IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala lekcyjna nr 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 400


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Nie Mar 11, 2018 1:51 pm

No i się zaczęło... Nie o lekcję oczywiście chodziło, bo trwała już od dobrej chwili, a irytujące go konsekwencje bycia w związku. Coś zupełnie nowego dla młodego Asmodeya, do czego nie miał czasu ani okazji się przyzwyczaić. Co prawda miał kiedyś narzeczoną, byli nawet blisko ślubu, ale... to odległa i bardzo zawiła historia. I całkowicie inna relacja. A teraz? To był już związek oficjalny czy nie? Byli parą czy jeszcze nie do końca? Wszystko to cholernie skomplikowane! Tak czy inaczej z zazdrości oraz chęci dowiedzenia się co Coco robi a Akademii przesiadł swoje cztery litery, zajmując tym samym miejsce wielkoluda, który na polecenie nauczycielki opuścił klasę by odnieść swoją reklamówkę śmierdzącą kebabem. Na pytanie nie doczekał się żadnej odpowiedzi a wręcz poczuł się lekko zaatakowany. Jak to co robił z nią? Siedział! Gwoli ścisłości zaprosiła go do ławki zanim jeszcze niebieskowłosa zdążyła pojawić się w klasie więc... Cóż, z kobiecą logiką i tak nie wygra więc nawet nie próbował podejmować tematu. Z resztą nie był tutaj żeby załatwiać swoje prywatne dramy a dowiedzieć się czegoś o funkcjonowaniu Akademii.
Kiedy tylko pani profesor zaczęła rozwijać temat chorób, wampir wyjął ze swojej teczki zeszyt formatu A4 i przy pomocy długopisu starał się notować co ważniejsze rzeczy. Całe szczęście, że wszystko co powinni wiedzieć zapisane zostało na tablicy dzięki czemu miał pewność, że się nie zgubi i zdąży zapisać. Przystanął dopiero gdy rudowłosa mówiła o żółtaczce i ryzyku zarażenia podczas wykonywania tatuaży. Miał mnóstwo dziar, niemal każdy fragment jego ciała ozdobiony był jakimś wzorem. Wampir przygryzł nieco dolną wargę jakby intensywnie się nad czymś zastanawiał, ale nie do końca wiedział jak ująć to w słowa. Nie można było tutaj uświadamiać uczniów klasy dziennej o istnieniu krwiopijców prawda? Jak więc miał zapytać nauczycielki o to czy wampiry mogą być nosicielami tych wszystkich paskudnych wirusów i co ważniejsze, czy chorują na tego typu choróbska?
- O jaki kontakt z krwią dokładnie chodzi? - zapytał licząc na to, że wykładowczyni zrozumie o co naprawdę pytał. Wtedy z pomocą przyszedł mu dziwny koleś z pierwszej ławki pytając o to co nurtowało wydziaranego. Z tym większym zainteresowaniem zaczął śledzić przebieg zajęć. Za cholerę by nie przypuszczał, ze jednak coś może go tutaj zainteresować.
- Ja pierdolę... - mruknął z zażenowaniem słysząc jak jego partnerka z ławki powtarza żart o ciąży. Podobno to on był infantylny, ale jednak nie bawiły go zachowania typowego gimbusa. Ta szkoła nie była czasem odpowiednikiem liceum? Do tego Cynthia już dawno miała za sobą lata szczenięcej młodości. Naprawdę nieźle trafił, jak z deszczu pod rynnę. Jedna napalona, chciała go molestować druga zachowuje się jak gimbus. Nic tylko walnąć twarzą o ławkę.
Co do broszury to otwierał ją tam gdzie wskazała pani Green, jednak średnio interesowały go zdjęcia. Jakoś nie jarało go patrzenie na wysypki, pryszcze i inne tego typu świństwa na miejscach intymnych.
Skoro zostali zaproszeni licząc od ostatnich ławek to wychodziło, że powinien się ruszyć. Szturchnął łokciem Coco - Ale kondoma wiesz jak się zakłada, co? - mała złośliwość odnośnie jej szczeniackiego zachowania. Odsunął krzesło i przeszedł przez klasę. Sięgnął po paczkę gumek i wybrał jakiegoś banana nie bardzo zwracając uwagę na to jaki on będzie. Natomiast drugiego, tego, którego chciał wręczyć uprzejmie Coco, charakteryzowało śmieszne wygięcie. Choć może nie śmieszne w kontekście bycia bananem a tym co aktualnie miał reprezentować.
I stało się! Jego przyrząd naukowy został elegancko pokryty prezerwatywą z charakterystycznym czubeczkiem na końcu. To akurat nie było dla Samaela problemem, robił to już nie raz w życiu, wszak w Amsterdamie gdzie żył przez wiele lat, używanie kondomów to konieczność.
Tymczasem do klasy wszedł jakiś typ, wyglądający jak na głodzie albo jakiś prochach. Skoro jednak Esmeralda go wpuściła to nie miał najmniejszych powodów żeby się nim przejąć.
- Jak myślisz, naćpany? - mruknie do niebieskowłosej wskazując dyskretnie pazurem w stronę nowego.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 252


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Nie Mar 11, 2018 2:51 pm

Kwestia z kebabem została zażegnana. Wyszedł, zajął się nim, zjadł co mógł. Co prawda uwalił się no ale zadbał o to by nie wrócić jak świnia do klasy. Przebrał się, co zmusiło go oczywiście do tego iż pozostał bez mundurka. I tak czasem bywa. Powróciwszy do klasy spojrzał na nauczycielkę, która wyznaczyła mu miejsce gdzie ma usiąść. Uśmiechnął się ino lekko pod nosem, po czym zerknął w kierunku Cocoro, która siedziała z Samielem. Zmrużył ślepia ino, po czym bez słowa skierował się do ławki wyznaczonej przez nauczycielkę. Usiadł, przeżuwając gumę. Co prawda można było to uznać za lekceważenie prowadzącego, czy za brak etyki. Niemniej dla Godrica było ważniejsze by z jego pyska było czuć mięte, a nie smród kebaba. Usiadł w pustej ławce, patrząc na tablicę. Nie miał żadnego papierka, gdzie mógłby cokolwiek zapisać. Nawet nie miał długopis, więc musiał liczyć na swoją pamięć. Esmeralda kontynuowała, a Godric poczytał sobie info z tablicy, a gdy skończył, skupił się na kobiecie. Przyjął od nauczycielki broszurkę, otwierając na odpowiedniej stronie. Pozaglądał sobie na zdjęcia, a także na to co pisze. W każdym razie przeleciał wzrokowo, bowiem nauczycielka zaczęła kontynuować. W między czasie poczuł wibrujący telefon. Wyjął, zerknął na wiadomość, po czym schował. Nie odpowiedział, bo nie musiał. Lubił zaczepiać Cocoro, która widziała w nim pachołka, jednak jeżeli nim był, to czemu mu się spowiadała. Urocza niunia. Zerknął jedynie na dziewczynę, po czym zaś w kierunku Lekarki.
- Czym się różni nierzeżączkowe zapalenie cewki moczowej, od rzeżączki? Łączy je coś, czy są to kompletnie inne choroby?
Lukas poruszył temat rzeżączki, a Godric nie oszukujmy się nie był lekarzem, ani nawet kujonem. Czym się różniły te obie choroby? Tego nie wiedział, może się dowie dziś i stwierdzi, że to całe WDZ nie jest takie złe. Zerknął sobie nawet po broszurce, na jakimiś informacjami odnośnie poruszanego pytania. Kolejna na odstrzał poszła wątroba. Nie mając nic do pisania, nie zostało mu nic innego jak siedzieć i słuchać tego co ma do powiedzenia nauczycielka. Obserwował ją uważnie, kto wie co mogło się dziać we łbie młodego chłopaka. Tak czy inaczej, co sobie pozagląda to jego. Choroby tłumacze były wyczerpująco, co było oczywiście dobre, zważywszy na to, że jeżeli nawet się nic nie pisze, to jednak zawsze coś tam w głowie zostaje. Słyszenie objawów, skutków, było dobrym straszakiem. Wampiry były znacznie wytrzymalsze, jednak ciekawiło go czy np one też mogą zachorować.
-  Panno Green, czy vroucolacas jest wstanie zarazić się każda chorobą ze wcześniej poruszonych? A jeżeli tak, to czy reagują tak samo, jak to wygląda?
Ci co bardziej się orientowali w temacie, będą wiedzieli iż Godric pyta o nic innego jak o wampiry. Zrobił się nieco rozmowny, a zarazem zadawał pytania. Źle, dobrze? Raczej dobrze, bo to znak że jednak jest na lekcji myślami, a nie tylko fizycznie. Kobieta postanowiła dać im lekcje zakładania gumy na instrument. Niech będzie. Pozwolił uczniom wciąć sobie po wspomnianym bananie i po pudełeczku. Swoją zad dźwignął na końcu, po czym wrócił do ławki, czekając na dalsze instrukcje, choć na jego mordzie tkwił lekki uśmiech.  Westchnął wyjmując prezerwatywę z pudelka. Banana umieścił między swoimi udami, po czym rozerwał opakowanie, wyjmując kondoma jakby nic się nie działo, po czym po obejrzeniu go, przyłożył go odpowiednią stroną do czubka banana, by następnie zacząć rozwijać gumę na banana. Mogło to wyglądać komicznie, zważywszy na to iż owoc, pod ławką, jakby równie dobrze na swojego banana nakładał prezerwatywę. Tak czy inaczej zadanie zostało wykonane, bez problemu.
Nagle jednak pojawił się jakiś koleś. Skierował się do ławek z tyłu. Usiadł za Godem, który zerknął za nim, ale no nie znał typa, w sumie jak większości stąd. Wrócił spojrzeniem na obiekt ćwiczeń, co dalej z nim będą robić? Cholera wie, tak czy inaczej po chwili owoc położył na broszurce. Odgłos bujanego krzesła, wzbudzał zaciekawienie na tyle ze zaś się obejrzał, zerkając na chłopaka, który no wyglądał dość inaczej od innych.
- Koleś wszystko gra?
Zapytał mimo wszystko widząc ten przybrudzony mundurek, w dodatku ten przyciskający do piersi plecach. No nie był to codzienny widok.
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai http://vampireknight.forumpl.net/t3698-fumiko#80902 http://vampireknight.forumpl.net/t3692-fumiko
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 146


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Pon Mar 12, 2018 3:19 pm

Normalnie śmiałaby się i dokazywała razem z nimi, gdyby ich zachowanie było chociaż odrobinę śmiesznie, a nie zwyczajnie gimbusiarskie. Sądziła, że to ona ma głupie odpały z racji swojego młodego wieku, ale jak widać, pomyliła się. Zawsze uważała Nocną Klasę za wspaniałych i rozważnych, tymczasem właśnie udowadniali, że są zwyczajną bandą rozpieszczonych bachorów, których szczerze nie znosiła. Gdyby nie to, że starała się o rolę prefekta, a Cross ostatnio nie ochrzanił jej za włóczenie się po nocach poza terenem szkoły, to wyszłaby z sali trzaskając za sobą drzwiami.
Notowała wszystkie informacje, które uważała za najważniejsze, starając się nie zwracać uwagi na atencjuszy, co było niezwykle trudne ze względu na ich rozpraszające działania.
Zamknijcie się pijawki, próbuję się skupić!
Gwałtownie uniosła głowę i rozejrzała się po klasie. Chyba żaden z obecnych wampirów nie posiadał mocy czytania w myślach? Jeśli na jej nieszczęście tak, to jej życie towarzyskie w tej szkole skończyło się nim jeszcze na dobre zaczęło. Będą z niej tylko pić krew i cisnąć ze wspomnień, które zobaczą, czy już ma wybierać model trumny? Niedawno w sumie widziała taką ładną, mahoniową, która pasowałaby do jej typu urody... Oh, wygląda na to, że jednak i jej zaczął się udzielać głupkowaty nastrój połączony z dawką czarnego humoru.
Zaraz jednak spoważniała, by odruchowo złapać się za szyję i wbić w nią mocno paznokcie, jakby chciała coś z niej zdrapać. Choć Yuki zadbała, by po ukąszeniu Taki nie pozostał żaden ślad (oprócz starej blizny po kłach innego wampira w tym samym miejscu), tak wspomnienie tego, co się stało w slumsach było wciąż żywe.
- Pani profesor - zaczęła drżącym głosem - Czy można zarazić się też od bycia... ukąszonym?
Rzuciła przerażone spojrzenie posiadaczom białych mundurków. Zarówno oni, jak i wtajemniczeni w istnienie wampirów, mogli się domyśleć o co chodzi Fumiko. Taka wbił się w nią kłami, którymi chwilę wcześniej pożerał trupa. Nie była pewna, czy moc Yuki zapobiegła zarażeniu się jakimś świństwem od zaczynającego się rozkładać ciała. Może jej ostatnie osłabienie nie było spowodowane tylko utratą krwi? Momentalnie zbladła, o ile w jej stanie można było być jeszcze bledszym.
Jeśli to prawda, to zabiję Cię, Taka. Gołymi rękami uduszę, a potem powieszę na piorunochronie.
W czasie, gdy uczniowie podeszli do pudła, by zabrać niezbędne pomoce, zdążyła nieco ochłonąć. Po zajęciach pójdzie do Szlachetnej i opowie jej o swoich wątpliwościach. Potem zastanowi się co dalej zrobić. I czy użyć miotły, czy mopa do zdzielenia białowłosego wampira po głowie.
Jako ostatnia znalazła się przy Esmeraldzie, zabierając prezerwatywy i banana. Przy okazji jeszcze wyjrzała za okna, by upewnić się, że Taka nie jest uczepiony żadnego parapetu i jej nie podgląda, tak jak to było w gabinecie dyrektora, a potem u Yuki. Wyglądało jednak na to, że nie. Gdyby rzeczywiście się tam znajdował, to pewnie Nocna Klasa zareagowałaby na zapach innego wampira, a żadnego poruszenia, oprócz tego związanego z pajacowaniem, u nich nie zauważyła.
Pomijając już fakt, że przez drżące dłonie miała problem z otworzeniem opakowania, tak w końcu udało się jej prawidłowo nałożyć prezerwatywę na banana. W wielkim skupieniu nawijała kawałek lateksu na owoc, jakby bała się go uszkodzić. Dumna, że udało jej się w końcu opanować tą tajemną sztukę, która z pewnością nie przyda się jej w najbliższym czasie, ale którą znać trzeba, odłożyła banana na ławkę, czekając na dalsze polecenia. Dała radę! Z wielkim rumieńcem na policzkach, ale jednak.
I wtedy do klasy wszedł chłopak w granatowym mundurku. Nie kojarzyła go z zajęć, ale wyglądał na starszego od niej, więc nie uznała tego za nic dziwnego. W końcu była tylko pierwszoklasistką, z którą starsze roczniki nie mają obowiązku rozmawiać. Coś jednak było w nim niepokojącego, sprawiającego, że przez jej ciało przeszedł dziwny dreszcz. Ponownie rozejrzała się po twarzach zebranych. Czy naprawdę nikt nie zauważył jego dziwnego dziwnego zachowania? A jednak zauważyli.
- Etto... Przepraszam, ale czy wszystko w porządku? - zagadała do niego. Był na coś chory? A może naćpany? W każdym razie, wyglądało na to, że chyba potrzebuje pomocy.

_________________
And as if the rain

heard your cries

It too shed its tears.



#8fa9bf||Fumiko&Taka
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Pon Mar 12, 2018 5:24 pm

Nie sądził, że będzie koleżanka z ławki tak bardzo speszona jego występem. Nie chciał kłopotać towarzyszki. Dobrze, że nie ułożył dłuższego wiersza, bo byłby większy wstyd dla Yuli. Jak tylko przestał recytować rapo-wierszyk, usiadł na miejscu i kątem oka zerknął na koleżankę. Nieśmiało też się uśmiechnął, w geście przeprosin. Nie zamierzał jej peszyć, a widać, że miała zbyt płochliwy charakter.
Nie mniej okazało się, że kiła była jedną z omawianych szerzej chorobą, co wprowadziło w Nyuu nieco dumy. Nauka nie poszła w las. Próbował notować co ważniejsze zagadnienia, zarówno o kile, aids, hiv, rzeżączce, a nawet o ciąży jako zagadnieniem osobnym od chorób, ale najbardziej przemawiały do niego fotografie z wizualizacją objawów. I tu skwasił minę.
-Dobrze, że to tylko zdjęcia.
Skwitował cicho ku koleżance, która tak jak i on nie za bardzo przepadała za tego typu widokami. Nie mniej może dzięki temu coś zostanie w ich głowach? Zobrazowanie sytuacji pobudzało lepiej wyobraźnię.
Po wyczerpujących do cna informacji od pani profesor-lekarki przyszedł czas na zajęcia praktyczne. Ah, od tych bananów to aż zgłodniał! Dawno nie jadł tych pysznych owoców! Niestety miały być rekwizytami. Dość nietypowymi w oczach Zielonookiego. Jako, że Yuliya nie uciekła od niego i dalej siedziała z nim w ławce, dobrali się szybko w parę i z początku dał pole do popisu koleżance. Bo szczerze sam nie wiedział, jak zabrać się do zagadnienia, nawet po poinstruowaniu przez Esmeraldę Green. Na zrezygnowany ton i gesty koleżanki przybył z pomocą, jak najszybciej i najskuteczniej potrafił.
-To mi przypomina ubieranie skarpetki na stopę. Trzeba więc z początku nieco popodwijać brzegi...
Mówiąc to wziął jedną z prezerwatyw i delikatnie palcami skręcał brzegi tak, że powiększał się wałek okalający część właściwą przedmiotu. Dystans między czubkiem "skarpety" a brzegiem kurczył się, aż zrównały się do jednej płaszczyzny. Teraz wystarczyło namierzyć czubek prezerwatywy na jeden z końców banana i ostrożnie palcami nakrywać owoc rozwijając wałkowy brzeg prezerwatywy. W każdym razie starał się, odnosił wrażenie, że banan był zdecydowanie za gruby na gumowe zabezpieczenie, ale przy odpowiednim rozwijaniu i nakładaniu prezerwatywy chyba dałoby się wykonać to zadanie.
-Te, a może trzeba najpierw rozgrzać banana, by był lepszy poślizg? Ocierając go rękami?
Zapytał Yuli, próbując raz jeszcze nałożyć na sucho zabezpieczenie. Z tego przejęcia nie zauważył przybycia nowej osoby, ale gdyby był bardziej uświadomiony co do istnienia wampirów, mógłby domyśleć się, że ten oto osobnik był głodny. Pytanie czy teraz, czy od zawsze.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1133


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Pon Mar 12, 2018 6:23 pm

No i się zaczęło! Niekoniecznie miała na myśli konsekwencje bycia w związku aczkolwiek chodziło jej o tą nudnawą lekcję wychowania do życia w rodzinie. Czerwonowłosa gadała konkretnie, ale jak to młodzieńczy umysł miał w zwyczaju, olewała większość informacji które docierały do jej uszu. Tak zwane jednym uchem wlatuje, drugim ucieka. Przyzwyczajeniem szkolnym było przepisywanie to co pojawiało się na tablicy. Literka po literce, słowo po słowu, a Coco zaczynała przysypiać. Jedyne co pobudzało do życia do wyrywające się wampiry i człowieki do odpowiedzi… Choroby przenoszone drogą płciową, guma, plastik i do przodu! Nie ma się czym przejmować, dopóki nie daje się tyłka naokoło. Może i Cynthia była zbyt pewna siebie, miała dużo kolegów, prawie wcale koleżanek, to rzec można by, że jest grzeczna, jeśli chodzi o te sprawy. Samael również wydawał się być w tym w miarę ogarnięty, dlaczego czym by się tu przejmować? Gdyby tylko niebieskowłosa wiedziała jakie to ze sobą niesie konsekwencje, może i by się bardziej skupiła.
Wybiła się z rytmu nuconej przez siebie w głowie piosenki, z połączeniem machania długopisem po kartce, kiedy to Samael zaczął pytać o danego wirusa, którym mógłby się zarazić poprzez tatuowanie całego swojego ciała. Fakt, nie raz i nie dwa nago go widziała, mogłaby przysiąc, że tylko wewnętrznej strony stopy nie ma wytatuowanej, więc nic dziwnego, że zaczął dociekać. Ba! Doprowadziło to do tego, że nawet ona zaczęła słuchać i interesować się lekcją, bowiem sama kilka czarnych zakreśleń miała. Kiedy ten zapytał o kontakt, zanim panna Green zaczęła odpowiadać, Coco wyrwała się do odpowiedzi. – Jeśli chodzi o tatuaże… Profesjonalne studia są bardzo często i gęsto sprawdzane pod względem sterylności. Igła, którą będziesz kuty powinna być otworzona przy tobie. To jak z chirurgiem, używają przecież jednorazowych skalpeli. Ba! Jak chcesz być wścibskim klientem a nie zauważysz otworzenia opakowania z igłą możesz śmiało poprosić, żeby zrobił to jeszcze raz przy Tobie! – Zabłysnęła? Może. Bądź co bądź o zdrowie trzeba dbać a przede wszystkim nie robić zmian na swoim ciele, które zostają do końca życia, na odpierdol. Czyżby Samael o takich rzeczach nie wiedział? Nie dociekała gdzie, jak, kiedy i u kogo zrobił tyle tatuażów, ile sesji na to poświęcił. Żart o ciąży może i dla niego był głupi, dziecinny, czy tam gimbusiarski, na co wskazywała jego reakcja, ale jakoś tą lekcje trzeba było przeżyć, a żarcik czy tam dwa to nic takiego. Śmiechła, chichła, koniec gadki. Pacnęła go tylko w ramię i zrobiła minę fochniętej dziewczyny. A niech ma! Humorkiem numer 115!
Za to Coco w przeciwieństwie do Samaela była zainteresowana zdjęciami pryszczy i innych zmian na skórze. Były to jedne z pierwszych i najłatwiejszych objawów, które mogła zobaczyć sama! A że przed lustrem spędzała trochę czasu, przyglądanie się jej białej skórze weszło po prostu w nawyk.
Nuuh.. Zaczynając od ostatnich ławek. Wstała leniwie i ociężale, podnosząc swoje szanowne cztery litery i poszła w stronę ławki nauczycielki. Na szturchnięcie zareagowała typowym kocim syknięciem typu „odczep się bo zaraz Cię podrapię”, aczkolwiek na jej twarzy cały czas gościł jej wredny i nic nie mówiący uśmieszek. Przyjęła jakże cudowny i realistyczny prezent od Samaela i sięgnęła szybciutko po paczkę gumek, bo tego dla niej zapomniał. Coś tym zasugerował? Mniejsza. Klepnęła spowrotem na krzesło. – Durna zabawa. – Przeklnęła w swoim rodowitym języku. Ciężko było zrobić wszystko jedną ręką! Włożyła banana między uda, wcześniej odsuwając się nieco od ławki, by trochę go ustabilizować. Komiczne co nie? Ale tym zawsze zajmował się facet! Na jej twarzy nie było widać zawstydzenia czy czerwonych policzków. Ba! Była skupiona jak nigdy wcześniej! Trochę to zajęło. – Tadam! – Zaczęła machać cudownie nakrytym przez prezerwatywę bananem przed twarzą Samaela. Zachowywała się nieco dziecinnie, ale szkoła to było jedyne takie miejsce.
Było kolorowo, uczniowie zajmowali się swoim zajęciem, szepcząc między sobą, śmiejąc się, klnąc czy zawstydzając się dziwną robotą. Jako że przysłowiowa klasowa para miała to już z głowy mogli chwilę podyskutować. – Tego typa w życiu jeszcze tu nie widziałam. – Zaczęła go lustrować, z góry na dół. Brudny ciuch, ten przybity plecak do ciała. Miał w niej bombę? Meh, machnęła na to ręką. Pewnie normik, który stale spóźnia się na zajęcia, a Coco nie miała w zwyczaju oglądać się za uczniami. Mógł być po prostu wystraszony lekcjami z wampirami, nic dziwnego.
Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3869-lilith-victoria-diana-reiss-kuroashita#85328 http://vampireknight.forumpl.net/t3757-lilith#82511 http://vampireknight.forumpl.net/t3645-lilith#79067 http://vampireknight.forumpl.net/t3640-mieszkanie-lilith#79059
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 295


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Pon Mar 12, 2018 11:49 pm

Lekcja niemiłosiernie ją nudziła. Była w końcu z wykształcenia lekarzem (choć gdyby chciała teraz wrócić do zawodu, to musiałaby się jeszcze trochę podszkolić ze względu na kolejny postęp medycyny), zatem słowa Esmeraldy nie robiły na niej najmniejszego wrażenia. Widywała znacznie gorsze przypadki od tych, które znajdowały się w broszurce. Te zdjęcia były dla Lilith jedynie ocenzurowaną łagodną wersją i nie wywołały u niej żadnych emocji.
Jedynie uśmiechnęła się pod nosem słysząc pytanie Samaela. Jeśli robił sobie tatuaże w jakiś melinach, to wcale nie dziwiła się jego wątpliwościom. Stara Kuroaishita, która ceniła swoje zdrowie i życie najbardziej ze wszystkiego, zadbała o to, by jej ciało zostało przyozdobione ważnymi dla niej symbolami w jak najbardziej sterylnych warunkach. Choć było ją stać, to nie myślała o większej liczbie tatuaży - wąż symbolizujący Kuroaishita na plecach i odwrócony krzyż na piersi były wystarczające, by wyrazić jej osobę.
Nie miała do kogo się odezwać, odkąd Samael sobie poszedł, a siedząca przed nią parka wcale nie wyglądała na takich, którzy mieliby wspólne tematy z wampirzycą. Gdyby tylko Asmodey siedział trochę bliżej, a panna Green nie była taka cięta na zachowania nastolatków, to pewnie rzucałaby w niego papierkami, albo przygotowanymi wcześniej kamyczkami. Tak o, bo lubiła go zaczepiać i śmiać z jego nerwowych reakcji.
Oparła policzek na dłoni starając się nie zasnąć. Była to niezwykle trudna walka, zważywszy na uspokajający ton głosu nauczycielki, jak i zbierający się pod powiekami piasek.
- Co się stało się? - mruknęła bardziej sama do siebie, niż do zebranych, gdy Esmeralda wspomniała coś o ostatnich ławkach. Przetarła zaspane oczęta i leniwie podeszła do pudełka, z którego wyciągnęła największego banana jakiego znalazła, większego chyba niż jej własne ego. Wracając na swoje miejsce poczuła nieprzyjemne ssanie w żołądku, dlatego przyglądała się żółtemu owocowi z narastającym apetytem. Może rudowłosa pozwoli im zjeść banany po zajęciach?
Rzuciła Samaelowi najsmutniejsze spojrzenie na świecie, mówiące "nic nie jadłam od dwudziestu minut", by z niemalże żałobną postawą zając swoje miejsce.
Z prezerwatywą poradziła sobie zanim Esmeralda skończyła tłumaczyć jak to się robi. Dobrze, że był to tylko owoc, bo inaczej jej gwałtowność mogłaby, delikatnie mówiąc, zaboleć.
Odłożyła banana na ławkę patrząc ze smutkiem na jego podłużny kształt oraz czując, że robi się coraz bardziej głodna.
Wtedy też w sali zjawił się tajemniczy jegomość, na którego nie zwróciła większej uwagi, poza przelotnym spojrzeniem oczywiście, by ponownie wpatrywać się w owoc w prezerwatywie. Dopiero głosy pozostałych uczniów skłoniły ją do przyjrzenia się nieznajomemu.
Podniosła się gwałtownie, odruchowo próbując sięgnąć po pistolet, którego teraz przy sobie nie miała. Dla zebranych zapewne wyglądało to jak poprawianie spódniczki, Asmodey mógł domyślać się co chciała zrobić (właśnie dlatego, że sięgała po broń w charakterystyczny dla niej gwałtowny sposób, którego był świadkiem), a sama Lilith zaklęła pod nosem.
- Wszystko w porządku? - zwróciła się do chłopaka niby przyjaźnie - Może chcesz sobie usiąść przy oknie?
Wskazała dłonią na miejsce obok niej. Jego zachowanie było co najmniej niepokojące. Pośpiesznie zerknęła na Yuliyę i Nyuu. Dobrze zrobiła zapraszając go na miejsce tuż za dwójką ludzkich dzieciaków? Cokolwiek postanowił przybysz, ona nie spuszczała z niego oczu.

_________________

#7f3443||THEME SONG||VOICE
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Wto Mar 13, 2018 11:26 pm

Jon nadal nie posiada lapka, więc wysyła posty tak:



Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1350


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Wto Mar 13, 2018 11:48 pm

Przygryzł wewnętrzny policzek, patrząc z lekkiego ukosa na chłopaka. Wzięcie go za dziewczynę... Cóż, miał wrażenie, że od pewnego czasu jego zachowanie czasem odbiegało od normy... Ale by aż tak? Cóż, koty mają swoje dziwactwa... A on był nim po części. I z dnia na dzień... Zaczynał go przypominać coraz to bardziej...
Albo to była wina jego wyobraźni i tak naprawdę przesadzał... Niekoniecznie przecież musiało być aż tak źle... Aww... Nie wiedział dokładnie i tak samo nie potrafił tego sprecyzować... Jak to właściwie wyglądało. Dlatego też przez moment jego żółte ślepia były wbite w postać chłopaka, aż w końcu przekrzywił łebek w jedną stronę i uśmiechnął się lekko.
- Bo się jeszcze skończy na tym, że cie podrapię - burknął w odpowiedzi. - I co do lekcji... Nie dziw się. Moja edukacja pod tym względem trochę kuleje... Ale nie będę zdradzać dlaczego. Szkoda czasu na smętne historie - stwierdził natomiast, delikatnie wzruszając ramionami.
Pozostawało przejść do lekcji. Rudowłosy w milczeniu wysłuchał reszty odpowiedzi, a potem słów samej rudowłosej nauczycielki. Nawet na spokojnie otwierał strony i przeglądał to, co pokazywała - a raczej kazała otwierać odpowiednie strony - jak to wygląda. Poruszył ostrożnie uszkami.
- Huh... - o ile nie miał doświadczenia nawet z lekcjami tego typu, o tyle... Miał wrażenie, że kobieta wykładała im to dość dokładnie i szczegółowo, bez upiększania. Tylko czy właściwie będzie zdolny zrozumieć to wszystko? Wydaje się być to dość ciężkie... - uniósł głowę, spoglądając na nią. A właśnie, co do pytań...
- Czy sposoby leczenia są trudne? - spytał się natomiast, zanim przeszli do kwestii z bananami. A co zrobił Shirowaty? Popatrzył na prezerwatywę. Banana. A potem Lukasa... I uśmiechnął się niewinnie, wręczając mu obie rzeczy. - Masz doświadczenie, więc zaczynaj - powiedział, nie podnosząc oczywiście głosu. - Będzie mi lepiej widzieć to z bliska - patrzył na zademonstrowanie, ale no... Niech czarnowłosy się bawi najpierw! Czemu nie?
Odwrócił się odruchowo, gdy usłyszał, że ktoś wchodzi do sali. Kolejny spóźnialski? - zamrugał ślepiami, robiąc niepewną minkę, po czym ponownie powrócił wzrokiem do towarzysza. Uśmiechnął się szerzej.
- To co, zaczynasz?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Lukas

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3359-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3540-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3598-relki-lukasa#77828 http://vampireknight.forumpl.net/t3536-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3360-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3558-pokoj-lucasa
Zarejestrował/a : 15/06/2017
Liczba postów : 426


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Sro Mar 14, 2018 1:10 am

Może Lukas nie powinien wnikać w to, jak zachowywał się rudzielec, jednakże... no nie potrafił utrzymać jęzora za zębami. Wierzył że Shiro nie zareaguje gwałtownie na takie stwierdzenie, a przynajmniej nie tak gwałtownie jak zareagowałby Fabio. Tak też się stało... no cóż, może nie do końca. Ten uśmiech który pojawił się na twarzy hybrydy, raczej nie wróżył nic dobrego, nawet jeżeli był dosyć uroczy, oczywiście nie w jakimś gejowym sensie!
- Spróbuj. Nie myśl jednak, że pozostanę bierny. -mruknął cicho, unosząc kącik ust ku górze. Tia, już to widział... dwójka dorosłych facetów bijąca się jak dwie cioty, wspaniale. Co inni musieliby sobie o nich pomyśleć. - I tak wypytam Cię o wszystko po lekcjach, więc nie myśl że jesteś bezpieczny.
Dodał po chwili, by bez ostrzeżenia pacnąć go paluchem w sterczące ucho. Taki odruch, tylko nie płacz. Na szczęście dla kociego kumpla z ławki, nauczycielka wzięła się za podsumowanie odpowiedzi. Nawet nasz młody renegat został pochwalony, wow! Cóż, mimo to - nie przejął się tym zbytnio. Wiedział ile wie i pochwały jakoś go nie ruszały, co innego gdyby nasza ruda piękność pochwaliła go przy niepewnej odpowiedzi. Tymczasem jednak na ławkach wylądowały książki, a Lukas dzieląc się z Szirkiem zajął się przeglądaniem opisów, oraz ilustracji zaprezentowanych na wyznaczonych przez profesorkę stronach. I właśnie wtedy go oświeciło.
- Mam pytanie.- mruknął, unosząc uprzednio rękę. - Pani profesor, może coś pominąłem, ale... czy w przypadku wirusa HBV - jest szansa na całkowity powrót do zdrowia? Mam na myśli to, czy po odpowiednim leczeniu, chory mógłby prowadzić normalne, bezstresowe życie seksualne? Czy może do końca życia musiałby stosować zabezpieczenia, oraz żyć ze świadomością, że nie będzie mógł spełnić się w pełni jako mężczyzna? Jak dobrze większość z nas zapewne wie, jednym z celów w życiu mężczyzny jest spłodzenie syna, czy więc wirus ten zamyka mu większość opcji pozostawiając - adopcję i bezdzietność?
Ale się wygadał. Ciekawość jednak była silna, a skoro Esme była tutaj po to by odpowiedzieć, to czemu nie!
- Jakoś tak... przypomina mi się nazwa takiego... leku. Zeffix? Może Pani coś o tym powiedzieć?
Gdy wreszcie to co siedziało mu w głowie - zostało wyrzucone, wsłuchał się w słowa innych. Wielu kumpli i kumpel miało coś konkretnego do powiedzenia, zresztą... tatuaże - byli i tacy którzy mieli ich sporo. No cóż, jak kto wolał. Mógłby sam wypowiedzieć się na ten temat, ale... chyba nie chciał zbytnio zanudzać reszty. Przyszedł jednak czas na zabawę bananem i prezerwatywą. Meh. Praktykował to już w gimnazjum i liceum, tyle że wtedy z ogórkiem, no ale... co mu szkodziło. Zresztą - Shiro chyba zajarał się taką formą nauki, szkoda że to Lukas miał mu pokazywać co i jak.
- Nic trudnego, patrz. - mruknął do kotołaka i prędko otworzył opakowanie prezerwatywy, po czym wyciągnął ją i pokazał "partnerowi" z ławki. - Teraz tylko wystarczy założyć, uważając na to by nie pociągnąć za mocno i nie rozerwać.
Jak powiedział - tak zrobił. Powoli "ubrał" banana w kondoma i podsunął kotu pod nos. Niech teraz sam spróbuje z inną. Bez problemów jednak się nie obyło, bowiem Fergalowi brakowało przy swej budowie odrobiny delikatności, a przekleństwo które uszło z jego ust, tylko młodego Austriaka w tym utwierdziło.
- Nie denerwuj się. Doceni to że się starasz.
Mruknął, choć zamiast skupić wzrok na osobie do której słowa były skierowane, przez chwilę jego oczy krążyły za nieznajomym chłopakiem. Typowy spóźnialski, czy też coś innego? To poddenerwowanie było dziwne... spinał się na siedzenie w klasie pełnej wampirów? Toż to nic złego!

_________________
Mowa japońska || Mowa niemiecka || Myśli
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 281


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Sro Mar 14, 2018 1:33 am

Nie spodziewała się, że nastąpi moment w którym... Ujrzy uczącego się Rekina... Wyglądającego zarazem na bardzo pilnego uczniaka. Mimo wszystko czarnowłosa nieco się nachmurzyła. Myślicie, że skakała z radości w momencie, gdy raz za razem była nakierowywana czy uciszana? Nie. Można raz. Ale nie wiele razy! Dlatego też spojrzała na mężczyznę z ukosa i westchnęła teatralnie. Nie pasuje mu - pomyślała. Trochę dziwnie się czuła, mając do czynienia z takim typem zachowania ze strony ciemnowłosego, jednakże zachowała to już dla siebie. Znając go, zapewne zaraz zacząłby ją ponownie uciszać.
Czarnowłosa również z samej ciekawości przeglądała i inne strony, słuchając zarazem wykładu. Nie zapisywała niczego - uważała, że to co słyszała, wystarczyło by miała świadomość o chorobach związanych ze zbliżeniem się dwójki osób. No i uważała, że wszystko sprowadza się do tego, aby być ostrożnym przy tym i dbać o zdrowie czy badania. Chociaż... Naprawdę zastanawiało ją, czy tak samo to wpływało na wampiry, posiadające wysoką odporność na ludzkie choroby.
Prychnęła cicho, słysząc jego słowa. Jej zielone ślepia skupiły się na wampirze, a na twarzy pojawił się krzywy uśmiech.
- Postaram się nie piszczeć jak mała panienka - odparła mu natomiast, poważnie się zarazem zastanawiając, jakie miał zdanie o niej teraz. I jakie myśli chodziły mu po głowie przez taką tematykę... Dobra, co ja myślę, na pewno to nie będzie coś milutkiego.
- Zbyt brutalne działanie - powiedziała głośno po usłyszeniu słów Fergala. - Brzmi jak totalna ostateczność co do tego wszystkiego - wzruszyła ledwo zauważalnie ramionami. Niespecjalnie jakoś więcej to ją obchodziło. Wróciła do przewracania obrazków, delikatnie palcami dotykając zobrazowanej wątroby. Współczuję ludziom. Muszą się tyle męczyć... I tylko dlatego, że są słabi.
A co do bananów... Jej mina wybitnie świadczyła o tym, jak bardzo cieszyła się z tego powodu. A komentarz sprawił, że zmrużyła nieco ślepia, unosząc głowę przy tym. Podniosła otrzymanego banana i pomachała mu przed twarzą nim.
- Masz zbyt wybujałą wyobraźnię - mruknęła i odwróciła wzrok. Opuściła owoc i wzięła paczuszkę do dłoni, delikatnie ją otwierając. Jednakże nim przeszła do działania... Do jej uszów dobiegły słowa w niezrozumiałym dla niej języku... Niemiecki... Ponownie skupiła się na towarzyszu... By zaraz potem przewrócić oczami. Nie wiedziała co powiedział, ale obstawiając ton, raczej to nie była pieśń pochwalna.
- Daj mi to, zanim zrobisz coś złego - powiedziała, kładąc swoje dłonie na jego i wyplątując mu z palców prezerwatywę, i otwierając ją, by zaraz potem mu oddać. - Proszę bardzo.
Trochę krępujące zajęcia... Czarnowłosa zdecydowanie czuła się głupio, próbując ostrożnie założyć kondom na banana. Oparła nawet koniec o ławkę, starając się jakoś wspomóc... Chociaż działanie przerwała, gdy usłyszała szept. Momentalnie zielonkawe ślepia przekierowały się ku przybyłemu. Nie znam go. I najwyraźniej zaspał, skoro tak wygląda.
- Kto wie... - burknęła, po czym wróciła do działania... - Nie patrz na to, co robię, tylko mi pomóż, baka - powiedziała jeszcze, zaczynając się nieco irytować. No nie szło jej to za dobrze!

_________________
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2001


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Pią Mar 16, 2018 2:37 pm

Część uczniów wyglądała na zupełnie niezainteresowanych zajęciami. Spali na ławkach, rozglądali się na boki albo urządzali prawdziwe wieczorki zapoznawcze! Lekarka widziała wszystkich buntowników ale nie reagowała na to zachowanie. Jeszcze nie. W końcu to w ich interesie jest posłuchać „starszej” i bardziej doświadczonej kobiety, która w dodatku mówiła o problemach mogących dosięgnąć każdego. Ceniła uczniów starających się i wykazujących chęci. Część z nich dostanie zapewne punkty dzięki którym zaplusują u dyrektora i pozostałych członków szanownego grona pedagogicznego.
- Oczywiście słabsze i mniej odporne jednostki są bardziej narażone na zarażenie. W przypadku tych chorób dla których istnieją szczepionki to właśnie one mogą ustrzec przed dostaniem się wirusa do organizmu. Wszystko zależy od tego jak bardzo zaraża nasz potencjalny partner, a określa to tak zwany poziom wiremii. Im wyższa tym większe ryzyko zakażenia innych. - wchodzili tu już w pewną terminologię której wolała unikać. Przecież nie miała przed sobą studentów pierwszego roku medycyny, a zwykłych uczniaków naciągających gumki na banany. Fakt, że nawet na tym polu pojawiły się niekontrolowane śmiechy jakoś specjalnie nie zdziwił lekarki. Większość z tych dzieciaków widziała penisy tylko w łazience podczas własnego wypróżniania, bądź też w kolorowych gazetach i filmach dla dorosłych. Było widać kto z tych gagatków nabył już doświadczenia, a pewne komentarze nie pozostawiały wątpliwości, że na sali znajdują się również pary!
- Wspominasz o bardzo rygorystycznych środkach, Fergalu. Pamiętajmy, że seks wiąże się również z przyjemnością. Księża Wam powiedzą że jest on stworzony po to aby zapłodnić i wydać na świat potomstwo, a wszystko po Bożemu rzecz jasna. Normalny zdrowy organizm potrzebuje współżycia bo już tak zostaliśmy zaprogramowani. Wyobraź sobie więc świat smutnych, szarych i zakompleksionych jednostek które nie odczuwają pożądania ani bliskości drugiej osoby. Sądzę że lepiej zapobiegać świadomie niżeli kroić i okaleczać dla uzyskania podobnych efektów. - Nie potrafiła sobie wyobrazić jak tego typu pomysł mógłby wejść w życie. Zresztą odsetek chorych w stosunku do osób zdrowych był naprawdę niewielki i wystarczyło tylko trochę ostrożności i samoświadomość. Po tych słowach było widać w jakich czasach wychował się wampir i dawno przekroczył wiek większości studentów akademii Cross.
Lekarka chodziła po klasie pomagając uczniom którzy nie radzili sobie z zadaniem. Właśnie w ten sposób znalazła się przy Yulii i jej obdarzonemu talentem recytatorskim koledze.
- Spokojnie. Wszyscy to robią. - szepnęła do dziewczyny i jeszcze raz pokazała jej jak zabrać się za prawidłowe uzbrojenie banana. Większość kobiet w tej kwestii liczyła na partnera, ale co jest on nie będzie potrafił lub chciał użyć zabezpieczenia? Właśnie dlatego warto znać te kilka ruchów. Umiejętność ustrzeżenia się przed chorobami i niechcianą ciążą tylko potęgowały doznania z przyjemności. Gdy skończyła ponownie okrążyła klasę i znów usiadła na rogu biurka.
- Krew musi się dostać do organizmu i krwiobiegu. Jeśli ktoś zarażony by się przy Tobie zranił, a ty oblizał jego palec to w ten sposób możesz wprowadzić do organizmu wirusa. Mowa oczywiście o chorobach które przenoszą się przez krew. - patrzyła mu prosto w oczy licząc że pojmie o co chodzi. W tej klasie panowały zasady by nie burzyć zasad maskarady, a praktyki o których wspomniała były powszechne u wielu ludzi. Ile razy się słyszało, że ktoś wziął zakrwawiony palec do ust by „zatamować” krwawienie. Rzecz jasna była to skrajna nieodpowiedzialność i głupota, ale co kto lubił!
- Nierzeżączkowe zapalenie cewki jest wywołane przez rodzaj bakterii zwane chlamydiami. One również przenoszone są drogą płciową. Często nie dają na początku żadnych objawów dlatego wielu nosicieli nie wie że ma je w sobie. Są badania na obecność chlamydiozy które potwierdzają obecność tego typu bakterii. Pobieramy je nie z krwi lecz posiewem.  Skąd to pytanie, Godricu? Gdzie spotkałeś się z taką terminologią? - była pod wrażeniem wiedzy chłopaka i szczerze mówiąc nie spodziewała się takiego pytania. Być może niegdyś przeżył już podobny zespół objawów, stąd właśnie świadomość.
- Chyba naczytałeś się za dużo baśni i mitów. - uśmiechnęła się, choć w jej wzroku mógł dostrzec małe upomnienie. Jako kadet nie powinien poruszać podobnych tematów, gdyż w klasie znajdowały się osoby zupełnie nie świadome. Ale jakoś trzeba było wybrnąć. Niestety Fumiko podjęła temat dorzucając swoje pytanie odnośnie ukąszeń.
- Każdy organizm mający w sobie krew i płyny ustrojowe może zostać zakażony. Niektóre bakterie mutują, dlatego to co dla zwykłego Kowalskiego jest od razu wielkim zakażeniem, dla silniejszego organizmu może oznaczać jedynie nosicielstwo bierne. Nie ma tutaj reguły. Wszystko zależy od siły organizmu, odporności oraz rodzaju wirusa bądź bakterii. Co do ukąszenia… Niektóre owady przenoszą choroby więc każda ingerencja w ciało niesie za sobą jakieś ryzyko. Kontakt z krwią, właśnie płyny ustrojowe… Najłatwiej jest więc uważać i dbać o swoje zdrowie. - jak to dobrze, że akurat ten temat można zawrzeć w owadzim przykładzie. Wampiry i świadomi ich istnienia ludzie powinny zrozumieć o co chodzi. W przypadku dzieci nocy choroby mogły przebiegać inaczej bądź powodować jedynie bierne nosicielstwo. Nie oznaczało to jednak, że mają monopol na zdrowie, ale z pewnością w ich przypadku było trudniej o tego typu zarażenie. Szczególnie jeśli urodzili się wampirami, a nie zostali przemienieni dopiero po jakimś czasie.
- To prawda. Jednak wielu młodych ludzi często ze względów chociażby ekonomicznych wybierają tańsze i mniej pewne studia tatuażu. Bywa tak, że malunki wykonują znajomi uczący się dopiero fachu i nie mający pojęcia o sterylności. - nie oznaczało to, że każdy salon był trefny, a każdy młody człowiek nie miał pieniędzy i chodził tam gdzie najszybciej i najtaniej. A najlepiej jeszcze tylnym wejściem żeby nie widzieli go rodzice!
- Sposoby leczenia zależą od choroby. Większość jeśli jest wykryta wcześnie pozwala na stosunkowo łatwe wyleczenie. Niestety część antybiotykoterapii stosowanej przy zakażeniach jest w formie wlewek, które muszą być podawane pod nadzorem szpitalnym. Na pewno w czasie leczenia powinno się wstrzymać od współżycia i zaufać lekarzowi prowadzącemu. - mawiano że dużo robiło pozytywne myślenie i chyba było w tym trochę prawdy. Dbanie o siebie, stosowanie do zaleceń i chwilowy celibat mógł pomóc w szybszym dojściu do zdrowia i zażegnaniu wstydliwych objawów.
- Jest taka szansa, Lukasie. Ale niestety pełne wyleczenie nie jest częstym zjawiskiem. Lekarstwa o których mówisz mogą hamować replikacje wirusa i osłabiać jego wiremię. Partner osoby zakażonej powinien przyjąć szczepionki ochronne, a po ich przyjęciu i niskiej zakażalności ryzyko że zachoruje będzie minimalne. Teoretyzując, z tą chorobą możesz zostać ojcem i cieszyć się życiem seksualnym.  - nie była specjalistą od chorób zakaźnych, dlatego osobiście rzadko wprowadzała pacjentom podobne leki. Nie uważała również by była konieczność rozprawiania się o nazwach i właściwościach konkretnych środków, ale pozostawało pytanie skąd znał je Lucas?
Chłopak który jako ostatni przybył do klasy rzeczywiście zachowywał się jak naćpany. Wielu uczniów odwracało się i komentowało zachowanie kolegi, a nawet próbowało zagadać.
- Jak się nazywasz? Wszystko jest w porządku? - zapytała rudowłosa kierując spojrzenie na nieszczęsnego studenta. Z początku nie doczekała się odpowiedzi, a jego rozbiegane spojrzenie i przyciskanie do siebie plecaka było bardzo niepokojące.
- Przeczytajcie temat z przedostatniej strony broszurek. Będą tam rozszerzone informacje o zabezpieczeniach, zdrowej diecie i sposobach zminimalizowania zagrożeń. Kolega wstanie i pójdzie ze mną. - zwróciła się do klasy by po chwili przenieść wzrok na ucznia. Ten w końcu podniósł spojrzenie i wykrzywił twarz w złośliwym uśmiechu. Wstał powoli przez co wyglądało to jakby wszystko działo się w zwolnionym tempie. W końcu podszedł do nauczycielki i ku zaskoczeniu wszystkich starał się ją uderzyć kierując niesprecyzowane ruchy w okolice jej brzucha i głowy.  No nie tego się spodziewała rudowłosa, ale jej reakcja była jak najbardziej prawidłowa. Zablokowała młodzika i z głośnym gruchnięciem położyła go na biurku wykręcając ręce do tyłu. Jeśli tak wygląda zwykły lekarz w akcji to strach zobaczyć tego dopakowanego!
- Chyba dawno nie widziałeś gabinetu dyrektora.
- Proszę puścić, to boli! - popłakał się wyglądając przy tym tak żałośnie i strasznie, że z pewnością w niejednym mógł zasiać panikę.
- Wypuszczę Cię, ale musisz obiecać, że będziesz grzeczny. - kiedy chłopak pokiwał głową i ze łzami w oczach zaklinał że nic więcej nie zrobi, rudowłosa dotrzymała słowa. Niesforny uczeń obdarzył ją nienawistnym spojrzeniem i szybko chwycił za plecak, który po małej i nieprzewidzianej akcji zaliczył spotkanie z podłogą. Odwrócił się i powolnym krokiem skierował się w stronę drzwi… i zatrzymał. Odwrócił się patrząc przymglonym spojrzeniem po zebranych by finalnie spojrzeć na nauczycielkę.
- Nigdzie nie idę. Jakoś wcześniej nie… nie było lekcji. Ja nie wiedziałem… nikt mi nie pomógł. Nikt nie udzielił pomocy… Ja chorowałem i… cierpiałem. Nikt nie pomógł. Teraz ja Wam pokażę co znaczy chorować. - bez uprzedzenie wyciągnął z plecaka coś wyglądającego jak granat i uniósł go do góry.
- Ani kroku szmaty bo Was wszystkich rozpierdolę!!!



Kolejność dowolna.
To szybka runda dlatego na posty czekamy do 18.03 do godziny 12.

UWAGA: w klasie nie działają wampirze moce.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Esmeralda dnia Pią Mar 16, 2018 7:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 252


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Pią Mar 16, 2018 4:21 pm

Miał doskonałą świadomość o tym iż mogą być tutaj osoby, które nie wierzą w istnienie wampirów, lecz odkąd Samaru jeszcze za czasów rządów, jawnie to wyjawił, to ludzi stali się bardziej podejrzliwi. Oczywiście wielu uznała to jedynie za przedstawienie, jednak w tym rejonie, zawsze będzie pojawiać się cień wątpliwości. No ale mniejsza. Siedział w ławce postępując zgodnie z instrukcją nauczycielki. Słuchał jej, choć na dobra sprawę poruszenie tylu chorób na raz, wiązało się z wymieszaniem informacji i w głowie Goda był jeden wielki młyn. Dobrze że była broszurka. Znacznie ułatwiała sprawę. Kobieta prowadziła lekcje, odpowiadając na pytania uczniów. Goda pytanie, nie zostało pominięte, dlatego zawiesił ślepia na kobiecie, gdy ta skupiła się na nim.
- Wolałbym nie odpowiadać na to pytanie.
Co było tego powodem? Sam nie chorował na to, jednak widocznie ktoś z jego otoczenia mógł mieć problem z tym. Dowiedział się czego chciał, a to co pomyślą sobie pozostali miał w poważaniu. Nawet jeżeli nauczycielka miała by ochotę naciskać na chłopaka, ten nie odpowie jej na pytanie. Koniec końców usłyszy od niej kpiący komentarz (tak go odebrał), odnośnie następnego pytania. Sam nie powiedział nic złego, specjalnie tez użył bardzo starego określenia wampira, by nie być tak bezpośrednim. Tak czy inaczej widząc jej karcące spojrzenie, odpowiedział jej krzywym uśmiechem, po czym do jego ucha doszła informacja na temat ugryzienia. Spojrzał w kierunku dziewczyny która o tym wspomniała, po czym zaś na nauczycielkę. Dzięki kwesto dziewczyny, dowiedział się nieco informacji, które dotyczyły jego pytania.
-Skoro mamy zajęcia z gumkami, to nie warto wspomnieć o innych sposobach zabezpieczania się?
Choć prezerwatywy były najczęściej stosowane, to jednak i w ich przypadku zawsze było ryzyko. Omówienie innych sposobów antykoncepcji. Jednak te leżały po stronie kobiet, zazwyczaj bo God nie wyobrażał sobie by to właśnie on przyjmował jakieś zastrzyki, czy też spożywał tabletki.
W chwili gdy jednak większość zainteresowała się chłopakiem, który się spóźnił, możliwe że nie spokój lekcji zostanie zaburzony. Tak też się stało. Lekarka skupiła się na uczniu z którym ewidentnie coś było nie tak. Sam też się na nim skupił, nawet próbował zagadać, lecz nie uzyskał żadnej informacji. Chłopak wstał i poszedł, przy biurku próbując zaatakować prowadzącą. Na twarzy Godrica pojawił się grymas zaskoczenia, który już po chwili przekształcił się w niezadowolenie. Uczeń został obezwładniony, jednak odjebał to perfekcyjnie, nawet jeżeli teraz leżał na blacie. Jego ślepia były skierowane na parkę przy biurku. No takich akcji nie spodziewałby się na takiej lekcji. On sam by nawet nie odjebał czegoś takiego.
Granat?
Uczeń zaczął wymachiwać granatem, bądź jego atrapą, bo któż kiedyś nie robił takich żartów... Może by nawet się zaśmiał, gdyby nie to, że chłopak od samego początku jakiś podejrzany był. Odsunął się nieco od ławki krzesłem, wydając nim jednocześnie charakterystyczny skrzyp. Słowa jakie wypowiedział były niepokojące, jednak dały Godricowi do myślenia. Odniósł wrażenie iż granat którym operuje chłopak, mógł być dymnym. W końcu czy nie chciał im pokazać co to znaczy chorować? Spojrzał na Lekarkę, ciekawy na jej reakcje, sam póki co siedział, bo co miał robić? Nie był na tyle głupim by prowokować, bo niezależnie od tego co debil miał w ręce, w klasie byli ludzie. Ciekawy był w sumie, czy któryś uczeń z nocnej klasy wychyli się, by móc zagrać Bohatera.
Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3869-lilith-victoria-diana-reiss-kuroashita#85328 http://vampireknight.forumpl.net/t3757-lilith#82511 http://vampireknight.forumpl.net/t3645-lilith#79067 http://vampireknight.forumpl.net/t3640-mieszkanie-lilith#79059
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 295


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Pią Mar 16, 2018 4:34 pm

Wszystko, co zrobiła lub powiedziała Esmeralda (tak samo zresztą jak reszta obecnych w klasie), nie odnosiło się bezpośrednio do Lilith, która i tak ignorowała jej polecenia, więc nie ma sensu się rozpisywać na ten temat, zatem przejdźmy do właściwej akcji.
Po tym, jak zaproponowała chłopakowi miejsce przy oknie, nauczycielka wyraźnie się nim zainteresowała. Już blondynka miała protestować i starać się zwrócić jego uwagę na siebie, kiedy młody rzucił się na Esmeraldę. A więc jednak, naćpany lub niezrównoważony. Rudowłosa jednak szybko sobie z nim poradziła, przez co Lilith zaczęła się zastanawiać, czy aby na pewno ma do czynienia ze zwykłym lekarzem, czy też... Kaien Cross ponoć był łowcą. A nawet jeśli nie, to prowadząc szkołę dla ludzi i wampirów, musiał współpracować z Oświatą.
- Nie puszczaj go, głupia - syknęła bardziej do siebie, niż do kogokolwiek w sali, na chwilę odrywając się od swoich rozmyślań na temat tego, czy Esmeralda jest łowczynią, czy tylko znającym się na samoobronie cywilem. Dla starej wampirzycy płacz chłopaka był tylko grą, mającą na celu uśpienie czujności kobiety. Na jej miejscu już dawno złapałaby go za fraki i osobiście zaprowadziła przed oblicze Crossa, ale niee... Musimy udawać wyluzowaną i litością belferkę.
Wywróciła oczami, po czym zdjęła białą marynarkę i przewiesiła ją przez oparcie krzesła, pozostając w samej czarnej koszuli. Zmarszczyła brwi słysząc słowa chłopaka. Trochę chaotyczne, ale jednak wszystko dało się zrozumieć.
- I winisz nas za swój brak wiedzy? - prychnęła pogardliwie - Trzeba było uważać, gdzie pchasz kuśkę, obyłoby się bez pretensji.
Nie byłaby sobą, gdyby nie dolała oliwy do ognia. Musiała go sprowadzić do parteru, upokorzyć, pokazać, że to ona jest górą. Wskazać mu, że jego zachowanie jest bezsensowne, tak samo zresztą jak jego życie, bo czemu nie.
Westchnęła, gdy wyciągnął granat, po czym rzuciła Esmeraldzie mordercze spojrzenie, mówiące "Było go puszczać?". Oparła się o ławkę z założonymi rękoma.
- Zważaj na słowa, szczylu - no i urok rzekomej siedemnastolatki całkiem prysł - Schowaj zabawkę, bo jeszcze sam sobie zrobisz nią krzywdę.
W rzeczywistości, to sama chciała wysadzić Akademię Cross, a potem Oświatę, ale przecież się do tego nie przyzna! Ten dzieciak nie dość, że chamsko podpierdolił jej pomysł, to w dodatku był niesamowicie irytujący.
Nawet jeśli jej moce nie mogły zadziałać w klasie, to nie była w stanie się przestraszyć. Stała tuż przy oknie, w razie niebezpieczeństwa wyskoczy przez nie. Znajdowali się na pierwszym piętrze, a to nie było znowu aż tak wysoko, by wampirza regeneracja nie poradziła sobie z ewentualnymi zranieniami spowodowanymi upadkiem. Co zaś tyczy się reszty, to niech radzą sobie sami. Szkoda tylko Samaela, ale skoro wolał się przesiąść, to już jego problem! Skoro wybrał towarzystwo innej, Lilith tym razem za niego nie nadstawi karku.

_________________

#7f3443||THEME SONG||VOICE
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai http://vampireknight.forumpl.net/t3698-fumiko#80902 http://vampireknight.forumpl.net/t3692-fumiko
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 146


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Pią Mar 16, 2018 9:24 pm

Wsłuchiwała się w słowa Esmeraldy z coraz większym niepokojem. Pytanie Fumiko nie do końca dotyczyło tematu zajęć, a ogólnych chorób, którymi wampiry mogły zarazić ludzi. Sama nauczycielka mogła zauważyć, jak dziewczyna robi się coraz bledsza. A już zdążyła się uspokoić! Teraz na nowo w jej sercu zagościł niepokój.
- Pani profesor - jej ręka ponownie powędrowała w górę - Czy mogłabym zadać pani kilka pytań po zajęciach? To dość... delikatna sprawa i nie chciałabym jej poruszać na forum. Zwłaszcza wśród Dziennej Klasy.
Nie obchodziło ją, że uczniowie mogli pomyśleć, że Fumiko sama ma objawy jednej z przedstawianych przez Esmeraldę chorób. Nigdy z nikim nie spała, tatuaży żadnych nie miała, a narkotyki... Owszem, dane jej było ich spróbować, ale nie dożylnie. Nawet żyletki, którymi się cięła były nowe, nigdy nie korzystała dwa razy z tej samej, zatem nie bała się zarażenia czymkolwiek w ten sposób. Prędzej obawiała się, że Taka mógł przenieść coś z tego trupa na nią.
Teraz, kiedy zaczęła się przekonywać co do tego, że jej życie nie jest aż tak beznadziejne, jak sądziła i że może warto poczekać z jego zakończeniem?
Wówczas dziwny chłopak zaatakował nauczycielkę, by po krótkiej szarpaninie błagać o wypuszczenie. Coś jednak w jego zachowaniu nakazywało jej pozostać czujną.
- Mogę dopilnować, by trafił do gabinetu dyrektora - podniosła się, gdy Esmeralda uwolniła młodzieńca - I tak chciałam wyjść do toalety.
Przekręciła głowę na bok wysłuchując jego monologu. Na widok granatu musiała się podeprzeć ławki. W końcu stała blisko, jak nie najbliżej niebezpiecznego osobnika.
Nie było lekcji? Chorował? A więc... Spojrzała karcąco na Lilith, która połączyła fakty znacznie szybciej.
- Nie słuchaj jej - zwróciła się do chłopaka - Nie wiem na co chorowałeś, ale masz rację. Szkoła powinna uświadamiać o takich rzeczach, ale dlaczego to robisz? Sądzisz, że zemsta na niewinnych uczniach coś Ci da? Ukoi Cię w jakiś sposób? Mylisz się.
Ostrożnie wyciągnęła w jego stronę prawą dłoń.
- Uwierz, że nikt nie chciał Twojej krzywdy. Nadal nikt jej nie chce. Daj sobie pomóc.
Choć przez cały czas starała się mu patrzeć w oczy, to nie potrafiła opanować się na tyle, by nie rzucać co chwilę przerażonego spojrzenia na granat w jego ręce. Oh, gdyby tylko Taka tu był! Mogłaby się chociaż wtulić w ramiona wampira. Zaraz... czy chwilę wcześniej nie miała ochoty zdzielić go mopem? Ah, te burzliwe relacje!

_________________
And as if the rain

heard your cries

It too shed its tears.



#8fa9bf||Fumiko&Taka
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Sob Mar 17, 2018 7:01 pm

Yu musiała mieć nie lada problem z tym zadaniem, bo już pod względem podjęcia wyzwania przekraczającego normalną logikę trudno znosiła podejście do zagadnienia. Innymi słowy: nawet słowa pani Profesor nie były na tyle kojące, by z chęcią jeszcze raz spróbowała nałożyć banana na kondom. W zasadzie na odwrót. Tak. Nyuu starał się więc zmotywować ją przyrównując to zajęcie do codziennych czynności. Nakładanie skarpetki na głowę, czapkę na głowę, rękawiczek na rękę, zakręcanie korkiem butelki i tego typu zagadnienia.
Niestety przybyły uczeń sprawiał coraz więcej kłopotów. Przebijał pod tym względem tutejszą młodzież, co było niezłym wyczynem. Okazało się, że nieznajomy był podminowany sytuacją prywatną, która odwróciła jego świat do góry nogami. A czemu chciał wyżyć się na niewinnych? Może po to, by poczuli to samo co on? By nie był odosobniony? Samotny? W pierwszej kolejności zasłonił sobą dostęp do koleżanki z ławki, by nie mógł jej dosięgnąć, choć to co miał w ręce przypominało granat czy inną bombę. Zasięg mógł spokojnie zranić wszystkich obecnych. Dotąd pogodna twarz Zielonowłosego nabrała smutnego wyrazu. Nie, wściekły nie był, co bardzo przygnębiony. Jak można pomóc zagubionemu, lecz wciąż agresywnemu uczniowi?
Fumiko i Lilith podjęły konwersację. Różną i kontrastową w przesłaniu. No ładnie, oby nie namieszały mu bardziej w głowie. Co mógłby zrobić Długowłosy? Tu miał w głowie szalony pomysł, który tylko jemu mógłby się zrobić ze swej naiwnej dobroci. Jeśli tylko nikt mu nie przeszkodzi, podbiegnie do nieznajomego i po prostu mocno go przytuli do siebie. Nieważne, na co chorował, ale z tego co Pani Esmeralda mówiła, przez sam kontakt nie powinien się zarazić. Gorzej jak dojdzie do wymiany płynów czy zakażenia krwi. Ale chłopak nie odezwie się ani pół słowem, a tak mocno postara się go objąć, by nie mógł drugą ręką odpiąć zawleczki od granatu. Zresztą... przede wszystkim Elfowi chodziło o dodaniu mu otuch. Nic więcej Nyuu nie mógł uczynić, by ulżyć w cierpieniu. Nie był ani lekarzem, ani psychologiem, ani znakomitym odkrywcą niesamowitej szczepionki. Mógł jedynie psychicznie nieco poprawić komfort, o ile ataku przytulasa nie odebrałby jako zamachu na jego życie.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 400


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Sob Mar 17, 2018 9:12 pm

Informacje jakich udzieliła nauczycielka, odpowiadając na pytania zadawane przez uczniów nieco uspokoiły młodego wampira. Krwiopijcy byli dużo bardziej odporni na wszelkie choroby zakaźne, nawet jeżeli mogli być nosicielami jakiś wirusów to sami nie powinni cierpieć z powodu objawów choroby. Pocieszające, choć wolałby jednak nie roznosić jakiegoś cholerstwa we krwi czy gdziekolwiek indziej. Nie zapisywał nic w zeszycie jednak uważnie słuchał wykładu. Kto by pomyślał, że akurat on będzie jednym z najmniej problematycznych i niesfornych uczniaków w tej klasie... Co do tatuaży to akurat nigdy na brak gotówki nie mógł narzekać. Jako chłopak wychowany w obrzydliwie bogatej rodzinie był cholernie rozpieszczony, leniwy i zawsze dostawał co chciał. Zabawne, że to samo ocaliło go przed potencjalnym zarażeniem się jakimś gównem podczas zabiegu. Miał naprawdę sporo dziar, dużych i małych, niewiele było nieozdobionych miejsc na jego ciele, tak więc korzystając z usług podejrzanego lub amatorskiego tatuażysty naraziłby się na żółtaczkę czy coś równie przyjemnego wiele, wiele razy. Wracając do lekcji...
Banany uzbrojone i ocenione, czyli ćwiczenie założone. Kiedy jego partnerka zaczęła wymachiwać mu przyrządem przed twarzą przewrócił oczami w irytacji po czym załapał ją za nadgarstek i odsunął od siebie owoc. - Zaraz Ci to gdzieś wcisnę... - rzucił niby groźbą, ale jak to Coco, pewnie i tak nie weźmie tego na poważnie. Znali się zbyt długo i zbyt wiele razy grozili się w ten czy inny sposób. Ba, często też sobie ubliżali. Bezceremonialnie poczochrał jej niebieskie włosy, jakby była niesfornym, ale uroczym brzdącem skaczącym wokół starszego brata.
- Mówiłem, że z typem jest coś nie halo. - dopiero zachowanie dziwnego typa oderwało Samaela od dokuczaniu Cynthii. Gdyby wiedział, że koleś zrobi coś takiego pewnie podłożyłby mu nogę kiedy szedł do Esmeraldy, ale kto mógł przewidzieć, że taka melepeta wywinie jakiś numer. Młody Asmodey wstał dość gwałtownie i chciał ruszyć w kierunku dziwaka, ale ten, o dziwo, został szybko unieszkodliwiony przez rudowłosą kobietę. - Brawo... - krwiopijca uniósł brwi nie kryjąc zaskoczenia i podziwu. Na pewno nie spodziewałby się po kobiecie wyglądającej tak jak ognistowłosa umiejętności obezwładniania napastnika. Cóż, ten był akurat jakimś zdechlakiem, niemniej pani psor sporo zyskała w jego oczach.
- To nie jest najlepszy pomysł! - rzucił kiedy ta postanowiła wypuścić kwilącego o litość przegrywa. Spodziewał się, że będzie chciał odwalić coś jeszcze więc podążał za nim wzrokiem, podejrzliwym i jednocześnie zaciekawionym. I stało się... Granat. Tego typu rzeczy są w tej Akademii na porządku dziennym? Jeśli tak to pisze się na to rękami i nogami! Nie ma mowy o nudnych lekcjach skoro zawsze może wpaść ktoś z bronią czy czymś bardziej wybuchowym!
- Masz jakąś broń? - syknął bardzo cicho, tak by tylko Coco mogła go usłyszeć. On niestety nie zabrał ze sobą niczego nadającego się do walki. Nie miał nawet głupiego noża. Jeżeli dziołcha nie wręczy mu pod ławką czegoś czym da się walczyć po prostu sięgnie po krzesło na jakim siedział jeszcze chwilę temu. - Urzekła nas Twoja historia. A teraz możesz już wypierdalać w podskokach. - negocjator z niego jak cholera. Zwłaszcza, że dzieliła ich pewna odległość i jedyne co mógł w tej chwili zrobić to cisnąć meblem w łeb pojeba. Nie zrobił tego jeszcze, zastanawiając się czy to aby na pewno dobry pomysł.
Normalnie nie wtrąciłby się w taki sposób, to znaczy nie wyszedłby przed szereg, bo bezpieczeństwo na lekcji to nie powinna być jego sprawa, zwłaszcza, że nie był nawet uczniem tej szkoły. Ale były tutaj także znajome mu twarze. W tym jedna, bardzo bliska, z którą dzielił jedną ławkę.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1350


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Nie Mar 18, 2018 1:38 am

Rudowłosy dość uważnie przyglądał się jak Lukas zakładał przedmiot na banana, zarazem starając się zapamiętać poszczególne kroki, które podejmował się. Jednocześnie myślał nad odpowiedzią nauczycielki dotyczącą możliwości wyleczenia się z tych dziwnych - dla niego - chorób. Oczywiście, niespecjalnie spodobało mu się to, iż nie każdą dawało się pozbyć z łatwością... No i zaś zaczęło go dręczyć coś jeszcze.
Jak takie choroby przebiegałyby u niego?
Osobiście nie zdawał sobie do końca sprawy kim lub czym właściwie był. No, ale jednak jako wampirza jednostka... No musiał. A co ze zwierzęcymi genami...? Może... Może jednak lepiej by nie miał okazji, aby się przekonać o tym.
Wracając jednak do aktualnej sytuacji, Shiro, w momencie, gdy banan został mu podsunięty, wzdrygnął i cofnął się o pół kroku.
- Teraz ten banan wygląda śmiesznie - powiedział, biorąc go od wampira... Po czym delikatnie pacnął go w środek czoła tym owocem. - To jednak niezłe, dość szybko się z tym bananem uporałeś - dodał wampir, uśmiechając się delikatnie.
Nim jednak sam przeszedł do dalszego działania, w klasie zaczęło się coś dziać. Jego żółte ślepia śledziły całą tą akcję uważnie. Sam też zamarł. Jednak nie ze strachu, ciało było napięte i gotowe do zareagowania w razie zwiększenia się niebezpieczeństwa. Nie ruszył jednak, bo dość dobrze widział, jak zareagowała rudowłosa piękność. Wow. Zaskoczyło go to, nieco przestraszyło, ale co ważniejsze - zaimponowało. Ciekawe czy zgodziłaby się trochę poduczyć takich sztuczek?
Ale... Zagrożenie jednak nie zniknęło. Przełknął ślinę, patrząc na chłopaka, który zdecydował się sięgnąć po radykalne środki. Reakcje... Były różne. Ale klasa nocna sprawiała wrażenie dość nieprzejmującej się tym. A przynajmniej parę osób... W oczach Shiro. Co on o tym myślał? Obserwował ostrożnie, zastanawiając się czy zdoła go uśpić.
- Nie rozumiem - powiedział. - Nie rozumiem twoich słów. Czemu nie wyjaśnisz o co chodzi? - no sorka, ale wyskakiwał z takimi słowami, więc no... Nikt nic nie wiedział!
Ale reakcja pewnego zielonowłosego chłopaka sprawiła, że jego źrenice rozszerzyły się.
- Nyuu! - to co zrobił, wydawało mu się być teraz nieco szalone, ale zarazem i odważne. Kotołak jednakże nie zamierzał jedynie patrzeć. Lekko drgnął, przysuwając się o kilka milimetrów. Co on trzyma? - pomyślał jeszcze.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Yuliya

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3612-yuliya#78004 http://vampireknight.forumpl.net/t3614-yuliyeczka#78166 http://vampireknight.forumpl.net/t3618-yuliya#78382
Zarejestrował/a : 19/12/2017
Liczba postów : 86


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Nie Mar 18, 2018 8:13 am

Zakładanie prezerwatywy na banana było trudniejsze, niż przypuszczała, nawet z dodatkową pomocą Esmeraldy. Z drugiej strony wszyscy już sobie poradzili, a ona nie może być gorsza, prawda? Zostanie w tyle było jeszcze bardziej krępujące, niż nawijanie kawałku lateksu.
- Jak skarpetkę, mówisz? - zwróciła się do Nyuu, otwierając kolejną prezerwatywę - Hmm... Spróbujmy.
Dobrze, że zamiast Constantina miała banana, bo inaczej... No cóż, w Yuliyi nie było ani trochę delikatności, chciała tylko wykonać zadanie jak najszybciej, co w połączeniu z jej niezdarną naturą byłoby dość bolesne dla żywego "modela".
- Miałeś rację! - uradowana pomachała zielonowłosemu owocem przed twarzą - To takie proste!
Dla bezpieczeństwa swojego wampirzego kochanka oraz własnego postanowiła jednak, że póki co, to on będzie się zajmował zabezpieczeniem. Wieleniu pecha i przypału, jakim była Yulka, nie można było ufać. Zwłaszcza patrząc na to, jak potraktowała biedny owoc.
- Ciekawe, czy po zajęciach będziemy mogli je zjeść... Chętnie zrobiłabym ciasto bananowe - szepnęła do swojego kolegi z ławki w tym samym czasie, kiedy dziwny jegomość zaatakował nauczycielkę. Aż pisnęła przerażona, przyciskając do siebie banana, któremu aż popękała skórka. Dobrze, że był w prezerwatywie, bo inaczej pobrudziłaby sobie mundurek. Odłożyła owoc na ławkę, by następnie schować się za Nyuu i obserwować zza jego ramienia wydarzenia w klasie.
- Czy to granat? - szepnęła do nowego kolegi z szeroko otwartymi oczami. Wtedy też chłopak się poderwał i podbiegł do tego, który im groził - Nyuu! - próbowała go złapać za rękę i usadzić z powrotem w ławce, ale ten był szybszy, zatem dłoń Yuliyi tylko otarła się o materiał granatowej marynarki.
Podziwiała zielonowłosego chłopaka za odwagę, ale jednocześnie uważała go za głupca. Przecież tamten mógł mu coś zrobić! Nie wątpiła, że temu, który twierdził, że był chory, należała się pomoc i wielki przytulas, ale Nyuu mógł zachować ostrożność! W końcu nie tylko jego życie było zagrożone.
Rozejrzała się przerażona po sali. U kogo szukać pomocy? Stojąca za nią Lilith raczej nie wyglądała na taką, która by ją pocieszyła, więc szybko zeszła pod ławkę, by na czworaka popełzać do osoby, którą znała najbardziej - Lukasa.
Sam wampir mógł po chwili poczuć, jak coś ciepłego łapie go za nogę i przytula się do niej mocno, a jeśli spojrzy w dół, to zobaczy zapłakaną Yulkę.
- Lukas, ratuj! - pisnęła pociągając nosem.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1133


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Nie Mar 18, 2018 8:52 am

Uuuu.. Samael nie lubił zaczepek, ciekawe, na pewno weźmie to pod uwagę. Pokazała mu na jego niby groźbę język i odłożyła rekwizyt na bok, banan nie dość że teraz był nieapetyczny, to jeszcze wynikały z tego wszystkiego całkiem niezłe propozycje! Ale tak na lekcji… Trochę nie wypada. – Trzymam Cię za słowo, Sam! – Odpowiedziała wyraźnie rozbawiona, tymbardziej kiedy zaczął czochrać jej włosy. Teraz musiała poprawiać całego wysokiego kuca, a niech go szlag!
Razem z czarnowłosym wodziła wzrokiem za dziwnie zachowującym się uczniem, niby niesforny, ale jednak coś było nie tak. Zabawne, że ich reakcja na atak nauczycielki była taka sama. Coco tak szybko podniosła tyłek, że krzesło upadło, wywołując nieprzyjemny dźwięk. Uśmiechnęła się pod nosem kątem spoglądając na swojego chłopaka i widząc, że panna Green daje sobie świetnie radę, postanowiła posprzątać to co narozrabiała. Ale nie usiadła po raz kolejny na narzędziu tortur kręgosłupa, tylko stała zaraz za Samaelem, ukrywając połowę swojego ciała, tak samo jak wtedy, kiedy przed nimi stanęli ochroniarze hotelu, słodko. – Cicho, nie zwracaj na siebie uwagi. – Ponoć była tą rozważniejszą, dlatego wypowiedziała cicho te kilka słów zza jego pleców, a na zwrócenie jego uwagi pociągnęła go lekko za rękaw ubrania. Wszystko działo się swoim tempem i nie musieli się do tego dołączać, najgorsze w tym wszystkim było to, że zielonowłosy z klasy dziennej ruszył na niego… I go przytulił. Coco nie potrafiła ukryć zdziwienia, które objawiło się szerokim wytrzeszczem niebieskich oczu. Żaden wampir nie poszedł nastawić karku, tylko on, coś tu było nie tak. – Mam tylko… Zapalniczkę. – Aż prychnęła sama z siebie, nie pomyślałaby, żeby brać z pokoju jakieś ważniejsze rzeczy, większego kalibru, których i tak miała mało, ze względu na to, że wolała naturalne środki morderstw, jakimi są jej moce. Ale ten przycymbał znów się odezwał, próbując coś wynegocjować. Szarpnęła go znów za rękę, by spojrzeć na niego oczami pełnymi przerażenia. Tego wzrok mógł być dla niego nowy, cała pewność siebie wampirzycy spłynęła, kiedy tylko pomyślała, że zaraz pójdzie z dymem i to jeszcze razem z nim. Spojrzenie typu „nie chcę Cię stracić” trwało krótką chwilę, by po chwili po prostu spuścić wzrok w dół. Uniosła go spowrotem na dręczyciela klasy, dalej ukrywając połowę ciała za czarnowłosym, tylko tym razem rozpalony był wampirzym poirytowaniem który ukazał się w nienaturalnie czerwonych, świecących oczach.
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 359


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Nie Mar 18, 2018 10:22 am

Dopiero teraz dotarło do Rekina ileż osób już wie o istnieniu wampirów. Zapewne te młode, ludzkie osoby musiały mieć bezpośrednią styczność z bestiami nocy. Jednak mimo tego, nadal chciał uszanować zasadę nie zdradzania swojej rasy i jak widać wampiry bardziej szanowały regulamin, niż ludzie. Głupi przykład dziewki co potraktowała drapieżnego krwiopijce jako obiekt do kpin i skończyła z rozerwaną aortą. Ludzie bywają strasznie tępym gatunkiem. Oczywiście zdarzają się wyjątki od reguły.
Chociażby kobieta będąca obecnie nauczycielem czy ludzie z którymi dawno temu współpracował lub był podporządkowany.
- Czyli sprawa indywidualna i nieważne z jakim organizmem choroba się zetknie. Zależy wszystko od odporności.
Bardziej dla siebie podsumuje słowa kobiety o zarażeniu. Czyli wampiry też mogły paść ofiarą w jakimś stopniu. Jakby nie patrzeć zdarzały się chore jednostki lub ta nieszczęsna grypa na którą Fergal miał zaszczyt chorować. Podobnie bywa w przypadku zwierząt - na nie wszystkie choroby mogą zachorować, ale też mają swoje odrębne. Albo są nosicielami.
- Nadal sądzę, że podzielenie ludzi na zdrowych i zarażonych ułatwi zadanie i pozwoli na kontrolowanie choroby. Niech pani zauważy, ile osób chorych świadomie zaraża nieświadomych. Gdyby ich nie było, nie dochodziłoby do tak perfidnych sytuacji.
Stwierdził nieco chłodniej, patrząc na nauczycielkę. Zapewne już na sto procent wiedziała, że Niemiec nie jest jakimś nastoletnim, niedoświadczonym uczniakiem. Może to i lepiej, im więcej kobieta się dowie, łatwiej będzie Fergalowi brnąć dalej.
- Brutalne działania bywają skuteczniejsze niż przemawianie ludziom aby wzięli się w garść. Siłą uzyskasz znacznie więcej, bo wzbudzony strach zmusza do upadku.
Syknie cicho do wampirzycy, broniąc swoich niezbyt humanitarnych poglądów. Ale dosyć o tym, pora na banana. Dziewczyna przybyła z odsieczą, kiedy jej rekini kolega przez naturalne uzbrojenie oraz brak delikatności, niezbyt sobie radził z odpakowaniem. Zwinne palce czarnulki szybko się uporały z męczącą folią. Rekin skrzywił się i prawie niesłyszalnie podziękował. Nie lubił gdy ktoś go wyręcza w tak błahych sprawach, ani tym bardziej osoby trzecie takie jak Lukas.
Lecz jakby nie patrzeć, Mei też miała nie mały problem. I tutaj wkracza Fergal. Z dumną miną, sięgnie po dziewczęcego banana, aby wspomóc z naciągnięciem gumy do końca.
- Nie siłuj się z tym. W rzeczywistości, jak będziesz się tak szarpać możesz niechcący zadać ból.
Upomni wampirzycę, bo przecież niebawem z nim może mieć styczność. Ze złamanym węgorzem wampir kończyć nie chciał, ba nawet wampira tam mocno boli jak oberwie.
Lekcja trwałaby dalej, gdyby nie ten chłopak. Rekin ukradkiem zerkał co jakiś czas w jego stronę, rozpoznając dość niepokojące odruchy. Człowiek musiał być czymś naszprycowywany albo popadł w zbyt silną panikę. Paranoja? A może halucynacje? Oblizał szybko kącik ust, mrużąc ślepia. Nieuniknione było aby typ zaczął sprawiać kłopoty. I jeszcze tak kurczowo trzymał plecak.Co najgorsze koszmar się ziścił. Młodzik zaatakował nauczycielkę, na co Niemiec odruchowo był już gotowy wstać i samemu przyszpilić niesfornego uczniaka do podłoża. Nie musiał. Esmeralda sama powaliła krnąbrnego dzieciaka na biurko, okrutnie unieruchamiając. Z całą pewnością, była kimś więcej niż tylko zwykłym nauczycielem.
Wyglądało, że Green poradziła sobie z sytuacją, że dziwny chłopak odpuści i zapewne zostanie wyprowadzony z sali. Mylił się, wszak opuszczony na kilka sekund plecak zaś znalazł się w łapach chłopaka i niebawem już w jednej trzymał granat. Nie było za ciekawie. Gdyby nie cała dzieciarnia, może zdołałby dopaść typa nim zdołałby wyciągnąć zawleczkę. Mógłby też użyć mocy ale z tym, że są w klasie oraz zbyt dużo ludzkich jednostek, skończyłoby się to źle.
- Rozpierdolisz powiadasz?
Uniósł brew, zerkając znowu na trzymaną broń. Teraz wiedział, że granat był rodzajem dymnym. Nie przyniesie to żadnych strat ani tym bardziej krwawych ofiar. Skoro nie stanowił zagrożenia, chociaż nie wiadomo co ma dodatkowego w plecaku, można łatwo do niego dopaść. Niemiec ostrożnie wstał z krzesła, wpatrując się w twarz młodzika. Wzrok Fergala nie należał do lekkich, przytłaczające i jakby mógł, samym spojrzeniem wyciągnąłby trzewia na wierzch i szczycił się swoją wygraną. Słyszał w tle głosy reszty uczniaków, którzy podzielili się na niedoszłych bohaterów oraz podobnych chojraków co sam zagubiony dzieciak. I niestety, ale jeden z uczniaków stracił rozum, skoro rzucił się w stronę terrorysty. Nyuu bo tak się chłopak wabi, postanowił biedaka uszczęśliwić przytulasem. Chyba zapomniał, że nie na każdego to działa. Nikt nie ruszył z odsieczą, a wyciągnięte ramiona Zielonego sugerowały że naprawdę zamierza ro zrobić.
Niemiec bez słowa ruszył, stawiając większe kroki. Szybko dopadnie do Yorka, łapiąc go za ramię i odciągając na tyły. Może nawet zbyt mocno rzuci chłopakiem, ale lepszy upadek na łopatki niż okazanie czułości czubkowi.
- Myślisz, że jesteś w stanie kogoś oszukać?! Masz granat dymny, zjebie!
Wrzasnął do czubka, zapominając już o słownych hamulcach. Nie stał też jak słup soli kiedy krzyczał na typa, wampirza łapa nakieruje się na szyję aby go chwycić i postarać się sprowadzić do pozycji leżącej, stosując do tego naprawdę brutalną siłę.
Jak dobrze, że Rekin wybrał pierwszą ławkę blisko biurka. Większa kontrola, tym lepiej.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Lukas

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3359-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3540-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3598-relki-lukasa#77828 http://vampireknight.forumpl.net/t3536-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3360-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3558-pokoj-lucasa
Zarejestrował/a : 15/06/2017
Liczba postów : 426


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Nie Mar 18, 2018 11:04 am

Akurat głównym celem, który skupiał całą uwagę chłopaka, była Esmeralda, która po chwili wyjaśnień dotyczących wcześniejszych pytań, zajęła się odpowiedzią na to zadane przez niego. Mimo tego co usłyszał, nie wyglądał na zbytnio zadowolonego. Na szczęście nie chodziło tu o niego samego, tylko o jego... przyjaciela. Gdyby Esmeralda dopytała o wiedzę na temat Zeffixu, pewnie dowiedziałaby się, że wychowywał się z chłopakiem który po wypadku snowboardowym musiał mieć transfuzję krwi, a wraz z nią "podarowano" mu HBV. Jako że jednak do tego nie doszło, czerwonooki zerknął na zainteresowanego bananem Szirka. Banan wyglądał śmiesznie? Ciekawe co sądził o swoim... "bananie". Tego że jednak go uderzy tym żółtym peniolem się nie spodziewał, tak też nie ukrywał naburmuszenia.
- Jak się to robi n-ty raz, to w końcu doszedłem do wprawy.
Mruknął tylko, zerkając na sytuację która się zaczęła w klasie odwalać. Najpierw psorka skupiła się na tym nowym, a potem kazała podczytać coś z broszur, a jako że w sumie i tak nie było nic do roboty - to odwrócił na wskazaną stronę i przyjrzał się opisom. I wtedy... zaczęła się maniana. Nim zdołał się obejrzeć, chłopaczyna z ostatniej ławki rzucił się na Esmeraldę, co wprawiło go w lekki gniew. Jak się jednak okazało, rudowłosa piękność nie tylko ładnie wyglądała, ale też... ładnie się napieprzała. Jej kontra na atak gówniaka była... niesamowita.
- Wow... - nie potrafił uchować zaskoczenia. Aż chciałoby się zaklaskać, gdyby nie fakt że sytuacja tylko się pogorszyła. W łapie chłopaka pojawił się granat... a jako że Lukas i jego wiedza na temat materiałów wybuchowych, wynosiła tyle co Pi razy drzwi, to... prawie się zesrał ze strachu. Niby był wampirem, ale świadomość tego, że wybuch go dosłownie rozniesie na strzępy, jakoś... nie pocieszała. Co gorsza, wampiry... niektóre gnoje jarając się swoją możliwością regeneracji, nakłaniały tego szaleńca do najgorszego. W ramach kontry pojawili się Fumiko i Nyuu. A co z Lukasem? Po tym jak został chwycony przez rozżaloną Yuliyę, powstał. Co spostrzegawczy, bez problemu dojrzał, że drżał... bał się tego co robi, ale... wierzył że dyskusją da się wszystko załagodzić.
- Spokojnie! Na pewno jest ktoś, lub coś... co Ci pomoże. - zaczął, zerkając chłopakowi prosto w oczy. Wtedy też terrorystę rzucił się Nyuu. Noż kur*a... przecież on albo sam oberwie, albo zabije nas wszystkich. - N-nie musisz robić niczego pochopnie. Przecież... przecież nie chcesz zginąć, prawda? Nie jesteś złą osobą. Ja... wiem jak się czujesz. Wiem jak to jest, gdy nie możesz otrzymać od nikogo pomocy, ale... to nie powód by zabierać, lub niszczyć życie innym. Na pewno jest ktoś, kto na Ciebie czeka, chłopie... przecież nie chcesz by ten ktoś cierpiał po Twojej stracie.

_________________
Mowa japońska || Mowa niemiecka || Myśli
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 281


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Nie Mar 18, 2018 11:56 am

Słysząc słowa mężczyzny, dziewczyna nieco naburmuszyła się i odwróciła głowę.
- Nieakceptowalne. Takie środki to ostateczność - powiedziała czarnowłosa. - Zwłaszcza, że według słów Green-sensei, można to wyleczyć czy też zapobiegać. Odizolowanie... - ponownie spojrzała na niego. - Chcesz by żyły takie osoby same ze sobą? Nie pogorszy to ich i tak kiepskiego stanu? - w takim przypadku mogły się jeszcze pozarażać. I będzie gorzej. Ale już Mei nie zamierzała wciągać się w dalszą dyskusję, będąc bardziej zaabsorbowaną broszurką, zawierającą w sobie dość ciekawe informacje. Nawet jeśli obrazki nie zachęcały.
- Green-sensei? Będzie możliwość pożyczenia tego... Eee... Informatora? - spytała się jeszcze Esmeraldy, zamykając już samą broszurkę.
A potem już kwestia z bananami!
Westchnęła cicho, widząc to, co robił Fergal. Rzeczywiście, niezbyt dobrze sobie z tym radziła, więc nie protestowała, gdy zabrał jej banana. Zmrużyła natomiast oczy, po czym już popuściła luźno ramiona.
- Tak, tak - odparła. - Ale to nie jest tak proste jak mi mówisz - burknęła jeszcze w odpowiedzi. Chyba czas znaleźć innego banana i spróbować samej... - przemknęło jej przez mysl. Tylko by jej tego potem brakowało, słuchać narzekań i kazań ze strony wampira.
Jednak... Nie zdążyła. Uwagę przyciągnął niedawno przybyły uczeń, któremu... W sumie, co on to wyrabiał? Mei nie była pewna jak to nazwać, ale zdecydowanie nie było to bezpieczne. Niby to napaść, ale... Jakby to, trochę dziwna. Jakoś dziwnie się czuła, patrząc na to, że ktoś próbuje zaatakować nauczyciela.
A jeszcze dziwniej, gdy on z łatwością się obronił. Chociaż z drugiej strony, czy jego ruchy były przemyślane? Albo chciał przytłoczyć samą obecnością niższą kobietę. Kto to tam wie. Przynajmniej został zablokowany... Z pozoru.
Bo po wypuszczeniu, zdecydował się im pogrozić. Stał w takim miejscu, że ucieczka z sali wydawała się być niemożliwa do podjęcia. Słowa brzmiał zupełnie jakby wypowiadał je pod wpływem chwili... I ciężko było wyciągnąć z nich większy sens. Można było tyle się domyślić, że w przeszłości spotkało go coś nieprzyjemnego... Związanego z tematyką zajęć? Ale jeśli tak, to czemu miał akurat pretensje?
Tyle co zrobi Mei, to zamierzała złapać Nyuu - najpierw ruszając się tak, by móc go sięgnąć - chwytając go za najbliższe jej ramię, by przyciągnąć delikatnie w swoją stronę. Po prostu nie chciała, by w razie czego upadł i przez przypadek jeszcze uderzył w okoliczne ławki, no!

_________________
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2001


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Nie Mar 18, 2018 4:20 pm

Nauczycielka uśmiechnęła się na pytanie dotyczące innych sposobów zabezpieczeń. Czyżby uczniowie rzeczywiście przestraszyli się konsekwencji, a może po prostu złapali prawdziwego bakcyla wiedzy?
- Lekcja się jeszcze nie skończyła, Godricu. W broszurach znajdziecie więcej informacji o innych rodzajach zabezpieczeń. Niestety większość z nich takich jak spirale czy też tabletki antykoncepcyjne mogą być stosowane tylko przez kobiety i są poprzedzone wizytą u lekarza specjalisty. Dlatego zaczęliśmy od środków powszechnie dostępnych i przede wszystkim chroniących Was przed chorobami wenerycznymi. - kilka słów wyjaśnienia co do „zaniedbania” jakim było omówienie tylko jednej z dostępnych na rynku możliwości. Prezerwatywy były względnie niedrogie i można je było kupić na każdej stacji benzynowej, w sklepach osiedlowych, właściwie wszędzie.
- Oczywiście, zapraszam po zajęciach. - Fumiko, a także inni uczniowie mogli przyjść do lekarki w każdym momencie. Po lekcji, do gabinetu medycznego. To bez znaczenia bo sprawując nad nimi opiekę w Akademii Cross była do dyspozycji by nie tylko leczyć, ale także pomagać, odpowiadać na pytania i uświadamiać.
- Dokładnie tak, Fergalu. Co do osób świadomie zarażających… jest na to specjalny paragraf w prawie, więc każda jednostka narażająca zdrowie innych spotka się ze stosownymi konsekwencjami. - niestety miał trochę racji, ale nie dało się kontrolować wszystkich chorób. Nosiciele nie latali jednak raczej ze strzykawkami, a zarażenie następowało głównie w trakcie aktów seksualnych. Dlatego warto było dobierać pewnych partnerów bądź dbać o to, ażeby sam seks był bezpieczny.
- Broszury, banany i reszta prezerwatyw są dla Was. Potraktujcie to jako pamiątkę edukacyjną z naszej lekcji. - co prawda wampiry raczej nie odnajdują przyjemności w jedzeniu bananów, ale wśród uczniów znajdowali się także ludzie. W skrzynce wciąż znajdowało się mnóstwo owoców, więc co innego z nimi zrobić jak nie rozdać dzieciom? Nie zaniesie pudła i gumek do pokoju nauczycielskiego z radosnym oznajmieniem by każdy mógł się poczęstować! A tak… drobne prezenty sprawią, że studenci będą miło wspominali lekcje i co najważniejsze – zaopatrzą się tak proforma.
No i stało się. Dziwny uczeń zaczął broić w czym oczywiście nie pomagała część znajdujących się w klasie słuchaczy. Złote rady i komentarze odnośnie głupoty że wypuściła gościa zostały puszczone mimo uszu. Nie skatuje ucznia tylko dlatego, że miał problemy i chciał zwrócić na siebie uwagę. Sytuacja uległa zmianie gdy w dłoni chłopaka znalazł się granat, a część obecnych w klasie podpuszczała go bądź nieświadomie denerwowała.
- Spokój! - powiedziała do uczniów i powróciła wzrokiem do prowodyra. Jego rozbiegane spojrzenie świadczyło o tym, że chłopak się wahał. Możliwe, że opuściłby przedmiot zagłady i zaczął współpracować, ale dźwięki z klasy rozbudzały go i przynosiły dodatkową wściekłość.
- Uczniowie przy oknach… otwórzcie je, tylko powoli i spokojnie. - poleciła, licząc że dzieciaki zrozumieją ten jasny przekaz. Podobnie jak Fergal również poznała rodzaj broni, ale grom jeden wie jaka substancja była w środku. Granat mógł być straszakiem bądź czymś o wiele wiele gorszym. Ile się słyszało o nastoletnich trucicielach i samobójcach. Żałowała że to wszystko wydarzyło się na jej lekcji, bo taka sytuacja niestety nie ominie gabinetu Crossa.
- Spokojnie chłopaku, jestem lekarzem i znam się na toksykologii. Mogę Cię wyleczyć… Po lekcji przejdziemy do gabinetu i zobaczymy jak wygląda stan Twojego zdrowia. Zostaw ten granat, przecież nie chcesz by komuś stała się krzywda. - delikatnie uniosła dłonie w pokojowym geście i ani na chwilę nie traciła z chłopakiem kontaktu wzrokowego.
- Co… co się dzieje… Co mi robisz?! - chłopak początkowo rzucał się i rozglądał na boki. Obok niego nic nie było, więc jedynym rozwiązaniem był fakt, że dopadło go zwykłe obłąkanie. W rzeczywistości nikt nie mógł dostrzec, że właśnie oddziałuje na niego magia kontroli krwi. Uspokajała go, wprawiając w stan gdzie jeszcze chwila i nie mógłby skrzywdzić nawet muchy.
- Dobrze… pójdę z Panią. - powiedział i miał już odstawić granat, ale w międzyczasie pojawiły się okoliczności drażniące. Chłopak zobaczył że ktoś próbuje do niego podbiec , a szuranie wszystkich krzeseł w klasie i czołganie po podłodze tylko zaostrzyły objawy. Czar prysł, a granat poleciał na koniec klasy i odbił się od tylnej ściany by po chwili opaść.
- Przepraszam, nie chciałem… ja nie chciałem… - wypuścił go pod wpływem emocji, lecz niestety skrucha przyszła za późno. Chłopak osunął się na ziemie i obejmując rękami własne kolana zaczął się bujać do przodu i tyłu. Z granatu zaś zaczął ulatniać się zielony gaz…
- Zakryjcie twarze i wszyscy do okien! - poleciła i wzięła szmatę do wycierania tablicy. Z tym oto orężem ruszyła, albo raczej pobiegła na koniec klasy by złapać za przedmiot zagłady i po owinięciu wyrzucić go go z klasy przez jedno z okien gdzie nie stali akurat uczniowie. Niestety część oparów zmieszała się już z tlenem powodując nieodpartą chęć kaszlu i dziwne uczucie odpływania…


Kochani,
Za chwilę przeniesiemy się do działu eventów gdzie niebawem pojawią się odpowiednie tematy.
Zanim jednak to nastąpi proszę każdego o ostatni post w tym temacie gdzie będziecie mogli zawrzeć reakcje postaci oraz sam moment „odpływania” przez działanie gazu.
Na posty tutaj czekamy do 21.03. Dopiero po odpowiedzi tutaj jesteście uprawnieni do pisania w wątku stworzonego eventu.

PS. I nie ma spierdzielania oknem. W eventach biorą udział wszyscy albo nikt.

_________________
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 252


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Nie Mar 18, 2018 5:07 pm

Czy się przestraszył? Nie. Aczkolwiek taka lekcja bez wątpienia była potrzebna, dla głupiego odświeżenia pamięci. W końcu gumek używać każdy może, ale nie każdy wie co się stać może gdy gumek brak. No że mogą się zarazić, jakimś syfem, no a co więcej? Właśnie.
-Nie powiedziałem, że skończyła.
Odparł do kobiety poważnie, słysząc co mu zarzuca, mimo to kolejna część zdania kobiety, spowodowała iż zerknął na wspominaną stronice, by sprawdzić czy na pewno mówi prawdę. Lekcja się nie kończyła, ale to co najważniejsze zostało omówione, a mianowicie choroby. Reszta była tylko sposobem na uniknięcie ich. Była jednak równie ważna co pierwsza część zajęć. Przeżuwając gumę w ustach, czuł jak co chwile odbija mu się jedzeniem. Na propozycje zatrzymania Banana, odmówił. Był syty, do tego stopnia, że jakby miał jeszcze ten owoc zjeść, to by się zrzygał.
Słysząc komentarz Lilit na temat puszczania chłopaka, westchnął po czym zerknął na nią co ta odwala. Chciała wyskoczyć oknem.
- Taka mocna w ryju, a pierwsza rzuca się do ucieczki. Wartaś tyle co twa gadka.
Jeżeli uważała iż nie spotka się z krytyką wobec swojej osoby, to się myliła, zwłaszcza że Esmeralda nie mogła inaczej postąpić. W końcu nie każdy uczeń jest człowiekiem z granatek w ręku. No bez jaj. Sam wiedział czym mógł być granat, Fergal go upewnił, a na słowa nauczycielki Godric wstał po czym obserwował uważnie co się dzieje. Zbędne komentarze, które mogły wkurzyć chłopaka niepotrzebnie. Uczeń wydawał się być naprawdę zamotany w całej sytuacji, a tacy byli najgorsi, bowiem byli nieobliczalni. Wydawało się iż wszystko się powoli uspokaja, gdy nagle na tył klasy poleciał granat.
- O chuj...
Mruknął ino po czym spojrzał na granat, a będąc na tyle klasy, zmrużył oczy, łapiąc za broszurkę w odruchu. To nią chciał złapać granat, by wywalić. lekarka też miała taki plan, więc niezależnie czy pierwszy by dopadł Granat, czy kobieta by to zrobiła, ten wylądował za oknem. Gaz który jednak wydostał się z przedmiotu zaczął działać od razu, dlatego też Godric najzwyczajniej w świecie skierował się do okna, z zamiarem zgarnięcia Lekarki ze sobą. Wyrwało się z jego gardzieli kaszel, wolną ręką przysłonił usta. Oczywiście do niczego jej nie zmuszał, bo ta zapewne będzie pilnować by dzieciaki dostali się do okna.. Tak czy inaczej dotrze do dostępu powietrza. Kaszel go męczył nadal o on zaczął się rozglądać za Mei i Rekinem, który szalał. Im dłużej jednak patrzył tym bardziej miał wrażenie iż ma mroczki przed oczami, przez co nadal przysłaniał usta, czując również chęć wymiotowania.
- Fergal dziadu!
Podniósł głos zerkając po klasie, coraz bardziej mętnym spojrzeniem. Poniekąd był tylko człowiekiem i był bardziej podatny na gazy i inne środku. Opierając się o parapet zawiesi jeszcze spojrzenia, na Mei, chcąc sprawdzić co robi, i na Coco tez zerknie. Koniec końców nadejdzie odcięcie, a on jebnie na ziemie.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   Nie Mar 18, 2018 6:52 pm

O nie, o nie, to nie tak miało się skończyć! Nie tylko nie dosięgnął celu, to najwyraźniej sprowokował do ostrzejszej reakcji innych, w tym tego, który miał granat w ręce. Skąd miał wiedzieć, że agresor z granatem uspokajał się pod wpływem magii pani nauczycielki? Nim sięgnął rękoma, by objąć nieszczęśnika, sam stał się przez moment ofiarą zdecydowanego, silnego popchnięcia ku tyłowi, żeby tylko nie zetknąć się z napastnikiem. To była sprawka Fergala, który swoją siłą sprawił, że młodzieniec bez większych oporów został odepchnięty ku tyłowi. Całe szczęście, iż nie upadł na ziemię, bowiem został uratowany przez Mei. O mały włos a z tego pędu ciała spadliby razem na podłogę. Odwrócił się szybko i bardzo zdezorientowany w kierunku wampirzycy, która uratowała go od możliwych obrażeń.
-Dziękuję, Mei.
Sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej napięta, gdy granat przeciął powietrze nad ławkami i poleciał na tyły ulatniając zielonkawy dym. Nyuu wybałuszył oczy i próbował zakryć twarz rękoma, ale i tak jak dorwał parapet kręciło mu się w głowie. W dodatku ze sobą pociągnął dziewczynę, która go ochroniła przedtem przed upadkiem. Nie wiedział, że reprezentowała wampiry i że one nie potrzebują powietrza do przeżycia, lecz odruchowo jej pomógł. Trzeba się wspierać, tyle ile można. Chciał też naprawić błąd, bo czuł się bardzo winny uwolnienia zawartości granatu. Do tego stopnia, iż chyba będzie musiał kogoś poradzić się, co powinien był zrobić w tamtej sytuacji, by na przyszłość nie popełnić tego samego, karygodnego błędu.
Wzrok rozmazywał się, próbował zlokalizować Yu, którą stracił z pola widzenia po tym, jak chciał objąć i pocieszyć chorego ucznia. Na nic to, stracił przytomność zawieszony na parapecie.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr 3   

Powrót do góry Go down
 
Sala lekcyjna nr 3
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala lekcyjna nr 3
» Sala lekcyjna nr 1
» Sala operacyjna
» Sala segregacji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PIERWSZE PIĘTRO :: SALE LEKCYJNE-
Skocz do: