IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kamieniste wybrzeże.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Charles

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1401-it-s-charles#27099
Zarejestrował/a : 30/04/2014
Liczba postów : 115


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Wto Wrz 23, 2014 11:36 pm

Katarina słysząc słowa dziewczyny zaśmiała się tylko jak tylko mogła trzymając kły w szyi Alexa. Nie chciała mu zrobić wielkiej krzywdy, tylko dlatego, że Charles był obok, a ona była zwyczajnie jego pieskiem na długiej smyczy, ale wciąż smyczy. Piła krew tak długo jak nagle otworzyła czerwone niczym krew oczy i spojrzała na chłopaka, chyba miał dość. Odsunęła się i otarła usta pozostawiając krwawe ślady na jego szyi, a także swoich ustach. Poklepała go po policzku delikatnie i nachyliła się do jego ucha.
-Musimy to kiedyś powtórzyć. - uśmiechnęła się krwawo do kobiety, którą zajmował się wampir. Jednak wracając do Aleksa, zadbała o to, żeby stracił przytomność, jeśli od samego pożywienia przez nią tego nie zrobił uderzyła go w głowę, jeśli stracił przy tym jak piła jego krew, to nie będzie konieczne. Zwyczajnie wykasowała mu pamięć tego zdarzenia, może się domyśli znajdując krwawe ślady, ale na pewno nie będzie pamiętał twarzy, byli zbyt poważni i wysoko postawieni, żeby pozwolić sobie na odkrycie takich ataków. Jednak Charles miał inne plany co do kobiety. Nie odrywał się od jej szyi, ale w przeciwieństwie do Katariny nie pił łapczywie, powoli.. spokojnie aby trwało to jak najdłużej po czym ją puścił. Naturalnie będzie opadała z sił więc przytrzymał jej ciało niczym jakby tańczyli tango i przykucając powoli opuścił jej ciało na posadzkę amortyzując każdy upadek. Duet idealny, ona drapieżna on dżentelmen! Charles tak naprawdę używał swoich sił bardzo rzadko, musiał nie mieć wyboru.
-Katarina, chodź tutaj. - Zlazła więc z człowieka pozostawiając go nieprzytomnego i podeszła do Charlesa uśmiechając się, oparła ręce na jego ramionach i nachyliła głowę słuchając każdego jego polecenia.
-Wiesz co zrobić, mam co do niej plany, a chyba nie będzie tak głupia i sę nie wygada, zresztą.. mamy wtyki wszędzie, będziemy wiedzieli zanim o tym pomyśli. - Katarina westchnęła.
-A to niby czemu!? Nie lubię jej Charles. - wymamrotała jak niezadowolona dziewczynka.
-Bo ja tak powiedziałem, masz jeszcze jakiś sprzeciw? Przypomnieć Ci jak Ty do mnie trafiłaś? - Odpowiedział chłodno w jej stronę.
-Nie... przepraszam. - wymamrotała pełna skruchy i uklęknęła przy dziewczynie, nie wykasowali jej pamięci, Katarina dotknęła jej czoła i użyła mocy iluzji tworząc delikatną barierę, która opadnie po tym wydarzeniu, nie zapmięta dokładnie twarzy Charlesa, jedynie przebłyskami, to samo tyczyło się wampirzycy, ale będzie pamiętać całe zdarzenie... jak się obudzi. Katarina wraz z Charlesem opuścili plaże kierując się do swoich własnych spraw.

Zt + Katarina.

_________________
I dont think no one's home, I better find You first before you find the phone.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Sro Wrz 24, 2014 7:06 am

Alex niestety miał zupełnie gorzej niż ona sama sama. Nie mogła mu pomóc nawet jeśli chciała, byli zdani tylko na siebie samych. Właściwie to było dziwne gdyż facet mógł kazać zaatakować ją jego koleżanką jednak nie zrobił tego. Zajął się nią osobiście. Chyba to nie jest ich otsatnie spotkanie, to taka kobieca intyicja. Miała wrażenie, że spotka go ponownie tylko kiedy i gdzie... ale czy powinna się go obawiac? Nie zrobił jej wielkiej krzywdy no ale powinna być ostrożna. Jednak nie pozwoli sobie aby jaki kolwiek mężczyzna chciał mieć nad nią władze.
- Ah...
Wydała z siebie ostatni już dźwięk, bardziej czuła milsze odczucie niż negatywne. Czyżby jej ciało reagowało na takie pieszczoty? Zamknęła oczy czując jak powoli słabnie, jak robi się senna i zmęczona. Jej ręce opadły bezwładnie zwisajac i całkowicie się poddała.Był silniejszy od niej i jeszcze tratraciła krew. Ostatnie co pamięta to, że była trzymana w jego ramionach i chyba na kilka minut straciła przytomność. Na szczęście ułożył ją na ziemie. Nawet nie poczuła tego co zrobiła jej ta kobieta. Gdy w końcu odeszli Anastasja leżała bezwładnie na ziemi. Jej włosy zakryly jej twarz, ale gdyby je odkryć to wyglądała bezbronnie. Jej twarz była taka delikatna i spokojna. Nawet nie wiedziała jeszcze, że ta historia nie da jej spokoju.
Powrót do góry Go down
Alexander Delay

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1446-alexander-delay#28921
Zarejestrował/a : 23/06/2014
Liczba postów : 92


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Sro Wrz 24, 2014 12:34 pm

Sytuacja nie wyglądała dobrze, było wręcz fatalnie. Robiło się coraz później, chmury zasłoniły księżyc. Panowała niemal całkowita ciemność i grobowa cisza.

Alex stracił przytomność jak tylko wbiła kły, niskie ciśnienie krwi zrobiło swoje. Świadomość jego umysłu nie powracała, organizm był za słaby by zregenerować siły, w dodatku brakowało mu kilka klatek filmu z pamięci. Nie wierzył w istnienie mitycznych stworów- krasnoludków, wróżek, wilkołaków i oczywiście wampirów. Dlatego pobudka ze śladem na szyi, poplamionym krwią kołnierzykiem i kajdankami na nadgarstkach będzie dla niego wielką niespodzianką. Jednak, aby to odkryć musiał się obudzić...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Sro Wrz 24, 2014 12:43 pm

Chyba musieli oboje tutaj leżeć trochę dłużej niż by sie mogło wydawać. Tak na prawdę to co sie stało to i tak lekkie szczęście, mogło być zupełnie gorzej. Cóż nie powiedziała by, ze nie wierzy w te stworzenia, raczej kiedyś interesowała sie tym i miała nadzieje, ze one istnieją.
Chyba już wystarczy tego lezenia. Anas zaczęła budzić sie pierwsza, gdy otworzyła oczy było ciemno. Za bardzo nie było już tej widoczności. Tylko miała problem jeszcze z pamięcią, nie pamięta co sie stało jeszcze. Na razie głowa ja bolała wiec dała sobie spokój z domyślamy. W końcu urywki pamięci niedługo powrócą. Wstała powoli z ziemi będąc jeszcze osłabiona.
- Cholera...
Głowa jej pękała wręcz i wtedy spojrzała na chłopaka. Leżał rownież na ziemi tak jak ona wcześniej, chwilowo nie mogła sobie nic przypomnieć. Mogła go tu tak zostawić, ale podeszła i ukleknel przy nim biorąc jego go w ramiona tak lekko unosząc lecz nadal kleczala.
- Alex, obudź sie.
Powiedziała delikatnie klepiąca go po policzku. Jak zareaguje na to, ze klęczy przy nim trzymając go w ramionach i pochylając sie nad nim będąc blisko jego twarzy. Może pomyśli ze coś zaszło? Nic nie pamięta, a ona chwilowo nie przypomina sobie nic.
Powrót do góry Go down
Alexander Delay

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1446-alexander-delay#28921
Zarejestrował/a : 23/06/2014
Liczba postów : 92


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Sro Wrz 24, 2014 12:55 pm

Nie było to przyjemne polegiwanie, każdy chciałby się obudzić i to był największy problem. Słysząc jej wschodni akcent, Alec nie zareagował, lecz jego organizm tak. Zareagował strachem, czoło chłopaka pokryły kropelki mokrego potu, a powieki zatrzepotały nerwowo. On nie pamiętał nic, lecz cząstki podświadomości kojarzyły niektóre fakty- najbardziej rosyjski język.
Gdyby wampirzyca pozbawiła go przytomności siłą, zapewne nie zareagowałby wcale, może nigdy... Klepnięcie po twarzy nieco pomogło, powoli wracał do świata żywych. Bardzo powoli... Alex się nie obudził.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Sro Wrz 24, 2014 1:02 pm

Próbowała coś zrobi, w końcu go tak nie zostawi. Jest wkurzający, ale na swój sposób. Po za tym lubi go i z kim ona będzie pic zacznijmy od tego. Czy sie martwiła? Chyba tak, chociaż nie nawiedziła okazywać słabości. Tym razem chyba nie miała wyjścia. Trzymała go nadal w ramionach żeby próbować go obudzić. Zauważyła jak Alex, a właściwie jego ciało reaguje czy... Czy on sie boi? Co tu zaszło... Nie mogła nic jeszcze sobie przypomnieć. Westchnela tylko. Jeśli komuś wyglada, ze była miła to go zabije.
Anas przytuliły jego twarz do siebie kładąc mu dłoń na głowie i glaszczac go czule. Chciała go uspokoić i miała nadzieje, ze obudzi sie w końcu.
Alex...
Jej ton głosu teraz był przyjemny dla ucha. Może gdy mu zanuci coś uspokoi sie trochę i obudzi sie szybciej. Normalnie chyba potem sie upije z tego sympatycznego zachowania. Zaczęła cicho śpiewać mu piosenkę, która znała z dzieciństwa w swoim ojczystym języku. Może Alex rozpozna ja i jego ciało sie uspokoi?
Powrót do góry Go down
Alexander Delay

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1446-alexander-delay#28921
Zarejestrował/a : 23/06/2014
Liczba postów : 92


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Sro Wrz 24, 2014 1:14 pm

To nie był dobry pomysł, ale skąd mogła o tym wiedzieć. Alex może i był w jakimś stopniu poliglotą, ale nie odróżniał ukraińskiego od rosyjskiego, jego podświadomość również nie.
Gdy tylko zaczęła ciałem chłopaka targnęły intensywne dreszcze, trząsł się niczym w febrze. Otworzył usta jakby miał zamiar krzyknąć, lecz wydobył się z nich tylko szybki i urywany oddech.
Przestań, przestań, przestań... przestań! Otworzył oczy i widząc niewyraźną kobiecą postać jego pierwszym odruchem była ucieczka. Szarpnął się, by jak najszybciej wstać, lecz osłabienie z powodu utraty krwi i kajdanki na rękach uniemożliwiły mu to całkowicie. Brakło mu sił, więc pozostał w ramionach kobiety.
-Co...- wyszeptał i skrzywił się od potwornego bólu wywołanego wypowiedzeniem słowa.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Sro Wrz 24, 2014 1:21 pm

Chyba jej piosenka zadziałała w odwrotnym kierunku. Wiedziała, ze ma głos kiepski no ale aż tak to chyba nie. Skrzywione sie gdy jego ciało zaczęło sie trzasc. Tego nie zamierzała, ale już przynajmniej wie, ze w tej pomocy jest tak samo kiepska jak w innych rzeczach. Jednak trzymała go nadal chociaż miała ochotę go puścić. Nie ma zamiaru więcej pomagać, to nie dla niej. Kiepsko to wychodzi.
- Cholera uspokoj sie, to ja Anas
Warknela do niego. Co go tak wystraszyło? I co te kajdanki robią na jego rękach? Będzie musiała chyba zrobic dochodzenie. Sama nie miała siły, a on lekki nie był. I ciekawe jak ona zdejmie mu kajdanki? Chyba, ze znajdzie coś czym to otworzy.
- Trzeba ci zdjąć kajdanki. Masz coś w plecaku?
Spojrzała na niego chłodno. Jeśli coś ma to jakoś może go uwolni. Strasznie sie czegoś przestraszył. Aż taka brzydka była?
Powrót do góry Go down
Alexander Delay

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1446-alexander-delay#28921
Zarejestrował/a : 23/06/2014
Liczba postów : 92


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Sro Wrz 24, 2014 8:53 pm

Szczerze? Bardzo mało osób wpada na pomysł ratowania nieprzytomnego śpiewając mu piosenkę, ale Anastasja odniosła sukces.
Powoli rozjaśniało się mu w głowie, wiedział gdzie jest i kim jest dziewczyna. Stęknął cicho i podniósł się do siadu. Czyżby, było tak dobrze, że nic nie pamięta z ponad godziny życia?
-Kajdanki?-spojrzał na nią tępym wzrokiem, a następnie uniósł dłonie, które tak jak wspomniała udekorowane były w dwie ciasne bransolety z łańcuchem.-Coś ty mi zrobiła? Natychmiast dawaj kluczyk i zmywamy się stąd!-warknął i odsunął się od dziewczyny.


Ostatnio zmieniony przez Alexander Delay dnia Sro Wrz 24, 2014 9:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Sro Wrz 24, 2014 9:09 pm

No w końcu Anas była wyjątkowa i różniła się od reszty co pewnie już zdążył zauważyć nasz kochany Alex. Nie odkrywała swoich uczuć tak od zaraz, raczej nie wychodziło jej ratowanie czy tez opieka nad innymi ludźmi. Nie musiał jej słuchać jej śpiewu i tak nie wczuwała się w to za bardzo. Eh gdyby tylko to wszystko było prostsze. Gdy w końcu łaskawie podniósł się do siadu nie musiała go już trzymać w ramionach. Jeszcze by sobie coś ktoś pomyślał.
- Księżniczka wstała.
Oczywiście nie powstrzymała się od nie miłej uwagi. No ale po tym co powiedział to miała ochotę go uderzyć. On śmiał ją oskarżać, że to ona mu skuła nadgarstki? Anas była wściekła po czym wstała warcząc. Jak śmiał...
- Że co kurwa? To nie moje kajdanki nie mam nawet pieprzonego klu...
Poczuła ból w okolicach głowy i spuściła na chwilę głowę. Przez chwilę poczuła ogromny ból po czym dostrzegła w swej pamięci urywki wydarzenia. Pamiętała mężczyznę i kobietę jednak ich twarze, nie mogła ich zobaczyć.
- Była tu kobieta i mężczyzna... jego głos... Ja nic nie pamiętam.
Powiedziała to bardzo poważnie trzymając dłonie na swej głowie. Ból minął jednak już pierwsze urywki pamięci wróciły.
Powrót do góry Go down
Alexander Delay

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1446-alexander-delay#28921
Zarejestrował/a : 23/06/2014
Liczba postów : 92


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Sro Wrz 24, 2014 9:23 pm

Oczywiście, że nie mogła się powstrzymać od dokuczliwego komentarza... nie byłaby sobą, a Alex nie byłby Alexem gdyby przejmował się, że ją zdenerwuje. Jego prosty umysł jasno wskazywał na to, że wszystko to jej wina.
-Wyglądasz jakbyś posiadała własny komplet kajdanek, no ale oczywiście byłby pewnie z jakimś puszkiem lub innym syfem! O kim ty mówisz, nie było tu do cholery nikogo oprócz nas!
Nie wytrzymał, sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, a on nie umiał znaleźć logicznego wytłumaczenia na to co się teraz działo. Złością nic nie zdziała, jednak nerwy mu puściły i postanowił wyżyć się na Anastasji.
-Jak chciałaś się zabawić trzeba było powiedzieć! A nie wmawiaj mi teraz, że przyszedł tu jakiś facet z laską i skuli mnie kajdankami...-warknął i popchnięty złością zebrał siły, by wstać. Ominął dziewczynę i ruszył po plecak, nie zamierzał zostawać w tym miejscu nawet minuty dłużej. Nad zdjęciem kajdanek pomyśli później.

[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Alexander Delay dnia Sro Wrz 24, 2014 10:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Sro Wrz 24, 2014 9:35 pm

Przy następnym spotkaniu urwie mu jaja za takie obelgi wobec niej. Że niby ona mu to zrobiła? Przecież nawet nic nie pamiętała, a on wmawia jej, że bezczelnie kłamie! Co za gówniarz! Nie mogła się powstrzymać i jeszcze z nim nie skończyła, ale nie miała ochoty go oglądać. Co jak co, ale była szczera i to boleśnie.
- Pieprzony dupek z ciebie. Nie waż się mówić, że kłamie.
Była wściekła i wręcz warczała na niego miała ochotę przyłożyć mu w twarz, ale jeszcze zdąży to zrobić. Zacisnęła pięści i prychnęła na jego kolejne słowa. Nie ma ochoty z nim już siedzieć. Odpaliła aż papierosa i ruszyła w przeciwnym kierunku.
- Dupek...
Powiedziała to tak aby to usłyszał. Niech idzie proszę bardzo ona i tak za nim nie poleci. Pójdzie się sama napić, upić. Zresztą nie ważne...

z.t
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 707


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Nie Lip 01, 2018 1:39 pm

Na miejsce spotkania przyjechała spóźniona. Wszystko to wina jeden z nocy wyprzedaży, o której nie miała pojęcia przez co władowała się w długaśny korek do galerii. Gdyby była bardziej zorientowana w tym co dzieje się w mieście to pewnie wybrałaby inną drogę. Mówi się trudno. Trzeba mieć nadzieję, że łowca, jeśli się w ogóle pojawi, to będzie ciut cierpliwy.
Co ją skłoniło do wyboru takiego a nie innego miejsca? Chciała mieć 100% pewności, że nikt przypadkowy nie będzie świadkiem tego spotkania i tej rozmowy. W końcu na tym zależało jej najbardziej. Chociaż mamy początek lata i morze przyciąga rzesze ludzi to po pierwsze nie o tej porze, bo nadchodzi noc, a po drugie nie taka plaża. Sama Nadia nie miała najmniejszej ochoty ładować się na te skały więc jedynie wyszła z zaparkowanego samochodu i oparta o maskę czekała na tego olbrzymiego łowcę, który wyglądał jak wyciągnięty z innej epoki.

_________________

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1146


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Nie Lip 01, 2018 5:51 pm

Gabriel ani trochę nie był człowiekiem cierpliwym (szczególnie jeśli został wezwany na rozmowę), ale na szczęście Nadii to nie on czekał na wybrzeżu, tylko jego zaufani ludzie. Kaidan prowadził, wziął ze sobą Dory i Tory, które wraz ze sobą zabrały oczywiście broń anty-wampirzom. Za nimi w odległości kilometra jechał również Van, który miał być swoistym zabezpieczeniem na wszelki wypadek. Spóźnienie zaowocowało tym, iż ludzie w Vanie prawie ugotowali się w aucie czekając, a Kaidan z dziewczynami był przy samej wodzie na skałach. Ich pojazd był tani i niezbyt charakterystyczny- zwykłe auto typowych ludzi z przedmieścia. Kiedy zobaczyli nadjeżdżające auto, od razu skierowali się w jego stronę. Zanim Nadia zdążyła dobrze się rozsiąść na masce własnego auta to oni już byli jakieś piętnaście metrów od niej.
Facet odpalił sobie papierosa i dość powoli zaciągnął. Dziewczyny do niego dołączyły i trzymając opuszczone bronie po prostu wpatrywały się w Nadię.
-A więc to Ty zechciałaś spotkać się z Garruchem? Musisz wybaczyć, ale nie ma w zwyczaju samodzielnie stawać na wezwanie nieznajomych sobie osób. Jeśli masz do niego jakąś sprawę to albo pojedziesz z nami, albo porozmawiajmy tutaj, a ja przekażę mu Twoje słowa.
Znów się zaciągnął, a Dory rozpoczęła infiltrację umysłu wampirzycy starając się zrobić to delikatnie i bez alarmowania wampirzycy. Oczywiście byle blokada umysłu odpowiednio mogła zniweczyć jej starania... Ale to chyba oznaczałoby, iż Nadia ma bardzo dużo do ukrycia i mogą opacznie zrozumieć jej intencje.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 707


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Nie Lip 01, 2018 6:50 pm

Istotnie ledwo Nadia oparła się o maskę a cała brygada była już krok od niej. Szybko zorientowała się, że tego, którego oczekiwała nie ma wśród nich. To nie było jej na rękę ani trochę ale bez paniki. Cierpliwość zawsze popłaca więc bez komentarza czekała aż wszyscy podejdą na tyle blisko żeby móc swobodnie rozmawiać.
Yhym
Szybko przeanalizowała listę zysków i strat płynących z obydwu propozycji. Sama w przyszłości miała zamiar wysługiwać się pomocnikiem ale póki co wszystkie sprawy chciała załatwiać osobiście. Wyciągając z kieszeni kluczyk od auta nacisnęła przycisk blokujący drzwi.
Moi słudzy wiedzą gdzie jestem i będą mnie szukać.
Nie, to żadna groźba ale raczej informacja. W końcu miała zamiar wkroczyć do jaskini lwa i nawet krew szlachetna w tej sytuacji nie zapewniała jej komfortu psychicznego. Przy tak dużej przewadze liczebnej ludzi inkwizytora nie miała szans. Mając włączony gps w telefonie i będąc w posiadaniu broni (co stanowiło marne zabezpieczanie ), zgodziła się na podróż w nieznane. W końcu miała sprawę, którą chciała przedyskutować w 4 oczy.
W takim razie jedźmy. I przestańcie mi szperać w głowie. Przecież czuje.
Dodała nie mogąc stwierdzić kto się bawi w takie podchody. W końcu żeby używać blokady trzeba wiedzieć kiedy to zrobić a co za tym idzie obecność cudzej siły jest wyczuwalna. Nadia nie miała niczego do ukrycia ale takie gierki nie były jej na rękę.

_________________

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1146


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Nie Lip 01, 2018 7:04 pm

-Miło, że się zgodziłaś.
Kaidan spokojnie palił, Tory ruszyła do przodu lekko unosząc rękę z bronią, a Dory wyciągnęła komórkę i wysłała jakąś wiadomość. W przeciągu trzydziestu sekund było już słychać nadjeżdżający van.
-Chyba jednak nie myślisz, że pojedziesz bez odpowiedniego zabezpieczenia z naszej strony? Tak samo jak wampiry nie znają lokalizacji oświaty, tak samo i Ty nie poznasz dokładnego miejsca naszej kryjówki.
Dory i Tory już otoczyły wampirzycę, Kaidan zaczął iść w stronę drogi którą nadciągał van. Kiedy auto się zatrzymało, wypadło z niego jeszcze czterech (i co ciekawe) wampirów. Tory przeszukała kieszenie Nadii, potem wzięła się za przelecenie po całym materiale ubrań nie omijając nawet piersi, które nie tyle macała co sprawdzała na obrzeżach stanika, czy nic tam nie zostało schowane. Kobieta została pozbawiona komórki z której po prostu wyciągnięto baterię, broń zarekwirowano pod czujny okiem wszystkich z inkwizycji, a następnie nakazano jej wsiąść do vana. Wraz z nią wsiadło dwóch nieuzbrojonych wampirów krwi D, kierowca na swoje miejsce i dodatkowy pasażer z przodku. Co do vana to oczywiście nie było w nim okien na pace, a do kierowcy prowadziła tylko niewielka dziura z szybką, która dodatkowo była przyciemniona.
Auta ruszyły i wszyscy razem pojechali w nieznanym dla Nadii kierunku.
zt wszyscy

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 707


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Nie Lip 22, 2018 8:49 pm

Po tej całej zabawie wreszcie odstawiono ją na swoje miejsce. Gdy tylko wyszła z Vana, zdjęto z jej oczu przepaskę i pozwolono odejść. Nadia odprowadziła stare auto wzrokiem poczym otrzepała kieckę z nadmiaru brudu, który starła tyłkiem z zakurzonych siedzeń. Wcale nie miała zamiaru odjeżdżać do domu. Jeszcze nie teraz, bowiem czekało ją jeszcze jedno spotkanie. Miejsce było dogodne bo nikt nie mógł jej podsłuchiwać więc postanowiła zaczekać. Umilając sobie czas otworzyła drzwi volvo i sięgnęła do schowka. Tam czekała na nią paczka nowiutkich papierosów o smaku mięty. Tak, dokładnie tych długich i cienkich, babskich. Zrywając folię, wcisnęła ją w boczny plastik, z wyznaczonym zagłębieniem na kubeczek. I tak posprząta to chłopak na myjni. Dłuższą chwilę zajęło jej szukanie zapalniczki, którą ostatnio rzuciła gdzieś niedbale. Po dobrych pięciu minutach okazało się, że niezmiennie spoczywała w czeluściach jej torby pośród innych szpargałów. W końcu po licznych trudach odpaliła starannie owinięty białym papierem tytoń i zaciągnęła się aby po chwili wypuścić przez swoje lewe ramię dużą chmurę dymu. Oparta o boczne drzwi wpatrywała się w zamyśleniu przed siebie.

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 671


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Czw Lip 26, 2018 9:55 am

Nie chciał się spóźnić bo przecież nie wypada. Wampir zamierzał podjechać na kamieniste wybrzeże swoim policyjnym wozem, który jednak zaparkował kawał od miejsca spotkania. Idąc w stronę wampirzycy, był ciekaw jakiż to interes do niego miała. Bo co innego dwa wampiry mogły robić w tak odludnym miejscu? Tutaj nie chodziło o zwykłą pogawędkę.
Wyprostował się nieznacznie, zostawiając wcześniej swoją czarną marynarkę w samochodzie. Czerwona koszula w zupełności wystarczyła. Zawsze wolał wyglądać elegancko, zwłaszcza jeżeli mowa była o interesach. Gdy ujrzał Nadię, uśmiechnął się szeroko. Przypomniał mu się moment kiedy po raz pierwszy ją poznał. Wtedy jeszcze nie doszło do przebudzenia, ale wampirzyca już wiedziała kim Joffrey tak naprawdę był.
Podszedł do niej i chwycił jej wolną rękę, którą ucałował. Wyszczerzył się jak to miał w zwyczaju i oparł obok, sięgając do kieszeni po swoje fajki.
- Kope czasu moja Droga. - Rzekł, odpalając zapalniczkę. Zaciągnął się intensywnie, kierując na nią swoje czerwone spojrzenie. Od razu przejdzie do głównej rozmowy?
Wampir już nic nie dodał, jedynie czekając na jej reakcję.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 707


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Czw Lip 26, 2018 10:07 pm

Spodziewając się, że Joff przyjedzie samochodem, wypatrywała w milczeniu zarysu maski bądź dźwięku silnika. Zamiast tego w oddali pojawiła się postać, która z każdym krokiem stawała się coraz bardziej wyraźna. Prócz znajomej postury, do jej nosa dotarł również znajomy zapach. W końcu nie tak dawno temu miała niewątpliwą przyjemność zatapiać zęby w tym oto panu.
Mam wrażenie jakbym widziała Cię wczoraj.  
Uśmiechnęła się tajemniczo poddając się bezwiednie staremu i przyjemnemu zwyczajowi całowania wierzchniej strony dłoni. Jako że czas naglił zaciągnęła się jeszcze dwukrotnie dymem i rzuciła większą część papierosa pod nogi. Gdy tylko roztarła go obcasem, rozejrzała się dokładnie wypatrując przypadkowych, ciekawskich oczu. Jak na razie nic takiego nie zauważyła. Jednak ostrożność nigdy zbyt wiele.
Zapraszam do środka.  
Okrążając auto wsiadła na miejsce kierowcy czekając Az Joff zajmie siedzenie pasażera. Gdyby nie tematyka spotkania, można by było rzec, że jest nawet romantycznie. Zupełnie jak dwoje gówniarzy na randce w aucie.
Poprosiłam Cię o spotkanie bo chcę zapytać czy masz ochotę wejść ze mną w spółkę.  
Zabrzmiało tajemniczo? Pewnie, że tak ale dajcie jej sekundę to wszystko wyjaśni.
Mam z Hiro swoje porachunki i wiem, że Ty masz woje. Mam zamiar się rozliczyć za to co mi zrobił. Chcesz do mnie dołączyć?
To było wszystko w największym, telegraficznym skrócie. Szczegóły poda jeśli mężczyzna postanowi do niej dołączyć.  Wszystko teraz zależało od niego i jej decyzji. Od ich spotkania mogło wiele się zmienić a jeśli wprost odmówi… Nadia jedynie zmarnuje swój czas.
Nie ukrywam, że zależy mi na wsparciu kogoś takiego.
Doda kładąc dłoń na ramieniu rozmówcy. Nic tak nie buduje męskiego ego jak subtelne komplementy ze strony płci przeciwnej. A jej faktycznie potrzebny był facet, który spojrzy na wszystko świeżym okiem. Planując, załatwiając i kombinując na lewo i prawo mogła coś przeoczyć a miejsca na błędy w tym wszystkim jest brak.

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 671


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Pią Lip 27, 2018 1:48 pm

A jednak i on zdawał sobie sprawę, że mógł byś śledzony. Dlatego też zostawienie auta wydawało się dla niego najlepszym rozwiązaniem. Cichy marsz pozwolił mu się skupić i przygotować przed spotkaniem, a kiedy zobaczył wampirzycę, odetchnął cicho. Wyszczerzył się jak to miał w zwyczaju i obserwował jak wyrzuca fajkę. On sam chwilę poczekał, zupełnie jakby nigdzie mu się nie spieszyło. Wyrzucił papierosa i wszedł do środka pojazdu szlachetnej.
Z pewnością wyglądali jak dwójka ludzi, chcący pobyć ze sobą chwilę sam na sam. Nic bardziej mylnego, ale wampiry musiały tak się zachowywać. W końcu nie było to takie zwykłe spotkanie. Na pierwsze słowa nawet nie drgnął. Naturalnie, po prostu czekał na więcej informacji. Leniwie obrócił łeb, kierując na nią swoje krwiste spojrzenie. Gdy przeszła do sedna, nic nie można było wyczytać z jego wzroku, aczkolwiek w jego wnętrzu zaszła batalia. Hiro, wampir który go przemienił i poprzysięgał na nim zemsty. Po przebudzeniu jednak wciąż nie były mu znane jego motywy, ale pomógł w sprawie z Nessuno.
- Skąd taka pewność, że wciąż je mam? - Uśmiechnął się nikle, ale nie chciał pozostawiać wampirzycy dłużej w niepewności.
- Zaciekawiłaś mnie, z chęcią wysłucham szczegółów. - Rzekł, choć jednak wciąż nie była to obietnica pomocy. W końcu nie miał pojęcia w jaki sposób wampirzyca chciała się rozliczyć z przewodniczącym. Nadia jednak wolała konkrety, toteż Joffrey prychnął cicho pod nosem.
- Wchodzę. Chociażby dlatego, że kiedyś przyciągnąłem na nim zemstę. - Zapewnił. Dawniejszy Hagen miał w sobie wiele nienawiści do ''stwórcy'' i żeby się z nim na dobre pożegnać, będzie musiał rozwiązać wszystkie sprawy z nim związane.
Nieważne, że podejmował się wielkiego ryzyka.
- Powiedź co planujesz. - Dodał, czując jak kładzie swoją rękę na jego ramieniu. Przecież jej nie odmówi! Hiro należała na nauczka, a jego pewność siebie drażniła kruczowłosego.
Tak, to rzeczywiście świetny powód do wszczęcia wojny.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 707


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Pią Lip 27, 2018 9:27 pm

Coś się zmieniło w tej kwestii?
Uniosła lekko brew podczas gdy w aucie zapanowała chwilowa cisza. Tego raczej nie przewidziała i faktycznie była zbyt pewna siebie w tej kwestii. Nie wzięła pod uwagę, że minęło już sporo czasu i niektóre rzeczy mogły się pozmieniać. To nie byłaby dla niej dobra informacja. Wręcz odwrotnie. Większość jej planów legnie w gruzach jeśli Joff zmienił front. Na całe szczęście to tylko niewinna zagrywka dla zmylenia rozmówcy. Niby proste i banalne pytanie a wampirzyca została na chwilę zbita z tropu.
Jeśli opowiem Ci o szczegółach to musisz w to wejść. Inaczej będę zmuszona wymazać Ci fragment pamięci.
Nie powinien odbierać jej słów jako ataku tylko zwykłą informację. Podczas spotkań starała się zachowywać szczególną ostrożność więc  słowa nie powinny go dziwić. Zależało jej na jak najmniejszym rozgłosie. W tym mieście ściany ( i nie tylko) miały uszy.
Świetnie!  
To była deklaracja, na którą czekała od początku, chociaż nie zostawi w spokoju mężczyzny, dopóki ten nie wyjaśni dlaczego zadał nagle podejrzane pytanie. To dało jej sporo do myślenia.
Coś się między Wami zmieniło? Widziałeś się z nim?
Doskonale pamiętała jaka relacja ich łączy i jeśli miała mu wyjawić swoje plany to oczekiwała szczerości. W końcu jeśli plan się powiedzie to oboje na tym zyskają chociaż każde z nich ma swoje powody, dla których to robi.
Rozmawiałam już z łowcą, który sprowadzi mi kilka sztuk karabinów. To nowość na rynku dlatego są dość drogie. Do tego zapewni kule, których używają w walce z wampirami. Jeśli dam znać będzie wstanie dostarczyć takie kule do każdego rodzaju broni. Jest tylko jeden mały problem, cena. Wojna kosztuje a moje środki nie są nieograniczone dlatego muszę wiedzieć czy dysponujesz w razie potrzeby wolną gotówką.
Może i pytanie prosto z mostu ale Nadia nie miała zamiaru skradać się i podpytywać delikatnie czy Joff ma forsy jak lodu czy może jest biedny jak mysz kościelna. Broń, ludzie… wszystko kosztuje.
Zapomniałabym… Muszę mu dostarczyć w ciągu 3 dni 2 litry krwi B. Nie mam aż tak dużych zapasów dlatego dobrze byłoby jeśli pomógłbyś w tej kwestii. Sługa, znajomi…
Wzruszyła ramionami bo naprawdę było jej obojętne skąd weźmie krew. Garrucha też to nie interesowało. Po prostu trzeba było ją załatwić i już.
Łowca sprowadzi też bomby. Hiro mieszka w zamku. Znasz plan tej fortecy?
Potrzebowała każdej, nawet drobnej informacji. Wszystko się liczyło!

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 671


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Nie Lip 29, 2018 4:18 pm

Nie odpowiedział.
Cisza wydawała się dłużyć z chwili na chwilę, ale w końcu doszło do rozluźnienia. Przecież to tylko niewinny żart, co by wampirzyca nie była taka pewna. Pokręcił głową, słysząc o wymazaniu pamięci. Nigdy tego nie lubił i raczej nie pozwalał tego na sobie stosować, ale jednak Szlachetna chciała zrobić mały przewrót, a Joffrey widział w tym okazję. Co za zdrajca, nie?
Ale Nadia była sprytna i wolała się dowiedzieć dlaczego zadawał takie pytania. Kurosz mimowolnie pochylił się do przodu i założył ręce na karku, prostując się nieznacznie.
- Powiedźmy, że w czymś mi pomógł. - Rzekł jedynie, wzruszając przy tym barkami. Wolał nie wspominać, że został ojcem trójki wampirów. Im mniej osób o tym wiedziało tym bezpieczniej, Joffrey chciał aby jak najdłużej pozostały anonimowe, wtedy były bezpieczne.
- A więc łowcy też są w to zamieszani? Przecież dojdzie do wojny, a nie chcę aby uważano iż pomagam tym gnojkom. - Powiedział niezbyt zadowolonym głosem, patrząc prosto na wampirzycę. Dopiero po czasie się uspokoił, bo przecież chodziło tylko o broń. Sami łowcy nie będą się w to mieszać, prawda? Emilio miał jednak pewne wątpliwości.
- Gotówką się nie martw. Pytanie czy masz ludzi, którzy będą potrafili się tą bronią obsługiwać. - Zapytał, unosząc lekko brew ku górze. A więc szykowała się mała wojna? Znakomicie.
Czemu brał w niej udział?
- Krew B? O to też się nie martw. - Uśmiechnął się lekko, po czym zamyślił się na moment. Wiedział skąd ją weźmie, ale pytań  jeszcze nie było końca. Nie mógł być przecież tak łatwym celem.
- Powiedź mi tylko.. co będę miał z tego, że Ci pomogę? - A musiał być nieco bardziej przebiegły, bo przecież jak cos nie pójdzie to i jego głowa zostanie odłączona od reszty ciała.
- Twoim celem jest Ivano, co z nim chcesz zrobić? Zabić go? - Czerwone oczy uważnie wpatrywały się w wampirzycę. Bo jednak nie odpowiedziała na to zasadnicze pytanie, które tak bardzo interesowało Kurosza. Na moment przymknął oczy, zastanawiając się czy zna tak dobrze zamek jak mu się wydaje.
- Mniej więcej. - Odparł. Był tam kilka razy, ale nie wszystkie miejsca znał. A wolał potem nie wprowadzać nikogo w błąd bo jednak planowali nie lada wyzwanie. Oparł się nieco wygodniej o fotel pojazdu, czekając na resztę szczegółów. Na pewno ich trochę było.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 707


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Sob Sie 04, 2018 5:07 pm

Hiro Ci pomógł?
Zadała retoryczne pytanie krzywiąc się przy tym nieznacznie. Jej wykreowany w głowie obraz starego wampirzyska nie zawierał możliwości dołączenia do opisu słowa „pomoc”. Hiro to chodzące zło w czystej postaci. Tacy jak oni nie pomagają, a już na pewno nie bezinteresownie dlatego zasiane ziarno niepewności w umyśle ciemnowłosego było czymś niepokojącym. Ona chciała zdeterminowania i pewności, zero zawahania. Tylko wtedy wszystko miało możliwości powodzenia.
Szczerze? Mam gdzieś czy dojdzie do wojny czy nie. Łowca zapewnił broń i wcale nie zrobił tego z dobroci serca. Kazał sobie słono za nią zapłacić i na tym jego rola się kończy. Chociaż jeśli znalazłby się chociaż jeden chętny do bliskiej współpracy to osobiście nie będę miała nic przeciwko. Nie możesz tego odbierać jako pomoc. To oni raczej pomogą nam, nie odwrotnie.
Starając się naprostować tok myślenia mężczyzny, jednocześnie szukała czegoś w komórce. Jej szczupły i długi palec zakończony wypiłowanym w szpic paznokciem, przesuwał kolejne zrzuty ekranu w poszukiwaniu tego jednego. W końcu udało jej się odnaleźć wirtualną zgubę.
Rzuć okiem.
Podała komórkę, na której uwieczniono zdjęcie XM 25. Nowoczesnego granatnika, który po namierzeniu celu, pozwala na precyzyjny wybuch ładunku.
To żadna filozofia ale nie zaszkodzi poćwiczyć. Do tego rodzaju broni trzeba się przyłożyć i skorzystamy z niej jeśli nadarzy się okazja. Jakiej broni używasz na co dzień? Muszę znać model i kaliber.
Po co jej taka wiedza? Za chwilę wszystko wyjaśni. Najpierw jednak musi doprecyzować swoje plany i przemyślenia.
Joffrey… Co będziesz miał z tego, że mi pomożesz?
Na twarzy szlachetnej pojawił się bardzo delikatny i można nawet rzec, że słodki uśmiech, który w gruncie rzeczy wcale nie zwiastował cukierkowej opowieści o sławie, chwale i rzeszy wampirzyc na pstryknięcie palcami.
Prawdopodobnie nic. Hiro mnie skrzywdził i zemsta na nim jest moją pierwszą myślą po przebudzeniu I ostatnią przed snem. Co kieruje mną jest Ci znane. Pytanie czy Ty masz osobiste powody do tego żeby podnieść rękę na swego Pana i zyskać… wolność?
Uniosła prawą brew ku górze sądząc do tej pory, że Joff pragnie tego od początku. Krzywdy jakie doznał od swego stwórcy zasługiwały na odwet ale najwidoczniej pomoc ze strony przewodniczącego rady skutecznie wymazała stare przewinienia.
Przemyśl sobie to i zastanów się dobrze. Sądziłam, że pragniesz odwetu za zło tak samo jak ja.
Gładząc opuszkami palców skórzaną obwódkę kierownicy, nie patrzyła już na rozmówcę. Jej wzrok po tym jak zadał pytanie, stał się jakiś nieobecny.
Zabić, wypatroszyć jak świnie…
Pokręciła głową starając pozbyć się natłoku niezbyt estetycznych wizji.
Każda zadana rana będzie moim małym sukcesem. Pytanie czy chcesz żeby to było także Twoje zwycięstwo.
W końcu ponownie utkwiła wzrok w wampirze. Skoro on znał plany zamku to… ona też chciała je poznać.
Joffrey pokaż mi. Jest tylko jeden sposób.
Przesunęła wzrok na jego szyję a on na pewno zdał sobie sprawę co miała na myśli zdeterminowana jasnowłosa.

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 671


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Pon Sie 06, 2018 6:07 pm

Wampirzyca była zaskoczona tą informacją. Hagen lekko przytaknął, nie dodając jednak nic więcej. Jak widać minęło sporo czasu i ogromna nienawiść jaką darzył szlachetnego po prostu przeminęła. I co się właściwie dziwić, bo jednak wiele się w jego życiu wydarzyło. Teraz jednak nie mógł być aż tak egoistyczny jak na początku, gdyż był odpowiedzialny za trójkę maleńkich istnień, które nie były niczemu winne.  
- Z łowcami trzeba uważać. Nie zdziwiłbym się, gdyby z bronią było coś nie w porządku. - Sapnął, przeciągając się lekko i przejeżdżając ręką po bladej szyi.
- Jeżeli jakikolwiek wejdzie mi w drogę, nie zawaham się go zabić. - Dodał  jeszcze. Jak widać Emilo był żądny krwi, ale nie Ivano lecz łowców. Coś w nich było prowokującego.
Chwycił otrzymany telefon i zaczął się przyglądać ów granatnikowi. Pokiwał lekko głową, choć sprzęt nie robił na nim zbyt wielkiego wrażenia bo w końcu nie wiedział jak dobrze działał. Spuścił z płuc powietrze, które wcale nie było mu potrzebne i skierował wzrok na Nadię.
- Jakiej broni używam na co dzień? - Powtórzył z uśmiechem, odsłaniając swoje kły. Szlachetna powinna się więc domyślić, że Hagen raczej nie bawi się w żadne pikawki. Korzystał nie tylko z kłów, ale również ze swoich mocy. Póki co to w zupełności wystarczyło. Mimo to jednak spoważniał i znów rzucił okiem na XM 25.
- Jak już ją dostaniesz, muszę ją sprawdzić. - Sapnął, przecierając rękę po czole. Rozmowa zeszła na nieco poważniejszy tor, bowiem Nadia przyjęła strasznie podejrzany wyraz twarzy. Hagen jedynie się z sępił, ale to za pewne dlatego że nie był przyzwyczajony do tkwienia w bezruchu dłużej niż to konieczne.
- Czyli chcesz mi powiedzieć, że jeżeli Twoja misja się nie powiedzie to pójdę na dno razem z Tobą? Mało przekonujące. - Pobłażliwy uśmiech zagościł na jego bladej twarzy. Nie ryzykował przecież tylko swoim życiem, a wiadomo że Hiro tylko w jeden sposób pozbywał się zdrajców. Czy bardzo byłby zaskoczony tym, że Joffrey zdradził?
Po chwili kruczowłosy na nowo uniósł kąciki ust ku górze i spojrzał stanowczo na wampirzycę.
- On nie jest moim Panem. - Rzekł z powagą, szykując się na wyjaśnienia. W końcu już wspominałem, że wiele sie wydarzyło?
- Jakiś czas temu od naszego spotkania wróciło moje stare ja. Trochę się różni od głupiego wampira, którego poznałaś na początku.  Jestem bowiem Joffrey Kuroiashita. Nazwisko Ci znane, prawda? - Głupie pytanie, ale jednak paść musiało bo Nadia nie miała już do czynienia z naiwnym, spanikowanym, żadnym zemsty młodym wampirem a doświadczonym, zepsutym Kuroszem który raczej dobrowolnie nie nadstawia karku. Pomysł zabicia Ivano uznał za co najmniej interesujący, ale czy to wystarczy?
Zmrużył oczy, gdy nakierowała wzrok na jego szyję.
- A skąd ja mogę mieć pewność, że nie rzucisz mnie wilkom na pożarcie przy pierwszej, lepszej okazji? Zawsze łatwiej wystawić czyjąś skórę niż swoją. - Znowu ten uśmieszek na jego gębie i pełne zaciekawienia oczy, które jednak były czujne. Nie był małym chłopcem, gra w którą grała Nadia wymagała wielu poświęceń, ale i pewności, że nie zostanie się wydymanym.
Emilio utkwił w niej wyczekujące spojrzenie.[/color]

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 707


PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   Wto Sie 07, 2018 10:07 am

Jak to wszystko niewyobrażanie psuło jej plany! Reasumując nie mogło sobie odmówić wyprężenia grzbietu i uniesienia głowy wydając przy tym pomruk. Zupełnie jakby wstała po długiej drzemce. Musiała pozbierać wszystkie myśli i poukładać ją w sensowną całość. Element działania, którego była pewna, okazał się fałszywym tropem. W dodatku nie wiedziała do kogo mieć pretensje. Do niego, że zmienia zdanie jak baba, czy do siebie, że zwlekała ze wszystkim tak długo. Komplikacje, komplikacje…
Mogłabym tak myśleć o każdym dostawcy. Można popaść w paranoje.
Faktycznie istniała szansa, że broń może być uszkodzona czy wadliwa w inny sposób, ale jaką miała pewność, że ktoś inny nie wykręci jej podobnego numeru? Widząc wszędzie podejrzanych typów, nie ufając zupełnie nikomu, można zwariować.
Znasz jakiegoś łowcę? Osobiście?
Wyprostowała się w końcu wiedząc już, że auto jest cholernie złym pomysłem na takie rozmowy. Sama nie mogła znaleźć sobie miejsca, a to przysłaniało jej zdrowy rozsądek. Samochód powoli zamieniał się w duszną klatkę od coraz cięższej atmosfery rozmowy, która co chwilę przynosiła nowe problemy.
Jeśli nie używasz żadnej, to kup sobie przynajmniej jeden pistolet a ja załatwię Ci do niego specjalnie kule. Kule na wampiry.
Nie trudno chyba odgadnąć od kogo przyniesie tą niecodzienną amunicję. Nie trudno również wywnioskować, że proch albo cała kula będą namoczone w wodzie święconej ale czymś, co równie mocno rani podobnych im.
Trzeba się liczyć z każdą konsekwencją. Na tym to polega.
Dla niej było oczywiste, że tamta noc może być jej ostatnią i wcale nie czuła z tego powodu strachu. Wręcz przeciwnie. Jako osoba nie mająca nic do stracenia, czuła większą odwagę niż w normalnych okolicznościach.
Jak to…???
Kompletnie zdębiała… nie wiedziała teraz czy ma większą ochotę kazać mu wypierdalać, czy zamknąć auto od środka I dobrać się do jego wnętrzności. Ostatecznie sięgnęła dłonią do schowka obok kierownicy po lewej stronie i wyjęła paczkę papierosów.
Chodź zapalić. Nie wysiedzę tu ani sekundy dłużej.
Nie czekając na zgodę otworzyła drzwi wysiadając z Volvo. Chłodne powietrze od morza owiało jej twarz i poruszyło nieznacznie kilka kosmyków włosów. Była zdenerwowana. Wkurzał ją obrót spraw, auto i nawet cholerny szum fal. Czuła się jak kłębek nerwów, a na dodatek przesiała gdzieś zapalniczkę. Co za los!
Bo mówię, że tego nie zrobię.
Okrążając auto oparła tyłek o maskę patrząc teraz na skąpaną w blasku księżyca taflę wody. Chociaż przy brzegu tworzyły się niewielkie fale, tak dalej woda była niemal równa.
Nie znam sposobu żeby inaczej Cię o tym zapewnić. Chyba, że masz coś na myśli.
Miała mu przepisać cały dobytek w testamencie, zrobić go udziałowcem w deweloperce, którą się bawiła od jakiegoś czasu? Zupełnie nie miała pojęcia co chodziło mu po głowie. Wiedziała natomiast jedną rzecz…
Nie rzucam słów na wiatr. Jeśli coś mówię to możesz być tego pewny.

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kamieniste wybrzeże.   

Powrót do góry Go down
 
Kamieniste wybrzeże.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD) :: PLAŻA-
Skocz do: