrza grzebali wampirowi. Yutaka także by nic nie powiedział na ten temat.
Czwórka łowców dostała się do środka, wycinając fragmenty szyby i otwierając okna po cichu i bezszelestnie znajdując się w kuchni, łazience i na górze, gdzie powoli schodzili. Ten z kuchni posiadał dość ciekawą broń, jaką jest dmuchawka. W środku niej wrzucił długa igłę z piórkami niczym strzałka do tarcz, nasączoną substancją blokująca moce. Zakradł się do jadalni niezauważalnie idąc niczym zwierzę po podłodze. W końcu zatrzymał przy wyjściu mając pod skosem postać wampira. Dmuchnął dmuchawkę a igła wbiła się mu nogę aż do krwi. Po czym zniknął mu z zasięgu wzroku wracając do jadalni.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość Trizgane.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 23Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 13 ... 23  Next
 Similar topics
-
» Posiadłość Trizgane.
» Odnowiona posiadłość
» Posiadłość l'Firenzza
» Posiadłość Vogarra
» Zapomniana posiadłość

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: